 |
Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-10-2018 10:28 | Arminius (25555 punktów) | Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek???
1 na 1 | Rosyjski dyrygent Wasilij Petrenko wyraził kiedyś pogląd iż członkom orkiestry współpracuje się gorzej z dyrygentem kobietą niż z dyrygentem mężczyzną - na co może mieć także wpływ seksualne zauroczenia panią dzierżącą batutę ze strony męskiej części orkiestry. Petrenko wypowiadając ową politycznie niepoprawną opinię podjął próbę wytłumaczenia ogromnej dysproporcji między liczbą kobiet - dyrygentów z jednej strony i mężczyzn - dyrygentów z drugiej strony. Cokolwiek sądzić o poglądzie Petrenki - problem rzeczywiści istnieje. Co więcej dotyczy nie tylko kobiet dyrygentów ale także kobiet kompozytorów muzyki klasycznej oraz kobiet - jazzmanek. Powszechne wyjaśnienia tego fenomenu sprowadzają się do feministycznej tezy o dyskryminowaniu, szklanym suficie, dodatkowych obowiązkach kobiety i tak dalej. Problem jednakże w tym, iż są kraje, gdzie owe rzekome bariery dla robienia przez kobiety karier jak wyżej - zostały już zniesione albo mocno ograniczone. Co więcej w muzyce zaliczającej się do pop kultury - kobiet w bród, często więcej niż mężczyzn. Dlaczego więc w przypadkach jak wyżej - mamy sytuację jak wyżej??? Sytuację, która w jakiejś mierze przypomina problem kobiet w nauce. Jeżeli ktoś ma niebanalne wyjaśnienie - zachęcam do upowszechnienia go na forum. "What is it about the conducting profession, then, that makes it so difficult for women to ascend to the podium? The argument that not as many women are attempting to become leading conductors is superfluous given that it is impossible to either prove or disprove. Yet outdated prejudices against women taking a leadership role in classical music can certainly be found, especially if comments by the Russian conductor Vasily Petrenko made in September 2013 are anything to go by. According to Petrenko, orchestras 'react better when they have a man in front of them' and 'a cute girl on a podium means that musicians think about other things.' Petrenko later defended his remarks, claiming that he was actually referring to the situation for women conductors in Russia, and they were not a reflection of his actual point of view. But even if Petrenko is not a misogynistic as his comments suggest, he has nevertheless put into words an underlying assumption that blights women wishing to pursue a conducting career: the idea that orchestral players respond better to male conductors - whether that be consciously or not." theculture(*)-are-all-the-women-conductors/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | Bo dyrygent musi ogarniać kilkanaście pięciolinii???
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> problem kobietCiekawe też jaki jest odsetek kobiet wśród garncarzy. 
Cza być oszczędnym.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Istotnie, ciekawe | >>problem kobiet >Ciekawe też jaki jest odsetek kobiet wśród garncarzy.
Bez dwóch zdań ciekawe. Niestety nie dysponują żadnymi danymi na temat. Na wszelki wypadek nadmieniam, iż dobry garncarz - to specjalista wysokiej klasy uprawiający rzemiosło artystyczne.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Istotnie, ciekawe |
>dobry garncarz - to specjalista wysokiej klasy uprawiający rzemiosło artystyczne. Niekoniecznie, linia podziału na garncarzy dobrych i złych nie musi się pokrywać z linią podziału na artystów i rzemieślników, stąd swoim podziałem kategorie garncarzy podwoiłeś; są więc: dobrzy artyści, dobrzy rzemieślnicy, źli artyści i źli rzemieślnicy.
Ale rozważając lepienie garnków nie sposób zignorować sugestii ludowej, iż nie święci je lepią, a pamiętając, że nie należy owej mądrości interpretować w sposób świętych wykluczający, otrzymamy kolejne podwojenie...
Czyli w kwestii kobiecego garncarstwa zachodzi pytanie czemu nie mamy: świętych kobiet dobrych artystów, świętych kobiet dobrych rzemieślników, świętych kobiet złych artystów oraz świętych kobiet złych rzemieślników, a także nieświętych kobiet dobrych artystów, nieświętych kobiet dobrych rzemieślników, nieświętych kobiet złych artystów no i nieświętych kobiet złych rzemieślników.
Być może dzieje się tak dlatego, że kobiety, jako istoty od mężczyzn prostsze wolą uważać, by w życiu nie przekombinować; przyjęłabym tę sugestię jako wskazówkę do rozwiązania zagadki nielicznych dyrygentek.
Cza być oszczędnym.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | jest ryzyko, jest.... | >Być może dzieje się tak dlatego, że kobiety, jako istoty od mężczyzn prostsze wolą uważać, by w >życiu nie przekombinować; przyjęłabym tę sugestię jako wskazówkę do rozwiązania zagadki >nielicznych dyrygentek.
I nie tylko chyba dyrygentek. Bo niewykluczone, iż z kucharzami jest podobnie ( multum kobiet gotuje - ale wśród mistrzów rzemiosła, nagle ich odsetek spada), chirurgów (jest multum lekarzy kobiet - ale wśród tych najwyżej kwalifikowanych, znów ich odsetek spada) i wielu innych zawodów. Pani teza o kobiecej skłonności do "nieprzekombinowywania" w życiu - zdaje się być sensowna i tłumaczy niezgorzej debatowany fenomen. Tylko proszę do niej przekonać feministki, zwłaszcza wojujące. Bo przecież to nie jest tak, że mężczyźni zmuszają kobiety do...."nieprzekombinowywania"??? Słowem, kto nie chce ryzykować (kombinować) - ten nie ma.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: jest ryzyko, jest.... |
>>multum kobiet gotuje - ale wśród mistrzów rzemiosła, nagle ich odsetek spada ), chirurgów (jest multum lekarzy kobiet - ale wśród tych najwyżej kwalifikowanych, znów ich odsetek spada) i wielu innych zawodów. Ale że nie wiadomo jaką miarą owo mistrzostwo jest mierzone, nie wiemy czy nie bardziej uprawnione byłoby twierdzenie, że spada raczej społeczna gotowość uznania umiejętności kobiet.
>teza o kobiecej skłonności do "nieprzekombinowywania" w życiu - zdaje się być sensowna A jej sensowność może wynikać z różnicy w funkcjonowaniu organizmów: tylko osobnik męski dla zreprodukowania się musi "kombinować", tzn poszukać i pozyskać osobnika żeńskiego, czyli uzasadnić swoją rację bytu. Żeński co do zasady jest samodzielny i bardziej "pierwotny"; wszak to samice w procesie reprodukcji w pewnym momencie dzielą się - niczym jednokomórkowce - na dwa odrębne organizmy. A już przyjmując, że jesteśmy tylko narzędziem do powielania naszych genów, nie możemy wykluczyć, że ta tak istotna różnica biologiczna sięga i powyżej pasa, po sam mózg.
>Tylko proszę do niej przekonać feministki Po co, czyżbyś chciał je do czegoś zmusić?
>to nie jest tak, że mężczyźni zmuszają kobiety do... "nieprzekombinowywania"??? No przecież mężczyźni zmuszają do tego kobiety właśnie tymi swoimi twierdzeniami, jakoby były one gorszymi dyrygentami, chirurgami czy kucharzami!!!
(Nawiasem taki - nomen omen - smaczek: chyba jasne dlaczego nie mogłam napisać "kucharkami"?)
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | gdzie jest ambicja kobiet??? | >Ale że nie wiadomo jaką miarą owo mistrzostwo jest mierzone,.....
Miarą smacznych a zdrowych potraw i udanych operacji.
>nie wiemy czy nie bardziej uprawnione byłoby twierdzenie, że spada raczej społeczna gotowość >uznania umiejętności kobiet.
Ona przecież raczej wzrasta - tym niemniej jednak fenomeny które są przedmiotem naszej dyskusji - trwają w najlepsze.
>A jej sensowność może wynikać z różnicy w funkcjonowaniu organizmów: tylko osobnik męski dla >zreprodukowania się musi "kombinować", tzn poszukać i pozyskać osobnika żeńskiego, czyli >uzasadnić swoją rację bytu.
Odmawia więc Pani wybitnemu kompozytorowi autonomicznej potrzeby tworzenia i odczuwania satysfakcji z tego tworzenia? W ujęciu Pani on to robi po to, żeby później, korzystając ze sławy i pieniędzy - spenetrować seksualnie nadobną dziewoję. Trąci od takiej koncepcji zarówno infantylizmem jak i "wulgaryzmem".
>Żeński co do zasady jest samodzielny i bardziej "pierwotny"; wszak to samice w procesie >reprodukcji w pewnym momencie dzielą się - niczym jednokomórkowce - na dwa odrębne >organizmy. A już przyjmując, że jesteśmy tylko narzędziem do powielania naszych genów, nie >możemy wykluczyć, że ta tak istotna różnica biologiczna sięga i powyżej pasa, po sam mózg.
Jednakże w procesje kreacji na niwie kultury czy nauki - owa "pierwotność" nie przynosi chyba pożądanych rezultatów???
>>Tylko proszę do niej przekonać feministki >Po co, czyżbyś chciał je do czegoś zmusić?
Przekonać do Pani tezy - iż deficyt dyrygentek wynika z kobiecej skłonności do "nieprzekombinowywania".
>No przecież mężczyźni zmuszają do tego kobiety właśnie tymi swoimi twierdzeniami, jakoby >były one gorszymi dyrygentami, chirurgami czy kucharzami!!!
A to kobiety nie mają ambicji żeby pokazać tym paskudnym samcom, co to "zmuszają" twierdzeniami jak wyżej do nieprzekombinowywania - że kobiety potrafią i to lepiej niż mężczyźni???
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: gdzie jest ambicja kobiet??? |
> >Ale że nie wiadomo jaką miarą owo mistrzostwo jest mierzone,.....> Miarą smacznych a zdrowych potraw i udanych operacji.Miara miarą, ale w jakich jednostkach jest dokonywana? > >A jej sensowność może wynikać z różnicy w funkcjonowaniu organizmów: tylko osobnik męski dla zreprodukowania się musi "kombinować", tzn poszukać i pozyskać osobnika żeńskiego, czyli uzasadnić swoją rację bytu.> Odmawia więc Pani wybitnemu kompozytorowi autonomicznej potrzeby tworzenia i odczuwania satysfakcji z tego tworzenia? W ujęciu Pani on to robi po to, żeby później, korzystając ze sławy i pieniędzy - spenetrować seksualnie nadobną dziewoję. Trąci od takiej koncepcji zarówno infantylizmem jak i "wulgaryzmem".Jeżeli chcesz twierdzić, że kompozytorski geniusz wiąże się z płcią, to nie ma się co uchylać od spenetrowania zagadnień płci; trzeba specyficznie męskiego infantylizmu i wulgarności, by z automatu utożsamić taką penetrację z penetrowaniem nadobnych dziewoi. > >Żeński co do zasady jest samodzielny i bardziej "pierwotny"; wszak to samice w procesie reprodukcji w pewnym momencie dzielą się - niczym jednokomórkowce - na dwa odrębne organizmy. A już przyjmując, że jesteśmy tylko narzędziem do powielania naszych genów, nie możemy wykluczyć, że ta tak istotna różnica biologiczna sięga i powyżej pasa, po sam mózg.> Jednakże w procesje kreacji na niwie kultury czy nauki - owa "pierwotność" nie przynosi chyba pożądanych rezultatów???Po Twojej wzmiance o penetracji nie wiem jakie rezultaty jesteś skłonny uznać za pożądane; to Twój wątek, więc może rzecz w tym, przez kogo są pożądane. > >>Tylko proszę do niej przekonać feministki> >Po co, czyżbyś chciał je do czegoś zmusić?> Przekonać do...Pytałam po co. > >No przecież mężczyźni zmuszają do tego kobiety właśnie tymi swoimi twierdzeniami, jakoby były one gorszymi dyrygentami, chirurgami czy kucharzami!!!> A to kobiety nie mają ambicji żeby pokazać tym paskudnym samcom, co to "zmuszają" twierdzeniami jak wyżej do nieprzekombinowywania - że kobiety potrafią i to lepiej niż mężczyźni???Sugerujesz tutaj, że kobiety powinny tak dyrygować, jak im mężczyźni zagrają. 
Cza być oszczędnym.
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) | Odp: Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek??? | 1 tradycja (przykładowo jak kobieta będzie proboszczem też będzie bunt) 2 kobiety, średnio są od nas inteligentniejsze ale wybitnych mężczyzn jest więcej 3 może ich ta dziedzina nie interesuje? Wolą dywagować np. o kupkach niemowlaków? 4 "każda potwora znajdzie amatora", w drugą strone to nie działa, dlatego musimy się wykazać. Dyrygent będzie miał wiele chętnych kobiet (np. wiolonczelistek) 5 od kobiety dyrygentki, kandydaci na męża będą stronić? 6 dyrygent to władza, kobiet tak ona nie podnieca
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | rodzi się nowa tradycja? | > 1 tradycja (przykładowo jak kobieta będzie proboszczem też będzie bunt)
Żyjemy jednakże w czasach przełamywania tradycji typu jak powyżej.
>2 kobiety, średnio są od nas inteligentniejsze ale wybitnych mężczyzn jest więcej
Dysponuje Pan danymi (iloraz inteligencji) potwierdzającymi stwierdzenie jak wyżej?
>3 może ich ta dziedzina nie interesuje? Wolą dywagować np. o kupkach niemowlaków?
To pogląd sensu stricto "seksistowsko - maczystowski"???
>4 "każda potwora znajdzie amatora", w drugą strone to nie działa, dlatego musimy się wykazać. Dyrygent będzie miał wiele chętnych kobiet (np. wiolonczelistek) >5 od kobiety dyrygentki, kandydaci na męża będą stronić?
W drugą stronę też to zaczyna działać - patrz komentarz do punktu pierwszego
>6 dyrygent to władza, kobiet tak ona nie podnieca
Ależ przeciwnie - i pełno wokół nas przykładów, iż w tym zakresie jest jak w komentarzu do punktu pierwszego.
|
|
|  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | Odp: rodzi się nowa tradycja? | >> 1 tradycja (przykładowo jak kobieta będzie proboszczem też będzie bunt) >Żyjemy jednakże w czasach przełamywania tradycji typu jak powyżej. wojna najskuteczniej łamie tradycje, gdyby wszystkich dyrygentów powołano na front
>>2 kobiety, średnio są od nas inteligentniejsze ale wybitnych mężczyzn jest więcej >Dysponuje Pan danymi (iloraz inteligencji) potwierdzającymi stwierdzenie jak wyżej? Słyszałem w radio i uwierzyłem ponieważ pokrywa się to z obserwacjami np. nagroda Darwina, 90% to mężczyźni, więcej widziałem w życiu głupich "Jasiów" niż "Janinek" , w mieście wojewódzkim, renomowane liceum, do klasy najbardziej prestiżowej, obleganej (lekarskiej) dostał się tylko jeden chłopak
>>3 może ich ta dziedzina nie interesuje? Wolą dywagować np. o kupkach niemowlaków? >To pogląd sensu stricto "seksistowsko - maczystowski"??? Byłoby tragedia rodzaju ludzkiego, gdyby kobiety bardziej interesowały się dyrygowaniem niż "kupkami" swoich szkrabów. Rodzenie, opieka i odpowiednie wychowywanie dzieci jest najważniejszym zadaniem ludzi (niemężczyzn)
>>4 "każda potwora znajdzie amatora", w drugą strone to nie działa, dlatego musimy się wykazać. Dyrygent będzie miał wiele chętnych kobiet (np. wiolonczelistek) >>5 od kobiety dyrygentki, kandydaci na męża będą stronić? >W drugą stronę też to zaczyna działać - patrz komentarz do punktu pierwszego >>6 dyrygent to władza, kobiet tak ona nie podnieca > przeciwnie - i pełno przykładów, iż jest jak w komentarzu do punktu pierwszego. Kobiety mają ważniejsze rzeczy do zrobienia niż machanie batutą
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | podział ról? | >wojna najskuteczniej łamie tradycje, gdyby wszystkich dyrygentów powołano na front
W muzyce pop nie trzeba było rzezi o jakiej Pan marzy - a mimo to kobiety przełamały tradycję.
>Słyszałem w radio i uwierzyłem ponieważ pokrywa się to z obserwacjami np. nagroda Darwina, 90% >to mężczyźni, więcej widziałem w życiu głupich "Jasiów" niż "Janinek" , w mieście wojewódzkim, >renomowane liceum, do klasy najbardziej prestiżowej, obleganej (lekarskiej) dostał się tylko >jeden chłopak
Proszę nie mylić zapobiegliwości, roztropności, pracowitości z inteligencją. Dziewczyny "zakuły" i się dostały. Ale potem gdy przychodzi do postępu w medycynie ( to też dobre poletko do snucia rozważań na temat) - to znów mężczyźni są w "awangardzie" zmian.
>Rodzenie, opieka i odpowiednie wychowywanie dzieci jest >najważniejszym zadaniem ludzi (niemężczyzn)
Mogę na to przystać - dopowiadając, iż w takim razie niekobietom należy pozostawić drugorzędne czynności typu: sprawowanie władzy, uprawianie nauki, tworzenie kultury, etc. Ale ostrzegam, feministki odgryzą Panu za takie poglądy głowę- i to z hukiem.
>Kobiety mają ważniejsze rzeczy do zrobienia niż machanie batutą
Patrz komentarz do poprzedniego punktu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | Odp: podział ról? |
. >Mogę na to przystać - dopowiadając, iż w takim razie niekobietom należy pozostawić drugorzędne czynności typu: sprawowanie władzy, uprawianie nauki, tworzenie kultury, etc. Ładnie napisane, tak było u "dzikusów" w raju, dla kontrastu w Indiach o wielkiej kulturze, żona do męża zwracała się "panie", "władco" lub "mój boże". Oddanie okazuje jedzeniem resztek, które pozostawił mąż i synowie, a przed położeniem się do łóżka ucałować stopy małżonka. Po śmierci męża palona z nim na stosie. .
|
|
2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) | Odp: Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek??? | > pogląd iż członkom orkiestry współpracuje się >gorzej z dyrygentem kobietą niż z dyrygentem mężczyzną - na co może mieć także wpływ >seksualne >zauroczenia panią dzierżącą batutę ze strony męskiej części orkiestry.
Hm, może dlatego, że wśród mężczyzn-dyrygentów jest nieproporcjonalnie dużo Żydów ?
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | żydowski mizoginizm??? | >> pogląd iż członkom orkiestry współpracuje się >>gorzej z dyrygentem kobietą niż z dyrygentem mężczyzną - na co może mieć także wpływ >seksualne >>zauroczenia panią dzierżącą batutę ze strony męskiej części orkiestry. >Hm, może dlatego, że wśród mężczyzn-dyrygentów jest nieproporcjonalnie >dużo Żydów ?
I ci Żydzi jak wyżej są mizoginistami - zgodnie ze starotestamentowo - talmudyczną tradycją - i sekują kobiety w formule biblijnej???
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek??? | >> pogląd iż członkom orkiestry współpracuje się >>gorzej z dyrygentem kobietą niż z dyrygentem mężczyzną - na co może mieć także wpływ >seksualne >>zauroczenia panią dzierżącą batutę ze strony męskiej części orkiestry. >Hm, może dlatego, że wśród mężczyzn-dyrygentów jest nieproporcjonalnie >dużo Żydów ?
Może chodzi o to, że jak poniosą ręce z tymi patykami (bo przecież to dowód, że patyczkować się z orkiestrą nie będą) podnosi się jednak naturalnie sukienka, a wtedy paparacci tylko czekają by się dowiedzieć co pod tą sukienką jest tak naprawdę? Tak jak u Dody na jej występie. Była bez majtek czy z majtkami?. Temat zaiste cholernie ważny. Nie chciałem zauważyć, idiotyczny.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | fetysze? | >Może chodzi o to, że jak poniosą ręce z tymi patykami (bo przecież to dowód, że >patyczkować się z orkiestrą nie będą) podnosi się jednak naturalnie sukienka, a wtedy >paparacci tylko czekają by się dowiedzieć co pod tą sukienką jest tak naprawdę? Tak >jak u Dody na jej występie. Była bez majtek czy z majtkami?. Temat zaiste cholernie >ważny. Nie chciałem zauważyć, idiotyczny.
Temat noszenia lub nie noszenia majtek przez dyrygentki??? Czy aby przypadkiem nie ma Pan ciągotek do desusowego fetyszyzmu???
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: fetysze? | >>Może chodzi o to, że jak poniosą ręce z tymi patykami (bo przecież to dowód, że >patyczkować się z orkiestrą nie będą) podnosi się jednak naturalnie sukienka, a wtedy >paparacci tylko czekają by się dowiedzieć co pod tą sukienką jest tak naprawdę? Tak >jak u Dody na jej występie. Była bez majtek czy z majtkami?. Temat zaiste cholernie >ważny. Nie chciałem zauważyć, idiotyczny. >Temat noszenia lub nie noszenia majtek przez dyrygentki??? Czy aby przypadkiem nie ma Pan ciągotek do desusowego fetyszyzmu???
Kiedy Ty będziesz czuł tego bluesa? Chyba nigdy. Tak daleko idące wnioski z Twoich ust płynące zaiste mogą powalić nawet konia z poczuciem humoru.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | fetysz blues??? | >>>Może chodzi o to, że jak poniosą ręce z tymi patykami (bo przecież to dowód, że >patyczkować się z orkiestrą nie będą) podnosi się jednak naturalnie sukienka, a wtedy >paparacci tylko czekają by się dowiedzieć co pod tą sukienką jest tak naprawdę? Tak >jak u Dody na jej występie. Była bez majtek czy z majtkami?. Temat zaiste cholernie >ważny. Nie chciałem zauważyć, idiotyczny. >>Temat noszenia lub nie noszenia majtek przez dyrygentki??? Czy aby przypadkiem nie ma Pan ciągotek do desusowego fetyszyzmu??? >Kiedy Ty będziesz czuł tego bluesa? Chyba nigdy.
Pozostaję w takiej nadziei.
|
|
| | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: fetysz blues??? | >>>>Może chodzi o to, że jak poniosą ręce z tymi patykami (bo przecież to dowód, że >patyczkować się z orkiestrą nie będą) podnosi się jednak naturalnie sukienka, a wtedy >paparacci tylko czekają by się dowiedzieć co pod tą sukienką jest tak naprawdę? Tak >jak u Dody na jej występie. Była bez majtek czy z majtkami?. Temat zaiste cholernie >ważny. Nie chciałem zauważyć, idiotyczny. >>>Temat noszenia lub nie noszenia majtek przez dyrygentki??? Czy aby przypadkiem nie ma Pan ciągotek do desusowego fetyszyzmu??? >>Kiedy Ty będziesz czuł tego bluesa? Chyba nigdy. >Pozostaję w takiej nadziei. Słusznie. Ponoć umiera ostatnia.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Dlaczego tak mało kobiet dyrygentek??? | > Jeżeli ktoś ma niebanalne wyjaśnienie - zachęcam do upowszechnienia go na forum.Posłuchajmy, co w tej sprawie ma do powiedzenia jedna z nielicznych dyrygentek Polka Marta Gardolińska (w wywiadzie dla Szpigla): Cytat:Reakcje słuchaczy na kobietę przy pulpicie są raczej pozytywne... Publiczność jest zaciekawiona. Również orkiestry można szybko przekonać. Problemem są inni dyrygenci a częściowo profesorowie wyższych uczelni. www.spiege(*)nen-sind-selten-a-1049120.htmlW normalnych firmach mamy walkę o stołki, wśród dyrygentów i dyrygentek walkę o pulpit.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | bez dyskryminacji pozytywnej? | >W normalnych firmach mamy walkę o stołki, wśród dyrygentów i dyrygentek walkę o pulpit.
Ale pod zasadą "pozytywnej dyskryminacji ze względu na płeć w świecie dyrygentury - chyba się Pan nie podpisuje???
|
|
|  | | schlawiner (400 punktów) | Odp: bez dyskryminacji pozytywnej? | >>W normalnych firmach mamy walkę o stołki, wśród dyrygentów i dyrygentek walkę o pulpit. >Ale pod zasadą "pozytywnej dyskryminacji ze względu na płeć w świecie dyrygentury - chyba się Pan nie podpisuje??? Skąd niby ta zasada? Bóg ani inni faceci sukcesji apostolskiej w tym zawodzie nie wykminili. Chociaż bezwyznaniowiec od zawsze, śpiewałem w chórze przydiecezjalnym, gdzie role dyrygenta i akompaniatora przypadały kobietom (nie zakonnicom, chociaż byłoby możliwe z punktu widzenia chóru). W parafii śpiewała moja matka a dyrygowała zdaje się też jakaś. Śladu formalnych przeszkód nie ma u luteran. Niektóre sekty protestanckie i żydzi konserwatywni generalnie odrzucają muzykę (ok. niech będzie dla bezpieczeństwa że instrumentalną) w liturgii.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | z praktyki | >Skąd niby ta zasada?
Z praktyki niektórych państw. Ale rozumiem, iż Panu ona nie w smak?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|