 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-07-2020 19:45 | Henryk.K (2246 punktów) | Świat z STW i antyświat. | Ponieważ tytuł wpisu nie może być zbyt długi, dlatego wyjaśnię jego intencję. Jest to temat dyskursywny, dlatego nie można traktować go jako poglądu naukowego. Wyobraźmy sobie dwa identyczne Wszechświaty. My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności. W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują. Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z odmiennych praw fizycznych. Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach? Jak będą funkcjonowały urządzenia wykorzystujące światło i fale elektromagnetyczne w swoim działaniu? W jakim stopniu będzie odmienny obraz Kosmosu na obu Ziemiach? Czy opisy naukowe oby rzeczywistości będą sprzeczne ze sobą? Może nie jest to temat na sezon ogórkowy, lecz pozwala na chwilę zapomnieć o korona wirusie. Znajomość obu teorii wśród uczestników tego portalu jest imponująca , dlatego uważam ,że nie sprawi on nikomu większych problemów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Leonardoo (1099 punktów) | Za parę tysięcy lat, gdy ludzkość już przebadała wszystkie okoliczne galaktyki, postanowiono wysłać misję specjalną, aby zbadać galaktykę złożoną z... antymaterii. Lecą więc astronauci długo i daleko, aż dotarli. Odkryli anty-układ słoneczny. Wylądowali na anty-planecie podobnej do Ziemi, na skraju wielkiej leśnej anty-polany. Patrzą, a tam stoi anty-leśniczówka i anty-dym wydobywa się z anty-komina. Wchodzą więc do środka i widzą duży anty-stół, a za anty-stołem siedzą i gapią się miejscowi anty-semici.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >Za parę tysięcy lat, gdy ludzkość już przebadała wszystkie okoliczne galaktyki, postanowiono wysłać misję specjalną, aby zbadać galaktykę złożoną z... antymaterii. >Lecą więc astronauci długo i daleko, aż dotarli. >Odkryli anty-układ słoneczny. >Wylądowali na anty-planecie podobnej do Ziemi, na skraju wielkiej leśnej anty-polany. >Patrzą, a tam stoi anty-leśniczówka i anty-dym wydobywa się z anty-komina. >Wchodzą więc do środka i widzą duży anty-stół, a za anty-stołem siedzą i gapią się miejscowi anty-semici.
Pańska opowieść pięknie wpisuje się w klasykę science fiction. Jako surowy cenzor nauki muszę jednak wykazać jej niedoskonałość logiczną w odniesieniu do mojego wpisu. Na naszej planecie, gdzie obowiązują ustalenia STW istnieje semityzm i antysemityzm. Logicznie rzecz biorąc w anty świecie nie powinny się pojawić. Semityzm nie zaistniał, lecz antysemityzm ma się dobrze. I to właśnie jest niezgodne z logiką. Kiedy jednak odniesiemy to zachowań społecznych, to logika ta zostanie zachowana. Nie możemy jednak jej rozwijać, ponieważ możemy zostać posądzeni o antysemityzm, chociaż jest on dla nas obcy. Kolejnym problem może dotknąć liberalizmu jako kierunku filozoficznego. Nie rozróżnia on dobra i zła jako kategorii moralnych, dlatego intencjonalne sugestie skierowane w stosunku do antysemityzmu mogą wywołać pośród jego zwolenników agresję przeciw takiej postawie. A nie powinny, ponieważ ani semityzm nie jest złem, jak również antysemityzm. Są to postawy równo uprawnione, ponieważ dotyczą człowieka, który może być jaki chce.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | | Leonardoo (1099 punktów) |
> Pańska opowieść pięknie wpisuje się w klasykę science fiction.
Dziękuję, ale to nie moje, gdzieś to przeczytałem. Niestety, nie pamiętam gdzie, więc bez linka. Problematyka antymaterii wydaje mi się tak abstrakcyjna na obecnym poziomie rozwoju nauki, że pozwoliłem sobie zaspamować wątek tym żartem. Filozoficznie biorąc, istnienie materii i antymaterii wpisuje się we wszechobecny dualizm przeciwstawnych bytów i pojęć: dobro i zło, gwiazdy i czarne dziury, prawa przyrody i chaos itd. Niby postępuje wzrost entropii w świecie, a jednak ciągle istniejemy. Więc na ten moment pierwiastek pozytywny jakby przeważa. Jak śpiewał Cz. Niemen "Lecz ludzi dobrej woli jest więcej". I to jest optymistyczne.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Pańska opowieść pięknie wpisuje się w klasykę science fiction. >Dziękuję, ale to nie moje, gdzieś to przeczytałem. Niestety, nie pamiętam gdzie, więc bez linka. >Problematyka antymaterii wydaje mi się tak abstrakcyjna na obecnym poziomie rozwoju nauki, że pozwoliłem sobie zaspamować wątek tym żartem. >Filozoficznie biorąc, istnienie materii i antymaterii wpisuje się we wszechobecny dualizm przeciwstawnych bytów i pojęć: dobro i zło, gwiazdy i czarne dziury, prawa przyrody i chaos itd. >Niby postępuje wzrost entropii w świecie, a jednak ciągle istniejemy. Więc na ten moment pierwiastek pozytywny jakby przeważa. >Jak śpiewał Cz. Niemen "Lecz ludzi dobrej woli jest więcej". >I to jest optymistyczne.
Problem materii nie jest wcale abstrakcyjny. Jest on tak samo aktualny jak istnienie materii, tylko uczeni nie mają o tym żadnego pojęcia. Według lansowanej przez świat nauki Wielkiego Wybuchu, nie mogą się doliczyć kilkudziesięciu procent antymaterii. Nie ułatwia im tego zadania nawet Model Standardowy. W rzeczywistości istnieje w tym zakresie pełna równowaga. Materia i antymateria nie mogą wpisywać się pojęcie dobra i zła, ponieważ nie posiadają świadomości i rozumu. Pańska stwierdzenie zwróciło jednak moją uwagę w inną stronę. Wcześniej, nigdy nie przyszło mi to do głowy. Dlaczego siły zła prowadzą uczonych na manowce w tej sferze? Zupełnie im nie zależy,aby ludzkość uczyniła kolejny krok w poznaniu budowy materii. Właściwie postawione pytanie więcej znaczy niźli wszystkie wcześniejsze opracowania oraz odkrycia. Jest nad czym deliberować.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | | Leonardoo (1099 punktów) |
> Dlaczego siły zła prowadzą uczonych na manowce w tej sferze?> Zupełnie im nie zależy,aby ludzkość uczyniła kolejny krok w poznaniu budowy materii.> Właściwie postawione pytanie więcej znaczy niźli wszystkie wcześniejsze opracowania oraz odkrycia.A może właśnie tak jest lepiej, może naprawdę materii jest więcej niż anty-materii? Może to siły dobra czuwają, abyśmy wierzyli że wszechświat ma więcej pozytywów i schowali nam te "ciemne" sprawy po kątach?
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >Dlaczego siły zła prowadzą uczonych na manowce w tej sferze?> >Zupełnie im nie zależy,aby ludzkość uczyniła kolejny krok w poznaniu budowy materii.> > Właściwie postawione pytanie więcej znaczy niźli wszystkie wcześniejsze opracowania oraz odkrycia.> A może właśnie tak jest lepiej, może naprawdę materii jest więcej niż anty-materii?> Może to siły dobra czuwają, abyśmy wierzyli że wszechświat ma więcej pozytywów i schowali nam te "ciemne" sprawy po kątach?  Czy spotkał się Pan kiedykolwiek w swoim życiu chociaż z odrobiną antymaterii? Ja nigdy. Muszę jednak uczciwie przyznać, iż nawet nie przyszło mi na myśl, żeby udać się w podróż życia w jej poszukiwaniu. Materia od anty materii różni się tylko ładunkiem elektrycznym, wielka mi różnica. Jest to temat bardziej dla elektryków. Pan Wenancjusz, vel Gruby Rycho,dużo mógłby nam opowiedzieć o jej naturze i zachowaniu.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | > >>Dlaczego siły zła prowadzą uczonych na manowce w tej sferze?> >>Zupełnie im nie zależy,aby ludzkość uczyniła kolejny krok w poznaniu budowy materii.> >> Właściwie postawione pytanie więcej znaczy niźli wszystkie wcześniejsze opracowania oraz odkrycia.> >A może właśnie tak jest lepiej, może naprawdę materii jest więcej niż anty-materii?> >Może to siły dobra czuwają, abyśmy wierzyli że wszechświat ma więcej pozytywów i schowali nam te "ciemne" sprawy po kątach?  > Czy spotkał się Pan kiedykolwiek w swoim życiu chociaż z odrobiną antymaterii?> Ja nigdy.> Muszę jednak uczciwie przyznać, iż nawet nie przyszło mi na myśl, żeby udać się w podróż życia w jej poszukiwaniu.> Materia od anty materii różni się tylko ładunkiem elektrycznym, wielka mi różnica.> Jest to temat bardziej dla elektryków.> Pan Wenancjusz, vel Gruby Rycho,dużo mógłby nam opowiedzieć o jej naturze i zachowaniu.Raczej nie. Bo tak nierealnych rozważań na wydziale elektrycznym się nie robi, jak by chciał mechanik. I wiem dlaczego się dziewczyny śmieją z mechaników. "To takie wariaty, co na zajęciach młotami kują materię by udowodnić jej nieciągłość?" Naprawdę nie wiem gdzie kolego uczony w pismach świętych tak wykształciłeś swoją wyobraźnię. Nie będę się z Tobą wykłócał i licytował, bo to dziecinny bezsens. Przy tym kuciu materii gdzieś po piwnicach, wyobraźni się nie kształtuje. Jesteś, nie mając żadnych podstaw, zwykłym nadętym pyszałkiem mającym w pogardzie wszystkich, którzy nie są Twoimi klakierami. Balon też taki. Im więcej nadmuchany tym więcej w środku pusty. W sumie słaby, bo głupia igiełka zamienia go we flaka. > Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie">
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Materia od anty materii różni się tylko ładunkiem elektrycznym, wielka mi różnica. >>Jest to temat bardziej dla elektryków. >>Pan Wenancjusz, vel Gruby Rycho,dużo mógłby nam opowiedzieć o jej naturze i zachowaniu. >Raczej nie. Bo tak nierealnych rozważań na wydziale elektrycznym się nie robi, jak by chciał mechanik. I wiem dlaczego się dziewczyny śmieją z mechaników. "To takie wariaty, co na zajęciach młotami kują materię by udowodnić jej nieciągłość?" Naprawdę nie wiem gdzie kolego uczony w pismach świętych tak wykształciłeś swoją wyobraźnię.
To są złośliwości rozpowszechniane przez niedowartościowanych elektryków. Kowale, mechanicy posiadają historię trwającą tysiące lat. Elektrycy pojawili się dopiero w 20 wieku. Cóż to za rodowód? Stąd ta frustracja. Nie będę się z Tobą wykłócał i licytował, bo to dziecinny bezsens. Przy tym kuciu materii gdzieś po piwnicach, wyobraźni się nie kształtuje.
Mechanicy w piwnicach wcale nie kuli stali, lecz się uczyli. W języku uczniowskim zakuwanie, kucie, oznaczało ciężką naukę. Elektrycy tego nie robili, widać to po Pańskiej erudycji, która sprowadza się do lżenia oponentów. Poniżej mamy próbkę wiedzy i możliwości intelektualnych przeciętnego elektryka. < Jesteś, nie mając żadnych podstaw, zwykłym nadętym pyszałkiem mającym w pogardzie wszystkich, którzy nie są Twoimi klakierami. Balon też taki. Im więcej nadmuchany tym więcej w środku pusty. W sumie słaby, bo głupia igiełka zamienia go we flaka. >
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Materia od anty materii różni się tylko ładunkiem elektrycznym, wielka mi różnica. >>>Jest to temat bardziej dla elektryków. >>>Pan Wenancjusz, vel Gruby Rycho,dużo mógłby nam opowiedzieć o jej naturze i zachowaniu. >>Raczej nie. Bo tak nierealnych rozważań na wydziale elektrycznym się nie robi, jak by chciał mechanik. I wiem dlaczego się dziewczyny śmieją z mechaników. "To takie wariaty, co na zajęciach młotami kują materię by udowodnić jej nieciągłość?" Naprawdę nie wiem gdzie kolego uczony w pismach świętych tak wykształciłeś swoją wyobraźnię.
> To są złośliwości rozpowszechniane przez niedowartościowanych elektryków.
To są opinie o nie dowartościowanych mechanikach.
>Kowale, mechanicy posiadają historię trwającą tysiące lat.
Ależ to mówi tylko o tym jak kierował się rozwój cywilizacji. Mechanik tego nie widzi. Przykro.
>Elektrycy pojawili się dopiero w 20 wieku. Cóż to za rodowód?
Tłumacz szaleńcowi to na czym się nie zna. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, że takie dziwne kanwie były, kolego uczony w pismach świętych , które współcześni uznali jako akumulatory energii elektrycznej wykopane w obecnym Iraku (dawniej Mezopotamii)?. Poza tym patronką elektryków jest biblijna Ewa. Wiesz dlaczego? Pierwsza na świecie ciągnęła "druta" Adamowi. Więc co to ma do kompleksów niedowartościowania? Człeku podobny do człowieka, zreflektuj się co tu na forum propagujesz.
>Stąd ta frustracja.
Raczej Twoja. Przecież to widać.
>Nie będę się z Tobą wykłócał i licytował, bo to dziecinny bezsens. Przy tym kuciu materii gdzieś po piwnicach, wyobraźni się nie kształtuje.
> Mechanicy w piwnicach wcale nie kuli stali, lecz się uczyli.
Nie stali bo jej jeszcze wtedy nie znano. Czy jak tajne komplety podziemne? Mechanik to winien wiedzieć i to jego katechizm, jak i także kiedy opracowano na podstawie naukowej, wykres żelazo-węgiel, co jest pierwszą i zasadniczą podstawą do nauki o materii dla mechanika.
W języku uczniowskim zakuwanie, kucie, oznaczało ciężką naukę.
Taak? To skąd te hałasy z piwnic pochodzące? To może te balangi z muzyką rytmiczną i miarową typu hip-hop i innego łupania drewna na ten przykład?
>Elektrycy tego nie robili, widać to po Pańskiej erudycji, która sprowadza się do lżenia oponentów.
W tych sporach naprawę wyłazi z Ciebie niezwykła złość i złośliwość. To podłe. Wiesz? Odwal się, bo o wytwarzaniu, przesyłaniu, rozdziale en. elektrycznej i prawidłowym użytkowaniu i zapewnieniu bezpieczeństwa użytkowania, np. przez mechaników byle jakich, to nie masz pojęcia. I tu wyższość wyobraźni elektryka nad prostackim mechanikiem, który podchodzi do wszystkiego z młotem. On prądu nie "widzi". Elektryk subtelnie zawsze wyprzedza mechanika wyobrażając sobie bezpieczną eksploatację instalacji elektrycznej przez jakiegoś prostackiego młota. Musi go chronić (ochrona od porażeń przypadkowych o których na ten przykład nie wiesz nic), bo w końcu w społeczeństwie są i tacy potrzebni, od walenia młotami w materię. Nie muszą ginąć od tego czego nie "widzą", a więc nie mają wyobraźni. No i co? Ty masz wspaniałą wyobraźnię? Lepszą jak elektryk? Nie ma lepszego zawodu by kształtować wyobraźnię lepiej jak zachować się bezpiecznie w środowisku którego nie "widać", jak elektryk. Budowlańcy i mechanicy, to najniższe kasty zawodowe w procesie tworzenia. Znów przeczysz. No więc jesteś nadęty bufon czy nie? Przy okazji żałosny, jako że sam taki temat wywołałeś.
> Poniżej mamy próbkę wiedzy i możliwości intelektualnych przeciętnego elektryka. > >< Jesteś, nie mając żadnych podstaw, zwykłym nadętym pyszałkiem mającym w pogardzie wszystkich, którzy nie są Twoimi klakierami. Balon też taki. Im więcej nadmuchany tym więcej w środku pusty. W sumie słaby, bo głupia igiełka zamienia go we flaka.
A co? Nie jesteś taki? Popytamy jak chcesz "uxbridge'a", "Ebwalaim'a", "salka", "farmera", "Berzaca", "szarley'a" "Jacka Głodzika". Mało? Ty sam wiesz, że jest ich wiele więcej. No to czemu zaprzeczasz? Przykro, ale moje zainteresowanie Twoimi zagadnieniami spadło do praktycznego zera.
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>Materia od anty materii różni się tylko ładunkiem elektrycznym, wielka mi różnica. >>>>Jest to temat bardziej dla elektryków. >>>>Pan Wenancjusz, vel Gruby Rycho,dużo mógłby nam opowiedzieć o jej naturze i zachowaniu. >>>Raczej nie. Bo tak nierealnych rozważań na wydziale elektrycznym się nie robi, jak by chciał mechanik. I wiem dlaczego się dziewczyny śmieją z mechaników. "To takie wariaty, co na zajęciach młotami kują materię by udowodnić jej nieciągłość?" Naprawdę nie wiem gdzie kolego uczony w pismach świętych tak wykształciłeś swoją wyobraźnię. >> To są złośliwości rozpowszechniane przez niedowartościowanych elektryków. Widzę, że Pańskie mniemanie o elektrykach jest rozdęte do granic niemożliwości. Jestem zmuszony upuścić nieco gazu z tego balonu. Kilka lat temu, gdzieś o tej porze, do mojego miasta zaproszono grupę rycerzy wraz z ich rodzinami. Mieli oni za zadanie urozmaicić nieco czas znudzonym mieszczuchom i turystom przez zaprezentowanie umiejętności szermierczych oraz ukazanie życia ich rodzin w epoce średniowiecza. I tak rycerze, jak to rycerze naparzali się ze sobą walcząc na miecze i topory pieszo i konno. Ich białogłowy i służba prezentowali ciekawskim szycie sukien oraz warzenie strawy. Był tam również kowal, który miał demonstrować kucie mieczy oraz grotów do strzał. Grzał on swój piec za pomocą miecha i był jakby na uboczu całego przedstawienia. W pewnym momencie spostrzegłem, że cała piękniejsza część naszego świata zgromadziła się wokół kowala. Kiedy to zbiegowisko przekroczyło ramy przyzwoitości dla tego typu wydarzeń, podszedłem zaintrygowany ustalić powód tej uwagi pięknych pań. Nic szczególnego nie zwróciło mojej uwagi. Kowal jak to kowal walił młotem w rozgrzane kawały metalu, które plastycznie poddawały się tej ingerencji. Był upał, dlatego miał na sobie założony tylko skórzany fartuch. Odniosłem wrażenie, iż niewiast wpatrują się w niego z jakimś zafascynowaniem. Nic z tego nie mogłem pojąć. Wypatrzyłem jednak pośród nich moją znajomą. Kiedy już odchodziła od warsztatu kowala, to zapytałem ją dlaczego kobiety niewiele zainteresowania poświęciły rycerzom, ich białogłowom, giermkom, a tak zafascynował ich prosty kowal. Uśmiechnęła się z lubością i odpowiedziała mi, jaki on jest piękny. Nie sądzę, żeby nawet największy elektryk na świecie był zdolny przewyższyć skromnego kowala z mojego miasta. Jeśli Pan nie przestanie kontynuować tych mało subtelnych ataków na moją osobę oraz mechaników, to będę zmuszony wyciągnąć działa większego kalibru. Opowiem wszystkim forumowiczom dlaczego w Europie stosuje się częstotliwość 50 Hz, a nie 60 Hz, tak jak w USA? Zdradzę również jak powstał drut aluminiowy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
1 na 1 | salek (4701 punktów) | >My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii >Względności. >W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują.
Heniek, dajże spokój. Tłumaczyłem ci już: te 'ustalenia', które jak uparcie pierniczysz Einstein sobie uroił - z czegoś wynikają. A wynikają z elektrodynamiki. Jak chcesz świata bez STW, to i elektrodynamikę musiałbyś skreślić. Więc w świecie bez STW urządzeń wykorzystujących fale EM, a więc i światło być nie może, bo nie ma elektrodynamiki, więc nie ma fizycznych podstaw działania takich urządzeń. Powiązano już obecnie oddziaływania słabe z elektrodynamiką, więc jak działałyby oddziaływania słabe bez elektrodynamiki musiałby ktoś bardziej kumaty ci objaśnić, ale dopiero gdyby była jakaś ogólna teoria wszystkiego, to dopiero wtedy - wykreślając jeden rodzaj oddziaływań z matrycy - dałoby się pewnie powiedzieć jak działałby taki świat. A działałby zapewne zupełnie inaczej, bo nawet zaburzenia grawitacyjne rozchodzą się AFAIK z prędkością światła. Każda zmiana widoczna naraz w całym wszechświecie? Może. Ale chcesz spekulować to miej ku temu jakieś podstawy.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii >>Względności. >>W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują. >Heniek, dajże spokój. Tłumaczyłem ci już: te 'ustalenia', które jak uparcie pierniczysz Einstein sobie uroił - z czegoś wynikają. A wynikają z elektrodynamiki. Jak chcesz świata bez STW, to i elektrodynamikę musiałbyś skreślić. Więc w świecie bez STW urządzeń wykorzystujących fale EM, a więc i światło być nie może, bo nie ma elektrodynamiki, więc nie ma fizycznych podstaw działania takich urządzeń. Powiązano już obecnie oddziaływania słabe z elektrodynamiką, więc jak działałyby oddziaływania słabe bez elektrodynamiki musiałby ktoś bardziej kumaty ci objaśnić, ale dopiero gdyby była jakaś ogólna teoria wszystkiego, to dopiero wtedy - wykreślając jeden rodzaj oddziaływań z matrycy - dałoby się pewnie powiedzieć jak działałby taki świat. A działałby zapewne zupełnie inaczej, bo nawet zaburzenia grawitacyjne rozchodzą się AFAIK z prędkością światła. Każda zmiana widoczna naraz w całym wszechświecie? Może. Ale chcesz spekulować to miej ku temu jakieś podstawy.
Pozornie ma Pan rację. Lecz kiedy zaczniemy rozważać poszczególne zjawiska, to nie wszystko staje się takie oczywiste. W antyświecie c= 300.000 ± v [km/s] W odniesieniu do małych wartość v, a z takimi głównie spotykamy się w naszej rzeczywistości, różnice we wskazaniach różnych urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne nie będą w widoczny sposób różniły się od tych, które obowiązują w naszym świecie. Prędkość samochodu, samolotu, czy też rakiety kosmicznej w odniesieniu do prędkości światła jest minimalna. Poważniejsze rozbieżności wynikną w stosunku do ucieczki galaktyk. Wzór na długość fali można również przedstawić tak; λ= ( c ± v )/ f W antyświecie powinien się sprawdzić. Uzyskamy również potwierdzenie ucieczki galaktyk, lecz bez odnoszenia tego do zmiany częstotliwości fali spowodowane oddalaniem się obiektu od obserwatora lub zbliżaniem się do niego. Nie będzie konieczne wiązanie tego zjawiska z efektem Dopplera. Światło zostanie zachowane, istnieje elektrodynamika, więc nie ma o co drzeć szat. A że obecnie powiązano oddziaływanie słabe z elektrodynamiką, to jeszcze nic nie znaczy. Można to w alternatywnym świecie rozszerzyć na zmienną prędkość światła w próżni i materia będzie istniała, lecz z większą gamą możliwości . Przypuszczam, iż nikt i nigdy nie rozważał takiej alternatywy. Może jednak okazać się ona konieczna dla uratowania tego co już odkryliśmy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) |
Nie da się, przyjacielu, rozważać tak zaawansowanych zagadnień, gdy rozmówca nie potrafi czytać. Pisałem przecież: wynika. A ty mi wyjeżdżasz z 'c'..
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >Nie da się, przyjacielu, rozważać tak zaawansowanych zagadnień, gdy rozmówca nie potrafi czytać. Pisałem przecież: wynika. A ty mi wyjeżdżasz z 'c'..
W naszym świecie nie, lecz o tym drugim możemy pofantazjować. Kiedy na przykład fizyka obowiązująca obecnie utraci swój solidny fundament, to trzeba się wcześniej rozglądać nad jej alternatywą. Poza tem takie ćwiczenia intelektualne są bardziej korzystne dla umysłu niźli gry komputerowe.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | | salek (4701 punktów) | >>Nie da się, przyjacielu, rozważać tak zaawansowanych zagadnień, gdy rozmówca nie potrafi czytać. Pisałem przecież: wynika. A ty mi wyjeżdżasz z 'c'.. > W naszym świecie nie, lecz o tym drugim możemy pofantazjować. Fantazjujmy. Ale niech to będą fantazje mające jakąś wewnętrzną spójność. Nie chcesz STW? Ok, ale niech zniknie to, z czego STW wynika. Nie chcesz żeby znikło to co jest wygodne? No więc co się stało z przenikalnościami? Nie mówiąc już, ze w owym świecie bez STW, jeżeli tylko okaże się że istnieje jakiś parametr ograniczający dajmy na to tempo dystrybucji oddziaływań, jakie pozostały - jakiejś przenikalności grawitacyjnej? - to STW wróci jak bumerang.
>Kiedy na przykład fizyka obowiązująca obecnie utraci swój solidny fundament, Nic na to nie wskazuje, poza chciejstwem różnej maści troli.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Fantazjujmy. Ale niech to będą fantazje mające jakąś wewnętrzną spójność. Nie chcesz STW? Ok, ale niech zniknie to, z czego STW wynika. Nie chcesz żeby znikło to co jest wygodne? No więc co się stało z przenikalnościami?
W tamtym świecie tak jak i w naszym materia nie porusza się z szalonymi prędkościami. Nie mam tutaj na myśli rzecz jasna protonów rozpędzanych w WZH. One jednak nie emitują światła. Niewielki przyrost prędkości fali świetlnej nie wpłynie w poważnym stopniu na zmianę wartości przenikalności elektrycznej i magnetycznej próżni. Z falą świetlną istnieje jeszcze jeden problem teoretyczny, który nie został w satysfakcjonujący sposób rozstrzygnięty. Fala elektromagnetyczna jest falą poprzeczną, a takie fale potrzebują ośrodka sprężystego do swojej propagacji. Zastąpienie go przenikalnością elektryczną i magnetyczną próżni nie wszystkich przekonywuje. Kiedyś zapytałem się na tym forum, czy foton drga, czy też wiruje? Pytanie okazało się jednak zbyt trudne.
>Nie mówiąc już, ze w owym świecie bez STW, jeżeli tylko okaże się że istnieje jakiś parametr ograniczający dajmy na to tempo dystrybucji oddziaływań, jakie pozostały - jakiejś przenikalności grawitacyjnej? - to STW wróci jak bumerang. Cieszę się , że zwrócił Pan uwagę na te parametry, ponieważ są to argumenty, które trzeba przedyskutować.
>>Kiedy na przykład fizyka obowiązująca obecnie utraci swój solidny fundament, >Nic na to nie wskazuje, poza chciejstwem różnej maści troli.
Nie interesują mnie teorie, które ktoś tworzy dla zaspokojenia swojej próżności, czy też ambicji. Nie jetem uczonym i nigdy nie zamierzałem nim zostać. Dzięki Internetowi zorientowałem się, że nie wszystko na tym Bożym świecie jest oczywiste. Czy nie mam prawa rozwiać tych wątpliwości przed swoją śmiercią? Na tamtym świecie będę mógł ustalić jak bardzo byłem blisko prawdy, lub też jak mocno błądziłem? A troll jest to chyba określenie bardzo negatywne na tym portalu, ponieważ siedzą one w jaskini. Mnie kojarzą się z najniższymi kręgami Piekła.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Kiedyś zapytałem się na tym forum, czy foton drga, czy też wiruje? >Pytanie okazało się jednak zbyt trudne. Nie, pytanie okazało się idiotycznym, a nie trudne.
>>Nie mówiąc już, ze w owym świecie bez STW, jeżeli tylko okaże się że istnieje jakiś parametr ograniczający dajmy na to tempo dystrybucji oddziaływań, jakie pozostały - jakiejś przenikalności grawitacyjnej? - to STW wróci jak bumerang. >Cieszę się , że zwrócił Pan uwagę na te parametry, ponieważ są to argumenty, które trzeba przedyskutować. A o czym tu dyskutować? Po takich rewelacjach: >Niewielki przyrost prędkości fali świetlnej nie wpłynie w poważnym stopniu na zmianę wartości przenikalności elektrycznej i magnetycznej próżni. szkoda czasu.
>>>Kiedy na przykład fizyka obowiązująca obecnie utraci swój solidny fundament, >>Nic na to nie wskazuje, poza chciejstwem różnej maści troli. > Nie interesują mnie teorie, które ktoś tworzy dla zaspokojenia swojej próżności, czy też ambicji. No, chyba że mowa o płaskiej ziemi, błędnej STW albo niebo- czy innych centryzmach. Wtedy to co innego.
> A troll jest to chyba określenie bardzo negatywne na tym portalu, ponieważ siedzą one w jaskini. >Mnie kojarzą się z najniższymi kręgami Piekła. Coś w tym jest. W piekle z pewnością jest jakieś specjalne miejsce na nieuków, którzy wiedzą lepiej i chcą o tym dyskutować, ignorując argumentację.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Kiedyś zapytałem się na tym forum, czy foton drga, czy też wiruje? >>Pytanie okazało się jednak zbyt trudne. >Nie, pytanie okazało się idiotycznym, a nie trudne.
Nie, pytanie nie jest idiotyczne. Dzisiaj po dyskusjach z Panem Uxbridge zacząłem się właśnie nad tym zastanawiać, sam nie wiem dlaczego. I ze zdumieniem spostrzegłem, że wątek się powoli rozwija. Nie wiem czy sama fizyka nie posiada problemu z falą elektromagnetyczną. Spotkałem się z poglądem, że to nie fala elektromagnetyczna się propaguje w próżni, lecz zaburzenie pola elektromagnetycznego. Niby to samo, lecz posiadam poważne wątpliwości.
>>>Nie mówiąc już, ze w owym świecie bez STW, jeżeli tylko okaże się że istnieje jakiś parametr ograniczający dajmy na to tempo dystrybucji oddziaływań, jakie pozostały - jakiejś przenikalności grawitacyjnej? - to STW wróci jak bumerang.
Na pewno przenikalność elektryczna i magnetyczna próżni nie wpływa na grawitację. Na temat grawitacji niewiele wiadomo, a powinno się ją uwzględnić tam gdzie się tworzą atomy i protony. Wyeliminowano by wówczas oddziaływania silne oraz jakiś klej w protonach. Jest to jednak w stosunku do obowiązującej fizyki, anty fizyka. Jak już wcześniej zaznaczałem moim celem jest uzyskanie bezwzględnej pewności, iż postulaty STW są niepodważalne. Nie osiągnę tego przekonania afirmując je, lecz próbując odkryć słabe strony takiego myślenia. Dlatego atakowanie mnie za taką postawę jest irracjonalne.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | >>>Kiedyś zapytałem się na tym forum, czy foton drga, czy też wiruje? >>Nie, pytanie okazało się idiotycznym, a nie trudne. > Nie, pytanie nie jest idiotyczne. Tylko dla kogoś wyobrażającego sobie, że foton to taka mała twarda kulka.
>Dlatego atakowanie mnie za taką postawę jest irracjonalne. 'Wiem lepiej, wykażcie mi że się mylę, a ja będę miał gdzieś tę argumentację' jest postawą jak najbardziej irracjonalną, trolu, nie mówiąc już o utożsamianiu swojej postawy z własną osobą czy odbieraniu tegoż jako atak. Punktowanie takich zachowań jest jak najbardziej racjonalne.
|
|
| | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>Fantazjujmy. Ale niech to będą fantazje mające jakąś wewnętrzną spójność. Nie chcesz STW? Ok, ale niech zniknie to, z czego STW wynika. Nie chcesz żeby znikło to co jest wygodne? No więc co się stało z przenikalnościami?
Nic. Dlaczego przenikalności i kiedy trzeba się martwić o ich wielośćmają stanowić problem? Odpowiedz i załóż do wypowiedzi wyjaśnienie.
> W tamtym świecie tak jak i w naszym materia nie porusza się z szalonymi prędkościami.
Skąd to wiesz? Czy też otwierasz sobie drog e do bezsensów?
>Nie mam tutaj na myśli rzecz jasna protonów rozpędzanych w WZH. One jednak nie emitują światła.
Dlaczego? Są w innym Wszechświecie czy nie a my fantazjujemy o gównach?!
>Niewielki przyrost prędkości fali świetlnej nie wpłynie w poważnym stopniu na zmianę wartości przenikalności elektrycznej i magnetycznej próżni.
Chyba znów bredzisz. Robiłeś doświadczenia? Jak tak w laboratoriach uczelni. Przenikalność magnetyczna jest stała w stałych warunkach środowiskowych jak i ta fatalnie nazwana elektryczna.
> Z falą świetlną istnieje jeszcze jeden problem teoretyczny, który nie został w satysfakcjonujący sposób rozstrzygnięty.
Dla Ciebie czy dla fizyków?
>Fala elektromagnetyczna jest falą poprzeczną, a takie fale potrzebują ośrodka sprężystego do swojej propagacji.
Niekoniecznie. Zobacz koncepcję Maxwella.
>Zastąpienie go przenikalnością elektryczną i magnetyczną próżni nie wszystkich przekonywuje.
Zwłaszcza Ciebie ale to nie wszyscy.
>Kiedyś zapytałem się na tym forum, czy foton drga, czy też wiruje? >Pytanie okazało się jednak zbyt trudne.
Nie kolego, zbyt głupie by na nie odpowiadać.
>>Nie mówiąc już, ze w owym świecie bez STW, jeżeli tylko okaże się że istnieje jakiś parametr ograniczający dajmy na to tempo dystrybucji oddziaływań, jakie pozostały - jakiejś przenikalności grawitacyjnej? - to STW wróci jak bumerang.
Pieprzysz bez sensu ale chyba chodzi o to by tym parametrem był Bóg jakiś tam.
> Cieszę się , że zwrócił Pan uwagę na te parametry, ponieważ są to argumenty, które trzeba przedyskutować.
Rozpocznij więc dyskusję, a nie rzucaj abstrakcyjny temat jak żonie onuce do wyprania. Komu to rzucasz? Nam pod dyskusję? Nad czym? Ty głupek, czy nas uważasz za głupków?
>>>Kiedy na przykład fizyka obowiązująca obecnie utraci swój solidny fundament, >>Nic na to nie wskazuje, poza chciejstwem różnej maści troli.
Zgadzasz si e chcąc nie chcąc, że obecna fizyka ma mocny fundament. Przecież nikt nie poleciał za Twoimi mrzonkami.
> Nie interesują mnie teorie, które ktoś tworzy dla zaspokojenia swojej próżności, czy też ambicji.
Podobnie jak Twoje teorie. Piszesz o sobie?
>Nie jetem uczonym i nigdy nie zamierzałem nim zostać.
Jasne! Głupiemu łatwiej żyć.
>Dzięki Internetowi zorientowałem się, że nie wszystko na tym Bożym świecie jest oczywiste.
Masz świadectwo własności tego świata Bożego, Czy się zgrywasz na maxa?
>Czy nie mam prawa rozwiać tych wątpliwości przed swoją śmiercią?
Kto Ci broni?
>Na tamtym świecie będę mógł ustalić jak bardzo byłem blisko prawdy, lub też jak mocno błądziłem? > A troll jest to chyba określenie bardzo negatywne na tym portalu, ponieważ siedzą one w jaskini.
Co za p*****lamento!
>Mnie kojarzą się z najniższymi kręgami Piekła.
Nic na to nie poradzę.
|
|
| -jad- (18783 punktów) | Żaden ze mnie fizyk. Może dlatego wydaje mi się, że nie ma sensu zastanawiać się nad tym, jakie reguły mogłyby obowiązywać w świecie, o którym nic nie wiadomo
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | > Żaden ze mnie fizyk. Może dlatego wydaje mi się, że nie ma sensu zastanawiać się nad tym, jakie reguły mogłyby obowiązywać w świecie, o którym nic nie wiadomo  > Anty świat jest hipotetyczny, lecz umożliwia nam rozważanie zagadnień, których nie możemy przypisać naszemu światu. Nie tylko z przyczyn teoretycznych, lecz również z powodu istnienia w naszej rzeczywistości działu Bazgroły. Ile to wspaniałych światów stworzyli pisarze science fiction. W niektórych naprawdę chciałoby się zamieszkać. Powołali również do istnienia światy będące samym okropieństwem.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> Anty świat jest hipotetyczny, lecz umożliwia nam rozważanie zagadnień, których nie możemy przypisać naszemu światu.
Wiem co to jest model teoretyczny i po co się go tworzy ale nie wiem po co stworzyłeś swój. Chodzi o to, że cechą charakterystyczną takich modeli jest to, że mają jakieś cechy charakterystyczne. Tu ich praktycznie nie dostrzegam. To tak jak gdybyś zamiast pracy, do której każdy może coś dopisać dał pustą kartkę. Albo z jednym zdaniem najwyżej. Jest se świat. Jakie formy życia będą dominowały na jednej z planet? Za mało danych, żeby w ogóle zacząć się nad czymś zastanawiać. Przynajmniej dla mnie.
>Ile to wspaniałych światów stworzyli pisarze science fiction. >W niektórych naprawdę chciałoby się zamieszkać. Powołali również do istnienia światy będące samym okropieństwem.
Owszem. Znam światy wymyślone przez Tolkiena, Sapkowskiego, Piekarę, Kossakowską, Lema, Anthonego, Rowling, Orwella, Kinga i masy innych autorów książek, filmów, opowiadań, których nazwisk już nie pamiętam albo nie chce mi się wymieniać. Wszystkie, niezależnie od tego czy są warte uwagi czy nie, mają jedną cechę wspólną- mają jakieś cechy. Dobrze opisane.
|
|
| |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >> Anty świat jest hipotetyczny, lecz umożliwia nam rozważanie zagadnień, których nie możemy przypisać naszemu światu. >Wiem co to jest model teoretyczny i po co się go tworzy ale nie wiem po co stworzyłeś swój. Chodzi o to, że cechą charakterystyczną takich modeli jest to, że mają jakieś cechy charakterystyczne. Tu ich praktycznie nie dostrzegam. To tak jak gdybyś zamiast pracy, do której każdy może coś dopisać dał pustą kartkę. Albo z jednym zdaniem najwyżej. Jest se świat. Jakie formy życia będą dominowały na jednej z planet? >Za mało danych, żeby w ogóle zacząć się nad czymś zastanawiać. Przynajmniej dla mnie. >>Ile to wspaniałych światów stworzyli pisarze science fiction. >>W niektórych naprawdę chciałoby się zamieszkać. Powołali również do istnienia światy będące samym okropieństwem. >Owszem. Znam światy wymyślone przez Tolkiena, Sapkowskiego, Piekarę, >Kossakowską, Lema, Anthonego, Rowling, Orwella, Kinga i masy innych autorów książek, filmów, opowiadań, których nazwisk już nie pamiętam albo nie chce mi się wymieniać. Wszystkie, niezależnie od tego czy są warte uwagi czy nie, mają jedną cechę wspólną- mają jakieś cechy. Dobrze opisane.
Przyznaję Panu rację. Jednak ich opisy dotyczyły głównie spraw społecznych i przygód bohaterów. Autorzy również musieli podejmować pewne wątki związane z prawami fizyki w owych przestrzeniach, lecz z reguły odnosili je do odkryć fizycznych i astronomicznych pochodzących z naszej rzeczywistości. Mnie interesuje jedynie bardzo wąski wątek związany z brakiem postulatów dotyczących światła w STW. Fala świetlna biegnie szybciej lub wolniej od tej w próżni. Podobnie na Ziemi przemieszczają się fale mechaniczne i akustyczne. Ich prędkość zależna jest od prędkości źródła, które je emituje. W tym nowym świecie identycznym prawom podlega promieniowanie elektromagnetyczne. Nie rozumiem ostrożności i lęku przed tak postawionym pytaniem.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) |
> Nie rozumiem ostrożności i lęku przed tak postawionym pytaniem.
Nie ma żadnego lęku. Pytania po prostu nie zrozumiałem.
|
|
| | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>Za mało danych, żeby w ogóle zacząć się nad czymś zastanawiać. Przynajmniej dla mnie.
Dla mnie też, aż do momentu, czy autor postu w ogóle wie o co mu chodzi
>>Owszem. Znam światy wymyślone przez Tolkiena, Sapkowskiego, Piekarę, >>Kossakowską, Lema, Anthonego, Rowling, Orwella, Kinga i masy innych autorów książek, filmów, opowiadań, których nazwisk już nie pamiętam albo nie chce mi się wymieniać. Wszystkie, niezależnie od tego czy są warte uwagi czy nie, mają jedną cechę wspólną- mają jakieś cechy. Dobrze opisane.
> Przyznaję Panu rację. Jednak ich opisy dotyczyły głównie spraw społecznych i przygód bohaterów. Autorzy również musieli podejmować pewne wątki związane z prawami fizyki w owych przestrzeniach, lecz z reguły odnosili je do odkryć fizycznych i astronomicznych pochodzących z naszej rzeczywistości.
>Mnie interesuje jedynie bardzo wąski wątek związany z brakiem postulatów dotyczących światła w STW. >Fala świetlna biegnie szybciej lub wolniej od tej w próżni.
No powiedzmy, ze to szok dla stałych Lorentza.
>Podobnie na Ziemi przemieszczają się fale mechaniczne i akustyczne.
Fala akustyczna jest też falą mechaniczną. Gamoniu mechaniku.
>Ich prędkość zależna jest od prędkości źródła, które je emituje.
Cholera nieprawda. Co Ty pleciesz, to aż wyć do łysego Księżyca, co wygadują tu mechanicy!!
>W tym nowym świecie identycznym prawom podlega promieniowanie elektromagnetyczne.
Dlaczego? Skoro prawa fizyki mają być inne?
> Nie rozumiem ostrożności i lęku przed tak postawionym pytaniem.
Jakim zasadniczym pytaniem? Nie widziałem takiego.
> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| Gruby Rycho (532 punktów) | >Ponieważ tytuł wpisu nie może być zbyt długi, dlatego wyjaśnię jego intencję. >Jest to temat dyskursywny, dlatego nie można traktować go jako poglądu naukowego.
Twoich tematów mających choć odrobinę zacięcia naukowego to nie ma na tym forum.
Wg. s.j.p. "dyskursywny"-oparty na ścisłym i logicznym wywodzeniu kolejnych kroków rozumowania z etapów poprzednich; popartych argumentacją.
Właśnie dlatego określenie "dyskursywny" nie ma zastosowania.
>Wyobraźmy sobie dwa identyczne Wszechświaty.
Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń.
>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności. >W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują.
Niby dlaczego? My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności.
>W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują.
Kto takie założenia może zrobić i na jakiej podstawie?
>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z >odmiennych praw fizycznych.
Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń. Czyli te dwa Wszechświaty nie są takie same. Są różne z samych Twoich założeń to wynika jasno. Czyli jak zwykłe założenia wytrząśnięte z jakichś głębokich pokładów fantazji, co jest znów uwagą w stosowaniu "określenia dyskursywny".
>Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach?
Nie podałeś w ogóle różnic jakie widzisz w anty świecie.
>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z odmiennych praw fizycznych.
Piszesz tak jak byłbyś pewien. Tylko nie wiadomo skąd ta pewność.
>Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach?
>Jak będą funkcjonowały urządzenia wykorzystujące światło i fale elektromagnetyczne w swoim działaniu? >W jakim stopniu będzie odmienny obraz Kosmosu na obu Ziemiach?
Nie wiadomo, bo za mało założeń zrobiłeś.
>Czy opisy naukowe oby rzeczywistości będą sprzeczne ze sobą?
Jakie opisy? Bo ich nie widać za cholerę.
>Może nie jest to temat na sezon ogórkowy, lecz pozwala na chwilę zapomnieć o korona wirusie. >Znajomość obu teorii wśród uczestników tego portalu jest imponująca , dlatego uważam ,że nie sprawi on nikomu większych problemów.
Nie. Poza tym że ośmielasz się policzkować i to żeby rękawicą. Ty nie masz czym policzkować zarozumialcze.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Wyobraźmy sobie dwa identyczne Wszechświaty. >Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń.
Proszę Pana ja ten wpis zaproponowałem osobom inteligentnym.
>>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności. >>W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują. >Niby dlaczego?
Dlatego, że taki właśnie świat mnie interesuje.
>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności. >>W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują. >Kto takie założenia może zrobić i na jakiej podstawie?
Ja osobiście mogę, Pan również i każdy wolny i niewolny człowiek też może.
>>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z >>odmiennych praw fizycznych. >Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń.
Proszę nie wprowadzać żadnych ograniczeń w fantazjowaniu naukowym.
>Czyli te dwa Wszechświaty nie są takie same. Są różne z samych Twoich założeń to wynika jasno. Czyli jak zwykłe założenia wytrząśnięte z jakichś głębokich pokładów fantazji, co jest znów uwagą w stosowaniu "określenia dyskursywny".
Równie dobrze, może Pan zaproponować coś innego. W niczym nie ograniczam Pańskiej wyobraźni.
>>Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach? >Nie podałeś w ogóle różnic jakie widzisz w anty świecie.
Gdybym potrafił te wszystkie różnice wychwycić, to nie proponowałbym tego tematu. Im więcej opinii i spostrzeżeń tym lepiej.
>>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z odmiennych praw fizycznych. >Piszesz tak jak byłbyś pewien. Tylko nie wiadomo skąd ta pewność.
Moja pewność wynika ułańskiej fantazyji, jak również wypływa z głębszych pokładów świadomości. >>Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach? >>Jak będą funkcjonowały urządzenia wykorzystujące światło i fale elektromagnetyczne w swoim działaniu? >W jakim stopniu będzie odmienny obraz Kosmosu na obu Ziemiach? >Nie wiadomo, bo za mało założeń zrobiłeś.
Proszę przynajmniej kilka z nich zaproponować, lecz zgodnych z duchem tego wpisu. >>Czy opisy naukowe oby rzeczywistości będą sprzeczne ze sobą? >Jakie opisy? Bo ich nie widać za cholerę.
Opisy rzeczywistości w obu światach. Dla tego drugiego trzeba je odkryć.
>>Może nie jest to temat na sezon ogórkowy, lecz pozwala na chwilę zapomnieć o korona wirusie. >Nie. Poza tym że ośmielasz się policzkować i to żeby rękawicą. Ty nie masz czym policzkować zarozumialcze.
Wenancjuszu szlachetnie urodzony, lecz podle wychowany, nigdy nie osiągniesz tej klasy obycia, jaka jest Ci przypisana.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Wyobraźmy sobie dwa identyczne Wszechświaty.
Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń.
> Proszę Pana ja ten wpis zaproponowałem osobom inteligentnym.
Twoja kindersztuba jest jaka jest. No właśnie. Odnosisz się do czego? Do wyobraźni? A sam bredzisz? Robisz podstawowy błąd ludzi którym inteligencja rozum przerosła. Nie masz podstaw takich założeń robić bez uprzedzenia, że to całkowita abstrakcja. Czy masz jakieś podstawy na to by takie założenia robić? Jak technicznie wyobrażasz sobie przy wyobraźni tak rozbuchanej przez inteligencję która rozum już pozjadała jak to zbadasz? Jak przede wszystkim opuścisz "nasz Wszechświat"? Czy dasz radę przy obecnej technologii i technice? A więc pleciesz całkowite absurdy, o ile istnieje metoda stopniowania wielkości absurdów. Czyli całkowita abstrakcja, którą trzeba wyjaśnić, kolego uczony. Bo Twoje oderwane od rzeczywistości pomysły/abstrakcje siedzą jeszcze w Twojej inteligentnej nad wyraz głowie. Nie można więc dyskutować nad niedorozwiniętym rozumem i jego abstrakcyjnego polotu myślowego, bo nikt, oprócz Ciebie, nie zna tych pomysłów. >My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności. >W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują.
Niby dlaczego? Gdzie są podstawy do takiego przypuszczenia? Temat podany jako "dyskursywny", więc nie zaprzeczaj skąd takie pomysły?
>Dlatego, że taki właśnie świat mnie interesuje.
Aleś go nie opisał, bo informacje są wybitnie abstrakcyjne dające zawsze możliwość wykpienia się od odpowiedzi na zadawane pytania lub ucieczki od pytania, i siedzą tylko w Twojej głowie.
>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności.
>W drugim Wszechświecie takie ustalenia nie obowiązują.
Kto takie założenia może zrobić i na jakiej podstawie? Dyskusja ma być dyskursywna.
>Ja osobiście mogę, Pan również i każdy wolny i niewolny człowiek też może.
Ty możesz nawet więcej. Wygłupom Twoim można wypowiedzieć Obecność na tym forum. >>>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z odmiennych praw fizycznych.
Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń.
>Proszę nie wprowadzać żadnych ograniczeń w fantazjowaniu naukowym.
Tu drobne przejęzyczenie erudyto. W nauce nie ma fantazjowania, w bajkach jest. Czyli te dwa Wszechświaty nie są takie same. Są różne z samych Twoich założeń to wynika jasno, bo w jednym obowiązuje STW a w drugim nie. Jest to sprzeczność. Czyli jak zwykłe założenia wytrząśnięte z jakichś głębokich pokładów fantazji, co jest znów uwagą w stosowaniu "określenia dyskursywny".
>Równie dobrze, może Pan zaproponować coś innego. W niczym nie ograniczam Pańskiej wyobraźni. Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach?
Nie podałeś w ogóle różnic jakie widzisz w anty świecie.
>Gdybym potrafił te wszystkie różnice wychwycić, to nie proponowałbym tego tematu. >Im więcej opinii i spostrzeżeń tym lepiej.
Tego w dyskusji "dyskursywnej" nie uzyskasz, bo to wynika z definicyjnego określenia tego słowa.
>Nie popełnię błędu jeśli przyjmę, iż w obu światach pojawią się pewne różnice wynikające z odmiennych praw fizycznych.
Piszesz tak jak byłbyś pewien. Tylko nie wiadomo skąd ta pewność.
>Moja pewność wynika ułańskiej fantazyji, jak również wypływa z głębszych pokładów świadomości.
Głupszej odpowiedzi bym nie wymyślił.
>Czy będą one znaczne w odniesieniu do postrzegania zjawisk fizycznych na obu planetach?
>Jak będą funkcjonowały urządzenia wykorzystujące światło i fale elektromagnetyczne w swoim działaniu? >W jakim stopniu będzie odmienny obraz Kosmosu na obu Ziemiach?
Nie wiadomo, bo za mało założeń zrobiłeś. Już jesteś na Ziemiach nie wyjaśniając domyślnych szczegółów budowy takiego drugiego Wszechświata.
>Proszę przynajmniej kilka z nich zaproponować, lecz zgodnych z duchem tego wpisu, w oparciu o zasadę "dyskursywnej" odpowiedzi.
>Czy opisy naukowe oby rzeczywistości będą sprzeczne ze sobą? > >>Jakie opisy? Bo ich nie widać za cholerę.
>Opisy rzeczywistości w obu światach. Dla tego drugiego trzeba je odkryć.
A Ty zrobiłeś coś w tym kierunku? Nie. Poza tym że ośmielasz się policzkować i to żeby rękawicą. Ty nie masz czym policzkować zarozumialcze. Bo w nauce policzkuje się argumentem nie do zbicia.
>Wenancjuszu szlachetnie urodzony, lecz podle wychowany, nigdy nie osiągniesz tej klasy obycia, jaka jest Ci przypisana.
Czy zwariowałeś? Czy dopiero zaczynasz odzywać się na wzór i podobieństwo Hamerlika? Zaczynasz robić drugim życiorysy?
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>Wyobraźmy sobie dwa identyczne Wszechświaty. >Takiej sytuacji nigdy nie będzie, bo to już mrzonki poza granicą nawet bajek. Trudno w ogóle się odnieść się do takich założeń. >> Proszę Pana ja ten wpis zaproponowałem osobom inteligentnym. >Twoja kindersztuba jest jaka jest. >No właśnie. Odnosisz się do czego? Do wyobraźni? A sam bredzisz? Robisz podstawowy błąd ludzi którym inteligencja rozum przerosła. Nie masz podstaw takich założeń robić bez uprzedzenia, że to całkowita abstrakcja. Czy masz jakieś podstawy na to by takie założenia robić? Jak technicznie wyobrażasz sobie przy wyobraźni tak rozbuchanej przez inteligencję która rozum już pozjadała jak to zbadasz? Jak przede wszystkim opuścisz "nasz Wszechświat"? Czy dasz radę przy obecnej technologii i technice? A więc pleciesz całkowite absurdy, o ile istnieje metoda stopniowania wielkości absurdów. Czyli całkowita abstrakcja, którą trzeba wyjaśnić, kolego uczony. Bo Twoje oderwane od rzeczywistości pomysły/abstrakcje siedzą jeszcze w Twojej inteligentnej nad wyraz głowie. Nie można więc dyskutować nad niedorozwiniętym rozumem i jego abstrakcyjnego polotu myślowego, bo nikt, oprócz Ciebie, nie zna tych pomysłów. >>My mieszkamy w tym, w którym obowiązują ustalenia Alberta Einsteina przyjęte w Szczególnej Teorii Względności>
Wiem, wiem, jako były elektryk posiada Pan nieco słabszą wyobraźnię od dajmy na to mechaników. Nie Pana to wina, takie studia Pan wybrał. Pragnąc uniknąć szczegółowego opisu tego hipotetycznego świata napisałem, iż jest on taki sam jak nasz, lecz nie obowiązują w nim postulaty STW. Zamiast wypisywać peany na temat mojej skromnej osoby, wystarczyło logicznie pomyśleć. A tego Pana na pewno uczyli. Identyczny układ powstanie, jeżeli założymy, iż to w naszym Wszechświecie nie obowiązują postulaty owej teorii. Mam nadzieję, że takie ujęcie zagadnienia uskrzydli Pana w wskazaniu chociaż kilku istotnych różnic. Z Pańskich wcześniejszych wypowiedzi wywnioskowałem, że fizykę Maxwella dotyczącą fal elektromagnetycznych ma Pan w małym palcu. Alleluja i do przodu.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| uxbridge (5980 punktów) | W Pańskim świecie nie będzie obowiązywała transformacja Lorentza jak mniemam, tylko transformacja Galileusza? Skoro tak, to klasyczna mechanika nie będzie przybliżeniem, lecz dokładnym modelem dla zjawisk. Czyli klasyczne zjawiska mechaniczne będą wyglądac tak samo a różnice pojawią się przy dużych prędkościach. Z klasyczną elektrodynamiką jest inaczej. Przestanie w ogóle obowiązywać. M. in. nie będzie pola magnetycznego, gdyż jest ono efektem zastosowania transformacji Lorentza do pola elektrycznego. Jaki to miałoby wpływ na zjawiska elektromagnetyczne (elektromagnetyzm bez magnetyzmu)? Przeróżne i trudne do przeoczenia. Np nie istniały by silniki elektryczne. O wpływie braku transformacji Lorentza na mechanikę kwantową, czyli budowę świata nie podejmuję się wypowiadać. Taki świat musiałby być diametralnie różny od naszego.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >W Pańskim świecie nie będzie obowiązywała transformacja Lorentza jak mniemam, tylko transformacja Galileusza? >Skoro tak, to klasyczna mechanika nie będzie przybliżeniem, lecz dokładnym modelem dla zjawisk. Czyli klasyczne zjawiska mechaniczne będą wyglądac tak samo a różnice pojawią się przy dużych prędkościach. >Z klasyczną elektrodynamiką jest inaczej. Przestanie w ogóle obowiązywać. M. in. nie będzie pola magnetycznego, gdyż jest ono efektem zastosowania transformacji Lorentza do pola elektrycznego. >Jaki to miałoby wpływ na zjawiska elektromagnetyczne (elektromagnetyzm bez magnetyzmu)? Przeróżne i trudne do przeoczenia. Np nie istniały by silniki elektryczne. >O wpływie braku transformacji Lorentza na mechanikę kwantową, czyli budowę świata nie podejmuję się wypowiadać. Taki świat musiałby być diametralnie różny od naszego.
Osobiście jestem ogromnie zainteresowany, żeby postulaty STW obowiązywały na tym drugim, teoretycznym świecie. Istnieje jednak poważny problem logiczny z tym związany. Kiedy przyjmiemy owe postulaty za obowiązujące, to wykluczają one wszelki ruch planety Ziemia tam również istniejącej. Doświadczenie Morlleya , tam także przeprowadzono, lecz w sytuacji kiedy postulaty Einsteina go wykluczają, to nie mogą one być prawdziwe, ponieważ planeta nie obiega Słońca. Nie można wówczas za pomocą błędnych postulatów udowodnić, iż Ziemia się porusza. Nikt na tamtej planecie nie zaproponował jeszcze eksperymentu, który wykazałby bez odwoływania się do prędkości planety, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła tego światła. Rozumowanie to jest nieco zawiłe, lecz wynika z praw fizyki obowiązujących w tamtym świecie i nie tylko.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | | uxbridge (5980 punktów) | > Rozumowanie to jest nieco zawiłe, lecz wynika z praw fizyki obowiązujących w tamtym świecie i nie tylko. Rozumowanie nie jest zawiłe, tylko błędne. Wynik doświadczenia MM nie jest żadnym potwierdzeniem, ani zaprzeczeniem ruchu orbitalnego Ziemi. Ten ruch jest oczywisty i potwierdzony w inny sposób. Ponadto, doświadzczenie MM nie ma nic wspólnego z faktem, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. To było oczywiste na długo przed Einsteinem, bo wynika z praw Maxwella oraz szeregu doświadczeń.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Rozumowanie to jest nieco zawiłe, lecz wynika z praw fizyki obowiązujących w tamtym świecie i nie tylko. >Rozumowanie nie jest zawiłe, tylko błędne. Wynik doświadczenia MM nie jest żadnym potwierdzeniem, >ani zaprzeczeniem ruchu orbitalnego Ziemi. Ten ruch jest oczywisty i potwierdzony w inny sposób.
Jego doświadczenie miało wykazać zależność prędkości Ziemi od eteru,lecz okazało się niezgodne z tym założeniem. Odkryło za to, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. Maxwell przyjął, iż pole elektryczno magnetyczne rozchodzi się z prędkością światła w próżni. A czy udowodnił doświadczalnie, iż prędkość światła w próżni jest niezmienna. Albert Einstein oparł STW na odkryciu Morleya, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. Nie spotkałem się z innym doświadczeniem wyznaczania prędkości światła emitowanego przez ruchome źródło. Logicznym jest ,iż taki eksperyment powinien zostać przeprowadzony w rakiecie poruszającej się z prędkością kilku kilometrów na sekundę. Wszelkie inne doświadczenia opierające się na prędkościach ciał niebieskich oraz rozważaniach teoretycznych są niewiarygodne.
Proszę nie sądzić, że moim celem jest podważenie tego co nauka przyjęła za pewnik w tej materii. Moim dążeniem jest uzyskać dwustu procentową pewność, iż tak jest istotnie. Dla uczonych zaś korzystniejszym jest przyjęcie, iż prędkość światła zależy od prędkości źródła, które je emituje. Takie prawo fizyczne nie cofnie nauki do epoki przed kopernikańskiej, chociaż mocno ją nadszarpnie.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | | uxbridge (5980 punktów) | > Jego doświadczenie miało wykazać zależność prędkości Ziemi od eteru,lecz okazało się niezgodne z tym założeniem. To nieprawdziwe i w dodatku bzdurne twierdzenie. >Odkryło za to, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. Nie. >Maxwell przyjął, iż pole elektryczno magnetyczne rozchodzi się z prędkością światła w próżni. Nie. Niczego nie przyjął. Z równań Maxwella wynika, że fala EM ma stałą prędkość w ośrodku, zależną od charakterystyki ośrodka i niezależną od prędkości źródła. Całkiem podobnie jak fala dźwiękowa. > Albert Einstein oparł STW na odkryciu Morleya, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. Znowu bzdura. Niezależność prędkości światła od prędkości źródła była oczywista. Doświadczenie MM nie wykazało niezależności c od prędkości źródła. Nie to miało na celu i nie mogło nawet. Gdyby prędkość światła była zależna od źródła (czyli przy braku tzw eteru) to wynik doświadczenia MM BYŁBY TAKI SAM.
Może by Pan tak w kocu przeczytał jakąś pracę na ten temat (może być popularno-naukowa) zamiast wygadywać idiotyzmy?
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >> Jego doświadczenie miało wykazać zależność prędkości Ziemi od eteru,lecz okazało się niezgodne z tym założeniem. >To nieprawdziwe i w dodatku bzdurne twierdzenie. >>Odkryło za to, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. >Nie. >>Maxwell przyjął, iż pole elektryczno magnetyczne rozchodzi się z prędkością światła w próżni. >Nie. Niczego nie przyjął. Z równań Maxwella wynika, że fala EM ma stałą prędkość w ośrodku, zależną od charakterystyki ośrodka i niezależną od prędkości źródła. Całkiem podobnie jak fala dźwiękowa.
Tutaj to się już Pan zupełnie pogubił. Fala akustyczna i mechaniczna rozchodzą się z prędkością ośrodka, które je emituje. Fala elektromagnetyczna nie przyjmuje prędkości ośrodka, który ją emituje. Drugi postulat STW.
>> Albert Einstein oparł STW na odkryciu Morleya, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. >Znowu bzdura. Niezależność prędkości światła od prędkości źródła była oczywista.
W nauce nic nie jest oczywiste, dopóki nie wykona się eksperymentu potwierdzającego nawet największe oczywistości. Wnoszę, iż ta oczywistość to są te liczne doświadczenia, które potwierdzają tą zależność?
Doświadczenie MM nie wykazało niezależności c od prędkości źródła. Nie to miało na celu i nie mogło nawet. Gdyby prędkość światła była zależna od źródła (czyli przy braku tzw eteru) to wynik doświadczenia MM BYŁBY TAKI SAM.
Doświadczenie MM było ogromnym szokiem dla uczonych i zarazem jednym z najważniejszych eksperymentów nowożytnej fizyki. A skoro wszystkich zaskoczyło to nie mogło przebiegać zgodnie z oczekiwaniami.
>Może by Pan tak w kocu przeczytał jakąś pracę na ten temat (może być popularno-naukowa) zamiast wygadywać idiotyzmy? > Jest Pan bardzo podatny na idiotyzmy, pomimo czytania ,a może właśnie dlatego, prac popularnonaukowych. Ich poziom nie jest zbyt wysoki, ponieważ najczęściej piszą je dziennikarze oraz ignoranci. Parę razy się przejechałem na tym i nie polecam takiej literatury.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Tutaj to się już Pan zupełnie pogubił.> Fala akustyczna i mechaniczna rozchodzą się z prędkością ośrodka, które je emituje.Ośrodki nic same nie emitują. Emituje źródło. > Fala elektromagnetyczna nie przyjmuje prędkości ośrodka, który ją emituje.Ośrodek nie emituje. A fala EM przejmuje częściowo prędkość ośrodka. pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Fizeau> Drugi postulat STW.Nadal się nie nauczył o czym mówi drugi postulat? > >Znowu bzdura. Niezależność prędkości światła od prędkości źródła była oczywista.> Wnoszę, iż ta oczywistość to są te liczne doświadczenia, które potwierdzają tą zależność?Owszem. Ale nie jest nim doświadczenie MM. > Doświadczenie MM było ogromnym szokiem dla uczonych i zarazem jednym z najważniejszych eksperymentów nowożytnej fizyki.Wykluczyło istnienie stacjonarnego eteru. Nie pokazało. > A skoro wszystkich zaskoczyło to nie mogło przebiegać zgodnie z oczekiwaniami.> >Może by Pan tak w kocu przeczytał jakąś pracę na ten temat (może być popularno-naukowa) zamiast wygadywać idiotyzmy?> Parę razy się przejechałem na tym i nie polecam takiej literatury.Skoro tak, to proponuję: ksiegarnie(*)erta/elektrodynamika-kwantowa/
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Tutaj to się już Pan zupełnie pogubił.> >Fala akustyczna i mechaniczna rozchodzą się z prędkością ośrodka, które je emituje.> Ośrodki nic same nie emitują. Emituje źródło. Ma Pan rację, źródło emituje. > >Fala elektromagnetyczna nie przyjmuje prędkości ośrodka, który ją emituje.> Ośrodek nie emituje. A fala EM przejmuje częściowo prędkość ośrodka.> pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Fizeau Eksperyment Fizeau nie powiódł się, lecz był chyba ideą, którą wykorzystał Morley. Przenosząc uwagę na eksperyment Fizeau ze światłem uczynił Pan unik od swojego szokującego wręcz stwierdzenia, że światło przyjmuje prędkość ośrodka w którym jest emitowane, tak jak to dzieje się z falą akustyczną. > >Drugi postulat STW.> Nadal się nie nauczył o czym mówi drugi postulat?> >>Znowu bzdura. Niezależność prędkości światła od prędkości źródła była oczywista.> >Wnoszę, iż ta oczywistość to są te liczne doświadczenia, które potwierdzają tą zależność?> Owszem. Ale nie jest nim doświadczenie MM.> > Doświadczenie MM było ogromnym szokiem dla uczonych i zarazem jednym z najważniejszych eksperymentów nowożytnej fizyki.> Wykluczyło istnienie stacjonarnego eteru. Nie pokazało.> >A skoro wszystkich zaskoczyło to nie mogło przebiegać zgodnie z oczekiwaniami.> >>Może by Pan tak w kocu przeczytał jakąś pracę na ten temat (może być popularno-naukowa) zamiast wygadywać idiotyzmy? Przedstawiam opis z Wikipedii, który potwierdza to co wcześniej przedstawiłem. Doświadczenie Michelsona-Morleya - eksperyment zaliczany obecnie do najważniejszych doświadczeń w historii fizyki. Miał na celu wykazanie ruchu Ziemi względem hipotetycznego eteru poprzez porównanie prędkości światła w różnych kierunkach względem kierunku ruchu Ziemi. Doświadczenie zostało przeprowadzone po raz pierwszy w 1881 roku przez Alberta Abrahama Michelsona i powtórzone przez niego wraz z Edwardem Morleyem w roku 1887. Dało ono wynik negatywny (tj. wykazało niezależność prędkości światła od prędkości Ziemi w przestrzeni), co stało się doświadczalnym potwierdzeniem stałości prędkości światła w układzie odniesienia źródła[1] i wykluczyło istnienie eteru statycznego lub częściowo wleczonego. Nic dodać nic ująć. A literaturę naukową proponuję czytać ze zrozumieniem.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Przenosząc uwagę na eksperyment Fizeau ze światłem uczynił Pan unik od swojego szokującego wręcz stwierdzenia, że światło przyjmuje prędkość ośrodka w którym jest emitowane, tak jak to dzieje się z falą akustyczną. Niczego takiego nie mówiłem. Stwierdzenie "światło przyjmuje prędkość ośrodka w którym jest emitowane" jest bzdurą wymyśloną przez pana kłamczuchu. W przypadku fali akustycznej to też idiotyzm. Że co, że jak akwarium jedzie na dachu samochodu, to fale dżwiękowe w nim się rozchodzące mają prędkość ośrodka czyli prędkość wody i akwarium a tym samem samochodu?
> Przedstawiam opis z Wikipedii, który potwierdza to co wcześniej przedstawiłem. > (...)Miał na celu wykazanie ruchu Ziemi względem hipotetycznego eteru poprzez porównanie prędkości światła w różnych kierunkach względem kierunku ruchu Ziemi. To w któym miejscu jes napisane o prędkości światła względem źródła? Jest mowa o prędkoścach Ziemi względem ETERU.
Prędkość światła względem źródła to inna sprawa. Porusza się źródło, układ pomiarowy stoi. Patrzymy, czy prędkość światła mierzona przez nieruchomy układ zależy od prędkości ruchomego źródła (nie zależy). W eksperymencie MM źródło, układ pomiarowy i obserwator są względem siebie nieruchomi. Tam jest zupełnie inny cel pomiaru.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | > W Pańskim świecie nie będzie obowiązywała transformacja Lorentza jak mniemam, tylko transformacja Galileusza?> Skoro tak, to klasyczna mechanika nie będzie przybliżeniem, lecz dokładnym modelem dla zjawisk. Czyli klasyczne zjawiska mechaniczne będą wyglądac tak samo a różnice pojawią się przy dużych prędkościach.> Z klasyczną elektrodynamiką jest inaczej. Przestanie w ogóle obowiązywać. M. in. nie będzie pola magnetycznego, gdyż jest ono efektem zastosowania transformacji Lorentza do pola elektrycznego.> Jaki to miałoby wpływ na zjawiska elektromagnetyczne (elektromagnetyzm bez magnetyzmu)? Przeróżne i trudne do przeoczenia. Np nie istniały by silniki elektryczne.> O wpływie braku transformacji Lorentza na mechanikę kwantową, czyli budowę świata nie podejmuję się wypowiadać. Taki świat musiałby być diametralnie różny od naszego. Podano mi link do eksperymentu Ives-Stiwel przeprowadzonego w 1938 roku. Miał on potwierdzić, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. Nie wiele z tego rozumiem, lecz Pan uważa się za guru w tych sprawach , to proszę o rozjaśnienie mi tych zawiłości. W doświadczeniu tym wykorzystano prędkość promieni kanałowych a nie prędkość obiegową planety wokół Słońca. Obaj uczeni otrzymali za to Nagrodę Nobla. Zależy mi na tym, ponieważ postulaty Einsteina ponownie zatrzymają Ziemię a ruszą Słońce. en.wikiped(*)es-Stilwell_experiment
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Podano mi link do eksperymentu Ives-Stiwel przeprowadzonego w 1938 roku. >Miał on potwierdzić, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. Nie to było celem eksperymentu IS. Gdzie Pan to przeczytał? Proszę o cytat w którym jest to powiedziane. W eksperymencie tym, nikt nie mierzył prędkości światła. Mierzono efekt Dopplera, który akurat jest zależny od wzajemnej prędkości źródła i odbiornika. Ale wg STW nieco inny niż byłoby to dla klasycznie zachowujących się fal. Eksperyment potwierdził tą zależność z dobrą dokładnością. Współczesne wersje tego eksperymentu potrafią potwierdzić różne tempo zegarów poruszających się wzajemnie nawet z bardzo małymi prędkościami - rzędu biegnącego człowieka.
Pytanie dodatkowe. Co pan rozumie przez niezależność prędkości światła od prędkości źródła? Czy chodzi o sytuację w której źródło i odbiornik poruszają się wzajemnie? Bo np. w eksperymencie Michelsona-Morleya takie coś nie ma miejsca.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Podano mi link do eksperymentu Ives-Stiwel przeprowadzonego w 1938 roku. >>Miał on potwierdzić, iż prędkość światła nie zależy od prędkości źródła. >Nie to było celem eksperymentu IS. Gdzie Pan to przeczytał? Proszę o cytat w którym jest to powiedziane. Informację o takim kontekście przekazała mi osoba z innego portalu.
>W eksperymencie tym, nikt nie mierzył prędkości światła. Mierzono efekt Dopplera, który akurat jest zależny od wzajemnej prędkości źródła i odbiornika. Ale wg STW nieco inny niż byłoby to dla klasycznie zachowujących się fal. Eksperyment potwierdził tą zależność z dobrą dokładnością. Współczesne wersje tego eksperymentu potrafią potwierdzić różne tempo zegarów poruszających się wzajemnie nawet z bardzo małymi prędkościami - rzędu biegnącego człowieka.
Z tego co zrozumiałem, to wykorzystano w tym celu poprzeczny efekt Dopplera.
>Pytanie dodatkowe. Co pan rozumie przez niezależność prędkości światła od prędkości źródła? Czy chodzi o sytuację w której źródło i odbiornik poruszają się wzajemnie? Bo np. w eksperymencie Michelsona-Morleya takie coś nie ma miejsca.
Mamy źródło fali świetlnej poruszające się z prędkością np. 100 km/s. Zgodnie z postulatami STW prędkość fali świetlnej emitowanej przez to źródło wynosi 300.000 km/s. a nie 300.100 km/s. Wynosi 300.000 km/s i to niezależnie od kierunku emisji fali świetlnej.
Cyba zakończę te poszukiwania i przyjmę postulaty STW za zgodne z rzeczywistością. Najwyżej potem rozpocznie się właściwa polemika w tym temacie.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >>Nie to było celem eksperymentu IS. Gdzie Pan to przeczytał? Proszę o cytat w którym jest to powiedziane. > Informację o takim kontekście przekazała mi osoba z innego portalu. To źle przekazała.
> Z tego co zrozumiałem, to wykorzystano w tym celu poprzeczny efekt Dopplera. Owszem, co z pomiarem prędkości światła nie ma nic wspólnego.
>Mamy źródło fali świetlnej poruszające się z prędkością np. 100 km/s. >Zgodnie z postulatami STW prędkość fali świetlnej emitowanej przez to źródło wynosi 300.000 km/s. a nie 300.100 km/s. >Wynosi 300.000 km/s i to niezależnie od kierunku emisji fali świetlnej. Zgadza się. Ale w przypadku eksperymentu Michelsona-Morleya, źródło i odbiornik są wobec siebie nieruchome, czyli poruszają się z tą samą prędkością. Więc zsumowanej prędkości światła i źródła nie dało by się wykryć, bo odbiornik "ucieka" z taką samą prędkością. W eksperymencie MM chodziło o inną niezależność prędkości światła i źródła.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Gruby Rycho (532 punktów) | > >>Nie to było celem eksperymentu IS. Gdzie Pan to przeczytał? Proszę o cytat w którym jest to powiedziane.> > Informację o takim kontekście przekazała mi osoba z innego portalu.Zachowujesz się cały czas niepoważnie. Sam nie potrafisz ocenić wartości informacji? Nie stać Ciebie na ocenę tego co Tobie przekazuje jakaś "inna" nieznana praktycznie osoba? Taki bezkrytyczny jesteś? Myślę, że tu chcesz zaimponować sztuką wybrnięcia z głupoty jaką wymyśliłeś. "Nie ja winien". "To ktoś inny mi podał". Jakżeż to dziecinnie naiwne. Ty zawsze operujesz zwrotami typu: "Czytałem gdzieś ale to dosyć dawno i nie pamiętam gdzie", "Są inni co widzą to inaczej" i takie inne uwagi mające świadczyć, żeś nie Ty ich autorem. A jak już przywołujesz postaci znane światu, to pokrętnie tłumaczysz, zmieniając w ogóle sens np. doświadczenia M-M. Jesteś nieprawdopodobnym manipulantem. Twoja wartość wypowiedzi maleje z każdą próbą zabierania głosu na tym forum. > To źle przekazała.> > Z tego co zrozumiałem, to wykorzystano w tym celu poprzeczny efekt Dopplera.> Owszem, co z pomiarem prędkości światła nie ma nic wspólnego.No właśnie. Bo co ma efekt Dopplera do pomiaru prędkości światła? Zakładam się, że nawet nie rozumiesz tego co napisałeś. Stąd rozumiem już, jak widzisz antyświat kiedy robisz sobie takie założenie co może być w antyświecie: Cytat:Pozornie ma Pan rację. Lecz kiedy zaczniemy rozważać poszczególne zjawiska, to nie wszystko staje się takie oczywiste. W antyświecie c= 300.000 (+-) v [km/s] W odniesieniu do małych wartość v, a z takimi głównie spotykamy się w naszej rzeczywistości, różnice we wskazaniach różnych urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne nie będą w widoczny sposób różniły się od tych, które obowiązują w naszym świecie. Prędkość samochodu, samolotu, czy też rakiety kosmicznej w odniesieniu do prędkości światła jest minimalna. Poważniejsze rozbieżności wynikną w stosunku do ucieczki galaktyk. Wzór na długość fali można również przedstawić tak; λ=(c (+-) v )/f W antyświecie powinien się sprawdzić. Oto pewnik wymyślony przez Henryka K. Gdzie tu "dyskursywność"? Nie wyjaśnił nic na temat antyświata. Co on rozumie przez to? Czy to świat antymaterii? Co rozdziela świat antymaterii od "naszego" Wszechświata materii? Po co? By nie nastąpiła naturalna Wielka Anihilacja. No bo skoro tak trwamy jak dotychczas, to jej nie ma (anihilacji). Czy antyświat to też materią jest tyle, że o innych prawach fizyki? Więc tu sobie pozwala na dowolność założeń pomijając fakt, że zna już nasz Wszechświat, bo jest on zacz z materii. Tak potrafi zamotać, manipulant, proste sprawy. Co masz na myśli pisząc o rozważaniu "poszczególnych zjawisk"? Wymień Twoje wątpliwości. Nie zgrywaj tu uczonego słonia w kryształowej karafce. > >Zgodnie z postulatami STW prędkość fali świetlnej emitowanej przez to źródło wynosi 300.000 km/s. a nie 300.100 km/s.> >Wynosi 300.000 km/s i to niezależnie od kierunku emisji fali świetlnej.Tak i to jest właściwe pojmowanie STW. Bo prędkość czegokolwiek np. jakiegoś odłamka skalnego nie ma związku z sama prędkością fali świetlnej. To trzeba udowodnić pierwej, że związek ma. Ale żąda dyskusji: Cytat:Jest to temat dyskursywny, dlatego nie można traktować go jako poglądu naukowego." Zgadza się tylko że to nie kwalifikuje się do wątku "dyskursywnego", a więc wg Ciebie nie naukowego. > >Ale w przypadku eksperymentu Michelsona-Morleya, źródło i odbiornik są wobec siebie nieruchome, czyli poruszają się z tą samą prędkością. Więc zsumowanej prędkości światła i źródła nie dało by się wykryć, bo odbiornik "ucieka" z taką samą prędkością. W eksperymencie M-M chodziło o inną niezależność prędkości światła i źródła.Inną? Czyli jaką? Tłumacz takiemu już po raz wtóry z rzędu, że eksperyment M-M miał udowodnić istnienie lub nieistnienie tzw. eteru. Z nim rozmawiać to jak z klapą w WC w pędzącym expresie. I się go nie przekona, tak jak niejakiego Hamerlika. Brak wiedzy, doprowadzający do stwierdzeń iże czują się piewcami "nowego" spojrzenia na fizykę, którego bronią obydwoje zabiegami mającymi zdeklasować oportunistę. Co za nieszczęśnicy!
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Zgadza się. Ale w przypadku eksperymentu Michelsona-Morleya, źródło i odbiornik są wobec siebie nieruchome, czyli poruszają się z tą samą prędkością. Więc zsumowanej prędkości światła i źródła nie dało by się wykryć, bo odbiornik "ucieka" z taką samą prędkością. W eksperymencie MM chodziło o inną niezależność prędkości światła i źródła.
Tak na koniec jeszcze raz powróciłem do tego doświadczenia i doszedłem do wniosku,iż taki wynik jednoznacznie potwierdza nieruchomość planety.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>Zgadza się. Ale w przypadku eksperymentu Michelsona-Morleya, źródło i odbiornik są wobec siebie nieruchome, czyli poruszają się z tą samą prędkością. Więc zsumowanej prędkości światła i źródła nie dało by się wykryć, bo odbiornik "ucieka" z taką samą prędkością. W eksperymencie MM chodziło o inną niezależność prędkości światła i źródła. > Tak na koniec jeszcze raz powróciłem do tego doświadczenia i doszedłem do wniosku,iż >taki wynik jednoznacznie potwierdza nieruchomość planety.
Tako rzecze zarozumialec. Podaj dyskursywnie przeprowadzoną myśl, że masz rację. Dodaj jeszcze, że jest płaska i wszystko wiadome. Co to jest "nieruchomość" planety? W końcu zacznij mówić w oparciu o przewody "dyskursywne" rozmowy. Ty tylko stwierdzasz i zamykasz sprawę tak jak KHK. Ty wyraźnie uwłaczasz wszystkim na tym forum, że są wszyscy głupsi od Ciebie. KHK robi to samo. Zachowujesz się wybitnie arogancko i arbitralnie. Obrażasz i to świadomie i celowo, nic nie udowadniając "dyskursywnie" nawet. Jakżeż podłym osobnikiem więc jesteś? Nie odpowiadam za Twoje wychowanie i to moja radość. Tylko, że cierpi Twoja kindersztuba, ale na szczęście tego nie widzisz.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >Tako rzecze zarozumialec. Podaj dyskursywnie przeprowadzoną myśl, że masz rację. >Dodaj jeszcze, że jest płaska i wszystko wiadome. Co to jest "nieruchomość" planety? W końcu zacznij mówić w oparciu o przewody "dyskursywne" rozmowy. Ty tylko stwierdzasz i zamykasz sprawę tak jak KHK. Ty wyraźnie uwłaczasz wszystkim na tym forum, że są wszyscy głupsi od Ciebie. KHK robi to samo. Zachowujesz się wybitnie arogancko i arbitralnie. Obrażasz i to świadomie i celowo, nic nie udowadniając "dyskursywnie" nawet. Jakżeż podłym osobnikiem więc jesteś? Nie odpowiadam za Twoje wychowanie i to moja radość. Tylko, że cierpi Twoja kindersztuba, ale na szczęście tego nie widzisz.
Planeta nieruchoma ta taka, która w tym doświadczeniu nie obiega Słońca. Odnoszę nieodparte wrażenie, że brak przesunięcia prążków, potwierdza nie tylko brak eteru, ale również może potwierdzać brak ruchu planety. Dopiero Einstein prawie ćwierć wieku później odniósł ten odczyt do prędkości światła niezależnej od prędkości źródła, które je emituje. A czy się nie pomylił? Idea ta pewnie jest prawdziwa, lecz nie wynika w jednoznaczny sposób z doświadczenia Panów M.M. Monopol na uważanie wszystkich za głupszych od Siebie, ma Pan niezagrożony.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Tako rzecze zarozumialec. Podaj dyskursywnie przeprowadzoną myśl, że masz rację. >>Dodaj jeszcze, że jest płaska i wszystko wiadome. Co to jest "nieruchomość" planety? W końcu zacznij mówić w oparciu o przewody "dyskursywne" rozmowy. Ty tylko stwierdzasz i zamykasz sprawę tak jak KHK. Ty wyraźnie uwłaczasz wszystkim na tym forum, że są wszyscy głupsi od Ciebie. KHK robi to samo. Zachowujesz się wybitnie arogancko i arbitralnie. Obrażasz i to świadomie i celowo, nic nie udowadniając "dyskursywnie" nawet. Jakżeż podłym osobnikiem więc jesteś? Nie odpowiadam za Twoje wychowanie i to moja radość. Tylko, że cierpi Twoja kindersztuba, ale na szczęście tego nie widzisz. > Planeta nieruchoma ta taka, która w tym doświadczeniu nie obiega Słońca. >Odnoszę nieodparte wrażenie, że brak przesunięcia prążków, potwierdza nie tylko brak eteru, ale również może potwierdzać brak ruchu planety. >Dopiero Einstein prawie ćwierć wieku później odniósł ten odczyt do prędkości światła niezależnej od prędkości źródła, które je emituje. A czy się nie pomylił? >Idea ta pewnie jest prawdziwa, lecz nie wynika w jednoznaczny sposób z doświadczenia >Panów M.M. > Monopol na uważanie wszystkich za głupszych od Siebie, ma Pan niezagrożony.
Nie zagrożony? Następny teoretyk teorii spiskowych, zupełnie jak KHK. Jeśli mam czuć się zagrożonym to tylko wynurzeniami bzdurnymi. Jeśli świadomie piep...szysz bzdury to Ty właśnie jesteś zagrożeniem. Łamiesz wszystko. Elegancję wypowiedzi, rzeczowość wypowiedzi, rozważne domniemania wynikające z dyskursywnych dyskusji (których nie czynisz), to co masz mi do zarzucenia? To forum nie jest Twoje i nie rządzisz w nim apodyktycznie, plotąc głupoty oczywiste. Wszyscy na tym forum mamy prawo Tobie zwracać uwagę na te bzdury, które głosisz. Powiedz, że nie. Nie masz takiego prawa. Więc nie rajcuj się swoją umiejętnością wypowiedzi, bo to nikogo nie rajcuje. Pleciesz bzdury niesamowite i takie coć należy/jest obowiązek potępiać. Więcej nie piszę, boś Ty nierozumny wielce i masz kłopoty kojarzeń. Więc po co?
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>> Monopol na uważanie wszystkich za głupszych od Siebie, ma Pan niezagrożony. >Nie zagrożony? Następny teoretyk teorii spiskowych, zupełnie jak KHK. >Jeśli mam czuć się zagrożonym to tylko wynurzeniami bzdurnymi. Jeśli świadomie piep...szysz bzdury to Ty właśnie jesteś zagrożeniem. Łamiesz wszystko. Elegancję wypowiedzi, rzeczowość wypowiedzi, rozważne domniemania wynikające z dyskursywnych dyskusji (których nie czynisz), to co masz mi do zarzucenia? To forum nie jest Twoje i nie rządzisz w nim apodyktycznie, plotąc głupoty oczywiste. Wszyscy na tym forum mamy prawo Tobie zwracać uwagę na te bzdury, które głosisz.
Każdy ma prawo zwracać mi uwagę na bzdury, które piszę. Nikt jednak nie ma prawa czynić tego w sposób, który Pan preferuje. Ponieważ jest Pan zakompleksiony z powodu niemocy twórczej, to maskuje Pan ten stan wulgarnym zachowaniem.
Powiedz, że nie. Nie masz takiego prawa. Więc nie rajcuj się swoją umiejętnością wypowiedzi, bo to nikogo nie rajcuje. Pleciesz bzdury niesamowite i takie coć należy/jest obowiązek potępiać. Więcej nie piszę, boś Ty nierozumny wielce i masz kłopoty kojarzeń. Więc po co?
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|