 |
Czy współcześni politycy mają mają honor ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-02-2011 11:14 | Jan Rylew (3965 punktów) | Czy współcześni politycy mają mają honor ?
2 na 2 | Zbulwersowała mnie głośna ostatnio sprawa niemieckiego ministra obrony Zu Gutenberga, który w swojej (?) pracy doktorskiej dokonał nieuprawnionych wstawek z innych prac, a znawcy problemu mówią nawet po prostu o plagiacie lub wręcz o zleceniu wykonania tej pracy. Tenże minister posługiwał się już jakiś czas tytułem doktorskim do czasu gdy wybuchła afera. Potem wszystko odbywało się jak zwykle w sprawach nieczystości polityków, najpierw gniewne powarkiwania o tym, że sprawa ma podłoże polityczne, później oświadczenia, że to nie zła wola tyko pomyłka, dalej brnięcie w kłamliwe oświadczenia, póniej rezygnacja z używania tytułu do czasu „wyjaśnienia”, na koniec uczelnia odwołuje uznanie pracy doktorskiej i przyznany tytuł, prasa publikuje pikantne szczegóły, fakty, wypowiedzi, telewizja pokazuje debaty na ten temat podczas których na głowę delikwenta sypią się zgniłe jaja zarzutów i epitetów na które sobie zasłużył, ten zaś trwa nieprzemakalny, głuchy na głosy wzywające go do podania sie do dymisjii.
Ale nie chodzi już o ten konkretny przypadek, raczej o to że takich przypadków jest dużo więcej i tworzą one zjawisko społeczne nad którym warto się zastanowić. Do zjawiska należą także postacie z niemieckiej „chrześcijańskiej” CDU, którzy dostawali lewe pieniądze przynoszone w walizkach i w nich wynoszone w siną dal, służące później w kampanii wyborczej. Co za te pieniądze darczyńcy kupili można się tylko domyślać, nazwisk nigdy nie ujawniono. Do zjawiska należy również fakt utrzymywania tych ludzi na stanowiskach jakby nic się nie stało (A.Merkel powiedziała, że jej wystarczy, że Herr Gutenberg jest dobrym ministrem obrony). Również w Polsce funkcjonują ludzie, którzy „popisali się” wieloma wpadkami i szkodliwym niedołęstwem, które potem za pomocą publicznej hurra retoryki zamieniono w sukcesy. Dzisiaj ci ludzie albo trwają na stanowiskach, albo nawet awansowali lub stali się autorytetami dla sporej części społeczeństwa. O wycofaniu się mowy nie ma, „a jeśli faktywskazują na to to tym gorzej dla faktów”. Ludzie ci prezentują się dobrze w telewizjii susząc zęby do telewizyjnej gawiedzi umacniając swój Image i często bałamucąc ją.
Mam wrażenie, że coś się zmieniło w stanie ludzkiej świadomości, a raczej może mentalności w przedziale czasu ok. pół wieku, gdy z potępienia takich ludzi kiedyś wyrasta dzisiaj poparcie. Kiedyś nazywano szmatą człowieka który bez honoru trzyma się stanowiska, udaje że deszcz pada gdy plują na niego, dzisiaj jakby stało się odwrotnie, to człowiek który rezygnuje, odchodzi bez walki, odczuwając wstyd za to co z różnych względów zrobił, albo żal że mu nie wyszło choć miał dobre chęci jest uważany za szmatę, dupka i mięczaka.
Znam te ostatnie 50 lat z autopsji i mam nieodparte wrażenie , że nasza rzeczywistość powoli zamienia się w szambo. Trudno mi to zaakceptować. Młodsze pokolenia chyba nie mają takich wrażeń, bo wzrastają w tejże rzeczywistości. Karl Theodor Maria Nikolaus Johann Jacob Philipp Franz Joseph Sylvester Freiherr von und zu Guttenberg jest z Bawarii, pochodzenie szlacheckie, katolik, poseł chrześcijańsko socjalnej CSU, prawnik, od lutego 2009 w rządzie A. Merkel.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Matix (5786 punktów) | >Młodsze pokolenia chyba nie mają takich wrażeń, bo wzrastają w tejże rzeczywistości.
Chodzi przede wszystkim o negatywny wpływ mediów na zdolność do samodzielnego myślenia. Objawia się to przykładowo tym, że w wiadomościach informacje często są podawane w sposób wywołujący emocje i to dokładnie te emocje, które są pożądane przez prowadzącego newsy. Kiedy człowiek dorasta tak szkolony to nie ma się czemu dziwić.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Młodsze pokolenia chyba nie mają takich wrażeń, bo wzrastają w tejże rzeczywistości. >Chodzi przede wszystkim o negatywny wpływ mediów na zdolność do samodzielnego myślenia. Oczywiście, to także, ale z drugiej strony chyba również to, że nie podkreśla się właściwych wzorców ludzi z honorem. Czy młodzież dzisiaj w ogóle wie co to jest honor? Ciekaw jestem jak wyglądałyby rozprawki licealistów na temat: Czym jest honor w życiu człowieka współczesnego ?
|
|
|  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | A jakie znasz przykłady tych wzorców? Ja jakoś nie potrafię z pierwszej ręki takich przytoczyć, a mimo to wstydziłbym się przed samym sobą zerżnąć lub nawet nie rozumieć któregokolwiek z elementów mojej przyszłej pracy inż. Może wcale nie trzeba podawać wzorców ludziom, może niektórzy po prostu są honorowi, a inni nie.
|
|
2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
> Znam te ostatnie 50 lat z autopsji i mam nieodparte wrażenie , że nasza rzeczywistość powoli> zamienia się w szambo. Trudno mi to zaakceptować.> Młodsze pokolenia chyba nie mają takich wrażeń, bo wzrastają w tejże rzeczywistości.> Eeee tam. Mówisz jak wszyscy od zarania dziejów starzejący się ludzie - panie, teraz to ruja i porubstwo. Za moich czasów było lepiej!!! Łachudry żyły i miały się dobrze od zawsze. Te polityczne również. Dziesiątków, a nawet setek przykładów nie będę podawał, bo chyba każdy o nich wie. To legendy, że dzisiaj jest syf w polityce, a dawniej go nie było, że ludzie nie mają honoru. Jakby dawniej go mieli. 
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Eeee tam. Mówisz jak wszyscy od zarania dziejów starzejący się ludzie - panie, teraz to ruja i porubstwo. Za moich czasów było lepiej!!! >Łachudry żyły i miały się dobrze od zawsze. Te polityczne również. Dziesiątków, a nawet setek przykładów nie będę podawał, bo chyba każdy o nich wie. >To legendy, że dzisiaj jest syf w polityce, a dawniej go nie było, że ludzie nie mają honoru. Jakby dawniej go mieli. Zgodził bym się z Panem, gdyby nie wmawiano nachalnie nam wszystkim, że PRL to "czarna dziura" i samo zło. (Dla myślących jest to przesłanką, że wiele dobra też wówczas być musiało skoro dzisiejsza ideologia tak się porównań boi).
Myślę że ludzie już od wieków mają takie same mózgi i inteligencję pozwalającą się im przystosować do rzeczywistości. Są socjologiczne analizy dotyczące zamierzeń (ideałów, marzeń) polskiej młodzieży w różnych czasach. Jak Pan myśli o czym marzyła młodzież z robotniczego środowiska lat temu czterdzieści, a o czym marzy teraz.
Polecam też książkę C. M. Turnbulla "Ikowie, ludzie gór". Czasem starzejący się ludzie potrafią sprawnie i krytycznie myśleć nie gorzej od "młodzianków" i było tak od wieków.
Reasumując ludzie są bardzo, bardzo podobni, ale czasy zupełnie inne i ludzie do tych czasów się przystosowują.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
> Zgodził bym się z Panem, gdyby nie wmawiano nachalnie nam wszystkim, że PRL to "czarna dziura" i samo zło. (Dla myślących jest to przesłanką, że wiele dobra też wówczas być musiało skoro dzisiejsza ideologia tak się porównań boi).Bardzo wiele tego dobra pojawiało się w moim mieście. Zwłaszcza latem. Ja osobiście lubiłem jak dobro miało długie włosy i gorące serce Czarne dziury też widziałem i nie zgodzę się, że to było samo zło.  > Jak Pan myśli o czym marzyła młodzież z robotniczego środowiska lat temu czterdzieści,(...)Wnioskując z tego jak wspominają to ówcześni opozycjoniści, to na prywatkach śpiewali pieśni narodowe, czytali Mickiewicza i powiewali flagą państwową. > a o czym marzy teraz.Jak to, przecież wiadomo - piją piwo przed komputerem i oglądają pornosy? > Czasem starzejący się ludzie potrafią sprawnie i krytycznie myśleć nie gorzej od "młodzianków" i było tak od wieków.Ale tylko czasem i tylko niektórzy. Ale prawie wszyscy tęsknią za czasami, gdy nie było takiego zeszmacenia obyczajów. Proszę mi wierzyć - Oni tak naprawdę tęsknią za młodością.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Łachudry żyły i miały się dobrze od zawsze. Te polityczne również.Masz rację lecz ja mówię o zjawiskach które opisałem chyba dość wyraźnie, a to jest jednak coś innego. Może ja mam słabą pamięć, bo nie przypominam sobie ani jednego podobnego przypadku kiedy tak skompromitowany polityk w cywilizowanym kraju dawniej trzymałby się stołka jak czynią to dzisiaj. Przełomem chyba był Clinton ze swoją aferą majtkową. W jednym masz cakowitą rację - starzeję się  .
|
|
|  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | >>Może ja mam słabą pamięć, bo nie przypominam sobie ani jednego podobnego przypadku kiedy tak skompromitowany polityk w cywilizowanym kraju dawniej trzymałby się stołka jak czynią to dzisiaj. Przełomem chyba był Clinton ze swoją aferą majtkową. Demokracja jest młodym ustrojem. Smiało można powiedzieć, że trwa od II wojny. Nie było tak dociekliwych dziennikarzy, paparazzi, telewizji. Dzisiaj Obama pierdnie, a za pięć minut cały świat o tym plotkuje. Legendy krążą o tym, co wyczyniali polscy politycy w okresie międzywojennym. Niektórzy potwornie się łajdaczyli. A Churchill wiecznie ubzdryngolony - dziś nie miałby szans. Media by go rozszarpały. A Kennedy i jego sexscesy? Myślę, że poziom nieakceptowania takich wyskoków bardzo się podniósł i się ich już niezamiata pod dywan. A ludzi bardzo to oburza. I dobrze.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Myślę, że poziom nieakceptowania takich wyskoków bardzo się podniósł i się ich już niezamiata pod dywan. A ludzi bardzo to oburza. I dobrze. Taki pogląd chętnie zaakceptuję, chcę także wierzyć, że elity polityczne w wyniku takiego prania podniosą swój poziom czystości, zamiast usprawniać sposoby tumanienia ludzi. Demokracja ciągle wymaga usprawniania, ale problemem jest żeby tego usprawniania chciały też elity polityczne. Dlatego tak ważne jest eliminowanie z polityki ludzi nieuczciwych.
|
|
4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | > Karl Theodor Maria Nikolaus Johann Jacob Philipp Franz Joseph Sylvester Freiherr von und zu> Guttenberg jest z Bawarii, pochodzenie szlacheckie, katolik, poseł chrześcijańsko socjalnej CSU,> prawnik, od lutego 2009 w rządzie A. Merkel.Polityk, prawnik, arystokrata i katolik - czy ktoś taki w ogóle może być uczciwy.
|
|
1 na 1 | stanik (453 punktów) | Myślę, że posługiwanie się taką archaiczną kategorią jak honor tylko zaciemnia sprawę. Istotą problemu jest natomiast nieprzestrzeganie prawa. Odrębną kwestią jest nierówność ludzi wobec prawa, jednym wolno więcej a innym nie. Pozostaje także kwestia odpowiedzialności polityków za zaniechania, nadużycia , kłamstwa popełnione podczas pełnienia urzędu. Otwartą jest sprawa eliminacji patologii z przestrzeni publicznej, kto ma to robić i jakimi środkami?. Weryfikacja za pomocą karty do głosowania to iluzja.
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Myślę, że posługiwanie się taką archaiczną kategorią jak honor tylko zaciemnia sprawę. No tak, właśnie się się obawiałem tego, ze honor stał się archaiczny. Erozja starych wartości dotyczy zresztą całej triady: Bóg, Honor, Ojczyzna. Śmierć Boga ogłoszono, Honor właśnie tracimy, a los Ojczyzny wydaje się także przesądzony. W to miejsce pojawiają się inne: Sukces, Pieniądze, Używanie. Ta nowa triada tworzy całkiem nową rzeczywistość, niektórzy nazywają ją berluskonizmem.
Poza tym zgadzam się z Tobą w zupełności
|
|
|  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Ta nowa triada tworzy całkiem nową rzeczywistość, niektórzy nazywają ją berluskonizmem.
Słuszny gniew, ale czy w czasach kiedy panowała zasada BHO, faktycznie było tak pięknie i uczciwie? Wystarczy spojrzeć na okres międzywojenny. Ile afer, nienawiści, pogardy dla przeciwników politycznych czy mniejszosci narodowych. Co z tego, że np. tacy Endecy twierdzili, że te wartości są dla nich ważne, skoro równocześnie bez cienia wstydu tłukli lagami, Bogu ducha winnych ludzi, tylko dlatego, że byli Żydami?
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Ta nowa triada tworzy całkiem nową rzeczywistość, niektórzy nazywają ją berluskonizmem. >Słuszny gniew, ale czy w czasach kiedy panowała zasada BHO, faktycznie było tak pięknie i uczciwie? >Wystarczy spojrzeć na okres międzywojenny. Ile afer, nienawiści, pogardy dla przeciwników politycznych czy mniejszosci narodowych. Co z tego, że np. tacy Endecy twierdzili, że te wartości są dla nich ważne, skoro równocześnie bez cienia wstydu tłukli lagami, Bogu ducha winnych ludzi, tylko dlatego, że byli Żydami? Wartości obligują nie wszystkich, a tylko tych którzy je faktycznie wyznają. Nie ma automatycznego przeniesienia wiary jednostek na całe zbiorowości, tak wśród Polaków jak wśród endeków. Podobnie ma się się sprawa z katolicką w 95% Polską, która powinna być domeną aniołów. Dlaczego nie była i nie jest? Może dlatego, że prawdziwie wierzących jest tylko kilka procent?
Reasumując, choć byśmy nie wiem jak słuszne hasła głosili to poziom moralności społeczeństwa zależał będzie tylko od tego ilu ludzi przyjmie te hasła do stosowania w życiu. Od elit rządzących wymagamy tego bardziej niż od rządzonych, bo ci pierwsi stanowią jakiś wzorzec dla tych drugich.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > nasza rzeczywistość powoli zamienia się w szambo No cóż, życzę przyjemnego nurkowania!
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 2 na 2 | perun (8610 punktów) | > > nasza rzeczywistość powoli zamienia się w szambo> No cóż, życzę przyjemnego nurkowania!> Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan PająkWspólcześni politycy nie maja honoru.W ogóle coraz mniej ludzi zna takie pojecie jak HONOR. Ale czy przez to świat zamienia sie w szambo?Nie sadze. Z tego co sie orientuje honor jest popularny u muzlmanow , oni dla honoru potrafia zabic wlasne dziecko, szczegolnie gdy to dziewczynka..chyba wiec wole ludzi bez honoru
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | >> nasza rzeczywistość powoli zamienia się w szambo >No cóż, życzę przyjemnego nurkowania! Nie, to właśnie ja Wam życzę przyjemnego nurkowania. Ja nie zdążę już zażyć tej przyjemności, ale Wy młodzi jak najbardziej, jeśli nie zauważycie co się wokół Was dzieje i nie zareagujecie póki czas (jeśli juz nie jest za późno).
|
|
1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | Nie lubię kategorii honoru. Łatwa do nadużycia. Po lekturze Boy'owskiej analizy potworka nazywanego "Kodeksem Honorowym Boziewicza" straciłem ostatni szacunek dla honoru. Ktoś tu słusznie wspomniał morderstwa honorowe. Dorzucę honor Prizzich. Uczciwość, i przestrzeganie prawa, to jest coś, co do mnie przemawia - i może, ale nie musi wiązać się z honorem. A czy przestrzegają tego współcześni politycy? Publicznie starają się tak, prywatnie niezbyt, jak zwykle od tysięcy lat. Bywało lepiej, bywało gorzej. A co do ministra - rozumiem że doktorat mu odwołali (choć głośne zarzuty prasowe bywają ssane z palca) - ale może ministrem jest dobrym. Gdyby funkcje publiczne mogły pełnić tylko anioły, spełniłby się sen anarchistów - nie było by żadnego rządu.
A propos Boya - od przyszłego roku ucieka spod horrendum prawa autorskiego (70 lat od śmierci). Ciekawe, czy zaczną go wydawać - od "Naszych okupantów" bym zaczął - czy już wszyscy zapomnieli.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Nie lubię kategorii honoru. Łatwa do nadużycia. Po lekturze Boy'owskiej analizy potworka nazywanego "Kodeksem Honorowym Boziewicza" straciłem ostatni szacunek dla honoru. Ktoś tu słusznie wspomniał morderstwa honorowe. Dorzucę honor Prizzich. Uczciwość, i przestrzeganie prawa, to jest coś, co do mnie przemawia - i może, ale nie musi wiązać się z honorem. No tak, z pewnością trochę przesoliłem z kategorią honoru. Wydawało mi się poprawniejsze użycie jej w stosunku do elit politycznych, nie pomyślałem także, że ktoś może jeszcze wiązać honor z pojedynkami, o których już dawno powinniśmy zapomnieć. Właściwsze byłoby rozmawiać o braku elementarnej uczciwości i poczucia wstydu u niektórych polityków, a także dewaluacji tych cech w praktyce politycznej.Pani kanclerz Merkel nie przeszkadza nieuczciwość jej ministra, ważne że dobrze pełni swoje zadania w rządzie. Czy to nie jest początek lub próba nieważnienia pojęcia nieuczciwości ?
>A co do ministra - rozumiem że doktorat mu odwołali (choć głośne zarzuty prasowe bywają ssane z palca) - ale może ministrem jest dobrym. Bywają, ale to nie usprawiedliwia hurtem wszystkich przypadków. Czy uważasz jednak, że człowiek nieuczciwy i skompromitowany może pełnić dalej funkcje ministra? Dobrym ministrem wszak może być także inny człowiek, uczciwy.
>A propos Boya W sumie nie podzielam tej myśli Boya do której doszedł po rozważaniach w tej materii, że "świat grzesząc coraz mniej ma coraz bardziej nieczyste sumienie". Świat idzie raczej w kierunku tego co Boy postulował - "Likwidacji grzechów głównych". Dzisiaj postuluje się już likwidację także innych grzechów.
***** "Ludzki obyczaj ciekawy jest nadzwyczaj"
|
|
 | 2 na 2 | Grzegorz (5685 punktów) | >A co do ministra - rozumiem że doktorat mu odwołali (choć głośne zarzuty prasowe bywają ssane z palca) - ale może ministrem jest dobrym. Jak zrozumiałem to na razie sam przestał używać tytułu doktora, a doktorat pewnie straci.
Mimo wszystko minister (a przede wszystkim szybkość z jaką wszyscy zareagowali) mogłyby być wzorem do naśladowania choćby dla naszego rodzimego rektora Andrzejaka, którego sprawa dotycząca podobnych zarzutów (tyle że w rozprawie habilitacyjnej) cięgnie się latami, i wygląda że tak naprawdę niewielu decydentom zależy na jej rozwikłaniu. Dodatkowa różnica jest taka że o ile ministrem, nawet dobrym, można być bez doktoratu, to rektorem bez habilitacji (na uczelni państwowej) już nie za bardzo.
|
|
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Zbulwersowała mnie głośna ostatnio sprawa niemieckiego ministra obrony >Zu Gutenberga, który w swojej (?) pracy doktorskiej dokonał nieuprawnionych wstawek z innych prac, a znawcy problemu mówią nawet po prostu o plagiacie lub wręcz o zleceniu wykonania tej pracy. No i pozamiatane - mimo początkowo prób wykręcania kotu ogona facet podał się do dymisji, Niemcy mają nowego ministra, a były minister nie jest już doktorem.
Pogratulować przede wszystkim szybkości procedur: - połowa lutego - ujawnienie plagiatu - 23 lutego - odebranie tytułu - 1 marca - rezygnacja
Problemem wg mnie jest nie tyle nieuczciwość polityków (zdarza się wszędzie) tylko to co (i czy w ogóle) dalej się z tym robi. W tym przypadku Niemcy zdali egzamin... u nas chyba z tym trochę gorzej, patrząc na upchniętą pod dywan aferę hazardową czy sprawę rektora Andrzejaka, gdzie mimo ewidentnych dowodów niewiele się od 2008 roku zmieniło.
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Problemem wg mnie jest nie tyle nieuczciwość polityków (zdarza się wszędzie) tylko to >co (i czy w ogóle) dalej się z tym robi.Dokładnie tak. > W tym przypadku Niemcy zdali egzamin...No nie wiem czy do końca. Mnie denerwuje nieodpowidzialna, a nawet dziecinna wypowiedź Angeli Merkel, że jej wystarczy b.dobry minister, a tytuł doktorski nie jest potrzebny (to samo zresztą mówił H. Kohl, potem sam był jednym z "bohaterów" afery). Oczywiście Merkel także "wykręca kotu ogon"  bo tu nie chodzi o tytuł dotorski tylko o nieuczciwość ministra. Po takim oświadczeniu nie dziwi, że sam delikwent zyskał wielu znaczących obrońców, a sondaż zorganizowany przez niemiecką TV pokazał, że 53% pytanych uważa, że ustąpienie ministra było konieczne, a 44%, że nie i to ostatnie niepokoi, bo to jest o wiele za dużo.
|
|
|  | | Grzegorz (5685 punktów) | >>W tym przypadku Niemcy zdali egzamin... >No nie wiem czy do końca. Mnie denerwuje nieodpowidzialna, a nawet dziecinna >wypowiedź Angeli Merkel, że jej wystarczy b.dobry minister, a tytuł doktorski nie jest >potrzebny Wypowiedź wypowiedzią, faktem jest że plus minus 2 tygodnie po ujawnieniu afery Guttenberg nie był ani ministrem ani doktorem. Nie wnikam kto i jak skłonił ministra do dymisji - czy np. Merkel sama się zreflektowała i "zaprononowała" podanie się dymisji zamiast wylania, czy też odbyło się to całkiem inaczej, liczy się efekt. U nas takie postępowania ciągną się latami (jeśli w ogóle są wyciągane na jaw), a efekty zależą przede wszystkim od układów (tak, wiem, Jarosław zdewaluował to słowo), a nie od faktycznej rangi przewinienia.
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Wypowiedź wypowiedzią, faktem jest że plus minus 2 tygodnie po ujawnieniu afery >Guttenberg nie był ani ministrem ani doktorem.To fakt, jednak mnie niepokoi to ilu zwolenników i obrońców znalazł ten człowiek. Niemiecka springerowska czteroliterówka donosi nawet o wielkim poparciu, ok 80% czytelników miałoby wyrazić swoje niezadowolenie z odejścia tegoż ministra, w co zresztą nie trzeba wierzyć. Czyżby fałszerstwo powoli przestawało być naganne ? Inny posiadacz tytułu doktora Guido Westerwelle w swojej książce autobiograficznej pisze jak jego ojciec Heinrich radził mu: "Guido zrób doktora, będziesz mógł gadać bzdury, a ludzie będą ci wierzyć"  . No i to jest w dużym stopniu prawda, ludzie dokonują ocen nie według tego co kto mówi tylko kto co mówi. Nad czym zwykle ubolewam  .
|
|
| PTLew (38 punktów) | Polityk i honor?
Polityk chce zdobyć władzę, chce być skuteczny i korzysta w tym celu z wszelkich możliwych środków.
Zachowanie polityków i partii- to wszystko jest politologicznie doskonale zbadane i opisane, jestem politologiem i jasno widzę że skuteczność jest jedynym kryterium w przypadku partii które w Polsce są w sejmie, różnica ich zachowań ze względu na mniej lub bardziej bezczelne, manipulackie i kłamliwe nie musi wcale wynikać z ludzi którzy je tworzą choć to też może odgrywać pewną rolę, bardziej istotne jest to jaką taktykę target wyborczy dana partia obiera.
Wśród w miarę znanych polityków liderów partii wyjątkiem jest tu chyba Korwin-Mikke który mówi zgodnie z przekonaniem notorycznie w celach retorycznych przesadzając i uproszczając różne rzeczy i oczywiście wiele osób jest zwyczajnie za głupich żeby go zrozumieć ,a nawet jeżeli nie jest to głupi dziennikarz ALBO go źle zrozumie ALBO zrozumie dobrze ale pomyśli że jak zrelacjonuje to tak jak ktoś może zrozumieć to będzie skandal i będzie o czym gadać przez tydzień, stąd Mikke ze swoim szczerym do bólu i jaskrawym językiem uchodzi za wariata i ma małe szanse w wyborach tym bardziej że wiele jego poglądów w ogóle może być kontrowersyjnych ,a ich wygłoszenie powoduje reakcje emocjonalne wielu odbiorców zamiast rozważenia argumentacji mówcy która jest znacznie lepsza niż w przypadku wielu innych polityków choć Korwin najlepsze lata ma już za sobą.
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | >jestem politologiem i jasno widzę że skuteczność jest jedynym kryterium w przypadku >partii które w Polsce są w sejmie, Mylisz o skuteczności w zdobywania mandatów parlamentarnych ? Jeśli jesteś politologiem to odpowiedz proszę na parę pytań. Czy "skuteczność" jest wartością w polityce ? Co to znaczy w ogóle skuteczność w polityce ? Jakie są kryteria doboru środków dla realizacji tej skuteczności.
>różnica ich zachowań ze względu na mniej lub bardziej bezczelne, manipulackie i >kłamliwe nie musi wcale wynikać z ludzi którzy je tworzą choć to też może odgrywać >pewną rolę, bardziej istotne jest to jaką taktykę target wyborczy dana partia obiera. Czy można być etycznym w grupie która obiera nieetyczne środki działania ?
>stąd Mikke ze swoim szczerym do bólu i jaskrawym językiem uchodzi za wariata i ma małe >szanse w wyborach tym bardziej że wiele jego poglądów w ogóle może być >kontrowersyjnych ,a ich wygłoszenie powoduje reakcje emocjonalne wielu odbiorców >zamiast rozważenia argumentacji mówcy która jest znacznie lepsza niż w przypadku wielu >innych polityków choć Korwin najlepsze lata ma już za sobą. Co do JKM, muyślę, że on wcale nie garnie się do władzy, jest na tyle mądry, żeby wiedzieć, że jego pomysły nie mogą być realizowane dzisiaj w praktyce, ale jest człowiekiem który chce żeby o nim było głośno (coś w rodzaju kompleksu Herostratosa), dlatego gada pod publiczkę, bałamucąc zwłaszcza młodych słuczaczy. Media chętnie go nagłaśniają na tej zasadzie, że jak pies pogryzł człowieka to jest żaden njus, ale jak człowiek psa to jest warte pokazania. W sumie poparcie ponad 400 tys wyborców w ostatnich wyborach dla JKM uważam za kuriozalnie wysokie.
|
|
|  | | PTLew (38 punktów) | >Jeśli jesteś politologiem to odpowiedz proszę na parę pytań. >Czy "skuteczność" jest wartością w polityce ? Polityk chce być skuteczny w zdobywaniu i utrzymywaniu władzy. Skuteczność w realizacji programu, który od pojawienia się partii masowych nie ma znaczenia, czy obietnic wyborczych albo "uzdrawianiu państwa" nie jest istotna. Liczy się wynik wyborczy który zapewnia dotacje dla partii i intratny mandat.
>Co to znaczy w ogóle skuteczność w polityce ?
Nie rozumiem pytania.
>Jakie są kryteria doboru środków dla realizacji tej skuteczności.
Dobór środków dla skuteczności w uzyskaniu władzy jest różnorodny w zależności od zorientowania kierownictwa partii w sposobach nazwijmy to kolokwialnie "bajerowania" społeczeństwa, zachowań wyborczych społeczeństwa oraz w zależności od grupy elektoratu na celowniku. Generalnie przyjmuje się że wyborczy mają krótką pamięć albo są raczej skłonni w polskich warunkach do głosowania przeciwko komuś niż za kimś. Istnieją grupy nastawione też jakoś fobicznie do pewnych grup społecznych czy narodowych i wznosząc radykalne krzyki z użyciem stereotypów np. przeciwko "ruskim" można liczyć na ich poparcie i zdyscyplinowanie. Można badać nastroje społeczne pod wieloma kątami i prowadzić zaawansowane działania socjotechniczne na każdej płaszczyźnie, od partyjnych plakatów jakiejś na daną chwilę opracowanej treści (np. "nie róbmy polityki", bo słowo "polityk" to od jakiegoś czasu niemal obelga) po dobór słów używanych przez polityków podczas publicznych wypowiedzi , robienie zasłon dymnych i awantur ideologicznych celem uniknięcia dyskusji o problemach gospodarczych albo zdobycie sympatii wyborców o określonych poglądach. Albo dla przykładu, z badań elektoratu prowadzonych przez Uniwersytet Śląski jasno wynika że SLD ma największe szanse zabrać elektorat PO, natomiast elektorat PiS jest dla nich zabetonowany- zapoznawszy się z takimi badaniami SLD będzie atakować PO, choć nie są wykluczone inne działania, zależne od tego jaką taktykę kierownictwo partii uzna za najskuteczniejszą.
>dlatego gada pod publiczkę, bałamucąc zwłaszcza młodych słuchaczy.
A co Pan rozumie przez "bałamucenie"?
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Co to znaczy w ogóle skuteczność w polityce ? >Nie rozumiem pytania. Właśnie Pan na to pytanie częściowo odpowiedział opisując stan aktualny.
>>Jakie są kryteria doboru środków dla realizacji tej skuteczności. >Dobór środków dla skuteczności w uzyskaniu władzy jest różnorodny w zależności od >zorientowania kierownictwa partii w sposobach nazwijmy to kolokwialnie >"bajerowania" społeczeństwa, zachowań wyborczych społeczeństwa oraz w zależności od >grupy elektoratu na celowniku. No tak, to co dalej Pan opisuje to i ja widzę. Nie wiem tylko, czy to dobre, czy powinniśmy się na to godzić ? I ew. można temu przeiwdziałać ?
>>dlatego gada pod publiczkę, bałamucąc zwłaszcza młodych słuchaczy. >A co Pan rozumie przez "bałamucenie"? Mniej więcej to co Pan kolokwalnie nazywa bajerowaniem.
|
|
| | |  | | PTLew (38 punktów) | >No tak, to co dalej Pan opisuje to i ja widzę. Nie wiem tylko, czy to dobre, czy powinniśmy się na to godzić ? I ew. można temu przeciwdziałać? Czy jest to dobre? Nie sądzę, już sama perspektywa wyborcza powoduje pewne negatywne skutki, politycy myślą w kategoriach od wyborów do wyborów... sam Pan zapewne to widzi i domyśla się konsekwencji, zwłaszcza w polityce długofalowej. Czy można przeciwdziałać? Pewnie, likwidując demokrację, dokonując egzekucji za każdą nierzetelną informację, nie dopuszczając partii do wyborów za sprzeczności w programie, wprowadzając sąd starogrecki (ten który pozwał i przegrał też ponosi karę, z egzekucją włącznie)... Oczywiście w tym momencie gorzko sobie żartuję. Zadałbym raczej pytanie czy ten system w miarę sprawnie funkcjonuje z punktu widzenia realizacji żywotnych interesów państwa i jego obywateli, w porównaniu do innych systemów. Na dzień dzisiejszy nie podejmuję się odpowiedzi na tak postawione pytanie.
>Mniej więcej to co Pan kolokwialnie nazywa bajerowaniem. Jeśli chodzi o JKM to zauważyłem u niego odważne wypowiadanie tez i próby logicznej ich argumentacji, jeżeli nazwać jego działania bałamuceniem to w moim osobistym odczuciu jest to albo nietrafione albo co najmniej jego "bałamucenie" jest znacząco różne od "bałamucenia" ze strony polityków z czołowych partii. Wychodząc w tym momencie z ramy politologa ,a wypowiadając się prywatnie jako obywatel, stwierdzam że jestem skłonny poprzeć UPR w najbliższych wyborach z dwóch powodów:
1.Nie stosują zaawansowanej socjotechniki, ani rzucania bezpodstawnych oskarżeń i insynuacji w eter z kalkulacją że będą krążyć i siać zament ,a ich nieprawdziwości pożądana część elektoratu nie sprawdzi albo info o fałszu do nich nie dotrze.
2.UPR ma znacząco inny pogląd na sprawy gospodarcze od wszystkich obecnych w sejmie partii (pod tym względem można powiedzieć że tak samo SLD, PO i PiS to jakaś forma socjalizmu) i uważam że powinien znaleźć się w sejmie dla samego pluralizmu.
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Zadałbym raczej pytanie czy ten system w miarę sprawnie funkcjonuje z punktu >widzenia realizacji żywotnych interesów państwa i jego obywateli, w porównaniu do >innych systemów. Na dzień dzisiejszy nie podejmuję się odpowiedzi na tak postawione >pytanie. To jest istotne pytanie, ale być może o tych innych systemach wiemy za mało lub niezbyt pasują do naszych warunków. Myślę o systemie szwedzkim gdzie socjaldemokracja rządziła kilkadziesiąt lat z krótkimi przerwami, systemie chińskim czy japońskim. Zdaje się, że kluczową sprawą są ludzie, poziom wykształcenia, poziom etyczny elit. Wynik porównania będzie różny w zależności od tego czy będziemy porównywać się do systemów gorszych czy lepszych. Nie wiem czy zdołamy nawet ustalić co jest lepsze, bo i tutaj zwykle powstają zaciekłe spory.
>Jeśli chodzi o JKM to zauważyłem u niego odważne wypowiadanie tez i próby logicznej >ich argumentacji, Być może, argumentować można logicznie w zależności od przyjętych założeń, ale nie musi to wskazywać ma mozliwość praktycznego zastosowania, czyli jakiejś wartości użytkowej tego co się gada. może najwyżej dla tego kto bałamuci. Pan Mikke lubi mówić o " normalnym państwie", ale nie słyszałem, żeby kiedykolwiek potrafił takie państwo wskazać, a gdyby nawet wskazał to okazałoby się niezgodne z jego wyobrażeniami, którymi epatuje swoich chętnych słuchaczy. Podobnie argumentuje p. Michalkiewicz w referacie pt. "Wady państwa opiekuńczego". W sumie domyślam się , że chodzi o "dusze" tych, którzy z różnych względów są zdolni uwierzyć, że może lub nawet powinno istnieć państwo bez władzy. To się chyba nazywa anarchokapitalizm. Mnie to nie bierze.
>2.UPR ma znacząco inny pogląd na sprawy gospodarcze od wszystkich obecnych w sejmie >partii (pod tym względem można powiedzieć że tak samo SLD, PO i PiS to jakaś forma >socjalizmu) i uważam że powinien znaleźć się w sejmie dla samego pluralizmu. To prawda, to jest "inny pogląd" i chcemy pluralizmu, ale tutaj stykamy sie z nowym dylematem. Co Pan sądzi o likwidacji progów wyborczych ?
|
|
| | | | |  | | PTLew (38 punktów) | >To się chyba nazywa anarchokapitalizm. W anarchię w ciągu najbliższych kilkuset lat nawet anarchiści nie wierzą, czystego kapitalizmu nie mamy zaś właściwie nigdzie więc trudno stwierdzić jak funkcjonuje, no może poza Argentyną.
>Co Pan sądzi o likwidacji progów wyborczych ?
Nie ma zgody w środowisku co do tej kwestii. W sejmie pierwszej kadencji nie było w wyborach progów wyborczych i mieliśmy ogromne rozdrobnienie które uniemożliwiło wyłonienie stabilnych rządów ale nie był to jedyny czynnik, ważniejszy była wtedy prawdopodobnie metoda przeliczania głosów Hare'a-Niemeyera w okręgach i zmodyfikowany Sainte-Lague na liście krajowej które sprzyjały skrajnej proporcjonalności ,a nie wyłonieniu większości, duży rozmiar okręgów który również sprzyjał "mikrusom politycznym", do tego doszedł entuzjazm dla tworzenia partii i łatwość ich zakładania, niektórzy badacze uważają że ewidencyjny system zakładania partii był wręcz główną przyczyną tego rozdrobnienia. W tym świetle brak progów nie jest aż tak istotnym problemem, z drugiej strony obecnie nadal mamy problem z wyłonieniem stabilnego, silnego rządu, wciąż potrzebne są koalicje. Być może niezłym rozwiązaniem byłoby zwiększenie nadreprezentacji najsilniejszych ugrupowań przy jednoczesnej likwidacji progów wyborczych. Sama likwidacja progów wyborczych zdestabilizowałaby system co jest obecnie dla Polski niewskazane.
Mniej wątpliwości mam co do rozmiarów sejmu, posłów jest po prostu za dużo, przeciętna liczba posłów w parlamentach innych krajów demokratycznych to tylko 200 w porównaniu do naszych 460 którzy powodują koszty i mają za dużo pomysłów na bublowate ustawy które tylko nieustannie sieją zamęt w porządku prawnym i gospodarce co utrudnia działalność i odstrasza inwestorów. Senat wokół którego latają pomysły o likwidacji akurat jest w porządku bo wpisuje się niemal idealnie w światową średnią, jednak nie sądzę żeby go zlikwidowali, jeżeli ktoś mówi o takim ruchu to najprawdopodobniej po to by zrobić zasłonę dymną albo zaistnieć.
|
|
| | | | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >>To się chyba nazywa anarchokapitalizm. >W anarchię w ciągu najbliższych kilkuset lat nawet anarchiści nie wierzą, czystego kapitalizmu nie mamy zaś właściwie nigdzie więc trudno stwierdzić jak funkcjonuje, no może poza Argentyną. "Czysty kapitalizm" to ten system w którym nie trzeba płacić podatków, czy taki z którego socjalizm zostanie wyrugowany do zera, albo jedno i drugie ?
>>Co Pan sądzi o likwidacji progów wyborczych ? >Nie ma zgody w środowisku co do tej kwestii. Z dalej podanymi poglądami mogę się tylko zgodzić. Myślę podobnie. W sumie chodzi o to by tak poprawiać tę naszą demokrację, żeby zjawisko frustracji polityką było jak najmniejsze, a świadomość współrządzenia i współkształtowania rzeczywistości była jak największa. Problemem jest to, że władza musi się realizować poprzez elity polityczne odpowiedniej jakości pod względem zdolności kierowniczych, ale i etycznych. Tutaj chyba daleko jeszcze do zadowolenia. Poza tym musi być jeszcze wola pozytywnych przemian, a tej jakby brakuje. Albo może weszliśmy w okres tzw. postpolityki, w którym wiadomo, że nic nie można, a o wszystkim decyduje kapitał czyniąc ubezwłasnowolnioną demokratycznie wybraną władzę ?
|
|
| | | | | | |  | | PTLew (38 punktów) | >"Czysty kapitalizm" to ten system w którym nie trzeba płacić podatków, czy taki >z którego socjalizm zostanie wyrugowany do zera, albo jedno i drugie ?
Właściwie to każda forma ingerencji państwa przez koncesje, interwencje, podatki jest jakimś zaburzeniem wolnego rynku. Zwolennicy "czystego" kapitalizmu uważają że załamania rynkowe i problemy w bilansach płatniczych państw to skutek zbyt dużej ingerencji państwa w wolny rynek, socjaliści mówią dokładnie odwrotnie że gdyby państwa nie mieszały się to by dopiero było... W dzisiejszym świecie dominuje pod tym względem Keynesizm i Kaleckizm, zaś dawni komuniści obserwując zachodzące zmiany głoszą że "ekperyment się nie udał ale bieżące zmiany dowodzą że mieli rację"
Skądinąd ,a propos obecnych deficytów w budżetach państw są one skutkiem wieloletniego niezbilansowania budżetów czemu też sprzyja tzw. demokracja, związana z nią kadencyjność i planowanie przyszłości od wyborów do wyborów. Z resztą Pan sam z pewnością widzi jak to działa. Natomiast ostatnie interwencje antykryzysowe "dorżnęły" budżety, wolnorynkowcy uważają że rynek sam by się oczyścił z toksycznych inwestycji i aktywów ,a tak deficyt pieniądza ze sfery prywatnej przeszedł na publiczną, prywata ruszyła ale problem ukryto pod dywan i dziura w podłodze jest nadal, tyle że niewidoczna.
>W sumie chodzi o to by tak poprawiać tę naszą demokrację, żeby zjawisko frustracji >polityką było jak najmniejsze, a świadomość współrządzenia i współkształtowania rzeczywistości była jak największa. Niestety patrząc na zachód, w miarę upływu czasu zainteresowanie polityką i frekwencja będą spadać, tym bardziej że powstanie nie de iure ale de facto system dwupartyjny który jeszcze bardziej z łatwych do odgadnięcia względów sprzyja spadkowi frekwencji. Mamy dwie partie które mogą tę rolę spełnić, obydwie z czasem się do siebie upodabniają, Pan wie o jakich partiach myślę.
>Problemem jest to, że władza musi się realizować poprzez elity polityczne odpowiedniej jakości pod względem zdolności kierowniczych, ale i etycznych. W praktyce począwszy od Sejmu I kadencji mamy tych samych panów w izbie tylko że lepiej ubranych i socjotechnicznie przeszkolonych. Oczywiście, politycy powinni być wartościowi fachowo i etycznie ale nie widzę szansy by tak się stało. Co do etyki to temat na osobne rozważania ,w kwestii ich fachowości to przecież żaden porządny wykształcony człowiek nie będzie się w to bawił, szczególnie że najlepsi przytłoczeni dodatkowo dzisiejszą popkulturą obierają często strategię wycofania do domu czy za uniwersyteckie mury i spokojnego dogorywania, a ludzie z tytułami naukowymi którzy pchają się do polityki często kompromitują swoje środowiska będąc nieuczciwymi albo są zwyczajnie idiotami, którzy jeżeli pochodzą z porządnej placówki to tracą w niej resztki estymy, dla przykładu dr Migalski który z mojej placówki pochodzi jest tam skończony i nikt nie traktuje go poważnie.
>Tutaj chyba daleko jeszcze do zadowolenia. Poza tym musi być jeszcze wola pozytywnych przemian, a tej jakby brakuje. Albo może weszliśmy w okres tzw. postpolityki, w którym wiadomo, że nic nie można, a o wszystkim decyduje kapitał czyniąc ubezwłasnowolnioną demokratycznie wybraną władzę ?
Polecam literaturę z zakresu systemów politycznych Polski oraz państw zachodnich dla porównania oraz "Teorię Demokracji" - Giovanni Sartori.
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Właściwie to każda forma ingerencji państwa przez koncesje, interwencje, podatki >jest jakimś zaburzeniem wolnego rynku. No tak, to jest ten modus rozumowania czcicieli wolnego rynku. Można tu dodać, że człowiek sam stał się zaburzeniem wolnej natury odkąd się pojawił na tym globie, tworząc rzeczy których sama natura by nie wytworzyła i uzurpując sobie prawo podmiotowości.
>Natomiast ostatnie interwencje antykryzysowe "dorżnęły" budżety, wolnorynkowcy >uważają że rynek sam by się oczyścił z toksycznych inwestycji i aktywów , A może to jest tak, że rynek się "nieco" przekształcił wobec braku interwencji regulacyjnych w swoim czasie, powstały finansowe kolosy których upadek grozi upadkiem całej gospodarki, stąd interwencje uważa się za wymuszone sytuacją. Po dopuszczeniu do ich upadku rynek natralnie "na dłuższą metę" by się zregenerował, ale jak mówił chyba Keynes "na dłuższą metę wszyscy będziemy martwi". Nazywanie dzisiejszych działań interwencyjnych państw socjalizmem lub keynesizmem, wypływa albo z niezrozumienia istoty tych pojęć, albo z taktyki indoktrynacyjnej ruchu libertariańskiego.
>Niestety patrząc na zachód, w miarę upływu czasu zainteresowanie polityką i >frekwencja będą spadać, tym bardziej że powstanie nie de iure ale de facto system >dwupartyjny który jeszcze bardziej z łatwych do odgadnięcia względów sprzyja >spadkowi frekwencji. Mamy dwie partie które mogą tę rolę spełnić, obydwie z czasem >się do siebie upodabniają, Pan wie o jakich partiach myślę. Na zachodzie choćby w Niemczech widać jakby ruch w kieruku odwrotnym do systemu dwupartyjnego. Dwie duże partie tracą popularność, a coraz większe poparcie widać dla trzech pozostałych partii. Frekwencja rzeczywiście od 1998r spada. Mówi się o frustracji poltyką (Politikverdrossenheit). Łatwo się domyślić, że to ostatnie wywołane jest faktem pogarszania się sytuacji bytowej bez względu na wyniki wyborów.
>Polecam literaturę z zakresu systemów politycznych Polski oraz państw zachodnich >dla porównania oraz "Teorię Demokracji" - Giovanni Sartori. Dzięki za wskazanie literatury, zapisuję na listę ew. lektur. Właśnie czytam ciekawą książkę na ten temat pt. "Demkracja w obliczu populizmu" - praca zbiorowa. Pozdrawiam !
|
|
| | | | | | | | |  | | PTLew (38 punktów) | >Nazywanie dzisiejszych działań interwencyjnych państw socjalizmem lub keynesizmem, wypływa albo z niezrozumienia istoty tych pojęć, albo z taktyki indoktrynacyjnej ruchu libertariańskiego. Mamy niestety ten problem że używając nazwy jakiejś ideologii albo doktryny w dzisiejszych czasach powinniśmy jeszcze zaznaczać jej ujęcie.
>Na zachodzie choćby w Niemczech widać jakby ruch w kieruku odwrotnym do systemu dwupartyjnego. Dwie duże partie tracą popularność, a coraz większe poparcie widać dla trzech pozostałych partii. Istnieją wyjątki, poza tym nie jest powiedziane że w pewnym momencie nie nastąpi tendencja odwrotna.
|
|
| PanBuk (6257 punktów) | >Znam te ostatnie 50 lat z autopsji i mam nieodparte wrażenie , że nasza rzeczywistość powoli >zamienia się w szambo. Trudno mi to zaakceptować. >Młodsze pokolenia chyba nie mają takich wrażeń, bo wzrastają w tejże rzeczywistości. > kiedyś, w odległej galaktyce na planecie ziemie była ETYKA, ale... ktoś zapytał: "czym jest etyka?" i: "co to jest etyka?", a potem... i tym sposobem pojecie zostało rozmyte, rozgadane, przedyskutowane... skoro ciężko coś zdefiniować to czy to coś istnieje?
nauczyliśmy ludzi dyskutować, bawić się słowami, pojęciami, podważać, zdobywać - i to jest KONSEKWENCJA.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | >kiedyś, w odległej galaktyce na planecie ziemie była ETYKA, ale... >ktoś zapytał: "czym jest etyka?" i: "co to jest etyka?", a potem... a potem coraz chętniej zaczęto używać słowa SUKCES.
|
|
|  | 1 na 1 | PanBuk (6257 punktów) | >>kiedyś, w odległej galaktyce na planecie ziemie była ETYKA, ale... >>ktoś zapytał: "czym jest etyka?" i: "co to jest etyka?", a potem... >a potem coraz chętniej zaczęto używać słowa SUKCES.
SUKCES?
tylko co jest sukcesem? wzorzec?
30 bogatych obywateli patrzących jak 38 milionów ślini się na ich widok? chcących być "jak oni"?
czy sukcesem jest - jego miarą - biały wielki samochód powoli jadący przez miasto - wzbudzający podziw tłumu na ulicy?
czy sukcesem jestem ja siedzący w komfortowej sali w monecie gdy pól afryki umiera... głoduje... morduje się? zresztą co tam afryka... dworzec główny godzina 22.. zaraz ktoś powie, ze oni taki styl wybrali... wschodnia polska sama sobie dziurawi drogi, i chowa je? i na złość światu popada w biedę, tak specjalnie, żeby być solą w oku...
czyj sukces?
dla jednostki to SUKCES dla ludzkości PORAŻKA
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > czyj sukces?> dla jednostki to SUKCES> dla ludzkości PORAŻKA"Zaprawdę powiadam wam - marność nad marnościami"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|