 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-12-2018 09:37 | Arminius (25555 punktów) | Rozkosze introwertyzmu!
3 na 3 | Dominujący pogląd propagowany przez mainstreamowe media jest taki, że samotność jest zdecydowanie zła, że samotni są nieszczęśliwi, że żyją krócej, cierpią na więcej dolegliwości i tak dalej w tej formule. Oczywiście, skrajne odizolowanie się od społeczeństwa, radykalna asocjalność, jak wszystko co przesadne - nie jest najpewniej dobra dla zdrowia i ogólnego dobrostanu człowieka. Jednakże postawa przeciwna - także, wbrew pozorom, nie jest wcale jednoznacznie pozytywna. Dla zdecydowanej większości ludzi, żyjących w pośpiechu, zgiełku, wchodzących w interakcje z dziesiątkami, setkami ludzi - wycofywanie się w samotność, jak najczęstsze robienie tego - jest li tylko i wyłącznie błogosławieństwem. Bycie introwertykiem ma swoje niepodważalne zalety. Jedną z nich jest możliwość refleksji, nabrania dystansu do rzeczywistości, wyciszenia się, podróży w głąb samego siebie. Przyjaźnie introwertyka są nieliczne, ale pewne, pogłębione, wieloletnie lub na całe życie. Samotność sprzyja również wybitnie kreatywności. I właśnie o tym ostatniej kwestii traktuje podlinkownay materiał. A tymczasem, w sylwestrowy wieczór, miast katować ciało i duszę zgiełkliwym jazgotem dico - polo lub innej "kociej" muzyki, miast wysłuchiwać jazgotania zastępu ludzi, którzy - de facto - nie mają nic do powiedzenia - odizolujmy się od wrzaskliwego świata w swojej samotni, z dobrą lekturą, dobrą muzyką (polecam Schuberta) i lampką dobrego wina. Będzie rozkosznie! "In fact, Feist says, "there's a real danger with people who are never alone." It's hard to be introspective, self-aware, and fully relaxed unless you have occasional solitude. In addition, introverts tend to have fewer but stronger friendships - which has been linked to greater happiness. As with many things, quality reigns over quantity. Nurturing a few solid relationships without feeling the need to constantly populate your life with chattering voices ultimately may be better for you. Thus, if your personality tends toward unsociability, you shouldn't feel the need to change. Of course, that comes with caveats. But as long as you have regular social contact, you are choosing solitude rather than being forced into it, you have at least a few good friends and your solitude is good for your well-being or productivity, there's no point agonising over how to fit a square personality into a round hole. So feel free to de-clutter your social calendar. It's psychologist-approved." www.bbc.co(*)to-being-antisocial-or-a-loner | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Nie będę uwiarygadniać swych słów, posiłkując się badaniami i statystykami, ale własnymi spostrzeżeniami. Najwięcej samobójstw popełniają ludzie samotni, Samotność rozumiem zwyczajnie, tak jak to powszechnie się ja rozumie. Żyjemy w czasach coraz powszechniejszej samotności w tłumie i zgiełku. Mentalnie jesteśmy zaprogramowani na funkcjonowanie społecznościach mniej więcej 40 osobowych, Dzisiejsze super społeczności nas przerastają przerażają i powodują ucieczkę w samotność i izolację. Stąd takie ogromne żniwo zbiera depresja. Co innego jest chwilowa ucieczka od zgiełku, dla złapania oddechu, a co innego izolowanie się, ucieczka w samotność. Z racji wieku, znam sporo ludzi, którzy jak twierdzą, świadomie wybrali los singla i unikają nawet kontaktów z rodziną. Wszyscy oni dorabiają sobie ideologię i czują potrzebę przekonania innych, że ich wybór jest świadomy i bardzo im odpowiada. To zjawisko się nasila i sprzyja temu rozwój technologii informatycznych. Szukają substytutów akceptacji na forach internetowych i poprzez portale społecznościowe. Sedze, że istnieje coraz większy problem z nawiązywaniem relacji międzyludzkich w realnym życiu, jest ogromny stres związany z obawą przed odrzuceniem. Nie wiem z czego to wynika, ale samo randko-wanie, za moich czasów było jakoś takie proste i naturalne. Nie dla wszystkich oczywiście. Zakładanie rodziny też było jakby naturalną koleją rzeczy. Nie chodziliśmy ze swymi partnerami kilka lat, a o mieszkaniu razem, bez legalizacji związku w zasadzie nie było mowy. Po latach, czasem w lepszych, czasem w gorszych relacjach żyjemy z swymi partnerami, ale mimo wszystko się wspieramy kulamy do przodu. W moim środowisku jest istna plaga starych panien, takich po trzydziestce, czterdziestce. Miały jakichś tam partnerów, ale od rodziny i dzieci ważniejsza była kariera i status majątkowy. Dziś są same i mocno sfrustrowane. Nieliczne z nich zostały z dzieckiem i te jakby bardziej się odnajdują i radzą w życiu. Z facetami jest jeszcze gorzej, popadają w nałogi, jakieś dziwactwa i całkowicie się izolują, to oni są najbardziej podatni na stres i samobójstwa. Lampka wina, dobra książka przy wartościowej muzyce, jest super w zwyczajny sobotni wieczór, albo w tygodniu dla odstresowania trudów dnia. Takie dni jak sylwester są dniami wyjątkowymi. Podświadomie czujemy potrzebę spotkania się z przyjaciółmi i rozmowy o dupie Maryni. Jeśli mamy potrzebę w takim dniu się odizolować od świata, znaczy to, że coś tu nie gra. Jeśli w taki wieczór nachodzi nas potrzeba wyciszenia się, to refleksja powinna skupić się nad tym co się z nami dzieje i czemu się ta k porobiło.
|
|
2 na 2 | okragly (21676 punktów) | samotność wynikająca z potrzeby ducha jest genialna. To chyba dotyczy tylko mężczyzn, np pustelnicy czy uczeni jak Newton, Kant, Tesla, Kopernik i wielu innych, niekoniecznie uczonych. Jeśli samotność wynika z odrzucenia to taka osoba mocno cierpi, i z tego cierpienia choroby i przedwczesna śmierć
szukanie raju, moim celem
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|