 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2011 12:55 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Powstanie warszawskie
3 na 3 | Do napisania tego wątku skłoniła mnie dyskusja na temat udziału dzieci w działaniach zbrojnych dorosłych. O ile oburzamy się , i słusznie, na wplątywanie dzieci we współczesne wojny i konflikty zbrojne na świecie, szczególnie w Afryce czy też w Ameryce Środkowej czy Południowej to z kolei u nas w Polsce, w Warszawie, mamy Pomnik Małego Powstańca. Czyli jakbyśmy z kolei gloryfikowali udział dzieci w walkach. Nie wiem czy mali powstańcy pełnili tylko rolę łączników. Pomnik przedstawia małego chłopca z karabinem maszynowym. To jak to jest w końcu? Czy jeśli walczy się o "słuszną" sprawę to można bezkarnie angażować dzieci , a jeśli o "nie słuszną" to jest to haniebne? Pozostaje jeszcze druga kwestia tego wątku, związana bezpośrednio z jego tytułem, a mianowicie sam sens tego powstania i jego końcowy efekt. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| rhotax7 (3947 punktów) | Tak istnieje rozróżnienie między słuszną walką a haniebną. W tym przypadku była to walka słuszna. W wesołych państwach gdzie jedna banda próbuje przejąć interesy drugiej bandy,w cyniczny sposób wykorzystuje się dzieci dla zdobycia wiernego i bezwzględnego żołnierza gotowego na wszystko szczególnie po stosownej dawce narkotyku. Oczywiście do tego robi się oprawę ideologiczną walki o niepodległość i dobrobyt. Wtedy jest to haniebne wykorzystanie dzieci.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Wtedy jest to haniebne wykorzystanie dzieci. A w powstaniu oczywiście nie było haniebne tylko słuszne!
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | > Tak istnieje rozróżnienie między słuszną walką a haniebną.> W tym przypadku była to walka słuszna.Słuszna, bo nasza rodzima? Zamiast pozwolić dziecku żyć, choć pod innymi rządami, lepiej jest dziecku dać karabin i puścić je na śmierć? > W wesołych państwach gdzie jedna banda próbuje przejąć interesy drugiej bandy,> Wtedy jest to haniebne wykorzystanie dzieci.Zawsze to są dwie bandy. Niezależnie od wesołości państwa
|
|
 | | Staszek Pąk (129 punktów) | >Tak istnieje rozróżnienie między słuszną walką a haniebną. >W tym przypadku była to walka słuszna.
Czy mógłbys zdefiniowac co konkretnie rozumiesz jako "słuszną walke"?
Dopytuje sie, ponieważ jest to konkretne kryterium, wg ktorego oceniasz czy dany czyn jest pozytywny lub negatywny moralnie.
Poza tym ważne jest jak definiujemy "walke" w tym kontekscie. Czy dziecko "walczace" z bronia w reku tak naprawde relizuje swoje personalne cele, czy tez cele postawione jemu przez rodzicow, albo inne autorytety (i do ktorych zostalo ono przekonane, mowiac delikatnie). Czy tez moze tez te cele walki są również słuszne (korzystne moralnie, ekonomicznie etc) jesli je oceniamy same sobie (np. jako cele powstania warszawskiego).
Staszek
|
|
5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > oburzamy się> mamy Pomnik Małego Powstańca. Czyli jakbyśmy z kolei gloryfikowali udział> dzieci w walkach.Ponieważ rozmawiałaś o tym ze mną, poczułam się wywołana do tablicy. Od razu na wstępie zaznaczę, że nie podpisuję się pod zbiorowym MY. Niczego nie mam i niczego nie gloryfikuję. Wprost przeciwnie - ubolewam nad udziałem dzieci w walkach zbrojnych. > To jak to jest w końcu? Czy jeśli walczy się o "słuszną"> sprawę to można bezkarnie angażować dzieciNie można. Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał. > a jeśli o "nie słuszną" to jest to haniebne?Haniebne to jest to To tylko jeden przykład, bo skłócone afrykańskie plemiona nie patrzą na wiek, liczy się mięso armatnie. I o to chodzi. Taka jest różnica między dziećmi w Powstaniu Warszawskim a dziećmi w wojnie domowej w Liberii.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 3 na 3 | Scorp (5381 punktów) |
>Nie można. Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał.
Tu bądź ostrożna. Taki argument 'dziecko samo chciało' jest wątpliwy, czy chodzi o walkę, czy o seks, czy nawet tylko o jakąś ryzykowną zabawę, która może skonczyć się źle.
>Taka jest różnica między dziećmi w Powstaniu Warszawskim a dziećmi w wojnie domowej w Liberii.
Ale jest też i podobieństwo i może nad tym bardziej trzeba się zastanowić. -
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tu bądź ostrożna. Taki argument 'dziecko samo chciało' jest wątpliwy, czy chodzi o walkę, czy o seks, czy nawet tylko o jakąś ryzykowną zabawę, która może skonczyć się źle. To były nienormalne warunki. Przecież napisałam, że nie pochwalam tego. Nie używam też tego jako argumentu, bo nim nie jest. To był fakt. Dzieci same szły, porwane patriotycznymi wizjami dorosłych. Niektórym próbowano zabronić, ale się nie dało. Stryjeczny brat mojej mamy w wieku lat 15 zwiał z domu i wylądował w lesie, chociaż mu zabraniano. W wieku lat 18 wylądował w związku z tym w uralskiej kopalni, ale to inna sprawa. >>Taka jest różnica między dziećmi w Powstaniu Warszawskim a dziećmi w wojnie domowej w Liberii. >Ale jest też i podobieństwo i może nad tym bardziej trzeba się zastanowić. Tak. Istnieje podobieństwo. Dla mnie zasadza się na tym, że ani tu, ani tam dzieci nie powinny angażować się/być angażowane w walkę. Nieważne, czy do udziału w tejże nakłoniono je siłą argumentów (patriotyzm), czy argumentami siły.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | Scorp (5381 punktów) | >... napisałam, że nie pochwalam tego. To był fakt. Dzieci same szły...
Chciały iść, to oczywiste, jedne więc szły, ale inne nie szły, bo im zabroniono. Tym co szły, ktoś dał broń, ktoś inny opaskę powstańca, ktoś pozwolił zająć pozycję na polu walki i pokazał co trzeba. Jeżeli więc piszesz: "Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał" - to jest tylko ta piękniejsza część prawdy.
>porwane patriotycznymi wizjami dorosłych. Niektórym próbowano zabronić, ale się nie dało.
Nie mozna tylko zabronić chcieć. Mozna jednak zabronić przyłączyc się do oddziału.
>Tak. Istnieje podobieństwo. Dla mnie zasadza się na tym, że ani tu, ani tam dzieci nie powinny angażować się/być angażowane w walkę.
To, że nie powinny, nie jest podobieństwem sytuacji (bo nie jest jej parametrem, tylko oceną z zewnątrz), ale to, że dano im broń i możliwość - jest. I właśnie to podobieństwo jest... brzydkie. Zgadzamy się? -
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Chciały iść, to oczywiste, jedne więc szły, ale inne nie szły, bo im zabroniono. Tym co szły, ktoś dał broń, ktoś inny opaskę powstańca, ktoś pozwolił zająć pozycję na polu walki i pokazał co trzeba.
Te które dostały broń do ręki były wyjątkami. Było jej za mało.
>Nie mozna tylko zabronić chcieć. Mozna jednak zabronić przyłączyc się do oddziału.
W powstaniu brało udział ponad 60.000 żołnierzy a przypadków gdy nieletni przyłączano do oddziału było kilkanaście i to od połowy września, gdy właściwie miejsc bezpiecznych już nie było. Podobieństw do praktyk afrykańskich nie ma.
|
|
|  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Nie można. Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał. >Tu bądź ostrożna. Taki argument 'dziecko samo chciało' jest wątpliwy, czy chodzi o walkę, czy o seks, czy nawet tylko o jakąś ryzykowną zabawę, która może skonczyć się źle.
Nikt tych dzieci nie angażował da obrony barykad.
>>Taka jest różnica między dziećmi w Powstaniu Warszawskim a dziećmi w wojnie domowej w Liberii. >Ale jest też i podobieństwo i może nad tym bardziej trzeba się zastanowić.
Wlaśnie nie ma podobieństwa.
|
|
 | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał. > Taka jest różnica między dziećmi w Powstaniu Warszawskim a dziećmi w wojnie domowej w Liberii To uważaj co mówisz Meretseger. Jeśli sądzisz, że dzieci powstania warszawskiego same się angażowały i nikt im nie kazał i ich nie nie zmuszał , a były to dzieci, 12, 13, 14 letnie , to znaczy , że dopuszczasz ich odpowiedzialność za podejmowane decyzje? Czy nie tak? To mi teraz wytłumacz dlaczego uważasz, że dzieci 12, 13 czy 14 letnie nie mogą podjąć decyzji o obcowaniu seksualnym z panem Czesiem? Czy udział w powstaniu jest czymś szlachetniejszym niż udział w orgietce u pana Czesia? Jeśli chodzi oczywiście o odpowiedzialność.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Masz obsesję na tle seksualnym?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Masz obsesję na tle seksualnym? Poniekąd. Ale mam większą obsesję na tle konsekwencji. To znaczy na tle zgodności faktów z rzeczywistością.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >>Masz obsesję na tle seksualnym? >Poniekąd. Ale mam większą obsesję na tle konsekwencji. To znaczy na tle zgodności faktów z rzeczywistością. To przyjrzyj się rzeczywistości AD 1944 i AD 2011. Widzisz jakąś różnicę?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > To przyjrzyj się rzeczywistości AD 1944 i AD 2011. Nie chodziło mi konkretnie o rzeczywistość AD. Odpowiedziałam Ignorancji o co mi szło. Zresztą to samo zauważył Scorp. "Taki argument 'dziecko samo chciało' jest wątpliwy, czy chodzi o walkę, czy o seks, czy nawet tylko o jakąś ryzykowną zabawę".
|
|
|  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Grabowska, odczep się od czesa, OK?
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Grabowska, odczep się od czesa, OK? Ja wiem, że jest to nie politically correct. Ale mnie to wnerwia. No, nie mogię.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Ja wiem, że jest to nie politically correct. Ale mnie to wnerwia. No, nie mogię.
Co cię wnerwia? Że roznosiły pocztę i meldunki? i to wcale nie na placówki, od tego były łączniczki.
|
|
| | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Co cię wnerwia? Że roznosiły pocztę i meldunki? i to wcale nie na placówki, od tego były łączniczki. Nie! Tu chodzi o Czesia. Czesio by im nie pozwolił latać pomiędzy świszczącymi kulami.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >> Co cię wnerwia? Że roznosiły pocztę i meldunki? i to wcale nie na placówki, od tego były łączniczki. >Nie! Tu chodzi o Czesia. Czesio by im nie pozwolił latać pomiędzy świszczącymi kulami.
Ty Grabowska wiesz co znaczy "nie na placówki"? I zabawna wcale nie jesteś.
|
|
|  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) |
>To uważaj co mówisz Meretseger. Jeśli sądzisz, że dzieci powstania warszawskiego same się angażowały i nikt im nie kazał i ich nie nie zmuszał , a były to dzieci, 12, 13, 14 letnie , to znaczy , że dopuszczasz ich odpowiedzialność za podejmowane decyzje? Czy nie tak? To mi teraz wytłumacz dlaczego uważasz, że dzieci 12, 13 czy 14 letnie nie mogą podjąć decyzji o obcowaniu seksualnym z panem Czesiem? Czy udział w powstaniu jest czymś szlachetniejszym niż udział w orgietce u pana Czesia? Jeśli chodzi oczywiście o odpowiedzialność.
Wojna jest sytuacją ekstremalnie różną od czasów pokoju, zatem przykładanie tej samej miarki do pewnych zachowań w oderwaniu od realiów jakie w danym momencie panują to prymitywne upraszczanie Grabowska. No ale ty przejawiasz wybitne tendencje w tym kierunku. Zapewne znane jest komuś tytułującemu się profesorem zagadnienie z biologii, mianowicie okres wegetacji?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > to prymitywne upraszczanie Grabowska. Obawiam się, że nie jest to prymitywne upraszczanie tylko zadanie prostego pytania. Na które ,być może, nie ma prostej odpowiedzi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | >> to prymitywne upraszczanie Grabowska.(ja) >Obawiam się, że nie jest to prymitywne upraszczanie tylko zadanie prostego pytania. Na które ,być może, nie ma prostej odpowiedzi. (Grabowska) Ja na twoje proste pytanie dałam odpowiedź. Czy nawiązałaś do mojej odpowiedzi? Bynajmniej. Zastosowałaś/eś unik. Odpowiedz mi w takim razie na moje pytanie: czy pedofil(pan Czesio) w trakcie stanu zwanego wojną ma łatwiejsze, czy trudniejsze zadanie, aby złowić ofiarę?
P.S. Swoja drogą zdziwiło mnie strasznie, że w tym momencie mówisz, iż nie ma prostych odpowiedzi na proste pytania. Jakże to? Nagle tak doniosłe pytanie, jak: od kiedy zaczyna się życie? może nie mieć prostej odpowiedzi?
I co Grabowska? Juz nie tylko biologia, ale i logika sie kłania?
Dokonujemy prostych paralel?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > czy pedofil(pan Czesio) w trakcie stanu zwanego wojną ma łatwiejsze, czy trudniejsze zadanie, aby złowić ofiarę? Naprawdę nie wiem. Być może łatwiejszą. Ale mnie tutaj o coś innego zupełnie chodziło. A mianowicie, uważa się, że dzieci nie mogą podejmować dobrowolnej decyzji o zadawaniu się z przysłowiowym wujkiem Czesiem , że po prostu są zbyt niedojrzałe , aby taką decyzję podjąć. Z drugiej zaś strony ,jeśli chodzi np. o zaangażowanie się do śmiertelnej walki zbrojnej, to się pisze lub mówi, że one same chciały, same się angażowały. Czyli tak jakby w tym wypadku ich decyzję się rozumie, chociaż być może nie pochwala. Czyli mówiąc jeszcze prościej. Jeśli same by chciały z wujkiem Czesiem, to wujek jest winny. A jeśli same chciały iść pod kule , to one są same sobie winne. Czyli chodziło mi o podanie przykładu niekonsekwencji w myśleniu o pewnych sprawach.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | Grabowska, zrozumiałam twoja bolączkę. Widzisz, ja tez nie mam pojęcia, czy pan Czesio miał łatwiejszy, czy trudniejszy dostęp do zdobyczy, bo w momencie tak gwałtownych zajść, jakimi jest wojna, nikt nie zawraca sobie głowy pedofilią. W sytuacji, gdy normą jest śmierć nikt nie przykłada wagi do jakości życia, tylko najpierw, czy je zachowa. Dopiero w czasie pokoju ma się czas na roztrząsanie wpływu formy inicjacji seksualnej na późniejsza jakość życia, a co za tym idzie na sytuację społeczną, jaką taki czynnik wywoła, jeżeli stanie się powszechny. Ponadto Grabowska dałam ci przykład z okresem wegetacji u roślin. Im bardziej ekstremalne warunki tym krótszy okres wegetacji, czyli dojrzewania. To działa również w przypadku pokolenia, które miało nieszczęście dorastać w czasie wypełnionym gwałtem i przemocą. Zresztą przyspieszone dojrzewanie można również zauważyć u sierot, które życie nie pieści, prawda? Czy zatem sieroctwo jest pożądane? Nie. Tak samo jak wojna. Ale bezwzględnie ma wpływ na kształtowanie się psychiki. Tylko przypominam na razie mamy względny spokój, więc w chwili obecnej inne normy sa preferowane.
Powracając do aspektu dobrowolnego, a nawet ochoczego podjęcia współżycia przez dajmy na to 13-latkę z wujkiem Czesiem oraz braku w takim wypadku konieczności ukarania chutliwego wujka Czesia. W tym momencie nie sposób nie pomyśleć o Nabokovie i jego "Lolicie". Niezaprzeczalnie popęd seksualny jest czymś w co jesteśmy wyposażeni na długo wcześniej, aniżeli zmienne normy moralności, a co za tym idzie prawodawstwo akceptuje dane formy manifestacji popędu. W roztrząsanym wypadku jako prawodawcy musimy wziąć pod uwagę niewątpliwie dwa czynniki: 1. praktyka wskazuje jednoznacznie, że większość czynów pedofilskich dokonuje się bez przyzwolenia obiektu na który czyn jest nakierowany 2. trudno jest jednoznacznie ustalić, czy nawet w przypadku, gdy dziecko twierdzi, że czyn jakiemu zostało poddane dokonał się za dziecka przyzwoleniem to owo przyzwolenie faktycznie nie wynikało z nacisku, choć dziecko tego nacisku nie potrafi dostrzec.
Ponieważ pkt 2 jest bardzo hm ... efemeryczny, a pkt 1 dosyć powszechny uważam za słuszne wprowadzanie rozwiązań prawnych chroniących ofiary nawet kosztem pewnego ułamka zakochanych z wzajemnością pedofilów. Zresztą zdaje się, że jeśli ocenę przez dziecko całej sytuacji mamy uważać za dojrzałą i w pełni akceptowaną oraz świadomą to nie sądzę, by łatwo dała się taka parka nakryć na łamaniu obowiązującego prawa. Nie będzie to leżało w interesie żadnego z uczestników owego aktu.
Ktoś ci w innym wątku sprawia komplementy tyczące twej logiki i inteligencji ... nie przyłączam się, bo zbyt łatwo upraszczasz, ale o tym już było.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > praktyka wskazuje jednoznacznie, że większość czynów p..... dokonuje się bez przyzwolenia obiektu na który czyn jest nakierowany Nie używajmy takich słów bo moderator się denerwuje. Jaka praktyka? Jak można zmierzyć i ocenić praktykę? Jedynie badania na coś mogą wskazywać, a badania wskazują na coś innego niż według Ciebie wskazuje praktyka. > trudno jest jednoznacznie ustalić, Znowu kłaniają się badania, które właśnie po to robiono, aby to ustalić. Wiem, że wiele osób kwestionuje wyniki badań, które nie są zgodne z ich przekonaniami. > pewnego ułamka Znowu badania. One określają ten ułamek, że nie jest znowu takim ułamkiem. > nawet kosztem Tylko, że akurat nie Ty ten koszt ponosisz. Korwin Mikke też mówi, że jak się paru niewinnych powiesi, to jest to koszt , jaki się płaci za karę śmierci. Ciekawa jestem, czy i on by chciał taki koszt ponieść i zawisnąć na stryczku? > nie sądzę, by łatwo dała się taka parka nakryć na łamaniu obowiązującego prawa. Już są tacy co ją nakryją. Albo dokonają prowokacji. > Ktoś ci w innym wątku sprawia komplementy... nie przyłączam się To mężczyzna. A Ty jesteś kobietą, więc trudno Ci drugiej kobiecie prawić komplementy
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Ignorancja (4718 punktów) | >Nie używajmy takich słów bo moderator się denerwuje. Jaka praktyka? Jak można zmierzyć i ocenić praktykę? Jedynie badania na coś mogą wskazywać, a badania wskazują na coś innego niż według Ciebie wskazuje praktyka. Tak? Jakie badania? Konkret proszę.
>> Ktoś ci w innym wątku sprawia komplementy... nie przyłączam się >To mężczyzna. A Ty jesteś kobietą, więc trudno Ci drugiej kobiecie prawić komplementy Co do twej kobiecości to zdania sa podzielone. Ja traktuje cię bezpłciowo.
P.S. O i znowu efekciarstwo, jakim sie nagminnie posługujesz. Za pedofilię kara śmierci nie grozi. Zapewne z jakiegoś słusznego powodu. Analogia jaką zastosowałaś ma więc jedynie teatralny podtekst.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Jakie badania? Konkret proszę. Podawałam je już na tym forum kilkakrotnie. Mogę Ci na maila prywatnie przesłać, albo sobie poszperaj w moich postach. > Ja traktuje cię bezpłciowo. Jak pantofelka?!
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | >> Jakie badania? Konkret proszę. >Podawałam je już na tym forum kilkakrotnie. Mogę Ci na maila prywatnie przesłać, albo sobie poszperaj w moich postach.
Nie wykręcaj się. Jak możesz na maila to możesz jeszcze raz je podać publicznie. Mój mail traktuj jako prywatność, w którą ingerencję twojej osoby traktuję jako niepożądaną. Jasno się wyraziłam?
>> Ja traktuje cię bezpłciowo. >Jak pantofelka?!
Szczerze? Gorzej. Pantofelek nie jest winny swej biologicznej konstrukcji.
P.S. Edytuję, by spytać, czy o tych badaniach piszesz? "Z badań przeprowadzonych w 1943 roku przez laureata Nagrody Nobla Konrada Lorenza wynika, iż człowiek jest w szczególny sposób wrażliwy na pewne bodźce kluczowe dostarczane przez dziecko. Bodźce te związane są przede wszystkim z wyglądem głowy dziecka, która jest okrągła i bardzo duża w stosunku do reszty ciała. Na schemat dziecięcości składa się tu też krótka w stosunku do czołowej część twarzowa, zaokrąglone policzki, zadarty nosek i brak jakichkolwiek ostrych rysów twarzy. Schemat dziecięcości służy wyzwalaniu życzliwych zachowań instynktownych jako "hamulec agresji" chroni dziecko przed biciem czy dręczeniem przez silniejszych osobników rodzaju ludzkiego. Kilkumiesięczne dziecko wzbudza u większości dorosłych uczucie tkliwości i rozczulenia oraz nieodpartą chęć, by je przytulić czy pogłaskać. Charakterystyczne jest, że podobnie reagujemy także na widok młodych zwierząt."
O tych? Jeśli tak to właśnie mamy przykład z obrzydliwym, acz nieodosobnionym wykorzystaniem prac Lorenza dla ukuwania jakiś wyimaginowanych teoryjek. Podać ci inny przykład takich badań? Będzie to pouczający eksperyment o indyku, a raczej indyczce i jej pisklęciu.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Mój mail traktuj jako prywatność Ja nie poznam Twojego maila. Tylko Ty poznasz mój. Możesz nie odpowiedzieć. Wtedy nie będę znała Twojego maila. > Nie wykręcaj się. Jak możesz na maila to możesz jeszcze raz je podać publicznie. Nie mogę i nie chcę. Moderator mnie ostrzegła, abym już na ten temat nic nie pisała. Nie wiem gdzie mieszkasz. Może na wyspach Hula-Gula. Ale w Polsce nie wolno nic na ten temat mówić. Tylko można potępiać. > O tych? Nie o tych. O zupełnie innych. > Będzie to pouczający eksperyment o indyku O indyku znam tylko wierszyk Brzechwy.
"Szedł indyk ulicą Wolską. "Czy umie pan mówić po polsku?" "Nie umiem." "A po jakiemu?" "Po indyczemu," > Szczerze? Gorzej. Nie potrafię sobie wyobrazić potraktowania gorzej niż pantofelka! To przecież najniżej w hierarchii umiejscowione stworzonko.
|
|
|  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >To uważaj co mówisz Meretseger. Jeśli sądzisz, że dzieci powstania warszawskiego same się angażowały i nikt im nie kazał i ich nie nie zmuszał , a były to dzieci, 12, 13, 14 letnie , to znaczy , że dopuszczasz ich odpowiedzialność za podejmowane decyzje? Czy nie tak? To mi teraz wytłumacz dlaczego uważasz, że dzieci 12, 13 czy 14 letnie nie mogą podjąć decyzji o obcowaniu seksualnym z panem Czesiem? Czy udział w powstaniu jest czymś szlachetniejszym niż udział w orgietce u pana Czesia? Jeśli chodzi oczywiście o odpowiedzialność.
Dzieci podejmują różne decyzje, także takie, o których doskonale wiedzą, że są wbrew rodzicom. Często nie zdając sobie do końca sprawy z konsekwencji tych decyzji. Najczęściej nad konsekwencjami się nie zastanawiają, właśnie dlatego, że mają tak mało lat. Zachowania dzieci nie są tylko wynikiem ich wychowania, są często podyktowane zachowaniem rówieśników, spontanicznością, wiarą we własną moc sprawczą i... własną 'mądrość', osobowością etc. Przyznam, iż udział w powstaniu bez wątpienia nie jest tożsamy z udziałem w orgietce u pana Czesia, ale samo zadecydowanie o udziale w jednym i drugim nie można nazwać decyzją przemyślaną, odpowiedzialną i do końca zrozumianą przez młodego człowieka (oczywiście zakładając, iż udział powstańca i udział w orgietce były bez zgody rodziców).
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > ale samo zadecydowanie o udziale w jednym i drugim nie można nazwać decyzją przemyślaną Tylko ,że w jednym przypadku decyzji się nie uznaje, nie bierze pod uwagę i wręcz się twierdzi, że nie można jej świadomie podjąć, a w drugim wypadku się ją usprawiedliwia. Mówi się, że same chciały. Trudno je było powstrzymać. Nie dało się zabronić. Czyli, że decyzję tę się rozumie, może nie pochwala. Chociaż pomnik pod barbakanem przekazuje taką informację dzieciom, że jakby w razie co to, będziecie małymi bohaterami. Czyli chyba pochwala udział w powstaniu. Bo jakby nie pochwalał to by tam nie stał, a rzecz cała byłaby wstydliwie ukrywana. Nie spotkałam się z opinią, że udział małych powstańców był decyzją nieprzemyślaną. Raczej stawia się ich za wzór patriotyzmu. Nie potępia się dorosłych, że pozwolili na to, aby brali udział w działaniach zbrojnych.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Tylko ,że w jednym przypadku decyzji się nie uznaje, nie bierze pod uwagę i wręcz się twierdzi, że nie można jej świadomie podjąć, a w drugim wypadku się ją usprawiedliwia. Jednak, pragnę zauważyć, że nie jest to ocena obowiązująca wszystkich. Podtrzymuje to co napisałam i nie przypuszczam, by dzieci idąc do powstania, przynajmniej ich większość, nie zastanawiały się na śmiercią, bo to wróg miła zginąć.
>Mówi się, że same chciały. Trudno je było powstrzymać. Nie dało się zabronić. I dzisiaj nie dałoby się zabronić.
>Czyli, że decyzję tę się rozumie, może nie pochwala. Tok rozumowania dzieci jest często trudno zrozumiały dla dorosłym i nie ma się co dziwić. Dzieci boją się czego innego lub raczej nie boją, ich rozumienie rzeczywistości różni się od rozumienia dorosłych. Wg tych dzieci - podjęły przemyślane decyzje. Jest zasadnicza różnica między odpowiedzialnym i świadomym podejmowaniem decyzji przez dzieci i dorosłych, choć obie decyzje dotyczyły realnego zagrożenia, a nie zabawy w wojnę. I inna musi być ocena tych decyzji.
>Chociaż pomnik pod barbakanem przekazuje taką informację dzieciom, że jakby w razie co to, będziecie małymi bohaterami. Czyli chyba pochwala udział w powstaniu. Wg mnie nie chodzi o pochwalanie udziału, lecz o niedopuszczenie by ich udział i śmierć nie poszły w zapomnienie, bo jakkolwiek oceniać ich postawy, to nie można ich nie docenić i nie uznać za odważne. Stojąc przed pomnikiem zawsze łza zakręci się w moim oku, bo dzieci powinni bawić się lalkami, kopać piłkę, a nie umierać za Ojczyznę, tak naprawdę nie zdając sobie do końca z tego sprawy. Bez względu czy pomnik stoi i czy nie dzieci w porównywalnych okolicznościach zachowają się tak samo. One naśladują dorosłych, nawet bawiąc się.
>Nie spotkałam się z opinią, że udział małych powstańców był decyzją nieprzemyślaną. Była podjęta pod wpływem zrywu, emocji.
>Nie potępia się dorosłych, że pozwolili na to, aby brali udział w działaniach zbrojnych. A cóż dałoby potępienie, gdy i tak dzieci włączały się bez zgody dorosłych? Pozwalali? A co mieli robić - wyłapywać i odstawiać? Wtedy co innego ich głowy zaprzątało. Uważam, że jest to bardzo skomplikowany temat i trudno jest go prowadzić w formie rozmowy na forum.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jeszcze raz. W tym wątku zawarłam kilka wątków. Jeden o samym Powstaniu warszawskim jako takim. Niejako historyczny. O jego sensie i skutkach. Drugi o ustosunkowaniu się dorosłych do udziału dzieci w wojnach czy walkach zbrojnych. Poniekąd moralny, etyczny. Murzynków się potępia, a właściwie starych Murzynów, którzy używają dzieci jako małych żołnierzy. Jedne z nich bez wątpienia są zmuszane, a inne, tak jak mali powstańcy sami się rwą do walki, wzorując się na dorosłych, jak to ma chyba miejsce we współczesnej Palestynie. Trzeci zaś wątek (nazwijmy go psychologicznym) ,najbardziej abstrakcyjny, polega na tym, że wybiórczo niektórzy dorośli podchodzą do decyzji podejmowanych przez dzieci. Decyzję o udziale w działaniach powstańczych niektórzy dorośli pochwalają ( bo zbudowali pomnik ku chwale małego powstańca). Niektórzy są oburzeni, że dopuszczono dzieci do udziału bezpośredniego w działaniach powstańczych. Ale decyzje dzieci niejako szanują, rozumieją, uważają, że dzieci taką decyzję mogły podjąć. Nie odmawiają im prawa do podjęcia takiej decyzji. Raczej obwiniają dorosłych, że ich nie powstrzymali. A są inne decyzje podejmowane przez dzieci, których dorośli nie uznają, że tak powiem a priori.
|
|
 | 2 na 2 | Grzegorz (5685 punktów) | >Nie można. Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał. Cóż, mój synek też czasem chce np. wbiec na ulicę czy kierować samochodem, i też nikt go do tego nie zmusza. Pochwalę się tutaj że (podobnie jak ponad 99%) rodziców wykazuje się wtedy elementarną odpowiedzialnością, po prostu nie pozwalając mu na aktywności do których nie dorósł. Jak widać przywódcy powstania należeli (pod wieloma zresztą względami) do "elitarnego" pozostałego 1%. Udział dzieci był OK, rozpoczęcie powstania bez broni też było naturalne, za to kompletnym zaskoczeniem okazało się zachowanie Stalina. Wrodzony pech czy niechęć do myślenia w kategoriach innych niż "wishful thinking"?
Fakt, porównanie z Afryką nadal wypada korzystnie dla nas i przynajmniej tutaj nie jesteśmy przysłowiowe "100 lat za Murzynami". Jesteśmy jak widać gdzieś pośrodku między cywilizacją, gdzie używania dzieci jako żołnierzy się nie pochwala niezależnie od okoliczności, oraz dziczą gdzie można je werbować siłowo i podawać narkotyki.
|
|
|  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Nie można. Ale one się same angażowały. Nikt im nie kazał i nie zmuszał. >Cóż, mój synek też czasem chce np. wbiec na ulicę czy kierować samochodem, i też nikt go do tego nie zmusza. Pochwalę się tutaj że (podobnie jak ponad 99%) rodziców wykazuje się wtedy elementarną odpowiedzialnością, po prostu nie pozwalając mu na aktywności do których nie dorósł. Jak widać przywódcy powstania należeli (pod wieloma zresztą względami) do "elitarnego" pozostałego 1%. Udział dzieci był ok
Czy wy wszyscy, zwolennicy teorii naboru dzieci do PW w ogóle umiecie czytać? Nie ja jeden tłumaczyłem jak krowie na granicy, że dzieci do oddziałów powstańczych nie przyjmowano. Wszystkie swoje wypowiedzi opieracie na widzimisię. Odnosi się wrażenie, że mówi się do matołów.
|
|
| |  | | Grzegorz (5685 punktów) | >Nie ja jeden tłumaczyłem jak krowie na granicy, że dzieci do oddziałów powstańczych nie przyjmowano. ... czyli wychodzi na to że chłopcy ze zdjęć to byli jacyś niezrzeszeni powstańcy indywidualni, "Szare Szeregi" nie istniały, a pomnik małego powstańca powstał na bazie miejskich legend?
|
|
| | |  | -1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Nie ja jeden tłumaczyłem jak krowie na granicy, że dzieci do oddziałów powstańczych nie przyjmowano. >... czyli wychodzi na to że chłopcy ze zdjęć to byli jacyś niezrzeszeni powstańcy indywidualni, "Szare Szeregi" nie istniały, a pomnik małego powstańca powstał na bazie miejskich legend? Brawo! Brawo! Znakomita odpowiedź! DUUUŻY PLUS + Pomnik małego powstańca postawiły ufoludki. Nie wiadomo dlaczego.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Nie ja jeden tłumaczyłem jak krowie na granicy, że dzieci do oddziałów powstańczych nie przyjmowano. >... czyli wychodzi na to że chłopcy ze zdjęć to byli jacyś niezrzeszeni powstańcy indywidualni, "Szare Szeregi" nie istniały, a pomnik małego powstańca powstał na bazie miejskich legend?
A o czymś takim jak Poczta Powstańcza Słyszałeś? A o łączności między placówkami? Poczytaj pamiętniki (jest ich naprawdę dużo) i przekonaj się ilu nieletnich przyjęto do oddziału, kiedy, i w jakich warunkach.
Najpierw wiedza.
|
|
1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Czy jeśli walczy się o "słuszną" sprawę to można bezkarnie angażować dzieci , a jeśli o "nie słuszną" to jest to haniebne? Pozostaje jeszcze druga kwestia tego wątku, związana bezpośrednio z jego tytułem, a mianowicie sam sens tego powstania i jego końcowy efekt. -Tak. Istnieje coś takiego jak słuszność sprawy. Jeżeli nadjeżdżają siły barbarzyńców (np. Armia Czerwona), którzy mordują wszystko po kolei i nie oszczędzają kobiet, ani dzieci to racjonalne jest aby wszyscy oni chwycili za broń zamiast czekać na rzeź jak stado baranów. -Powstanie Warszawskie było w sytuacji gdy barbarzyńców było dwóch i nie było specjalnie mądrego wyjścia z sytuacji. Natomiast wciąż rzadko jest podawany fakt, że miało ono wielkie szanse powodzenia gdyby nie interwencja Armii Czerwonej. Tak, interwencja, a nie bierność jak się utarło. Niestety nie stała ona spokojnie za Wisłą lecz utrudniała (uniemożliwiała)lądowanie aliantom i wykonywanie zrzutów, a najgorsze przechwytywała oddziały partyzanckie idące na pomoc powstańcom. Były one rozbrajane, a ludzie aresztowani. To najbardziej zdecydowało o klęsce powstania i całego planu "Burza".
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | > To najbardziej zdecydowało o klęsce powstania i całego planu "Burza". Zgadza się. Przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu powstania dowództwo miało zapewnienie aliantów o zrzutach z amunicją i przede wszystkim bronią przeciwpancerną. Bo zwycięstwo dały Niemcom czołgi których nie było czym rozwalić. Według danych dowództwa powstanie miało szanse powodzenia,to nie byli wariaci wiedzieli co robią i jakie są niebezpieczeństwa. Niestety w interesie Stalina leżało pozbycie się inteligencji stanowiącej zawsze problem w systemach totalitarnych a z resztą wiedział że sobie poradzi.
Szkoda cywili i miasta, ale wojna jest dla dużych chłopców przesuwających żołnierzyki i jednostki po mapach, liczących się z pewnymi stratami w ludności cywilnej nie możliwymi do uniknięcia w przypadku walk w mieście. Oczywiście nie wiem czy zakładali takie masakry i burzenie miasta w razie niepowodzenia. Ja bym zakładał znając nazistów i ich okrucieństwo.
|
|
|  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >> To najbardziej zdecydowało o klęsce powstania i całego planu "Burza". >Zgadza się. Przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu powstania dowództwo miało zapewnienie >aliantów o zrzutach z amunicją i przede wszystkim bronią przeciwpancerną. >Bo zwycięstwo dały Niemcom czołgi których nie było czym rozwalić.
A o lotnictwie, artylerii, transporcie czy wreszcie broni strzeleckiej słyszałeś? Tego wszystkiego nie mieli. A zdajesz sobie sprawę z możliwości transportowych lotnictwa? Wiesz ile sprzętu, amunicji zużywa dziennie 60tys armia?
>Według danych dowództwa powstanie miało szanse powodzenia,to nie byli wariaci wiedzieli co robią i jakie są niebezpieczeństwa.
Tak, szczególnie po operacji Ostra Brama. Trzeba było być ciężkim idiotą aby na jakąkolwiek ruską pomoc liczyć.
>Niestety w interesie Stalina leżało pozbycie się inteligencji stanowiącej zawsze problem w systemach totalitarnych a z resztą wiedział że sobie poradzi.
Właśnie.
>Szkoda cywili i miasta, ale wojna jest dla dużych chłopców przesuwających żołnierzyki i jednostki po mapach, liczących się z pewnymi stratami w ludności cywilnej nie możliwymi do uniknięcia w przypadku walk w mieście.
Nie zaczyna się bitwy której wygrać nie można. Ponad 100tys zabitych i zrównanie z ziemią miasta to ni są straty dopuszczalne.
>Oczywiście nie wiem czy zakładali takie masakry i burzenie miasta w razie niepowodzenia. Ja bym zakładał znając nazistów i ich okrucieństwo.
Właśnie.
|
|
|  | 2 na 2 | Grzegorz (5685 punktów) | >Zgadza się. Przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu powstania dowództwo miało zapewnienie aliantów o zrzutach z amunicją i przede wszystkim bronią przeciwpancerną. Przed 1 września też mieliśmy od aliantów różne zapewnienia, niektórym pewnie dałoby to do myślenia. Trudno też powiedzieć co miałoby być końcowym efektem powstania... nawet ewentualne zwycięstwo i powołanie nowego rządu mogło co najwyżej wkurzyć Stalina, który i tak znalazłby mniej lub bardziej krwawe wyjście z sytuacji, a alianci co najwyżej popatrzyliby w inną stronę.
>Szkoda cywili i miasta, ale wojna jest dla dużych chłopców przesuwających żołnierzyki i jednostki po mapach, liczących się z pewnymi stratami w ludności cywilnej nie możliwymi do uniknięcia w przypadku walk w mieście. Tyle że same walki w mieście były najprawdopodobniej do uniknięcia, a określenie "pewne straty" w sytuacji kiedy sięgają one prawie 200 tysięcy osób, w większości nie będących powstańcami, brzmią dość eufemistycznie.
|
|
 | 6 na 6 | CamelOT (915 punktów) | > miało ono wielkie szanse powodzenia gdyby nie interwencja Armii Czerwonej. (...)
No i brak interwencji ducha świętego, która się Polakom należała jak psu zupa. Tak, wiemy to wszystko. Byliśmy w muzeum Kaczyńskiego i też odnieśliśmy wrażenie, że Polacy wygrali. Ale lubię te wieczne usprawiedliwienia "gdyby nie przegrana ze Szwedami, to byśmy wygrali z pewnością i napewno, bośmy są wielcy i przedmurze". Tylko niedomiennie ci Szwedzi, Rosjanie, Niemcy poczekać na nas nie chcą zanim się ze śwagrem ogarniem i im wygarniem.
(...)siły barbarzyńców (np. Armia Czerwona), którzy mordują wszystko po kolei i nie oszczędzają kobiet, ani dzieci (...)
To kościelna wersja historii. Nie masz nic lepszego? W pismach wystraszonego bolszewizmem kościoła i polskich faszystów dominuje właśnie taki obraz. Ale na Racjonaliście? Litości! I pomyśleć, że te joby przeciwko tym, którzy naszym katolikom dupy wyzwolili. Czy małość ma granice? Trzeba spytać fizyków.
|
|
|  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Czy małość ma granice? Trzeba spytać fizyków. -Twoja nie ma na pewno. Nienawidząc kościoła kochasz bolszewików ? To ma być racjonalizm ? Masz ich za wyzwolicieli, ciekawe kogo i od czego wyzwolili ? Gdzie wleźli tam zostali i zaprowadzali swój porządek, a właściwie komunistyczny burdel i bezprawie. W Rosji jeszcze sporo zostało z mentalności radzieckiej. A Kaczyński nie ma nic do tego, że bezczelnie podłączał się pod powstanie aby udawać patriotę. Naprawdę nie znasz relacji z wyzwalania przez Armię Czerwona ?! Już od 1939 roku zaczęli ?! Wszędzie gwałty i wywózki wrogów ludu. Wypisując takie brednie ośmieszasz się ale przede wszystkim kalasz pamięć wszystkich, którzy od tej czerwonej zarazy zginęli. A gdzie mam ducha świętego to sobie dośpiewaj -Zawsze mnie ciekawiło co bardziej zniewala umysł człowieka, ideologia komunistyczna czy religia. Chyba idą łeb w łeb !
|
|
| |  | 9 na 9 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>-Zawsze mnie ciekawiło co bardziej zniewala umysł człowieka, ideologia komunistyczna czy religia. Chyba idą łeb w łeb !
A idą, idą łeb w łeb - razem z "patriotyzmem".
Bo to z "patriotyzmu" zwykle się biorą "słuszne wojny", gdy poświęca się życie dorosłych i dzieci by "ustawić sprawy po naszemu". Bo przecież "słuszna sprawa" to ZAWSZE jest to samo co "nasza sprawa", czyż nie?
To "patriotyzm" każe uczyć własne dzieci, że nie ma większej chwały niż oddać życie za ojczyznę. Że nie ma nic ponad "Bóg, Honor, Ojczyzna".
A potem stawia się pomnik poległym. I okazuje się, jak zawsze, że "Bóg, Honor, Ojczyzna" to tak naprawdę "Kler, Kasa, Polityka".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >>-Zawsze mnie ciekawiło co bardziej zniewala umysł człowieka, ideologia komunistyczna czy religia. Chyba idą łeb w łeb ! >A idą, idą łeb w łeb - razem z "patriotyzmem". >Bo to z "patriotyzmu" zwykle się biorą "słuszne wojny", gdy poświęca się życie dorosłych i dzieci by "ustawić sprawy po naszemu". >Bo przecież "słuszna sprawa" to ZAWSZE jest to samo co "nasza sprawa", czyż nie?
- Veto ! Należy pamiętać, że nie musi chodzić o żadem śmieszny patriotyzm. Czasami jest to zwykła samoobrona przed bandytami, którzy chcą nas ograbić lub/i, zamordować. Wtedy nie ma żadnego wyboru, albo nas wytłuką bez walki albo będziemy się bronić i zawsze jakieś szanse istnieją. I tu się zgodzę, NASZE przetrwanie to NASZA sprawa, na dodatek słuszna sprawa. To jak dobór naturalny, w przyrodzie pełno jest takiej walki, a ci co się nie bronią giną.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Czasami jest to zwykła samoobrona przed bandytami, którzy chcą nas ograbić lub/i, zamordować. Wtedy nie ma żadnego wyboru,
Zgoda.
Ale zbyt często hasło do takiego boju dają ci, co chętnie oddadzą cudze życie, bo widzą w tym strategiczne korzyści.
Z tego co wiem o Powstaniu Warszawskim, to raczej nie groziło mieszkańcom stolicy wymordowanie przez wycofujące się wojska niemieckie ani przez nacierającą Armię Czerwoną. Chodziło raczej właśnie o "ustawienie spraw po naszemu".
Co innego powstanie w Gettcie Warszawskim. Tam ludzie nie mieli wątpliwości, że zginą tak czy owak - mogli tylko zginąć z bronią w ręku (i może kogoś ocalić), lub dać się wymordować bezwolnie.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Ale zbyt często hasło do takiego boju dają ci, co chętnie oddadzą cudze życie, bo widzą w tym strategiczne korzyści. Oczywiście że tak.Większość wojen była rozpętanych z powodów osobistych interesów czy to królów czy dyktatorów. Ale każde zadanie bojowe można rozpatrzeć obiektywnie porównując siły swoje i przeciwnika,teren działań,parametr obrony/ataku,uzbrojenie,wyszkolenie, morale,zaopatrzenie i czas trwania utrzymania pozycji i inne. Po analizie tych zmiennych w czasie danych można przewidzieć rozwój sytuacji i podjąć decyzje a po latach ją ocenić znając już wynik i sprawdzić czy założenia były prawidłowe. To na co mieli wpływ wykonali dobrze-opanowali teren i go utrzymywali czekając na zrzuty i pomoc. Czynnik na który nie mieli wpływu to Józef S. Także samo zadanie bojowe należy ocenić pozytywnie.
Po wprowadzeniu czołgów i gdy nie nadchodziła pomoc a alianci nie mogli lądować na lotniskach sowietów--ja bym zwiewał klęska 100%,a oni zostali i się nie poddali to przez memy braterstwa walki,honoru żołnierza ,i obrony do końca ,i do ostatniego naboju i takich tam odbieraczy trzeżwej oceny sytuacji.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>To na co mieli wpływ wykonali dobrze-opanowali teren i go utrzymywali czekając na zrzuty i pomoc. >Czynnik na który nie mieli wpływu to Józef S.
Czyli nie wzięli pod uwagę decydującego czynnika. To bardzo źle świadczy o jakichkolwiek dowódcach.
Myślenie życzeniowe plus pragnienie bohaterstwa. Śmiertelna mieszanka.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Niestety Radzieccy towarzysze dawali do zrozumienia że i owszem pomogą. Oczywiście do nabrania Polaków Józef S. osobiście się nie zabrał żeby nie bylo na niego ale wyznaczył stosowne osoby. Także myślenie życzeniowe nie może być tu przyczyną.
A pragnienie bohaterstwa mogło i pewnie miało wpływ na decyzje. Ale raczej nie kluczową i nie przypisywałbym mu za dużo uwagi.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >każde zadanie bojowe można rozpatrzeć obiektywnie porównując siły swoje i przeciwnika,teren działań,parametr obrony/ataku,uzbrojenie,wyszkolenie, >morale,zaopatrzenie i czas trwania utrzymania pozycji i inne. >Po analizie tych zmiennych w czasie danych można przewidzieć rozwój sytuacji i podjąć >decyzje a po latach ją ocenić znając już wynik i sprawdzić czy założenia były prawidłowe. >To na co mieli wpływ wykonali dobrze-opanowali teren i go utrzymywali czekając na zrzuty i pomoc.
Nie opanowali. W pierwszych czterech dniach osiągnęli 7% zaplanowanych celów ataku.
>Czynnik na który nie mieli wpływu to Józef S.
A jego reakcję przewidzieć było łatwo.
>Także samo zadanie bojowe należy ocenić pozytywnie.
Nie.
>Po wprowadzeniu czołgów i gdy nie nadchodziła pomoc a alianci nie mogli lądować na lotniskach sowietów--ja bym zwiewał klęska 100%,a oni zostali i się nie poddali to >przez memy braterstwa walki,honoru żołnierza ,i obrony do końca ,i do ostatniego naboju >i takich tam odbieraczy trzeżwej oceny sytuacji.
Zwiewać nie było gdzie, poddać się nie mogli. Zupełnie jak u Paska - "Moskwa mocno naciera. My mocno stoimy. Bo musimy - z tyłu jezioro"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >- Veto ! Należy pamiętać, że nie musi chodzić o żadem śmieszny patriotyzm. Czasami jest to zwykła samoobrona przed bandytami, którzy chcą nas ograbić lub/i, zamordować.
Dokładnie tak jak na ulicy. Jednak czasami lepiej jest, kiedy wiesz że dostaniesz zdrowy wpier***, bo drechów jest dziesięciu, a Ty jeden, oddać ten cholerny zegarek i portfel, dostać w mordę raz i odżałować, niż rzucać się na nich z pieśnią na ustach i zostać zatłuczonym.
Pytanie jaka postawa będzie korzystniejsza. Na przykładzie ostatniej wojny widać, że walka z przeważającymi siłami wroga kończy się kiepsko. Francuzi Hitlera wpuścili - my nie wpuścili, efektem czego przejechał się po nas jak buldożer.
|
|
| |  | 5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >> pamięć wszystkich, którzy od tej czerwonej zarazy zginęli.
Faszyści i Ruscy.
Żadni nie byli lepsi, a jednak prawdziwy Polak woli być zabity razem z rodziną przez kulturalnych Niemców z "Gott mit uns" na pasku i śpiewających kolędy niż przez czerwonych komunistów, co Boga się nie boją.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Żadni nie byli lepsi, a jednak prawdziwy Polak woli być zabity razem z rodziną przez kulturalnych Niemców z "Gott mit uns" na pasku i śpiewających kolędy niż przez czerwonych komunistów, co Boga się nie boją. - Nikt tu Niemców nie chwalił, przecież to przeciwko nim było powstanie...mylę się ?! Natomiast wielu z tych którym udało się ujść z życiem po kapitulacji skończyli w sowieckich i ubeckich więzieniach.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >- Nikt tu Niemców nie chwalił, przecież to przeciwko nim było powstanie...mylę się ?! Natomiast wielu z tych którym udało się ujść z życiem po kapitulacji skończyli w sowieckich i ubeckich więzieniach.
Nie pochwały, ale wybór kogo BARDZIEJ nienawidzić... Z Niemcami, nam Polakom, jednak zawsze było bardziej po drodze... Nieraz słyszałem od starych ludzi w tym stylu "za Niemca to przynajmniej porządek był, a i z Żydami porządek chcieli zrobić... a Ruscy to, Boże uchowaj, straszna hołota".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
>To kościelna wersja historii. Nie masz nic lepszego? W pismach wystraszonego bolszewizmem kościoła i polskich faszystów dominuje właśnie taki obraz.
Ta wypowiedź dorównuje w swoim kretynizmie takim produktom stępienia umysłu jak twierdzenia, że Żydzi sfinansowali Holokaust. Katyń, Tarnopol, Świsłocza, Nowogródek, czy Grodno, gdzie ciągnięto po bruku jeńców przywiązanych do czołgów, zbrodnie na Ślązakach, zabijanie nawet kobiet, dzieci i starców w Gliwicach to "kościelna wersja historii"? Nie wspomnę już o czynach, jakie sowieckie bydło dopuszczało się na cywilach niemieckich - w Polsce jeszcze i tak się hamowali, bo mieli tu instalować bolszewicki aparat.
Mimo, że mamy dopiero 2011 rok już teraz jesteś faworytem do wydawanej przeze mnie nagrody "przygłupa dekady". Gratulacje - w imię potępienia dla tolerancji dla zezwierzęcenia ryzykuję nawet ostrzeżenie.
|
|
 | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >Natomiast wciąż rzadko jest podawany fakt, że miało ono wielkie szanse powodzenia gdyby nie interwencja Armii Czerwonej.
Kolejny wielbiciel Mierosławskiego.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Kolejny wielbiciel Mierosławskiego.Tego, co robił powstanie z czterema kosami i pięcioma wiwatówkami? 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | > >Kolejny wielbiciel Mierosławskiego.> Tego, co robił powstanie z czterema kosami i pięcioma wiwatówkami?  Ano tego. Najbardziej podoba mi się jego doktryna wojenna - "zdobędziemy kijami karabiny, karabinami armaty"
|
|
| |  | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > >Kolejny wielbiciel Mierosławskiego.> Tego, co robił powstanie z czterema kosami i pięcioma wiwatówkami?  -Właśnie uzasadniałem, że tych "kos" było za mało z winy "bratniej armii". Nikt by nie zaczynał powstania gdyby mógł to przewidzieć.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>-Właśnie uzasadniałem, że tych "kos" było za mało z winy "bratniej armii". Nikt by nie zaczynał powstania gdyby mógł to przewidzieć. Ja bym to ujęła inaczej - "kos" nie było za mało z winy "bratniej armii", tylko z winy logistycznej plamy, jaką dali przywódcy powstania. Czy wybrałbyś się na tydzień do dzikiej dżungli z jedną kanapką licząc na to, że ktoś Ci dowiezie jedzenie? Na pewno nie, tylko zabrałbyś ze sobą odpowiednią ilość zapasów. Przygotowując zryw zbrojny trzeba się liczyć z każdą ewentualnością, a nie zaczynać na zasadzie "jakoś to będzie". Wszyscy wiedzieli, że na drugim brzegu już prawie stoją Rosjanie, a co oni potrafią i jak są do AK usposobieni, to też nie była tajemnica. Celność zrzutów też wszyscy znali, bo nie od wczoraj im zrzucano broń i inny sprzęt. Osoba zaczynająca powstanie powinna to przewidzieć. Z pewnością byli to gorący patrioci, nie śmiem wątpić, by nie oberwać po głowie, ale organizatorzy z nich byli jak z koziego ogona waltornia. Potrzebujemy 30 "kos", mamy 4, 26 zrzucą nam z nieba, no to hej, szable w dłoń. Ja bym policzyła inaczej - potrzebujemy 30 "kos". Mamy 4, to za mało, musimy zgromadzić przynajmniej 20, a resztę może nam dowiozą, a jak nie, będziemy musieli sobie radzić sami. Wtedy miałoby to i sens, i szansę na powodzenie. Niestety, całej winy nie da się zrzucić na Rosjan, chociaż byłoby zapewne milej.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >Z pewnością byli to gorący patrioci, nie śmiem wątpić, by nie oberwać po głowie, ale organizatorzy z nich byli jak z koziego ogona waltornia.
Jeżeli odróżnić interes polityczny od interesu narodowego, co, jak przypuszczam, na tym forum nie każdy potrafi, (w epoce Kaczyńskich można to ćwiczyć na bieżąco), to ocena partiotyzmu tych, co zaplanowali powstanie, wypadnie gorzej tej waltorni. Interes polityczny to: 'my chwycimy władzę'. Interes patriotyczny to życie rodaków i ich dzieci.
Ja nie mam wątpliwości, że to nie byli patrioci, tylko bezwzględni politycy, skłonni narazić rodaków na przegraną walkę, ludzkie tragedie i materialne zniszczenia, tylko w celu przechwycenia władzy. -
|
|
 | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > miało ono wielkie szanse powodzenia...like a snowball in hell. > gdyby nie interwencja Armii Czerwonej. Tak, interwencja, a nie bierność jak się utarło.No i co, że się utarło? W dni parzyste można bolszewików oskarżać o interwencję, w nieparzyste o brak interwencji  . A że lądowania nie zakazali - zawsze  . > Niestety nie stała ona spokojnie za Wisłą lecz utrudniała (uniemożliwiała)lądowanie aliantom i wykonywanie zrzutów, a najgorsze przechwytywała oddziały partyzanckie idące na pomoc powstańcom. Były one rozbrajane, a ludzie aresztowani.A to swołocz komusza - kto to widział przeszkadzać powstaniu przeciw sobie wymierzonemu?! 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
|  | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > A to swołocz komusza - kto to widział przeszkadzać powstaniu przeciw sobie wymierzonemu?! -Dokładnie , swołocz. Przeszkadzała mimo ze powstanie nie było wymierzone w nią. Miało jedynie umocnić pozycję rządu londyńskiego w negocjacjach po wojnie, aby nie dać się "wyzwolić" całkowicie przez Sowietów.
|
|
| |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Przeszkadzała mimo ze powstanie nie było wymierzone w nią. Miało jedynie umocnić pozycję rządu londyńskiego w negocjacjach po wojnie, aby nie dać się "wyzwolić" całkowicie przez Sowietów.Zastanawiasz się czasem, co wypisujesz? 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Zastanawiasz się czasem, co wypisujesz?  - Myślałem, że mnie uświadomisz. A może jakiegoś powstańca by zapytać z kim walczył ? Kilku jeszcze żyje.
|
|
| | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Zastanawiasz się czasem, co wypisujesz?  > - Myślałem, że mnie uświadomisz.Mam jakiś obowiązek wyjaśniać Ci sprzeczności we własnych Twych wypowiedziach?  > A może jakiegoś powstańca by zapytać z kim walczył ? Kilku jeszcze żyje.Odpowie to, co każdy wiedział od przed powstaniem. Militarnie było wymierzone przeciwko Rzeszy, politycznie przeciw Sowietom. Ale Sowiety się okazały Złe, bo nie pomogły sobie gola strzelić. Jak się nie wstydzą?! 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | |  | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Mam jakiś obowiązek wyjaśniać Ci sprzeczności we własnych Twych wypowiedziach?  -Tak. Jeśli robisz taki zarzut to trzeba wykazać że ma on racje bytu ! > Ale Sowiety się okazały Złe, bo nie pomogły sobie gola strzelić. Jak się nie wstydzą?!- Sowiety okazały się złe i były złe od początku bo niosły ze sobą najgłupszy i najbardziej szkodliwy ustrój wszech czasów. A tym posunięciem pokazały tylko wszystkim, którzy mieli jeszcze jakieś złudzenia, że nie mają najmniejszych skrupułów i nie chodzi im o żadne wyzwolenie i wspólną walkę, a jedynie całkowitą kontrolę i okupację.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Mam jakiś obowiązek wyjaśniać Ci sprzeczności we własnych Twych wypowiedziach?  > -Tak. Jeśli robisz taki zarzut to trzeba wykazać że ma on racje bytu !Hmmm... no, cóż - służę uprzejmie. Pisałeś: [komusza swołocz] Przeszkadzała mimo że powstanie nie było wymierzone w nią. Miało jedynie umocnić pozycję rządu londyńskiego w negocjacjach po wojnie, aby nie dać się "wyzwolić" całkowicie przez Sowietów.To w końcu jak nie było, kiedy było? Miałże to Stalin jakiś interes w odstępowaniu łupów londyńskim kanapowcom? > - Sowiety okazały się złe i były złe od początku bo niosły ze sobą najgłupszy i najbardziej szkodliwy ustrój wszech czasów.Pomyśleć, że ten i ów do dziś jednak ceni sobie np. odbudowę Warszawy po imprezce urządzonej przez Mądrych i Pożytecznych AKowców...  . A i powszechna oświata czy opieka zdrowotna nie każdemu przeszkadza... No, ale to homosowietikusy brzydkie som. Polskojęzyczne takie  . > A tym posunięciem pokazały tylko wszystkim, którzy mieli jeszcze jakieś złudzenia, że nie mają najmniejszych skrupułów i nie chodzi im o żadne wyzwolenie i wspólną walkę, a jedynie całkowitą kontrolę i okupację.To się polityka nazywa, druhu zastępczy (czy jakoś tak). Spocznij, wolno palić. Tj. - tfu! Nie wolno! Harcerz nie pali przecie  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| |  | 5 na 5 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >A to swołocz komusza - kto to widział przeszkadzać powstaniu przeciw sobie wymierzonemu?! > -Dokładnie , swołocz. Przeszkadzała mimo ze powstanie nie było wymierzone w nią. Miało jedynie umocnić pozycję rządu londyńskiego w negocjacjach po wojnie, aby nie dać się "wyzwolić" całkowicie przez Sowietów.Czyli miało na celu przeciwstawienie się celom Stalina. Stalin w owym czasie był Rosją, zatem PW było skierowane w jej cele, mimo tego że walczono z faszystami.Rzucać się na dwa niedźwiedzie z kijem w ręku...hmmm.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> No i co, że się utarło? W dni parzyste można bolszewików oskarżać o interwencję, w nieparzyste o brak interwencji .> A że lądowania nie zakazali - zawsze .> A to swołocz komusza - kto to widział przeszkadzać powstaniu przeciw sobie wymierzonemu?! Oj, Panie "Big_zyd"! Tyś za mądry - trochę! Pan myślisz samodzielnie i racjonalnie. Jeszcze coś złego się Panu przytrafi. A tak już zupełnie poważnie, czy warto reagować na przepojony nienawiścią bełkot nie podparty nawet odrobiną wiedzy, natomiast przepojony epitetami, określającymi ludzi inaczej myślących i inaczej oceniających rzeczywistość. Inkwizytorzy broniący "czystości myśli", przy niektórych wypowiedziach na naszym forum zupełnie wysiadają. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Istnieje coś takiego jak słuszność sprawy. To Kościół katolicki też oczywiście działa w imię słuszności sprawy!
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >To Kościół katolicki też oczywiście działa w imię słuszności sprawy! - Co Wam się porobiło z tym kościołem i duchem świętym ?! To o powstaniu dyskusja czy o religii ? Co ma piernik....itd. ? Nie istnieją "słuszne sprawy" ?! Naprawdę ?!
|
|
 | 4 na 4 | Andro (1185 punktów) | >To najbardziej zdecydowało o klęsce powstania i całego planu "Burza". O klęsce Powstania Warszawskiego zdecydowało złe przygotowanie powstania zarówno pod względem wojskowym - uzbrojenie, organizacja, brak przewagi zarówno liczebnej jak i sprzętowo-materiałowej, jak i zupełny brak przygotowania pod względem politycznym. Nikt o zdrowych zmysłach nie mógł zakładać, bez uprzedniego dogadania się ze Stalinem, że ten agresor pomoże skierowanemu przeciw Armii Czerwonej powstaniu. Dla mnie to zwykła amatorszczyzna, jak już przedtem i potem wielokrotnie bywało. Jako nacja mamy w sobie coś, co pcha nas do bezsensownych zrywów zbrojnych, które z góry skazane są na niepowodzenie zarówno pod względem militarnym, jak i politycznym. Powstanie zostało spowodowane przez zwykłe myślenie życzeniowe, a nie oparte na faktach. Szkoda, bo bez sensu zginęły tysiące osób, które po wojnie mogły stanowić elity kraju, czy to w PRL-u, czy na emigracji. Dramat. Te pospolite ruszenia rujnują nasz kraj. Z podobnym pospolitym ruszeniem mięliśmy do czynienia w Smoleńsku w zeszłym roku... z podobnym skutkiem, tyle, że w mniejszej skali.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
 | -1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >-Tak. Istnieje coś takiego jak słuszność sprawy. ............... >
Tak, jeśli my kogoś bijemy, to sprawa jest słuszna... ale jeśli nas biją, to rozbój w biały dzień i najeźdźca....
|
|
 | 4 na 4 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > gdy barbarzyńców było dwóch >miało ono wielkie szanse powodzenia gdyby nie interwencja Armii Czerwonej. Ja tam się nie znam na historii, ale na logice trochę. Kto podjął decyzję o wybuchu powstania? Czy Rosjanie nie najechali Polski 17 września 1939r.? Czy nie było masowych wywózek ludności polskiej na Sybir? Czy w 1940r. nie wymordowali polskich oficerów w Katyniu. Przecież Polska miała dwóch wrogów zjednoczonych traktatem Ribbentrop-Mołotow. To czego się spodziewali twórcy idei powstania? Że dobry wujek Stalin, kochający Polaków, rzuci się z pomocą powstańcom? Jakie miało szanse powodzenia, gdy z jednej strony byli Niemcy, a z drugiej "przyjaciele" Moskale? Ja rozumiem, że Rosjanie stali się niby sojusznikami, jak im Niemcy pogonili kota. Ale to trzeba być kompletnym idiotą politycznym, żeby wierzyć, iż pragną dobra i niepodległości Polski. Znając nawet pobieżnie historię rozbiorów i wojny 1920r.
|
|
|  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >(...) Ale to trzeba być kompletnym idiotą politycznym, żeby wierzyć, iż pragną dobra i niepodległości Polski. Znając nawet pobieżnie historię rozbiorów i wojny 1920r.
Wiesz, że Cię Grabowska nie lubię. Drugi plus.
Znowu masz rację.
Niestety....
Czekali po drugiej stronie Wisły.....
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Wiesz, że Cię Grabowska nie lubię To nie jest możliwe. Nie zgadzasz się z niektórymi moimi poglądami i/lub wypowiedziami. To wszystko. Z lubieniem bądź nie, nie ma to nic wspólnego. Tak samo jak z "Lubiewem".
|
|
9 na 9 | Kuba Śruba (3184 punktów) | O ocenę Powstania Warszawskiego kłócą się historycy, a ja nie mam takiego wykształcenia, zresztą historią Polski specjalnie się nie interesuję. Jednak jako typowy, prawdziwy, Polak (niestety nie katolik) mam swoje zdanie nawet na temat, na którym znam się mało.  Otóż wydaje mi się, że Powstanie było kompletnym kretynizmem: rok '44, Niemcy przegrywają wojnę, wystarczyło poczekać aż skapitulują. Ale nie! My waleczni pójdziemy z bagnetami na czołgi! Hitler bomb miał jeszcze dużo i w efekcie zginęło mnóstwo ludzi, również dzieci (na co zwraca uwagę Grabowska), a Warszawa jest dziś miastem po prostu obrzydliwym, natomiast Pragę wymieniają przewodniki jako jedno z najpiękniejszych miast w Europie.
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
5 na 5 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Pierwsze: Uczestnictwo dzieci w walkach uzasadniałbym kwestią ich przetrwania i ich decyzji. W Afryce dzieci są zmuszane i dorośli się nimi "wyręczają" za co moim zdaniem są godni potępienia. Drugie: Powstanie Warszawskie miało sens. Ale się nie udało. Gdyby za sensowne uważać tylko działania zakończone sukcesem nauka metodą prób i błędów nie miałaby sensu. Proszę tylko nie myśleć, że twierdzę, że metoda prób i błędów jest uniwersalną, najlepszą metodą, albo, że nie ma lepszych. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
 | 5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Uczestnictwo dzieci w walkach uzasadniałbym kwestią ich przetrwania i ich decyzji.
Przetrwania - zgoda. Ale "decyzji"? Jaką dojrzałą decyzję może podjąć niedojrzały człowiek?
>Powstanie Warszawskie miało sens. Ale się nie udało. Gdyby za sensowne uważać tylko działania zakończone sukcesem nauka metodą prób i błędów nie miałaby sensu.
Historia polskich powstań wszelakich pokazuje, że tą metodą nic się Polacy nie nauczyli.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Uczestnictwo dzieci w walkach uzasadniałbym kwestią ich przetrwania i ich decyzji.> Przetrwania - zgoda. Ale "decyzji"? Jaką dojrzałą decyzję może podjąć niedojrzały człowiek?Może podjąć dojrzałą. Dzieci czasami postępują dojrzalej niż dorośli. A może postępowały? Jak teraz popatrzeć na dzieci, w porównaniu z latami wstecz (moja wiedza z drugiej ręki raczej) to rzeczywiście się nie widzi tego zbytnio. > >Powstanie Warszawskie miało sens. Ale się nie udało. Gdyby za sensowne uważać tylko działania zakończone sukcesem nauka metodą prób i błędów nie miałaby sensu.> Historia polskich powstań wszelakich pokazuje, że tą metodą nic się Polacy nie nauczyli.Za Piłsudskiego były udane powstania - na zachodzie i północnym zachodzie. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| |  | 8 na 8 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Może podjąć dojrzałą. Dzieci czasami postępują dojrzalej niż dorośli. A może postępowały? Jak teraz popatrzeć na dzieci, w porównaniu z latami wstecz (moja wiedza z drugiej ręki raczej) to rzeczywiście się nie widzi tego zbytnio.
Dzieci teraz i wtedy są podobne. Teraz, moim zdaniem, mają szanse być mądrzejsze i podejmować dojrzalsze decyzje. Ale decyzja 10, 12, 15-latka o zaryzykowaniu swoim życiem (lub o poświęceniu go) nie może być dojrzała. Może wypływać z emocji, braku wiedzy lub z "patriotycznego wychowania", ale dziecko nie zdaje sobie po prostu sprawy, czym ryzykuje.
Młody żołnierz chętnie zaryzykuje i odda życie w zamian "za zdobycie przyczółka" lub "strategicznego punktu". Żołnierz 40-letni wie już na pewno, że nie jest nieśmiertelny. Zaczyna zadawać niewygodne pytania - "po kiego czorta mam ryzykować życiem za jakiś *** przyczółek???".
A dziecko o nic nie zapyta. Zrobi, co Dorosły mu każe zrobić.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dziecko rozróżnia sprawy podstawowe (o ile, ktoś nie zniszczył mu wrażliwości) - ból, niesprawiedliwość. Samo bywa ofiarne i bezinteresowne w dużo większym stopniu niż przeciętny dorosły. Jasne, że można je oszukać... Ale jeśli dziecko kieruje się podstawowymi wartościami, niesie pomoc, bo widzi zło, przeciwstawia się niesprawiedliwości i prześladowaniu, to jest mądrzejsze niż każdy dorosły z uczoną argumentacją. Czasem rzeczy najprostsze są najważniejsze i wtedy by dorosnąć do sytuacji wystarczy kierować się obrazem świata przed oczami, bez żadnych dociekań politycznych czy filozoficznych. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | >Dziecko rozróżnia sprawy podstawowe (o ile, ktoś nie zniszczył mu wrażliwości) - ból, niesprawiedliwość. Samo bywa ofiarne i bezinteresowne w dużo większym stopniu niż przeciętny dorosły. Jasne, że można je oszukać...
Ból rozumiem. Ból oznajmia dziecko płaczem, a jak podrośnie to słowami.
Nie pojmuję jednak, jakim to sposobem dziecko rozróżnia sprawiedliwość od niesprawiedliwości, i jak można je oszukać.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Nie pojmuję jednak, jakim to sposobem dziecko rozróżnia sprawiedliwość od niesprawiedliwości,Na najniższym poziomie sprawiedliwość to wymiana tak samo wartościowych rzeczy. Jakkolwiek trudno mówić, że coś jest warte dokładnie tyle samo, to jednak dziecko widzi oczywistą, ogromną niesprawiedliwość, nierówność 'transakcji'. > i jak można je oszukać.Indoktrynując lub zmyślając bajkę. Na przykład mówiąc, że doznaje się niesprawiedliwości, bo ktoś z 'naszych' zrobił 'im' coś złego i doświadczamy 'sprawiedliwej zemsty'. Albo tłumacząc, że dzieci mają nieść sprawiedliwą zemstę za potworne czyny. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Nie pojmuję jednak, jakim to sposobem dziecko rozróżnia sprawiedliwość od niesprawiedliwości, i jak można je oszukać. Przecież dziecko nie jest głupie. Jeśli nie jest głupie. Jak jednemu dziecku dasz cukierka, a drugiemu nie dasz, to poczuje się niesprawiedliwie potraktowane. I w ten sposób rozróżnia sprawiedliwość od niesprawiedliwości. A oszukać dziecko też można bardzo prosto. Możesz mu coś obiecać i nie spełnić obietnicy.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Dziecko rozróżnia sprawy podstawowe (o ile, ktoś nie zniszczył mu wrażliwości) - ból, niesprawiedliwość. Samo bywa ofiarne i bezinteresowne w dużo większym stopniu niż przeciętny dorosły. Jasne, że można je oszukać...
Dlatego istnieje pojęcie "niepełnoletni" - by nie nadużywać dziecięcej naiwności, szczerości, ofiarności, bezinteresowności...
Dzieci jeszcze nie rozumieją wartości tego, co są w stanie bezinteresownie oddać. Chętnie zabawią się w noszenie granatów lub listów z rozkazami dowódców, ze szczerego serca pomogą, a śmiertelnie ranne dziecko jeszcze powie "przepraszam".
To dorośli nadają tym czynom miano "dojrzałych", bo od dorosłego wymagałyby dojrzałości. A ja uważam, że dowódca godzący się (w sytuacji innej niż absolutnie, ostatecznie rozpaczliwa) na wykorzystywanie dzieci czy nastolatków do jakichkolwiek zadań wojskowych, sam jest gówniarzem "bawiącym się w wojsko".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nadużywanie... ale co jest nadużywaniem? Jeśli dziecko żyje w wojennych realiach, których i tak nie da się mu ująć (nędza, niebezpieczeństwo, niepewność) to samo z siebie zaczyna 'bawić się w wojnę'. Zgadzam się jednak, że jeśli cynicznie ktoś wykorzystuje dziecko w wojnie, to jest to nadużycie. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>A ja uważam, że dowódca godzący się (w sytuacji innej niż absolutnie, ostatecznie rozpaczliwa) na wykorzystywanie dzieci czy nastolatków do jakichkolwiek zadań wojskowych, sam jest gówniarzem "bawiącym się w wojsko".
Inne wtedy były czasy i inaczej traktowano dzieci. Przed wojną dzieci często pracowały od 6. roku życia i wymagano od nich zupełnie innych rzeczy niż od dzisiejszych milusińskich. Zapewne również dlatego akceptowano udział dzieci i młodzieży w walkach czy działaniach pomocniczych (zresztą w np. w armii niemieckiej było podobnie - w Volkssturmie pod koniec wojny służyły osoby zdecydowanie niepełnoletnie). A ci nikczemnicy w Afryce są godni potępienia nawet bez tego wykorzystywania dzieci.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > A ci nikczemnicy w Afryce są godni potępienia nawet bez tego wykorzystywania dzieci. >
Bądźmy konsekwentni. Dlaczego tak przychylnie patrzeć tylko na kulturę europejską? A jeśli w tych plemionach, co toczą wojny w Afryce, też w pełni dopuszczalne moralnie jest wykorzystywanie dzieci i obcinanie sobie nawzajem głów i kończyn maczetami?
Bo jeśli to nie usprawiedliwia afrykańskich watażków, to nie są usprawiedliwieni również dowódcy i żołnierze PW dający broń dzieciom lub wysyłający ich pod ostrzał.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Przepraszam, że się wtrącam, ale jednak pewne rozróżnienia moralne między Afryką, a Polską kiedyś są. Tak mi przyszło do głowy, że dochodzimy do rozważań, na które już odpowiedziano: jest to sytuacja na statku na pełnym morzu, na którym doszło do katastrofy zagrażającej życiu pasażerów. Kapitan (lub jego odpowiednik, jeśli kapitan nie żyje lub nie ma z nim kontaktu) ma prawo decydować o życiu lub pozostawieniu na śmierć pasażerów. Faktycznie może podejmować decyzje (jeśli taka jest sytuacja), kto zginie. Oczywiście kapitan nie ma całkiem wolnej ręki, ale ograniczają go pewne prawa (Kodeks Morski?). Afrykański watażka jest dla mnie co najwyżej kapitanem piratów, który werbuje piratów i przymusza dzieci do pracy u siebie. Nie trzyma się żadnych ogólnych praw (może tylko ekonomii). Stosuje metody, które dawno zostały potępione (niewolnictwo, tortury) w cywilizowanym świecie. Natomiast zakładam, że w Polsce mieliśmy do czynienia z kapitanami, którzy trzymali się praw, ale też podejmowali trudne decyzje - czy włączyć pasażerów w walkę o statek i na jakich zasadach. Nie słyszałem żadnej historii, że któreś dziecko było zmuszane do współpracy z wojskowymi. Nie słyszałem też, by szło w pierwszym szeregu przy ataku, a tylko, że uczestniczyło w obronie miasta, które zajmował okupant, a które było jego domem. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Przepraszam, że się wtrącam, ale jednak pewne rozróżnienia moralne między Afryką, a Polską kiedyś są.nie wtrącasz się, przecież jesteś u siebie  > Kapitan (lub jego odpowiednik, jeśli kapitan nie żyje lub nie ma z nim kontaktu) ma prawo decydować o życiu lub pozostawieniu na śmierć pasażerów.To nietrafiona analogia. Na tonącym statku zwykle jest jasna sytuacja: jest X ludzi, a Y miejsc na łodziach ratunkowych. Kobiety i dzieci najpierw, potem załoga, na końcu kapitan. Na wojnie poświęca się ludzi, by zrealizować określone cele militarne lub materialne: zdobyć lub utrzymać jakiś punkt; przekazać meldunek; utrzymać budynek o dzień dłużej; nie dopuścić do zniszczenia jakichś zasobów itd. Można te cele zrealizować lub "odpuścić", ocalając życie konkretnych osób. Chciałbyś oddać życie w zamian za zdobycie budynku? Wracając do kapitana, to musiałby on podejmować decyzje kogo z ludzi poświęcić, by uratować ładunek, albo opóźnić tonięcie o godzinę, albo by uratować silnik okrętowy itd. > Afrykański watażka jest dla mnie co najwyżej kapitanem piratów, który werbuje piratów i przymusza dzieci do pracy u siebie. Nie trzyma się żadnych ogólnych praw (może tylko ekonomii). Stosuje metody, które dawno zostały potępione (niewolnictwo, tortury) w cywilizowanym świecie.Każde państwo jest w zasadzie trochę ucywilizowaną bandą piratów. Taka jest historia ludzkości. A co afrykańskiego watażkę obchodzą zasady "cywilizowanego, zachodniego świata"? Jego Afryka jest większa od Europy i zasady afrykańskiej cywilizacji są inne. Zresztą, każda interwencja "sił pokojowych" przebiega tak samo: też giną cywile i "cywilizacja zachodnia" tak naprawdę włącza się w walkę o zasoby danego kraju. > Natomiast zakładam, że w Polsce mieliśmy do czynienia z kapitanami, którzy trzymali się praw, ale też podejmowali trudne decyzjeBo polska historia zawsze wybiela polskich bohaterów. Walczyli chwalebnie, zgodnie z zasadami i prawem moralnym, podejmowali trudne lecz konieczne decyzje. A Sprawa, o którą walczyli, zawsze była SŁUSZNA. > uczestniczyło w obronie miasta, które zajmował okupant, a które było jego domem.Wysłałbyś czyjeś dziecko by broniło przed regularnym wojskiem swoje miasto, swój dom? Przecież to tylko budynki i asfalt na ulicach! Domy się odbudowuje - tylko ludzi jest sens ratować!
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Bo polska historia zawsze wybiela polskich bohaterów. Walczyli chwalebnie, zgodnie z zasadami i prawem moralnym, podejmowali trudne lecz konieczne decyzje.
Chyba nie stawiasz znaku równości pomiędzy takim np. Charles'em Taylorem a gen. Borem-Komorowskim? Raczej trudno kwestionować fakt, że powstańcy walczyli w słusznej sprawie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Raczej trudno kwestionować fakt, że powstańcy walczyli w słusznej sprawie.
Czy z punktu widzenia dzisiejszego - Powstanie było absolutnie niezbędne? Jeśli nie było, to nie była to absolutnie słuszna sprawa...
Dowódcy, watażkowie, żołnierze, piraci...: każdy potrafi gdy trzeba, uzasadnić słuszność "swojej" sprawy. Dzisiejszy bandzior, jutro będzie w podręcznikach historii swego kraju występował z przydomkiem Waleczny, Mocny itd. (jeśli wygra).
Nasi odważni Zdobywcy, dla innych ludów są godnymi pogardy Najeźdźcami. Nasi dzielni partyzanci to dla faszystów bandyci. Afrykański watażka i morderca jest dla swego ludu bohaterem walczącym o ziemię i pożywienie. Dla na "Bandy UPA", dla Ukraińców dzielna Powstańcza Armia. Itd.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andro (1185 punktów) | >Czy z punktu widzenia dzisiejszego - Powstanie było absolutnie niezbędne? Jeśli nie było, to nie była to absolutnie słuszna sprawa... Powstanie był zbędne, a wręcz szkodliwe. Nie przyniosło żadnej korzyści ani militarnej, ani politycznej, a doprowadziło do śmierci tysięcy inteligentów i zniszczenia stolicy. Dramatyczne konsekwencje, które można było przewidzieć - Stalin nie miał żadnego interesu, żeby powstańcom pomagać, więc nie pomógł. Proste i jasne nawet dla ówczesnych organizatorów powstania. Myśl, że powstaniem przyprze się Stalina do muru była śmieszna, tym bardziej, że dowództwo AK zdawało sobie już sprawę z niepowodzeń akcji Burza na terenach już zajętych przez Stalina. Dla mnie to powstanie nie było bochaterskie, było szkodliwe. Bochaterami byli li tylko powstańcy, ale napewno nie organizatorzy.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Czy z punktu widzenia dzisiejszego - Powstanie było absolutnie niezbędne? Jeśli nie było, to nie była to absolutnie słuszna sprawa...
No to może Niemcy walczyli w PW w słusznej sprawie? "Słuszność" nie zakłada skuteczności, ani niezbędności.
>>Nasi odważni Zdobywcy, dla innych ludów są godnymi pogardy Najeźdźcami. >Nasi dzielni partyzanci to dla faszystów bandyci. >Afrykański watażka i morderca jest dla swego ludu bohaterem walczącym o ziemię i pożywienie.
Czyli dla Ciebie nie ma różnicy między np. Hitlerem a Churchillem? Obydwaj mogą być na równi uznani za bohaterów, lub łajdaków?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >No to może Niemcy walczyli w PW w słusznej sprawie? "Słuszność" nie zakłada skuteczności, ani niezbędności.
Z punktu widzenia Niemców - tak. Naród niemiecki na pewno w dużej części uważał fuhrera za bohatera, a walkę dzielnych niemieckich żołnierzy z "polskimi bandytami" za słuszną i sprawiedliwą. Nieśli przecież cywilizację na dziki wschód Europy, zdobywali należne od wieków ziemie dla Rzeszy. Przecież głęboko wierzący rodzice obecnego Benedykta XVI pozwolili mu wstąpić do Hitlerjugend!
>Czyli dla Ciebie nie ma różnicy między np. Hitlerem a Churchillem? Obydwaj mogą być na równi uznani za bohaterów, lub łajdaków?
Nie imputuj mi, nic takiego nie powiedziałem, ani tak nie uważam.
Dla mnie - jest różnica, kolosalna. Ale wiem, że poglądy mocno zależą od tego, po której stronie konfliktu się człowiek przypadkiem znajdzie (przecież rodzimy się Polakami, Niemcami, Sudańczykami czy Ruskami, nie mamy na to wpływu). Ludziom jest szalenie trudno być obiektywnymi; zawsze "nasi" będą tymi "lepszymi", a kto uważa inaczej jest zdrajcą i zaprzańcem.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>No to może Niemcy walczyli w PW w słusznej sprawie? "Słuszność" nie zakłada skuteczności, ani niezbędności. >Z punktu widzenia Niemców - tak. Naród niemiecki na pewno w dużej części uważał fuhrera za bohatera, a walkę dzielnych niemieckich żołnierzy z "polskimi bandytami" za słuszną i sprawiedliwą.
Znasz jakichś współczesnych Niemców? Ja paru znam i zapewniam Cię, że nie uważają Hitlera za bohatera.
>Przecież głęboko wierzący rodzice obecnego Benedykta XVI pozwolili mu wstąpić do Hitlerjugend!
Zdaję się, że nie czynili tego z patriotycznego zapału tylko ze strachu.
>>Czyli dla Ciebie nie ma różnicy między np. Hitlerem a Churchillem? Obydwaj mogą być na równi uznani za bohaterów, lub łajdaków? >Nie imputuj mi, nic takiego nie powiedziałem, ani tak nie uważam. >Dla mnie - jest różnica, kolosalna.
No więc chyba powinieneś widzieć różnicę pomiędzy dowództwem AK a watażkami z nożem w zębach w rodzaju Ch. Taylora.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie potrafię tak rozmawiać, bo się rozmijamy - mój punkt widzenia jest taki, że jest ograniczona ilość szalup i pozostaje walka o kawałek deski, który może stać się częścią tratwy. Przynajmniej o to chodziło w wojnie z Hitlerem i Stalinem - ich zwycięstwo nie oznaczało ratunku dla cywili. Szczęśliwie ani jeden, ani drugi nie wygrał (Stalin 'wygrał' na Ukrainie, bo Zachód nie miał wpływu na to, co tam robił). Ogólnie chodzi mi o to, że wojna dotyka tylko dorosłych. Dotyka zwykle wszystkich na danym obszarze. Musi być jakiś kapitan statku, który podejmie decyzję 'społecznie obowiązującą'. Można później rozliczać tego kapitana. Można też rozliczać tych, którzy tej 'społecznie obowiązującej' decyzji podporządkowali lub nie podporządkowali. Ale jeśli mamy kogoś rozliczać, to sprawdźmy, jakie były warunki, uwarunkowania społeczne, sytuacja, możliwości działań w konkretnym przypadku. Ja uważam, że te warunki różnią się między Afryką a Polska wtedy na tyle, że pewien udział dzieci w działaniach wojennych był w Polsce uzasadniony. Ty mnie bijesz odgórną zasadą, że dzieci nigdy nie powinny uczestniczyć w takich działaniach. Zgoda, nie powinny. Ale rzeczywistość była taka, że wojna już do nich zawitała i pozostaje pytanie czy kapitan miał lepsze wyjście. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > jest ograniczona ilość szalup i pozostaje walka o kawałek deski,
OK, rozumiem. Zakładasz, że o obu przypadkach (PW / statek) jest sytuacja a'la Titanic. Tyle, że Powstanie to było wsadzanie ludzi na statek, który ma wielką szansę zatonąć razem z załogą i pasażerami (bohaterom to nigdy nie przeszkadzało).
> Musi być jakiś kapitan statku, który podejmie decyzję 'społecznie obowiązującą'. Można później rozliczać tego kapitana. Można też rozliczać tych, którzy tej 'społecznie obowiązującej' decyzji podporządkowali lub nie podporządkowali.
No i właśnie ich rozliczam. Wychodzi mi, że wskutek nadmiernego pragnienia bohaterstwa oraz chęci osiągnięcia pewnych celów politycznych wśród dowódców, zginęło dużo za dużo ludzi.
>Ale jeśli mamy kogoś rozliczać, to sprawdźmy, jakie były warunki, uwarunkowania społeczne, sytuacja, możliwości działań w konkretnym przypadku.
Dlatego napisałem wcześniej: ludzie walczący w Gettcie Warszawskim nie mieli wyjścia i są usprawiedliwieni. A dowódcy PW MOGLI rozegrać wszystko inaczej, mądrzej - i dlatego nie mogę ich usprawiedliwić. Bo wzniecili powstanie na zasadzie "złapcie za broń, a potem jakoś to będzie a Matka Boska poprowadzi".
>Ty mnie bijesz odgórną zasadą, że dzieci nigdy nie powinny uczestniczyć w takich działaniach. Zgoda, nie powinny. Ale rzeczywistość była taka, że wojna już do nich zawitała i pozostaje pytanie czy kapitan miał lepsze wyjście.
Otóż to... Wg mnie kapitan nie powinien w ogóle wzniecać Powstania, bo nie było niezbędne. A potem to już chyba wszyscy chcieli zostać bohaterami, łącznie z dziećmi (a dzieci lubią się poczuć dorosłe).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> Tyle, że Powstanie to było wsadzanie ludzi na statek, który ma wielką szansę zatonąć razem z załogą i pasażerami (bohaterom to nigdy nie przeszkadzało).To, że można było nie wypływać tym statkiem to rozumiem. Ale że statek ma wielką szansę zatonąć, to nie wiem czy oni wiedzieli. Nawet więcej powiem, z pewnego punktu widzenia zatonięcie tego statku z powodu działań i braku działań Armii Czerwonej było sukcesem. 'Przyjaciele' komuniści z ZSRR przyczynili się do śmierci tysięcy cywili ze stolicy - pozwoliło to wyrobić sobie zdanie na temat 'przyjaciół' z ZSRR. Nie uratowało nas to przed wpadnięciem do Bloku Wschodniego, ale pamięć zła doznanego od komunistów przetrwała. Może i marna to namiastka sukcesu, bo okupiona taką ilością śmierci Polaków, ale jednak miała dalekosiężne skutki. Nie dało się tego przykryć komunistyczną propagandą i taka zaszłość odżywała, powodowała wysiłki w celu odzyskania niepodległości. A jednak tą niepodległość da się przeliczać na 'życie ludzkie, bo ZSRR ciągnęło z nas życiowe soki i rozpierniczało państwo (taka wymiana między PRL a ZSRR - my im damy buty, a oni wezmą od nas sznurówki; aparat państwowy odziedziczony po ZSRR był niewydolny i patologiogenny). Aby zrozumieć o czym mówię warto pojechać na Ukrainę, czy w inne miejsce, które za czasów ZSRR było w głębszej duupie niż my - oni płacą za ten czas życiem swoich obywateli, stratą dodatkowego pokolenia lub nawet kilku nim wyjdą na porządną prostą. Poza tym, by powiedzieć, że coś było złe trzeba znać lepszą alternatywę. Wcale nie wiem, czy byłoby lepiej: Armia Czerwona wkracza i rozstrzeliwuje AK pod zarzutem kolaboracji z Niemcami (bo nie zrobili powstania) albo karnie wciela na pierwszą linię frontu (co zasadniczo nie różni się od rozstrzelania, jeśli z tyłu pogania odpowiednik KGB, a atak, który ma się wykonać jest samobójczy). Cywile, ponieważ znają prawdę, też zostaną jakoś spacyfikowani. A najgorsze, że komuniści mają lepszą przykrywkę dla 'bycia przyjaciółmi'. Może się przyłączamy do ZSRR w 'podzięce' za wyzwolenie kraju? Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >> A ci nikczemnicy w Afryce są godni potępienia nawet bez tego wykorzystywania dzieci. >> >Bądźmy konsekwentni. Dlaczego tak przychylnie patrzeć tylko na kulturę europejską?
Nie chodzi o rodzaj kultury. Afrykańscy warlordowie to po prostu bandyci, którzy do swoich licznych zbrodni dołożyli również to, że werbują (zwykle przymusowo) dzieci do swoich oddziałów. Zresztą nie dotyczy to tylko Afryki ale również np. lewackiej partyzantki w Ameryce Płd. czy wcześniej Czerwonych Khmerów.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Uczestnictwo dzieci w walkach uzasadniałbym kwestią ich przetrwania i ich decyzji. W Afryce dzieci są zmuszane Jakiego przetrwania. Ilu było powstańców? 20 tysięcy? Brakowało broni. Po co angażowano dzieci? Albo im nie zabraniano. Ktoś napisał, że same sobie opasek i hełmów nie pozakładały. Wykorzystywano je do różnych zadań. I dlatego pomnik dzisiaj stoi. Dla uczczenia ich śmierci. Może i w Afryce część dzieci jest zmuszana, ale na pewno nie wszystkie. A widziałeś kto rzuca kamieniami w wojska Izraelskie w Palestynie? Często mali gówniarze. Dlaczego jedne decyzje dzieci usprawiedliwiamy, a co do innych odmawiamy im prawa do ich podejmowania? > Ale się nie udało No trudno. Zginęło 200 tysięcy cywilów. Zburzono do fundamentów europejską stolicę. Pech!
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Dlaczego jedne decyzje dzieci usprawiedliwiamy, a co do innych odmawiamy im prawa do ich podejmowania?Bo sytuacja się różni. > > Ale się nie udało> No trudno. Zginęło 200 tysięcy cywilów. Zburzono do fundamentów europejską stolicę. Pech!Powstańcy jej nie zburzyli. Ani burzenie nie było sensowną decyzją Niemców. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
1 na 3 | marek milczewski (2335 punktów) |
> jeszcze druga kwestia tego wątku, związana bezpośrednio z jego tytułem, a mianowicie sam sens tego> powstania i jego końcowy efekt.A mi to wisi kalafiorem. Po sześćdziesięciu z górą latach babranie się, bez rzetelnej wiedzy w temacie, uważam za bezsens. Historycy zbadali, ocenili i już. Jak ktoś chce sobie podnieść ciśnienie to proszę: powstanie.pl/Ja nie mam ochoty. Może jeszcze będziemy się zastanawiać, że dlatego nie cierpimy Litwinów, bo w Bitwie Pod Grunwaldem stali po stronie Krzyżaków. Tacy jesteśmy, żadnych świętości, żadnych bohaterów. Okulicki to drań bo rozpętał Powstanie Warszawskie. Wałęsa - Bolek. Słowacki - pedał. Mickiewicz - tchórz bo nawiał z Powstania Listopadowego. Kościuszko - pijak. Eeech, szkoda gadać. Nie lubimy Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Niemców, Anglików, Francuzów. I w ogóle całej Unii. A cha i Żydów. A ja nie cierpię zupy mlecznej.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | | Chlodwig (10939 punktów) | Może jeszcze będziemy się zastanawiać, że dlatego nie cierpimy Litwinów, bo w Bitwie Pod Grunwaldem stali po stronie Krzyżaków. >Tacy jesteśmy, żadnych świętości, żadnych bohaterów. >Okulicki to drań bo rozpętał Powstanie Warszawskie. Wałęsa - Bolek. Słowacki - pedał. Mickiewicz - tchórz bo nawiał z Powstania Listopadowego. Kościuszko - pijak. >Eeech, szkoda gadać.
Jak rozumiem jesteś zwolennikiem zakłamania historii.
|
|
|  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
>Jak rozumiem jesteś zwolennikiem zakłamania historii. Widzę, że nic nie rozumiesz, ani z naszej historii, ani z naszej polskiej cechy. Babramy się w rzeczach, o których nie mamy pojęcia. Chlodwig, wiesz coś na temat PW, oczywiście poza tym co napisała jakaś głupia gazeta i pokazał film fabularny? Bo ja nie. Więc się nie będę wypowiadał. Jedni mówią tak, inni siak. Oczywiście mam swoje zdanie, ale te sprawy nie podnoszą mi ciśnienia. Trzeba jeszcze trochę czasu, w przypadku PW, muszą opaść emocje, żeby to rzetelnie i na chłodno ocenić. A co do bohaterów narodowych - jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie niemającym takowych. A bo to, a bo tamto. Zawsze się znajdzie jakiś pacan, który powie, że Ten Wielki to malutki. Podobnie z obaleniem komunizmu - cały świat wie, że to obalenie Muru Berlińskiego było końcem komuny, a nie Okrągły Stół. My się ciągle naparzamy, wyzywamy od zdrajców, a to Michnik, a to Geremek..., Wałęsa-Bolek. A splendor spływa na Niemców. Zachowujemy się jak orkiestra na Titanicu, która grała, a okręt już tonął.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | >A co do bohaterów narodowych - jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie niemającym takowych.
Nie masz racji. Jan Paweł II uratował świat przed komunizmem, nawrócił komunistyczną Polskę i uzdrawiał cudami. Wałęsa uratował świat przed komunizmem, przywrócił Polsce wolność, oraz nosi w klapie Matkę Boską. Edyta Górniak jest najlepszą polską śpiewaczką, a Edyta Herbuś tancerką. Mamy najlepszych aktorów, żeby tylko wspomnieć Katarzynę Cichopek, braci Mroczków czy Donalda Tuska i Schetynę.
Nasz kraj aż się roi od bohaterów.
A Michnika i Geremka do "tych bohaterów" nie mieszajmy. Nawet drinki i szejkery mają swoją wytrzymałość.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
> Nie masz racji. Jan Paweł II uratował świat przed komunizmem JotPetu jeszcze pokaże lwi pazur. Na razie rozdrapali gościa po śmierci i rozesłali po parafiach. Będą trykać do kosteczek. A co będzie się działo jak go wyświęcą? Oj będzie się działo. >Edyta Górniak znam, ale słabo >Edyta Herbuś (...), Katarzynę Cichopek, braci Mroczków W "Modzie na sukces" nie grają , więc nie znam >czy Donalda Tuska i Schetynę. A tych znam. Fajni piłkarze >Nasz kraj aż się roi od bohaterów. Moim ulubionym jest Chuck Norris
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Chlodwig, wiesz coś na temat PW, oczywiście poza tym co napisała jakaś głupia gazeta i pokazał film fabularny? Bo ja nie. Więc się nie będę wypowiadał.To piękne i rozsądne, że nie będziesz się wypowiadał z powodu braku tudzież niedoboru wiedzy na ten temat, ale dlaczego właściwie zakładasz, że źródłami, z których korzysta twój rozmówca są głupie (a "mądre" byłyby OK?  ) gazety tudzież filmy fabularne li i jedynie? Wszak dostęp do nieco poważniejszych materiałów na ten temat istnieje. > A co do bohaterów narodowych - jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie niemającym takowych. A bo to, a bo tamto. Zawsze się znajdzie jakiś pacan, który powie, że Ten Wielki to malutki.A czy odpowiednią taktyką, by tych bohaterów tworzyć/cenić/poznawać jest ich ubrązowianie na siłę? Nie byłoby zdrowiej uczyć społeczeństwo, że znane i z różnych względów istotne historyczne persony miały cechy rozmaite, i "mniejsze", i "większe", podkreślać zasługi, nie ukrywając ewentualnych przywar? Ukrywanie ich śmiesznostek czy przewin nie jest metodą na uznanie bohaterstwa, jest za to znakomitym sposobem, by powstawały potem różnorakie sensacyjki i śmiertelne obrazy, kiedy rzeczone kiksy wyjdą na wierzch. Osobiście podejrzewam, że młodzież dużo lepiej i chętniej zapamięta bohatera jednego z drugim, gdy pozna kilka odpowiednio barwnych anegdotek na jego temat, aniżeli obecnie, gdy po szkołach serwuje się gównie lukrowane, mdłe i pompatyczne laurki.
|
|
| | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | >>Chlodwig, wiesz coś na temat PW, oczywiście poza tym co napisała jakaś głupia gazeta i pokazał film fabularny? Bo ja nie. Więc się nie będę wypowiadał. >To piękne i rozsądne, że nie będziesz się wypowiadał z powodu braku tudzież niedoboru wiedzy na ten temat, ale dlaczego właściwie zakładasz, że źródłami, z których korzysta twój rozmówca są głupie liliac, nie napisałem, że mój rozmówca korzysta tylko z takiej wiedzy. Napisałem, że ja tylko z takowej korzystałem, a to wielka różnica. >>A co do bohaterów narodowych - jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie niemającym takowych. . >A czy odpowiednią taktyką, by tych bohaterów tworzyć/cenić/poznawać jest ich ubrązowianie na siłę? Powiedz mi, jakie znaczenie dla twórczości Brzechwy ma fakt, że był żydem. Pamiętasz chyba wrzask, gdy chciano go ustanowić patronem jednej ze szkół. Jakie znaczenie ma to, że Wałęsa wypił wodę z chrzcielnicy czy, jak gadali miał nieślubne dziecko. Ciut off topic, ale zobacz, co robią kolorowe czasopisma z celebrytami. My, jako naród, mamy taką cechę, że nie potrafimy patrzeć na pewne sprawy z dystansem. Zgadzam się z Tobą, że o PRAWDZIWYCH wadach, cechach, przywarach, krótko życiorysach powinniśmy wiedzieć. Ale do diaska nie rozsiewajmy plotek, tylko dlatego, bo nam ten i ów się nie podoba. O tym pisałem. A nie o zakłamywaniu historii i ubrązowianiu bohaterów.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > liliac, nie napisałem, że mój rozmówca korzysta tylko z takiej wiedzy. Napisałem, że ja tylko z takowej korzystałem, a to wielka różnica.A to przepraszam uprzejmie. Przeinterpretowałam, widać. > My, jako naród, mamy taką cechę, że nie potrafimy patrzeć na pewne sprawy z dystansem. Zgadzam się z Tobą, że o PRAWDZIWYCH wadach, cechach, przywarach, krótko życiorysach powinniśmy wiedzieć. Ale do diaska nie rozsiewajmy plotek, tylko dlatego, bo nam ten i ów się nie podoba. O tym pisałem. A nie o zakłamywaniu historii i ubrązowianiu bohaterów.Tośmy się nieco rozminęli- jak podejrzewam, z Chlodwigiem także. O to właśnie mi idzie- z jednej strony się tych bohaterów ubrązawia, upupia i upięknia, czasem na siłę, uniemożliwiając dyskusję o nich, z drugiej- każdą, prawdziwą czy nie, plotkę rozdmuchuje i nadaje jej znaczenie, którego częstokroć nie ma- i wystarczy news, że ten był pijak, a ta zmieniała chłopów niczym rękawiczki, by tynk ze świętości opadł, a naród święcie się na bohatera obraził. A przecież część tych plotek jest prawdziwa i warto o nich i mówić, i pamiętać, nie za cnotę i cześć niewieścią wszak poloniści Konopnicką każą pamiętać. A to że pewne "elementy społeczne" mają zwyczaj histeryzować, że ten to żyd, tamten bezbożnik, a jeszcze tamten pisał za młodości wierszyki o Stalinie to insza inszość i tego rzeczywiście tak łatwo się ze społeczeństwa nie wyruguje. Ale zauważ, że można cię było odebrać tak, jakby cię nieco wzburzało demitologizowanie historii, tymczasem przecież Kościuszko od flaszki naprawdę nie stronił, a Mickiewicz tak na to powstanie długo i skrupulatnie dojeżdżał, że aż nie dojechał  Toć nie ma sensu pomijanie tego tylko po to, by się naród nie obrażał czy nie histeryzował. PS A świętości czy bohaterów rzeczywiście zbyt wiele dla mnie nie ma- ot, taka cecha osobnicza
|
|
| | | | |  | | mc67 (4 punktów) | Przeczytałem watek i myślę, że takie to Polaków rozmowy  . Niestety ciągle nam brakuje obiektywnych publikacji historycznych na ważne tematy z historii Polski ( i historii kościoła, też w Polsce ). Permanentnie poszukujemy bohaterów wśród tych co o coś tam walczyli, a nie pracowali ( choćby budując narodowy biznes ).
5775705
|
|
| |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Jak rozumiem jesteś zwolennikiem zakłamania historii. >Widzę, że nic nie rozumiesz, ani z naszej historii, ani z naszej polskiej cechy. Babramy się w rzeczach, o których nie mamy pojęcia. Chlodwig, wiesz coś na temat PW, oczywiście poza tym co napisała jakaś głupia gazeta i pokazał film fabularny? Bo ja nie.
A ja tak.
>Oczywiście mam swoje zdanie, ale te sprawy nie podnoszą mi ciśnienia.
Mi też nie.
>A co do bohaterów narodowych - jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie niemającym takowych. A bo to, a bo tamto. Zawsze się znajdzie jakiś pacan, który powie, że Ten Wielki to malutki.
To Kościuszko przed Maciejowicami się nie schlał? A Mickiewicz nie wrzeszczał na całą Europę "bój się carze, jadę do powstania", a potem przez rok nie mógł dojechać? A Marysia Walewska była prawiedziewicą. Postacie historyczne są ludźmi nie figurami na ołtarzu. Ciśnienie podnosi mi ideologizacja historii.
|
|
| | |  | | marek milczewski (2335 punktów) | >>Chlodwig, wiesz coś na temat PW, oczywiście poza tym co napisała jakaś głupia gazeta >>i pokazał film fabularny? Bo ja nie. >A ja tak. No przecież od początku to mówię, że pisanie w zwłaszcza tak ważnym temacie dla nas jak PW, bez rzetelnej wiedzy, jest maglem i mi to kalafiorem wisi. A Ty, jak masz wiedzę, to się podziel nią, a nie boksuj ze wszystkimi. Szkoda energii na polemikę z ludźmi, którzy wiedzę czerpali tylko z np. "Kolumbów".
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >A Ty, jak masz wiedzę, to się podziel nią, a nie boksuj ze wszystkimi. Szkoda energii na polemikę z ludźmi, którzy wiedzę czerpali tylko z np. "Kolumbów".
Na początek warto przeczytać pamiętniki.
|
|
 | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > A mi to wisi kalafiorem. Po sześćdziesięciu z górą latach babranie się, bez rzetelnej wiedzy w temacie, uważam za bezsens. Historycy zbadali, ocenili i już. Jak ktoś chce sobie podnieść ciśnienie to proszę: powstanie.pl/> Ja nie mam ochoty. Może jeszcze będziemy się zastanawiać, że dlatego nie cierpimy Litwinów, bo w Bitwie Pod Grunwaldem stali po stronie Krzyżaków.> Tacy jesteśmy, żadnych świętości, żadnych bohaterów.-Jeśli naprawdę wisi ci to kalafiorem to po co się wypowiadasz. Co robisz na racjonaliście jeśli nie interesuje cię dochodzenie do prawdy ? Kto nie zna historii skazany jest na powtarzanie jej błędów. - Nie interesuje Cię też własne pochodzenie jako człowieka ? W ten sposób dajemy sobie wciskać bajeczki o stworzeniu. Nie interesuje cię co było tysiąc czy milion lat temu, więc może uwierzysz, że ziemia i wszelkie stworzenia istnieją od niecałych 10 tys.lat, przecież tak ustalili autorzy biblii, a dinozaury chodziły razem z mamutami i ludźmi w tych samych czasach ? - Nie jesteśmy tu, aby ślepo wierzyć (z lenistwa czy dla wygody) co kto ustalił, ani pokazywać, że wszystko nam wisi.
|
|
|  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | >-Jeśli naprawdę wisi ci to kalafiorem to po co się wypowiadasz. Po to by okazać swoją dezaprobatą dla tych wszystkich, którzy wiedzę na temat PW czerpią z tabloidów, nie ze źródeł historycznych, ale mają weeeele do powiedzenia >Kto nie zna historii skazany jest na powtarzanie jej błędów. że niby co? Rozpętam drugie powstanie warszawskie? >Co robisz na racjonaliście jeśli nie interesuje cię dochodzenie do prawdy ? dochodzenie do prawdy - tak, magiel - nie >- Nie interesuje Cię też własne pochodzenie jako człowieka ? W ten sposób dajemy sobie wciskać bajeczki o stworzeniu. Nie interesuje cię co było tysiąc czy milion lat temu, więc może uwierzysz, że ziemia i wszelkie stworzenia istnieją od niecałych 10 tys.lat Aaaaaale cię poniooooosło jak żaglówkę bez sternika
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | >Aaaaaale cię poniooooosło jak żaglówkę bez sternika Zaglówki bez sternika daleko nie ponosi zaraz grot ustawi się w łopot i zwolni bardzo nasz okręcik także daleko nie odpłynie i wpław mozna ją dogonić. Zapraszam w sezonie na mazury na test.
Za to na silniku niewiedzy i zacietrzewienia o to trochę może pognać. Ale u nas zawsze widać drugi brzeg na jeziorze to z poza wzroku nie ucieknie. Także czytać opracowania tak jak Korius i wyciągać na zimno wnioski.
|
|
| | |  | | marek milczewski (2335 punktów) |
> Zapraszam w sezonie na mazury na test. 
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > babranie się, bez rzetelnej wiedzy w temacie, uważam za bezsens. A jaka tu wiedza jest potrzebna? Zginęło 200 tysięcy niewinnych mieszkańców stolicy. Zburzono całe europejskie miasto. Że kamień na kamieniu nie pozostał. To jest końcowy efekt powstania. Dzisiaj mamy muzeum. Ale nie wiem czy to rekompensuje ogrom bólu i rozpaczy po zagładzie miasta Warszawa. I po co to było? > w Bitwie Pod Grunwaldem stali po stronie Krzyżaków. Chyba po naszej z Jagiełłą?
|
|
|  | | marek milczewski (2335 punktów) | >> babranie się, bez rzetelnej wiedzy w temacie, uważam za bezsens. >A jaka tu wiedza jest potrzebna? Zginęło 200 tysięcy niewinnych mieszkańców stolicy. Zburzono całe europejskie miasto. Że kamień na kamieniu nie pozostał. To jest końcowy efekt powstania. (...) I po co to było? Zginęła kupa ludzi, miasto przestało istnieć, fakt. A gdzie bohaterstwo Powstańców, gdzie ich heroizm, patriotyzm?
To kto w końcu winny. Okulicki, bo rozpętał powstanie i powstańcy, bo w nim walczyli? Stalin bo wstrzymał 1szą Armię Wojska Polskiego przed Wisłą, czekając aż się powstanie wykrwawi, a gen. Berlinga, który wszedł na Pragę, zdymisjonował? Hitler, bo wymordował, nie dość że Akowców, to jeszcze ludność cywilną. Częściowo w obozach koncentracyjnych? A może Anglicy, którzy nie zorganizowali odpowiedniej liczby zrzutów lotniczych z bronią dla powstańców? Ja się nie podejmuje dać jednoznacznej odpowiedzi. A Ty ją masz? >> w Bitwie Pod Grunwaldem stali po stronie Krzyżaków. >Chyba po naszej z Jagiełłą? A co za różnica. Może nie w Bitwie Pod Grunwaldem, ale pod Pcimiem. Ważne, że nie lubimy Litwinów. Tak mówił mój dziad, mój ojciec i ja tak mówię. Kto by się zastanawiał nad powodami.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > A gdzie bohaterstwo Powstańców, gdzie ich heroizm, patriotyzm? Razem z nimi spoczywa na Powązkach. > To kto w końcu winny To tak jak z tą katastrofą smoleńską. Każdy po trochu i każdy za co innego. Główną winę, moim zdaniem ponoszą ci, co powstanie rozpętali. Nie wiem czy Okulicki, on był tylko jednym z dowódców. Politycy Rządu Londyńskiego. Stalin, że nie pozwolił pomóc.
|
|
| | |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
>To tak jak z tą katastrofą smoleńską. Każdy po trochu i każdy za co innego. >Główną winę, moim zdaniem ponoszą ci, co powstanie rozpętali. Nie wiem czy Okulicki, on był tylko jednym z dowódców. Politycy Rządu Londyńskiego. Stalin, że nie pozwolił pomóc. Dlatego właśnie uważam za bezsens grzebanie się w tym powstaniu. Chociaż ja za największego winowajcę skutków Powstania Warszawskiego uważam Hitlera. Najwięcej ludzi zginęło w wyniku represji, a nie walk. Obwinianie innych jest jak obwinianie dziewczyny zgwałconej, że nosiła mini. Albo faceta, że nie zabezpieczył samochodu przed kradzieżą.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dlatego właśnie uważam za bezsens grzebanie się w tym powstaniu To bezsensem jest grzebanie się w katastrofie smoleńskiej. Zginęli, zostali pogrzebani, a ich rodziny wierzą, że zmartwychwstaną. > Najwięcej ludzi zginęło w wyniku represji Z tego co wiem to w czasie naparzania się. Przecież Warszawa nie opustoszała na czas powstania. A Niemcy walili z czołgów, tzw.krów, ("krowa" - popularna nazwa niemieckiej wyrzutni rakietowej "Nebelwerfer") Rzucali bomby, robili z ludności cywilnej żywe tarcze, itp. Trudno do końca obwiniać Hitlera. Gdyby nie było powstania nie zginęłoby aż tyle ludzi. Może Niemcy by się wycofali przed frontem radzieckim. Ale Rząd Londyński nie chciał, aby Polacy "zawdzięczali" wyzwolenie stolicy towarzyszom radzieckim.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
> A Niemcy walili z czołgów, tzw.krów, ("krowa" - popularna nazwa niemieckiej wyrzutni rakietowej "Nebelwerfer") Rzucali bomby, robili z ludności cywilnej żywe tarcze, itp. >Trudno do końca obwiniać Hitlera. Sama sobie przeczysz. W każdym razie jeszcze raz powtarzam, przyczyny i skutki powstania, jak i kulisy związane z dowództwem AK i rządu w Londynie, poczynania Stalina i jego generałów, Hitlera za całym sztabem są mi mało znane. Nie mogę się autorytatywnie wypowiadać. Pisanie jak Ty, że winni są Akowcy, bo rozpętali powstanie, być może wyrządza straszną krzywdę tym, w większości dwudziestoparolatkom, którzy nic nie wiedzieli o jakiś ustaleniach dowództwa. Też jestem zdania, że Powstanie Warszawskie było bez sensu, ale z trochę innych powodów niż Ty. Uważam, że martwy bohater, to głupi bohater. Uważam np. samobójcze szarże ułańskie na czołgi, czy właśnie powstanie w Warszawie, za kompletny kretynizm, który spowodował wykrwawienie elity, która z kolei mogłaby zadać wrogowi dotkliwe straty w innych okolicznościach. A tak mamy kupę trupów, symboli, zniszczone miasto. W oddziałach takich jak Legia Cudzoziemska, SAS, Grom bohaterstwo jest piętnowane, bo to osłabia siłę bojową oddziałów. Lepiej się wycofać i uderzyć we właściwszym momencie. Dobra, dość już z tym.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Też jestem zdania, że Powstanie Warszawskie było bez sensu, ale z trochę innych powodów niż Ty. >Uważam, że martwy bohater, to głupi bohater. Uważam np. samobójcze szarże ułańskie na czołgi, czy właśnie powstanie w Warszawie, za kompletny kretynizm, który spowodował wykrwawienie elity, która z kolei mogłaby zadać wrogowi dotkliwe straty w innych okolicznościach. A tak mamy kupę trupów, symboli, zniszczone miasto. W oddziałach takich jak Legia Cudzoziemska, SAS, Grom bohaterstwo jest piętnowane, bo to osłabia siłę bojową oddziałów. Lepiej się wycofać i uderzyć we właściwszym momencie.
Jak napisałam o Powstaniu Warszawskim to samo co Ty, to mnie zjedli. Na tym. Tym forum.
>Dobra, dość już z tym.
Słusznie. Racjonalnie znaczy się.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >samobójcze szarże ułańskie na czołgi Nie było żadnych szarż. To legenda.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | > >samobójcze szarże ułańskie na czołgi> Nie było żadnych szarż. To legenda.To oczywiście metafora napisana "spod czapy". A czy to legenda? I tak i nie. W końcu skądś się to wzięło. Fakty są takie, zacytuję mądrzejszego od siebie, bo ja historyk jestem żaden. "to całe to nieporozumienie z czołgami i szabelkami wzięło się od sławetnej szarży pod Krojantami Pomorskiej BK (Armia "Pomorze") w 1939 r. Dwa szwadrony chciały się po prostu przedrzeć z okrążenia atakując piechotę. Podczas szarży pojawiły się niemieckie wozy pancerne, powodując masakrę wśród ułanów. Propaganda niemiecka natychmiast rozdmuchała tą sprawę, dorabiajac legendę o szarżach ułanów na czołgi i tyle. Kłamstwo, powtarzane ciągle przez wiele lat stało się dla niektórych prawdą." I drugi: "Z tego co podaje rtm. Jan Ładoś w szarzy wzieły udział 1 szw. - rtm. Eugeniusza Świeściaka., jego 2 szw, III/3 szw. ppor. Mariana Hillara oraz poczet dowódcy pułku. Oddział ten otrzymał zadanie uderzeia na tyły posuwajacej sie piechoty niemieckiej i przedarcia się do miejscowosci Rytel. Szarża nie była wykonana całością i miała typowy charakter boj spotkaniwego. Szwardrony po koleji wchodziły do walki. Szarża miała miejsce pomiędzy godz. 19:00 a 20:00. 1 wrzesnia. Uderzajacy jako pierwszy 1 szw. i poczet dowódcy pułku poniósł dotkliwe straty od ognia karabnów maszynowych czołgów (samochodów pancernych). 2 szw. nie popełnił błędu i minał strzelajacych wsciekle Niemców, ale równiez poósł dotkliwe straty. Jak podaje Jan Ładoś po szarzy nie mógł sie doliczyc 27 ludzi 25 koni." I to: pl.wikipedia.org/wiki/Pomorska_Brygada_Kawaleriidlatego po przeczytaniu, przyznaję, że palnąłem jak koń na blachę, ale ta legenda ma łut prawdy.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
www.polski(*)awaleria-atakowala-czolgi.htmlOkazuje się, że winę za powstanie słynnego mitu ponoszą włoscy korespondenci wojenni i tchórzliwi żołnierze 2 Dywizji Zmotoryzowanej, którzy naopowiadali korespondentom bajek.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | > www.polski(*)awaleria-atakowala-czolgi.html> Okazuje się, że winę za powstanie słynnego mitu ponoszą włoscy korespondenci wojenni i tchórzliwi żołnierze 2 Dywizji Zmotoryzowanej, (dodam od siebie, że niemiecka jednostka, żeby sobie ktoś nie pomyślał) którzy naopowiadali korespondentom bajek.Do tej pory coś mi się po głowie kołatało. Jakaś szarża z szablami, ale poprzedzona atakiem artyleryjskim, jakieś bzdury po prostu. (a co do Wajdy, to dawno wiedziałem, że to plamiarz. Nie tylko w "Lotnie" z tą szarżą, ale i w "Katyniu" jest tyle bzdur...) Jedna rzecz jest pozytywna. Oboje się czegoś nowego dzisiaj dowiedzieliśmy. 
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >samobójcze szarże ułańskie na czołgi> Nie było żadnych szarż. To legenda.I owszem. Ale wszak w Polsce jesteśmy, gdzie standardem jest czysto mityczne pojmowanie tzw. "historii" - tedy antropolog/etnolog ma używanie aż miło  . Chwała ostrożności historyków, chwała poszukiwaniu prawdy przez "P" wielkie jak prawe ucho słonia. Etnolog staje przed nieodpartą pokusą traktowania historii jako mitu, jako produktu kultury poddanego nieubłaganym prawom jej struktur. Etnologa nie interesuje, jak to tam naprawdę było, ale co było na tyle uwypuklające sens rzeczy, że zostało zapamiętane; co i w jakiej formie trafiło do świadomości i bagażu kulturowego następnych pokoleń. Porządek, który etnolog odnajduje w historii, jest więc innego rodzaju niż porządek istotny dla historyka.(Ludwik Stomma Królów polskich i francuskich przypadki wyd. Graf-Punkt, Warszawa 2000, s.323) Z tej perspektywy skrót myślowy o szarżach na czołgi wygląda wcale dorzecznie  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
3 na 3 | Głąbiński (3538 punktów) | >... w Warszawie, mamy Pomnik Małego Powstańca. ... Ten pomnik nie odpowiada prawdzie. AK, które kierowało PW nie pozwalało przyjmować niepełnoletnich do oddziałów wojska. Nie przestrzegało tej zasady (przynajmniej w Żyrardowie) jedynie NSZ. Wcześniej jedynym przykładem wykorzystywania w ten sposób naiwności dzieci było tolerowanie ich udziału w walkach o Lwów (Orlęta Lwowskie). Postępowanie takie jest niewłaściwe z dwu względów: przede wszystkim zabijanie powoduje uraz psychiczny niebezpieczny nawet dla dorosłego, a dla mentalności dziecka wprost degenerujący, po drugie młodzież w walce jest "mało efektywna" (podobnie jak kobiety), a zarazem stanowi przyszłość społeczeństwa - jest w tym "bardziej efektywna".
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>... w Warszawie, mamy Pomnik Małego Powstańca. ... >Ten pomnik nie odpowiada prawdzie. AK, które kierowało PW nie pozwalało przyjmować niepełnoletnich do oddziałów wojska. Nie przestrzegało tej zasady (przynajmniej w Żyrardowie) jedynie NSZ.
Właśnie. Plus.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Ten pomnik nie odpowiada prawdzie To kto i po kiego licha go postawił i stoi już tyle lat?
|
|
3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >Nie wiem czy mali powstańcy pełnili tylko rolę łączników.
Jak nie wiesz, to nie pisz.
>Pomnik przedstawia >małego chłopca z karabinem maszynowym. To jak to jest w końcu? Czy jeśli walczy się o "słuszną"
Po pierwsze nie z karabinem, tylko pistoletem, po drugie nie przyjmowano (wyjątki są bardzo nieliczne) nieletnich do wojska. Bo powstanie robiło wojsko, nie facebookowa grupa. W związku z tym, temat bez sensu.
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Ma sens o tyle, że dotyczy pewnej utrwalonej w kulturze postawy. To czy dzieci walczyły czy nie walczyły ma znaczenie drugorzędne. Utarł się taki model myślenia, że wprawdzie biedny murzynek z karabinem to rzecz niedobra, jednocześnie nasz podstawówkowicz z pepeszą - no już tak może być, bohater mały, słuszna sprawa itd.
|
|
|  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Ma sens o tyle, że dotyczy pewnej utrwalonej w kulturze postawy. To czy dzieci walczyły czy nie walczyły ma znaczenie drugorzędne. Utarł się taki model myślenia, że wprawdzie biedny murzynek z karabinem to rzecz niedobra, jednocześnie nasz podstawówkowicz z pepeszą - no już tak może być, bohater mały, słuszna sprawa itd.
No dobra, ale kłamliwe mity należy zwalczać, a jak ktoś chce, może dyskutować o naszych lotnikach z Bomber Command. Tu rzeczywiście by się znalazło sporo kontrowersji.
|
|
| |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >No dobra, ale kłamliwe mity należy zwalczać, a jak ktoś chce, może dyskutować o naszych lotnikach z Bomber Command. Tu rzeczywiście by się znalazło sporo kontrowersji.
Tak samo należy zwalczać szkodliwe postawy. W tym wypadku takie, że honorowe samobójstwo dziecka nie jest najlepszą rzeczą, jakie je może spotkać...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >>No dobra, ale kłamliwe mity należy zwalczać, a jak ktoś chce, może dyskutować o naszych lotnikach z Bomber Command. Tu rzeczywiście by się znalazło sporo kontrowersji. >Tak samo należy zwalczać szkodliwe postawy. W tym wypadku takie, że honorowe samobójstwo dziecka nie jest najlepszą rzeczą, jakie je może spotkać...
Tyz prowda.
|
|
1 na 1 | waligóra (961 punktów) | >Pomnik przedstawia >małego chłopca z karabinem maszynowym. To jak to jest w końcu? Czy jeśli walczy się o "słuszną" >sprawę to można bezkarnie angażować dzieci , a jeśli o "nie słuszną" to jest to haniebne? Z dzisiejszej perspektywy sprawa jest jednoznaczna - dzieci nie powiny brać udziału w jakiejkolwiek wojnie. Angażowanie dzieci w konflikty zbrojne jest haniebne z bardzo wielu powodów. Ideały jednak w wiekszości przypadków są sprowadzane na "ziemię" w rzeczywistych okolicznościach. Dziecko, któremu np. zabito całą rodzinę, widzące wokół siebie tylko sceny wojny, widzące dorosłych poprzez zachowania typowo wojenne, chcac niechcąc siegnie po broń i będzie walczyło (mowa oczywiście o dzieciach z przedziału wiekowego od ok. 9 - 15 lat ), nawet wtedy kiedy mu sie tego zabroni. Taka jest po prostu ogólna natura każdego człowieka. Tak też było w przypadku nadzwyczaj krwawego Powstania Warszawskiego. Pomnik nie ma za zadanie gloryfikowania idei udziału dzieci w wojnie, jest jedynie wyrazem pamieci i właśnie napomnienia dorosłych do jakich okropnych skutków prowadzi wojna. >Pozostaje >jeszcze druga kwestia tego wątku, związana bezpośrednio z jego tytułem, a mianowicie sam sens tego >powstania i jego końcowy efekt. Sprawa jest zawiła. Aby mieć jako taki obraz tamtej sytuacj należy sięgnąc do źródeł historycznych- wspomnień i opracowań. Jest wielu, którzy kwestionuja sens tego zrywu, nie ukrywam że sam w pierwszym podejściu do nich się zaliczalem. Dopiero lektura kilkunastu wspomnień uczestników tego wydarzenia uświadomiła mi, że jego ocena z dzisiejszej perspektywy jest bardzo zafałszowana. Należy bowiem brać pod uwagę klimat polityczny, społeczny i wojskowy Warszawy połowy roku 1944. Ocena sytuacji militarnej (wydana przez sztab AK) jak się okazała była błędna, ale bardzo wiele czynników zmuszało do takiego a nie innego wyjścia. Dziś, gdy wiemy czym skończyło sie Powstanie, można mówić , że można było tego uniknąć, pewno i można byłoby, ale gdyby Niemcy wywieźli na roboty (tak jak to mieli w zamiarze ) 100 tyś ludzi , a nastepnie zamienili by Warszawę w twierdzę, którą Stalin chętnie zrównałby z ziemią, dzisiaj malkontenci mówiliby, że trzeba było walczyć o honor, a nie poddawać sie biernie wrogowi. I kto miałby słusznoś ?
|
|
 | 2 na 2 | Andro (1185 punktów) | >gdyby Niemcy wywieźli na roboty (tak jak to mieli w zamiarze ) 100 tyś ludzi , a nastepnie zamienili by Warszawę w twierdzę, którą Stalin chętnie zrównałby z ziemią, dzisiaj malkontenci mówiliby, że trzeba było walczyć o honor, a nie poddawać sie biernie wrogowi. I kto miałby słusznoś ? Gdyby, gdyby. Ciekawe kiedy i jak by wywieźli, jak Ruscy stali po drugiej stronie Wisły. To po pierwsze. Po drugie gdyby ich wywieźli na roboty to by nie zginęli, jak się okazało bez sensu. Po drugie skoro nie zmienili Niemcy stolicy w twierdzę już po powstaniu, to nie zrobili by też tego bez powstania.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
|  | | waligóra (961 punktów) | >Gdyby, gdyby. Ciekawe kiedy i jak by wywieźli, jak Ruscy stali po drugiej stronie Wisły. Stali i co z tego. Jak wiemy Ruscy stali nad Wisłą pół roku, a np. taki Oświęcim wyzwolili dopiero w styczniu 1945 roku, chociaż wiedzieli co tam się dzieje i mogli to zrobic wcześniej.
>To po pierwsze. Po drugie gdyby ich wywieźli na roboty to by nie zginęli, jak się okazało bez sensu. Po pierwsze nie był wcale oczywiste co Niemcy chcą zrobic z tymi ludźmi, a nie było by dla nich problemem ich częściowe lub całościowe zlikwidowanie. Po drugie, dla wielu z tych ludzi punktem honoru była walka, a nie wywózka więc, twój dzisiejszy "sens" dla nich byłby "bez sensem", a twój dzisiejszy "bezsens" był dla nich jedynym możliwym sensem.
>Po drugie skoro nie zmienili Niemcy stolicy w twierdzę już po powstaniu, to nie zrobili by też tego bez powstania. Nie zamienili, ponieważ trudno zamienic w twierdze coś co było odludnym rumowiskiem, ponadto jak zapewne wiesz Hitler rozkazał wykluczyc Warszawę z wszelkich planów strategicznych, tak aby jej nazwa nie kojarzyła się już z żadnym wydarzeniem.
|
|
| |  | | Andro (1185 punktów) | Tak, czy owak. Zginął kwiat naszego narodu w tym nieudanym powstaniu, co nie przyniosło żadnych efektów - ani militarnych, ani politycznych. Totalny błąd. Okazuje się, że powstanie było tylko po to, żeby bohaterowie mogli sobie postrzelać do wroga, a że przy okazji zrójnowano miasto stołeczne i zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, to o tym zapomnijmy. Cel został osiągnięty - bohaterowie sobie postrzelali do hitlerowców.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
| | |  | 1 na 1 | waligóra (961 punktów) | >Tak, czy owak. Zginął kwiat naszego narodu w tym nieudanym powstaniu, co nie przyniosło żadnych efektów - ani >militarnych, ani politycznych. Fakt, wymiernych korzyści militarnych ani politycznych nie uzyskano. Powstanie było nieprzygotowane, wybuchło w złym momencie i było fatalnie kierowane. Jednak spłycanie go do frazesu iż "bohaterowie sobie postrzelali" jest zupełnie nieuzasadnione. W ówczesnym czasie wybuch powstania był praktycznie nieunikniony ( o czym hitlerowcy od dawna wiedzieli ), było ono prostym wyrazem ujścia konkretnych emocji i nastrojów społecznych.
|
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | W powstaniu wzięły udział najmłodsi (12-14lat), tzw. Zawiszacy, którzy byli szkoleni jako ratownicy i łącznościowcy, starsi chłopcy (15-17lat) - skauci, którzy tworzyły Bojowe Szkoły. Odbywali oni szkolenie wojskowe oraz do służby w oddziałach rozpoznawczych, zwiadowczych, łączności oraz pocztach dowódców. Najstarsza grupa młodzieży - 18-latków, skupiona w grupach szturmowych w służbie dywersyjnej, tj. do wysadzania mostów, pociągów, uwalniania więźniów. Niestety wiele dzieci nie przyznawało się do wieku, gdyż każde marzyło o walce, każde wierzyło, że na tym polega patriotyzm. Wiele osób sadzi, iż własnie dzieci odegrały bardzo ważną role w powstaniu. Te małe dzieci stawały się listonoszami, których droga prowadziła przez warszawskie kanały. Dostarczały listy do poszczególnych rejonów bez względu na czyhające niebezpieczeństwo. Nie wszystkie dzieci matki chciały puścić do walki i dlatego wymykały się one by w tajemnicy walczyć dla Ojczyzny. Gdy matka godziła się na walkę, bo de facto nie miała wpływu na ten udział, dziecko dostawało od niej błogosławieństwo. Trudno ocenić dziś udział dzieci, ale bez wątpienia nienawiść do okupanta, olbrzymia determinacja miały tu największy wpływ na zachowania młodych powstańców, a także ich rodziców. Myślę, iż postępowanie dzisiejszych dzieci, ich rodziców, dowódców i dziś niewiele by się zmieniło, gdyby przyszło podobne zagrożenie. Mimo, że to wszystko wiemy i wydaje się, że jesteśmy mądrzejsi.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|