Racjonalista - Strona głównaDo treści
sprzeczność mózgownicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
22-02-2019 15:46Zetetyk (552 punktów)sprzeczność mózgownicy
Ocena 1 na 1
Geneza :

"Przedstawię Ci sprzeczność umysłową.
Stoisz na wieży i chcesz skoczyć do basenu.
Pragniesz wskoczyć, żeby udowodnić sobie, że jesteś Kozak i podjąć rywalizację z najlepszymi ale boisz się.

Podchodzisz i cofasz się.
Podchodzisz i cofasz się.
Kiedy się cofasz siła strachu słabnie a podniecenie przybiera.
Kiedy podchodzisz siła podniecenia słabnie a strach przybiera."

PROBLEM

Niektórzy nazywają to umysłowa sprzeczność. Ja podpinam to pod poważniejsza nazwę , mianowicie "konflikt pragnień". Niemniej stworze sytuację bardziej dogodną co do tego, aby warunki przypominały symetryczność opcji wyboru - jak najbardziej zbliżone
( co implikuje ich faktyczną nierozstrzygalność).

Arystokles w zasadzie też zauważył ( jak autor genezy- Krystian Hamerlik ) ,że dusza ma części, sądząc , iż można to dostrzec, że popada ona w konflikty z samym sobą.
Pewien mężczyzna chce pić ( ponieważ jest spragniony) i zarazem nie chcę pić , ponieważ podejrzewa , iż woda jest bardzo złej jakości.

Ponieważ ten sam predykat nie może przysługiwać i nie przysługiwać temu samemu podmiotowi pod tym samym względem, w tym samym czasie - muszą być przynajmniej dwa różne podmioty;
jeden , o którym mówimy- że chce pić oraz drugi - o którym mówimy ,że nie chce pić.
( Kiepski argument na dowodzenie nieśmiertelnej duszy ).

ZAŁOŻENIE :

Mężczyzna nie może chcieć coś zrobić i nie chcieć tego zrobić w tym samym czasie- w takim sensie , w jakim człowiek nie może poruszać się w pewnym kierunku i zarazem nie poruszać się w tym kierunku.

Platon nie uwzględnił, że w sferze pragnień , człowiek może chcieć osiągnąć jakiś cel
( napicie się wody) określony w jakiś konkretny sposób, i nie chcieć go osiągnąć , gdy zostaje osiągnięty w jakiś inny sposób.

Zatem człowiek jak najbardziej może chcieć napić się wody, ponieważ jest spragniony, ale nie chce pić, ponieważ obawia się choroby.

Pytanie nadrzędne:
czy mamy tu więc do czynienia z konfliktem pragnień?
Może mężczyzna nie ma sprzecznych pragnień?
Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Pratchet (221 punktów)
(zablokowany)
rozróżnił bym tu dwie rzeczy. pierwsze: pragnienie i drugie: chęć

pragnienie jest czynnością, która planujemy wykonań, ale nie szacujemy czy jest to do wykonania, czy potrafimy itd.

chęć natomiast jest pragnieniem, ale bardziej racjonalnym. w procesie planowania uznajemy to nie za czyste pragnienie, tylko czynność zaplanowaną i oszacowaną jako wykonalne.

jak widać pragnienie kiedy ma zostać wykonane zamienia się w chęć, a ta z racjonalnych przesłanek nie zawsze może zostać spełniona.

coś na zasadzie bramek logicznych. tak sobie to można wyobrazić.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Wyobraź sobie strumień w przewodzie łączącym dwa naczynia, z których jedno jest pełne/naladowane a drugie puste/rozladowane. Strumień przepływa i poziom naładowania naczyn powoli wyrownuje się. Emiter traci energię na rzecz detektora. Lecz oto nagle naczynie odbioru skutkiem zewnętrznego oddziaływania zostaje wyniesione i detektor przekształca się w emiter. Strumień odwraca swój kierunek, naczynie odbioru przekształca się w naczynie nadania.

Sprzeczność umysłowa to sprzeczność sił, fizyczna sprzeczność potencjałów elektrycznych jak połączenie plusa z wyższym plusem co prowadzi do przekształcenia plusa w minus.
Zetetyk (552 punktów)
>Wyobraź sobie strumień w przewodzie łączącym dwa naczynia, z których jedno jest pełne/naladowane a drugie puste/rozladowane. Strumień przepływa i poziom naładowania naczyn powoli wyrownuje się. Emiter traci energię na rzecz detektora. Lecz oto nagle naczynie odbioru skutkiem zewnętrznego oddziaływania zostaje wyniesione i detektor przekształca się w emiter. Strumień odwraca swój kierunek, naczynie odbioru przekształca się w naczynie nadania.
>Sprzeczność umysłowa to sprzeczność sił, fizyczna sprzeczność potencjałów elektrycznych jak połączenie plusa z wyższym plusem co prowadzi do przekształcenia plusa w minus.

Właśnie sobie wyobraziłem. Zaczynam rozumieć. A w matematyce - i - daje + OOOO
A jak rozstrzygnął byś tą sprzeczność? Czy jest pozorna?
Jak skategoryzowałbyś tą sytuację?
Symetrycznie , niewspólmiernie, współmiernie czy inaczej?

W pierwszej kolejności trzeba bowiem ustalić, czy mamy tu do czynienia ze sprzecznymi pragnieniami?
Platon posłużył się tu pewnym , dość kiepskim argumentem , który miał ogromny wpływ na całą późniejszą filozofie moralności. Mianowicie; podzielił pragnienia ( duszę) rozróżniając je w błędny sposób.
rogaliczek (669 punktów)
>Geneza :
>"Przedstawię Ci sprzeczność umysłową.
>Stoisz na wieży i chcesz skoczyć do basenu.
>Podchodzisz i cofasz się.
>Kiedy się cofasz siła strachu słabnie a podniecenie przybiera.
>Kiedy podchodzisz siła podniecenia słabnie a strach przybiera."
>PROBLEM

Ale tu nie ma żadnej sprzeczności. Tak jak sam napisałeś w danej chwili jedna z chęci przeważa nad drugą. To jest zmienność.

>Zatem człowiek jak najbardziej może chcieć napić się wody, ponieważ jest spragniony, ale nie chce
>pić, ponieważ obawia się choroby.
>Pytanie nadrzędne:
>czy mamy tu więc do czynienia z konfliktem pragnień?

Nie. Człowiek cały czas chce pić+uniknąć choroby. To jest jedno pragnienie.
24-02-2019 20:16 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>Ale tu nie ma żadnej sprzeczności. Tak jak sam napisałeś w danej chwili jedna z chęci przeważa nad drugą. To jest zmienność.

Odwołuję się do tego przykładu , ponieważ stopniowo , na nim buduję coraz bardziej symetryczne sytuacje takich rzekomych ( a morze rzeczywistych ) konfliktów pragnień.

>>Zatem człowiek jak najbardziej może chcieć napić się wody, ponieważ jest spragniony, ale nie chce
>>pić, ponieważ obawia się choroby.
>>Pytanie nadrzędne:
>>czy mamy tu więc do czynienia z konfliktem pragnień?
>Nie. Człowiek cały czas chce pić+uniknąć choroby. To jest jedno pragnienie.

W pewnym sensie dobrze odpowiedziałeś. Dobrze , dlatego , ponieważ człowiek chce ugasić pragnienie i chce unikać choroby. Jednak nie uwzględniłeś istotnej kwestii;
że ten człowiek chce pić tą konkretną wodę, ale zarazem boi się pic tę sama wodę, aby ugasić pragnienie. To sugeruje, że jego pragnienia w pewnym sensie pozostają sprzeczne.
Nawet jak wykluczyłeś pragnienia, a przyjąłeś liczbę pojedynczą; PRAGNIENIE - sprzeczność nadal pozostanie.
*Notabene; i tylko dlatego nie rozstrzygam teraz o słuszności co do liczby pragnień.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Umysl człowieka składa się ze sprzecznych, wzajemnie wykluczajacych się pragnień, za którymi stoją czynności różnych ośrodków mózgu.

Sytuację można porównać do kształtu fali w basenie, w którym istnieje kilka niezależnych ośrodków wzbudzajacych sprzeczne fale.

Po załamaniu fal i przełomie ukształtuje się fala syntetyczna dla całego basenu, która jest wyrazem działania kilku źródeł.

Umysl człowieka enie jest spójny, jest sprzeczny, lecz osiąga chwilową spójność podczas decyzji/przełomu. Decyzja nadaje umysłowi pewien łączny kierunek i to tylko do czasu kolejnego rozbicia.

Znane nam są dwie charakterystyczne sytuacje logiczne.
Rozpad, rozkład, analiza - alternatywa.
Wiązanie, związek, synteza - koniunkcja.

Z czego nie zdajemy sobie jak dotąd sprawy - fizyczny rozpad jest abstrakcyjna alternatywa, natomiast fizyczna synteza jest abstrakcyjna koniunkcja.

Kiedy w naszych umysłach zachodzi logiczna koniunkcja w naszych mozgach zachodzi fizyczna synteza.
Ta dwupostaciowosc zdarzenia fizyczna i abstrakcyjna jest wyrazem dualizmu naszej rzeczywistości.

Nasze mózgi to zwykle maszyny jak silnik parowy ale ich fizycznej postaci towarzyszy abstrakcyjna świadomość.

Każda maszyna jest świadoma.
Wszelka materia jest świadoma.
03-03-2019 08:16 
 Ocena 2 na 2
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Każda maszyna jest świadoma.
>Wszelka materia jest świadoma.
Jak to rozumieć Krystianie? Nie chcesz chyba powiedzeć, że taka np. snopowiązałka, albo pustak ceramiczny - posiadają świadomość, uogólniając tzw. "życie umysłowe - umysły"? Albo pierwiastki atomy, czy elektrony, fotony itd...

Na jakiej podstawie twierdzisz (albo ja źle interpretuję twoją wypowiedź), że procesy (zespoły procesów), które nie wykształciły układu nerwowego, potrafią wytwarzać świadomosć?

"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>>Każda maszyna jest świadoma.
>>Wszelka materia jest świadoma.
>Jak to rozumieć Krystianie? Nie chcesz chyba powiedzeć, że taka np. snopowiązałka, albo pustak ceramiczny - posiadają świadomość, uogólniając tzw. "życie umysłowe - umysły"? Albo pierwiastki atomy, czy elektrony, fotony itd...
>Na jakiej podstawie twierdzisz (albo ja źle interpretuję twoją wypowiedź), że procesy (zespoły procesów), które nie wykształciły układu nerwowego, potrafią wytwarzać świadomosć?

Układ nerwowy to jedynie nazwa dla części organizmu bardziej złożonej od innych.

Większa złożoność części to większa złożoność systemu pojeciowego ale żadna wyłączność na abstrakcje.

Snopowiazalka jest świadoma istotą, jest osobliwością.
To dokładnie chcę wyrazić.
Pustak również.

Każde materialne ciało jest żywe i świadome a wyrazem jego świadomości jest jego czynność.
03-03-2019 10:31 
 Ocena 3 na 3
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Układ nerwowy to jedynie nazwa dla części organizmu bardziej złożonej od innych.
>Większa złożoność części to większa złożoność systemu pojeciowego ale żadna wyłączność na abstrakcje.
Nie znamy innego organu, ani żadnego innego bytu lub pojęcia tak powiązanego z umysłem jak układ nerwowy (szczególnie mózg - tzw. korelaty neuronalne). Wszelkie zmiany strukturalne układu nerwowego (np.urazy mechaniczne, udary, glejaki...), albo zaburzenia w "równowadze biochemicznej" (np. zatrucie alkoholowe, "kortyzol"...), infekcje itp, itd...

...wpływają bezpośrednio na funkcje umysłowe. Nie jest to więc "jedynie nazwa na (jakąś) bardziej złozoną część organizmu" - jak zdajesz się , bardzo nieładnie, bo nieuczciwie - sugerować/bagatelizować, wg mnie...

>Snopowiazalka jest świadoma istotą, jest osobliwością.
Nie chcę być złośliwy, ale napisałeś "każda maszyna, każda materia", więc co w tym osobliwego - nawet, golarki do swetrów, kamienie, cegły, ba- wibratory doodbytnicze (widziałem na filmie "Top Sicret" z 1984 roku coś takiego - żeby nie było, że sam używam...) - mają "dusze" wg twoich twierdzeń

>To dokładnie chcę wyrazić.
>Pustak również.
>Każde materialne ciało jest żywe i świadome a wyrazem jego świadomości jest jego czynność.

Świetnie, że chcesz coś takiego wyrazić, ale ja chętnie przeczytałbym jakiś uczciwy argument na poparcie twoich twierdzeń (np."czynność/ manewry samochodu w ruchu miejskim nie są wyrazem jego świadomości, lecz kierowcy [z układem nerwowym ]

PS
Przykro mi, że postanowiłeś "mieć racje", zamiast uczciwie dążyć do prawdy - liczyłem na coś więcej od Ciebie...


"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Argumenty:
jeżeli jedno ciało jest świadome, wszystkie muszą być świadome
umysl ciala to po prostu czynność ciala
ciało i czynność są związane - wszelka transformacja ciała pociaga za sobą transformacje czynności - zmiana ukladu ciala jest jednoczensie zmiana systemu czynności inaczej zmiana w organizmie oznacza zmianę w umyśle

Zaburzenia umysłowe, o których piszesz są zaburzeniem czynności mózgu skutkiem czynników prowadzących do rozpadu ciała mózgu.

Takie samo zaburzenie czynności maszyny zauważysz jak wlejesz trefne paliwo do samochodu.

Zaburzenie pracy silnika samochodowego jest zaburzeniem umysłu samochodu.

Dokładnie tak samo rozpoznasz zaburzenia umysłowe człowieka, po wadliwym działaniu organizmu.

Świadomość to czynność.
03-03-2019 11:45 
 Ocena 3 na 3
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Argumenty:
>jeżeli jedno ciało jest świadome, wszystkie muszą być świadome
No ja nie widzę tu żadnej analogii (np. jeżeli jeden mężczyzna jest łysy, to wszystkie mężczyzny muszą byc łyse? - a ty mówisz o 'wszystkich ciałach' we Wszechświecie...?), ale...
>umysl ciala to po prostu czynność ciala
może po prostu inaczej rozumiemy pojęcia (jak "swiadomość, "umysł"...) o których rozmawiamy?

>ciało i czynność są związane - wszelka transformacja ciała pociaga za sobą transformacje czynności - zmiana ukladu ciala jest jednoczensie zmiana systemu czynności inaczej zmiana w organizmie oznacza zmianę w umyśle
No niby tak, "czynności ciała" są inicjowane i mapowane w układzie nerwowym( niekoniecznie w świadomym umyśle) ale to tylko część funkcji układu nerwowego na poziomie "świadomości" autonomicznego (wegetatywnego) układu nerwowego. Natomiast "świadomy umysł", to percepcja bodźców (wrażeń, doznań...), oraz dodatkowo, u ludzi, umiejętność zdawania sobie z nich sprawy - umiejętność refleksji nad nimi...

>Zaburzenia umysłowe, o których piszesz są zaburzeniem czynności mózgu skutkiem czynników prowadzących do rozpadu ciała mózgu.
>Takie samo zaburzenie czynności maszyny zauważysz jak wlejesz trefne paliwo do samochodu.
>Zaburzenie pracy silnika samochodowego jest zaburzeniem umysłu samochodu.
Samochód nie zdaje sobie sprawy ze swojej awarii, ani nie ma żadnych doznań (bólu, cierpienia), ani żadnych przemyśleń z tym związanych, bo nie ma układu nerwowego, ani żadnego innego organu zdolnego do świadomego odczuwania bodźców, a jedynie, co najwyżej, systemy elektoniczne...

"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Świadomość to uczucia.
Wszelkiej czynności materii towarzyszą uczucia.
Samochód ma własny system pojeciowy i własną abstrakcja, która jest poza naszymi mozliwoaciami rozumienia ze wzgledu na roznice naszych organizmów.

Tak samochód jest organizmem, komputer jest organizmem, Intel jest organizmem a Windows jego dusza.

Każdy komputer czuje i pragnie.

> a jedynie, co najwyżej, systemy elektoniczne...

Tak jak i MY.
Niczego poza zwojami przewodów w naszych mozgach nie znajdziesz.
A gdybyś zechciał dotknąć świadomości, zmienić panujące w umyśle emocje, to musisz wpłynąć na strumień, którymi tymi przewodami przepływa.

W naszych mozgach nie ma nic ponad układ przewodów i system strumieni.

-------
Jesteśmy robotami.
03-03-2019 12:54 
 Ocena 2 na 2
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Świadomość to uczucia.
Czyli juz nie (tylko) "czynność ciała", spoko - rozwijasz się...? -sorki za uszczypliwość

>Samochód ma własny system pojeciowy i własną abstrakcja, która jest poza naszymi mozliwoaciami rozumienia ze wzgledu na roznice naszych organizmów.
Jak jest poza naszymi pojęciami, to jak się dowiedziałeś?

>Tak samochód jest organizmem, komputer jest organizmem, Intel jest organizmem a Windows jego dusza.
>Każdy komputer czuje i pragnie.
Krystian, to miłe, że próbujesz empatii do swojego komputera, ale tym razem odleciałeś na maksa stary, serio...


Nie chcę Cię juz dłużej męczyć, ani denerwować, lecz jeszcze jedno tylko pytanko - jak masz dośc mojej namolności, to zignoruj..

>Wszelkiej czynności materii towarzyszą uczucia.
Jeden argument, który uważasz za swój najlepszy za tym twierdzeniem?!

"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>Jeden argument, który uważasz za swój najlepszy za tym twierdzeniem?!

Sam je odczuwam i jestem tylko maszyną.
Komputery zdolne są emulowac moją osobowość.

Czynności i uczucia to to samo z różnych punktów widzenia.

Twoja świadomość z twojej perspektuwy zbudowana z emocji z perspektywy innych jest ruchem materii. Inni rozpoznają twoje uczucia z obserwacji ruchu materii twojego ciała. Kiedy rozbierzesz mózg drugiego człowieka, wszystko co w nim zauważysz to ruch materii.

Gdybyś miał zupełnie odmienne zdanie w kwestii świadomości wcale mnie to nie zdenerwuje. Nie muszę mieć racji, jeśli tylko zdołasz przekonać mnie do czegoś innego, do czego w co uwierzę, że jest prawdziwe.
03-03-2019 14:36 
 Ocena 4 na 4
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Każda maszyna jest świadoma.
>>Wszelka materia jest świadoma.
>Jak to rozumieć Krystianie? Nie chcesz chyba powiedzeć, że taka np. snopowiązałka, albo pustak ceramiczny - posiadają świadomość, uogólniając tzw. "życie umysłowe - umysły"? Albo pierwiastki atomy, czy elektrony, fotony itd...
>Na jakiej podstawie twierdzisz (albo ja źle interpretuję twoją wypowiedź), że procesy (zespoły procesów), które nie wykształciły układu nerwowego, potrafią wytwarzać świadomość?

No bo widzisz. K-H-K W I E! Nie wie dlaczego ale W I E!
Jak uderzysz w maszynę młotkiem to ona aż zawyje z bólu. Bo jest świadoma, że ją źle traktujesz. Każda materia też jest świadoma. K-H-K to W I E! Pojedziesz motocyklem z dziewczyną na wycieczkę i przez przydrożnego pijaka uderzysz w słupek przydrożny, by gnojka nie potrącić. Motocykl zniszczony i słupek zniszczony. Wiesz jak tą materię boli? Bo materia ma świadomość, że to dzięki pijakowi.
Jedynie K-H-K pipcy i pipcy mimo tylu uwag od tylu forumowiczów, że bredzi. Ma tego świadomość skoro nie reaguje? Stwierdzam, że K-H-K jako ewenement w świecie, nie ma świadomości.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
salek (4701 punktów)
>Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
>Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?

A co to jest 'sprzeczność mózgownicy'?

Trudno zgodzić się z uproszczeniem, że osobowość, będąca efektem pracy bardzo złożonego tworu, jakim jest mózg, jest prosta i oczywista. Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że osobowość jest w rzeczywistości zbiorem wielu różnych mechanizmów, wręcz sub-osobowości, słabiej lub silniej ze sobą sprzężonych. A skoro niektóre są sprzężone słabiej, mają różne cele czy nawyki, to niczym dziwnym jest, że wewnętrznie 'się nie dogadują'. W sumie w czym sprzecznym jest, że Ty lubisz herbatę, a nie lubisz kawy, a Twoja żona ma odwrotnie?
24-02-2019 20:38 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>A co to jest 'sprzeczność mózgownicy'?

Taką definicje podaje ( qmpel) Krysian H.

"Nasza świadomość to wyłącznie emocje. Z tym, że te się podzieliły na emocje niskiego i wysokiego rzędu jak wyrażenia języków programowania różnych rzędów.
Moglibyśmy powiedzieć o emocji/wyrazeniu/pojęciu języka maszynowego /niskiego - to są wszystkie nasze odruchy a także o emocji/wyrazeniu/pojęciu języka logicznego/wysokiego - to są nasze wyższe wartości.
Te emocje są wspolmierne podobnie jak w komputerach każde pojęcie wysokiego rzędu może zostać przetworzone na pojęcia języka maszynowego.
W naszych umysłach operują jednocześnie emocje niskiego i wysokiego rzędu bo nasz umysl operuje jednocześnie w kilku językach na różnych poziomach złożoności. Dlatego rozumiemy strach przed wysokością i zasady trójkąta prostokatnego.
- z wątku relatywizm."
www.racjonalista.pl/forum.php/s,777387

Ja sprzeczność mózgownicy traktuje jako np; konflikty pragnień ( dla tego wątku) i wolę wyjaśniać na przykładach jak ten ( bardzo prosty w zrozumieniu) :
"Pewien mężczyzna chce pić ( ponieważ jest spragniony) i zarazem nie chcę pić , ponieważ podejrzewa , iż woda jest bardzo złej jakości, tak więc ten sam mężczyzna chce pić tą konkretną wodę, ale zarazem boi się pić tę sama wodę."

>Trudno zgodzić się z uproszczeniem, że osobowość, będąca efektem pracy bardzo złożonego tworu, jakim jest mózg, jest prosta i oczywista. Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że osobowość jest w rzeczywistości zbiorem wielu różnych mechanizmów, wręcz sub-osobowości, słabiej lub silniej ze sobą sprzężonych. A skoro niektóre są sprzężone słabiej, mają różne cele czy nawyki, to niczym dziwnym jest, że wewnętrznie 'się nie dogadują'. W sumie w czym sprzecznym jest, że Ty lubisz herbatę, a nie lubisz kawy, a Twoja żona ma odwrotnie?
>

Tutaj akurat nie występuje sprzeczności mózgownicy, ponieważ wybór jakiejkolwiek opcji nie wchodzi w kolizję z wyborem innej opcji.
24-02-2019 22:20 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>A co to jest 'sprzeczność mózgownicy'?
>Taką definicje podaje ( qmpel) Krysian H.
Na definicje krystka nie powoływałbym się - typ zwykle pierniczy od rzeczy.

>Ja sprzeczność mózgownicy traktuje jako np; konflikty pragnień ( dla tego wątku) i wolę wyjaśniać na przykładach [...]
Jak widzę uproszczenie, z którym trudno się zgodzić, traktujesz jak pewnik.

>> A skoro niektóre są sprzężone słabiej, mają różne cele czy nawyki, to niczym dziwnym jest, że wewnętrznie 'się nie dogadują'. W sumie w czym sprzecznym jest, że Ty lubisz herbatę, a nie lubisz kawy, a Twoja żona ma odwrotnie?
>Tutaj akurat nie występuje sprzeczności mózgownicy, ponieważ wybór jakiejkolwiek opcji nie wchodzi w kolizję z wyborem innej opcji.
Jeżeli imbryk jest tylko jeden - to bardzo wchodzi. Wtedy właściwie to jest to samo, co przykład ze skażoną wodą. Zatem co to za sprzeczność?
Zetetyk (552 punktów)

>>Ja sprzeczność mózgownicy traktuje jako np; konflikty pragnień ( dla tego wątku) i wolę wyjaśniać na przykładach [...]
>Jak widzę uproszczenie, z którym trudno się zgodzić, traktujesz jak pewnik.

Nie.Sam przykład jest zapewne uproszczeniem , ale nigdzie nie wykazuje ostatecznie czy istnieje w ogóle coś takiego jak sprzeczność pragnień.
Z drugiej strony, nigdzie również nie dowodzę , że niemożliwy jest konflikt jednej wartości.
( chęć picia i jednocześnie brak chęci picia tej samej wody)

>Jeżeli imbryk jest tylko jeden - to bardzo wchodzi. Wtedy właściwie to jest to samo, co przykład ze skażoną wodą. Zatem co to za sprzeczność?
>
Nie rozumiem analogii.
28-02-2019 23:03 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>>Ja sprzeczność mózgownicy traktuje jako np; konflikty pragnień ( dla tego wątku) i wolę wyjaśniać na przykładach [...]
>>Jak widzę uproszczenie, z którym trudno się zgodzić, traktujesz jak pewnik.
>Nie.Sam przykład jest zapewne uproszczeniem , ale nigdzie nie wykazuje ostatecznie czy istnieje w ogóle coś takiego jak sprzeczność pragnień.
>Z drugiej strony, nigdzie również nie dowodzę , że niemożliwy jest konflikt jednej wartości.

Więc co właściwie chcesz powiedzieć? Przypomnę zatem pytanie:
Cytat:
>Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
>Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?

A co to jest 'sprzeczność mózgownicy'?


>>Jeżeli imbryk jest tylko jeden - to bardzo wchodzi. Wtedy właściwie to jest to samo, co przykład ze skażoną wodą. Zatem co to za sprzeczność?
>Nie rozumiem analogii.

Dwie osobowości w człowieku : jedna próbuje pić skażoną wodę, druga temu zapobiec.
Dwie osoby mają jeden imbryk : jedna chce kawę, druga herbatę. Ta która chce herbatę - musi zapobiec wykorzystaniu imbryka w innym celu.

Podstawowa różnica jest taka, że druga sytuacja jest symetryczna (choć da się ją zdesymetryzować), pierwsza nie. Różnice w technikaliach są pomijalne. Co to zatem za sprzeczność?
Zetetyk (552 punktów)

>Więc co właściwie chcesz powiedzieć? Przypomnę zatem pytanie:
>[cytat]>Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
>>Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?

Przedstawiam jedynie pewne racje. Kwestię merytoryczne zostawiam dla rozstrzygnięcia dla użytkowników. Skoro są, lub myślą, że są racjonalni, niech to wykażą.

>Dwie osobowości w człowieku : jedna próbuje pić skażoną wodę, druga temu zapobiec.
>Dwie osoby mają jeden imbryk : jedna chce kawę, druga herbatę. Ta która chce herbatę - musi zapobiec wykorzystaniu imbryka w innym celu.
>Podstawowa różnica jest taka, że druga sytuacja jest symetryczna (choć da się ją zdesymetryzować), pierwsza nie. Różnice w technikaliach są pomijalne. Co to zatem za sprzeczność?

A więc o to chodzi. Teraz rozumiem. Nie, no skąd, druga sytuacja nie ma charakteru symetrycznego , ani nie jest w ogóle dysjunktywna, ponieważ nie występują tutaj żadne konflikty pragnień. Co najmniej z dwóch ( do pięciu powodów)
1 Aby uznać tą sytuację za symetryczną musiałyby występować argument symetryczność opcji - a w bliżej określonym przypadku , przecież jest jedna wartość w tym przypadku jedno pragnienie właściwe dla każdego podmiotu
2 Po drugie nie występuje tutaj argument z niewspółmierności wartości.
( A co za tym idzie rozpatrywać go jako dylemat w ogóle jest dalece przesadne - w przeciwieństwie do przykładu , którym posłużyłem się ja, który istnieje. )

Brak możliwości technicznych - pomiędzy dwoma odrębnymi podmiotami- nie jest tym samym co konflikt pragnień jednej osoby, ponieważ nie może podmiot dokonać wyboru konkurencyjnych
( i symetrycznych ) opcji , co z zasady teoretycznie już go wyklucza.
Jest bardzo prosty sposób, abyś udowodnił, że jest to sytuacja symetrycznego dylematu pragnień ( jeśli tak myślisz , a tak napisałeś )
W tym celu wystarczy ,jak wskażesz i uzasadnisz, czy możliwy jest konflikt jednej wartości? Taki konflikt naturalnie musi polegać na jednoczesnym respektowaniu i nierespektowaniu jakiejś wartości. Inna możliwość nie istnieje.

Zapewniam, że w pierwszej sytuacji, jak najbardziej da się przełamać symetryczność pragnień lub pragnienia.
( Sądzę, że można mówić tutaj zarówno o jednym jak i o dwóch pragnieniach. Jeżeli dwóch, to z zastrzeżeniem jak w odpowiedzi 24-02-2019 20:16 ) - każdy może stawiać własne zastrzeżenia, jak potrafi je uzasadnić.
Wystarczy, że wskażę dowolnego ( przez siebie wybranego ) użytkownika, i poproszę, aby uzasadnił jakiś ( dowolny) merytoryczny swój sposób.
np;
Kolega Krystian H. jak się dowiedziałem z wątku "relatywizm" , jest zwolennikiem dylematów , który rozpatruje pod kątem wspólmierności wartości, tak więc jest to stanowisko przeciwne symetryczności opcji, symetryczności pragnień. Co uprawnia mnie do poglądu, że skoro jest on tego zwolennikiem , to bez trudu znajdzie sposób przełamania symetryczności
02-03-2019 12:06 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>A więc o to chodzi. Teraz rozumiem.

Nie, wciąż nie rozumiesz.
Zetetyk (552 punktów)

>Dwie osoby mają jeden imbryk : jedna chce kawę, druga herbatę. Ta która chce herbatę - musi zapobiec wykorzystaniu imbryka w innym celu.
>Podstawowa różnica jest taka, że druga sytuacja jest symetryczna (choć da się ją zdesymetryzować), pierwsza nie. Różnice w technikaliach są pomijalne. Co to zatem za sprzeczność?

W drugim przypadku nie ma konfliktu, a rozwiązanie jest banalne.
Tę sama wodę można zagotować dla herbaty i dla kawy. Następnie przelać do dwóch szklanek.
Tak samo robi się w czajniku.
w przypadku kiedy ilość wody starczy na pojemność jednej szklanki, wodę można zagotować dwa razy.
02-03-2019 11:59 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>Dwie osoby mają jeden imbryk : jedna chce kawę, druga herbatę. Ta która chce herbatę - musi zapobiec wykorzystaniu imbryka w innym celu.
>>Podstawowa różnica jest taka, że druga sytuacja jest symetryczna (choć da się ją zdesymetryzować), pierwsza nie. Różnice w technikaliach są pomijalne. Co to zatem za sprzeczność?
>W drugim przypadku nie ma konfliktu, a rozwiązanie jest banalne.

Drugi przypadek to nie problem, tylko ilustracja. Po co rozwadniasz się w dwóch postach, rozwiązując obrazek?
Zetetyk (552 punktów)
>Drugi przypadek to nie problem, tylko ilustracja. Po co rozwadniasz się w dwóch postach, rozwiązując obrazek?
>
Skąd mogłem wiedzieć, że traktujesz to jako " ilustracja", skoro było to w odpowiedzi jako alternatywa dla przykładu przytoczonego przeze mnie?

Kontekst wcale nie wskazywał, że traktujesz to jako zwykłą ilustracje.
Ale to dobrze, że to nie problem, bo ja tez tak tego nie postrzegam.
salek (4701 punktów)
Cóż, interesujący unik, niemniej jednak wciąż tylko unik. Alternatywa? Być może, jeżeli rozumiesz to jako alternatywnie przedstawiony ten sam problem - czy mówiąc krótko, obrazek. Wciąż nie objaśniłeś jednak, czym jest postulowana 'sprzeczność mózgownicy', mimo iż w obrazku dostałeś wprost merytoryczne rozwiązanie tej 'sprzeczności'.
09-03-2019 23:42 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>Cóż, interesujący unik, niemniej jednak wciąż tylko unik. Alternatywa? Być może, jeżeli rozumiesz to jako alternatywnie przedstawiony ten sam problem - czy mówiąc krótko, obrazek. Wciąż nie objaśniłeś jednak, czym jest postulowana 'sprzeczność mózgownicy', mimo iż w obrazku dostałeś wprost merytoryczne rozwiązanie tej 'sprzeczności'.
>

Po pierwsze po co , czemu ma służyć taka ilustracja, która jak sam przyznajesz nie jest problemem? Jakie ma to zastosowanie, bo nie jest to dla mnie zupełnie jasne?
Pierwszy przykład do sytuacja w której następuje konflikt pragnień.
A zapodany przykład nie stanowi konfliktu pragnień. Co już wykazałem.

Po drugie czy ja pisze jakbym unikał odpowiedzi, czy gruntownie je analizuje? Sprzeczność mózgownicy to szerokie pojecie, ale obrazowo stworze definicje ogólną. Jest to zasadniczo sprzeczność dwóch wartości. Może to być dylemat obowiązków, dylemat pragnień ( jak w głównym wątku) dylemat praw, dylemat ideałów , dylemat moralności lub moralnego zła , dylemat religijny- który może wchodzić ( i wchodzi) w kolizję inną z wymienionych wartości , dylemat zobowiązań oraz wielu innych kwestii. Sprzeczność mózgownicy pojawia się zarówno w teorii jak i w praktyce we wszystkich wspomnianych przypadkach oraz wielu więcej. Zdecydowanie najczęściej może występować w teoriach etycznych ,a jeszcze bardziej w ich praktycznych implikacjach w postaci norm moralnych. Ponieważ każda z alternatyw działania zdaje się wskazywać na jakieś ( inne ) dobro i powstaje sprzeczność mózgownicy, która często jest silnie nasycona dramatyzmem, ponieważ wybór jednego dobra jest tożsamy z utratą drugiego. Jak w wątku Szansa uwolnienia , Nieco o kłamstwie , Nieco merytoryczniej o kłamstwie. Oczywiście często, ale dramatyzm nie jest tutaj wcale konieczny , aby sprzeczność mózgownicy nastąpiła ; jak w wątku Dylemat.

Konkludując , to kwesta realna, ( choć może być stworzona w nierealnych egzemplifikacjach i omawiana czysto teoretycznie ) ponieważ może dotyczyć wyboru pomiędzy wolnością a prawdomównością, życiem jednych a życiem drugich, wiernością własnych przekonań a społeczna akceptacja itd. Zdajemy sobie więc sprawę, że cena która przyjdzie nam zapłacić za dokonany wybór może być bardzo, bardzo wysoka. I to nazywam sprzecznością mózgownicy. Wysoka cena to jedno, a jak jednak zyskać pewność , że dokonany wybór jest słuszny i rzeczywiście warto ją było zapłacić?
Czy taką pewność w ogóle można uzyskać?
Czy kierować się własną intuicją, bezstronną oceną sytuacji, szukać pomocy w sformułowaniach teorii, polegać na autorytetach, czy własnym sumieniu?
To również nazywam sprzeczność mózgownicy już w samym egzystencjalnym wyborze kategoryzacji , jak rozwiązać sprzeczność mózgownicy - zanim podejmiemy niejako drugi wybór - gdzie rzeczywiście będziemy dokonywać rozstrzygnięcia, wyboru alternatywnych opcji.

Właściwie to popełniłem błąd, anachronizm w odpowiedzi. Zapewniam, że nieświadomie. Lepiej byłoby , abym od razu przeszedł do zasad ogólniejszych, a potem wyjaśniał na przykładach. Niemniej, to nie jest unik. W ten sposób uniknął byś rozczarowania. Jakże mnie przykro.
Teraz myślę, że nieco zrekompensowałem.
17-03-2019 17:48 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>Cóż, interesujący unik, niemniej jednak wciąż tylko unik. Alternatywa? Być może, jeżeli rozumiesz to jako alternatywnie przedstawiony ten sam problem - czy mówiąc krótko, obrazek.
>Po pierwsze po co , czemu ma służyć taka ilustracja, która jak sam przyznajesz nie jest problemem? Jakie ma to zastosowanie, bo nie jest to dla mnie zupełnie jasne?
Po co zatem w ogóle przygotowuje się ilustracje?

>Pierwszy przykład do sytuacja w której następuje konflikt pragnień.
>A zapodany przykład nie stanowi konfliktu pragnień. Co już wykazałem.
Muszę zauważyć, że chełpisz się rozwiązaniem obrazka. Konflikt (a nie 'sprzeczność mózgownicy') owszem w pierwszym przypadku występuje, ale jest on dokładnie identyczny jak w uaktualnionej ilustracji. I można oczywiście twierdzić że konflikt to sprzeczność, ale jakoś nie pasują mi te dwa pojęcia jako synonimy.

>>Wciąż nie objaśniłeś jednak, czym jest postulowana 'sprzeczność mózgownicy', mimo iż w obrazku dostałeś wprost merytoryczne rozwiązanie tej 'sprzeczności'.
>Sprzeczność mózgownicy to szerokie pojecie, ale [..] jest to zasadniczo sprzeczność dwóch wartości.[...]
Teraz lepiej, tym razem szeroko opisałeś jak rozumiesz pojęcie 'sprzeczności mózgownicy', niemniej jednak wytłumaczenie to jakoś mi nie pasuje. Za dużo tu lania wody. 'Dramatyzm nie jest tutaj wcale konieczny'? Litości..

>Po drugie czy ja pisze jakbym unikał odpowiedzi, czy gruntownie je analizuje?
Pytanie zawsze pozostanie gdzie leży granica między gruntowną analizą, a dzieleniem włosa na czworo i 'laniem wody'.
Zetetyk (552 punktów)
>Po co zatem w ogóle przygotowuje się ilustracje?

Ja takowej nie widzę. Jako problem również nie dostrzegam.

>Muszę zauważyć, że chełpisz się rozwiązaniem obrazka. Konflikt (a nie 'sprzeczność mózgownicy') owszem w pierwszym przypadku występuje, ale jest on dokładnie identyczny jak w uaktualnionej ilustracji. I można oczywiście twierdzić że konflikt to sprzeczność, ale jakoś nie pasują mi te dwa pojęcia jako synonimy.

To nie jest powód do dumy, ponieważ obrazek jaki przedstawiłeś nie jest żadnym konfliktem, ani tym bardziej dylematem. Rozwiązanie? Nie, to raczej prima facie wyjaśnienie jak to postrzegam.

>Teraz lepiej, tym razem szeroko opisałeś jak rozumiesz pojęcie 'sprzeczności mózgownicy', niemniej jednak wytłumaczenie to jakoś mi nie pasuje. Za dużo tu lania wody. 'Dramatyzm nie jest tutaj wcale konieczny'? Litości..

Pewnie bierzesz zasugerowane żartobliwe określenie , jako żartobliwe określenie.

>Pytanie zawsze pozostanie gdzie leży granica między gruntowną analizą, a dzieleniem włosa na czworo i 'laniem wody'.

Masz rację. Zapewne łatwiej byłby to zrozumieć , jak zamiast "sprzeczność mózgownicy" wstawisz wyrażenie "dylemat". To zasadniczo zmieni postać rzeczy, od żartobliwej do merytorycznej. Teraz - jak widać nie ma lania wody, a jest wyjaśnienie dylematu, przy czym wyrażenie " mam dylemat" nie jest sytuacją pożądaną. Można go najkrócej objaśnić jako trudny wybór. ( sprzeczność mózgownicy).
salek (4701 punktów)
>>Po co zatem w ogóle przygotowuje się ilustracje?
>Ja takowej nie widzę. Jako problem również nie dostrzegam.
Nie o to pytałem.

>Masz rację. Zapewne łatwiej byłby to zrozumieć , jak zamiast "sprzeczność mózgownicy" wstawisz wyrażenie "dylemat".
>
Po cóż zatem wymyślać dziwaczne konstrukcje słowne, skoro istnieją pojęcia dobrze oddające istotę zagadnienia?
Zetetyk (552 punktów)

>Po cóż zatem wymyślać dziwaczne konstrukcje słowne, skoro istnieją pojęcia dobrze oddające istotę zagadnienia?
To trochę złożone.
Po pierwsze: wątek otworzyłem w stronę konkretnej( kontrowersyjnej) "osoby".
Po drugie : ponieważ jest już wątek dylemat, który napisałem.
Po trzecie : ponieważ nie ja jestem autorem i chciałem się temu przyjrzeć.
Po czwarte ; ponieważ taką miałem wole.
Po piąte ; bo można bardziej metaforycznie to nazwać.
po szóste ; ponieważ jest to synonim.
Po siódme; jako, że są to synonimy, nietrudno jest się tego domyśleć.
Po ósme ; ponieważ jest to oczywiste z genezy wątku
Po dziewiąte: ponieważ jest to oczywiste z wypowiedzi i definicji; 09-03-2019 23:42
Po dziesiąte ; piszę w dziale bazgroły i mogę sobie na to pozwolić.
Po jedenaste ; nie jest to dziwaczne, raczej żartobliwe.
salek (4701 punktów)

To właśnie nazywam 'laniem wody'..
Zetetyk (552 punktów)
>To właśnie nazywam 'laniem wody'..

Rozumiem. Ja to nazywam różne punkty widzenia. Może być tego więcej.

Stawiam pytanie; czy udawałeś ignorancje, czy naprawdę nie wiedziałeś?
Czy jak z metaforycznej formy przeszedłem na ścisłą, merytoryczną, to coś się zmieniło?
salek (4701 punktów)
>>To właśnie nazywam 'laniem wody'..
>Rozumiem. Ja to nazywam różne punkty widzenia. Może być tego więcej.
Oczywiście, nie wątpię w Twą umiejętność lania wody. Gdy zacząłeś - to coś się rzeczywiście zmieniło.

>Stawiam pytanie; czy udawałeś ignorancje, czy naprawdę nie wiedziałeś?
Skaczesz między tematami w takim tempie, że trudno się połapać o co Ci właściwie chodzi. Czego nie wiedziałem? Do czego służą ilustracje? Czy może związku między postawionym przez Ciebie problemem a ilustracją? Skup się może i wróć do tematu.
Zetetyk (552 punktów)

>>Stawiam pytanie; czy udawałeś ignorancje, czy naprawdę nie wiedziałeś?
>Skaczesz między tematami w takim tempie, że trudno się połapać o co Ci właściwie chodzi. Czego nie wiedziałem? Do czego służą ilustracje? Czy może związku między postawionym przez Ciebie problemem a ilustracją? Skup się może i wróć do tematu.

Kilka razy pytałeś co to jest "sprzeczność mózgownicy" i jak podałem inny termin, to nie masz świadomości o co pytałeś kilkakrotnie?
I kto wodę leje?
Chyba, że pomyliłem osoby?
20-03-2019 19:57 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Kilka razy pytałeś co to jest "sprzeczność mózgownicy" i jak podałem inny termin, to nie masz świadomości o co pytałeś kilkakrotnie?
Ja mam, natomiast ty wciąż rozkojarzony jesteś. Tę kwestię - o ile nie pamiętasz - wyjaśniliśmy sobie, choć zagadnienie z niego wynikajace raczyłeś 'objaśnić' lejac wodę.

>I kto wodę leje?
To jest dobre pytanie. Jeden węzłowato trzyma się tematu, drugi w sążnistych postach rozwiązuje obrazek. Jeden odpowiada pojedynczymi zdaniami na temat, drugi niewygodne pytania zagaduje nieistotnymi treściami. Kto leje wodę? No, chyba że rzeczywiście aż tak nie ogarniasz, że nie jesteś w stanie określić z kim dyskutujesz i udajesz nie przed tym, przed kim zamierzałeś. Swoją drogą - jeżeli zamierzałeś dyskutować tylko z kimś konkretnym to wypadało po prostu skontaktować się z nim prywatnie.
Zetetyk (552 punktów)
>>Kilka razy pytałeś co to jest "sprzeczność mózgownicy" i jak podałem inny termin, to nie masz świadomości o co pytałeś kilkakrotnie?
>Ja mam, natomiast ty wciąż rozkojarzony jesteś. Tę kwestię - o ile nie pamiętasz - wyjaśniliśmy sobie, choć zagadnienie z niego wynikajace raczyłeś 'objaśnić' lejac wodę.
>>I kto wodę leje?

Trzeba było napisać, że rozumiesz. Zamiast lać wodę. Kilka razy pytałeś i nigdy nie potwierdziłeś, że rozumiesz.
salek (4701 punktów)
>>>Kilka razy pytałeś co to jest "sprzeczność mózgownicy" i jak podałem inny termin, to nie masz świadomości o co pytałeś kilkakrotnie?
>>Ja mam, natomiast ty wciąż rozkojarzony jesteś. Tę kwestię - o ile nie pamiętasz - wyjaśniliśmy sobie, choć zagadnienie z niego wynikające raczyłeś 'objaśnić' lejąc wodę.
>>>I kto wodę leje?
>Trzeba było napisać, że rozumiesz. Zamiast lać wodę. Kilka razy pytałeś i nigdy nie potwierdziłeś, że rozumiesz.
To zawsze wynika z kontekstu, a nie deklaracji. Sam nie raz w tym wątku wykazałeś, że nie rozumiesz, choć twierdziłeś co innego. A nad uwagą o laniu wody na Twoim miejscu zastanowiłbym się jeszcze - jest mało przemyślana, chyba że zaczynasz podstawówkę.
Zetetyk (552 punktów)

>To zawsze wynika z kontekstu, a nie deklaracji. Sam nie raz w tym wątku wykazałeś, że nie rozumiesz, choć twierdziłeś co innego. A nad uwagą o laniu wody na Twoim miejscu zastanowiłbym się jeszcze - jest mało przemyślana, chyba że zaczynasz podstawówkę.

Nieprawda. Zostało udowodnione, że rozumienie nie zależy od kontekstu, raczej od tytułu i definicji.
Właśnie zaczynam podstawówkę.
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Zatem człowiek jak najbardziej może chcieć napić się wody, ponieważ jest spragniony, ale nie chce
>pić, ponieważ obawia się choroby.
>Pytanie nadrzędne:
>czy mamy tu więc do czynienia z konfliktem pragnień?
>Może mężczyzna nie ma sprzecznych pragnień?
>Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
>Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?

Moja propozycja wyjaśnienia tego problemu, to cytat z Klasyka:

"Nie chcem, ale muszem"

Otóż ów człowiek cały czas chce pić, ale uważa, że to zbyt ryzykowne w tej konkretnej sytuacji, więc powstrzymuje się od picia, cały czas chcąc to zrobić. Nie jest więc prawdą, że jednocześnie chce i nie chce pić. Prawdą jest, że pić chce cały czas, ale powstrzymuje się się od zaspokojenia tego pragnienia.
Ewentualny konflikt w jego "mózgownicy" jest taki, że jego chęci napicia sie i bycia zdrowym/nie zostania chorym w tej konkretnej sytuacji realiów środowiskowych (bo zazwyczaj napicie się [wody...] sprzyja zdrowiu), wzajemnie się wykluczają, więc ów człowiek tłumi realizację jednej potrzeby (uzupełnienia płynów), aby zaspokoić inna (np.bezpieczeństwa)...

Szkoda, że ja tak nie potrafię, jak ten człowiek...




"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
Zetetyk (552 punktów)
>>Pytanie nadrzędne:
>>czy mamy tu więc do czynienia z konfliktem pragnień?
>>Może mężczyzna nie ma sprzecznych pragnień?
>>Jak można merytorycznie rozwiązać tą sprzeczność mózgownicy?
>>Może sprzeczność mózgownicy w ogóle tu nie występuje?
>Moja propozycja wyjaśnienia tego problemu, to cytat z Klasyka:
>"Nie chcem, ale muszem"
>Otóż ów człowiek cały czas chce pić, ale uważa, że to zbyt ryzykowne w tej konkretnej sytuacji, więc powstrzymuje się od picia, cały czas chcąc to zrobić. Nie jest więc prawdą, że jednocześnie chce i nie chce pić. Prawdą jest, że pić chce cały czas, ale powstrzymuje się się od zaspokojenia tego pragnienia.
>Ewentualny konflikt w jego "mózgownicy" jest taki, że jego chęci napicia sie i bycia zdrowym/nie zostania chorym w tej konkretnej sytuacji realiów środowiskowych (bo zazwyczaj napicie się [wody...] sprzyja zdrowiu), wzajemnie się wykluczają, więc ów człowiek tłumi realizację jednej potrzeby (uzupełnienia płynów), aby zaspokoić inna (np.bezpieczeństwa)...
>Szkoda, że ja tak nie potrafię, jak ten człowiek...
>

Jedno szczęście dla Ciebie, że ów mężczyzna nie zwraca się do Cibie o poradę jak rozstrzygnąć ( skutecznie ) jego dylemat, gdy jest bardzo spragniony.
Właściwie to Arystokles ma słuszność tylko w pewnym sensie, co do niezgodności tych pragnień i nie muszą one mieć konsekwencji, które on przyjmuje. Niezgodność dotyczy tylko zaspokojenia obu pragnień, nie zaś posiadania obu tych pragnień.
O tym nie pomyślałeś
Teraz stawiam pytanie ;
dlaczego Platon dzieli pragnienia i co podporządkowuje ( lub jak dzieli duszę) dla każdego z tych pragnień, z czego wypływają?
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>dlaczego Platon dzieli pragnienia i co podporządkowuje ( lub jak dzieli duszę) dla każdego z tych pragnień, z czego wypływają?

Dlatego, że ośrodki mózgu, których czynności prowadza do odczuwania pragnien i zahamowań też są podzielone. To różne, odrębne części mózgu, które wpływają wzajemnie na swoje czynności.

Wystarczyłoby zmodyfikować jeden z ośrodków, np. ten odpowiedzialny za odczuwanie strachu, żeby zmieniając tym samym osobowość człowieka, zmienić wszystkie jego decyzje.

Każde pragnienie i zahamowanie da się wyselekcjonować i ustalić ośrodek będący jego źródłem. Zmieniając jego czynność zmienia się odczuwane emocje i ludzką świadomość.

Człowiek to maszyna i jego świadomość to świadomość maszyny.

Powyższy dylemat można porównać do działań komputera, w którym dostęp do określonego serwisu www jest blokowany przez dodatkowy program.
Z jednej strony przeglądarka www dąży do wyświetlenia tresci serwisu a z drugiej strony program blokujący, blokuje tą treść.
11-03-2019 21:42 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>>dlaczego Platon dzieli pragnienia i co podporządkowuje ( lub jak dzieli duszę) dla każdego z tych pragnień, z czego wypływają?

>Wystarczyłoby zmodyfikować jeden z ośrodków, np. ten odpowiedzialny za odczuwanie strachu, żeby zmieniając tym samym osobowość człowieka, zmienić wszystkie jego decyzje.
>Każde pragnienie i zahamowanie da się wyselekcjonować i ustalić ośrodek będący jego źródłem. Zmieniając jego czynność zmienia się odczuwane emocje i ludzką świadomość.

>Człowiek to maszyna i jego świadomość to świadomość maszyny.
>Powyższy dylemat można porównać do działań komputera, w którym dostęp do określonego serwisu www jest blokowany przez dodatkowy program.
>Z jednej strony przeglądarka www dąży do wyświetlenia tresci serwisu a z drugiej strony program blokujący, blokuje tą treść.

1 Platon nie dzieli pragnień na dwa ośrodki , które znajdują się w mózgu celem podziału pragnień. Dzieli pragnienia wg. innej klasyfikacji.

2 Osobowości człowieka nie zmienisz, tak jak nie zmienisz jego woli. Tobie się tylko wydaje. Człowiek zasadniczo to wola , prawdopodobne, że wola niezmienna. Nie zmienisz ani jednej decyzji, bo człowiek to nie maszyna, ani robot, którego można programować dowolnie.
Skoro tak, to zmień - zmodyfikuj postrzeganie szczęścia u Arystotelesa, który pojmuje je jako eudajmonia , na szczęście pojmowane u utylitarysty J. Benthama , który pojmuje je jako coś co można zmierzyć, przez intensywnie praktykowanie i zaspokajanie wartości hedonistycznych i odwrotnie.
Czy możesz to zrobić z żywymi ludźmi, który w tożsamy sposób pojmują szczęście?
Czy potrafisz? Nie. Tego nie potrafisz uczynić. Widzę , że nie rozróżniasz fantastyki od realizmu. Tak więc jesteśmy zasadniczo wolą, której nie zmieni ani edukacja, ani doświadczenie, ani inteligencja, ani religia,ani wiek, niestety - a już najmniej- Twoje nierealistyczne wizje fantastyczne.
Tak samo jak ja nie mogę zmodyfikować u Ciebie tego , że człowiek to nie jest to samo co maszyna. Różnica postrzegania, różnica dowodzenia - wola w tym wypadku niezmienna.

3 Fizjologia człowieka , pragnienia ( także sprzeczne pragnienia ) nie można porównać do programu komputerowego. Idea niewspółmiernych wartości. W obrębie tego kontekstu niewspółmierność jest rozumiana jako brak jednej ( wspólnej) skali porównawczej , za pomocą , której można by precyzyjnie "odmierzyć" wartości , bądź brak jakiegokolwiek możliwości ich porównania. Z równym powodzeniem, możesz porównywać seksualność maszyny od seksualności człowieka.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>2 Osobowości człowieka nie zmienisz, tak jak nie zmienisz jego woli. Tobie się tylko wydaje. Człowiek zasadniczo to wola , prawdopodobne, że wola niezmienna. Nie zmienisz ani jednej decyzji, bo człowiek to nie maszyna, ani robot, którego można programować dowolnie.

Jezus Maria co za bzdura!

Pierwsze z brzegu - proces integracji imigrantów, radykalizacji młodzieży, resocjalizacji kryminalistów to sa procesy zmian osobowosciowych.

Czyż Hitler nie zmienił osobowości Niemców czyniąc ich nazistami?

Oczywiście, ze seksualność człowieka to seksualność maszyny, wiedzieli to już dawno wojskowi przywódcy, którzy karmili swoich żołnierzy chemią hamujaca popęd seksualny, tym samym wpływając na decyzję i zachowania swoich żołnierzy.
14-03-2019 00:12 
 0 na 2
Zetetyk (552 punktów)
>Jezus Maria co za bzdura!

>Pierwsze z brzegu - proces integracji imigrantów, radykalizacji młodzieży, resocjalizacji kryminalistów to sa procesy zmian osobowosciowych.

>Czyż Hitler nie zmienił osobowości Niemców czyniąc ich nazistami?
>Oczywiście, ze seksualność człowieka to seksualność maszyny, wiedzieli to już dawno wojskowi przywódcy, którzy karmili swoich żołnierzy chemią hamujaca popęd seksualny, tym samym wpływając na decyzję i zachowania swoich żołnierzy.

1 W kwestii formalnej Jezus to syn. Maria to jego matka, i wielu innych - dziewica wg. Nauki Kościoła. Która nigdy, nic, nic , dlatego nie zbrukała się męskim przyrodzeniem

2 Nie , znów gadasz od rzeczy! Są to frazesy tak samo sztuczne jak punkt trzeci, który zaraz objaśnię.
np.
Tutaj jakiś zwyrodnialec bije , znęca się nad swoim młodszym kolegą , okłada go kijem po głowie , skacze po nim , także po jego głowie, ten w skutek ran i uszkodzenia mózgu umiera.
Ty myślisz, że resocjalizacja za pomocą pięknych słów, haseł, ideologii zamieni tą przepraszam za określenie - mendę społeczną - w złoto? Nie. W środowisku zdemoralizowanym szybciej się ( jeżeli już) człowiek demoralizuje, a nie resocjalizuje. Sąd o tym wie. Porozmawiaj z jakimś sędzią. Od społeczeństwa jedynie powinno się takowych izolować, aby drugi raz nie skrzywdził, a nie wierzyć, że wyjdzie zresocjalizowany, odmieniony.
Nawet ktoś, kto jest zdemoralizowany, ma kuratora ( nie jest skazany ) ale pozostaje na wolności ma zakaz utrzymywania kontaktów ze środowiskiem zdemoralizowanym. A cóż dopiero mówić o więzieniu... skazaniu...i takim doborowym towarzystwie!
Musisz rozróżniać ,a nie tylko kierować się analogią. Dlatego nie widzisz, że bycie zwolennikiem tej czy w późniejszym czasie innej ideologii, oznacza bycie sympatykiem takiej czy innej ideologii, która nie jest sprzeczna z wolą, przeciwnie jest zgodna z wolą. Hitler miał wielu przeciwników. To dwa. Ty twierdzisz, że Hitler zmienił Niemców w Nazistów.
Przygłupa nie zmienisz z człowieka uczonego. Degenerata, oprawce nie zresocjalizujesz w człowieka honoru.

3 Nie. Nie zmienił ich woli. Kiedyś już o tym z kimś polemizowałem. A Twoje argumenty jedynie wspierają moją argumentację. Ani chemia, ani ideologia ( wyższość rasy aryjskiej) nie zmieniła woli hitlerowskich żołnierzy- Niemców. Dobrze to zapamiętaj.

Ideologicznie- ponieważ nie przeszkadzało to Niemcom dupczyć Polki i Żydówki.
Chemicznie również -ponieważ nie przeszkadzało to Niemcom dupczyć Polki i Żydówki.


Tak więc twoje chemiczne , sztuczne sposoby, nie zmieniły ich woli, popędu. Niestety znów przegrałeś na merytoryczne argumenty, trzymaj się faktów.
Cytuję :

" Czy stosunki seksualne z Żydówkami nie były surowo zakazane?

Były, podobnie zresztą jak stosunki seksualne z Polkami. Jednak Niemcy mieli świadomość, że w nowych porządkach Żydzi będą wyjęci spod prawa i że gwałt na Żydówce z dużym prawdopodobieństwem ujdzie im na sucho.

Z czego wynikał ten zakaz? Chodziło o utrzymanie dyscypliny wśród żołnierzy czy o utrzymanie czystości niemieckiej rasy?

Rasizm miał duże znaczenie. Zakaz nawiązywania romansów z Polkami i Żydówkami miał podłoże rasistowskie. Zakaz gwałcenia kobiet miał natomiast na celu utrzymanie dyscypliny. W niektórych dokumentach wojskowych można się natknąć również na inne wytłumaczenie, które z perspektywy późniejszych realiów okupacyjnych wydaje się kuriozalne. Mianowicie dowódcy niemieckich oddziałów obawiali się, że przemoc seksualna ze strony żołnierzy spowoduje spadek zaufania polskiej ludności cywilnej do niemieckich władz okupacyjnych."

opinie.wp.(*)-prostytucji-6126018304251521a
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odjechales od tematu, żeby dac upust swojej nienawiści do kryminalistów, nazistów i troszeczkę też do Niemców.

Może nie zaczynamy dyskusji o więzieniu ludzi w klatkach, bo juz na pierwszy rzut oka widzę, że mamy odmienny do tego stosunek, odmienne emocje.

Oczywiście, że kryminaliste, skaczacego potencjalnym rywalom po głowach, dla podkreślenia własnej dominacji, można odmienić wyrazem odmiennych emocji, które opanują jego umysł o ile przekazywane memy okażą się wystarczająco silne, żeby pokonać te, które już panują w jego umyśle.
Oczywiście, zmienić osobowość człowieka dojrzałego jest bardzo trudno, dlatego integracja imigrantów trwa 10-20 lat a czasem dłużej, czasem nigdy się nie udaje. Tak długo ludzie wierzą, że ich pierwotna kultura właściwie definiuje moralność, zanim przyjmą nową definicję moralności.

Przy okazji ciekawy jest moment samego przełomu morlanego, w którym ludzie przestają rozumieć dłużej co jest dobre i co złe.

Hitler miał przeciwników, bo jego memy / emocje nie pokonały memow wszystkich umysłów. Większość Niemców zaczęło odczuwać emocje Hitlera pod wpływem ich wyrazu przez Hitlera ale nie wszyscy.

Natura kreuje różne warianty mementyczne tak samo jak kreuje różne warianty genetyczne. W przyrodzie zawsze istnieje jakiś przeciwnik.
14-03-2019 22:52 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>Odjechales od tematu, żeby dac upust swojej nienawiści do kryminalistów, nazistów i troszeczkę też do Niemców.
>Może nie zaczynamy dyskusji o więzieniu ludzi w klatkach, bo juz na pierwszy rzut oka widzę, że mamy odmienny do tego stosunek, odmienne emocje.
>Oczywiście, że kryminaliste, skaczacego potencjalnym rywalom po głowach, dla podkreślenia własnej dominacji, można odmienić wyrazem odmiennych emocji, które opanują jego umysł o ile przekazywane memy okażą się wystarczająco silne, żeby pokonać te, które już panują w jego umyśle.
>Oczywiście, zmienić osobowość człowieka dojrzałego jest bardzo trudno, dlatego integracja imigrantów trwa 10-20 lat a czasem dłużej, czasem nigdy się nie udaje. Tak długo ludzie wierzą, że ich pierwotna kultura właściwie definiuje moralność, zanim przyjmą nową definicję moralności.

Napisałeś, że Hitler zrobił z Niemców nazistów. Ja się z tym nie zgodziłem. Także nie mogę się zgodzić w kwestii Niemców. Wszystko co napisałeś w pierwszym zdaniu to jedynie Twoje wyobrażenia. Powinieneś zrozumieć, że ludzie 20-30 letni, którzy zabijają młodszych od siebie bez żadnego powodu, są mendami społecznymi. Rujnują całe rodziny. Rodzice zamordowanego dziecka nigdy już nie będą całkiem normalni, ich życie to horror i bez szans na lepsze jutro...Jeśli w ogóle nie popadną w obłęd po stracie bestialsko zamordowanego dziecka. Jeśli chciałbyś szukać jakiś neutralnych określeń np; "człowiek" , to znaczy , że z Tobą jest coś nie tak. To są potwory, nie ludzie. Więc nie wyolbrzymiał tutaj swoich urojeń, na temat mojej nienawiści, ponieważ to są fakt- ja nie piszę pod wpływem wzburzenia czy emocji.
Co do zabójców i zbrodniarzy to swoje stanowisko podtrzymuję. Nie powinni wyjść na wolność, gdy zabija się za nic lub pod wpływem alkoholu, narkotyków. Żadna kultura, czy społeczeństwo nie odbiega od tego zasadniczego prawa, przeciwnie jest to dodatkowo okoliczność obciążająca np. posiadanie narkotyków, które jest w Polsce nielegalne.
Skoro jesteś zwolennikiem zmiany osobowości, proszę zmień swoją. Potem staraj się uzasadnić zmiany u innych.
np;
Gdybyś zabił jakimś kijem, zatłukł niewinne 12-15 letnie dziecko, pogruchotał mu czaszkę , w skutek czego ponosi śmierć. To już nie jesteś człowiekiem. Owszem, jesteś człowiekiem, ale tylko z nazwy. Nikt zdrowy na umyśle nie będzie nazywał takiego potwora - człowiekiem.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>. Jeśli chciałbyś szukać jakiś neutralnych określeń np; "człowiek" , to znaczy , że z Tobą jest coś nie tak. To są potwory, nie ludzie.

Że tak zacytuję mistrza Okrągłego
youtu.be/4cM2yonpRaY

Potworów nie ma, dopóki się ich nie stworzy.
Zetetyk (552 punktów)
>Potworów nie ma, dopóki się ich nie stworzy.

Powiedz to rodzicom bestialsko zamordowanych i zupełnie bez powodu ich dzieci.
15-03-2019 00:25 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>>Potworów nie ma, dopóki się ich nie stworzy.
>Powiedz to rodzicom bestialsko zamordowanych i zupełnie bez powodu ich dzieci.

Sądzisz, że wczuwaniem się w ludzkie cierpienie zmienimy fakt, że memy / emocje wędrują między umysłami?

Hitler przekazał innym Niemcom własne uczucie nienawiści, którego wcześniej nie odczuwali i które nabyli skutkiem obcowania z Hitlerem.
Hitler zaprogramowal Niemców na nazistów, którymi bez Hitlera nigdy by się nie stali.

Wiem, że chcesz wierzyć, że Niemcy są źli z Natury a Polacy dobrzy ale dobro i zło to jedynie pochodna ludzkiej chciwości i u każdego jest nieco inne.
15-03-2019 16:10 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>>>Potworów nie ma, dopóki się ich nie stworzy.
>>Powiedz to rodzicom bestialsko zamordowanych i zupełnie bez powodu ich dzieci.
>Sądzisz, że wczuwaniem się w ludzkie cierpienie zmienimy fakt, że memy / emocje wędrują między umysłami?

Nie. Chodzi o rozumienie faktów, a nie o ich zmienianie. Napisałem, abyś powtórzył to rodzicom zamordowanych dzieci. Mianowicie, że potworów nie ma. Im tłumacz.

>Hitler przekazał innym Niemcom własne uczucie nienawiści, którego wcześniej nie odczuwali i które nabyli skutkiem obcowania z Hitlerem.
>Hitler zaprogramowal Niemców na nazistów, którymi bez Hitlera nigdy by się nie stali.
>Wiem, że chcesz wierzyć, że Niemcy są źli z Natury a Polacy dobrzy ale dobro i zło to jedynie pochodna ludzkiej chciwości i u każdego jest nieco inne.

Bredzisz od rzeczy, antyjudaizm starszy jest od chrześcijaństwa, czy tym bardziej nazizmu.
To Ty wierzysz, że Niemcy są źli z natury, a Polacy dobrzy. Ja nigdzie się o tym tak nie wypowiedziałem. np; Niemcy mieli lepszą filozofię i filozofów od polskiej. Coś stworzyli w historii filozofii. Odpowiednie kierunki i mieli swoich klasyków.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Przy okazji dyskusji o gwaltach nazistów na Polkach i Zydowkach, to pokazuje co dzieje się z człowiekiem, który zyska nadmiar władzy.
Nadmiar władzy ZAWSZE prowadzi do perwersji potrzeb.

Z powodu nadmiernej władzy nie tylko naziści gwalcili Polki ale także biskupi wykorzystywali seksualnie dzieci biedoty.

Zauważ co dzieki potężnej władzy robimy z życiem świń. Widzimy je w małej klatce przez całe ich życie. Pomyśl jak zwyrodnialym potrzeba być, żeby robić takie rzeczy.

Zapewniam Cię, gdyby zapewnić Ci wielką władzę nad innymi ludźmi, uleglbys tej samej perwersji i w efekcie zaczalibys innych traktować tak, jak my teraz traktujemy świnie.

Dlatego też w innym wątku o kapitalizmie podkreślam, że nie wolno dopuścić do nadmiernej koncentracji własności, bo to oznacza właśnie nadmiar władzy człowieka nad człowiekiem i rozwój perwersji właścicieli.
Zetetyk (552 punktów)
>Przy okazji dyskusji o gwaltach nazistów na Polkach i Zydowkach, to pokazuje co dzieje się z człowiekiem, który zyska nadmiar władzy.
>Nadmiar władzy ZAWSZE prowadzi do perwersji potrzeb.
>Z powodu nadmiernej władzy nie tylko naziści gwalcili Polki ale także biskupi wykorzystywali seksualnie dzieci biedoty.
>Zauważ co dzieki potężnej władzy robimy z życiem świń. Widzimy je w małej klatce przez całe ich życie. Pomyśl jak zwyrodnialym potrzeba być, żeby robić takie rzeczy.
>Zapewniam Cię, gdyby zapewnić Ci wielką władzę nad innymi ludźmi, uleglbys tej samej perwersji i w efekcie zaczalibys innych traktować tak, jak my teraz traktujemy świnie.

Nie koniecznie. Nie każdy żołnierz hitlerowski jest nazistą. Wszystkich wrzucasz do jednego wora i jeszcze zarzucasz mnie że mam troszkę nienawiści do Niemców.
Twój zarzut w rzeczywistości to insynuacja o rasizm. Myślę także o poprzednim wątku. Myśl nad czym piszesz, bo jakoś dziwnie się to czyta...
Niemcy nie gwałcili z powodu władzy, ale z powodu tego, ze pewni żołnierze mieli predylekcje do zła, a inni nie mieli takich skłonności. Ponieważ nie mieli takich skłonności nie mogli ( bez nich ) zgwałcić, bić, czy torturować.

Twoje zapewnienia są bezpodstawne, ponieważ ja do władzy nie dążę. Polityka w ogóle mnie nie interesuje, jak i sama władza. A skoro te rzeczy nie są moimi determinantami, żadna opcja nie może okazać się w tym założeniu realistyczna.
Po drugie taki rzeźnik z prowincji, który zabija świnie, a taki mieszczuch - on nigdy nie będzie zabijał, ponieważ do pewnego okresu życia- jak tego nie robił, to potem nie będzie dążyć do wykonywania takiej pracy. Podejrzewam, że nawet nie będzie chciał o tym słuchać.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
> mieli predylekcje do zła, a inni nie mieli takich skłonności.

Jak ta dziewczyna?
youtu.be/hqhCoh-Euaw
15-03-2019 00:14 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>> mieli predylekcje do zła, a inni nie mieli takich skłonności.
>Jak ta dziewczyna?
>youtu.be/hqhCoh-Euaw

Głupoty się Ciebie trzymają. To nie jest śmieszne.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>>> mieli predylekcje do zła, a inni nie mieli takich skłonności.
>>Jak ta dziewczyna?
>>youtu.be/hqhCoh-Euaw
>Głupoty się Ciebie trzymają. To nie jest śmieszne.

To nie jest głupie.
To pokazuje, że ludzki mózg to maszyna, która przejmuje czynność otoczenia.

Gdybyś obcowal z 100 ludzi odczuwajacych pewną emocje, której sam nie odczuwasz, to po pewnym czasie poczulbys ja także. W twojej świadomości zawitalby nowy mem wcześniej Ci nieznany.
15-03-2019 16:56 
 Ocena 2 na 2
Zetetyk (552 punktów)

>To nie jest głupie.
>To pokazuje, że ludzki mózg to maszyna, która przejmuje czynność otoczenia.
>Gdybyś obcowal z 100 ludzi odczuwajacych pewną emocje, której sam nie odczuwasz, to po pewnym czasie poczulbys ja także. W twojej świadomości zawitalby nowy mem wcześniej Ci nieznany.

To jest głupie. Usiłujesz zdogmatyzować że człowiek to maszyna.
Natomiast funkcją umysłu jest percepcja, postrzeganie, myślenie. Na 100 osób zachowujący się w określony sposób , gdy dojdzie jeden może zachowywać się inaczej, który znalazł się w takowym środowisku. Czy będzie małpował ich zachowanie? Niekoniecznie. Zależy od niego, a nie od mózgu , który jest maszyną. Zależy od tego, czy dostrzeże wystarczające racje, aby uznać to za słuszne zachowanie.
Dlatego Hitler nie zrobił z Niemców Nazistów. Dlatego miał przeciwników takiej ideologii.
Użyj doktorów, inteligencje, filozofów, ludzi myślących i sprowadź ich do maszyny.
Człowiek może się uczyć, może poznawać - maszyna nie. Wszystko jest w gestii ludzkich możliwości ; najpierw woli , potem indywidualnych predyspozycji. ( co do efektywności).
Co o przyjemności może powiedzieć maszyna?
Maszyna nie wie nic na ten temat. Tak jak Ty, ponieważ też jesteś orędownikiem maszyny w człowieku.
15-03-2019 17:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Gdybyś obcowal z 100 ludzi odczuwajacych pewną emocje, której sam nie odczuwasz, to po pewnym czasie poczulbys ja także. W twojej świadomości zawitalby nowy mem wcześniej Ci nieznany.

Totalna brednia

mieszkasz w dobrej dzielnicy Berlina między zadowolonymi z życia Niemcami, którym nie przeszkadza czyjaś własność, tajne wybory, banki, pełny stół, prawo do emerytur, drogowa policja.
Mieszkają tam prawnicy, lekarze, robotnicy, którym to wszystko nie przeszkadza
Chcą bezpieczeństwa, uznania własności, wolności.
Uważają wzajem swoją pracę Jeżdżą na wakacje, szporują na samochody, wysyłają dzieci na studia, zapisują się w emerytalnych funduszach, biorą kredyty, składają pieniądze do banków pewni, że w razie czego sama groźba państwowej egzekucji nie da pomyśleć o przepadku środków, ubezpieczają mieszkania pewni, że w razie czego sama groźba państwowej egzekucji nie da pomyśleć ubezpieczycielowi o niedotrzymaniu umowy, kupują żelazka pewni, że w razie czego sama groźba państwowej egzekucji nie da pomyśleć o zakazie reklamacji

Nie 100, ale 1 000 000 ludzi w tym mieście to nie przeszkadza
i co?
Pracujesz z ludźmi, którzy pukają się w czoło słysząc o jawnej, krypto.... itd mantra
I między nimi mieszka ktoś, komu niemal* kompletnie się te emocje nie udzielają
Ktoś, kto uważa, że właściciel domu to już cwaniak

* niemal bo Kindergeld bierze

Kolejny raz napisałeś totalną brednię i kolejny raz będzie ucieczka
Tym razem stawiam na konfabulacje

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>Totalna brednia

Niektórzy nie ulegają cudzym memom lecz kreują Własne. Dlaczego nie mam pojęcia. Byłbym 1000.000x szczesliwszy gdybym uległ powszechnemu nurtowi myślenia ale nie potrafię, przez co jestem skrajnie nieszczęśliwy.

Sądzisz, że nie chcę być taki jak Ty?
Bardzo chcę, dużo oddałbym żeby być jak Ty ale nie potrafię.

To nie moj wybór ja muszę być sobą i nie potrafię być Tobą, bo czuję, że jesteś, zły.
16-03-2019 05:58 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Gdybyś obcowal z 100 ludzi odczuwajacych pewną emocje, której sam nie odczuwasz, to po pewnym czasie poczulbys ja także. W twojej świadomości zawitalby nowy mem wcześniej Ci nieznany.

>Niektórzy nie ulegają cudzym memom lecz kreują Własne. Dlaczego nie mam pojęcia.

Sprzeczność
Q.E.D.

>Byłbym 1000.000x szczesliwszy gdybym uległ powszechnemu nurtowi myślenia ale nie potrafię, przez co jestem skrajnie nieszczęśliwy.
Jesteś nieszczęśliwy z wyboru

Może tak czasem napisać: Pomyliłem się. rolnik pracuje przez okrągły rok i jestem mu za to wdzięczny ?
Siejesz wokół siebie pianę wściekłości nienawiści i zawiści
Stajesz w opozycji wobec wszytskich, w każdym widząc lenia żyjącego z konta
Pracuj nad sobą

>Sądzisz, że nie chcę być taki jak Ty?
Czego ci brakuje?

> czuję, że jesteś, zły.
Przykro mi, wisi mi to.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-03-2019 11:56 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
> Byłbym 1000.000x szczesliwszy gdybym uległ powszechnemu nurtowi myślenia ale nie potrafię, przez co jestem skrajnie nieszczęśliwy.

> 24-02-2019 22:46
>"Wszelka materia jest żywa i świadoma.
>Każde ciało w swoim życiu jest świadome.
>Człowiek jest 100% maszyną. "

Powszechny główny nurt myślowy , czy również główny nurt chrześcijański za szczęśliwców się nie uważa. Nie może , o czym świadczy ich smutna , zmyślona soteriologia chrześcijańska.
Ale nie wielka to dla Ciebie pociecha. W zasadzie żadna, ponieważ twierdzisz ,że człowiek jest 100% maszyną. Cóż maszyny mogą wiedzieć o cierpieniu , o uczuciach ludzkich,
o rozumie , o woli, szczęściu o świadomości? Nic. Tyle samo jak orędownicy takich ideologii, co właśnie przed chwila sam świetnie udowodniłeś. Podając przykład. Co można wizualizować:

1 x nieszczęśliwy = 1.000.000x nieszczęśliwszy , co równa się
1.000.000.000.000.000.000.000.0000.000x nieszczęśliwszy. itd
Ekonomia się ma zastosowania , gdy mówimy o argumentach z uczuć.
16-03-2019 15:34 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)

Szukanie sensu w wypowiedziach krystka to jak szukanie w zaciemnionym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.
17-03-2019 15:10 
 Ocena 2 na 2
Zetetyk (552 punktów)
>Szukanie sensu w wypowiedziach krystka to jak szukanie w zaciemnionym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.

Szukanie sensu , nawet jak się wydaje , że jest wątpliwe u interlokutorów, jest zasadne, aby po pierwsze ;
wyprowadzać z błędów
po drugie , aby stworzyć granicę podziału w czym się zgadzamy, a gdzie powstaje rozbieżność.
17-03-2019 15:34 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>po pierwsze wyprowadzać z błędów
To bez sensu w przypadku głupców, którzy nie zamierzają dać się wyprowadzić z błędu.

>po drugie: stworzyć granicę podziału w czym się zgadzamy, a gdzie powstaje rozbieżność.
Ale to zwykle widać od razu; być może istotnym jest docieczenie, z czego owa różnica wynika, ale to także tylko w wypadku rozmówców, którzy swoje przekonania zbudowali i są w stanie objaśnić swą drogę. W przypadku głupców, którzy przekonania nabyli sami nie wiedzą skąd to również działanie pozbawione sensu.

Pozostaje jedynie objaśnianie idioty z nadzieją na skutek, ale to trudny temat. Są przynajmniej dwie mądrości ludowe na tę okoliczność.
17-03-2019 16:29 
 Ocena 3 na 3
Zetetyk (552 punktów)
>>po pierwsze wyprowadzać z błędów
>To bez sensu w przypadku głupców, którzy nie zamierzają dać się wyprowadzić z błędu.

Błąd najpierw trzeba wykazać. Dopiero potem można wyprowadzać z błędu.
Co innego jest zrozumieć błąd i dać się z niego wyprowadzić, a co innego zrozumieć błąd i udawać , że nie ma sprzeczności. Istnieje także trzecia i czwarta możliwość ; nie zrozumieć błędu i chcąc dać się z niego wyprowadzić oraz nie rozumiejąc błędu nie chcieć dać się z niego wyprowadzić.

>Ale to zwykle widać od razu; być może istotnym jest docieczenie, z czego owa różnica wynika, ale to także tylko w wypadku rozmówców, którzy swoje przekonania zbudowali i są w stanie objaśnić swą drogę. W przypadku głupców, którzy przekonania nabyli sami nie wiedzą skąd to również działanie pozbawione sensu.

Nie wiemy, czy jest to przeświadczenie , którego właściciel nabył sam, czy jest to
- co jest dalece bardziej prawdopodobne - zapożyczona idea, z jakiś ezoteryczno - sekciarskich literatury od "oświeconych". Ta idea dała by się obronić, ale wyłącznie w pewnym sensie i wyłącznie w pewnych okolicznościach bliżej określonych. Oczywiście ciężar obrony i przekonanie innych leży po stronie autora lub sympatyka.
17-03-2019 16:58 
 0 na 2
salek (4701 punktów)
>>>po pierwsze wyprowadzać z błędów
>>To bez sensu w przypadku głupców, którzy nie zamierzają dać się wyprowadzić z błędu.
>Błąd najpierw trzeba wykazać. Dopiero potem można wyprowadzać z błędu.
Truizm. Przestań kadzić.

>Co innego jest zrozumieć błąd i dać się z niego wyprowadzić, a co innego zrozumieć błąd i udawać , że nie ma sprzeczności. Istnieje także trzecia i czwarta możliwość ; nie zrozumieć błędu i chcąc dać się z niego wyprowadzić oraz nie rozumiejąc błędu nie chcieć dać się z niego wyprowadzić.
Zapewne jest też i piąta, i szósta i może jeszcze kilka by się znalazło. Tylko co za sens ma takie haratanie włosa na czworo? Głupiec dostał na tacy objaśnienie na czym polega błąd (co spełnia warunek z powyżej), ale zamiast zgłębiać - ma je gdzieś. Gdzie jest sens?

>>Ale to zwykle widać od razu; być może istotnym jest docieczenie, z czego owa różnica wynika, ale to także tylko w wypadku rozmówców, którzy swoje przekonania zbudowali i są w stanie objaśnić swą drogę. W przypadku głupców, którzy przekonania nabyli sami nie wiedzą skąd to również działanie pozbawione sensu.
>Nie wiemy, czy jest to przeświadczenie , którego właściciel nabył sam
A jakie to ma znaczenie? Albo ktoś umie objaśnić swą drogę do przekonania, albo nie. 'Usłyszałem gdzieś' to też jakieś wyjaśnienie, ale na przyznanie 'uwierzyłem w zasłyszaną brednię, nie mam nic na jej obronę' mało który głupiec będzie miał dość jaj.
Zetetyk (552 punktów)
>>Błąd najpierw trzeba wykazać. Dopiero potem można wyprowadzać z błędu.
>Truizm. Przestań kadzić.
Czyżby? A to poniżej? Przejście od dogmatu do impertynencji.
>Szukanie sensu w wypowiedziach krystka to jak szukanie w zaciemnionym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.
>To bez sensu w przypadku głupców, którzy nie zamierzają dać się wyprowadzić z błędu.

Teraz pytam; czy to jest truizm, tautologia czy dogmat?
- Moim zdaniem świetnie nadaje się na jedynie dogmat. Co zaraz z łatwością wykażę.
Sam kadzisz niestety nie mając racji. Z tego wątku jasno wynika, że Krysian ma rację do do stwierdzenia ;
"To pokazuje, że ludzki mózg to maszyna, która przejmuje czynność otoczenia."
www.youtub(*)v=hqhCoh-Euaw&feature=youtu.be
( Nie przypominam sobie, abyś obalił ten jego sąd.)
Ale nie ma racji z rozumieniu tego zjawiska. Pojmuje go dogmatycznie, tak jak Ty w tych zacytowanych wypowiedziach o nim. To zaś czego on nie pojmuje pisze, w tym wątku odpowiedź przedwczoraj 21:02
Czyli racje ma tylko w pewnym sensie, w sądzie faktualnym, którego nie możesz zakwestionować. Tym bardziej nie zakwestionujesz nazywając go np; głupcem, przez stosowanie impertynencji. Sam udowodnił, iż może tak się stać. I owszem.
Więc z jakiego błędu chcesz go wyprowadzić?

>Zapewne jest też i piąta, i szósta i może jeszcze kilka by się znalazło. Tylko co za sens ma takie haratanie włosa na czworo? Głupiec dostał na tacy objaśnienie na czym polega błąd (co spełnia warunek z powyżej), ale zamiast zgłębiać - ma je gdzieś. Gdzie jest sens?

Oczywiście, istnieją jeszcze dalsze alternatywy, czyli piątą ,szósta, siódma , ósma.
Sens zasadniczy; to ustalenie jego obiektywnego stanowiska. Wyłącznie przez analizę można odnaleźć jego konkretne stanowisko, które zostanie dopiero potem udowodnione i rozpatrzone.
Tego nie wiesz,"czy ma to gdzieś" ? No chyba , że jesteś nim. Jeżeli zrezygnuje, to ja to traktuje jako wycofanie swoich racji w kwestiach rozbieżnych, które zachodzą między nami. Więc nie jest to samo- co fakt , iż ma to gdzieś. Przeciwnie. Dzielenie włosa na czworo to cynizm - gdzie jestem cyniczny?

>A jakie to ma znaczenie? Albo ktoś umie objaśnić swą drogę do przekonania, albo nie.
O to wcale nie jest takie proste. Twoje wypowiedzi o nim ( i nie tylko Twoje) świadczą, że łatwiej jest używać dogmatu , aniżeli uzasadnić rozbieżności i punkty wspólne.
Z drugiej strony zasadne jest ,( teraz to dostrzegłem) iż czuje on u innych zło
( gdy obraża się swych rozmówców). On tego nie robi, przynajmniej nie zauważyłem. No chyba taka postawa nie jest zachęcająca do filozoficznej analizy? Jest zachęcająca?
Czy jego Intelektualna lub moralna pomyłka daje wam do tego prerogatywę?
salek (4701 punktów)
>>>Błąd najpierw trzeba wykazać. Dopiero potem można wyprowadzać z błędu.
>>Truizm. Przestań kadzić.
>Czyżby? A to poniżej? Przejście od dogmatu do impertynencji.
Może zacznijmy bez takich oskarżeń. Jeżeli poczułeś się urażony bezpośrednim podejściem - przepraszam, nie było to celem.

>>Szukanie sensu w wypowiedziach krystka to jak szukanie w zaciemnionym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.
>>To bez sensu w przypadku głupców, którzy nie zamierzają dać się wyprowadzić z błędu.
>Teraz pytam; czy to jest truizm, tautologia czy dogmat?
Jeżeli już miałbym oceniać, to jest to oczywistość. Może coś pomiędzy truizmem (choć trochę mało to banalne) a tautologią ('pomyłka ludzka rzecz, ale głupcem ten, który nie daje się wyprowadzić z błędu'), ale nie zastanawiałem się nad kategoryzacją.

>Więc z jakiego błędu chcesz go wyprowadzić?
Na początek sprawdziłbym z kim i o czym dyskutuję. Zauważ, ze zacząłem od pewnego uogólnienia nie odnosząc się do sensacji krystka, więc nie wiem na jakiej podstawie miałbym kogokolwiek z czegokolwiek wyprowadzać.

>Sens zasadniczy; to ustalenie jego obiektywnego stanowiska. Wyłącznie przez analizę można odnaleźć jego konkretne stanowisko, które zostanie dopiero potem udowodnione i rozpatrzone. Tego nie wiesz,"czy ma to gdzieś"? No chyba, że jesteś nim. Jeżeli zrezygnuje, to ja to traktuje jako wycofanie swoich racji w kwestiach rozbieżnych, które zachodzą między nami. Więc nie jest to samo- co fakt , iż ma to gdzieś.
Krystek produkuje się na tym forum nie od dziś, a jego poglądy na dyskusję, argumentację i dowodzenie swoich racji można sobie wyrobić na podstawie lektur i wątpliwej przyjemności wymiany z nim paru zdań. I niestety Twój optymizm co do dowodzenia mu czegokolwiek uważam za mocno nieuzasadniony, ale jeżeli chcesz - próbuj. Powodzenia.

>Dzielenie włosa na czworo to cynizm - gdzie jestem cyniczny?
Nie odebrałem Twoich dywagacji o drugiej, trzeciej i czwartej możliwości jako cynizm. Raczej próba niepotrzebnego rozmydlenia mało istotnej uwagi o błędach.

>>A jakie to ma znaczenie? Albo ktoś umie objaśnić swą drogę do przekonania, albo nie.
>O to wcale nie jest takie proste. Twoje wypowiedzi o nim (i nie tylko Twoje) świadczą, że łatwiej jest używać dogmatu, aniżeli uzasadnić rozbieżności i punkty wspólne. Z drugiej strony zasadne jest, (teraz to dostrzegłem) iż czuje on u innych zło (gdy obraża się swych rozmówców). On tego nie robi, przynajmniej nie zauważyłem. No chyba taka postawa nie jest zachęcająca do filozoficznej analizy? Jest zachęcająca? Czy jego intelektualna lub moralna pomyłka daje wam do tego prerogatywę?
Tu muszę się zastanowić co właściwie chciałeś przekazać... krótka odpowiedź to 'sądzę, iż się jednak mylisz'. To jest proste, a do dyskusji i filozoficznej analizy zniechęca u delikwenta jego całkowity brak zainteresowania argumentacją rozmówców, a nie pomyłki.

PS. Pozdrowienia dla imć miśiaka, on już wie za co, choć szkoda że wstyd zżera uzasadnić
Zetetyk (552 punktów)

>>Czyżby? A to poniżej? Przejście od dogmatu do impertynencji.
>Może zacznijmy bez takich oskarżeń. Jeżeli poczułeś się urażony bezpośrednim podejściem - przepraszam, nie było to celem.

Prowadzimy coś w rodzaju konferencji. Każdy ma swój punkt widzenia. Jednak , jak się okazuje - z wcześniejszych wpisów - konferencja idzie w złym kierunku, destruktywnym, krytycznym, i powoli aroganckim. Ja nie jestem obrażony, ani na myśl mnie to nie przyszło, ale widzę, że trzeba na to zwrócić uwagę. Lepiej wyjaśniać rozbieżności aniżeli krytykować nie wnosząc nic istotnego na poparcie swoich racji.

>Krystek produkuje się na tym forum nie od dziś, a jego poglądy na dyskusję, argumentację i dowodzenie swoich racji można sobie wyrobić na podstawie lektur i wątpliwej przyjemności wymiany z nim paru zdań. I niestety Twój optymizm co do dowodzenia mu czegokolwiek uważam za mocno nieuzasadniony, ale jeżeli chcesz - próbuj. Powodzenia.

To nie jest beznadziejne. W tym wypadku należy zaproponować inną, poważniejszą literaturę.

>Nie odebrałem Twoich dywagacji o drugiej, trzeciej i czwartej możliwości jako cynizm. Raczej próba niepotrzebnego rozmydlenia mało istotnej uwagi o błędach.

Rozumiem. Wyjaśnię. Dwa pierwsze nie są bardziej realne od dwóch dodanych stanowisk, czyli trzecie i czwarte. Tym bardziej że w zaproponowanej kolejności stanowisko czwarte poniekąd ( połowicznie ) jest przez Ciebie wskazane.
To kwestia zasadnicza, że nie rozumiejąc , nie chce dać się wyprowadzić z błędu lub
- w ogóle tego nie uwzględniłeś - nie rozumiejąc błędu i chcąc dać się z niego wyprowadzić
( A tego obiektywnie nie wiesz). Więc nie zgadzam się, że jest to nieistotne.

>Tu muszę się zastanowić co właściwie chciałeś przekazać... krótka odpowiedź to 'sądzę, iż się jednak mylisz'. To jest proste, a do dyskusji i filozoficznej analizy zniechęca u delikwenta jego całkowity brak zainteresowania argumentacją rozmówców, a nie pomyłki.
>PS. Pozdrowienia dla imć miśiaka, on już wie za co, choć szkoda że wstyd zżera uzasadnić

Wiesz co, nie wierzę. Ty tak myślisz. A ja tak tego nie postrzegam. Nie wiem skąd nabrałeś takiej pewności? Skąd wiesz, że wykazuje całkowity brak zainteresowania argumentacją rozmówców? Ja tego nie mogę potwierdzić.
salek (4701 punktów)
>>Krystek produkuje się na tym forum nie od dziś, a jego poglądy na dyskusję, argumentację i dowodzenie swoich racji można sobie wyrobić na podstawie lektur i wątpliwej przyjemności wymiany z nim paru zdań. I niestety Twój optymizm co do dowodzenia mu czegokolwiek uważam za mocno nieuzasadniony, ale jeżeli chcesz - próbuj. Powodzenia.
>To nie jest beznadziejne. W tym wypadku należy zaproponować inną, poważniejszą literaturę.
Sądzisz, że ktoś, kto w bezpośredniej rozmowie kluczy i kombinuje da się namówić na poważną lekturę? Wątpię, ale nie będę Cię odwodził od prób.

>>Nie odebrałem Twoich dywagacji o drugiej, trzeciej i czwartej możliwości jako cynizm. Raczej próba niepotrzebnego rozmydlenia mało istotnej uwagi o błędach.
>Rozumiem. Wyjaśnię.
Po co? Powtórzę się: niepotrzebne rozmydlanie mało istotnej uwagi o błędach.

>>Tu muszę się zastanowić co właściwie chciałeś przekazać... krótka odpowiedź to 'sądzę, iż się jednak mylisz'. To jest proste, a do dyskusji i filozoficznej analizy zniechęca u delikwenta jego całkowity brak zainteresowania argumentacją rozmówców, a nie pomyłki.
>Wiesz co, nie wierzę. Ty tak myślisz. A ja tak tego nie postrzegam. Nie wiem skąd nabrałeś takiej pewności?
Czytaj zatem uważnie, bo trzeci raz nie będę powtarzał: z lektury jego wypowiedzi i kilku swoich z nim rozmów.
> Ja tego nie mogę potwierdzić.
No cóż, gratuluję znalezienia wspólnego języka.
Zetetyk (552 punktów)
>Sądzisz, że ktoś, kto w bezpośredniej rozmowie kluczy i kombinuje da się namówić na poważną lekturę? Wątpię, ale nie będę Cię odwodził od prób.

Dla mnie zmiana lektury jest jak zmiana dyskutanta. Chyba, że stoi coś na przeszkodzie.
( Tego nie wiemy, ponieważ nic jeszcze nie zaproponowałem).

>Po co? Powtórzę się: niepotrzebne rozmydlanie mało istotnej uwagi o błędach.

Nie rozumiesz. Ona jest niepotrzebna - Twoim zdaniem. Mnie się zaś bardzo przydaję, aby obiektywniej ocenić rozmówcę, z tego czy rozumie, czy nie rozumie i co z tym robi potem.
Ty sądzisz, że już to rozpoznałeś. Ja rozpoznaję.

Czytasz książki?
salek (4701 punktów)
>Ty sądzisz, że już to rozpoznałeś. Ja rozpoznaję.
>
I to oczywiście ja się mylę, a nie Ty

>Czytasz książki?
>
Nie widzę związku.
Zetetyk (552 punktów)
>>Ty sądzisz, że już to rozpoznałeś. Ja rozpoznaję.
>>
>I to oczywiście ja się mylę, a nie Ty
Ja jeszcze nie podjałem decyzji, poznaję.

>Nie widzę związku.

Ach nie? Gipsujesz?
20-03-2019 19:58 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>>Czytasz książki?
>>Nie widzę związku.
>Ach nie? Gipsujesz?
No teraz to dopiero odleciałeś
Zetetyk (552 punktów)
>>>>Czytasz książki?
>>>Nie widzę związku.
>>Ach nie? Gipsujesz?
>No teraz to dopiero odleciałeś

Nawet nie pytaj co to znaczy, bo ja sam nie wiem.
Mało kto wie
15-03-2019 21:02 
 Ocena 3 na 3
Zetetyk (552 punktów)
>>>youtu.be/hqhCoh-Euaw
>>Głupoty się Ciebie trzymają. To nie jest śmieszne.
>To nie jest głupie.
>To pokazuje, że ludzki mózg to maszyna, która przejmuje czynność otoczenia.

Kiepsko u Ciebie z uzasadnieniem własnej teorii. Mogłoby się zdarzyć - jak w filmie - że pewien człowiek znalazł jajko orła, mógł je zabrać i wrzucić do gniazda z kurami. Prawdą jest , może być, że orzeł przez całe swoje życie będzie zachowywał się jak kury mniemając , że jest kurą czy kogutem. Będzie dziobać w ziemi, w ziemi będzie szukając robaków ,jako swój nienaturalny pokarm , będzie gdakał. Tak jak robią kury, czyli może uznać, że będzie
"małpować zachowanie otoczenia" - bo do teraz ta teoria jest faktem.

Problem leży gdzie indziej, sam fakt , nie jest tym samym co rozumienie tego zjawiska.
Ty przedstawiasz fakt, ale go nie pojmujesz. Dlatego będziesz się upierał, że człowiek to maszyna, że człowiek to kura. Tak jak cały czas to uskuteczniasz innym.
Gdyby na wielkie nieszczęście dla tej kobiety- człowieka ( jak w filmie ) stałbyś się jego wychowankiem , opiekunem i gdyby ten człowiek , zobaczył innego człowieka , który zrobił na nim wielkie wrażenie ( bo wcześniej nikogo poza wami nie widział ) i zapytał się kim on jest , to - kierując się swoją pokrętną ideologią - mówiłbyś jej , że to jest człowiek - że on jest inny niż ty, ponieważ ty jesteś zwykłą kurą. Innymi słowy , twierdziłbyś tej kobiecie, że nie jest taka jak człowiek - pomimo jej rzeczywistej natury ludzkiej, którą nieudolnie starasz się zakwestionować, a precyzyjniej zdewaluować przez szerokie rozumienie zachowania- małpowania. Tak więc człowiek , kobieta wierząc w Twoje brednie umrze , mógłby umrzeć w błędnym przeświadczeniu , że jest kurą.

Konstatacja:
Niezależnie od wszystkiego , nie przyczynisz się do rozwoju jej świadomości oraz wykorzystaniu jej potencjału ludzkiego , gdyż nawet nie spróbujesz. Robisz coś odwrotnego, popadasz w regres i proponujesz regres. To w związku z tym ostatecznie błędnie interpretujesz sam fakt, bo podpinasz go pod ducha ideologii apersonalnej.




Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365