Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polityczne 'stop obłudzie'

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-03-2011 12:35Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Polityczne 'stop obłudzie'
Ocena 4 na 4
1. Legalizacja miękkich narkotyków, w tym marihuany:
a) mniej 'szkodzi' niż wódka (tak jak wódka i inne używki 'nie szkodzi' przy zachowaniu kultury palenia/picia/itd.)
b) eliminacja szarej strefy mafii/dilerów - i tak >20% młodych ludzi po to sięga, a musi się stykać pośrednio/bezpośrednio z półświatkiem.
c) wpływy do budżetu - miliardy...

2. Legalizacja prostytucji:
a) była zawsze, jest i będzie
b) większe bezpieczeństwo osób się tym parających - eliminacja mafii/szarej strefy.
c) wpływy do budżetu - miliardy...

3. Realny rozdział Państwa i Kościoła (zaprzestanie finansowania):
a) ograniczenie wpływów politycznych KK
b) pozytywny rozwój społeczny (wycofanie religii ze szkół ~ krzyży z sejmu i urzędów ~ księży z uroczystości Państwowych)
c) cofnięcie decyzji Komisji Majątkowej gdzie na skutek zawyżonych wycen i fałszywych dokumentów, rozdany został majątek, którym nawet jeśli kiedyś władał Kościół, to na skutek niegodziwości dziejowej - kolejne miliardy...

Ot tak - i nikt nawet nie pomyślałby o skoku na OFE

PS> Te wszystkie zmiany i tak są nieuniknione - im szybciej się je wprowadzi tym lepiej.

[Ruch Poparcia / SLD / Głosuj na kobiety !]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piątkowski (5131 punktów)
zalegalizujmy zabójstwa, były są i bedą...a po co marnować kasę na resocjalizację i pobyt w więzieniu...

W przypadku używek trudno mówić o możliwości kontrolowania ich, to one kontrolują nas... do tego każdy chętnie powołuje się na wzrosty wpływów do budżetu, ale jakoś nikt nie kwapi się podać kosztów leczenia z uzależnienia, spadku wydajności w pracy itp...
Co do prostytucji to tu faktycznie przydało by się ją zalegalizować... przynajmniej można by ograniczyć handel ludźmi, zadbać o kontrole stanu zdrowia prostytutek itp...
Nadal pozostanie problem "ochroniarzy", którzy przejmują większośc zysków z prostytucji.
30-03-2011 14:07 
 Ocena 8 na 8
beton (314 punktów)
>zalegalizujmy zabójstwa, były są i bedą...a po co marnować kasę na resocjalizację i pobyt w więzieniu..."

Nie no....
Jak rozsądny człowiek może pisać coś takiego.
Ani to mądre ani śmieszne.
Przecież autor wątku wskazuje na podobieństwa między alkoholem tytoniem a dajmy nas to marihuaną
Koszty leczenia alkoholików i palaczy, straty dla firm i dla budżetu są co najmniej porównywalne z zyskami z akcyzy. Więc może by tak faktycznie..... hm....
30-03-2011 14:54 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
Czemu nie może? Bo brzmi to niepoprawnie politycznie, bo amatorom narkotyków nie pasuje moje zdanie?
Nie sposób dokładnie określić strat jakie ponosimy z powodu legalnych używek, ale na pewno sa ogromne, a korzyści ze sprzedaży, głównie pozostają w kieszeniach koncernów.
Leczenie z uzależnień, obniżona sprawnośc fizyczna i psychiczna ludzi zażywających/spożywających, wpływ na przyszłe potomstwo, to są ogromne straty i zyski z żadnej akcyzy tego nie naprawią.
Zamiast walczyć o ograniczanie spozycia alkoholu i palenia papierosów, ktoś chce iść na łatwiznę i zalegalizowac dragi, to nienajlepszy pomysł...
Ludzie mają się rozwijać, a nie degradować, a legalizacja narkotyków to najprostsza droga do upadku.
30-03-2011 15:41 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Czemu nie może? Bo brzmi to niepoprawnie politycznie, bo amatorom narkotyków nie pasuje moje zdanie?

Bo tutaj zostało zrównane zabójstwo z wypiciem piwa czy wypaleniem skręta w towarzystwie, które to akceptuje. To jest bezsensowne.

>Nie sposób dokładnie określić strat jakie ponosimy z powodu legalnych używek, ale na pewno sa ogromne, a korzyści ze sprzedaży, głównie pozostają w kieszeniach koncernów.

Z tym, że straty są ogromne, to się zgadzam.

Jeżeli pod pojęciem korzyści kryją się zyski to: static1.menstream.pl/i/art/250/126458_hp.jpg z menstream.(*)my-kupujac-piwo,0,736707.html. Przy obecnej biurokracji producenci używek zarabiają bardziej na tym, że ich produkty są masowe a nie drogie.

>Leczenie z uzależnień, obniżona sprawnośc fizyczna i psychiczna ludzi zażywających/spożywających, wpływ na przyszłe potomstwo, to są ogromne straty i zyski z żadnej akcyzy tego nie naprawią.

Gdyby ludzie sami płacili za skutki nałogu (jak np. swoje leczenie), to pewnie sami by policzyli, że nie opłaca im się wpadać w żaden nałóg.

>Zamiast walczyć o ograniczanie spozycia alkoholu i palenia papierosów, ktoś chce iść na łatwiznę i zalegalizowac dragi, to nienajlepszy pomysł...

Zakazany owoc smakuje najlepiej. Walczyć trzeba w inny sposób.

>Ludzie mają się rozwijać, a nie degradować, a legalizacja narkotyków to najprostsza droga do upadku.

A może "ludzie" sami zadecydują, czy chcą się rozwijać, czy degradować? Wszystko to pod warunkiem, że nie szkodzą innym.
Piątkowski (5131 punktów)

>A może "ludzie" sami zadecydują, czy chcą się rozwijać, czy degradować? Wszystko to pod warunkiem, że nie szkodzą innym.
>

Uważasz, że stado bezdomnych i bezrobotnych nałogowców z przeżartymi mózgownicami nie będa szkodzić społeczeństwu? Już dziś więzienia są pełne idiotów, którzy narozrabiali pod wpływem takich używek, jak to zalegalizujesz to bedzie jeszcze gorzej.
30-03-2011 17:53 
 Ocena 3 na 3
TriDzej2 (869 punktów)
>Uważasz, że stado bezdomnych i bezrobotnych nałogowców z przeżartymi mózgownicami nie będa szkodzić społeczeństwu? Już dziś więzienia są pełne idiotów, którzy narozrabiali pod wpływem takich używek, jak to zalegalizujesz to bedzie jeszcze gorzej.

To czy będą szkodzić czy nie zależy od tego, czy prawo na to pozwoli. Jeżeli ludzie będą mieli możliwość obrony, łącznie z okaleczeniem i zabiciem napastnika, to Ci wszyscy nałogowcy szybko zginą z własnej głupoty. W parze z wolnością zawsze powinna iść odpowiedzialność.
30-03-2011 18:37 
 0 na 2
Piątkowski (5131 punktów)

>To czy będą szkodzić czy nie zależy od tego, czy prawo na to pozwoli. Jeżeli ludzie będą mieli możliwość obrony, łącznie z okaleczeniem i zabiciem napastnika, to Ci wszyscy nałogowcy szybko zginą z własnej głupoty. W parze z wolnością zawsze powinna iść odpowiedzialność.
>
Chciałbyś żyć w kraju, w którym aby wyjść na spacer z dzieckiem, trzeba by zabierać pistolet maszynowy albo nóż w celu obrony przed grupami narkomanów szukających łatwej kasy na dragi?
Bo chyba nie wierzysz, że ktoś kto przyzna się, że bierze dragi, długo zagrzeje miejsce w prywatnej firmie, co za tym idzie urwie mu się źródełko kasy na "cudowny" towar...
Miałem okazję pracować z palaczem marihuany, facet był niebezpieczny dla siebie i dla otoczenia...
TriDzej2 (869 punktów)
>Chciałbyś żyć w kraju, w którym aby wyjść na spacer z dzieckiem, trzeba by zabierać pistolet maszynowy albo nóż w celu obrony przed grupami narkomanów szukających łatwej kasy na dragi?

Nie mam czasu odpowiadać, bo muszę wyczyścić swój pistolet maszynowy na wypadek gdyby napadła mnie grupa alkoholików szukająca łatwej kasy na wódkę.

>Bo chyba nie wierzysz, że ktoś kto przyzna się, że bierze dragi, długo zagrzeje miejsce w prywatnej firmie, co za tym idzie urwie mu się źródełko kasy na "cudowny" towar...

Raczej się nie przyzna, jeżeli jednak złapią go na tym, to będzie tylko i wyłącznie jego wina i to on musi za to zapłacić.

>Miałem okazję pracować z palaczem marihuany, facet był niebezpieczny dla siebie i dla otoczenia...

Od ludzi niebezpiecznych jest prawo i policja. Jeżeli żadne z tych nie zadziałało, to jest to kiepskie prawo.
30-03-2011 19:02 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Od ludzi niebezpiecznych jest prawo i policja. Jeżeli żadne z tych nie zadziałało, to jest to kiepskie prawo.
>
Nie kiepskie prawo, a przyzwolenie społeczeństwa na łamanie prawa... bo w końcu narkotyki są przecież nie groźne, nieprawdaż?
Cały czas słyszę od takich jak Ty, że narkotyki szkodzą mniej, że wódka gorsza itp, a co mnie to obchodzi, że mniej szkodzę (o ile to jest prawda), fakty są takie, że mamy plagę alkoholików i palaczy fajek, dojdzie nam plaga narkomanów.
30-03-2011 19:18 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Nie kiepskie prawo, a przyzwolenie społeczeństwa na łamanie prawa... bo w końcu narkotyki są przecież nie groźne, nieprawdaż?

W nadmiarze chyba wszystko jest groźne dla otoczenia, w małej ilości tylko niektóre rzeczy.

>Cały czas słyszę od takich jak Ty, że narkotyki szkodzą mniej, że wódka gorsza itp, a co mnie to obchodzi, że mniej szkodzę (o ile to jest prawda), fakty są takie, że mamy plagę alkoholików i palaczy fajek, dojdzie nam plaga narkomanów.

Rozumiem, że zamiast przeczytać co piszę i wyciągnąć z tego logiczne wnioski, to lepiej mnie zaszufladkować. Bardzo "racjonalne" podejście.

Z umiarem mało rzeczy szkodzi otoczeniu. Ile wynosi ten "umiar" nie powiem, bo każdy jest inny. Problemem są ludzie nadużywający używek.

Plaga alkoholików jest między innymi z tego powodu, że jak ktoś się spije z własnej woli to potem trzeba go uratować, bo inaczej można pójść siedzieć. Polskie prawo chroni cały ten element.
30-03-2011 19:45 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Rozumiem, że zamiast przeczytać co piszę i wyciągnąć z tego logiczne wnioski, to lepiej mnie zaszufladkować. Bardzo "racjonalne" podejście.

Sam się szufladkujesz, stając w obronie narkotyków...
TriDzej2 (869 punktów)
>Sam się szufladkujesz, stając w obronie narkotyków...

Jestem za wolnością wyboru. To nie są jakieś nowe narkotyki jak się niektórym wydaje.
30-03-2011 20:08 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Jestem za wolnością wyboru. To nie są jakieś nowe narkotyki jak się niektórym wydaje.
>
Nie istnieje"totalna wolność", nadając ją jednym, odbierasz drugim.
Gdy wzrośnie liczba osób uzależnionych, ulice naszych miast staną się jeszcze bardziej niebezpieczne, w ten sposób ograniczysz wolność i swobodę poruszania się zwykłym ludziom.
Narkotyki należy eliminować z rynku, a nie legalizować.
Czy ludzie tak spadli na psy, że nie mają już innych rozrywek, oprócz odurzania się?
30-03-2011 20:22 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Nie istnieje"totalna wolność", nadając ją jednym, odbierasz drugim.

"Totalna wolność" to anarchia i tego nie chcę. Ja chcę, żeby państwo i inni fanatycy nie wtrącali się w to co ja robię, póki nikomu nie szkodzę.

Poza tym wolność wyboru powinien mieć każdy pełnoletni człowiek. Jeżeli nie będzie potrafił skorzystać z tej wolności, to prawo powinno być przeciwko niemu.

>Gdy wzrośnie liczba osób uzależnionych, ulice naszych miast staną się jeszcze bardziej niebezpieczne, w ten sposób ograniczysz wolność i swobodę poruszania się zwykłym ludziom.

Mówisz tutaj o potencjalnych skutkach takiej decyzji. Pytam się więc, dlaczego ludzie łamiący prawo mogą czuć się bezkarnie? Sprawniejsza policja zapobiegłaby temu, o czym piszesz.

>Narkotyki należy eliminować z rynku, a nie legalizować.

Proste prawo rynku mówi: gdy nie ma popytu, to nie ma podaży. Trzeba zlikwidować potrzebę ludzi do narkotyzowania się, bo jak pokazała prohibicja w USA zakazy się nie sprawdzają.

>Czy ludzie tak spadli na psy, że nie mają już innych rozrywek, oprócz odurzania się?

Było już paru ludzi w historii, którzy mówili ludzią jak mają żyć. Na jakiej "świętej księdze" Ty się opierasz?
30-03-2011 20:34 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)

>Było już paru ludzi w historii, którzy mówili ludzią jak mają żyć. Na jakiej "świętej księdze" Ty się opierasz?

Czemu zakładasz, że posiadam jakąś świętą księgę? Ktoś kto jest przeciwny narkotykom, musi być wyznawcą religii?
Cały czas "ktoś" mówi jak mamy żyć, gdyby nie to zapanowała by anarchia. Najczęściej to robią nasi przedstawiciele, wybierani w wolnych wyborach, Oni przy pomocy prawa mówią nam jak mamy żyć, aby jak najmniej szkodzić innym (niestety ludzie nie są tak idealni, aby sami stworzyć cudowny świat, więc potrzebujemy prawa, które nam wskazuje właściwą drogę, lub nas karze gdy z niej zboczymy), ciesze się, że póki co nie zalegalizowali narkotyków, to nie był by świat w którym chciałbym żyć.
30-03-2011 20:48 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Czemu zakładasz, że posiadam jakąś świętą księgę? Ktoś kto jest przeciwny narkotykom, musi być wyznawcą religii?

Dla mnie legalizacja narkotyków to tylko jeden rozdział w księdze, którą nazywam "wolność". Póki ktoś wykorzystując swoją wolność nie narusza mojej wolności, to nie mam nic przeciwko. A ludzi, którzy wiedzą lepiej, jak inni mają żyć, nie lubię.

>Cały czas "ktoś" mówi jak mamy żyć, gdyby nie to zapanowała by anarchia.

Pisałem wyżej:
Cytat:
"Totalna wolność" to anarchia i tego nie chcę. Ja chcę, żeby państwo i inni fanatycy nie wtrącali się w to co ja robię, póki nikomu nie szkodzę.


Mało prawa nie oznacza braku prawa.
Piątkowski (5131 punktów)

>Mało prawa nie oznacza braku prawa.
A w kwestiach nie opisanych w prawie, spór rozstrzygamy w pojedynku na pistolety czy szpady?
30-03-2011 20:56 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
>A w kwestiach nie opisanych w prawie, spór rozstrzygamy w pojedynku na pistolety czy szpady?

Pojedynek w jedzeniu bigosu na czas.

Prawo powinno pilnować wolności człowieka, wszystkie pozostałe rzeczy (jak np. umowy handlowe) powinny zależeć tylko i wyłącznie od zainteresowanych stron.
30-03-2011 18:11 
 Ocena 3 na 3
deili (1140 punktów)

>Uważasz, że stado bezdomnych i bezrobotnych nałogowców z przeżartymi mózgownicami nie będa szkodzić społeczeństwu? Już dziś więzienia są pełne idiotów, którzy narozrabiali pod wpływem takich używek, jak to zalegalizujesz to bedzie jeszcze gorzej.

Nie zgadzam się, nie ma żadnych dowodów na to że legalizacja zwiększa popyt !
Za to są dowody wskazujące na zupełnie odwrotny skutek.
Największe spożycie alkoholu w USA było w czasie prohibicji.
Częściowa legalizacja w Holandii spowodowała spadek popytu w śród Holendrów, fakt nadrobili to "turyści" którzy przejeżdżają do tego kraju by legalnie skosztować tego co u nich zakazane.
30-03-2011 18:41 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Częściowa legalizacja w Holandii spowodowała spadek popytu w śród Holendrów, fakt nadrobili to "turyści" którzy przejeżdżają do tego kraju by legalnie skosztować tego co u nich zakazane.
Chcesz aby np twoje miasto gdzie mieszkasz stało się speluną Europy, przyciągającą wszelkich meneli i amatorów ziela? Każdy ćpun z którym rozmawiałem na służbie, przyznawał,że zaczynał od marych i amfy, potem skomleli o metadon, bo już nie mieli innej opcji... Chcesz poznać świat narkotyków, to przestań oglądać durne filmiki o Holandii i przejdź się w nocy po dworcu głównym w jakimś większym mieście, doświadczysz sam tego, czym jest świat narkomanów i narkotyków...
deili (1140 punktów)

>Chcesz aby np twoje miasto gdzie mieszkasz stało się speluną Europy
Jeśli zalegalizowane będzie to w całej europie (prędzej czy później tak się stanie) to po co mają do mnie przyjeżdżać ?

>Każdy ćpun z którym rozmawiałem na służbie, przyznawał,że zaczynał od marych i amfy, potem skomleli o metadon, bo już nie mieli innej opcji...
Każdy alkoholik z którym rozmawiałem zaczynał od jednego piwka z kumplami ...
Piątkowski (5131 punktów)

>Każdy alkoholik z którym rozmawiałem zaczynał od jednego piwka z kumplami ...
Więc już masz odpowiedź na to co stanie się, gdy narkotyki będą legalne i łatwo dostępne.
KarolG (2892 punktów)
>>Każdy alkoholik z którym rozmawiałem zaczynał od jednego piwka z kumplami ...
>Więc już masz odpowiedź na to co stanie się, gdy narkotyki będą legalne i łatwo dostępne.
Przecież to się dzieje mimo zakazu. Narkotyki są łatwo dostępne, a policja nie potrafi zlikwidować tego rynku.
Może więc warto się zastanowić nad innymi rozwiązaniami, a nie brnąć ślepo w jedynie słusznym kierunku.

Thank God, I'm an atheist
Piątkowski (5131 punktów)

>Przecież to się dzieje mimo zakazu. Narkotyki są łatwo dostępne, a policja nie potrafi zlikwidować tego rynku.
>Może więc warto się zastanowić nad innymi rozwiązaniami, a nie brnąć ślepo w jedynie słusznym kierunku.
Należy zając się profilaktyką, przeprowadzać porządne "pogadanki" w szkołach, pokazywać nawet drastyczne materiały, aby pokazać do czego prowadzi uzależnienie, młodzi ludzie winni mieć kontakt z nałogowcami, tak aby mogli z pierwszej ręki dowiedzieć się czymś są dragi i od czego to się zaczyna.
Zalegalizowanie narkotyków, to jak zamiatanie śmieci pod dywan...
30-03-2011 22:32 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Należy zając się profilaktyką, przeprowadzać porządne "pogadanki" w szkołach, pokazywać nawet drastyczne materiały, aby pokazać do czego prowadzi uzależnienie, młodzi ludzie winni mieć kontakt z nałogowcami, tak aby mogli z pierwszej ręki dowiedzieć się czymś są dragi i od czego to się zaczyna.
Myślisz, że to wystarczy. Na pewno pomoże, ale czy wystarczy? Na temat alkoholu są pogadanki, spotkania itp itd.
Jeżeli chodzi o narkotyki, to w mojej szkole też były pogadanki. Dodatkowo przerobiłem całą dostępną wówczas młodzieżową literaturę na ten temat ("My dzieci...", "Gady" itp.). I...?
I mimo wszystko próbowałem marihuany. Raz spróbowałem amfy, ale nie podobało mi się. Dopiero własna refleksja spowodowała, że gdzieś w wieku 20 lat powiedziałem sobie, że więcej nie będę jarał. I po dziś dzień się tego trzymam. Już kilkanaście lat.
Czy ktoś kiedyś badał, na ile takie pogadanki są skuteczne?
>Zalegalizowanie narkotyków, to jak zamiatanie śmieci pod dywan...
Może tak, może nie. Wg mnie legalizując i reglamentując dostęp do miękkich narkotyków łatwiej jest utrudnić dostęp do tych środków osobom poniżej pewnego wieku. Na razie wszyscy idą do dilera, a ten nie patrzy czy sprzedaje trzydziestoletniemu yuppiszonowi, który chce odreagować, czy dzieciakowi z gimnazjum.


Thank God, I'm an atheist
Piątkowski (5131 punktów)

>Może tak, może nie. Wg mnie legalizując i reglamentując dostęp do miękkich narkotyków łatwiej jest utrudnić dostęp do tych środków osobom poniżej pewnego wieku. Na razie wszyscy idą do dilera, a ten nie patrzy czy sprzedaje trzydziestoletniemu yuppiszonowi, który chce odreagować, czy dzieciakowi z gimnazjum.

Menel spod legalnej budki z piwem, też kupi małolatom legalny alkohol, gdy ci mu odpalą działkę na jabola.
Więc legalizacja narkotyków, wcale nie utrudni dostępu do dragów, przez małolaty, zresztą tu chodzi nie tylko o nieletnich, dorośli też nie powinni tego zażywać/palić/wstrzykiwać.
30-03-2011 23:20 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Menel spod legalnej budki z piwem, też kupi małolatom legalny alkohol, gdy ci mu odpalą działkę na jabola.
Owszem, ale i tak kontakt z menelem jest mniej deprawujący niż kontakt z dilerem. To drugie stawia dzieciaka automatycznie w roli przestępcy. Poza tym dla młodzieży, to daje dodatkowy dreszczyk emocji, więc jest tym bardziej atrakcyjne. Kontakt z dilerem łatwo powoduje, że dzieciak sam staje się dilerem (bo on ma dojście, a kumple nie, a też by chcieli przyjarać). A stąd już prosta droga, i wcale nie trzeba być z patologicznej rodziny.
>Więc legalizacja narkotyków, wcale nie utrudni dostępu do dragów, przez małolaty, zresztą tu chodzi nie tylko o nieletnich,
To zależy jak to będzie zorganizowane. Jeżeli będzie można palić trawę wszędzie, to owszem przykład menela działa. Jeżeli jednak, zostanie to ograniczone to koncesjonowanych lokali, to zmienia postać rzeczy.
> dorośli też nie powinni tego zażywać/palić/wstrzykiwać.
Owszem nie powinni. I co? Uważasz, że delegalizacja temu zapobiega. Przecież widać jak na dłoni, że nie. Ja jednak skupiłbym się na młodzieży.


Thank God, I'm an atheist
deili (1140 punktów)
>>Każdy alkoholik z którym rozmawiałem zaczynał od jednego piwka z kumplami ...
>Więc już masz odpowiedź na to co stanie się, gdy narkotyki będą legalne i łatwo dostępne.
Nic się nie stanie ?
Liczba narkomanów spadnie ?
Bo tak wynika ze statystyk, legalne = mniej popularnie.
Piątkowski (5131 punktów)

>Nic się nie stanie ?
>Liczba narkomanów spadnie ?
>Bo tak wynika ze statystyk, legalne = mniej popularnie.

No to przykład z UK, tu policja nie specjalnie wyłapuje narkomanów, więc ogromna rzesza ludzi jara i to codziennie, trawa tańsza jest od paczki fajek.
Efekt tego taki, że normalni ludzie wynoszą się do małych "gett" (luksusowych dzielnic) aby mieszkać we względnie znośnych warunkach z daleka od patologii, oczywiście ta opcja jest dla wybranych, których stać wyłożyć kilkaset tysięcy funtów na dom w takiej dzielnicy, reszta normalnych ludzi (ta uboższa część) musi mieszkać pomiędzy narkomanami i pijakami (lubują się w tanich cidrach, coś w rodzaju naszych jaboli), jak myślisz, fajnie się mieszka na takich dzielnicach? Jest bezpiecznie?
W przeciągu 4 lat, w UK więcej razy miałem zdewastowane auta, niż w PL które uchodziło za kraj "dziki i pełen przestępców", to samo z zaczepkami i bójkami, to samo z wydzieraniem japy na ulicy i robieniem burd, tak wygląda życie w UK w "zwykłej" dzielnicy, w kraju który podobno cieszy się większymi swobodami niż PL...
Większość tych małolatów, która robi burdy jest naćpana, lub napita (albo jedno i drugie), są agresywni, nie interesuje ich nic po za własnym czubkiem nosa.
Tak będzie w PL, jeśli ktoś za w czasu nie zrobi porządku z narkotykami i alkoholem.
KarolG (2892 punktów)
>Każdy ćpun z którym rozmawiałem na służbie, przyznawał,że zaczynał od marych i amfy, potem skomleli o metadon, bo już nie mieli innej opcji...
Każdy alkoholik z którym rozmawiałem zaczynał od piwka, a potem skamlał o bełta.
>Chcesz poznać świat narkotyków, to przestań oglądać durne filmiki o Holandii i przejdź się w nocy po dworcu głównym w jakimś większym mieście, doświadczysz sam tego, czym jest świat narkomanów i narkotyków...
Chodząc po głównym dworcu w moim mieście, niestety najbardziej się obawiam pijaków i tych po amfie, a najmniej najaranych.

Proponuję spojrzeć z dystansu, bo czasem zbyt bliski kontakt z problemem zawęża ogląd sprawy.

Thank God, I'm an atheist
30-03-2011 21:54 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Proponuję spojrzeć z dystansu, bo czasem zbyt bliski kontakt z problemem zawęża ogląd sprawy.

ale przynajmniej wyrabia jakiś pogląd na sprawę w oparciu o doświadczenia, a nie teorię i życzenia ludzi którym się marzy narkotykowy raj...
KarolG (2892 punktów)
>ale przynajmniej wyrabia jakiś pogląd na sprawę w oparciu o doświadczenia, a nie teorię i życzenia ludzi którym się marzy narkotykowy raj...
Doświadczenia osobiste niekoniecznie odzwierciedlają ogólny stan rzeczy.
Nie wiem jaką służbę pełnisz na ulicach UK, ale jeżeli założę, że jesteś policjantem, to oczywistym jest wniosek, że masz kontakt głównie z najcięższymi przypadkami.
Mam więc 2 pytania:
- Jaki jest udział osób stanowiących najcięższe przypadki w ogóle osób sięgających po narkotyki?
- Jak to się ma w porównaniu do grupy osób sięgających po alkohol?

Thank God, I'm an atheist
Piątkowski (5131 punktów)
na "ulicy" pracowałem w Polsce, tu do UK przeniosłem się szukając lepszego życia, ale to co tu zastałem, bardzo odbiegało od tego, co było moim wyobrażeniem o tak "cywilizowanym" kraju jak UK, na dzień dzisiejszy jedynym powodem dla którego tu siedzę, to kwestie finansowe i to, że prowadzę tu działalność gospodarczą.
Z doświadczenia w PL, większość osadzonych w więzieniach miała kontakt z narkotykami i alkoholem, oraz popełniała przestępstwa umyślne będąc pod wpływem ww.
Jak myślisz, co jest najpopularniejszym towarem, który próbują przemycić do więzienia osoby odwiedzające osadzonych? Narkotyki i sterydy.
Piszesz o kontakcie najcięższymi przypadkami, to nie najcięższe, to się tu stało normą...nie wypadkiem. Pokolenia nierobów zbijających bąki, żyjących na hojnym socjalu państwa, jedyną ich rozrywką jest odurzanie się, czy to alkoholem czy narkotykami, a jak nie starcza benefitów, to kradną, dewastują, lub dokonują rozbojów. Oczywiście warunkiem dobrego socjala, jest posiadanie stada dzieci, więc taka patologia, "wychowuje" kolejne pokolenia nierobów i ćpunów.
30-03-2011 22:52 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
A nie uważasz że znaczna większość ludzi która ma kontakt z alkoholem czy narkotykami jest normalna ?
Czy nie uważasz że problemem w UK jest właśnie socjal a nie używki które są uzupełnieniem życia marginesu ?
I ostatnie pytanie, jesteś trzeźwym alkoholikiem lub miałeś problem z nadużywaniem innych używek ?
Wybacz to bezpośrednie pytanie, ale twoje argumenty są identyczne z tyki które wyniósł przyjaciel właśnie z AA.
Jeśli tak to gratuluję wyjścia z nałogu, jednak to że miałeś problem nie uprawnia Cię do narzucania swojej woli innym chcąc chronić ich przed własnymi błędami.
30-03-2011 23:03 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
nie, nie jestem z klubu AA i nie brałem narkotyków, wystarczającą lekcją, aby się od tego trzymać z daleka, było to co obserwowałem w okół siebie, czyli to co działo się z kolegami z "podwórka" i to co widziałem, patrolując ulice.
Narkotyki i tanie cidry to sens życia większości beneficiarzy, a socjal to tylko środek, w otrzymywaniu funduszy na kolejne porcje towaru. Likwidacja socjala, spowodowałaby gwałtowny wzrost przestępczości w UK, więc mają tu patową sytuację, z jednej strony tną wydatki na policję, z drugiej, starają się nie ucinać zbytnio zasiłków, aby cała ta patologia, nie wylazła na ulicę.
Walcząc z narkotykami, nie mam bezpośrednio na myśli chronić innych (pośrednio owszem), tylko siebie i moją rodzinę, przed tymi którzy zażywają to świństwo i stwarzają zagrożenie. Tak racjonalna forma egoizmu, gdzie martwiąc się o własny tyłek, można pomóc innym i uczynić świat lepszym.
KarolG (2892 punktów)
>Z doświadczenia w PL, większość osadzonych w więzieniach miała kontakt z narkotykami i alkoholem, oraz popełniała przestępstwa umyślne będąc pod wpływem ww.
Alkohol jest dozwolony, a narkotyki nie. Mimo to większość osadzonych miała kontakt z jednym i drugim. Wobec tego legalizacja nie ma wpływu.
>Pokolenia nierobów zbijających bąki, żyjących na hojnym socjalu państwa, jedyną ich rozrywką jest odurzanie się, czy to alkoholem czy narkotykami, a jak nie starcza benefitów, to kradną, dewastują, lub dokonują rozbojów. Oczywiście warunkiem dobrego socjala, jest posiadanie stada dzieci, więc taka patologia, "wychowuje" kolejne pokolenia nierobów i ćpunów.
Tak samo jak u nas. Menele i ćpuny żyją z MOPSU (albo na koszt mamusi) i tak to się kręci. Tak samo jak w UK produkują dzieci, które powielają schemat.
Nie znam sytuacji w UK, tak dobrze jak Ty, ale mam wrażenie, że tam dokłada się jeszcze problem imigrantów z 3 Świata z ich nieprzystosowaniem kulturowym.
Socjal i multi-kulti...


Thank God, I'm an atheist
Piątkowski (5131 punktów)
tyle, że żyjąc tu około 4 lata, ani razu nie tłukłem się z emigrantem z 3-go świata,ale za to z prze-ćpanymi i przepitymi rdzennymi mieszkańcami.
Na materiałach z CCTV, hołota dewastująca nasze auta, podpalająca garaże sąsiada, drąca pyski pod oknami, to rdzenni mieszkańcy (specyficzny akcent South Yorkshire) i wszyscy byli biali (bo wnioskuje z twojego postu, że kwestia koloru skory ma dla Ciebie jakieś znaczenie).

>Alkohol jest dozwolony, a narkotyki nie. Mimo to większość osadzonych miała kontakt z jednym i drugim. Wobec tego legalizacja nie ma wpływu.
Błędny wniosek wyciągasz, to pokazuje skalę problemu, że ludzie częściej "rozrabiają", będąc pod wpływem używek, więc stopniowa eliminacja narkotyków i ograniczenie dostępu do alkoholu, spowoduje, zmniejszenie się liczby przestępstw.
KarolG (2892 punktów)
>tyle, że żyjąc tu około 4 lata, ani razu nie tłukłem się z emigrantem z 3-go świata,ale za to z prze-ćpanymi i przepitymi rdzennymi mieszkańcami.
A jakbyś przeszedł się do innej dzielni?
>bo wnioskuje z twojego postu, że kwestia koloru skory ma dla Ciebie jakieś znaczenie
Rdzenni mieszkańcy dzisiaj niekoniecznie są biali. Kwestia koloru skóry nie ma dla mnie znaczenia, ale jak chcesz mi przywalić od rasisty to proszę bardzo. Wolałbym jednak abyś nie nadinterpretował tego co piszę, bo póki co ja się staram dyskutować, a nie dowalać.
>>Alkohol jest dozwolony, a narkotyki nie. Mimo to większość osadzonych miała kontakt z jednym i drugim. Wobec tego legalizacja nie ma wpływu.
>Błędny wniosek wyciągasz, to pokazuje skalę problemu, że ludzie częściej "rozrabiają", będąc pod wpływem używek, więc stopniowa eliminacja narkotyków i ograniczenie dostępu do alkoholu, spowoduje, zmniejszenie się liczby przestępstw.
Ja jednak sądzę, że jesteś nadmiernym optymistą. Używek nie wyeliminujesz. Nie ma takiej możliwości. Co za problem robić bimber? Nawet norweski rząd odpuścił i zezwala na pędzenie na własny użytek, byle tym obywatele nie handlowali. To samo z innymi środkami. Nie będzie trawy, to będą zbierać grzybki. Butapren też zdelegalizujesz?


Thank God, I'm an atheist
Piątkowski (5131 punktów)
inne dzielnice nie są wiele lepsze, chyba ze stać cię na mieszkanie w "dobrej" dzielnicy.

Co do butaprenu, to w UK, w sumie jest zbanowany, dla każdego poniżej 18 lat, to samo z sprayami do malowania, ostrzami wszelakiej maści, rozpuszczalniki, denaturat, nawet zapałkami i zapalniczkami. (prowadzę sklep z narzędziami i mały serwis PC, więc muszę pilnować się, aby nie sprzedać czegoś małolatowi, co mogło by być niezgodne z prawem)
Problemem są narkotyki i alkohol. To są główne przyczyny przemocy i wybryków chuligańskich.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Problemem są narkotyki i alkohol. To są główne przyczyny przemocy i wybryków chuligańskich.
>
Palacz marihuany agresywny? Wolne żarty. Nie mieszajmy pojęć. Narkotyki to bardzo szerokie pojęcie i nie działają wszystkie w ten sam sposób. Amfetamina to nie LSD, marihuana to nie kokaina. Alkohol to alkohol i bez względu na rodzaj, w odpowiednich dawkach robi z człowiekiem to samo. Rzuca na glebę.

pl.m.wikipedia.org/wiki/Alkohol_etylowy
pl.m.wikipedia.org/wiki/Marihuana
pl.m.wikipedia.org/wiki/Amfetamina
pl.m.wikipedia.org/wiki?search=LSD
pl.m.wikipedia.org/wiki?search=Kokaina
Piątkowski (5131 punktów)

>Palacz marihuany agresywny? Wolne żarty. Nie mieszajmy pojęć. Narkotyki to bardzo szerokie pojęcie i nie działają wszystkie w ten sam sposób. Amfetamina to nie LSD, marihuana to nie kokaina. Alkohol to alkohol i bez względu na rodzaj, w odpowiednich dawkach robi z człowiekiem to samo. Rzuca na glebę.

A co z palaczem nałogowym, któremu zabrakło kasy na towar? Nadal jest łagodny jak baranek?
Tibor (1012 punktów)
>Każdy ćpun z którym rozmawiałem na służbie, przyznawał,że zaczynał od marych i amfy,
No właśnie jak mówiłem, powielasz jakieś idiotyczne przekazy. Piszemy o legalizacji miękkich narkotyków, a amfetamina się do nich nie zalicza. Ponadto wywodzenie uzależnienia od np heroiny od prób z marihuaną jest ewidentnym nadużyciem, maniaków od "opiekowania" się tępym ludem, który nie wie co jest dla niego dobre. Nikt nie zostaje uzależnionym w tym wypadku ćpunem dlatego, że kiedyś wypalił skręta. Został narkomanem bo miał psychofizyczne predyspozycje do wpadania w nałogi.
Piątkowski (5131 punktów)
A Ty i inni zwolennicy narkotyków, oczywiście jesteście "niepodatni" na nałogi, Wy tylko lubicie sobie przyjarać tak dla zabawy i pewnie nie grozi wam żadne niebezpieczeństwo...
PS "opiekownie się ludem", to nie tylko zakazywanie narkotyków, to ochrona ludzi, przed tymi którzy je biorą, lub zachęcają do brania.
PS rozumiem, że sformułowani "tępy lud", tyczy się ludzi "nieoświeconych" przez "dobroczynny" wpływ maryśki na ich umysł...
Tibor (1012 punktów)
>A Ty i inni zwolennicy narkotyków, oczywiście jesteście "niepodatni" na nałogi, Wy tylko lubicie sobie przyjarać tak dla zabawy i pewnie nie grozi wam żadne niebezpieczeństwo...
Jeśli zamierzam przypalić sobie "tak dla zabawy" to grozi mi straszne niebezpieczeństwo - mogę się oparzyć w palec.

>PS rozumiem, że sformułowani "tępy lud", tyczy się ludzi "nieoświeconych" przez "dobroczynny" wpływ maryśki na ich umysł...
Źle rozumiesz, ma tutaj zastosowanie (uwaga będzie trudne słowo) "ironia".
31-03-2011 10:17 
 Ocena-1 na 3
Piątkowski (5131 punktów)

>Jeśli zamierzam przypalić sobie "tak dla zabawy" to grozi mi straszne niebezpieczeństwo - mogę się oparzyć w palec.
Albo np wsiąść za kierownicę auta i wykazać się ułańską fantazją.
>Źle rozumiesz, ma tutaj zastosowanie (uwaga będzie trudne słowo) "ironia".
Ty też nie zauważyłeś ironi, no cóż, narkotyki, przytępiają zmysły.
Tibor (1012 punktów)

>>Źle rozumiesz, ma tutaj zastosowanie (uwaga będzie trudne słowo) "ironia".
>Ty też nie zauważyłeś ironi, no cóż, narkotyki, przytępiają zmysły.
To już nie jest ironia, lecz pomówienie
Skoro Ty możesz mi wytykać, nie znając mnie, jakieś pro narkomańskie zapędy, nie potrafiąc oddzielić poglądów od osoby to jestem równie uprawniony by: zauważyć, że ty mimo nie brania narkotyków jesteś tak "przytępiony", że narkotykami spowodowana śmierć choć kilku szarych komórek mogłaby w Twoim przypadku równać się samobójstwu.
>>Jeśli zamierzam przypalić sobie "tak dla zabawy" to grozi mi straszne niebezpieczeństwo - mogę się oparzyć w palec.
>Albo np wsiąść za kierownicę auta i wykazać się ułańską fantazją.
Nie wsiadam po piwie więc nie przyjdzie mi do głowy żeby wsiąść po zażyciu.
Ale mogę dać w pysk kołkowi, który jest intelektualną konserwą i sprawia, że dowcipy o policjantach wydają się być prawdziwe, choć jednak nie. To najchętniej zrobiłbym na trzeźwo.
przepraszam wszystkich (z wyjątkiem adresata) za brak asertywności w mojej wypowiedzi. Jestem gotów przyjąć wymierzoną mi przez moderację karę.
31-03-2011 13:09 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Mam nadzieję, że to już koniec publicznej wymiany zdań.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Piątkowski (5131 punktów)

>Ale mogę dać w pysk kołkowi, który jest intelektualną konserwą i sprawia, że dowcipy o policjantach wydają się być prawdziwe, choć jednak nie. To najchętniej zrobiłbym na trzeźwo.
Jak widać, jestes dość agresywny, więc narkotyki i alkohol w takim wypadku były by dodatkowo wybuchową mieszanką, zapewne prowadzącą przed oblicze temidy.
Nie potrafisz panować nad emocjami, a chcesz legalizacji narkotyków?
31-03-2011 13:42 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Koniec dyskusji tym tonem. Raz już upominałam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-04-2011 10:27 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>Ale mogę dać w pysk kołkowi, który jest intelektualną konserwą i sprawia, że dowcipy o policjantach wydają się być prawdziwe, choć jednak nie. To najchętniej zrobiłbym na trzeźwo.
>Jak widać, jestes dość agresywny, więc narkotyki i alkohol w takim wypadku były by dodatkowo wybuchową mieszanką, zapewne prowadzącą przed oblicze temidy.
>Nie potrafisz panować nad emocjami, a chcesz legalizacji narkotyków?
Nie jestem agresywny, a za brak asertywności mojej wypowiedzi już przeprosiłem, tym samym uważam temat za zamknięty.

Co do braku panowania nad emocjami i dążeniem do legalizacji miękkich narkotyków - nie bardzo rozumiem jak jedno z drugim jest powiązane. Jeśli nie potrafię panować nad emocjami (co jest nieprawdą)to jestem tak samo niebezpieczny dla otoczenia na trzeźwo jak i po wypiciu piwka, a dużo bardziej niż po wypaleniu skręta. Medycznie potwierdzone działanie THC, lekki stan euforyczny, delikatne zaburzenia percepcji i uczucie głębokiego relaksu. Już ktoś o tym napisał, że THC nie wzbudza agresji.
@Konowal
>>2. Legalizacja prostytucji:
>>a) była zawsze, jest i będzie
>To zróbmy żeby nie było - a nie idźmy dalej tą drogą. Argument beznadziejny.
A dlaczegóż mielibyśmy robić tak żeby nie było. W przypadku legalizacji w znacznym stopniu lub całkowicie wypleni się "przymusowość" prostytucji. Wobec tego stanie się to usługą jak wiele innych. I jeśli ktoś zostaje prostytutką lub hmmm prostytutem z własnej woli i własnego wyboru to dlaczego mielibyśmy mu/jej tego bronić. Z własnym ciałem każdy ma prawo robić co mu się żywnie podoba, więc jeśli ktoś ma zamiar kupczyć swoimi wdziękami to należy mu to umożliwić by mógł/ła to robić w warunkach nie urągających człowieczeństwu.
31-03-2011 13:08 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Ty też nie zauważyłeś ironi, no cóż, narkotyki, przytępiają zmysły.
Powstrzymaj się od uwag ad personam. To było bardzo obraźliwe.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-03-2011 17:30 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Nie sposób dokładnie określić strat jakie ponosimy z powodu legalnych używek, ale na pewno sa ogromne, a korzyści ze sprzedaży, głównie pozostają w kieszeniach koncernów.

Zwłaszcza akcyza

Pomyśl jakie problemy mamy w związku z samochodami - jakie koszty leczenia. Człowiek ma samochód i przestaje się ruszać - choroby krążenia. Wdycha spaliny - choroby krążenia i płuc. Cena benzyny - depresja.

A ciasteczka? Ciasteczka nie są nikomu potrzebne, a zobacz jak rujnują zdrowie obywateli - od próchnicy, po cukrzycę, choroby układu krążenia, itp.

Spożywajmy jedynie ryż i suche liście!

>Leczenie z uzależnień, obniżona sprawnośc fizyczna i psychiczna ludzi zażywających/spożywających, wpływ na przyszłe potomstwo, to są ogromne straty i zyski z żadnej akcyzy tego nie naprawią.

Wszystko czego używamy ma wpływ na przyszłe potomstwo. Zakazać telewizorów i komputerów by wypadało, bo rodziny nam elektronowacieją!

>Zamiast walczyć o ograniczanie spozycia alkoholu i palenia papierosów, ktoś chce iść na łatwiznę i zalegalizowac dragi, to nienajlepszy pomysł...

No więc powiedzmy sobie wprost, że musi tu być spójność. Albo zezwalamy ludziom na używanie szkodliwych substancji/przedmiotów na własne życzenie, albo nie. Jeśli zakazujemy, to należy wycofać - samochody, telewizory, komputery, papierosy, alkohol, cukierki, ciastka, torty, pączki, kawę, napoje energetyczne, sterydy, paracetamol, liny do skoków na bungee, beemiksy, narty, konie itd. Lista szkodliwych dla człowieka rzeczy jest bardzo długa.

A jeśli nie... to co do diabła komuś przeszkadzają narkotyki? Na chwilę obecną samochody zabijają więcej ludzi niż jakakolwiek używka.
30-03-2011 17:37 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
Posiadanie pojazdów, komputerów, samolotów, choć niesie ze sobą pewne zagrożenia, to w stosunku jakie przynosi wymierne (i nie tylko) korzyści dla ludzkości jest bezsprzeczne.
Co dają narkotyki nam jako społeczeństwu? Ile zyskujemy korzystając z nich, a ile tracimy?
30-03-2011 17:56 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Co dają narkotyki nam jako społeczeństwu? Ile zyskujemy korzystając z nich, a ile tracimy?

No widzisz, wreszcie jakaś racjonalna wypowiedź.

Cały bajer polega na tym, że akurat guzik powinna obchodzić nas organizacja życia innych ludzi. Wisi mi szczerze, że mój sąsiad, zamiast zajmować się rzeczami mogącymi rozwinąć jego umiejętności, tudzież wpłynąć korzystnie na zdrowie - marszczy sobie freda.

Tak to już jest, że nawet te wspaniałe komputery i telewizory, nie mówiąc o samochodach, nie służą jedynie jedynym słusznym celom - a co więcej, w większości służą jedynie bzdetom. Jakiś odsetek faktycznie na nich pracuje, używa ich do opracowywania nowych technologii, tudzież po prostu usprawniają mu pracę. Ale większość nie używa tych rzeczy.

Często jedynymi wymiernymi korzyściami jest czysta przyjemność - okupiona zdrowiem użytkownika, ale to jego zdrowie w końcu.
30-03-2011 18:31 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
Aby taki pomysł wypalił, należało by porzucić humanizm, na rzecz walki o przetrwanie niczym w dżungli.
Jeśli ktoś ćpa, to jest leczony z moich podatków, więc ja tracę szanse na lepsze terapie np nowotworów, bo jakiś palant musi wyjść z nałogu, aby to naprawić, należało by mieć indywidualne ubezpieczenia w prywatnych firmach, tylko skąd ćpuny by miały kasę na takie ubezpieczenia i kto by im je sprzedał, wiedząc ze ci ludzie na 99% będą jak wrzut na tyłku dla ich finansów? Więc byli by bez ubezpieczenia, pozbawieni opieki zaczęli by zdobywać środki na życie i leczenie w najprostszy sposób, czyli żebractwo, ci bardziej zdesperowani używali by przemocy w celu osiągnięcia korzyści... Chcesz cofnąć nas do epoki kamienia łupanego, tylko z powodu substancji, która oszukuje nasz mózg i wydaje nam się, że czujemy się po niej lepiej?
30-03-2011 19:24 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Aby taki pomysł wypalił, należało by porzucić humanizm, na rzecz walki o przetrwanie niczym w dżungli.

Dokładnie tak. Bo jakie są wymierne korzyści z istnienia teatrów np.? Żadne.

>Jeśli ktoś ćpa, to jest leczony z moich podatków, więc ja tracę szanse na lepsze terapie np nowotworów,

No więc widzisz... Ty możesz robić rozmaite szkodliwe dla zdrowia rzeczy i uważasz, że ludzie są zobligowani do płacenia na Twoje leczenie, bo nie bierzesz narkotyków? Zastanów się, czy faktycznie masz jakiś super zdrowy tryb życia. I skąd ten nowotwór ma się wziąć? Od zdrowego odżywiania?

A może pijesz kawusię?

Tak to już jest w tym chorym systemie, że nikt nie ma porządnej opieki. Teraz też utrzymujemy leczenie ćpunów.

>aby to naprawić, należało by mieć indywidualne ubezpieczenia w prywatnych firmach, tylko skąd ćpuny by miały kasę na takie ubezpieczenia i kto by im je sprzedał,

Odwołujesz się do jakichś dziwacznych stereotypów dotyczących osób przyjmujących narkotyki - faktem jest, że wiele osób nadużywających narkotyków ma pieniądze i nie są wcale nie wiadomo jakimi wyrzutkami społecznymi. To normalni, zarabiający ludzie.

>wiedząc ze ci ludzie na 99% będą jak wrzut na tyłku dla ich finansów?

Nie wolno marnować pieniędzy na leczenia, ale widzę, że Waćpan pozwolił sobie na zmarnowanie pieniędzy na naukę... przepraszam - co to jest "wrzut na tyłku"?

>Więc byli by bez ubezpieczenia, pozbawieni opieki zaczęli by zdobywać środki na życie i leczenie w najprostszy sposób, czyli żebractwo, ci bardziej zdesperowani używali by przemocy w celu osiągnięcia korzyści...

Tylko w wypadku najazdu obcych. Jak na razie państwo funduje zabawę alkoholikom.
30-03-2011 20:04 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Odwołujesz się do jakichś dziwacznych stereotypów dotyczących osób przyjmujących narkotyki - faktem jest, że wiele osób nadużywających narkotyków ma pieniądze i nie są wcale nie wiadomo jakimi wyrzutkami społecznymi. To normalni, zarabiający ludzie.

Ilu ćpunów w życiu widziałeś? Z iloma używającymi "twardych" narkotyków rozmawiałeś?
Widziałeś kiedyś martwego ćpuna w dworcowym kiblu?

Jak myślisz, czy ulicę będą bezpieczniejsze, gdy ludzie uzyskają łatwy i tani dostęp do narkotyków? Wystarczy pijaków na drogach publicznych, którzy powodują wypadki, dojdą do tego stada, naćpanych ludków, którzy wyjdą z założenia,że skoro narkotyki są legalne, to nie mogą być niebezpieczne...
Każda kolejna używka w stylu narkotyków, czy alkoholu, to kolejny problem z jakim będziemy się zmagać, a legalizacja narkotyków wcale nam nie pomoże w zwalczaniu narkomani.
Narkotyki mają swoją cenę, a skoro uzależniają, to tą cenę będzie można utrzymywać na wysokim poziomie, bo ludzie którzy wpadną w sidła nałogu, będą musieli je kupować. Jak nie będą mieli pracy, to będą zdobywać narkotyki na drodze przestępstwa.
30-03-2011 20:37 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Ilu ćpunów w życiu widziałeś? Z iloma używającymi "twardych" narkotyków rozmawiałeś?

Wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że marihuana nie jest "twardym" narkotykiem, oraz że spożywanie miękkich narkotyków nie oznacza natychmiastowo potrzeby brania narkotyków twardych.

Ale wiesz... taka np. kokaina. Freud był kokainistą, i mimo że pierdoły gadał, to i tak o człowieku wiedział więcej niż informatyk. Ojciec psychiatrii mówił coś zabawnego odnośnie kokainy - "nie uzależnia". No i faktycznie, nie uzależniło go.

Twarde narkotyki... Mickiewicz był ćpunem, Słowacki był ćpunem, Wilde zdaje się również.

>Widziałeś kiedyś martwego ćpuna w dworcowym kiblu?

Widziałeś kiedyś kogoś, kogo zabiła marihuana?

>Jak myślisz, czy ulicę będą bezpieczniejsze, gdy ludzie uzyskają łatwy i tani dostęp do narkotyków?

Powiem Ci tak - po pierwsze, ulice już są pełne ludzi, którzy mają łatwy i tani dostęp do narkotyków. Po drugie - powiedz mi proszę - z kim jest łatwiej wygrać - z otumanionym, zapitym gościem, czy z gościem, który jest trzeźwy?

I przede wszystkim - spotkałeś kiedyś człowieka, który szuka zaczepki po marihuanie?

>Wystarczy pijaków na drogach publicznych, którzy powodują wypadki, dojdą do tego stada, naćpanych ludków, którzy wyjdą z założenia,że skoro narkotyki są legalne, to nie mogą być niebezpieczne...

Już tak myślą. Nie od dziś wiadomo natomiast, że alkohol nie pomaga w jeździe samochodem, a pijaków jakoś od tego nie ubywa.

>Każda kolejna używka w stylu narkotyków, czy alkoholu, to kolejny problem z jakim będziemy się zmagać, a legalizacja narkotyków wcale nam nie pomoże w zwalczaniu narkomani.

Bo nikt nie powinien jej zwalczać - jej się zwalczyć po prostu nie da.

>Narkotyki mają swoją cenę, a skoro uzależniają, to tą cenę będzie można utrzymywać na wysokim poziomie, bo ludzie którzy wpadną w sidła nałogu, będą musieli je kupować. Jak nie będą mieli pracy, to będą zdobywać narkotyki na drodze przestępstwa.

Jeśli cena będzie wysoka, to nie kupią dużo i się nie uzależnią

Operujesz na stereotypach z zeszłego stulecia, gdzie "narkoman"=przestępca.

Kawa też jest droga, ludzie się uzależniają, potrzebują coraz wiekszych dawek, ale jakoś nie widzę kawoszy napadających na sklepy, ciułających na kolejną "działkę".
30-03-2011 20:48 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)

>Widziałeś kiedyś kogoś, kogo zabiła marihuana?
Znam ludzi, którzy spowodowali wypadki pod wpływem narkotyków, więc marihuana zabija, choć w pośredni sposób.

>Powiem Ci tak - po pierwsze, ulice już są pełne ludzi, którzy mają łatwy i tani dostęp do narkotyków. Po drugie - powiedz mi proszę - z kim jest łatwiej wygrać - z otumanionym, zapitym gościem, czy z gościem, który jest trzeźwy?

Próbowałeś kiedyś zastosować chwyty obezwładniające na osobie pod wpływem alkoholu lub narkotyków?
Jak nie, to musisz tego doświadczyć, wykręcasz komuś rękę do granic fizycznych możliwości, a taki typ nie specjalnie na to reaguje, trzeźwy wył by z bólu.

>I przede wszystkim - spotkałeś kiedyś człowieka, który szuka zaczepki po marihuanie?
Mieszkam w UK w dzielnicy gdzie jest sporo ludzi na benefitach, nawet sąsiedzi z góry to para narkomanów jarających nałogowo zioło i zarówno oni, jak ich znajomi szukają zaczepki i są dość uciążliwi, między innymi z tego powodu mam CCTV monitorujące zaplecze domu i moje auta.

>Bo nikt nie powinien jej zwalczać - jej się zwalczyć po prostu nie da.
Religii też nie zwalczysz, a jednak są tu ludzie, którzy z nią walczą, w takim razie po co to robią, dla zabawy, czy może dlatego, bo wierzą, że człowiek może być bardziej ludzki?
spellbinder (8577 punktów)
>Znam ludzi, którzy spowodowali wypadki pod wpływem narkotyków, więc marihuana zabija, choć w pośredni sposób.

A ja znam ludzi, którzy spowodowali wypadki nie będąc wcale pod wpływem żadnych środków odurzających... Ale o czym to ma świadczyć? Prawo nie zezwala na prowadzenie pojazdu "pod wpływem".

>Próbowałeś kiedyś zastosować chwyty obezwładniające na osobie pod wpływem alkoholu lub narkotyków?

Nie. Ale po mordzie raz pijakowi dałem. I co jeszcze zabawniejsze - on potem nawet nie pamiętał kto mu przywalił:D

>Jak nie, to musisz tego doświadczyć, wykręcasz komuś rękę do granic fizycznych możliwości, a taki typ nie specjalnie na to reaguje, trzeźwy wył by z bólu.

Czyli mówisz Waść o "zalanym w trupa"? Bo jeśli tak, to wyjaśnij mi - po co leżącemu na ziemi facetowi (ewentualnie zamaszyście się zataczającemu) wykrecać rękę? Nie lepiej sobie po prostu pójść?

>zarówno oni, jak ich znajomi szukają zaczepki i są dość uciążliwi, między innymi z tego powodu mam CCTV monitorujące zaplecze domu i moje auta.

To się po prostu nazywa sąsiedzi. Nie trzeba jarać, żeby sąsiada nie lubić

>Religii też nie zwalczysz, a jednak są tu ludzie, którzy z nią walczą, w takim razie po co to robią, dla zabawy, czy może dlatego, bo wierzą, że człowiek może być bardziej ludzki?

Dlaczego niby "religii nie zwalczysz"? Trudność w zwalczaniu używek polega na tym, że pacjent od razu ma odpowiedź od organizmu. Od razu wie czy przyjmowanie jest cacuś, czy nie cacuś. Religia czegoś takiego nie daje - jest jedynie sposobem manipulacji.

"człowiek bardziej ludzki"... piękne. Ale popatrzmy na to, na czasy kiedy człowiek był faktycznie ludzki - bez cywilizacji. Jak to jest, że każda kultura wynalazła sobie jakieś coś do odurzania się? Czyż to nie esencja ludzkości własnie?
30-03-2011 22:25 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Czyli mówisz Waść o "zalanym w trupa"? Bo jeśli tak, to wyjaśnij mi - po co leżącemu na ziemi facetowi (ewentualnie zamaszyście się zataczającemu) wykrecać rękę? Nie lepiej sobie po prostu pójść?
Poczytaj o chwytach transportowych, używanych jako ŚPB, w przypadku stawiania biernego oporu. Jakoś pijaka leżącego na śniegu trzeba dostarczyć do szpitala, albo na wytrzeźwiał-kę.
Ludzie mocno "zalani" , to nie tylko ci co leżą plackiem, często całkiem sprawnie się poruszają i walczą, a Ty jako fusz musisz jakoś ich obezwładnić.
Czasem są tak silni i odporni na ból, że w dwóch ciężko było takich okiełznać.
W brew pozorom, alkohol i narkotyki utrudniają podjęcie interwencji, tacy ludzie są nieobliczalni, nie mają żadnych hamulców.
Rigoletto (3891 punktów)
>W brew pozorom, alkohol i narkotyki utrudniają podjęcie interwencji, tacy ludzie są nieobliczalni, nie mają żadnych hamulców.

Piszesz cały czas "alkohol i narkotyki", ale przecież narkotyk narkotykowi nie równy. Już dawno wiadomo, że część narkotyków jest mniej szkodliwa dla organizmu, niż alkohol - m. in. marihuana. Dlaczego nie zalegalizować te mniej szkodliwe używki, skoro alkohol jest legalny?
31-03-2011 09:31 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Piszesz cały czas "alkohol i narkotyki", ale przecież narkotyk narkotykowi nie równy. Już dawno wiadomo, że część narkotyków jest mniej szkodliwa dla organizmu, niż alkohol - m. in. marihuana. Dlaczego nie zalegalizować te mniej szkodliwe używki, skoro alkohol jest legalny?
Dlaczego nie? Bo to będzie kolejny problem, który dostanie etykietkę legalności.
Jak masz auto z przebitym kołem, to naprawiasz przebite, czy przebjasz kolejne żeby auto równo stało i z daleka wyglądało, że jest OK?
Tibor (1012 punktów)
>Jeśli ktoś ćpa, to jest leczony z moich podatków, więc ja tracę szanse na lepsze terapie np nowotworów, bo jakiś palant musi wyjść z nałogu,
Jeśli ktoś jest idiotą, i nie widać szans na zmianę jego intelektualnych dyspozycji, to i tak go edukujemy z moich m.in. podatków, a mógłbym za to mieć bezpłatne studia.
Takie są elementarne zasady współżycia społecznego.
31-03-2011 08:57 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>>Jeśli ktoś ćpa, to jest leczony z moich podatków, więc ja tracę szanse na lepsze terapie np nowotworów, bo jakiś palant musi wyjść z nałogu,
>Jeśli ktoś jest idiotą, i nie widać szans na zmianę jego intelektualnych dyspozycji, to i tak go edukujemy z moich m.in. podatków, a mógłbym za to mieć bezpłatne studia.

Dlatego obecny system, gdzie człowiek nie odpowiada za siebie to patologia. Nie ma wolności bez odpowiedzialności.
31-03-2011 09:10 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>Dlatego obecny system, gdzie człowiek nie odpowiada za siebie to patologia. Nie ma wolności bez odpowiedzialności.
Z tym się zgadzam, mit "państwa opiekuńczego" winniśmy już dawno między bajki włożyć.
Piątkowski (5131 punktów)

>Jeśli ktoś jest idiotą, i nie widać szans na zmianę jego intelektualnych dyspozycji, to i tak go edukujemy z moich m.in. podatków, a mógłbym za to mieć bezpłatne studia.
>Takie są elementarne zasady współżycia społecznego.
Edukujemy, bo chcemy mieć choć cień nadziei, że "coś" z takiego osobnika będzie pożytecznego, jak ma się to do używek, które po za odurzeniem, patologią, przemocą, nieproduktywnością, nie wnoszą nic do społeczeństwa?
DyktaFon (9281 punktów)
>>Nie sposób dokładnie określić strat jakie ponosimy z powodu legalnych używek, ale na pewno sa ogromne, a korzyści ze sprzedaży, głównie pozostają w kieszeniach koncernów.
>Zwłaszcza akcyza

>A jeśli nie... to co do diabła komuś przeszkadzają narkotyki? Na chwilę obecną samochody zabijają więcej ludzi niż jakakolwiek używka.
>

Ale samochody dostarczają akcyzy (pośrednio, przez paliwo).... a to pozwala kusić wyborców np. darmowymi laptopami dla dzieci.... i skutkuje (być może) kolejną kadencją dla darczyńców... Natomiast narkotyki przynoszą korzyści "nie-swoim" (czyli przestępcom, mafii) a to już jest bardzo przykre Dlatego nie liczy się nic innego. Zdrowie ludzi to ich problem.
30-03-2011 16:08 
 Ocena 3 na 3
deili (1140 punktów)
>zalegalizujmy zabójstwa, były są i bedą...a po co marnować kasę na resocjalizację i pobyt w więzieniu...
Dziwny jest twój sposób rozumowania.
Zabójstwo ma to do siebie że dokonuje się go wbrew woli ofiary, to samo dotyczy innych przestępstw.
Legalizacja konkretnych środków nikogo nie zmusza do ich korzystania wbrew jego woli.
Zresztą według mnie z kodeksu karnego powinny zniknąć wszystkie "przestępstwa" które nie powodują szkody dla osób postronnych.

A no i ciekaw jestem czy twój post oznacza chęć delegalizacji alkoholu i tytoniu.
Bo jeśli tak to ok, rozumiem twój punkt widzenia, chodź zupełnie się z nim nie zgadzam.
Bo trzeba by zabronić znacznie większej ilości rzeczy i czynności.
Piątkowski (5131 punktów)
narkotyki też zabijają, nawet jeśli nie bezpośrednio, to przyczyniają się np do popełniania przestępstw, czy do wypadków, tak jak alkohol...
Postaw się w sytuacji dziecka, które ma rodziców codziennie przypalających legalną maryśkę, chciałbyś mieć taki dom?
spellbinder (8577 punktów)
Dostałoby macha i przestałoby mu przeszkadzać
30-03-2011 17:56 
 Ocena 2 na 2
deili (1140 punktów)
>narkotyki też zabijają, nawet jeśli nie bezpośrednio, to przyczyniają się np do popełniania przestępstw, czy do wypadków, tak jak alkohol...
>Postaw się w sytuacji dziecka, które ma rodziców codziennie przypalających legalną maryśkę, chciałbyś mieć taki dom?

Rozumiem że to odpowiedź na pytanie czy jesteś za całkowitą delegalizacją alkoholu i tytoniu.
Zgadza się, nie chciał bym aby moi rodzice zajmowali się mną po narkotykach, tak samo jak po alkoholu. Tak samo jak nie chciał bym być zabity nożem kuchennym, ale to nie oznacza że jestem zwolennikiem delegalizacji narkotyków, alkoholu i noży.

I czy po narkotykach popełnia się więcej przestępstw niż po alkoholu ?
Szczerze nie wiem, ale wątpię, wykluczając oczywiście przestępstwa rodzaju "posiadanie niedozwolonych środków"
Piątkowski (5131 punktów)

>Zgadza się, nie chciał bym aby moi rodzice zajmowali się mną po narkotykach, tak samo jak po alkoholu. Tak samo jak nie chciał bym być zabity nożem kuchennym, ale to nie oznacza że jestem zwolennikiem delegalizacji narkotyków, alkoholu i noży.

Noże są narzędziem niezbędnym nam w codziennym życiu, to że ktoś je wykorzystuje w celu popełnienia przestępstwa to jedno, a zarzywanie narkotyków, z ktorych nie mamy żadnego pożytku, a tylko szkody, to drugie.
>I czy po narkotykach popełnia się więcej przestępstw niż po alkoholu ?
>Szczerze nie wiem, ale wątpię, wykluczając oczywiście przestępstwa rodzaju "posiadanie niedozwolonych środków"

Jak zalegalizują zioło, to zapewne wzrośnie liczba wypadków popełnianych pod jego wpływem.
30-03-2011 19:31 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>zalegalizujmy zabójstwa, były są i bedą...a po co marnować kasę na resocjalizację i pobyt w więzieniu...
Choć rozumiem Twoja intencję, to jednak ten przykład jest absolutnie chybiony, nie na miejscu.

>W przypadku używek trudno mówić o możliwości kontrolowania ich, to one kontrolują nas... do tego każdy chętnie powołuje się na wzrosty wpływów do budżetu
Używki to także kakao i kawa.

>Co do prostytucji to tu faktycznie przydało by się ją zalegalizować...
Sprzedawanie usług seksualnych, czyli uprawianie prostytucji dla własnych korzyści nie jest w Polsce nielegalne. W Polsce karane są stręczycielstwo, kuplerstwo i sutenerstwo (art.204kk).


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Piątkowski (5131 punktów)

>Sprzedawanie usług seksualnych, czyli uprawianie prostytucji dla własnych korzyści nie jest w Polsce nielegalne. W Polsce karane są stręczycielstwo, kuplerstwo i sutenerstwo (art.204kk).
A czy prostytutki mogą zarejestrować się jako 1-osobowe firmy świadczące usługi? Mogą odprowadzać podatek dochodowy i składkę ZUS, oczywiście wpisując dokumentach, że dochód jest z prostytucji?
30-03-2011 22:06 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
>A czy prostytutki mogą zarejestrować się jako 1-osobowe firmy świadczące usługi?
A po co?
>Mogą odprowadzać podatek dochodowy i składkę ZUS, oczywiście wpisując dokumentach, że dochód jest z prostytucji?
Wg prawa nie mogą, choć jednocześnie prawo nie traktuje prostytucji na własny użytek za niedozwoloną. Wystarczy zarejestrować się jako bezrobotny i mieć zagwarantowane wszystkie świadczenia, dlatego z punktu widzenia osoby zajmującej się prostytucją głupotą byłoby płacenie na ZUS 890,00 pln.

   Gdyby państwo pobierało podatek od dochodów pochodzących z prostytucji byłoby w roli sutenera, bo czerpałoby korzyści z cudzego nierządu. Państwo musiałoby samo sobie za ten niedozwolony czyn wymierzyć karę. Dochody z prostytucji nie podlegają opodatkowaniu żadnym podatkiem (PIT, VAT czy innym), gdyż dochody te nie wynikają z zawarcia skutecznej umowy w ujęciu prawnym, bo przedmiotem takiej umowy nie możne być świadczenie usług seksualnych. Dlatego też te usługi są niejako 'nieodpłatnie' wykonywanie np. w agencjach towarzyskich czy salonach masażu, czy przy organizacji imprez, które z kolei podlegają opodatkowaniu.
   Niemal każdy podatnik, który nie może udowodnić źródła swojego dochodu, a nie chce w związku z tym zapłacić 75% podatku dochodowego, może podać, iż pochodzi on z nierządu. Środki pieniężne, które nie pochodzą ze źródeł przychodów opodatkowanych, bądź wolnych od opodatkowania, nie mogą mieścić się w źródłach przychodu wg ustawy podatkowej.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
30-03-2011 22:19 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
więc w interesie państwa i społeczeństwa jest zalegalizowanie prostytucji.
Rafaela (2059 punktów)
>więc w interesie państwa i społeczeństwa jest zalegalizowanie prostytucji.
Prawdopodobnie dodatkowe wpływy do budżetu byłyby duże, ale jak napisałam - wtedy państwo stałoby się sutenerem i dopóki to 'pośrednictwo' będzie karalne, dopóty nie ma mowy o pełnej legalności.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Piątkowski (5131 punktów)

>Prawdopodobnie dodatkowe wpływy do budżetu byłyby duże, ale jak napisałam - wtedy państwo stałoby się sutenerem i dopóki to 'pośrednictwo' będzie karalne, dopóty nie ma mowy o pełnej legalności.
Art. 203. Kto, przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub wykorzystując stosunek zależności lub krytyczne położenie, doprowadza inną osobę do uprawiania prostytucji,

podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Osoba samozatrudniona, z własnej, nie przymuszonej woli, uprawiająca seks za pieniądze (być może lubi, ma duże potrzeby seksualne itp), jakoś nie bardzo pasuje do tego przepisu z Kodeksu Karnego, więc państwo nie było by sutenerem, sutenerem i prostytutką w jednym, była by ta osoba, a sama siebie, chyba nie oskarży o sutenerstwo.
31-03-2011 09:52 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Art. 204, par. 2.
Karze określonej w § 1 podlega, kto czerpie korzyści majątkowe z uprawiania prostytucji przez inną osobę.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
31-03-2011 10:11 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>(...)jakoś nie bardzo pasuje do tego przepisu z Kodeksu Karnego,
Masz rację, bo przecież nie chodzi o podany przez Ciebie przepis art. 203, lecz o przepis artykułu przeze mnie wcześniej przywołanego - 204, par. 2.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Tibor (1012 punktów)
>>Sprzedawanie usług seksualnych, czyli uprawianie prostytucji dla własnych korzyści nie jest w Polsce nielegalne. W Polsce karane są stręczycielstwo, kuplerstwo i sutenerstwo (art.204kk).
>A czy prostytutki mogą zarejestrować się jako 1-osobowe firmy świadczące usługi? Mogą odprowadzać podatek dochodowy i składkę ZUS, oczywiście wpisując dokumentach, że dochód jest z prostytucji?
Mogą świadczyć legalnie usługi, i mogą w rozliczeniu podatkowym wpisać, że ich dochody pochodzą z nierządu. Tym samym są zwolnione z płacenia podatku bo gdyby zapłaciły państwo okazało by się sutenerem. Pisałem już o tym. W tym kontekście rozumiem jak wywiodłeś od stręczycielstwa ZUS i podatek dochodowy - ale to już chyba do działu humor.
>>Widziałeś kiedyś kogoś, kogo zabiła marihuana?
>Znam ludzi, którzy spowodowali wypadki pod wpływem narkotyków, więc marihuana zabija, choć w pośredni sposób.
A ja znam człowieka, który podczas jazdy autem zaczął kichać i uderzył w auto przed nim. Wniosek kichanie może pośrednio zabić, kolejny wniosek usuwajmy kierowcom nosy.
>Edukujemy, bo chcemy mieć choć cień nadziei, że "coś" z takiego osobnika będzie pożytecznego,
Jako były policjant na pewno znasz słowo resocjalizacji i znasz jego znaczenie.
>jak ma się to do używek, które po za odurzeniem, patologią, przemocą, nieproduktywnością, nie wnoszą nic do społeczeństwa?
Używki wbrew temu w co chcesz wierzyć dużo wnoszą. Jedne pozwalają rozładować napięcie np. wieczorna lampka wina, lub skręcik. Inne pozwalają nam się pobudzić np. kawa czy herbata. Używki (niektóre z nich) są w pewnym stopniu patogenne, jednak są one również elementem patologicznych grup społecznych w sensie podtrzymywania statusu członka określonej grupy. Stąd wynika, że Twoje twierdzenie o absolutnej patogenności używek jest do pewnego stopnia bezzasadne.
31-03-2011 08:31 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>W przypadku używek trudno mówić o możliwości kontrolowania ich, to one kontrolują nas... do tego każdy chętnie powołuje się na wzrosty wpływów do budżetu, ale jakoś nikt nie kwapi się podać kosztów leczenia z uzależnienia, spadku wydajności w pracy itp...
Ale chrzanisz. No jeśli używki Ciebie kontrolują to... masz pecha nie znam żadnego terapeuty, który by leczył z używania herbaty albo kawy. Spadek wydajności w pracy ??? a kto Ci qrwa każe jarać w pracy, pić też nie możesz więc o czym rozmawiasz??
>Co do prostytucji to tu faktycznie przydało by się ją zalegalizować... przynajmniej można by ograniczyć handel ludźmi, zadbać o kontrole stanu zdrowia prostytutek itp...
>Nadal pozostanie problem "ochroniarzy", którzy przejmują większośc zysków z prostytucji.
Ktoś i tak (oprócz prostytutek) będzie na tym zarabiał, tylko że zarobki te będą uregulowane. Jednak w myśl źle pojętej moralności państwo nie może na tym zarabiać bo byłoby alfonsem.
>Ludzie mają się rozwijać, a nie degradować, a legalizacja narkotyków to najprostsza droga do upadku.
najlepszy przykład absolutnego upadku i moralnej degrengolady - Holandia, tuż nimi Czechy
Czy Ty kolego wiesz cokolwiek na temat marihuany, czy tylko piszesz bzdety, które właśnie wymyśliłeś? Skutki zdrowotne i społeczne picia alkoholu są nieporównywalnie większe (stosunkowo) niż palenie marihuany. Znasz jakiekolwiek dane na temat przestępstw popełnionych pod wpływem marihuany ?? Znasz dane o kimś, kto z powodu uzależnienia od marihuany popełnił przestępstwo?? Wiesz w ogóle w jaki sposób (w odróżnieniu od alkoholu) uzależnia marihuana? Ilość bzdur/1m2 w Twoich postach przekracza jakiekolwiek dopuszczalne normy. Przepraszam za "argumentum ad personam" ale to było ponad moje siły.
pozdrawiam
31-03-2011 08:43 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>Ale chrzanisz. No jeśli używki Ciebie kontrolują to... masz pecha nie znam żadnego terapeuty, który by leczył z używania herbaty albo kawy. Spadek wydajności w pracy ??? a kto Ci qrwa każe jarać w pracy, pić też nie możesz więc o czym rozmawiasz??

Gdyby talk było, nie mielibyśmy problemu z nałogowcami, więc sam waść chrzanisz, co do pracy, to nałogowcy szybko ją tracą, więc prędzej czy później lądują na bruku, bo żadna normalna firma nie zatrudni ćpuna czy alkoholika.
Pisząc o używkach, pisałem o narkotykach i alkoholu, nie o kawi czy herbacie, no ale jak się nie ma argumentów, to ciągnie się za słówka.
>najlepszy przykład absolutnego upadku i moralnej degrengolady - Holandia, tuż nimi Czechy
Przyjedź pomieszkać do "super wolnej" i "wyluzowanej" UK, gdzie trawa jest tańsza od fajek, może wtedy zrozumiesz, że jednak narkotyki jak i alkohol niezbyt służą społeczeństwu.

PS to Twoje "qrwa" w wypowiedzi, to rozumiem oznaka opanowania i nieagresji spowodowana wypaleniem skręta?
31-03-2011 08:49 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Przyjedź pomieszkać do "super wolnej" i "wyluzowanej" UK, gdzie trawa jest tańsza od fajek, może wtedy zrozumiesz, że jednak narkotyki jak i alkohol niezbyt służą społeczeństwu.

A my zapraszamy do polskiej oazy szczęścia i dobrobytu...
31-03-2011 09:29 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)

>A my zapraszamy do polskiej oazy szczęścia i dobrobytu...
Mieszkałem przez 27 lat, więc mam porównanie, w PL na ulicy jest bezpieczniej niż w UK pełnej monitoringów, przmykającej oko na palenie zioła. CCTV "nie przemawia" do napitych i przećpanych chuliganów, mają to gdzieś i dalej rozrabiają.
Au-gold (42 punktów)

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

Chyba kolumbijskich pesos. Taka byłaby akcyza, że i tak kokosy zostałyby w rękach szarej strefy
TriDzej2 (869 punktów)
>1. Legalizacja miękkich narkotyków, w tym marihuany:
>a) mniej 'szkodzi' niż wódka (tak jak wódka i inne używki 'nie szkodzi' przy zachowaniu kultury
>palenia/picia/itd.)

Papierosy - w czasie ich palenia zawsze powstają szkodliwe związki, zawsze szkodzą, nie zawsze szkodzą od razu.
Alkohol - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
Marihuana - przy paleniu mniej szkodliwa niż papierosy, jednak bardziej niż alkohol.

>b) eliminacja szarej strefy mafii/dilerów - i tak >20% młodych ludzi po to sięga, a musi się stykać
>pośrednio/bezpośrednio z półświatkiem.

Bez sensu. Pracować można oficjalnie, a szara strefa występuje. Wszystko zależy od obciążeń podatkowych. Jak już to OGRANICZENIE szarej strefy.

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

Tu bym prosił o jakieś szacunki, bo na razie to materiał bardziej na kiełbasę (wyborczą).

>2. Legalizacja prostytucji:
>a) była zawsze, jest i będzie

Kradzieże też były, są i będą. Podaję to jako kontrprzykład, który ma podkreślić bezsensowność argumentu.

>b) większe bezpieczeństwo osób się tym parających - eliminacja mafii/szarej strefy.

Patrz 1.b)

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

Patrz 1.c)

Co do KK, to się zgadzam.

>Ot tak - i nikt nawet nie pomyślałby o skoku na OFE

Marzyciel.

>PS> Te wszystkie zmiany i tak są nieuniknione - im szybciej się je wprowadzi tym lepiej.

Śmierć też jest nieunikniona. Dalej idziemy tym tokiem rozumowania?
30-03-2011 17:47 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Papierosy - w czasie ich palenia zawsze powstają szkodliwe związki, zawsze szkodzą, nie zawsze szkodzą od razu.
>Alkohol - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
>Marihuana - przy paleniu mniej szkodliwa niż papierosy, jednak bardziej niż alkohol.

Patrzę i patrzę i patrzę i uśmiech mam coraz większy i większy i większy.

Aż mi się coś nasunęło:
Myślenie - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
Niemyślenie - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
I weź wybierz...

A tak na poważnie, społecznie alkohol jest gorszy w skutkach od innych nałogów. Gdy porównuje się siłę uzależnienia też stawia się go wyżej od "palących używek".
Co do jednego masz rację - daje się go oswoić. Szkoda, że ci, którym się to nie udaje i tak nadrabiają na minus.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 18:22 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
>Patrzę i patrzę i patrzę i uśmiech mam coraz większy i większy i większy.
>Aż mi się coś nasunęło:
>Myślenie - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
>Niemyślenie - z umiarem i przy zachowaniu zdrowego trybu życia nawet korzystnie wpływa na zdrowie.
>I weź wybierz...

Prawda jest taka, że alkohol spożywany z umiarem nie szkodzi a wręcz pomaga. Przykład francuskiego paradoksu tłumaczy się flawonoidami zawartymi w spożywanych napojach alkoholowych. Nawet picie zwykłego piwa z umiarem pomaga, a nie szkodzi.

fakty.inte(*)-zalet-piwa,1079518?source=rss

Pomimo tego że papierosy i marihuana też mają zalety to jednak nie da się ominąć ich wad. Nikotyna jest trująca i nawet korzystanie z e-papierosów tego nie zniweluje. Co do marihuany to negatywnie wpływa na mózg.

>A tak na poważnie, społecznie alkohol jest gorszy w skutkach od innych nałogów. Gdy porównuje się siłę uzależnienia też stawia się go wyżej od "palących używek".

I tu się zgodzę. Moim zdaniem wynika to z tego, że łatwiej wypić niż wypalić za dużo.

>Co do jednego masz rację - daje się go oswoić. Szkoda, że ci, którym się to nie udaje i tak nadrabiają na minus.

I dla tych ludzi nie powinno być żadnej taryfy ulgowej.
Fudal (105 punktów)
Codziennie spotykam się z tym "półświatkiem". Ot, dziś chociażby, kolega w szkolnej toalecie skręcał sobie blanta, a jak się przy tym cieszył... Sam w swoim krótkim życiu zdążyłem napalić i nawciągać się różnorakich używek, żałuje tego. Dziś na podstawie swoich doświadczeń i obserwacji w kwestii marihuany nasuwa mi się jedna myśl - zło. A na zło nie wolno się godzić nigdy. I proszę mi nie mówić, że przesadzam, że marihuana nie jest taka szkodliwa etc. znam te frazesy doskonale, znam też doskonale skutki palenia "zielska"... Argument, że po legalizacji nikt nikogo nie będzie zmuszał do zażywania tzw. miękkich narkotyków, jest co-najmniej durny - 13sto letni gimnazjalista z pewnością nie wie będzie w stanie oprzeć się pokusie zapalenia "patyka".
A co do alkoholu, cóż jest on już tak głęboko wpisany w naszą codzienność, że delegalizacja go jest, zwyczajnie, niemożliwa (co oczywiście nie zmienia faktu, że jest ogromnie szkodliwy).


>PS> Te wszystkie zmiany i tak są nieuniknione - im szybciej się je wprowadzi tym lepiej.

Legalizacja tzw. miękkich narkotyków nie jest wyznacznikiem nowoczesności państwa...
Konowal (6291 punktów)
>1. Legalizacja miękkich narkotyków, w tym marihuany:
>a) mniej 'szkodzi' niż wódka (tak jak wódka i inne używki 'nie szkodzi' przy zachowaniu kultury
>palenia/picia/itd.)

to że coś jest mniej szkodliwe nie znaczy że automatycznie jest lepsze, może raczej pójść w kierunku żeby zdelegalizować alkochol - argument chybiony. Jest to raczej argumnt za hipokryzją władzy/społeczeństwa.

>b) eliminacja szarej strefy mafii/dilerów - i tak >20% młodych ludzi po to sięga, a musi się stykać
>pośrednio/bezpośrednio z półświatkiem.

To jest jakiś argument - oczywiście dla państwa, bo moralnie wątpliwy.

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

To jest jakiś argument - oczywiście dla państwa, bo moralnie wątpliwy.

Ogólnie jestem za, ale z bardzo dużą kontrolą i restrykcjami co do punktów sprzedaży.

>2. Legalizacja prostytucji:
>a) była zawsze, jest i będzie

To zróbmy żeby nie było - a nie idźmy dalej tą drogą. Argument beznadziejny.

>b) większe bezpieczeństwo osób się tym parających - eliminacja mafii/szarej strefy.

To jest jakiś argument - oczywiście dla państwa, bo moralnie wątpliwy.

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

To jest jakiś argument - oczywiście dla państwa, bo moralnie wątpliwy.

Ogólnie jestem przeciw z powodów moralnych. Robić z państwa alfonsa to się jakoś nie godzi - choć faktycznie finansowo przydałoby sie to jakoś rozwiązać. Może jakby kto wymyślił sensowne rozwiązanie to byłbym na tak.

>3. Realny rozdział Państwa i Kościoła (zaprzestanie finansowania):
>a) ograniczenie wpływów politycznych KK

Bzdura - za PRL-u KK był zwalczany i miał większe wpływy niż teraz.

>b) pozytywny rozwój społeczny (wycofanie religii ze szkół ~ krzyży z sejmu i urzędów ~ księży z
>uroczystości Państwowych)

Bzdura. Pała z historii.

>c) cofnięcie decyzji Komisji Majątkowej gdzie na skutek zawyżonych wycen i fałszywych dokumentów,
>rozdany został majątek, którym nawet jeśli kiedyś władał Kościół, to na skutek niegodziwości
>dziejowej - kolejne miliardy...

Od niegodziwości dziejowej tylko krok do walki klas - ta ideologia raczej się nie sprawdziła.

>Ot tak - i nikt nawet nie pomyślałby o skoku na OFE

Niepoprawny optymista żeby nie powiedzieć .........

>PS> Te wszystkie zmiany i tak są nieuniknione - im szybciej się je wprowadzi tym lepiej.

Lepiej dla kogo ?

>[Ruch Poparcia / SLD / Głosuj na kobiety !]

Wilne żarty/Komuchy/Bez jaj

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sztejkat (4743 punktów)
>1. Legalizacja miękkich narkotyków, w tym marihuany:
>b) eliminacja szarej strefy mafii/dilerów - (...)

Nie tyle jest to eliminacja "szarej strefy" bo o "szarej strefie" mówi się w kontekście podatków, ale ograniczenie terenu działania przestępców poprzez uczynienie z nich.... prawych obywateli.

Jednak tak czy siak, dla rządzących jest to minus a nie plus. Nie odbiera się chleba przyjaciołom.

>c) wpływy do budżetu - miliardy...

Jak wyżej. Lepiej setki tysięcy do właściwej kieszeni, niż miliony do państwowej. Nie przeszacowywałbym jednak wpływów podatkowych - zbyt duża akcyza i zamiast zysków znowu wygenerujesz "szarą strefę". Dla szarej strefy nie ma znaczenia: nielegalne czy wysoko opodatkowane - tak czy siak wybiera się finansowe optimum między zyskiem a ryzykiem.

>2. Legalizacja prostytucji:
>a) była zawsze, jest i będzie (...)

Pierwsze słyszę by dawanie SWOJEGO tyłka za pieniądze było w Polsce nielegalne.

>3. Realny rozdział Państwa i Kościoła (zaprzestanie finansowania):
>a) ograniczenie wpływów politycznych KK

Przepraszam, a gdzie tu korzyść?! Co komu z przyjaźni z instytucją BEZ wpływu politycznego!?

>b) pozytywny rozwój społeczny (wycofanie religii ze szkół ~ krzyży z sejmu i urzędów ~ księży z uroczystości Państwowych)

Nie rozumiem. Zdefiniuj rozwój społeczny i pozytywny.

>c) cofnięcie decyzji Komisji Majątkowej gdzie na skutek zawyżonych wycen i fałszywych dokumentów, (...)

Znowu, gdzie tu korzyść? Przekazanie właściwego, a przecież nie własnego, majątku właściwym osobom sprawia, że zyskuje się ich wdzięczność. Wdzięczność instytucji o określonych wpływach społecznych i politycznych jest ważna. A i po drodze może coś materialnie skapnąć.

>Ot tak - i nikt nawet nie pomyślałby o skoku na OFE

Ktoś, kto by pomyślał tak jak Ty momentalnie odfrunąłby od władzy.

Tyle głosu z brutalnej rzeczywistości.

Jeśli bowiem przestać patrzeć z punktu widzenia: "jestem u władzy i chcę się przy niej utrzymać" wówczas oczywiście masz rację. Penalizacja czynności, które i tak są w miarę powszechnie wykonywane (piszę - w miarę bo anim czynił pierwsze, anim drugie) sprawia, że jedynym co się uzyskuje to wzrost przestępczości zorganizowanej.

No, ale aby tak się stało u władzy musi znaleźć się prawdziwy mąż stanu. Tyle, że aby to się stało, musi zmienić się balans między tym co w dążeniu do władzy jest skuteczne a tym co w tym dążeniu skutecznym nie jest.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365