 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-08-2018 12:20 | okragly (21676 punktów) | ty baranie
2 na 2 | Nie każde zwierze można udomowić, właściwie to jest tych podatnych bardzo mało np. konia udomowiliśmy a zebry która ma z koniem 99% wspólnych genów, już nie. Mamy z szympansami 99% wspólnych genów, nas udomowiono a szympansa nie potrafimy.
Udomowianie nas trwa od 10 000 lat, ostatnio przybrało na sile. Przebiega podobnie do udomowienia koni, świń, baranów Polega to na wymuszaniu posłuszeństwa za pomocą przymusu (czasem terroru), religi, prawa, hierarchii, pieniądza, ekonomi, kredytu, pracy, oczekując potulności i łagodności. Krnąbrni byli likwidowani. Spektakularne jest udomowienie kobiet, które po urodzeniu dziecka, z przyjemnością udomawiają (przemocą fizyczną, psychiczną, manipulacją) swoje dzieci.
udomowiali nas do niewolniczej pracy.
jeszcze 150 l temu, polski pan, szlachcic mógł zabić chłopa pańszczyźnianego bezkarnie, jak psa, mąż -żone i własne dziecko. Kogo zabijali? Niedostatecznie udomowionych. a więc krnąbrnych Z tych przyczyn, działających 10 000 lat, mamy zmienione DNA i tak jak z świni nie zrobimy dzika, z psa wilka, tak i z dziewczynki, nie wyrośnie „dzika kobieta” z raju. W wyniku 10 000 lat trwającej selekcji na udomowienie każdy z nas ma nadreprezentatywny gen posłuszeństwa, poddaństwa, mozolnej, ciężkiej pracy i jest wśród nas w wyraźnej tendencji spadkowej gen inteligencji*, samodzielnego myślenia, intuicji, instynktu, zabawy jako skutek udomowienia. Jesteśmy skundleni, bardziej niż psy, widać to w szkole, pracy, kościele (moja babcia która wychowała sześcioro dzieci, księdza całowała w rękę) jak się łaszemy Dlatego 1% ma tyle co pozostałe 99% i oddamy za nich życie (patrz 1wś, 2wś czy ostatnia w Iraku) jak psy, które z „miłości” oddadzą życie za pana. Jestesmy programowani na bycie wykorzystanym, ofiarę. Nasza udomowiona podświadomość nie potrafi odróżnić fałszu od prawdy. Jeżeli przez pewien czas zaczniemy słuchać fałszu, (a kto do nas mówi z ekrany, reklamy, ambony, w szkole, gazecie) zauważamy, że po kilku tygodniach – zaczynamy myśleć, mówić i zachowywać się tak jak nam sugerują. Żeby zmylić czujność, fałsz mieszają z prawdą. Nie sposób samotnemu, udomowionemu odróżnić. *) zwierzęta udomowione są głupsze od pierwowzoru tak i u człowieka. Homo sapiens przed udomowieniem miał pojemność czaszki 1500 cm3 a współczesny 1350 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Kulmin (4007 punktów) | Spokojnie, nie ma co się ekscytować. To oczywiste, że masy są tresowane, bo to już jest wpisane w naszą ludzką rzeczywistość. Ale teraz można zadać pytanie: Czy to coś złego? gdybym był jednym z możnych tego świata czyniłbym podobnie. Ludzi trzeba trzymać za mordę, bo jak zwierzęta zaczną się mordować. I tutaj wkracza tresura - proces socjalizacji mający na celu "odzwierzęcenie" dziecka. Ma to swoje złe i dobre cechy, jednak proces ów jest konieczny by utrzymać ład i porządek społeczny. Chyba lepiej żyje się ludziom w XXI wieku niż 10 000 lat temu. Idę o zakład, że społeczeństwa wolałyby być niewolnikami w XXI wieku, niż wolnymi ludźmi z ery kamienia łupanego, gdzie możliwości rozwoju były żadne, a przyjemności było znacznie mniej.
Proces socjalizacji jest naturalny i niczego złego w nim nie ma. To jest tendecja wyzbywania się pierwiastka zwierzęcego, który owszem ma zalety, ale i mnóstwo wad. Ludzkość rozwija się szybko i w obecnych czasach pracuje się w zespołach i sztabach, bo ilość wiedzy i informacji jest zbyt duża dla jednostek. To pokazuje, że rozwój wykazuje tendencje kolektywizacji. Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech. I to nie będzie nic złego... ani też dobrego - to są zmiany których nie można oceniać dwuwartościowo - dobro/zło, bo ich reperkusje są zbyt daleko idące i zawsze są przyczyną do kolejnych zmian.
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
>To oczywiste, że e, nie ma co się ekscytować.masy są tresowane, bo to już jest wpisane w naszą ludzką rzeczywistość. Ale teraz można zadać pytanie: Czy to coś złego? Nie zgadzam się. Elity wykorzystują nasze niesamowite społeczne właściwości np. empatie do swoich celów
>Chyba lepiej żyje się ludziom w XXI wieku niż 10 000 lat temu. Idę o zakład, że społeczeństwa wolałyby być niewolnikami w XXI wieku, niż wolnymi ludźmi z ery kamienia łupanego, gdzie możliwości rozwoju były żadne, a przyjemności było znacznie mniej. taki obrazek mi się otworzył- widze Amerykanina w kolorowej koszuli, 150kg żywej wagi, dwa wiaderka gumien w brzuchu, jedzie wuzkiem elektrycznym po supermarkecie, miliony kolorowych produktów do spożycia, wrzucenia do koszyka, bierze co chce. Drugi obrazek -10 000 lat temu 4 smukłych, gołych mężczyzn idzie radośnie, co rusz parskając śmiechem, na polowanie. Są zorganizowani, w ciągu 4 godz upolują antylope, będą mieć jedzenia na tydzień. Polowanie (współcześnie domena bogaczy) to nie praca, to przyjemność, jak gra w piłkę
>Proces socjalizacji jest naturalny i niczego złego w nim nie ma. To jest tendecja wyzbywania się pierwiastka zwierzęcego, Jest odwrotnie, 10 000 lat temu upolowali antylope, zanosili do obozu i cała horda spożywała. Współcześnie od przedszkola jesteśmy trenowani do samotnego wyścigu, konkurencji indywidualnej. Jeden zarabia 1000 000 zł na miesiąc drugi zdycha pod mostem. Mamy cały czas JA, MOJE, JA. 10 00lat temu nie było słowa JA. Zawsze było MY.
Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech.
Zawiść zazdrość to są zwierzęce cechy, wykorzystuje to reklama, widzisz reklamowane auto, jadące pustą drogą i chcesz je mieć. Kupujesz je, sąsiad zazdrości tobie i też kupuje. 10 000 lat temu gdyby się nie podzielili antylopą pozostali by zazdrościli. Zazdrość w stadzie ludzkim korzystną cechą. Nie pozwala na wywyższanie siebie. Stawia na MY. To elity, religie wmawiają "nie pożądajcie rzeczy która jego jest" aby chronić majątek, który zresztą nabyli w sposób nieuczciwy.
|
|
|  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | >Nie zgadzam się. Elity wykorzystują nasze niesamowite społeczne właściwości np. empatie do swoich celów
Jakich to niecnych celów? Empatia społeczną właściwością? Litości. Prawie zawsze podbudowana jest... no właśnie - litością i łaską. A litość i łaska to mocno egoistyczne cechy - ludzie obdarowując innych na forum publicznym lub nie, bardzo często (choć nie zawsze) robią to nie dla obdarowywanych, ale dla samego siebie, by podbudować własne ego miłosierdziem i dobrocią.
>taki obrazek mi się otworzył...
Ale co to za tandetny argument xd. Ja mam taki obrazek: 35 letni staruszek sprzed 10 000 lat dogorywający w męczarniach przez powikłania po nieleczonych chorobach wirusowych, ze źle zrośniętą nogą po złamaniu i świdrującym umysł bólem stanów zapalnych jamy ustnej. XXI wiek - czterech smukłych i rozbawionych mężczyzn idzie na nowoczesny obiekt sportowy pograć w piłkę, kosza i popływać w basenie.
Proszę nie posługiwać się tak słabymi argumentami.
> Jest odwrotnie, 10 000 lat temu upolowali antylope, zanosili do obozu i cała horda spożywała. Współcześnie od przedszkola jesteśmy trenowani do samotnego wyścigu, konkurencji indywidualnej. Jeden zarabia 1000 000 zł na miesiąc drugi zdycha pod mostem. Mamy cały czas JA, MOJE, JA. 10 00lat temu nie było słowa JA. Zawsze było MY.
Napisałem wyraźnie, że tendencje wynikające z rozwoju, głównie technologicznego, wskazują na kolektywizacje ponieważ ludzkość będzie stawała przed coraz większymi i trudniejszymi problemami z którymi jednostki nie będą sobie radzić. To, że teraz panuje epoka egoizmu nie przeczy tendencjom kolektywizacji. BA! Egoizm i egocentryzm jest warunkiem sine qua non do rozwoju ludzkości jako jedności. (Państwa narodowe z czasem też upadną) A dzieciom wpaja się do łbów idee "wyścigu szczurów", ponieważ mentalność egocentryczna jest jeszcze efektywna, tzn można samemu jeszcze coś osiągnąć, ale powoli robi się to coraz trudniejsze i z czasem zacznie sie dzieciakom wpajać, że praca w grupie to klucz do sukcesu.
>Zawiść zazdrość to są zwierzęce cechy, wykorzystuje to reklama, widzisz reklamowane auto, jadące pustą drogą i chcesz je mieć....
To oczywiste, że te trudne do określenia i wskazania po nazwiskach "elity" wpływają na społeczeństwa dla swojego zysku, ale nie przeceniałbym roli owych elit, ani tym bardziej nie przypisywał im jakiejś wszechwładzy i nie demonizował. Jedno jest pewne - ktokolwiek "rządzi światem", myśli, lub myślą racjonalnie i nie są wariatami. I teraz: Im lepiej dla ludzkości tym lepiej dla elit. To jest nierozerwalne sprzężenie. W interesie wszelkiego rodzaju korporacji i tym podobnych organizacji jest, by dobrostan i kondycja psychofizyczna człowieka była na coraz wyższym i lepszym poziomie, bo dzięki temu jest bardziej produktywny i kreatywny.
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >> Elity wykorzystują nasze niesamowite społeczne właściwości do swoich celów >Jakich to niecnych celów? Do udomowienia nas. Nie każde zwierze da się udomowić, człowieka z powodu jego właściwości społecznych bardzo prosto i stajemy się coraz lepszymi niewolnikami
>>taki obrazek mi się otworzył... >Ale co to za tandetny argument xd. >Ja mam taki obrazek: 35 letni staruszek sprzed 10 000 lat dogorywający w męczarniach przez powikłania po nieleczonych chorobach wirusowych, ze źle zrośniętą nogą po złamaniu i świdrującym umysł bólem stanów zapalnych jamy ustnej. Nieprawda, nie było bólu zęba, co wykazują wykopaliska. Nie było wirusowych, one są od zwierzęce (nie hodowali, nie spali ze zwierzętami) nie było skupisk ludzkich, był ruch, słońce i odpowiednie pożywienie
>XXI wiek - czterech smukłych i rozbawionych mężczyzn idzie na nowoczesny obiekt sportowy pograć w piłkę, kosza i popływać w basenie. ja widze ludzi spracowanych, gdzieś pędzących, smutnych. Nawet jak kupią nowe auto, marzenie, na które pracowali wiele lat, po miesiącu ta radość z auta ucieka, znajdują się w pkt wyjścia.
>Proszę nie posługiwać się tak słabymi argumentami. >> Jest odwrotnie, 10 000 lat temu upolowali antylope, zanosili do obozu i cała horda spożywała. Współcześnie od przedszkola jesteśmy trenowani do samotnego wyścigu, konkurencji indywidualnej. Jeden zarabia 1000 000 zł na miesiąc drugi zdycha pod mostem. Mamy cały czas JA, MOJE, JA. 10 00lat temu nie było słowa JA. Zawsze było MY.
> Egoizm i egocentryzm jest warunkiem sine qua non do rozwoju ludzkości jako jedności. Egoizm i egocentryzm to największa zmora ludzkości. Nie ma JA, bez MY. JA dzieckiem MY, się nadmiernie rozrosło, jest rakiem. Gość ma 100000000000000 $ , przecież on w żaden sposób nie zapracował, my go wyhodowaliśmy ciężko pracując jako niewolnicy
>>Zawiść zazdrość to są zwierzęce cechy, wykorzystuje to reklama, widzisz reklamowane auto, jadące pustą drogą i chcesz je mieć.... >To oczywiste, że te trudne do określenia i wskazania po nazwiskach "elity" wpływają na społeczeństwa dla swojego zysku, ale nie przeceniałbym roli owych elit, ani tym bardziej nie przypisywał im jakiejś wszechwładzy i nie demonizował. Elity to osoby u których pracujesz i u nich kupujesz. Oni ustalają za ile kupisz i ile zarobisz. Przykładowo ja pracuje w korporacji światowej produkującej elementy do aut, po pracy idę do sklepu kupuje art. spoż korporacji, kupuje u nich dom, zaciągam pożyczkę. Kupujesz u nich i pracujesz u nich Oni ustalaja takie ceny za twoją prace abyś zaspokoił podstawowe potrzeby. (ciekawe czemu alkohol tani)
.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >10 00lat temu nie było słowa JA. Zawsze było MY.
Z faktu, że nie było słowa "ja", nie należy wyciągać wniosku, że nie było ego_izmu. Egoizm (w formie pewnego centryzmu, punktu odniesienia) funkcjonuje już na poziomie komórki: chociaż tu należałoby nazwać go jakoś inaczej (ewolucja egoizmu?) Skoro, jak twierdzisz, zawsze było my, skąd, kiedy i dlaczego przyplątało się "ja"? Czy były języki pozbawione zaimka osobowego "ja"? Czy zamiast współczesnego "ja" używano rozwiniętych deskrypcji? W jakim sensie pojedynczy człowiek mógł mówić o sobie my (pomijając formę pluralis maiestatis monarchów)? Zwróć uwagę, że jakikolwiek dźwięk wydawany przez zwierzę (i człowieka) określa go jako źródło dźwięku i w pewien sposób indywidualizuje: płacz głodnego niemowlaka nie znaczył, że wszyscy (my) byli głodni. Świadomość ego ma swoją ewolucję. Nie widzę powodów do oceny jej różnych stadiów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Egoizm (w formie pewnego centryzmu, punktu odniesienia) funkcjonuje już na poziomie komórkiTo może taka definicja "życie to forma egoizmu"? 
Cza być oszczędnym.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > To może taka definicja "życie to forma egoizmu"?To za mało. Życie to wymiana między "centrum" (jakiegoś indywiduum) a środowiskiem. Np.: pl.wikiped(*)lizm_energetyczno-informacyjnyObiektem całkowicie "egoistycznym" jest chyba tylko czarna dziura...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>To może taka definicja "życie to forma egoizmu"? >To za mało. Życie to wymiana między "centrum" (jakiegoś indywiduum) a środowiskiem. To za dużo, definicja to wyczerpujące temat minimum.
Cza być oszczędnym.
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>10 00lat temu nie było słowa JA. Zawsze było MY. >Z faktu, że nie było słowa "ja", nie należy wyciągać wniosku, że nie było ego_izmu. Egoizm funkcjonuje już na poziomie komórki: Codziennie z mrowiska wychodzą 2 mrówki, żeby zamknąć od zewnątrz wejście Na zewnątrz nie przeżywają nocy. Mrówki odniosły ogromny sukces, ich biomasa większa od ludzkiej. One zapewne mają JA, różnica w proporcji
> Skoro, jak twierdzisz, zawsze było my, skąd, kiedy i dlaczego przyplątało się "ja"? różnica w proporcji, JA było ale bardzo malutkie. MY jest pierwotne. Dziecko jak się rodzi nie uważa siebie za odrębny byt, ono z matką jednością. Pogłębia związek długoletnie (7 lat, 30 000lat temu) ssanie z piersi matki, spanie z nią, noszenie na rękach. Później jednością z stadem, których wszystkich zna od urodzenia. MY było wartością nadrzędną. Jeśli cierpiało stado cierpiał on. Jak wyrzucili ze stada taka osoba umierała z braku MY (tak jak mrówka). Współcześnie JA, jest ogromne, jest nowotworem, wyrósł i pasożytuje z MY.
.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Na zewnątrz nie przeżywają nocy.
Ze strachu? A swoją drogą - sprawdziłeś to?
>Mrówki odniosły ogromny sukces, ich biomasa większa od ludzkiej.
Sukces zakłada jakąś - zawsze względną - miarę. Dlaczego akurat masa ma być ową miarą? W tej materii podążam ścieżką Wittgensteina: jeden fakt nie jest ani lepszy, ani gorszy od drugiego. Możesz być tym lub owym wzburzony. Ale czy to wzburzenie jest lepsze/ gorsze od swej przyczyny?
>One zapewne mają JA, różnica w proporcji
Ale sedno - funkcjonalne - takie samo?
>JA było ale bardzo malutkie.
Jak sobie wyobrażasz rozmiar JA? Czy grubas ma większe ja niż anorektyk?
>MY jest pierwotne.
OK., ale z tego nie wynika, że JA jest do niego redukowalne. Co rozumiesz przez pierwotne (w sensie czasowym, przyczynowym, materialnym, ...)? A może chodzi o równoczesność?
>Dziecko jak się rodzi nie uważa siebie za odrębny byt...
Dziecko przychodząc na świat ma bardzo ograniczoną - w porównaniu do dorosłego - sferę poznawczą (w szczególności tzw. uważanie). Odrębność nie musi być związana ze świadomością odrębności, indywidualności. O odrębności może świadczyć również np. zachowanie (odruchy dziecka nie są odruchami matki). Co powiesz o odrębności w świecie nieożywionym? Na czym polega np. odrębność kropli deszczu od oceanu? Jak rozumieć odrębność w koncepcji np. monizmu materialistycznego? Czym jest odrębność? Jakie są jej poziomy (odrębność na jednym poziomie nie musi być odrębnością na innym, itd.)
>Współcześnie JA, jest ogromne, jest nowotworem, wyrósł i pasożytuje z MY.
Bez zasadniczych ustaleń trudno przyjąć taką konstatację.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Na zewnątrz nie przeżywają nocy. >Ze strachu? A swoją drogą - sprawdziłeś to? Gdzieś przeczytałem i uwierzyłem (pisał antropolog, że wyrzuceni ze stada umierali, nie z braku pożywienia, czy drapieżników, tylko braku stada, MY). To tak jakby odciąć reke, ja przeżyje ręka obumrze.
>>One zapewne mają JA, różnica w proporcji >Ale sedno - funkcjonalne - takie samo? nie. Odpowiednikiem człowieka, JA, w stadzie MY jest ręka a człowiek
>>MY jest pierwotne. >OK., ale z tego nie wynika, że JA jest do niego redukowalne. Co rozumiesz przez pierwotne (w sensie czasowym, przyczynowym, materialnym, ...)? Bez MY nie ma JA. (pierwotne w sensie czasowym, przyczynowym, ...) Wyobraźmy sobie dziecko. Mieszka całkowicie odizolowane, dajemy mu niezauważenie jedzenie, ma sucho, ciepło. Umrze, bo nie ma MY (innego człowieka). Nawet u dorosłego który ma ukształtowane JA, zamknięcie w izolatce najuciążliwszą karą >>Współcześnie JA, jest ogromne, jest nowotworem, wyrósło i pasożytuje z MY. >Bez zasadniczych ustaleń trudno przyjąć taką konstatację. Prezes Lehman Brothers od którego zaczął się kryzys swiatowy, 10 rocznica dzisiaj, miliony ludzi straciło pracę, domy, rodziny, wielu popełniło samobójstwa, popadło w biedę, od niego biło wielkie JA, na Wall Street, mówili na niego goryl Tylko przez 5 lat prezesowania zarobił 500 000 000 $. Nic nie stracił na kryzysie On był nowotworem i z naszych kieszeni MY wybierał pieniądze. Czy bez MY, on by przeżył? Mało tego, jest duża szansa że on głupszy od ciebie, słabszy, wolniej biega, leniwy itp. Dlaczego daliśmy się wydoić? Bo jesteśmy udomowieni, on to wykorzystał. Będąc dzieckiem się zastanawiałem czemu koń większy, szybszy, silniejszy, się mnie słucha. Teraz mam świadomość, że sam jestem koniem.
.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) |
>Drugi obrazek -10 000 lat temu 4 smukłych, gołych mężczyzn idzie radośnie, co rusz parskając śmiechem, na polowanie.
A śmiechom nie było końca....
>taki obrazek mi się otworzył- widze Amerykanina w kolorowej koszuli, 150kg żywej wagi, >dwa wiaderka gumien w brzuchu, jedzie wuzkiem elektrycznym po supermarkecie, miliony >kolorowych produktów do spożycia, wrzucenia do koszyka, bierze co chce. >Drugi obrazek -10 000 lat temu 4 smukłych, gołych mężczyzn idzie radośnie, co rusz >parskając śmiechem, na polowanie.
Jedno widziałeś a drugie sobie wyobrażasz. Jestem pewien na 100% ze nie wiesz o czym piszesz z tym polowaniem.....bo jak? Polowanie i śmiech? Co wiesz o polowaniu? Wiesz czym ryzykujesz? Wiesz jakie są zagrożenia? Bzdury piszesz.
Może chodzi Ci o to że chcesz być tak tępy że rozkazy samca ALFA ustawiają Cię i jesteś z tym szczęśliwy?
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | > Czy to coś złego?Socjalizacja sama w sobie nie jest zła. To oczywiste. Zły może być jej sposób (np. tresura biskupa Vergerusa w filmie 'Funny i Aleksander' Bergmana) i wymiar - maksymalistyczny, bo blokujący rozwój indywidualnych cech. Przy pewnym minimum zasady są łatwiejsze do przyjęcia, bo bardziej zdroworozsądkowe i szybko pokazujące skutki ich łamania, dzięki czemu dzieci nawet samodzielnie szybko pojmują ich znaczenie. > Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech.Ależ to są cechy ludzkie. Co miałoby świadczyć o zawiści kota? > Idę o zakład, że społeczeństwa wolałyby być niewolnikami w XXI wieku, niż wolnymi ludźmi z ery >kamienia łupanego, gdzie możliwości rozwoju były żadneJak to żadne? A cała współczesna nauka czekająca na odkrycie to mało? To przynajmniej wiadomo, a to ile my mamy jeszcze do odkrycia naszymi mózgami to tego nie wiadomo. > a przyjemności było znacznie mniej.Ale może były bardziej intensywne. Zrób zupę z warzyw z marketu i z upraw ekologicznych i porównaj. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
|  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech. >Ależ to są cechy ludzkie. Co miałoby świadczyć o zawiści kota?
Widziałem film o dwóch szympansach w oddzielnych klatkach, dostawały codziennie takie samo jedzenie, był spokój, aż jednego dnia, jeden dostał smakołyki a drugi normalne jedzenie. Jak to zobaczył wpadł w furie, wyrzucił swoje normalne jedzenie, wolał chodzić głodny niż zaakceptować taką niesprawiedliwość. To jest pozytywna cecha, oczywiście elity w swoim interesie nauczają z katedr, że to grzech.
>>Idę o zakład, że społeczeństwa wolałyby być niewolnikami w XXI wieku, niż wolnymi ludźmi z ery >kamienia łupanego, gdzie możliwości rozwoju były żadne >Jak to żadne? A cała współczesna nauka czekająca na odkrycie to mało? To przynajmniej wiadomo, a to ile my mamy jeszcze do odkrycia naszymi mózgami to tego nie wiadomo. >>a przyjemności było znacznie mniej. >Ale może były bardziej intensywne. Zrób zupę z warzyw z marketu i z upraw ekologicznych i porównaj. jedzenie z epoki kamienia lupanego daje więcej szczęścia, radości niż pieniądze. Otyli ludzie są niedożywieni, paradoks. Często brakuje im minerałów, witamin, dlatego się obżerają w nadziei że w którymś posiłku to znajdą.
|
|
| |  | 2 na 2 | Kulmin (4007 punktów) | >To jest pozytywna cecha, oczywiście elity w swoim interesie nauczają z katedr, że to grzech.
Pozytywny cecha - owszem. W chwili obecnej. Póki co jest to cecha która bardzo często pcha ludzi do rozwoju i jest korzystna. Do momentu w którym przestanie być efektywna. Niepotrzebne cechy zanikają - w chwili gdy ludzkość stanie na odpowiednio wysokim poziomie cywilizacyjnym to zawiść powoli zaniknie (oczywiście nie absolutnie - dużo jest przecież osobników wyjątkowo odpornych na zmiany).
>jedzenie z epoki kamienia lupanego daje więcej szczęścia, radości niż pieniądze. Otyli ludzie są niedożywieni, paradoks. Często brakuje im minerałów, witamin, dlatego się obżerają w nadziei że w którymś posiłku to znajdą. A skąd to wiesz? Jadłeś kiedyś żarcie które spożywali nasi przodkowie sprzed 10 000 lat? Skąd wiesz co oni jedli wtedy i jaką mieli z tego przyjemność? A już twierdzenie, że pradawne jedzenie daje wiecej szczęścia niż pieniądze to skrajna naiwność i myślenie życzeniowe bliskie obłąkaniu.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Widziałem film o dwóch szympansach w oddzielnych klatkach, dostawały codziennie takie samo >jedzenie, był spokój, aż jednego dnia, jeden dostał smakołyki a drugi normalne jedzenie. Jak to >zobaczył wpadł w furie, wyrzucił swoje normalne jedzenie, wolał chodzić głodny niż zaakceptować >taką niesprawiedliwość. To jest pozytywna cecha, oczywiście elity w swoim interesie nauczają z >katedr, że to grzech.Pytanie tylko czy to jest zawiść, czy też domaganie się sprawiedliwości na sposób szympansi. Gdy ludzie domagają się sprawiedliwości na sposób ludzki, w sensie cywilizowany, to nikt nie mówi o zawiści. No chyba nie chcemy uważać zwierząt za zawistne tylko dlatego, że mają inne narzędzia ekspresji tych samych pragnień (w tym przypadku pragnienia sprawiedliwości), które uważamy za dobre. Dlatego ja uważam, że takie rzeczy jak zawiść, egoizm są nierozerwalnie związane z symbolicznym i nie da się tu przeprowadzić transferu ze światem zwierząt. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
| | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Widziałem film o dwóch szympansach w oddzielnych klatkach, dostawały codziennie takie samo >jedzenie, był spokój, aż jednego dnia, jeden dostał smakołyki a drugi normalne jedzenie. Jak to >zobaczył wpadł w furie, wyrzucił swoje normalne jedzenie, wolał chodzić głodny niż zaakceptować >taką niesprawiedliwość. To jest pozytywna cecha, oczywiście elity w swoim interesie nauczają z >katedr, że to grzech. >Pytanie tylko czy to jest zawiść, czy też domaganie się sprawiedliwości na sposób szympansi. Gdy ludzie domagają się sprawiedliwości na sposób ludzki, w sensie cywilizowany, to nikt nie mówi o zawiści. No chyba nie chcemy uważać zwierząt za zawistne tylko dlatego, że mają inne narzędzia ekspresji tych samych pragnień (w tym przypadku pragnienia sprawiedliwości), które uważamy za dobre. Dlatego ja uważam, że takie rzeczy jak zawiść, egoizm są nierozerwalnie związane z symbolicznym i nie da się tu przeprowadzić transferu ze światem zwierząt.
To szympans, mamy z nim 99% genów (koń z zebrą też ma 99). Nas udomowiono, jesteśmy innym gatunkiem i aby na powrót stać się człowiekiem uczmy się od szympansów. (kobiety od szympansic powinny się uczyć jak być matką) 100 000lat temu była równość, wymuszona zazdrością. Elity wyrugowały zazdrość z naszej puli genetycznej zabijając zazdrośników (nie pożądaj rzeczy która jego jest), dzięki niej zyskali niewolników i ogromną przewagę (1% ma tyle co pozostałe 99%) Przy okazji popieram jawność dochodów jak to bodajże w Szwecji jest
|
|
|  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | >>Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech. >Ależ to są cechy ludzkie. Co miałoby świadczyć o zawiści kota?
A człowiek to przynależy do jakiegoś osobnego królestwa? Jest zwierzęciem i jeśli jest zawistny z natury to znaczy, że ta zawiść jest cechą zwierzęcą - obecną jedynie u człowieka, lub innych jeszcze naczelnych - wszak nie musi występować u wszystkich.
>>Idę o zakład, że społeczeństwa wolałyby być niewolnikami w XXI wieku, niż wolnymi ludźmi z ery >kamienia łupanego, gdzie możliwości rozwoju były żadne >Jak to żadne? A cała współczesna nauka czekająca na odkrycie to mało? To przynajmniej wiadomo, a to ile my mamy jeszcze do odkrycia naszymi mózgami to tego nie wiadomo.
Ale o co Ci tutaj chodzi? Brak zrozumienia postu - 10 000 lat temu możliwości rozwoju dla jednostki w ciągu całego jej życia były prawie żadne, bo nie istniało prawie nic co mogłoby ów rozwój umożliwiać. Potencjalne możliwości rozwoju dotyczące przyszłości nie mają w tym kontekście żadnego sensu.
>>a przyjemności było znacznie mniej. >Ale może były bardziej intensywne. Zrób zupę z warzyw z marketu i z upraw ekologicznych i porównaj.
Wątpię, żeby przyjemność z zeżartej zupy warzywnej sprzed 10 000 lat była większa od np.: wieczoru z ulubionym serialem. Ludzie w XXI wieku szprycują sie intensywnymi przyjemnościami których jest mnóstwo - skutki tego to już inna sprawa. Uważam (podejrzewam), że przyjemności w naszych czasach są nie dość, że liczniejsze, to znacznie intensywniejsze od tych sprzed 10 000 lat.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>Z czasem wyzbędziemy się egoizmu, egocentryzmu, zawiści, zazdrości - typowo zwierzęcych cech.> >Ależ to są cechy ludzkie. Co miałoby świadczyć o zawiści kota?> A człowiek to przynależy do jakiegoś osobnego królestwa?W pewnym sensie tak. To wynika nawet z Twojego postu skoro piszesz o "wyzbywaniu się pierwiastka zwierzęcego". Według tego co piszesz owo wyzbywanie się tego pierwiastka czyni z nas ludzi. Tak to zrozumiałem. Bo co by miało oznaczać zdanie, że jakieś zwierzę wyzbywa się pierwiastka zwierzęcego? Według Twojej wykładni przechodzimy dzięki socjalizacji z królestwa zwierząt do królestwa ludzi. Sam zatem wprowadziłeś taki podział. Zapewne nie miałeś na myśli faktu, że my ludzie nie jesteśmy częścią przyrody. I ten podział jest moim zdaniem w pewnym stopniu uzasadniony. Bo my ludzie żyjemy nie tylko na poziomie biologicznym, ale też w pewnej przestrzeni symbolicznej uwarunkowanej przez język. I coś takiego jak zawiść należy niewątpliwie do tej sfery. Nie rozumiem tylko na jakiej podstawie włączasz do tej przestrzeni moje kochane kotki. Stąd moje pytanie czym jest kocia zawiść i po czym ją poznajemy? > Jest zwierzęciem i jeśli jest zawistny z natury to znaczy, że ta zawiść jest cechą zwierzęcąSłowo natura, to albo synonim przyrody albo zespół cech charakterystycznych. Chcesz powiedzieć, że cechą immanentną przyrody jest zawiść? Że to punkt startowy nas ludzi? A w jaki sposób rozpoznaje się zawiść w przyrodzie? Jak patrzysz na zachowania pewnych zwierząt to Ci się przypomina Hitler? Może po prostu Ci się przypomina? > 10 000 lat temu możliwości rozwoju dla jednostki w ciągu całego jej życia były prawie żadne, bo >nie istniało prawie nic co mogłoby ów rozwój umożliwiać.Istniał świat. Możliwości rozwoju tkwią w świecie. I dlatego nie da się ich policzyć. Tak kiedyś jak i dziś. Tylko od ludzkiej spostrzegawczości i otwartości zależy czy zostaną dostrzeżone. I też trudno powiedzieć kto jest bardziej spostrzegawczy: Pionierzy czy też ci co jadą na ich barkach. Są też te możliwości nieporównywalne, ponieważ sam rozwój można rozumieć wielorako. Niektórzy pewnie sądzą, że rozwój medytującego mnicha to zaprzeczenie wszelkiego rozwoju, coś jak wegetacja. > Wątpię, żeby przyjemność z zeżartej zupy warzywnej sprzed 10 000 lat była większa od np.: >wieczoru z ulubionym serialem.Była na pewno większa, bo wszystko jest lepsze od życia życiem zapożyczonym z serialu. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | >W pewnym sensie tak......
Ok, faktycznie - niezbyt precyzyjnie się wyraziłem i faktycznie można to tak interpretować. "Wyzbywanie się pierwiastka zwierzęcego" jest procesem odmieniającym nasz umysł, jednak nie genotyp. Z ludzi wykorzenia się zachowania jednak nie naturę. Trudno jest wyznaczyć granicę w której człowiek przestanie być zwierzęciem, ponieważ... człowiek przestając być zwierzęciem przestanie być człowiekiem. Zwięrzęcość jest trwale i nierozerwalnie sprzężona z naturą człowieka. Lub inaczej: natura człowieka jest zwierzęca. Proces socjalizacji, rozwój technologiczny, cywilizacyjny to droga ewolucji zwierzęcia w nowy rodzaj bytu.
>Bo my ludzie żyjemy nie tylko na poziomie biologicznym......
No cóż - delfiny nadają sobie imiona. W czym jeśli nie w delfinim języku? Czym jest imię jeśli nie symbolem? Nie tylko ludzie żyją na poziomie symbolicznym.
>Słowo natura, to albo synonim przyrody albo zespół cech charakterystycznych.......
Jedną z cech immanentnych ludzkiej natury, czyli zespołu cech charakterystycznych, jest emocja zawiści. Jest możliwe, że zawiść czuje tylko człowiek, bo jest możliwe, że ten rodzaj emocji występuje jedynie u organizmów o wysokim stopniu encefalizacji mózgu. Taka jest możliwość, choć warto pamiętać, że jak dowiódł Thomas Nagel - nigdy nie będziemy wiedzieć jak to jest być nietoperzem. A więc nigdy nie będziemy wiedzieć czy psy, małpy lub koty czują wobec siebie zawiść i w jaki sposób ona się objawia. Szowinizm gatunkowy często zaślepia nam oczy i szukamy wśród zwierząt sygnałów znanych nam z interakcji międzyludzkich, co jest podstawowym błędem rozumowania.
Jak patrzę na inne gatunki zwierząt to przede wszystkim nie widzę w nich ludzi, a więc nie przekładam na nie ludzkich kategorii.
>Istniał świat......
Hmm no tak. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z miejsca i czasu w którym jestem, faktycznie 10 000 lat temu możliwości były żadne, ale udało mi się spojrzeć obiektywnie i zgodzę się z Tobą w tej kwestii.
>Była na pewno większa.....
O ile wcześniej się zgodziłem to tu muszę wytknąć brak konsekwencji. Jeśli możliwości uważamy na nieporównywalne to i przyjemności również, a więc jeśli patrzymy obiektywnie to intensywność przyjemności człowieka jedzącego zupę 10 000lat temu jest nieporównywalna względem przyjemności człowieka oglądającego serial, ponieważ na każdą z przyjemności składa się zupełnie inna rzeczywistość. Nie można więc powiedzieć, że jedna z tych przyjemności jest intensywniejsza... choć tu mam pewne wątpliwości. Hmm. Wrażenie przyjemności/radości/zadowolenia, jego intensywność jest mierzalna, gdyż zjawisko to jest związane z układem nagrody i dopaminą, a więc jest możliwe do "policzenia". tak więc wycofuję się z wytykania braku konsekwencji.
|
|
| | | |  | | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Z ludzi wykorzenia się zachowania jednak nie naturę. Trudno jest wyznaczyć granicę w której człowiek przestanie być zwierzęciem, ponieważ... człowiek przestając być zwierzęciem przestanie być człowiekiem.Kiedyś zastanawiałem się nad tym paradoksem i doszedłem do wniosku, że przestaniemy "być zwierzętami" w momencie, gdy zaczniemy w pełni kontrolować nasze emocje. Czyli sami, świadomie, będziemy "włączać i wyłączać" nasze instynkty, popędy, projektując niniejszym nasze odczucia, wrażenia - stany emocjonalne. Jednocześnie musielibyśmy uzyskać pełną kontrolę nad środowiskiem zewnętrznym i wewnętrznym, żeby coś takiego było dla nas bezpieczne... Tylko...czy jeszcze będzie chciało się nam wtedy żyć? No tak - przecież sami zaprogramujemy sobie chęć życia. Albo i nie... 
"Przez wszechświat gnam, szubiduba..."
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > No cóż - delfiny nadają sobie imiona. W czym jeśli nie w delfinim języku?Pytanie tylko czy jest to język, czy "język". Zresztą w całej dyskusji nie chodzi o to, że zwierzęta mogą mieć jakiś swój świat, tylko o transfer pomiędzy tymi światami. Ja nie wiem czym jest kocia zawiść, a Ty konsekwentnie unikasz tego pytania. > Z miejsca i czasu w którym jestem, faktycznie 10 000 lat temu możliwości były żadneJeżeli sądzisz, że możliwości są blokowane z zewnątrz, to taki styl myślenia może się łatwo obrócić przeciwko Tobie. Będziesz myślał, że masz małe możliwości, bo np. system się zmieni i wszyscy wokół będą mówili o braku możliwości. A przecież to co sobie uświadamiamy to tylko mały ułamek tego co do nas dociera ze świata. To głównie nasz aparat percepcyjny wycina nam możliwości. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | uciekają od wolności | >udomowiali nas do niewolniczej pracy.
Jest dużo prawdy w tym co Pan napisał. Ale jest też druga strona medalu. To znaczy powszechna wśród przeciętnych ludzi tendencja do "ucieczki od wolności" - czyli podejmowania ważnych, krytycznych decyzji w świecie obcym, nieprzyjaznym, nieoswojonym. I stąd właśnie bierze się ta swoista dychotomia. Z prawa darwinizmu wynika, iż są jednostki lepiej i gorzej przystosowane do trwania i przetrwania w naturze. Stąd - naturalną koleją rzeczy - następowało podporządkowywanie się tych słabszych tym silniejszym. W gromadzie, rodzie, plemieniu - z wyraźnie zaznaczoną hierarchią - łatwiej było wszystkim przetrwać. Istota sprawy - w chwili obecnej - sprowadza się do tego - aby ci "gorzej dostosowani", zależni od tych lepiej dostosowanych - mieli zagwarantowany przyzwoity margines swobody i poziomu materialnego. Słowem nihil novi sub sole - tylko klasyczny, 19 - wieczny, bernsteinowski rewizjonizm.
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | Odp: uciekają od wolności | >>udomowiali nas do niewolniczej pracy. > powszechna "ucieczka od wolności" Umysł nasz przystosowany do życia w stadzie, nie do wolności, w samotności. Oni specjalnie nas dzielą byś był słaby, samotny, wycieńczony pracą Pojedyńcza mrówka jest tępakiem, mrowisko genialne, buduje mosty, ba, mają swoje krowy do dojenia
> Z darwinizmu wynika, iż są jednostki lepiej i gorzej przystosowane do trwania i przetrwania w naturze. Stąd - naturalną koleją rzeczy - następowało podporządkowywanie się tych słabszych tym silniejszym.
darwinizm jest dla nas, celem wytłumaczenia, że oni mają bogactwa, bo bóg tak chciał. Jestem pewien że jest wielu bezdomnych którzy są pracowitsi, inteligentniejsi, silniejsi, sprawniejsi od członków elit, niech podniosą przyłbice, sprawdzimy.
10 000 lat temu nie było jednostek! Ba nawet w 1980 r nie było jednostek, to była siła solidarności. Wtedy było przeciwko komu się buntować, teraz, podzieleni, nawet nie wiemy, przeciw komu i czemu. Elity po buncie sporo się nauczyły, zawsze sa kilka kroków przed masami. Nie mamy z nimi szans. Musimy się godzić na nas dojenie jak chłopi pańszczyźniani, którzy byli niewolnikami, moimi przodkami
Podstawą rządzenia elit jest zniszczenie wspólnoty, od przedszkola, tej pierwotnej sprzed 10 000 lat, solidarności i zastraszanie udomowionych, biednych, ciężko pracujących.
|
|
2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: ty baranie |
>nas udomowiono a szympansa nie potrafimy A powyższe napisał nieudomowiony szympans czy tytułowy baran?
Cza być oszczędnym.
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >nas udomowiono a szympansa nie potrafimy> A powyższe napisał nieudomowiony szympans czy tytułowy baran? obrazek z katechizmu KK Jestem owieczką, mam wszystkie sakramenty, do strzyżenia, dojenia i na mięso (armatnie) Już 2000 lat temu, mówili nam, że owieczki (my) potrzebujemy pasterza (elit) i psów pańskich (dominikanie, policja, wojsko) na usługach elit. biblia J 10, 1-18 "kapłan jest pasterzem owiec, a owce słuchają się go; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają, za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego ". Kościół przez hasła np 'błogosławieni maluczcy" albo 'ci, którzy cierpią, będą zbawieni" albo "stańcie się jak dzieci (naiwne!)" bo do dzieci należy królestwo niebieskie" w bibli piszą- Jezus, widząc tłumy, wszedł na górę i nauczał ich tymi słowami: 1.Błogosławieni ubodzy, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie. 2.Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 3.Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 4.Błogosławieni którzy głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. 5.Błogosławieni którzy płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. 6.Błogosławieni jesteście, gdy prześladują was (niewolników) Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. tak elity formuuja niewolmikow -Nadstaw drugi policzek i ciesz się i raduj
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Przypomnę, że chodziło mi o Twoje stwierdzenie iż "nas udomowiono a szympansa nie potrafimy", w której jesteśmy wobec przedmiotowego udomawiania najpierw bierni - "nas udomowiono", a w drugiej czynni, acz nieskuteczni "a szympansa nie potrafimy". I pytam kim piszący tę kwestię się właściwie czuje: udomowionym tytułowym baranem czy dzikim nieudomowionym szympansem?
Cza być oszczędnym.
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > chodziło mi o Twoje stwierdzenie iż "nas udomowiono a szympansa nie potrafimy", w której jesteśmy wobec przedmiotowego udomawiania najpierw bierni - "nas udomowiono", a w drugiej czynni, acz nieskuteczni "a szympansa nie potrafimy". I pytam kim piszący tę kwestię się właściwie czuje: udomowionym tytułowym baranem czy dzikim nieudomowionym szympansem?
Napisałem że jestem owieczką (w domyśle baranem). Jeśli byłbym nieudomowiony nie wysiedział bym 8 godz w szkolnej ławce, później 11 godz ciężko pracując na budowie, mieszkając w klatce betonowej (ogromny blok mieszkalny, jak kury w klatce na fermie) wielkiego miasta, bym się nie rozmnożył. (dzikie zwierzęta w niewoli się nie mnożą)
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jeśli byłbym nieudomowiony nie wysiedział bym 8 godz w szkolnej ławce, później 11 godz ciężko pracując na budowie... Ale jako udomowiony baran nie przymierałbyś się do udomawiania wolnych szympansów.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >> Jeśli byłbym nieudomowiony nie wysiedział bym 8 godz w szkolnej ławce, później 11 godz ciężko pracując na budowie... >Ale jako udomowiony baran nie przymierałbyś się do udomawiania wolnych szympansów.
"barany" już dawno chciały udomowić szympansy, ale się nie dają, mają swoją godność. W pierwszym poście pisałem, że niewiele gatunków daje się udomowic. Jedne są podatne, np. koń ale genetycznie bliska zebra już nie. Człowiek sam siebie udomowił ale szympansa nie potrafi nawet wykorzystując naukę i technikę.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Człowiek sam siebie udomowił To nie odpowiada definicji udomowienia.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | Wszystko fajnie, ale jest i druga strona tego medalu. Szympansy i zebry są na wymarciu, a ludzie, barany i konie zaludniają, zabaraniają Ziemię i to szympansy wegetują na łasce ludzi i baranów, a nie odwrotnie... 
"Przez wszechświat gnam, szubiduba..."
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > Wszystko fajnie, ale jest i druga strona tego medalu. Szympansy i zebry są na wymarciu, a ludzie, barany i konie zaludniają, zabaraniają Ziemię i to szympansy wegetują na łasce ludzi i baranów, a nie odwrotnie...>  Dziś, biomasa (ciężar) zwierząt udomowionych (wraz z ludźmi) to 99% masy wszystkich kręgowców lądowych (!) A jeszcze 10 000 lat temu stanowiliśmy 0.3% całej zwierzęcej biomasy. Bez udomowienia nie było by cywilizacji. Pytanie. Jakie są koszty udomowienia. Odpowiedź Zmniejszenie radości życia, zredukowanie instynktów, intuicji, inteligencji,
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Dziś, biomasa (ciężar) zwierząt udomowionych (wraz z ludźmi) to 99% masy wszystkich kręgowców lądowych (!) A jeszcze 10 000 lat temu stanowiliśmy 0.3% całej zwierzęcej biomasy.No ale to jest jakiś zarzut twoim zdaniem, że osiągnęliśmy bezprecedensowy sukces ewulucyjny, bo powinniśmy utrzymywać się na skraju wymarcia jak tysiące lat wcześniej?! Nie rozumiem o co ci chodzi w tym momencie...? > Bez udomowienia nie było by cywilizacji. Pytanie.Dokładnie, a owa "cywilizacja"(w sensie rozwój wiedzy o środowisku i technologii pozwalających nad środowiskiem panowac), to jedyna szansa na uniezależnienie się od czynników tzw. "obiektywnych", które prędzej czy później zniszczą wszelkie życie na Ziemi, wraz z samą Ziemią. Wybacz, ale tzw. "natura" do niczego konstruktywnego nie prowadzi, to zapętlony cykl kopulowania/replikacji, oraz (przepraszam) srania i pożerania siebie nawzajem, przetykany mniejszymi i większymi katastrofami planetarnymi, aż do definitywnego skasowania całego systemu utrzymującego ten proces, wcześniej czy później.(np. wiemy, że Słońce za określoną ilośc czasu zmieni się w czerwonego karła [edycja: "olbrzyma" nie "karła" powinno być, sorki..] paląc Ziemię na popiół, a potem samo zgasnie - gdzie będą wtedy twoje zebry i małpy?) > Jakie są koszty udomowienia. Odpowiedź Zmniejszenie radości życia,Zmniejszenie radości życia? - No tak, teraz mamy wszystko o czym marzyliśmy, albo nawet nam na myśl nie przyszło kiedyś - pełne lodówki produktów z całego świata, brak pasożytów, nieograniczony dostęp do wachlarza rozrywek wszelakich - nawet nie wychodząc z domu, poczucie bezpieczeństwa osobistego, ochronę zdrowia na telefon, wydłużenie średniej życia kilka razy, niepoliczalny wybór mozliwości kształcenia i samorealizacji, zabezpieczenie bytu na starość w razie wypadku/niemocy, i... jesteśmy nieszczęśliwi. Jak my to do jasnej cholery robimy?! - wg ciebie mamy się cofnąć do czasów jak mieliśmy wszy, pchły i pluskwy, baliśmy sie piorunów, a umieralnośc dzieci do piątego roku życia wynosiła 80%, a średnia życia dorosłych to było jakies 20 lat? Kiedy czołagaliśmy sie do kazdego switu w bólach i strachu, to było nam lepiej? Ale się wpakowaliśmy...  > zredukowanie instynktów, intuicji, inteligencji,No to się zastanów, bo "zredukowanie instynktów", to odejście od bezwolnego podlegania popędom biologicznym (geny) i mechanizmom behawioralnym, właściwym zwierzętom niezdolnym do wyrafinowanej refleksji o swoich zachowaniach i swiecie - na korzyść posługiwania się własnie inteligencją, intuicją (zdrowym rozsądkiem), czyli cechom przypisywanym nam, ludziom. Więc "albo - albo"...
"Przez wszechświat gnam, szubiduba..."
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Dziś, biomasa (ciężar) zwierząt udomowionych (wraz z ludźmi) to 99% masy wszystkich kręgowców lądowych
100 000 lat temu było nas 600 000 tys. Zdobycie pożywienia to 2 godz przyjemnej aktywności jak łapanie ryb, zbieranie jagód. To był ten mityczny raj. Wzrost mężczyzny 180cm, żył 80 lat. W 1800 r w Francji wzrost 160cm, żył 55lat Współczesnie dzieci spędzają na powietrzu mniej czasu niż więźniowie na spacerniakach. Nienaturalna przestrzeń mieszkania, reklamy, światło, dźwięk, zniszczone powietrze, przepracowanie, śmieciowe jedzenie itp. Przebywanie w środowisku obcym naturze człowieka rodzi rozpacz, zobojętnienie manifestujące się chorobami cywilizacyjnymi, psychicznymi, alkoholizmem To, kim jesteśmy, co pragniemy jest WYKREOWANE, aby uczynić cię lepszym niewolnikiem Wynik pranie mózgu, przez media, wychowanie, edukacje, reklamy, religie. Nie realizujemy siebie, tylko cudze wzorce i pomysły na życie, jak programowane roboty w kołowrotku elit. Rozwój w naszym przypadku to pozbywanie się udomowienia. Hasło obozów koncentracyjnych "Praca uczyni cię wolnym!" jest aktualne, to przymus chłopa pańszczyźnianego zastąpiony bezosobowym przymusem ekonomicznym i społecznym. Jedzenie, praca, opłaty, podatki, nałogi, popędy, tania rozrywka, sen, życie na granicy bez przejawów wyższych. Anonimowy, bezosobowy przymus okoliczności. Powstał mechanizm, w którym więźniowie nadzorują się sami.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>nas udomowiono a szympansa nie potrafimy> >A powyższe napisał nieudomowiony szympans czy tytułowy baran?> obrazek z katechizmu KK> Jestem owieczką, mam wszystkie sakramenty,> do strzyżenia, dojenia i na mięso (armatnie) Już 2000 lat temu, mówili nam, że owieczki (my) potrzebujemy pasterza (elit) i psów pańskich (dominikanie, policja, wojsko) na usługach elit. biblia J 10, 1-18 "kapłan jest pasterzem owiec, a owce słuchają się go; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają, za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego ". Kościół przez hasła np 'błogosławieni maluczcy" albo 'ci, którzy cierpią, będą zbawieni" albo "stańcie się jak dzieci (naiwne!)" bo do dzieci należy królestwo niebieskie"> w bibli piszą- Jezus, widząc tłumy, wszedł na górę i nauczał ich tymi słowami:> 1.Błogosławieni ubodzy, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.> 2.Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.> 3.Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.> 4.Błogosławieni którzy głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.> 5.Błogosławieni którzy płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.> 6.Błogosławieni jesteście, gdy prześladują was (niewolników)> Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.> tak elity formuuja niewolmikow -Nadstaw drugi policzek i ciesz się i radujTo jest "moc" niezwykła przywództwa. "Pasterz" i stado baranów i owiec. Co za wspaniała alegoria. Dlaczego "pasterz" nie dowodzi lwami lub krokodylami?Dowodzić owcami nie jest żadną wielką sztuką. Wystarczy dbać tylko o to by wiedzieli tyle ile trzeba i co trzeba...
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Wystarczy dbać tylko o to by wiedzieli tyle ile trzeba i co trzeba...Sakralart, czyli instalacja przed kościołem...  Beczy baran do obrazu, a obraz ni razu...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | A jakby tak baran rozpędził się i przy... uderzył w tablicę. Krnąbrne i ciekawskie sztuki trzeba wyłapać i tralalala, bo mogą oddalić stado od pasterza. Cholerne barany, nie wszystkie dadzą się strzyc. Na zdjęciu tablice przedstawiają się dość solidnie, chyba baran nie dałby rady ich przewrócić. No cóż, może pobeczeć.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >A jakby tak baran rozpędził się i przy... uderzył w tablicę. Krnąbrne i ciekawskie sztuki trzeba wyłapać i tralalala, bo mogą oddalić stado od pasterza. Cholerne barany, nie wszystkie dadzą się strzyc
Słyszałem historię z ubiegłego roku. Dziewczynka mająca 13 lat wysłała poprzez radio, SMS-em, życzenia dla kolegi z szkoły, z okazji jego urodzin. Słyszała to cała wioska, zaczeły się plotki. Działo się to w Turcji. Dokonano rytualnego morderstwa, zrobił to jej brat. Wiele nieudomowionych wystarczająco kobiet się zabija. Wszystkie kobiety w więzieniach Pakistanu są za seks przedmałżeński, za pozamałżeński są kamienowane. Dzikie kobiety, sprzed 10 000 musiały być niesamowite, ten pierwiastek dzikości został bezpowrotnie stracony
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Słyszałem historię z ubiegłego roku. Dziewczynka mająca 13 lat wysłała poprzez radio, SMS-em, życzenia dla kolegi z szkoły, z okazji jego urodzin. Słyszała to cała wioska, zaczeły się plotki. Działo się to w Turcji. Dokonano rytualnego morderstwa, zrobił to jej brat. Wiele nieudomowionych wystarczająco kobiet się zabija. Odwrotnie, to mężczyźni nie są wystarczająco "udomowieni", czyli mówiąc normalnie nie są ucywilizowani. Dlatego potwierdzają swoją przewagę fizyczną nad kobietami przy każdej okazji, jak nie kamienowaniem, to oblewaniem twarzy kwasem czy obcinaniem nosa.
>Dzikie kobiety, sprzed 10 000 musiały być niesamowite Wystarczająco "niesamowicie" jest z dzikusami islamu.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Słyszałem historię z ubiegłego roku. Dziewczynka mająca 13 lat wysłała poprzez radio, SMS-em, życzenia dla kolegi z szkoły, z okazji jego urodzin. Słyszała to cała wioska, zaczeły się plotki. Działo się to w Turcji. Dokonano rytualnego morderstwa, zrobił to jej brat. Wiele nieudomowionych wystarczająco kobiet się zabija. >Odwrotnie, to mężczyźni nie są wystarczająco "udomowieni", czyli mówiąc normalnie nie są ucywilizowani. Dlatego potwierdzają swoją przewagę fizyczną nad kobietami przy każdej okazji, jak
tak, wykorzystując przewage fizyczną udomowiliśmy kobiety a one swoje dzieci, dlatego wszyscy jesteśmy skundleni.
Zwierzęta się udomawia poprzez sprzyjanie w hodowli cechom pożądanym przez decydentów i likwidacje cech niepożądanych Jak udomawiamy krowe to pod kątem ilości mleka, psa -jego wierności. Kobiety są udomawiane od 10 000 lat pod kątem pracowitości i wierności. Niewierna była zabijana, się nie rozmnażała, dlatego takie udomowione jesteście. Dzika kobieta była lepsza do "kochania" ale i dla ludzkości, jako kondycji życia człowieczego.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>udomowiliśmy kobiety [...] dlatego takie udomowione jesteście Udomawianie wymaga domu, w którym sam hodowca jest zadomowiony.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >udomowiliśmy kobiety [...] dlatego takie udomowione jesteście> Udomawianie wymaga domu, w którym sam hodowca jest zadomowiony.Udomowienie ma bardziej pasującą nazwę -domestykacja Zostałyście wyhodowane pod względem pracowitości, grzeczności. Ma to skutki uboczne np. w moim mieście wojewódzkim, najbardziej prestiżowe liceum, najbardziej oblegany kierunek, klasa bio. - chem. (zwany lekarski) dostały się same dziewczynki. Myśle że hodowcy podejmą jakieś kroki by ten bląd naprawić.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Udomowienie ma bardziej pasującą nazwę -domestykacjaDlaczego uważasz, że łacińska nazwa bardziej pasuje? > w moim mieście wojewódzkim, najbardziej prestiżowe liceum, najbardziej oblegany kierunek, klasa bio. - chem. (zwany lekarski) dostały się same dziewczynki. Myśle że hodowcy podejmą jakieś kroki by ten bląd naprawić.Tyle, że z automatu to te pilne dziewczynki zostają hodowcami. 
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >Udomowienie ma bardziej pasującą nazwę -domestykacja> Dlaczego uważasz, że łacińska nazwa bardziej pasuje?Udomowienie kojarzy się z domem, ciepłem, bezpieczeństwem. To o którym pisze jest zadawaniem cierpienia aby osiągnąć efekt hodowlany. Przykładowo w Afryce 90% dziewczynek jest poddawane zabiegowi klitoridektomi polegającemu na usunięciu łechtaczki. Zmienia to zachowanie kobiet na oczekiwane przez hodowców. Na wsi się kastruje ogiery zmieniając ich zachowanie. Nie było by to może tak straszne ale po 10 000 lat trwającej negatywnej selekcji- hodowli, kobiety mają słabszy instynkt w tym macierzyński np. urodza i z noworodkiem na ręku są bezradne, np. odstawiają noworodka do innego pokoju, bo tak elity mówią, że się wypłacze i zaśnie. Kobieta socjalizowano na słuchanie Dzika by takie elity zagryzła > > w moim mieście wojewódzkim, najbardziej prestiżowe liceum, najbardziej oblegany kierunek, klasa bio. - chem. (zwany lekarski) dostały się same dziewczynki. Myśle że hodowcy podejmą jakieś kroki by ten bląd naprawić.> Tyle, że z automatu to te pilne dziewczynki zostają hodowcami.  przed udomowieniem panował matriarchat. Historia zatoczy koło. albo będą zadawać takie pytania, że chłopcy zyskają przewagę
|
|
1 na 1 The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | To jest po prostu lament wynikający z bezsilności jednostki.
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >To jest po prostu lament wynikający z bezsilności jednostki.
Też, ale to nie wszystko. Z powodu udomowienia straciliśmy istotę życia człowieczego -nie jesteśmy ssakami -nie jesteśmy stadni -nie jesteśmy terytorialni (niektórzy mają wielkiego SUV-a)
|
|
|  | The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | jesteśmy ssakami jesteśmy stadni jesteśmy terytorialni (my home is my castle)
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >jesteśmy ssakami dzika kobieta karmiła piersią 6 lat (karmienie piersią podstawą życia) współczesna dostaje na porodówce instrukcje- karmić sztucznym, rozbełtanym w ciepłej wodzie, co 3 godz) Tylko 4% matek noworodków karmi 6 m-cy piersią
>jesteśmy stadni stado ludzkie jest domem, to zamknięta, autonomiczna jednostka społeczna, może żyć 1000 lat, (tylko chłopców trzeba wymieniać, żeby nie było rozmnażania wsobnego) to siostrzana wspólnota Braterstwo wykluwa się na polowaniu, siostrzenstwo w macierzyństwie, rodzicielstwie. Jak w każdym ssaczym stadzie rządzą samice (matriarchat). Matriarchat to inny świat Nie było słowa JA Pomyśl 100 000 lat temu, człowiek wolno biega, słaby wzrok, węch, nie ma kłów, kopyt, rogów a kruche nieowłosione mięso zachęca do spożycia. Twoi przodkowie wygrywali dzięki niesamowitej właściwości społecznej (skaleczy się kolega a na twojej twarzy pojawi się grymas bólu)
>jesteśmy terytorialni (my home is my castle) ludzkie stado ma terytorium, i tu zadanie dla mężczyzn, mają często chodzić na długie spacery po swoim terytorium (dlatego spacery zdrowe) czasami coś się napatoczyło i upolowali. Nie pracowali.
zatraciliśmy swoją ludzką istotę, na tym polega udomowienie
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | aktualność? | >Tylko 4% matek noworodków karmi 6 m-cy piersią
Czy te dane są aby na pewno aktualne? Do kogo się odnoszą?
|
|
| | |  | The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: ty baranie | Co do tego, że jesteśmy ssakami nie ma wątpliwość. Stadnosc i indywidualizm - występuje u nas dualizm. Terytorializm ma wymiar stadny i indywidualny. Także: jesteśmy i nie jesteśmy stadni, jesteśmy i nie jesteśmy indywidualistami. Kwestia proporcji. Lepiej przedstawić to w taki sposób, jak w grach RPG np. stadnosc: 16 punktów, indywidualizm: 4 punkty. Są indywidualiści, samotnicy, którzy nie szukają towarzystwa innych i są tacy co za wszelką cenę szukają stada - chcą w jakimś partycypować. Są tacy, którzy chcą przewodzić stadu i w takiej postawie przenikają się indywidualizm i stadnosc (bo taka jednostka jest częścią stada, ale poprzez chęć przewodzenia wypływa jej "ja"). Sukces homo sapiens tkwi w tym (między innymi), że potrafimy że sobą współpracować, w daleko szerszym znaczeniu, niż szympansy (które potrafią współpracować tylko w obrębie własnej grupy). My potrafimy to robić na poziomie małych grup, państw i nawet międzypaństwowo. Potrafimy, ale nie zawsze to robimy - antagonizmy biorą często górę. Wykopaliska pokazują, że tak też było u ludzi pierwotnych (gdy dwie grupy się spotykały, dochodziło do masakr). Było "ja" i było "my" - tak jak jest teraz. Tylko wtedy szanse przeżycia każdego "ja" było ściślej powiązane z "my". Dzisiaj istnieje iluzja niezależności, poprzez kapitalizm, a jest to w pewnym sensie ta sama współpraca, co u ludzi pierwotnych. Współpraca oznacza zależność na poziomie ludzkim. Taki Robinson Crusoe może nie był zależny od innych ludzi, ale był zależny od zasobów wyspy. Warto współpracować - to podejście racjonalne. Znam kilku autorów, którzy niejako promują ideę "szczęśliwego dzikusa". Ale oni piszą, że w początkach rolnictwa (co potwierdzają wykopaliska) jakość życia ludzkiego się obniżyła (za to zwiększyła ilość ludności). Jednak porównując poziom życia zbieracza-lowcy z "człowiekiem nowoczesnym" (dzisiejszym), to pierwszy na tle drugiego wypada blado. Na tle pierwszych rolników wypadali lepiej. Może niektórzy autorzy (historycy) przejawiają irracjonalne współczucie dla ludzi żyjących np. 5 tyś. lat temu w Mezopotamii... i myślą: "o jacy biedni, a wcześniej biegali zadowoleni, bez chorób, ze zróżnicowaną dietą - okazy zdrowia 30-letnie". Zobacz na te wszystkie wygody, które Cię otaczają - to wynik Twojej pracy i pracy niezliczonej liczby istnień ludzkich (przeszłych, teraźniejszych i - o dziwo! - przyszłych). Nie ma co zatracać się w takiej ułudzie. Zbierz grupę ludzi o podobnych upodobaniach i zróbcie sobie survival (tylko bez sprzętu!). Syberia stoi otworem!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >Co do tego, że jesteśmy ssakami nie ma wątpliwość. Stadnosc i indywidualizm - występuje u nas dualizm. Terytorializm ma wymiar stadny i indywidualny. Także: jesteśmy i nie jesteśmy stadni, jesteśmy i nie jesteśmy indywidualistami.
Mamy dualizm a w genach zapisany inny układ. Przez 99.9% stado ludzkie to 30 osób, znali się od urodzenia, cały czas przebywali razem, (razem szukali pożywienia, razem jedli, razem odpoczywali, razem się śmiali, marzyli, bali piorunów, razem spali i widzieli jak któryś z nich umierał) stanowili jeden organizm, jeden umysł, umysł stada. Nam to trudno zrozumieć. Czasami może jak długo trenują, doświadczją tego szczątkowo np. komandosi. (komandosi, nie można nadrobić strat z dzieciństwa. Dzieci chowane z wilkami, znalezione w wieku 8lat, nigdy nie naucza się mówić ale potrafią wyczuć z kilku kilometrów mięso) Ile czasu współcześni rodzice spędzają z swoimi dziećmi, oni 10 x więcej z każdym z członków stada. To był jeden organizm, jak mrowisko i jeden umysł, umysł stada. Dlatego nie było JA
Całe zło nastało jak kobieta zamieniła się w taśmę produkcyjną, co rok prorok. Muzg ludzki w 70% rozwija się po urodzeniu a tu matka w następnej ciąży nie ma czasu na niedawno urodzone To się zaczęło od zaprzestania karmienia piersią, od zaprzestania bycia ssakiem. A z tego przestał być stadny, MY zastąpiło JA
> . Wykopaliska pokazują, że tak też było u ludzi pierwotnych (gdy dwie grupy się spotykały, dochodziło do masakr).
Ludzi było bardzo mało, słabo się rozmnażali, noworodki ludzkie sa bardzo wymagające (u szympansów na drugi dzien po urodzeniu skacze po drzewie), dlatego kobiety rodziły co 7lat. Mało ludzi, terenu ogrom, jak i pokarmu. Mieli terytorium, bo tak kazała im natura (geny), i respektowali to, ale nie walczyli ze soba wręcz przeciwnie Cyklicznie dochodziło do spotkań pomiędzy, wtedy były prezenty, taniec, śpiew, wymiana informacji i seks
>C porównując poziom życia zbieracza-lowcy z dzisiejszym , to pierwszy na tle drugiego wypada blado.
Podaj jakieś kryterium. Jeśli pkb, to na pewno. My jesteśmy krową dojną, przebywamy w klimatyzowanych oborach, dajemy codziennie 40 l mleka,co rok o 5% więcej, pkb rośnie, cieszymy się razem z hodowcą, dostajemy pod nos gotowe mieszanki, ba, puszczają muzykę bo zauważyli że wtedy więcej mleka dajemy ale nigdy słońca nie widzimy, nie brykamy na łące. Ja jestem pewien że dziki przodek krowy, tur, miał lepiej.
>Co Zbierz grupę ludzi o podobnych upodobaniach i zróbcie sobie survival (tylko bez sprzętu!). Syberia stoi otworem!
Współcześnie nasza biomasa to 99%. 10 000 lat temu 0.03%. Był ogrom zwierząt, które nie bały się człowieka, no bo co taki, wolny, słaby, bezzębny z daleka widoczny, może zrobić. Historia raczej dzieje się w ciepłych klimatach Afryki, owoców, warzyw, orzechów, jajek, nie brakowało i porównywanie do syberi jest nieadekwatne
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|