 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-03-2011 23:11 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Wojna katolicka
6 na 6 | Będąc dziś w oleśnickim sklepiku nabyłem lokalną gazetkę, z uwagi na to, że tematem numeru była "Katolicka wojna". Gazetka to raczej proklerykalna bulwarówka (napastliwe teksty dotyczące Zuzanny po akcji krzyżowej w XIV LO), więc tym bardziej mnie to zaintrygowało. W środku dwie wielkie strony gazety poświęcone tematowi z okładki - jak się dowiaduję jako kontynuacja z poprzedniego numeru. Dowiedziałem się z tego, że w Oleśnicy trwa totalna wojna w katolickiej fundacji, która prowadzi katolicką szkołę. Przeczytałem parę kolumn tego tekstu i zrezygnowałem z dalszej lektury i próby ustalania o co dokładnie chodzi i kto tam ma rację.
Tyle tekstu wystarczyło jednak, aby stwierdzić, że bardzo mi to przypomina sytuację w PSR. W pewnym sensie to pocieszające: te burdy i wojny interpersonalne to wcale nie domena jedynie bezbożnych organizacji pozarządowych. Z drugiej strony to deprymujące: wszyscy tkwimy po uszy w polactwie - kłótliwym, pełnym resentymentów i bezpłodnym. Przezwyciężanie tego to ogromnie trudne zadanie. Nawet nie wiem, czy można temu skutecznie zapobiec.
Szarpanina z Katolickiej Fundacji im. Księdza Sudoła trafiła na łamy prasy ku uciesze gawiedzi, która zresztą pewnie i tak nie wnika kto ma rację, tylko cieszy się, że się aktywiści pięknie gryzą.
Nie jesteśmy w tym lepsi. Nie jesteśmy gorsi. Jesteśmy tacy sami. I to jest smutne... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| DEmonizer (4893 punktów) | Mamy ring, w środku dwa koguty z ostrogami, a wokół obstawiająca zwycięzcę widownia z garścią zielonych w łapach. Smutne to ... takie "niewykwintne" ... Ja coś takiego nazywam Parciem Na Krew ... Sąsiadowi zdechła ostatnia krowa we wsi, a że mleka nie będzie, mało istotny szczególik, ma przerąbane i to cieszy. Sam się czasami na tym łapię ... choć zdobię wielkimi staraniami produkcję mnie - niestereotypowca. Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > Tyle tekstu wystarczyło jednak, aby stwierdzić, że bardzo mi to przypomina sytuację w PSR. W pewnym sensie to pocieszające: te burdy i wojny interpersonalne to wcale nie domena jedynie bezbożnych organizacji pozarządowych. Z drugiej strony to deprymujące: wszyscy tkwimy po uszach w polactwie - kłótliwym, pełnym resentymentów i bezpłodnym.Nie do końca (a i nie od początku) znam sytuację w PSR. (Twoja uwaga to zapewne głęboko wewnętrzny hiperlink...) Uraziło mnie określenie "polactwo", być może dobre w każdej innej sytuacji. Próba okiełznania ateistów, racjonalistów, wolnomyślicieli w jednej organizacji była z góry skazana na problemy (nie na porażkę). Zacząłeś, chwała Ci za to. Nikt z nas nie da się okiełznać (wiesz sam z siebie), próbujmy jakoś się się zorganizować. Nie jest to łatwe, ale to nie z powodu zwykłego 'polactwa', raczej z powodu samoświadomości własnej indywidualności. Chyba, że wiesz coś więcej (organizacyjnie). > Przezwyciężanie tego to ogromnie trudne zadanie. Nawet nie wiem, czy można temu skutecznie zapobiec.PS.Być może mówisz o zdarzeniach, czy sytuacjach mi nieznanych ( mocno wewnętrznych w PSR), bardzo mnie to boli i dotyka: jestem, niestety, idealistą i nie wyobrażałem sobie w najczarniejszym śnie walk o 'pozycję' w PSR. > Szarpanina z Katolickiej Fundacji im. Księdza Sudoła trafiła na łamy prasy ku uciesze gawiedzi, która zresztą pewnie i tak nie wnika kto ma rację, tylko cieszy się, że się aktywiści pięknie gryzą.Nie wiedziałem. Wyszukam. Poczytam. > Nie jesteśmy w tym lepsi. Nie jesteśmy gorsi. Jesteśmy tacy sami. I to jest smutne...Pozwól, że ja, Drobner, pozostanę poza Twoim uogólnieniem. Proszę mnie nie uwzględniać w swojej kategoryzacji. Nie przyczyniam smutku nikomu. A składkę za 2011 i tak zapłacę. Drobner, niezorganizowany programowo, racjonalnie (choć rzadko) obecny w PSR idealista, członek...  PS. To o mnie... (tylko) PS 2. Taki jestem Drobner..
|
|
| Scorp (5381 punktów) | >Nawet nie wiem, czy można temu skutecznie zapobiec.
Można. Wątek nadaje się raczej na inne forum
>Nie jesteśmy w tym lepsi. Nie jesteśmy gorsi. Jesteśmy tacy sami.
Fakt -
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Wątek nadaje się raczej na inne forumByć może, ale ja patrzę obecnie na to jako obserwator. Ale tu nie o to chodzi, aby wyciągać brudy PSR czy Katolickiej Fundacji, bo ja znam takie sytuacje (czyt. piekiełko interpersonalnych walk, które dominują nad resztą działalności) także z nieświatopoglądowych organizacji pozarządowych. Myślę, że każdy kto działał w jakiejś organizacji to zna. A może nie każdy, może ktoś zna świetne kontrprzykłady, które powinny stanowić podstawę odniesienia i refleksji o tym, że i jak można inaczej?
|
|
|  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Myślę, że każdy kto działał w jakiejś organizacji to zna. Niestety, wydaje mi się, że jest to nasza cecha narodowa. Każdy działający w jakiejś organizacji jest w niej tak długo jak długo wszystkie jej cele i sposoby działania są takie z jakimi w całości się identyfikuje. Drobne różnice są w stanie spowodować rozłam a nawet zniszczenie organizacji. Na dodatek gdy powstaje konflikt nie dyskutuje się o celach ale o personaliach. Każda polska partia dzieliła się, łączyła z inną, nie z powodu celu ale na złość poprzednim współstowarzyszonym. Największym wrogiem atakowanym z największą zajadłością są właśnie poprzedni współwyznawcy. A media rozdmuchują takie incydenty do niebotycznych afer. Większość polityków ma w swoim życiorysie 3-4 partie o teoretycznie zupełnie różnych celach. Nie potrafimy rozmawiać i uzgadniać wspólnej płaszczyzny porozumienia. Wszystko albo nic, Wygrany albo przegrany. Nic pośrodku. Słowa takie jak "solidarność" zostały zdeprecjonowane i ośmieszone. Ostatnio nawet słowa "warto rozmawiać" budzą złe skojarzenia.Słowo "consensus" jest słowem wyklętym oznacza dla wielu przegraną wszystkich stron a już w żadnym przypadku nie jest sukcesem.
A przyczyna? Moim zdaniem leży w wychowaniu dzieci i młodzieży stawianie na indywidualizm. Nie ma w szkołach gier zespołowych, chórów, zespołów tanecznych. Nikt nie uczy współdziałania w grupie. Szkoły nie współzawodniczą ze sobą w żaden sposób. W pracy też preferowany jest wyścig szczurów.. Nikt nie uczy współpracy by osiągnąć jakiś cel, nikt nie uczy, że ustępstwo w drodze do celu jest korzystne, że można uzyskać część i że jest to sukces. Że możliwy jest sukces wszystkich jeżeli dojdą do porozumienia. Że można współpracować nawet z "diabłem" jeżeli akurat mamy wspólny cel.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | | Scorp (5381 punktów) | >Nikt nie uczy współpracy by osiągnąć jakiś cel,
Diagnoza bezbłędna, ale nie widać przesłanek, żeby to miało się zmienić.
>Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Chyba nawet to nie pomoże. Może trochę... -
|
|
| | |  | -1 na 1 | wacus47 (666 punktów) | > >Nikt nie uczy współpracy by osiągnąć jakiś cel,> Diagnoza bezbłędna, ale nie widać przesłanek, żeby to miało się zmienić.> >Zmień politykę, głosuj na kobiety.> Chyba nawet to nie pomoże. Może trochę...Pomoże głosowanie na rozsądnych ludzi bez względu na płeć
|
|
| |  | | piotao (913 punktów) | >Na dodatek gdy powstaje konflikt nie dyskutuje się o celach ale o personaliach.
Dzięki za to zdanie!
-pio-
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) | >Myślę, że każdy kto działał w jakiejś organizacji to zna. A może nie każdy, może ktoś zna świetne kontrprzykłady, które powinny stanowić podstawę odniesienia i refleksji o tym, że i jak można inaczej? >
Ja akurat nie działałem w żadnej organizacji, a składki płacę tylko w dwóch, z których jedna nazywa się Polska a składki nazywają się podatkami.
Przykłady na zgodną działalność propaństwową zapewne by się znalazły, ale bliższy ciału jest przykład przeciwny znaleziony niedawno tu, na Racjonaliście, gdzie promocję uzyskała postawa antypatriotyczna, w postaci tekstu frustrata, którego "Patriotyzm mocno kopie". Może go kopnął?
Antyklerykalizm, postawa sprzeciwu, jest tu ciągle na fali, a patriotyzm, racjonalna postawa wspólnotowa, nie bardzo. Dlaczego? -
|
|
| |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Antyklerykalizm, postawa sprzeciwu, jest tu ciągle na fali, a patriotyzm, racjonalna postawa wspólnotowa, nie bardzo. Dlaczego? Dlatego, że jedynie słuszny światopogląd zostaje nam arbitralnie narzucony. Konstytucja zawiera zapisy gwarantujące równe prawa wszystkim obywatelom, neutralne światopoglądowo państwo. A co mamy? Antyklerykalizm jest reakcją na państwo wyznaniowe na zawłaszczenie państwa przez Kościół Katolicki. To Kościół Katolicki narusza ustalone zasady. Mamy się jak barany godzić na okradanie nas wszystkich? Na łamaniu praw mniejszości zgody narodowej się nie zbuduje. Antyklerykalizm zniknie gdy religia będzie prywatną sprawą obywatela. Gdy przez wszystkich obywateli i instytucje będzie z szacunkiem traktowana konstytucja. Jeżeli ktoś włazi do twojego domu i narzuca Ci co masz w tym domu robić to będziesz starał się go z domu wyrzucić. Współdziałanie z takim nie jest możliwe.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Dlatego, że jedynie słuszny światopogląd zostaje nam arbitralnie narzucony. >Antyklerykalizm jest reakcją na państwo wyznaniowe na zawłaszczenie państwa przez Kościół Katolicki.
Wybacz Alicjo, ale serwujesz obiegowe uproszczenia.
Światopogląd. Próbowano mi narzucić światopogląd czerwony i czarny (z czarnym to się początkowo udało), używano najlepszych środków: wczesnej indoktrynacji i technik manipulacji, i co? I nic. Światopogląd można starać się narzucić, ale jeszcze prościej można się obronić. W odróżnieniu od wojska (np. czerwonego), światopogląd wszelki można zrzucić z siebie bez kłopotów. Wzruszyć ramionami i zrzucić światopogląd jak starą marynarkę. Cała walka odbywa się w umyśle infekowanego.
Dlatego walka z przedstawicielami światopoglądu (czerwonymi lub czarnymi) jest bez sensu, a nawet przeciwskuteczna. Anty tu nie zadziała. Pole walki jest wewnątrz, a nie za zewnątrz, między ludźmi.
Zawłaszczenie państwa. Państwo może zostać zawłaszczone tylko siłą zewnętrzną. Instytucje państwowe przestają być wtedy suwerenne i muszą robić to, co każe obca władza pod rygorem usunięcia lub zniszczenia. Przypadek taki, że instytucje dobrowolnie realizują to, co chce obce państwo, nie jest zawłaszczeniem. Najczęściej przyczyną jest inwazja idei, zawłaszczająca częściowo umysły. Taką ideą jest np. religia, ale ideą jest też wspólna Europa, powodująca częściowe wyrzeczenie się suwerenności.
Dlatego antyklerykalizm (generalny, niezróżnicowany) jest reakcją mocno nieracjonalną. Nie powinien mieć miejsca na Racjonaliście.
>Jeżeli ktoś włazi do twojego domu i narzuca Ci co masz w tym domu robić to będziesz starał się go z domu wyrzucić.
Odwołanie do sytuacji domowej nieadekwatne. Ten kto włazi to nie sąsiad wielki jak szafa, tylko pewna ideologia. Możesz ją - każdy może - wyrzucić bez wysiłku. -
|
|
| | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Ten kto włazi to nie sąsiad wielki jak szafa, tylko pewna ideologia. Możesz ją - każdy może - wyrzucić bez wysiłku.
Zgodziłabym się nawet, gdyby o ideę li i jedynie chodziło. Problem jednak nie w samej idei, ale w jej całkiem realnych fizycznych przejawach. Ta konkretna "włażąca" idea przekłada się na aspekty prawne, finansowe, społeczne, których już nie tak łatwo się pozbyć z domu.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>Problem jednak nie w samej idei, ale w jej całkiem realnych fizycznych przejawach.
No właśnie: zwalczać przyczyny czy przejawy?. Na czym powinien skupić się racjonalny lekarz? Albo - ekologiczna ochrona roślin - czy stosować toksyczne środki przeciw pasożytom, czy lepiej starać się o podniesienie odporności? Środki toksyczne prowadzą do wzrostu odporności pasożyta. Elastyczniejsze drobnoustroje, odporniejsze pluskwiaki. Wyścig zbrojeń.
>Ta konkretna "włażąca" idea przekłada się na aspekty prawne, finansowe, społeczne, których już nie tak łatwo się pozbyć z domu.
Sprawa wpływu religii na zycie społeczne jest zbyt skomplikowana na przydrożną wymianą zdań. Wydaje się jednak, że trwałe skutki osiągnąć można tylko poprzez zmiany w umysłach. Prawo zmienione dziś w jednym kierunku, może zostać jutro zmienione w przeciwnym. Już tak było.
Inna sprawa, że należy pokazywać ideę poprzez jej skutki. Tym zajmują się Jonasz i Urban (i brawo im za to), racjonalista niekoniecznie musi. -
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >>Problem jednak nie w samej idei, ale w jej całkiem realnych fizycznych przejawach. >No właśnie: zwalczać przyczyny czy przejawy?. Na czym powinien skupić się racjonalny lekarz?
A to już zależy od schorzenia - zapewniam cię, że nie w każdym zwalczysz przyczynę.
>Albo - ekologiczna ochrona roślin - czy stosować toksyczne środki przeciw pasożytom, czy lepiej starać się o podniesienie odporności?
Nie jestem specjalistką w tym temacie, ale podejrzewam, że podobnie jak wyżej - zależy od sytuacji.
>Sprawa wpływu religii na zycie społeczne jest zbyt skomplikowana na przydrożną wymianą zdań. Wydaje się jednak, że trwałe skutki osiągnąć można tylko poprzez zmiany w umysłach.
To prawda, ale nie każdy będzie chciał czekać wiele pokoleń (no i nie każdy tego doczeka) aż do tej zmiany dojdzie.
>Prawo zmienione dziś w jednym kierunku, może zostać jutro zmienione w przeciwnym. Już tak było.
I zawsze tak będzie - to dotyczy każdego prawa. To nie jest argument za tym, by prawa uważanego za złe nie zmieniać czy nie piętnować. Przeczekiwanie też niekoniecznie będzie racjonalne.
PS Kto to jest Jonasz (poza gościem od wieloryba, oczywiście)?
|
|
| | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Kto to jest Jonasz (poza gościem od wieloryba, oczywiście)?
Naczelny F i M, Roman Kotliński (jeżeli się tam nic nie zmieniło, dawno nie czytałem).
Do tematu: oczywiście, trzeba zwalczać i przyczyny i skutki tego, co uważamy za złe. Ale czy nie byłoby rozsądniej - z racji choćby przylepionej własnoręcznie etykiety z literą R - skupić się na trudniejszej, ale głębiej sięgającej sprawie przyczyn? Antyklerykalizm (łatwiejsze) zostawić antylkerykałom, a racjonalizm kultywować u racjonalistów? -
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Kto to jest Jonasz (poza gościem od wieloryba, oczywiście)?> Naczelny F i M, Roman Kotliński (jeżeli się tam nic nie zmieniło, dawno nie czytałem).Ach. W sumie znam tylko z tego, co czasem ktoś wrzuci do "Znalezionych w sieci". Może dlatego nie mam jasnych wzorców antyklerykalizmu. > Ale czy nie byłoby rozsądniej - z racji choćby przylepionej własnoręcznie etykiety z literą R - skupić się na trudniejszej, ale głębiej sięgającej sprawie przyczyn?Niewątpliwie sięganie przyczyn jest niezbędne. Czynności doraźne nie wystarczą. > Antyklerykalizm (łatwiejsze) zostawić antyklerykałom, a racjonalizm kultywować u racjonalistów?Ja nie zawsze jestem w stanie ocenić gdzie się kończy jeszcze cenny racjonalizm, a gdzie zaczyna płytki i doraźny antyklerykalizm  Obawiam się, że w naszym kraju jest pewna strefa pokrywania się tych pojęć. Czy uważasz, że cały portal zbacza w kierunku antyklerykalizmu, czy też razi cię to raczej na forum?
|
|
| | | | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | > Ach. W sumie znam tylko z tego, co czasem ktoś wrzuci do "Znalezionych w sieci". Może dlatego nie mam jasnych wzorców antyklerykalizmu.Zachęcam, zrób sobie takie doświadczenie: przeczytaj kilka numerów pod rząd. 80% antyklerykalizmu, poziom frustracji wysoki, ale jest też publicystyka dobrej jakości. Agnosiewicz też tam publikuje swoje tematy: historia religii, papiestwa, herezje. Podobnie jest u Urbana. Te dwa pisma dostarczają antyklerykalizmu w bród, dobrej jakości, nie to, co na Racjonaliście... Wadą jest cena, obydwa tygodniki sa dość drogie. Na Racjonaliście masz antyklerykalizm za darmo. Ale cóż: tanie mięso psi jedzą. > Ja nie zawsze jestem w stanie ocenić gdzie się kończy jeszcze cenny racjonalizm, a gdzie zaczyna płytki i doraźny antyklerykalizm  Rozpoznawaj po poziomie frustracji. > Czy uważasz, że cały portal zbacza w kierunku antyklerykalizmu, czy też razi cię to raczej na forum?Antyklerykalizm jest paliwem głównym lewego silnika (forum) odrzutowca 'Racjonalista' i paliwem pomocniczym prawego silnika (publicystyki). Racjonalista od lat nie zbacza ze swego kursu. Czy mnie to razi? Nie tak bardzo, choć wolałbym, żeby mój ulubiony portal był napędzany paliwem szlachetniejszym, przynajmniej ten prawy silnik. Przypuszczam, że R ma ten sam dylemat, co inne publikatory: poczytność czy jakość. -
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | Po prostu się nie zgadzam. Tak jak to przedstawiłeś, walkę musi każdy odbyć w swoim umyśle. Ostatecznie to prawda, ale zanim ktoś zakończy taką walkę wyrzucając z umysłu śmieci, musi ujrzeć, że to śmieci, idee toksyczne, a wielu ich eksponentów to głupcy lub oszuści. Antyklerykalizm takie śmieci pokazuje. Wielu nie przyjmie tego do wiadomości, ale u wielu uruchomi to jakiś proces myślowy. Proponowana przez Ciebie swoista emigracja wewnętrzna (a niech każdy troszczy się o siebie) jest dla mnie propozycją marną.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | > Proponowana przez Ciebie swoista emigracja wewnętrzna (a niech każdy troszczy się o siebie) jest dla mnie propozycją marną.
Troszczyć się o siebie każdy powinien, ale niczego takiego jak emigracja nie proponowałem -
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jan Res (4015 punktów) |
> Zawłaszczenie państwa. Państwo może zostać zawłaszczone tylko siłą zewnętrzną. Instytucje państwowe przestają być wtedy suwerenne i muszą robić to, co każe obca władza pod rygorem usunięcia lub zniszczenia.
I tak to wygląda w Polsce. 1.O majątkach kościelnych decyduje Watykan. 2.Wiem, że Polacy płacą świętopietrze Watykanowi, lecz wysokość tej sumy pozostaje tajemnicą. Podobno są to ogromne pieniądze. 3.Narażenie się Kościołowi jest dla większości polskich polityków nie do pomyślenia.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >I tak to wygląda w Polsce.
A dzieje się tak dlatego, że Polacy na to pozwalają. Dlaczego pozwalają? -
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | >A dzieje się tak dlatego, że Polacy na to pozwalają. Dlaczego pozwalają?
Bo Polacy lubią być wykorzystywani i uciskani. Najhuczniej celebrujemy porażki, a "do kupy" zbieramy się tylko, gdy jest już kompletnie beznadziejnie.
|
|
| | | | |  | | Grzegorz (5685 punktów) | >2.Wiem, że Polacy płacą świętopietrze Watykanowi, lecz wysokość tej sumy pozostaje tajemnicą. Podobno są to ogromne pieniądze.
Akurat świętopietrze to teraz nieomal symboliczna kwota, bo w ten sposób KRK obecnie określa tacę zbieraną w święto Piotra i Pawła (i podobno przekazywaną na "charytatywną działalność papieża"). Szacując b. zgrubnie:
40 milionów Polaków x 0,4 (odsetek będących w kościele) x 0,8 (nie każdy rzuca na tacę) x 5 PLN (tą kwotę zgaduję) to wychodzi lekko ponad 60 mln PLN. Czyli mniej więcej (a raczej mniej) niż tyle co miesięczna pensja dla 30-tysięcznej armii katechetów. Jak dorzucić kapelanów we wszelkich możliwych strukturach państwowych, dofinansowania dla rozmaitych Świątyń Opatrzności i inne kreatywne pomysły KRK na wyciąganie $$$ z budżetu to są to grosze.
|
|
| |  | | MorAmarth (71 punktów) |
>Przykłady na zgodną działalność propaństwową zapewne by się znalazły, ale bliższy ciału jest przykład przeciwny znaleziony niedawno tu, na Racjonaliście, gdzie promocję uzyskała postawa antypatriotyczna, w postaci tekstu frustrata, którego "Patriotyzm mocno kopie". Myślę, że autorowi nie chodziło o antypatriotyzm, tylko "Patriotyzm mocno kopie" go w wydaniu głównego nurtu tzw. bogo-ojczyźnianego zaprawionego hektolitrami nikomu niepotrzebnej krwi. No, ale "skopane" powstania narodowe to polski sport narodowy. Nawet Solidarność pokazuje nam, że nie było wspólnoty celu tylko wspólny wróg, gdy go pokonano solidarność, ta mała ludzka, rozsypała się jak domek z kart li zamiast rzeczowego dialogu towarzysze sklerowali się przeciwko sobie, to chyba też polska dyscyplina narodowa. Najtrudniej jest zmienić mentalność. Natomiast zgadzam się ze słowami dzieci nie są uczone współdziałania, ani twórczego wykorzystywania różnic, które są przecież naturalne, w ramach zespołów. Liczy się tylko rywalizacja i moim zdaniem patologiczny indywidualizm.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Myślę, że autorowi nie chodziło o antypatriotyzm, tylko "Patriotyzm mocno kopie" go w wydaniu głównego nurtu tzw. bogo-ojczyźnianego zaprawionego hektolitrami nikomu niepotrzebnej krwi.
Zatem - uogólnił patriotyzm heroiczny do patriotyzmu w ogóle, i to fałszywe uogólnienie kupiła redakcja. Zresztą, jak widzę po reakcjach i komentarzach, ten brak rozróżnienia jest dość powszechny.
>Natomiast zgadzam się ze słowami dzieci nie są uczone współdziałania, ani twórczego wykorzystywania różnic, które są przecież naturalne, w ramach zespołów.
Ja też.
>Liczy się tylko rywalizacja i moim zdaniem patologiczny indywidualizm.
To jest instynktowne, ale powinno zostać przykryte przez właściwą socjalizację. -
|
|
1 na 1 | Koraszewski (82900 punktów) | > ... polactwie -kłótliwym, pełnym resentymentów i bezpłodnym. Przezwyciężanie tego to ogromnie trudne zadanie.< Opowiadałem to już dziesiątki razy, opowiem raz jeszcze. Kiedy postanowiliśmy, że wracamy do Polski polscy, angielscy i szwedzcy przyjaciele i znajomi pytali co "tam" będziemy robić. Miałem stałą odpowiedź, że założę fabrykę drewnianych młotków i będę je sprzedawał wraz z instrukcją prowadzenia zebrań. Lekcje parlamentaryzmu w amerykańskich szkołach zaczynają się od pierwszej klasy (nie chodzi tu o parlament, a o umiejętność parlamentarnego zachowania się, ustalania po co się spotkaliśmy, o czym rozmawiamy i co chcemy osiągnąć). Polska kultura bez tradycji samorządu i elementarnej demokracji w rodzinie, jest tak męcząca, że w efekcie prowadzi do akceptacji określenia "polactwo". PSR nie różni się niczym od jakiejkolwiek organizacji w naszym kraju. Albo mamy dyktaturę i niekwestionowanego przywódcę, albo organizacja rozpada się z powodu konfliktów (czytaj zerowej kultury parlamentarnej). Koszty są straszliwe, gdyż umiemy podejmować decyzje tylko jako jednostki, tymczasem demokracja to ład wynikający z umiejętności sprawnego docierania do wspólnych decyzji. A my umiemy tylko wycinać "niepotrzebnych" poprzedników. (Moja fabryka drewnianych młoteczków nigdy nie powstała, czasami trochę żałuję.)
|
|
 | | piotao (913 punktów) | > (Moja fabryka drewnianych młoteczków nigdy nie powstała, czasami trochę żałuję.)
I dobrze, bo na wspólnych zebraniach towarzystwo zamiast dyskutować, okładałoby się tymi młotkami po pustych łbach...
-pio-
|
|
1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | >Z drugiej strony to deprymujące: wszyscy tkwimy po uszy w polactwie - >kłótliwym, pełnym resentymentów i bezpłodnym. Przezwyciężanie tego to ogromnie trudne zadanie.
>Nie jesteśmy w tym lepsi. Nie jesteśmy gorsi. Jesteśmy tacy sami. I to jest smutne...
Ostatnio mówił o tym Palikot w Radiu Zet. Nie umiemy pracować w zespole. Nikt nas tego nie uczy. Wystarczy rzucić okiem na szkoły - ile pracuje się w grupach? Praktycznie wcale. Nikt nie zleca prac grupowych, projektów. Nikt nie uczy dyskusji, nikt. Albo się zgadzasz, albo masz 1 i koniec tematu. Moim skromnym zdaniem wynika to z obrazu polskiego nauczyciela jako osoby, której słów kwestionować nie wolno. Niektórzy każą na siebie mówić "profesor", gdy o takowym tytule naukowym mogą pomarzyć. U mnie w szkole na szczęście nikt nie tolerował "profesorowania". Pamiętam jak przyszedłem na pierwszą lekcję biologii i ktoś do nauczyciela zwrócił się "Panie profesorze". Nauczyciel popatrzył się i powiedział, żeby zaprzestał nadawania mu tytułów, których nie posiada. Polska szkoła to dziwne miejsce. Z jednej strony zero indywidualności, a z drugiej zero współpracy. Polska megalomania daje się mocno we znaki. Po co ktoś ma słuchać zdania innych, skoro wszystko wie najlepiej? Takie rzeczy to tylko w kraju nad Wisłą...
|
|
 | -1 na 1 | wacus47 (666 punktów) | > Ostatnio mówił o tym Palikot w Radiu Zet. Nie umiemy pracować w zespole. Nikt nas tego nie uczy.Ciekawą rzecz zauważyłem - otóż każdy mówi, że Polacy nie potrafią współpracować, że polactwo itp. . Z tego by wynikało, że istnieją jacyś mityczni Polacy; kogo nie spotkać to mówi: tak my Polacy nie potrafimy współpracować jesteśmy generalnie beznadziejni - dziwne, że z tego zbioru wyłącza zawsze swoją osobę. PS. Nie jest tak źle... Miałem okazję być pół roku w Hiszpanii dzięki programowi Erasmus - tam dopiero dowiedziałem się co tzn nie potrafić współpracować. Tak więc głowy do góry - nie jest tak źle
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|