 |
M jak dzieci, czyli PiS kocha. I jak zawsze inaczej. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2011 23:10 | Kowalska (14008 punktów) | M jak dzieci, czyli PiS kocha. I jak zawsze inaczej.
6 na 6 | PiS..... Czego to ludzie nie wymyślą i na czyich plecach się nie przejadą, żeby gdzieś dojechać, mając w czasie całej drogi również gdzieś, plecy po których się ślizgają... Teraz PiS będzie broniło dzieci z biednych rodzin. Ma się rozumieć tylko słowem oraz świętym oburzeniem. Czyny mają w dupie. Czyny są passe. Czyny to czyni Palikot, a PiS jest ponad takie rzeczy. Cytat:PiS proponuje wprowadzenie do języka prawnego słowa "miłość" i uniemożliwienie odbierania rodzicom dziecka z powodu biedy.
To tylko niektóre zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w Kodeksie postępowania cywilnego przygotowane przez europosła Janusza Wojciechowskiego. Jego zdaniem wzmocnią one ochronę praw dziecka, a także rodziny przed przemocą państwa.
Dochodzi do niej - zdaniem Janusza Wojciechowskiego - w drastycznych przypadkach, kiedy dziecko lub dzieci są przenoszone do placówek opiekuńczych tylko z tego powodu, że rodzina jest biedna. Europoseł podkreślił, że w przypadku biedy rodzinie trzeba pomóc i do tego zmierza projekt nowelizacji ustawy. PiS teraz do czasu wyborów będzie trąbił, jak to zamierza pomóc biednym rodzinom. Niech no tylko dojdą do władzy, to zrobią takie Ho! Ho! że się cały kraj zadziwi! A co! Ale ja w sumie jestem za. Zajebiście bardzo mnie bowiem ciekawi jak w języku prawniczym PiS zmierzy, opisze, określi, dokona gradacji, przepchnie to przez sejm, TK i w końcu opisze prawnie MIŁOŚĆ. www.tokfm.(*)ype=resize&height=19&width=120 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Ale ja w sumie jestem za. Zajebiście bardzo mnie bowiem ciekawi jak w języku prawniczym PiS >zmierzy, opisze, określi, dokona gradacji, przepchnie to przez sejm, TK i w końcu opisze prawnie >MIŁOŚĆ.
To może jakieś sugestie... MIŁOŚĆ jest wtedy, kiedy wydatki rodziców na alkohol wynoszą jedynie 60% wydatków na żywność dla dziecka.
Albo kiedy rodzice deklarują, że nigdy nie myśleli o zjedzeniu swojego dziecka.
Można zacząć od ciężarnych - jeśli kobieta pije w ciąży, to znaczy że nie kocha dziecka. Trzeba by wszystkim biednym ciężarnym montować na stałe alkomaty satelitarne, oraz powołać do życia nową strukturę, w której pracowałoby 10.000 urzędników.
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >bardzo mnie bowiem ciekawi jak w języku prawniczym PiS zmierzy, opisze, określi, dokona gradacji, przepchnie to przez sejm, TK i w końcu opisze prawnie MIŁOŚĆ.
Zerżną coś z Jana Pawła II i sprawa załatwiona. Np.:
Nie ma przyszłości bez miłości. - Jan Paweł II
Wiara jest źródłem miłości. - Jan Paweł II
(...)
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > PiS..... Czego to ludzie nie wymyślą i na czyich plecach się nie przejadą, żeby gdzieś> dojechać, mając w czasie całej drogi również gdzieś, plecy po których się ślizgają...> Teraz PiS będzie broniło dzieci z biednych rodzin. Ma się rozumieć tylko słowem oraz świętym> oburzeniem. Czyny mają w dupie. Czyny są passe. Czyny to czyni Palikot, a PiS jest ponad takie> rzeczy.> Cytat:PiS proponuje wprowadzenie do języka prawnego słowa "miłość" i uniemożliwienie odbierania >rodzicom dziecka z powodu biedy. >To tylko niektóre zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w Kodeksie postępowania cywilnego >przygotowane przez europosła Janusza Wojciechowskiego. Jego zdaniem wzmocnią one ochronę praw >dziecka, a także rodziny przed przemocą państwa. >Dochodzi do niej - zdaniem Janusza Wojciechowskiego - w drastycznych przypadkach, kiedy dziecko lub >dzieci są przenoszone do placówek opiekuńczych tylko z tego powodu, że rodzina jest biedna. >Europoseł podkreślił, że w przypadku biedy rodzinie trzeba pomóc i do tego zmierza projekt >nowelizacji ustawy. To wygląda na czysty auto-sabotaż. Prawo które pozwala zabrać dzieci rodzinie która ma kłopoty finansowe, jest niezaradna itp jest oburzający. Dzieci mające silny związek emocjonalny z rodzicami, trafiają do domu dziecka, bo rodzice sobie nie radzą, nie mają pracy, jest brudno i matka nie potrafi ugotować zupy. W domu dziecka na utrzymanie jednej takiej "sieroty" wydaje się ok. 3tys miesięcznie. A często połowa tej kwoty miesięcznie i wsparcie dobrego pracownika socjalnego (takiego który pod opieką ma max kilka rodzin a nie kilkadziesiąt) postawiłaby rodzinę na nogi bez odrywania dzieci od jednak kochających i chcących jak najlepiej rodziców, bez traumy domu dziecka. Cały ten system potrzebuje gruntownej przebudowy, zmiany sposobu myślenia różnych organów administracji i usprawnienia współpracy między nimi. Można zacząć od poprawienia przepisów które już są (co PIS proponuje, bądźmy sprawiedliwi) ale wprowadzenie do całości idiotycznego pomysły w stylu "zakazania zła i nakazania dobra" ośmiesza całą inicjatywę. Jak znam życie, cała dyskusja skupi się na tej ustawowej miłości, zamiast na meritum - naprawie systemu, który za ciężkie pieniądz podatników produkuje pokiereszowanych emocjonalnie, niesamodzielnych ludzi.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >Cały ten system potrzebuje gruntownej przebudowy, zmiany sposobu myślenia różnych organów administracji i usprawnienia współpracy między nimi.
Również się z Tobą zgadzam, że odbieranie praw rodzicielskich nie jest dobrym pomysłem, ale ja uważam, że gruntownej przebudowy nie potrzebuje system, ale ludzka mentalność. Należy zrobić coś, aby ludzie którzy nie są zdolni do poczciwego wychowania dzieci ich nie robili. I to z własnej racjonalnej woli.
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Cały ten system potrzebuje gruntownej przebudowy, zmiany sposobu myślenia różnych organów administracji i usprawnienia współpracy między nimi. >Również się z Tobą zgadzam, że odbieranie praw rodzicielskich nie jest dobrym pomysłem,
Czasem jest. Nie uogólniaj.
> ale ja uważam, że gruntownej przebudowy nie potrzebuje system, ale ludzka mentalność.
System marnotrawi nasze pieniądze powielając biedę i niezaradność życiową, bo takie mamy prawo. A administracja może działać wyłącznie w granicach prawa (wiele osób nie rozumie, że o ile obywatel może robić wszytko, co nie jest zakazane, to organ administracji może robić tylko to, na co mu prawo pozwala).
> Należy zrobić coś, aby ludzie którzy nie są zdolni do poczciwego wychowania dzieci ich nie robili. I to z własnej racjonalnej woli.
Jest to tak samo wykonalne, jak zadekretowanie miłości, dobra i współczucia. Zwykle to się kończy zamordyzmem "dla waszego dobra". Bądźmy realistami.
Masz jakiś realny pomysł na to "coś"?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >A często połowa tej kwoty miesięcznie i wsparcie dobrego pracownika socjalnego (takiego który pod opieką ma max kilka rodzin a nie kilkadziesiąt) postawiłaby rodzinę na nogi bez odrywania dzieci od jednak kochających i chcących jak najlepiej rodziców, bez traumy domu dziecka.
Mówisz tak, mam takie wrażenie, bo chyba nie wiesz jaką kloaką są warunki w jakich wychowują się niektóre dzieci. Zdarza mi się spotykać dzieci pochodzące właśnie z takich rodzin, które wprawdzie mają prawa rodzicielskie, ale jednak rodzice pozostają na zasiłku, czasami piją - a czasami nawet mają pracę, jakieś sprzątaczki itp.
Te dzieci są - można tak śmiało powiedzieć - małymi potworami. W domach nikt nie zwraca uwagi na ich rozwój intelektualny, nikt nie pomoże w zajęciach, a za to nauczy postawy roszczeniowej. Siedmiolatek jest w stanie stosować przemoc w stosunku do nauczycieli, wyzywać ich od k***, szmat, itd.
Jeśli rodzina dostałaby te pieniądze, dziecko chodziłoby może nieco lepiej ubrane, ojciec nieco bardziej pijany, ale jego charakter by się nie zmienił, a roszczeniowa postawa do świata jeszcze by się wyostrzyła. Jest bowiem tak, że dzieci, które korzystają z darmowej opieki (chodzą po szkole do "klubu", gdzie niejako próbuje się te dzieci prostować, pomagać w lekcjach, karmi się je) nie powiedzą nawet dziękuję, kiedy któryś z pracowników przyniesie im np. ciasto od siebie z domu, zostałe po świętach. Jest "daj mi" i "czemu tak mało".
Ciężko jest naprostować te dzieci, w niektórych wypadkach, bez wyrwania ich ze środowiska, jest to niemożliwe. Także instytucje takie jak rodziny zastępcze nie bardzo się sprawdzą, bo aby wykonywać taką pracę trzeba być naprawdę bardzo dobrym specjalistą, a tych niestety jest mało. Dom dziecka w takim momencie jest najlepszą możliwą rzeczą - i to nie tylko dla tych dzieci, a dla społeczeństwa, które nie ucierpi, jeśli zostawić takie poczwaki bez nadzoru, żeby sobie hulały jak im się zapragnie.
>Jak znam życie, cała dyskusja skupi się na tej ustawowej miłości, zamiast na meritum - naprawie systemu, który za ciężkie pieniądz podatników produkuje pokiereszowanych emocjonalnie, niesamodzielnych ludzi.
Te dzieci są pokiereszowane już na samym starcie - czasami te kilka lat nie starczy do wyleczenia ich. Mają w plecy jeśli chodzi o naukę, kiblują, rekompensują sobie porażki przemocą w stosunku do innych dzieci. "Prostowanie" ich to nie jest takie znowu hop siup, problem jest w tym, że z jednej strony dzieciak niby ma uczestniczyć w normalnym życiu - szkoła, zadania domowe, które nie bardzo mu idą, bo albo niezbyt dobrze czyta, albo po prostu jest głupkiem (tacy w końcu też się zdarzają). Nie dość, że muszą się uczyć na bieżąco, to jeszcze muszą uczyć się tego, co inne dzieci dawno już wiedzą. Do tego trzeba z nimi pracować nad ich zachowaniem, nad kontrolą emocji, przystosować ich do życia w społeczeństwie. Jeden wychowawca na kilkoro takich dzieci to i tak bardzo mało.
Do tego - tak zupełnie na marginesie - często nie ma w ogóle bata na te dzieci. One się nie boją kary typu "wysprzątaj kibel". One się boją pijanego ojca z pasem, przemoc jest w zasadzie jedyną rzeczą, która może je ustawić. Wyobraź sobie sytuację, w której taki dzieciak zwyzywa Cię jak burego kundla, każesz mu coś zrobić za karę, a on odpowie "pier** się fagolu". Zaciągniesz go na siłę? Nie wolno. Spróbujesz? Będzie gryzł. Nawet ludziom o anielskiej cierpliwości gul rośnie. Jak słucham takich historii, to pół żartem sugeruję takie rozwiązanie jak rażenie tych bachorów prądem. Po prostu w niektórych sytuacjach mogłaby skutkować tylko obroża elektryczna.
|
|
|  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>A często połowa tej kwoty miesięcznie i wsparcie dobrego pracownika socjalnego (takiego który pod opieką ma max kilka rodzin a nie kilkadziesiąt) postawiłaby rodzinę na nogi bez odrywania dzieci od jednak kochających i chcących jak najlepiej rodziców, bez traumy domu dziecka. >Mówisz tak, mam takie wrażenie, bo chyba nie wiesz jaką kloaką są warunki w jakich wychowują się niektóre dzieci. Zdarza mi się spotykać dzieci pochodzące właśnie z takich rodzin, które wprawdzie mają prawa rodzicielskie, ale jednak rodzice pozostają na zasiłku, czasami piją - a czasami nawet mają pracę, jakieś sprzątaczki itp.
Wrzucasz wszystkie biedne rodziny do jednego worka - zaniedbanie, alkohol, przemoc itp. Zupełnie jakbyś to Ty zaprojektował dzisiejszy system pomocy społecznej, który wrzuca wszystkich do jednego worka "patologia" i najpierw daje zasiłki i nie kontroluje, co się z nimi dzieje a potem zabiera dzieci, bo "zaniedbane".
Niczego nie zrozumiałeś ale wiesz swoje. Człowiek składa się z brzucha, głodny to zły. A jak brudny to pewnie pijak. I złodziej.
A czemu nie szanujesz sprzątaczek? To jest praca dobra jak każda inna. Skąd ta pogarda?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Zupełnie jakbyś to Ty zaprojektował dzisiejszy system pomocy społecznej, który wrzuca wszystkich do jednego worka "patologia" i najpierw daje zasiłki i nie kontroluje, co się z nimi dzieje a potem zabiera dzieci, bo "zaniedbane".
Nie mówię, że wszyscy, ale duża część tych dzieci niestety pochodzi właśnie z takich domów.
>Niczego nie zrozumiałeś ale wiesz swoje. Człowiek składa się z brzucha, głodny to zły. A jak brudny to pewnie pijak. I złodziej.
No jak np. od 10 lat bez pracy - to jednak kiepścizna. Mieszka w domu socjalnym, za czynsz nie płaci bo nie musi, ale forsy i tak nie ma. Dziecko z kolei nie słucha, nie uczy się, klnie jak szewc. Co powiesz o rodzicach dzieci, które zwracają się do dorosłych "Spier*** ku**o"? Bo ja własnie o takich mówię.
>A czemu nie szanujesz sprzątaczek? To jest praca dobra jak każda inna. Skąd ta pogarda?
Nie szanuję sprzątaczek, które zarabiają gówniane grosze. Nie ma problemu w tym, żeby sprzątaczka zarobiła za 8 godzin pracy 120 złotych, czasami 150. Razy dwadzieścia - załóżmy, że dostanie 10 dni wolnego, to daje kwotę 2400-3000 złotych miesięcznie. Znam takie panie, jadą na Wilanów, obskoczą trzy domy i jest. Jeżdżą normalnym samochodem, dzieci mają się w co ubrać - no może z dbaniem o ich rozwój intelektualny jest gorzej, ale cóż... nie można mieć wszystkiego.
Nie szanuję takich, które są zbyt głupie aby znaleźć sobie konkretną pracę - np. właśnie gosposiować w bogatych dzielnicach. Zamiast tego sprzątają za psie grosze za dużo mniejsze pieniądze, choć mają wszelkie kwalifikacje do zarabiania większych.
|
|
| | |  | 3 na 3 | zaprawdę (126 punktów) |
>Nie szanuję sprzątaczek, które zarabiają gówniane grosze. >Nie szanuję takich, które są zbyt głupie aby znaleźć sobie konkretną pracę - np. właśnie gosposiować w bogatych dzielnicach. Zamiast tego sprzątają za psie grosze za dużo mniejsze pieniądze, choć mają wszelkie kwalifikacje do zarabiania większych.
przerażające i smutne jest to co piszesz! Wiesz, to ze ktoś ma taką pracę (gorszą w Twoim mniemaniu) nie czyni z niego jeszcze podludzia i bezwartościowego pasożyta. Nie wszędzie są BOGATE DZIELNIE ZIOM! Polska to nie tylko stolyca...
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >przerażające i smutne jest to co piszesz! >Wiesz, to ze ktoś ma taką pracę (gorszą w Twoim mniemaniu) nie czyni z niego jeszcze podludzia i bezwartościowego pasożyta.
A kto mówi o pasożycie? Mówię o tym, że nie szanuję ludzi, którzy klepią biedę choć mogą załatwić sobie lepiej płatną pracę w dokładnie tym samym biznesie - bez doszkalania.
Mówię o bardzo konkretnych osobach, z którymi miałem styczność. Nie znam wszystkich rodzin, które są biedne. Widuję natomiast kilkadziesiąt takich - w których znaczna część kobiet jest sprzątaczkami za góra 1000 złotych.
>Nie wszędzie są BOGATE DZIELNIE ZIOM! Polska to nie tylko stolyca...
A ja odnoszę się właśnie do stolycy. Poza tym we wszystkich większych miastach są "bogate dzielnice", pełne ludzi gotowych zapłacić pani sprzątaczce sporą forsę. Wystarczy poszukać.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >we wszystkich większych miastach są "bogate dzielnice", pełne ludzi gotowych zapłacić pani sprzątaczce sporą forsę. Wystarczy poszukać. Problem polega na tym, że w większości miast, a już na pewno w Lublinie, jest więcej sprzątaczek niż bogatych ludzi. O wiele więcej. W mojej firmie pracuje pani Ula. Jest sprzątaczką, zarabia około 1300 zł. Kobieta dobrze po 40, prosta, niewykształcona, mieszka na wsi pod Lublinem, wdowa, dwóch synów wychowała sama (mąż zginął w wypadku, gdy byli mali). Jest przemiłą osobą, niezwykle ciepłą i życzliwą ludziom, szalenie przy tym sumienną w pracy. Synowie chodzą jak szwajcarskie zegarki, jeden skończył technikum, pracuje, drugi w tym roku zdaje maturę. Jak ja bym mogła nie szanować tej kobiety? I za co? Za to, że zarabia śmieszne pieniądze, wykonując prostą pracę, która nie wymaga nie wiadomo jakich kwalifikacji? No i co z tego, że poszłaby poszukać lepszego sprzątania? I tak ktoś musiałby sprzątać w mojej firmie za psie pieniądze. Może jakaś inna Ula, równie nie zasługująca na pogardę. Bo takie nędzne firmy jak moja też musi ktoś sprzątać.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >W mojej firmie pracuje pani Ula. Jest sprzątaczką, zarabia około 1300 zł. Kobieta dobrze po 40, prosta, niewykształcona, mieszka na wsi pod Lublinem, wdowa, dwóch synów wychowała sama (mąż zginął w wypadku, gdy byli mali).
No i tu jest pies pogrzebany, bo żeby być w kraju, w którym wykształcenie jest darmowe, osobą niewykształconą, to niestety trzeba się postarać. Albo lecieć z prądem.
>Jest przemiłą osobą, niezwykle ciepłą i życzliwą ludziom, szalenie przy tym sumienną w pracy. Synowie chodzą jak szwajcarskie zegarki, jeden skończył technikum, pracuje, drugi w tym roku zdaje maturę. Jak ja bym mogła nie szanować tej kobiety? I za co? Za to, że zarabia śmieszne pieniądze, wykonując prostą pracę, która nie wymaga nie wiadomo jakich kwalifikacji?
Zależy jakie kto ma standardy. Ja cenię sobie ludzi, którzy próbowali coś osiągnąć, coś stworzyć - niekoniecznie musiało się im to udać. Liczy się zacięcie. Zatrzymanie się w połowie drogi nie jest rozwiązaniem, które mogę cenić.
>No i co z tego, że poszłaby poszukać lepszego sprzątania? I tak ktoś musiałby sprzątać w mojej firmie za psie pieniądze. Może jakaś inna Ula, równie nie zasługująca na pogardę. Bo takie nędzne firmy jak moja też musi ktoś sprzątać.
No musi. Bo zawsze się znajdzie ktoś, kto nie potrafił o siebie zadbać. To, że tacy ludzie istnieją nie oznacza, że należą im się takie same pokłady szacunku jak tym, którzy dążyli do osiągnięcia czegoś więcej. Dzień dobry i do widzenia - nie mam ochoty na więcej. Tym bardziej, że i sprzątaczki są różne - mój brat trafił swego czasu na taką jedną zabawną - szpital, trzecia w nocy, brat ma rękę do szycia. Baba własnie zmywa podłogę, bratu krew cieknie z tej ręki - więc ona do niego z mordą "nie brudzić mi tu!". Sprzątaczki kojarzą mi się własnie z babami w szkole, które nie tyle sprzątały, co po prostu równomiernie pokrywały podłogę brudem.
Oczywiście zależy to od konkretnych przypadków - mówię o tych, które znam/spotkałem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>No i tu jest pies pogrzebany, bo żeby być w kraju, w którym wykształcenie jest darmowe, osobą niewykształconą, to niestety trzeba się postarać. Albo lecieć z prądem. Darmowe, cha, cha. Zwłaszcza obecnie. Zresztą "niewykształcona" nie znaczy "niepiśmienna". Może też Ci się wydaje, że każdy w Polsce musi mieć maturę albo i doktorat, a co. >Zależy jakie kto ma standardy. Ja cenię sobie ludzi, którzy próbowali coś osiągnąć, coś stworzyć - niekoniecznie musiało się im to udać. Stworzyła normalny dom i wychowała dzieci na ludzi. Zadbała o nie w miarę swoich możliwości. To też się liczy. >No musi. Bo zawsze się znajdzie ktoś, kto nie potrafił o siebie zadbać. To, że tacy ludzie istnieją nie oznacza, że należą im się takie same pokłady szacunku jak tym, którzy dążyli do osiągnięcia czegoś więcej. No dobrze, jasne, wiadomo, że większym szacunkiem darzy się profesora uniwersytetu niż sprzątaczkę. Ale żeby zaraz pogarda? Bo sprzątaczka? Bo mało zarabia? >Sprzątaczki kojarzą mi się własnie z babami w szkole, które nie tyle sprzątały, co po prostu równomiernie pokrywały podłogę brudem. >Oczywiście zależy to od konkretnych przypadków - mówię o tych, które znam/spotkałem. Ja też. Z tym, że mam więcej zastrzeżeń do ludzi, którzy "osiągnęli więcej" i partolą robotę, niż do skromnej kobiety, która to, co robi, robi porządnie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Darmowe, cha, cha. Zwłaszcza obecnie.Że co, że niby te pieniądze na podręczniki i setki zeszytów? Cóż, jest to pewien problem, jednak problem nowy, który nie odnosi się do ludzi ze starszego pokolenia. > Zresztą "niewykształcona" nie znaczy "niepiśmienna". Może też Ci się wydaje, że każdy w Polsce musi mieć maturę albo i doktorat, a co.Nie musi - oczywiście, że nie musi. Może wykonywać sobie pracę, którą lepiej i efektywniej będzie wykonywać w niedalekiej przyszłości prosta maszynka. Prosz bardzo. > Stworzyła normalny dom i wychowała dzieci na ludzi. Zadbała o nie w miarę swoich możliwości. To też się liczy.No i super, ale to tak jakby honorować podróżników, którzy wspięli się na połowę góry  > No dobrze, jasne, wiadomo, że większym szacunkiem darzy się profesora uniwersytetu niż sprzątaczkę. Ale żeby zaraz pogarda? Bo sprzątaczka? Bo mało zarabia?A kto mówił o pogardzie? Nigdy nie użyłem słowa pogarda, to forumowicze sobie tą pogardę dośpiewali - brak szacunku nie musi oznaczać wszakże pogardy. > Z tym, że mam więcej zastrzeżeń do ludzi, którzy "osiągnęli więcej" i partolą robotę, niż do skromnej kobiety, która to, co robi, robi porządnie.O, to prawda.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > >Nie szanuję sprzątaczek, które zarabiają gówniane grosze. >Nie szanuję takich, które są zbyt głupie aby znaleźć sobie konkretną pracę - np. właśnie gosposiować w bogatych dzielnicach. Zamiast tego sprzątają za psie grosze za dużo mniejsze pieniądze, choć mają wszelkie kwalifikacje do zarabiania większych. Zasmuciłeś mnie...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | O ile dobrze rozumiem, to ustawa przewiduje odbieranie dzieci dopiero, gdy "normalna" pomoc socjalna nie jest w stanie przywrócić funkcjonowania w rodzinie. Prawdą jest, że system pomocy społecznej w Polsce mógłby być dużo sprawniejszy, ale akurat możliwość przejęcia opieki nad dziećmi w "przypadkach beznadziejnych" jest słuszna.
|
|
3 na 3 | DEmonizer (4893 punktów) | MIŁOŚĆ ponad wszystko. Liczy się to, aby MIŁOŚĆ była autostradą do nieba, wyborczego nieba. Oto Słowo Pańskie. Chałwa Tobie Chryste. Amen.  Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|