 |
CZY Z RACJONALNEGO PUNKTU WIDZENIA MOŻEMY WYKLUCZYĆ ŻYCIE PO ŚMIERCI ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-06-2018 15:28 | igniculus (237 punktów) | CZY Z RACJONALNEGO PUNKTU WIDZENIA MOŻEMY WYKLUCZYĆ ŻYCIE PO ŚMIERCI ?
2 na 2 | Obietnice życia po śmierci, przynajmniej te, z którymi ja się spotkałem, mają genezę religijną: nieśmiertelna dusza, zaświaty w postaci piekła lub nieba, zmartwychwstanie, reinkarnacja, itp.
Czy to znaczy, że jeżeli komuś nie jest po drodze z religią i odrzuci treści o religijnym pochodzeniu, to traci perspektywę kontynuacji życia po śmierci?
Co na to nauka i rozum? Czy: 1) życie po śmierci jest po prostu niemożliwe, bo mózg nieodwracalnie przestaje pracować 2) nie możemy wykluczyć ani założyć istnienia życia po śmierci ? Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi.
P.S. Oczywiście wielu czytelnikom nasunie się pytanie: "Po co myśleć o tym co będzie po śmierci? Trzeba żyć tym co jest tu i teraz." Cóż. Jest dużo ludzi którzy mają w życiu pod górkę. Nie z własnej winy. Mam na myśli trudne, nieuleczalne choroby, niepełnosprawności, wypadki, doznane krzywdy, biedę i inne okoliczności, które przez całe życie mogą powodować trudne do przezwyciężenia problemy i ból. Nie wszystkim, ale niektórym. Świadomość, że Ci ludzie będą mieli drugą szansę jest dla mnie czymś ... krzepiącym. Z drugiej strony, może lepiej być realistą niż uzależniać swoją psychikę od spekulacji i pobożnych życzeń.
Zdaję sobie sprawę, że temat jest już, mówiąc kolokwialnie, wielokrotnie odgrzewanym w przeszłości kotletem. Mimo to, chyba stanowi on codzienną dietę wielu ludzi.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) | Odp: CZY Z RACJONALNEGO PUNKTU WIDZENIA MOŻEMY WYKLUCZYĆ ŻYCIE PO ŚMIE |
Oto - zaprawdę! - piękne i dobre pytanie. Ja jednak bym je prawdziwie polepszył i upiększył do postaci: "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia po śmierci?". Naprawdę, tak jest znacznie lepiej i dużo ładniej. A jako do pytania komentarz - komentarz. youtu.be/Svd4fe8HEZI
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | Nie łapię przekazu. > Oto - zaprawdę! - piękne i dobre pytanie. Ja jednak bym je prawdziwie polepszył i upiększył do postaci: "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia po śmierci?". Naprawdę, tak jest znacznie lepiej i dużo ładniej.> A jako do pytania komentarz - komentarz.> youtu.be/Svd4fe8HEZI> "Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
|  | Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) | > Nie łapię przekazu.To oczywiste. "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia po śmierci?" brzmi wprawdzie dużo lepiej i znacznie ładniej, ale to jeszcze nie szczyt ideału. Kolejnym wzniosłym krokiem na tym świetlanym szlaku byłoby dopiero pytanie: "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia bądź nie życia po śmierci lub nie?". Oto jest pytanie - pytanie! youtu.be/xMXSNNAL6FA
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | Teraz rozumiem. Dzięki za opinię. Cieszę się, że ktoś ma podobne obserwacje do moich. > >Nie łapię przekazu.> To oczywiste. "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia po śmierci?" brzmi wprawdzie dużo lepiej i znacznie ładniej, ale to jeszcze nie szczyt ideału. Kolejnym wzniosłym krokiem na tym świetlanym szlaku byłoby dopiero pytanie: "Czy z racjonalnego punktu widzenia możemy wykluczyć lub nie możemy wykluczyć życia bądź nie życia po śmierci lub nie?".> Oto jest pytanie - pytanie!> youtu.be/xMXSNNAL6FA> "Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | |  | Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) | > Teraz rozumiem.Zapytajmy więc w sposób, jaki jest najprzenajprawdziwszy, przenajprzepięknięjszy i najprzenajlepszy - "Czy z nieracjonalnego bądź racjonalnego niepunktu czy punktu widzenia bądź niewidzenia można lub nie można wykluczyć albo nie wykluczyć życia bądź nieżycia po śmierci lub nie?". To powinno ambicję zadowalać, czyli inaczej tyle samo, co zadowalać. youtu.be/Uue_lvpCUEk
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
1 na 1 | rogaliczek (669 punktów) | Przede wszystkim powinieneś się uświadomić czym jest ego oraz pragnienie. Są to mechanizmy które można dowolnie modyfikować. Robiąc komuś taką lobotomię, fizycznie usuwasz wszelkie pragnienia z pola jego świadomości. Tak samo w chwili śmierci nie ma dyskomfortu związanego z nieistnieniem, nie ma więc powodu dla którego ktoś miałby (chcieć) istnieć w "zaświatach".
Dlatego z racjonalnego punktu widzenia, ten kto umarł, tego nie ma. Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać).
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | > Przede wszystkim powinieneś się uświadomić czym jest ego oraz pragnienie. Są to mechanizmy które można dowolnie modyfikować.A jak można modyfikować naturalne potrzeby ciała kiedy jest się w sytuacji gdy nie można ich zaspokoić? Przykłady: z braku pieniędzy nie ma się co włożyć do garnka, z powodu choroby nie można znaleźć partnera, nie można zaspokoić popędu albo po prostu cierpi się fizycznie. > Robiąc komuś taką lobotomię, fizycznie usuwasz wszelkie pragnienia z pola jego świadomości. Tak samo w chwili śmierci nie ma dyskomfortu związanego z nieistnieniem, nie ma więc powodu dla którego ktoś miałby (chcieć) istnieć w "zaświatach".Żeby nie teoretyzować i nie być gołosłownym odpowiem z własnego doświadczenia. Ja mam powód  W innym życiu mógłbym doświadczyć fajnych rzeczy, których nie mogę doświadczyć w tym. Z przyczyn ode mnie niezależnych. Niemniej ten powód nie motywuje mnie do ślepej wiary. Nie wiem czy jest coś po śmierci, chociaż fajnie by było  > Dlatego z racjonalnego punktu widzenia, ten kto umarł, tego nie ma. Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać).Rozumiem. Dzięki za jednoznaczne stanowisko w temacie. pozdrawiam
|
|
|  | | rogaliczek (669 punktów) | >Przykłady:
Za te wszystkie stany odpowiadają konkretne receptory obecne w mózgu które da się oszukać. Narkotykami możesz wyłączyć głód, ból i wszelką motywacje do działania.
>W innym życiu mógłbym doświadczyć fajnych rzeczy, których nie mogę doświadczyć w tym.
Chodzi o jakieś konkretne czynności/fantazje czy coś niedookreślonego?
|
|
| |  | | igniculus (237 punktów) | >Chodzi o jakieś konkretne czynności/fantazje czy coś niedookreślonego? Raczej konkretne
|
|
| | |  | Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) |
>Raczej konkretne
Mojm zdajnem rajcze abstrajkcyne.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | | |  | | igniculus (237 punktów) | > >Raczej konkretne> Mojm zdajnem rajcze abstrajkcyne.> "Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza ŻmichowskaWygląda na wypowiedź wprost, a nie ironię. Jestem zaskoczony. Podejmując temat: Chyba lepiej wiem jaki charakter mają moje niezrealizowane potrzeby  , tzn. bardziej konkretne czy bardziej abstrakcyjne Chyba, że nie o tym mowa.
|
|
| | | | |  | Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) |
> Wygląda na wypowiedź wprost, a nie ironię. Jestem zaskoczony.Tylko tym? > Podejmując temat: Chyba lepiej wiem jaki charakter mają moje niezrealizowane potrzeby , tzn. bardziej konkretne czy bardziej abstrakcyjne> Chyba, że nie o tym mowa.Konkret to pojęcie abstrakcyjne. Jeśli ktoś mówi, że ma potrzeby konkretne, to najprawdopodobniej odnosi się w ten sposób do treści wyabstrahowanych, które składają się w jego mentalności w obraz konkretu. Dlatego też konkretne potrzeby odnoszą się zapewne do abstrakcyjnego pojęcia konkretu, z którym pozostają skojarzone w umyśle kompleksy różnych wyabstrahowanych doznań, interpretowane mentalnie jako konkretna potrzeba. Czyli - mówiąc, że masz potrzeby konkretne, przyznajesz się tym samym do posiadania potrzeb czysto abstrakcyjnych. Jeżeli więc mówisz - "mam potrzeby konkretne", będąc przekonanym, że je masz, i to konkretne, to wówczas chyba rzeczywiście nie wiesz, o czym jest mowa. youtu.be/KzeKS36e9Qc
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) |
>Konkret to pojęcie abstrakcyjne. Jeśli ktoś mówi, że ma potrzeby konkretne, to najprawdopodobniej odnosi się w ten sposób do treści wyabstrahowanych, które składają się w jego mentalności w obraz konkretu. Dlatego też konkretne potrzeby odnoszą się zapewne do abstrakcyjnego pojęcia konkretu, z którym pozostają skojarzone w umyśle kompleksy różnych wyabstrahowanych doznań, interpretowane mentalnie jako konkretna potrzeba. Czyli - mówiąc, że masz potrzeby konkretne, przyznajesz się tym samym do posiadania potrzeb czysto abstrakcyjnych. Jeżeli więc mówisz - "mam potrzeby konkretne", będąc przekonanym, że je masz, i to konkretne, to wówczas chyba rzeczywiście nie wiesz, o czym jest mowa.
>Chodzi o jakieś konkretne czynności/fantazje czy coś niedookreślonego?
Wyjściowe pytanie zadane przez rogaliczka było jak wyżej. Moje niezrealizowane potrzeby są raczej konkretne/określone niż niekonkretne/nieokreślone. Nie odnoszę się do kwestii ich abstrakcyjności. Nie tego dotyczyło pierwotne pytanie.
|
|
| | |  | | rogaliczek (669 punktów) | >Raczej konkretne
Czy zatem chociażbyś powtarzać, te czynności w nieskończoność? Przecież gdy zaspokoisz głód to jesteś usatysfakcjonowany do czasu aż znowu go nie poczujesz, co nie jest zależne od twojej woli. Czy nie lepiej byłoby w ogóle nie odczuwać głodu albo trwać w stanie sytości?
|
|
| | | |  | | igniculus (237 punktów) | >Czy nie lepiej byłoby w ogóle nie odczuwać głodu albo trwać w stanie sytości?
W jaki sposób? narkotyki? medytacja? nieistnienie?
|
|
| | | | |  | | rogaliczek (669 punktów) | Sam musisz sobie odpowiedzieć jaki to ma sens. To w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość zależy od tego jak ukształtowało nas otoczenie a nasze pragnienia warunkuje miejsce i właściwości przestrzeni w jakiej się aktualnie znajdujemy.
Można by np: przez wieczność elektrycznie stymulować układ nagrody. Można by jeszcze próbować zwiększać powierzchnie tego układu, ale nie wiem jak by to wpłynęło na intensywność doznań i czy istnieje jakaś granica gdzie lepiej być nie może.
Nie wiem czy nieistnienie może być rozwiązaniem skoro z powodu właściwości pustki(fluktuacje kwantowe, spontaniczne łamanie symetrii) zawsze będzie powstawał budulec dla coraz to bardziej skomplikowanych układów kreujących umysł.
|
|
 | | bajkopisarz (317 punktów) |
>Dlatego z racjonalnego punktu widzenia, ten kto umarł, tego nie ma. Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać).
Moim zdaniem wszystko w śmiecie materialnym zamienia się w informację. Palisz zapisany dysk i ......... dysk spopielisz ale podczas spalania da on więcej ciepła niż dysk niezapisany. Informacja nie ginie. Moim zdaniem chwilowo jest rozproszona i niedostępna ale ............. do czasu.
|
|
|  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >>Moim zdaniem chwilowo jest rozproszona i niedostępna ale ............. do czasu.
Masz jakiś pomysł w jaki sposób ta informacja mogłaby się ... zebrać na powrót, którym chciałbyś się podzielić?
|
|
| |  | 1 na 1 | bajkopisarz (317 punktów) | > >>Moim zdaniem chwilowo jest rozproszona i niedostępna ale ............. do czasu.> Masz jakiś pomysł w jaki sposób ta informacja mogłaby się ... zebrać na powrót, którym chciałbyś się podzielić?> Mogę tylko puścić wodza fantazji. Nie tylko ja. [...]Cała materia w naszym wszechświecie jest zakodowana w formie kwantowej informacji mechanicznej i zgodnie z prawami mechaniki kwantowej, informacje nie powinny nigdy całkowicie zniknąć z kosmosu, nawet jeśli zostają wciągnięty do czarnej dziury. Hawking zaproponował również drugie możliwe rozwiązanie zagadki przechwyconej przez dziurę materii. Czarne dziury nie pochłaniają materii, lecz gromadzą ją w formie dwuwymiarowego hologramu na powierzchni tzw. horyzontu zdarzeń, czyli w miejscu, z którego i tak nie ma już odwrotu. "Informacje nie są przechowywane we wnętrzu czarnej dziury, jak można by się spodziewać, ale na jej granicy " powiedział astrofizyk.[...] ciekawe.or(*)jsciem-do-innego-wszechswiata/Myślę, że jest to wiele o bardziej złożone. Ale wierzę w to, że nic nie ginie na zawsze. Nikt nie umiera całkiem. Wierzę, że informacja pojawiająca się w głowie każdej mrówki, pijawki, wokół roślin albo i w roślinach gdzieś jest zapisywana na "twardym dysku". Może kiedyś na nowo się przyśnisz samemu sobie i wszystkim innym. Może każdy będzie miał takie niebo i takie piekło w jakie wierzył. Idziesz spać i śnisz, czasami nie odróżniasz snu od jawy (we śnie). Są tacy co mówią/piszą, że żyjemy w symulacji komputerowej. Myślę, że będziemy tam żyli. Wyśnisz sobie swój własny świat. A gdyby to miało nastąpić za 100 mld lat ?. Jakie to ma znaczenie. Zamykasz oczy i się budzisz.
|
|
| | |  | Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) | > Zamykasz oczy i się budzisz.Tylko dzięki temu gołąb wciąż żyje... youtu.be/QoIc9lTr9y0
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać).
Wybacz, ale takie stwierdzenie jest zbyt swawolne i śmiałe. Jeśli pewne procesy zachodzące w żywej istocie tak naprawdę są kontrolowane w sposób mniej lub więcej intensywny przez mózg poza odruchami niekontrolowanymi. Mózg to super popleciona sieć neuronów, których praca/działanie nie jest rozpoznane jeszcze i chyba nie będzie dlatego, iż mimo podobieństw w budowie jednak w każdym egzemplarzu procesy kształtowania tej bryły białka mogą przebiegać zupełnie różnie. Co nam wiadomo, to tylko to, że do pracy mózgu potrzebny jest dopływ stały tlenu i związków chemicznych potrzebnych do prawidłowej pracy (bioprądy, bo neuron to taka mikro bateryjka, pozwalająca na przesył impulsem poleceń do organów "wykonawczych"). W wypadku odcięcia dopływu tlenu, poza pierwszym odruchem szoku w pierwszych minutach, następuje już nieodwracalne wyłączanie kolejnych części mózgu (w istocie chodzi o mniejsze zużycie tlenu wynikające z szoku, prawdopodobnie sterowane jeszcze przez mózg, gdzie najpewniej ofiarą zostaną ośrodki zapisanej pamięci, a nie podtrzymujące życie). A to oznacza tylko w konsekwencji postęp degradacji dotychczasowej jako tako działającej istoty pracy. (Symptomatyczne są wypowiedzi przywróconych do życia ze stanu śmierci klinicznej np. światło, tunele, ustępowanie uczucia bólu, mogą tylko dowodzić nieprawidłowej już pracy mózgu). Jeśli dopływ tlenu zostanie odcięty (zawał serca) już na stałe, to zmiany te będą się tylko pogłębiać. Praca mózgu w końcu ustaje. Ustaje w związku z tym działanie dotychczasowych połączeń neuronów. Mózg i jego dotychczasowe funkcje zaczynają się rozpadać. W takim stanie rzeczy, gdyby była taka możliwość, nie będzie żadnej interakcji pozwalającej na "ożywienie", czy też uzyskanie informacji zawartej w mózgu. Zdecydowanie nie ma takiej opcji.
>Moim zdaniem wszystko w śmiecie materialnym zamienia się w informację. Palisz zapisany dysk i ......... dysk spopielisz ale podczas spalania da on więcej ciepła niż dysk niezapisany.
Bardzo mocno powątpiewam. Robiłeś już takie doświadczenia? Oczywiście zdaję sobie sprawę z mikrych różnic w ilości ciepła powstałego z procesu gwałtownego utleniania zwanego krótko spalaniem, bo ilość spalanej masy dysku niezapisanego i zapisanego jest taka sama, i zawsze to można kłaść na karb błędu pomiaru. A ciepło powstałe przy spalaniu jest zależne tylko od ilości masy utlenianej. Można by się spierać czy spalana w ten sposób masa powoduje ulot informacji zapisanych (wg mnie na pewno). Ale czy informacja coś waży, by dyski tej samej masy (zapisane i niezapisane) różniły się wagowo?
>Informacja nie ginie. Moim zdaniem chwilowo jest rozproszona i niedostępna ale ............. do czasu.
Jeżeli dotychczasowa postać materii ulega przekształceniu w inną postać (gazową i stałe części spopielone), to jest tylko informacja dotycząca tego, że taka postać materii istniała, a po procesie utleniania wraca do Natury w postaci już nieuporządkowanych atomów i nawet mikrocząsteczek. I na taką informację możemy być tylko przygotowani. Odzysk informacji rzędu "wyższej"/zapisanej/"zorganizowanej"/uporządkowanej jest już niemożliwy. Sam to chyba widzisz, bo to paskudnie brutalna prawda. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | bajkopisarz (317 punktów) | >>Moim zdaniem wszystko w śmiecie materialnym zamienia się w informację. Palisz zapisany dysk i ......... dysk spopielisz ale podczas spalania da on więcej ciepła niż dysk niezapisany.
>Bardzo mocno powątpiewam. ........ ilość spalanej masy dysku niezapisanego i zapisanego jest taka sama, i zawsze to można kłaść na karb błędu pomiaru.
Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.
>A ciepło powstałe przy spalaniu jest zależne tylko od ilości masy utlenianej.
I ilości reduktora. Także od jego temperatury, postaci krystalograficznej, naprężeń (dotyczy także utleniacza).
Z informacją jest podobnie. Jak znajdę w necie to wkleję a może inni mnie wspomogą ?. Dyskietka zapisana (z informacją) da po spaleniu więcej ciepła niż dyskietka czysta.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Moim zdaniem wszystko w śmiecie materialnym zamienia się w informację. Palisz zapisany dysk i ......... dysk spopielisz ale podczas spalania da on więcej ciepła niż dysk niezapisany. >>Bardzo mocno powątpiewam. ........ ilość spalanej masy dysku niezapisanego i zapisanego jest taka sama, a mikre różnice zawsze można kłaść na karb błędu pomiaru. >Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.
Czy doświadczenia takie robiłeś? Już raz pytałem w związku z dyskami nagranymi i nienagranymi. Pominąłeś.
>>A ciepło powstałe przy spalaniu jest zależne tylko od ilości masy utlenianej. >I ilości reduktora. Także od jego temperatury, postaci krystalograficznej, naprężeń (dotyczy także utleniacza). >Z informacją jest podobnie. Jak znajdę w necie to wkleję a może inni mnie wspomogą ?. Dyskietka zapisana (z informacją) da po spaleniu więcej ciepła niż dyskietka czysta.
Czy sam się bawiłeś w doświadczenia na tym polu?
Nie zgadzam się i liczę, że znajdziesz wiarygodne źródło to potwierdzające. Bo ja nie będę szukał z racji samej, że nie wierzę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | 7ye3A3yTdjqBuK9ijN5x (1 punktów) | > >>>Moim zdaniem wszystko w śmiecie materialnym zamienia się w informację. Palisz zapisany dysk i ......... dysk spopielisz ale podczas spalania da on więcej ciepła niż dysk niezapisany.> >>Bardzo mocno powątpiewam. ........ ilość spalanej masy dysku niezapisanego i zapisanego jest taka sama, a mikre różnice zawsze można kłaść na karb błędu pomiaru.> >Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.> Czy doświadczenia takie robiłeś? Już raz pytałem w związku z dyskami nagranymi i nienagranymi. Pominąłeś.> >>A ciepło powstałe przy spalaniu jest zależne tylko od ilości masy utlenianej.> >I ilości reduktora. Także od jego temperatury, postaci krystalograficznej, naprężeń (dotyczy także utleniacza).> >Z informacją jest podobnie. Jak znajdę w necie to wkleję a może inni mnie wspomogą ?. Dyskietka zapisana (z informacją) da po spaleniu więcej ciepła niż dyskietka czysta.> Czy sam się bawiłeś w doświadczenia na tym polu?> Nie zgadzam się i liczę, że znajdziesz wiarygodne źródło to potwierdzające. Bo ja nie będę szukał z racji samej, że nie wierzę.> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.Wenancjusz, to jest krystkon, trudno zauważyć ?
|
|
| | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Wenancjusz, to jest krystkon, trudno zauważyć ?  A to ci heca! Jeśli oczywiście to prawda. Tylu tu szalonych, nieracjonalnych umysłów się ujawnia, że już czasem brak właściwego rozpoznania w tym tłumie. A żeby nie być gołosłownym to wymienię: astrofon atto arek1357 Baltic Council Thin Tank CzłowiekRozumny hansel Hermene hillyshotorbitus izdeb zza grobu Mietekz Miłujący prawdę rogaliczek okrągły syk tomczesław Waligóra strefaprywatna rossonero Ramirez Mam w spisie jeszcze z dwudziestu. Nawet się nie zastanawiam czy Krystkon wrócił. Przestałem na niego już uważać.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | rogaliczek (669 punktów) | >Tylu tu szalonych, nieracjonalnych umysłów się ujawnia,(...) >A żeby nie być gołosłownym to wymienię:
>rogaliczek
Mógłbyś w skrócie wyjaśnić czemu mnie tak określasz?
>Mam w spisie jeszcze z dwudziestu.
W sensie, że książkę piszesz, jakąś prace naukową? Czy nie masz co ze sobą zrobić?
|
|
| | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>rogaliczek >Mógłbyś w skrócie wyjaśnić czemu mnie tak określasz?
Skoro mnie wywołałeś do tablicy.... Widzę po Twoim wpisie, że wybiegłeś tak daleko w swych wizjach, że zatrącasz raczej o sferę s-f. Trudno, ale to trudno bardzo powiedzieć co będzie nawet za sto lat, a co dopiero w czasach, gdy człowiek będzie umiał i mógł dowolnie sobie naginać czasoprzestrzeń. "Nie chcem ale muszem" Tobie przypomnieć, że to portal racjonalisty.
>>Mam w spisie jeszcze z dwudziestu. >W sensie, że książkę piszesz, jakąś prace naukową? Czy nie masz co ze sobą zrobić?
Zaraz naukową. Masz rzeczywiście wyobraźnię. Każda więc książka telefoniczna winna być firmowana nazwiskami twórców wraz z ich tytułami naukowymi. Spis tych irracjonalistów mi służy tylko do przypomnienia by takich raczej omijać. Dyskusja z nimi traci w ogóle sens, zwłaszcza u religijnie nawiedzonych. Czytać takich to sztuka by zachować cierpliwość. No i czasem mnie ponosi. Jednak ja dyskusji nie podtrzymuję, gdy widzę niereformowalne indywiduum. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) |
> >Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.> Czy doświadczenia takie robiłeś? Już raz pytałem w związku z dyskami nagranymi i nienagranymi. Pominąłeś.To zadanie jak widzę znane jest w goglach i wystarczy wpisać "rozpuszczenie sprężyny w kwasie". Ponoć zadanie z gimnazjum. Łatwo policzyć. Energia sprężystości E = 1/2 K*X^2. Ile potrzeba ciepła na ogrzanie r-ru kwasu też łatwo policzyć Q = m*c*(T2-T1) itp. Na pewno wyjdzie tego bardzo nie wiele ale będzie to mierzalne. I jak wynika z gogle tak też jest. O tej dyskietce czytałem ale nie odnalazłem info. W wiki jest jak policzyć przyrost entropii dla dwóch różnych temperatur, czyli ciało ogrzewamy, entropia rośnie. Nikt tego chyba nie kwestionuje. Skoro entropia dyskietki rośnie przy jej zapisaniu to nie ma wyjścia. Przy jej spaleniu musimy dostać więcej ciepła i na pewno będzie to trudno mierzalne. Ale czy ja napisałem, że dusza ludzka wazy 21 Gram ?
|
|
| | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
> W wiki jest jak policzyć przyrost entropii dla dwóch różnych temperatur, czyli ciało ogrzewamy, entropia rośnie. Nikt tego chyba nie kwestionuje. Skoro entropia dyskietki rośnie przy jej zapisaniu to nie ma wyjścia. Przy jej spaleniu musimy dostać więcej ciepła i na pewno będzie to trudno mierzalne. Ale czy ja napisałem, że dusza ludzka wazy 21 Gram ?  Boże, widzisz a nie grzmisz, przecież pojęcie entropii w fizyce i teorii informacji to są dwie różne rzeczy
|
|
| | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Boże, widzisz a nie grzmisz, > przecież pojęcie entropii w fizyce i teorii informacji to są dwie różne rzeczy
Dla "bajkopisarza" nie ma żadnej różnicy. Skoro zapis jakiejś informacji na dysku podnosi walor cieplny przy spalaniu tego samego dysku bez zapisu, to tylko znaczy, że informacja jest w trakcie spalania materiałem równie palącym się/materiałem energetycznym/ulega procesowi przemiany w ciepło. Jest to zawiła wg bajkopisarza sprawa, ale ma miejsce. Nie śmiem mu proponować zapoznania się w techniką wykonywania zapisów na dysku, bo nie chcę go zawstydzać. Energię, która wyzwala się w trakcie procesu szybkiego utleniania, trzeba w czasie zapisu dodatkowo dostarczyć. Jak i w jakiej postaci? Tego się nie dowiedziałem i sądzę, że się nie dowiem. Bajkopisarz się zaplątał, a rozwiązania zadań z bilansu cieplnego na poziomie gimnazjum powinien sam umieć rozwiązać skoro to takie proste. W ten sposób własną pracą dojdzie do jakichś tam wniosków, mam nadzieję, że sensownych. Rzucanie dowolne wzorami ogólnymi nie prowadzi do wyjaśnienia kwestii przekształcania się energii potencjalnej w ciepło. W Kosmosie wtedy by to zauważono dawno. Poza tym energia potencjalna to energia ciał będących w spoczynku a jeszcze lepiej w polu sił ekwipotencjalnych o określonym gradiencie. A ponieważ wszystko jest w ruchu, więc i trzeba rozważać także układ odniesienia.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | >>Boże, widzisz a nie grzmisz, >> przecież pojęcie entropii w fizyce i teorii informacji to są dwie różne rzeczyDla "bajkopisarza" nie ma żadnej różnicy. Skoro zapis jakiejś informacji na dysku podnosi walor cieplny przy spalaniu tego samego dysku bez zapisu, to tylko znaczy, że informacja jest w trakcie spalania materiałem równie palącym się/materiałem energetycznym/ulega procesowi przemiany w ciepło.
Sprawę entropii już chyba wyjaśniłem.
Urządzenie zapisujące informacje (UZI) może energię zużywać na zapis informacji choć pewno (???)nie musi. Wyobraźmy sobie dzbany nie z wodą a prafiną. Stopiona to 1, sproszkowana to 0. Jeśli UZI z zapisem informacji zniszczysz to odzyskasz ciepło zużyte na stopienie parafiny.
Zapis info może symbolizować pole wewnątrz cewki. Jest pole to mamy 1 nie ma pola to 0. Palisz UZI to musisz odzyskać energię. Na chwilę obecną nie znam sposobu zapisu info na dvd.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Boże, widzisz a nie grzmisz, >>> przecież pojęcie entropii w fizyce i teorii informacji to są dwie różne rzeczyDla "bajkopisarza" nie ma żadnej różnicy. Skoro zapis jakiejś informacji na dysku podnosi walor cieplny przy spalaniu tego samego dysku bez zapisu, to tylko znaczy, że informacja jest w trakcie spalania materiałem równie palącym się/materiałem energetycznym/ulega procesowi przemiany w ciepło. >Sprawę entropii już chyba wyjaśniłem. >Urządzenie zapisujące informacje (UZI) może energię zużywać na zapis informacji choć pewno (???)nie musi. Wyobraźmy sobie dzbany nie z wodą a prafiną. Stopiona to 1, sproszkowana to 0. Jeśli UZI z zapisem informacji zniszczysz to odzyskasz ciepło zużyte na stopienie parafiny. >Zapis info może symbolizować pole wewnątrz cewki. Jest pole to mamy 1 nie ma pola to 0. Palisz UZI to musisz odzyskać energię. Na chwilę obecną nie znam sposobu zapisu info na dvd.
Przykład na tyle niekompatybilny, że wymagałby znów odpowiedzi wyjaśniającej. Dlatego pominę linię dyskusji, która niechcący odbiegła od tematu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > >>Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.> >Czy doświadczenia takie robiłeś? Już raz pytałem w związku z dyskami nagranymi i nienagranymi. Pominąłeś.> To zadanie jak widzę znane jest w goglach i wystarczy wpisać "rozpuszczenie sprężyny w kwasie". Ponoć zadanie z gimnazjum.> Łatwo policzyć. Energia sprężystości E = 1/2 K*X^2. Ile potrzeba ciepła na ogrzanie r-ru kwasu też łatwo policzyć Q = m*c*(T2-T1) itp.> Na pewno wyjdzie tego bardzo nie wiele ale będzie to mierzalne. I jak wynika z gogle tak też jest. O tej dyskietce czytałem ale nie odnalazłem info.> W wiki jest jak policzyć przyrost entropii dla dwóch różnych temperatur, czyli ciało ogrzewamy, entropia rośnie. Nikt tego chyba nie kwestionuje. Skoro entropia dyskietki rośnie przy jej zapisaniu to nie ma wyjścia. Przy jej spaleniu musimy dostać więcej ciepła i na pewno będzie to trudno mierzalne. Ale czy ja napisałem, że dusza ludzka wazy 21 Gram ?  Edit. Zapis informacji na dyskietce dvd musi odbywać się kosztem ingerencji w strukturę materiału z jakiego zbudowana jest dyskietka. Czy ta ingerencja powoduje mniejsze czy większe uporządkowanie ?. Wiem, że w teorii informacji jednostki dla entropi są inne ale ............... czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?. Powtórzę. O tej dyskietce czytałem, wiele lat temu.
|
|
| | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > >>>Ściśnięta sprężyna włożona do kwasu i w nim rozpuszczona, da mierzalną różnicę w temperaturze kwasu z rozpuszczoną sprężyną. A sprężyna waży tyle "samo" co sprężyna nieściśnięta. Energia potencjalna nie ginie.> >>Czy doświadczenia takie robiłeś? Już raz pytałem w związku z dyskami nagranymi i nienagranymi. Pominąłeś.> >To zadanie jak widzę znane jest w goglach i wystarczy wpisać "rozpuszczenie sprężyny w kwasie". Ponoć zadanie z gimnazjum.> >Łatwo policzyć. Energia sprężystości E = 1/2 K*X^2. Ile potrzeba ciepła na ogrzanie r-ru kwasu też łatwo policzyć Q = m*c*(T2-T1) itp.> >Na pewno wyjdzie tego bardzo nie wiele ale będzie to mierzalne. I jak wynika z gogle tak też jest. O tej dyskietce czytałem ale nie odnalazłem info.> >W wiki jest jak policzyć przyrost entropii dla dwóch różnych temperatur, czyli ciało ogrzewamy, entropia rośnie. Nikt tego chyba nie kwestionuje. Skoro entropia dyskietki rośnie przy jej zapisaniu to nie ma wyjścia. Przy jej spaleniu musimy dostać więcej ciepła i na pewno będzie to trudno mierzalne. Ale czy ja napisałem, że dusza ludzka wazy 21 Gram ?  > Edit. Zapis informacji na dyskietce dvd musi odbywać się kosztem ingerencji w strukturę materiału z jakiego zbudowana jest dyskietka. Czy ta ingerencja powoduje mniejsze czy większe uporządkowanie ?. Wiem, że w teorii informacji jednostki dla entropi są inne ale ............... czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?. Powtórzę. O tej dyskietce czytałem, wiele lat temu.jak masz wyobrażenie w pisaniu tuszem po kartce to tak. nie wiem jak zapisuje się informacja na płycie. ale skoro informacja jest wpylana przez źródło światła zwane laserem, to nawet może następować ubytek masy. czyli większe uporządkowanie. zatem nie ma mowy o entropii w sytuacji harmonii układu.
|
|
| | | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
> czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?To pytanie jest bez sensu, bo z definicji te dwa pojęcia dotyczą czegoś innego. W informatyce pojęcie entropii odnosi się do informacji a w fizyce do układu fizycznego. Ty chcesz udowodnić, że "wszystko w świecie zmienia się w informacje" i aby to udowodnić posługujesz się utożsamieniem tych dwóch różnych pojęć. Czyli w zasadzie zakładasz z góry coś nawet silniejszego niż chcesz dowieść. To się nazywa błędne koło w argumentacji
|
|
| | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > >czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?> To pytanie jest bez sensu, bo z definicji te dwa pojęcia dotyczą czegoś innego. W informatyce pojęcie entropii odnosi się do informacji a w fizyce do układu fizycznego.> Fizyka:> pl.wikipedia.org/wiki/Entropia> Informatyka:> pl.wikipedia.org/wiki/Entropia_(teoria_informacji)> Ty chcesz udowodnić, że "wszystko w świecie zmienia się w informacje" i aby to udowodnić posługujesz się utożsamieniem tych dwóch różnych pojęć.> Czyli w zasadzie zakładasz z góry coś nawet silniejszego niż chcesz dowieść. To się nazywa błędne koło w argumentacji  Nawet jeśli buduję swój własny pogląd na świat, staram się aby był on racjonalny. Lepsze to niż wiara w manne z nieba, gadania ze żmijami i ożywianie trupa. Pewno błądzę i się mylę ale nie trwam z uporem w błędzie. Z google umiem korzystać i często to robię. Moje pytanie ma sens. Dotyczy wypalania płyty dvd i ogólnie zapisu informacji. Czy zapis informacji (nie koniecznie na płycie dvd) zwiększa/zmniejsza entropię nośnika w ujęciu termodynamicznym ?. Zakładamy, że zapis nie zmniejsza masy nośnika.
|
|
| | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > >>czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?> >To pytanie jest bez sensu, bo z definicji te dwa pojęcia dotyczą czegoś innego. W informatyce pojęcie entropii odnosi się do informacji a w fizyce do układu fizycznego.> >Fizyka:> >pl.wikipedia.org/wiki/Entropia> >Informatyka:> >pl.wikipedia.org/wiki/Entropia_(teoria_informacji)> >Ty chcesz udowodnić, że "wszystko w świecie zmienia się w informacje" i aby to udowodnić posługujesz się utożsamieniem tych dwóch różnych pojęć.> >Czyli w zasadzie zakładasz z góry coś nawet silniejszego niż chcesz dowieść. To się nazywa błędne koło w argumentacji  > Nawet jeśli buduję swój własny pogląd na świat, staram się aby był on racjonalny. Lepsze to niż wiara w manne z nieba, gadania ze żmijami i ożywianie trupa. Pewno błądzę i się mylę ale nie trwam z uporem w błędzie. Z google umiem korzystać i często to robię.> Moje pytanie ma sens. Dotyczy wypalania płyty dvd i ogólnie zapisu informacji. Czy zapis informacji (nie koniecznie na płycie dvd) zwiększa/zmniejsza entropię nośnika w ujęciu termodynamicznym ?. Zakładamy, że zapis nie zmniejsza masy nośnika.Mylisz pojęcia entropii. Więc pytanie jest dziwne. Pytasz o entropie termodynamiczną, ale masz na myśli tą z teorii inforamcjii. Tak się nie da. Sprecyzuj pytanie jeszcze raz.
|
|
| | | | | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
>Nawet jeśli buduję swój własny pogląd na świat, staram się aby był on racjonalny. Lepsze to niż wiara w manne z nieba, gadania ze żmijami i ożywianie trupa. Pewno błądzę i się mylę ale nie trwam z uporem w błędzie. Z google umiem korzystać i często to robię.
Ja tam nie rozsztrzygam czy masz racje, zwróciłem tylko uwagę na wadliwość tego argumentu opierającego się na potraktowaniu entropii w sensie fizycznym i informatycznym jako tego samego.
>Czy zapis informacji (nie koniecznie na płycie dvd) zwiększa/zmniejsza entropię nośnika w ujęciu termodynamicznym ?
To zależy. Trzeba najpierw zdefiniować czym jest zjawisko zapisu z punktu widzenia fizycznego i jaki rodzaj informacji jest zapisywany na nośniku. Jeżeli nośnik był na początku wyzerowany i zapisujesz na nim losowy strumień bitów to niewątpliwie zwiększasz entropie informacji na nim zapisanych. Natomiast jak to wygląda z punktu widzenia fizycznego to zależy od technologii zapisu,
wyobraźmy sobie technologie zapisu bazującą na przechowywaniu wartości kolejnych bitów w dzbanach wody. Jeżeli w określonym dzbanie woda jest w stanie płynnym to czytamy bit 0, jeśli w stanie zamarzniętym to czytamu bit 1. Zapisując informacje o dużej entropii w takim początkowo wyzerowanym nośniku będziemy musieli doprowadzić do zamarznięcia wody w niektórych dzbanach. Entropia zamarzającej wody maleje zgodnie ze wzorem:
dS = dQ/T
To oznacza że cały układ będzie obniżał entropie termondynamiczą podczas gdy informacja zapisana w dzbanach składających się na ten układ będzie rosła.
Podsumowując możliwe są wszystkie kombinacje, zależy to od technologii zapisu, rodzaju i sposobu reprezentacji informacji.
|
|
| | | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >>Nawet jeśli buduję swój własny pogląd na świat, staram się aby był on racjonalny. Lepsze to niż wiara w manne z nieba, gadania ze żmijami i ożywianie trupa. Pewno błądzę i się mylę ale nie trwam z uporem w błędzie. Z google umiem korzystać i często to robię. >Ja tam nie rozsztrzygam czy masz racje, zwróciłem tylko uwagę na wadliwość tego argumentu opierającego się na potraktowaniu entropii w sensie fizycznym i informatycznym jako tego samego. >>Czy zapis informacji (nie koniecznie na płycie dvd) zwiększa/zmniejsza entropię nośnika w ujęciu termodynamicznym ? >To zależy. Trzeba najpierw zdefiniować czym jest zjawisko zapisu z punktu widzenia fizycznego i jaki rodzaj informacji jest zapisywany na nośniku. Jeżeli nośnik był na początku wyzerowany i zapisujesz na nim losowy strumień bitów to niewątpliwie zwiększasz entropie informacji na nim zapisanych. Natomiast jak to wygląda z punktu widzenia fizycznego to zależy od technologii zapisu, >wyobraźmy sobie technologie zapisu bazującą na przechowywaniu wartości kolejnych bitów w dzbanach wody. Jeżeli w określonym dzbanie woda jest w stanie płynnym to czytamy bit 0, jeśli w stanie zamarzniętym to czytamu bit 1. Zapisując informacje o dużej entropii w takim początkowo wyzerowanym nośniku będziemy musieli doprowadzić do zamarznięcia wody w niektórych dzbanach. Entropia zamarzającej wody maleje zgodnie ze wzorem: >dS = dQ/T >To oznacza że cały układ będzie obniżał entropie termondynamiczą podczas gdy informacja zapisana w dzbanach składających się na ten układ będzie rosła. >Podsumowując możliwe są wszystkie kombinacje, zależy to od technologii zapisu, rodzaju i sposobu reprezentacji informacji.
mam wrażenie że ludzie dyskutują na różne tematy. najczęściej o ewolucji. zamiast najpierw zgłębić temat w książkach. przez co rozmowa a wiedza się mija. i konwersacja jest pozbawiona sensu. bo każdy mówi co mu się wydaje, a nie nie dyskutuje.
ale ja się nie znam.
w sumie informacja musi być pozbawiona entropii inaczej nie stworzono by terminu o tej samej nazwie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
mówiąc ściśle w przykładzie który wyżej podałem entropia nośnika w sensie fizycznym maleje a entropia informacji na nim zapisanej wzrasta,
nie wiem co masz na myśli pisząc:
>w sumie informacja musi być pozbawiona entropii inaczej nie stworzono by terminu o tej samej nazwie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
> mam wrażenie że ludzie dyskutują na różne tematy. najczęściej o ewolucji. zamiast najpierw zgłębić temat w książkach. przez co rozmowa a wiedza się mija. i konwersacja jest pozbawiona sensu.Jak chcesz zostać profesjonalnym trollem na ateistycznych forach to czytaj to: www.discovery.org/id/books/
|
|
| | | | | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > >mam wrażenie że ludzie dyskutują na różne tematy. najczęściej o ewolucji. zamiast najpierw zgłębić temat w książkach. przez co rozmowa a wiedza się mija. i konwersacja jest pozbawiona sensu.> Jak chcesz zostać profesjonalnym trollem na ateistycznych forach to czytaj to:> www.discovery.org/id/books/ moim celem nie jest trolling. po prostu brakuje mi dobrego rozmówcy i ciekawego tematu. przez rozmówce mam na myśli to że większość rozmów jakie tu prowadziłem i wydawały mi się choć trochę intrygujące nikogo nie ciekawiły i wydawały się nie błahe co bezsensowne. więc sam rozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > >mam wrażenie że ludzie dyskutują na różne tematy. najczęściej o ewolucji. zamiast najpierw zgłębić temat w książkach. przez co rozmowa a wiedza się mija. i konwersacja jest pozbawiona sensu.> Jak chcesz zostać profesjonalnym trollem na ateistycznych forach to czytaj to:> www.discovery.org/id/books/Ooooo widzę kolega Wielebny albo Tajny Współpracownik KrK. Dziś Ci Tajni wcale nie są tacy Tajni bo zwykle się z tym nie kryją. Ale nick sugeruje kamuflaż  . Nie tylko nick. Dla KrK ateiście nie są groźni. W skali państwa nich tego szitu od nich nie kupi. Ludzie chcą i potrzebują wierzyć (Bóg, Allach, zwał jak zwał). To naturalne pragnienie. Kościół boi się tych co myślą jak ja. Wiera i religia są w czymś podobne do seksu. Może być on wynikiem Miłości albo zakupiony w burdelu. Nie sugeruję, że religie to burdele, powiedzmy fabryki, które ideę Boga zapakowały w papierek i nim handlują na lewo i prawo. Młody człowieku !. Religia jest Ci potrzebna jak ręcznik rybie a w Boga jak chcesz sobie wierz, bez handlowców. Ja tak wierzę. Kolega Tajniak, także od trolli wypomniał Panu Kapciowi. Ci od świadków Jehowych też są dla KrK groźni. Oferują Boga w bardziej przyjaznym opakowaniu. Ich wizja raju mnie się bardziej podoba choć w nią nie wierzę. Ale przeciętny człowiek będzie tą wizję po woli łykał.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) | > >>mam wrażenie że ludzie dyskutują na różne tematy. najczęściej o ewolucji. zamiast najpierw zgłębić temat w książkach. przez co rozmowa a wiedza się mija. i konwersacja jest pozbawiona sensu.> >Jak chcesz zostać profesjonalnym trollem na ateistycznych forach to czytaj to:> >www.discovery.org/id/books/> Ooooo widzę kolega Wielebny albo Tajny Współpracownik KrK. Dziś Ci Tajni wcale nie są tacy Tajni bo zwykle się z tym nie kryją. Ale nick sugeruje kamuflaż . Nie tylko nick.to co tam podlinkowałem to przecież protestanci a nie kościół rzymskokatolicki
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) |
>to co tam podlinkowałem to przecież protestanci a nie kościół rzymskokatolicki
Jeden ch...j. Swoją drogą te książki są o wiele ciekawsze niż biblia. A co do Pana Kapcia ............... też uważam, że to troll. Nie mniej sympatyczny troll.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Moje pytanie ma sens. Dotyczy wypalania płyty dvd i ogólnie zapisu informacji. Czy zapis informacji (nie koniecznie na płycie dvd) zwiększa/zmniejsza entropię nośnika w ujęciu termodynamicznym ?. Zakładamy, że zapis nie zmniejsza masy nośnika.
Raczej sensu nie ma, bo mylisz dwie różne sprawy.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) |
> W informatyce pojęcie entropii odnosi się do informacji a w fizyce do układu fizycznego.> Ty chcesz udowodnić, że "wszystko w świecie zmienia się w informacje"Ostatnio kolega TW KrK (czyli autor wyżej) zainspirował mnie entropią w ujęciu fizycznym jak i informacji. Odnalazłem dwa ciekawe artykułu www.comput(*)at-jako-informacja,319767.htmlJeśli dobrze załapałem i w ujęciu fizycznym entropia może być wyrażona w bitach tzn. można opisać układ w taki sposób, że można jego odtworzyć (jako klona) w dowolnym miejscu Wszechświata [...] układ scalony zrealizowany na płytce krzemowej, który zawiera 1 GB dowolnych danych, ma entropię rzędu 10 do dziesiątej potęgi bitów, zaś układ o tej samej pojemności, rozpatrywany jako układ termodynamiczny, ma entropię znacznie większą - rzędu 10 do dwudziestej trzeciej bitów. [...]. Technicznie to zawsze będzie niewykonalne bo oznaczało by to możliwość ożywienia trupa a ściślej jego odtworzenia. Układ też można opisać entropią w ujęciu termodynamiki. Nie mam pewności czy spalenie czystej dyskietki a zapisanej da różnice w cieple, raczej tak ale będzie to ilość niemierzalna ale moim zdaniem będzie to raczej na plus [...]Przykładowo, dowolny układ techniczny (np. komputer czy najprostszy kalkulator) złożony z 1000 elementów, z których każdy może mieć do 10 połączeń z innymi elementami, posiada informację wielkości 1, 33 razy 10 do potęgi piątej bitów, czyli mniej niż miliardową część jednostki entropii, którą układ ten (jak wszystko w fizycznym świecie) posiada. Taka ilość informacji nie ma istotnie żadnego wpływu zwrotnego na energię układu.[...]Dalsze ciekawe zdanie [...]Czy istnieje jednak substrat, ostateczne podłoże informacji? A może jest ona arché świata, praprzyczyną i prazasadą wszystkich bytów?[...]Dalej [...] czy wpływ informacji na energię lub materię dowolnego układu mógłby być tej samej miary, co wpływ prędkości ciała na jego masę, o czym traktuje teoria względności? Taka sytuacja miałaby niezwykle ważkie konsekwencje praktyczne. Gdyby bowiem udało się zbudować takie techniczne urządzenie, to dostarczałoby ono więcej informacji niż jej zużywało. Pytanie jest otwarte, lecz od razu trzeba zauważyć, że istnieje już takie "urządzenie" - jest nim człowiek. Może on wszak zawsze zdobyć więcej nowych danych niż już ich posiada, a bywa też (nie jest tak zawsze, a tylko czasami), że nie traci więcej energii, niż jej przyswaja czy wytwarza. [...]I tu też jest ciekawe zdanie [...]Amerykański fizyk John Wheeler jest zwolennikiem radykalnej redukcji wszystkich własności świata fizycznego do informacji. [...]Pewno tu autorowi o co innego chodzi niż mi. Bo wg mnie wszystko zamienia się w informację. Zabijesz muchę, podniesiesz młotek, to co się dzieje w liściu, głowie mrówki i komórce jej odwłoka zamieni się w realnie i fizycznie istniejącą informację, która czeka na zapisanie albo już jest zapisana (nie wiem gdzie). Dlatego podróż w czasie będzie tylko odczytem tej informacji bez możliwości jej zmiany tak jak w kinie oglądamy film. Nadpisanie dysku wymagało by pewno gigantycznych ilości energii i nowej informacji więc taka forma podróży w czasie (zmiana jego wg dowolnego scenariusza) nie będzie możliwa. Plus ten artykuł ale dla mnie mniej interesujący wszystkoco(*)owski-energia-jako-informacja/Nadal moja informacja na temat negantropii nie jest kompletna ale tym razem raczej "wyczuwam blusa"  . Co do spalania dvd nadal nie mam pewności.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Ale czy ja napisałem, że dusza ludzka wazy 21 Gram ?  Nie napisałeś. Dobrze że choć teraz. Znaczy się, wg Ciebie, skoro dusza waży aż 21 gram, to znaczy, że musi być materialna, bo podlega sile grawitacji ziemskiej. No bo co to za pojęcie waga? Skoro jest aż tak materialna to dlaczego jej nie widać. Gdzie ta materia znika, zakładając, od początku istnienia człowieka? Powinno być już dość tłoczno od tych dusz. > Edit. Zapis informacji na dyskietce dvd musi odbywać się kosztem ingerencji w strukturę materiału z jakiego zbudowana jest dyskietka.Niezupełnie. Są technologie pozwalające na wielokrotne zapisy i wielokrotne kasowania zapisów (np. kamerki montowane w samochodach). Zapis nie wnika w strukturę materiału z którego jest wykonana dyskietka. Promień lasera, który powoduje uwiecznienie zapisu nie "prześwietla" materiału dyskietki wskroś. Jeszcze raz polecam zapoznanie się z techniką dokonywania nagrań techniką laserową. Po co nakłada się cieniutką warstwę aluminium na płaszczyznę dyskietki? > Czy ta ingerencja powoduje mniejsze czy większe uporządkowanie ?. Wiem, że w teorii informacji jednostki dla entropi są inne ale ............... czy może być jeden wzrost entropii a drugiej spadek ?. Powtórzę. O tej dyskietce czytałem, wiele lat temu.No tak. Jeśli wiele lat temu się spotkałeś z tym zagadnieniem (to zależy ile lat), to technika nagrań cyfrowo dopiero się rodziła i doskonaliła. Jednak nigdy promień lasera nie wnikał w strukturę materiału dyskietki.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >To zadanie jak widzę znane jest w goglach i wystarczy wpisać "rozpuszczenie sprężyny w kwasie". Ponoć zadanie z gimnazjum. >Łatwo policzyć. Energia sprężystości E = 1/2 K*X^2. Ile potrzeba ciepła na ogrzanie r-ru kwasu też łatwo policzyć Q = m*c*(T2-T1) itp.
Widzisz jak chcesz. Zróbmy użytek z wyobraźni. Jeśli zanurzymy ściśniętą sprężynę do kwasu i ten stan potrafimy utrzymać, następuje od razu proces reakcji metalu z kwasem. Nie piszę jakiego metalu i jakiego kwasu, by nie wpaść w niepotrzebne szczegóły. Sprężyna jest ściśnięta i rzeczywiście posiada energię potencjalną, czyli mechaniczną zdolność do wykonania pracy wynikającą z energii sprężystości. Co jest skutkiem reakcji metalu z kwasem? Ano następuje proces "trawienia" (określenie używane w technice) metalu przez kwas. Tu muszę założyć, że trawienie następuje równomiernie dla każdej strony sprężyny. Czyli tego metalu w sprężynie jak gdyby ubywa. A siła wynikająca z energii sprężystości a tym samym energia potencjalna zależy od oczywiście właściwości materiału trawionego a w szczególe od pola przekroju sprężyny (powiedzmy, że sprężyna wykonana jest z okrągłego pręta). W czasie trawienia materiału ściśniętej sprężyny zmniejsza się efektywny przekrój pręta z jakiego sprężynę wykonano. Oczywiście sprężyna jest cały czas ściśnięta. Zmniejszenie przekroju skutkuje zmniejszeniem siły rozprężającej. Zmniejszenie siły rozprężającej a tym samym siły sprężystości. Proces trwa cały czas. Dochodzi do tego, że średnica pręta zmaleje do wielkości średnicy nitki krawieckiej. To tylko oznacza, że do ściśnięcia takiej lichej sprężyny potrzeba, nie wiem ile rzędów, mniejszej siły i naładowania o wiele mniejszą energią. A więc gdzie się podziała energia potencjalna sprężyny ściśniętej? Jak widzisz zmalała i to potężnie. Jak myślisz? Czy przekształciła się w ciepło? Jeśli, to jak? A czy reakcja chemiczna metalu z kwasem jest reakcją endotermiczną czy egzotermiczną? Czy wzrost temperatury kwasu jest wynikiem ciepła reakcji chemicznej czy też wyzwalania się energii potencjalnej? Masz do wyboru, tylko musisz uzasadnić jak mechaniczna, potencjalna energia sprężyny którą ścisnęliśmy przekształciła się w dodatkowe ciepło. W którym miejscu ja coś może przegapiłem?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > Widzisz jak chcesz. Zróbmy użytek z wyobraźni. Jeśli zanurzymy ściśniętą sprężynę do kwasu i ten stan potrafimy utrzymać, następuje od razu proces reakcji metalu z kwasem............................ Masz do wyboru, tylko musisz uzasadnić jak mechaniczna, potencjalna energia sprężyny którą ścisnęliśmy przekształciła się w dodatkowe ciepło.Ja oprócz Ciebie jeszcze pracuję i podatki płacę aby ZUS Ci co miesiąc kasę przyniósł  . Nie mam czasu na szybkie odpowiedzi. Masz dwa niemal identyczne układy. Nr 1 - sprężyna luźno w kwas wrzucona Nr 2 - sprężyna napięta. Pomiar robimy w bombie kalorymetrycznej. W układzie Nr 2 odczytamy wyższą temperaturę niż w układzie Nr 1. A jak szczegółowo się energia potencjalna zamienia w ciepło mało kto wie. Po prostu obowiązuje tu zasada zachowania energii. Nikogo nie obchodzi jak na poziomie sub- atomowym (choć pewno to ciekawa wiedza) energia potencjalna cięciwy łuku zamienia się w energię kinetyczną strzały. Przy okazji. Fakt. Słowo entropia w teorii informacji mnie zmyliło. Z automatu odczytałem, że tak jak czas z fizyce i ekonomii jest w sekundach liczony tak do głowy mi nie przyszło, że w ekonomii czas liczą w dolarach  . No ale od wczoraj jestem trochę mądrzejszy. Powinni to nazwać nie entropia a np. intropia. Cóż zrobić jest jak jest i będę już o tym wiedział.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Ja oprócz Ciebie jeszcze pracuję i podatki płacę aby ZUS Ci co miesiąc kasę przyniósł . Nie mam czasu na szybkie odpowiedzi.Uwaga nie trafiona i niegrzeczna. Ja na swoją emeryturę pracowałem 47 lat. Ty teraz pracujesz na swoją emeryturę. Tak, że nie widzę tu związku z ZUS-em, a Ty nie widzisz, iż system ją stworzył. Czyli państwo. Jesteś nieodporny na indoktrynację. Stąd i takie nierozumne Twoje wypowiedzi. > Masz dwa niemal identyczne układy.> Nr 1 - sprężyna luźno w kwas wrzucona> Nr 2 - sprężyna napięta.Temu nie zaprzeczałem, co chyba nie zaprzeczysz. > Pomiar robimy w bombie kalorymetrycznej. W układzie Nr 2 odczytamy wyższą temperaturę niż w układzie Nr 1. A jak szczegółowo się energia potencjalna zamienia w ciepło mało kto wie. Po prostu obowiązuje tu zasada zachowania energii. Nikogo nie obchodzi jak na poziomie sub- atomowym (choć pewno to ciekawa wiedza) energia potencjalna cięciwy łuku zamienia się w energię kinetyczną strzały.Zaraz to spróbuję wyjaśnić. Pierwej może zacznę od wyjaśnienia pojęcia "energii potencjalnej" sprężyny, jakiego użyłeś w wypowiedzi. Już język polski sugeruje że potencjał to określenie jakiejś zdolności. W wypadku fizyki określa to zdolność do wykonania pracy. Ale czy energia potencjalna wykonuje jakąś pracę, czy tylko ma zdolność do wykonania pracy? Przecież my utrzymujemy w stanie ściśniętym sprężynę cały czas. Pracę uwidocznimy dopiero gdy dzięki energii potencjalnej wyzwolimy ruch. A więc nadamy energię kinetyczną. W=E p+E k. Stąd te dwie energie są równoważne (bo o tyle ile zmniejszyliśmy energię potencjalną, o tyle musi ona się przekształcić w energię kiinetyczną) a ich suma musi zachować zasadę równowagi zasadę zachowania energii, więc Ep= Ek; i dalej Ep-E k=0. Całkowita energia takiego układu musi się zgadzać jak buchalteria u księgowego. Ty w swoim wywodzie sugerujesz że energia układu to W=Ep+Ek+Q, gdzie Q ilość ciepła z bilansu cieplnego Q=m*c*(T 1-T 2) Oczywiście masz rację ale czy do końca? Nasza przykładowa sprężyna jest ściskana do samego końca eksperymentu. Jednak energia sprężystości maleje w czasie procesu trawienia metalu przez kwas. Dlaczego? Bo wraz z reakcją chemiczną maleje pole przekroju sprężyny, czyli siła rozpychająca sprężynę maleje, jak i również masa tej sprężyny. Tu polecam mechanikę klasyczną statykę dział wytrzymałości materiałów. Pole przekroju jest nieodłącznym elementem obliczeń wytrzymałościowych materiałów. Co zrobić wtedy z bilansem gdy w Q=m*c*(T 1-T 2) maleje nam masa sprężyny? Czyżby z warunku Ep=Q, gdy maleje masa to musi maleć Ep? Z twojego wywodu wynika że: W=Ep czyli tylko rozważamy energię potencjalną. W skutek tego iż wykazałem niestałość takiego układu, bo wynika to z reakcji chemicznej metal-kwas. Więc idąc dalej. Co w takim razie zrobić z reakcją chemiczną metal-kwas powodującą zmniejszanie przekroju sprężyny a tym samym siłę "rozpychającą" tą sprężynę czyli mniejszą energię potencjalną? Nota bene reakcją egzotermiczną? Co wtedy się dzieje gdy sprężyny nie ściśniemy? Proces trawienia nie ulegnie (czas trawienia) zachowując to samo stężenie kwasu. Więc i ciepło pochodzące z reakcji chemiczne jest takie samo, a Ep nie ma bo sprężyna jest nieściśnięta? Skąd więc powód zmalenia Ep? Widzę coraz bardziej, że z powodu właśnie reakcji chemicznej. A tu ciepło w obu przypadkach winno być takie same. A reakcja chemiczna zmniejsza Ep ze zmian przekroju sprężyny w obu przypadkach. Tylko mniejszą Ep w przypadku "2" bezpośrednio a w przypadku "1" dopiero po wyjęciu sprężyny z kwasu i próbie nadania sprężynie energii potencjalnej. A tak naprawdę to sprężyna czy to ściśnięta ma tą samą energię potencjalną w stosunku do układu odniesienia ziemia-naczynie z kwasem. Ściskając sprężynę my nie zmieniamy jej energii potencjalnej. Wykorzystujemy tylko własność sprężystości materiału i ściskając sprężynę powodujemy wzrost jej energii sprężystości.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > Ty w swoim wywodzie sugerujesz że energia układu to W=Ep+Ek+Q, gdzie Q ilość ciepła z bilansu cieplnego Q=m*c*(T1-T2)....... Więc i ciepło pochodzące z reakcji chemiczne jest takie samo, a Ep nie ma bo sprężyna jest nieściśnięta?To Q mogłem nie wstawić. To ilość ciepła potrzebna do ogrzania zawartości zlewki z kwasem i sprężyną od temp. T1 do T2. C to ciepło właściwe zawartości i ścianki zlewki. Trudno to policzyć bo C jest funkcją T ale dla naszej własnej ciekawości może co innego zrobić. Przyjąć masę sprężyny, policzyć ile potrafi zmagazynować energii, przeliczyć ją na ciepło i zobaczyć o jaką temperaturę podniesie ona np. 10 krotną ilość (wg masy sprężyny) zwykłej wody od temp. np. 50 C. Zadanie z 8 klasy podstawówki. > Skąd więc powód zmalenia Ep?Za błąd w zrozumienia u mnie entropi w ujęciu teorii informacji chętnie by mi grdykę wygryźli  . To pytanie na 6 klasę szkoły podstawowej. Może Wielebny Ci odpowie, na pewno wie  Wybacz mi z tą uwagę o emeryturze ale u nas w Pl tak jest. Ci co pracują, składają się na tych co nie pracują z każdego dowolnego powodu. Na pewno masz 100 % prawo korzystać z tego co wypracowałeś, choć już dawno to zostało "zjedzone" przez Pl. Prawda też jest, że zaraz szybko zmykam od kompa bo dziś mam ciężki dzień. A wiesz co robię ?. Głównie myślę i z tego żyję. Czasami zapierd....m jak fizyczny (z całym szacunkiem dla ich pracy).
|
|
| | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) |
> Co w takim razie zrobić z reakcją chemiczną metal-kwas powodującą zmniejszanie przekroju sprężyny a tym samym siłę "rozpychającą" tą sprężynę czyli mniejszą energię potencjalną?Energia potencjalna sprężyny jest uwalniana stopniowo, w miarę rozpuszczania się metalu sprężyny. Stopniowo więc podgrzewa mieszankę reakcyjną nie zależnie od ciepła reakcji. > Ściskając sprężynę my nie zmieniamy jej energii potencjalnej. Wykorzystujemy tylko własność sprężystości materiału i ściskając sprężynę powodujemy wzrost jej energii sprężystości.I tu mnie załamałeś  . Energia sprężystości jest tożsama z energią potencjalną sprężystości. Powinienem teraz pojechać po Tobie jak po łysej kobyle
|
|
| |  | | rogaliczek (669 punktów) | >>Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać). >Wybacz, ale takie stwierdzenie jest zbyt swawolne i śmiałe. (...)
Wszechświat to jedna wielka bańka czasoprzestrzeni. Jeśli jakiś człowiek umarł w roku 1945 to wcale nie oznacza, że go nigdzie nie ma. On cały czas znajduje się na współrzędnych(w uproszczeniu): x,y,czas=1945, a my na x,y,czas=2018. Jeśli nauczymy się dowolnie zaginać czasoprzestrzeń to wystarczy dotrzeć do odpowiedniego miejsca i wyciągnąć delikwenta dokładnie w chwili jego zgonu oraz kontynuować jego egzystencję np w jakimś matrixie. Może tego dokonać w przyszłości AI w pełni swojego rozwoju.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać). >>Wybacz, ale takie stwierdzenie jest zbyt swawolne i śmiałe. (...) >Wszechświat to jedna wielka bańka czasoprzestrzeni. Jeśli jakiś człowiek umarł w roku 1945 to wcale nie oznacza, że go nigdzie nie ma. On cały czas znajduje się na współrzędnych(w uproszczeniu): x,y,czas=1945, a my na x,y,czas=2018. Jeśli nauczymy się dowolnie zaginać czasoprzestrzeń to wystarczy dotrzeć do odpowiedniego miejsca i wyciągnąć delikwenta dokładnie w chwili jego zgonu oraz kontynuować jego egzystencję np w jakimś matrixie. Może tego dokonać w przyszłości AI w pełni swojego rozwoju.
Przyhamuj te konie, co poszły po betonie w sposób niekontrolowany. Rozmawiamy o sprawach realnych, a nie fantazjach filmów s-f. Bo to co napisałeś na razie jest i będzie długo niewykonalne i nie wiadomo jak będzie wyglądać.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | rogaliczek (669 punktów) | Nie traktuj mojego wywodu dosłownie. Wystarczy, ze fizycy dopuszczają w teorii podróżowanie w czasie, aby nie wykluczać możliwości przyszłego wskrzeszenia. Jak to miałoby w praktyce wyglądać oraz jak długo potrwać, jest bez najmniejszego znaczenia.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Nie traktuj mojego wywodu dosłownie. Wystarczy, ze fizycy dopuszczają w teorii podróżowanie w czasie, aby nie wykluczać możliwości przyszłego wskrzeszenia. Jak to miałoby w praktyce wyglądać oraz jak długo potrwać, jest bez najmniejszego znaczenia.
Nie podejmuję tematu, bo na razie to kwestia spekulacji próbowania uzasadnieniem opieranym na pewnych wyliczeniach. To i tak jeszcze nie wskazuje sposobu technicznego rozwiązania. Zbyt dużo założeń, czasem zupełnie odlotowych. Znaczy się na razie w ciemnym pokoju z zawiązanymi oczami szukamy szpilki. Zbyt dużo spekulacji. A umiejętność naginania czasu/oszukiwania procesu ciągłości kolejnych zdarzeń, doprowadza do wniosku, iż trzeba umieć dysponować/sterować/"ogarnąć"/ujarzmić ogromnymi energiami, które potrafilibyśmy wytworzyć i kontrolować. Lub też korzystać już z możliwości podsuwanych nam (czarne dziury) już przez nasz Wszechświat. Ale to proces tak daleki, że najprawdopodobniej ludzkość może już wyginąć. Pomysł o istniejących już we Wszechświecie "tuneli czaso-przestrzennych" na obecnym etapie to tylko krystalicznie czysta fantazja. Poza tym jak by było to do wykonania? Tak samo "w przód jak i w tył" w stosunku do upływu czasu?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) | >>>Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać). >>Wybacz, ale takie stwierdzenie jest zbyt swawolne i śmiałe. (...) >Wszechświat to jedna wielka bańka czasoprzestrzeni. Jeśli jakiś człowiek umarł w roku 1945 to wcale nie oznacza, że go nigdzie nie ma. On cały czas znajduje się na współrzędnych(w uproszczeniu): x,y,czas=1945, a my na x,y,czas=2018. Jeśli nauczymy się dowolnie zaginać czasoprzestrzeń to wystarczy dotrzeć do odpowiedniego miejsca i wyciągnąć delikwenta dokładnie w chwili jego zgonu oraz kontynuować jego egzystencję np w jakimś matrixie. Może tego dokonać w przyszłości AI w pełni swojego rozwoju. >
nie masz racji, przecież takie rozumowania wykorzystuje się tylko i wyłącznie do udowadniania błędności pewnych modeli w fizyce, jeśli ktoś dowiedzie, że jakiś model na coś takiego pozwala to automatycznie znaczy że jest błędny i należy szukać innego modelu
|
|
| | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >>>>Przynajmniej w danej chwili, gdyż nie można wykluczyć, że po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju nauki, będzie można zatrzymane procesy przywracać(wskrzeszać). >>>Wybacz, ale takie stwierdzenie jest zbyt swawolne i śmiałe. (...) >>Wszechświat to jedna wielka bańka czasoprzestrzeni. Jeśli jakiś człowiek umarł w roku 1945 to wcale nie oznacza, że go nigdzie nie ma. On cały czas znajduje się na współrzędnych(w uproszczeniu): x,y,czas=1945, a my na x,y,czas=2018. Jeśli nauczymy się dowolnie zaginać czasoprzestrzeń to wystarczy dotrzeć do odpowiedniego miejsca i wyciągnąć delikwenta dokładnie w chwili jego zgonu oraz kontynuować jego egzystencję np w jakimś matrixie. Może tego dokonać w przyszłości AI w pełni swojego rozwoju. >> >nie masz racji, przecież takie rozumowania wykorzystuje się tylko i wyłącznie do udowadniania błędności pewnych modeli w fizyce, jeśli ktoś dowiedzie, że jakiś model na coś takiego pozwala to automatycznie znaczy że jest błędny i należy szukać innego modelu
to prowadzi do absurdu że modele prawdopodobne się nie sprawdzają i wtedy zaczyna się sprawdzać wcześniej mało prawdopodobne albo odrzucone wcześniej scenariusze.
|
|
| | | | |  | | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) |
>to prowadzi do absurdu że modele prawdopodobne się nie sprawdzają i wtedy zaczyna się sprawdzać wcześniej mało prawdopodobne albo odrzucone wcześniej scenariusze. >
Po prostu zawsze będzie się wybierać model który jest spójny logicznie.
W normalnym spójnym logicznie modelu czas jest jedynie parametrem od którego zależą trzy realnie istniejące współrzędne przestrzeni. Przykładowo: samochód sobie jedzie i przesunięciu punktów opisujących pozycje samochodu na całej drodze odpowiada zmiana parametru t od pewnej wartości a do innej wartości b, dla tej samej zmiany parametru punkty opisujące pozycje wskazówki minutowej zegara wykonują obrót i wracają do wyjściowej pozycji - o to nam właśnie chodzi gdy w języku potocznym mówimy, że samochów jechał godzinę.
Nie ma czegoś takiego jak oddzielna wpółrzędna czasu i nie ma potrzeby czegoś takiego wprowadzać. Nikt nie jest w stanie zdefiniować czasu inaczej niż jako parametru od którego zależą pozycje w trójowymiarowej przestrzeni.
Oni wprowadzają takie dziwactwa bo im się wydaje, że to upraszcza opis, ale tak naprawdę jest to zwyczajnie głupie.
|
|
| | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >>to prowadzi do absurdu że modele prawdopodobne się nie sprawdzają i wtedy zaczyna się sprawdzać wcześniej mało prawdopodobne albo odrzucone wcześniej scenariusze. >> >Po prostu zawsze będzie się wybierać model który jest spójny logicznie. >W normalnym spójnym logicznie modelu czas jest jedynie parametrem od którego zależą trzy realnie istniejące współrzędne przestrzeni. Przykładowo: samochód sobie jedzie i przesunięciu punktów opisujących pozycje samochodu na całej drodze odpowiada zmiana parametru t od pewnej wartości a do innej wartości b, dla tej samej zmiany parametru punkty opisujące pozycje wskazówki minutowej zegara wykonują obrót i wracają do wyjściowej pozycji - o to nam właśnie chodzi gdy w języku potocznym mówimy, że samochów jechał godzinę. >Nie ma czegoś takiego jak oddzielna wpółrzędna czasu i nie ma potrzeby czegoś takiego wprowadzać. Nikt nie jest w stanie zdefiniować czasu inaczej niż jako parametru od którego zależą pozycje w trójowymiarowej przestrzeni. >Oni wprowadzają takie dziwactwa bo im się wydaje, że to upraszcza opis, ale tak naprawdę jest to zwyczajnie głupie.
według mnie czas istnieje jako "skala" dla wielu zjawisk.
|
|
 | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >... ten kto umarł, tego nie ma.
Gdzieś już chyba słyszałem coś podobnego...
Drobner, kinoman...
Mankiewicz: Bóg to świat wypełniony transcendemtną Duszą. Mankiewicz: Sokratesa skazali na śmierć księża katoliccy. Mankiewicz: Kopernik odkrył, że ziemia jest okrągła.
|
|
2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Czy to znaczy, że jeżeli komuś nie jest po drodze z religią i odrzuci treści o religijnym >pochodzeniu, to traci perspektywę kontynuacji życia po śmierci?
A jest wybór? Tzn. valhalla, kraina wiecznych łowów już tu na ziemi a może raj...choć z tym może być ciężko. Więc skoro nie ASGARD to co? Współczynnik "pobrań" lokalnych czyli raj.... a może jednak reinkarnacja. Przyznam że lepiej wierzyć ślepo niż zadawać takie pytania.
Skoro jesteś (a jesteś?) wierzący to po co te pytania?
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >Przyznam że lepiej wierzyć ślepo niż zadawać takie pytania.
Czemu lepiej ślepo wierzyć?
>Skoro jesteś (a jesteś?) wierzący to po co te pytania?
O tym co motywuje mnie do takich pytań pisałem w drugiej części tytułowego posta. Raczej nie jestem wierzący, chyba, że w jakiś specyficzny sposób. A Ty jesteś?
|
|
|  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Przyznam że lepiej wierzyć ślepo niż zadawać takie pytania. >Czemu lepiej ślepo wierzyć?
Bo jaki masz wybór? ASGARD? Reinkarnacja.... i setki(k) innych możliwości?
>>Skoro jesteś (a jesteś?) wierzący to po co te pytania? >Pisałem o tym w drugiej części tytułowego posta
A jaką masz pewność że nie będziesz wiecznym HIOBEM...tak dla przykładu? Syzyfem odgrywającym swą przeklęta rolę?
|
|
| |  | | igniculus (237 punktów) | >Bo jaki masz wybór? ASGARD? Reinkarnacja.... i setki(k) innych możliwości?
Chyba mówimy o różnych rzeczach. Nie chodziło mi o wybór. Parę słów uzupełnienia na temat mojego motywu umieszczenia całego tematu.
Nie jest mi po drodze z tymi religiami, które znam, zachodnimi, wschodnimi czy innymi. Natomiast niezmiennie wydaje mi się, że fajnie by było gdyby było coś "PO". W tytułowym poście wytłumaczyłem dlaczego taka perspektywa jest dla mnie krzepiąca.
Cenię racjonalność i naukę. Myślę, że jeżeli jesteśmy w stanie dojść prawdy na temat natury umysłu, życia i tego czy będziemy istnieć po śmierci - to tylko poprzez racjonalność i naukę. Chociaż oczywiście obszar jest trudny do badania.
Rozmawiam na ten temat trochę z ludźmi, trochę czytam i zauważyłem, że kształtują się 2 obozy: 1) Ci którzy są pewni, że z racjonalnego punktu widzenia po śmierci NIE MA KONTYNUACJI, bo mózg przestaje pracować i kropka. Jakiekolwiek inne zdanie uważają za zacofanie 2) Ci którzy jakiekolwiek jednoznaczne odpowiedzi na pytanie o życie po śmierci uważają za SPEKULACJĘ i że racjonalne jest wstrzymać się od nich z racji, że mimo postępu nauki jeszcze wielu rzeczy nie wiemy
Sam waham się między 1) a 2). Byłem ciekaw jakie będzie zdanie Racjonalistów. To wszystko...
>A jaką masz pewność że nie będziesz wiecznym HIOBEM...tak dla przykładu? Syzyfem odgrywającym swą przeklęta rolę?
Ilu jest wiecznych Hiobów? Nawet sam Hiob nie cierpiał wiecznie.
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | >W tytułowym poście wytłumaczyłem dlaczego taka perspektywa jest dla mnie krzepiąca.
>>A jaką masz pewność że nie będziesz wiecznym HIOBEM...tak dla przykładu? Syzyfem odgrywającym swą przeklęta rolę? >Ilu jest wiecznych Hiobów? Nawet sam Hiob nie cierpiał wiecznie. >
Krzepiąca przy odpowiednich założeniach? A wersja HIOB 2.0 czy v.SYZYF już nie?
>Bo jaki masz wybór? ASGARD? Reinkarnacja.... i setki(k) innych możliwości?
>>Chyba mówimy o różnych rzeczach. Nie chodziło mi o wybór.
Równie dobrze mógłbyś założyć temat czy z racjonalnego punktu widzenia mogę liczyć na piekło po śmierci.
|
|
| | | |  | | igniculus (237 punktów) | >Krzepiąca przy odpowiednich założeniach? A wersja HIOB 2.0 czy v.SYZYF już nie?
Rozumiem. Zgadzam się, że jeżeli kolejne życie byłoby życiem Hiobowym to powtórne odrodzenie stałoby się klątwa, nie szansą. I nie czymś krzepiącym tylko rozpaczliwym.
Ale czemu zakładać taki pesymistyczny scenariusz?
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Ale czemu zakładać taki pesymistyczny scenariusz?
A czemu nie?
Świat gdy jesteś symulacją w maszynowej opcji nie jest krzepiący. Ale dlaczego nie..bo?
|
|
| | | | | |  | | igniculus (237 punktów) | >A czemu nie?
A czemu tak? Skoro zakładasz pesymistyczny to równie dobrze możesz zakładać optymistyczny. Po co cokolwiek zakładać?
>Świat gdy jesteś symulacją w maszynowej opcji nie jest krzepiący. Ale dlaczego nie..bo?
Nie jestem pewien czy dobrze rozumiem. Kontynuacja życia w scenariuszu losowym nieoptymistycznym i niepesymistycznym tylko neutralnym (wymieszanym) jest krzepiąca dla tych, którzy teraz mają pod górkę. Nie jest krzepiąca dla tych, którym, jak na razie, okoliczności sprzyjają.
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >A czemu nie?> A czemu tak? Skoro zakładasz pesymistyczny to równie dobrze możesz zakładać optymistyczny.> Po co cokolwiek zakładać?No  . Ale ja chętnie rozmawiam z ludźmi. Wiesz to nie znaczy że łącze się na płaszczyźnie wiary. "Wybacz" ale równie dobrze mogę porozmawiać dlaczego czerwony Kapturek nie był Zielony.
|
|
| | |  | | bajkopisarz (317 punktów) |
>Rozmawiam na ten temat trochę z ludźmi, trochę czytam i zauważyłem, że kształtują się 2 obozy: >1) Ci którzy są pewni, że z racjonalnego punktu widzenia po śmierci NIE MA KONTYNUACJI, bo mózg przestaje pracować i kropka. Jakiekolwiek inne zdanie uważają za zacofanie >2) Ci którzy jakiekolwiek jednoznaczne odpowiedzi na pytanie o życie po śmierci uważają za SPEKULACJĘ i że racjonalne jest wstrzymać się od nich z racji, że mimo postępu nauki jeszcze wielu rzeczy nie wiemy
Jest jeszcze 3-ci "obóz".
3) Ci którzy są pewni, że z racjonalnego punktu widzenia śmierć nie jest końcem.
Na pewno jest końcem życia w ciele osoby jaka zmarła. Spójrzmy na mózg. W istocie to pustka. Bardzo rzadkie jej fragmenty wypełnione są rusztowaniem (materią czyli skondensowaną energią). Pomiędzy rusztowaniem mamy przestrzeń wypełnioną polami elektromagnetycznymi spajającymi to rusztowanie. Tylko to rusztowanie i pola są jak muzyka z dyrygentem. Wszystko wibruje, drga, tańczy - wytwarzając ten fenomen jakim jest samoświadomość. W trakcie śmierci poszczególne pola są stopniowo wyłączane (polecam lekturę stanów nieustalonych) czemu towarzyszy wytwarzanie fal e-m unoszących informację zawartą w mózgu. Ona nie ginie ale chwilowo ulega rozproszeniu. Być może od razu jest zapisywana na twardym dysku, który być może gdzieś blisko jest. A może jak Wszechświat się skurczy do rozmiaru "stosownego", ten dysk zacznie żyć i przetwarzać informację. Opisuję tu wiele "być może" ale nauka to w końcu bajka. Tyle, że prawdziwa. Dla ludzi sprzed 1000 lat jesteśmy bogami.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | Jakkolwiek nie ma ścisłej i wyczerpującej definicji życia, to jednak możemy życie określić na podstawie cech jakie towarzyszą każdemu pojęciowo życiu. W naszym realnym świecie niewątpliwie będzie to: -zdolność do samodzielnego istnienia czyli umiejętność odgradzania się od otaczających warunków -zdolność obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi -zdolność powielania -zdolność zdobywania energii niezbędnej by powyższe cechy były/stały się użyteczne, bo przecież życie oparte na związkach białka, musi tworzyć sobie warunki przetrwania, uzyskiwania potrzebnej energii. Tak by w skrócie wyglądał opis naszego życia w realu. A co my wiemy o "życiu" po życiu? Czym to życie, napiszę śmiało, niematerialne miałoby się cechować? Czy takimi cechami jak życie materialne? Nikt mi tego nie wyjaśnił i o ile wiem, nie wyjaśni nigdy. Skłaniając się ku religijnym opisom, nie zwracając uwagi na niekompetentne wypowiedzi w tej "materii", to tak naprawdę nic nie wiemy. W swym przekonaniu jednak pozostanę przy wersji następującej. Ziemia jest największym, nie do końca jeszcze poznanym, znanym ludzkości, statkiem kosmicznym. Samowystarczalnym. Człowiek po biologicznej śmierci (utraty cech życia jw.) wraca jak materia nieożywiona do materii Ziemi. Więc w postaci atomów wraca do Natury utrzymując stan równowagi mas (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście jest także włączony do łańcucha pokarmowego począwszy od mikroorganizmów. Niesympatyczna wizja, prawda? Lecz innych nie mam w zanadrzu. O tym o czym nic nie wiem nie ma sensu rozmawiać. Dlatego wszystkie nieomal religie świata ten fakt ubrały w wizje "życia" po śmierci. Myślę po to, by lżej tak ogólnie się umierało. I to są nasze znane nam realia. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > A co my wiemy o "życiu" po życiu? Czym to życie, napiszę śmiało, niematerialne miałoby się cechować? Czy takimi cechami jak życie materialne? Nikt mi tego nie wyjaśnił i o ile wiem, nie wyjaśni nigdy.Wg cech życia z wiki to żyje i Słońce albo Ziemia a pewno i galaktyka, grupa galaktyk czy Wszechświat. Słońce ma wyraźnie zaznaczona granicę "jest wyodrębnione ze świata zewnętrznego", posiada metabolizm (wytarza energię a nawet robi "qpę" czyli wydala produkty przemiany : energię, wiatr słoneczny, produkty syntezy czyli hel, później cięższe pierwiastki). Z definicji życia z wiki wynika jeszcze jedna cecha : "posiada podsystem przechowywania i przetwarzania informacji, użyteczny dla reszty systemu". Z tym mam trudność ale jeśli gwiazdy się rodzą w gwiezdnym przedszkolu skąd wiedzą jak mają być skonstruowane ?. Jakiś system wymiany informacji (w postaci choćby praw natury) musi być. Do tego "procesy wewnątrz systemu żywego są regulowane" i chyba nikt nie ma wątpliwości, że Słońce ma mocno rozbudowany i regulowany system procesów wewnętrznych. Dorzućmy z wiki [...] Cechy które nie są konieczne by system uznać za żywy, ale konieczne by zachodził proces życia na większą skalę obiekt żywy musi mieć zdolność do wzrostu i rozmnażania w replikacji musi zachodzić zmienność (warunek ewolucji) obiekt musi być śmiertelny.[...] Słońce rosnąć będzie, czy się replikuje ? A czy komórki nerwowe się replikują ? Zacytuję znowu wiki "Neurony powstają w procesie neurogenezy z neuronalnych komórek macierzystych i po zróżnicowaniu nie ulegają już dalszym podziałom komórkowym.". Słońce jest także śmiertelne. Reasumując nie wiemy czym jest życie. Czasami mam wrażenie, że życie jest ruchem. Tajemnicę życia ogarnia mgła tajemnicy. No bo można by zapytać ile jest warte życie bez świadomości ?. Już nie piszę o samoświadomości, pytam tylko o świadomość. Ile jest więc warte życie drzewa, które się kiwa na wietrze i buja ? Jaką tajemnicę skrywa w sobie życie bakterii, wirusa, mrówki, pisklęcia, rekina, myszy, którą dziś zjadł mój kot (karmię dwie przybłędy poza domem) ? Czasami spotykam tu dumne stwierdzenia "JESTEM RACJONALISTĄ". Pierwsze skojarzenia jakie się mi narzuca to dowcip i jego wkleję "Przychodzi syn do ojca i mówi: -Tato, jestem gejem. -Czym? -Gejem. -A masz luksusowy jacht? -Ależ tato, to nie o to cho.... -A masz astona-martina albo przynajmniej jaguara? -Tato, nie rozumiesz... -Jak nie rozumiem? A złotego rolexa masz? -Tato przecież wiesz, że nie mam. -No to widzisz, ty zwykły pedał jesteś, a nie jakiś gej." Proszę mi wybaczyć, nie chcę nikogo urazić ale dla mnie Racjonalizm to nie duma a pokora wobec tego czego jeszcze nie wiem. Myślę więc, że życie ma dwie strony: materialną w rozumieniu materii posiadającej masę i energetyczną (energia, informacja). Jeśli mam obawy związane ze śmiercią to tylko w kontekście spraw jakie mam do załatwienia i które powinienem załatwić. Bo na dziś jestem potrzebny moim bliskim jako żywy. Po śmierci na pewno im nie pomogę  .
|
|
1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Czy to znaczy, że jeżeli komuś nie jest po drodze z religią i odrzuci treści o religijnym> pochodzeniu, to traci perspektywę kontynuacji życia po śmierci?Chciałbyś spryciarzu, ale nie ma tak łatwo. Tacy na przykład chrześcijanie dają ci nieśmiertelną duszę za friko, żebyś nawet po swojej śmieci nie wywinął się od ich wszechmiłosierdzia po wsze czasy...  > Co na to nauka i rozum? Czy:> 1) życie po śmierci jest po prostu niemożliwe, bo mózg nieodwracalnie przestaje pracowaćKorelaty neuronalne - według stanu obecnej wiedzy, umysł jest funkcją mózgu. > 2) nie możemy wykluczyć ani założyć istnienia życia po śmierciNie mamy żadnej wiarygodnej przesłanki, żeby założyć istnienie życia osoby po śmierci ciała, więc brak definitywnego wykluczenia takiej możliwości, to marna pociecha - ale dobre i to, żeby utrzymać równowagę psychiczną  > Oczywiście wielu czytelnikom nasunie się pytanie: "Po co myśleć o tym co będzie po śmierci? Trzeba> żyć tym co jest tu i teraz."Nie zgadzam się z takim podejściem. "Tu i teraz" to jedyny moment, gdy można coś zrobić z problemem naszej nieuniknionej śmiertelności. Wierzący liczą na cuda na patyku, a niewierzący próbują racjonalizować na zasadzie: "Nie ma sensu martwić się śmiercią, bo cierpienie i zło, to przejawy życia, więc śmierć nie jest zła, bo gdy żyjemy - jej nie ma. a gdy zjawi się śmierć - nie będzie nas." > Świadomość, że Ci ludzie będą mieli drugą szansę jest dla mnie czymś ... krzepiącym.Krzepi cię, że ci ludzie będą mieli drugą szansę, czy ty chciałbyś mieć widoki drugą szansę  > Z drugiej strony, może lepiej być realistą niż uzależniać swoją psychikę od spekulacji i pobożnych> życzeń.Uważam, że ani jedno, ani drugie - trzeba spróbować wziąć sprawy w swoje ręce i całą ludzkość za mordę, jeśli będzie trzeba - żeby spróbować rozwiązać nasze wspólne, dla wszystkich ludzi, problemy ze śmiertelnością.
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | > Nie mamy żadnej wiarygodnej przesłanki, żeby założyć istnienie życia osoby po śmierci ciała, więc brak definitywnego wykluczenia takiej możliwości, to marna pociecha - ale dobre i to, żeby utrzymać równowagę psychiczną  Dzięki za jasną odpowiedź > Krzepi cię, że ci ludzie będą mieli drugą szansę, czy ty chciałbyś mieć widoki drugą szansę  A jak myślisz, co mnie krzepi? Bo chyba już wiesz
|
|
1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Oczywiście, za pomocą logiki. Śmierć to koniec życia, kres, finito, zakończenie czynności życiowych organizmu.
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >Oczywiście, za pomocą logiki. Śmierć to koniec życia, kres, finito, zakończenie czynności życiowych organizmu.
Dziękuję
|
|
Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | wystarczy udowodnić że umysł ludzki jest niewystarczalny to całkowitego pojmowania rzeczywistości i ten cały "racjonalizm" się sypie. wydaje mi się że ludzie mają manie bycia bogami. tzn. mają wyobrażenie że żyjąc po "śmierci" będą wiedzieć więcej, będą kimś lepszymi, że będą osiągać poziom doskonałości. kiedy doskonały jest tylko Bóg. więc jak możemy cokolwiek wiedzieć skoro jesteśmy tak niedoskonali? czyż to nie żart Boga z ludzi którzy szczycą się potęgą umysłu? więc w ogóle jak możemy podejmować jakiekolwiek decyzję czy decydować o swoim życiu? mam wrażenie że nie.
może ktoś twierdzi że nie mam racji. ale wczoraj z tego powodu nie byłem w stanie zabić muchy która o 3 nad ranem już była senna. jedno uderzenie i nie ma muchy, która była najwybitniejszym racjonalistą pośród much.
|
|
| Edwolf (1 punktów) | Mój dziadek umarł, a życie - jak widzę - trwa dalej. No, a na poważnie - jeśli z racjonalnego punktu widzenia spojrzeć, to nie ma logicznej możliwości, z samej leksyki to wynika. Śmierć, wg. słownika Języka Polskiego PWN (wyd. internetowe - sjp.pwn.pl/), jest "końcem życia człowieka lub zwierzęcia". Istnienie "życia po śmierci" (sic!), oznaczałoby że albo nie była to śmierć (nietrafne pytanie) tylko jakieś np. przepoczwarzenie (?), może rozczłonkowanie jeśli wciągamy do dyskusji kategorię "duszy" czy podobną - ale tutaj zadałbym kontrpytanie: Czy istnieje życie przed życiem? EDit: Rozwijając odp. Stefanowicza
|
|
| self (105 punktów) |
> Co na to nauka i rozum? Czy:> 1) życie po śmierci jest po prostu niemożliwe, bo mózg nieodwracalnie przestaje pracować> 2) nie możemy wykluczyć ani założyć istnienia życia po śmierciWiedzieć coś na pewno to doświadczyć czegoś, a doświadczyć czegoś w tym kontekście to umrzeć lub nie. Tak długo jak długo żyjesz, możesz zadawać sobie pytanie "czy istnieje śmierć", oczywiście nie uzyskując na nie odpowiedzi, gdyż brak śmierci to wieczne życie, a więc i wieczne zadawanie sobie tego pytania. Gdy z kolei umrzesz to nie będziesz mógł ani zadawać tego pytania, ani tym bardziej dostać na nie odpowiedzi. Jest taka naukowa zasada mówiąca o tym, że udowodnić można jedynie istnienie czegoś; stąd masz dowód na istnienie życia w postaci siebie samego; z drugiej strony nigdy zaś nie będziesz miał dowodu na istnienie śmierci, gdyż śmierć jest z założenia brakiem istnienia. Oczywiście możesz powiedzieć "mam dowód: ten a ten człowiek nie żyje", ale czy masz pewność iż oto świadomość zniknęła? Warto byłoby zauważyć, że włąściwie nie masz jednoznacznego dowodu na to, że jakakolwiek świadomość oprócz Ciebie kiedykolwiek istniała (musiałbyś być tą świadomością a wtedy nie było by już mowy o kimś innym a o Tobie) Gdybyś powiedział zaś: "umrę" to byłby to jedynie koncept dotyczący tego jak wyobrażasz sobie przyszłość, nic ponad to. W zasadzie to skoro śmierci nie można w żaden sposób doświadczyć, ani nawet wyobrazić jej sobie (tak jak nie możesz wyobrazić sobie bycia ślepym, a jedynie wyobrazić sobie np czarny kolor co nie jest tym samym) to należałoby przyjąć, że jej nie ma, a równoznaczne jest to z porzuceniem tematu i zapomnieniem o nim (tak by biedna śmierć mogła sobie umrzeć  ) . Co innego z istnieniem, istnienie czasem jest. Nie jest to żaden problem i jeśli nie boisz się zasnąć albo zemdleć to tym bardziej nie musisz bać się umrzeć. Właściwie to śmierć każdy już przeżył bo przecież urodziłeś się co zakłada, że kiedyś nie istniałeś a teraz tadam oto jesteś  Jest to ciekawa kwestia poddająca w wątpliwość permanentność braku istnienia, czyż nie? Z tego punktu widzenia można by stwierdzić że urodziny są zaprzeczeniem ostatecznej śmierci gdyż niejako wyrywają Cię z jej objęć (przyjmując że śmierć=brak istnienia)- no chyba że istniałeś od zawsze i jedynie tego nie pamiętasz Tak czy siak jeśli nie czujesz strachu wyobrażając sobie że kiedyś Cię nie było, to tak samo nie ma sensu obawiać się że kiedyś znowu Cię nie będzie.
|
|
 | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Tak czy siak jeśli nie czujesz strachu wyobrażając sobie że kiedyś Cię nie było, to tak samo nie ma sensu obawiać się że kiedyś znowu Cię nie będzie.To może racjonalnym będzie, jeśli położymy się wszyscy na torach, bo po co ryzykować przyszłe cierpienia i trudy życia, przetykane jedynie chwilami poczucia szczęścia, zazwyczaj niewspółmiernymi do nakładów znoju, o ile się w ogóle takowe trafią - bo na przyszłe miłe chwile gwarancji nie ma nigdy, a na cierpienia przyszłe jest pewność jak dwa plus dwa to cztery...?  Wierzący oszukują się, że jakiś "Niewidzialny Przyjaciel" załatwi za nich fundamentalne problemy egzystencjalne "za co łaska" i umierają pokolenie za pokoleniem. Niewierzący po tysiącach lat rozwoju kulturowego doszli do "niezwykłej mądrości", że z braku wiarygodnych przesłanek za "Niewidzialnym Wybawcą", trzeba udawać, iż umieranie pokolenie za pokoleniem, tak właściwie jest spoko i... wymierają jak wierzący (czyli "zamienił stryjek siekierkę na kijek...")  ...a jesteśmy jedynym znanym nam gatunkiem, którego przedstawiciele zdają sobie sprawę ze swej nieuniknionej śmiertelności... Po prostu ręce z fiutkiem opadają, kiedy się popatrzy co (NIE!)robimy z tą wiedzą
|
|
|  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) |
>...a jesteśmy jedynym znanym nam gatunkiem, którego przedstawiciele zdają sobie sprawę ze swej nieuniknionej śmiertelności...
jak chce zabić komara to ucieka?
|
|
| |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | >jak chce zabić komara to ucieka? nie czai, że chcę go zabić, tylko żłopie do momentu gdy jest już za późno?
A tak poważnie, to wszystkie istoty żywe mają jakieś (ba!) mechanizmy obronne - ale tylko my, ludzie, wiemy, że przyjdzie nieunikniony moment, gdy na nic nam się nie zdadzą. O ile czegoś z tym nie zrobimy wspólnie, wykorzystując cały nasz potencjał - tak uważam.
|
|
| | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >>jak chce zabić komara to ucieka? >nie czai, że chcę go zabić, tylko żłopie do momentu gdy jest już za późno? >A tak poważnie, to wszystkie istoty żywe mają jakieś (ba!) mechanizmy obronne - ale tylko my, ludzie, wiemy, że przyjdzie nieunikniony moment, gdy na nic nam się nie zdadzą. O ile czegoś z tym nie zrobimy wspólnie, wykorzystując cały nasz potencjał - tak uważam.
a skad pewność?
|
|
| | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | >a skad pewność? Z szacunku prawdopodobieństwa. Miliony dowodów na milionach cmentarzy i ani jednego spójnego, wiarygodnego argumentu, pomimo cirka pięciu tysięcy lat pisanej historii, na przetrwanie świadomości po śmierci ciała. Nie boisz się zrobić "błędu sapera"?
|
|
| | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >>a skad pewność? >Z szacunku prawdopodobieństwa. Miliony dowodów na milionach cmentarzy i ani jednego spójnego, wiarygodnego argumentu, pomimo cirka pięciu tysięcy lat pisanej historii, na przetrwanie świadomości po śmierci ciała. Nie boisz się zrobić "błędu sapera"? > ciało się rozkłada. co się dzieje z energią?
|
|
| | | | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > ciało się rozkłada. co się dzieje z energią?Z jaką energią, rozkładu? Nie rozumiem co masz na myśli. Generalnie entropia rośnie - organizm to maszynka do przerabiania energii uporządkowanej w nieuporządkowaną (tak gdzieś czytałem  ), więc energia zostanie rozproszona przez pasożyty/mikroorganizmy i procesy biochemiczne rozkładu.
|
|
| | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > >ciało się rozkłada. co się dzieje z energią?> Z jaką energią, rozkładu? Nie rozumiem co masz na myśli. Generalnie entropia rośnie - organizm to maszynka do przerabiania energii uporządkowanej w nieuporządkowaną (tak gdzieś czytałem ), więc energia zostanie rozproszona przez pasożyty/mikroorganizmy i procesy biochemiczne rozkładu.nie, energią.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > >>ciało się rozkłada. co się dzieje z energią?> >Z jaką energią, rozkładu? [...]> nie, energią.To juz całość przekazu, czy jest może szansa, że wydusisz z siebie cos więcej - o jaką energię ci chodzi? Przepraszam Szanowny Panie Kapciu, ale nie potrafię czytać w cudzych myslach, więc proszę wybaczyć mi ten niemerytoryczny wpis
|
|
| | | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > >>>ciało się rozkłada. co się dzieje z energią?> >>Z jaką energią, rozkładu? [...]> >nie, energią.> To juz całość przekazu, czy jest może szansa, że wydusisz z siebie cos więcej - o jaką energię ci chodzi?> Przepraszam Szanowny Panie Kapciu, ale nie potrafię czytać w cudzych myslach, więc proszę wybaczyć mi ten niemerytoryczny wpis>  > Nie chce gadać od rzeczy. Ale wydaje mi się ze musi być jakiś duch w ciele żeby zachowywali funkcję życiowe.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Nie chce gadać od rzeczy. Ale wydaje mi się ze musi być jakiś duch w ciele żeby zachowywali funkcję życiowe.W zdrowym ciele zdrowy duch!  O ile mi wiadomo, fizjolodzy nie wykryli jak do tej pory takiej potrzeby, czyli konieczności udziału duchów w podtrzymywaniu funkcji życiowych - zarówno u organizmów prostych, jednokomórkowych, jak i złożonych, takich jak kręgowce, w tym człowiek. No nic, dziękuje za wymianę myśli. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) |
> W zdrowym ciele zdrowy duch!  > O ile mi wiadomo, fizjolodzy nie wykryli jak do tej pory takiej potrzeby, czyli konieczności udziału duchów w podtrzymywaniu funkcji życiowych - zarówno u organizmów prostych, jednokomórkowych, jak i złożonych, takich jak kręgowce, w tym człowiek.> No nic, dziękuje za wymianę myśli. PozdrawiamTymaczasem nie stwierdzili. Jednak dochodzą tego np. ważąc ciało po śmierci. Więc nie jest to coś niebadanego. Genralnie model biologiczny do mnie nie przemawia. Więc nie mogę niczego wykluczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Tymaczasem nie stwierdzili. Jednak dochodzą tego np. ważąc ciało po śmierci. Więc nie jest to coś niebadanego.Co ty, nikt nie robi takich badań, a przynajmniej nie ma żadnych oficjalnych wyników. Ponad sto lat temu jeden facet zważył kilku umierających gruźlików, trzymając ich na wadze handlowej do momentu ich zgonu, ale jak sam przyznał, tylko w jednym przypadku uważa wynik pomiaru za "uzyskany bez komplikacji technicznych". No i skąd w ogóle pomysł, że podobno niematerialne duchy można zważyć? > Genralnie model biologiczny do mnie nie przemawia. Więc nie mogę niczego wykluczyć.Czyli w razie na przykład zawału, wolałbyś, zeby ktoś zmówił za ciebie zdrowaśkę, zamiast zadzwonił na pogotowie, bo lekarze opierają się na błednym 'modelu biologicznym', to jeszcze ci zaszkodzą?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > > Genralnie model biologiczny do mnie nie przemawia. Więc nie mogę niczego wykluczyć.> Czyli w razie na przykład zawału, wolałbyś, zeby ktoś zmówił za ciebie zdrowaśkę, zamiast zadzwonił na pogotowie, bo lekarze opierają się na błednym 'modelu biologicznym', to jeszcze ci zaszkodzą?  Wydaje mi się że przesadzasz trochę z wyobrażaniem duchowośći choć celowo. To jeżeli życie jest dla ciebie oczywiste z bilogicznego punktu widzenia. To co powiesz o śmierci?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Wydaje mi się że przesadzasz trochę z wyobrażaniem duchowośći choć celowo.Nie zrozumiałem o co ci chodzi w tym zdaniu. > To jeżeli życie jest dla ciebie oczywiste z bilogicznego punktu widzenia. To co powiesz o śmierci?Życie wcale nie jest dla mnie takie całkiem oczywiste. Zdumiewa mnie, zadziwia i wielu aspektach pozostaje dla mnie zagadką (np. podstawy świadomości). Uważam jednak, że to "biologiczny punkt widzenia" najwięcej mi o życiu wyjaśnia, sprawia, że w końcu mam poczucie rozumienia, a nie mętliku w głowie. Natomiast co do śmierci, to nie mam za wiele do powiedzenia. śmierć to ustanie procesów życiowych organizmu, w tym aktywności psychicznej, czyli to koniec wszystkiego. okej Panie Kapciu, widzę, że Pan może tak w nieskończoność. Ja jednak muszę sobie Pana wydzielać, a więc do kiedyś tam Hej
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Tymaczasem nie stwierdzili. Jednak dochodzą tego np. ważąc ciało po śmierci. Więc nie jest to coś niebadanego. Genralnie model biologiczny do mnie nie przemawia. Więc nie mogę niczego wykluczyć.
Tak. Z tym ważeniem to obowiązek nawet przed wypisaniem aktu zgonu. Tuż przed śmiercią i zaraz po ostatnim tchnieniu. Przykro, że znów szukasz jakichś tak dowodów rodem z późnego średniowiecza, bo podobno ciało umarłego staje się lżejsze niż przed śmiercią. To zaprzeczenie tez głoszonych przez kościół. Dusza ponoć jest niematerialnym tworem. Jak niematerialnym, to nie ma masy a więc nie waży. Ośmielam się Tobie przypomnieć, bo już Tobie odpowiedziałem na ten temat. Widać nie czytasz dokładnie korespondencji kierowanej do Ciebie. Coraz więcej mnie dręczy myśl czy Ty jesteś ukrytym krystkonem czy też zakamuflowanym olsonem. A niech tam sobie bytują zresztą. Ty jeszcze do nich nie dorosłeś.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Coraz więcej mnie dręczy myśl czy Ty jesteś ukrytym krystkonem czy też zakamuflowanym olsonem. Niemożliwe. I olsona, i krystkona dawało się czytać, a potok (powiedzmy że..) myśli imć kapcia jest zrozumiały chyba wyłącznie dla niego samego, o jakości kontaktu z rozmówcą nie wspominając. Chyba że jeden z/lub drugim tak zszedł na psy..
|
|
|  | | self (105 punktów) | > >Tak czy siak jeśli nie czujesz strachu wyobrażając sobie że kiedyś Cię nie było, to tak samo nie ma sensu obawiać się że kiedyś znowu Cię nie będzie.> To może racjonalnym będzie, jeśli położymy się wszyscy na torach,Niczego takiego nie implikowałem (swoją drogą byłoby to idiotyczne, ale to tylko moja opinia) > bo po co ryzykować przyszłe cierpienia i trudy życia, przetykane jedynie chwilami poczucia szczęścia, zazwyczaj niewspółmiernymi do nakładów znoju, o ile się w ogóle takowe trafią - bo na przyszłe miłe chwile gwarancji nie ma nigdy, a na cierpienia przyszłe jest pewność jak dwa plus dwa to cztery...?  To jedynie Twoja subiektywna i pesymistyczna zarazem interpretacja (jakże zresztą najeżona jasnymi jedynie dla Ciebie desygnatami) Poza tym piszesz: "po co ryzykować przyszłe cierpienia i trudy życia", by w dalszej części postu "na cierpienia przyszłe jest pewność jak dwa plus dwa to cztery", zatem jeszcze się nie zdecydowałeś czy ta zła przyszłość to pojawi się raczej, czy na pewno
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|