 |
Darwina "paskudny problem" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-02-2021 07:58 | Arminius (25555 punktów) | Darwina "paskudny problem"
3 na 3 | Darwin, pozostający pod przemożnym wpływem Lyella, odrzucającego katastrofizm i opowiadającego się za długim trwaniem procesów geologicznych - forsował tezę, iż proces ewolucji jest również fenomenem powolnym, stopniowym, długofalowym. Stąd jego zaniepokojenie i swoiste rozczarowanie, gdy zapis geologiczny płatał figla i sugerował iż zmiana ewolucyjna zaszła nagle, w skali czasu geologicznego błyskawicznie. Tak było w przypadku pojawienia się na Ziemi roślin kwitnących, które ni stąd ni zowąd pojawiają się nagle w zapisie geologicznym 100 milionów lat temu. Problem ów - dla którego Darwin nie znajdował wyjaśnienia - nurtował badacza do końca jego życia. Zwał go "abominable question" (paskudną kwestią) i tym bardziej Mu ona doskwierała, ponieważ kreacjoniści wykorzystywali ją do forsowania konceptu, iż jest to dowód na boską interwencję. Ot taki prototeoria "inteligentnego projektu". Zainteresowanych problemem - odsyłam do podlinkownaego materiału. Tymczasem tylko nadmienię, iż "abominable question" nadal takową pozostaje - bo zagadka zapisu w warstwach geologicznych pojawienia się roślin kwitnących nadal nie została przez naukowców rozwiązana. Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. "A scientist has shed new light on the origins of Charles Darwin's "abominable mystery". The famous naturalist was haunted by the question of how the first flowering plants evolved. Darwin feared this inexplicable puzzle would undermine his theories of evolution, says Prof Richard Buggs. Forgotten historical documents show a rival scientist was arguing for divine intervention in the rise of the flowering plants. This greatly vexed Darwin in his final months, says the evolutionary biologist at Queen Mary, University of London. "The mystery seems to have been made particularly abominable to him by its highly publicised use by the keeper of botany at the British Museum to argue for divine intervention in the history of life," he says." "And is the mystery solved? In short, no. "One hundred and forty years later, the mystery's still unsolved," says Prof Buggs. "Of course, we've made lots of progress in our understanding of evolution and in our knowledge of the fossil record, but this mystery is still there." www.bbc.com/news/science-environment-55769269 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla >teorii kreacjonistycznych.
No ale sympatia do roślin kwitnących aż kłuje tu w oczy... A rośliny nie kwitnące czują się pominięte i dyskryminowane...
|
|
 | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | kwiatolubni? |
>No ale sympatia do roślin kwitnących aż kłuje tu w oczy... A rośliny nie kwitnące czują się >pominięte i dyskryminowane...
Lubi pan kwiaty? Jeżeli tak, to jaki? Moim ulubionym jest mak polarny. Za konstrukcję z jednej strony delikatną, z drugiej zaś ogromnie wytrzymałą na ekstremalne warunki.
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | Odp: Darwina "paskudny problem" | Mam pewien pomysł na wyjaśnienie tej kwestii, który określilbym jako idee przełomu i reakcji łańcuchowej.
Chciałbym tu wskazać na takie zjawiska jak ogień, lawina, pękanie tafli lodu, trzęsienie ziemi czy wybuch bomby atomowej.
Otóż we wszystkich tych zdarzeniach mamy układy stabilne do pierwszego przełomu, które od przełomu w reakcji łańcuchowej zaczynają szybko przeobrażać się.
Pojawinie się pierwszego kwiatu było przełomem w środowisku, który wybudził reakcję lacuchowa.
Srodowisko było bardzo podatne na rozwój tej rośliny i tylko brakowało mu przełomu w postaci pojaiwnia się pierwszego kwiatu. Od pierwszego kwiatu nastąpił wybuch całego systemu.
Od pierwszego malekiego pęknięcia w tafli napiętego szkła następuje bardzo szybki rozpad całej tafli. Pierwotne pęknięcie jest przełomem.
Środowisko znajdowało się w stanie napięcia a pierwszy kwiat było pierwotnym pęknięciem w środowisku. Zaraz potem nastąpiła eksplozja w całym środowisku.
|
|
 | |
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | |
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | > >>Mam pewien pomysł na wyjaśnienie> >Minus za ucieczki od wyjaśnienia innych kwestii i innych twoich teorii> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,835455#w835961> >www.racjon(*)orum.php/s,835455/i,88#w835847> Od twoich sądów i następnie roszczeń.Wróć do wątków z których uciekłeś i odnieś się do argumentów Przerastają cię argumenta? Cóż. Ciulem jesteś
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Wróć do wątków z których uciekłeś i odnieś się do argumentów >Przerastają cię argumenta? >Cóż. Ciulem jesteś
Kazałeś mi nie wtrącać się do rozmów "dorosłych". Teraz każesz się wtrącić. Tylko po co, skoro ostatecznie i tak chcecie wszystkim ułożyć życie pod siebie.
Ty masz już konkretną wizję swojej przyszłości, której za nic nie pozwolisz zniweczyc. Nieważne jak będzie wyglądać życie innych ludzi byleby twój plan wypełnił się.
Ty nie słuchasz co do ciebie mówię tylko szukasz sposobu, żeby mnie pokonać. Dla ciebie wszystko co sądzę "nie ma żadnego znaczenia".
Muszę swoim myślom pozwolić też pójść inną drogą niż tylko dolina świadomości, że będę miał życie zatrute przez permanentny konflikt z takimi jak ty.
Dla nas nie ma rozwiązania. Komoromis jest niemożliwy. Chcesz mi określić zasady, których ja nie chcę przyjąć.
Skoro i tak nie dogadamy się to można chociaż pogadac na różne tematy i czegoś się jeszcze dowiedzieć, gdzie można się dowiedzieć, bo nie wszystko jest tajne.
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | Wróć do wątków z których uciekłeś i odnieś się do argumentów Przerastają cię argumenta?
>Ty nie słuchasz co do ciebie mówię
UCIECZKA Po raz kolejny udowodniłeś, że nie masz argumentów na poparcie swoich teorii
Ucieczka jest jedynym twoim rozwiązaniem
>Chcesz mi określić zasady, których ja nie chcę przyjąć. Ile bierze twoja córeczka za lizaka?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Chciałbym tu wskazać na takie zjawiska jak ogień, lawina, pękanie tafli lodu, trzęsienie ziemi czy wybuch bomby atomowej.
Jakie to ma powiązanie z procesem ewolucji roślin, nie wyjaśniłeś. Musimy sobie wbić do głowy to, że rośliny pierwotne powstały w wodzie i wyszły z wody (nie dosłownie wyszły, bo rośliny nie chodzą). Podstawowe różnice między roślinami okrytonasiennymi a nagonasiennymi: U roślin okrytonasiennych nasiona są ukryte w owocach. Rośliny nagonasienne z kolei nie wytwarzają owoców. Jeśli to sobie przyswoimy, to na pewno pierwotne rośliny nie stały się gwałtownie ziemne ale długo obcowały ze środowiskiem ziemno-wodnym. Pomagał w tym nasz Księżyc wywołując pływy powodujące w płytkich rozlewiskach i przybrzeżnych terenach podmokłych zmienny w ciągu doby poziom wody. Roślinność dotąd wodna niestety okresowo była "odkrywana" i wystawiana na wpływ atmosfery ziemskiej. Trzeba zauważyć również, że tlenu nie było zbyt dużo, za to proporcjonalnie więcej dwutlenku, co rośliny bardzo "lubią". Więc to nowe środowisko dla nich szybko "akceptowały". Bo proces fotosyntezy oparty na chlorofilu miały oba rodzaje roślin. Cały proces nie odbywał się nagle jak wybuch bomby atomowej. Pierwsze pierwotne rośliny umocniły swoje mocowanie go gruntu korzeniami, które jednocześnie stały się dostarczycielem wody gruntowej w czasie gdy były odkryte. Niemniej taki był początek wyjścia roślin na powierzchnię ziemi. Były to oczywiście rośliny nagonasienne (jak przysłowiowe paprocie czy skrzypy). W wodzie do dziś nie spotyka się roślin wytwarzających owoce (okryto nasiennych).. I ten problem przedstawił Arminius. Bo skok rozwojowy roślin na okrytonasienne nie jest wyjaśniony do dziś przez biologów. A Ty nagle widzisz kwiat jeden i po nim w czymś w rodzaju reakcji łańcuchowej od razu inne rośliny "zobaczyły" też na całej łące i poszło!..A właśnie problem jest taki jak ten jeden kwiat w otoczeniu roślin nagonasiennych powstał. Czytasz i nie rozumiesz. Jak zwykle nie wyjaśniłeś tego choć uważasz, że masz "pomysła" jak Ferdynand Kiepski. I teraz jest problem darwinowski, jak powstały kwiaty i rośliny okrytonasienne. Na pewno kwiaty powstały już gdy zaczęły powstawać owady zapylające. Te dwa procesy rozwojowe, ich sposób rozmnażania, roślin nagonasiennych i okrytonasiennych różnią się tak bardzo, że aż chce się krzyknąć jak i gdzie ta forma przejściowa, czyli jakby "brakujące ogniwo". Jak wyglądał etap przejściowy?
>Otóż we wszystkich tych zdarzeniach mamy układy stabilne do pierwszego przełomu, które od przełomu w reakcji łańcuchowej zaczynają szybko przeobrażać się.
Właśnie. Nie na temat. Jak wyglądał wg Ciebie ten przełom? Powstał w jeden dzień? No na pewno nie. Czary mary i cuda są tylko w Biblii.
Ale to nie na temat, bo jak więc powstał ten pierwszy kwiat nie wiesz. A przechodzisz do tematu innego jakby już było po wszystkim i wszystko jest jasne i można otrzepać ręce.. Dalsze czytanie Twojego "pomysła" jest więc bez sensu, zważywszy dodatkowo Twój język drażniący krystkonizmem.. I znów zrobiłeś fuka H.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | Rowerex (859 punktów) | >Musimy sobie wbić do głowy to, że
Generalnie, to bym już zwolnił i rozpędził tych darmozjadów, kogo ich zdanie obchodzi, przeca wszystko już wiadomo - normalni ludzie robią autostradę, coś wykopią na kształt penisów, okazuje się że to skamieniałe drzewa, przyjeżdża ekipa darmozjadów i budowa wstrzymana, bo to archaiczne i "cenne" drzewa, a nie penisy - a potem opóźnienia budowy i straty finansowe.
> na pewno pierwotne rośliny nie stały się gwałtownie ziemne (...) > Na pewno kwiaty powstały już gdy zaczęły powstawać (...)
Racja, na pewno, no ale tymczasem w stopce:
>Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Hmmm, to już niemal schizofrenia!
----------
Wyżej było poważnie, to teraz zacznę żartować.
Co by nie mówić, to rośliny wodne być może zaczęły kiedyś grzebać w matce ziemi odnóżami, co by nimi nie rzucało, więc sięgały dość głęboko, gdzie raczej wody było deczko mniej. Nikt im też nie zabraniał wystawiania ichnich łepetyn i odnóży ponad wodę, nawet gdy ta sobie stała stabilnie, zresztą woda ma wredną cechę obniżania swojego poziomu na czas dłuższy niż decyzje tego okrągłego acz płaskiego dysku latającego nocą i czasem dniem po niebie, bo ta woda bierze i paruje w porach roku cieplejszych.
To że pierwotnie siedem krokodyli podtrzymywało płaską Ziemię składającą się z niemal jednego kontynentu i niemal jednego wielkiego bajora nie oznacza, że nie istniały bajora lokalne, tudzież lokalnie podsychające lub zmieniające poziom swojego lustra na czasy dłuższe, zwane porami roku, nie mylić z dżinsami.
Można by założyć ewolucyjne "trafienie w sedno" (byle go nie przebić, bo bajoro wyleje się na krokodyle z drugiej strony dysku i katastrofa gotowa) - czyli w toku ewolucji pojawia się coś z zalążkiem czegoś, co wobec otoczenia ma niemal same zalety przy minimalnych wadach, coś co sprawia, że nikt tego nie zeżre, a jak zeżre to się udławi lub wykituje, coś co ułatwia akty rozmnażania, a dla tych co nie chcą zeżreć jest to ciekawostka, nawet korzyść i to korzyść taka, że owe coś na tym korzysta i ci co nie chcą zeżreć też korzystają, a ci co zżarli acz nie wykitowali, po dostaniu rozwolnienia okazują się w swojej mobilności mieć sraczkę w miejscach nawet bardziej korzystnych niż to coś by chciało, wszyscy korzystają, może prócz krokodyli, chyba, że coś spadnie z krawędzi dysku.
Azaliż to rekapitulując w konsekwencji - to ewolucyjne coś mogłoby w krótkiej ewolucyjnie skali wektora czasu o zadanej prędkości zadziałać jak zbudowany na podstawie młodego technika pershing, co to jak już pieprznie, to w zasadzie i kwasie nawet się nie pomyli i rozpiździ to ewolucyjne coś na pół dysku po za bajora, byle ciekła gdzieś woda, albo z kranu przy źródle, albo zsyłana z niebios, bo z wody powstałeś i w proch się obrócisz, a twój proch ktoś zeżre, może nawet inne ewolucyjnie podobne coś - byle tylko siedem krokodyli nie zaczęło kichać z powodu wiosennej alergii na pyłki, bo będzie trzęsienie ziemi (eureka! takowoż odkryłem przyczynę trzęsień!)
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) |
>> na pewno pierwotne rośliny nie stały się gwałtownie ziemne (...)
Wszystkie życie wyszło z wody. Jeśli przeczysz to bądź łaskaw przekonać.
>> Na pewno kwiaty powstały już gdy zaczęły powstawać (...)
Tu nie rozumiesz szerokiego zagadnienia powstawania życia na Ziemi. Na pewno na powierzchnię Ziemi wyszły pierw rośliny.
>Racja, na pewno, no ale tymczasem w stopce: >>Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Hmmm, to już niemal schizofrenia!
Śmiałe stwierdzenie. Wyjaśniam więc, że "niepewność" dotyczy reputacji Nic nie poradzę jak widzisz to inaczej.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Jak wyglądał wg Ciebie ten przełom? Powstał w jeden dzień? No na pewno nie. Czary mary i cuda są tylko w Biblii.pl.m.wikipedia.org/wiki/MutacjaIle czasu potrzebował SARS-CoV-2, żeby zrobić karierę? pl.m.wikipedia.org/wiki/SARS-CoV-2Tysiąclecia. Czy wiesz co stanie się kiedy pierwsze ziarno padnie na podatny grunt? Nastąpi reprodukcja i inwazja, nastąpi eksplozja nowego gatunku, która utrzyma się aż do wypalenia potencjału.
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Jak wyglądał wg Ciebie ten przełom? Powstał w jeden dzień? No na pewno nie. Czary mary i cuda są tylko w Biblii.> pl.m.wikipedia.org/wiki/Mutacja> Ile czasu potrzebował SARS-CoV-2, żeby zrobić karierę?> pl.m.wikipedia.org/wiki/SARS-CoV-2> Tysiąclecia.> Czy wiesz co stanie się kiedy pierwsze ziarno padnie na podatny grunt?> Nastąpi reprodukcja i inwazja, nastąpi eksplozja nowego gatunku, która utrzyma się aż do wypalenia potencjału.Opanuj się bo nie wiesz czego bronisz. Mutacje to efekt ewolucji. Proces na który ma i wpływ środowisko, ale długo trwający. Nie pomylę się, że trwający setki tysiące lat. Ewolucja jest ślepa, nie jest ukierunkowana. Tworzy różne mutacje. Jej efektem są zmiany widoczne po tysiącach lat. Ewolucja tworzy mutacje lepiej lub gorzej dostosowane do przetrwania w danym środowisku. Te nie udane/nieprzystosowane twory naturalnie giną. Przetrwają najlepiej przystosowane. To naturalna selekcja. Wynika więc, że i środowisko ma wpływ na kierunek ewolucji. Twoje porównania znów nie na temat. Więc skoro zmiany to muszą być przyczyny. Skoro tak, to muszą istnieć formy pośrednie. Takich form nie znaleziono/odkryto. Ciągle więc nie umiesz wyjaśnić, jak widzisz ten proces ewolucyjny doprowadzający do powstania rośliny o zupełnie innej technice rozmnażania. Nie musisz się wysilać na to by mnie karmić karmą informacji bezwartościowych okrągłych, czasem płaskich beztreściowo, nic w sumie nie mówiących.. Nie wysilaj się. Bo grono naukowców też widzi to "przekleństwo darwinowskie". Ty na pewno nie wniesiesz nic, jak także, więc nie mąć by rozpalać idiotyczną dyskusję. Możemy się odnieść w tej materii do ewolucji zwierząt, choć tam procesy zmian, nawet gatunków, przebiegały inaczej. Odnieść się tylko do sensu ewolucji, która w przypadku roślin ma tu dokładną "dziurę". Powtarzam. I tą dziurę wytknął Arminius. Nadal nie widzisz tego? Masz nadal swoje "pomysła"? Czy to jest "ośli" upór i złośliwa przekora?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Mutacje to efekt ewolucji. Proces na który ma i wpływ środowisko, ale długo trwający. Nie pomylę się, że trwający setki tysiące lat.> Mutacje wirusów nie są wcale rzadkością; średnio co miesiąc pojawiają się dwa nowe warianty. Dwa warianty, które szybko rozprzestrzeniają się w Wielkiej Brytanii i Danii (opcjonalnie zwane VOC202012 / 01, B.1.1.7 lub 501Y.V1) oraz wariant wirusa B.1.351 lub 501Y.V2, zgromadziły już osiem różnych mutacji w genomie i obecnie rozprzestrzeniają się głównie w Republice Południowej Afryki.www.dw.com(*)słona-pandemii/a-56277594> Ewolucja jest ślepa, nie jest ukierunkowana.> Dane w komputerach kwantowych są reprezentowane przez aktualny stan kwantowy układu stanowiącego komputer. Jego ewolucja odpowiada procesowi obliczeniowemu.pl.wikipedia.org/wiki/Komputer_kwantowyIstnienie komputerów kwantowych przeczy twoim teoriom.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Ewolucja jest ślepa, nie jest ukierunkowana.> >Dane w komputerach kwantowych są reprezentowane przez aktualny stan kwantowy układu stanowiącego komputer. Jego ewolucja odpowiada procesowi obliczeniowemu.> pl.wikipedia.org/wiki/Komputer_kwantowy> Istnienie komputerów kwantowych przeczy twoim teoriom.Widzisz, że znów p*****lisz. Co to z przykład z wirusami i po co? Po to jedynie by zobrazować jak wygląda ta ewolucja. To żaden kreacjonizm. Przyswój sobie informację, że wirus nie jest nawet bakterią, nie jest komórką. Wirus to właściwie informacja. Wirus nie żyje bez żywiciela. I jako taki szkodzi zakłócając prawidłową egzystencję komórki. To tyle bo widzę, że i tak nie rozumiesz o czym piszesz. No chyba, że robisz to celowo i złośliwie, jak zwykle rozciągają swoje prezentacje na tematy nie związane z wątkiem. Nie rozumiesz wpisu Arminiusa, sensu mojej odpowiedzi, więc zmieniasz tematycznie odpowiedzi nie dotyczące tematu postu.. Co ma komputer nazwany przez Ciebie "nowatorsko" kwantowy, do zagadnień ewolucji? No co ma? Komputer jest wytworem postępu myśli ludzkiej. Komputer nie jest produktem naturalnej ewolucji. Łączysz wytwór technologiczny z prawami Natury, co jest upadkiem sztuki kojarzenia. Kompletny bezsens. Nie chcę już pisać, że to głupota pospolita.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Komputer nie jest produktem naturalnej ewolucji.
Oczywiście, bo człowiek i jego wytwory są niezależne od natury. Dlatego ludzkie narzędzia są nienaturalne.
Otóż kształtowanie się w przyrodzie kwiatów a także komputerów jest wynikiem naturalnej ewolucji, tej samej, która objawia się w procesach komputerach kwantowych.
Skoro upuszczony kamień MUSI upaść, to również w sprzyjających temu warunkach środowiskowych MUSI wyrosnąć kwiat. Innej możliwości nie ma.
Natura jest losowa tylko w oczach istot o małym rozumku. Natura jest zdeterminowana. Wyrośnięcie kwiatu na Ziemi było już określone w wielkim wybuchu. Wszystko przebiega wg planu.
Losowość opisuje tylko niewiedzę, brak świadomości i nic ponadto. Natura realizuje jedyny scenariusz.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Komputer nie jest produktem naturalnej ewolucji. >Oczywiście, bo człowiek i jego wytwory są niezależne od natury. Dlatego ludzkie narzędzia są nienaturalne.
Bałwanie! Człowiek należy o Natury choćby nie chciał. Ale jego wytwory myśli już nie. Są to wytwory sztuczne i nie inne.
>Otóż kształtowanie się w przyrodzie kwiatów a także komputerów jest wynikiem naturalnej ewolucji, tej samej, która objawia się w procesach komputerach kwantowych.
Pomijając zawiłość Twojej wypowiedzi, która aż się prosi by być prostą, stwierdzam, że Ty nie masz pojęcia co i o czym piszesz. Cały czas tematem wiodącym jest jak właśnie powstały rośliny okrytonasienne z pierwotnych roślin nagonasiennych. CAŁY CZAS OMIJASZ I NIE DOTYKASZ NAWET TEGO TEMATU! Czyli p*****lisz nie na temat!
>Skoro upuszczony kamień MUSI upaść, to również w sprzyjających temu warunkach środowiskowych MUSI wyrosnąć kwiat. Innej możliwości nie ma.
Co to ma do ewolucyjnego przekształcenia roślin nagonasiennych w rośliny okrytonasienne? Nie wyjaśniśnisz boś tuman. Wyjaśnię tobie Twój przykład. Kamień upadnie bo działa na niego grawitacja. Czy jest to dowód na powstanie kwiata bo istnieje grawitacja?
>Natura jest losowa tylko w oczach istot o małym rozumku.
Q,wa nie Natura a ewolucja bęcwale. i nie losowa a ślepa, "nieukierunkowana". Mówimy cały czas o ewolucji. wiesz gdzie jesteś chociaż? W jakim miejscu rozmów? Ty nawet nie wiesz gdzie z Twoimi bzdurami zabrnąłeś.
>Natura jest zdeterminowana.
Bzdura wynikająca z pokracznego nierozumnego opisu. Mylisz pojęcia bałwanie.
>Wyrośnięcie kwiatu na Ziemi było już określone w wielkim wybuchu.
Gówno prawda.
>Wszystko przebiega wg planu.
Czyjego? Bogów, Kosmitów czy kogo?
>Losowość opisuje tylko niewiedzę, brak świadomości i nic ponadto.
Może u Ciebie? Skąd wiesz, że my nie wiemy, a wie tylko jedyny H.? Zarozumiały bufonie?
>Natura realizuje jedyny scenariusz.
Cały czas mówimy o ewolucji pierwotnych roślin. Po co ta Natura? No co wypowiedź to bzdety. Głupek.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Q,wa nie Natura a ewolucja bęcwale. i nie losowa a ślepa, "nieukierunkowana". Mówimy cały czas o ewolucji.
To jest fałsz!
Ewolucja to przekształcenie energetyczne. Ewolucja jest ukierunkowana. Ewolucja jest matematycznie dokładna.
Przypadek to pojęcie istot, którzy ewolucji nie rozumieją.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Q,wa nie Natura a ewolucja bęcwale. i nie losowa a ślepa, "nieukierunkowana". Mówimy cały czas o ewolucji. >To jest fałsz! >Ewolucja to przekształcenie energetyczne.
Nieprawda.
>Ewolucja jest ukierunkowana.
Nieprawda.
>Ewolucja jest matematycznie dokładna.
To już zupełnie nieprawda.
>Przypadek to pojęcie istot, którzy ewolucji nie rozumieją.
Dobrze, że choć jeden para naukowiec na tym forum to wie. Honor forum uratowany.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | | Rowerex (859 punktów) | > Ewolucja jest ślepa, nie jest ukierunkowana.Nie jest całkiem ślepa - np.: posiadanie genów nie oznacza konieczności ich używania, ponadto nic nie determinuje z góry sukcesu lub klęski, bo wystarczy że coś pieprznie w martwej naturze i z sukcesu nici, albo wręcz przeciwnie i to po za mozolnym ewoluowaniem. > Tworzy różne mutacje. Jej efektem są zmiany widoczne po tysiącach lat. Ewolucja tworzy mutacje lepiej lub gorzej dostosowane do przetrwania w danym środowisku. Te nie udane/nieprzystosowane twory naturalnie giną. Przetrwają najlepiej przystosowane. To naturalna selekcja. Wynika więc, że i środowisko ma wpływ na kierunek ewolucji.No i tu trza się zastanowić. O ile dobrze zrozumiałem, to na początku tlenu było mało, a wytwarzanie tlenu przez pierwsze organizmy nie było ich zdobyczą ewolucyjną, bo zdobyczą były procesy umożliwiające istnienie, których efektem ubocznym była produkcja odpadów, a jednym z odpadów był tlen uwalniany do wody, czy atmosfery. Tego że tlen ma nieporównanie większy życiodajny potencjał ówczesne organizmy mogły "nie wiedzieć", bo go po prostu nie było. Czyli zupełnym przypadkiem, bez "woli" ze strony ewolucji pojawił się środowiskowy czynnik dający życiu niebywałego kopniaka, co by wreszcie ruszyło nieistniejące jeszcze 4 litery i zaczęło je masowo tworzyć w niezwykłym postępie. > Takich form nie znaleziono/odkryto. Ciągle więc nie umiesz wyjaśnić, jak widzisz ten proces ewolucyjny doprowadzający do powstania rośliny o zupełnie innej technice rozmnażania.Wybacz - albo nie, nie wybaczaj, weź to do siebie i niech Cię skręca - bo ten wątek zakrawa na idiotyzm i paranoję. Padają tu pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi, a cele mogą być tylko takie: - czekanie na młodego pelikana, co weźmie i łyknie przynętę snując jakąś teorię, co by go po tym zgnoić, zdeptać i upokorzyć, - czekanie na oklaski, klepanie po ramieniu i mówienie "tak, tak, masz rację, nikt nie wie dlaczego" - oczekiwanie, że to jest forum kosmicznej sławy noblistów, skupiające najtęższe umysły tego Wszechświata, które jednoznacznie wyjaśnią wątpliwości niejakiego Darwina, napiszą i udowodnią niepodważalną hipotezę, która przyćmi blaskiem wszystkie pandemie i covidy tego świata, tudzież zostanie wysłana najbliższym kosmicznym transportem ku potomności do gwiazd, co by formy życia w innych galaktykach zapoznać z geniuszem użytkowników forum racjonalista.pl Więc albo ktoś tu zamierza snuć hipotezy i o nich dyskutować, albo proponuję zamknąć wirtualne mordy, bo jedzie z nich smrodem, że rzygać się chce
|
|
| | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > pojawił się środowiskowy czynnik dający życiu niebywałego kopniakaWpierw potrzeba uświadomić sobie, że tzw. "życie" to złożone przekształcenie energetyczne będące w swej naturze tym samym co wyladowanie elektryczne. Potencjał w środowisku istniał pewnie na długo zanim doszło do nagłego wyladowania różnicy potencjału. Wg mnie tzw. organizmy "żywe", w cudzysłowie bo wg mnie bardziej wyjaśniające byłoby użycie pojęcia - obiekty podobne do nas to coś na wzór pioruna kulistego pl.m.wikipedia.org/wiki/Piorun_kulistyjaki kształtuje się wskutek wyladowania potencjału pomiędzy litosfera, hydrosfera i atmosfera. Zycie to jest energetyczne wyladowanie różnicy potencjału.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >pojawił się środowiskowy czynnik dający życiu niebywałego kopniaka> Wpierw potrzeba uświadomić sobie, że tzw. "życie" to złożone przekształcenie energetyczne będące w swej naturze tym samym co wyladowanie elektryczne.No coś takiego! Genialne. > Potencjał w środowisku istniał pewnie na długo zanim doszło do nagłego wyladowania różnicy potencjału.Rewelacyjne! > Wg mnie tzw. organizmy "żywe", w cudzysłowie bo wg mnie bardziej wyjaśniające byłoby użycie pojęcia - obiekty podobne do nas to coś na wzór pioruna kulistego> pl.m.wikipedia.org/wiki/Piorun_kulisty> jaki kształtuje się wskutek wyladowania potencjału pomiędzy litosfera, hydrosfera i atmosfera.Co za trafne spostrzeżenie! > Zycie to jest energetyczne wyladowanie różnicy potencjału.No geniusz! Jakiego tematu nie ruszy to spierdoli podstawowe pojęcia i definicje! Geniusz bzdury i bełkotu! Napisz książkę skoro tak Ciebie rozsadza ta wiedza i Twoje wynalazki.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >pojawił się środowiskowy czynnik dający życiu niebywałego kopniaka> Wpierw potrzeba uświadomić sobie, że tzw. "życie" to złożone przekształcenie energetyczne będące w swej naturze tym samym co wyladowanie elektryczne.Oooo! Genialne. Nieważne, że temperatura wyładowania to ponad trzy tysiące stopni Celsjusza. To jest ten "kop" tylko czego do czego nie wiadomo na razie. Wiemy, jednak, że wyładowanie elektryczne stymuluje spalonymi doszczętnie łodygami roślin do dalszych kroków ewolucję, by wytworzyła pierwszy kwiat. > Potencjał w środowisku istniał pewnie na długo zanim doszło do nagłego wyladowania różnicy potencjału.Spostrzeżenie godne geniusza! > Wg mnie tzw. organizmy "żywe", w cudzysłowie bo wg mnie bardziej wyjaśniające byłoby użycie pojęcia - obiekty podobne do nas to coś na wzór pioruna kulistego> pl.m.wikipedia.org/wiki/Piorun_kulisty> jaki kształtuje się wskutek wyladowania potencjału pomiędzy litosfera, hydrosfera i atmosfera.Fenomenalne spostrzeżenie! Przytoczone w jego przykładzie wirusy i jego szybkie mutacje, są podobne do nas. Zastanawiające. Nie myślałem. Ale czytając H. wiem, że tak może być. nawet na Racjonaliście. > Zycie to jest energetyczne wyladowanie różnicy potencjału.Genialne! Napisz książkę o swoich odkryciach! Zostaw coś dla ludzkości, następnych pokoleń zwłaszcza hamerfizykę, nie mówiąc o ekonomii. Może i epitafium jakieś tobie powieszą? Np. Oto ten co istnienie ciemnej materii udowodnił doświadczeniem w kuchni domowej, na podgrzewanej żarówce w garnku z wodą, mierząc jej rezystancję wysokiej klasy miernikiem uniwersalnym za 20$, albo i mniej. Może i pomnika się w centrum rynku w Lądku doczekasz? Jaka jest rzeczywistość wszyscy równo widzimy. U H. jest wszystko odwrotnie/przeciwnie! Na jakikolwiek temat H. się wypowiada, wszystko jest odwrotnie. A wypowiada się autorytatywnie i bezkompromisowo niczego oczywiście nie udowadniając. On rzuca myśl a inni mają to udowodnić! Popatrzcie jak zręcznie zwala najgorszą robotę na innych! I popatrzcie jakiego geniusza bzdur i bełkotu wydało polskie plemię. A szkoda, bo Słońce zatrzymał już dawno podejrzany jakiś Kopernik i ma już podobne epitafium na pomniku. Tak na poważnie. Polska edukacja upadła. PiS pomaga w tym jak tylko (nie)umie. Oto mamy egzemplarz obrazujący następstwa upadku edukacji. Zasklepiony w światku swoich odjazdowych "odkryć". Niestety, ale nie będę używał spolszczonego języka krystkońskiego, bo nie stworzyłeś jeszcze słownika frazeologicznego. Niechluj nie pozwalający nawet na swobodną rozmowę. No tak. Wiem dlaczego. "Polska jenzyk to trudna jenzyk." Nawet dla H. I CIĄGLE NIE RUSZA TEMATU JAK POWSTAŁY KWIATY Z ROŚLIN NAGONASIENNYCH! A ILE JUŻ NAPISAŁ! I NIE WIADOMO SKĄD TEN PIERWSZY (CO JEST BZDURĄ NASTĘPNĄ) KWIAT NA ŁĄCE Z ROŚLINAMI NAGONASIENNYMI SIĘ ZNALAZŁ. WYGLĄDA NA TO, ŻE NAGLE. CIEKAWE ALE NIE WYTŁUMACZONE.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Ewolucja jest ślepa, nie jest ukierunkowana.> Nie jest całkiem ślepa - np.: posiadanie genów nie oznacza konieczności ich używania, ponadto nic nie determinuje z góry sukcesu lub klęski, bo wystarczy że coś pieprznie w martwej naturze i z sukcesu nici, albo wręcz przeciwnie i to po za mozolnym ewoluowaniem.Szukasz czegoś? Jakiej nowatorskiej myśli? Zaczynasz wydziwiać? No to powiedz czy Twoje dzieci są podobne ganz do Ciebie? Identyczne? Na pewno nie. Porównaj sobie wasze zdjęcia rodzinne. Jak myślisz z czego to wynika? Czy to można nazwać mutacjami (dobrymi)? Czy wiesz o co Tobie chodzi we wpisie powyżej? W martwej naturze jak coś pieprznie to nic nie wyjdzie z ewolucji naturalnej i nastąpi proces szybkiego wymierania. > >Tworzy różne mutacje. Jej efektem są zmiany widoczne po tysiącach lat. Ewolucja tworzy mutacje lepiej lub gorzej dostosowane do przetrwania w danym środowisku. Te nie udane/nieprzystosowane twory naturalnie giną. Przetrwają najlepiej przystosowane. To naturalna selekcja. Wynika więc, że i środowisko ma wpływ na kierunek ewolucji.> No i tu trza się zastanowić. O ile dobrze zrozumiałem, to na początku tlenu było mało, a wytwarzanie tlenu przez pierwsze organizmy nie było ich zdobyczą ewolucyjną, bo zdobyczą były procesy umożliwiające istnienie, których efektem ubocznym była produkcja odpadów, a jednym z odpadów był tlen uwalniany do wody, czy atmosfery.Oczywiście, że tak. Ale atmosfera nie była nim tak nasycona. Ani ty ani ja nie będziemy umieli celnie procentowo określić jakie było stężenie ilości tlenu. Jestem jednak pewien, że było go na tyle mało, że gdybyś miał maszynę czasu i umiał się znaleźć w archaicznych czasach kształtowania się, życia na Ziemi, to prawdopodobnie byś się udusił. Dopowiem jeszcze, że początkowe formy życia mogły być nawet beztlenowcami. Niektóre dotrwały nawet do naszych czasów (bakterie tężca są beztlenowe). To wynika ze spekulacji opartej na logice kolejności zdarzeń. > Tego że tlen ma nieporównanie większy życiodajny potencjał ówczesne organizmy mogły "nie wiedzieć", bo go po prostu nie było. Czyli zupełnym przypadkiem, bez "woli" ze strony ewolucji pojawił się środowiskowy czynnik dający życiu niebywałego kopniaka, co by wreszcie ruszyło nieistniejące jeszcze 4 litery i zaczęło je masowo tworzyć w niezwykłym postępie.A jakich Ty oczekujesz świadomych reakcji od roślin pierwotnych? Co masz na myśli? > > Takich form nie znaleziono/odkryto. Ciągle więc nie umiesz wyjaśnić, jak widzisz ten proces ewolucyjny doprowadzający do powstania rośliny o zupełnie innej technice rozmnażania.> Wybacz - albo nie, nie wybaczaj, weź to do siebie i niech Cię skręca - bo ten wątek zakrawa na idiotyzm i paranoję. Padają tu pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi, a cele mogą być tylko takie:> - czekanie na młodego pelikana, co weźmie i łyknie przynętę snując jakąś teorię, co by go po tym zgnoić, zdeptać i upokorzyć,> - czekanie na oklaski, klepanie po ramieniu i mówienie "tak, tak, masz rację, nikt nie wie dlaczego"> - oczekiwanie, że to jest forum kosmicznej sławy noblistów, skupiające najtęższe umysły tego Wszechświata, które jednoznacznie wyjaśnią wątpliwości niejakiego Darwina, napiszą i udowodnią niepodważalną hipotezę, która przyćmi blaskiem wszystkie pandemie i covidy tego świata, tudzież zostanie wysłana najbliższym kosmicznym transportem ku potomności do gwiazd, co by formy życia w innych galaktykach zapoznać z geniuszem użytkowników forum racjonalista.plRozpędziłeś się, że ho ho! To co? Knujemy teorie spiskowe? Dziecinada. > Więc albo ktoś tu zamierza snuć hipotezy i o nich dyskutować, albo proponuję zamknąć wirtualne mordy, bo jedzie z nich smrodem, że rzygać się chce  Widzisz swój brak zainteresowania taką tematyką? Jeśli nie, to już nie mój problem. Ale opiniujesz jakbyś coś wiedział. Arminius założył ten wątek i ma rację. Teoria Darwina ma dziur tego typu więcej. Tylko kreacjoniści i ich zwolennicy nie umieją ich zauważyć i bębnią nie w te dzwony. Bo tak jak Ty w zasadzie nic nie widzą o Darwinowskiej już nie teorii i tym bardziej hipotezie..
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >Szukasz czegoś? Jakiej nowatorskiej myśli?
Epigenetyka - niby nic nowego, ale dopiero w ostatnich latach nauka zaczyna to odkrywać, wyniki są dość ciekawe i podsycają nieco przygasłe dyskusje o przebiegu ewolucji, wszak teoria o zupełnie przypadkowych mutacjach metodą prób i błędów była długo prawie niepodważalna.
>Niektóre dotrwały nawet do naszych czasów (bakterie tężca są beztlenowe).
I nie musiały się nawet o to starać. Każdy człowiek nosi ich w sobie dziesiątki do setek trylionów, bez nich nie da się żyć, a większość jest całkowicie lub częściowo beztlenowa.
|
|
-1 na 3 | Leonardoo (1099 punktów) | Wszystkie problemy tzw. teorii ewolucji można wytłumaczyć bardzo prosto: Pewnego razu, dawno dawno temu, przed milionami lat, nadleciała zabłąkana asteroida. Walnęła przypadkiem w Ziemię. Podniosło się dużo pyłu i dymu, a jak dym opadł to wszędzie już było pozamiatane. Jak to się konkretnie stało, tego drogie dziatki nie wiemy, bo ciemno było.
|
|
| klaio (1068 punktów) | >Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych.
No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy Pan kreacjonizmowi.
|
|
 | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. >No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy Pan kreacjonizmowi.
Nie ma teorii przy której nauka nie stawia znaku zapytania
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | służenie | >>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. >No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy >Pan kreacjonizmowi.
Służę nauce. Problem przecież jest. Zdefiniował go Darwin i potwierdza go naukowy mainstream. Problem pozostaje do dzisiaj nie rozwiązany. Jeżeli kreacjonizm traktuje go jak wodę na młyn swojej propagandy - to trudno. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Zna pan maksymę habent sua fata libelli? Z przypadkiem zapodanym przez pana może być podobnie. Byłoby wielce niewskazanym, gdyby obawa przed reakcją kreacjonistyczna, ograniczała swobodę debaty darwinistycznej.
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: służenie | >>>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. >>No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy >Pan kreacjonizmowi. >Służę nauce. Problem przecież jest. Zdefiniował go Darwin i potwierdza go naukowy mainstream. Problem pozostaje do dzisiaj nie rozwiązany. Jeżeli kreacjonizm traktuje go jak wodę na młyn swojej propagandy - to trudno. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Zna pan maksymę habent sua fata libelli? Z przypadkiem zapodanym przez pana może być podobnie. >Byłoby wielce niewskazanym, gdyby obawa przed reakcją kreacjonistyczna, ograniczała swobodę debaty darwinistycznej.
Tak, tak. "I zdolności czytelnika mają swój własny los". (pro captu lectoris habent sua fata libelli)
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | -1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Byłoby wielce niewskazanym, gdyby obawa przed reakcją kreacjonistyczna, ograniczała swobodę debaty darwinistycznej.
Czy konflikt pomiędzy teoriami kreacji i ewolucji sprowadza się do konfliktu pojęć deteminizmu i losowości?
Mógłbym pogodzić teorię kreacji z teorią ewolucji, tzn. determinizm z losowością. Otóż istnieje tylko jedno rozwiązanie dla postępu ewolucyjnego ale nikt, kto ewolucji podlega nie ma zdolności tego rozwiązania poznać, dlatego świat jawi się jako losowy.
Dla osoby, której ciało pochłania cały wszechświat, natura jest zdeterminowana.
Dla pomniejszych osób, których ciała gromadzą zaledwie cząstkę wszechświata, natura jest losowa.
Załóżmy, że od teraz zacznie pan palić dużo papierosów i za 5 lat dostanie pan raka płuc. Proszę mi powiedzieć czy będzie pan wtedy kreatorem raka płuc czy do raka płuc doprowadzi losowa, ślepa i bezcelowa, jak to opisuje Wenancjusz, ewolucja?
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Byłoby wielce niewskazanym, gdyby obawa przed reakcją kreacjonistyczna, ograniczała swobodę debaty darwinistycznej. >Czy konflikt pomiędzy teoriami kreacji i ewolucji sprowadza się do konfliktu pojęć deteminizmu i losowości? >Mógłbym pogodzić teorię kreacji z teorią ewolucji, tzn. determinizm z losowością. >Otóż istnieje tylko jedno rozwiązanie dla postępu ewolucyjnego ale nikt, kto ewolucji podlega nie ma zdolności tego rozwiązania poznać, dlatego świat jawi się jako losowy. >Dla osoby, której ciało pochłania cały wszechświat, natura jest zdeterminowana. >Dla pomniejszych osób, których ciała gromadzą zaledwie cząstkę wszechświata, natura jest losowa. >Załóżmy, że od teraz zacznie pan palić dużo papierosów i za 5 lat dostanie pan raka płuc. >Proszę mi powiedzieć czy będzie pan wtedy kreatorem raka płuc czy do raka płuc doprowadzi losowa, ślepa i bezcelowa, jak to opisuje Wenancjusz, ewolucja?
Ten to ma "pomysła"! Znów pisze nie ta temat. Kończę bo zaczyna być nieprzytomny. Musi dziś odpocząć.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | Odp: Darwina "paskudny problem" | >>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. >No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy Pan kreacjonizmowi.
Takie myślenie jest tyleż powszechne, co niemądre i szkodliwe. Mam na myśli wypieranie faktów z dyskusji czy nawet z własnej głowy, żeby tylko nie przysłużyć się wrogiej idei. Przy tym cicha akceptacja czy nawet afirmacja kłamstw i bzdur wygadywanych przez swoich sprzymierzeńców. Brrr.
|
|
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>>Finalnie nadmieniam, iż wątku niniejszego nie należy bynajmniej traktować jako przejawu sympatii dla teorii kreacjonistycznych. >>No, te zarzekania nic Panu nie pomogą. Obiektywnie stawiając znak zapytania przy Darwinie służy Pan kreacjonizmowi. >Takie myślenie jest tyleż powszechne, co niemądre i szkodliwe. Mam na myśli wypieranie faktów z dyskusji czy nawet z własnej głowy, żeby tylko nie przysłużyć się wrogiej idei. Przy tym cicha akceptacja czy nawet afirmacja kłamstw i bzdur wygadywanych przez swoich sprzymierzeńców. >Brrr.
Wg mnie kreacjonizm jest poprawny. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wszechświat jest ciałem świadomej osoby.
Sądzę, że wszechświat to synonim Boga.
Tak jak nam wszystko co w ciele osoby, jawi się jej jako abstrakcja.
Uważam, że świat jest tworzony przez Boga a my jako pomniejsze osoby jesteśmy jego czynnikami i elementami.
Nasze ciała chłonące wszechświat, rozrastające się, dążą do boskiej osoby, dążą do tego, żeby same stać się wszechświatem.
Nie wierzę w losowość, nie wierzę w przypadek, wierzę w całkowitą determinację Losowość to wyraz granicy naszego pojęcia wszechświata.
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) |
> Wg mnie kreacjonizm jest poprawny.Wydaje mi się, że według jednego z Twoich głównych adwersarzy, szarleya, również  Nie chcę pomawiać, tylko wydaje mi się. > Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wszechświat jest ciałem świadomej osoby.> Sądzę, że wszechświat to synonim Boga.> Tak jak nam wszystko co w ciele osoby, jawi się jej jako abstrakcja.> Uważam, że świat jest tworzony przez Boga a my jako pomniejsze osoby jesteśmy jego czynnikami i elementami.> Nasze ciała chłonące wszechświat, rozrastające się, dążą do boskiej osoby, dążą do tego, żeby same stać się wszechświatem.Chyba każdy z nas ma jakąś swoją, niepopartą dowodami teorię. Wizję świata. > Nie wierzę w losowość, nie wierzę w przypadek, wierzę w całkowitą determinację> Losowość to wyraz granicy naszego pojęcia wszechświata.Zgadzam się. Nieraz mówiłem o tym na Forum.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|