 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-02-2021 11:08 | qwery (2864 punktów) | Jednoczesność zdarzeń | youtu.be/bSDm2B4o0jkWydaje mi się że autor nieco upraszcza pierwszą sytuacje. Pasażer uzyskuje bowiem jednoczasność dlatego że sedzi w miejscu emisji impulsu, po środku, czyli drzwi wagonu wcale nie muszą otworzyć sie jednocześnie a jedynie on tak uznaje. W przeciwnym razie moglo by być różnie, zaleznie od ruchu wqgonika w uuo. Ciekawe, bo gdyby nie takie uproszczenia czy niedopowiedzenia to sprawa była by banalna i zainteresowanie teorią wzglednosci wśród szerszej publiczności bylo by takie jak np ruchem jednostajnie przyspieszonym. W dzisiejszych czasach to pewnie by sie również przekladalo na ilość cytowań itd. W czasach Einsteina zaś pewnie też byly jakieś profity z takiego zamotania. Podobnie jak ze splątaniem kwantowym, jak wowczas moglo im przyjść do głów że to jakieś oddziaływanie na odleglość, toż to jak zalożyć istnienie istoty wyższej, jedynym logicznym uzasadnieniem były zmienne ukryte. Ale oczywiscie to bylo nudne. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Pasażer uzyskuje bowiem jednoczasność >dlatego że sedzi w miejscu emisji impulsu, po środku, czyli drzwi wagonu wcale nie muszą otworzyć >sie jednocześnie. Ależ oczywiście, ze pasażer widzi jednocześnie otwierające się drzwi, ponieważ siedzi w środku. Gdyby siedział na wysokości jednych z owych drzwi zauważyłby, że te drugie otwierają się później o czas przebiegu światła z jednego końca wagonu w drugi i byłby to zupełnie inny czas niż obserwowany przez obserwatora z peronu w analogicznej obserwacji, pomijając już że samo doświadczenie byłoby dużo bardziej skomplikowane, o ile w ogóle wykonalne. A chodziło przecież o wykazanie w najprostszy sposób, że zjawiska pozornie jednoczesne dla innych obserwatorów nie muszą być jednoczesne.
>Wydaje mi się że autor nieco upraszcza pierwszą sytuacje. [...] drzwi wagonu wcale nie muszą otworzyć sie jednocześnie a jedynie on [autor?] tak uznaje. >Ale oczywiscie to bylo nudne. Oczywiście. Teoria względności to z pewnością spisek fizyków, dla których rzeczywistość była zbyt nudna. Szkoda tylko, że demaskatorzy owych spisków nie mają na potwierdzenie swoich rewelacji nic poza z palca wyssanymi zarzutami.
|
|
 | | qwery (2864 punktów) | >>Pasażer uzyskuje bowiem jednoczasność >>dlatego że sedzi w miejscu emisji impulsu, po środku, czyli drzwi wagonu wcale nie muszą otworzyć >>sie jednocześnie. >Ależ oczywiście, ze pasażer widzi jednocześnie otwierające się drzwi, ponieważ siedzi w środku. Gdyby siedział na wysokości jednych z owych drzwi zauważyłby, że te drugie otwierają się później o czas przebiegu światła z jednego końca wagonu w drugi i byłby to zupełnie inny czas niż obserwowany przez obserwatora z peronu w analogicznej obserwacji, pomijając już że samo doświadczenie byłoby dużo bardziej skomplikowane, o ile w ogóle wykonalne. A chodziło przecież o wykazanie w najprostszy sposób, że zjawiska pozornie jednoczesne dla innych obserwatorów nie muszą być jednoczesne.
Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu, czyli że nie są pokazane promienienie po odbiciu od czujników drzwi gdy wędrują do oczu pasarzera. Jasne by było że jego "jednoczesność" to złudzenie wynikłe z ze stałej średniej ale jednak różnej chwilowej predkosci światła której podobno nie ma jak zmierzyć ale jednak można chyba było łatwo wykazać jej konieczność projektując doświadczenie w ukladzie inercjalnym w ktorym to zegary wyposażone w emitery światła zgodnie z stw miały by być zsynchronizowane, np. oddalając je oba od centralnego punktu ze stałą prędkością i na taką samą odległość w przeciwne strony. Miały by za zadanie o zaprogramowanych wcześniej czasach emitować impulsy, jeśli punkt centralny otrzymywał by akurat jednocześnie impulsy z ich obu to należało by zmienić kierunek ustawienia przyżądu bo mogliśmy trafić w kierunek w którym sie akurat nieporuszamy w uuo. Wydaje sie że największą prędkość mamy w obiegu galaktyki i pod ten kierunek kierował bym nasz przyżąd. Pytanie tylko jaki on powinien być duży by powstała obserwowalna różnica.
>>Wydaje mi się że autor nieco upraszcza pierwszą sytuacje. [...] drzwi wagonu wcale nie muszą otworzyć sie jednocześnie a jedynie on [autor?] tak uznaje. >>Ale oczywiscie to bylo nudne. >Oczywiście. Teoria względności to z pewnością spisek fizyków, dla których rzeczywistość była zbyt nudna. Szkoda tylko, że demaskatorzy owych spisków nie mają na potwierdzenie swoich rewelacji nic poza z palca wyssanymi zarzutami. >
Naprawde? sprowadzanie sprawy do absurdu ma być odpowiedzią? oczywiscie że to żadny spisek (działanie grupy osób świadomie i w porozumieniu) a często występujący mechanizm podlansowywania się, podnoszenia swojego znaczenia. Trudno tu by było piętnować akurat fizyków, razem czy każdego z osobna.
|
|
|  | | Rowerex (859 punktów) | >Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu
Wg mnie, choć mogę się mylić - uproszczenie jest tak duże, że nie ma tu mowy o punkcie "widzenia" peronu - filmik ma pokazać wyłącznie "względność czasu", nie zaś to co peron "widzi", bo to co peron "widzi", to bajka zgoła inna.
Filmik pokazuje "źródło światła" aktywujące drzwi umieszczone wewnątrz wagonu, ale w zasadzie mogłoby tego źródła w ogóle nie być, przecież wystarczy założyć "jednoczesność" obserwowaną przez pasażera siedzącego na środku w równej odległości od drzwi, a wtedy to źródło potrzebne nie jest.
Zaś to co peron "widzi", to już światło biegnące do obserwatora na peronie obserwującego wagon - i o tym mowy na filmiku nie ma. Jeżeli wagon pędziłby z prędkością zbliżoną do światła, to obserwator na peronie "widziałby" dość dziwne kształty wagonu i nie byłoby to tylko "proste" skrócenie Lorentza, bo wagon nie jest wyłącznie "odcinkiem" będącym kawałkiem prostej, ale zawiera różne geometryczne kształty.
|
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | > >Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu> Wg mnie, choć mogę się mylić - uproszczenie jest tak duże, że nie ma tu mowy o punkcie "widzenia" peronu - filmik ma pokazać wyłącznie "względność czasu", nie zaś to co peron "widzi", bo to co peron "widzi", to bajka zgoła inna.Chciałem zająć sie jedynie sprawą jednoczesności, tak zatytułowałem wątek, wszelkie ewentualnie użyte przezemnie zwroty w stylu " peron widzi" oczywiscie dotyczą tylko tej sprawy. > Filmik pokazuje "źródło światła" aktywujące drzwi umieszczone wewnątrz wagonu, ale w zasadzie mogłoby tego źródła w ogóle nie być, przecież wystarczy założyć "jednoczesność" obserwowaną przez pasażera siedzącego na środku w równej odległości od drzwi, a wtedy to źródło potrzebne nie jest.Pierwsza grafika jest zrobiona dla promienia jak by wagon stał (w uuo). Z drugiej (i 3ciej) wiemy jednak że on jest w ruchu. Prawdą jest że obserwator pośrodku wagonu zobaczy jednoczesność ale to z powodu stałej średniej a nie chwilowej predkości. Promień nie bedzie wcale biegł jak na pierwszej grafice ale jak na drugiej i trzeciej i jakby potem miast porzucać eksperyment to dorysować jak biegnie obraz (świetlny przecież) otwartych drzwi do obserwatora to jasnym by sie stalo co jest jednoczesność a co sztuczki cyrkowców  > Zaś to co peron "widzi", to już światło biegnące do obserwatora na peronie obserwującego wagon - i o tym mowy na filmiku nie ma. Jeżeli wagon pędziłby z prędkością zbliżoną do światła, to obserwator na peronie "widziałby" dość dziwne kształty wagonu i nie byłoby to tylko "proste" skrócenie Lorentza, bo wagon nie jest wyłącznie "odcinkiem" będącym kawałkiem prostej, ale zawiera różne geometryczne kształty.Ponoć widok wagonu byłby odwrócony tył na przód ale nie tym sie chciałem zająć a raczej jak wyżej napisałeś "względnością czasu". W cudzyslowiu bo jednak nie tym literalnie, uplyw czasu jak najbardziej jest względny jak np temperatura ciała, jednak jednoczesność już moim zdaniem nie jest względna i to co się w ten sposób określa powinno mieć dookreślenie, coś w stylu "jednoczesność postrzeżeń".
|
|
| | |  | | Rowerex (859 punktów) | > Ponoć widok wagonu byłby odwrócony tył na przód ale nie tym sie chciałem zająć a raczej jak wyżej napisałeś "względnością czasu".O ile już na to nie wpadłeś, to do poczytania: Niezwykle szczególna teoria względności. Świetnie napisane, da się zrozumieć bez zagłębiania się w matematykę, aczkolwiek w kwestii baby jagi i fali krasnoludków mam pewną niejasność.
|
|
|  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >>Ależ oczywiście, ze pasażer widzi jednocześnie otwierające się drzwi, ponieważ siedzi w środku. Gdyby siedział na wysokości jednych z owych drzwi zauważyłby, że te drugie otwierają się później o czas przebiegu światła z jednego końca wagonu w drugi i byłby to zupełnie inny czas niż obserwowany przez obserwatora z peronu w analogicznej obserwacji, pomijając już że samo doświadczenie byłoby dużo bardziej skomplikowane, o ile w ogóle wykonalne. A chodziło przecież o wykazanie w najprostszy sposób, że zjawiska pozornie jednoczesne dla innych obserwatorów nie muszą być jednoczesne. >Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu, czyli że nie są pokazane promienienie po odbiciu od czujników drzwi gdy wędrują do oczu pasarzera. Jasne by było że jego "jednoczesność" to złudzenie (...) Jednoczesność zjawisk nie ma nic wspólnego z czasem dotarcia sygnałów do obserwatora, czyli z momentem obserwacji zjawiska. W danym układzie odniesienia zjawiska są obiektywnie jednoczesne albo nie. Bez względu na to, kiedy i w jaki sposób zostały zaobserwowane. Cały myk polega na tym, że to co w jednym układzie jest obiektywnie jednoczesne, to w drugim może być obiektywnie niejednoczesne.
|
|
| |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) | "Obiektywnie" to znaczy że bez względu na uklad odniesienia. Drzwi nie mogą sie otworzyć jednoczesnie w jednym ukladzie a w drugim nie. Mogą jedynie tworzyć takie złudzenia z powodu różnych prędkości chwilowych światła w różnych układach. Jak rozumiem Twoją opinie to drzwi w tym wagonie się "obiektywnie" jednocześnie otworzą, czyli jeśli ustawie przy nich zegary (zsynchronizowane nie impulsem, a w srodku wagonu i nastepnie identyczmym transportem w dwie strony), to bedą one rejestrować identyczny czas ich otwarcia? Czy te zegary w chwili przejazdu srodku wagonu przez peron będą dla obserwatora na peronie wskazywać inny czas? Raczej nie. One będą zaś wskazywać inny czas dla pasazera wewnatrz wagonu, ale będzie on przecież wiedział że się przemieszcza i że tak naprawde pokazują one ten sam czas. Czyli jak? jakie czasy by pokazaly tak jak wyżej ustawione i zsynchronizowane zegary?
|
|
| | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >"Obiektywnie" to znaczy że bez względu na uklad odniesienia. Nie. Obiektywnie - to znaczy dla każdego obserwatora w tym samym układzie odniesienia dokonującego pomiarów przy użyciu dobrych linijek i zegarów. >Drzwi nie mogą sie otworzyć jednoczesnie w jednym ukladzie a w drugim nie. Mogą jedynie tworzyć takie złudzenia z powodu różnych prędkości chwilowych światła w różnych układach. To nieprawda. Jednoczesność można stwierdzić tylko i wyłącznie dokonując pomiarów zsynchronizowanymi zegarami. Jeśli w jednym układzie się je zsynchronizuje, to w innych zsynchronizowane nie będa.
>(...)drzwi w tym wagonie się "obiektywnie" jednocześnie otworzą, czyli jeśli ustawie przy nich zegary (zsynchronizowane nie impulsem, a w srodku wagonu i nastepnie identyczmym transportem w dwie strony), to bedą one rejestrować identyczny czas ich otwarcia? Tak. Będa rejestrować ten sam czas otwarcia, a ponieważ sa zsynchronizowane (w tym układzie), to będzie to obiektywnie ten sam moment (w tym układzie).
>Czy te zegary w chwili przejazdu srodku wagonu przez peron będą dla obserwatora na peronie wskazywać inny czas? Raczej nie. One będą zaś wskazywać inny czas dla pasazera wewnatrz wagonu, ale będzie on przecież wiedział że się przemieszcza i że tak naprawde pokazują one ten sam czas. >Czyli jak? jakie czasy by pokazaly tak jak wyżej ustawione i zsynchronizowane zegary? W układzie peronu zegary też pokażą ten sam czas przy otwieraniu drzwi. To jest akurat wspólne dla każdego układu, bo można zrobić zdjęcie zegara i ono będzie pokazywać ten sam obraz tarczy bez względu na to kto i kiedy na zdjęcie patrzy. Tyle że zegary synchronizowane w wagonie opisaną metodą (każdą metodą) z perspektywy peronu sie rozsynchronizują. Rozsynchronizowane zegary pokazujące to samo, pokazują inny moment. Czyli: Będa rejestrować ten sam czas otwarcia, a ponieważ sa rozsynchronizowane (w tym układzie), to będzie to obiektywnie inny moment (w tym układzie).
>Jak rozumiem Twoją opinię(...) To nie jest opinia. To jedyny logiczny wniosek z postulatów STW. Zaprzeczając mu, zaprzeczasz postulatom. I ok pod warunkiem, że potrafisz doświadczalnie wykazać ich błędność.
|
|
| | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Drzwi nie mogą sie otworzyć jednoczesnie w jednym ukladzie a w drugim nie. Mogą jedynie tworzyć takie złudzenia z powodu różnych prędkości chwilowych światła w różnych układach.> To nieprawda. Jednoczesność można stwierdzić tylko i wyłącznie dokonując pomiarów zsynchronizowanymi zegarami. Jeśli w jednym układzie się je zsynchronizuje, to w innych zsynchronizowane nie będa.Mam 3 zsynchronizowane zegary (metodą rownego przemieszczenia od punktu początkowego), 2 na końcach platformy kolejowej stojacej przy peronie na którym jest trzeci zegar, (tu masze dodać chyba raczej tylko dla swojego spokoju że całość jest nieruchoma w uuo któremu jak rozumiem stw przeczy). Wszystko to puki co stanowi jeden układ inercjalny. Tak? Załużmy że jeden z zegarów przechwytuje z platformy i nadaje mu w czasie t1 predkość v1 i obczajam  z peronu co sie z nim stalo. Ot np spaźnia sie milisekunde. Nastepnie to samo robie z drugim zegarem i mam to samo bo zrobilem to samo a prawa fizyki sie chyba niezmieniły. A teraz naraz ale już z platformą - platforma rusza uzyskująć po pewnym czasie t1 stałą prędkość v1 więc i oba zegary na platformie uzyskują w ten sam sposób tą samą prędkość,(podobnie jak to robilem z nimi osobno). Obserwuje więc to samo co wcześniej i oba spaźniają milisekunde? Jak mam więc to nazwać jak nie synchronizacją zegarów w obu układach? Wszak w ukladzie peronu i platformy oba zegary platformy chodzą tak samo? (obserwator na platformie bedzie miał inne zdanie z powodu roznej chwilowej c ale podobno nie chodzi o wrażenia wzrokowe) > >(...)drzwi w tym wagonie się "obiektywnie" jednocześnie otworzą, czyli jeśli ustawie przy nich zegary (zsynchronizowane nie impulsem, a w srodku wagonu i nastepnie identyczmym transportem w dwie strony), to bedą one rejestrować identyczny czas ich otwarcia?> Tak. Będa rejestrować ten sam czas otwarcia, a ponieważ sa zsynchronizowane (w tym układzie), to będzie to obiektywnie ten sam moment (w tym układzie).Czy wykazał to jakiś eksperyment? W trakcie przemieszczania się wagonu to by bylo bardzo dziwne. Chyba żeby ruch źródła wpływał na ruch światła, przyspieszał go i zwalniał, ale to ponoć wykluczone. Można by bylo zrobić eksperyment, w ukladzie peronu postawić 2 słupy z zsymchronizowanymi zegarami (nie impulsem). Miejsca słupów były by skorelowane z miejscami w które mają trafić impulsy w ukladzie przemieszczającej się platformy a emitowane impulsy takie by dosiegały i tych słupów (w sumie to te impulsy byly by zbędne). Nie bylo by chyba tak by w momencie kiedy słupy pokrywały by się z czujnikiem na platformie, zegary platformy wzajemnie do siebie zmierzyły ten sam czas a zegary słupów wzajemnie do siebie inny. Przecież jeśli a=b (zegary platformy) i c=d (zegary słupów) to a+c=b+d. To moim zdaniem dowodzi jednoczesności w obu układach. > >Czy te zegary w chwili przejazdu srodku wagonu przez peron będą dla obserwatora na peronie wskazywać inny czas? Raczej nie. One będą zaś wskazywać inny czas dla pasazera wewnatrz wagonu, ale będzie on przecież wiedział że się przemieszcza i że tak naprawde pokazują one ten sam czas.> >Czyli jak? jakie czasy by pokazaly tak jak wyżej ustawione i zsynchronizowane zegary?> W układzie peronu zegary też pokażą ten sam czas przy otwieraniu drzwi. To jest akurat wspólne dla każdego układu, bo można zrobić zdjęcie zegara i ono będzie pokazywać ten sam obraz tarczy bez względu na to kto i kiedy na zdjęcie patrzy.Ale przecież w układzie peronu drzwi się mają otworzyć niejednocześnie więc w jaki sposób zegary wagonu podczas otwierania drzwi mają pokazać ten sam czas peronowi? Że najpier jeden pokaże kuranta a potem drugi ?  > Tyle że zegary synchronizowane w wagonie opisaną metodą (każdą metodą) z perspektywy peronu sie rozsynchronizują. Rozsynchronizowane zegary pokazujące to samo, pokazują inny moment. Czyli:> Będa rejestrować ten sam czas otwarcia, a ponieważ sa rozsynchronizowane (w tym układzie), to będzie to obiektywnie inny moment (w tym układzie).Na czym polega wiec rozsynchronizowanie jak nie na tym że zegary pokazują co innego? (pomijamy czas dotarcia obrazu do oka), umiem sobie wyobrazic tylko jedną taką sytuacje, bylo by tak gdyby jeden z zegarów "obiegł tarcze" a dalej szedł po staremu, ale przecież możemy wystrugać zegar co ma nie tylko 12 czy 24h.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > Mam 3 zsynchronizowane zegary> Załużmy że jeden z zegarów przechwytuje z platformy i nadaje mu w czasie t1 predkość v1 i obczajam z peronu co sie z nim stalo. Ot np spaźnia sie milisekunde. Nastepnie to samo robie z drugim zegarem i mam to samo bo zrobilem to samo a prawa fizyki sie chyba niezmieniły.Zegary teraz chodzą w tym samym tempie (skoro poruszają się z tą samą prędkością) ale są rozsynchronizowane. Jednoczesne (dla ciebie na peronie) wskazania zegarów A B i C są różne. A jak? No tak. Przeciez w trakcie rozpędzania zegara B, zegar A cały czas chodził od niego wolniej. Zegar B spóźnia się o milisekundę w stosunku do C, ale w tym czasie wcześniejszy zegar A zdążył spóźnić się jeszcze bardziej i różnie w stosunku do B i C. > A teraz naraz ale już z platformą -> platforma rusza uzyskująć po pewnym czasie t1 stałą prędkość v1 więc i oba zegary na platformie uzyskują w ten sam sposób tą samą prędkość,(podobnie jak to robilem z nimi osobno). Obserwuje więc to samo co wcześniej i oba spaźniają milisekunde?Z przyspieszaniem bym nie zaczynał. Tu w grę wchodzą kwestie nieistnienia bryły sztywnej. Dość powiedzieć, że Twoja procedura nie zadziała, bo nie jesteś w stanie zapewnić jednoczesnego zgodnego przyśpieszania obu zegarów. A nawet jak zapewnisz, to z punktu widzenia platformy oba jej końce nie będa już jednocześnie przyśpieszały i dla niej zegary się rozjadą. Chcesz badać równoczesność w dwóch punktach z różnych układów, ale z góry zakładasz, że przyśpieszysz równocześnie oba punkty w tych różnych układach! Po co to badać, skoro z góry wiesz, że możesz taką równoczesność zapewnić? > Czy wykazał to jakiś eksperyment?Tak. Cała masa eksperymentów pokazała niezależność prędkości światła od układu w któym dokonuje się pomiaru. Cała reszta to kwestia prostych obliczeń których poprawności nie da się zaprzeczyć. To dość łatwa matematyka. > Można by bylo zrobić eksperyment, w ukladzie peronu postawić 2 słupy z zsymchronizowanymi zegarami (nie impulsem). Miejsca słupów były by skorelowane z miejscami w które mają trafić impulsy w ukladzie przemieszczającej się platformy a emitowane impulsy takie by dosiegały i tych słupów (w sumie to te impulsy byly by zbędne).Słupy również są zbędne. Przecież z punktu widzenia peronu światło ze środka wagonu nie dociera jednocześnie do obydwu drzwi, więc tym samym do słupów też. > Ale przecież w układzie peronu drzwi się mają otworzyć niejednocześnie więc w jaki sposób zegary wagonu podczas otwierania drzwi mają pokazać ten sam czas peronowi? Że najpier jeden pokaże kuranta a potem drugi ? Tak, bo sa rozsynchronizowane. > Na czym polega wiec rozsynchronizowanie jak nie na tym że zegary pokazują co innego?Właśnie na tym polega, że pokazują co innego W JEDNOCZESNEJ chwili. A w niejednoczesnej moga pokazać to samo. Masz dwa rozsynchronizowane zegary z których jeden śpieszy się 5 minut. Spojrzysz na niego i widzisz godzinę 12.00. Czekasz 5 minut, spoglądasz na drugi i też widzisz 12.00. Są rozsynchronizowane a pokazują to samo. Tyle że nierównocześnie. W wagonie zegary są zsynchronizowane i pokazują jednocześnie to samo wskazanie (pomijamy czas dotarcia obrazu do oka). Na peronie są rozsynchronizowane i pokazują to samo wskazanie ale nierównocześnie. A równocześnie pokazują inny czas (wskazanie).
|
|
| | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Napisalem dlugi post z odpowiedzią a potem mi sie skasowalo przypadkiem. Zauwazylem, że podaje błędy w podawanych przezemnie przykladach. Wydaje mi się że nie fizyk by je pominoł. Może poprostu poproszę Cie o podanie przykladów eksperymentów o których mówisz i to bedzie najprostrza droga.
>Tak. Cała masa eksperymentów pokazała niezależność prędkości światła od układu w któym dokonuje się pomiaru. Cała reszta to kwestia prostych obliczeń których poprawności nie da się zaprzeczyć. To dość łatwa matematyka.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Napisalem dlugi post z odpowiedzią a potem mi sie skasowalo przypadkiem. Zauwazylem, że podaje błędy w podawanych przezemnie przykladach. Wydaje mi się że nie fizyk by je pominoł. Może poprostu poproszę Cie o podanie przykladów eksperymentów o których mówisz i to bedzie najprostrza droga.pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_emisjiDość kiepskie tłumaczenie oryginalnej angielskiej wersji artykułu Wiki, ale w przypisach jest szereg linków do prac opisujących eksperymenty.
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Myslalem że poprostu wskażesz konkretny eksperyment.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Z notki na wiki wynika mi że nie można wykazać czy mamy staly c jednokierunkowo. Rozumiem jednak ze nie ma problemu z synchronizowaniem zegarów na dwóch końcach tej platformy, jak i jakiegoś dłuższego twora, podanym sposobem ich przemieszczenia z centrum. Jak ustawimy je na osi pólnoc południe to emitując z nich impulsy np. o pełnych sekundach (programujemy obia emitery/zegary/odbiorniki wcześniej), łatwo zegarami atomowymi ustalić czy jest róznica w czasie dotarcia czy nie. Jak nie ma to albo zegarom sie coś popsulo albo dzieją się cuda  . A może są różnice w barwie gwiazd? tła? obserwowanego nieba w kierunku ruchu i w tył ruchu ziemi w galaktyce? To w sumie zalatwilo by temat?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Z notki na wiki wynika mi że nie można wykazać czy mamy staly c jednokierunkowo. Nie do końca to rozumiesz. Chodzi o to, że wykazanie iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa wymaga procedury synchronizacji odległych zegarów. Ale metoda synchronizacji musi być niezależna od tego, czy te prędkości są równe. Wygląda na to, że takiej metody nie mamy. Czyli jest możliwość (jedynie możliwość), że pomiar jednokierunkowy może nas "oszukiwać" bo zegary powinny być zsynchronizowane a nie są.
>Rozumiem jednak ze nie ma problemu z synchronizowaniem zegarów na dwóch końcach tej platformy, jak i jakiegoś dłuższego twora, podanym sposobem ich przemieszczenia z centrum. No właśnie nie. Ta metoda synchronizacji tylko pozornie nie zależy od jednokierunkowej prędkości światła. Tak naprawdę, jeśli jednokierunkowa prędkość nie jest stała, to zegary moga nie zostać zsynchronizowane, chociaż nam się wydaje że są. Czyli mamy błedny krąg. Synchronizujemy zegary żeby zmierzyć czy jednokierunkowa prędkość jest stała, ale jeśli w pewien "chytry" sposób nie jest, to synchronizacja będzie błędna a my zmierzymy prędkość stałą. I nie damy rady stwierdzić błędu.
Ale tu ważne zastrzeżenie! Żeby tak było, to zależność jednokierunkowej prędkości od prędkości źródła w uuo musi być bardzo specjalna. Żaden tam minus, plus, tylko jeszcze odpowiedni współczynik. Więc natura musiałaby spiskować w szczególny sposób tylko po to, żeby nam się WYDAWAŁO iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa. I żebyśmy mieli problem z odróżnieniem. Na dodatek, taka specjalna zależność o ile wiem, spowodowałaby dużo innych problemów np w elektrodynamice. Więc chcąc się pozbyć pozornych "paradoksów" STW brniesz w ten sposób w autentycznie złą sytuację, w której całe zjawisko jest mocno skomplikowane. Dzieją się dziwne i podejrzane rzeczy bez żadnego wyjaśnienia.
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Z notki na wiki wynika mi że nie można wykazać czy mamy staly c jednokierunkowo.> Nie do końca to rozumiesz. Chodzi o to, że wykazanie iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa wymaga procedury synchronizacji odległych zegarów. Ale metoda synchronizacji musi być niezależna od tego, czy te prędkości są równe.Co to znaczy "niezależna"? Czy metoda ta powinna dać takie same wskazania na zsynchronizowanych zegarach niezaleznie od tego czy bedzie jednokierunkowo c różne czy nie? > Wygląda na to, że takiej metody nie mamy. Czyli jest możliwość (jedynie możliwość), że pomiar jednokierunkowy może nas "oszukiwać" bo zegary powinny być zsynchronizowane a nie są.Jeśli jest to to co myśle to faktycznie nie ma takiej metody ale nie wydaje mi się konieczna. (Albo coś mi się źle policzylo raczej?) > >Rozumiem jednak ze nie ma problemu z synchronizowaniem zegarów na dwóch końcach tej platformy, jak i jakiegoś dłuższego twora, podanym sposobem ich przemieszczenia z centrum.> No właśnie nie. Ta metoda synchronizacji tylko pozornie nie zależy od jednokierunkowej prędkości światła. Tak naprawdę, jeśli jednokierunkowa prędkość nie jest stała, to zegary moga nie zostać zsynchronizowane, chociaż nam się wydaje że są.Tak też mi się wydawalo, że zegary w takiej sytuacji nie zostaną zsynchronizowane, tyle że uznałem że to w niczym mi nie przeszkodzi by wykazać różną kierunkową c, bo będę one emitował sygnały raz z emitera/rejestratora środkowego a drugim razem z tych które rozsunąłem na boki i wyjdzie mi gdzieś brak symetrii, i to dowiedzie mi że w moim inercjalnym układzie mam różną kierunkowo prędkość światła. > Czyli mamy błedny krąg. Synchronizujemy zegary żeby zmierzyć czy jednokierunkowa prędkość jest stała, ale jeśli w pewien "chytry" sposób nie jest, to synchronizacja będzie błędna a my zmierzymy prędkość stałą. I nie damy rady stwierdzić błędu."Chytry"? Chyba w normalny sposób nie jest stała? > Ale tu ważne zastrzeżenie! Żeby tak było, to zależność jednokierunkowej prędkości od prędkości źródła w uuo musi być bardzo specjalna. Żaden tam minus, plus, tylko jeszcze odpowiedni współczynik.Źródła? Źródło by bylo w połączeniu z resztą twora złożonego ze środkowego i dwóch rozsuwanych z środka opisaną metodą rejestratorów/emiterów. Współczynnik? gamma? > Więc natura musiałaby spiskować w szczególny sposób tylko po to, żeby nam się WYDAWAŁO iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa. I żebyśmy mieli problem z odróżnieniem. Na dodatek, taka specjalna zależność o ile wiem, spowodowałaby dużo innych problemów np w elektrodynamice.No właśnie, spiskuje? Może opisze sytuacje uwzględniając to o czym chyba wspomniałeś, czyli rozsynchronizowanie rejestratorów/emiterów które przesuwam wg zasady którą opisałem wcześniej. Na początku programuje emitery/rejestratory tak by o pelnych sekundach dawaly impuls. Następnie z punktu emitera/rejestratora S który leci wg mnie(peronu, uuo?) z ½c na prawo, w chwili jak jest na wprost mnie wysuwam z prędkością ½c (wg mnie na peronie) jeden emiter/rejestrator A w lewo, w rezultacie on wobec mnie nie zmienia położenia(niemal nie zmienia, ale o tym za chwile), drugi emiter/rejestrator B osiąga więc prędkość c (wiadomo że prawie, i wiadomo dlaczego A jednak coś tam się musi ruszać, pomińmy jednak oba te minimalne ruchu dla wygody). W tej samej chwili jak emiter/rejestrator S jest na wprost mnie zeruje zegary. Po 1 sek. patrzę co mam, i jeśli się nie myle to taką sytuacje: A~1s___<½sek świet>___S~0.866s___<½sek świet>___B~0 Rozsuwanie skończone, teraz rusza w prawo za S cały inercjalny już zestaw razem (na podbój kosmosu  ) z prędkoscią ½c i wskazaniami emiterów/rejestratorów które jak zrozumiałem przez swe rozsynchronizowanie mają uniemożliwić wykazanie iż c zależy od kierunku? Moim zdaniem wyjdzie brak symetrii. Do S z A bedzie swiatlo lecieć 1s a z B chyba ⅓s ale zostanie wystrzelone później o 1s, więc w sumie 1⅓s. Te czasy w układzie ASB przez efekty relatywistyczne będą nieco inne ale ich różność pozostanie. A jak będzie przy emisji z S? Do A będzie lecieć ⅓s i czas dotarcia będzie 1⅓s+0.134s ("opóźnienie" S) a do B 1s i czas dotarcia 1s-0.866s ("przyspieszenie" S) Jak by było jak by S sie nie poruszał w uuo? Chyba tak: A-0.866s__<½sek świet>___S-1s___<½sek świet>__B-0.866s Byla by chyba symetria w rejestracji emitowanych sygnałów. Zapomnial bym o sprawie barwy galaktyk polnocnego i poludniowego nieba. Są różnice?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >>Ale metoda synchronizacji musi być niezależna od tego, czy te prędkości są równe. >Co to znaczy "niezależna"? To znaczy, że niezależnie czy prękość c jest stała jednokierunkowo czy dwukierunkowo (bo to chcesz sprawdzić) to zegary zostaną prawidłowo zsynchronizowane. Więc np. nie możesz ich synchronizować przesyłaniem impulsów świetlnych czy radiowych, bo różnica w prędkości "tam" i "z powrotem" zepsuje ci synchronizację i nawet nie będziesz o tym wiedział. Okazuje się, że metoda z rozsuwaniem zegarów też zawiera ten błąd. Bo np. jak się upewnić, że zachowujesz identyczną prędkość rozsuwania wzgl. uuo (jeśli istnieje). Przecież jeśli nie rozsuwają się identycznie, to mogą się rozsynchronizować w tym uuo. Cokolwiek nie wymyślisz, to okaże się, że musisz wykorzystać jakieś przesyłanie informacji z jednego zegara do drugiego. A najszybsze co masz, to światło. Więc wracasz do punktu wyjścia.
>będę one emitował sygnały raz z emitera/rejestratora środkowego a drugim razem z tych które rozsunąłem na boki i wyjdzie mi gdzieś brak symetrii, i to dowiedzie mi że w moim inercjalnym układzie mam różną kierunkowo prędkość światła. Musiałbys najpierw mieć pewność, że z obu końców wysyłasz sygnały równocześnie, co wymaga zsynchroznizowanych zegarów. A jeśli chcesz sprawdzić, czy sygnały dotarły do obu końców jednocześnie czy nie, to też musisz mieć zsynchronizowane.
>>Czyli mamy błedny krąg. Synchronizujemy zegary żeby zmierzyć czy jednokierunkowa prędkość jest stała, ale jeśli w pewien "chytry" sposób nie jest, to synchronizacja będzie błędna a my zmierzymy prędkość stałą. I nie damy rady stwierdzić błędu. >"Chytry"? Chyba w normalny sposób nie jest stała? Jeśli prędkośc światła wzgl uuo jest c, to w "zwykły sposób" oddala się od źródła z prędkością c -+ v a po odbiciu od lustra w odległości d zbliża się z powrotem z prędkością c +- v. Prędkości jednokierunkowe są więc różne od c. A dwukierunkowa? Czas przelotu wynosi d/(c+v) + d/(c-v). A w przypadku gdy jednokierunkowa jest c wychodzi 2d/c. Inny wynik! Łatwo byłoby wykryć zmienną prędkość jednokierunkową, bo dwukierunkowa nie wyszłaby c. Żeby dwukierunkowa wyszła c to albo jednokierunkowa musi być c, albo zależnośc jednokieruknowej od v musi być bardziej skomplikowana.
>>Więc natura musiałaby spiskować w szczególny sposób tylko po to, żeby nam się WYDAWAŁO iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa. I żebyśmy mieli problem z odróżnieniem. Na dodatek, taka specjalna zależność o ile wiem, spowodowałaby dużo innych problemów np w elektrodynamice. >No właśnie, spiskuje? A niby dlaczego? Przecież zależność jednokierunkowej od c i v może miec dowolną postać. I prędkośc dwukierunkowa wychodzi inna niz c. Dlaczego z nieskończonych możliwości akurat mamy taką sprytną, która zawsze daje dwukierunkową c mimo że jednokierunkowa nie jest c? Zamiast najprostszej możliwości, że dwukierunkowa wychodzi c bo jednokierunkowa jest zawsze c.
>Może opisze sytuacje uwzględniając to o czym chyba wspomniałeś, czyli rozsynchronizowanie rejestratorów/emiterów które przesuwam wg zasady którą opisałem wcześniej. >Na początku programuje emitery/rejestratory tak by o pelnych sekundach dawaly impuls. Następnie z punktu emitera/rejestratora S który leci wg mnie(peronu, uuo?) z ½c na prawo, w chwili jak jest na wprost mnie wysuwam z prędkością ½c (wg mnie na peronie) jeden emiter/rejestrator A w lewo, w rezultacie on wobec mnie nie zmienia położenia(niemal nie zmienia, ale o tym za chwile), drugi emiter/rejestrator B osiąga więc prędkość c (wiadomo że prawie, i wiadomo dlaczego A jednak coś tam się musi ruszać, pomińmy jednak oba te minimalne ruchu dla wygody). W tej samej chwili jak emiter/rejestrator S jest na wprost mnie zeruje zegary. Nie jesteś w stanie jednocześnie wyzerować obu zegarów czyli zsynchronizować je na odległość, skoro są oddalone. Nie masz natychmiastowych sygnałów. Wracasz do punktu wyjścia. Koniec analizy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Ale metoda synchronizacji musi być niezależna od tego, czy te prędkości są równe. >Co to znaczy "niezależna"? To znaczy, że niezależnie czy prękość c jest stała jednokierunkowo czy dwukierunkowo (bo to chcesz sprawdzić) to zegary zostaną prawidłowo zsynchronizowane. Więc np. nie możesz ich synchronizować przesyłaniem impulsów świetlnych czy radiowych, bo różnica w prędkości "tam" i "z powrotem" zepsuje ci synchronizację i nawet nie będziesz o tym wiedział. Okazuje się, że metoda z rozsuwaniem zegarów też zawiera ten błąd. Bo np. jak się upewnić, że zachowujesz identyczną prędkość rozsuwania wzgl. uuo (jeśli istnieje). Przecież jeśli nie rozsuwają się identycznie, to mogą się rozsynchronizować w tym uuo. Cokolwiek nie wymyślisz, to okaże się, że musisz wykorzystać jakieś przesyłanie informacji z jednego zegara do drugiego. A najszybsze co masz, to światło. Więc wracasz do punktu wyjścia.
Wydaje sie wiec ze tak wlasnie myślalem. Moge wiec jeszcze raz powiedziec - to nie jest potrzebne, rozsynchronizowanie moze być niesymetryczne jesli przemieszczamy sie w uuo i wowczas bedzie żutować na odbiory zaprogramowanych sygnałów inaczej.
>będę one emitował sygnały raz z emitera/rejestratora środkowego a drugim razem z tych które rozsunąłem na boki i wyjdzie mi gdzieś brak symetrii, i to dowiedzie mi że w moim inercjalnym układzie mam różną kierunkowo prędkość światła. Musiałbys najpierw mieć pewność, że z obu końców wysyłasz sygnały równocześnie, co wymaga zsynchroznizowanych zegarów. A jeśli chcesz sprawdzić, czy sygnały dotarły do obu końców jednocześnie czy nie, to też musisz mieć zsynchronizowane.
Właśnie nie, programuje wcześniej i jak mam nieruchomo to wychodzi równo bo zegary sie nie rozsynchronizowaly i nie ma innych czasów przelotu. A jak mam ruchomo to i zegary sie inaczej ustawią i czasy przelotu beda inne, ale nie zniweluje jedno drugiego bo bedzie niezymeteycznie, nie tyle jeden zegar straci co drugi zyska
>>Czyli mamy błedny krąg. Synchronizujemy zegary żeby zmierzyć czy jednokierunkowa prędkość jest stała, ale jeśli w pewien "chytry" sposób nie jest, to synchronizacja będzie błędna a my zmierzymy prędkość stałą. I nie damy rady stwierdzić błędu. >"Chytry"? Chyba w normalny sposób nie jest stała? Jeśli prędkośc światła wzgl uuo jest c, to w "zwykły sposób" oddala się od źródła z prędkością c -+ v a po odbiciu od lustra w odległości d zbliża się z powrotem z prędkością c +- v. Prędkości jednokierunkowe są więc różne od c. A dwukierunkowa? Czas przelotu wynosi d/(c+v) + d/(c-v). A w przypadku gdy jednokierunkowa jest c wychodzi 2d/c. Inny wynik! Łatwo byłoby wykryć zmienną prędkość jednokierunkową, bo dwukierunkowa nie wyszłaby c. Żeby dwukierunkowa wyszła c to albo jednokierunkowa musi być c, albo zależnośc jednokieruknowej od v musi być bardziej skomplikowana.
Ale trzeba by brać jeszcze gamma pod uwage. Skrócenie obiektu i zwolnienie w nim czasu. I tak mi sie nie zgadza, choć sie istotnie zbliza. Ale szedl bym w tym kierunku. Gamma moze funkcjonować to i moze to. POPRAWKA - jak wezme gamma a nie 1/gamma to mi sie zgodzilo (na oko oczywiscie ale bardzo przekonujaco)
>>Więc natura musiałaby spiskować w szczególny sposób tylko po to, żeby nam się WYDAWAŁO iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa. I żebyśmy mieli problem z odróżnieniem. Na dodatek, taka specjalna zależność o ile wiem, spowodowałaby dużo innych problemów np w elektrodynamice. >No właśnie, spiskuje? A niby dlaczego? Przecież zależność jednokierunkowej od c i v może miec dowolną postać. I prędkośc dwukierunkowa wychodzi inna niz c. Dlaczego z nieskończonych możliwości akurat mamy taką sprytną, która zawsze daje dwukierunkową c mimo że jednokierunkowa nie jest c? Zamiast najprostszej możliwości, że dwukierunkowa wychodzi c bo jednokierunkowa jest zawsze c.
A dlaczego mamy gamma? Tam też nie wychodzi, jak emituje z rufy c a mam rakiete w 99%c to biorac pod uwage i skrócenie i że taktowania zegara, wychodzi mi ze w tym ukladzie swiatlo ma ciut więcej niż polowe swej predkosci lecąc w przód, w tył niemal natychmastowo osiąga rufe ale w sumie wychodzi ciut wiecej w dwie strony niż ma być.
>Może opisze sytuacje uwzględniając to o czym chyba wspomniałeś, czyli rozsynchronizowanie rejestratorów/emiterów które przesuwam wg zasady którą opisałem wcześniej. >Na początku programuje emitery/rejestratory tak by o pelnych sekundach dawaly impuls. Następnie z punktu emitera/rejestratora S który leci wg mnie(peronu, uuo?) z ½c na prawo, w chwili jak jest na wprost mnie wysuwam z prędkością ½c (wg mnie na peronie) jeden emiter/rejestrator A w lewo, w rezultacie on wobec mnie nie zmienia położenia(niemal nie zmienia, ale o tym za chwile), drugi emiter/rejestrator B osiąga więc prędkość c (wiadomo że prawie, i wiadomo dlaczego A jednak coś tam się musi ruszać, pomińmy jednak oba te minimalne ruchu dla wygody). W tej samej chwili jak emiter/rejestrator S jest na wprost mnie zeruje zegary. Nie jesteś w stanie jednocześnie wyzerować obu zegarów czyli zsynchronizować je na odległość, skoro są oddalone. Nie masz natychmiastowych sygnałów. Wracasz do punktu wyjścia. Koniec analizy.
Robie to na poczatku jak są w jednym punkcie i po sekundzie A ma 1s, S ma 0.866 a B ma 0. na zegarze. Zaprogramowane jest by o pelnych sekundach dawać impuls. I trace symetrie czasu odbioru np z A i B w S. Mial bym ją gdybym mógł S traktować jako zwykły uklad odniesienia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Więc natura musiałaby spiskować w szczególny sposób tylko po to, żeby nam się WYDAWAŁO iż jednokierunkowa c jest taka sama jak dwukierunkowa. I żebyśmy mieli problem z odróżnieniem.
Mogłeś od razu napisać że o gamma Ci chodzi. To faktycznie dziwne że akurat kontrakcja czasu i długości równo niweluje zmiane czasu przelotu w trakcie ruchu w ten sposob ze dwukierunkowo wychodzi ta sama predkosc. Ale jest to przynajmniej logicznie mozliwe i do wyobrazenia jak np relacje odległości dla płaskaczy na kuli.
|
|
| | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >Z przyspieszaniem bym nie zaczynał.
A tzw. "postulat zegara"? Niby sprawdzono go przy bardzo dużych przyspieszeniach, ale... Z innej beczki zadam bardzo głupie pytanie trochę po za wątkiem, więc odpowiedź może być głupia, byle krótka: czy foton ma przyspieszenie, tzn czy i jak zmienia prędkość, a może to pytanie nie ma sensu?
|
|
| | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Z przyspieszaniem bym nie zaczynał. >A tzw. "postulat zegara"? Niby sprawdzono go przy bardzo dużych przyspieszeniach, ale... Z innej beczki zadam bardzo głupie pytanie trochę po za wątkiem, więc odpowiedź może być głupia, byle krótka: czy foton ma przyspieszenie, tzn czy i jak zmienia prędkość, a może to pytanie nie ma sensu?
Daj linka do tego postulata bo nie widze.
|
|
| | | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >Daj linka do tego postulata bo nie widze.
Poczytaj książkę, którą podlinkowałem wyżej - znajdziesz w niej również odpowiedzi na to o co tu pytasz, a nawet dużo więcej.
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Daj linka do tego postulata bo nie widze. >Poczytaj książkę, którą podlinkowałem wyżej - znajdziesz w niej również odpowiedzi na to o co tu pytasz, a nawet dużo więcej.
Ta ksiazka omawia STW. Z tego co się orientuje nie jest to jedyny sposób interpretowania zdarzeń, to konwencja i sa inne, min. takie ktore zakladają różne C dla róznych obserwatorów i nadal są spójne. Nawet w wiki o tym pisze w dziale Jednokierunkowa prędkość światla. A co tam w ksiązce piszą o Jednoczesnosci? :"Oznacza to, że osoba przejeżdżająca w pobliżu pociągiem zaobserwuje, że najpierw tupnął lewy, a potem prawy but (lub odwrotnie). Jak to możliwe? Przypomnijmy sobie, że przejście do poruszającego się układu współrzędnych oznacza obserwację zjawisk z układu hiperbolicznie obróconego w czasoprzestrzeni". Omawiają więc wrażenia, co kto zaobserwuje, a wydaje mi się że Uxbridge stara sie mnie objaśniać pomijając ten aspekt ktory i ja chce pominąć. Uwaza on że chyba, że nawet pomijając wrażenia to nie bedzie Jednoczesności, czyli że nie będzie jej naprawde. Tak rozumiem jego stwierdzenie że zegary w wagonie zarejestrują ten sam czas odbioru sygnałów. Dla mnie to niemożliwe.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >czy foton ma przyspieszenie, tzn czy i jak zmienia prędkość Nie ma przyspieszenia, a więc i nie zmienia prędkości. 'Rodzi się' od razu z 'c' i aż do przekazania swojej energii czemuś ma 'c'
>a może to pytanie nie ma sensu? No po trosze tak.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > pomijamy czas dotarcia obrazu do okaNie mieszaj chłopakowi  Cała STW właśnie rozbija się o to, że prędkość światła jest skończona, a czas dotarcia obrazu do oka nie jest zerowy. Bo gdyby był.. to wystarczyłaby mechanika newtonowska. Albo wytłumacz teraz chłopakowi, czemu w tramwaju obowiązuje mechanika jedna, a poza tramwajem druga  > W wagonie zegary są zsynchronizowane i pokazują jednocześnie to samo wskazanieNo niezupełnie. Wystarczy, że przesadzę pasażera na koniec wagonu, to mimo iż wszyscy wiemy że drzwi się otwierają jednocześnie, to jednak pasażer zobaczy je rozsynchronizowane.. ot taki mały pstryczek na niejednoczesną jednoczesność. która jakoby jest niemożliwa
|
|
| | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >pomijamy czas dotarcia obrazu do oka> Nie mieszaj chłopakowi  > Cała STW właśnie rozbija się o to, że prędkość światła jest skończona, a czas dotarcia obrazu do oka nie jest zerowy. Bo gdyby był.. to wystarczyłaby mechanika newtonowska. Albo wytłumacz teraz chłopakowi, czemu w tramwaju obowiązuje mechanika jedna, a poza tramwajem druga  > >W wagonie zegary są zsynchronizowane i pokazują jednocześnie to samo wskazanie> No niezupełnie. Wystarczy, że przesadzę pasażera na koniec wagonu, to mimo iż wszyscy wiemy że drzwi się otwierają jednocześnie, to jednak pasażer zobaczy je rozsynchronizowane.. ot taki mały pstryczek na niejednoczesną jednoczesność. która jakoby jest niemożliwa  > Czy ty rozumiesz że ja to wiem i On to wie a jedynie to pomijamy zeby sie z tym nie pitolić bo nie o to chodzi.
|
|
| | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Czy ty rozumiesz że ja to wiem i On to wie a jedynie to pomijamy zeby sie z tym nie pitolić bo nie o to chodzi. > Ja rozumiem, że on to wie, natomiast co do ciebie mam wątpliwości, jeżeli nie zamierzasz się pitolić z jednym z ważniejszych spostrzeżeń leżących u podstaw teorii względności.
|
|
| | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | > Cała STW właśnie rozbija się o to, że prędkość światła jest skończona, a czas dotarcia obrazu do oka nie jest zerowy. Bo gdyby był.. to wystarczyłaby mechanika newtonowska. Albo wytłumacz teraz chłopakowi, czemu w tramwaju obowiązuje mechanika jedna, a poza tramwajem druga  W STW mamy do czynienia ze współrzędnymi czasowymi i przestrzennymi ZDARZENIA. A nie ze współrzędnymi punktu REJESTRACJI ZDARZENIA. Drzwi wagonu w opisanym doświadczeniu otworzą się równocześnie bez względu na to, gdzie w wagonie siedzi "obserwator" i czy patrzy na drzwi czy nie. Fizycznego obserwatora może nawet nie być. Po prostu rozpatrujemy jednoczesność w układzie wagonu. Podobnie, w układzie peronu drzwi otworzą się niejednocześnie bez względu na to gdzie na peronie siedzi obserwator i czy w ogóle jakiś jest.
|
|
| | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) |
Ty to wiesz i ja to wiem. Młody jednak najwyraźniej nie wie, twierdząc, że dwa zdarzenia jednoczesne w jednym układzie nie mogą być niejednoczesne w innym, a nie/jednoczesność zdarzeń to nie fakt, a kwestia konwencji, więc warto wskazywać takie oczywiste pseudoparadoksy prawd dla studentów, bo może w końcu coś załapie i zastanowi się nad takimi, bądź takimi konsekwencjami, zamiast kombinować jak to niezależna od kierunku stała 'prędkości światła' może nie być stała i zależeć od kierunku.
|
|
|  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu, czyli że nie są pokazane promienienie po odbiciu od czujników drzwi gdy wędrują do oczu pasarzera. Nic by to nie zmieniło, bo nie czas dotarcia jest tematem tego przykładu.
>Jasne by było że jego "jednoczesność" to złudzenie wynikłe z ze stałej średniej ale jednak różnej chwilowej predkosci światła Czy zdajesz sobie sprawę, przyjacielu, czym jest prędkość światła? Więc skup się i wyjaśnij, co implikuje założenie o zmiennej prędkości światła. Ewentualnie nie mogę się doczekać dowodu, że elektrodynamika to bullshit.
>>Oczywiście. Teoria względności to z pewnością spisek fizyków, dla których rzeczywistość była zbyt nudna. Szkoda tylko, że demaskatorzy owych spisków nie mają na potwierdzenie swoich rewelacji nic poza z palca wyssanymi zarzutami. >> >Naprawde? sprowadzanie sprawy do absurdu ma być odpowiedzią? Powtórzyłem ci, chłopaku, jedynie to co sam powiedziałeś. Widzisz w tym absurdy? Gratuluję zatem rozumienia, co właściwie wygadujesz.
|
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | > >Szkoda że ten filmek nie jest pociągnięty dalej z punktu widzenia peronu, czyli że nie są pokazane promienienie po odbiciu od czujników drzwi gdy wędrują do oczu pasarzera.> Nic by to nie zmieniło, bo nie czas dotarcia jest tematem tego przykładu.Ależ zmienilo by, pokazalo by, unaocznilo, że mimo tego że drzwi nie otwarly się jednocześnie to tak to wyglądało dla pasazera z powodu różnej chwilowej predkosci światła. > >Jasne by było że jego "jednoczesność" to złudzenie wynikłe z ze stałej średniej ale jednak różnej chwilowej predkosci światła> Czy zdajesz sobie sprawę, przyjacielu, czym jest prędkość światła? Więc skup się i wyjaśnij, co implikuje założenie o zmiennej prędkości światła. Ewentualnie nie mogę się doczekać dowodu, że elektrodynamika to bullshit.Nie ma sensu mój drogi pisać że nie jestem specjalistą, mimo to docierają do mnie opinie (nawet chyba na wiki to jest) że przyjęcie rożnej chwilowej predkości światła nie skutkowało by jakąś rewolucją. Nie rewolucja jest zresztą moim zamiarem, chce jedynie zrozumieć. > >>Oczywiście. Teoria względności to z pewnością spisek fizyków, dla których rzeczywistość była zbyt nudna. Szkoda tylko, że demaskatorzy owych spisków nie mają na potwierdzenie swoich rewelacji nic poza z palca wyssanymi zarzutami.> >>> >Naprawde? sprowadzanie sprawy do absurdu ma być odpowiedzią?> Powtórzyłem ci, chłopaku, jedynie to co sam powiedziałeś. Widzisz w tym absurdy? Gratuluję zatem rozumienia, co właściwie wygadujesz.Ja o spisku [tajne i zazwyczaj nielegalne porozumienie pomiędzy grupą osób (spiskowców), mających wspólny cel - slownik.one/spisek ] nic nie wspominałem. Także tego, chłopaku.
|
|
| | |  | | salek (4701 punktów) | > Ależ zmienilo by, pokazalo by, unaocznilo, że mimo tego że drzwi nie otwarly się jednocześnie to tak to wyglądało dla pasazera z powodu różnej chwilowej predkosci światła.Cytat:[..]chce jedynie zrozumieć. > Nie ma sensu mój drogi pisać że nie jestem specjalistą, mimo to docierają do mnie opinie (nawet chyba na wiki to jest) że przyjęcie rożnej chwilowej predkości światła nie skutkowało by jakąś rewolucją.No skądże znowu. To zupełnie nie miałoby znaczenia  > Ja o spisku [tajne i zazwyczaj nielegalne porozumienie pomiędzy grupą osób (spiskowców), mających wspólny cel - slownik.one/spisek ] nic nie wspominałem. Także tego, chłopaku.Szkoda że nie czytujesz własnych postów.
|
|
| 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
Wszystkie przewidywania STW mogą zostać wyprowadzone z założenia o istnieniu UUO (względem którego jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze stała), absolutnej równoczesności i kontrakcji Lorentza-Fitzgeralda (standardowe podejście Poincarego i Lorentza).Forsowana od 1905 roku przez Einsteina "względność równoczesności" jest tylko filozoficznym założeniem niepopartym żadnymi dowodami empirycznymi (opiera się jedynie na argumencie, że skoro nie jesteśmy w stanie zmierzyć prędkości względem UUO, to ona nie istnieje). Można się spierać czy przy takim założeniu uzyskujemy prostszą i bardziej przekonującą pod względem filozoficznym teorie. Zresztą nawet to założenie prawdopodobnie nie było samodzielnym pomysłem Einsteina, ponieważ "względność równoczesności" była już rozważana wcześniej przez Poincarego w jego pracach z zakresu filozofii nauki (rozdział "The Measure of Time" w "The Value of Science"). Poincare nie podzielał jednak zdecydowanego stanowiska Einsteina w tej kwestii, tylko traktował to jako jedno z wielu podejść spójnych z doświadczeniem. Wspomniany przez Einsteina (papier z 1905 roku) paradoks poruszającego się magnesu i przewodnika (asymetria opisu sytuacji w zależności od wybranego układu odniesienia) nie ma również żadnego znaczenia, ponieważ SEM w przewodniku jest jednocześnie wypadkową siły magnetycznej i elektrycznej (w układzie z poruszającym się przewodnikiem i spoczywającym magnesem SEM jest interpretowany jako wynik działania wyłącznie siły Lorentza, w układzie z poruszającym się magnesem i spoczywającym przewodnikiem jako wynik wyłącznie indukcji elektromagnetycznej Faradaya, w sytuacji pośredniej jako wypadkowa tych dwóch zjawisk): en.wikiped(*)uming_Galilean_transformationsW artykule Bella "How to teach special relativity" znajduje się bardziej dogłębna analiza elektrodynamiki z punktu widzenia interpretacji Lorentza: s18798.pcd(*)o-teach-Special-Relativity.pdfZnajduje się tam również krótkie podsumowanie obydwu podejść: Cytat:The approach of Einstein differs from that of Lorentz in two major ways. There is a difference of philosophy, and a difference of style. The difference of philosophy is this. Since it is experimentally impossible to say which of two uniformly moving systems is really at rest, Einstein declares the notions 'really resting' and 'really moving' as meaningless. For him only the relative motion of two or more uniformly moving objects is real. Lorentz, on the other hand, preferred the view that there is indeed a state of real rest, defined by the 'aether', even though the laws of physics conspire to prevent us identifying it experimentally. The facts of physics do not oblige us to accept one philosophy rather than the other. And we need not accept Lorentz's philosophy to accept a Lorentzian pedagogy. Its special merit is to drive home the lesson that the laws of physics in any one reference frame account for all physical phenomena, including the observations of moving observers. And it is often simpler to work in a single frame, rather than to hurry after each moving object in turn. The difference of style is that instead of inferring the experience of moving observers from known and conjectured laws of physics, Einstein starts from the hypothesis that the laws will look the same to all observers in uniform motion. This permits a very concise and elegant formulation of the theory,a s often happens when one big assumption can be made to cover several less big ones. s18798.pcd(*)o-teach-Special-Relativity.pdf.
|
|
 | | qwery (2864 punktów) | Tak też czytałem. Eistein ponoć przyznawał że stalość c w każdym kierunku to tylko konwencja. Wydaje mi sie jednak że nawet jeśli predkosci do uuo nie mozemy zmierzyć to można by wykazać że ona jest różna w różnych kierunkach, np zdaje sie biegun północny wali na wprost kierunku naszego ruchu w galaktyce i od tego należalo by zacząć. Nie trzeba po to jechać na biegun  Piszesz o filozoficznych założeniach "względnej równoczesnosci" i o uzyskiwaniu spójnych filozoficznych teori. Czy mógłbyś mnie jakoś nakierować o co chodzi? Wydaje sie że fizyka i filozofia to może jedynie troche podobnie brzmiące słowa. Wiem że Einsteinowi chodzilo min. o matematyczną elegancje. Czy to jest ta filozofia?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|