Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak popsuć filozofie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-12-2018 09:11Zetetyk (552 punktów)Jak popsuć filozofie
Ocena 3 na 3
Najlepszym przykładem , jak w prosty sposób można zdeprecjonować filozofie moralną jest przykład etyki Bradleya. Mowa o jego sławnym Eseju II zatytułowany :
DLACZEGO POWINIENEM BYĆ MORALNY. Zamiast racjonalnie, inteligentnie podejść do kwestii , szybko zabłysnął jako wielki metafizyk. Bradley skłania się do pomniejszenia świadomości moralnej na rzecz ; połączenia z nieskończoną całością. Oto jaki wielki był z niego "moralista".

" Zrealizuj siebie jako nieskończoną całość , znaczy zrealizuj siebie jako samoświadomy człon nieskończonej całości, realizując tą całość w sobie samym. Gdy całość ta będzie naprawdę nieskończona i kiedy twa osobista wola całkowicie się z nią zjednoczy, wtedy osiągniesz także kres jednolitości i określoności w jednym oraz doskonałą samorealizację. "

Ależ wspaniałe pouczenie! Uważam, że trudno znaleźć coś bardziej pośledniego w filozofii moralnej. Sensu stricto ; moim zdaniem robi coś przeciwnego czego uczy klasyczna etyka , boć sam używa słowo moralność, ale całkowicie bazuje na metafizyce, czy metafizycznej samorealizacji. Poziomem lekko poniżej poziomu piwnicy.

Inny jakże wspaniały pogląd :
" dobro i zło zostaje przezwyciężone w totalności absolutu."

Oczywiście nie trzeba już dodawać, że popełnia błąd naturalistyczny - oczywiście w znaczeniu etycznym. No cóż, robi ich tak wiele, że tym zbytnio bym się nie przejmował. Dlatego dobrze trzeba odróżnić metafizykę od filozofii moralnej.

Osobiście dostrzegam takie niebezpieczeństwo w tym , że etyka- choć powinna być autonomiczną nauką o moralności - często niestety bazuje na wartościach chrześcijańskich - jako podstawie. Gdy powinna być co najwyżej porównywana. Etycy, którzy w ten sposób podchodzili do moralności , uważam, że w rzeczywistości uprawiali zawoalowana formę teologii.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
Nie wiem co to jest ta 'nieskończona całość', co to jest nieskończona głupota już prędzej.
Moralność można wywodzić tylko z dwóch źródeł i każdy jest skazany na wybór jednego z nich.
Albo moralność pochodzi od człowieka i wyewoluowała wraz z nim, albo od bytów nadprzyrodzonych czy jakiegoś boskiego porządku. Oba te podejścia mają swoje mocne i słabe strony.

Ale jedna i druga wymaga korekt na bieżąco, w miarę pojawiania się nowych wynalazków czy odkryć lub możliwości. Moralność boska jest mniej kłopotliwa, wyznajesz tego czy innego boga i jego kościół ci mówi co dobre a co złe. Ta odczłowiecza dostarcza za to wiele rozterek. Tak to jest, że im większa wolność, tym większa odpowiedzialność za siebie.

Różne pseudo-religijne ruchy w miejsce starych, skompromitowanych w oczach wielu bogów, próbują podstawiać jakieś absoluty, kosmiczne energie, bezwarunkowe miłości i inne brednie, a gawiedź oderwana niby to 'rozumem' bądź 'sercem' od dawnych torów łyka to bez popitki.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Pytanie o źródło moralności można porównać do pytania o to - czy ja kontroluje moje otoczenie czy moje otoczenie kontroluje mnie?

Odpowiedź na to pytanie wg mnie jest sprzeczna i zależy od tego kto odpowie czy ja czy ktoś z otoczenia.
06-12-2018 20:08 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Pytanie o źródło moralności można porównać do pytania o to - czy ja kontroluje moje otoczenie czy moje otoczenie kontroluje mnie?
To jest sprzężenie zwrotne, ulegamy wpływom środowiska i w możliwym dla nas stopniu sami je kształtujemy. Przy czym moralność nie jest zależna od kontroli. Jako Polacy żyliśmy długo w różnych systemach opresyjnych zachowując swoje zasady etyczne (choć oczywiście nie wszyscy i zawsze).
06-12-2018 17:07 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)
>Nie wiem co to jest ta 'nieskończona całość', co to jest nieskończona głupota już prędzej.

Ktoś kto che "uczyć etyki", a precyzyjniej chciał , winien posługiwać się językiem zrozumiałym i jasnym. Filozofia dwudziestowieczna położyła nacisk na analizę języka. W jakiejś części była to reakcja i sprzeciw idealizmom , choćby takim , jak ten który zacytowałem. Z tego słynęli T. Green oraz F. Bradley. Słowa , które przebrali w pompatyczną terminologię wyrażali na domiar w wiele niejasnych pojęć. Analiza języka wyrosła właśnie przez wzgląd o starania zrozumienia znaczenia.
I ja się bardzo ciesze, że G. Moore popierali stanowisko realistyczne , bo praktycznie uczynili swą terminologie jasną i zrozumiałą, a ponadto jest przez to wyrazicielem również mojej osobistej dezaprobaty dla osób - które jak Bradley- posługując się etyką w zasadzie ośmieszają ją...Precyzyjniej, ośmieszył sam siebie.

ps
Nawiasem, ktoś , kto piszę w ten sposób zdaje się, że w ogóle nie chce być zrozumiany. Utożsamiam to z tajemnicami wiary , które to bożek pilnuje przez swych kapłanów. Wartość i sens takich idealizmów jest przybliżony. Czyli żaden lub zgoła dowolny.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365