Racjonalista - Strona głównaDo treści
Razem czy osobno?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-03-2011 21:48diogenes (42753 punktów)Razem czy osobno?
Co w świetle:

wiadomosci(*),4200330,region-wiadomosc.html

powiecie o zmianie ustroju Polski na federacyjny? Czy byłaby to jakaś szansa rozwoju, czy raczej wstęp do rozpadu? Czy nasz centralizm państwowy nie ma w zbyt wielu kwestiach cech gospodarki centralnie sterowanej minionego okresu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rhotax7 (3947 punktów)
Wymienię kilka za i przeciw w formie sarkastyczno-cynicznej.

Odłączenie się Śląska to świetny pomysł i wielka ulga dla budżetu.
Oczywiście jeśli chcieliby też odłączyć część ZUS i płacić sami sobie emerytury górnicze z własnych podatków. Jeśli tak to niech sobie odchodzą i odciążą resztę Polski od płacenia za ich wczesne i drogie emerytury.

Federacyjność pomogłaby Mazowszu i Warszawie więcej pieniędzy by było na to miasto i jego okolice.
Zamiast socjalistycznie dawać je biednym.

Tereny powodziowe same dawałyby sobie radę bez wsparcia z budżetu.
Proponowałem juz w zeszłym roku popływanie jachtem pomiędzy blokami na pełnych żaglach-niestety nie spotkało sie to z aplauzem.

PIS mógłby po paru latach w bieszczadach stworzyć własne państwo.
Jarek byłby happy a Antoni palił na stosach, Ziobro by miał licencję na zabijanie.

Ojciec Dyrektor przejąłby władzę na Warmii i Mazurach.
Prof. Nowak wreszcie wziąłby się za żmijowe plemie na powaznie z użyciem tortur włącznie.

Ogólnie jestem za ponieważ moi bliscy mieszkaja w Wa-wie a to miasto tylko zyska na rozwodzie.
04-03-2011 19:36 
 Ocena 5 na 11
Kowalska (14008 punktów)
>Wymienię kilka za i przeciw w formie sarkastyczno-cynicznej.

   Nawet cynizm ma swoje granice.

>Odłączenie się Śląska to świetny pomysł i wielka ulga dla budżetu. Oczywiście jeśli chcieliby też odłączyć część ZUS i płacić sami sobie emerytury górnicze z własnych podatków. Jeśli tak to niech sobie odchodzą i odciążą resztę Polski od płacenia za ich wczesne i drogie emerytury.

   Minus ode mnie tak wielki, jak z mojego Bytomia do Kambodży. Górnicy mają święte prawo przechodzić na wcześniejsze emerytury. Byłeś kiedyś 1200 metrów pod ziemią? W ciemnościach. W temperaturze i wilgotności przekraczającej wszelkie granice wytrzymałości człowieka? Pracowałeś kiedyś w warunkach, kiedy zawsze gdzieś tam z tyłu głowy masz świadomoć, że z tych czeluści możesz się już nie wydostać? A w razie tąpnięcia modliłbyś się tylko o szybką śmierć, tak, żeby jak najmniej cierpieć? I tak przez 35 lat (jak mój dziadek), dzień w dzień?

   A co do Warszawy, już dawno by zdechła bez Śląska i tych "kretów" jak górników kulturalnie nazywają kulturalni ludzie ze stolicy.

Minus minus minus.


Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
04-03-2011 19:53 
 Ocena 2 na 2
Piękny Lolo (2082 punktów)
> A co do Warszawy, już dawno by zdechła bez Śląska

Teraz Warszawa ma się dobrze, wypasiona jest, nastawiali tam biurowców filiom zagranicznych firm, kasiora płynie do stolicy, Warszawiaki bogate, to wyeksploatowany Śląsk, pomału zżerany przez rdzę, a kiedyś żywiący cały nasz kraj, może iść do hasioka.
Dziadek dostaje ode mnie, Zagłębiaka, symbolicznego plusa.
   
05-03-2011 07:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na stacji koło Agry widziałem dziwny przejaw kradzieży. Ktoś ukradł nasze wagony! I wziął je aż do Indii! Tak się spieszył, że nawet z węgla ich nie opróżnił.

(ps: Sprecyzuję, iż ukradł góry od wagonów, bo dół musiał być indyjski z uwagi na inny rozstaw kół. Inaczej wszystko by wziął!)
04-03-2011 20:01 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
To odchodzi od głównego wątku.... ale proszę nie przesadzać. Są różne zawody, znam o wiele bardziej szkodliwe. I dzisiaj nikt nikogo do wyboru zawodu nie zmusza. Jak ktoś jest górnikiem, to z własnej woli. Widocznie przebywanie pod ziemią nie jest dla niego aż tak straszne.
Pierwszy z brzegu zawód - lotnik - jest o wiele bardziej stresujący i niszczący zdrowie. Więc nie przesadzajmy.

Nie widzę więc powodu, aby jakoś specjalnie hołubić górników. Politycy robią to ze strachu przed kilofami i paleniem opon.... To dopiero jest szkodliwe: uleganie chamskim zagrywkom...
04-03-2011 21:30 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>To odchodzi od głównego wątku.... ale proszę nie przesadzać. Są różne zawody, znam o wiele bardziej szkodliwe. I dzisiaj nikt nikogo do wyboru zawodu nie zmusza. Jak ktoś jest górnikiem, to z własnej woli. Widocznie przebywanie pod ziemią nie jest dla niego aż tak straszne.
>Pierwszy z brzegu zawód - lotnik - jest o wiele bardziej stresujący i niszczący zdrowie. Więc nie przesadzajmy.
>Nie widzę więc powodu, aby jakoś specjalnie hołubić górników.

   Nawet minusa mi się wlepić Ci nie chce.

>Politycy robią to ze strachu przed kilofami i paleniem opon.... To dopiero jest szkodliwe: uleganie chamskim zagrywkom...

   Jak ludzie wychodzą na ulicę, to mają powód. Najczęściej taki, że władza ich dyma na wszelkie możliwe sposoby. Kiedyś i Ciebie wydymają. I się wkurwisz. Przemyśl to. Bo nie ma niewydymanych.

Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
04-03-2011 21:55 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Politycy robią to ze strachu przed kilofami i paleniem opon.... To dopiero jest szkodliwe: uleganie chamskim zagrywkom...
>    Jak ludzie wychodzą na ulicę, to mają powód. Najczęściej taki, że władza ich dyma na wszelkie możliwe sposoby. Kiedyś i Ciebie wydymają. I się wkurwisz. Przemyśl to. Bo nie ma niewydymanych.

A tu mamy punkt wspólny widzenia Lecz raczej nie wydaje mi się, żeby górnicy byli szczególnie prześladowani..... Choć oczywiście krótko żyję, mogę wszystkiego nie wiedzieć... Tyle, co wiem, to raczej oni wszystkich innych dymają (to nie moje słownictwo, ale staram się utrzymać konwencję )

Jako, że to nie ten temat wątku, to wypadałoby zakończyć jakoś. A więc tak: zapewne nie dojdziemy do wspólnych wniosków, bo się nie da. Zawsze ktoś będzie widział sprawy inaczej. Rolnicy, górnicy, służba zdrowia.... każda branża jest wg bezpośrednio zainteresowanych wykorzystywana przez "władzę", a w domyśle przez resztę społeczeństwa. Natomiast patrząc z boku, realnie, to jest akurat odwrotnie. Tylko ta reszta społeczeństwa nie potrafi tupnąć nogą.... nie jest wystarczająco zdecydowana i daje się "dymać"....
04-03-2011 20:20 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Zgadzam się z wami Kowalska co do trudu pracy w górnictwie.

Sam mając 36 lat przepracowałem 1,5 roku w jednostkach naukowo badawczych (całkowity staż pracy przez całe życie) także na pracy się znam.
A teraz muszę się sam utrzymywać mieszkając nad jeziorem w kurorcie wypoczynkowym i nie mogąc doczekać się już lata i możliwości popływania na żaglach i na silnym silniku motorówek. Lekko nie jest.

Wątek jest o odłączaniu się i uważam że to dobry pomysł a Śląsk może podnieść przecież ceny wungla i sam opłacać emerytury jak się odłączy, chyba węgiel z Chin go nie wyprze.
Przecież to nasz Polski więc i lepszą wartość opałową ma a i poświęcić go mozna.

Cały czas cynizm.

W życiu nie nazwałem górnika kretem i nigdy nie słyszałem by ktoś go tak nazwał.
Bardzo ciężko pracują ale nie podziwiam ich sam wolałbym juz pracę najemnika też ciężka i niebezpieczna a i zatruć się można ołowiem i to na śmierć.
04-03-2011 20:41 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Cały czas cynizm.

   Widzę.

   Niczego nie zrozumieliście Panowie. Idę oglądać moją miłość, czyli Walle-E'go. Zaraz pozna EVĘ


Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
05-03-2011 08:09 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>    Minus ode mnie tak wielki, jak z mojego Bytomia do Kambodży. Górnicy mają święte prawo przechodzić na wcześniejsze emerytury. Byłeś kiedyś 1200 metrów pod ziemią? W ciemnościach. W temperaturze i wilgotności przekraczającej wszelkie granice wytrzymałości człowieka? Pracowałeś kiedyś w warunkach, kiedy zawsze gdzieś tam z tyłu głowy masz świadomoć, że z tych czeluści możesz się już nie wydostać? A w razie tąpnięcia modliłbyś się tylko o szybką śmierć, tak, żeby jak najmniej cierpieć? I tak przez 35 lat (jak mój dziadek), dzień w dzień?
>    A co do Warszawy, już dawno by zdechła bez Śląska i tych "kretów" jak górników kulturalnie nazywają kulturalni ludzie ze stolicy.

Nie jestem ze stolicy ale myślę sobie iż takie zacietrzewione rozumowanie nic dobrego nie niesie.Wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy zależnie od siebie i bez siebie powyzdychali, ale....
Po pierwsze; kto każe komukolwiek być górnikiem? Jeśli ktoś wybrał taki zawód to taki ma. Jeśli uważa, że coś mu się za wybór zawodu od innych należy niech o to walczy, lecz nie dziwi się i nie ma pretensji o to, że inni mogą jego wybory i roszczenia oceniać inaczej niż on sam.
A roszczeniowość górnicza i przywileje dzięki niej uzyskane nie od dzisiaj znana jest.
Bez minusa (za zacietrzewienie) bo rozumiem punkt widzenia, ale się z nim nie zgadzam.
Byłaś kiedyś na połowie śledzi podczas niewielkiego sztormu? I tak 35 lat? A morze dzikie i głębokie, zimne i mokre jak diabli.

Każdy jest panem swego losu i nikogo innego za dokonane przez siebie wybory nie powinien obarczać.
Ja,gdy nie zagram kilku koncertów nie pomstuje na innych że mi cieżko i że nie mam co do gara włożyć.
Takie sobie życie wybrałem i muszę tych wyborów ponosić konsekwencje.
Pozdrawiam.

Co do większej autonomi regionów i mniejszego scentralizowania państwa to jestem za.
06-03-2011 15:52 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Nie jestem ze stolicy ale myślę sobie iż takie zacietrzewione rozumowanie nic dobrego nie niesie.Wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy zależnie od siebie i bez siebie powyzdychali, ale....

   Ja nie jestem zacietrzewiona. Ot tak tylko się wkurwiam do łez, jak się nie szanuje i nie docenia pracy, o której zdecydowana większość ludzi nie ma pojęcia. I już nie tylko o górnikach mówię. O każdym zawodzie, który wymaga odwagi, zdecydowania i determinacji. Taki lekarz na ten przykład.....

>Po pierwsze; kto każe komukolwiek być górnikiem?

   No i słusznie. Na Śląsku to jeszcze najpopularniejsi są rolnicy, leśnicy oraz łowcy głów.

>Jeśli ktoś wybrał taki zawód to taki ma.

   Ależ Ty mądry jesteś!

>Jeśli uważa, że coś mu się za wybór zawodu od innych należy niech o to walczy, lecz nie dziwi się i nie ma pretensji o to, że inni mogą jego wybory i roszczenia oceniać inaczej niż on sam.

   To zdanie wydrukowałam w największej czcionce, oprawiłam, i już wisi w jednej kopalni. Czyli znaczy się można, ale nie można. Nie spotkałam jeszcze tak mądrej osoby. Super!

>A roszczeniowość górnicza i przywileje dzięki niej uzyskane nie od dzisiaj znana jest.

   Pieprzeni górnicy. Nie dość, że całe życie pod ziemią, to jeszcze chcą, żeby im za to godziwie zapłacić. Banda nierobów.

>Bez minusa (za zacietrzewienie) bo rozumiem punkt widzenia, ale się z nim nie zgadzam.

   Dziękuję w imieniu wszystkich górników pracujących miast i wsi.

>Byłaś kiedyś na połowie śledzi podczas niewielkiego sztormu? I tak 35 lat? A morze dzikie i głębokie, zimne i mokre jak diabli.

   Wiem o czym mówisz. Raz płynęłam wodolotem i wyrywało mi wędkę z rąk. Tak doprawdy się nie da łowić.

>Każdy jest panem swego losu i nikogo innego za dokonane przez siebie wybory nie powinien obarczać.
>Ja,gdy nie zagram kilku koncertów nie pomstuje na innych że mi cieżko i że nie mam co do gara włożyć.

   Właśnie takimi zdaniami pomstujesz. Ale nie martw się. Szopen też umarł młodo. I też na suchoty, bo do gara nie miał co włożyć.

>Takie sobie życie wybrałem i muszę tych wyborów ponosić konsekwencje.

   Nic mi do tego, że siedzisz w domu jak dupa, i czekasz na zmiłowanie.

>Pozdrawiam.

   Ja jakoś nie.

>Co do większej autonomi regionów i mniejszego scentralizowania państwa to jestem za.

   Zrób rozbiory na fortepian i cztery klawisze.


Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
06-03-2011 16:37 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Na chamstwo kobiet reaguję milczeniem.EOT
06-03-2011 16:55 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Na chamstwo kobiet reaguję milczeniem.EOT

   I Ty się śmiesz wypowiadać na temat chamstwa? Przyznam, że nieczęsto spotyka się na tym forum osobniki Twojego, jak by to rzec, kształtu.

Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Na chamstwo kobiet reaguję milczeniem.EOT
>    I Ty się śmiesz wypowiadać na temat chamstwa? Przyznam, że nieczęsto spotyka się na tym forum osobniki Twojego, jak by to rzec, kształtu.
>
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.


??? Proszę o przykłady mojego chamstwa.
simo.hayha. (433 punktów)
To ja całkiem poważnie.

System podziału administracyjnego to problem złożony. Na świecie jest więcej państw jednolitych (w tym Polska), zaś federacje to przypadki uwarunkowane historycznie i politycznie. Mógłbym opisać kazus Austrii, Niemiec czy USA, ale to za dużo pisania. Z resztą większość ludzi orientuje się "co i jak". Sądzę, że mimo iż 46% mieszkańców Rybnika, czy Katowic deklaruje się Ślązakiem, to nie jest to przesłanka do zmiany organizacji państwa.
Nie biorąc Ślązaków za ten przyczynek i rozważając propozycję patrząc na inne rejony Polski powiem krótko - "robienie" federacji z kraju tak jednolitego etnicznie i kulturowo (nawet różnice dialektów nie są u nas tak widoczne, jak np. we Włoszech) jak Polska jest nonsensem. Z resztą jakby ten podział federacyjny miał wyglądać? Oparcie się o obecne województwa? Nie bardzo. Wiele województw niczym się nie różni od innych. Jedne mają większe problemy finansowe. Inne mniejsze. To jak, znowu Polska A i Polska B z granicą na Wiśle? Wszystkie te podziały są sztuczne. W przypadku USA czy choćby Niemiec tak nie jest. Różnice wykształciły się na przestrzeni lat i mają solidne podstawy.

>Czy nasz centralizm państwowy nie ma w zbyt wielu kwestiach cech gospodarki
>centralnie sterowanej minionego okresu?

Ma. I dobrze, że je ma. Centralizm, który powoli jest demontowany i poszczególne części wędrują do samorządów jest systemem optymalnym. Im więcej dla samorządów tym lepiej, ale centrala musi być zachowana.

>wstęp do rozpadu?
Co do samego problemu Śląska. Uważam, że nie są gotowi na stworzenie autonomii, nie mówiąc o państwie. Z wielu administracyjnych, politycznych i ekonomicznych przyczyn.
Stworzenie państwa to nie tylko wola obywateli, ale stworzenie aparatu administracyjnego, policyjnego, urzędowego. Uznanie autonomii/państwa przez społeczność międzynarodową, stworzenie systemu prawnego opartego na nowej konstytucji Śląska to wszystko czynniki, które wg mnie Ślązaków by przerosły.

"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
04-03-2011 04:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z państw stricte federacyjnych można wymienić też Indie (też historia).

Moim zdanem koncepcja Unii Europejskiej, jako federacji głównie małych ojczyzn, czyli miast, powiatów, a nie państw, pokazuje bezsens dzielenia się istniejących państw na mniejsze (sprawa Katalonii, czy Szkocji). Tak się i tak ma zdarzyć, ale w mniej nacjonalistyczny sposób. Ogólnie, jako zwolennik UE, popieram wszelkie przejawy odchodzenia od nacjonalizmu w stronę europejskości. Cieszy mnie to, że w moim mieście mieszka coraz więcej Europejczyków nie pochodzących z Polski, martwią mnie natomiast takie przejawy partykularyzmu, jak nagły "naród górnośląski" chcący państwa. Ciekaw jestem swoją drogą, czy dziennikarze zdołają tak rozdmuchać ten temat iż rzeczywiście zacznie on istnieć na serio (czyli jako poważna liczebnie grupa osób żądająca secesji).
simo.hayha. (433 punktów)
>Ogólnie, jako zwolennik UE, popieram wszelkie przejawy odchodzenia od nacjonalizmu w stronę europejskości.

Ja również. Trzeba jednak robić to niezwykle delikatnie, bo różnic cały czas w Europie jest zbyt wiele. Bułgaria czy Rumunia to państwa o lata świetlne oddalone od Niemców. Powolne wyrównywanie szans państw w UE zmienia te ogromne różnice. Na razie jednak jest zdecydowanie za wcześnie na stworzeni federacji. Kto wie, może nie stać tak dużego i zróżnicowanego organizmu jakim jest UE na stworzenie federacji? Szczególnie, że planowane jest przyłączenie Turcji, czy państw bałkańskich do Unii.
Warto się nad tym zastanowić.

pozdrawiam, simo

"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
05-03-2011 06:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Indie dają sobie radę z federacją, a to w sumie podobnie jak UE. Wiele państw, języków, tradycji. Drawidowie są dużo dalsi etnicznie od Hindusów z Północnych Indii niż my.

Turcja powinna być włączona do UE, ale to już być może ostatni dzwonek, bo Turcy nie znajdując w nas oparcia ciążą ku innym sojuszom... Turcy są pracowici, mają bogatą kulturę, jedno z największych i najpiękniejszych miast Europy, etc. Wydaje mi się też, iż łatwiej byłoby nam wszystkim wprowadzać muzułmańskich emigrantów w życie wedle naszych praw, gdyby w tym wszystkim uczestniczyła Turcja jako członek UE.

Dodam też, że oczywiście nie wszyscy obecnie przebywający na terenie UE tureccy emigranci działają na nas budująco. Ale wspomnijmy co wyczyniali nasi emigranci, zanim staliśmy się państwem tak samo europejskim jak Francja.
05-03-2011 16:26 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Turcja powinna być włączona do UE, ale to już być może ostatni dzwonek, bo Turcy nie znajdując w nas oparcia ciążą ku innym sojuszom... Turcy są pracowici, mają bogatą kulturę, jedno z największych i najpiękniejszych miast Europy, etc. Wydaje mi się też, iż łatwiej byłoby nam wszystkim wprowadzać muzułmańskich emigrantów w życie wedle naszych praw, gdyby w tym wszystkim uczestniczyła Turcja jako członek UE.
>Dodam też, że oczywiście nie wszyscy obecnie przebywający na terenie UE tureccy emigranci działają na nas budująco.

Z pewnym niepokojem obserwuję rozrastającą się wspólnotę turecką wokół kebabu w moim miasteczku. Któregoś dnia przechodziłem koło ich kamienicy (kupili cały dom na peryferiach), zjechało się ich tam ze dwadzieścia osób, i patrzyli się na mnie tak jakoś dziwnie.To oczywiście moje subiektywne wrażenie, nie wyglądam jakoś odbiegająco od normy, chodziło o coś "międzykulturowego", że się tak wyrażę. Nie, proszę Państwa, "wprowadzać muzułmańskich emigrantów w życie wedle naszych praw" się nie da, oni są impregnowani na wpływy wszelkich innych kultur. Polecam przemówienie Davida Camerona, bodajże na Europejskim Forum Bezpieczeństwa, gdzie referował fiasko polityki, która w Niemczech nazywana jest multi-kulti. Dziś nie jest problemem przyjęcie Turcji do UE, tylko Turcy w UE.
05-03-2011 17:37 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Dziś nie jest problemem przyjęcie Turcji do UE, tylko Turcy w UE.

wiadomosci(*)lmank,1,4202362,wiadomosc.html

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-03-2011 20:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>bezsens dzielenia się istniejących państw na mniejsze...

Co masz przeciw rozmnażaniu się przez podział?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-03-2011 06:41 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo wiele rzeczy.

Oto jeden z argumentów:

04-03-2011 07:52 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
>Nie biorąc Ślązaków za ten przyczynek i rozważając propozycję patrząc na inne rejony Polski powiem krótko - "robienie" federacji z kraju tak jednolitego etnicznie i kulturowo (nawet różnice dialektów nie są u nas tak widoczne, jak np. we Włoszech) jak Polska jest nonsensem. Z resztą jakby ten podział federacyjny miał wyglądać?
Wbrew pozorom różnice kulturowe i mentalne są dość duże. Ale wiązałabym je bardziej z wpływami zaborów.
Zanim wprowadzono obecną reformę administracyjną kraju rozważana była opcja podziału kraju na 9-10 województw a województwa na duże powiaty. Zwyciężyła opcja tego co mamy obecnie czyli rozdrobnienie Polski na mało efektywne małe województwa i jeszcze mniejsze (400) powiaty.
Z tego co pamiętam politycy straszyli społeczeństwo właśnie autonomią Śląska ( co to niby miał być podział na landy a Śląsk miał przyłączyć się do Niemiec).
Od pewnego czasu mamy wprawdzie przekazywanie kompetencji do samorządów, ale idzie to bardzo opornie i na ogół następuje wtedy, gdy państwo (centrala) nie daje rady.
Samorządy w większości przypadków gospodarują się lepiej niż państwo, ale politycy boją się "utraty władzy" nad społeczeństwem. Rozdrobnienie powoduje, że mogą lekceważyć głosy samorządów, a centralne zarządzanie pozwala utemperować niepokornych.
To co proponuje RAŚ jest domaganie się większych kompetencji dla samorządów.
Co ciekawe to największe oburzenie i straszenie autonomią wykazują politycy właśnie z Kongresówki. W Wielkopolsce jakoś takiego strachu jak w Warszawie przed autonomią nie widać.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Rigoletto (3891 punktów)
>Samorządy w większości przypadków gospodarują się lepiej niż państwo, ale politycy boją się "utraty władzy" nad >społeczeństwem. Rozdrobnienie powoduje, że mogą lekceważyć głosy samorządów, a centralne zarządzanie >pozwala utemperować niepokornych.

Du hast recht!

>To co proponuje RAŚ jest domaganie się większych kompetencji dla samorządów.
>Co ciekawe to największe oburzenie i straszenie autonomią wykazują politycy właśnie z Kongresówki. W >Wielkopolsce jakoś takiego strachu jak w Warszawie przed autonomią nie widać.

Kraków też nie miałby nic przeciwko temu.
04-03-2011 13:08 
 Ocena 2 na 2
simo.hayha. (433 punktów)
>Wbrew pozorom różnice kulturowe i mentalne są dość duże. Ale wiązałabym je bardziej z wpływami zaborów.

Być może. Jednak ja cały czas będę się kurczowo trzymał porównań. Dla takich państw jak Rosja, USA, Indie, Pakistan, Brazylia oprócz faktycznych różnic społecznych czy kulturowych, również rozmiar państwa obliguje do stworzenia państwa federacyjnego, bo prawdopodobnie jeden rząd w stolicy nie podołałby zarządzaniu państwem. Z kolei Szwajcaria, Austria, mniej Belgia to federacje z przyczyn historycznych i politycznych.
Czy Polska jest gotowa na stworzenie państwa federacyjnego?

1) Gospodarka byłaby tutaj kluczowa. Ciężko oszacować czy zmiana organizacji państwa przyniosłaby wymierne korzyści. Przekazanie dużej autonomii województwom stworzyłoby ogromne kompetencje dla nowych władz wojewódzkich. Czy przyniosłoby to korzyści? W części województw pewnie tak, w części z pewnością nie. Zwiększyłoby to biurokrację. Kontrola nad władzami federacyjnymi od razu mniejsza (stworzenie federacji pociąga za sobą stworzenie konstytucji politycznie liberalnej wobec owych województw), a jedni politycy z ul. Wiejskiej trwoniący pieniądze nam wystarczą.
2) Pogłębienie podziałów w i tak podzielonej Polsce mogłoby prowadzić do jeszcze większej ksenofobii do której, nie oszukujmy się, Polacy mają skłonność.

Nie twierdzę, że to by się nie udało. Szczególnie, że Unia Europejska bardzo dzisiaj stawia na regiony, ładując w nie ogromne pieniądze, ale tymi pieniędzmi trzeba umieć zarządzić. Dalej utrzymuję jednak, że rozmiar państwa, wymierna jednolitość etniczna i kulturowa (z którą pani Alicja się nie zgadza, ale jeszcze raz proszę porównać różnice mentalne, religijne i kulturowe w kilku wybranych federacjach a w Polsce) i niski poziom klasy politycznej to uwarunkowania wiodące nas ku jednolitości.

pozdrawiam, simo.


"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
Rigoletto (3891 punktów)
>>powiecie o zmianie ustroju Polski na federacyjny?

Jestem za! Na początek proponuję podzielić Polskę na część europejską (były zabór pruski i austriacki) i azjatycką (była Kongresówka).
04-03-2011 04:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A co z Wrocławiem? Tak się tylko pytam, bo w nim mieszkam
04-03-2011 09:16 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>A co z Wrocławiem? Tak się tylko pytam, bo w nim mieszkam

Wrocław to Lwów na emigracji, więc jak najbardziej Europa. Proponuję rotacyjną stolicę w Krakowie i Poznaniu, a Dutkiewicz na prezydenta.
04-03-2011 17:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wrocław już jest Wrocławiem. Coraz rzadziej spotykam ludzi, którzy pamiętaliby Lwów. Czasem mi się wydaje, że na ludzi wpływa też genius loci, gdyż Wrocławianie coraz chętniej żyją również swoją niepolską historią. Tak, jakby architektura miasta, jego urbanistyka, zakamarki, zieleń, topografia, wpływały jakoś na ludzi, którzy w nim żyją. Zapewne 50 lat temu polski wrocławianin i wygnany Breslauer mówiliby o dwóch zupełnie innych miastach. Teraz znów jest to jedno miasto. Takie mam wrażenie.

A we Lwowie byłem i przypominał mi to, co jest obecne też we Wrocławiu. Oczywiście nie zapominajmy, że Ukraincy, podobnie jak Wrocławianie, zapewne przesiąkają też genius loci.
04-03-2011 10:14 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>A co z Wrocławiem? Tak się tylko pytam, bo w nim mieszkam
   Mieszkańcy Breslau powinni postawić na cichy sojusz z woj. Lubuskim i Zachodnio-Pomorskim. I w takiej konfiguracji powrócić na łono matki Germanii. Podniesie to standard życia wszystkim.
   Drugie wyjście to konfederacja z Opolanami i Małopolanami. Przyłączenie się do Czech i dalszy lobbing w kierunku restauracji Austro-Węgier.
   Zdaję sobie sprawę że oba rozwiązania mają poważny mankament w postaci bariery językowej. Dlatego trzeba będzie położyć szczególny nacisk na edukację kolejnych pokoleń. Już po 100 latach bariera językowa powinna być niezauważalna.
04-03-2011 17:17 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ależ po co? Ja trzymam kciuki za jednoczenie się Europy. Już teraz mieszka i pracuje we Wrocławiu wielu Europejczyków, którzy nie są Polakami. Podoba mi się to. Jesteśmy bliżej Berlina, Paryża, Madytu i Rzymu...

No, może Rzymu nie będę wyliczał, bo niestety wszyscy jesteśmy za blisko tego miasta z uwagi na pewną jego parszywą dzielnicę, choć trzeba przyznać, że ze znakomitą architekturą.
04-03-2011 08:51 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Jestem za! Na początek proponuję podzielić Polskę na część europejską (były zabór pruski i austriacki) i azjatycką (była Kongresówka).
A w ucho chcesz? Tak po azjatycku?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
04-03-2011 09:20 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>A w ucho chcesz? Tak po azjatycku?

Ach wy barbarzyńcy!
05-03-2011 07:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja już szósty miesiąc w Azji mieszkam i gadanie o tym, że Warszawa jest Azją to jakieś zupełne nieporozumienie. To czysta Europa. W porównaniu z Delhi nie ma większych różnic między Warszawą, Zurychem, a Madrytem.

Druga rzecz to to, że Azja jest wielkim kontynentem i nie ma czegoś takiego jak "jedność obyczajów azjatyckich". Chińczyka i Pendżabczyka, czy Taja, dzieli więcej różnic niż Turka, Polaka i Francuza.

Oczywiście azjatyckość (a raczej hinduskość, chińskość, japońskość etc), tak samo jak europejskość, to pewien zasób powszechnych wad i zalet.

I mówię o tych japońskościach szczerze, bo to są odrębne cywilizacje, tak samo jak europejska, nie zaś tylko odrębne kraje w obrębie tej samej cywilizacji, jak Francja czy Włochy.
Rigoletto (3891 punktów)
>Ja już szósty miesiąc w Azji mieszkam i gadanie o tym, że Warszawa jest Azją to jakieś zupełne nieporozumienie.

Hmm...
04-03-2011 10:31 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Jestem za! Na początek proponuję podzielić Polskę na część europejską (były zabór pruski i austriacki) i azjatycką (była Kongresówka).
A Gdynia i Kaszuby? Może jako 3 część... skandynawska

med vennlig hilsen
Karol


Thank God, I'm an atheist
Rigoletto (3891 punktów)
>>Jestem za! Na początek proponuję podzielić Polskę na część europejską (były zabór pruski i austriacki) i azjatycką (była Kongresówka).
>A Gdynia i Kaszuby? Może jako 3 część... skandynawska

Kaschubai? Sie sind auch der kaiserliche...
spellbinder (8577 punktów)
Robią jak zwykle aferę z niczego. Problem wziął się z tego, że kilka osób nie mogło się zdecydować co wpisać, bo jak to tak, on i Polak i Ślązak. A do wpisania jedno...

Teraz sami robią problem, nakłaniając ludzi do zakreślania jedynej właściwej odpowiedzi. No bo skoro ktoś trąbi, że "możesz być Ślązakiem", to on se pomyśli "A mogę! To jestem!".

I jeszcze te sondaże, które dla sporej części ludzi są takim uchyleniem rąbka przyszłości... 46% to Ślązacy... no to ja też muszę, bo 46% to dużo jest no i w końcu mogę być Ślązakiem, więc jestem.

Bzdura.
Piątkowski (5131 punktów)
Dla mnie członkowie tej organizacji (RAŚ) winni stanąć przed sądem:

Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu,

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1,

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
04-03-2011 09:14 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej,...

Można było podkreślić przemocą, co zmienia postać rzeczy. Konstytucja stwarza możliwość zmiany konstytucji i kreowanej przez nią rzeczywistości.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-03-2011 00:42 
 0 na 2
Sledziu (1058 punktów)
>Dla mnie członkowie tej organizacji (RAŚ) winni stanąć przed sądem:

Jesteś analfabetą. Przesłanki, by stwierdzić u ciebie analfabetyzm, są co najmniej trzy:

a)Nie odróżniasz autonomizacji od secesji. Jako że jest o nas naprawdę głośno od kilku miesięcy - musisz nie umieć czytać, skoro dotąd nie zapoznałeś się z tą dystynkcją.

b)Nie rozumiesz przepisu, który przytaczasz. Skoro mowa jest o "zmianie przemocą konstytucyjnego ustroju RP", to próba dokonania jego rewizji drogą demokratyczną nie może uchodzić za przestępstwo.

c)Powyższy przejaw twojej ignorancji musi wspierać się na innym przeoczeniu: szeregu projektów nowej konstytucji, za które nikt autorów nie ścigał.

Wziąwszy pod uwagę, że umiesz pisać - co oznacza, iż w sensie ścisłym możesz najwyżej być półanalfabetą - istnieje jeszcze jedna możliwość: jesteś faszystą i jako taki celowo fałszujesz sens artykułów, na które się powołujesz.

Faszystami bądź analfabetami są również, rzecz jasna, wszyscy nagradzający twoje faszystowsko-dyletanckie enuncjacje plusami.

Wsio - i bez pozdrowień.

Lubię placki.
05-03-2011 07:37 
 Ocena 4 na 4
rhotax7 (3947 punktów)
Mam prośbę czy mógłbyś napisać mi czy po uzyskaniu autonomii będziecie sami sobie wypłacać:
-emerytury górnicze
-mundurowe
-sami walczyć z powodziami
-opłacać kary za zanieczyszczanie środowiska
-oraz walczyć ze szkodami górniczymi

Ja tam wyżej plusa nie dawałem także zgodnie z Twoją definicją faszystą nie jestem.

Dobrze by było gdybyś zechciał zapoznać nas z plusami autonomii w osobnym wątku.
Oraz z szeroko pojętymi jej założeniami tak byśmy mogli je przeanalizować i ewentualnie wzbogacić wasze stanowisko naszymi uwagami i wzbogacić naszą wiedzę o tym ruchu i jego założeniach.
05-03-2011 08:33 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)
"Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej..."

W pierwszym członie tego zapisu nie ma mowy o przemocy, jest natomiast o próbie oderwania części obszaru i pozbawieniu niepodległości (nie zdefiniowano w jaki sposób), natomiast "przemoc" tyczy się obalenia ustroju RP, czyli np zamachu na rząd, sejm, senat... jeśli ktoś tu jest analfabeta, to chyba jednak Ty...
Jeśli dbałość o integralność RP jest dla Ciebie faszyzmem, to znaczy, że masz już jakiś problem natury psychicznej, ewentualnie cierpisz na skrajny analfabetyzm, który sam mi zarzucasz... Nie muszę należeć do komunistycznej międzynarodówki aby myśleć racjonalnie.
05-03-2011 18:41 
 Ocena 1 na 3
Sledziu (1058 punktów)
>"Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej..."
>W pierwszym członie tego zapisu nie ma mowy o przemocy, jest natomiast o próbie oderwania części obszaru i pozbawieniu niepodległości

Jak przystało na analfabetę - nie doczytałeś. Pierwszą przesłanką pozwalającą diagnozować u ciebie analfabetyzm jest bowiem nieumiejętność rozróżnienia pomiędzy autonomią a secesją. Zapamiętaj więc raz na zawsze: autonomia oznacza radykalne rozszerzenie samorządności W RAMACH państwa macierzystego - i z zachowaniem jego integralności terytorialnej. Co więcej: postulat autonomii nawet nie wymaga zmian w konstytucji kwietniowej - jako że o regionach autonomicznych mówimy zawsze w kontekście ustroju unitarnego, poręczanego w ustawie zasadniczej. W ustrojach federalistycznych zagadnienie autonomii NIE WYSTĘPUJE. Propozycje RAŚ są zatem niczym innym, jak staraniem o nową reformę samorządową, która zagwarantowałaby wszystkim województwom swobodę w zakresie negocjacji warunków zależności, w jakiej chcą pozostawać w stosunku do centrali w Warszawie.

No, ale żeby to wiedzieć - trzeba, niestety, czytać. Słuchanie oszołomów bełkoczących w TVN i Radiu Maryja o zagrożeniu dla integralności terytorialnej RP i niemieckiej agenturze jest o wiele prostsze, niemniej jednak, niestety, ma znacznie mniejszą wartość poznawczą od starej dobrej lektury.

>Jeśli dbałość o integralność RP jest dla Ciebie faszyzmem, to znaczy, że masz już jakiś problem natury psychicznej

Ależ skąd. Jako dumny członek RAŚ - sam o nią dbam. Faszystami nazywam natomiast wszelkich domorosłych policjantów myśli, chcących rozstrzygać o tym, kto i kim ma się czuć.

>Nie muszę należeć do komunistycznej międzynarodówki aby myśleć racjonalnie.

Nie rozumiem: RAŚ jest ponadpartyjnym stowarzyszeniem, w którym dominuje nurt konserwatywno-liberalny. Sądzę jednak, że ty za to ze swoją admiracją dla centralizmu jak ulał pasowałbyś do Kominternu. A, pardon - zapomniałbym: odchylenie nacjonalistyczne nie było tam mile widziane. Pozdrów więc kolegów skinów.


Lubię placki.
05-03-2011 18:55 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Proszę się od analfabetów nie wyzywać - minus.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 19:15 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>Proszę się od analfabetów nie wyzywać - minus.
>Pozdrawiam
>
1 + e^(i * Pi) = 0


Proszę wybaczyć - ale ten człowiek jawnie domaga się pozbawienia mnie fundamentalnych swobód należących do I kategorii praw człowieka i gwarantowanych również przez polską konstytucję - z wolnością słowa i zrzeszeń na czele. Brak tych swobód jest niezawodnym znamieniem totalitaryzmu. Jeśli więc ktoś zasługuje na minusy - a nawet na postawienie przed sądem - to właśnie Piątkowski. Art. 256 Kodeksu Karnego stanowi bowiem: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.



Lubię placki.
05-03-2011 19:50 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
On się powołał na artykuły i tyle. Ty zacząłeś od nazwania go analfabetą, powiedzmy, że w pierwszym poście pod wpływem emocji, bo chciałby Cię do sądu ciągnąć.
Ale w drugim już bez emocji i zaskoczenia było, więc minus.

Jest jasne, że prawo daje się interpretować na różne strony, ale też można na to odpowiadać, tak jak zrobiłeś to w powyższym poscie - również interpretacją prawa.

Natomiast na ciągnięciu obelg przegrywa ten, kto pierwszy zaczął wymianę ciosów - takie miewam wrażenie często.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 20:02 
 Ocena 3 na 3
Sledziu (1058 punktów)

>Natomiast na ciągnięciu obelg przegrywa ten, kto pierwszy zaczął wymianę ciosów - takie miewam wrażenie często.
>Pozdrawiam
>
1 + e^(i * Pi) = 0


Przyznaję rację - rzeczywiście, miewam problemy z powściągliwością. Proszę mnie jednak nie obligować do szacunku dla człowieka odmawiającego nie zgody na moje poglądy, a zgody na ich głoszenie. Ponadto proszę zauważyć, że żadna z osób wypowiadających się w tym wątku niechętnie o RAŚ nie została przeze mnie - oprócz, rzecz jasna, Piątkowskiego oraz interlokutorów popierających jego totalniackie zapędy - potraktowana obelgami. Właśnie z uwagi na tę (nie)subtelną różnicę.

Pozdrawiam.

Lubię placki.
05-03-2011 20:39 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
On uzasadnił swój osąd i na dodatek wziął go w cudzysłów "dla mnie".
Ma prawo się wypowiadać. Podbudowę dla swojej opinii oparł w interpretacji prawa. Można się z nim nie zgadzać lub uważać, że interpretacja jest niewłaściwa. Zrobił jednak wszystko w taki sposób, że nie można stwierdzić, że wynikało to ze "złej woli". Dla osób postronnych (jak ja) przynajmniej.

Nie chodzi o szacunek dla interluktora (chociaż miło by było, gdyby był), ale dla postronnych osób, które czytają to forum, publiczne forum, jakby nie było.
Że zdarzy się zakląć, czy być wulgarnym w emocjach, to jakoś uchodzi (mniej lub bardziej), ale nie warto ciągnąć inwektyw.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 22:26 
 Ocena 5 na 5
Piątkowski (5131 punktów)
Tu z Wikipedii mamy ciekawy cytat, podejście przewodniczącego RAŚ do nas Polaków (On sam nie czuje się Polakiem):

"Wypowiedzi Jerzego Gorzelika

Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik deklarował swój negatywny stosunek do roli, jaką państwo polskie odegrało w XX wieku na Górnym Śląsku. Mówił m.in. : "Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo zwane Rzeczpospolita Polska, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do samookreślenia i dlatego nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa" oraz wypowiedź nawiązująca do poglądu wyrażonego podczas obrad traktatu wersalskiego w 1919 przez brytyjskiego premiera Davida Lloyd George, że "przyłączyć Górny Śląsk do Polski to tak, jakby małpie dać zegarek", do której Gorzelik dodał w odniesieniu do Polski jako małpy i Śląska jako zegarka "Po 80 latach, widać, że małpa zegarek zepsuła". "

Jeśli ktoś tu jest faszystą i czuje się lepszy od reszty polskiego społeczeństwa, to na pewno nie ja... facet porównuje nas do małp, zapomina, że gdyby nie wojna na 2 fronty i późniejsza okupacja niemiecka i sowiecka, poczyniły szkody naszemu państwu, które po dziś dzień usiłujemy naprawić... nie podoba mu się w PL, droga wolna, nikt go tu nie trzyma na siłę...
Sledziu (1058 punktów)
Jak wszyscy polscy nacjonaliści (stosuję ten termin w fachowym, nie - potocznym sensie), nie będąc w stanie wykazać istnienia w programie RAŚ inkryminowanych wątków separatystycznych, chwytasz się ostatniej deski ratunku - wyciągasz stare cytaty z naszego przewodniczącego sprzed lat. Mając na uwadze, że identyczną strategię argumentacyjną stosują w swoich wypowiedziach na przykład panowie Dorn i Czarnecki, gratuluję ci autorytetów i zarazem przystępuję do sprawdzenia, co takiego powiedział dr Gorzelik, że miałoby to rzekomo zaprowadzić go za kratki.

>Tu z Wikipedii mamy ciekawy cytat, podejście przewodniczącego RAŚ do nas Polaków (On sam nie czuje się Polakiem):

Obrzydliwy zbrodniarz.

>"Wypowiedzi Jerzego Gorzelika
>Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik deklarował swój negatywny stosunek do roli, jaką państwo polskie odegrało w XX wieku na Górnym Śląsku. Mówił m.in. : "Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk.

Identyczne tradycje sam wyniosłem z domu. Na szczęście polskie prawo nie jest - wbrew twoim rojeniom - wzorowane na rozwiązaniach znanych z III Rzeszy, toteż bycie nie-Polakiem nie jest w tym kraju przestępstwem. Pozwolisz więc, że dopóki ty i tobie podobni stanowicie mały, szowinistyczny margines - Gorzelik, ja i co najmniej 170 tys. innych Górnoślązaków będziemy cieszyć się wolnością.

>Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo zwane Rzeczpospolita Polska, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do samookreślenia i dlatego nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa"

Fakt: to brzmi mocno - ale warto zwrócić uwagę na kontekst, w jakim padły te słowa. Otóż Jerzy Gorzelik wypowiedział je w wywiadzie udzielonym bezpośrednio po odmowie rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej - jako ówczesny lider tego stowarzyszenia miał więc prawo do rozgoryczenia i cierpkich słów. Niemniej jednak w późniejszych wypowiedziach podkreślał swoją lojalność wobec RP - czego potwierdzeniem są ściśle legalistyczne metody działań RAŚ.

>oraz wypowiedź nawiązująca do poglądu wyrażonego podczas obrad traktatu wersalskiego w 1919 przez brytyjskiego premiera Davida Lloyd George, że "przyłączyć Górny Śląsk do Polski to tak, jakby małpie dać zegarek", do której Gorzelik dodał w odniesieniu do Polski jako małpy i Śląska jako zegarka "Po 80 latach, widać, że małpa zegarek zepsuła". "

Czy - biorąc pod uwagę gospodarczą, polityczną i kulturową degradację Górnego Śląska na przestrzeni ostatnich 65 lat - aby na pewno nie miał racji?

>Jeśli ktoś tu jest faszystą i czuje się lepszy od reszty polskiego społeczeństwa,

Faszyzm nie polega na poczuciu wyższości. Znów elementarna wiedza szwankuje.

>to na pewno nie ja... facet porównuje nas do małp,

Nie żadnych "was" - każdego z osobna Polaka - tylko państwo polskie, które, jak sam poniżej zauważasz, w istocie nigdy nie przestało być dysfunkcyjne.

>zapomina, że gdyby nie wojna na 2 fronty i późniejsza okupacja niemiecka i sowiecka, poczyniły szkody naszemu państwu, które po dziś dzień usiłujemy naprawić...

Nie zapomina, ale jako Górnoślązak ma prawo identyfikować śląskie krzywdy z Polską jako taką, w dalszej zaś kolejności z kolejnymi panującymi w niej ustrojami. Dokładnie analogicznie Polacy mówią (słusznie!) o niemieckiej (a nie tylko nazistowskiej) okupacji. Poza tym: zdajesz się sądzić, że wprawdzie nie istnieje narodowość śląska, ale za to istnieje narodowość komunistyczna - skoro efekty polskiej państwowości na Górnym Śląsku to dla Ciebie owoce działań jakichś mitycznych "sowietów" - a nie po prostu polskich komunistów.

Lubię placki.
05-03-2011 23:22 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)
Nie istniej takie coś jak: narodowość śląska... Nawet Trybunał Europejski dał wam to jasno do zrozumienia, tak samo jak nie ma czegoś takiego jak narodowość Gdańska, choć za sprawą nazistów Gdańsk był "wolnym" Miastem... za czasów II RP, Ślązacy walczyli o autonomię przeciwko Niemcom i w służbie Rzeczypospolitej Polskiej, dziś przeinaczacie fakty i robicie dokładnie odwrotnie, niż tamci Śląscy-Polscy patrioci.
05-03-2011 23:45 
 Ocena 2 na 2
Sledziu (1058 punktów)
>Nie istniej takie coś jak: narodowość śląska...

LOL. Trybunał w Strasburgu nie mógł niczego przeciw istnieniu tej narodowości orzec, bowiem narodowość to nic innego, jak subiektywna tożsamość podmiotu - i istnieje o tyle, o ile ludzie się do niej poczuwają. Orzeczenie Trybunału głosiło jedynie, że regulacje dotyczące przyznawania zainteresowanym grupom statusu mniejszości narodowej należą do kompetencji poszczególnych państw, skutkiem czego nie istnieją prawne przesłanki ingerencji w decyzję polskiego sądu.

>Nawet Trybunał Europejski dał wam to jasno do zrozumienia, tak samo jak nie ma czegoś takiego jak narodowość Gdańska, choć za sprawą nazistów Gdańsk był "wolnym" Miastem... za czasów II RP, Ślązacy walczyli o autonomię przeciwko Niemcom i w służbie Rzeczypospolitej Polskiej, dziś przeinaczacie fakty i robicie dokładnie odwrotnie, niż tamci Śląscy-Polscy patrioci.

LOL. Wybacz, ale na tym poziomie dyletantyzmu historycznego nie da się racjonalnie dyskutować. Kończę zatem dyskusję - ale nie bez pożegnania. Na koniec małe zadanie domowe: sprawdzić hasła Związek Górnoślązaków, Śląska Partia Ludowa, Katolicka Partia Ludowa, Józef Kożdoń, Ewald Latacz, Carl Ulitzka, Jan Kustos i - przede wszystkim - wyniki plebiscytu na Górnym Śląsku z 20 marca 1921 roku.

PS: Jako "krojcok" (syn Polki i Górnoślązaka) byłbym śmieszny, bawiąc się w antypolonizm. Nie dystansuję się od swoich polskich korzeni i deklaruję emocjonalne związki z Polską. Jeśli jednak rzeczywiście darzę pogardą jakichś Polaków - to właśnie takich, jak ty - ciemnych, niedouczonych, a przy tym święcie przekonanych o swojej racji i usiłujących przemocą narzucać tę rację innym.

Bez odbioru.


Lubię placki.
06-03-2011 00:15 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
poza inwektywami w moim kierunku, nie zauważyłem z Twojej strony dyskusji, w kilku postach zdążyłeś mnie nazwać skinem, faszystą (nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek należał do którejś z tych grup/subkultur) itp... wypowiedzi Prezesa waszego związku jasno określają kurs waszej organizacji, z tego co można wyczytać, to Tobie bliżej do bycia faszystą niż mi, to ty dzielisz ludzi na Polaków i Ślązaków nie ja (tak jak Adolf H dzielił na Rasę Panów i podludzi), bo dla mnie Ślązak to taki sam Polak jak Kaszub, Gdańszczanin, Krakus czy Warszawiak.
Każdym kolejnym postem na tym forum, tylko potwierdzasz to, że Wasza organizacja jest niebezpieczna dla integralności RP, a tacy ludzie jak Ty, to zwykli fanatycy.
Sledziu (1058 punktów)
>po za inwektywami w moim kierunku,

Chyba:"poza".

>nie zauważyłem z Twojej strony dyskusji,

I ten brak dyskusji z mojej strony zmusił cię najpierw do odejścia od prób wyłuskiwania z naszych postulatów elementów separatystycznych, później do zarzucenia wątku rzekomo antypolskich wypowiedzi Jerzego Gorzelika, a wreszcie do zignorowania mojego sprostowania w sprawie werdyktu Trybunału w Strasburgu? Brawo.

>w kilku postach zdążyłeś mnie nazwać skinem,

Nie nazwałem cię skinem, tylko poprosiłem o przekazanie pozdrowień kolegom - ideowym.

>faszystom

Chyba:"faszystą".

>wypowiedzi Prezesa waszego związku jasno określają kurs waszej organizacji,

Nie mamy prezesa, tylko przewodniczącego. Zresztą "prezes" pisze się z małej litery. I nie jesteśmy żadnym "związkiem" - tylko stowarzyszeniem.

>z tego co można wyczytać, to Tobie bliżej do bycia faszystom

Znów - chyba: "faszystą"?!

>niż mi, to ty dzielisz ludzi na Polaków i Ślązaków nie ja

I jeszcze Niemców, Francuzów i wielu innych.

>bo dla mnie Ślązak to taki sam Polak jak Kaszub, Gdańszczanin, Krakus czy Warszawiak.

Co rodzi pewien problem, jeśli dany Ślązak czy Kaszub nie czują się Polakami w przeciwieństwie do Krakusa bądź Warszawiaka. Dziwnie podobny do tego, na który wspomniany prze Ciebie Adolf "H" (gdzie zgubiłeś kropkę?) natrafił stwierdziwszy, że dla "podludzi" ich ziemie nie noszą nazwy Liebensraum.

Nawiasem: jak ja uwielbiam tych nacjonalistycznych fanatyków, którzy kochają swój kraj tak bardzo, że nawet zapomnieli z tej miłości nauczyć się poprawnie posługiwać ojczystym językiem. Skini to rzeczywiście najlepsze towarzystwo dla ciebie.

EDIT: Właśnie dostrzegłem w którymś z twoich poprzednich postów frazę mówiącą, że "za sprawą nazistów" Gdańsk był kiedyś Wolnym Miastem. Kończ waść - wstydu (sobie) oszczędź.


Lubię placki.
06-03-2011 00:49 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
słyszałeś kiedyś o dysortografii? Nie mam na to zbytniego wpływu, o ile automat w przeglądarce nie poprawi mi błędów, to niestety pojawia się ich sporo, no ale jak zwykle w Twojej wypowiedzi nie znalazłem niczego, po za uwypuklaniem moich błędów ortograficznych. Życie i czas pokaże, kto z nas miał racje, a następne pokolenia to ocenią i mam nadzieję, że rozliczą.
Przypomina mi się pewne hasełko głoszone przez podobnych Tobie: "Śląsk dla Ślązaków..." to chyba bardziej pasuj po ideologię skinhead`owską niż dbałość o integralność państwa Polskiego składającego się z wielu różnych regionów w skład których wchodzą Polacy używający wielu regionalnych gwar jak np Ślązacy.

W kwestii Wolnego Miasta, to o ile "znam" historię, 1920 Liga Narodów szła na kompromis i stworzyli sztuczny Twór jakim było autonomiczne państwo-miasto, ale szybciutko po dojściu nazistów do władzy zaczęła się "walka" o Gdańsk, zresztą warto sobie przypomnieć problemy jakie miała Polska po zakończeniu I wojny światowej, dla wielkich mocarstw Polska praktycznie nie istniała i aby się odrodzić sporo się działo, wojna się skończyła, a my nadal musieliśmy walczyć o niepodległość... teraz tacy jak Ty, próbują rozmontować ten kraj od środka. Przynosisz wstyd tym Ślązakom, którzy oddali życie, za to by Śląsk był Polski...
Sledziu (1058 punktów)
>słyszałeś kiedyś o dysortografii?

Odżywiśźie, papjer niewontpliwie cie usprawiedlifia. Racz jednak zwrócić uwagę, że taką samą naturalną niedyspozycją intelektualną jak dysortografia czy dysleksja jest posiadanie IQ poniżej 80, za które (na razie) nie otrzymuje się żadnych przywilejów na egzaminach itp. Po prostu uchodzi się za genetycznego kretyna - i tyle. Chociaż nie zdziwię się, jak i na to z czasem znajdzie się papier - na dysmózgię.

>Przypomina mi się pewne hasełko głoszone przez podobnych Tobie: "Śląsk dla Ślązaków..."

Widzę, że starałeś się odrobić zadanie domowe. Tyle że znów nie doczytałeś (albo w Wikipedii piszą nieprecyzyjnie). Hasło "Górny Śląsk dla Górnoślązaków" ("Oberschlesien fur Oberschlesiers"), ukute przez rzeczników suwerenności Śląska w latach 1918-1919, oznaczało objęcie władzy na Górnym Śląsku przez samych jego mieszkańców - zamiast namiestników Berlina lub Warszawy. Tylko tyle.

>Polacy używający wielu regionalnych gwar jak np Ślązacy.

Ale ja się cały czas pytam: kim ty jesteś, żeby dyktować 200 tysiącom ludzi, kim mają się czuć?

>W kwestii Wolnego Miasta, to o ile "znam" historię, 1920 Liga Narodów szła na kompromis i stworzyli sztuczny Twór jakim było autonomiczne państwo-miasto,

Znaczy: "naziści stworzyli"? Poza tym nie Liga Narodów szła na kompromis, i nie w roku 1920, bo powstanie WM Gdańsk zostało ustalone wcześniej - na konferencji paryskiej, tak samo jak powstanie Ligi. W 1920 roku Liga po prostu wprowadziła w życie postanowienia traktatu wersalskiego.

>teraz tacy jak Ty, próbują rozmontować ten kraj od środka.

Pomówienie - co, panie legalisto,bywa widziane raczej niechętnie i poszkodowani od czasu do czasu decydują się bronić swojego imienia w sądzie.

>Przynosisz wstyd tym Ślązakom, którzy oddali życie, za to by Śląsk był Polski...

Dwa pierwsze powstania śląskie miały raczej marginesowy zasięg i stanowiły samoobronę Polaków i śląskojęzycznych autochtonów przed terrorem niemieckim. Trzecie - było zorganizowanym przez Polskę i Francję zamachem stanu, w którym pochodzący w większości spoza Śląska ochotnicy zakwestionowali rezultaty demokratycznego plebiscytu, w którym 60% głosujących opowiedziało się za pozostawieniem GŚ w granicach Niemiec.

Nawiasem: w tej zainspirowanej przez polski nacjonalizm mini-wojnie domowej była też druga strona - Ślązacy walczący o niemieckość Śląska. Czy dzisiejsi fanatycy majaczący o odwiecznej polskości Śląska nie plują na pamięć milionów niemieckich Górnoślązaków - którym też zdarzało się kłaść głowy za niemiecki nacjonalizm? Ruch Autonomii Śląska podkreśla cywilizacyjne i kulturo-twórcze zasługi w kształtowaniu historii Górnego Śląska przypadające w udziale zarówno Polakom, Niemcom, Czechom, jak i miejscowej ludności nie poczuwającej się do związków z żadnym z tych narodów. Dlatego też jesteśmy ostatnim ugrupowaniem, które można by posądzać o plucie na przodków.

Lubię placki.
06-03-2011 11:58 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
a kim ty jesteś, aby tworzyć Państwo w państwie (nazywane z poprawności politycznej: autonomią) wobec 40 milionów Polaków? Marzy ci się drugie Kosowo? Może to Cała ludność Polski, winna się wypowiedzieć w demokratycznych wyborach, o tym co sądzą o nadaniu autonomii dla Śląska?
Co do "rozmontowywania" kraju, to jakież to pomówienie? Skoro ktoś dąży do tworzenia autonomii w kraju, to jest to jak najbardziej trafne określenie. Cała Europa się jednoczy, a takim jak Ty marzy się utworzenie fikcyjnego narodu (bo nie ma kogoś takiego jak narodowość śląska, są niemieccy Ślązacy(np mniejszość niemiecka w PL), polscy Ślązacy i czescy, ale nie jako osobna nacja, która jako idea powstała w XIX wieku).
cytat ze statutu RAŚ:
" 1.

Celem Ruchu Autonomii Śląska jest:

* rozbudzenie i ugruntowanie śląskiej tożsamości narodowej bądź regionalnej wśród mieszkańców Śląska
* odrodzenie i promocja kultury śląskiej oraz śląskiego środowiska twórczego
* propagowanie wiedzy o Śląsku
* inicjowanie i utrzymywanie kontaktów ze Ślązakami niezależnie od ich aktualnego miejsca zamieszkania
* ochrona praw mieszkańców Śląska
* uzyskanie przez Śląsk pełnej autonomii politycznej, gospodarczej i kulturowej"
Sledziu (1058 punktów)
>a kim ty jesteś, aby tworzyć Państwo w państwie (nazywane z poprawności politycznej: autonomią) wobec 40 milionów Polaków? Marzy ci się drugie Kosowo?

Raczej: druga Bawaria, Katalonia, drugi New York...

>Może to Cała ludność Polski, winna się wypowiedzieć w demokratycznych wyborach, o tym co sądzą o nadaniu autonomii dla Śląska?

Słucham? Cała ludność Polski ma się wypowiadać w sprawie statusu regionu?

>Co do "rozmontowywania" kraju, to jakież to pomówienie? Skoro ktoś dąży do tworzenia autonomii w kraju, to jest to jak najbardziej trafne określenie.

Tia... Przykładowe "rozmontowane" kraje: USA, Niemcy, Szwajcaria, Hiszpania, Włochy.

>Cała Europa się jednoczy, a takim jak Ty marzy się utworzenie fikcyjnego narodu (bo nie ma kogoś takiego jak narodowość śląska, są niemieccy Ślązacy(np mniejszość niemiecka w PL), polscy Ślązacy i czescy, ale nie jako osobna nacja, która jako idea powstała w XIX wieku).

Naprawdę nie stać cię na odpowiedź na argumenty? Kilkakrotnie już prostowałem przekłamanie i błędy pojawiające się w twojej wizji autonomii i narodu, podobnie jak rzekomo negujący istnienie narodowości śląskiej werdykt Trybunału w Strasburgu. Może podyskutowałbyś z tym, zamiast klepać mantry za demagogami z telewizji?


Lubię placki.
06-03-2011 12:37 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
nie sprecyzowaliście w swoim statucie tego zapisu: uzyskanie przez Śląsk pełnej autonomii politycznej, gospodarczej i kulturowej
Więc jako Polak, mam prawo obawiać się o region Śląski, wchodzący w skład mojej ojczyzny.
Sledziu (1058 punktów)
>nie sprecyzowaliście w swoim statucie tego zapisu: uzyskanie przez Śląsk pełnej autonomii politycznej, gospodarczej i kulturowej Więc jako Polak, mam prawo obawiać się o region Śląski, wchodzący w skład mojej ojczyzny.

Ale tu nie ma czego precyzować. Autonomia to szeroka samorządność w ramach państwa narodowego, a nie secesja - i tyle. Ty po prostu nie rozumiesz tego słowa, do czego masz prawo - nie każdy jest politologiem albo pasjonatem polityki. Problem w tym, że za cholerę nie chcesz uznać swojego błędu.

Za Wikipedią: Autonomia polityczna oznacza samozarządzanie częścią lub całością terytorium kraju, w zakresie wyznaczonym przez konstytucję. Inaczej: zasada ograniczenia zakresu ingerencji władz państwa w sferę praw zastrzeżonych do kompetencji organów wyłanianych przez mniejszości polityczne. Dzięki autonomii politycznej władze nie mają pełnej kontroli oraz nie mogą ingerować, wtrącając się do praw zastrzeżonych przez ludzi wyłonionych przez mniejszość polityczną.

Autonomiczne parlamenty i rządy prowadzą działalność pod nadzorem organów centralnych. Statut autonomii jest ustanawiany i uchwalany przez organ ogólnopaństwowy, najczęściej przez parlament.



Lubię placki.
06-03-2011 12:53 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Za Wikipedią:Autonomia polityczna oznacza samozarządzanie częścią lub całością terytorium kraju, w zakresie wyznaczonym przez konstytucję.
Polska konstytucja nie przewiduje autonomii żadnego regionu, więc dopóki nie zostanie zmieniona, dyskusja jest bezprzedmiotowa. Artykuł 3 wyraźnie stwierdza, że Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym, koniec i kropka.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sledziu (1058 punktów)
>>Za Wikipedią:Autonomia polityczna oznacza samozarządzanie częścią lub całością terytorium kraju, w zakresie wyznaczonym przez konstytucję.
>Polska konstytucja nie przewiduje autonomii żadnego regionu, więc dopóki nie zostanie zmieniona, dyskusja jest bezprzedmiotowa. Artykuł 3 wyraźnie stwierdza, że Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym, koniec i kropka.

Nieprawda - znowu frazes z TV. Tłumaczyłem powyżej, że autonomie funkcjonują właśnie w ramach państw jednolitych. Stąd też realizacja naszego programu nie wymaga zmiany konstytucji (a nawet gdyby wymagała - to co z tego? Mało to mamy w głównym nurcie polskiej polityki propozycji korekt do ustawy zasadniczej?). Konstytucję co najwyżej można wzbogacić o dodatkowy artykuł precyzujący termin "decentralizacja" jako "umożliwianie autonomii", tak żeby uniknąć nieporozumień takich jak to powyżej.


Lubię placki.
06-03-2011 13:34 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Nieprawda - znowu frazes z TV.
Aż tak bardzo nie rozumiesz, co to znaczy "autonomia", że brakuje Ci argumentów i posługujesz się insynuacjami? Opanuj młodzieńcze emocje i poczytaj, na czym polega autonomia np. w Rosji, która nie jest państwem jednolitym, a federacją.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sledziu (1058 punktów)
>>Nieprawda - znowu frazes z TV.
>Aż tak bardzo nie rozumiesz, co to znaczy "autonomia", że brakuje Ci argumentów i posługujesz się insynuacjami? Opanuj młodzieńcze emocje i poczytaj, na czym polega autonomia np. w Rosji, która nie jest państwem jednolitym, a federacją.
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


Opanuj, kobieto, emocje i sprawdź, czy aby na pewno nie istnieją państwa niebędące federacjami, w których występują regiony autonomiczne.

Lubię placki.
06-03-2011 13:51 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Powściągnij, chłopcze, język, nie przypisuj innym swoich burz emocjonalnych i powiedz wreszcie, o co ci chodzi. Czy o autonomię Górnego Śląska (która w obecnym stanie prawnym jest niemożliwa), czy o uznanie narodowości śląskiej. Jak już to sobie ustalisz, można dalej rozmawiać. Na razie strasznie emocjonalnie się wypowiadasz, obrzucasz ludzi obelgami i nic ponad to z tego nie wynika.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sledziu (1058 punktów)
>Powściągnij, chłopcze, język, nie przypisuj innym swoich burz emocjonalnych i powiedz wreszcie, o co ci chodzi. Czy o autonomię Górnego Śląska (która w obecnym stanie prawnym jest niemożliwa), czy o uznanie narodowości śląskiej.

O jedno i drugie - co nie oznacza, że traktuję te zagadnienia jako nierozłączne.

Nadto: ustanowienie autonomii nie jest niemożliwe w warunkach obecnego prawa konstytucyjnego, a nawet jeśliby było, nie ma sensu czynić nam z tego zarzutu. Bo też nie słyszałem, żeby ktoś odpowiadał w ten sposób na przykład na projekt PSL dotyczący reformy senatu, który (przyjmując Twoje stanowisko, że unitarny = bez autonomii) wymaga większej ilości zmian w konstytucji, niż projekty RAŚ.

>Jak już to sobie ustalisz, można dalej rozmawiać. Na razie strasznie emocjonalnie się wypowiadasz, obrzucasz ludzi obelgami i nic ponad to z tego nie wynika.

Wypowiadam się emocjonalnie, bo raz po raz jestem zmuszony do tłumaczenia tych samych zagadnień, co odbija się od adwersarzy jak groch od ściany. Ile razy można powtarzać, że autonomia nie ma nic wspólnego z secesją, która jako zastosowanie schematu nacjonalistycznego w drugą stronę jest po prostu pomysłem idiotycznym, a żaden sąd nigdy nie zaprzeczył istnieniu narodu śląskiego?

Jak długo można zachować cierpliwość, odpowiadając na formułowane kaleką polszczyzną oszczerstwa oparte na niewiedzy w elementarnych sprawach, którą również kilkakrotnie w tej dyskusji obnażałem?

Wreszcie: jak można bez agresji odnieść się do postulatu, który właśnie agresji domaga się wobec mnie? Piątkowski nawołuje bowiem do wykorzystania państwowego aparatu przemocy przeciwko członkom legalnego ugrupowania politycznego, także na podstawie deklarowanej przez nich tożsamości narodowej, z pogwałceniem ich fundamentalnych uprawnień.


Lubię placki.
06-03-2011 15:05 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>żaden sąd nigdy nie zaprzeczył istnieniu narodu śląskiego
Czyżby?
Cytat:
Sąd Najwyższy, na posiedzeniu niejawnym w dniu 14 lutego 2007 r., uznał, że niedopuszczalna jest rejestracja Związku Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenia Osób Deklarujących Przynależność do Narodowości Śląskiej w Katowicach i oddalił skargę kasacyjną w tej sprawie. W uzasadnieniu wyroku sąd uznał m.in., że "nie można deklarować przynależności do narodu, który nie istnieje". Sąd powołał się też np. na ustawę o mniejszościach narodowych, która zawiera definicję mniejszości narodowej oraz wylicza uznane mniejszości narodowe. Brak w tym wyliczeniu śląskiej mniejszości narodowej - według uzasadnienia sądu - jest potwierdzeniem poglądu o nieistnieniu tej mniejszości.

www.wprost(*)laska-Taki-narod-nie-istnieje/
Czy to jest kłamstwo?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sledziu (1058 punktów)

>Czy to jest kłamstwo?
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


Nie - to jest nadinterpretacja. Sąd stwierdził, że na liście mniejszości narodowych nie ma mniejszości śląskiej, co oznacza, że nie istnieje ona w sensie prawnym.

Chciałem jeszcze raz zaapelować do waszego rozsądku i spytać, jak decyzja jakiegokolwiek sądu może rozstrzygać cokolwiek w kwestii istnienia narodów, ale zważywszy na to, jakie autorytety przeciw mnie wytoczono - Mariusza Błaszczaka i Czesława Kiszczaka - ustępuję pod ich ciężarem. Nie ma sensu z wami gadać, mniejszy dogmatyzm panuje na forach Korwina i Frondy.

Lubię placki.
06-03-2011 17:46 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
No cóż...
Przeczytaj sobie stosowną ustawę i zastanów się, czy Ślązacy mogą się ubiegać o status mniejszości narodowej. Szczególnej uwadze polecam artykuł 2, punkt 1, podpunkt 6.
Jedyne, co możecie zrobić, to wystąpić o uznanie za mniejszość etniczną. Ślązacy mają swoją kulturę, tradycję, może i język, czemu nie, świadomość wspólnoty etnicznej, terytorium itd. Ale to jeszcze nie naród w rozumieniu ustawy.
I nie denerwuj się. Nie rozmawiasz ze smarkaczami, którzy o niczym nie mają pojęcia. Mam w nosie Błaszczaka i Kiszczaka, ale ustaw już nie. Decyzja sądu może rozstrzygać, bo od tego są sądy i orzekają trzymając się obowiązującego prawa. To, że ktoś się za kogoś uważa nie oznacza, że tym kimś jest.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
06-03-2011 23:30 
 Ocena 3 na 3
Sledziu (1058 punktów)
>No cóż...
>Przeczytaj sobie stosowną ustawę i zastanów się, czy Ślązacy mogą się ubiegać o status mniejszości narodowej.

Oczywiście, że w świetle obowiązującego prawa nie mogą. Nie wiem, na jaki artykuł się powołujesz, ale przede wszystkim na przeszkodzie stoi fakt, że Rzeczpospolita Polska przyznaje taki status tylko diasporom posiadającym państwo narodowe. Dlatego np. Romowie są w Polsce uznawani za mniejszość etniczną, a nie narodową.

To, przeciwko czemu protestuję, to permanentne mieszanie dwóch porządków - socjologicznego i prawnego. Wszystkie sądy rozstrzygają o wyłącznie o kwestiach prawnych - natomiast nie można przypisywać im autorytetu teoretycznego w sporach naukowych. Tak samo, jak polskie prawo uniemożliwia uzyskanie przez Ślązaków statusu mniejszości narodowej, nic nie mówiąc o faktycznym istnieniu narodu, tak np. konstytucyjny zapis o ochronie życia od momentu poczęcia nie rozstrzyga sporu o aborcję na korzyść strony konserwatywnej - po prostu jest taka norma prawna i tyle. Naprawdę nie dostrzegasz różnicy pomiędzy zdaniami: "Polskie prawo nie daje Ślązakom statusu mniejszości narodowej" a "Naród śląski nie istnieje"?

Nadto: nie traktuję wszystkich jak smarkaczy, tylko piętnuję niewiedzę i uprzedzenia, które z postów Piątkowskiego aż biją po oczach. Ty niewątpliwie wykazywałaś się kompetencją w innych wątkach, ale idę o zakład, że nie masz zbyt wielkiej wiedzy z dziedziny współczesnej socjologii narodu, a przecież w tym właśnie obszarze się obracamy. Gdybyś bowiem ją miała - wiedziałabyś, że większość współczesnych badaczy (B. Anderson, A.D. Smith i inni) skłania się ku tzw. woluntarystycznej teorii narodu,w myśl której warunkiem koniecznym i zarazem wystarczającym dla zaistnienia wspólnoty narodowej jest właśnie wystąpienie tożsamości narodowej u jej członków, a nie np. realna wspólnota pochodzenia, jak to jest w teoriach tzw. nacjonalizmu etnicznego. W tym sensie to, że ktoś się za Ślązaka uważa, znaczy właśnie, że nim jest.

Lubię placki.
07-03-2011 08:01 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>W tym sensie to, że ktoś się za Ślązaka uważa, znaczy właśnie, że nim jest.
W takim razie możecie powziąć jakieś kroki w celu zmiany stanu prawnego.
Tylko nie wysuwajcie na początek sprawy autonomii, bo od razu na starcie padniecie. Tylko argumentacja, a nie pokrzykiwanie i straszenie rozróbą może przynieść efekt. Chociaż nie jestem pewna, czy 200-tysięczna grupa wystarczy, by stać się "narodem"...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sledziu (1058 punktów)
>>W tym sensie to, że ktoś się za Ślązaka uważa, znaczy właśnie, że nim jest.
>W takim razie możecie powziąć jakieś kroki w celu zmiany stanu prawnego.
>Tylko nie wysuwajcie na początek sprawy autonomii,

Tyle że autonomia jest postulatem całkowicie odrębnym od kwestii narodu, kultury i języka i należy go rozpatrywać z osobna. Nie jest to również żaden polityczny ekstremizm ani - jak mówisz - "rozróba", tylko próba ponownego przemyślenia relacji pomiędzy centralą a regionami w ramach rozszerzonej reformy samorządowej - bo dziś, wbrew sugestiom kilku moich adwersarzy w tym wątku, relacja ta wciąż zachowuje charakter silnie scentralizowany, co skutkuje niebotycznymi kosztami transferu publicznego pieniądza, rozrostem machiny biurokratycznej i oddaleniem decyzyjnych ośrodków władzy od obywateli. Na przykład Województwo Śląskie zachowuje do swojej dyspozycji niespełna 2% przychodów z podatków - resztę oddaje do Warszawy, oczekując ewentualnych ochłapów. To musi budzić poczucie oszustwa - tym bardziej, że w zależności od roku - znów wbrew moim krytykom - od 10 do 13% wpływów podatkowych do budżetu państwa pochodzi właśnie z Województwa Śląskiego.

Nie uważam, żeby należało tę ideę zaniedbywać na rzecz kwestii narodowych - po pierwsze autonomia jest o tyle ważniejsza, że dotyczy wszystkich mieszkańców województwa, a nawet - jako początek ogólnopolskiej reformy - całego kraju, nie zaś tylko autochtonów, po drugie - praktyka polityczna wskazuje na coś całkiem odwrotnego. Przez całe lata 90-te RAŚ pozostawał na marginesie poważnej polityki, bo kierowali nim ludzi eksponujący głównie wątki etniczne i antypolskie resentymenty. Nasze poparcie rosło systematycznie od początku poprzedniej dekady aż do ostatnich wyborów samorządowych, w których uzyskaliśmy 8,9% głosów w województwie, gdzie blisko połowa terenów to ziemie nie-śląskie właśnie dlatego, że przestaliśmy przemawiać językiem adresowanym tylko do Ślązaków.


Lubię placki.
07-03-2011 20:41 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>przestaliśmy przemawiać językiem adresowanym tylko do Ślązaków.

Kim są w autonomicznej koncepcji Śląska ludzie urodzeni na Śląsku, ale żyjący poza jego granicami?



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
07-03-2011 21:03 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>>przestaliśmy przemawiać językiem adresowanym tylko do Ślązaków.
>Kim są w autonomicznej koncepcji Śląska ludzie urodzeni na Śląsku, ale żyjący poza jego granicami?

Nie bardzo rozumiem, jaki ma to związek z ideą autonomii i cytowanym fragmentem. W myśl zarysowanej powyżej koncepcji narodu - są tym, kim się czują, bo samo miejsce urodzenia jako nagi fakt genetyczny nie ma dla ludzkiej tożsamości większego znaczenia. W zależności więc od autoidentyfikacji - są to Polacy, Niemcy, Ślązacy, Polacy-Ślązacy, Ślązacy-Polacy, Niemcy-Ślązacy, Ślązacy-Niemcy itd.


Lubię placki.
07-03-2011 21:24 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>W myśl zarysowanej powyżej koncepcji narodu - są tym, kim się czują,...

Czy (po)czucie nie jest zbyt subiektywnym kryterium przynależności do czegoś, co ma ambicje bycia czymś obiektywnym? Państwa stawiają na ogół obiektywne warunki, które musi spełnić człowiek, aby zostać ich obywatelem. Przyznaje się obywatelstwo nie wnikając w niuanse etnicznych podziałów. Sportowiec - powiedzmy - zostaje Polakiem, i nikt od niego nie żąda, aby był bardziej Kaszubem, niż Ślązakiem. Czy uporczywe poczucie, że jestem np. Brazylijczykiem nie skończyłoby się dla mnie psychiatrykiem?

>bo samo miejsce urodzenia jako nagi fakt genetyczny...

W jakim sensie miejsce urodzenia jest faktem genetycznym? To raczej fakt położniczo-geograficzny.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sledziu (1058 punktów)
>>W myśl zarysowanej powyżej koncepcji narodu - są tym, kim się czują,...
>Czy (po)czucie nie jest zbyt subiektywnym kryterium przynależności do czegoś, co ma ambicje bycia czymś obiektywnym?

Raczej - intersubiektywnym. Narody nie są tworami obiektywnymi, ulegają jedynie obiektywizacji jako podmioty prawa.

>Państwa stawiają na ogół obiektywne warunki, które musi spełnić człowiek, aby zostać ich obywatelem.

Dlatego nie należy mylić narodowości z obywatelstwem - to elementarz.

>Czy uporczywe poczucie, że jestem np. Brazylijczykiem nie skończyłoby się dla mnie psychiatrykiem?

Zapewne - bo musiałoby się wiązać z przemożnym przeświadczeniem, że mieszkasz w Brazylii albo z niej pochodzisz, zostałeś ukształtowany przez brazylijską kulturę itd. Niemniej jednak twierdzę, że - co rzeczywiście może zdumiewać - nabrawszy takiego przekonania naprawdę stałbyś się Brazylijczykiem.

>>bo samo miejsce urodzenia jako nagi fakt genetyczny...
>W jakim sensie miejsce urodzenia jest faktem genetycznym?

Użyłem tego terminu w takim znaczeniu, w jakim używamy go mówiąc np. o "empiryzmie genetycznym" - czyli odwołującym się do źródłosłowu "geneza", a nie "gen".


Lubię placki.
06-03-2011 12:58 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)
i w tym zdaniu widzę niebezpieczeństwo dla naszego Kraju:
Dzięki autonomii politycznej władze nie mają pełnej kontroli oraz nie mogą ingerować, wtrącając się do praw zastrzeżonych przez ludzi wyłonionych przez mniejszość polityczną. Skoro nie istnieje takie coś jak narodowość śląska, to nie widzę powodu nadawania im autonomii, nie są mniejszością narodową, nie uważam, aby państwo federacyjne, było rozwiązaniem dla Polski, obecny podział na województwa i władza jaką posiadają samorządy jest wystarczająca do sprawnego zarządzania danym regionem. Zamiast tworzyć autonomię, lepiej wykorzystajcie wszelkie narzędzia prawne obowiązujące w RP, aby polepszyć sytuację na Śląsku, w ramach obowiązującego prawa.
W waszym statucie doczytałem o planach stworzenia własnych sił policyjnych, to mi zaczyna znowu przypominać inne wydarzenia z nie tak odległej przeszłości... skoro nie chcecie odseparowania od RP, to po co wam osobna policja?
06-03-2011 13:28 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>i w tym zdaniu widzę niebezpieczeństwo dla naszego Kraju:
>Dzięki autonomii politycznej władze nie mają pełnej kontroli oraz nie mogą ingerować, wtrącając się do praw zastrzeżonych przez ludzi wyłonionych przez mniejszość polityczną. Skoro nie istnieje takie coś jak narodowość śląska,

Co to ma do rzeczy? Mniejszość polityczna oznacza wspólnotę samorządową. Postulatu autonomii w ogóle nie należy więc rozpatrywać w kontekście etnicznym, tylko polityczno-gospodarczym. Kwestie narodowo-kulturowe i REFORMA SAMORZĄDOWA to dwie odrębne płaszczyzny działań RAŚ. Naucz się, człowieku, czytać ze zrozumieniem.

I dlaczego nie istnieje narodowość śląska? Po raz ostatni pytam, kto upoważnił cię do bycia sędzią i dyktatorem ludzkich uczuć narodowych? Domagam się RACJONALNEGO, A NIE OPARTEGO NA ZMANIPULOWANEJ INTERPRETACJI WYROKU EUROPEJSKIEGO TRYBUNAŁU PRAW CZŁOWIEKA uzasadnienia takiego stanowiska.

Lubię placki.
06-03-2011 13:31 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)
a kto upoważnił cię do krytyki wyroku sądu? Jedyny powód to taki, że wyrok nie był po Twojej myśli, ani Polska, ani Trybunał nie uznają roszczeń ludzi, do utworzenia narodowości Śląskiej.
06-03-2011 13:34 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>a kto upoważnił cię do krytyki wyroku sądu? Jedyny powód to taki, że wyrok nie był po Twojej myśli, ani Polska, ani Trybunał nie uznają roszczeń ludzi, do utworzenia narodowości Śląskiej.

Przecież ja nie kwestionuję wyroku, tylko prostuję jego treść. Nie było w nim mowy o istnieniu bądź nieistnieniu narodu śląskiego, tylko o tym, że nie istnieją międzynarodowe regulacje dotyczące kwestii przyznawania statusu mniejszości narodowej, do których można by się odwołać podważając wyrok polskiego sądu. Polski sąd też nie wydał wyroku w sprawie istnienia narodowości śląskiej, tylko prawnego statusu mniejszości śląskiej. W ogóle akty prawne nie mogą rozstrzygać o istnieniu narodów - tak samo jak o istnieniu bogów albo sądów analitycznych a priori. Ty nawet nie czytasz moich postów...

Lubię placki.
06-03-2011 14:07 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
To Art 3 naszej Konstytucji:

Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.

W kwestii spisu powszechnego, to 170 tysięcy ludzi, którzy wpisali w ankiety podczas spisu: narodowość Ślaską, poświadczyło nieprawdę, bo nie ma takiej narodowości.

Ta sama konstytucja już dawno nadała pewną "autonomię" regionom w postaci samorządów:
Art 15 Ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej.
06-03-2011 14:11 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>To Art 3 naszej Konstytucji:
>Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.
>W kwestii spisu powszechnego, to 170 tysięcy ludzi, którzy wpisali w ankiety podczas spisu: narodowość Ślaską, poświadczyło nieprawdę, bo nie ma takiej narodowości.

Ale skąd Ty to wiesz? Siedzisz w umysłach tych ludzi i wiesz, kim się czują?Dlaczego jej nie ma? Ile razy można prosić o podanie argumentów?

Lubię placki.
06-03-2011 14:57 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
Parę fajnych artykułów w temacie:
www.gazeta(*)nina-naturska-o-gorzeliku.html

www.dzienn(*)dzi-sie-narod-slaski,id,t.html
faktysosnowiec.pl/readarticle.php?article_id=84
pisowis3.webd.pl/index.php?id=1

Cytat z Dziennika Zachodniego:
"Zdaniem Błaszczaka, Sąd Najwyższy stwierdził kategorycznie, iż postrzeganie odrębności Ślązaków wiąże się raczej z historycznymi regionami kraju (Górny Śląsk, Dolny Śląsk, Śląsk Cieszyński), a nie z istnieniem narodu śląskiego. Roczniok twierdzi z kolei, że wspomniany wyrok SN to jedynie odmowa rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenia Osób Deklarujących Przynależność do Narodowości Śląskiej. Sąd powołał się też np. na Ustawę o mniejszościach narodowych, która zawiera definicję mniejszości narodowej oraz wylicza uznane mniejszości. Brak w tym wyliczeniu śląskiej mniejszości narodowej."

Narodowość "śląska" powstaje na bazie niezadowolenia społecznego z obecnej polityki, wg mnie to sztuczny twór kreowany przez organizacje takie jak RAŚ, które dążą do władzy, wykorzystując tego typu chwytliwe hasełka.
07-03-2011 10:14 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Narodowość "śląska" powstaje na bazie niezadowolenia społecznego z obecnej polityki,

Tak właśnie często powstają nowe narodowości ( vide narodowości obu Ameryk).

>wg mnie to sztuczny twór kreowany przez organizacje takie jak RAŚ, które dążą do władzy, wykorzystując tego typu chwytliwe hasełka.

Jeśli przekonają do swoich postulatów większość mieszkańców Śląska, to już nie będzie sztuczne?
Piątkowski (5131 punktów)
Jako Polak, mam prawo uważać to za zagrożenie dla mojego kraju.
Rigoletto (3891 punktów)
>Jako Polak, mam prawo uważać to za zagrożenie dla mojego kraju.

Dlaczego autonomia Śląska miałaby być zagrożeniem dla Polski?
Piątkowski (5131 punktów)
bo tworzy "państwo" w państwie... bo np może posiadac własnę zbrojne ramie w postaci Policji (o tym można poczytac w statucie RAŚ), państwo to całość i sprawiedliwa dystrybucja środków na wszystkie regiony, tworzenie takich osobnych obszarów pogłebi dysproporcje pomiędzy "bogatymi" i "biednymi" regionami Polski.
Sztuczne utworzenie "jakiejś" narodowści na danym obszarze może zaowocować próba oderwania takiego regionu od Kraju i utworzenia niepodległego państwa.
Konstytucja RP w Art 3 jasno mówi, że Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym, więc moim zdaniem, dążenia do utworzenia autonomi, są sprzeczne z obowiązującym prawem i można by to traktować jako działanie na szkodę państwa i narodu Polskiego.
07-03-2011 11:29 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>bo tworzy "państwo" w państwie... bo np może posiadac własnę zbrojne ramie w postaci Policji (o tym można poczytac w statucie RAŚ), państwo to całość i sprawiedliwa dystrybucja środków na wszystkie regiony, tworzenie takich osobnych obszarów pogłebi dysproporcje pomiędzy "bogatymi" i "biednymi" regionami Polski.

Czyli trzeba siłą trzymać za pysk "bogatych", żeby się dzielili z "biednymi"?

>Sztuczne utworzenie "jakiejś" narodowści na danym obszarze może zaowocować próba oderwania takiego regionu od Kraju i utworzenia niepodległego państwa.

A jeśli znaczna większość mieszkańców opowiedziała by się za utworzeniem swojego państwa, to dlaczego im tego zabraniać? Wola ludzi jest chyba najważniejsza.
Piątkowski (5131 punktów)
Skoro wola ludzi jest najważnijesza, to w kwesti autonomi winien wypowiadać się cały naród, a nie tylko zainteresowani z danego regionu.
Co do trzymania za "pysk" bogatych,żeby się dzielili z "biednymi", jak to ująłeś, to chyba na tym się opiera państwo solidarne/obywatelskie, bogaci płącą większe podatki, niż ludzie biedni, więc skoro to problem, chyba bardziej winno ci zależeć na zmianie prawa podatkowego niż na autonomi ktoregoś z regionów.
07-03-2011 13:59 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Skoro wola ludzi jest najważnijesza, to w kwesti autonomi winien wypowiadać się cały naród, a nie tylko zainteresowani z danego regionu.

A to czemu? Odmawiasz ludziom prawa do samostanowienia? A co np. z Kosowem, Szkocją, Katalonią? Kiedyś też kwestionowano czy mają prawo do autonomii.

>Co do trzymania za "pysk" bogatych,żeby się dzielili z "biednymi", jak to ująłeś, to chyba na tym się opiera państwo solidarne/obywatelskie, bogaci płącą większe podatki,

Nie wydaję mi się aby "janosikowe" które muszą płacić bogatsze regiony na rzecz biedniejszych (w przypadku Polski - Mazowsze i Górny Śląsk), było dobrym sposobem na dzielenie pieniędzy z podatków. Nic dziwnego, że w takim wypadku te regiony, które muszą dawać wiecej, będą się chciały odciąć od biorców (jak np. w Belgii gdzie bogatsza Flandria nie chce łożyć na biedną Walonię).
Piątkowski (5131 punktów)
I co, to ma być powód do rozkładu państwa Polskiego? Razem w kupie tylko jak jest dobrze? Mineło zaledwie 21 lat, od dnia, w ktorym odzykaliśmy niepodległość, miną dziesięciolecia, zanim Polska dogoni "zachód" pod względem ekonomicznym, ale nie od razu Rzym zbudowano. Za mało kasy w budżecie? To zamiast łożyć na kler, niech przeznaczą te środki na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, to przynajmniej będzie szansa, że ta kasa się kiedyś zwróci w formie podatków i tego co ludzie zarobią w tych firmach.
Gdyby "rozpad" państwa na regiony miał być dobrym sposobem na reformę, to jaki sens miało by istnienie UE, tworzącej jedno "ciało" z państw członkowskich?
To zaltuje hipokryzją i pewnie takie dążenie do autonomiu, jest w czyims prywatnym interesie (organizacji walczącyh o władzę w danym regionie), bo nie sądze, aby było w interesie narodu Polskiego. W przypadku śląska, 180tyś ludzi chce narzucać swoją wole kilku milionom, to ma być OK?
Rigoletto (3891 punktów)
>I co, to ma być powód do rozkładu państwa Polskiego?

Ja tylko nie odmawiam innym prawa do samostanowienia. Tak samo jak kiedyś odmawiano prawa do samostanowienia Polakom, tak samo Polacy nie powinni innym tego zabraniać. Zresztą uważam, że jest to problem czysto hipotetyczny, bo jakoś nie wierzę w tę większość dążącą do niepodległości Śląska.
Piątkowski (5131 punktów)
Nawet gdyby byli mniejszością narodową, to nie zgodził bym się na autonomię dla nich, nikt im nie broni startować w wyborach do samorządów czy nawet sejmu czy senatu, mają dokładnie te same prawa co każdy inny obywatel Polski, więc tworzenie na siłę "narodu" śląskiego musi mieć jakiś drugie dno i pewnie chodzi tu o władzę, która się zdobywa na tego typu hasełkach, a "autonomia", ma utrudnić pełną kontrolę i ingerencję ze strony RP w to co by się działo w takiej autonomii, do tego tworząc straż (policję czy tam "milicję" nazwa mało istotna), jak to jest w jednym z projektów, stworzyli by organizacje paramilitarną, która mogła by stworzyć realne zagrożenie dla RP...
Rigoletto (3891 punktów)
>Nawet gdyby byli mniejszością narodową, to nie zgodził bym się na autonomię dla nich, nikt im nie broni startować w wyborach do samorządów czy nawet sejmu czy senatu, mają dokładnie te same prawa co każdy inny obywatel Polski, więc tworzenie na siłę "narodu" śląskiego musi mieć jakiś drugie dno i pewnie chodzi tu o władzę,

Jasne. A politykom broniącym "spostości silnego Państwa Polskiego" chodzi tylko o dobro wspólne...

>która się zdobywa na tego typu hasełkach, a "autonomia", ma utrudnić pełną kontrolę i ingerencję ze strony RP w to co by się działo w takiej autonomii, do tego tworząc straż (policję czy tam "milicję" nazwa mało istotna), jak to jest w jednym z projektów, stworzyli by organizacje paramilitarną, która mogła by stworzyć realne zagrożenie dla RP...

Z pewnością odebraliby metro Warszawie.
Piątkowski (5131 punktów)
Ignorując przeciwnika, nawet z pozoru słabego i nie istotnego skazujesz się na porażkę.
Dlatego za w czasu należy działać, aby nie dopuścić do tworzenia autonomii w RP.
08-03-2011 08:59 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Ignorując przeciwnika, nawet z pozoru słabego i nie istotnego skazujesz się na porażkę.

Przeciwnika? Może już czas porzucić XX-wieczny nacjonalizm i skupić się na współpracy, a nie na wyszukiwaniu wrogów?
Piątkowski (5131 punktów)

>Przeciwnika? Może już czas porzucić XX-wieczny nacjonalizm i skupić się na współpracy, a nie na wyszukiwaniu wrogów?
>
Zarzucasz mi nacjonalizm, ale to nie ja dzielę ludzi na Polaków i Ślązaków, więc kto tu jest nacjonalistą? Jeśli ktoś ma nacjonalistyczne skrzywienie, to właśnie ci ludzie, którzy żądają autonomii.
08-03-2011 10:55 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Przeciwnika? Może już czas porzucić XX-wieczny nacjonalizm i skupić się na współpracy, a nie na wyszukiwaniu wrogów?
>Zarzucasz mi nacjonalizm, ale to nie ja dzielę ludzi na Polaków i Ślązaków, więc kto tu jest nacjonalistą? Jeśli ktoś ma nacjonalistyczne skrzywienie, to właśnie ci ludzie, którzy żądają autonomii.

Przecież odmawiasz im prawo do samostanowienia. Na tym właśnie polega nacjonalizm - mój nacjonalizm jest o.k. ale inni to już szowiniści.
Piątkowski (5131 punktów)
To nie nacjonalizm, tylko konflikt interesów, mała 180 tysięczna grupa ludności, przeciw wielomilionowemu narodowi, żądają utworzenia autonomii na ogromnym obszarze, ważnym z strategicznego punktu widzenia dla gospodarki i obronności. To nie jest tylko problem lokalny, ten region dla Polski to coś więcej niż folklor i gwara.
Rigoletto (3891 punktów)
>To nie nacjonalizm, tylko konflikt interesów, mała 180 tysięczna grupa ludności, przeciw wielomilionowemu narodowi, żądają utworzenia autonomii na ogromnym obszarze, ważnym z strategicznego punktu widzenia dla gospodarki i obronności. To nie jest tylko problem lokalny, ten region dla Polski to coś więcej niż folklor i gwara.

180 tysięcy nie wystarczy. Musiałaby to być większość mieszkańców Śląska.
08-03-2011 07:56 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>organizacje paramilitarną, która mogła by stworzyć realne zagrożenie dla RP...
Eeee, tu już chyba przesadzasz... Tu nie Czeczenia ani Kosowo.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Piątkowski (5131 punktów)

>Eeee, tu już chyba przesadzasz... Tu nie Czeczenia ani Kosowo.
Doprawdy? Wystarczy spojrzeć na ostatnie 40 lat, obfitowało one w batalie między narodem a władzą, daj ludziom wspólnego wroga (np Państwo Polskie, lub Polski naród, rząd itp), wmów im, że winny jest całemu złu jakie cię otacza, obiecaj lepsze życie i będziesz miał tu drugą Czeczenie, szczególnie jeśli jest mowa o ludziach z zapędami separatystycznymi (przykłady mam nawet w Europie zachodniej).
08-03-2011 08:30 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wydaje mi się aby "janosikowe" które muszą płacić bogatsze regiony na rzecz biedniejszych (w przypadku Polski - Mazowsze i Górny Śląsk), było dobrym sposobem na dzielenie pieniędzy z podatków.
Ale jak to sobie inaczej w obecnej chwili wyobrażasz? Można mieć tylko pretensje do obecnych i wszystkich poprzednich, czyli peerelowskich rządów, że zamiast inwestować w biedniejsze regiony, wspomagały jeszcze szybszy rozwój bogatszych. Najpierw "cała Polska budowała swoją stolicę", potem wszystko szło na Śląsk (bo Gierek), reszta jakoś żyła z rolnictwa, a obecnie rolnictwo się nie opłaca i takie Świętokrzyskie czy Lubelskie biedę klepie. Popatrz, gdzie jest infrastruktura choćby drogowa. Tam, gdzie jest komunikacja, tam idą inwestorzy. W Lubelskie nie przyjdą, bo to region zapomniany przez lata i teraz się to mści. A całkiem ostatnio w Lublinie zamknięto najlepszą, najnowocześniejszą w Polsce, zmodernizowaną ledwo parę lat temu za ciężkie pieniądze cukrownię. Teraz zamiast 30, wozi się buraki 300 km. Tylko Reale, Biedronki i galerie, tfu, handlowe się buduje. Ciekawe, kto w nich będzie kupował, jak tak dalej pójdzie. Cała państwowa polityka gospodarcza była i jest do kitu, bo powinna wspierać równomierny rozwój wszystkich regionów, a nie tylko wybranych, które potem na resztę kraju się wypną. W początku lat 90. entuzjastyczne prognozy przewidywały, że lada chwila liczba mieszkańców Lublina przekroczy 400 000, po czym się okazało, że wprost przeciwnie. W 2002 roku Lublin miał 358 000 mieszkańców, obecnie (dane z września 2010 r.) w Lublinie zameldowane są na stałe 333 tys. 293 osoby i miasto ciągle się wyludnia. Ponad 400 tysięcy jest, a jakże, razem ze studentami. A po studiach wszyscy się stąd wynoszą, między innymi na Śląsk i tam płacą podatki, nie tu. To co z tym zrobić? Widzisz jakieś inne wyjście, niż podział budżetu centralnego?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-03-2011 11:15 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Nie wydaje mi się aby "janosikowe" które muszą płacić bogatsze regiony na rzecz biedniejszych (w przypadku Polski - Mazowsze i Górny Śląsk), było dobrym sposobem na dzielenie pieniędzy z podatków.
>Ale jak to sobie inaczej w obecnej chwili wyobrażasz? Można mieć tylko pretensje do obecnych i wszystkich poprzednich, czyli peerelowskich rządów, że zamiast inwestować w biedniejsze regiony, wspomagały jeszcze szybszy rozwój bogatszych.

Zawsze tak jest, że pewne obszary rozwijają się lepiej, ponieważ mają "naturalne" przewagi nad innymi - lepsze położenie geograficzne, lepszy kapitał kulturowy, dostęp do surowców naturalnych. Sztuczne inwestowanie w obszary o małym potencjale gospodarczym to, moim zdaniem, marnowanie środków.

> A całkiem ostatnio w Lublinie zamknięto najlepszą, najnowocześniejszą w Polsce, zmodernizowaną ledwo parę lat temu za ciężkie pieniądze cukrownię.

No, ale dlaczego zamknięto? Przecież musiała być jakaś ekonomiczna przyczyna.

>Cała państwowa polityka gospodarcza była i jest do kitu, bo powinna wspierać równomierny rozwój wszystkich >regionów, a nie tylko wybranych, które potem na resztę kraju się wypną.

Tyle, że obecna polityka właśnie opiera się na przekierowywaniu środków z bogatszych regionów do biedniejszych. Ten model polega na tym, że w regionach, które nie mają potencjału rozwoju, tworzy się administracja (staje się ona głównym pracodawcą), która musi "zadbać" o wydanie środków, które biedne regiony dostają od bogatych. Są to sztuczne stanowiska, obsadzane przez miejscowe elity władzy. PO w nowym dokumencie dot. rozwoju regionalnego, chce z tym skończyć (słusznie moim zdaniem).

>W początku lat 90. entuzjastyczne prognozy przewidywały, że lada chwila liczba mieszkańców Lublina przekroczy 400 000, po czym się okazało, że wprost przeciwnie. W 2002 roku Lublin miał 358 000 mieszkańców, obecnie (dane z września 2010 r.) w Lublinie zameldowane są na stałe 333 tys. 293 osoby i miasto ciągle się wyludnia. Ponad 400 tysięcy jest, a jakże, razem ze studentami. A po studiach wszyscy się stąd wynoszą, między innymi na Śląsk i tam płacą podatki, nie tu. To co z tym zrobić? Widzisz jakieś inne wyjście, niż podział budżetu centralnego?

Ludzie są teraz mobilni. Zawsze będą przenosić się tam gdzie szanse na rozwój i dobrą pracę są większe. Jeśli będziemy przeszkadzać (przez wysysanie pieniędzy) w rozwoju regionów-liderów, to ci najlepsi poszukają szczęścia poza Polską.
08-03-2011 11:30 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Zawsze tak jest, że pewne obszary rozwijają się lepiej, ponieważ mają "naturalne" przewagi nad innymi - lepsze położenie geograficzne, lepszy kapitał kulturowy, dostęp do surowców naturalnych. Sztuczne inwestowanie w obszary o małym potencjale gospodarczym to, moim zdaniem, marnowanie środków.
Nie sądzę, by Lubelszczyzna miała to wszystko, co wymieniłeś, "gorsze". Taki węgiel np. jest lepszy niż śląski i wody jest dużo, nie to, co na Śląsku. Położenie geograficzne jest wręcz znakomite, bliskość granicy wschodniej powinna stwarzać duże możliwości. Co do kapitału kulturowego, też nie uważam, że jest gorszy. A więc o co szło?
>No, ale dlaczego zamknięto? Przecież musiała być jakaś ekonomiczna przyczyna.
Też jestem ciekawa, jaka to "ekonomiczna przyczyna" prowadzi do zamykania dobrej cukrowni w regionie buraczanym, a utrzymuje gorszą cukrownię w regionie z glebami nadającymi się tylko pod ziemniaki, bo te mają małe wymagania.
>PO w nowym dokumencie dot. rozwoju regionalnego, chce z tym skończyć (słusznie moim zdaniem).
Owszem, rozrost administracji nie prowadzi do rozwoju. Ale w to, że PO sprawę załatwi, nie wierzę ani trochę. Wiesz, co Rada Miasta (POPiS)_ i prezydent (PO) chcą w Lublinie budować? STADION, ni mniej, ni więcej. Teatr budują już coś około 35 lat, obwodnicę - przynajmniej 20. Jeszcze jeden stadion się komuś zamarzył. W mieście, gdzie największymi pracodawcami są uczelnie, a z przemysłu został tylko Polmos i fabryka makaronu Lubella. No rozwój jak ta lala.
>Ludzie są teraz mobilni. Zawsze będą przenosić się tam gdzie szanse na rozwój i dobrą pracę są większe.
Tak, ale to z kolei tworzy system błędnego koła. Ludzie się wyniosą, region będzie podupadać, więc z kolei następni się wyniosą itd.
>Jeśli będziemy przeszkadzać (przez wysysanie pieniędzy) w rozwoju regionów-liderów, to ci najlepsi poszukają szczęścia poza Polską.
I tak szukają...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Rigoletto (3891 punktów)
>Nie sądzę, by Lubelszczyzna miała to wszystko, co wymieniłeś, "gorsze". Taki węgiel np. jest lepszy niż śląski i wody jest dużo, nie to, co na Śląsku. Położenie geograficzne jest wręcz znakomite, bliskość granicy wschodniej powinna stwarzać duże możliwości. Co do kapitału kulturowego, też nie uważam, że jest gorszy. A więc o co szło?

No więc skoro jest tak świetnie, to o co chodzi? Przy takich dobrych perspektywach, Lubelskie powinno rozkwitnąć, bez drenowania Śląska.

>>No, ale dlaczego zamknięto? Przecież musiała być jakaś ekonomiczna przyczyna.
>Też jestem ciekawa, jaka to "ekonomiczna przyczyna" prowadzi do zamykania dobrej cukrowni w regionie buraczanym, a utrzymuje gorszą cukrownię w regionie z glebami nadającymi się tylko pod ziemniaki, bo te mają małe wymagania.

Krótkie poszukiwania w necie i proszę bardzo (Artykuł z "Dziennika Wschodniego"):

"Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę proces likwidacji lubelskiej cukrowni przy okazji oceny restrukturyzacji Krajowej Spółki Cukrowej S.A.

Efekty kontroli są zaskakujące. Obrońcy Cukrowni Lublin podkreślali, że to jeden z lepszych zakładów w kraju i jego likwidacja jest błędem. Tymczasem NIK nie miała zastrzeżeń do tzw. wygaszenia zakładu.

Wyliczyła: cukrownia w Lublinie miała najgorsze wyniki ekonomiczne, a w związku ze słabym zapleczem surowcowym brakowało możliwości wydłużenia kampanii cukrowniczej i redukcji kosztów. W dodatku problemy sprawiał transport buraków i wysłodków do centrum miasta wojewódzkiego, gdzie zakład miał siedzibę (ul. Krochmalna - red.)."


>>PO w nowym dokumencie dot. rozwoju regionalnego, chce z tym skończyć (słusznie moim zdaniem).
>Owszem, rozrost administracji nie prowadzi do rozwoju. Ale w to, że PO sprawę załatwi, nie wierzę ani trochę. Wiesz, co Rada Miasta (POPiS)_ i prezydent (PO) chcą w Lublinie budować? STADION, ni mniej, ni więcej. Teatr budują już coś około 35 lat, obwodnicę - przynajmniej 20. Jeszcze jeden stadion się komuś zamarzył. W mieście, gdzie największymi pracodawcami są uczelnie, a z przemysłu został tylko Polmos i fabryka makaronu Lubella. No rozwój jak ta lala.

No i widzisz. Ciekawe ile z tych pieniędzy na zbędny stadion pochodzi z pieniędzy generowanych przez bogatsze regiony.

>>Ludzie są teraz mobilni. Zawsze będą przenosić się tam gdzie szanse na rozwój i dobrą pracę są większe.
>Tak, ale to z kolei tworzy system błędnego koła. Ludzie się wyniosą, region będzie podupadać, więc z kolei następni się wyniosą itd.

Ale tak było i jest w wielu bogatszych krajach europejskich. Jak się przejedzie przez Hiszpanię, to ile jest wyludnionych wiosek i miasteczek? Z kolei najlepiej rozwijają się - Katalonia, Madryt, Sevilla i pare innych ośrodków.
To jest naturalny proces. Są kraje, które próbują temu zapobiec, ale jak wiemy np. pompowanie gigantycznych pieniędzy w byłe NRD, okazało się niewypałem.

>>Jeśli będziemy przeszkadzać (przez wysysanie pieniędzy) w rozwoju regionów-liderów, to ci najlepsi poszukają szczęścia poza Polską.
>I tak szukają...

Właśnie. Ale nie uciekają do podupadłych regionów, tylko do tych najbogatszych i nabardziej dynamicznych.
08-03-2011 14:03 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Krótkie poszukiwania w necie i proszę bardzo (Artykuł z "Dziennika Wschodniego"):
Przecież znam ten artykuł. Nie wiem, skąd oni wzięli "najgorsze wyniki ekonomiczne" (pewnie stąd, że spłacano koszty modernizacji, więc i zysku nie było) i "słabe zaplecze surowcowe" (jaja sobie robią? kraina buraka cukrowego słabym zapleczem surowcowym?), a jeśli chodzi o "centrum miasta", to niech oni sobie z mieszkańców Lublina nie kpią. Dokładnie tuż obok są wszystkie inne (poza dawnym FSC) zakłady przemysłowe Lublina, nieczynne już warsztaty remontowe taboru kolejowego (obecnie jakieś magazyny), składy i złomowiska. Jak chcesz, wyślę Ci plan Lublina i sam zobaczysz to "centrum". Rejon Gazowej, Młyńskiej, Krochmalnej, Betonowej i Wrotkowskiej, w lewo w dół pod nazwą miasta, przy linii kolejowej. Zabudowa mieszkalna to małe, stare kamieniczki, dwu- góra trzykondygnacyjne, rudery jak się patrzy, firmy typu "okna i drzwi", "przeprowadzki", "naprawa sprzętu AGD". I nowy kościół. Przez 100 lat dojazd nikomu nie przeszkadzał, nagle teraz zaczął? A jak ciężarówki, w tym tiry na Ukrainę grzmocą naprawdę środkiem miasta, przez Aleje Solidarności i Tysiąclecia u stóp Starego Miasta i Wzgórza Zamkowego, że aż się rozjeżdża, a budowle walą, to nikowcom nie przeszkadza?
>No i widzisz. Ciekawe ile z tych pieniędzy na zbędny stadion pochodzi z pieniędzy generowanych przez bogatsze regiony.
Wszystko finansuje UE. Jest to najgłupsza europejska inwestycja w dziejach Unii.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-03-2011 14:31 
 Ocena 1 na 1
PanBuk (6257 punktów)
>Wszystko finansuje UE. Jest to najgłupsza europejska inwestycja w dziejach Unii.

Zależy z czyjego punktu widzenia.
Z naszego - tak.
Ale - kim ma być Polak w Unii? To kim ma być, będzie pokazywało co mu potrzeba.
A ma być: tanią siłą roboczą, konsumentem super marketu. Klasa średnia - nie po tej stronie Odry. Selekcja będzie - zdolny student pojedzie w świat. W świat Unii. Nie zdolny - dostanie stadion... Tesco i Biedronkę. Stare auto z Niemiec.

Tak wiec w tej chwili Unia zatyka usta stadionami... Ciekawe dlaczego tzw ludzie robią zamęt bo nie ma stadionu? a nie robią: że drożeje paliwo i np cukier? Że likwiduje się szkoły...
Za dwa lata będą znów klasy po 30 - 40 a zajęcia będą gdzie?
Na stadionach?
Myślę, że niewolnictwo wchodzi w nowy świetlany okres. Także to mentalne.

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Krótkie poszukiwania w necie i proszę bardzo (Artykuł z "Dziennika Wschodniego"):
>Przecież znam ten artykuł.

No to co? Spisek? Mam swoje zdanie na temat sprawności NIK-u, ale po co mieliby tak ewidentnie kłamać?

>>No i widzisz. Ciekawe ile z tych pieniędzy na zbędny stadion pochodzi z pieniędzy generowanych przez bogatsze regiony.
>Wszystko finansuje UE. Jest to najgłupsza europejska inwestycja w dziejach Unii.

Zawsze jest jakiś wkład własny. Motor jeszcze gra?
09-03-2011 07:01 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>No to co? Spisek? Mam swoje zdanie na temat sprawności NIK-u, ale po co mieliby tak ewidentnie kłamać?
To w sumie nie są kłamstwa, tylko ćwierćprawdy (oprócz "centrum miasta"):
Fakt, że cukrownia miała niskie zyski (dlaczego, to już napisałam);
Fakt, że rolnikom przestały się buraki opłacać, bo ceny skupu były takie, że ręce opadały - i zapowiadali ograniczenie upraw.
>Zawsze jest jakiś wkład własny. Motor jeszcze gra?
Na wkład własny to Lubelszczyzna jeszcze jest w stanie zapracować.
Chyba gra... gdzieś w jakiejś D-klasie czy innej pod koniec alfabetu.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-03-2011 12:57 
 Ocena 1 na 1
PanBuk (6257 punktów)
>Co do kapitału kulturowego, też nie uważam, że jest gorszy. A więc o co szło?

o to komu się to opłaca? kto ważny mieszka w regionie?

>>No, ale dlaczego zamknięto? Przecież musiała być jakaś ekonomiczna przyczyna.
>Też jestem ciekawa, jaka to "ekonomiczna przyczyna" prowadzi do zamykania dobrej cukrowni w regionie buraczanym, a utrzymuje gorszą cukrownię w regionie z glebami nadającymi się tylko pod ziemniaki, bo te mają małe wymagania.

a czyje są te cukrownie? może tak mała genealogia?

>Teatr budują już coś około 35 lat, obwodnicę - przynajmniej 20. Jeszcze jeden stadion się komuś zamarzył. W mieście, gdzie największymi pracodawcami są uczelnie, a z przemysłu został tylko Polmos i fabryka makaronu Lubella. No rozwój jak ta lala.

jeżeli córka jakiegoś oficjela nie dostanie pracy jako aktorka w Warszawie - jest szansa na teatr...Na obwodnice nie ma szans... Kto tamtędy jeździ?
A stadion.. a to inna piłka wybuduje go konsorcjum powiązane z ... nieprawdaż?

>>Ludzie są teraz mobilni. Zawsze będą przenosić się tam gdzie szanse na rozwój i dobrą pracę są większe.
>Tak, ale to z kolei tworzy system błędnego koła. Ludzie się wyniosą, region będzie podupadać, więc z kolei następni się wyniosą itd.

a jak się wszyscy wyniosą to ktoś sobie to weźmie? znalezione nie kradzione? w końcu - nikt tego nie chciał!

>>Jeśli będziemy przeszkadzać (przez wysysanie pieniędzy) w rozwoju regionów-liderów, to ci najlepsi poszukają szczęścia poza Polską.
>I tak szukają...

ale jeszcze jakaś część zostaje... niedługo zostaną 40+ i co wtedy?
Donek z Pendereckim i Polańskim z Genewy nam pomachają...

smutne, przykre, słów brak...
Nasz wybór. I to świadomy.

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
07-03-2011 17:47 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>państwo to całość i sprawiedliwa dystrybucja środków na wszystkie regiony

Tej konjunkcji nie spełnia nawet gmina, gdzie wójt buduje swoim przydupasom drogi do posesji.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
07-03-2011 18:56 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
>>państwo to całość i sprawiedliwa dystrybucja środków na wszystkie regiony
>Tej koniunkcji nie spełnia nawet gmina, gdzie wójt buduje swoim przydupasom drogi do posesji.

Więc trzeba wziąć takiego wójta za d*** i docenić przed sądem.
Rozbicie państwa na autonomie, nie zlikwiduje tego procederu, zmieni tylko ludzi, którzy będą zajmować nowe stołki, w nowej "administracji".
07-03-2011 19:12 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Więc trzeba wziąć takiego wójta za d*** i docenić przed sądem.

Znam takich, co ich już trzecią kadencję biorą, biorą i dobrać nie mogą, jak rzepę z bajki.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Piątkowski (5131 punktów)

>Znam takich, co ich już trzecią kadencję biorą, biorą i dobrać nie mogą, jak rzepę z bajki.
i myślisz, że ci co chcą autonomii będą lepsi?
MojeSkromneZdanie (1 punktów)
Niektöre wypowiedzi wskazują na to, ze dyskutanci nie znają czasöw, kiedy na Śląsku budowano jeden hotel robotniczy za drugim. Ojcowie rodzin przyjeżdżali z całej Polski, zęby zarobić na chleb dla zony, dzieci, nieczęsto nawet dla rodzicow. Czesc osiedlila sie na Śląsku razem z rodzina, ktöra dojechala, jak tylko wybudowali mieszkania na nowych osiedlach. Jako tubylec nie mialo sie szans na takie mieszkanie, wiec wybralismy inne drogi, mieszkamy dzisiaj przewaznie poza granicami naszego rodzinnego kraju. Czesc przyjezdnych wröcila do rodzinnych stron, za gotöwke mogli zalozyc badylarstwo albo inny prywatny interes, wiekszosc prosperuje po dzien dzisiejszy. Tak wiec dochody z gornictwa zywily przez conajmniej 35 lat po wojnie nie tylko Slask, ale i inne obszary Polski, gdzie ludzie bez tej mozliwosci nie mieliby co wlozyc do garnka (Film "Daleko od szosy") Tym samym przyczynil sie Slask do rozwoju polskiej gospodarki, a renty gornicze sa rozproszone po calym kraju i podwyzszaja sile zakupu miejscowej ludnosci, nie tylko na Śląsku. Takie lokalne myslenie jest zasciankowe i nie wychodzi poza ten przyslowiowy "koci ogon"

(Bo kazdy ma jakis cel w zyciu)

06-03-2011 15:01 
 Ocena 3 na 3
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Faszystami bądź analfabetami są również, rzecz jasna, wszyscy nagradzający twoje faszystowsko-dyletanckie enuncjacje plusami.

Jako faszysta bądź analfabeta (wybierz se Sledziu, co ci tam pasuje) pojadę cytatem:

"Autonomia Śląska - kraina położona na południu swojego odwiecznego oprawcy - Polski. Musi płacić daninę, którą są węgiel i umlauty. Przez kilkaset lat była częścią - kolejno: Austrii, Prus i Niemiec.
Należy dodać, że od 60 lat sporadycznie okradana jest przez państwo polskie. Natomiast cywilizacyjnie Polska od tysiąca lat tłamsi rozwój Ślązaków, zwłaszcza nie pozwalając na rozwój własnej literatury i kodyfikację mowy. Nie baczy przy tym na fakt, że okupuje Śląsk od całkiem niedawna.
Zwolennikom przywrócenia realnej autonomii zwraca się uwagę na słowa generała Kiszczaka: "Śląska, to może być kiełbasa, a nie autonomia".
(Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru)

I to by było na tyle.
   
zachaj (5239 punktów)
Przecież Śląsk ma swoich radnych, wojewodów, prezydentów. Niech te darmozjady zaczną robić coś dla swojego regionu, a nie separować się chcą. Winą nie jest scentralizowana władza, a ogólnie żenujący poziom polskiej polityki.
Ag-nes (2295 punktów)
>Co ... powiecie o zmianie ustroju Polski na federacyjny? Czy byłaby to jakaś szansa rozwoju, czy raczej
>wstęp do rozpadu?

Podziałów to my już mamy w Polsce dostatek. Wszelkie próby poróżnienia narodu to tylko przepychanki o władzę.
A im bardziej społeczeństwo się podzieli, czy to światopoglądowo, czy gospodarczo, czy terytorialnie, tym łatwiej nim manipulować.
Jeżeli chodzi o Śląsk, to jest on w swym dążeniu do autonomii osamotniony i ewentualne jej osiągnięcie jest mało realne.
Poza tym wystarczyłoby przekazać większe kompetencje samorządom, ograniczyć biurokrację i zająć się prawem, którego właściwa interpretacja to "cud" i nie trzeba będzie tworzyć sztucznych podziałów.
Mydlenie ludziom oczu, że kolejne "rozbiory" Polski coś zmienią to przykrywka dla nieudolnie prowadzonej polityki.
Manian (950 punktów)
Ja się ustosunkuję jedynie do sprawy Śląska, z racji mego zamieszkania. Ja jestem za autonomią dla Nas. Wbrew środowiskom, w tym faszystowskim, nie jest to wstęp do odłączenia się. Partia RAŚ nie jest żadną separatystyczną frakcją. Wszyscy się śmieją, że Śląsk nie da rady w związku z ZUS-em. Przed wojną istniało autonomiczne województwo śląskie i sami potrafiliśmy zaciągnąć 11 mln $ kredytu w USA (został spłacony), dzięki Naszym inwestycjom powstała Gdynia i COP. W ogóle akt pozbawiający nas autonomii nie ma mocy prawnej, gdyż po wojnie nie zebrał się Sejm Śląski, który powinien zatwierdzić tę decyzję. Przed wojną Śląsk generował 46% PKB Polski. Autonomia pomogłaby w promocji Śląska, gdyż moglibyśmy mieć szersze pole działania. Śląsk jest dyskryminowany. Po śląsku mówi, a właściwie godo 3-5 razy więcej osób niż po kaszubsku, tymczasem, oni już mają status języka, a my ciągle tylko gwarę.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że kaszubski to rzeczywiście odrębny język, nie rozumiem go wcale. Natomiast górnośląski sprawia wrażenie dialektu, gdzie tylko trochę słów jest innych.
05-03-2011 10:02 
 Ocena 1 na 1
Manian (950 punktów)
>Natomiast górnośląski sprawia wrażenie dialektu, gdzie tylko trochę słów jest innych.
Z tego wynika, że nie powinno być osobnych języków słowackiego i czeskiego, bo są jak najbardziej zrozumiałe nawzajem dla tych narodów. Taką samą sytuację mamy z językiem duńskim i norweskim.
05-03-2011 17:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Posłużę się googlem, więc błędy możliwe, bo nie mogę dokonać korekty:

"Jest dzisiaj ładny dzień. Trochę pada."

po słowacku - Je to pekný deň dnes. Trochu daždivé.
po czesku - Je to hezký den dnes. trochu deśtivé.
po norwesku - Det er en fin dag i dag. Litt regn.
po duńsku - Det er en dejlig dag i dag. En lille regnfuld.

Jak brzmi to zdanie po górnośląsku?
05-03-2011 17:46 
 Ocena 2 na 2
Manian (950 punktów)
>"Jest dzisiaj ładny dzień. Trochę pada."
>po słowacku - Je to pekný deň dnes. Trochu daždivé.
>po czesku - Je to hezký den dnes. trochu deśtivé.
>po norwesku - Det er en fin dag i dag. Litt regn.
>po duńsku - Det er en dejlig dag i dag. En lille regnfuld.
to tylko potwierdziło niezbyt dużą różnorodność tych języków, a jednak każdy ma status jeżyka
>Jak brzmi to zdanie po górnośląsku?
Będzie to mniej więcej tak: Je dzisioj gryfny dzionek. Trocha sipi.
05-03-2011 17:53 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Trocha sipi.

A nie Trocha suje?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Manian (950 punktów)
>>Trocha sipi.
>A nie Trocha suje?
Nie jestem alfą i omegą w kwestii języka... przepraszam gwary śląskiej, ale słowo "sipi" występuje w gwarze ślaskiej, a słowa "suje" przyznam się, że nie znam. Być może jest używane częściej w Raciborzu, czy Cieszynie, bo tam się trochę śląski różni od tego z używanego u mnie. Albo po prostu to mój ubytek na niwie śląskiego.
06-03-2011 10:00 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Być może jest używane częściej w Raciborzu, czy Cieszynie,...

Tak mówiono (nie wiem, czy nadal) na Opolszczyźnie, okolice Ozimka. suć znaczyło tyle, co sypać, ale odnoszono to również do opadów. A tu

www.rudaslaska.pl/slasko-godka/suc/

dowiaduję się, że znaczy również pierdzieć.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, poczułem się przekonany. Rzeczywiście, spokojnie można uznać górnośląski za odrębny język, o ile tylko jego użytkownicy sobie życzą. Dzięki za przykład.
05-03-2011 23:02 
 Ocena 1 na 1
Manian (950 punktów)
>Rzeczywiście, spokojnie można uznać górnośląski za odrębny język, o ile tylko jego użytkownicy sobie życzą.
Nie tylko życzą, ale wręcz się domagają, inaczej nie byłoby tematu języka śląskiego, który nota bene w USA jest uznany jako język, a w Polsce nie!
>Dzięki za przykład.
Ależ nie ma za co, zawsze do usług.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365