 |
Kiedyś nad Ziemią świeciły dwa Słońca - nowa hipoteza Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-08-2020 10:34 | MaxGolonko3 (3459 punktów) | Kiedyś nad Ziemią świeciły dwa Słońca - nowa hipoteza
1 na 1 | Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament, w który - przypominam - wierzył Jezus! Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka. Słońce mogło być gwiazdą podwójną. Potem przelatująca blisko trzecia gwiazda wyrwała grawitacyjnie w daleki kosmos jego siostrę bliźniaczkę. Przy okazji wzrostu szans na poprawność założenia o utraconej siostrze Słońca bardziej prawdopodobna staje się planeta X - gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego. Słońce bis tłumaczy pewne anomalie, które obserwują astronomowie już od dłuższego czasu. Jedną z nich jest Obłok Oorta (jego istnienie mimo, że jest tak słabo grawitacyjnie związany z racji odległości). To sferyczna chmura pyłu i odłamków skalnych powstałych najpewniej z pozostałości po tworzeniu się większych ciał Układu Słonecznego. Obłok Oorta znajduje się bardzo daleko od Słońca - rozciąga się przypuszczalnie w odległości do 100 tys. jednostek astronomicznych od naszej gwiazdy, które równe są odległości Ziemia - Słońce (1 au to niespełna 150 mln km). Znajduje się zatem daleko za pasem Kuipera i dyskiem rozproszonym. To wydaje się o tyle naturalne, że bardzo często obłoki materii jak już się zapadają to od razu do kilku nowych gwiazd blisko siebie. Link do grafiki scontent-f(*)b9faa4ab10f6c926a3&oe=5F7259F1Czy nadal wierzysz w Jezusa mimo oczywistych nonsensów takiej wiary? Miłego dnia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Arminius (25555 punktów) | ośmieszanie | >Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament, >w który - przypominam - wierzył Jezus! >Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i >pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka.
Pan zaś trochę się ośmiesza sformułowaniem "pochodzenie człowieka od dawnych małp" w kontekscie jak w pana wpisie zacytowanym wyżej. Poprawne NAUKOWO stwierdzenie brzmi: "mamy z małpami wspólnych przodków" Warto też nadmienić, iż pan J - cokolwiek o nim sądząc - zanegował w dużym stopniu przekaz starotestamentowy i stworzył nową jakość czyli przekaz nowotestamentowy. Poza tym jest kwestia stylu. Pan pisze w manierze wojującego ateisty, który drwa przysłowiowe rąbie z pasją ogromną - a wkoło lecą obficie wielkie wióra, co też ma swoj wymiar komiczny. Pamiętam jako dziecię byłem w kościele dominikanów we Lwowie - wówczas sowieckim. Było tam urządzone muzeum ateizmu. U kopuły świątyni było podwieszone wahadło Focuolta. Na tablicy zaś było wyjaśniającej zasady jego funkcjonowania było napisane na końcu tłustymi literami, iż jest to dowód na nieistnienie boga. Siermiężność i propagandowość takiego wpisu waliła po oczach, co bardziej kumatych i wrażliwych. I pan właśnie w ten sam deseń swoje wątki konstruuje. Trochę więcej finezji, zniuansowania i klarownego ciągu przyczynowo - skutkowego!!!
|
|
 | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: ośmieszanie | >Pan zaś trochę się ośmiesza sformułowaniem "pochodzenie człowieka od dawnych małp" w kontekscie jak w pana wpisie zacytowanym wyżej. Poprawne NAUKOWO stwierdzenie brzmi: "mamy z małpami wspólnych przodków" Ze współczesnymi małpami. Natomiast wśród bezpośrednich przodków człowieka były zwierzęta które z pewnością można nazywać małpami. Kiedyś zwano je eufeministycznie "małpoludami". Ale takiej kategorii systematyka nie zna. Wszystkie wymarłe gatunki uważane za przodków człowieka oraz goryle, szympansy i sam człowiek należą do podrodziny Homininae i rodziny Człowiekowate. Człowiek pochodzi od małpy? Jak najbardziej.
|
|
|  | 6 na 6 | Arminius (25555 punktów) | Nie najbardziej | > Człowiek pochodzi od małpy? Jak najbardziej.Wpis jak wyżej jest propagandowym skrótem. Przykład poprawnego wpisu jest poniżej: "Znana jest powszechnie karykatura Darwina z ciałem małpy - jakoby teoria ewolucji sugerowała nasze pochodzenie od małpy. To nie jest tak. W każdym bądź razie nie pochodzimy od takich małp jakie my znamy dzisiaj: naszymi prarodzicami nie były szympansy lub orangutany. Prawdą jest, że mamy z małpami wspólnych przodków, ale tych mamy także z tygrysami, ślimakami i paprotkami. Historię życia można zilustrować na przykładzie drzewa: wszystkie liście na drzewie pochodzą z jednego pnia. Tak samo życie - także my - mamy wspólnych przodków. W tej karykaturze Darwin mógłby mieć więc równie dobrze ciało tygrysa lub królika. Wspólni przodkowie współczesnego człowieka i małp żyli tylko znacznie bliżej w czasie niż nasi inni wspólni przodkowie a to oznacza, że mamy sporo wspólnego z małpami. Może więcej niż mieliśmy nadzieję." www.wiatra(*)orozumien-wokol-teorii-darwinaI dlatego należy dokonywać wpisów klarownych, wyczerpujących i poprawnych naukowo - nie zaś operować skrótowym, językiem stalinowskiej ateistycznej propagandy, prezentującym problem w sposób wypaczony.
|
|
|  | 3 na 3 | Gruby Rycho (532 punktów) | Odp: ośmieszanie | >>Pan zaś trochę się ośmiesza sformułowaniem "pochodzenie człowieka od dawnych małp" w kontekscie jak w pana wpisie zacytowanym wyżej. Poprawne NAUKOWO stwierdzenie brzmi: "mamy z małpami wspólnych przodków" >Ze współczesnymi małpami. Natomiast wśród bezpośrednich przodków człowieka były zwierzęta które z pewnością można nazywać małpami. Kiedyś zwano je eufeministycznie "małpoludami". Ale takiej kategorii systematyka nie zna. >Wszystkie wymarłe gatunki uważane za przodków człowieka oraz goryle, szympansy i sam człowiek należą do podrodziny Homininae i rodziny Człowiekowate. >Człowiek pochodzi od małpy? Jak najbardziej.
No....niezupełnie. Od małpy może pochodzić inna doskonalsza małpa w sensie umiejąca obie lepiej radzić jak jej przodek, też małpa. Jednak warunkowane to było wieloma czynnikami. #1. Stepowieniem obszarów dawniejszych gęstych lasów, co zmuszało te niby małpy do schodzenia z drzewa coraz częściej. #2. A schodziło to zwierzę za pożywieniem. Ono było już znakomitym wzrokowcem, więc szybko wypatrzyło możliwość dostępu do pożywienia na ziemi. #3. Pożary terenów trawiastych czyniły spustoszenia niszcząc zwierzęta żyjące właśnie w takich terenach. (Robaki, płazy, owady, i małe gady a także ssaki z rodzaju gryzoni. Okazało się to znakomicie wysokobiałkowym i energetycznym pokarmem zważywszy że już "usmażone"). Tereny takie były obiektem polowań na żywność. Przez zwierzęta jeszcze mające skłonność do bywania na drzewach. To nie było tak, że od dziś schodzimy na ziemię. To były miliony lat. #4. Schodzenie z drzewa stanowiło inne już środowisko. #5. Ginące lasy zarastały gęsto i wysoko roślinnością trawiastą. Musiały więc się wysilać by wypatrzyć ewentualnego drapieżnika, nad poziom najwyższych rosnących traw.. Musiały, te co zeszły, się prostować i taką postawę jak najdłużej utrzymywać, by chronić i siebie i całą grupę zwierząt (przykład dzisiejsze surogatki). Postawa pionowa była niestety ale nawykła. By przetrwać musiał się dostosować. To rodziło cholernie dużo implikacji. Żarcie to po pierwsze. Było lepsze energetycznie jak owoce z drzewa i robactwo iskane z sierści towarzyszy, czy białko wydłubywane spod kory na drzewie. Na ziemi tego białka było wyraźnie więcej. Lepsza możliwość przetrwania gatunku/instynkt samozachowawczy co każde zwierzę ma w sobie. Mówimy o ssakach. #6. Wykryto również i to w znakomitszej postaci możliwości ochrony siebie jak i stada w naturalnych jamach czy jaskiniach. #7. Człowiek współczesny nazywa te istoty hominidami. Czyli nie małpy już, ale jeszcze nie ludzie. Więc byłbym cholernie ostrożny wyrokować iż człowiek "pochodzi od małpy". Proces przechodzenia rozwojowego istoty nie będącej człowiekiem jeszcze, w postać hominida. Dlatego, iż hominid już nie wrócił na drzewo, choć miał konstrukcję biologiczną pozwalającą na to. Miał już inny mózg, jak małpa. A te zwierzęta pozostające na drzewach już zostały na tym etapie rozwoju jaki dziś widzimy. Wiem, że to w pojęciu ludzkim uwłaczające jest, by nie odczuwać obelgi typu "myślisz jak małpa" czy "spadaj na drzewo". Ale to są argumenty nietrafne, niestety. Najbardziej na to czuli są katolicy uważający, że człowiek powstał w formie obecnie istniejącej. Niestety, ale nigdy katolik nie przedstawi Tobie chronologii zdarzeń jakie doprowadziły do stworzenia człowieka w wersji katolickiej. Nie ma na to żadnych dowodów i implikacji nawet. Powiedzmy, że skoro nie udowodnili, to zostawiamy to zagadnienie w spokoju, by nie szaleć i nie robić kurzu na forum. Cokolwiek powiedzą jest bzdurą, ale mamy tą przewagę, że wiemy iż to bzdury. Po prostu chodziliśmy do innych szkół.
|
|
| |  | -2 na 4 | Leonardoo (1099 punktów) | Od razu powiem, że nie jestem rzecznikiem prasowym Stwórcy ani nawet KK, więc proszę nie traktować moich wypocin jako oficjalnego stanowiska. > Najbardziej na to czuli są katolicy uważający, że człowiek powstał w formie obecnie istniejącej. Właśnie, że nie. Katolicy, zgodnie z Księgą Rodzaju uważają na ogół, że pierwsi ludzie byli dużo bardziej doskonali niż obecni, możliwe, że byli więksi - por. Synowie Boga, ew. Anunaki, a na pewno żyli dłużej, nawet 800 lat. > Niestety, ale nigdy katolik nie przedstawi Tobie chronologii zdarzeń jakie doprowadziły do stworzenia człowieka w wersji katolickiej. Nie ma na to żadnych dowodów i implikacji nawet. Powiedzmy, że skoro nie udowodnili, to zostawiamy to zagadnienie w spokoju, by nie szaleć i nie robić kurzu na forum. Cokolwiek powiedzą jest bzdurą, ale mamy tą przewagę, że wiemy iż to bzdury. Po prostu chodziliśmy do innych szkół. > Oczywiście, że nie przedstawi żadnej chronologii, bo jej nie ma. NIKT NIE WIE, JAK BYŁO. Katolicy są uczciwsi, bo mówią: nie wiemy, znamy jedynie ulotne opisy, których być może nie do końca rozumiemy. Osobiście skłaniam się do tezy, że ok. 5-10 tys. lat temu skorupa ziemska została przeorana na głębokość kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu kilometrów przez jakiś globalny kataklizm, zwłaszcza półkula północna. Z okresu wcześniejszego zachowały się szczątkowe artefakty. Dlatego PRAWIE NIC nie wiemy o okresie wcześniejszym. - Tyle wiemy, ile nam przekazali ustnie świadkowie tych wydarzeń, którzy ocaleli. A co mówią niekatolicy? No, różne rzeczy, zależy od aktualnej "mądrości etapu". Potrafią nawet podać daty z dokładnością do milionów lat. Jedni mówią: Gilgamesz, inni że Darwin... - Wiadomo, wiek skamielin określamy na podstawie wieku skał, gdzie je znaleziono, a wiek skał, na podstawie wieku skamielin, a wiek skamielin na podstawie wieku skał, a wiek skał na podstawie wieku skamielin... - I dlatego wiemy NA PEWNO, kto kiedy żył, kto był jak owłosiony i jakiego koloru miał oczy.
Imho, jak już wspominałem, skłaniam się raczej do twierdzenia, że człowiek ma wspólnych przodków ze świnią domową, bo można człowiekowi przeszczepiać organy od świni, a od małpy nie można. Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14790 punktów) | > Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek.I to jest słuszna koncepcja...  , dlatego czasami się słyszy, jak człowiek do człowieka mówi - ty świnio. 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Leonardoo (1099 punktów) | Tak sobie pieszczotliwie wypominamy pochodzenie... A mówiąc poważnie, to Stwórca miał duże poczucie humoru umieszczając świnię w łańcuchu ewolucji pomiędzy małpą a człowiekiem. - Może skądś wiedział, że za jakiś czas niejaki Darwin wymyśli teorię ewolucji i żeby namieszać w tej ładnej teorii tak zrobił: Sorki, panowie, ale nie tak było.  Jak mówi Stwórca w Biblii "Chwały swojej nie oddam innemu".
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Gruby Rycho (532 punktów) | > Tak sobie pieszczotliwie wypominamy pochodzenie...> A mówiąc poważnie, to Stwórca miał duże poczucie humoru umieszczając świnię w łańcuchu ewolucji pomiędzy małpą a człowiekiem. - Może skądś wiedział, że za jakiś czas niejaki Darwin wymyśli teorię ewolucji i żeby namieszać w tej ładnej teorii tak zrobił: Sorki, panowie, ale nie tak było.  > Jak mówi Stwórca w Biblii "Chwały swojej nie oddam innemu".I tak się dochodzi do dyskusji, nawet dobrze się zapowiadającej, na poziom blublania. O czym Ty mówisz, że Bóg mógł przewidzieć zaistnienie Darwina. Jest tylko mały problem. Jaki masz dowód przekonujący, że jest jakiś Bóg. Reszta blublania odpada z automatu.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Gruby Rycho (532 punktów) | > Tak sobie pieszczotliwie wypominamy pochodzenie...> A mówiąc poważnie, to Stwórca miał duże poczucie humoru umieszczając świnię w łańcuchu ewolucji pomiędzy małpą a człowiekiem. - Może skądś wiedział, że za jakiś czas niejaki Darwin wymyśli teorię ewolucji i żeby namieszać w tej ładnej teorii tak zrobił: Sorki, panowie, ale nie tak było.  > Jak mówi Stwórca w Biblii "Chwały swojej nie oddam innemu".Skąd masz pewność, że TAK właśnie powiedział? Oczywiście z nieautoryzowanych przekazów piśmiennych. Czyli Bogowi chodzi tylko o władzę nad ludem. Po co więc STWÓRCY ten lud potrzebny? By Go tylko chwalić i podziwiać? To potrzebuje STWÓRCA całego Wszechświata od ludu jaki stworzył? Powiem, że miał głupią i nieuzasadnioną zachciankę. Pierwej stworzył, potem potopił, a ogólnie skazał jego stworzony lud na wieczne męki istnienia. Boga żadnego nie widzę niestety, tym bardziej STWÓRCY wszystkiego co sobie wymyślisz.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Tak sobie pieszczotliwie wypominamy pochodzenie... Pieszczotliwie to mówimy świnko: "Och, ty Miśku, ty złośniku. Ty głuptasku! Co ty sobie wyobrażasz, że ja z nim? Och ty świnko, ty !"
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | świńskie koligacje | > >Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek.> I to jest słuszna koncepcja... , dlatego czasami się słyszy, jak człowiek do człowieka mówi - ty świnio.  Wyborne!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | kreacjonistycznie? | >Od razu powiem, że nie jestem rzecznikiem prasowym Stwórcy ani nawet KK, więc proszę nie traktować moich wypocin jako oficjalnego stanowiska. >> Najbardziej na to czuli są katolicy uważający, że człowiek powstał w formie obecnie istniejącej. >Właśnie, że nie. Katolicy, zgodnie z Księgą Rodzaju uważają na ogół, że pierwsi ludzie byli dużo bardziej doskonali niż obecni, możliwe, że byli więksi - por. Synowie Boga, ew. Anunaki, a na pewno żyli dłużej, nawet 800 lat. >> Niestety, ale nigdy katolik nie przedstawi Tobie chronologii zdarzeń jakie doprowadziły do stworzenia człowieka w wersji katolickiej. Nie ma na to żadnych dowodów i implikacji nawet. Powiedzmy, że skoro nie udowodnili, to zostawiamy to zagadnienie w spokoju, by nie szaleć i nie robić kurzu na forum. Cokolwiek powiedzą jest bzdurą, ale mamy tą przewagę, że wiemy iż to bzdury. Po prostu chodziliśmy do innych szkół. >> >Oczywiście, że nie przedstawi żadnej chronologii, bo jej nie ma. NIKT NIE WIE, JAK BYŁO. Katolicy są uczciwsi, bo mówią: nie wiemy, znamy jedynie ulotne opisy, których być może nie do końca rozumiemy. >Osobiście skłaniam się do tezy, że ok. 5-10 tys. lat temu skorupa ziemska została przeorana na głębokość kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu kilometrów przez jakiś globalny kataklizm, zwłaszcza półkula północna. Z okresu wcześniejszego zachowały się szczątkowe artefakty. Dlatego PRAWIE NIC nie wiemy o okresie wcześniejszym. - Tyle wiemy, ile nam przekazali ustnie świadkowie tych wydarzeń, którzy ocaleli. >A co mówią niekatolicy? No, różne rzeczy, zależy od aktualnej "mądrości etapu". Potrafią nawet podać daty z dokładnością do milionów lat. Jedni mówią: Gilgamesz, inni że Darwin... - Wiadomo, wiek skamielin określamy na podstawie wieku skał, gdzie je znaleziono, a wiek skał, na podstawie wieku skamielin, a wiek skamielin na podstawie wieku skał, a wiek skał na podstawie wieku skamielin... - I dlatego wiemy NA PEWNO, kto kiedy żył, kto był jak owłosiony i jakiego koloru miał oczy. >Imho, jak już wspominałem, skłaniam się raczej do twierdzenia, że człowiek ma wspólnych przodków ze świnią domową, bo można człowiekowi przeszczepiać organy od świni, a od małpy nie można. Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek.
Chyba tylko tyle z tego zrozumiałem, że jest pan przekonanym kreacjonistą??? Czy tak?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Gruby Rycho (532 punktów) | Odp: kreacjonistycznie? | >>Od razu powiem, że nie jestem rzecznikiem prasowym Stwórcy ani nawet KK, więc proszę nie traktować moich wypocin jako oficjalnego stanowiska. >>> Najbardziej na to czuli są katolicy uważający, że człowiek powstał w formie obecnie istniejącej. >>Właśnie, że nie. Katolicy, zgodnie z Księgą Rodzaju uważają na ogół, że pierwsi ludzie byli dużo bardziej doskonali niż obecni, możliwe, że byli więksi - por. Synowie Boga, ew. Anunaki, a na pewno żyli dłużej, nawet 800 lat. >>> Niestety, ale nigdy katolik nie przedstawi Tobie chronologii zdarzeń jakie doprowadziły do stworzenia człowieka w wersji katolickiej. Nie ma na to żadnych dowodów i implikacji nawet. Powiedzmy, że skoro nie udowodnili, to zostawiamy to zagadnienie w spokoju, by nie szaleć i nie robić kurzu na forum. Cokolwiek powiedzą jest bzdurą, ale mamy tą przewagę, że wiemy iż to bzdury. Po prostu chodziliśmy do innych szkół. >>> >>Oczywiście, że nie przedstawi żadnej chronologii, bo jej nie ma. NIKT NIE WIE, JAK BYŁO. Katolicy są uczciwsi, bo mówią: nie wiemy, znamy jedynie ulotne opisy, których być może nie do końca rozumiemy. >>Osobiście skłaniam się do tezy, że ok. 5-10 tys. lat temu skorupa ziemska została przeorana na głębokość kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu kilometrów przez jakiś globalny kataklizm, zwłaszcza półkula północna. Z okresu wcześniejszego zachowały się szczątkowe artefakty. Dlatego PRAWIE NIC nie wiemy o okresie wcześniejszym. - Tyle wiemy, ile nam przekazali ustnie świadkowie tych wydarzeń, którzy ocaleli. >>A co mówią niekatolicy? No, różne rzeczy, zależy od aktualnej "mądrości etapu". Potrafią nawet podać daty z dokładnością do milionów lat. Jedni mówią: Gilgamesz, inni że Darwin... - Wiadomo, wiek skamielin określamy na podstawie wieku skał, gdzie je znaleziono, a wiek skał, na podstawie wieku skamielin, a wiek skamielin na podstawie wieku skał, a wiek skał na podstawie wieku skamielin... - I dlatego wiemy NA PEWNO, kto kiedy żył, kto był jak owłosiony i jakiego koloru miał oczy. >>Imho, jak już wspominałem, skłaniam się raczej do twierdzenia, że człowiek ma wspólnych przodków ze świnią domową, bo można człowiekowi przeszczepiać organy od świni, a od małpy nie można. Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek. >Chyba tylko tyle z tego zrozumiałem, że jest pan przekonanym kreacjonistą??? Czy tak?
Z jego wypowiedzi wynika, że szanuje współczesną naukę, ale wierzy w Boga. Taki katzenjamer polskiego katolika lub też dychotomia epistemologiczna. Nie jestem psychologiem i tyle.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Leonardoo (1099 punktów) |
>Chyba tylko tyle z tego zrozumiałem, że jest pan przekonanym kreacjonistą??? Czy tak? > Po co zaraz szufladkować człowieka? Mówmy o faktach, o poglądach i ideach. - W przeciwnym razie dojdziemy do wniosków typu: Rude to wredne.
Rzeczywiście, otarłem się o idee kreacjonistów. Trudno się nie zgodzić, że kreacjonizm jest bardziej racjonalny niż ewolucjonizm (tak to roboczo nazwijmy).
Jestem w stanie zaakceptować fakt, że kumulacja wiedzy, doświadczenia i rozwój dotyczy istot rozumnych. Natomiast wiara w to, że życie powstało wbrew II zasadzie termodynamiki - mówiącej o nieubłaganym wzroście entropii - wydaje mi się irracjonalna.
Jeszcze może bym jakoś przełknął twierdzenie, że organizmy są do siebie podobne, to znaczy, albo ten kto je robił trzaskał je według jakiejś matrycy, bawiąc się w różne kombinacje elementów, albo jeden mutowały z drugich, ale w sumie nie wiadomo, skąd się wzięły. - W porzo. Ale... dokładne badania prowadzone na poziomie komórek i DNA pokazują, ze organizmy mają w dużym zakresie możliwości sterowania swoim rozwojem i samonaprawy. Opowiem na przykładzie: Wyobraźmy sobie zegar ścienny z wahadłem. Wisi sobie i tyka. Jednak ten zegar ma wbudowany układ mikroprocesorowy (dalej: UM) z kartą SIM, który nadzoruje pracę zegara. Jeśli okaże się że zegar się psuje to UM wezwie zegarmistrza, dopilnuje go, żeby poprawnie zreperował i wykona przelew ze znanego sobie konta na konto zegarmistrza. Innym razem, gdy UM wykryje dym w pomieszczeniu, wezwie straż pożarną i znowu zrobi przelew. itd. itd. Aż do momentu, gdy ktoś wyłączy UM - zegar jeszcze jakiś czas popracuje i zepsuje się. W przypadku człowieka widzimy ten mechanizm fizyczny, ale nie widzimy układu, który nim steruje. I to jest zasadniczy problem - deficyt informacji potrzebnej do dynamicznego zarządzania organizmem. W DNA można zakodować kolor oczu i takie tam rzeczy, ale za mała jest pojemność kodu DNA, aby zakodować tam zachowanie się organizmu w sytuacjach nadzwyczajnych. - Gdzie jest zakodowany ten program, który tym rządzi? Genom ludzki, to coś więcej niż tylko DNA. Więc nie tylko problem powstania życia jest wyzwaniem, ale też: w jaki sposób życie jest podtrzymywane? Z tym wiąże się problem śmierci: nie sposób nie zauważyć, że śmieć następuje w taki sposób, jakby ktoś wyłączył silnik, który napędza to wszystko. Jeszcze przez parę godzin krążą płyny, rośnie broda nawet tygodniami, siłą rozpędu, do wyczerpania zapasów w komórkach, ale ktoś zgasił światło. Jeszcze jeden przykład: gdy w kodzie DNA nastąpi zerwanie wiązania pomiędzy atomami C, typu C=C, kto wie, to wie), to organizm wytworzy specjalny enzym (takie mikro-białko), które przyczepi się w tym miejscu uszkodzonym i naprawi je, a potem zostanie zlikwidowane. Zostało otworzone tylko w tym jednym celu, aby naprawić zepsute wiązanie. (nawiasem mówiąc, dzięki temu mutacje zachodzą znacznie rzadziej, niż by mogły). - Jaki mechanizm jest odpowiedzialny za autonaprawy kodu DNA? Jaki mechanizm jest odpowiedzialny za dynamiczne sterowanie systemem zwanym potocznie organizmem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | zmiana bardziej racjonalna | >Trudno się nie zgodzić, że kreacjonizm jest bardziej racjonalny niż ewolucjonizm (tak to roboczo >nazwijmy).
Jest chyba dokładnie na odwrót. Przecież założenie, ze wszystko się zmienia jest bardziej racjonalne niż założenie, iż wszystko trwa w stanie niezmiennym???
Dam Panu taki przykład. Jest jaskinia na Borneo, która powstała powiedzmy pół miliona lat temu. Wraz jej powstaniem określony gatunek zwierza został w niej uwięziony. Po okresie czasu jak wyżej, gatunek ów przechodzi transformację, dostosowując się do nowych, wielce specyficznych uwarunkowań jaskiniowych. Traci mianowicie pigment ( bieleje), wzrok ( w ciemnościach nie jest potrzebny) wykształca inne organy sensoryczne lepiej sprawdzające się w ciemnościach, wydłuża kształt ciała( do prześlizgiwania się w szczelinach i tak dalej..... Po jakimś czasie jest to odrębny gatunek, względem krewniaka który pozostał w dżungli za ścianą jaskini. Potwierdza owe pokrewieństwo i kierunek zmiany analiza anatomiczna jak i - przede wszystkim - hem genetyczna. Nie m atu miejsca na tezę, iż gatunek jaskiniowy został "wykreowany" niezależnie i równolegle do gatunku pozajaskiniowego;
|
|
| | | | | |  | | Leonardoo (1099 punktów) | Odp: zmiana bardziej racjonalna | Po pierwsze, czy mówimy o fakcie, czy o sytuacji hipotetycznej. Po drugie, trzeba odróżnić zmiany behawioralne od zmian w genomie. - Ludzie, którzy żywili się surowym ziarnem mieli mocne szczęki i mocno rozwinięte mięśnie twarzy - musieli czymś to gryźć. Jednak ci sami ludzie po wynalezieniu sposobu na gotowanie ziarna np. wrzucając do naczynia z wodą rozgrzane kamienie, zmienili swój wygląd na bardziej współczesny. To nie są zmiany w genach tylko zmiany wynikające z zewnętrznego dostosowania się do środowiska. Podam bardziej spektakularny przykład: dzieci królów, starannie wychowywane, kształcone z pokolenia w pokolenie na ogół nie były bardziej inteligentne od swoich rówieśników. Swoją pozycję zawdzięczały temu, że od maleńkiego były wychowywane większym nakładem środków. Co najwyżej miały lepsze zdrowie dzięki lepszemu odżywianiu w okresie płodowym, ale nie zawsze. W rodzinach królewskich zdarzali się też zwyczajni debile i psychopaci. Bardziej współczesny przykład: jeśli średnio zdolnemu dziecku zapewnisz indywidualne kształcenie od żłobka, przez szkołę podstawową i średnią, to bez problemu skończy jakieś studia. Ale nie przekaże tego w genach swoim dzieciom, które trzeba będzie znowu pompować od zera do bohatera. - Gdyby wnuki królowej Elżbiety angielskiej wychowały się w slamsach Sao Paulo, to były by takimi samymi ćpunami i gangsterami jak reszta tego środowiska. Wracając do Twojego przykładu z jaskini. Bardzo możliwe, że gdyby to zwierzątko z jaskini przenieść z powrotem do jego poprzedniego środowiska, to wróciły by jego naturalne cechy. Zwierzęta nie muszą wykorzystywać pełnego genomu w konkretnej realizacji osobnika danego gatunku. Kiedyś tu pisałem o gatunku żaby, która w wysokogórskim jeziorze osiągała tylko stadium kijanki. Po przeniesieniu na niziny osiągał stadium normalnej żaby. Czym innym są zmiany dostosowawcze, a czym innym zmiany międzygatunkowe. Ja na przykład żeby pozostać człowiekiem muszę zrzucić 30 kg, bo jak nie... to zacznę chodzić na 4 nogach i mówić" kwi, kwi, chrum, chrum  -- Przepraszam, że moje wypowiedzi sa trochę chaotyczne, ale muszę też zarabiać na życie i wpadam tu czasem tylko na chwilę. Więc proszę nie odbierać tego chaosu jako brak szacunku dla Rozmówców, ale jako raczej brak czasu.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | twardy fakt | >Po pierwsze, czy mówimy o fakcie, czy o sytuacji hipotetycznej.
Przykład podany przeze mnie jest twardym faktem. Nic tu nie ma hipotetycznego.
>Po drugie, trzeba odróżnić zmiany behawioralne od zmian w genomie.
Nie chodzi o zmiany li tylko i wyłącznie behawioralne. Zmienia się zasadniczo także wygląd i tryb życia ewoluującego zwierzęcia.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: kreacjonistycznie? |
>Jeszcze jeden przykład: gdy w kodzie DNA nastąpi zerwanie wiązania pomiędzy atomami C, typu C=C, kto wie, to wie), to organizm wytworzy specjalny enzym (takie mikro-białko), które przyczepi się w tym miejscu uszkodzonym i naprawi je, a potem zostanie zlikwidowane. Zostało otworzone tylko w tym jednym celu, aby naprawić zepsute wiązanie. (nawiasem mówiąc, dzięki temu mutacje zachodzą znacznie rzadziej, niż by mogły). - Jaki mechanizm jest odpowiedzialny za autonaprawy kodu DNA? Jaki mechanizm jest odpowiedzialny za dynamiczne sterowanie systemem zwanym potocznie organizmem?
To, że nie wiemy jeszcze wszystkiego (nie zdążyliśmy poznać do tej pory), nie świadczy o tym, że możemy sobie wymyślać co chcemy. Tzn. możemy (i tak robi religia - każda), ale nie ma to zwykle nic wspólnego z rzeczywistością. Nauka ma tą przewagę, że wymyśla sobie co się da, a potem sprawdza, weryfikuje i jeśli coś nie jest prawdą - to odrzuca. Wymyśla kolejne i znów weryfikuje. Jest to mozolne i długotrwałe, ale działa (przynajmniej do dziś...).
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: ośmieszanie | > Od razu powiem, że nie jestem rzecznikiem prasowym Stwórcy ani nawet KK, więc proszę nie traktować moich wypocin jako oficjalnego stanowiska.> > Najbardziej na to czuli są katolicy uważający, że człowiek powstał w formie obecnie istniejącej.> Właśnie, że nie. Katolicy, zgodnie z Księgą Rodzaju uważają na ogół, że pierwsi ludzie byli dużo bardziej doskonali niż obecni, możliwe, że byli więksi - por. Synowie Boga, ew. Anunaki, a na pewno żyli dłużej, nawet 800 lat.> > Niestety, ale nigdy katolik nie przedstawi Tobie chronologii zdarzeń jakie doprowadziły do stworzenia człowieka w wersji katolickiej. Nie ma na to żadnych dowodów i implikacji nawet. Powiedzmy, że skoro nie udowodnili, to zostawiamy to zagadnienie w spokoju, by nie szaleć i nie robić kurzu na forum. Cokolwiek powiedzą jest bzdurą, ale mamy tą przewagę, że wiemy iż to bzdury. Po prostu chodziliśmy do innych szkół.> >> Oczywiście, że nie przedstawi żadnej chronologii, bo jej nie ma. NIKT NIE WIE, JAK BYŁO. Katolicy są uczciwsi, bo mówią: nie wiemy, znamy jedynie ulotne opisy, których być może nie do końca rozumiemy.> Osobiście skłaniam się do tezy, że ok. 5-10 tys. lat temu skorupa ziemska została przeorana na głębokość kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu kilometrów przez jakiś globalny kataklizm, zwłaszcza półkula północna. Z okresu wcześniejszego zachowały się szczątkowe artefakty. Dlatego PRAWIE NIC nie wiemy o okresie wcześniejszym. - Tyle wiemy, ile nam przekazali ustnie świadkowie tych wydarzeń, którzy ocaleli.> A co mówią niekatolicy? No, różne rzeczy, zależy od aktualnej "mądrości etapu". Potrafią nawet podać daty z dokładnością do milionów lat. Jedni mówią: Gilgamesz, inni że Darwin... - Wiadomo, wiek skamielin określamy na podstawie wieku skał, gdzie je znaleziono, a wiek skał, na podstawie wieku skamielin, a wiek skamielin na podstawie wieku skał, a wiek skał na podstawie wieku skamielin... - I dlatego wiemy NA PEWNO, kto kiedy żył, kto był jak owłosiony i jakiego koloru miał oczy.> Imho, jak już wspominałem, skłaniam się raczej do twierdzenia, że człowiek ma wspólnych przodków ze świnią domową, bo można człowiekowi przeszczepiać organy od świni, a od małpy nie można. Więc nawet, jeśli mamy wspólnych przodków z małpami, to najpierw z mały musiała wyewoluować świnia przez miliony lat, a dopiero potem ze świni człowiek.Wydaje mi się, że nieuważnie czytasz. Poza tym ten Twój upór raczej nieuzasadniony znamienny jest właśnie katolikom. Cytat:Imho, jak już wspominałem, skłaniam się raczej do twierdzenia, że człowiek ma wspólnych przodków ze świnią domową, bo można człowiekowi przeszczepiać organy od świni, a od małpy nie można. Czy stwierdzenie, że organy świni można przeszczepiać człowiekowi dowolnie i bezkarnie jest dowodem, iż świnia i człowiek mają wspólnego przodka? Tak. ale w tak dalekiej przeszłości, iże ani świni ani człowieka jeszcze nie było. A wszystko życie wyszło z wody. Więc nie jest to środowiska nadające się do życia ani dla świni, ani dla człowieka. To tak jak Ty i ja jesteśmy spokrewnieni przez Adama i Ewę? Tu sobie dowolnie czynisz skojarzenia Waści, jak to u katolików bywa. Byle pasowało.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
1 na 1 | maaco (19 punktów) | Odp: Kiedyś nad Ziemią świeciły dwa Słońca - nowa hipoteza | > Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament,> w który - przypominam - wierzył Jezus!> Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i> pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka.> Słońce mogło być gwiazdą podwójną. Potem przelatująca blisko trzecia gwiazda wyrwała grawitacyjnie w> daleki kosmos jego siostrę bliźniaczkę.> Przy okazji wzrostu szans na poprawność założenia o utraconej siostrze Słońca bardziej prawdopodobna> staje się planeta X> - gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego.> Słońce bis tłumaczy pewne anomalie, które obserwują astronomowie już od dłuższego czasu.> Jedną z nich jest Obłok Oorta (jego istnienie mimo, że jest tak słabo grawitacyjnie związany z racji> odległości).> To sferyczna chmura pyłu i odłamków skalnych powstałych najpewniej z pozostałości po tworzeniu się> większych ciał Układu Słonecznego.> Obłok Oorta znajduje się bardzo daleko od Słońca - rozciąga się przypuszczalnie w odległości do 100> tys. jednostek astronomicznych> od naszej gwiazdy, które równe są odległości Ziemia - Słońce (1 au to niespełna 150 mln km).> Znajduje się zatem daleko za pasem Kuipera i dyskiem rozproszonym.> To wydaje się o tyle naturalne, że bardzo często obłoki materii jak już się zapadają to od razu do> kilku nowych gwiazd blisko siebie.> Link do grafiki> scontent-f(*)b9faa4ab10f6c926a3&oe=5F7259F1> Czy nadal wierzysz w Jezusa mimo oczywistych nonsensów takiej wiary?> Miłego dnia.Mogłoby to być powiązane z faktem, iż w trakcie dnia czwartego powstały dwa źródła światła, jedno większe, drugie mniejsze. Niestety po jednym z nich pozostał jedynie obłok, prawdopodobnie po tym mniejszym, które emitowało znikomą ilość światła
|
|
 | | Gruby Rycho (532 punktów) | > >Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament,> >w który - przypominam - wierzył Jezus!> >Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i> >pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka.> >Słońce mogło być gwiazdą podwójną. Potem przelatująca blisko trzecia gwiazda wyrwała grawitacyjnie w> >daleki kosmos jego siostrę bliźniaczkę.> >Przy okazji wzrostu szans na poprawność założenia o utraconej siostrze Słońca bardziej prawdopodobna> >staje się planeta X> >- gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego.> >Słońce bis tłumaczy pewne anomalie, które obserwują astronomowie już od dłuższego czasu.> >Jedną z nich jest Obłok Oorta (jego istnienie mimo, że jest tak słabo grawitacyjnie związany z racji> >odległości).> >To sferyczna chmura pyłu i odłamków skalnych powstałych najpewniej z pozostałości po tworzeniu się> >większych ciał Układu Słonecznego.> >Obłok Oorta znajduje się bardzo daleko od Słońca - rozciąga się przypuszczalnie w odległości do 100> >tys. jednostek astronomicznych> >od naszej gwiazdy, które równe są odległości Ziemia - Słońce (1 au to niespełna 150 mln km).> >Znajduje się zatem daleko za pasem Kuipera i dyskiem rozproszonym.> >To wydaje się o tyle naturalne, że bardzo często obłoki materii jak już się zapadają to od razu do> >kilku nowych gwiazd blisko siebie.> >Link do grafiki> >scontent-f(*)b9faa4ab10f6c926a3&oe=5F7259F1> >Czy nadal wierzysz w Jezusa mimo oczywistych nonsensów takiej wiary?> >Miłego dnia.> Mogłoby to być powiązane z faktem, iż w trakcie dnia czwartego powstały dwa źródła światła, jedno większe, drugie mniejsze. Niestety po jednym z nich pozostał jedynie obłok, prawdopodobnie po tym mniejszym, które emitowało znikomą ilość światłaObłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza. o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek. Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?
|
|
|  | 1 na 1 | maaco (19 punktów) |
>Obłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza. o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek. >Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?
Tak się składa, że wiem czym jest hipoteza. Chciałem tylko luźno podrzucić pewien, moim zdaniem, ciekawy pomysł. Nie twierdzę w żaden sposób, że dokładnie tak musi być. Nawet nie uważam, że jest to w jakimkolwiek mikroskopijnym stopniu prawdopodobne. Po prostu nie rozumiem, w jaki sposób miałoby takie odkrycie "ośmieszyć" Stary Testament. Mógłby mi Pan to szerzej wyjaśnić?
|
|
| |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | > >Obłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza, o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek.> >Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?> Tak się składa, że wiem czym jest hipoteza. Chciałem tylko luźno podrzucić pewien, moim zdaniem, ciekawy pomysł. Nie twierdzę w żaden sposób, że dokładnie tak musi być. Nawet nie uważam, że jest to w jakimkolwiek mikroskopijnym stopniu prawdopodobne. Po prostu nie rozumiem, w jaki sposób miałoby takie odkrycie "ośmieszyć" Stary Testament. Mógłby mi Pan to szerzej wyjaśnić?Trzeba by od początku. Teza 1. «założenie, które ktoś zamierza udowodnić» 2. «w dialektyce Hegla: pierwszy etap trójfazowego rozwoju rzeczywistości» 3. «w utworze literackim: idea, przesłanie» 4. log. «założenie, twierdzenie wymagające dowodu» 5. mat. «część twierdzenia, której przy danych założeniach należy dowieść» Co może oznaczać przedrostek hipo? -pierwszy człon wyrazów złożonych, oznaczający: pod, poniżej normy -pierwszy człon wyrazów złożonych, oznaczający związek z końmi i jeździectwem Jest to fonetyczne zmiękczenie znaczenia tezy. Połącz teraz hipo-teza.Praktycznie to tylko oznacza, że teza musi mieć założenia by ją udowadniać. Hipoteza tego nie wymaga, czyli można pleść nawet to co się przyśniło i jeszcze pamiętasz. Stary Testament nie ma charakteru naukowego, czyli informacji nieobciążonej żadnym dogmatem. Dogmat1. w teologii chrześcijańskiej: prawda uznana przez Kościół za objawioną przez Boga 2. twierdzenie przyjmowane za pewne i prawdziwe jedynie na mocy autorytetu osoby, która je wygłasza Dogmat nie wymaga dowodu z oczywistej definicyjnej racji. Więc nie możliwym jest łączenie tezy ze S,T. Można dywagować jedynie na poziomie hipotez, ale co o znaczeniu słowa hipotez napisałem powyżej: Cytat:Praktycznie to tylko oznacza, że teza musi mieć założenia by ją udowadniać. Hipoteza tego nie wymaga, czyli można pleść nawet to co się przyśniło i jeszcze pamiętasz. Więc jak widzisz (lub nie), nikt chyba nie ośmiesza Starego Testamentu, bo to zabawa dla pozbawionych poczucia humoru. S.T. sam się ośmiesza, a Ty się dziwisz, że nie może być źródłem wiedzy niepodważalnym.
|
|
| | |  | | maaco (19 punktów) | > >>Obłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza, o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek.> >>Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?> >Tak się składa, że wiem czym jest hipoteza. Chciałem tylko luźno podrzucić pewien, moim zdaniem, ciekawy pomysł. Nie twierdzę w żaden sposób, że dokładnie tak musi być. Nawet nie uważam, że jest to w jakimkolwiek mikroskopijnym stopniu prawdopodobne. Po prostu nie rozumiem, w jaki sposób miałoby takie odkrycie "ośmieszyć" Stary Testament. Mógłby mi Pan to szerzej wyjaśnić?> Trzeba by od początku.> Teza 1. «założenie, które ktoś zamierza udowodnić»> 2. «w dialektyce Hegla: pierwszy etap trójfazowego rozwoju rzeczywistości»> 3. «w utworze literackim: idea, przesłanie»> 4. log. «założenie, twierdzenie wymagające dowodu»> 5. mat. «część twierdzenia, której przy danych założeniach należy dowieść»> Co może oznaczać przedrostek hipo?> -pierwszy człon wyrazów złożonych, oznaczający: pod, poniżej normy> -pierwszy człon wyrazów złożonych, oznaczający związek z końmi i jeździectwem> Jest to fonetyczne zmiękczenie znaczenia tezy.> Połącz teraz hipo-teza.Praktycznie to tylko oznacza, że teza musi mieć założenia by ją udowadniać.> Hipoteza tego nie wymaga, czyli można pleść nawet to co się przyśniło i jeszcze pamiętasz.> Stary Testament nie ma charakteru naukowego, czyli informacji nieobciążonej żadnym dogmatem.> Dogmat1. w teologii chrześcijańskiej: prawda uznana przez Kościół za objawioną przez Boga> 2. twierdzenie przyjmowane za pewne i prawdziwe jedynie na mocy autorytetu osoby, która je wygłasza> Dogmat nie wymaga dowodu z oczywistej definicyjnej racji. Więc nie możliwym jest łączenie tezy ze S,T. Można dywagować jedynie na poziomie hipotez, ale co o znaczeniu słowa hipotez napisałem powyżej:> Cytat:Praktycznie to tylko oznacza, że teza musi mieć założenia by ją udowadniać. >Hipoteza tego nie wymaga, czyli można pleść nawet to co się przyśniło i jeszcze pamiętasz. > Więc jak widzisz (lub nie), nikt chyba nie ośmiesza Starego Testamentu, bo to zabawa dla pozbawionych poczucia humoru. S.T. sam się ośmiesza, a Ty się dziwisz, że nie może być źródłem wiedzy niepodważalnym.Tryb przypuszczający (łac. conditionalis) - jeden z podstawowych trybów w mowie, występujący w większości języków. Wyraża przypuszczenie, wątpliwość, niezdecydowanie, wskazuje na zdystansowanie się mówcy od opisywanych przez niego faktów. Fakty opisane trybem przypuszczającym mogą być nierzeczywiste, hipotetyczne lub co najmniej wątpliwe. Jeżeli od początku to od początku
|
|
|  | | maaco (19 punktów) |
>Obłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza. o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek. >Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?
aaaaaaaaaaaaaa
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament,> >>w który - przypominam - wierzył Jezus!> >>Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i> >>pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka.> >>Słońce mogło być gwiazdą podwójną. Potem przelatująca blisko trzecia gwiazda wyrwała grawitacyjnie w> >>daleki kosmos jego siostrę bliźniaczkę.> >>Przy okazji wzrostu szans na poprawność założenia o utraconej siostrze Słońca bardziej prawdopodobna> >>staje się planeta X> >>- gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego.> >>Słońce bis tłumaczy pewne anomalie, które obserwują astronomowie już od dłuższego czasu.> >>Jedną z nich jest Obłok Oorta (jego istnienie mimo, że jest tak słabo grawitacyjnie związany z racji> >>odległości).> >>To sferyczna chmura pyłu i odłamków skalnych powstałych najpewniej z pozostałości po tworzeniu się> >>większych ciał Układu Słonecznego.> >>Obłok Oorta znajduje się bardzo daleko od Słońca - rozciąga się przypuszczalnie w odległości do 100> >>tys. jednostek astronomicznych> >>od naszej gwiazdy, które równe są odległości Ziemia - Słońce (1 au to niespełna 150 mln km).> >>Znajduje się zatem daleko za pasem Kuipera i dyskiem rozproszonym.> >>To wydaje się o tyle naturalne, że bardzo często obłoki materii jak już się zapadają to od razu do> >>kilku nowych gwiazd blisko siebie.> >>Link do grafiki> >>scontent-f(*)b9faa4ab10f6c926a3&oe=5F7259F1> >>Czy nadal wierzysz w Jezusa mimo oczywistych nonsensów takiej wiary?> >>Miłego dnia.> >Mogłoby to być powiązane z faktem, iż w trakcie dnia czwartego powstały dwa źródła światła, jedno większe, drugie mniejsze. Niestety po jednym z nich pozostał jedynie obłok, prawdopodobnie po tym mniejszym, które emitowało znikomą ilość światła> Obłok nie musiał być dowodem na istnienie drugiej gwiazdy. Sam stwierdzasz, że to Hipo-Teza. o ile znasz takie słowo, no to możemy przyjąć, że bawimy się w opowiadanie bajek.> Natomiast można przyjąć już z całkowitym prawdopodobieństwem, że Jowiszowi, największej planecie układu słonecznego, mało co masy brakuje by stać się gwiazdą. Wiesz? Słyszałeś o tym?Poza tym obłoki gazowe nie emitują światła bo nie są "producentem" energii, a światło jest jedną z postaci energii. Jeśli widzisz jakiś obłok i on "świeci" to jest to tylko światło odbite. Intensywność "świecenia" światła odbitego mierzymy/określamy jako albedo.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | Gruby Rycho (532 punktów) | > >Zanosi się na kolejne odkrycie naukowe, które jeszcze bardziej ośmieszy Stary Testament,> >w który - przypominam - wierzył Jezus!> >Już ośmieszył Stary Testament, a zatem i pana J., odkryty przez naukowców fakt ewolucji gatunków i> >pochodzenie człowieka od dawnych małp, a ostatecznie od Australopiteka.> >Słońce mogło być gwiazdą podwójną. Potem przelatująca blisko trzecia gwiazda wyrwała grawitacyjnie w> >daleki kosmos jego siostrę bliźniaczkę.> >Przy okazji wzrostu szans na poprawność założenia o utraconej siostrze Słońca bardziej prawdopodobna> >staje się planeta X> >- gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego.> >Słońce bis tłumaczy pewne anomalie, które obserwują astronomowie już od dłuższego czasu.> >Jedną z nich jest Obłok Oorta (jego istnienie mimo, że jest tak słabo grawitacyjnie związany z racji> >odległości).> >To sferyczna chmura pyłu i odłamków skalnych powstałych najpewniej z pozostałości po tworzeniu się> >większych ciał Układu Słonecznego.> >Obłok Oorta znajduje się bardzo daleko od Słońca - rozciąga się przypuszczalnie w odległości do 100> >tys. jednostek astronomicznych> >od naszej gwiazdy, które równe są odległości Ziemia - Słońce (1 au to niespełna 150 mln km).> >Znajduje się zatem daleko za pasem Kuipera i dyskiem rozproszonym.> >To wydaje się o tyle naturalne, że bardzo często obłoki materii jak już się zapadają to od razu do> >kilku nowych gwiazd blisko siebie.> >Link do grafiki> >scontent-f(*)b9faa4ab10f6c926a3&oe=5F7259F1> >Czy nadal wierzysz w Jezusa mimo oczywistych nonsensów takiej wiary?> >Miłego dnia.> Mogłoby to być powiązane z faktem, iż w trakcie dnia czwartego powstały dwa źródła światła, jedno większe, drugie mniejsze. Niestety po jednym z nich pozostał jedynie obłok, prawdopodobnie po tym mniejszym, które emitowało znikomą ilość światłaZnów pobiegłeś daleko przed orkiestrę. Obłoki materii nie świecą, bo nie mają charakteru, nie są źródłem światła. Emitują tylko światło odbite, jak nasz ukochany towarzysz zakochanych, pijaków, złodziei i poetów, Księżyc.
|
|
1 na 1 | Leonardoo (1099 punktów) |
I tak tu sobie przyjacielsko gawędzimy na różne tematy.
|
|
 | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >I tak tu sobie przyjacielsko gawędzimy na różne tematy.
No skoro zapraszasz. Wiesz, że zaprzestano budownictwa z wielkiej płyty? Wiesz, bo się nic teraz w Polsce nie buduje, a miało być milion mieszkań. Podobno zaprotestowała państwowa straż pożarna. Bo w standardowych blokach cztero-piętrowych na cztery wejścia do bloku, nie było ani jednego choćby wyjścia. Poza tym nie będzie już parapetów przy oknach. Sanepid się wtrącił. A chodzi o to by ptaki, takie tylko srające i gubiące pióra stwory latające, nie przenosiły przez guano, ptasiej grypy. Były przypadki, że pewna teściowa w mieście M. nad rzeką Wątrobianką oszalała i latała pomieszkaniu krzycząc: "Ja qwa z tym nieudacznym zięciem odlecę!" Tylko nie dopowiedziano, że stale się wylegiwała w oknie, bo musiała mieć kontrolę bieżącą nad zięciem, ale i nad okolicą i to ona przeniosła ptasią grypę. Ale to takie ciekawostki.
|
|
-1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Kiedy odniesiemy te przypuszczenie do Niebocentryzmu, to jest możliwym istnienie dwóch Słońc. Drugim mógł być Księżyc. Został on jednak pozbawiony swojej mocy przez Boga, ponieważ wespół ze Słońcem zniszczyłby życie na planecie. Jest to tylko moje spojrzenie na tą kwestię. W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > Kiedy odniesiemy te przypuszczenie do Niebocentryzmu, to jest możliwym istnienie dwóch Słońc. Drugim mógł być Księżyc. >Został on jednak pozbawiony swojej mocy przez Boga, ponieważ wespół ze Słońcem zniszczyłby życie na planecie. >Jest to tylko moje spojrzenie na tą kwestię. >W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe. > Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
Zaraz, zaraz... ja słyszałem o Słońcu w trójcy jedynym... czyli muszą być trzy Słońca (przynajmniej były do czasu, aż jedno nie ukrzyżowało drugiego, a trzecie nie odleciało w siną dal...)
...czy jakoś tak...
|
|
 | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Kiedy odniesiemy te przypuszczenie do Niebocentryzmu, to jest możliwym istnienie dwóch Słońc. Drugim mógł być Księżyc.Za mała masa! Za mała ilość materii! Równie dobrze wg Ciebie Tytan-księżyc Saturna mógłby być gwiazdą ale Bóg pozbawił go mocy. Tytan (Saturn VI) - największy księżyc Saturna, jedyny księżyc w Układzie Słonecznym posiadający gęstą atmosferę, w której zachodzą skomplikowane zjawiska pogodowe. Jest to również jedyne ciało poza Ziemią, na powierzchni którego odkryto powierzchniowe zbiorniki cieczy - jeziora. Nie wypełnia ich jednak woda, ale ciekły metan. > Został on jednak pozbawiony swojej mocy przez Boga, ponieważ wespół ze Słońcem zniszczyłby życie na planecie.Kompletna bzdura! > Jest to tylko moje spojrzenie na tą kwestię.I bardzo to prymitywnie i żałosne. > W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe.I to jest spojrzenie mądrego na sposób działania radarów dopplerowskich tu na Ziemi. Nie wyjaśnia jak przenieść to na Kosmos. Obiecał nam wyjaśnić i cisza "nad tą trumną". Bo....? Pewnie nie da rady przenieść. Bo.... to nie są radary policyjne. Co można powiedzieć o osobniku zadufanym w sobie tak bardzo, że wszystkich utrąca nie słuchając? Już obalił teorię heliocentryzmu Kopernika, zanegował prawo powszechnego ciążenia Newtona (grawitację), i to bez żadnego dowodu i żadnej żenady swego ekshibistycjonistycznego prezentowania publicznie swojej niewiedzy, niebocentryzmu jakiejś nowej rewelacji, światła Genesis udowadniając ,ze kompletnie nie zna idei Genesis.. Można tylko wyrazić przekonanie że trafiony jest przypadłością prania mózgu religijnie nawiedzonego, odpornego na rzeczowe argumenty. Tyle bzdur w tak krótkiej Jego wypowiedzi napisać, to rzeczywiście sztuka swego rodzaju. A perełką niewątpliwie jest Jego stwierdzenie: Cytat:W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe. Wychodzi więc, że pojęcie ruchu w Kosmosie/Wszechświecie nie istnieje bo dopplerowskie radary policyjne na Ziemi, go nie wykrywają. O czym można więc rozmawiać z takim egzemplum?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Kiedy odniesiemy te przypuszczenie do Niebocentryzmu, to jest możliwym istnienie dwóch Słońc. Drugim mógł być Księżyc.> Za mała masa! Za mała ilość materii! Równie dobrze wg Ciebie Tytan-księżyc Saturna mógłby być gwiazdą ale Bóg pozbawił go mocy.> Tytan (Saturn VI) - największy księżyc Saturna, jedyny księżyc w Układzie Słonecznym posiadający gęstą atmosferę, w której zachodzą skomplikowane zjawiska pogodowe. Jest to również jedyne ciało poza Ziemią, na powierzchni którego odkryto powierzchniowe zbiorniki cieczy - jeziora. Nie wypełnia ich jednak woda, ale ciekły metan.> >Został on jednak pozbawiony swojej mocy przez Boga, ponieważ wespół ze Słońcem zniszczyłby życie na planecie.> Kompletna bzdura!> >Jest to tylko moje spojrzenie na tą kwestię.> I bardzo to prymitywnie i żałosne.> >W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe.> I to jest spojrzenie mądrego na sposób działania radarów dopplerowskich tu na Ziemi.> Cytat:W sytuacji, kiedy radary dopplerowskie funkcjonujące na Ziemi wykluczają jakikolwiek ruch planety i Wszechświata, to wszystko jest możliwe. Wychodzi więc, że pojęcie ruchu w Kosmosie/Wszechświecie nie istnieje bo dopplerowskie radary policyjne na Ziemi, go nie wykrywają.> O czym można więc rozmawiać z takim egzemplum? Jak łatwo można spostrzec, Pan jest jednostką wybitną. I to nie podlega dyskusji. Przypominam sobie, że oprócz elektryki poznał Pan również elektronikę. Jestem pełen podziwu dla Pana. Ośmielę się poprosić o małą przysługę z tej dziedziny. Nie potrafię ustalić jak powinienem podłączyć baterię do mikrofalowego sensora ruchu RCWL - 0516. Działa on na zasadzie radaru dopplerowskiego. Jak Pan dobrze wie, elektronika nie jest odporna na błędy z połączaniem zasilania, ponieważ nieodwołalnie się fajczy. Jest tam kilka punktów, lecz nie wiem do których połączyć zasilanie. Oprócz tego należy jeszcze podłączyć fotodiodę, która będzie sygnalizowała ruch. Ponieważ nikt na tym portalu nie potrafił obalić mojego wpisu ,, Radary dopplerowskie wykluczają Wszechświat" , to jestem zmuszony przeprowadzić eksperyment, który ostatecznie roztrzygnie ten naukowy i egzystencjalny problem. Kiedy wpisze Pan w wyszukiwarce symbol sensora, to natrafi na strony go opisujące.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|