 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2011 14:49 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Netbooki dla 6 latków!
6 na 6 | O szczegółach najwięcej czytałem na stronie gazety. Chcą dać pierwszakom netbooki (chyba całkiem za darmo) wzorując się na niektórych zachodnich krajach. Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens?Dla mnie (angielski alfabet w 2,7 sekundy) notowanie na wygodnym dużym 17" laptopie jest mniej praktyczne niż na zwykłej anachronicznej kartce. Może się nie znam zbyt dobrze, ale wiem z doświadczenia, że w pierwszych klasach podstawówki dzieciaki klepią w klawiaturę jeszcze wolniej niż piszą z użyciem "analogowego" długopisu. Czy to w jakiś sposób usprawni prowadzenie zajęć?Może ktoś pracował już tak z dziećmi i z autopsji wie, że to jednak wypada dużo lepiej, niż mi się wydaje? Moje wątpliwości budzi też w jaki sposób takie coś ma pomóc w nauce? Nie słyszałem o tym, żeby podręczniki miały być przerabiane na elektronicznie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie też specjalnie przepisywał ćwiczeń na wersje elektroniczne. Nie dość, że kosztuje to kupę kasy to przerabiałem już jeden elektroniczny kurs z algebry i poza tym, że w materiałach nie pojawiło się nic więcej niż oferuje stare poczciwe google, a interfejs do rozwiązywania zadań był wku***cy. Kursor nie zastąpi cyrkla ani linijki, a niemożność wprowadzania ułamków niedziesiętnych to paranoja. Poza tym wszelkie elektroniczne testy rozwiązuje się w pracowniach a nie na własnym sprzęcie... Nie słyszę również by producenci podręczników protestowali, czyli dziecko dostanie netbooka gratis do 200 zł wyprawki podręcznikowej? W jaki sposób dostęp do internetu wpłynie na poprawę jakości prowadzenia zajęć? To się świetnie sprawdza na studiach, ale nie wyobrażam sobie zastosowania w podstawówce, poważnie. Nurtuje mnie również jakie podstawowe oprogramowanie się tam znajdzie. Wypadałoby żeby dzieciaki mogły otwierać prezentacje i pliki tekstowe wszelkich formatów + posiadały pełnowartościowy system operacyjny, który na tak słabym sprzęcie będzie śmigał prawidłowo. Wiadomo że nie będzie to drogi Windows Seven, który całkowicie muli dużo droższe netbooki, niż te które dostaną pierwszaki. Najlogiczniejszym rozwiązaniem byłaby jakaś wersja LTS np. Ubuntu z Open Officem. Obawiam się jednak że pieniądze mogą zostać zdefraudowane na pozbawiony wsparcia Windows XP z jakimś okrojonym M$ Officem... Co Wy o tym myślicie? Podchodzę do tego zbyt sceptycznie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Rigoletto (3891 punktów) | > O szczegółach najwięcej czytałem na> stronie> gazety. Chcą dać pierwszakom netbooki (chyba całkiem za darmo) wzorując się na niektórych> zachodnich krajach.> Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens?Świetnie. Tym sposobem zabijemy umiejętność pisania odręcznego i czytelnictwo książek spadnie do zera... > >Co Wy o tym myślicie? Podchodzę do tego zbyt sceptycznie?Myślę, że to populistyczny przedwyborczy chwyt. Nie sądzę aby wprowadzenie netbook'ów do szkół podniosło poziom edukacji, wręcz przeciwnie - spowoduje to tylko chaos (zastanawiam się kto kogo będzie uczył posługiwania się sprzętem, nauczyciele dzieci, czy na odwrót).
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Myślę, że to populistyczny przedwyborczy chwyt. Nie sądzę aby wprowadzenie netbook'ów do szkół podniosło poziom edukacji, wręcz przeciwnie - spowoduje to tylko chaos (zastanawiam się kto kogo będzie uczył posługiwania się sprzętem, nauczyciele dzieci, czy na odwrót).
Jestem tego samego zdania. Dodatkowo mając relacje z pierwszej ręki jak było wprowadzane "Komputer dla gimnazjalisty" (skończyło się na przeszkoleniu nauczycieli - kupa kasy w błoto - bo już nawet na kompy dla nich zabrakło) to nie może sie po prostu dobrze skończyć.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
W każdym normalny, cywilizowanym kraju, gdzie zanim się coś zrobi, wypada się nad tym dobrze zastanowić, projekt rozpocząłby się od badań pilotażowych, które miałyby za zadanie ocenić program, jego koszty, korzyści, zyski, straty i zagrożenia.
Z drugiej strony - uważam, że edukacja komputerowa musi się stać elementem edukacji dziecka przedszkolnego, bo takie są wymagania czasów. To po prostu nieuniknione. Wystarczyłoby jednak wyposażyć przedszkola w pracownie komputerowe, a nie przywiązywać malucha do klawiatury i utrwalać nieprawidłowe nawyki.
Niestety, gdy jest okazja upchnięcia trefnego sprzętu za przepłacone stawki ze środków publicznych, pokusa jest nie do odrzucenia.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | > Z drugiej strony - uważam, że edukacja komputerowa musi się stać elementem edukacji dziecka przedszkolnego, bo takie są wymagania czasów. To po prostu nieuniknione.Przepraszam najmocniej, ale jak to jest, że ja mogłem sam się nauczyć obsługiwać komputer bez pomocy "zewnętrznej", a inni nie potrafią? I czy aby nie ma nieco przesady w tym "edukowaniu" komputerowym? Bo jakież to działania na komputerze są takie niebywale skomplikowane, że człowiek sam do nich nie dojdzie? I czy starsze pokolenia, nawet ludzie 25-30 letni faktycznie potrafią zrobić coś więcej niż odpalić edytor tekstu tudzież przeglądarkę internetową? I czy potrzeba im więcej?
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Co innego 'używać', a co innego 'używać umiejętnie'. Jest wiele osób umiejących korzystać z edytora tekstu, i znacznie mniej tych, którzy potrafią to zrobić tak, jak to powinno być zrobione. Wiele osób, w tym dzieci, nie ma problemów z używaniem komputera, ale większość z nich robi to po prostu fatalnie, nieekonomicznie itp.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
|  | | TriDzej2 (869 punktów) | >Przepraszam najmocniej, ale jak to jest, że ja mogłem sam się nauczyć obsługiwać komputer bez pomocy "zewnętrznej", a inni nie potrafią?
Każdy jest inny.
>I czy aby nie ma nieco przesady w tym "edukowaniu" komputerowym?
Przesada jest, bo to nie chodzi o edukację, tylko o rozdawanie komputerów. Żeby edukować dzieci w tym wieku musi być ktoś, kto je tego nauczy.
|
|
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > W każdym normalny, cywilizowanym kraju, gdzie zanim się coś zrobi, wypada się nad tym dobrze zastanowić, projekt rozpocząłby się od badań pilotażowych, które miałyby za zadanie ocenić program, jego koszty, korzyści, zyski, straty i zagrożenia.Właśnie. Tu znajduje się propozycja takiego rozwiązania. Można poczytać że w praktyce pierwszaki dostaną przenośne kolorowe gadżety, na których zawita tona oprogramowania potrzebnego by nauczyciel mógł podglądać co dzieciaki robią i przygotowywać im testy. Ciekawe czy przygotowanie takiego testu jest prostsze niż wykonanie wersji papierowej? Nigdzie nie umiem znaleźć informacji o tym jak wygląda takie wzbogacone netbookami nauczanie i czy przynosi to lepsze efekty niż anachroniczne. > Z drugiej strony - uważam, że edukacja komputerowa musi się stać elementem edukacji dziecka przedszkolnego, bo takie są wymagania czasów.Zdecydowanie powinno się ludzi uczyć od najmłodszych lat korzystać z komputera, ale również przede wszystkim jak chronić dane osobowe, praw konsumentów przy zakupach przez internet itp. itd. Zamiast tego uczy się obsługi office'a. Później ludzie poznają działanie pharmingu w praktyce, zamiast teorii.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
8 na 8 | spellbinder (8577 punktów) | >Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens?
Uważam, że nie ma. A dlaczego tak uważam - zaraz wyjaśnię.
>Może się nie znam zbyt dobrze, ale wiem z >doświadczenia, że w pierwszych klasach podstawówki dzieciaki klepią w klawiaturę jeszcze wolniej niż >piszą z użyciem "analogowego" długopisu.
No owszem, ale też w pierwszych klasach podstawówki nie ma przecież żadnego notowania. Dzieci uczą się kaligrafować, czytają sobie różne dziwactwa i ogólnie - marnują czas. Do pisania komputer im się nie przyda, bo część jeszcze pisać nie potrafi - ale do czytania, jak najbardziej. Tylko nie w tej klasie - plecak pierwszoklasisty wypełniony jest kilkoma lekkimi książeczkami, dużo cięższy będzie ten komputer.
>Czy to w jakiś sposób usprawni prowadzenie zajęć?
Zdaje mi się, że nie to jest celem tego działania. Celem ma być przeciwdziałanie wykluczeniu "informatycznemu", oczywiście z dużym naciskiem na defraudację sporej mamony.
W rzeczywistości bachory dostaną komputery, które raz dwa popsują, albo one albo ich rodzice - bo nie wierzę, że rodzic który komputera w domu nie ma nie chciał by sobie poeksperymentować. Będzie nad tym czuwała jakaś firma zajmująca się naprawianiem szkód wyrządzonych przez te dzieciaki, usuwaniem pornosów, jakie rodzice tam pościągali, oraz nielegalnego oprogramowania zainstalowanego przez "kolegę". De facto w rozdanie, utrzymanie itd. tych komputerów pójdzie więcej forsy niż w same komputery.
Kolejna sprawa... sam do szkoły chodziłem i pamiętam z grubsza jak to wyglądało. O ile nauczyciel świetnie sobie radził z przygotowaniem wykropkowanej spacji w wordzie, o tyle za cholery nie potrafił nic więcej. Kiedyś zabawiliśmy się z nauczycielem informatyki, kasując ikonę logo z pulpitu i biedak szukał programu przez pół godziny.
>W jaki sposób dostęp do internetu wpłynie na poprawę jakości prowadzenia zajęć? To się świetnie >sprawdza na studiach, ale nie wyobrażam sobie zastosowania w podstawówce, poważnie.
Nie wpłynie. Ale jedyna różnica będzie taka, że dziecko ze wsi, które komputera nigdy na oczy nie widziało, będzie - BARDZO TEORETYCZNIE - lepiej przygotowane do obcowania z nim. Oczywiście to głupota, bo nawet dzieci posiadające w domu komputer, Internet, tudzież inne takie bajery nie potrafią, przez sam fakt obcowania ze sprzętem, wykonać podstawowych zadań (takich jak znalezienie odpowiedzi na zadanie domowe, tudzież choćby wykonanie jakiejś podstawowej czynności w Wordzie).
>Co Wy o tym myślicie? Podchodzę do tego zbyt sceptycznie?
Nad wyraz racjonalnie do tego Waść podchodzisz. Niestety...
Kolejna forsa wywalona w błoto i możliwość szaberku dla rządzących i ich rodzin.
|
|
 | 1 na 1 | Maziarka (164 punktów) | >No owszem, ale też w pierwszych klasach podstawówki nie ma przecież żadnego notowania. Dzieci uczą się kaligrafować, czytają sobie różne dziwactwa i ogólnie - marnują czas. Do pisania komputer im się nie przyda, bo część jeszcze pisać nie potrafi - ale do czytania, jak najbardziej. Tylko nie w tej klasie - plecak pierwszoklasisty wypełniony jest kilkoma lekkimi książeczkami, dużo cięższy będzie ten komputer. Nie wiem z czego Ty ten laptop masz, ale mój jest z 2 razy lżejszy od plecaków mojego rodzeństwa które nosiło w tych latach.
>Kolejna sprawa... sam do szkoły chodziłem i pamiętam z grubsza jak to wyglądało. O ile nauczyciel świetnie sobie radził z przygotowaniem wykropkowanej spacji w wordzie, o tyle za cholery nie potrafił nic więcej. Kiedyś zabawiliśmy się z nauczycielem informatyki, kasując ikonę logo z pulpitu i biedak szukał programu przez pół godziny. To jest główna bolączka nauki informatyki w szkołach. Studiując informatykę dopiero na tam spotkałem kogoś bardziej kompetentnego, kto znałby się na rzeczach, które miał nas uczyć na lekcjach.
>Kolejna forsa wywalona w błoto i możliwość szaberku dla rządzących i ich rodzin. Tutaj się zgodzę.
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | >Nie wiem z czego Ty ten laptop masz, ale mój jest z 2 razy lżejszy od plecaków mojego rodzeństwa które nosiło w tych latach.
No nie wiem, nie wiem - laptop za około 1500 złotych waży przeciętnie koło trzech kilogramów.
Zeszyt waży 0,2 kilograma (format a5, 60 kartek). Potrzeba by było 15 zeszytów, żeby dzieciak niósł taki sam ciężar - przy czym tyle wcale nie potrzebuje.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > No nie wiem, nie wiem - laptop za około 1500 złotych waży przeciętnie koło trzech kilogramów. Mój X60 waży 1.4 kg, a to nie netbook (chociaż ultramobilny). Netbooki potrafią ważyć poniżej kilograma. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Mój X60 waży 1.4 kg, a to nie netbook (chociaż ultramobilny). Netbooki potrafią ważyć poniżej kilograma.Owszem, ale te droższe  A wziąwszy pod uwagę, że ilość kasy jaką można przeznaczyć na takiego netbooka oscyluje wokół - przy pomyślnych wiatrach - 1500 złotych, dostaną dzieciaki co najwyżej sprzęt ważący w okolicach 1,5 kilograma plus zasilacz. Czyli wciąż więcej, niż te kilka zeszycików.
|
|
| | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Entete waży 1,25 kg. I ma Internet Explorera 6 na pokładzie ^^
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Entete waży 1,25 kg.I nawet cena wpąsio. Mozliwe, że właśnie to wezmą, bo to wychodzi tak pół na pół - pół za sprzęt, a pół do defraudacji. No ale wciąż - zakładając, że zeszyt 60 kartkowy waży 0,2 kilograma, to ten notebook zajmuje miejsce dla 360 stron. Wziąwszy pod uwagę, że pierdaczki piszą w zeszycikach 16 kartkowych, i mają takie ze dwa, to zostaje miejsce na spory elementarz  W praktyce jednak będzie dzieciak musiał nosić ze sobą i szkolny ekwipunek i notebooka. Bo lysowanie, kololowanie, kaliglafowanie litejek i tak niestety musi zostać opanowane. Tak czy siak - dość drogi bajer jak tylko na zapewnienie dzieciom kontaktu z myszką. I jeszcze - po małym namyśle... za drogi sprzęcior. Bo w końcu szkoła niekoniecznie musi mieć serwer, nauczyciel nie będzie w stanie ustawić routera, nie ma w szkole odpowiedniej osoby do zajmowania się ewentualnymi problemami technicznymi... Popelina.
|
|
| | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >I jeszcze - po małym namyśle... za drogi sprzęcior. Bo w końcu szkoła niekoniecznie musi mieć serwer, nauczyciel nie będzie w stanie ustawić routera, nie ma w szkole odpowiedniej osoby do zajmowania się ewentualnymi problemami technicznymi... Popelina.
Serwis będzie drogi. Dzieciaki będą niszczyć sprzęt, chyba że dostaną opancerzone wersje terenowe.
A jak dzieciakowi ukradną tego laptopa, to szkoła da mu drugiego?
Nie stosuję emoticonów
|
|
3 na 3 |
 | |
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Raczej zablokują takie strony w podstawówce. U mnie w liceum w pracowniach pornosy były zablokowane tak, że trzeba było przez proxy wchodzić (nie wiem skąd to wiem).
Co do drugiego filmiku to mam nadzieję, że to było wyreżyserowane...
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | | Matix (5786 punktów) | >Co do drugiego filmiku to mam nadzieję, że to było wyreżyserowane...
Mam kolegę który kiedyś kupował 5 klawiatur na miesiąc i nie dlatego, że zalewał je herbatą ale tłukł nimi o podłogę.
|
|
1 na 1 | Degre (752 punktów) | Może lepiej niech zrobią coś z notebookami w liceach/technikum? Bo gdy zapytaliśmy nauczyciela powiedział,że nie można,że do tego powinien być specjalny program Jak by to robiło różnicę,gdzie notuję
|
|
1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | >Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens? Wszystko co daje nowe możliwości ma sens. Możliwości, to wg mnie jedna z najcenniejszych wartości jakie może otrzymać człowiek. Powinno to być tylko w odpowiedni sposób przeprowadzone. Najłatwiej to rzucić przedwyborczą kiełbachę w postaci laptopa i radźcie sobie sami. Muszą za tym iść szkolenia dla nauczycieli, dostosowane do programu nauczania oprogramowanie i dostęp do internetu. Trzeba przede wszystkim nauczyć racjonalnego korzystania z komputera, uświadomić, że można z niego korzystać pozyskując wiedzę a nie tylko do gier.
Nie podoba mi się pomysł kupowania laptopów wszystkim dzieciom. Powinno być uwzględnione kryterium dochodowe. To ma być przecież wyrównywanie szans. Poza tym nie stać nas na to.
Ale nie ma się co martwić. Takie obietnice i propozycje już były. Pewnie wszystko skończy się jak zwykle na gadaniu. I oczywiście wyjdzie jak zwykle, czyli nie wyjdzie.
|
|
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >Co Wy o tym myślicie? Podchodzę do tego zbyt sceptycznie?
Wybory idą... a i ukradzioną kasę z emerytur trzeba jakoś zagospodarować... Szwagier ma firmę komputerową, więc to najlepszy sposób...
|
|
3 na 3 | CamelOT (915 punktów) | (...) >Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens?
Tak, ma sens. W Polsce to nie wyjdzie, ale uważam ten wątek za nieinteresujący, więc nie będę się rozwodził nad tym, dlaczego (nie wyjdzie).
>Dla mnie (angielski alfabet w 2,7 sekundy) notowanie na wygodnym dużym 17" laptopie jest mniej >praktyczne niż na zwykłej anachronicznej kartce. Może się nie znam zbyt dobrze, ale wiem z >doświadczenia, że w pierwszych klasach podstawówki dzieciaki klepią w klawiaturę jeszcze wolniej niż >piszą z użyciem "analogowego" długopisu. Czy to w jakiś sposób usprawni prowadzenie zajęć?
Oczywiście, da możliwość prezentowania materiałów multimedialnych, interkatywnych, nieporównanie bogatszych niż drukowane podręczniki.
(...) >Moje wątpliwości budzi też w jaki sposób takie coś ma pomóc w nauce? Nie słyszałem o tym, żeby >podręczniki miały być przerabiane na elektronicznie.
O! Znalazłeś powód, dla którego w Polsce to nie wyjdzie.
> Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie też >specjalnie przepisywał ćwiczeń na wersje elektroniczne. Nie dość, że kosztuje to kupę kasy to >przerabiałem już jeden elektroniczny kurs z algebry i poza tym, że w materiałach nie pojawiło się >nic więcej niż oferuje stare poczciwe google, a interfejs do rozwiązywania zadań był wku***cy.
Dlaczego nie? Cały, zaawansowany świat tak postępuje. Jedno, źle zaprojektowane ćwiczenie z algebry o niczym nie przesądza.
>Kursor nie zastąpi cyrkla ani linijki, a niemożność wprowadzania ułamków niedziesiętnych to >paranoja.
A po co linijka i cyrkiel? Nie istnieje "niemożność wprowadzania ułamków dziesiętnych". Pobaw się programikiem "Grapher.app" a zobaczysz znakomity przykład, jak komputer może pomóc w nauce.
>Poza tym wszelkie elektroniczne testy rozwiązuje się w pracowniach a nie na własnym sprzęcie...
Nie, nie wszystkie. Amerykańskie dzieci większość testów rozwiązują na swoich laptopach i przesyłają wyniki siecią nauczycielowi.
(...) >W jaki sposób dostęp do internetu wpłynie na poprawę jakości prowadzenia zajęć?
Bo w internecie, na serwerze edukacyjnym, są umieszczone niezbędne zasoby.
>Nurtuje mnie również jakie podstawowe oprogramowanie się tam znajdzie.
Zwykle oprogramowanie edukacyjne. Są tego tony i to jest poważny przemysł w USA.
>Co Wy o tym myślicie? Podchodzę do tego zbyt sceptycznie?
I tak i nie. Tak, bo komputery to tylko narzędzie, które może być nieocenioną pomocą w nauczaniu. Nie, bo w Polsce to wszystko nie wyjdzie... nie chce mi się tu rozpisywać.
Inni piszą, że dzieciak z komputerem nie nauczy się pisać i czytać. Dlaczego nie "czytać"? Toć w kompie jest więcej literek, niż w najgrubszej książce! Tu się czyta cały czas. A pisać? A co ja w tej chwili robię? Piszę. Co ma za znaczenie, że zamiast pisaka trzcinowego lub gęsiego pióra i inkaustu używam czegoś innego? Piszę?
Wielu rozmówców completely miss the point widząc tylko komputer jako coś, czego obsługi będzie się przy jego pomocy nauczać. Nie! Czy książka w szkole służy do nauki posługiwania się książką? Czy tablica służy do nauki obsługi tablicy? Komputer to tylko narzędzie. Nowoczesne, z wielkimi możliwościami, które należy wykorzystać w edukacji. I świat to robi. My nadal nie rozumiemy co to i po co to. Już lata temu francuski minister edukacji zdziwił się, kiedy w Polsce chwalono się pracowniami komputerowymi. Po co komu "nauka komputera"? Czy gdzieś są lekcje obsługi telefonu? To tylko narzędzie.
|
|
1 na 1 | Au-gold (42 punktów) | >Przede wszystkim ciekawi mnie co Wy drodzy forumowicze o tym myślicie. Czy to ma sens?
Nie ma sensu ze względu na: - nie przypuszczam by kupowano netbooki 13,3'' - raczej najtańsze 8,9'' o kiepskich parametrach. W tej chwili sprzedawane są netbooki z preinstalowanym W7H. Chodzi to mega-mułowato, a przy dobrej rozdzielczości czcionki praktycznie nie widać. Szkoda wzroku maluchów, - następną sprawą jest serwisowanie. Przypuszczam że większość uszkodzeń nie byłoby objętych gwarancją ( uszkodzenia mechaniczne ) - maluchy zazwyczaj nie szanują zabawek, - na sprzęcie obsługiwanym przez dzieci powinno się zainstalować virtualboxa, by nie "namieszać" w systemie poprzez eksperymenty. Jest to niestety nierealne ze względu na niskie parametry sprzętowe netbooków. Wymieniłem tylko sprawy techniczne. Do tego dochodzi odpowiednie opracowanie programu nauczania, "uczciwe" przetargi na zakup tegoż sprzętu, czy wreszcie podstawowa sprawa - czyli znalezienie funduszy na ten cel. pzdr.
|
|
| Madman (7811 punktów) | > Obawiam się jednak że pieniądze mogą zostać zdefraudowane na pozbawiony wsparcia Windows XP z jakimś okrojonym M$ Officem...Powszechne zjawisko. Na pewnej uczelni UŚ poustawiano kilka komputerów dla użytku studentów. Wykorzystanie? W 99% Facebook i OPAC. Na pokładzie Windows Seven, Internet Explorer. Nikt nie wpadł na pomysł zainstalowania darmowego Ubuntu z Firefoxem. Młot na czarowników
|
|
 | 1 na 1 | TriDzej2 (869 punktów) | >Nikt nie wpadł na pomysł zainstalowania darmowego Ubuntu z Firefoxem.
Pomysły takie są zawsze, tylko każ ludziom uczyć się obsługi nowego systemu operacyjnego. Widzę po swoich znajomych i po otoczeniu, że dopóki umiejętność obsługi linuksa nie stanie się obowiązkiem albo ważnym dodatkiem do CV, to będzie przed tym duży opór.
Poza tym nie wszystkie potrzebne programy chodzą pod linuksa. Część da się łatwo zastąpić, ale znowu musisz uczyć ludzi czegoś nowego.
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > >Nikt nie wpadł na pomysł zainstalowania darmowego Ubuntu z Firefoxem.> Pomysły takie są zawsze, tylko każ ludziom uczyć się obsługi nowego systemu operacyjnego. Sześciolatki raczej nie muszą się uczyć nowego systemu operacyjnego. Na ogół nie znają jeszcze żadnego. > Poza tym nie wszystkie potrzebne programy chodzą pod linuksa. Znaczna część. Właściwie w moim przypadku wszystkie. Nie znam ani jednego programu, którego bym potrzebował, a nie mógł uruchomić. > Część da się łatwo zastąpić, ale znowu musisz uczyć ludzi czegoś nowego. Znowu, mamy do czynienia z dziećmi. Dzieci nie boją się uczyć nowych rzeczy, bo na tym polega bycie dzieckiem. Większość rzeczy jest nowa. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | | TriDzej2 (869 punktów) | >>Pomysły takie są zawsze, tylko każ ludziom uczyć się obsługi nowego systemu operacyjnego. >Sześciolatki raczej nie muszą się uczyć nowego systemu operacyjnego. Na ogół nie znają jeszcze żadnego.
Gdzie napisałem, że chodzi mi o sześciolatki? Wyraźnie odniosłem się do powyższego przykładu, a nie do posta autora tego tematu.
Ponadto ktoś będzie musiał te sześciolatki uczyć. Na pewno jakaś część nauczycieli będzie miała problem z takimi rzeczami. Nie mam złudzeń co do polskiego szkolnictwa.
>Znaczna część. Właściwie w moim przypadku wszystkie. Nie znam ani jednego programu, którego bym potrzebował, a nie mógł uruchomić.
A ja znam takie, których nie mogę uruchomić. Licytacja trwa dalej czy może jakiś konkretny argument?
>>Część da się łatwo zastąpić, ale znowu musisz uczyć ludzi czegoś nowego. >Znowu, mamy do czynienia z dziećmi.
Znowu ktoś musi te dzieci tego nauczyć.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Gdzie napisałem, że chodzi mi o sześciolatki? Źle zinterpretowałem Twoją wypowiedź zatem. Przepraszam. > Ponadto ktoś będzie musiał te sześciolatki uczyć. Na pewno jakaś część nauczycieli będzie miała problem z takimi rzeczami. Nie mam złudzeń co do polskiego szkolnictwa. To byłoby dość zabawne, gdyby się okazało, że coś, czego jest się w stanie nauczyć sześciolatek, nie jest w stanie nauczyciel  Jestem przekonany, że dzieciakowi wystarczy dać taką zabawkę, a nauczy się sam. Tak to działa w dzisiejszych czasach, że dzieci na ogół lepiej posługują się komputerami niż ich rodzice. Szczerze trudno mi powiedzieć, jakby to by działało z nauczycielami. Przydałoby się, żeby oni też umieli te komputery obsługiwać. > A ja znam takie, których nie mogę uruchomić. Licytacja trwa dalej czy może jakiś konkretny argument? Jak przeglądam bazę danych aplikacji WineHQ, to wygląda na to, że większość programów z Windowsa działa, a nimi większość ludzi się zadowala. Nie żebym sam chciał ich używać, czy miał taką potrzebę  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | |  | | TriDzej2 (869 punktów) | > >Jestem przekonany, że dzieciakowi wystarczy dać taką zabawkę, a nauczy się sam. Tak to działa w dzisiejszych czasach, że dzieci na ogół lepiej posługują się komputerami niż ich rodzice.Zgadzam się. Jeżeli rodzic nie jest zawodowcem, albo nie pracuje dużo przy komputerze, to zawsze tak będzie. > Szczerze trudno mi powiedzieć, jakby to by działało z nauczycielami. Przydałoby się, żeby oni też umieli te komputery obsługiwać.Na studiach miałem wykładowców korzystających z rzutników multimedialnych. Byli to ludzie z wyższym wykształceniem, a musieli mieć od tego ludzi, bo sami by sobie nie poradzili. > Jak przeglądam bazę danych aplikacji WineHQ, to wygląda na to, że większość programów z Windowsa działa, a nimi większość ludzi się zadowala.Korzystałem parę razy, próbowałem, mimo to dalej były problemy. Nawet wirtualna maszyna miała problem z niektórymi programami. To nie jest rozwiązanie dla każdego.
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Korzystałem parę razy, próbowałem, mimo to dalej były problemy. Nawet wirtualna maszyna miała problem z niektórymi programami. To nie jest rozwiązanie dla każdego.
Pisząc "wirtualna maszyna" masz na myśli coś na wzór VirtualBoxa? Bo jeśli tak to występowanie takich problemów jest co najmniej dziwne. Przy udostępnieniu odpowiednich zasobów VB na Ubuntu śmigał mi pięknie Snow Leopard i Windows 7. W sumie żadne problemy nie powinny się pojawiać.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | | TriDzej2 (869 punktów) | >Pisząc "wirtualna maszyna" masz na myśli coś na wzór VirtualBoxa? Bo jeśli tak to występowanie takich problemów jest co najmniej dziwne. Przy udostępnieniu odpowiednich zasobów VB na Ubuntu śmigał mi pięknie Snow Leopard i Windows 7. W sumie żadne problemy nie powinny się pojawiać.
Ja mam VirtualBox. Problemem była między innymi obsługa 3D.
Dopóki sami programiści nie zaczną tworzyć tak, że program będzie można wykorzystać na wielu systemach operacyjnych, dopóty będą się pojawiały problemy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
> Sześciolatki raczej nie muszą się uczyć nowego systemu operacyjnego. Na ogół nie znają jeszcze żadnego.Chyba, że to dzieci jak z Parku Jurajskiego: "O! Unix! Znam to!" 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Widzę po swoich znajomych i po otoczeniu, że dopóki umiejętność obsługi linuksa nie stanie się obowiązkiem albo ważnym dodatkiem do CV, to będzie przed tym duży opór.
Proszę sobie wyobrazić w CV:
-prawo jazdy kategoria B (audi, mercedes) od 19xx r.
Bo innymi nie umiem. Albo jeszcze lepiej:
-prawo jazdy kategoria B (audi, mercedes, tylko automatyczna skrzynia biegów) od 19xx r.
Obsługa Ubuntu nie jest przecież skomplikowana. Mac OS X, Windows, czy Ubuntu, a nawet Mint ze swoimi okienkami są intuicyjne i każdy kto umie zrobić coś na jednym bez problemu przesiądzie się na drugi. Komfort użytkowania się różni, ale klikanie takie samo... Tym bardziej jak ktoś umie w M$ Office to umie i w Open Office, często na odwrót. Poza tym są narzędzia pomocy i odświeżenie nieznanego środowiska nie jest problemem.
>Poza tym nie wszystkie potrzebne programy chodzą pod linuksa. Część da się łatwo zastąpić, ale znowu musisz uczyć ludzi czegoś nowego.
Wydaje mi się że tworzenie intuicyjnego interfejsu leży po stronie twórcy oprogramowania. iTunes, Winamp, czy Amarok bez problemu obsłuży mój dziadek.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 2 na 2 | Madman (7811 punktów) | > Poza tym nie wszystkie potrzebne programy chodzą pod linuksa. Część da się łatwo zastąpić, ale znowu musisz uczyć ludzi czegoś nowego.Komputery uczelniane służą tylko i wyłącznie do surfowania po necie. W Ubuntu Firefoxa uruchamia się tak samo jak we wszystkich Windowsach. I obsługuje się tak samo. Druga sprawa - oprócz komputerów udostępniono na tejże uczelni także hotspot WIFI. Ze skomplikowanym systemem uwierzytelniania, do którego instrukcje podano tylko na WinXP i Win7. I jak tu się połączyć netbookiem z Ubuntu albo smartfonem? Młot na czarowników
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) | > Druga sprawa - oprócz komputerów udostępniono na tejże uczelni także hotspot WIFI. Ze skomplikowanym systemem uwierzytelniania, do którego instrukcje podano tylko na WinXP i Win7. Jawna dyskryminacja ze względu na używany system operacyjny! I to przez organy administracji publicznej. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | | TriDzej2 (869 punktów) | >Komputery uczelniane służą tylko i wyłącznie do surfowania po necie.
Pewnie kogoś zaskoczę, ale ja miałem trochę zajęć na komputerach i to były programy bardziej skomplikowane niż przeglądarka internetowa i pakiet biurowy.
Wbrew pozorom na polskie uczelnie komputer wchodzi coraz śmielej (ironia).
|
|
| | |  | | Madman (7811 punktów) | > Pewnie kogoś zaskoczę, ale ja miałem trochę zajęć na komputerach i to były programy bardziej skomplikowane niż przeglądarka internetowa i pakiet biurowy.Komputery do zajęć z informatyki to laptopy z Vistą. Ja pisałem o komputerach ogólnodostępnych dla studentów. Młot na czarowników
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | To wydaje się inspirowane projektem One Laptop Per Child, na co już od dawna czekałem. Mam nadzieję, że zdecydują się właśnie na tę opcję, bo jest to komputer zaprojektowany specjalnie dla dzieci i edukacji. Obawiam się, że dystrybutorzy będą lobbować za swoimi rozwiązaniami z czystej chęci zysku i ktoś na tym nieźle zarobi, zamiast wesprzeć edukacyjną organizację non-profit. Uważam, że danie dzieciom takiego komputera będzie działać stymulująco na ich kreatywność i naturalną ciekawość oraz może przynieść nam w przyszłości więcej ludzi ze zdolnościami technicznymi. Nie należy myśleć o tym jako czymś, co zastąpi tradycyjną naukę. Raczej ją uzupełni i wyrówna szanse dzieci rodziców, których może nie być stać na zafundowanie swoim pociechom komputera. A wiemy chyba wszyscy, że w dzisiejszym świecie brak umiejętności posługiwania się komputerem można uznać za swoisty rodzaj analfabetyzmu. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Czyżby znowu komuś zależało na tym, aby jakiś à la P R O K O M latami ciągnął kasę za niekończące się w d r a ż a n i e?
Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
|
|
 | | homopitek (1536 punktów) | >Czyżby znowu komuś zależało na tym, aby jakiś à la P R O K O M latami ciągnął kasę za niekończące się w d r a ż a n i e?
Dobre pytanie. Trochę chętnych pewnie się znajdzie, bo to samograj prawie jak OFE.
Nie stosuję emoticonów
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|