Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojny i mury na styku odmiennych ideologii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-10-2018 23:02Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Wojny i mury na styku odmiennych ideologii
Ocena 3 na 3
Wiemy, że ludzie moralnie odmienni nienawidzą się i zwalczają, że budują między sobą mury, palą nawzajem swoje książki, nie słuchają się i też nie mają sobie nic do powiedzenia. Wystarczą odmienne wartości, odmienne dążenia, odmienne potrzeby, żeby pojawił się wzajemny wstręt i złość w reakcji na każdą aktywność przeciwnej strony.

Moją uwagę przyciągają jednak nie tylko sprzeczne idee panujące w umysłach różnych grup ludzi ale także związane z tym odrębne i odmienne struktury społeczne oparte na odrębnej hierarchii.

Związek moralności panującej w umyśle człowieka z hierarchią społeczną, w której osoba uczestniczy wydaje się oczywisty.
I dlatego mam pytanie.

Czy określona hierarchia społeczna wynika z gatunku moralności panującej w umysłach pewnej grupy ludzi, czy jest na odwrót i to modalność grupy wynika z hierarchii?

Przytoczę przykład Adolfa Hitlera i nazistowskich Niemiec. Czy nazistowska moralność Hitlera opanowała umysły innych ludzi dlatego, że został kanclerzem Niemiec, czy raczej na odwrót, Hitler został kanclerzem, bo w umysłach Niemców była już nazistowska moralność a Hitler pomógł jej tylko rozwinąć się?

-------------------------

Spodziewam się, że niektórzy mogą uznać to za bełkot a to dlatego, że nie chcą widzieć człowieka w sposób jak go tu przedstawiam i będą usilnie wypierać ten obraz ze swojej świadomości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)co drzemie w umysłach?
>Przytoczę przykład Adolfa Hitlera i nazistowskich Niemiec. Czy nazistowska moralność Hitlera >opanowała umysły innych ludzi dlatego, że został kanclerzem Niemiec, czy raczej na odwrót, >Hitler został kanclerzem, bo w umysłach Niemców była już nazistowska moralność a Hitler pomógł >jej tylko rozwinąć się?

Hitler został kanclerzem bo:

- miał genialny talent polityczny

- w Niemczech był ogromny resentyment z powodu przegranej I wojny i konsekwencji tego faktu

- Niemcy zostały najciężej dotknięte kryzysem gospodarczym z 1929 roku (Hitler i jego spece od gospodarki wyśmienicie sobie z nim poradzili)

- Republika Weimarska ze swoją zgnilizną moralną i skorumpowanymi elitami budziła niesmak, wstręt i odrazę u wielu Niemców.


Byt określa świadomość. I jeżeli jest ów byt taki a nie inny - w umysłach pojawia się "nazistowska moralność", bez względu na nację, religię, płeć, orientację seksualną....
26-10-2018 13:29 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: co drzemie w umysłach?
Wychodzi na to, że nazistowska moralność rozwijała się w umysłach Niemców niezależnie od Hitlera, na bazie nędzy i podleglosci a Hitler ja jedynie wzmocnił.

Jest zdaje się taki mechanizm psychiczny, w którym poczucie zagrożenia przekształca postawę moralną u ludzi? Prawda?
finerbijk (17282 punktów)Odp: Wojny i mury na styku odmiennych ideologii
>Czy określona hierarchia społeczna wynika z gatunku moralności panującej w umysłach pewnej grupy
>ludzi, czy jest na odwrót i to modalność grupy wynika z hierarchii?
To jest sprzężenie zwrotne i wypadkowa różnych sił. Z jednej strony dążenie do zachowania status quo przez tych którym jest dobrze, z drugiej do zmiany zastanego stanu przez tych, którym niekoniecznie jest dobrze. Do tego dochodzi kultura z jej paradygmatami, przeciętny poziom wiedzy, tzw. 'Zeitgeist' i parę innych ważnych czynników które długo by wymieniać.

Czy to jednostki mają wpływ decydujący poprzez sianie pewnych idei, a może ogół który łyka te idee jako swoje, czy może jest jakieś ogólnie obowiązujące prawo rozwoju cywilizacyjnego (co postulował marksizm)? Ciężkie pytanie i odpowiedź niekoniecznie musi być jednoznaczna. Pewnie wszystko po trochu.

Moralność się zasadza na wewnętrznym przekonaniu jednostek że się robi dobrze lub źle. Co w religii jest nazywane sumieniem. Jak łatwo kupić lub zmanipulować te sumienia pokazuje właśnie przykład z Hiterem. Skrzywdzony, za jakich uważało się wielu Niemców po IWŚ, jest szczególnie łatwo podatny, przez co działając we własnym przekonaniu dobrych intencjach może sobie zrobić jeszcze większą krzywdę. Wniosek niby prosty - robiąc sobie dobrze pamiętaj o innych, ale nadal ciągle jeszcze odmiennie rozumiany.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie fascynująca jest zmiana przekonań - przemiana moralna. Nagle odmienne emocje opanowuja umysł i dochodzi do zmiany osobowości. Nie dotyczy to tylko jednej psyche ale potrafi ogarniać wiele umysłów jednocześnie.
Od razu kojarzy mi się to ze zmianą wiary, ze zmianą religii.
Kojarzy mi się to też z procesem asymilacji.
26-10-2018 19:39 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Dla mnie fascynująca jest zmiana przekonań - przemiana moralna. Nagle odmienne emocje opanowuja umysł i dochodzi do zmiany osobowości. Nie dotyczy to tylko jednej psyche ale potrafi ogarniać wiele umysłów jednocześnie.
Tzw. moralność ma jeden cel - przetrwanie. I to przetrwanie w możliwie najlepszych warunkach dla siebie, dalej dla swojej rodziny, pobratymców, narodu, sojuszników, w odpowiedniej kolejności. Samolubny gen? Jasne, że też czasem zdolny do poświęceń, dla tych z wyższego poziomu. Na ile to biologia a na ile kultura każdy może sobie sam ocenić.

>Od razu kojarzy mi się to ze zmianą wiary, ze zmianą religii.
Religie są po to żeby zapewniać jakiś egzystencjalny komfort. Że nie żyjemy bez celu. Że są wartości większe niż sobie sami wypracowaliśmy i mamy cel - życie wieczne. Ciężko w to wierzyć i szkoda się tym przejmować, róbmy najlepiej jak umiemy to na co mamy realny wpływ. A potem ewentualnie pogadamy
26-10-2018 20:03 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Wg mnie powinniśmy mówić nie tylko o samolubnym genie ale także o samolubnym memie i o nierozerwalnym związku genu z memem.

Idea dla umysłu jest tym czym gatunek dla ciała.

Wg mnie każdy gen/mem dąży do opanowania całej rzeczywistości.
Celem jest opanowanie wszystkiego.
27-10-2018 14:11 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Wg mnie każdy gen/mem dąży do opanowania całej rzeczywistości.
>Celem jest opanowanie wszystkiego.
Obserwowalnym celem genów jest przetrwanie, co nie musi zawsze oznaczać agresji. Jak wiadomo mamy trzy podstawowe techniki przetrwania w przyrodzie - walczyć, uciekać i udawać martwego. Ze zbiorowościami ludzkimi jest całkiem podobnie.

Memy z kolei to wymysł czysto literacki, więc ciężko o nich powiedzieć coś konkretnego. Tutaj Dawkins wg mnie popłynął wbrew zdrowej okhamowskiej zasadzie co by nie tworzyć bytów ponad miarę. Dlatego dzisiaj memy to głównie obrazki z tekstem, a nie jakieś konstrukty, które by kto na poważnie badał i opisywał.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Ja mam zawsze jakąś własną definicję w kieszeni i tu też.

Mem to emocja.

Jeśli zgodzisz się z tą definicją mem nabierze znaczenia.
Wg mnie psychologia, psychiatria zajmuje się memami ale także informatyka i matematyka.

Wiesz skąd wiemy, że wynik przekształceń matematycznych jest prawidłowy lub wadliwy? Czujemy to.
27-10-2018 14:32 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ja mam zawsze jakąś własną definicję w kieszeni i tu też.
>Mem to emocja.
Problemem w różnych dyskusjach jest to, że każdy ma własną definicję na różne określenia, co w praktyce czyni te dyskusje niemożliwymi.

>Jeśli zgodzisz się z tą definicją mem nabierze znaczenia.
Jeśli mem do emocja to po co ten mem, sama emocja nie wystarczy?

>Wiesz skąd wiemy, że wynik przekształceń matematycznych jest prawidłowy lub wadliwy? Czujemy to.
Działania matematyczne podlegają weryfikacji poprzez ich odwrócenie. Tutaj nie ma miejsca na żadne uczucia.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Mem to najmniejsza, spojna i wyodrębniona część emocji.

Gdybyśmy to zestawili z genem, to współczesne pojęcie emocji bardziej odpowiada pojęciu złożonego organu, którego fundamentem jest gen, niż pojęciu samego genu.

Dla złożonej emocji fundamentem jest mem.
29-10-2018 05:47 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Problemem w różnych dyskusjach jest to, że każdy ma własną definicję na różne określenia, co w praktyce czyni te dyskusje niemożliwymi.

A czasem niepotrzebnymi. Może okazać się, że dwóch sądzi tak samo ale spierają się, bo różnie rozumieją jakieś kluczowe dla tematu terminy.

lp.2o@1daj
Returjusz (21 punktów)
Wydaje mi się, że powinniśmy z dużą dozą ostrożności podchodzić do analizowania moralności poprzez badanie jej związku z określoną rzeczywistością społeczno-polityczną, czy tym bardziej konkretnymi wydarzeniami historycznymi lub zmianami stanów emocjonalnych jednostek bądź grup. Rzeczywiste przekonania etyczne człowieka są silnie zakorzenione w charakteryzującej go strukturze psychicznej (pod wieloma ważnymi względami wspólnej wszystkim ludziom oraz niezależnej od warunków środowiskowych, w jakich przyszło żyć poszczególnym osobom) i mają, w swym istotowym wymiarze, zbyt trwały charakter, aby mogły ulegać przeobrażeniom pod wpływem jednostkowych impulsów. W tym kontekście mówienie np. o moralności nazistowskiej jako opanowującej umysły Niemców w czasach Hitlera uznałbym za nadużycie, a już na pewno nie przypisywałbym osobie Führera kluczowej roli w kształtowaniu przekonań etycznych społeczeństwa niemieckiego. Dlatego, wybierając jedną z zaproponowanych opcji, skłaniałbym się raczej ku twierdzeniu o istnieniu w umysłach Niemców pewnej moralnej potencjalności, umożliwiającej im zaakceptowanie Hitlera, jeszcze przed pojawieniem się tej postaci. Przy czym tak pojęta "nazistowska moralność" funkcjonowałaby zawsze także w umysłach wszystkich innych ludzi.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
I funkcjonuje czego dochodzi choćby prawicowy radykalizm uaktywniajacy się zawsze w określonych warunkach społecznych.

Ja już nawet nie będę powtarzał wniosku, że do wzajemnej nienawiści i walki zagrzewa ludzi nadmierna koncentracja kapitału, którą należy pojmowac jak nadmierna koncentracje władzy człowieka nad człowiekiem.

Ten wniosek został już 1000x odrzucony.

Historia wychodzenia z niewoli wydarzyła się już tysiące razy i z pewnością nie raz sie jeszcze powtórzy.
-jad- (18783 punktów)

>Przytoczę przykład Adolfa Hitlera i nazistowskich Niemiec. Czy nazistowska moralność Hitlera
>opanowała umysły innych ludzi dlatego, że został kanclerzem Niemiec, czy raczej na odwrót, Hitler
>został kanclerzem, bo w umysłach Niemców była już nazistowska moralność a Hitler pomógł jej tylko
>rozwinąć się?

To drugie. Gdyby grunt nie był podatny, to Hitler pozostałby tylko niegroźnym oszołomem.

lp.2o@1daj
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Też tak sądzę i sądzę jeszcze, że różne warianty moralne skrywają się w naszych umysłach, żeby uaktywnić się w określonych warunkach otoczenia jak u koników polnych podczas szaranczy.

Moralność to jedynie złożony zespół emocji i o zmianie moralności możemy myslec jak o zmianie emocji na zmianę warunków otoczenia. Czasem nasze emocje są zupełnie wygaszone a czasem ekstremalne jak podczas walki. Z systemem moralnym jest tak samo. Inna moralność przejawiamy podczas świątecznej kolacji i inna podczas procesu sądowego, w którym jesteśmy oskarżeni.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365