Racjonalista - Strona głównaDo treści
Arktyczne delicje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
12-11-2015 08:27Arminius (25555 punktów)Arktyczne delicje
Ocena 2 na 2
Zadziwiające jak wielu ludzi myli sobie Arktykę z Antarktyką - umieszczając przedstawicieli fauny arktycznej w Antarktyce i vice versa. Najpewniej wynika to z fałszywego założenia, że skoro tu lód i tam lód - to "wsio rawno".
Przykładem takiego niezamierzonego falsyfikowania jest lokowanie pingwina na północy naszego globu - podczas gdy jest to ptak typowy dla Antarktyki - z wyjątkiem kolonii pingwinów na Archipelagu Galapagos - funkcjonującej tam dzięki zastrzykowi zimnej wody aplikowanemu przez Prąd Peruwiański.
Jednakże w owym błędzie kryje się przewrotne ziarno prawdy. Otóż pingwin antarktyczny zostal tak właśnie nazwany, ponieważ przypominal bardzo swą aparycją ptaka zwanego w j. walijskim "pingwen", a j. zaś portugalskim i hiszpańskim "pinguinos", a który to ptak dzisiaj ma nazwę "alka olbrzymia".
Niewątpliwie z ekologicznego punktu widzenia był to odpowiednik pingwinów na półkuli północnej. Piszę "był" - bo niestety jest to już gatunek wymarły.
Alka olbrzymia była wcale okazałym ptaszyskiem. Dochodziła do 1 metra długości, miała czarno - białe upierzenie, była nielotem, ważyła do 5 kilogramów. Jej środowiskiem były otwarte akweny północnego Atlantyku. Jaja składała na skalistych występach północnoatlantyckich "bird islands". Polowano na nią zaciekle od niepamiętnych czasów dla jej mięsa, jaj, pierza, puchu (nie tak cenny jak kaczki edredonowej ale jednak). Indianie z Nowej Fundlandii traktowali jej dzioby jako rodzaj amuletu towarzyszącego zmarłemu w wędrówce do lepszego świata.
Z początkiem 19 wieku była to już populacje wielce przetrzebiona. Jej jedyna zwarta i zdrowa kolonia utrrzymywała się skutecznie sie na jednej z wysepek archipelagu Vestamanna u wybrzeży Islandii. Jednakże w 1830 r. doszło tam do erupcji wulkanicznej, która zmasakrowała kolonię. Kilkadziesiąt ocalałych osobników przeniosło się na pobliską wysepkę Eldey i tam właśnie w 1844 r. zabito wiosłem ostatnią parę alek. Od tamtego czasu co pewien okres pojawiają się sensacyjne doniesienia o zlokalizowaniu osobnika alki olbrzymiej - ale jak do tej pory nie zostały one pozytywnie zweryfikowane.
Jak wspomniano alka była trzebiona z powodu swojego mięsa. Było ono podtstawą przygotowywania przez Inuitów grenlandzkiego smakołyku o dźwięcznej nazwie "kiviak". Przepis na kiviaka jest następujący: weź upolowaną alkę ( obecnie kiviak przygotowywany jest na bazie mięsa alki zwyczajnej, bliskiej krewnej wymarłego gatunku), obedrzyj ją z pierza, ciasno owiń w foczą skórę, wsadź do szczeliny skalnej lub przysyp piaskiem ( ochrona przed drapieżnikami), wyjmij po kilku tygodniach/miesiacach ( w zależności od gustu i smaku) i spożyj wraz z kośćmi, najlepiej - ze względu na zapach - na zewnątrz zamkniętego pomieszczenia. Wśród amatorów arktycznych delicji istnieje spór o to, czy kiviak ma bardziej " zaakcentowany aromat" od hakarla - tradycyjnego dania kuchni islandzkiej. To ostatnie przygotowywane jest w sposób cokolwiek podobny. Truchło wypatroszonego i zdekapitowanego rekina grenlandzkiego umieszcza się w zagłębieniu przysypywanym żwirem i pozostawia na okres 6 do 12 tygodni dla celów fermentacji. Następnie sfermentowane mięso wyciąga się , kraje na waskie pasy i suszy przez kilka tygodni. Po takim zabiegu w zasadzie nadaje się już do smakowania.
Smacznego!

www.obsev.(*)0-most-horrifying-foods/180705
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hrihorij (1723 punktów)
Ciekawy przypadek opisuje Richard Wrangham w książce "Walka o ogień". Cytuję z pamięci: Pewna grupa Innuitów miała zwyczaj zbierania bobków reniferów, gotowania ich i zjadania. Kiedy badający ten obyczaj naukowiec opowiedział o tym innej, oddalonej grupie Innuitów, ci byli mocno zdziwieni takim obyczajem i marnotrawstwem, albowiem według nich należało je zjadać na surowo!
Arminius (25555 punktów)Przecierka prosto z trzewi
"Kiedy badający ten obyczaj naukowiec opowiedział o tym innej, oddalonej grupie Innuitów, ci byli mocno zdziwieni takim obyczajem i marnotrawstwem, albowiem według nich należało je zjadać na surowo"

Ciekawe przypadki z kategorii zachowań jak powyżej opisuje w swojej rewelacyjnej ksążce "The Arctic Year" duński polarnik, badacz Artyki Peter Freuchen.
Podaje - między innymi - oryginalny sposób uzupełnianie witamin w organizmie przez Inuitów. Po upolowaniu ptaka żywiącego się owocami oraz biomasą roślinna - był on rozpruwany a następnie treść jego żołądka konsumowana ze smakiem bez żadnej wstępnej obróbki. Było więc smacznie i zdrowo - bo szkorbut takich samkoszy się przeciez nie imał.
13-11-2015 21:59 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Przecierka prosto z trzewi
Smakołykiem ludów północnych są kiszone śledzie. Wrażenia zapachowe bezcenne.
Kurt Vonnegut w swojej książce "Galapagos" pisał o pewnej jaszczurce żywiącej się algami, którą ludzie zabijali i z żołądka wyciągali częściowo nadtawione algi jako sałatkę.
Arminius (25555 punktów)Przepis na legwana morskiego
"Kurt Vonnegut w swojej książce "Galapagos" pisał o pewnej jaszczurce żywiącej się algami, którą ludzie zabijali i z żołądka wyciągali częściowo nadtawione algi jako sałatkę".

Ta jaszczurka to najpewniej endemiczny legwan morski, podręcznikowy przykład - jak przystało na Galapagos - darwinowskiej ewolucji. Jest to jedyny legwan odżywiający się wodorostami morskimi i właśnie to przystosowanie się do zastanego otoczenia przeobraziło go z legwana lądowego w odrębny gatunek maritimus.
To zabijanie legwanów na Galapagos dla ich żołądkowej treści - to już też najpewniej pieśń przeszłości - zważywszy na status parku narodowego jakim cieszy się cały Archipelag Wysp Żółwich. I bardzo dobrze.
14-11-2015 15:43 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Przepis na legwana morskiego
>Ta jaszczurka to najpewniej endemiczny legwan morski, podręcznikowy przykład - jak przystało na >Galapagos - darwinowskiej ewolucji. Jest to jedyny legwan odżywiający się wodorostami morskimi i >właśnie to przystosowanie się do zastanego otoczenia przeobraziło go z legwana lądowego w >odrębny gatunek maritimus.
Tak.
>To zabijanie legwanów na Galapagos dla ich żołądkowej treści - to już też najpewniej pieśń >przeszłości - zważywszy na status parku narodowego jakim cieszy się cały Archipelag Wysp Żółwich.
To była pieśń fantazji autora. Algi surowe były dla ludzi niestrawne a nie mieli oni ognia.
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Arktyczne delicje
Jak to się dzieje, że w takich smakołykach nie powstaje jad trupi?
Arminius (25555 punktów)
"Jak to się dzieje, że w takich smakołykach nie powstaje jad trupi?"

Nie mam stuprocentowej pewności ale jest wcale prawdopodobnym, iż określone warunki arktyczne - suche powietrze i niskie temperatury - mają wpływ duży na specyficzną dekompozycję mięsa.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365