 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-01-2019 08:53 | Zetetyk (552 punktów) | Przyjemność, szczęście | Według J.Benthama 1748-1832 przyjemność można zmierzyć, przez zebranie wielu czynników. np subiektywnej intensywności, czasu trwania. Ogólnie proponuje on życie, które można by nazwać oddaniu się monotonnemu hedonizmowi. Jest ono dobre co najwyżej dla świń. A przecież z pewnością " lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią.". Krytykę tę można podważyć , gdyż zawiera sugestie jakoby ludzie nie byli lepsi od świń. Wynika bowiem z niego ,że naszymi jedynymi przyjemnościami są te o charakterze czysto zwierzęcym. Jeśli tak się wydaje to koniecznie trzeba wspomnieć te o optymistyczniejszej stronie ludzkiej natury, a są nimi; przyjaźń, sztuka, bohaterskie czyny, muzyka, filozoficzne rozmowy, poznawanie przyrody, świata itd. Wszystko to sprawia nam przyjemność. Ambicję Benthama by stworzyć rachunek szczęścia , czyli naukową metodę mierzenia tego , co staje się istotne w podejmowaniu decyzji odziedziczyła ekonomia. Jednakże przyjemność z natury nie jest już wymierna, jej subiektywna intensywność wydaje się nieporównywalna nawet u jednej jednostki nie uwzględniając wielu ludzi i różne czasy. W każdym bądź razie Bentham obstaje za tym , iż życie w którym pragnienia są nieustannie zaspokajane może być lepsze od innego życia ( np w którym tak się nie dzieje). Co jednak gdy są one tandetne, podsycane przez fałszywe obietnice, wzbudzane przez próżność, zadufanie w sobie? Czy lepsze jej zaspokajanie swych zachcianek wywołane np; obawami, fantazjami? Innym jest rozumowanie Arystotelesa. Dla niego nawet długi ciąg przyjemności wewnętrznych nie może w żaden sposób stanowić prawdziwego szczęścia ( eudajmonii). "Wewnętrzne doznania" mógłby mieć także ktoś kto żyje w świecie złudzeń. Jego szczęście polegałoby na braku świadomości tego, czy jego pragnienie w ogóle zostaje spełnione. Tutaj jakiś mężczyzna zdradza kobietę, ale ona o tym nie wie; jej dzieci nie zdają egzaminów, ale ona słyszy, że im się udało; wierzy że inni ją podziwiają, ale oni śmieją się z niej za plecami. Z radością w sercu oczekuje raju ( zgodnie z zasadami wiary chrześcijańskiej) - ale nie ma żadnego raju. Teraz stanowiska zasadnicze:
Bentcham utrzymuje, że taka umierająca kobieta odchodzi jako szczęśliwa.
Arystoteles przeciwnie ; uważa , że taka osoba nie umarłaby szczęśliwa Takie życie nie jest godne pożądania i podziwu oraz nie pragniemy go dla siebie.
Wskaż i uzasadnij kto ma rację? Czy kobieta umiera jako szczęśliwa , czy umiera jako nieszczęśliwa?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | szczęśliwa | >Jego szczęście polegałoby na braku świadomości tego, czy jego pragnienie w ogóle zostaje >spełnione. Tutaj jakiś mężczyzna zdradza kobietę, ale ona o tym nie wie; jej dzieci nie zdają >egzaminów, ale ona słyszy, że im się udało; wierzy że inni ją podziwiają, ale oni śmieją się z >niej za plecami. Z radością w sercu oczekuje raju ( zgodnie z zasadami wiary chrześcijańskiej) >ale nie ma żadnego raju. >Teraz stanowiska zasadnicze: >Czy kobieta umiera jako szczęśliwa , czy umiera jako nieszczęśliwa?
Jako szczęśliwa. Bo szczęście - przynajmniej w wypadku zaprezentowanym - ma wymiar tylko i wyłącznie subiektywny. Znaczenie ma - li tylko i wyłącznie - wewnętrzne przekonanie kobiety o takim a nie innym stanie rzeczy - na którego podglebiu kiełkuje jej szczęście. Fakt, iż są to przesłanki fałszywe - ze względu na brak odzwierciedlenia tej okoliczności w umyśle kobiety - nie ma, w związku z tym, żadnego znaczenia dla jej postrzegania i odczuwania szczęścia. Stojący z boku obserwator, któremu znane są przesłanki jak wyżej - może dochodzić do odmiennego wniosku. Ale nie ma on żadnego znaczenia, ponieważ analizujemy przypadek indywidualnego szczęścia danej osoby i wszelkie obiektywizacje nie mają w takiej sytuacji żadnego znaczenia. Z przypadku jak zaprezentowany wynika, iż kłamstwo odpowiednio zaserwowane - może mieć ogromny walor.... terapeutyczny. Ale to jest już trochę inna para butów.
|
|
 | | Zetetyk (552 punktów) | Odp: szczęśliwa | >>Czy kobieta umiera jako szczęśliwa , czy umiera jako nieszczęśliwa? >Jako szczęśliwa. Bo szczęście - przynajmniej w wypadku zaprezentowanym - ma wymiar tylko i wyłącznie subiektywny. Znaczenie ma - li tylko i wyłącznie - wewnętrzne przekonanie kobiety o takim a nie innym stanie rzeczy - na którego podglebiu kiełkuje jej szczęście.
Dziękuję za analizę. Na tak zadane pytanie odpowiedz wydaje się poprawna... A może jej się tylko wydawało , że jest np; szczęśliwa? A może inaczej; czy możliwe jest , aby tylko wydawało się jej , że jest szczęśliwa? Czy jest to możliwe? Trzeba się tutaj dobrze zastanowić. Chodzi mnie o samą możliwość- rozważamy możliwości. Natomiast odpowiedź może być - na etapie subiektywnym - nawet bardzo abstrakcyjna.
Chciałbym przejść także do szczęścia w szerszym zakresie arystotelesowskim, ponad poziom jednostki. Drugie pytanie : " Czy lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią?"
W tym przypadku wskazane byłoby dać odpowiedz merytoryczną.
|
|
2 na 2 | Marginezz (3 punktów) | Odp: Przyjemność, szczęście | Kobieta przytoczona przez OPa jak najbardziej umiera szczęśliwa. Szczęście to tylko chemia w mózgu i jest subiektywne. Także, wiara, złudzenia i/lub ignorancja mogą pozwalać na szczęście.
>Czy lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią? Czy lepiej wziąć czerwoną czy niebieską pigułkę? Kwestia indywidualna. Ludzie ambitni, głodni wiedzy woleliby być tym pierwszym. Ćpuny z dworca czy ludzie nieuleczalnie chorzy na bolesną przypadłość tym drugim. Z tym że, tacy chorzy ludzie pragną być "świnią" raczej z desperacji niż "ambicji".
|
|
 | | Zetetyk (552 punktów) | >>Czy lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią? >Czy lepiej wziąć czerwoną czy niebieską pigułkę? >Kwestia indywidualna. >Ludzie ambitni, głodni wiedzy woleliby być tym pierwszym. >Ćpuny z dworca czy ludzie nieuleczalnie chorzy na bolesną przypadłość tym drugim. Z tym że, tacy chorzy ludzie pragną być "świnią" raczej z desperacji niż "ambicji".
Nie pytałem na poziomie indywidualnej jednostki. Moje pytanie w najściślejszym znaczeniu dotyczy tego, które z powyższych stanowisk w sensie zasad ogólnych jest słuszne?
- Oczywiście , że intuicja , czy chciejstwo pozwoli nam wybrać słuszne stanowisko, do danej sytuacji i indywidualnych osób. Zgadza się.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|