Racjonalista - Strona głównaDo treści
Psychoanaliza i religia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-03-2005 18:24Marcin (187 punktów)Psychoanaliza i religia
Witam wszystkich.
Zawsze się zastanawiałem jakie są źródła wiary w Boga, religii? Jeśli rzeczywiście wiara jest nieracjonalna to dlaczego tyle ludzi wierzy w jakiegoś boga, siłę wyższą? Moim zdaniem najlepszym narzędziem pozwalającym to zrozumieć jest psychoanaliza. Zobaczmy więc co na ten temat pisał sam Freud.
Dlaczego treści religijne mają taki wpływ na ludzi? Wyjaśnić to tylko można przez odwołanie się do autorytetu przeszłości. Mamy do czynienia z zaspokojeniem najbardziej pierwotnych, najsilniejszych pragnień. Jak pisał Freud tajemnica ich siły leży w potędze tych pragnień. Religijność konkretnego człowieka korzeniami tkwi w przeszłości jednostki, w okresie wczesnego dzieciństwa. Dziecko jest bezbronne, jest przy nim matka - pierwsza miłość dziecka, potem opiekuńczy ojciec (oczywiście to tylko schemat, bo bywa różnie, ważna jest też relacja między rodzicami (opiekunami), sposób tej relacji między rodzicami i dzieckiem).
Potem odkrywamy, ze ta bezbronność nie kończy się w dzieciństwie, ale trwa dalej wywołując stan zagrożenia. Pojawia się tęsknota za troską ze strony rodziców, opiekunów. Rodzi się idea Opatrzności, wszystkowiedzącej i wszechmogącej istoty, nagradzającej dobro, karzącej zło, obiecującej wspaniałe życie po śmierci.
Wierzenia religijne przez to mają charakter czegoś niepodważalnego.
Tyle tak ogółem, co sądzicie na ten temat?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

A. Rosenberg
Jestem zdania, że pan Zygmunt Freud powinien być uważany za swego rodzaju "mesjasza", tego, który wyrwał (także mnie) ze szponów totalitaryzmu katolickiego, zniewolenia sięgającego najgłębszych sfer. Piszę to zupełnie poważnie. Wprawdzie kwestionuje się wiele jego teorii, choćby kompleks Edypa, ale obserwując wnikliwie moje dzieci, przypominając sobie wczesne dzieciństwo, czytając literaturę, słuchając kazań można śmiało powiedzieć, że "jest coś na rzeczy". Freud nie był umysłem super ścisłym, wbrew pozorom odbieram go jako odważnego humanistę. Freudowski Bóg Ojciec to ten dziwny Bóg Starego Testamentu, Bóg Nowego Testamenu, neurotyczny Bóg ojców Kościoła. Oczywiście pomysły Junga, jego archetypy też mają jakąś wartość, ale Junga, pyszałkowatego Niemca, nie lubię.
Uważam, że Freud jest jeszcze niedoceniony. Dobrze się dzieje, że popularny jest neofreudyzm.
Można by parafrazować Meritona z Sardes, czy innych Ojców kościoła: on okrył ten totalitarny system wstydem i zadał mu cios śmiertelny.
Trzeba głośno mówić, za choćby Drewermannem, niemieckim psychoterapeutą, byłym księdzem, że ortodoksja i dogmaty katolickie nie mają racji bytu, są już obalone. W tym sensie rację ma Nietzsche, twierdząć że Bóg umarł. A jest to naprawdę dobra nowina.
Bo Bóg z księgi Hioba na nic innego nie zasługuje.
Katolicki neurotyczny, antyerotyczny Bóg powinien umrzeć, nawet jeżeli zawali się komuś jego piękny katolicki Matrix.
To co piszę, jest jak zwykle emocjonalne, ale mając pewne doświadczenie, mogąc obserwować i doświadczać "mechanizmów", nie mogę nie podzielić się moimi refleksjami na temat religii.
jeyes (2281 punktów)

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365