Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadomość po śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-11-2018 17:55Niebieski kot (45 punktów)Świadomość po śmierci
Ocena 1 na 3
Sprawa duszy nigdy nie będzie jasna. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, gdzie nas zaniesie po śmierci. Czy Bóg jest? Nie wiemy. Czy dusza istnieje? Tego też nie możemy być pewni.
Należę do osób, które boją się śmierci. Odczuwam delikatną pustkę i strach przed nieuniknionym. Ciągle ktoś umiera, ciągle ktoś przychodzi na świat. Z jednej strony, to zbyt uporządkowane, żeby powstało z "niczego". Tak podobno stwierdzał Stephen Hawking, gdy został zapytany,co było przed wielkim wybuchem.
Dla mnie to wszystko działa zbyt dobrze, aby stała za tym wyłącznie ewolucja, ale z drugiej strony - nie mam żadnych podstaw, aby wierzyć w Boga, chociaż "proces" nawracania u mnie funkcjonuje. Na pewno będzie mi się lepiej żyło.
O tym, co było przed wielkim wybuchem, zrobię kiedyś osobny wątek, jednak teraz chciałabym rozpocząć dyskusję na temat świadomości.
Czy, według was, drodzy racjonaliści, świadomość może istnieć po śmierci? Bo mnie zastanawiają w sumie dwie zależności, jak nie trzy.
Po pierwsze:małe dzieci, nienarodzone dzieci i zwierzęta.
Na przykładzie mojego siedmiomiesięcznego siostrzeńca zauważyłam, że dzieci na tym etapie nie są świadome. Uczą się odruchów, reagują na tembr głosu, dlatego musi działać u jakiś rodzaj świadomości. To samo u zwierząt. Stwierdza się, że nie mają duszy, nie myślą abstrakcyjnie i wbrew pozorom, wcale nie rozumieją swojej "mowy".Są jak takie robociki, aby urozmaicić ludziom życie. Nie rozumiem dlaczego. Skoro sens ludzkiego życia nie jest do końca jasny, to jaki jest sens zwierząt, skoro one nawet nie odczuwają emocji?
Teraz sprawa dzieci nienarodzonych, u których nawet nie zaczęło bić serce. Nie mają żadnej świadomości, nawet w porównaniu do maluchów, reagujących już na bodźce. Skoro tak, oznacza to, że Ci ludzie dopóki "nie wyjdą" z matczynego brzucha "będą" w niebycie?
Po drugie:śniący i z utratą świadomości.
Sny to wytwory naszego mózgu, jednak często zdarza się tak, że ich nie pamiętamy. Wówczas mamy uczucie, że zamknęliśmy oczy na chwilę, aby następnie je otworzyć i iść do pracy. Gdzie wówczas się udajemy? Co dzieje się z naszym mózgiem? Jak to funkcjonuje?
Trochę tak, jakbyśmy utracili na chwilę świadomość, przez co właśnie mam wątpliwości co do teorii świadomości po śmierci. Bo nawet tracąc ją za życia (nawiasem mówiąc, musi to być okropne), będziemy, powiedzmy, tkwili w "nicości" i może ona czasami wracać. Ale z reguły nie powinniśmy nic odczuwać.
Nic nie wiem i mogę tylko gdybać, jednak weselej robić to razem. Zapraszam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
>Sprawa duszy nigdy nie będzie jasna. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić,
>gdzie nas zaniesie po śmierci. Czy Bóg jest? Nie wiemy. Czy dusza istnieje? Tego też nie możemy być
>pewni.

A ja Ci mówię, że gdzieś tam w naszej galaktyce, na orbicie wokół czarnej dziury, dryfuje Magiczny Czajnik, Stwórca Herbaty, a wywnioskowałem to ze starożytnego, chińskiego manuskryptu. Jaką masz pewność, że tak jest?
Z miejsca Ci mówie, że jest to bajka, tak jak bajką jest zarówno dusza, bóg, listonosz pat jak i każdy inny mentalny/literacki byt. To istnieje, ale tylko w ramach naszego umysłu.

>Czy, według was, drodzy racjonaliści, świadomość może istnieć po śmierci?

Oczywiście, że nie, no bo jak xd

>Na przykładzie mojego siedmiomiesięcznego siostrzeńca zauważyłam, że dzieci na tym etapie nie są
>świadome. Uczą się odruchów, reagują na tembr głosu, dlatego musi działać u jakiś rodzaj
>świadomości.

To jest protoświadomość. Świadomość właściwa formuje się w okolicach 4-5-6 roku życia.

>To samo u zwierząt. Stwierdza się, że nie mają duszy, nie myślą abstrakcyjnie i wbrew
>pozorom, wcale nie rozumieją swojej "mowy".Są jak takie robociki, aby urozmaicić ludziom życie. Nie
>rozumiem dlaczego. Skoro sens ludzkiego życia nie jest do końca jasny, to jaki jest sens zwierząt,
>skoro one nawet nie odczuwają emocji?

Co Ty opowiadasz? To są poglądy z epoki Kartezjusza.
Zwierzęta mają świadomość, zwierzęta czują, cierpią, gniewają sie, porozumiewają miedzy sobą, są sprytne, przebiegłe, okrutne, inteligentne, rozumne, logiczne, potrafią liczyć, dokonywać prostych obliczeń, pojmują ideę "zera", potrafią oszukać i wyrolować nawet bardzo sprytnego człowieka, odprawiają rytuały, nadają sobie imiona... uff.
Nie ma czegos takiego jak obiektywny sens życia. Każdy sobie ten sens sam nadaje, lub robi to grupa/kultura.

>Teraz sprawa dzieci nienarodzonych, u których nawet nie zaczęło bić serce. Nie mają żadnej
>świadomości, nawet w porównaniu do maluchów, reagujących już na bodźce. Skoro tak, oznacza to, że Ci
>ludzie dopóki "nie wyjdą" z matczynego brzucha "będą" w niebycie?

Mają umysł i protoświadomość. To wystarcza do uczenia się, reakcji na bodźce i czucia. Do protobycia.

>Po drugie:śniący i z utratą świadomości.

A sny to zbyt rozległy temat i nie chce mi sie produkować. Już i tak odciągnąłeś mnie tym tematem od pracy
27-11-2018 22:12 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>Sprawa duszy nigdy nie będzie jasna. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić,
>>gdzie nas zaniesie po śmierci. Czy Bóg jest? Nie wiemy. Czy dusza istnieje? Tego też nie możemy być
>>pewni.
>A ja Ci mówię, że gdzieś tam w naszej galaktyce, na orbicie wokół czarnej dziury, dryfuje Magiczny Czajnik, Stwórca Herbaty, a wywnioskowałem to ze starożytnego, chińskiego manuskryptu. Jaką masz pewność, że tak jest?
A jaką masz pewność, że tak nie jest?
>Z miejsca Ci mówie, że jest to bajka, tak jak bajką jest zarówno dusza, bóg, listonosz pat jak i każdy inny mentalny/literacki byt. To istnieje, ale tylko w ramach naszego umysłu.
...
>>Czy, według was, drodzy racjonaliści, świadomość może istnieć po śmierci?
>Oczywiście, że nie, no bo jak xd
Według mnie, jest to możliwe, tak jak Magiczny Czajnik, Stwórca Herbaty. I nie mówię tego ironicznie. Niczego w życiu nie możemy być pewni, nawet tego Magicznego Czajnika.
>>Na przykładzie mojego siedmiomiesięcznego siostrzeńca zauważyłam, że dzieci na tym etapie nie są
>>świadome. Uczą się odruchów, reagują na tembr głosu, dlatego musi działać u jakiś rodzaj
>>świadomości.
>To jest protoświadomość. Świadomość właściwa formuje się w okolicach 4-5-6 roku życia.
Pamiętam część wydarzeń, kiedy miałam dwa lata. Są to przebłyski, ale nie są wytworami tylko mojej wyobraźni, zapewniam.
>>To samo u zwierząt. Stwierdza się, że nie mają duszy, nie myślą abstrakcyjnie i wbrew
>>pozorom, wcale nie rozumieją swojej "mowy".Są jak takie robociki, aby urozmaicić ludziom życie. Nie
>>rozumiem dlaczego. Skoro sens ludzkiego życia nie jest do końca jasny, to jaki jest sens zwierząt,
>>skoro one nawet nie odczuwają emocji?
>Co Ty opowiadasz? To są poglądy z epoki Kartezjusza.
>Zwierzęta mają świadomość, zwierzęta czują, cierpią, gniewają sie, porozumiewają miedzy sobą, są sprytne, przebiegłe, okrutne, inteligentne, rozumne, logiczne, potrafią liczyć, dokonywać prostych obliczeń, pojmują ideę "zera", potrafią oszukać i wyrolować nawet bardzo sprytnego człowieka, odprawiają rytuały, nadają sobie imiona... uff.
To, co działa u nich to na pewno instynkt przetrwania, niektóre są też bardzo bystre. I oczywiście nie mówię tutaj o stworzeniach typu pies, małpa, czy inne żyrafy, a o ptakach, może jaszczurkach etc.
Na pewno są psy i koty, które odczuwają przywiązanie do właściciela, ale podejrzewam, że to efekt towarzyszenia człowiekowi przez pewien okres czasu. Biedronki nie karmisz, dlaczego biedronka ma Cię pamiętać?
>Nie ma czegos takiego jak obiektywny sens życia. Każdy sobie ten sens sam nadaje, lub robi to grupa/kultura.
Tutaj się zgodzę.
>>Teraz sprawa dzieci nienarodzonych, u których nawet nie zaczęło bić serce. Nie mają żadnej
>>świadomości, nawet w porównaniu do maluchów, reagujących już na bodźce. Skoro tak, oznacza to, że Ci
>>ludzie dopóki "nie wyjdą" z matczynego brzucha "będą" w niebycie?
>Mają umysł i protoświadomość. To wystarcza do uczenia się, reakcji na bodźce i czucia. Do protobycia.
...
>>Po drugie:śniący i z utą świadomości.
>A sny to zbyt rozległy temat i nie chce mi sie produkować. Już i tak odciągnąłeś mnie tym tematem od pracy
A szkoda. Zadowolę się więc tym, co jest.
27-11-2018 22:58 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>A jaką masz pewność, że tak nie jest?

100%-owa, bo to sobie wymyśliłem.
Takie już są przywary bytów mentalnych - nie istnieją poza umysłem. Nie da się więc dowieść ich istnienia, ale i nieistnienia też. Są niedowodliwe i niefalsyfikowalne.
Ludzie nie potrafią przyjąć do siebie, że bóg jest takim samym rodzajem bytu jak lampa Aladyna, czy Gandalf Szary. A co mają na uzasadnienie? Nic. Tylko siłę przekonania.

>Według mnie, jest to możliwe, tak jak Magiczny Czajnik, Stwórca Herbaty. I nie mówię tego ironicznie. Niczego w życiu nie możemy być pewni, nawet tego Magicznego Czajnika.

Nie podzielam tak skrajnego sceptycyzmu.

>Pamiętam część wydarzeń, kiedy miałam dwa lata. Są to przebłyski, ale nie są wytworami tylko mojej wyobraźni, zapewniam.

Wierzę, bo to są elementy pamięci autobiograficznej. Pamięć jest zapisywana w mózgu i zostaje w nim przy przeobrażeniu protoświadomości w świadomość, tylko, że... wspomnienia są zazwyczaj poza świadomością.

>To, co działa u nich to na pewno instynkt przetrwania, niektóre są też bardzo bystre. I oczywiście nie mówię tutaj o stworzeniach typu pies, małpa, czy inne żyrafy, a o ptakach, może jaszczurkach etc.
>Na pewno są psy i koty, które odczuwają przywiązanie do właściciela, ale podejrzewam, że to efekt towarzyszenia człowiekowi przez pewien okres czasu. Biedronki nie karmisz, dlaczego biedronka ma Cię pamiętać?

Mamy 2018 rok. Nie da się już zaprzeczać i odmawiać zwierzętom posiadania zaawansowanych systemów poznawczych. Jest takie coś jak współczynnik encefalizacji mózgu - ludzie mają 7.4-7.8, delfiny 5.3, szympansy 2.5-3.
pl.wikiped(*)łłczynnik_encefalizacji

Zrób eksperyment i obserwuj swojego psa, lub kota, lub jak masz możliwość, to małpe, delfina, lub każde inne zwierzę z wyraźnie widocznymi źrenicami. Jak myślisz dlaczego one patrzą się Tobie w oczy, a nie na ręce, czy nogi? Dlaczego patrzysz innym ludziom w oczy, a nie na ręce i nogi? I zastanów się czy źródłem tych podobieństw nie są przypadkiem wspólne mechanizmy umysłowe.
27-11-2018 23:24 
 Ocena 2 na 2
7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów)
>>To jest protoświadomość. Świadomość właściwa formuje się w okolicach 4-5-6 roku życia.
>Pamiętam część wydarzeń, kiedy miałam dwa lata. Są to przebłyski, ale nie są wytworami tylko mojej wyobraźni, zapewniam.

Może jest tak, że do pewnego wieku mózg tylko bezwiednie rejestruje bodźce zmysłowe w taki sposób, że później ci się tylko wydaje że byłaś świadoma ?

Ten problem jest ogólniejszy.

Mianowicie: jako że "eksperymentator" dysponuje jedynie aktualnymi bodźcami zmysłowymi i teraźniejszym stanem pamięci nie da się sprawdzić na ile (ten stan pamięci) odpowiada wcześniejszym stanom świadomości. Przeświadczenie że taki związek istnieje jest wprawdzie konieczne do gromadzenia wiedzy empirycznej, ale samo w sobie jest empirycznie niedowodliwe i niefalsyfikowalne.

.
28-11-2018 07:13 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>>To jest protoświadomość. Świadomość właściwa formuje się w okolicach 4-5-6 roku życia.
>>Pamiętam część wydarzeń, kiedy miałam dwa lata. Są to przebłyski, ale nie są wytworami tylko mojej wyobraźni, zapewniam.
>Może jest tak, że do pewnego wieku mózg tylko bezwiednie rejestruje bodźce zmysłowe w taki sposób, że później ci się tylko wydaje że byłaś świadoma ?
Kiedy miałam dwa lata poszłam do przedszkola ze starszymi o rok. Miałam taką koleżankę, zresztą moją obecną sąsiadkę, z którą tam chodziłam. Pamiętam jak pani dała nam jakieś obrazki, grzybki czy coś takiego i powiesiła na szyi. Oba była zaopatrzona w swoją rówieśniczkę Darię, a ja stałam z boku. Dalej nie pamiętan.
>Ten problem jest ogólniejszy.
>Mianowicie: jako że "eksperymentator" dysponuje jedynie aktualnymi bodźcami zmysłowymi i teraźniejszym stanem pamięci nie da się sprawdzić na ile (ten stan pamięci) odpowiada wcześniejszym stanom świadomości. Przeświadczenie że taki związek istnieje jest wprawdzie konieczne do gromadzenia wiedzy empirycznej, ale samo w sobie jest empirycznie niedowodliwe i niefalsyfikowalne.
A jeżeli ma ma to do czynienia z innymi osobami i one również by to pamiętały?
Arminius (25555 punktów)nie ma jej po śmierci mózgu
>Sprawa duszy nigdy nie będzie jasna. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić,
>gdzie nas zaniesie po śmierci. Czy Bóg jest? Nie wiemy. Czy dusza istnieje? Tego też nie możemy być
>pewni.
>Należę do osób, które boją się śmierci. Odczuwam delikatną pustkę i strach przed nieuniknionym.
>Ciągle ktoś umiera, ciągle ktoś przychodzi na świat. Z jednej strony, to zbyt uporządkowane, żeby
>powstało z "niczego". Tak podobno stwierdzał Stephen Hawking, gdy został zapytany,co było przed
>wielkim wybuchem.
>Dla mnie to wszystko działa zbyt dobrze, aby stała za tym wyłącznie ewolucja, ale z drugiej strony -
>nie mam żadnych podstaw, aby wierzyć w Boga, chociaż "proces" nawracania u mnie funkcjonuje. Na
>pewno będzie mi się lepiej żyło.
>O tym, co było przed wielkim wybuchem, zrobię kiedyś osobny wątek, jednak teraz chciałabym rozpocząć
>dyskusję na temat świadomości.
>Czy, według was, drodzy racjonaliści, świadomość może istnieć po śmierci? Bo mnie zastanawiają w
>sumie dwie zależności, jak nie trzy.
>Po pierwsze:małe dzieci, nienarodzone dzieci i zwierzęta.
>Na przykładzie mojego siedmiomiesięcznego siostrzeńca zauważyłam, że dzieci na tym etapie nie są
>świadome. Uczą się odruchów, reagują na tembr głosu, dlatego musi działać u jakiś rodzaj
>świadomości. To samo u zwierząt. Stwierdza się, że nie mają duszy, nie myślą abstrakcyjnie i wbrew
>pozorom, wcale nie rozumieją swojej "mowy".Są jak takie robociki, aby urozmaicić ludziom życie. Nie
>rozumiem dlaczego. Skoro sens ludzkiego życia nie jest do końca jasny, to jaki jest sens zwierząt,
>skoro one nawet nie odczuwają emocji?
>Teraz sprawa dzieci nienarodzonych, u których nawet nie zaczęło bić serce. Nie mają żadnej
>świadomości, nawet w porównaniu do maluchów, reagujących już na bodźce. Skoro tak, oznacza to, że Ci
>ludzie dopóki "nie wyjdą" z matczynego brzucha "będą" w niebycie?
>Po drugie:śniący i z utratą świadomości.
>Sny to wytwory naszego mózgu, jednak często zdarza się tak, że ich nie pamiętamy. Wówczas mamy
>uczucie, że zamknęliśmy oczy na chwilę, aby następnie je otworzyć i iść do pracy. Gdzie wówczas się
>udajemy? Co dzieje się z naszym mózgiem? Jak to funkcjonuje?
>Trochę tak, jakbyśmy utracili na chwilę świadomość, przez co właśnie mam wątpliwości co do teorii
>świadomości po śmierci. Bo nawet tracąc ją za życia (nawiasem mówiąc, musi to być okropne),
>będziemy, powiedzmy, tkwili w "nicości" i może ona czasami wracać. Ale z reguły nie powinniśmy nic
>odczuwać.
>Nic nie wiem i mogę tylko gdybać, jednak weselej robić to razem. Zapraszam.

Świadomość to funkcja mózgu, produkt jego funkcjonowania, produkt zachodzących w nich reakcji fizyko - chemicznych. Gdy następuje śmierć, pada też mózg (śmierć mózgowa - to smierć o znaczeniu urządowo - prawnym) i jego funkcje. Nie ma stanów pośrenich - niędzyśmierć, międzyzycie. Jest w tym wypadku jak z ciążą. Albo jest się w ciąży albo nie. Nie można być po "tamtej" stronie i wrócić na tę stronę.
Nie ma celowości w przyrodzie. Co Pana skłania do takiej tezy??? Procesy zachodzące w przyrodzie mają charakter przypadkowy.

A oto cytat z książki Lema "Szpital przemienienia":

"Czytałem jak nieprawdopodobne jest powstanie żywej komórki ze zbiorowiska atomów... coś jak jedna szansa na trylion. Potem, żeby się te komórki w liczbie iluś tam bilionów odpowiednio zebrały, konstytuując ciało żywego człowieka! Każdy z nas jest losem, na który padła główna wygrana: parędziesiąt lat życia, wspaniałej zabawy. W świecie gazów rozpalonych, wirujących do białości mgławic, twardego mrozu kosmicznego pojawił się wyskok białka, galaretowatej mazi, usiłującej natychmiast rozleźć się w wyziewy bakteryjne i gnicie.... Sto tysięcy kruczków podtrzymuje ten dziwaczny podskok energii, który jak błyskawica rozdziera materię na trwanie i ład Przecież powinniśmy być czarnym prochem międzygwiezdnym, strzępami mgławic Psów Gończych, przecież normą jest huczenie gwiazd, potop meteorów, próżnia, ciemność, śmierć."
27-11-2018 20:43 
 0 na 4
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: nie ma jej po śmierci mózgu
1. Świadomość nie jest funkcją mózgu lecz jego czynnością.
2. Mózg jako ciało występuje w przestrzeni a świadomość jako czynność w czasie. Nie znajdziesz Pan śladu świadomości/duszy w przestrzeni ani śladu mózgu w czasie.
3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy Windowsa.

Dzieło przypadku to wielkie kłamstwo, tak wielkie jak wielki wybuch.
Nasza rzeczywistość przekształca się z cyfrową precyzją. Nie ma w niej miejsca dla przypadków.
27-11-2018 21:44 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)ostrożnie z tymi wędrówkami
>3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad >jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy >Windowsa.

To brzmi jak new ageowska pseudonauka o pańświadomości. Koniec mózgu równa się końcowi świadomości. Rzecz jasna, jakieś jej elementy drogą przekazu drugiej osobie mogą stać się cześcią świadomości tej drugiej osoby. Ale to jest druga, odrębna od tamtej, nowa świadomość - która też zaniknie jak skończy się mózg.
27-11-2018 22:03 
 Ocena 1 na 3
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: ostrożnie z tymi wędrówkami
Elementy?
Nie słyszał Pan, że wszyscy stajemy się własnymi matkami?

Jaka odrębność?
Nie dostrzega Pan wpływu społeczeństwa na kształt swojej świadomości?

Z Panem lub bez ludzie będą zachowywali się podobnie skutkiem strumienia świadomości przeplywajacego przez nasze ciała.

Przywiązal się Pan do poczucia "ja" ale ono jest złudne. Tylko się Panu wydaje, że jest Pan unikatowy. Jest Pan tylko jedną komórką wiekszego organizmu.
28-11-2018 08:13 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)al a Blavatsky?
>Jaka odrębność?
>Nie dostrzega Pan wpływu społeczeństwa na kształt swojej świadomości?

Dostrzegam. Co nie zmienia faktu, iż odrębność jak wyżej zdecydowanie istnieje. Wpływ jednego podmiotu na drugi nie prowadzi do "jedni" obydwu podmiotów.

>Z Panem lub bez ludzie będą zachowywali się podobnie skutkiem strumienia świadomości >przeplywajacego przez nasze ciała.

Nawiązując do pańskiego ezoterycznego języka - ten strumień świadomości kończy się i zaczyna w ciele (mózgu) danego osobnika. Nie ma unifikacji świadomości poszczególnych jednostek - tworzących jedna, globalną kosmiczną panświadomość. Jest tradycja, historia, dorobek naukowy ludzkości - ale to jest przecież całkiem inna bajka. Oczywiście może Pan mieć poglądy uznające pańświadomość. Ale wyraźnie trzeba zaznaczyć, iż w chwili obecnej mają one status wierzenia quasireligijnego (nawiązującego do oklultyzmu Heleny Blavatsky) - bo nauka niczego takiego nie potwierdza.
28-11-2018 08:30 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: al a Blavatsky?
Jeśli Pana świadomość jest całkowicie związana ze świadomością grupy to jaka odrębność?

Pan masz taką odrębność jaką ma komórka w Pana ciele.

Pańska świadomość nie zaczęła się z pańskim organizmem i na nim się nie skończy.
27-11-2018 22:27 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)Odp: nie ma jej po śmierci mózgu
>1. Świadomość nie jest funkcją mózgu lecz jego czynnością.
>2. Mózg jako ciało występuje w przestrzeni a świadomość jako czynność w czasie. Nie znajdziesz Pan śladu świadomości/duszy w przestrzeni ani śladu mózgu w czasie.
>3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy Windowsa.
Mogłabym prosić o rozwinięcie? Brzmi dość ciekawie.
>Dzieło przypadku to wielkie kłamstwo, tak wielkie jak wielki wybuch.
Tak, tak, dokładnie. Jeśli to nie jest ironia, twierdzę dokładnie tak samo. Świat jest zbyt uporządkowany, aby rządził nim przypadek. I co ma Pan/Pani ma na myśli pisząc, że teoria wielkiego wybuchu jest kłamstwem? Proszę przedstawić własne stanowisko.
>Nasza rzeczywistość przekształca się z cyfrową precyzją. Nie ma w niej miejsca dla przypadków.
Jak wyżej.
27-11-2018 23:01 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
Tego się obawiałem.

Uważaj na to co Krystian Konopka wypisuje, bo to są informacje z pogranicza para-ezo-alter-wiedzy. Nie dość, że nigdzie nie usystematyzowane, to wątpliwie pouzasadniane.
27-11-2018 23:25 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Bo daje po dziewiczych obszarach.
Sądzisz, że kiedy piersi kowboje zdobywali Dziki Zachód Hollywood już tam było?

Wiem, że naruszam twój światopogląd i musisz go bronić.
28-11-2018 07:15 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>Tego się obawiałem.
>Uważaj na to co Krystian Konopka wypisuje, bo to są informacje z pogranicza para-ezo-alter-wiedzy. Nie dość, że nigdzie nie usystematyzowane, to wątpliwie pouzasadniane.
Nie ma się czego obawiać, bo każdy ma prawo wierzyć, w co tylko będzie chciał, a jeśli innym to odpowiada, dlaczego mają udawać, że jednak nie?
28-11-2018 10:46 
 Ocena 4 na 4
Kulmin (4007 punktów)
>Nie ma się czego obawiać, bo każdy ma prawo wierzyć, w co tylko będzie chciał, a jeśli innym to odpowiada, dlaczego mają udawać, że jednak nie?

Oczywiście każdy ma prawo wierzyć w co chce. Jednak wiara w np raj, płaską ziemie, lub spisek NASA, stawia ich wyznawców na niskim poziomie intelektualnym, ponieważ stawiają ponad nauke, ponad dorobek setek tysięcy ludzi, swoje własne przekonania.
Trzeba miec tego świadomość.
28-11-2018 17:52 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>Nie ma się czego obawiać, bo każdy ma prawo wierzyć, w co tylko będzie chciał, a jeśli innym to odpowiada, dlaczego mają udawać, że jednak nie?
>Oczywiście każdy ma prawo wierzyć w co chce. Jednak wiara w np raj, płaską ziemie, lub spisek NASA, stawia ich wyznawców na niskim poziomie intelektualnym, ponieważ stawiają ponad nauke, ponad dorobek setek tysięcy ludzi, swoje własne przekonania.
>Trzeba miec tego świadomość.

Ależ oczywiście,jednak, w takim wypadku, co według Ciebie funkcjonuje po śmierci? Jeśli nie ma Nieba, Piekła, ani nawet świadomości, to co jest?
Z jednej strony, trochę się tego obawiam. Próbuję uwierzyć w Boga, aby łatwiej przyszło mi umrzeć, kiedy nadejdzie taka chwila, ale wciąż w głowie mam ten niebyt. Że zwyczajnie mnie nie będzie. I to prawdopodobnie tak wygląda, choć chciałabym, aby było inaczej.
Z drugiej jednak strony, dla mnie logicznym byłoby, gdyby ten wszechświat ktoś stworzył. Częste pytania, co było przed wielkim wybuchem etc.
Wszechświat nie może być tak okrutny, aby pozwolić nam żyć te kilkadziesiąt lat, a następnie odejść.

EDIT: www.google(*)ownoleglych-wszechswiatow/amp/

Artykuł, który mnie zainspirował do stworzenia tego wątku. Proszę spojrzeć na niego pod kątem wyłącznie naukowym i nie zważać tylko na własne przekonania.
28-11-2018 18:40 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
>Ależ oczywiście,jednak, w takim wypadku, co według Ciebie funkcjonuje po śmierci? Jeśli nie ma Nieba, Piekła, ani nawet świadomości, to co jest?

Nie ma nic. Znikamy. Jak to się mówi obrazowo: "przechodzimy w stan nieistnienia".
Te wszystkie wynurzenia para-ezo-alter-turbo-"naukowe", jakie prezentują zwolennicy jakichś wiecznych świadomości, życia po śmierci, przenoszenia się w inne światy to niedowodliwe, metafizyczne bajędy.

>Z jednej strony, trochę się tego obawiam. Próbuję uwierzyć w Boga, aby łatwiej przyszło mi umrzeć, kiedy nadejdzie taka chwila, ale wciąż w głowie mam ten niebyt. Że zwyczajnie mnie nie będzie. I to prawdopodobnie tak wygląda, choć chciałabym, aby było inaczej.

A ja nie. Dla mnie taki świat jest lepszy. To świat w którym jestem tylko raz i muszę nadać temu życiu maksymalnie dużo sensu i znaczenia, po to by uczynić świat lepszym (lub gorszym) dla innych jednorazowych bytów.

>Z drugiej jednak strony, dla mnie logicznym byłoby, gdyby ten wszechświat ktoś stworzył. Częste pytania, co było przed wielkim wybuchem etc.
>Wszechświat nie może być tak okrutny, aby pozwolić nam żyć te kilkadziesiąt lat, a następnie odejść.

Idea stwórcy to kompletny absurd. To jest projekcja naszego prostego systemu poznawczego, który nauczył się, że wszystko ma swój początek i wszystko ma jakąś przyczynę. Przekładanie naszej ziemskiej mentalności na istotę wszechświata, czyli ogólnie bytu, jest z gruntu bezprawna. Na konsekwencjach tej uwagi, opiera się w sporej mierze pewna poważna hipoteza kosmologiczna, która mówi, że wszechświat jest cykliczny, a cykl jest nieskończony. Taka koncepcja ma tę przewagę nad innymi, że spełnia kryterium Brzytwy Ockhama. I żaden stwórca, żadna praprzyczyna, nie odgrywa tu roli. I dobrze. Bo wprowadzanie tych idei to jak kopanie w mrowisko.

>EDIT: www.google(*)ownoleglych-wszechswiatow/amp/
>Artykuł, który mnie zainspirował do stworzenia tego wątku. Proszę spojrzeć na niego pod kątem wyłącznie naukowym i nie zważać tylko na własne przekonania.

hehe standard. A artykuł jest nierzetelny, bo to nie jest teoria, ani nawet hipoteza. To jakaś swobodna koncepcja. Interpretacji mechaniki kwantowej jest tyle ile naukowców, a 99% z nich to czyste i pozanaukowe spekulacje niestety. Owy Robert Lanza przedstawia tu nam jakiś metafizyczny misz-masz. To jest rodzaj zabawy, a nie poważna działalność.
28-11-2018 19:10 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>Ależ oczywiście,jednak, w takim wypadku, co według Ciebie funkcjonuje po śmierci? Jeśli nie ma Nieba, Piekła, ani nawet świadomości, to co jest?
>Nie ma nic. Znikamy. Jak to się mówi obrazowo: "przechodzimy w stan nieistnienia".
>Te wszystkie wynurzenia para-ezo-alter-turbo-"naukowe", jakie prezentują zwolennicy jakichś wiecznych świadomości, życia po śmierci, przenoszenia się w inne światy to niedowodliwe, metafizyczne bajędy.
>>Z jednej strony, trochę się tego obawiam. Próbuję uwierzyć w Boga, aby łatwiej przyszło mi umrzeć, kiedy nadejdzie taka chwila, ale wciąż w głowie mam ten niebyt. Że zwyczajnie mnie nie będzie. I to prawdopodobnie tak wygląda, choć chciałabym, aby było inaczej.
>A ja nie. Dla mnie taki świat jest lepszy. To świat w którym jestem tylko raz i muszę nadać temu życiu maksymalnie dużo sensu i znaczenia, po to by uczynić świat lepszym (lub gorszym) dla innych jednorazowych bytów.
>>Z drugiej jednak strony, dla mnie logicznym byłoby, gdyby ten wszechświat ktoś stworzył. Częste pytania, co było przed wielkim wybuchem etc.
>>Wszechświat nie może być tak okrutny, aby pozwolić nam żyć te kilkadziesiąt lat, a następnie odejść.
>Idea stwórcy to kompletny absurd. To jest projekcja naszego prostego systemu poznawczego, który nauczył się, że wszystko ma swój początek i wszystko ma jakąś przyczynę. Przekładanie naszej ziemskiej mentalności na istotę wszechświata, czyli ogólnie bytu, jest z gruntu bezprawna. Na konsekwencjach tej uwagi, opiera się w sporej mierze pewna poważna hipoteza kosmologiczna, która mówi, że wszechświat jest cykliczny, a cykl jest nieskończony. Taka koncepcja ma tę przewagę nad innymi, że spełnia kryterium Brzytwy Ockhama. I żaden stwórca, żadna praprzyczyna, nie odgrywa tu roli. I dobrze. Bo wprowadzanie tych idei to jak kopanie w mrowisko.
>>EDIT: www.google(*)ownoleglych-wszechswiatow/amp/
>>Artykuł, który mnie zainspirował do stworzenia tego wątku. Proszę spojrzeć na niego pod kątem wyłącznie naukowym i nie zważać tylko na własne przekonania.
>hehe standard. A artykuł jest nierzetelny, bo to nie jest teoria, ani nawet hipoteza. To jakaś swobodna koncepcja. Interpretacji mechaniki kwantowej jest tyle ile naukowców, a 99% z nich to czyste i pozanaukowe spekulacje niestety. Owy Robert Lanza przedstawia tu nam jakiś metafizyczny misz-masz. To jest rodzaj zabawy, a nie poważna działalność.

Powiem szczerze, że tego się spodziewałam i choć z Pana poglądami średnio się zgadzam, nawet mi nie przeszkadzają.
Jednak, gdyby założyć, że w coś MUSIAŁBY Pan uwierzyć, co by to było? Z czystej ciekawości.
28-11-2018 20:10 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Powiem szczerze, że tego się spodziewałam i choć z Pana poglądami średnio się zgadzam, nawet mi nie przeszkadzają.
>Jednak, gdyby założyć, że w coś MUSIAŁBY Pan uwierzyć, co by to było? Z czystej ciekawości.

Jestem fanatycznym wręcz wyznawcą złota, diamentów, artefaktów, arcydzieł sztuki i niezwykle rzadkich pierwiastków. Wierzę w ich piękno, potęgę i szczęście jakie może dać ich posiadanie. Tylko, że żadnego jeszcze nie mam.
28-11-2018 20:54 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>Powiem szczerze, że tego się spodziewałam i choć z Pana poglądami średnio się zgadzam, nawet mi nie przeszkadzają.
>>Jednak, gdyby założyć, że w coś MUSIAŁBY Pan uwierzyć, co by to było? Z czystej ciekawości.
>Jestem fanatycznym wręcz wyznawcą złota, diamentów, artefaktów, arcydzieł sztuki i niezwykle rzadkich pierwiastków. Wierzę w ich piękno, potęgę i szczęście jakie może dać ich posiadanie. Tylko, że żadnego jeszcze nie mam.

Kiedyś się uda.

A gdyby jeszcze za pana życia, udowodnili, że wszystkie zasady, jakie znamy, były błędne, co wtedy?
28-11-2018 21:17 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>A gdyby jeszcze za pana życia, udowodnili, że wszystkie zasady, jakie znamy, były błędne, co wtedy?

Gdyby w sposób jednoznaczny i ostateczny obalono cały doczesny porządek naukowy, to po prostu skorygowałbym poglądy i stanowiska. Poddał rewizji, aktualizacji i żyłbym dalej. Nie przywiązuje się do poglądów.
28-11-2018 21:48 
 Ocena 2 na 2
Niebieski kot (45 punktów)
>>A gdyby jeszcze za pana życia, udowodnili, że wszystkie zasady, jakie znamy, były błędne, co wtedy?
>Gdyby w sposób jednoznaczny i ostateczny obalono cały doczesny porządek naukowy, to po prostu skorygowałbym poglądy i stanowiska. Poddał rewizji, aktualizacji i żyłbym dalej. Nie przywiązuje się do poglądów.

Widać u Pana wiarę w tylko to, co udowodniono. I w sumie bardzo dobrze - przynajmniej będzie pan żył nadziej świadomie oraz będzie pogodzony.
Ja jeszcze nie wiem, jaką pójdę drogą. Chcę poszukać własnej odpowiedzi. Mogę jej nigdy nie znaleźć, ale w sumie, czy sama próba jej szukania nie jest pewnym sposobem rozwoju? Nawet pisanie tutaj oraz wymieniane poglądów z innymi sprawia, że niewiele mi lepiej.
Nie chodzi mi tutaj tylko o sam sposób śmierci. Generalnie by mnie to nie obchodziło (i raczej nie będzie, patrząc na to, że nie czuję dyskomfortu, choć nie istniałam kilka miliardów lat), jednak bardzo bym chciała zobaczyć, jak zmienia się świat. Planuję coś po sobie pozostawić specjalnie dla niego, tylko właśnie odrobinę boli, iż mogę nigdy nie ujrzeć, kiedy np. wynajdą jakiś rodzaj supersamochodu, odpornego na stłuczenia, którego nie trzeba będzie ubezpieczać, aby mieć kasę.
Wydaje mi się, że to kwestia dojrzałości i pewnego doświadczenia życiowego. Każdy podchodzi do tego indywidualnie, ale zauważyłam, iż dużo starszych osób jest z tym zwyczajnie pogodzonych.

Się rozpisałam.
29-11-2018 13:17 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
Proszę spojrzeć na te zdjęcia, szczególnie ostatnie osiem:
wiadomosci(*)twoje-spojrzenie-na-swiat.html

Wyobraźmy sobie, że w którejś odległej galaktyce żyją istoty dużo bardziej rozwinięte od nas. Wiedzą o naszym istnieniu i znają nas bardzo dobrze - nie mają potrzeby komunikowania się z nami, ale frajdę sprawia im obserwowanie naszego życia. W ramach podzięki za dostarczanie ogromnej ilości emocjonujących chwil postanowili zaspokoić nasze przemożne pragnienie życia po życiu. Skonstruowali więc maszynę, która przechwytuje nasze umysły po śmierci i daje nam nowe życie na pięknej planecie w galaktyce Ludzik 2.0. Maszyna jest oczywiście zaprojektowana tak, żeby odradzać ludzi, którzy chcą żyć po śmierci - nasi galaktyczni przyjaciele nie chcieliby na siłę trzymać przy życiu tych, którzy pragną przejść w stan nieistnienia lub rozczarowywać tych, dla których posiadanie racji jest warunkiem koniecznym wiedzenia szczęśliwej egzystencji i którzy przekonani są w 100%, że życie po śmierci nie istnieje.

Fajna koncepcja?
29-11-2018 14:18 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Fajna koncepcja?

Niezbyt. Z uwagi na neuroplastyczność(a także samą zmienną chemię mózgu) naszych umysłów każdego dałoby się przekonać zarówno do pragnienia wiecznego życia jak i unicestwienia.
29-11-2018 15:55 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>Proszę spojrzeć na te zdjęcia, szczególnie ostatnie osiem:
>wiadomosci(*)twoje-spojrzenie-na-swiat.html
>Wyobraźmy sobie, że w którejś odległej galaktyce żyją istoty dużo bardziej rozwinięte od nas. Wiedzą o naszym istnieniu i znają nas bardzo dobrze - nie mają potrzeby komunikowania się z nami, ale frajdę sprawia im obserwowanie naszego życia. W ramach podzięki za dostarczanie ogromnej ilości emocjonujących chwil postanowili zaspokoić nasze przemożne pragnienie życia po życiu. Skonstruowali więc maszynę, która przechwytuje nasze umysły po śmierci i daje nam nowe życie na pięknej planecie w galaktyce Ludzik 2.0. Maszyna jest oczywiście zaprojektowana tak, żeby odradzać ludzi, którzy chcą żyć po śmierci - nasi galaktyczni przyjaciele nie chcieliby na siłę trzymać przy życiu tych, którzy pragną przejść w stan nieistnienia lub rozczarowywać tych, dla których posiadanie racji jest warunkiem koniecznym wiedzenia szczęśliwej egzystencji i którzy przekonani są w 100%, że życie po śmierci nie istnieje.
>Fajna koncepcja?
Gorzej, jak są do nas wrogo nastawieni. Biedni, prymitywni ludzie.
29-11-2018 19:06 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
Może należałoby zatem zaprosić ich na spotkanie i przy kawie i ciastku obgadać, jakie jest ich do nas nastawienie. Dasz radę to zorganizować?
29-11-2018 19:47 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>Może należałoby zatem zaprosić ich na spotkanie i przy kawie i ciastku obgadać, jakie jest ich do nas nastawienie. Dasz radę to zorganizować?
Przykro mi. Od sygnału Wow! utraciłam z nimi kontakt.
30-11-2018 07:06 
 0 na 2
rogaliczek (669 punktów)
>Nie ma nic. Znikamy. Jak to się mówi obrazowo: "przechodzimy w stan nieistnienia".

Chyba raczej w stan nieświadomy. Tak się składa, że każda, nawet najbardziej skrywana myśl i subtelne uczucie jest produkowane z nieświadomych procesów których świadomie nie da się pojąć ani zdefiniować, gdyż dla świadomości są niedostępne. Lecz ty po prostu wiesz , że te zjawiska po prostu sobie znikną razem ze swoim produktem którym ty rzekomo jesteś.

Jeśli porównamy ciało do samozapalającej się świecy to świadomość będzie samym płomieniem. I ty twierdzisz, że jak zniszczymy świeczkę to bezpowrotnie utracimy płomień pomimo, że codziennie był gaszony i zapalany na nowo podczas snu.
30-11-2018 07:35 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>>Nie ma nic. Znikamy. Jak to się mówi obrazowo: "przechodzimy w stan nieistnienia".
>Chyba raczej w stan nieświadomy. Tak się składa, że każda, nawet najbardziej skrywana myśl i subtelne uczucie jest produkowane z nieświadomych procesów których świadomie nie da się pojąć ani zdefiniować, gdyż dla świadomości są niedostępne. Lecz ty po prostu wiesz , że te zjawiska po prostu sobie znikną razem ze swoim produktem którym ty rzekomo jesteś.
>Jeśli porównamy ciało do samozapalającej się świecy to świadomość będzie samym płomieniem. I ty twierdzisz, że jak zniszczymy świeczkę to bezpowrotnie utracimy płomień pomimo, że codziennie był gaszony i zapalany na nowo podczas snu.

No tak, a jak inaczej? Chcesz zniszczyć, bezpowrotnie zdegenerować strukturę wosku i knota, ale zachować ten konkretny płomień jaki ona generowała? Impossible

To jest w gruncie rzeczy proste, tylko zwolennicy życia po śmierci nie dopuszczą do siebie myśli, że jeśli zniszczymy obiekt "X" pełniący konkretną funkcję "a", to ta funkcja bezpowrotnie zanika.

To jak z bezpowrotnym zniszczeniem czajnika - zaniknie funkcja parzenia w nim herbaty. Zaparzenie w nim czegokolwiek, będzie już niemożliwe. A zasada jest taka sama:
Tylko obiekt "X", pełni funkcję "a".
Zniszcz "X", zaniknie "a"

Jak można utrzymywać, że "a" może istnieć bez "X"? To jest logiczny absurd.
30-11-2018 10:53 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>No tak, a jak inaczej? Chcesz zniszczyć, bezpowrotnie zdegenerować strukturę wosku i knota, ale zachować ten konkretny płomień jaki ona generowała?

Co rozumiesz jako konkretny? Czy płomień sprzed sekundy to dokładnie ten sam płomień co w chwili obecnej? Uważasz, że samo zgaszenie świeczki nie jest końcem konkretnego strumienia a zniszczenie jej już tak? Płomień nie będzie identyczny jak świeczkę się będzie wymieniać tak jak materia naszych ciał? Początkiem procesu kształtowania świadomości nie jest rozpalenie świecy ale początek samego wszechświata. Ciało to jedynie zmiennokształtna soczewka, a nie źródło dla świadomości.

>To jak z bezpowrotnym zniszczeniem czajnika - zaniknie funkcja parzenia w nim herbaty. Zaparzenie w nim czegokolwiek, będzie już niemożliwe. A zasada jest taka sama:
>Tylko obiekt "X", pełni funkcję "a".
>Zniszcz "X", zaniknie "a"
>Jak można utrzymywać, że "a" może istnieć bez "X"? To jest logiczny absurd.

"a" bez "X" nie może ale "X" bez "a" tak. Tego "X"-a generuje większy/szerszy proces który może przywrócić "X" i w efekcie "a". Gdy obserwujesz właściwości wszechświata to on znajduje się cały w twoim umyśle. Świadome "Ja" to tylko wierzchołek góry lodowej.
30-11-2018 12:22 
 Ocena-1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Co rozumiesz jako konkretny? Czy płomień sprzed sekundy to dokładnie ten sam płomień co w chwili obecnej? Uważasz, że samo zgaszenie świeczki nie jest końcem konkretnego strumienia a zniszczenie jej już tak? Płomień nie będzie identyczny jak świeczkę się będzie wymieniać tak jak materia naszych ciał? Początkiem procesu kształtowania świadomości nie jest rozpalenie świecy ale początek samego wszechświata. Ciało to jedynie zmiennokształtna soczewka, a nie źródło dla świadomości.

Analogia do świeczki jest mało trafna, ponieważ relacja świeczka - płomień, nie jest tym samym rodzajem relacji, co mózg - świadomość.

Świadomość jest tym samym wobec mózgu, co np. funkcja parzenia herbaty, wobec czajnika, tylko o kilka rzędów bardziej złożonym.
Ten stopień złożoności sprawia, że inne pojemniki poza czajnikiem też są w stanie pełnić jego funkcję, natomiast w przypadku funkcji świadomości - nie ma już tej różnorodności.
To uzmysłowienie potrzebne jest do obserwacji, że początkiem kształtowania funkcji parzenia herbaty jest formowanie się jakiegoś pojemnika, a świadomości, formowanie się mózgu.
Założenie, że początek wszechświata jest początkiem kształtowania się świadomości MUSI nieść w konsekwencji, że jest również początkiem kształtowania się każdej istniejącej w przeszłości, obecnie i przyszłości funkcji. A więc początek wszechświata był też początkiem kształtowania się np. funkcji parzenia herbaty i przechowywania cennych rzeczy (funkcja sejfu).
Takie założenie jest wg mnie absurdalne i bezsensowne, ponieważ niczego nie wyjaśnia i prowadzi donikąd.

>"a" bez "X" nie może ale "X" bez "a" tak. Tego "X"-a generuje większy/szerszy proces który może przywrócić "X" i w efekcie "a". Gdy obserwujesz właściwości wszechświata to on znajduje się cały w twoim umyśle. Świadome "Ja" to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nie za bardzo rozumiem co chcesz przez to powiedzieć.
28-11-2018 22:03 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>Ależ oczywiście,jednak, w takim wypadku, co według Ciebie funkcjonuje po śmierci? Jeśli nie ma Nieba, Piekła, ani nawet świadomości, to co jest?
A dlaczego coś musi być?
29-11-2018 06:53 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>Ależ oczywiście,jednak, w takim wypadku, co według Ciebie funkcjonuje po śmierci? Jeśli nie ma Nieba, Piekła, ani nawet świadomości, to co jest?
>A dlaczego coś musi być?
Nie musi, ale powstający z niczego wszechświat do mnie nie przemawia.
29-11-2018 20:35 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)

Co ma piernik do wiatraka? Nikt, kto ma choć blade pojęcie jak funkcjonuje nauka nie powie Ci, że wszechświat powstał z niczego. To zresztą bardzo podobne zagadnienie.

Swoją drogą istnieje pewna bardzo ciekawa interpretacja wyrażeń z 'ale'
29-11-2018 20:49 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Co ma piernik do wiatraka? Nikt, kto ma choć blade pojęcie jak funkcjonuje nauka nie powie Ci, że wszechświat powstał z niczego. To zresztą bardzo podobne zagadnienie.

Już XXV wieków minęło od czasów Parmenidesa...

A tu wciąż go 'nie znajo...'

Drobner, bytownik

Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
29-11-2018 21:34 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>Co ma piernik do wiatraka? Nikt, kto ma choć blade pojęcie jak funkcjonuje nauka nie powie Ci, że wszechświat powstał z niczego. To zresztą bardzo podobne zagadnienie.
>Swoją drogą istnieje pewna bardzo ciekawa interpretacja wyrażeń z 'ale'

Jesteś w błędzie. Nawet Steven Hawking uważał, że przed wielkim wybuchem "było nic". Mniej więcej o to mi chodziło - źle się wyraziłam.
Ale chętnie posłucham każdego poglądu.
30-11-2018 00:01 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)

Wiem, ja się ogólnie bardzo często mylę. Niemniej jednak doczytałem trochę dalej niż tylko do 'nic'

Swoją drogą wciąż nie objaśniłaś co ma ów nieszczęsny piernik z pytania do wiatraka.
30-11-2018 13:53 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>Wiem, ja się ogólnie bardzo często mylę. Niemniej jednak doczytałem trochę dalej niż tylko do 'nic'
>Swoją drogą wciąż nie objaśniłaś co ma ów nieszczęsny piernik z pytania do wiatraka.

Czy "nic" jest jedno? To znaczy: zakładając nieistnienie Boga, jakiegokolwiek, po śmierci nie ma nic. Pustka, jak sen, ale bez żadnych życiowych funkcji. Czy ten sam niebyt "istniał" jeszcze przed wielkim wybuchem?
Skoro to nie była sama pustka, a nawet jakieś cząstki energii, to znaczy, że nie jest to "nic". A więc, według mojej logiki, chodzi o to, że "nicość" nie istnieje, bo skoro COŚ miało początek, nawet przed BB, może trwać nawet po zakończeniu tego prymitywnego ludzkiego życia.

Chętnie wysłucham innych obiekcji.
30-11-2018 14:35 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
#1
>... BB...

BB to raczej koncepcja z gatunku sci-fi, bo nawet hipotezą nie jest, a już na pewno nie naukową.

#2
>... może trwać nawet po zakończeniu tego prymitywnego ludzkiego życia.

Wielu już umarło. Świat się nie zakończył...

#3
Wstępnie rekapitulując wątek i Twoje wypowiedzi, proponuję zaopatrzyć się w 'brzytwę Ockhama' i 'golić' bezlitośnie wszystkie nierealne wybryki nieujarzmionego umysłu i nonszalanckiej semantyki językowej.
Można spróbować zacząć np. od Poppera i Kuhna.

Drobner, '@ z brzytwą'...


Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
30-11-2018 15:03 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>#1
>>... BB...
>BB to raczej koncepcja z gatunku sci-fi, bo nawet hipotezą nie jest, a już na pewno nie naukową.

To jak powstał wszechświat Twoim zdaniem?
>#2
>>... może trwać nawet po zakończeniu tego prymitywnego ludzkiego życia.
>Wielu już umarło. Świat się nie zakończył...

Nie to miałam na myśli.
>#3
>Wstępnie rekapitulując wątek i Twoje wypowiedzi, proponuję zaopatrzyć się w 'brzytwę Ockhama' i 'golić' bezlitośnie wszystkie nierealne wybryki nieujarzmionego umysłu i nonszalanckiej semantyki językowej.

Dlaczego nie? Zobaczmy.
30-11-2018 19:34 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>#1
>>>... BB...
>>BB to raczej koncepcja z gatunku sci-fi, bo nawet hipotezą nie jest, a już na pewno nie naukową.
>To jak powstał wszechświat Twoim zdaniem?

Mam tu kilka luźnych dygresji...
Ale zacznę od najpoważniejszej (meta-)odpowiedzi:
NIE ROZUMIEM TWOJEGO PYTANIA.

>>#2
>>>... może trwać nawet po zakończeniu tego prymitywnego ludzkiego życia.
>>Wielu już umarło. Świat się nie zakończył...
>Nie to miałam na myśli.

"Daj temu odpowiednie słowo...".
Niewielu z nas tutaj to telepaci, choć 'telepniętych', to już kilku się zdajdzie...

>>#3
>>Wstępnie rekapitulując wątek i Twoje wypowiedzi, proponuję zaopatrzyć się w 'brzytwę Ockhama' i 'golić' bezlitośnie wszystkie nierealne wybryki nieujarzmionego umysłu i nonszalanckiej semantyki językowej.
>Dlaczego nie? Zobaczmy.

Patrzmy więc: Nie istnieje nic takiego, jak świadomość.
Zatem nie ma "co" być ani tym bardziej przetrwać.
Sprawa jest bardzo prościutka.
Podpowiedzią może być moja 'odpowiedź' na pytanie pierwsze.

Drobner, Niebieski ptaszek...


Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
01-12-2018 14:52 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>>#1
>>>>... BB...
>>>BB to raczej koncepcja z gatunku sci-fi, bo nawet hipotezą nie jest, a już na pewno nie naukową.
>>To jak powstał wszechświat Twoim zdaniem?
>Mam tu kilka luźnych dygresji...
>Ale zacznę od najpoważniejszej (meta-)odpowiedzi:
> NIE ROZUMIEM TWOJEGO PYTANIA.

Jak, Twoim zdaniem, doszło do powstania wszechświata, skoro nie wierzysz w BB?
>>>#2
>>>>... może trwać nawet po zakończeniu tego prymitywnego ludzkiego życia.
>>>Wielu już umarło. Świat się nie zakończył...
>>Nie to miałam na myśli.
>"Daj temu odpowiednie słowo...".
>Niewielu z nas tutaj to telepaci, choć 'telepniętych', to już kilku się zdajdzie...

>>>#3
>>>Wstępnie rekapitulując wątek i Twoje wypowiedzi, proponuję zaopatrzyć się w 'brzytwę Ockhama' i 'golić' bezlitośnie wszystkie nierealne wybryki nieujarzmionego umysłu i nonszalanckiej semantyki językowej.
>>Dlaczego nie? Zobaczmy.
>Patrzmy więc: Nie istnieje nic takiego, jak świadomość.
>Zatem nie ma "co" być ani tym bardziej przetrwać.
>Sprawa jest bardzo prościutka.
>Podpowiedzią może być moja 'odpowiedź' na pytanie pierwsze.
>Drobner, Niebieski ptaszek...
Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "

>www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
01-12-2018 15:51 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Ale zacznę od najpoważniejszej (meta-)odpowiedzi:
>> NIE ROZUMIEM TWOJEGO PYTANIA.

>Jak, Twoim zdaniem, doszło do powstania wszechświata, skoro nie wierzysz w BB?

NADAL NIE ROZUMIEM TWOJEGO PYTANIA.

Ale to, że ja nie rozumiem, to pryszczyk...
Problem w tym, że... Ty nie rozumiesz Twojego pytania...

Wyjaśnię tak:
Odpowiem dopiero wtedy, gdy Ty odpowiesz na choć jedno z poniższych pytań:

a) Jak doszło do tego, że przestałaś katować własną matkę?
b) Jak doszło do tego, że przestałaś okradać staruszków?

Ufam, że dostrzeżesz to, co dostrzec należy...

Drobner, nigdy nie przestający być wrednym...

Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
salek (4701 punktów)
>Czy "nic" jest jedno? To znaczy: zakładając nieistnienie Boga, jakiegokolwiek, po śmierci nie ma nic. Pustka, jak sen, ale bez żadnych życiowych funkcji. Czy ten sam niebyt "istniał" jeszcze przed wielkim wybuchem?
Ty naprawdę nie doczytałaś dalej niż do 'nic'..

Nie mówiąc już że w dalszym ciągu nie wyjaśniłaś, jak z faktu, że coś istniało lub nie [o boh ty moj]przed wielkim wybuchem wynika, że po śmierci osobnika coś musi być.
27-11-2018 23:57 
 0 na 2
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
W wielkim skrócie moja teoria wszystkiego odnosi się do pierwotnej sprzeczności czasu i przestrzeni, którą Pan zauważysz wszędzie. W wyróżnieniu ruchu i materii, czynności i ciała, oddziaływania i cząsteczki, działania i związku, promieniowania i grawitacji, czasownika i rzeczownika, orzeczenia i podmiotu, operacji i argumentu, właściwości i elementu.

Chodzi w niej o to, że te dwie sprzeczne postaci jednego przekształcają się wzajemnie.
Czas i przestrzeń przekształcają się wzajemnie.

-----
Przy okazji, bo juz czas spać, zaraz do roboty, przy użyciu mojej teorii wyjaśnię pochodzenie planet.

Źródłem planet jest promieniowanie gwiazd.
Ziemia powstała ze światła Słońca.

-----
Aaaa i zapomnialbym jeszcze o aktualnie podstawowym wyróżnieniu sprzeczności czasu i przestrzeni.
Software i hardware.
28-11-2018 07:22 
 Ocena 2 na 2
Niebieski kot (45 punktów)
>W wielkim skrócie moja teoria wszystkiego odnosi się do pierwotnej sprzeczności czasu i przestrzeni, którą Pan zauważysz wszędzie. W wyróżnieniu ruchu i materii, czynności i ciała, oddziaływania i cząsteczki, działania i związku, promieniowania i grawitacji, czasownika i rzeczownika, orzeczenia i podmiotu, operacji i argumentu, właściwości i elementu.
>Chodzi w niej o to, że te dwie sprzeczne postaci jednego przekształcają się wzajemnie.
>Czas i przestrzeń przekształcają się wzajemnie.
>-----
>Przy okazji, bo juz czas spać, zaraz do roboty, przy użyciu mojej teorii wyjaśnię pochodzenie planet.
>Źródłem planet jest promieniowanie gwiazd.
>Ziemia powstała ze światła Słońca.
>-----
>Aaaa i zapomnialbym jeszcze o aktualnie podstawowym wyróżnieniu sprzeczności czasu i przestrzeni.
>Software i hardware.

Mogę zapytać, skąd u pana to się wzięło? Przeprowadził Pan jakieś badania?
28-11-2018 07:41 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Po prostu przyglądam się zachodzącym zmianom i wg mnie nie ma takiej zmiany w ciele, która nie byłaby jednoczesną zmianą w czynności, nie ma takiej zmiany w zbiorze, która nie byłaby jednoczesną zmiana elementów i działań.

Nie ma zmiany masy bez zmiany prędkość i zmiany prędkość bez zmiany masy.
28-11-2018 10:50 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
>Po prostu przyglądam się zachodzącym zmianom i wg mnie nie ma takiej zmiany w ciele, która nie byłaby jednoczesną zmianą w czynności, nie ma takiej zmiany w zbiorze, która nie byłaby jednoczesną zmiana elementów i działań.
>Nie ma zmiany masy bez zmiany prędkość i zmiany prędkość bez zmiany masy.

Haha to dobre. Warte zapisania.
Po prostu przyglądał się i stworzył teorie wszystkiego. Nieźle. To już jest na prawdę wysoki poziom wyabstrahowania z rzeczywistości.
28-11-2018 11:57 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Tak się tylko mówi.
Ileż można w naszych pojęciach, nieco bardziej rozwiniętych od pojęć Neandertalczykow wyrazić? Niewiele.
28-11-2018 10:01 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Mogę zapytać, skąd u pana to się wzięło? Przeprowadził Pan jakieś badania?

Radzę raczej z nim nie dyskutować. On, K-H-K, się rozpędzi i wtedy to forum zaleje wręcz na zasadzie niezwiązanej defekacji swoimi purnonsensami. Badań to on nie prowadzi żadnych, a nawet nie czyta o eksperymentach naukowych, nie oprze nic na wyliczeniach, bo jego matematyka jest jeszcze ludzkości nie znana tak jak i fizyka. To są jego "geniuszu" wymysły nie mające żadnych powiązań z rzeczywistością. A tak jest z każdym tematem jaki porusza. O takim mówią, że meble w głowie powywracał u ostatni tropikalny tajfun.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-11-2018 12:06 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Uderz w stół.

Pan się nie boi, nikt tego na poważnie nie bierze.
28-11-2018 12:31 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>W wielkim skrócie moja teoria wszystkiego odnosi się do pierwotnej sprzeczności czasu i przestrzeni, którą Pan zauważysz wszędzie. W wyróżnieniu ruchu i materii, czynności i ciała, oddziaływania i cząsteczki, działania i związku, promieniowania i grawitacji, czasownika i rzeczownika, orzeczenia i podmiotu, operacji i argumentu, właściwości i elementu.
>Chodzi w niej o to, że te dwie sprzeczne postaci jednego przekształcają się wzajemnie.
>Czas i przestrzeń przekształcają się wzajemnie.
>-----
>Przy okazji, bo juz czas spać, zaraz do roboty, przy użyciu mojej teorii wyjaśnię pochodzenie planet.
>Źródłem planet jest promieniowanie gwiazd.
>Ziemia powstała ze światła Słońca.
>-----
>Aaaa i zapomnialbym jeszcze o aktualnie podstawowym wyróżnieniu sprzeczności czasu i przestrzeni.
>Software i hardware.

Krystianku! Jesteś chory! No jasne, że wariat nie powie jestem chory! To chory jest cały świat, który go otacza!


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-11-2018 16:10 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>>Software i hardware.
>Krystianku! Jesteś chory! No jasne, że wariat nie powie jestem chory! To chory jest cały świat, który go otacza!

Dla Was każdy kto nie buduje waszych wniosków jest wariatem, już się do tego przyzwyczaiłem.

Mimo mego "wariactwa" nie poradzisz skutecznie zakwestionować mojego twierdzenia o przekształceniu czasu i przestrzeni - ruchu i materii.

A może poradzisz?

Wiesz dlaczego nie poradzisz?
Bo to prawda.
29-11-2018 01:57 
 Ocena 4 na 4
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Software i hardware.
>>Krystianku! Jesteś chory! No jasne, że wariat nie powie jestem chory! To chory jest cały świat, który go otacza!
>Dla Was każdy kto nie buduje waszych wniosków jest wariatem, już się do tego przyzwyczaiłem.
>Mimo mego "wariactwa" nie poradzisz skutecznie zakwestionować mojego twierdzenia o przekształceniu czasu i przestrzeni - ruchu i materii.

Nie "mimo" ale dlatego właśnie.
Nie potrafię rozmawiać Twoim językiem i chorą wyobraźnią.

>A może poradzisz?

A Ty jak sobie poradziłeś by tak bez żadnej żenady pleść publicznie takie bzdury?

>Wiesz dlaczego nie poradzisz?

Napisałem powyżej.

>Bo to prawda.

Jaka prawda? Że nie umiem z wariatem rozmawiać? Czy ty w ogóle coś udowodniłeś jak dotąd?

Niestety nie potrafię twoich głupot rozważać. Choćby dla tego, że takich "przemian, sprzeczności, abstrakcji" nie ma. One są tylko w twojej głowie. Jeśli chcesz mnie przełamać, to to co twierdzisz UDOWODNIJ! Twoje nowatorskie twierdzenia bez dowodu są tylko efektem chorej Twojej jaźni i są nic nie warte. Mam wielką zabawę czytając te Twoje teorie "wszystkiego" dobre na "wszystko". Jeszcze popłacz sobie, że wszyscy jakoś Ciebie, (nie tylko Wenancjusz), traktują jak pajaca pacana. Nie ma w Niemczech żadnego psychologa choćby przeciętnego/nie za drogiego?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
29-11-2018 06:07 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Co jest moją chorą jaźnia?
Postrzeganie sprzeczności?
Postrzeganie przemiany?

Dobrze wiem, że nie masz dla mnie żadnego wyjaśnienia dla występowania sprzeczności ani żadnej definicji zmiany.
29-11-2018 08:35 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Co jest moją chorą jaźnia?
>Postrzeganie sprzeczności?
Zwidy i stawianie siebie w opozycji do WSZYSTKICH, świadczy albo o najaraniu lub upojeniu, albo o poważnej psychicznej chorobie.

>Wytłumacz mi lepiej dlaczego tak panicznie boicie się sytuacji, w której sam nauczyciel określa program nauczania swoich uczniów?

Udowodnij lub przeproś. Byłem nauczycielem realizującym autorski program, nie mój, bo pracowałem tylko rok w zastępstwie ale program był zdecydowanie autorski, natomiast wg ciebie "boję się sytuacji w której nauczyciel określa program nauczania swoich uczniów"
To oznacza tylko jedno z dwóch, albo jesteś najarany, albo psychicznie chory

>Szarley wyśle swoje dzieci do prywatnych szkół za granicą.
Udowodnij lub przeproś.
Twoje dzieci chodzą do szkół Lądku - Zdroju? Nie, zapewne zabrałeś je do szkół za zagranicą. TY a nie ja! To oznacza tylko jedno z dwóch, albo jesteś najarany, albo psychicznie chory

>Warto przy tym podkreślić, że Szarely żąda obciążenia podatkiem zakupow najtańszej żywności w Biedronce miast własności kapitalistów,

Udowodnij lub przeproś.
Napisałem kto i po co powinien płacić podatki, jeśli nie zrozumiałeś, trudno,
To oznacza tylko jedno z dwóch, albo jesteś najarany, albo psychicznie chory
Absolwent ekonomicznego uniwersytetu, który twierdzi, że istnieją tylko dwie opcje: albo podatek płacą wyłącznie biedni w biedronkach albo właściciele czegokolwiek, udowodnił tym samym markę Powiatowego ekonomicznego uniwersyteciku we Wrocławiu

>Za to, że jeśli nie wysłałeś dzieci do prywatnych szkół za granicą to chciałbyś? Żeby byli kimś a nie po rodzimej panstwowce nikim?

Udowodnij lub przeproś
Patrz wyżej

Udowodniłeś tylko jedno : nie czytasz tego co piszą do ciebie inni. Ustawiasz sobie chochoła, malujesz mu życiorys, poglądy, i wszystko co ci potrzebne i dyskutujesz z tym chochołem obrażając jednak nie chochoła , ale żywego człowieka.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-11-2018 00:23 
 Ocena 5 na 5
Wenancjusz (16441 punktów)
>Co jest moją chorą jaźnia?
>Postrzeganie sprzeczności?

Do semantyki i epistemologii: jeśli jest sprzeczność to co z czym? Same w sobie sprzeczne? Nie wyjaśniłeś co to znaczy/jak to rozumieć? Nigdy nie wyjaśniłeś a tylko stwierdzasz.

>Postrzeganie przemiany?

Jeśli są przemiany to: co w co? Np. motyl w słonia i na odwrót? Skoro dziecko z przedszkola wie, że to niemożliwe. A Ty sobie zamieniasz czas na przestrzeń jakby nigdy nic się nie stało, co ma wynikać ponoć z Twoich obserwacji. Nie widzisz w tym kabotynizmu? Bo tak się rozumie przemiany. Nigdy nie wyjaśniłeś, a tylko stwierdzasz.

>Dobrze wiem, że nie masz dla mnie żadnego wyjaśnienia dla występowania sprzeczności ani żadnej definicji zmiany.

"Zmiana" jako wyraz nie ma definicji. Jest zwykłym wyrazem nie potrzebującym definicji.

Jak zwykle musisz zabrylować głupotą. Bo głupotą jest używanie niestosownych określeń językiem polskim do niestosownych sytuacji. Cierpi na tym logika składni zdaniowej i robi się przez to niezrozumiałą. Polaku! Naucz się więc pierwej języka ojczystego, by potem właściwie umieć się określić.
Moje wyjaśnienie:Nie nadużywaj słów przyjętych w ich rozumieniu zupełnie inaczej. Czy tak trudno sprawdzić znaczeniowe pojęcia słów? Są nawet wydawane słowniki dla uczniów klas 1-3 szkół podstawowych. Są tak proste i jasne, że wstydem dla ponoć Polaka, winna być ich nieznajomość.
Całkowicie chaotycznie piszesz. Można więc całkowicie prawdziwie określić Twój stan umysłowy. Więc nie masz podstaw by się obrażać na to, iż postrzegany jesteś jako posiadacz mózgu niezbyt sprawnie działającego, czy mówiąc popularnie z chorą jaźnią.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
30-11-2018 06:15 
 0 na 2
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Sprzeczność - trwały, nierozerwalny związek nieporównywalnych, niewyrazajacych siebie nawzajem obiektów jak ruch i materia, działanie i argument, czasownik i rzeczownik, czas i przestrzeń.

Zmiana - synteza, koniunkcja sprzeczności prowadząca do przekształcenia, przeobrażenia ich ich znaczenia, wartości i rozpadu, rozkładu na nowe, wynikowe.

Jak czarna dziura. Grawitacją wnika, promieniowaniem wynika.
29-11-2018 08:37 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>1. Świadomość nie jest funkcją mózgu lecz jego czynnością.
>>2. Mózg jako ciało występuje w przestrzeni a świadomość jako czynność w czasie. Nie znajdziesz Pan śladu świadomości/duszy w przestrzeni ani śladu mózgu w czasie.
>>3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy Windowsa.
>Mogłabym prosić o rozwinięcie? Brzmi dość ciekawie.
>>Dzieło przypadku to wielkie kłamstwo, tak wielkie jak wielki wybuch.
>Tak, tak, dokładnie. Jeśli to nie jest ironia, twierdzę dokładnie tak samo. Świat jest zbyt uporządkowany, aby rządził nim przypadek. I co ma Pan/Pani ma na myśli pisząc, że teoria wielkiego wybuchu jest kłamstwem? Proszę przedstawić własne stanowisko.
>>Nasza rzeczywistość przekształca się z cyfrową precyzją. Nie ma w niej miejsca dla przypadków.
>Jak wyżej.

Zapytam Was dyskutantów, gdzie widzicie na razie świat uporządkowany, gdzie nie ma miejsca na przypadki? Odrzucacie przypadkowość nie udowadniając, że to prawda?
Pierwej trzeba wyjaśnić dokładnie o jaki świat chodzi. O skalę. Krótko mówiąc trzymajmy się zasady, że jak mówimy o Kosmosie, to Krystian nie ma nic do powiedzenia.
Jeśli mówimy o fizyce na Ziemi to Krystian ma tylko swoją prywatną fizykę, nie odnoszącą się do rzeczywistości, której rzeczowo nie wyjaśnił a tylko stwierdza, bez jakichkolwiek dowodów. A jeśli mówimy o fizyce w kuchni to ewentualnie ale z wieloma zastrzeżeniami.
Więc nie ma nawet i tam przypadków wg Was dyskutantów?
Radzę nie straszyć, bo zasypię przykładami do oceny przypadek czy uporządkowana rzeczywistość. Radzę nie mylić przyczyn ze skutkami, bo to zupełnie inne zagadnienie.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
29-11-2018 11:07 
 Ocena 1 na 1
Niebieski kot (45 punktów)
>>>1. Świadomość nie jest funkcją mózgu lecz jego czynnością.
>>>2. Mózg jako ciało występuje w przestrzeni a świadomość jako czynność w czasie. Nie znajdziesz Pan śladu świadomości/duszy w przestrzeni ani śladu mózgu w czasie.
>>>3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy Windowsa.
>>Mogłabym prosić o rozwinięcie? Brzmi dość ciekawie.
>>>Dzieło przypadku to wielkie kłamstwo, tak wielkie jak wielki wybuch.
>>Tak, tak, dokładnie. Jeśli to nie jest ironia, twierdzę dokładnie tak samo. Świat jest zbyt uporządkowany, aby rządził nim przypadek. I co ma Pan/Pani ma na myśli pisząc, że teoria wielkiego wybuchu jest kłamstwem? Proszę przedstawić własne stanowisko.
>>>Nasza rzeczywistość przekształca się z cyfrową precyzją. Nie ma w niej miejsca dla przypadków.
>>Jak wyżej.
>Zapytam Was dyskutantów, gdzie widzicie na razie świat uporządkowany, gdzie nie ma miejsca na przypadki? Odrzucacie przypadkowość nie udowadniając, że to prawda?
>Pierwej trzeba wyjaśnić dokładnie o jaki świat chodzi. O skalę. Krótko mówiąc trzymajmy się zasady, że jak mówimy o Kosmosie, to Krystian nie ma nic do powiedzenia.
>Jeśli mówimy o fizyce na Ziemi to Krystian ma tylko swoją prywatną fizykę, nie odnoszącą się do rzeczywistości, której rzeczowo nie wyjaśnił a tylko stwierdza, bez jakichkolwiek dowodów. A jeśli mówimy o fizyce w kuchni to ewentualnie ale z wieloma zastrzeżeniami.
>Więc nie ma nawet i tam przypadków wg Was dyskutantów?
>Radzę nie straszyć, bo zasypię przykładami do oceny przypadek czy uporządkowana rzeczywistość. Radzę nie mylić przyczyn ze skutkami, bo to zupełnie inne zagadnienie.

Wszechświata nie zbadamy, chyba że jeszcze dożyję czasów, w których to się uda. Ze Stephenem Hawkingiem się nie zgadzam, jeśli chodzi o fakt istnienia wszechświata. Natomiast o samym kosmosie nie wiem za wiele, dlatego nie będę się wypowiadać.
Nie chce nikogo straszyć, chcę tylko dyskutować. Ja nie wierzę w przypadki, zbiegi okoliczności, ale wspominałam, że zaczynam wierzyć w przeznaczenie. Przykładowo, ta klątwa "27". Przypadkiem trzy znane osoby, trzech wokalistów na światową skalę zmarło w wieku dwudziestu siedmiu lat? Przypadkiem jabłko spadło na głowę Newtona, który był fizykiem? Może i tak, ale w takie przypadki nie wierzę.
Jeśli chodzi o wypadki drogowe, czy katastrofy lotnicze, owszem, przypadkowość może mieć miejsce, jednak widocznie tak musiało być. A więc przeznaczenie.
29-11-2018 16:43 
 Ocena 1 na 1
R.Brzeziński robbo (-281 punktów)
>>>>1. Świadomość nie jest funkcją mózgu lecz jego czynnością.
>>>>2. Mózg jako ciało występuje w przestrzeni a świadomość jako czynność w czasie. Nie znajdziesz Pan śladu świadomości/duszy w przestrzeni ani śladu mózgu w czasie.
>>>>3. Świadomość wędruje pomiędzy mozgami, przenosi się z jednego na drugi. Rozpad jednego mózgu nie konczy świadomości tak jak uszkodzenie procesora Intel nie kończy Windowsa.
>>>Mogłabym prosić o rozwinięcie? Brzmi dość ciekawie.
>>>>Dzieło przypadku to wielkie kłamstwo, tak wielkie jak wielki wybuch.
>>>Tak, tak, dokładnie. Jeśli to nie jest ironia, twierdzę dokładnie tak samo. Świat jest zbyt uporządkowany, aby rządził nim przypadek. I co ma Pan/Pani ma na myśli pisząc, że teoria wielkiego wybuchu jest kłamstwem? Proszę przedstawić własne stanowisko.
>>>>Nasza rzeczywistość przekształca się z cyfrową precyzją. Nie ma w niej miejsca dla przypadków.
>>>Jak wyżej.
>>Zapytam Was dyskutantów, gdzie widzicie na razie świat uporządkowany, gdzie nie ma miejsca na przypadki? Odrzucacie przypadkowość nie udowadniając, że to prawda?
>>Pierwej trzeba wyjaśnić dokładnie o jaki świat chodzi. O skalę. Krótko mówiąc trzymajmy się zasady, że jak mówimy o Kosmosie, to Krystian nie ma nic do powiedzenia.
>>Jeśli mówimy o fizyce na Ziemi to Krystian ma tylko swoją prywatną fizykę, nie odnoszącą się do rzeczywistości, której rzeczowo nie wyjaśnił a tylko stwierdza, bez jakichkolwiek dowodów. A jeśli mówimy o fizyce w kuchni to ewentualnie ale z wieloma zastrzeżeniami.
>>Więc nie ma nawet i tam przypadków wg Was dyskutantów?
>>Radzę nie straszyć, bo zasypię przykładami do oceny przypadek czy uporządkowana rzeczywistość. Radzę nie mylić przyczyn ze skutkami, bo to zupełnie inne zagadnienie.
>Wszechświata nie zbadamy, chyba że jeszcze dożyję czasów, w których to się uda. Ze Stephenem Hawkingiem się nie zgadzam, jeśli chodzi o fakt istnienia wszechświata. Natomiast o samym kosmosie nie wiem za wiele, dlatego nie będę się wypowiadać.
>Nie chce nikogo straszyć, chcę tylko dyskutować. Ja nie wierzę w przypadki, zbiegi okoliczności, ale wspominałam, że zaczynam wierzyć w przeznaczenie. Przykładowo, ta klątwa "27". Przypadkiem trzy znane osoby, trzech wokalistów na światową skalę zmarło w wieku dwudziestu siedmiu lat? Przypadkiem jabłko spadło na głowę Newtona, który był fizykiem? Może i tak, ale w takie przypadki nie wierzę.
>Jeśli chodzi o wypadki drogowe, czy katastrofy lotnicze, owszem, przypadkowość może mieć miejsce, jednak widocznie tak musiało być. A więc przeznaczenie.
>

Mówienie o tym,ze we wszechświecie nie ma przypadku,iże nie ma na nic wpływu,to nieprawda.
Z drugiej przypisywanie mu roli stwórcy,który eliminuje jego czyny,jest także niesłuszne.
Mam ciekawą książkę która napisał Peter Blanc doktor teologii i prawa,wieloletni katecheta oraz duszpasterz :
"WSZYSTKO PRZYPADKIEM.WOKÓŁ DARWINOWSKIEJ TEORII EWOLUCJI" i wiem,że zbyt wiele przypisać przypadkowi nie można.
Z drugiej posiadam książkę emerytowanego prof.matematyki Davida J.Handa:
"ZASADA NIEPRAWDOPODOBIEŃSTWA.DLACZEGO CODZIENNIE ZDARZAJĄ SIĘ CUDA I ZBIEGI OKOLICZNOŚCI"
W niej wyjaśnia "co tak naprawdę jest nieprawdopodobne,a co po prostu rzadko sie zdarza".
Wyjaśnia ona np.jak to możliwe ,że "czasem udaje się wygrać w karty kilka kolejnych rozdań".

Na pewno przytrafiają się i nam niekiedy nieprawdopodobne rzeczy.
W niej odpowiada dlaczego tak jest.
29-11-2018 16:42 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Czyż nie opisujesz rzeczywistości matematycznymi przeksztalceniami?
Chcesz mi powiedzieć, że matematyką rządzi przypadek?

Czy potrafisz mi znaleźć różnicę między przypadkowy a niepoliczalny / nieprzewidywalny?

Przecież wg waszych wierzeń jutro może zniknąć Słońce i bez żadnej przyczyny. Przypadkowo.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365