Jak to interpretować? Wszystkich obowiązuje to samo prawo? Prawo jest jedno dla wszystkich? Dobro i zło są uniwersalne?
A co jeśli każdą komórką mojego ciała czuję, że mnie wasze prawo nie obowiązuje? Że powinnam sprzeciwić się waszym niedobrym potrzebom, waszym niedobrym wierzeniom, waszej niedobrej organizacji, waszym sprzecznym przez co niedobrym instynktom?
Jestem wobec prawa nierówna czy wyrównacie mnie siłą?
Ile idea równości wobec prawa ma wspólnego z idea "Bóg jest tylko jeden"?
Coś się stało z moim instynktem społecznym, bo czuję wyraźnie, że pomiędzy nami nie ma już żadnego "razem" i żadnego "wspólnie". Czuję za to "jeden przeciw drugiemu" i chcę rozwoju tego uczucia. Tak się właśnie, jak sądzę, rozwija nienawiść w ludzkim umyśle. I co mi zrobicie za propagowanie nienawiści w necie? Co Wy jeszcze możecie mi zrobić? |