28 czerwca 1914 r. doszło do zamachu na austriackiego arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie. Równo miesiąc później rozpoczęła się seria zdarzeń, które doprowadziły do wybuchu I wojny światowej.
Wojny można było uniknąć bądź też z łatwością zredukować ją do konfliktu lokalnego - trzeciej wojny bałkańskiej. O tym, że tak się nie stało, zadecydował splot faktów i postaw poszczególnych państw - podmiotów na ówczesnej politycznej scenie Europy. Co wielce intrygujące, w doprowadzeniu do wybuchu konfliktu, wielką rolę - może nawet newralgiczną - odegrało nie tyle państwo, co jego reprezentant - a mianowicie ambasador Francji w Rosji, Maurice Paleologue. Był on zaciętym panslawistą/germanofagiem, udzielał Rosji pełnego, bezwarunkowego wsparcia - niejednokrotnie przekraczając swe kompetencje jako ambasadora. W szczególności z entuzjazmem poparł on pomysł przeprowadzenia przez Rosję częściowej mobilizacji przed doręczeniem Serbii przez Austro - Węgry ultimatum, będące następstwem zabójstwa arcyksięcia jak wyżej. Mobilizacja Rosji była zaś koszmarem dla niemieckich sztabowców. Powiedzenie bowiem planu Schlieffena uzależnione było od szybkiej reakcji na wszelkie militarne poczynania Rosji ( chodziło o to aby wykorzystując świetnie funkcjonujący system kolejowy Niemiec rozbić naprzód Francję a potem szybko przerzucić siły na wschód i tam pokonać Rosję, której słaba siec kolejowa uniemożliwiała osiągnięcie szybkiej gotowości bojowej). Czas był w takim układzie na wagę złota. I każda zwłoka mogla przesądzić o wyniku starcia. Tak więc gdy Rosja zaczęła się częściowo mobilizować - to samo zaczęły robić Niemcy i w zasadzie wybuch wojny był już przesądzony.
Postać ambasadora jak wyżej jest emblematycznym przykładem jednostki, której poczynania zadecydowały o losie dziesiątków ludzi.
Postawa ambasadora korci do zadania intrygującego pytania, czy Polacy -modlący się od czasu Mickiewicza o "wojnę narodów" - winni mu są...wdzięczność za jego podżeganie do niej, czy też - mimo wszystko nie, zważywszy na czysto etyczny aspekt jego czynu.???
"An Austrian diplomat described his personality in 1911:
about 50 years old, unmarried....[he is] prominent, vivacious, well educated, but displays a fantastic imagination and is an author of novels. [He] permits his novelist's imagination to run away with him when he interprets insignificant military or political events, and, for those who do not know him well, he is therefore dangerous as a source of information.
The British ambassador to Moscow in 1914 provided a similar description:
He is a very cultivated man, a writer of light romances, as well as books of a more serious vein; but...his vivid imagination is apt to run away with him and disposes him to take a fanciful and exaggerated view of the political questions with which he has to deal.
His most important and controversial role came when he was the French ambassador to Russia in July 1914. He hated Germany and saw that when war broke out France and Russia had to be close allies against Germany. His approach was in agreement with French President Raymond Poincaré who trusted him. He promised unconditional French support to Russia in the unfolding crisis with Germany and Austria. Historians debate whether he exceeded his instructions and thereby helped hasten the war. There is agreement that he failed to inform Paris of exactly what was happening, and the implications of the Russian mobilization in launching a world war."
en.wikipedia.org/wiki/Maurice_Paléologue