Do dwóch znanych metod wykrywania egzoplanet czyli planet pod innymi gwiazdami (przez tranzyt, przez chybotanie grawitacyjne swoją gwiazdą) dodać warto bezpośrednie zarejestrowanie kwantów lecących z planety o ile w pewnych przypadkach uda się zasłonić samą gwiazdę odpowiednią zasłoną/koronografem.
Wszystkie te metody mają tę wadę, że preferują wykrywanie określonego rodzaju planet, na przykład większych, cieplejszych.
Teraz nową metodę "odgadywania" planet umożliwił zespół radioteleskopów ALMA, które można wykorzystywać razem i wtedy imitują jeden, niekiedy nawet jakby kilkunastokilometrowy radioteleskop - z bardzo dobrą rozdzielczością zatem.
Dzięki ALMA można wnioskować o planetach na podstawie ciemniejszych ubytków o kształcie okręgu - w jasnym dysku pyłu (i ziaren materii) w powstających w kosmosie układach planetarnych.
Znaczenie poznawcze mają też ewentualne pojaśnienia tam obserwowane.
Bardzo drobne ciała w kosmosie odbijają na ogół fale o długości podobnej do ich rozmiarów.
Dlatego rejestracje na falach dalekiej podczerwieni i milimetrowych pozwalają oglądać stan chmur materii zbudowanej z drobin wielkości ziarenka piasku.
W przestrzeni międzygwiezdnej jest, średnio, jeden atom na centymetr sześcienny.
Gdy w jakimś obszarze jest ich od 10 tysięcy do miliona na centymetr sześcienny to może dojść tam do zapadania się takiego obłoku gazowo-pyłowego ze sutkiem w postaci gwiazdy i planet.
W takich obłokach wykrywa się nawet tak cenne dla życia substancje jak tlenek i dwutlenek węgla, metanol, formaldehyd, amoniak.
Po dziesięciu milionach lat wszystko jest już gotowe, a najdrobniejsze drobiny albo opadły na gwiazdę albo zostały wymiecione przez wiatr gwiazdowy i ciśnienie promieniowania.
Obiekty o rozmiarze ziarenka piasku mogą utrzymać się dłużej.
Na dalekich peryferiach układów planetarnych obserwuje się pierścienie drobnej materii (w tym zapewne pyłu) choć akurat Układ Słoneczny jest tu dość nietypowy bo w pasie Kuipera "brakuje" takiej chmury.
Astronomowie zawodowi oraz my raczej się z tym brakiem nie martwimy

Inspiracją jest cały artykuł w papierowym wydaniu Świata Nauki 7/2020
Link do (zaledwie) wstępu do tego artykułu:
www.swiatnauki.pl/8,1885.htmlWykrywanie planet poza Układem Słonecznym niepokoi ogromną armię homoseksualnych pedofili na służbie Watykanu.
Odkrycie życia poza Ziemią, a może nawet oznak istnienia tam cywilizacji podkopie kolejny fundament biblijny:
Wyjątkowość człowieka i wyjątkowość Jezusa.
***
Liczni homoseksualni pedofile na służbie Watykanu stracą kolejne wpływy na tacę, dzięki którym w komforcie lokalowym i materialnym molestują i uprawiają seks z ministrantami i innymi chłopcami (czasem z męskimi prostytutkami).
Po latach seks analny może powodować przedwczesną śmierć na nowotwór odbytu ministranta, którego udało im się namówić lub zmusić do biernej kopulacji.
Tak mówią naukowe statystyki. Zatem kler katolicki jest odpowiedzialny za śmierci ludzi (niektórych byłych ministrantów).
***
Tymczasem PIS pompuje ile tylko może państwowych czyli naszych pieniędzy w tę szkodliwą, obrzydliwą moralnie instytucję, zamiast wypowiedzieć Konkordat i może nawet zdelegalizować tę morderczą instytucję?