Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mieć między uszami, nie przed nazwiskiem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
29-05-2020 14:10Arminius (25555 punktów)Mieć między uszami, nie przed nazwiskiem
Ocena 1 na 1
Z badań przeprowadzonych w Danii wynika, iż tylko około 1/4 doktorów ( tytuł naukowy) w dziedzinie nauk medycznych, kilka lat po obronieniu dysertacji nadal jest aktywna naukowo, to znaczy pisze przynajmniej dwa artykuły naukowe w ciągu roku. Równocześnie wyedukowanie takiego doktora - trzyletni proces - kosztuje około 200 tysięcy Euro.
Konkluzja jest taka - eufemistycznie rzecz ujmując - że nakłady na doktorów nie są tak opłacalne jak powinny być.
Skala problemu poza Danią nie jest znana - ale można z duża dozą prawdopodobieństwa zakładać, iż nie jest lepiej. W bardzo wielu wypadkach tytuł doktora nie jest początkiem kariery naukowej - służy zaś do zaspokajania rozdętego ego lub - jak w przypadku naszego kraju - jest wcale dobrze zakonserwowanym, reliktowym substytutem szlacheckiej tytułomanii.
W świetle danych jak wyżej zasadnym zdaje się postawienie postulatu, aby dobór na studia doktoranckie (otwieranie przewodów doktorskich)odbywał się w sposób bardziej staranny i przemyślany, szczególnie jeżeli w grę wchodzą pieniądze publiczne.
Wątek ów wypad zamknąć oczywistą skądinąd prawdą, iż nie chodzi o to żeby mieć przez nazwiskiem, tylko żeby mieć między uszami.

"1,5 million Danish Crowns or 200,000 Euro.
That is how much a PhD in the health sciences costs on average in the three-year PhD programme.Everyone can probably agree, that society should get the best possible return on this investment. However, currently we do not have a definition of what the expected investment return is.
We have published a study, where we analysed national data on research publications to find out the extent PhDs continue to publish after completing their PhDs."

"In our study, we focused on the scientific impact or effect of the PhDs work. We have investigated all 532 Danish health science PhDs from 2005 and 2006.Our results show that nearly 26 percent continue to publish regularly and are scientifically active after they have comleted the PhD programme.

sciencenor(*)ing-enough-out-of-phds/1638542
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rozmyślający (88 punktów)
Pół biedy, jeśli taki delikwent pobierający przez trzy lata stypendia/pensje się w ogóle obroni. Ileż to ja razy widziałem doktorantów, którzy po kilku latach pobierania całkiem pokaźnych stypendiów znikali nawet nie próbując udawać, że mają zamiar cokolwiek bronić. Jest to sytuacja skandaliczna, na którą chyba mało które władze uczelnie zwracały uwagę.

Co do wspomnianego przez Pana problemu, to trzeba jednak pamiętać, że nauka współcześnie nie sprowadza się tylko pisania publikacji. Chyba nawet ważniejsze są badania aplikacyjne. Z doświadczenia widzę także, że zjawisko zdobywania stopnia doktora w celach tytułomanii raczej odnosi się do szeroko pojętych nauk społecznych i humanistycznych. W dziedzinach technicznych i ścisłych stopień doktora nierzadko ma mniejszą wartość niż doświadczenie praktyczne.
29-05-2020 21:15 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)doktoraty i doktoraty
>Z doświadczenia widzę także, że zjawisko zdobywania stopnia doktora w celach >tytułomanii raczej odnosi się do szeroko pojętych nauk społecznych i humanistycznych.

To prawda, poza tym, wydaje mi się, że te doktoraty w dziedzinie nauk ścisłych są zdecydowanie lepsze jakościowo, niż w humanistyce.
30-05-2020 06:55 
 Ocena 1 na 1
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)
Odp: doktoraty i doktoraty

   W gospodarce ubogosurowcowej doktoraty nie są potrzebne ani z nauk ścisłych, ani z nauk humanistycznych, chyba że zostają przyznane przy okazji prowadzonej działalności biznesowej. Doktorów nauk ścisłych nie potrzeba tak wielu, jak się wydaje. Po co doktorat komuś, kto handluje stalą, niklem, laminatami i kompozytami? Gdy ktoś jest wynalazcą, producentem i handlowcem, nie potrzebuje doktoratu! Problem Danii polega na tym, że to mały, peryferyjny gospodarczo kraj, z małym zapleczem wytwórczym i bez zaplecza surowcowego. Nie ma dobrych biznesów, to naukowcy ratują się, licząc na zarobki z dydaktyki.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)
Odp: Mieć między uszami, nie przed nazwiskiem

   Weź pod uwagę, że jeżeli wyedukowanie doktora nauk medycznych kosztuje 200 tys. euro, to w europejskich warunkach 60 - 80% tej kwoty wyląduje w urzędzie skarbowym i ubezpieczalniach w formie różnych podatków, opłat i składek. Z pensji brutto 2 tys. euro na rękę dostaniesz 700 - 800.
   Działalność naukowa w Danii może być zwyczajnie za droga. To zadłużony i zbankrutowany kraj z fikcyjną gospodarką opartą na długach i podatkach. Dania jako kraj i jako państwo nie ma dobrej opinii. Kraje Skandynawskie nigdy nie miały marki. Norwegia, Szwecja czy Finlandia liczą się na gospodarczej mapie świata tylko ze względu na zaplecze surowcowe. W Danii i Finlandii jest pod tym względem najgorzej, więc ich pozycja w rankingu liczących się krajów dramatycznie spada. Bez metali, laminatów i kompozytów żadna współczesna gospodarka daleko nie zajedzie, chyba że na cmentarz historii.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo
29-05-2020 22:12 
 Ocena 1 na 1
abecadło z pieca spadło (24 punktów)
(zablokowany)
>    Weź pod uwagę, że jeżeli wyedukowanie doktora nauk medycznych kosztuje 200 tys. euro

naprawdę wierzysz w te wyliczaniki?

a wytworzenie np. rolnika ile kosztuje?

I kto jest potem bardziej użyteczny:
docent, rolnik, a może policjant i pani prezes + wójt w urzędzie gminnym?

>    Działalność naukowa w Danii może być zwyczajnie za droga. To zadłużony i zbankrutowany kraj z fikcyjną gospodarką opartą na długach i podatkach. Dania jako kraj i jako państwo nie ma dobrej opinii. Kraje Skandynawskie nigdy nie miały marki. Norwegia, Szwecja czy Finlandia liczą się na gospodarczej mapie świata tylko ze względu na zaplecze surowcowe. W Danii i Finlandii jest pod tym względem najgorzej, więc ich pozycja w rankingu liczących się krajów dramatycznie spada. Bez metali, laminatów i kompozytów żadna współczesna gospodarka daleko nie zajedzie, chyba że na cmentarz historii.

Jasne... będziemy żreć kable i smartfony, i popijać rtęcią.
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)

   Wyliczanki są wiarygodne, przy zastrzeżeniu, że za koszty wykształcenia doktora nauk medycznych uznamy po prostu jego pensa za pracę zawodową i działalność naukową i dydaktyczną. To jest pro prostu zapłata za jego pracę. W realiach fiskalnych Danii można sobie wyobrazić to w ten sposób, jaki przedstawiłem: zaorobił brutto 200 tys. euro, z czego wziął na rękę w sumie 30-40 w ciągu kilku lat. Niestety, Dania ma ubogosurowcową gospodarkę opartą na rolnictwie i usługach. Być może nie stać ich już na nowoczesną medycynę, więc narzekają na lekarzy i naukowców medycznych, bo chcą ich się pozbywać. Dania to jest mały kraj, z bardzo mało liczną klasą pracującą. Pieniędzy brakuje im na wszystko.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo
DyktaFon (9281 punktów)
Zarabianie przez pobieranie stypendium jest tak samo dobre, jak każde inne zarabianie na rodzinę. Więc dlaczego ktoś się dziwi? Jeśli płacą, to należy brać...
A rozwiązaniem może być tylko to, że nauka powinna być płatna, a nie dotowana. Wtedy na robieniu doktoratu by się nie zarabiało, tylko na wiedzy zdobytej w trakcie nauki. To niby proste, a niewiele osób tak myśli. No więc płaćmy na te stypendia, jak lubimy płacić. W końcu większość ludzi uważa, że podatki należy z uśmiechem na twarzy płacić. To w czym problem?
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)

   To nie są stypendia, tylko zapłata za pracę naukową i dydaktyczną. Ta zapłata jest może i wysoka brutto, ale po opodatkowaniu w rozmaity sposób zostaje z tego jedna trzecia albo jedna czwarta. To jest fikcyjny zarobek w warunkach fikcyjnych dochodów narodowych i różnych fikcji księgowych rozpowszechnionych na Zachodzie, gdzie panuje ucisk fiskalny ratujący wartość waluty papierowo-cyfrowej. Duńska bieda-propaganda będzie ci wmawiać dumę z wysokich podatków, dzięki którym masz wysoki standard usług socjalnych, a te usługi socjalne to emigracja wszystkich desperatów do sfery publicznej, gdzie być może będą jeszcze jakieś stanowiska i pieniądze. To się zawaliło!
   Duńska bieda-propaganda będzie ci wmawiać dumę z wyjątkowości duńskiego modelu rozwoju społecznego, a to zwyczajnie im się porobiło samo i nikt nie ma nad tym żadnej kontroli.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo
30-05-2020 12:13 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>    To nie są stypendia, tylko zapłata za pracę naukową i dydaktyczną. Ta zapłata jest może i wysoka brutto, ale po opodatkowaniu w rozmaity sposób zostaje z tego jedna trzecia albo jedna czwarta. To jest fikcyjny zarobek w warunkach fikcyjnych dochodów narodowych i różnych fikcji księgowych rozpowszechnionych na Zachodzie, gdzie panuje ucisk fiskalny ratujący wartość waluty papierowo-cyfrowej. Duńska bieda-propaganda będzie ci wmawiać dumę z wysokich podatków, dzięki którym masz wysoki standard usług socjalnych, a te usługi socjalne to emigracja wszystkich desperatów do sfery publicznej, gdzie być może będą jeszcze jakieś stanowiska i pieniądze. To się zawaliło!
>    Duńska bieda-propaganda będzie ci wmawiać dumę z wyjątkowości duńskiego modelu rozwoju społecznego, a to zwyczajnie im się porobiło samo i nikt nie ma nad tym żadnej kontroli.

>
To tak wygląda nie tylko w Danii. To standard w większości "rozwiniętych"(?) krajów

A czy to nazywamy stypendium, czy zapłata, czy zapomoga... czy 500+ lub 1500+ to nie ma znaczenia. Liczą się fakty i czysta matematyka. Ludziom to b. pasuje, lubią być robieni w konia. Oooo... przepraszam. Lubią otrzymywać SWOJE pieniądze w formie prezentu (po uprzednim, jak piszesz, potrąceniu z tego większości kwoty przez dawcę tego prezentu - wcześniej to się nazywało poborca podatkowy, ale kto by tam pamiętał takie szczegóły...)
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)

   Były już czasy w historii Europy, gdy uczelnie medyczne były korporacjami niezależnymi od państwa, a medycyna i służba zdrowia nie była finansowana z budżetu. Jeżeli medycyna jest potrzebna, to niech Dania nie martwi się - medycyna sobie poradzi. Po co więc narzekania na stypendia dla doktorów? Bo ich nie ma. Uczelnie same je sobie fundują. Państwo dorzuca się tylko po to, żeby tych lekarzy i uczonych zatrzymać u siebie. Inni z chęcią emigrują, bo jest dokąd. Dania jednak jest państwem z gospodarką, w której usługi, w tym usługi medyczne, budują jej trzon. Gdy ubywa lekarzy i uczonych, gospodarka im się kurczy. Chcieliby mieć ich taniej, ale nie wychodzi, bo z patriotyzmu nie wyżyjesz, jak płacisz podatki wysokości 60-70% dochodu, opłacasz czynsze i spłacasz kredyt zaciągnięty na studia i samochód. Nikt Danią nie będzie tu się zachwycał.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365