Na plaży nudystów
- Podoba mi się Pani
- Nie musiał pan tego mówić.
Siedzi facet w barze i po którymś tam drinku zabrakło mu kasy...
Rozgląda się po barze i ujrzał słoik pełen dziesięciodolarówek. Pyta się barmana:
- Po co jest ten słój? Wątpię by to napiwki były...
- Ano, nie są to napiwki. Widzisz pan, mam konia na zapleczu, który ciągle jakiś smutny chodzi.
Postawiłem więc ten słój i każdy kto go rozśmieszy może go wziąć.
Jak się nie uda wrzuca dychę do słoika.
Koleś bardzo chętnie udał się na zaplecze.
Nagle koń wybucha śmiechem, koleś zadowolony wychodzi z zaplecza, chwyta słoik i wychodzi z baru.
Po miesiącu przypadkowo trafia do tego baru i znów widzi pełen słoik dziesięciodolarówek.
Idzie do barmana i pyta:
- Panie co jest? Rozśmieszyłem go przecież!
- Ta i do dzisiaj nie może przestać. Coś pan zrobił? Nawet pola zaorać nie można bo się kładzie i ryczy ze śmiechu.
Postawiłem więc słoik znowu, dla tego który go zasmuci!
- Koleś poszedł ponownie na zaplecze, wychodzi a koń sumutny, łzy w oczach.
Koleś łapie za słoik i wychodzi.
Barman wybiegł za nim i pyta:
- Te jak Pan żeś tego dokonał?
- Za pierwszym razem, by go rozweselić powiedziałem, że mam większego.
Barman:
- Ha, ha, ha, ha, ha ...

A dzisiaj?
- Dzisiaj mu pokazałem.
Baba wstała wczesnym rankiem, posprzątała dom, wydoiła krowę, wygnała na pastwisko, zbudziła dzieci,
nakarmiła i wyprawiła je do szkoły, naostrzyła kosę, poszła na łąkę, nakosiła trawy, narąbała drewna,
przygotowała obiad, nakarmiła dzieci, zrobiła pranie, po czym znów poszła w pole, kosiła do zmierzchu,
przygnała krowę do obory, wydoiła, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała i położyła je spać,
sama się wykąpała, przekąsiła kromkę chleba, zmówiła pacierz i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku położyła się spać.
Nagle zrywa się:
- O Matko Boska! Chłop od rana niewyruchany !!!