 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-04-2019 17:15 | Zetetyk (552 punktów) | Stara tradycja | Wczoraj przed jednym z gdańskich kościołów księża i ministranci palili książki na stosie. Duchowni tłumaczyli, że miała to być forma symbolicznej walki. Akcja polskich duchownych odbiła się echem również w zagranicznej prasie, która informuje m.in. że sytuacja wydarzyła się, kiedy "wpływowy Kościół rzymskokatolicki w Polsce zmaga się z problemem pedofilii wśród kapłanów". Przypomnijmy, że wczoraj sieć obiegły zdjęcia, które dla wielu osób są bulwersujące. Najpierw widać, jak księża, którym pomagają bardzo młodzi ministranci, wrzucają książki (ale też np. figurki kojarzone z innymi religiami) do dużego kosza. Później duchowni wynoszą wszystko przed kościół. Następnie - co pokazują kolejne ujęcia - na stosie płoną książki. Spalone rzeczy leżą w małym kamiennym kręgu, a wokół niego modlą się młodzi ministranci, którym towarzyszą uśmiechnięci księża.
Jesteśmy posłuszni Słowu: "Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi" . Pwt 7, 25 _____________________________________________________________________________________
Ludzie się bulwersują , a nie ma czym. Dwa wieki , dokładnie około 250 lat oraz wstecz palili się także autorzy ( względnie autorki) różnych magicznych książek, włącznie z cała plagą czarownic, które oświetlały drogę wierzącym. Co istotne, nikt się wtedy nie bulwersował! Przeciwnie było wielkie poruszenie , była to rzecz atrakcyjna dla niewykształconych. Po drugie prawdą jest , że czasem Kościół Boży okazywał łaskę i pozwalano nawet na ścięcie głowy czarownicy przed spaleniem na stosie. ( Akt łaski) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Krzysztof Wacławek (2319 punktów) | Zaprawdę ciasny jak tyłek ministranta mają umysł niektórzy księża ,chciałoby się głośno rzec gdyby to przyzwoite bardziej było. Jako że koresponduje to jednak dość mocno z rzeczywistymi problemami z jakimi boryka się część urzędników i hierarchów kościoła ,powiedzieć tak w sumie wypada . Nawet czarny humor może znaleźć wtedy zastosowanie .Nawiasem mówiąc istnieją kraje w których po dzień dzisiejszy każe się ludzi śmiercią za uprawianie czarów.(nie trzeba sięgać 250 lat wstecz)
|
|
 | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Zaprawdę ciasny jak tyłek ministranta mają umysł niektórzy księża ,chciałoby się głośno rzec gdyby to przyzwoite bardziej było. Jako że koresponduje to jednak dość mocno z rzeczywistymi problemami z jakimi boryka się część urzędników i hierarchów kościoła ,powiedzieć tak w sumie wypada . Nawet czarny humor może znaleźć wtedy zastosowanie .Nawiasem mówiąc istnieją kraje w których po dzień dzisiejszy każe się ludzi śmiercią za uprawianie czarów.(nie trzeba sięgać 250 lat wstecz)
Spoleczenstwo pozbywa się niegodnych ideowo, bo stanowią dla społeczeństwa zagrożenie egzystencjalne.
Niezgodni mogą stać się podstawą nowego społeczeństwa, następca ewolucyjnym, który wyprze swojego przodka.
To naturalny proces.
Czasem jednak niezgodni okazują się potężniejsi od całego społeczeństwa i przetwarzają je na swoją modłę.
Komu chodzą po głowie sprzeczne idee, ten nie powinien ich zbyt intensywnie ujawniać. To wzbudza gniew społeczny.
To jak niezgodność genetyczna w organizmie. Okaże się zbyt zasadnicza i niezgodna komórka zostanie przez inne zaatakowana.
|
|
|  | | szarley (54913 punktów) | >Spoleczenstwo pozbywa się niegodnych ideowo, bo stanowią dla społeczeństwa zagrożenie egzystencjalne. Lubisz sobie pochlebiać onanisto
>Niezgodni mogą stać się podstawą nowego społeczeństwa, następca ewolucyjnym, który wyprze swojego przodka. Lubisz sobie pochlebiać onanisto
>Czasem jednak niezgodni okazują się potężniejsi od całego społeczeństwa i przetwarzają je na swoją modłę. Lubisz sobie pochlebiać onanisto
>Komu chodzą po głowie sprzeczne idee, ten nie powinien ich zbyt intensywnie ujawniać. To wzbudza gniew społeczny. Lubisz sobie pochlebiać onanisto
>To jak niezgodność genetyczna w organizmie. Okaże się zbyt zasadnicza i niezgodna komórka zostanie przez inne zaatakowana. Lubisz sobie pochlebiać onanisto
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Niczego nie osiągnąłem prócz wielkiej pogardy. Gdzie tu podstawa do pochlebstwa? Wpadnę przygnębiające życie w otoczeniu przeciwników i wrogów. To nie jest sytuacja na orgazm lecz na depresję.
Wolałbym się nie wyróżniać ale do tego potrzeba podobnie czujacych ludzi a nie opiekunów gotowych Ci życie na siłę uporządkować.
|
|
| | |  | | Zetetyk (552 punktów) | > Niczego nie osiągnąłem prócz wielkiej pogardy.> Gdzie tu podstawa do pochlebstwa?> Wpadnę przygnębiające życie w otoczeniu przeciwników i wrogów. To nie jest sytuacja na orgazm lecz na depresję.Wiem , że to nie było pisane do mojej osoby. Jako że nie podzielam tego przeświadczenia, uważam , że nie masz racji ,aby robić z tego coś w rodzaju "zasady" . Tym bardziej WIELKIEJ zasady. Niemniej w dalszej części , masz rację. Dlatego współczuję Tobie. Po pierwsze , jak ktoś jest , a precyzyjniej czuję się pokonany przez życie tzw. ( real) , to ( coraz częściej ) Internet traktuje jako - coś w rodzaju alter ego- i jak dostaje wpisy jak od szarley- to może się czuć pokonany - podwójnie. Myślę, że w tej sytuacji , można nawet stwierdzić, że potrójnie - uwzględniając dodatkowo wystarczająca ilość takich wpisów. Prawda jest taka, że szarley nie jest konsekwencjalistą. Takie bezmyślne wpisy mają jedną zasadę; piszący jest nieświadomy skutków, ile złego może uczynić w odpowiednio niesprzyjającej sytuacji , w której znajduje się ( bardzo podatny na każde słowo) wirtualny interlokutor. Gdyby mógł to przewidzieć , to sądzę, że sam byłby zdumiony siłą własnego oddziaływania. Siłą destruktywną. Interesujące ujęcie tego problemu etyki medialnej zawiera dokument " Kościół a internet". J.P. Foley. Choć to zdecydowanie bardziej przeznaczone jest dla ludzi religijnych. Natomiast ze świeckiego punktu odniesienia , można takie sytuacje skonstatować , iż wielu komputerowców zatraciło w sobie takie cechy jak czułość, cierpliwość, delikatność, troska o drugiego człowieka , szacunek wobec życia i śmierci. - to do was obu - w tym znaczeniu , że nie chodzi mnie o samo praktykowanie), raczej o to, że są to skutki wychowania przez komputer, który nie zna takich pojęć. Teraz Krystianie - MASZ JUŻ DOSTATECZNY DOWÓD rozróżniający; człowiek - maszyna. Co w polemikach nie raz wskazywałem.
|
|
|  | | Zetetyk (552 punktów) | > Niezgodni mogą stać się podstawą nowego społeczeństwa, następca ewolucyjnym, który wyprze swojego przodka.> To naturalny proces.Nie, to nie jest naturalny proces, to raczej motyw Matriksa , w której coś analogicznego stwierdzają maszyny.
|
|
| |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > >Niezgodni mogą stać się podstawą nowego społeczeństwa, następca ewolucyjnym, który wyprze swojego przodka.> >To naturalny proces.> Nie, to nie jest naturalny proces, to raczej motyw Matriksa , w której coś analogicznego stwierdzają maszyny.  To jest naturalny proces i albo się zwiazujesz z następną generacją redukując własne znaczenie albo próbujesz zwalczyć nieunikniona zmianę i zostajesz wyparty przez bardziej rozwiniętą formę. Ja nie miałbym wielkiego problemu z uznaniem maszyny za swojego potomka, bo sam jestem maszyną. Ty wciąż wierzysz, że jesteś czymś więcej niż tylko powiązanym zbiorem kol zebatych ale nie jesteś, nikt nie jest. Wszechświat to maszyna a my jesteśmy jego pomniejszymi częściami, w żadnym razie nie oderwanymi od wszechświata. Jesteśmy ruchliwą formą kamieni, strumieniem materii takim samym w swej istocie jak wiry rzeczne.
|
|
| | |  | | Zetetyk (552 punktów) | >To jest naturalny proces i albo się zwiazujesz z następną generacją redukując własne znaczenie albo próbujesz zwalczyć nieunikniona zmianę i zostajesz wyparty przez bardziej rozwiniętą formę. Matriks część 1 - 89 minuta. >Ja nie miałbym wielkiego problemu z uznaniem maszyny za swojego potomka, bo sam jestem maszyną. Co to znaczy nie miałbym? Albo coś uznajesz albo nie uznajesz. Albo ze mną piszesz, albo nie piszesz. Nie możesz uznać, że ze mną piszesz. Nie możesz twierdzić, że wielkim problemem nie będzie, że uznasz, iż ze mną piszesz. To jest właściwa kwestia wiary ; naczytałeś się literatury, naoglądałeś filmów fantastycznych i wierzysz, możesz wierzyć , że jesteś maszyną. Jeżeli tak jest, to uważam, że powinieneś udać się do psychologa, psychiatry i z nimi o tym porozmawiać. (Ja gdybym był tak przeświadczony z pewnością bym tak zrobił. ) Ja nie jestem żadnym z nich. To nie są moje idee, ja mam inne. Ja jedynie mogę stwierdzić, że rzeczywistość komputerowa przenosisz na rzeczywistość naturalną. Robią tak w szczególności dzieci. Dzieci grają w grę, w której skaczą w w nich z dużych wysokości i okazuje się, że skaczą z dachu, w świecie naturalnym, bo myślą, że przeżyją. Innymi przykładami są sytuacje, że dzieci mordowały kogoś, bo myślały, że ten ktoś ( jak w grze) ożyje i będzie można go dalej wykorzystać jak w grze, bo mówiąc najkrócej przenosili wirtualną rzeczywistość na naturalną. Był taki głośny przypadek w Krakowie, gdzie młodego człowieka sądzono, za bardzo wyrafinowane morderstwo. On uparcie twierdził, iż myślał, że jego ofiara ożyje. Biegli psychiatrzy twierdzili, że rzeczywiste prawdy z gier były tak mocno wbudowane w jego psychikę , że nie było innej możliwości jego reakcji.
>Ty wciąż wierzysz, że jesteś czymś więcej niż tylko powiązanym zbiorem kol zebatych ale nie jesteś, nikt nie jest. Wszechświat to maszyna a my jesteśmy jego pomniejszymi częściami, w żadnym razie nie oderwanymi od wszechświata. >Jesteśmy ruchliwą formą kamieni, strumieniem materii takim samym w swej istocie jak wiry rzeczne.
Nie. To tylko Ty tak interpretujesz. Ja mam wolę. Dlatego zaraz wychodzę z domu , choć nie muszę. To nie jest kwestia wiary. Kwestią wiary jest zmartwychwstanie. Kwestia wiary jest nieśmiertelna dusza. Kwestią wiary jest inkarnacja bogów w ciało ludzkie lub zwierzęce. Kwestią wiary jest, że jesteśmy przemieszczającymi się kamieniami, maszynami, robotami, terminatorami. Ja nie uznaję takiej wiary. Nie jest mnie potrzebna, bo uważam, że nie jest ona obiektywie użyteczna.
|
|
| | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Nie. To tylko Ty tak interpretujesz. Ja mam wolę. Dlatego zaraz wychodzę z domu , choć nie muszę.
Chcieć to musieć.
|
|
| | | | |  | | Zetetyk (552 punktów) | >Chcieć to musieć.
Być może, ale w Matriksie. Ja pisze o naturalnym świecie. Z równym powodzeniem mogłem zostać w domu. Po drodze spotkałem kolegę i chciałem porozmawiać. Wiec porozmawialiśmy. Teraz wróciłem do domu i zrobię sobie zaraz whisky, bo chcę. Teraz chodzi jedynie o wybór którejś z nich. Wybieram Jameson oraz Jack Daniels. Odrzucam Johhnie Walker 12 , Lauders Quinn Mary oraz pozostałe. Ponieważ tak chce. Nikt mnie do tego nie zmusza , mam wybór , mogę i mam wolę. Teraz już chodzi jedynie o ilość drinków. Jakieś propozycje?
|
|
| | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >>Chcieć to musieć. >Być może, ale w Matriksie. Ja pisze o naturalnym świecie. Z równym powodzeniem mogłem zostać w domu. Po drodze spotkałem kolegę i chciałem porozmawiać. Wiec porozmawialiśmy. >Teraz wróciłem do domu i zrobię sobie zaraz whisky, bo chcę. Teraz chodzi jedynie o wybór którejś z nich. Wybieram Jameson oraz Jack Daniels. Odrzucam Johhnie Walker 12 , Lauders Quinn Mary oraz pozostałe. Ponieważ tak chce. Nikt mnie do tego nie zmusza , mam wybór , mogę i mam wolę. Teraz już chodzi jedynie o ilość drinków. Jakieś propozycje?
Tak jak maszyna, która po wciśnięciu gazu chce ruszyć z miejsca.
To, że twoja chciwość jest alternatywna i wewnetrznie sprzeczna nie zmienia faktu, że kierują Tobą imperatywy.
Ty rozpoznajesz to jako własną wolę ale uważny, zewnętrzny obserwator z łatwością dostrzeglby, że robisz co musisz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zetetyk (552 punktów) | >Ty rozpoznajesz to jako własną wolę ale uważny, zewnętrzny obserwator z łatwością dostrzeglby, że robisz co musisz.
Obserwator nie ma wiedzy , w tym tylko że obserwuje, dlatego nie jest świadomy kiedy mogę, a kiedy muszę. Wiedzę tę posiada jedynie podmiot działający. Obserwator nie rozumie, tak jak Ty nie rozumiesz jaka jest przepaść pomiędzy wolą a determinizmem , pomiędzy chcieć, a musieć. Determinizm Ciebie przytłacza , dlatego cierpisz w skutek własnych błędnych poglądów. Obserwator nie cierpi, obserwator , ani ktoś inny nawet nie jest tego świadomy.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | miśiek (83 punktów) | >Ty rozpoznajesz to jako własną wolę ale uważny, zewnętrzny obserwator z łatwością dostrzeglby, że robisz co musisz.
Mam jedno pytanie. Interesuje mnie, czy zewnętrzny obserwator dostrzega przymus " robienia czegoś" w kwestii fizycznej, czy w kwestii psychicznej?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >>Ty rozpoznajesz to jako własną wolę ale uważny, zewnętrzny obserwator z łatwością dostrzeglby, że robisz co musisz. >Mam jedno pytanie. Interesuje mnie, czy zewnętrzny obserwator dostrzega przymus >" robienia czegoś" w kwestii fizycznej, czy w kwestii psychicznej?
Obserwacja odrębnego od siebie indywiduum dotyczy zawsze jego sfery fizycznej. Dopiero wewnętrzna interpretacja naszego doznania może przekształcić to do sfery abstrakcyjnej.
Czynność własnego ciała doznajemy jako abstrakcje ale wszystko co jest od nas odrębne jest już dla nas fizyczne, materialne.
Przymus określonych działań u innego człowieka będziemy rozpoznawać jako napięcie elektryczne, w jego mózgu. To samo napięcie elektryczne w naszym mozgu będzie się już nam jawilo jako napięcie emocjonalne, uczucie, pragnienie, zahamowanie.
Co zdarzy się w granicach naszego ciała to przybiera postać abstrakcji, co zdarzy się poza granica naszego ciała to przyjmuje postać fizyczności.
Kazdy odebrany komunikat, kazde doznanie jest przypływem energii. Kazde pochloniecie energii w obserwacji, jest przekształceniem materii otoczenia w strumień naszej świadomości/żywotności. Kazda realizacja naszego konceptu odbiera nam te żywotność. Uczucia poprzez decyzje na powrót się naterializuja.
Nasze postrzeganie rzeczywistości darzy się poprzez oddziaływania naszego ciała z otoczeniem tak jak przy zderzeniu kuli z kulą.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | miśiek (83 punktów) | >Obserwacja odrębnego od siebie indywiduum dotyczy zawsze jego sfery fizycznej. Dopiero wewnętrzna interpretacja naszego doznania może przekształcić to do sfery abstrakcyjnej.
Czy akt/y psychiczny/e są nam dane bezpośrednio , a przez to , czy stanowią one podstawę naszej wiedzy?
|
|
| | | | | | | | |  | | Zetetyk (552 punktów) | Odp: metafizyka jak sie patrzy | >Przymus określonych działań u innego człowieka będziemy rozpoznawać jako napięcie elektryczne, w jego mózgu. >To samo napięcie elektryczne w naszym mozgu będzie się już nam jawilo jako napięcie emocjonalne, uczucie, pragnienie, zahamowanie.
To jest błędna logika, ponieważ po pierwsze: w jaki sposób zewnętrzny obserwator miałby to rozpoznać? Chyba , że tym tajemniczym , zewnętrznym obserwatorem jest nikt inny , tylko kochany Pan Bóg. Dwa; czy używając tej samej metafizyki zewnętrzny obserwator rozpozna także mój brak wewnętrznego przymusu? I trzy ; jako , że rozprawiamy o zewnętrznym obserwatorze, sądzę , że potrzebujemy faktów zewnętrznych, aby obserwator mógł coś stwierdzić, przez zmysły postrzegania, a nie przez metafizykę, znaczy boskie oko, czy pryzmat maszyn z Matriksa.
|
|
| | | | | | | |  | | Zetetyk (552 punktów) | Odp: Stara tradycja | >>Ty rozpoznajesz to jako własną wolę ale uważny, zewnętrzny obserwator z łatwością dostrzeglby, że robisz co musisz. >Mam jedno pytanie. Interesuje mnie, czy zewnętrzny obserwator dostrzega przymus >" robienia czegoś" w kwestii fizycznej, czy w kwestii psychicznej?
Pewnie zależy to od tego , jak bardzo uważny jest ten zewnętrzny obserwator? Takim bardzo uważnym obserwatorem jest ks. Henryk Janiszewski. Ten emerytowany duszpasterz dostrzeże mój przymus zarówno w sferze fizycznej, jak i w sferze psychicznej. Wystarczy , że szybko spojrzy ukradkiem oka i już wie wszystko o moim zewnętrznym , jak i wewnętrznym przymusie. Ksiądz Henryk. J. to zaledwie pryszcz , sługus przy dalece wybitniejszym metafizyku - Krystianie, który pokazuje kompleksowo piękno metafizyki. Wykorzystując do tego własną nieco przekorną intuicję. Znaczy swój nietuzinkowy talent. "Tak jak maszyna, która po wciśnięciu gazu chce ruszyć z miejsca."
|
|
 | | Zetetyk (552 punktów) | > Nawiasem mówiąc istnieją kraje w których po dzień dzisiejszy każe się ludzi śmiercią za uprawianie czarów.(nie trzeba sięgać 250 lat wstecz)
Proszę o wyszczególnienie. Może być to bardzo ciekawy synkretyzm w ujęciu tego problemu. Począwszy od 2,3 wieków wstecz robiło się to w sposób legalny, usystematyzowany oraz trzeba to napisać ; RELIGIJNY.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|