 |
Wszystko co czujemy jest fikcją Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-06-2018 11:25 | vifix (2315 punktów) | Wszystko co czujemy jest fikcją
2 na 2 | Ostatnio naszła mnie pewna refleksja, która ma moim zdaniem niestety pytania, na które nie potrafię odpowiedzieć. Chciałbym się podzielić tymi przemyśleniami i wspólnie wyjaśnić moja wątpliwości. Chodzi o to, że doszedłem do wniosku, że żyjemy w pewnym matrixie, nic co czujemy nie jest prawdziwie, jest jedynie wytworem naszej wyobraźni tzn. czujemy coś tylko dlatego, że tego chcemy, nie jest to obiektywne uczucie wspólne dla każdego człowieka. Czujemy wstyd stojąc nago na środku ulicy, bo kod kulturowy powiedział nam, że to powinniśmy czuć w takiej sytuacji, gdybyśmy urodzili się w plemieniu, które cały czas chodzi nago, to nie czulibyśmy żadnego wstydu stoją nago wśród innych ludzi. Nawet coś takiego jak miłość też nie istnieje, ludzie ją czują bo tak ich zaprogramowano. Gdyby ludzie urodzili się w społeczeństwie poligamicznym to czuliby miłość do więcej niż jednego partnera itd. Innymi słowy wszystko co ludzie czują odnośnie moralnych zachowań i inne uczucia, są tylko fikcją, która została im zaprogramowana by czuli się komfortowo w społeczeństwie. Zupełnie tak jak matrix. Zastanawiam się jednak dlaczego mimo wpływu kodu kulturowego mamy do czynienia z pedofilią, kazirodztwem czy mordercami, dlaczego jedni czują pozytywne odczucia do lodów truskawkowych ale niechęć do lodów czekoladowych, a inni czują odwrotnie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 lilia88 (27 punktów) (zablokowany) | Chłopcze ile ty masz lat 19 ? Niestety całościowo to wyglądasz na obłąkanego korwinowca. Jak masz jakiś problem udaj się do psychiatry, tylko pamiętaj nie do kobiet bo są niepełnosprawne w stosunku do mężczyzn  Osobiście myślę, że masz problem z empatią i przebadaj się w kierunku Zespołu Aspergera. Poza tym nie szkoda Ci czasu ? Przyznaj się że jesteś zbyt leniwy by coś robić pożytecznego i zbyt brzydki by wyrwać kobietę zatem dzielisz się ze wszystkimi swoimi dziwacznymi przemyśleniami żeby zabić czas. Znam sporo takich młodych zakompleksionych, aspołecznych mężczyzn którzy dodatkowo zaczynają nienawidzić kobiet. Szkoda chłopaków trochę.
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Chłopcze ile ty masz lat 19 ? Niestety całościowo to wyglądasz na obłąkanego korwinowca. Jak masz jakiś problem udaj się do psychiatry, tylko pamiętaj nie do kobiet bo są niepełnosprawne w stosunku do mężczyzn  > Osobiście myślę, że masz problem z empatią i przebadaj się w kierunku Zespołu Aspergera. Poza tym nie szkoda Ci czasu ? Przyznaj się że jesteś zbyt leniwy by coś robić pożytecznego i zbyt brzydki by wyrwać kobietę zatem dzielisz się ze wszystkimi swoimi dziwacznymi przemyśleniami żeby zabić czas. Znam sporo takich młodych zakompleksionych, aspołecznych mężczyzn którzy dodatkowo zaczynają nienawidzić kobiet. Szkoda chłopaków trochę.  Nie dziw się. Chce być ośrodkiem zainteresowania. To normalne u zakompleksionych egocentryków, zwłaszcza jeszcze młodych wiekiem. Tematyka jaką podejmuje jest wyraźnie sztucznie naciągana. No bo co ma wynikać z jego dziwacznych obserwacji i pseudo wniosków? Ma dużo czasu, pewnie nie pracuje bo nikt mu stanowiska prezesa nie przygotował, więc siedzi i z nudów wymyśla głupoty. To nie jest jeszcze najgorsze. Może sobie pisać ile mu się podoba. Najgorsze, że liczy na gorącą dyskusję, próbując wciągać innych równie zakompleksionych forumowiczów i wtedy zaczyna się młócka jałowych, zwłaszcza dokładanych, tematów zbieżnych z wątkiem zasadniczym. Widać nie zna jeszcze życia, bo tematy (tak i to niejeden jakie wnosi na forum) jakie porusza nijak się mają do prawdziwych problemów życiowych. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | Krystynaback (2981 punktów) (zablokowany) | Ooo wychodzi wasze dziadostwo, bo świat ma być prosty jak 2+2. Idźcie już lepiej do grobu.
|
|
 | | Wera (1540 punktów) | > Chłopcze ile ty masz lat 19 ? Niestety całościowo to wyglądasz na obłąkanego korwinowca. Jak masz jakiś problem udaj się do psychiatry, tylko pamiętaj nie do kobiet bo są niepełnosprawne w stosunku do mężczyzn  > Osobiście myślę, że masz problem z empatią i przebadaj się w kierunku Zespołu Aspergera. Poza tym nie szkoda Ci czasu ? Przyznaj się że jesteś zbyt leniwy by coś robić pożytecznego i zbyt brzydki by wyrwać kobietę zatem dzielisz się ze wszystkimi swoimi dziwacznymi przemyśleniami żeby zabić czas. Znam sporo takich młodych zakompleksionych, aspołecznych mężczyzn którzy dodatkowo zaczynają nienawidzić kobiet. Szkoda chłopaków trochę.  Nie stawia się spacji przed znakiem zapytania!!!
Miała matka syna, a chciała mieć córkę Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
|
|
Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | > Ostatnio naszła mnie pewna refleksja, która ma moim zdaniem niestety pytania, na które nie potrafię> odpowiedzieć. Chciałbym się podzielić tymi przemyśleniami i wspólnie wyjaśnić moja wątpliwości.> Chodzi o to, że doszedłem do wniosku, że żyjemy w pewnym matrixie, nic co czujemy nie jest> prawdziwie, jest jedynie wytworem naszej wyobraźni tzn. czujemy coś tylko dlatego, że tego chcemy,> nie jest to obiektywne uczucie wspólne dla każdego człowieka. Czujemy wstyd stojąc nago na środku> ulicy, bo kod kulturowy powiedział nam, że to powinniśmy czuć w takiej sytuacji, gdybyśmy urodzili> się w plemieniu, które cały czas chodzi nago, to nie czulibyśmy żadnego wstydu stoją nago wśród> innych ludzi. Nawet coś takiego jak miłość też nie istnieje, ludzie ją czują bo tak ich> zaprogramowano. Gdyby ludzie urodzili się w społeczeństwie poligamicznym to czuliby miłość do więcej> niż jednego partnera itd. Innymi słowy wszystko co ludzie czują odnośnie moralnych zachowań i inne> uczucia, są tylko fikcją, która została im zaprogramowana by czuli się komfortowo w społeczeństwie.> Zupełnie tak jak matrix. Zastanawiam się jednak dlaczego mimo wpływu kodu kulturowego mamy do> czynienia z pedofilią, kazirodztwem czy mordercami, dlaczego jedni czują pozytywne odczucia do lodów> truskawkowych ale niechęć do lodów czekoladowych, a inni czują odwrotnie.pociągają cię seksualnie króliki?
|
|
| Kulmin (4007 punktów) | Jesteśmy zwierzętami stadnymi z najlepiej rozwiniętym mózgiem, z czym wiążą się pewne implikacje, taki ludzki folklor, jak ideologiczne zbrodnie, czy pedofilia. Trzeba się z tym pogodzić, a nie narzekać. A pewien rodzaj "społecznego matrixu" to konieczność na którą sie wszyscy godzą, bo inaczej świat wyglądałby znacznie gorzej niż obecnie.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | Ale ja nie narzekam na pedofilię tylko zastanawiam się skąd się bierze skoro praktycznie wszystko jest efektem kodu kulturowego.
|
|
|  | Pan Kapeć (433 punktów) (zablokowany) | >Ale ja nie narzekam na pedofilię tylko zastanawiam się skąd się bierze skoro praktycznie wszystko jest efektem kodu kulturowego.
nie miałem na myśli pedofili. tylko wyuczonych technik poznawania rzeczy interesujących nas seksualnie. bo raczej nikomu jako dziecku króliki się nie podobają.
|
|
|  | | Kulmin (4007 punktów) | >Ale ja nie narzekam na pedofilię tylko zastanawiam się skąd się bierze skoro praktycznie wszystko jest efektem kodu kulturowego.
Napisałem już skąd. Efekt uboczny rozwiniętego mózgu związany z zaburzeniami. Wiadomo, im bardziej skomplikowana struktura tym potencjalnie większa możliwa ilość zaburzeń.
I nie wszystko jest efektem kodu kulturowego - jest także kod ewolucyjny! A co trwa dłużej? Ewolucja czy kultura ludzka? Czytaj więcej, ale pamiętaj by korzystać ze źródeł porządnych, naukowych, uzasadnionych i uważać by nie wpaść w bagno teorii spiskowych, jakiejś wiedzy tajemnej itp.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >I nie wszystko jest efektem kodu kulturowego - jest także kod ewolucyjny! A co trwa dłużej? Ewolucja czy kultura ludzka? A co nie jest?
|
|
| | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>I nie wszystko jest efektem kodu kulturowego - jest także kod ewolucyjny! A co trwa dłużej? Ewolucja czy kultura ludzka? >A co nie jest? > Popęd seksualny, miłość rodzicielska, zdolności językowe człowieka, kompetencje matematyczne (estymacja, subitacja i liczenie) i wiele wiele innych. Te przykłady które wymieniłem są tylko w pewnym stopniu zależne od kultury, np. są plemiona które używają tylko trzech liczebników: 1,2 i "wiele", a więc są na bardzo niskim poziomie rozwoju... ale nie są one EFEKTEM kodu kulturowego lecz ewolucyjnego.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Popęd seksualny, miłość rodzicielska, zdolności językowe człowieka, kompetencje matematyczne (estymacja, subitacja i liczenie) i wiele wiele innych. Z większością się zgadzam bo są to efekty właściwości organizmu ale miłość rodzicielska? Co to takiego miłość rodzicielska i z jakiego powodu nie jest efektem działania kodu kulturowego?
>Te przykłady które wymieniłem są tylko w pewnym stopniu zależne od kultury, np. są plemiona które używają tylko trzech liczebników: 1,2 i "wiele", a więc są na bardzo niskim poziomie rozwoju... ale nie są one EFEKTEM kodu kulturowego lecz ewolucyjnego. W sensie, że gdyby zabrać niemowlę z tego plemienia i wychować je w europie to miałoby gorsze wyniki od przeciętnego europejczyka?
|
|
| | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >Z większością się zgadzam bo są to efekty właściwości organizmu ale miłość rodzicielska? Co to takiego miłość rodzicielska i z jakiego powodu nie jest efektem działania kodu kulturowego? Miłość rodzicielska to efekt: -wyczerpującego charakteru ciąży, a więc: -posiadania niewielkiej liczby potomstwa, a więc: -potrzeby długotrwałej opieki nad dziećmi w celu ich ochrony. Im "cięższy" przebieg ciąży, tym mniej dzieci, im mniej dzieci tym większa ich ochrona. A więc to ewolucja wykształciła u ludzi i u wielu innych ssaków mechanizm miłości rodzicielskiej, a nie kultura. Dlatego np żaby nie darzą kijanek miłością rodzicielską gdyż w przeżyciu żabiego potomstwa rolę odgrywa statystyka.
>W sensie, że gdyby zabrać niemowlę z tego plemienia i wychować je w europie to miałoby gorsze wyniki od przeciętnego europejczyka? Kompetencje matematyczne są dla ludzi uniwersalne, więc teoretycznie gdyby niemowlę z plemienia X wychować w europie to NIE miałoby gorszych wyników, lecz nikt chyba nie przeprowadzał takich badań, gdyż w XXI wieku naukowcy raczej nie porywają dzieci. To znaczy, że same istnienie kompetencji jest efektem kodu ewolucyjnego, a dopiero ich forma, czyli rozwój/kształt wynikają z kultury w jakiej człowiek wzrasta - np irańscy studenci mieszkający u siebie przedstawiają sobie osie liczbowe od prawej do lewej, a irańscy studenci mieszkający we Francji: od lewej do prawej - zależy od kierunku czytania w danej kulturze, lecz sam fakt reprezentacji osi liczbowej jest uniwersalny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >A więc to ewolucja wykształciła u ludzi i u wielu innych ssaków mechanizm miłości rodzicielskiej, a nie kultura. Nadal moim zdaniem nie wyjaśniłeś co to takiego ta miłość rodzicielska.
>Kompetencje matematyczne są dla ludzi uniwersalne, więc teoretycznie gdyby niemowlę z plemienia X wychować w europie to NIE miałoby gorszych wyników, lecz nikt chyba nie przeprowadzał takich badań, gdyż w XXI wieku naukowcy raczej nie porywają dzieci. >To znaczy, że same istnienie kompetencji jest efektem kodu ewolucyjnego, a dopiero ich forma, czyli rozwój/kształt wynikają z kultury w jakiej człowiek wzrasta. Innymi słowy predyspozycje są te same, ale ludzie z plemienia x mają mniejszą wiedzę niż ci w europie bo nie zostali pewnych rzeczy nauczeni.
|
|
| | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >Nadal moim zdaniem nie wyjaśniłeś co to takiego ta miłość rodzicielska.
Wyjaśniłem. ale doprecyzuje: ewolucyjny mechanizm wykształcony u samic w celu ochrony nielicznego potomstwa, oparty na wytwarzanych w mózgu związkach chemicznych.
>Innymi słowy predyspozycje są te same, ale ludzie z plemienia x mają mniejszą wiedzę niż ci w europie bo nie zostali pewnych rzeczy nauczeni. bo sami tych rzeczy nie odkryli. Niektóre plemiona żyją od tysięcy lat tak samo, bo mimo posiadania tych samych kompetencji co i starożytni Grecy, to nie odkryli/nie stworzyli arytmetyki i wyższej matematyki, co wyniknęło akurat z ubogiego języka i kultury, no bo jak stworzyć wyższą matmę z trzema liczebnikami?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Wyjaśniłem. ale doprecyzuje: ewolucyjny mechanizm wykształcony u samic w celu ochrony nielicznego potomstwa, oparty na wytwarzanych w mózgu związkach chemicznych. Chodzi ci o to, że pozytywne odczucia w stosunku do potomstwa są efektem budowy mózgu? Twoim zdaniem każda kobieta odczuwa miłość rodzicielską? A jeśli nie to dlaczego niektóre nie odczuwają?
|
|
| | | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>Wyjaśniłem. ale doprecyzuje: ewolucyjny mechanizm wykształcony u samic w celu ochrony nielicznego potomstwa, oparty na wytwarzanych w mózgu związkach chemicznych. >Chodzi ci o to, że pozytywne odczucia w stosunku do potomstwa są efektem budowy mózgu? Twoim zdaniem każda kobieta odczuwa miłość rodzicielską? A jeśli nie to dlaczego niektóre nie odczuwają? > Tak, efekt budowy i funkcjonowania mózgu, a zdarza się, że kobiety odrzucają swoje dzieci, a czasami mordują, bo ich mózg w wyniku zaburzeń nie wytwarza wspomnianych substancji, już nie pamietam ich nazw, ale jak przypomne sobie to napisze.
|
|
| | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Wiesz, ciężko mi uwierzyć, że to nie jest efekt kodu kulturowego, ale myślę, że jest to nieweryfikowalne bo chyba ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o swoje dzieci, ponieważ czym większa społeczność tym większa jej siła. Moim zdaniem jest to jednak efekt kodu kulturowego, który wmawia kobietom, że o własne dzieci powinno się troszczyć bo są małe, niewinne i się je powołało na świat.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >Wiesz, ciężko mi uwierzyć, że to nie jest efekt kodu kulturowego, ale myślę, że jest to nieweryfikowalne bo chyba ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o swoje dzieci, ponieważ czym większa społeczność tym większa jej siła. Moim zdaniem jest to jednak efekt kodu kulturowego, który wmawia kobietom, że o własne dzieci powinno się troszczyć bo są małe, niewinne i się je powołało na świat.
To już jest zweryfikowane chłopie. Przeprowadzano badania neurologiczne na kobietach które odrzucały swoje dzieci i wykazywano, że brak konkretnych substancji w ich mózgach powoduje brak przywiązania do swoich dzieci. W wolnej chwili jak usiąde przy kompie to znajde i tu wrzuce. Kultura nie ma tu nic do rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | A to ciekawe, w takim razie czekam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Wiesz, ciężko mi uwierzyć, że to nie jest efekt kodu kulturowego, ale myślę, że jest to nieweryfikowalne bo chyba ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o swoje dzieci, ponieważ czym większa społeczność tym większa jej siła. Moim zdaniem jest to jednak efekt kodu kulturowego, który wmawia kobietom, że o własne dzieci powinno się troszczyć bo są małe, niewinne i się je powołało na świat.Może warto się zastanowić nad tym skąd się coś w tym kodzie kulturowym wzięło, Chyba nie wszystko w życiu jednostki wynika bezpośrednio z niego. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Może warto się zastanowić nad tym skąd się coś w tym kodzie kulturowym wzięło, Mam wrażenie, ze to trochę takie samonapędzające się koło będące mieszanką różnych źródeł, zapożyczeń, dziedzictwa itd.
>Chyba nie wszystko w życiu jednostki wynika bezpośrednio z niego. W kwestii uczuć wydaje mi się, że wszystko oprócz elementów zdeterminowanych biologicznie jak orientacja seksualna.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) |
> W kwestii uczuć wydaje mi się, że wszystko oprócz elementów zdeterminowanych biologicznie jak orientacja seksualna.Sam napisałeś, że ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o potomstwo. Ciężko, bo nie ma takiej. Niemowlę nie jest w stanie przetrwać bez opieki, ludzie opiekują się dziećmi od zawsze a nawet wcześniej  Dlatego taki zwyczaj jest elementem każdej kultury. Inaczej po prostu się nie da. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > >W kwestii uczuć wydaje mi się, że wszystko oprócz elementów zdeterminowanych biologicznie jak orientacja seksualna.> Sam napisałeś, że ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o potomstwo. Ciężko, bo nie ma takiej.Albo jest ich tyle, że nie dokonano jeszcze takiego odkrycia  > Niemowlę nie jest w stanie przetrwać bez opieki, ludzie opiekują się dziećmi od zawsze a nawet wcześniej Dlatego taki zwyczaj jest elementem każdej kultury. Inaczej po prostu się nie da.Co by dowodziło, że jest to efekt kodu kulturowego a nie natury człowieka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> >Niemowlę nie jest w stanie przetrwać bez opieki, ludzie opiekują się dziećmi od zawsze a nawet wcześniej Dlatego taki zwyczaj jest elementem każdej kultury. Inaczej po prostu się nie da.> Co by dowodziło, że jest to efekt kodu kulturowego a nie natury człowieka.Dziwny wniosek. Według mnie, świadczy to o czymś dokładnie odwrotnym. Że jest to naturalna konieczność dla naszego gatunku i dlatego jest elementem kultury. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Dziwny wniosek. Według mnie, świadczy to o czymś dokładnie odwrotnym. Że jest to naturalna konieczność dla naszego gatunku i dlatego jest elementem kultury. Tylko, że ludzie nie patrzą na to co jest konieczne dla naszego gatunku, myślą o tym co jest tu i teraz a dzieci pozwalają im dbać wygodę życia w czasach, w których żyją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) |
> Tylko, że ludzie nie patrzą na to co jest konieczne dla naszego gatunku, myślą o tym co jest tu i teraz a dzieci pozwalają im dbać wygodę życia w czasach, w których żyją.To czy ludzie na to patrzą czy nie, nie ma nic do rzeczy. Ważne, że pojawiło się prędzej niż kultura więc nie jest jej efektem. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | A co ma za znaczenie co się pierwsze pojawiło?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > A co ma za znaczenie co się pierwsze pojawiło?Nie miało wielkiego znaczenia póki nie powiedziałeś, że ciężko ci uwierzyć, że to nie jest wynikien kodu kulturowego. No ale powiedziałeś i z tym właśnie dyskutuję. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Przed chwilą sugerowałeś, że to ma duże znaczenie więc już nie rozumiem o co Ci chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >Co by dowodziło, że jest to efekt kodu kulturowego a nie natury człowieka.
A Żyrafa zaciekle broniąca swojego dziecka przed lwami? To przejaw tego samego mechanizmu co u ludzi - miłości rodzicielskiej. A teraz pytanie: czy żyrafy wytworzyły jakąś kulture?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | No tak, ale inne zwierzęta z kolei prawie w ogóle nie troszczą się o swoje potomstwo, wiele z nich porzuca "uszkodzone" potomstwo. Wydaje mi się więc, ze to kwestia oceny metod mających na celu uzyskanie przez dorosłe zwierzęta korzyści w celu przetrwania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > >Sam napisałeś, że ciężko znaleźć społeczność, która nie troszczy się o potomstwo. Ciężko, bo nie ma takiej.> Albo jest ich tyle, że nie dokonano jeszcze takiego odkrycia  Człowiek to nie koń, nie wstanie na nogi godzinę po urodzeniu  . Jakby jakieś plemię nie opiekowało się dziećmi to jak by miało się rozmnażać i przetrwać ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Nie przetrwałoby więc bardziej opłaca się je wychowywać tak jak bardziej opłaca się zamykać złodziei w więzieniach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | Opłaca czy nie jest to naturalna konieczność. Myślisz, że jakiś tam australopitek rozważał o opłacalności opieki i przetrwaniu gatunku ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Myślę, że chyba każdy ma gdzieś przetrwanie gatunku a skupia się na tym by mu było dobrze. W europie dziecko służy zaspokojeniu zachcianki posiadania dziecka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >Myślę, że chyba każdy ma gdzieś przetrwanie gatunku a skupia się na tym by mu było dobrze. W europie dziecko służy zaspokojeniu zachcianki posiadania dziecka.
Nie do końca. Przetrwanie gatunku mamy utrwalone w genach tak mocno jak nic innego. My po to żyjemy by sie rozmnażać i przekazywać geny dalej. Zachcianka posiadania dziecka to nic innego jak podszepty genów "przekaż nas dalej".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | Nie zgodziłbym się, natura próbuje wymusić na nas rozmnażanie się przez uczynienie seksu przyjemnym. Trochę jej sytuacje skomplikowała tabletka antykoncepcyjna. Obecnie w europie rodzi się mało dzieci bo moda się zmienia, ludzie zaczynają mieć inne priorytety jak zabawa, kariera, wycieczki. Jeśli moda się nie zmieni to za kilak pokoleń europejczycy wymrą.
|
|
1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | Myślisz, że potrafiłbyś się sam przeprogramować? Ja się zhackowałem i system pracuje stabilnie  . A tak bardziej serio, zdefiniuj "kod kulturowy" i kto lub co go "programuje". I czemu ograniczasz go tylko do uczuć? A co z myślami ? Przecież uczucia to następstwo naszych konkretnych świadomych i podświadomych myśli.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >A tak bardziej serio, zdefiniuj "kod kulturowy" i kto lub co go "programuje". To po prostu narzędzie internalizacji norm i zasad kulturowych, co powinno się robić a czego powinno się unikać.
>I czemu ograniczasz go tylko do uczuć? A co z myślami ? Nie ograniczam, uczucia były tylko przykładem, jest więcej elementów.
>Przecież uczucia to następstwo naszych konkretnych świadomych i podświadomych myśli. W sensie?
|
|
|  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >To po prostu narzędzie internalizacji norm i zasad kulturowych, co powinno się robić a czego powinno się unikać.
No ale z tego nie wynika, że nie odczuwasz emocji i opartych na nich uczuć. Istnienie uczuć i emocji to fakt. Różne tego typu odczucia mają swoje nazwy, definicje itp. Istnieją jak najbardziej obiektywnie (zarówno ty jak i ja będziemy odczuwali np. lęk czy strach w podobny sposób). A to, że w różnych kręgach kulturowych do tych samych uczuć i emocji mogą prowadzić różne drogi to inna sprawa.
>>Przecież uczucia to następstwo naszych konkretnych świadomych i podświadomych myśli. >W sensie?
Toć sam napisałeś, że uczucia zostały nam "zakodowane" przez kulturę. W jaki inny sposób wyobrażasz sobie więc takie kodowanie jak nie przez wpajanie pewnych konkretnych wartości, które wpierw musisz przyswoić rozumem?
>Zastanawiam się jednak dlaczego mimo wpływu kodu kulturowego mamy do czynienia z pedofilią, kazirodztwem czy mordercami, dlaczego jedni czują pozytywne odczucia do lodów truskawkowych ale niechęć do lodów czekoladowych, a inni czują odwrotnie.
Niektórzy po prostu pozwalają swoim prymitywnym instynktom górować nad rozumem. Powodów może być wiele. Co do lodów to nie wiem jak ty, ale ja jem takie jakie mi smakują i nie powiedziałbym, że jedząc je czuję coś więcej niż czysto fizyczną przyjemność. Ale oczywiście można by sobie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś jedząc lody czuje np. wyrzuty sumienia bo obiecał sobie ich więcej nie jeść (chce schudnąć itp.). Może to być uwarunkowane daną kulturą czy nawet mniejszą grupą (znajomi, rodzina) ale koniec końców to my sami decydujemy czy przyjmujemy te wartości czy nie. To nasz rozum jest zawsze i wszędzie źródłem tego, co sobie w życiu cenimy (jakie wartości wybieramy) i jakie sytuacje itp. wywołują konkretne uczucia.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | >To nasz rozum jest zawsze i wszędzie źródłem tego, co sobie w życiu cenimy (jakie wartości wybieramy) i jakie sytuacje itp. wywołują konkretne uczucia.
Oj nie. Przeceniasz rolę rozumu jako racjonalnego ośrodka decyzyjnego, bowiem bardzo często jest on w cieniu prymitywnych emocji - gdy mowa o np.: aborcji i eutanazji, to przytłaczająca większość ludzi jest ślepa i głucha na jakiekolwiek przejawy rozumowej debaty. Ludzie nie mają żadnej wiedzy z zakresu biologii i etyki, a więc nie mają żadnych kompetencji by się wypowiadać racjonalnie i rozumowo na te tematy - za to mają proste emocje którymi sterują sprytni politycy, przez co debata publiczna jest na poziomie rynsztoku, bo nikt nie posługuje się rozumem.
Jak smakujesz lody to najpierw rozpływasz się w odczuciach, jak ludzie słyszą o aborcji to najpierw myślą o mordowaniu dzieci, jak słyszysz muzykę to najpierw toniesz w zachwycie, więc: Nam się może jedynie wydawać, możemy mieć wrażenie, że posługujemy się rozumem, ale to jedynie iluzja, bowiem często racjonalizujemy nasze odczucia i emocje, gdyż to one są , niestety, zawsze i wszędzie źródłem tego co sobie w życiu cenimy. Myślisz, że ludzie cenią sobie jakąś konkretną gałąź sztuki, lub smak lodów bo do takiej konkluzji doszli za sprawą rozumu i podjęli decyzję? Bzdura, to są jedynie zracjonalizowane emocje i odczucia.
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | >Oj nie. Przeceniasz rolę rozumu jako racjonalnego ośrodka decyzyjnego, bowiem bardzo często jest on w cieniu prymitywnych emocji - gdy mowa o np.: aborcji i eutanazji, to przytłaczająca większość ludzi jest ślepa i głucha na jakiekolwiek przejawy rozumowej debaty. To już raczej kwestia motywacji, podobnie jak w alkoholizmie, można z niego wyjść ale potrzebna jest odpowiednia motywacja lub... szok emocjonalny.
>Jak smakujesz lody to najpierw rozpływasz się w odczuciach, jak ludzie słyszą o aborcji to najpierw myślą o mordowaniu dzieci, jak słyszysz muzykę to najpierw toniesz w zachwycie, więc: No i pytanie brzmi dlaczego tak się dzieję, co na to wpływa.
>często racjonalizujemy nasze odczucia i emocje, gdyż to one są , niestety, zawsze i wszędzie źródłem tego co sobie w życiu cenimy. Ale czynniki wpływające na odczuwanie tych emocji można jak najbardziej modyfikować.
>Myślisz, że ludzie cenią sobie jakąś konkretną gałąź sztuki, lub smak lodów bo do takiej konkluzji doszli za sprawą rozumu i podjęli decyzję? Bzdura, to są jedynie zracjonalizowane emocje i odczucia. Nie, oni po prostu zostali tak wyhodowani, podobnie jak zostali wyhodowani na osoby odczuwające wstyd gdy znajdą się nago pośród obcych ludzi.
|
|
| | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >To już raczej kwestia motywacji, podobnie jak w alkoholizmie, można z niego wyjść ale potrzebna jest odpowiednia motywacja lub... szok emocjonalny.
Nie porównuj choroby alkoholowej do wrodzenej emocjonalności. Nie da się uciec przed emocjami, da się panować nad nimi, ale uciec? Wyjść z niej? Nie.
>No i pytanie brzmi dlaczego tak się dzieję, co na to wpływa.
Wpływ na to ma gen COMT i sposób w jaki koduje on przepływ dopaminy w mózgu: "The gene variant has been shown to affect cognitive tasks broadly related to executive function, such as set shifting, response inhibition, abstract thought, and the acquisition of rules or task structure." (z angielskiej wikipedii, w polskiej jest kilka zdań ledwo). Więc jest odpowiedzialny również za nasze subiektywne wrażenia.
>Ale czynniki wpływające na odczuwanie tych emocji można jak najbardziej modyfikować.
NIE MOŻNA. Umiesz modyfikować geny i regulować przepływ dopaminy? Można się szprycować dopaminą i to wpływa znacząco na nasze odczucia jednak jest to jedynie prosta i chwilowa manipulacja.
>Nie, oni po prostu zostali tak wyhodowani, podobnie jak zostali wyhodowani na osoby odczuwające wstyd gdy znajdą się nago pośród obcych ludzi. To chyba lepiej żeby ludzie nie chadzali nago po ulicach? Nie ma nic złego w społecznych zakazach tego typu - to nas odróżnia od prostych kultur. Jesteśmy w pewnym sensie hodowani, ale to w celu "odzwierzęcenia". A to, że komus sie podoba bardziej np Sławomir od Bacha to nie efekt hodowli tylko działania genu COMT, a geny nie są hodowane przez ewolucje, bo ta jest ślepa. Więc np dziecko księcia Harrego i Kate raczej mało prawdopodobne by zachwycało sie discopolo, bo ma taką, a nie inną spuścizne genetyczną.
|
|
| | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Nie porównuj choroby alkoholowej do wrodzenej emocjonalności. Nie da się uciec przed emocjami, da się panować nad nimi, ale uciec? Wyjść z niej? Nie. Dla mnie panowanie nad emocjami jest równoznaczne z ich kontrolą, a co za tym idzie, uświadomieniem sobie racjonalnej drogi odsuwając emocję na bok.
>NIE MOŻNA. Umiesz modyfikować geny i regulować przepływ dopaminy? Można się szprycować dopaminą i to wpływa znacząco na nasze odczucia jednak jest to jedynie prosta i chwilowa manipulacja. Sugerujesz, że facet, który był milionerem i nie wyobrażał sobie życia w luksusie, nie może nauczyć się być szczęśliwym żyjąc bez luksusów na średnim poziomie?
>To chyba lepiej żeby ludzie nie chadzali nago po ulicach? Nie oceniam zasadności zakazu tylko pokazuje, że dwie takie same sytuacje wywołują u jednych uczucie wstydu a u drugich nie, a to dzięki działaniu kodu kulturowego.
>Więc np dziecko księcia Harrego i Kate raczej mało prawdopodobne by zachwycało sie discopolo, bo ma taką, a nie inną spuścizne genetyczną. Mało prawdopodobne czyli nie niemożliwe? Czyli można zachwycać się discopolo mimo posiadania innego genu?
|
|
| | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>Nie porównuj choroby alkoholowej do wrodzenej emocjonalności. Nie da się uciec przed emocjami, da się panować nad nimi, ale uciec? Wyjść z niej? Nie. >Dla mnie panowanie nad emocjami jest równoznaczne z ich kontrolą, a co za tym idzie, uświadomieniem sobie racjonalnej drogi odsuwając emocję na bok.
Jak najbardziej, też do tego dążę, bo rzeczywiście treningiem odpowiednim można dojść do ogromnej wprawy w kontrolowaniu emocji, ale nigdy nie jest to pełna kontrola.
>Sugerujesz, że facet, który był milionerem i nie wyobrażał sobie życia w luksusie, nie może nauczyć się być szczęśliwym żyjąc bez luksusów na średnim poziomie?
Ale ja mówię o genach. Bogactwo nie jest dziedziczne. Jednakże, milioner który nie wyobraża sobie życia BEZ luksusu (chyba to miałeś na myśli) może nauczyć się żyć na średnim poziomie jak najbardziej, tylko, że zazwyczaj wynika to z konieczności, a nie wolnej woli.
>Nie oceniam zasadności zakazu tylko pokazuje, że dwie takie same sytuacje wywołują u jednych uczucie wstydu a u drugich nie, a to dzięki działaniu kodu kulturowego.
ta konkretna sytuacja nagości tak - to jest wytwór kultury i faktycznie czujemy wstyd bo wychowaliśmy się w cywilizowanej kulturze.
>Mało prawdopodobne czyli nie niemożliwe? Czyli można zachwycać się discopolo mimo posiadania innego genu? Może źle zrobiłem przytaczając konkretny gatunek. Gen koduje raczej pewną wrażliwość, a nie konkretne upodobania, a więc gdy np.: Ojciec jest dyrygentem, a matka śpiewaczką operową to ich dziecko będzie (bardzo prawdopodobne - nie ma rzeczy 100% pewnych) dysponować określoną wrażliwością na sztuke, tak więc jest znacznie mniej prawdopodobne, że syn dyrygenta i śpiewaczki będzie fanem discopolo niż syn robola i robolki. To oczywiście jest uproszczone przedstawienie.
|
|
| | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Ale ja mówię o genach. Bogactwo nie jest dziedziczne. Jednakże, milioner który nie wyobraża sobie życia BEZ luksusu (chyba to miałeś na myśli) może nauczyć się żyć na średnim poziomie jak najbardziej, tylko, że zazwyczaj wynika to z konieczności, a nie wolnej woli.Nie zgodzę się, czytałem wiele historii ludzi, którzy tracili majątek i nauczyli się potem żyć na niskim poziomie. Żyć w sensie odczuwać radość. Z ich doświadczenia wiem, ze są do tego dwie drogi. Pierwsza to przez samokontrolę i skupianie się na małych rzeczach, które dają radość. Druga to szok emocjonalny np. pojechali tam gdzie zobaczyli na własne oczy takie ubóstwo, że nie mogli uwierzyć własnym oczom i zaczęli bardzo doceniać to co mają, i to doświadczenie sprawiło, że zaczęli odczuwać szczęście bez luksusów. > ta konkretna sytuacja nagości tak - to jest wytwór kultury i faktycznie czujemy wstyd bo wychowaliśmy się w cywilizowanej kulturze.Dlaczego używasz stwierdzenia "cywilizowana kultura"?  > Może źle zrobiłem przytaczając konkretny gatunek. Gen koduje raczej pewną wrażliwość, a nie konkretne upodobania, a więc gdy np.: Ojciec jest dyrygentem, a matka śpiewaczką operową to ich dziecko będzie (bardzo prawdopodobne - nie ma rzeczy 100% pewnych) dysponować określoną wrażliwością na sztuke, tak więc jest znacznie mniej prawdopodobne, że syn dyrygenta i śpiewaczki będzie fanem discopolo niż syn robola i robolki. To oczywiście jest uproszczone przedstawienie.Ciekawe... a czy mimo tej predyspozycji może nauczyć się czerpać przyjemność z discopolo?
|
|
| | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | > >Ale ja mówię o genach. Bogactwo nie jest dziedziczne. Jednakże, milioner który nie wyobraża sobie życia BEZ luksusu (chyba to miałeś na myśli) może nauczyć się żyć na średnim poziomie jak najbardziej, tylko, że zazwyczaj wynika to z konieczności, a nie wolnej woli.No ja napisałem, ze to jest możliwe, oczywiście. > Dlaczego używasz stwierdzenia "cywilizowana kultura"?  xD Bo jesteśmy cywilizowaną kulturą wyrosłą z zaawansowanych kultur: helleńskiej i rzymskiej. Mówię o białym człowieku tutaj. > Ciekawe... a czy mimo tej predyspozycji może nauczyć się czerpać przyjemność z discopolo?Nie wiem. Osobiście, nie wyobrażam sobie bym w jakikolwiek sposób mógł się nauczyć słuchać discopolo i czerpać z tego taką przyjemność jak z np utworów Micheala Jacksona, lub opery Carmen. Przeprowadź eksperyment na sobie  i zmuszaj się do gatunku muzyki którego nie znosisz i powiedz czy zaczynasz czuć przyjemność, ale wątpię by to było wykonalne.
|
|
| | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > No ja napisałem, ze to jest możliwe, oczywiście.Ale potraktowałeś to jako konieczność, przymus, a nie wolną wolę. > xD Bo jesteśmy cywilizowaną kulturą wyrosłą z zaawansowanych kultur: helleńskiej i rzymskiej. Mówię o białym człowieku tutaj.No tak, ale mi to pachnie wywyższaniem się w stosunku do przedstawicieli innych kultur  > >Ciekawe... a czy mimo tej predyspozycji może nauczyć się czerpać przyjemność z discopolo?> Nie wiem. Osobiście, nie wyobrażam sobie bym w jakikolwiek sposób mógł się nauczyć słuchać discopolo i czerpać z tego taką przyjemność jak z np utworów Micheala Jacksona, lub opery Carmen. Przeprowadź eksperyment na sobie i zmuszaj się do gatunku muzyki którego nie znosisz i powiedz czy zaczynasz czuć przyjemność, ale wątpię by to było wykonalne.Ja sobie wyobrażam bo nie wyobrażam sobie nie czuć wstydu stając nago na środku ulicy, ale skoro jest to warunkowane kulturowo to znaczy, że jest to kwestia samokontroli, rozwoju osobistego.
|
|
| | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Przeceniasz rolę rozumu jako racjonalnego ośrodka decyzyjnegoNie twierdzę, że każdy zawsze używa rozumu w taki sposób, że można o nim powiedzieć, iż myśli racjonalnie (w sensie mądrze, właściwie). To jaki kto robi z niego użytek to zupełnie inna sprawa. Rozum to narzędzie - jedyne jakie posiada człowiek, żeby zdobywać jakąkolwiek wiedzę o świecie i podejmować jakiekolwiek decyzje. To zdolność do myślenia abstrakcyjnego itp. To nie to samo co racjonalność rozumiana jako wyciąganie prawidłowych wniosków. > bowiem bardzo często jest on w cieniu prymitywnych emocjiW pewnym sensie tak. Ale te emocje nie biorą się znikąd. > Ludzie nie mają żadnej wiedzy z zakresu biologii i etyki, a więc nie mają żadnych kompetencji by się wypowiadać racjonalnie i rozumowo na te tematyJeśli ktoś wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia to zachowuje się nieracjonalnie ale wciąż używa swojego rozumu. Tyle, że w niewłaściwy sposób. > za to mają proste emocje którymi sterują sprytni politycy, przez co debata publiczna jest na poziomie rynsztoku, bo nikt nie posługuje się rozumem.Jw. Każdy się posługuje, tyle że nie każdy wyciąga logiczne wnioski, prawidłowo integruje wiedzę itp. A to, że ludzie wolą działać tak, żeby zaspokajać (odczuwać) proste, ulotne emocje a nie trwałe, dojrzałe uczucia to trochę inna sprawa. To jest problem konkretnych idei filozoficznych mocno obecnych w naszej kulturze (najważniejsze jest tu i teraz czyli źle rozumiane "carpe diem" i inne). No i tak jest też łatwiej, nie trzeba za dużo myśleć tylko szybko i prosto odczuwać przyjemność itp. Tak czy siak używasz zwrotu "posługiwać się rozumem" w sensie "myśleć logicznie, prawidłowo". Mi chodzi po prostu o różne myśli (racjonalne lub nie, świadome i podświadome), które są źródłem emocji i uczuć. > Jak smakujesz lody to najpierw rozpływasz się w odczuciachTak, ale najpierw używam rozumu żeby podjąć decyzję o ich zjedzeniu i wybieram te, które dają mi miłe odczucia. > jak ludzie słyszą o aborcji to najpierw myślą o mordowaniu dzieciNo właśnie, myślą... > jak słyszysz muzykę to najpierw toniesz w zachwycieUważam, że np. muzyka instrumentalna ma nam dostarczać głównie konkretnych emocji (w odróżnieniu od np. literatury czy kina, gdzie najważniejsze są przekazywane przez dzieło idee). Ale i tak wpierw musisz użyć rozumu, żeby wiedzieć jakich emocji w danej chwili potrzebujesz i dokonać wyboru muzyki. > Nam się może jedynie wydawać, możemy mieć wrażenie, że posługujemy się rozumem, ale to jedynie iluzja, bowiem często racjonalizujemy nasze odczucia i emocje, gdyż to one są , niestety, zawsze i wszędzie źródłem tego co sobie w życiu cenimy.No a skąd się biorą te nasze odczucia i emocje, które "racjonalizujemy" (cokolwiek to znaczy)? Oczywiście nie ma nic złego w cenieniu sobie czyjejś przyjaźni, miłości itp. ale skąd wiesz, że kogoś kochasz? Tak na ślepo wybierasz? > Myślisz, że ludzie cenią sobie jakąś konkretną gałąź sztukiJakie np. filmy czy książki sobie cenisz i dlaczego? > lub smak lodów bo do takiej konkluzji doszli za sprawą rozumu i podjęli decyzję?Z tego co się orientuję, nie decydujemy akurat o tym co nam smakuje. Ale jak już ktoś odkryje, że np. lubi smak truskawkowy to wybiera jakie jedzenie o tym smaku chce jeść a nie ładuje bezmyślnie do ust wszystko co mu się z truskawką kojarzy  .
|
|
| | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | Różnimy się nieco w definicji rozumu - dla mnie jest to głównie zdolność dokonywania analiz, syntez, wyciągania wniosków, ale rozumiem już Twoje podejście. > Tak, ale najpierw używam rozumu żeby podjąć decyzję o ich zjedzeniu i wybieram te, które dają mi miłe odczucia.No właśnie to nie jest takie proste - są bowiem poważne teorie mówiące, że autonomia naszych decyzji jest czystą iluzją, więc ostateczny wybór lodów jest podyktowany przez nasz organizm zanim o tym pomyślimy w ogóle. > No właśnie, myślą...Samo pomyślenie nie jest sferą rozumu. Ludzie gdy mówią i myślą o aborcji nie dokonują analiz i syntez danych naukowych, nie myślą abstrakcyjnie, tylko ulegają podszeptom procesów psychicznych, czyli emocji i opowiadają głupoty. > No a skąd się biorą te nasze odczucia i emocje, które "racjonalizujemy" (cokolwiek to znaczy)? Oczywiście nie ma nic złego w cenieniu sobie czyjejś przyjaźni, miłości itp. ale skąd wiesz, że kogoś kochasz? Tak na ślepo wybierasz?Nie jestem biegły w neurobiologii i nie powiem Ci skąd dokładnie biorą się emocje, ale ich pochodzenie nie ma kompletnie nic wspólnego z rozumem. W mózgu da się dokonać rozróżnień na obszary "rozumowe", "uczuciowe". > >Myślisz, że ludzie cenią sobie jakąś konkretną gałąź sztuki> Jakie np. filmy czy książki sobie cenisz i dlaczego?filmy: musicale-dramaty, rozwałki jak avengers, fantasy/sci-fi, dramaty psychologiczne. książki głównie naukowe, popularnonaukowe i fantasy. Dlaczego akurat te gatunki? Nie mam pojęcia. Mój stosunek do nich jest emocjonalny, a nie rozumowy. Oglądam i czytam to co sprawi mi potencjalnie większą przyjemność - nie dokonuje świadomych analiz za pośrednictwem rozumu. > >lub smak lodów bo do takiej konkluzji doszli za sprawą rozumu i podjęli decyzję?> Z tego co się orientuję, nie decydujemy akurat o tym co nam smakuje. Ale jak już ktoś odkryje, że np. lubi smak truskawkowy to wybiera jakie jedzenie o tym smaku chce jeść a nie ładuje bezmyślnie do ust wszystko co mu się z truskawką kojarzy .To prawda, choć jak już wspomniałem istnieją uzasadnione wątpliwości co do autonomii naszych decyzji, które mogą być podejmowane przez mózg bez udziału świadomości. To oczywiście nie jest teoria pokroju potężnej teorii ewolucji, ale ma sporo racji.
|
|
| | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | >No właśnie to nie jest takie proste - są bowiem poważne teorie mówiące, że autonomia naszych decyzji jest czystą iluzją
To jest czysty epifenomenalizm, irracjonalne podejście, które w swym podstawowym założeniu jest wewnętrznie sprzeczne. Ale to już temat na oddzielną dyskusję.
>Samo pomyślenie nie jest sferą rozumu. Ludzie gdy mówią i myślą o aborcji nie dokonują analiz i syntez danych naukowych, nie myślą abstrakcyjnie
Oczywiście, że myślą abstrakcyjnie. Sorry, ale chyba nie do końca rozumiesz pojęcia "myślenie" i "abstrakcja". Każde pojęcie jest abstrakcją. Wyobrażasz tylko sobie samą aborcję bez analizy itd. i już myślisz abstrakcyjnie.
>Nie jestem biegły w neurobiologii i nie powiem Ci skąd dokładnie biorą się emocje, ale ich pochodzenie nie ma kompletnie nic wspólnego z rozumem. W mózgu da się dokonać rozróżnień na obszary "rozumowe", "uczuciowe".
Każdy sam może sobie udowodnić, że jego emocje i uczucia mają źródło w jego własnych myślach. Znowu podchodzisz do tego jak epifenomenalista. Obserwuje się np. przepływ dopaminy podczas odczuwania szczęścia i wyciąga wniosek, że tam, w tym fizjologicznym procesie jest źródło, przyczyna. To naiwnie obdarty z pełnego kontekstu absurd.
>Dlaczego akurat te gatunki? Nie mam pojęcia. Mój stosunek do nich jest emocjonalny, a nie rozumowy. Oglądam i czytam to co sprawi mi potencjalnie większą przyjemność - nie dokonuje świadomych analiz za pośrednictwem rozumu.
Czyli bezrefleksyjnie, nieświadomie pochłaniasz książki i filmy stając się, na własne życzenie, niewolnikiem swojej własnej podświadomości. Cóż, twój wybór. Człowiek oczywiście może dokonywać wyboru, czy myśleć racjonalnie i analizować siebie i swoje wybory czy nie. Dziwię się tylko, że ci ta twoja irracjonalność nie przeszkadza. Ale teraz już rozumiem, czemu ty nie rozumiesz swoich emocji. Ty ich po prostu nie chcesz rozumieć.
>To prawda, choć jak już wspomniałem istnieją uzasadnione wątpliwości co do autonomii naszych decyzji, które mogą być podejmowane przez mózg bez udziału świadomości. To oczywiście nie jest teoria pokroju potężnej teorii ewolucji, ale ma sporo racji.
Jest to niestety mocno nieracjonalne podejście do tego problemu (determinizm) i to już nawet nie na poziomie naukowym, ale filozoficznym. Posiadanie przez ludzi wolnej woli jest aksjomatyczne. Jest to jedyny, znany nam przejaw indeterminizmu we wszechświecie. Determiniści (w tym kompatybiliści pokroju Dennetta) tego nie rozumieją i wmawiają nam, że jesteśmy tylko bezwolnymi robotami, całkowicie zdeterminowanymi przez ewolucję, kulturę, fizjologię czy cokolwiek innego. Osobiście mocno i stanowczo się z tym nie zgadzam.
|
|
| | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>Samo pomyślenie nie jest sferą rozumu. Ludzie gdy mówią i myślą o aborcji nie dokonują analiz i syntez danych naukowych, nie myślą abstrakcyjnie >Oczywiście, że myślą abstrakcyjnie. Sorry, ale chyba nie do końca rozumiesz pojęcia "myślenie" i "abstrakcja". Każde pojęcie jest abstrakcją. Wyobrażasz tylko sobie samą aborcję bez analizy itd. i już myślisz abstrakcyjnie.
Masz rację, tutaj się zagalopowałem.
>Każdy sam może sobie udowodnić, że jego emocje i uczucia mają źródło w jego własnych myślach. Znowu podchodzisz do tego jak epifenomenalista. Obserwuje się np. przepływ dopaminy podczas odczuwania szczęścia i wyciąga wniosek, że tam, w tym fizjologicznym procesie jest źródło, przyczyna. To naiwnie obdarty z pełnego kontekstu absurd.
Zaraz, zaraz - napisałem wyraźnie, że emocje nie dzielą tych samych obszarów aktywności mózgu co przejawy rozumowych czynności. Wyprowadziłem więc z tego wniosek, że pochodzenie emocji jest zupełnie odmienne od pochodzenia rozumu.
>Czyli bezrefleksyjnie, nieświadomie pochłaniasz książki i filmy stając się, na własne życzenie, niewolnikiem swojej własnej podświadomości. Cóż, twój wybór. Człowiek oczywiście może dokonywać wyboru, czy myśleć racjonalnie i analizować siebie i swoje wybory czy nie. Dziwię się tylko, że ci ta twoja irracjonalność nie przeszkadza. Ale teraz już rozumiem, czemu ty nie rozumiesz swoich emocji. Ty ich po prostu nie chcesz rozumieć.
Wyprowadzasz zbyt pochopne wnioski w oparciu o nieprawdziwe przesłanki, bowiem napisałem wyraźnie, że to decyzja jest podejmowana przez mnie bez udziału rozumu, bo też i nie wiem czy dana książka lub film są dobre, a więc nie mogę dokonać żadnej analizy. Natomiast "pochłanianie" dzieła jest jak najbardziej świadome i refleksyjne. Wybór książki, lub filmu nie może być racjonalny i rozumowy, gdyż najzwyczajniej w świecie nie znamy treści dzieła, a więc wybór filmu X lub filmu Y to wynik emocji, sympatii, lub antypatii do jakiegoś sugerowanego przez tytuł lub obrazek zagadnienia.
>Jest to niestety mocno nieracjonalne podejście do tego problemu (determinizm) i to już nawet nie na poziomie naukowym, ale filozoficznym. Posiadanie przez ludzi wolnej woli jest aksjomatyczne. Jest to jedyny, znany nam przejaw indeterminizmu we wszechświecie. Determiniści (w tym kompatybiliści pokroju Dennetta) tego nie rozumieją i wmawiają nam, że jesteśmy tylko bezwolnymi robotami, całkowicie zdeterminowanymi przez ewolucję, kulturę, fizjologię czy cokolwiek innego. Osobiście mocno i stanowczo się z tym nie zgadzam.
Co z tego, że ktoś uznał wolną wolę za aksjomat? Nie dziwię się z resztą, bo ludziom nie mieści się w głowie by uznać swoje świadome decyzje za nieautonomiczne, gdyż nie pozwalają im na to ich doświadczenia mentalne, w których wydaje im się, że to ich osoba dokonuje analizy, ale to wszystko są informacje podsuwane przez mózg, co wykazują badania przeprowadzane na mózgach ludzi, gdzie potencjał czynnościowy, czyli informacja o podjęciu decyzji przez mózg była rejestrowana na chwilę przed pojawieniem się świadomej decyzji pacjenta.
|
|
| | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Zaraz, zaraz - napisałem wyraźnie, że emocje nie dzielą tych samych obszarów aktywności mózgu co przejawy rozumowych czynności. Wyprowadziłem więc z tego wniosek, że pochodzenie emocji jest zupełnie odmienne od pochodzenia rozumu.Ale z tego nie wynika, że rozum nie jest przyczyną. > Wyprowadzasz zbyt pochopne wnioski w oparciu o nieprawdziwe przesłanki, bowiem napisałem wyraźnie, że to decyzja jest podejmowana przez mnie bez udziału rozumu, bo też i nie wiem czy dana książka lub film są dobre, a więc nie mogę dokonać żadnej analizy. Natomiast "pochłanianie" dzieła jest jak najbardziej świadome i refleksyjne.Decyzja to wybór jednej z kilku ścieżek rozumowania, po której następuje konkretne działanie. Żeby w ogóle móc rozpatrywać różne możliwe ścieżki, trzeba myśleć abstrakcyjnie (pojęciowo) czyli używać rozumu. Inaczej nie ma mowy o żadnej decyzji tylko w pełni zdeterminowanym, automatycznym działaniu. To jak, jesteś w stanie rozpatrywać różne ścieżki (czytać, nie czytać, iść do kina) czy nie? > Wybór książki, lub filmu nie może być racjonalny i rozumowy, gdyż najzwyczajniej w świecie nie znamy treści dzieła, a więc wybór filmu X lub filmu Y to wynik emocji, sympatii, lub antypatii do jakiegoś sugerowanego przez tytuł lub obrazek zagadnienia.Jw. Wybór musi być racjonalny (w sensie mieć swoje źródło w rozumie) inaczej nie jest wyborem. To, że nie znasz treści nie ma znaczenia. Wchodzisz do księgarni i automatycznie kupujesz pierwszą książkę na którą spojrzysz? > Co z tego, że ktoś uznał wolną wolę za aksjomat?Nie ma znaczenia czy ktoś to uznaje, czy nie. Taka jest obiektywna prawda. To jest aksjomat, czyli twierdzenie, które aby mu zaprzeczyć trzeba wpierw uznać za prawdziwe. Możliwość dokonywania logicznych wyborów różnych ścieżek rozumowania to podstawa logiki. To podstawa naszej wiedzy, coś co nadaje sens jakimkolwiek twierdzeniom. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma wolnej woli, to te jego twierdzenie nie ma żadnego sensu ponieważ nie jest efektem używania logiki tylko automatycznym, zdeterminowanym zlepkiem słów/wyrazów. Takie "samozaoranie"  . Podobnie z aksjomatem "rzeczywistość istnieje" - nie możesz mu zaprzeczyć, jeśli wpierw nie uznasz istnienia rzeczywistości (musi istnieć ktoś - ty, kto zaprzecza). > Nie dziwię się z resztą, bo ludziom nie mieści się w głowie by uznać swoje świadome decyzje za nieautonomiczne, gdyż nie pozwalają im na to ich doświadczenia mentalne, w których wydaje im się, że to ich osoba dokonuje analizy, ale to wszystko są informacje podsuwane przez mózg, co wykazują badania przeprowadzane na mózgach ludzi, gdzie potencjał czynnościowy, czyli informacja o podjęciu decyzji przez mózg była rejestrowana na chwilę przed pojawieniem się świadomej decyzji pacjenta.Słynny eksperyment Libeta. Niestety nowsze badania pokazują, że zupełnie źle zinterpretował jego wyniki (nie uwzględnił czasu, jaki mija pomiędzy podjęciem decyzji a skonceptualizowaniem sobie tego w mózgu, przez co badani odnosili takie a nie inne wrażenie). Wolna wola to kwestia głównie filozoficzna, podstawa całej epistemologii. Jeśli jakaś teoria naukowa opiera się na przesłankach filozoficznych, które temu przeczą, to jest błędna.
|
|
| | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | > Jw. Wybór musi być racjonalny (w sensie mieć swoje źródło w rozumie) inaczej nie jest wyborem. To, że nie znasz treści nie ma znaczenia. Wchodzisz do księgarni i automatycznie kupujesz pierwszą książkę na którą spojrzysz?Rozumiem, zgadzam się - jednakże nie można traktować rozumu jako jedynego i absolutnego kryterium dokonywania wyboru. Gdy mam w rękach dwie równie intrygujące pozycje, jednak z dwóch różnych gatunków, a mogę kupić tylko jedną - męczę się i nie mogę podjąć decyzji, to tym co przeważa szale na którąś ze stron jest emocjonalny stosunek do treści jakie niesie ze sobą, a jakie wynikają ze strzępków informacji zawartych w tytule, na okładce lub spisie treści. > >Co z tego, że ktoś uznał wolną wolę za aksjomat?> Nie ma znaczenia czy ktoś to uznaje, czy nie. Taka jest obiektywna prawda. To jest aksjomat, czyli twierdzenie, które aby mu zaprzeczyć trzeba wpierw uznać za prawdziwe. Możliwość dokonywania logicznych wyborów różnych ścieżek rozumowania to podstawa logiki. To podstawa naszej wiedzy, coś co nadaje sens jakimkolwiek twierdzeniom. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma wolnej woli, to te jego twierdzenie nie ma żadnego sensu ponieważ nie jest efektem używania logiki tylko automatycznym, zdeterminowanym zlepkiem słów/wyrazów. Takie "samozaoranie" . Podobnie z aksjomatem "rzeczywistość istnieje" - nie możesz mu zaprzeczyć, jeśli wpierw nie uznasz istnienia rzeczywistości (musi istnieć ktoś - ty, kto zaprzecza).> Słynny eksperyment Libeta. Niestety nowsze badania pokazują, że zupełnie źle zinterpretował jego wyniki (nie uwzględnił czasu, jaki mija pomiędzy podjęciem decyzji a skonceptualizowaniem sobie tego w mózgu, przez co badani odnosili takie a nie inne wrażenie). Wolna wola to kwestia głównie filozoficzna, podstawa całej epistemologii. Jeśli jakaś teoria naukowa opiera się na przesłankach filozoficznych, które temu przeczą, to jest błędna.Podeślij mi jak możesz i jak masz, jakiś link do artykułu o tych nowych badaniach, bo jeśli wyniki będą przytłaczające, to będę musiał dokonać częściowej rewizji poglądów. W końcu badania Libeta były motorem napędowym wolnej woli jako iluzji.
|
|
| | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | |  | |
| |  | | vifix (2315 punktów) | > No ale z tego nie wynika, że nie odczuwasz emocji i opartych na nich uczuć. Istnienie uczuć i emocji to fakt.Ale ja tego nie neguje, chodzi mi o to, że te uczucia nie są obiektywne, uniwersalne, zależą od sytuacji, a np. ludzie często mówią "miłość może być tylko jedna", w sensie, że jak kocha się kogoś to nie można kogoś innego, a to nie jest prawda bo miłość jest uczuciem wygenerowanym kulturowo, ludzie sądzą, ze czują miłość bo powiedziano im, że w takich i takich okolicznościach czuje się miłość. Coś jak placebo. Dlatego porównałem to do matrixa, ponieważ, moim zdaniem, ludzie sądzę, że niezależnie gdzie by się urodzili to odczuwaliby to samo więc są to dla nich uczucia prawdziwe, od których nie da się uciec, dlatego wiele osób mówi np. że nie zwiąże się z taką osobą, bo wie, że to nie wyjdzie, a nie wyjdzie bo uważają, że nie będą odczuwać szczęścia w związku z osobą, która według nich nie ma "tego czegoś" i nie da się tego zmienić choć tak naprawdę się da bo to kwestia "przeprogramowania się". > Istnieją jak najbardziej obiektywnie (zarówno ty jak i ja będziemy odczuwali np. lęk czy strach w podobny sposób).> A to, że w różnych kręgach kulturowych do tych samych uczuć i emocji mogą prowadzić różne drogi to inna sprawa.Moim zdaniem to nie inna sprawa bo to właśnie istota tego zagadnienia  > Niektórzy po prostu pozwalają swoim prymitywnym instynktom górować nad rozumem.Sugerujesz, że pedofilia jest elementem natury człowieka? > Co do lodów to nie wiem jak ty, ale ja jem takie jakie mi smakują i nie powiedziałbym, że jedząc je czuję coś więcej niż czysto fizyczną przyjemność.No tak, ale chodzi o to dlaczego czujesz przyjemność jedząc lody o akurat tym smaku. > Ale oczywiście można by sobie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś jedząc lody czuje np. wyrzuty sumienia bo obiecał sobie ich więcej nie jeść (chce schudnąć itp.).Co nie wyklucza jednoczesnego odczuwania przyjemności. > Może to być uwarunkowane daną kulturą czy nawet mniejszą grupą (znajomi, rodzina) ale koniec końców to my sami decydujemy czy przyjmujemy te wartości czy nie. To nasz rozum jest zawsze i wszędzie źródłem tego, co sobie w życiu cenimy (jakie wartości wybieramy) i jakie sytuacje itp. wywołują konkretne uczucia.I tak i nie, tzn. zgadzam się, że rozum wszystko kontroluje i możemy się "przestawić", ale nie jest to bardzo proste, ponieważ raczej ciężko przestać odczuwać wstyd stojąc nago na środku ulicy.
|
|
| | |  | | mancziz (1830 punktów) | >Ale ja tego nie neguje, chodzi mi o to, że te uczucia nie są obiektywne, uniwersalne, zależą od sytuacji,
To prawda, niektóre uczucia (jak np. miłość) nie są uniwersalne w ten sposób, tzn. różne kultury różnie je definiują. Ale każde uczucie można opisać obiektywnie, niezależnie od kontekstu kulturowego. Obiektywnie w sensie ontologicznym.
>miłość jest uczuciem wygenerowanym kulturowo
Jest definiowana w określony sposób w danej kulturze, ale nic nie stoi na przeszkodzie żebyś postarał się zrozumieć czym jest miłość bez względu na kontekst kulturowy. Robisz to, używając swojego rozumu.
>Coś jak placebo. Dlatego porównałem to do matrixa, ponieważ, moim zdaniem, ludzie sądzę, że niezależnie gdzie by się urodzili to odczuwaliby to samo więc są to dla nich uczucia prawdziwe
Ale to, że urodzili się w takiej czy innej kulturze nie znaczy że te uczucia nie istnieją. Nie rozumiem o co ci chodzi, kiedy piszesz że uczucia nie są prawdziwe. Raz przyznajesz że istnieją, potem piszesz że ludziom się tylko wydaje że są one prawdziwe. Zdefiniuj "prawdziwe uczucie". Bo z tego co piszesz wynika, że nic nie jest prawdziwe gdyż wszystko może być różnie definiowane w różnych społecznościach.
>nie będą odczuwać szczęścia w związku z osobą, która według nich nie ma "tego czegoś" i nie da się tego zmienić choć tak naprawdę się da bo to kwestia "przeprogramowania się".
To już odwrotny problem, nieumiejętność zdefiniowania czym jest "to coś". Jak nie wiesz co twój partner "ma mieć", żeby go pokochać to jak w ogóle możesz być w stanie żywić do niego miłość. Tego typu ludzie zawsze będą się w takich sprawach kierować instynktami i podświadomymi, zautomatyzowanymi myślami których nie potrafią nawet zidentyfikować.
>Sugerujesz, że pedofilia jest elementem natury człowieka?
Jest nim popęd seksualny. Gwałt, pedofilia, zoofilia, nekrofilia - to wszystko jest próbą czysto zwierzęcego, irracjonalnego zaspokojenia tego popędu. A to, czy ktoś zostaje takim czy innym "filem" zależy pewnie od tego, jak przeżywał np. swoje dzieciństwo i młodość lub wynika z innych czynników. Nie wiem, nie jestem specjalistą od tego typu zaburzeń ale nie sądzę żeby było to jakoś genetycznie zakodowane.
>No tak, ale chodzi o to dlaczego czujesz przyjemność jedząc lody o akurat tym smaku.
Z tego co się orientuję, lubimy smak czegoś, czego nasz organizm potrzebuje. Masz niedobór witaminy C to ci smakują cytryny albo pomarańcze bardziej niż inne owoce itp. Na to nie możemy mieć bezpośredniego, świadomego wpływu. Przyjemność jaką czujemy jedząc coś smacznego jest automatyczna ale to nie to samo co dojrzałe, racjonalne uczucie miłości. Zupełnie różne konteksty. Powiedziałbym wręcz, że różnica jest fundamentalna.
>I tak i nie, tzn. zgadzam się, że rozum wszystko kontroluje i możemy się "przestawić", ale nie jest to bardzo proste, ponieważ raczej ciężko przestać odczuwać wstyd stojąc nago na środku ulicy.
Fakt, potrafi to być wręcz cholernie trudne. Ale wciąż - uczucie to ma źródło w twoich myślach, nie na odwrót. I jest jak najbardziej prawdziwe.
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Ale to, że urodzili się w takiej czy innej kulturze nie znaczy że te uczucia nie istnieją. Nie rozumiem o co ci chodzi, kiedy piszesz że uczucia nie są prawdziwe. Raz przyznajesz że istnieją, potem piszesz że ludziom się tylko wydaje że są one prawdziwe. Zdefiniuj "prawdziwe uczucie".Prawdziwe w sensie uniwersalne, będące cechą człowieka jako gatunku ludzkiego. Wydaje mi się, że podobne poglądy ludzie mają odnośnie uczucia wstydu, sądzą, że niezależnie gdzie by się urodzili to zawsze będą czuli wstyd stojąc nago na środku ulicy, bo to przecież oczywiste skoro teraz to czują. > To już odwrotny problem, nieumiejętność zdefiniowania czym jest "to coś". Jak nie wiesz co twój partner "ma mieć", żeby go pokochać to jak w ogóle możesz być w stanie żywić do niego miłość.Nie wiem w jakim Ty świecie żyjesz, ale kogo by nie zapytać to odpowie, że partner musi mieć przede wszystkim "to coś" co przyciąga  > Tego typu ludzie zawsze będą się w takich sprawach kierować instynktami i podświadomymi, zautomatyzowanymi myślami których nie potrafią nawet zidentyfikować.No i tym się właśnie według mnie kierują. > Jest nim popęd seksualny. Gwałt, pedofilia, zoofilia, nekrofilia - to wszystko jest próbą czysto zwierzęcego, irracjonalnego zaspokojenia tego popędu. A to, czy ktoś zostaje takim czy innym "filem" zależy pewnie od tego, jak przeżywał np. swoje dzieciństwo i młodość lub wynika z innych czynników. Nie wiem, nie jestem specjalistą od tego typu zaburzeń ale nie sądzę żeby było to jakoś genetycznie zakodowane.Są i badania sugerujące, że pedofilia jest orientacją seksualną bo ujawnia się we wczesnym dzieciństwie i nie zmienia przez całe życie, dokładnie jak orientacja seksualna. > Przyjemność jaką czujemy jedząc coś smacznego jest automatyczna ale to nie to samo co dojrzałe, racjonalne uczucie miłości.No ale co to niby jest to dojrzałe, racjonalne uczucie miłości? W sensie, że coś więcej niż chemia?
|
|
| | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Prawdziwe w sensie uniwersalne, będące cechą człowieka jako gatunku ludzkiego. Wydaje mi się, że podobne poglądy ludzie mają odnośnie uczucia wstydu, sądzą, że niezależnie gdzie by się urodzili to zawsze będą czuli wstyd stojąc nago na środku ulicy, bo to przecież oczywiste skoro teraz to czują.Możliwość odczuwania emocji jest uniwersalna dla naszego gatunku. Podobnie jak umiejętność myślenia. To, że ktoś czuje wstyd w innej sytuacji niż ktoś inny nie powoduje, że tego wstydu nie ma. Mylisz tu konkretną emocję z kontekstem kulturowym, psychologicznym etc. który ma na nią wpływ. > Nie wiem w jakim Ty świecie żyjesz, ale kogo by nie zapytać to odpowie, że partner musi mieć przede wszystkim "to coś" co przyciąga  Zdaję sobie z tego sprawę. No cóż, ich wybór żeby nie patrzeć na to racjonalnie i pozwolić górować instynktom. Jeden z elementów upadku kultury zachodu - powrót człowieka pierwotnego. lubimyczyt(*)nego-rewolucja-antyprzemyslowa> >Tego typu ludzie zawsze będą się w takich sprawach kierować instynktami i podświadomymi, zautomatyzowanymi myślami których nie potrafią nawet zidentyfikować.> No i tym się właśnie według mnie kierują.Ich wybór  . > No ale co to niby jest to dojrzałe, racjonalne uczucie miłości? W sensie, że coś więcej niż chemia?Wspólnota wartości, dzielenie się ze sobą swoimi przemyśleniami i emocjami, wzajemne wspieranie się, dzielenie się swoim ciałem itp. Żeby kogoś kochać, musimy przede wszystkim cenić go sobie jako człowieka - musi on/ona stanowić dla nas jakąś wartość. A ta cała "chemia" to tylko skutek konkretnych myśli na temat jakiejś osoby, nie przyczyna
|
|
| Wera (1540 punktów) | To prawda, że ludzka moralność i uczucia są zawsze relatywne. Od dziecka jesteśmy zależni od innych i staramy się zachowywać w taki sposób, żeby inni nas lubili, troszczyli się o nas i dawali nam dobre rzeczy. Różne zachowania będą "skuteczne" w różnych sytuacjach. Czasami najskuteczniejsze będą zachowania niezgodne z normami społecznymi. Przykładowo dziecko chce, żeby rodzice poświęcili mu trochę uwagi, ale są zajęci czymś innym. Dziecko próbuje zwrócić na siebie uwagę krzykiem i tupaniem nogami, rodzice odrywają się, żeby je uspokoić: cel osiągnięty. Dziecko uczy się, że tak powinno postępować. To taki bardzo prosty i niewinny przykład.  Różnorodność może wynikać z wielu czynników, na pewno doświadczenie ma w tym swój udział. Jeśli od małego jadałeś lody waniliowe, to bardziej prawdopodobne, że później będą ci bardziej smakować, bo dobrze znasz ten smak, bo pamiętasz, jak jadłeś je nad morzem.
Miała matka syna, a chciała mieć córkę Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Różnorodność może wynikać z wielu czynników, na pewno doświadczenie ma w tym swój udział. Jeśli od małego jadałeś lody waniliowe, to bardziej prawdopodobne, że później będą ci bardziej smakować, bo dobrze znasz ten smak, bo pamiętasz, jak jadłeś je nad morzem. No tak, ale nikt tych lodów małemu dziecku nie wmuszał a i tak po spróbowaniu czuje, że mu bardziej smakują. Skąd więc to uczucie?
|
|
|  | | Kulmin (4007 punktów) | >No tak, ale nikt tych lodów małemu dziecku nie wmuszał a i tak po spróbowaniu czuje, że mu bardziej smakują. Skąd więc to uczucie? Różnorodność wrażeń, czyli zdarzeń mentalnych, przy np.: lodach to efekt tego, że nasze mózgi i systemy percepcji zmysłowych nie są identyczne. tzn gdyby wszystkie mózgi były identyczne to czulibyśmy wszystko tak samo (swoją drogą - bylibyśmy jedną osobą). Wrażenia psychiczne to ogólnie ciężki temat i tu stos książek nie wyczerpie tematu.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | W sumie to też ciekawy temat. Skąd biorą się predyspozycje psychiczne np. większa odporność psychiczna? To kwestia budowy mózgu?
|
|
| | |  | | rogaliczek (669 punktów) | > To kwestia budowy mózgu?
Całego układu nerwowego.
|
|
| | | |  | | idilion (1 punktów) | >> To kwestia budowy mózgu? >Całego układu nerwowego. A może całego continuum???? He?
|
|
| | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >W sumie to też ciekawy temat. Skąd biorą się predyspozycje psychiczne np. większa odporność psychiczna? To kwestia budowy mózgu?
Wiele jest tych czynników - głównie jest to mieszanka geny - środowisko. Naukowcy się sprzeczają tylko co ma większy udział.
Dzieci do 5 lat wykazują niezwykle wysokie IQ (~500) i w tym czasie przesiąkają środowiskiem niemalże na wskroś - geny zaś stanowią pewnego rodzaju fundament, zalążek naszych osobowości, charakterów które rozwijamy już w interakcji ze środowiskiem. Robimy to całe życie - owe czynniki kształtują nasz mózg przez całe życie.
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | No dobrze, a co np. z preferencjami co do urody? Czy fakt, że jednych bardziej pociąga grubsza kobieta a innych chuda jest efektem kultury czy genów? Czy fakt, że w baroku była moda na tzw. rubensowskie kształty jest dowodem na to, że kultura wpływa na to jaki typ urody aktualnie większość ludzie pociąga?
|
|
| | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >No dobrze, a co np. z preferencjami co do urody? Czy fakt, że jednych bardziej pociąga grubsza kobieta a innych chuda jest efektem kultury czy genów? Czy fakt, że w baroku była moda na tzw. rubensowskie kształty jest dowodem na to, że kultura wpływa na to jaki typ urody aktualnie większość ludzie pociąga?
Preferencje co do urody polegają, w pewnej części, na podobieństwie, dlatego niezmiernie rzadko się zdarza, by wiązali się ze sobą ludzie znajdujący się na przeciwległych krańcach estetyki, w tym sensie, że ludzie bardzo brzydcy szukają partnerów wśród ludzi bardzo brzydkich, a bardzo ładni wśród bardzo ładnych, a przeciętni wśród przeciętnych. Są oczywiście wyjątki.
Nie uznałbym kanonów piękna w poszczególnych epokach za jakiś ważny i znaczący wyznacznik ludzkich pożądań. Te kanony są krótkotrwałe i obejmują zazwyczaj tylko sztukę - nie przesiąkają do ludzkiej mentalności, a raczej nie przesiąkały - współczesna forma promowania kanonu piękna różni się znacząco od dawnych metod i kto wie czy nie ma wpływu na pożądania. Na pewno ma wpływ na tryb życia wielu kobiet bo to im się głównie narzuca ten kanon - jak powinny wyglądać.
Jest jeszcze wiele, wiele innych czynników równie istotnych, np: zapach (bardzo ważny element popędu seksualnego), pozycja socjoekonomiczna partnera/partnerki, właśnie tradycja/kultura. To jest złożony problem i na pytanie: czy kultura, czy geny/biologia? Ja bym odpowiedział: i to i to.
|
|
| | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Preferencje co do urody polegają, w pewnej części, na podobieństwie, dlatego niezmiernie rzadko się zdarza, by wiązali się ze sobą ludzie znajdujący się na przeciwległych krańcach estetyki, w tym sensie, że ludzie bardzo brzydcy szukają partnerów wśród ludzi bardzo brzydkich, a bardzo ładni wśród bardzo ładnych, a przeciętni wśród przeciętnych. Są oczywiście wyjątki.Moim zdaniem mylisz się co do przyczyny  Zgadzam się, ze ludzie ładni wiążą się z ładnymi ale wynika to z tego, że, mówiąc dosadnie, piękna dziewczyna może mieć prawie każdego faceta więc wybiera tego, który jest najładniejszy. Brzydka dziewczyna też chciałaby mieć super przystojniaka, ale może 1 na 1000 przystojniaków chciałby się z nią związać. Mając więc w perspektywie albo samotność albo związek z brzydkim facetem, który wykazał zainteresowanie związkiem z nią wybiera to drugie i uczy się czerpać radość z tego co ma. > Nie uznałbym kanonów piękna w poszczególnych epokach za jakiś ważny i znaczący wyznacznik ludzkich pożądań. Te kanony są krótkotrwałe i obejmują zazwyczaj tylko sztukę - nie przesiąkają do ludzkiej mentalności, a raczej nie przesiąkałyZ tego co czytałem barokowy ideał piękna czyli rubensowskie kształty wynikały z preferencji mężczyzn odnośnie takich kształtów. > Jest jeszcze wiele, wiele innych czynników równie istotnych, np: zapach (bardzo ważny element popędu seksualnego), pozycja socjoekonomiczna partnera/partnerki, właśnie tradycja/kultura.> To jest złożony problem i na pytanie: czy kultura, czy geny/biologia? Ja bym odpowiedział: i to i to.Moim zdaniem biologia wpływa na elementy, które są determinowane biologicznie czyli nie da się odczuwać przyjemność z seksu z mężczyzną będąc heteroseksualnym mężczyzną, ale to czy można odczuwać przyjemność z kimś kto nie jest w naszym typie jak najbardziej da się kontrolować, podobnie jak można nauczyć się odczuwać przyjemność z życia na niższym poziomie majętności mimo, że kiedyś, gdy było się majętnym ale straciło majątek, uważało się, że to nie jest możliwe.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >nic co czujemy nie jest prawdziwie,...
Prawdziwość/ fałszywość to własności zdań, a nie np. stanów psychicznych. Mylenie kategorii poznawczych (np. prawdziwości) z ontologicznymi to przepis na galimatias.
>doszedłem do wniosku, że żyjemy w pewnym matrixie
Przedstaw rozumowanie z tym wnioskiem. Traktując czucia jako prawdy zaczynasz od bełkotu, z którego nic nie wynika.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | Chodziło mi o to, że np. ludzie sądzę, że uczucie wstydu stojąc nago w tłumie jest powszechne, i każdy kto znalazłby się w takiej sytuacji, z drobnymi wyjątkami, by to czuł. Przez prawdziwość uczucia chodziło mi o jego uniwersalność natomiast uczucia są relatywne, zależne od kodu kulturowego.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Chodziło mi o to, że np. ludzie sądzę, że uczucie wstydu stojąc nago w tłumie jest powszechne, i każdy kto znalazłby się w takiej sytuacji, z drobnymi wyjątkami, by to czuł.> Przez prawdziwość uczucia chodziło mi o jego uniwersalność...Po co do (ewentualnych) uczuć uniwersalnych dodawać ich kolejną nazwę (prawdziwość)? To nie jakieś uczucie byłoby prawdziwe, lecz ewentualnie teza (tezy): wszyscy ludzie przeżywają uczucie U. > natomiast uczucia są relatywne, zależne od kodu kulturowego.Oczywiście. Na nagość można np. spojrzeć tak: www.spiege(*)n-hull-fotostrecke-139191.htmlUczucia zależą nie tylko od kodu kulturowego, ale również od stanu organizmu/ mózgu. Np. można w niektórych chorobach stracić poczucie lęku... according2(*)-ktorzy-nie-odczuwaja-strachu/Być może bohaterstwo to czasem choroba, a bohater zamiast orderu powinien dostać leki.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | |
|  | | Kulmin (4007 punktów) | > Prawdziwy - realny, rzeczywisty, faktycznie istniejący.> pl.wiktionary.org/wiki/prawdziwy> Stany psychiczne są jak najbardziej realne.Zgadza się, są, ale diogenesowi chodziło o to, że nie można stanów mentalnych rozważać w ramach prawdy/fałszu, bo prawda/fałsz to właściwości zdań języka, a konkretnie zdań logicznych. No np: powiedzenie o stanie mentalnym, że jest fałszywy, lub prawdziwy to nonsens. Dopiero: "Zdanie 'Mój stan mentalny jest fałszywy.' jest fałszywe" jest poprawnym zastosowaniem funkcji jaką pełni prawda/fałsz w logice.
|
|
| |  | | mancziz (1830 punktów) | Są różne znaczenia pojęcia "prawdziwy". Domyślam się, że autor tematu miał na myśli znaczenie "realny".
|
|
| Wenancjusz (16441 punktów) | Do tytułu. Skoro jak wymieniasz wszystko jest fikcją, to gdzie tu miejsce na real? Czy nie czasem przykłady, które wymieniasz? Np. macierzyństwo to fikcja wg Ciebie czy też zjawisko realne?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | > Do tytułu. Skoro jak wymieniasz wszystko jest fikcją, to gdzie tu miejsce na real? Czy nie czasem przykłady, które wymieniasz? Np. macierzyństwo to fikcja wg Ciebie czy też zjawisko realne?Tytuł jest pewną zachętą do dyskusji  Przyznaje jednak rację, źle to sformułowałem.
|
|
|  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | > >Do tytułu. Skoro jak wymieniasz wszystko jest fikcją, to gdzie tu miejsce na real? Czy nie czasem przykłady, które wymieniasz? Np. macierzyństwo to fikcja wg Ciebie czy też zjawisko realne?> Tytuł jest pewną zachętą do dyskusji  > Przyznaje jednak rację, źle to sformułowałem.> Dogłębne wyjaśnienie jak tworzą się wewnętrzne, subiektywne wrażenia zmysłowe i jak je sobie uświadamiamy przedstawili autorzy książeczki "Świadomość? Ależ to bardzo proste", zob.: www.bel.com.pl/karta_katalogowa/items/1407.htmlCałą tę dyskusję zobaczycie w innym świetle.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Całą tę dyskusję zobaczycie w innym świetle. Możesz jakoś to streścić?
|
|
| | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | >>Całą tę dyskusję zobaczycie w innym świetle. >Możesz jakoś to streścić? > Hmmm.. zastanawiam sie, jak to streścić. Ale problem świadomości to jeden z dwu najtrudniejszych problemów do rozwiązania. Pierwszy, to zagadnienie ontologiczne - zagadka bytu, czyli z czego zbudowana jest materia. Drugi, to zagadnienie epistemologiczne, czyli zagadka poznania, czy świat jest poznawalny i w jaki sposób to sie odbywa. Ta druga zawsze wydawała się trudniejsza od tej pierwszej, bo wydawało się, że tego, jak powstaje umysł czujący i myślący nigdy nie zrozumiemy. A tu proszę. Jest to całkiem zgrabnie wyjaśnione pomiędzy postrzeganiem, kategoryzacją, uogólnieniami, asocjacjami, emocjami,motywacjami, uczeniem się, rozumieniem co jest dobre (etyka), a więc odkryciem sensu istnienia.
Ale streścić to? To tak, jak gdybyś poprosił o streszczenie elektrodynamiki kwantowej, ogólnej teorii względności, teorii strun, supersymetrii i kwantowej grawitacji za jednym zamachem. Ja wymiękam...
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | Rozumiem, niemniej uważam, że to trochę inny temat ponieważ ja się zastanawiałem nad tym, czy uczucia można modyfikować tzn. czy można zmieniać źródła odczuwania uczuć, a świadomość jest czymś zastanym, niezależnie od tego co je wywołało.
|
|
| | | | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | >Rozumiem, niemniej uważam, że to trochę inny temat ponieważ ja się zastanawiałem nad tym, czy uczucia można modyfikować tzn. czy można zmieniać źródła odczuwania uczuć, a świadomość jest czymś zastanym, niezależnie od tego co je wywołało. > Akurat w tej ksiązce autorzy podkreslaja zmienność świadomości, ktora łączy tak zwane qualia z pojeciami abstrakcyjnymi az do poziomu światopoglądu. O ile rozumiem, to przez uczucia rozumiesz qualia zwiazane z emocjami takimi jak złość, miłość, strach, lęk itp. Ich odczuwanie zależy od doswiadczeń, a wiec od dobrze opisanych procedur uczenia. I jak twierdzą autorzy mogą je odczuwać także maszyny posiadające umysły.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > O ile rozumiem, to przez uczucia rozumiesz qualia zwiazane z emocjami takimi jak złość, miłość, strach, lęk itp. Ich odczuwanie zależy od doswiadczeń, a wiec od dobrze opisanych procedur uczenia.Dokładnie takie mam na ten temat zdanie
|
|
| | | | | | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | > Dokładnie takie mam na ten temat zdanie  > To gratuluję.
|
|
| | | | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > I jak twierdzą autorzy mogą je odczuwać także maszyny posiadające umysły.A to ci dopiero... Albo ta książka jest przełomem, albo stekiem nonsensów. Od lat usiłuję znaleźć odpowiedź na pytanie czym jest "to co czuje że czuje", czyli po twojemu - w jaki sposób możemy doświadczać owych "qualiów', za pomocą czego - czym my właściwie jesteśmy, grupą wyspecjalizowanych w odczuwaniu neuronów, czym dokładnie motyla noga?! Czy więc jest tam odpowiedź na moje dylematy, czy tylko spekulowanie dookoła sedna problemu? Po twojej rekomendacji kupiłem tę książkę w formie ebooka za 22.10 zł, bo cena blisko 70 zł z twojego linku była dla mnie zbyt wysoka. Niestety pomimo zapłaty przelewem internetowym wciąż w sklepie widnieje status 'zamówienie nieopłacone" i diabli mnie biorą, bo jestem tak blisko i nie wiem czy poznam "swoją odpowiedź na pytanie życia", czy będzie jak zwykle...  Ps Przepraszam też Autora wątku za tego "off-a", no ale musiałem, kurde.. sorki
|
|
| | | | | | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | > A to ci dopiero... Albo ta książka jest przełomem, albo stekiem nonsensów. Od lat usiłuję znaleźć odpowiedź na pytanie czym jest "to co czuje że czuje", czyli po twojemu - w jaki sposób możemy doświadczać owych "qualiów', za pomocą czego - czym my właściwie jesteśmy, grupą wyspecjalizowanych w odczuwaniu neuronów, czym dokładnie motyla noga?!> Czy więc jest tam odpowiedź na moje dylematy, czy tylko spekulowanie dookoła sedna problemu?Autorzy atakują istotę sprawy, ale czy to można pojąć? Ja miałem wiele razy uczucie, że już wszytko rozumiem i wszystko dla mnie jasne, ale jak staram się sam prześledzić ten tok rozumowania, to mam zawrót głowy i muszę znów wrócić do książki. Chyba muszę się do tego przyzwyczaić  Daj znać jak u ciebie po przeczytaniu i ewentualnie pomóż zrozumieć do końca.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Autorzy atakują istotę sprawy, ale czy to można pojąć?Heh, dokładnie... a jeśli już by się pojęło, jak to objaśnić komuś innemu? Coś w rodzaju problemu "jak opisać smak gruszki" osobie, która nigdy nie kosztowała tego owocu? Ja bym powiedział, inaczej niż Kartezjusz, że "czuję, więc jestem.", ale gdy zastanawiałem się nad tym problemem, odkryłem, że jestem zbyt prymitywny, żeby nawet w jasny sposób sformułować moje dylematy dotyczące istoty tego zjawiska. Mogę tworzyć tylko intuicyjne, kalekie/koślawe metafory w rodzaju "czym jest to co czuje, ze czuje?', albo "to coś jakby lustro przeglądało się samo w sobie?". Dlatego tak napaliłem się na tę książkę po twoich rekomendacjach, a odpowiedzi szukałem bez skutku od dawna, zarówno u filozofów (ewolucyjnych) jak i u "neuro-anatomów" pokroju Damasio... > Daj znać jak u ciebie po przeczytaniu i ewentualnie pomóż zrozumieć do końca.Oczywiście, w podzięce za namiary na kolejne źródło ewentualnych wyjaśnień do moich dociekań, napiszę ci co sądzę o tym co tam wyczytałem, choćbym nawet miał ci jedynie napisać, że nic nie zrozumiałem  Niestety wciąż nie mogę ściągnąć tego ebooka, więc podejrzewam, że dopiero w poniedziałek jakiś pracownik sklepu edyp.pl (którego niniejszym trochę właśnie NIE polecam) "ręcznie" zaksięguje moją zapłatę z dotpay-a, więc pewnie zabiorę się za czytanie dopiero jutro wieczorem po powrocie z pracy... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > Od lat usiłuję znaleźć odpowiedź na pytanie czym jest "to co czuje że czuje"
Mnie dziwi, że można mieć takie dylematy. Straciłeś 22.10. Jedna książka nie ma szans na to aby odpowiedzieć Tobie na twoje pytanie. To tak jakby ślepiec zechciał przeczytać brajlem czym są kolory.
"to co czuje że czuje" jest Tobą, masz to tuż za oczyma.
Chwilowo jest uwięzione wewnątrz czaszki. W zasadzie jest informacją, która każdego dnia jest poszerzana, analizowana i przetwarzana.
|
|
| | | | | | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | >Chwilowo jest uwięzione wewnątrz czaszki. W zasadzie jest informacją, która każdego dnia jest poszerzana, analizowana i przetwarzana. Jak informacja może odczuwać sama siebie w skali od cierpienia po rozkosz. Na jakiej zasadzie czujemy cokolwiek, jak jest możliwa percepcja doznań, doświadczania ich?! Naprawdę nie widzisz tu nic niezwykłego?
|
|
| | | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | > >Chwilowo jest uwięzione wewnątrz czaszki. W zasadzie jest informacją, która każdego dnia jest poszerzana, analizowana i przetwarzana.> Jak informacja może odczuwać sama siebie w skali od cierpienia po rozkosz. Na jakiej zasadzie czujemy cokolwiek, jak jest możliwa percepcja doznań, doświadczania ich?!> Naprawdę nie widzisz tu nic niezwykłego?Widzę ten cud ale .................. na długo pozostanie Tajemnicą (choć możliwą do badania). Moim zdaniem decydującą rolę w samoświadomości/świadomości odgrywa szybkość przetwarzania informacji i ilość informacji. Ale jak ta informacja jest zapisywana i przetwarzana w układzie biologicznym na dziś jest dalekie do wyjaśnienia. Odrębna kwestią jest od jakiego momentu ta samoświadomość zaczyna siebie doznawać/odczuwać. Obserwacja rozwoju świadomości u dziecka potwierdza to, że rola ilości informacji (czyli zapisu) i szybkości jej przetwarzania jest decydująca. Poczytaj też o tym pieknoumyslu.com/plat-czolowy-menedzer-osobowosci/
|
|
| | | | | | | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | > > ... Jedna książka nie ma szans na to aby odpowiedzieć Tobie na twoje pytanie. To tak jakby ślepiec zechciał przeczytać brajlem czym są kolory.Często jedna książka, jeden artykuł lub jedno zdanie przedstawia nową ideę, która zmienia tory myślenia całej cywilizacji. Tak było z "O obrotach ciał niebieskich" Kopernika lub z "O powstawaniu gatunków" Darwina. Tak może byc i z tą fasacynująca książeczką, która mną wstrząsnęła. A tak praktycznie, to ja nabyłem ją w dużo niższej cenie niż ktoś tu znalazł. Kopiuję z Internetowej Księgarni Naukowo Technicznej: ksiegarnia(*)sc-alez-to-bardzo-proste.html:Świadomość? Ależ to bardzo proste Dodaj recenzję: Dostępność: Jest Autor: Wiesław Galus, Janusz Starzyk ISBN: 978-83-7798-264-8 Format / Liczba stron: B5 / 372 Oprawa: miękka Wyd. / rok wydania: 1 / 2018 Cena: 48,30 zł * Myślę, że kosmiczna cena to była za oprawę w twardej okładce.
|
|
| | | | | | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | >>> ... Jedna książka nie ma szans na to aby odpowiedzieć Tobie na twoje pytanie. To tak jakby ślepiec zechciał przeczytać brajlem czym są kolory. >Często jedna książka, jeden artykuł lub jedno zdanie przedstawia nową ideę, która zmienia tory myślenia całej cywilizacji. Tak było z "O obrotach ciał niebieskich" Kopernika lub z "O powstawaniu gatunków" Darwina.
A ile się takich wspaniałych książek pisze ?.
>Tak może byc i z tą fasacynująca książeczką, która mną wstrząsnęła.
Na pewno warto przeczytać ale rewolucji nie będzie. To książka popularno - naukowa a nie dzieło na miarę "O powstawaniu gatunków".
|
|
| | | | | | | | | |  | | inveniam viam aut faciam (155 punktów) | >Na pewno warto przeczytać ale rewolucji nie będzie. To książka popularno - naukowa a nie dzieło na miarę "O powstawaniu gatunków".
Pewnie masz rację, ale przeczytamy, zobaczymy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Dogłębne wyjaśnienie jak tworzą się wewnętrzne, subiektywne wrażenia zmysłowe i jak je sobie uświadamiamy przedstawili autorzy książeczki "Świadomość? Ależ to bardzo proste", zob.: www.bel.com.pl/karta_katalogowa/items/1407.html> > Możesz jakoś to streścić?> Ale streścić to? To tak, jak gdybyś poprosił o streszczenie elektrodynamiki kwantowej, ogólnej teorii względności, teorii strun, supersymetrii i kwantowej grawitacji za jednym zamachem.Wątpię, czy tak specjalistyczna wiedza jest potrzebna do zrozumienia tej książki. Przeglądnąłem pobieżnie publikację filozoficzną w trzech częściach pierwszego autora: www.kul.pl(*)15/RF2015nr1_139-171_Galus.pdfwww.kul.pl(*)ficzne_63_2_2015/Galus_237.pdfwww.kul.pl(*)ficzne_63_4_2015/Galus_129.pdfi opuściwszy znaną mi tematykę pierwszych dwóch części, przeczytałem kilka stron części trzeciej. Autor pisze stosunkowo prostym językiem, jasno odnosząc się do merytorycznie istotnych prac poprzedników. Ani w mechanikę kwantową, ani w inne zaawansowane dziedziny fizyki autor nie zagłębia się, gdyż ani nie jest to potrzebne, ani na nich się nie zna (o czym wnioskuję z drobnych potknięć, gdy wspomina coś o kwantach). Rażących błędów w tej pracy nie zauważyłem, więc uważam, że jest warta przeczytania w całości. I nie należy zrażać się, że została ona opublikowana przez KUL i ma takie nagłówki jak "Badanie duszy". Jest to świeży powiew w filozofii zatęchłej religią.
|
|
| | | | |  | | bajkopisarz (317 punktów) | |
|
Krystynaback (2981 punktów) (zablokowany) | Zwróć uwagę, że osoba to nie tylko ciało, to także czynność. To co ty nazywasz fikcją ja określam abstrakcją albo po prostu czynnością. Zauważ, że wszystkie czynności są niefizyczne, fizyczność jest zarezerwowana dla ciał, fizyczny to występujący w przestrzeni, to zawsze posiadający masę i położenie w przestrzeni. Czynności natomiast, które mogą mieć struktury niemniej złożone od struktur ciał, występują wyłącznie w czasie, one nie mają masy ani położenia w przestrzeni ale mają prędkość i położenie w czasie. Czynności opanowują ciała. Istnieje zjawisko dziedziczenia czynności wskutek oddziaływania ciał. Wystarczy przyjrzeć się rozprzestrzenianiu się temperatury, żeby zaobserwować dziedziczenie czynności ciała przez ciało. Twoje zaprogramowane reakcje to wynik czynności twojego mózgu, czynności, która podobnie do rozprzestrzeniania się temperatury została odziedziczona skutkiem oddziaływania ciała twojego mózgu z innymi mózgami w pewnym stanie czynności. Gdyby twój mózg oddziaływał z mózgami w stanie innej czynności odziedziczyłbyś tę inną czynność. Spójrz tu jak wygląda dziedziczenie czynności ciało od ciała youtu.be/EbkDQLP9pkgTo co występuje w czasie - wszystkie czynności - jest niematerialne, jest niefizyczne, jest abstrakcyjne, nie ma żadnej masy, żadnego rozmiaru w przestrzeni, żadnego położenia w przestrzeni ale jest RZECZYWISTE!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|