Racjonalista - Strona głównaDo treści
Facebook kocha cię dożywotnio

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-04-2011 00:47kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Facebook kocha cię dożywotnio
Ocena 7 na 7
Swego czasu założyłem konto na facebook.com, aby moja córka czerpała z tego korzyści grając w fejsbukową grę "Pet Society".

Gdy córka straciła zainteresowanie grą postanowiłem usunąć moje konto z "fejsbuczka".
Okazało się, że pośród opcji użytkownika nie ma opcji usunięcia konta. Na szczęście istnieje google, który poradził mi, jak mogę wystąpić do "fejsbuczka" z wnioskiem usunięcie mojego konta.

Okazuje się jednak, że usunięcie konta nie powoduje usunięcia danych, które się umieściło będąc użytkownikiem.

Tak więc, drogi (ex)użytkowniku facebook.com, miej w pamięci, że aczkolwiek przestałeś nas kochać, to my już zawsze kochać Ciebie będziemy.

Właściciele portalu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Bezdomny (621 punktów)
Teraz wyciągają z teczek, za kilka(naście) lat będą wyciągać z portali
05-04-2011 07:54 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Teraz wyciągają z teczek, za kilka(naście) lat będą wyciągać z portali
Teraz też gangsterów rzucają na glebę w samych majtkach, bez portali.


Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
05-04-2011 08:38 
 Ocena 1 na 1
PanBuk (6257 punktów)
>> Teraz wyciągają z teczek, za kilka(naście) lat będą wyciągać z portali
>Teraz też gangsterów rzucają na glebę w samych majtkach, bez portali.

"...bo to one, te gangstery, bez ten portal do insego zycia se idom... ku swiatłu lizom!"

Jak mawiają pewni mieszkańcy pewnych rejonów. Nie powiem których bo im się tez może dostać ze niezależność....

W wielu portalach nie ma opcji usuń. (Tak rozglądając się nie za daleko )

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Drobner (19539 punktów)
>W wielu portalach nie ma opcji usuń. (Tak rozglądając się nie za daleko )
Tak przy okazji mam pytanie: jak się tylko wylogować i pozostać na 'racjonaliście'?
Może ktoś wie?
Drobner, nie lubiący cofać historii.
05-04-2011 16:26 
 Ocena 1 na 1
marcin1902 (3438 punktów)
>Tak przy okazji mam pytanie: jak się tylko wylogować i pozostać na 'racjonaliście'?
>Może ktoś wie?

Zjedź na sam dół i masz "wyloguj"


"...nie warto o tym dziś gadać, cały ten dzień to jest zdrada..." Pablopavo i Ludziki
Drobner (19539 punktów)
>Zjedź na sam dół i masz "wyloguj"
No tak. Gdzieżby mogło być indziej. Na samym końcu. Jeszcze nigdy tam nie dotarłem.

Drobner, [nie]skończony
05-04-2011 08:53 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
> za kilka(naście) lat będą wyciągać z portali

Już niektórzy wyciągają. Wiosna...
05-04-2011 21:35 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>Już niektórzy wyciągają. Wiosna...

   O to to! Wracałam sobie kulturalnie do domu, gdy nagle usłyszałam: Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.

   30 metrów dalej jest komisariat policji. Zgłosiłam debila, że niszczy mienie publiczne. Serio Pojechali po niego radiowozem pod prąd

"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
05-04-2011 23:09 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.
No jasne Kowalska. Nie gadaj, że wszyscy zaraz mają orgazm na twój widok, bo tu racjonalisty som.
A poza tym, budek telefonicznych chyba już dawno w Polsce nie ma (jeśli to było w Polsce).

>Zgłosiłam debila, że niszczy mienie publiczne.
Zakładając, że jakieś budki się uchowały, to już dawno nie są publiczne.
05-04-2011 23:41 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>> Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.
>No jasne Kowalska. Nie gadaj, że wszyscy zaraz mają orgazm na twój widok, bo tu racjonalisty som.
Poczuwam się do stanięcia (hmmm...) w obronie koleżanki Kowalskiej1
1) Koleżanka Kowalska nie napisała, że wszyscy mają orgazm na jej widok, nawet nie napisała, że ktokolwiek miewa orgazm na jej widok,
2) Z opowieści koleżanki Kowalskiej w ogóle nie wynika, że pan w koszuli w kratkę doznał orgazmu na jej widok, ale że kazał jej oglądać swój wytrysk, cytuję "właśnie miał wytrysk".
____________________
1 Nie jestem pewien, czy moja "obrona" spodoba się koleżance Kowalskiej...


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 00:44 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Koleżanka Kowalska nie napisała, że wszyscy mają orgazm na jej widok, nawet nie napisała, że ktokolwiek miewa orgazm na jej widok,
Zapewne przez zrozumiałą skromność.

>2) Z opowieści koleżanki Kowalskiej w ogóle nie wynika, że pan w koszuli w kratkę doznał orgazmu na jej widok, ale że kazał jej oglądać swój wytrysk, cytuję "właśnie miał wytrysk".
Koincydencja wypadków może wskazywać, że obecność koleżanki Kowalskiej nie była obojętna dla przebiegu zdarzeń z udziałem rzeczonego dżentelmena, co znajduje potwierdzenie w jego prośbie - "patrz na mnie", oraz reakcji naszej drogiej koleżanki - "przystanęłam posłusznie".
06-04-2011 01:29 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
06-04-2011 08:22 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Jak już, to trzeba było podać całą definicję, w której dalszej części czytamy:
Cytat:
Każdy z nas jest głównym aktorem we własnym dramacie, równocześnie zaś gra jakąś rolę w innym, obcym mu dramacie.

a potem sobie sprawdzić, co znaczy "manipulacja".
06-04-2011 01:00 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>1 Nie jestem pewien, czy moja "obrona" spodoba się koleżance Kowalskiej...[/color]

   Bardzo mi się podoba. I dziękuję. Jak Ty mnie kulka bronisz, to nie wiem czy bardziej spierdalać czy na ryby jechać gdzieś


"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
06-04-2011 01:17 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>nie wiem czy bardziej spierdalać czy na ryby jechać gdzieś
Pierwsze wymaga drugiego, no chyba że jesteś tak blisko zarybionego akwenu, że możesz do niego dojść.

PS Ja też Cię kocham.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 01:29 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>PS Ja też Cię kocham.

   I tym sposobem żeśmy się posypali. Weź się skup i ratuj jakoś moją reputację. Wiem, że zadanie niełatwe, ale jakoś wybrnąć muszę.

"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
06-04-2011 01:55 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>I tym sposobem żeśmy się posypali. Weź się skup i ratuj jakoś moją reputację. Wiem, że zadanie niełatwe, ale jakoś wybrnąć muszę.
OK:
Niniejszym oświadczam, że koleżanka Kowalska nigdy (oprócz tego razu) publicznie i oficjalnie nie potwierdziła, że łączy ją ze mną związek miłosny.

Ponadto nadmieniam, że w/w fakt (związek miłosny ze mną) w żaden sposób nie może być przez nikogo uznany jako przyczynek do kwestionowania reputacji koleżanki Kowalskiej, z reguły nieangażującej się w związek z ponadprzeciętnie inteligentnym, niebywale dowcipnym, porażająco błyskotliwym mężczyzną jak ja.
_________________________

Kowalska mnie kocha, la la la, la la la!



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 00:41 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>No jasne Kowalska. Nie gadaj, że wszyscy zaraz mają orgazm na twój widok, bo tu racjonalisty som.

   Nie czytasz. Pan ów nie na mój widok orgazm osiągnął. Ja byłam mu tylko potrzebna do patrzenia na niego. Dlatego mnie wołał. Coś jak w "Rejsie", tylko aplauz i zaakceptowanie.

>A poza tym, budek telefonicznych chyba już dawno w Polsce nie ma (jeśli to było w Polsce)

   A gdzie? Chyba wiem w jakim kraju mieszkam. A zdjęcie satelitarne owych budek dostaniesz na priva.

>Zakładając, że jakieś budki się uchowały, to już dawno nie są publiczne.

   A TP z czyich podatków utrzymuję? Czy ja już chyba ogłupiałam

"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
06-04-2011 08:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> A zdjęcie satelitarne owych budek dostaniesz na priva.
Za zdjęcie dziękuję, bardzo ładne (z ujęcia widać, że nisko u was latają te satelity)

żadnych budek nie widzę, widać wzrok już nie ten, ale ok, nie będę upierdliwy...

>    A TP z czyich podatków utrzymuję? Czy ja już chyba ogłupiałam
...jednak TPSA nie utrzymuje się z podatków, tylko płaci podatki. To firma dawno sprywatyzowana, z większościowym kapitałem francuskim (chyba, że coś się zmieniło, ale nie słyszałem).
06-04-2011 12:25 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>żadnych budek nie widzę, widać wzrok już nie ten, ale ok, nie będę upierdliwy...

   Jezu, ja zwariuję. Jeden zboczeniec przy budkach, a roboty jak w kamieniołomie. Budki są. Po lewej stronie. W bok. To Twoje zdjęcie bardziej fasadę przedstawia. Na tym satelitarnym je widać. Dwie dobrze, a jedną krzaki zasłoniły.

>...jednak TPSA nie utrzymuje się z podatków, tylko płaci podatki. To firma dawno sprywatyzowana, z większościowym kapitałem francuskim (chyba, że coś się zmieniło, ale nie słyszałem).

   Czyli ogłupiałam.


"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
06-04-2011 09:35 
 Ocena-1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>    O to to! Wracałam sobie kulturalnie do domu, gdy nagle usłyszałam: Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.
Nie to powiedziałem!!!
Masz problemy ze słuchem czy z pamięcią??? Anyway, lecz się, Kowalska...

Drobner, źle cytowany...
06-04-2011 11:53 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>    O to to! Wracałam sobie kulturalnie do domu, gdy nagle usłyszałam: Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.

>Nie to powiedziałem!!! Masz problemy ze słuchem czy z pamięcią??? Anyway, lecz się, Kowalska...

   Nie dość że chamowato to jeszcze nie na temat. Finerbijkowi odpowiadałam Drobner.

Minus.


"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
06-04-2011 13:04 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>   Nie dość że chamowato to jeszcze nie na temat. Finerbijkowi odpowiadałam Drobner.
>Minus.
Ach, Filipie, ach, Filipie, trzeba znać się na ... dowcipie.
Już tłumaczę.
Oto Twoje słowa:
>O to to! Wracałam sobie kulturalnie do domu, gdy nagle usłyszałam: Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.

Zwizualizowałem sobie tego nienormalnego zboka, masturbującego się w miejscu publicznym i nie widzącego w tym niczego chorego. Pomyślałem, że on prędzej zarzuciłby chorobę zdziwionym/zgorszonym obserwatorom, niż uznałby za chore to, co robi. Normalny, w jego mniemaniu, onanizm, nie mógł być przyczyną incydentu i nieporozumienia.
Ja, szukając punktu zaczepienia dla skonstruowania dowcipu, skupiłem się na JEDYNEJ INNEJ jego aktywności w opisanej przez Ciebie sytuacji, która, w jego chorym umyśle, mogła być przyczyną zaskoczenia obserwatora (Ciebie). Było nią słowne nakłanianie postronnych (Ciebie) do przyglądania się jemu.

Podszyłem się więc pod niego i wytłuściłem jego słowa (p. mój post):
>O to to! Wracałam sobie kulturalnie do domu, gdy nagle usłyszałam: Patrz na mnie! Przystanęłam posłusznie i oczom moim ukazał się pan w koszuli w kratkę i w dosyć zaawansowanym wieku, który właśnie miał wytrysk na drzwi budki telefonicznej pod Urzędem Miejskim.

a następnie zarzuciłem obserwatorowi (Tobie) albo niezrozumienie tego, co powiedział, albo złe zapamiętanie jego słów. W jego opinii, nie jego zachowanie miało być chore, a percepcja obserwatora (Twoja). Tą chorobą mogło być: a) niedosłyszenie lub b)słaba pamięć.
Stąd moja (w jego imieniu) propozycja leczenia się obserwatora (Ciebie), z podaniem Twojego nicka, dla urealnienia wyobrażonej sytuacji.

Jeśli uraziłem, to najserdeczniej przepraszam. Nie miałem takiej intencji, nie taki miałem zamiar .
Przepraszam jeszcze raz, i ile razy zechcesz.

Drobner, łopatologiczny.
PS1. Czy przyjmujesz przeprosiny?
06-04-2011 13:51 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>PS1. Czy przyjmujesz przeprosiny?

   Nie rozumiem zupełnie tego Twojego wytłumaczenia. Przeprosiny przyjmuję.

Kowalska, która nigdy nie kłamie.

"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
Guzik (2020 punktów)
>Teraz wyciągają z teczek, za kilka(naście) lat będą wyciągać z portali
>
Za kilkanaście lat? Pewnie mnie już nie będzie na świecie, a co dopiero na Facebooku. A ile zdążę(pobyć - pożyć)- tego mi nikt nie zabierze.
Drobner (19539 punktów)
>Tak więc, drogi (ex)użytkowniku facebook.com, miej w pamięci, że aczkolwiek przestałeś nas kochać, to my już zawsze kochać Ciebie będziemy.
>Właściciele portalu.


Patrzcie no: chrzest bezwodny i to na odległość wynaleźli!
Nie dziwota: mają się od kogo uczyć.
Drobner, którego nie zwabili.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>[color=#330000]Swego czasu założyłem konto na facebook.com, aby moja córka czerpała z tego korzyści
>grając w fejsbukową grę "Pet Society".
>Gdy córka straciła zainteresowanie grą postanowiłem usunąć moje konto z "fejsbuczka".
>Okazało się, że pośród opcji użytkownika nie ma opcji usunięcia konta. [...]
>Okazuje
>się jednak[/url], że usunięcie konta nie powoduje usunięcia danych, które się umieściło będąc
>użytkownikiem.

Na zadane mi pytanie,dlaczego nie mam konta na fejsie podała m. in. powyższy argument.
Totalne niezrozumienie. Bo przecież konto na fejsie trzeba mieć, kogo tam nie ma - nie istnieje. Więc każdą cenę za istnienie warto zapłacić.

A jednak nie ma mnie na fejsie. Ani na NK ani na tweeterze. Ani nigdzie...

Pocieszam się myślą, że myślę, więc jestem.

ps.
No dobra, mam konto na youtube, ale tylko po to, żeby mi przynosiło nowe filmiki (Dawkins, Goldacre i kot Simona).


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
05-04-2011 10:31 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>No dobra, mam konto na youtube
I na Racjonaliście...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-04-2011 22:45 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>No dobra, mam konto na youtube
>I na Racjonaliście...
Oj, czepiasz się jak niektórzy.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
05-04-2011 16:24 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
>A jednak nie ma mnie na fejsie. Ani na NK ani na tweeterze. Ani nigdzie...
>No dobra, mam konto na youtube
>>(Meretseger): I na Racjonaliście...
Ja też mam tylko tam.
No to, Maddy, schowałaś się tak samo jak ja:


Drobner, ukryty...
06-04-2011 08:12 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>A jednak nie ma mnie na fejsie. Ani na NK ani na tweeterze. Ani nigdzie...
>>No dobra, mam konto na youtube
>>>(Meretseger): I na Racjonaliście...
>Ja też mam tylko tam.
>No to, Maddy, schowałaś się tak samo jak ja:

Mam przechlapane

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Drobner (19539 punktów)
>Mam przechlapane
Nie bój .
Po pierwsze: nie pada i nie chlapie;
Po drugie: nie jesteśmy sami za tym drzewkiem;
Po trzecie: czego serdecznie żałuję (opowiedziałbym Ci fajny film amerykański);
Drobner, zgoła nie filmowiec.
Marian (5438 punktów)
   To jest jeden z powodów, dla których nie mam konta na Facebooku i nie zamierzam zakładać. Generalnie ludzie oddają im swoje prywatne dane, zdjęcia, komunikację ze znajomymi, itp. na zawsze, dostając tak niewiele w zamian. Nawet jeśli Facebook teraz obiecuje, że nie będzie robić nic złego z danymi użytkowników, co stanie się gdy kiedyś — powiedzmy — zbankrutuje? Czy ktoś łudzi się, że nie sprzedadzą tych danych temu, kto da więcej?
   Ja sobie poczekam na FreedomBoksa i zainstaluję na nim Diasporę, mając pełną kontrolę nad swoimi danymi. W rozproszonych sieciach społecznych jest przyszłość. Są bardziej naturalne. W taki sposób prowadzimy swoją aktywność społeczną w „rzeczywistym życiu”. Beż scentralizowanych pośredników.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
05-04-2011 22:57 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>FreedomBoks
>Diaspora
Facebook też miał cnotliwe początki. Podobnie jak Linux czy naszaklasa na naszym podwórku. W związku z tym sceptycznie podchodzę do wszelkich zapowiedzi o wiecznie nie(anty)komercyjnych usługach/aplikacjach/systemach/projektach.

Hippisi, punki, hackerzy, crackerzy opensourcowcy - każdy ma swoją cenę.



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Marian (5438 punktów)
>>FreedomBoks
>>Diaspora
>Facebook też miał cnotliwe początki. Podobnie jak Linux czy naszaklasa na naszym podwórku. W związku z tym sceptycznie podchodzę do wszelkich zapowiedzi o wiecznie nie(anty)komercyjnych usługach/aplikacjach/systemach/projektach.
>Hippisi, punki, hackerzy, crackerzy opensourcowcy - każdy ma swoją cenę.

   Gdybyś na własnym komputerze hostował swoją prywatną kopię Facebooka, która potrafi się komunikować i wymieniać informację z innymi, to wtedy pytanie jest na prawdę jedno – czy Ty osobiście masz swoją cenę?
   Na pewno nie miałbyś problemu z usunięciem konta ze swojego komputera i to Ty byłbyś właścicielem swoich danych, nie jakaś firma, czy osoba trzecia. Wtedy naprawdę przestaje Cię interesować kto się komu i za ile sprzedaje. Wciąż masz swoją własną kopię, którą Ty kontrolujesz.
   Wraz z popularyzacją małych i tanich komputerów typu "plug", które działają de facto jako domowy serwer, myślę że w tym jest przyszłość. Każdy będzie mógł sobie postawić serwer poczty, czy innych usług i przestać się przejmować komu udostępnia swoje prywatne dane i co ten ktoś z nimi zrobi.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Sylwek (15472 punktów)

>   Gdybyś na własnym komputerze hostował swoją prywatną kopię Facebooka, która potrafi się komunikować i wymieniać informację z innymi, to wtedy pytanie jest na prawdę jedno – czy Ty osobiście masz swoją cenę?

Jeszcze kilka lat i "własne komputery" - a raczej pewno tablety - będą posiadali fanboje Appla, reszta zaś używać będzie terminali dostępowych do Gugla, a z Guglem wiadomo - is very evil.
Marian (5438 punktów)
   Choć prawdą jest, że widać wyraźny trend w kierunku „chmury” i ciągle straszą prospektem "trusted computing" (a tak na prawdę z punktu widzenia użytkownika, raczej "treacherous computing"), nie jest chyba aż tak źle. Dopóki będą ludzie, którzy się na to nie godzą, widząc w tym zagrożenie dla swojej prywatności i będzie rynek na technologie szanujące użytkownika, dopóty będziemy mieli wybór.
   Możemy głosować swoim portfelem. Nie musimy godzić się na dyktat wielkich korporacji z Redmond, Mountain View, itd.
   Choć zdaję sobie sprawę, że niektórym trudno w to uwierzyć, są ludzie, którzy rozwój oprogramowania czy sprzętu traktują po prostu jako dobrą zabawę, a ich wynagrodzeniem jest fakt, że ludzie używają ich twórczości. Nie trzeba do tego wielkich pieniędzy, czy biznesu. Ponieważ w takim ekosystemie deweloper=użytkownik, programiści czy twórcy sprzętu nie są skłonni tworzyć technologii, która miałaby negatywny wpływ na ich samych.
   Ja jestem raczej spokojny o przyszłość.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
06-04-2011 19:28 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Facebook też miał cnotliwe początki. Podobnie jak Linux czy naszaklasa na naszym podwórku. W związku z tym sceptycznie podchodzę do wszelkich zapowiedzi o wiecznie nie(anty)komercyjnych usługach/aplikacjach/systemach/projektach.

Napisz może coś o tym jak to ten Linux się sprzedał.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Napisz może coś o tym jak to ten Linux się sprzedał.
Nie słyszałeś o płatnych wersjach?

Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 21:00 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Nie słyszałeś o płatnych wersjach?

Pomijając już fakt, że prawdę mówiąc nie umiałbym nazwy wymienić płatnej wersji linucha, to jak to się ma do "sprzedaży" jeśli nawet ktoś zrobił płatną dystrybucję?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Pomijając już fakt, że prawdę mówiąc nie umiałbym nazwy wymienić płatnej wersji linucha
Corel Linux.

>to jak to się ma do "sprzedaży" jeśli nawet ktoś zrobił płatną dystrybucję?
Choć nic nie napisałem o "sprzedaniu się" Linuxa, to wyjaśnię o co mi chodziło, gdy pisałem o jego "cnotliwych" początkach sugerując, że ta cnota została utracona. Otóż w założeniu linux miał być darmowym systemem operacyjnym tzn. za jego udostępnianie i korzystanie z niego nie powinny być pobierane żadne opłaty (może się mylę, to mnie popraw). Aż nagle pojawiły się definicje licencji GPL/GNU, i okazało się, że za dystrybucję (udostępnianie) każdemu wolno pobierać opłaty w praktycznie dowolnej wysokości.

"Wolne oprogramowanie" nie oznacza "niekomercyjne". Wolny program musi być dostępny do komercyjnego wykorzystywania, komercyjnego rozwijania i komercyjnego rozpowszechniania. Komercyjny rozwój wolnych programów nie jest już niczym niezwykłym; takie wolne komercyjne oprogramowanie jest bardzo ważne. Możliwe, że zapłaciliście za kopie wolnych programów, mogliście też otrzymać je bezpłatnie. Ale bez względu na to, w jaki sposób je otrzymaliście, zawsze macie wolność do kopiowania i modyfikowania programów, a nawet sprzedawania kopii.




Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 23:02 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Choć nic nie napisałem o "sprzedaniu się" Linuxa, to wyjaśnię o co mi chodziło, gdy pisałem o jego "cnotliwych" początkach sugerując, że ta cnota została utracona. Otóż w założeniu linux miał być darmowym systemem operacyjnym tzn. za jego udostępnianie i korzystanie z niego nie powinny być pobierane żadne opłaty (może się mylę, to mnie popraw). Aż nagle pojawiły się definicje licencji GPL/GNU, i okazało się, że za dystrybucję (udostępnianie) każdemu wolno pobierać opłaty w praktycznie dowolnej wysokości.

Ojeja. I na wszystkim się tak znasz? Może po prostu sprawdzaj fakty zanim coś napiszesz?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ojacie. Może po prostu umieszczaj jakieś fakty w tym co piszesz?


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 23:53 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Ojacie. Może po prostu umieszczaj jakieś fakty w tym co piszesz?

No proszę, widzę że mamy specjalistę od brnięcia w zaparte. Licencja GPL w wersji 1.0, zawierająca już sformułowania dotyczące możliwości zarobkowania na dystrybucji i wsparciu, powstała w 1989 roku, kochany kolego. Linux zaczął być pisany w 1991 roku, od początku na licencji GPL i z wyposażeniem znacznie wcześniejszych narzędzi GNU. To tyle na temat "linux miał być darmowym systemem operacyjnym, aż nagle pojawiły się definicje licencji GPL/GNU".

Ponawiam prośbę: najpierw sprawdzaj fakty, potem zabieraj głos.
Marian (5438 punktów)
>Otóż w założeniu linux miał być darmowym systemem operacyjnym tzn. za jego udostępnianie i korzystanie z niego nie powinny być pobierane żadne opłaty (może się mylę, to mnie popraw). Aż nagle pojawiły się definicje licencji GPL/GNU, i okazało się, że za dystrybucję (udostępnianie) każdemu wolno pobierać opłaty w praktycznie dowolnej wysokości.
   To popularne nieporozumienie, wiążące się z podwójnym znaczeniem słowa "free" w języku angielskim. Linux, podobnie jak GNU, od początku był "free software", ale "free as in freedom", a nie "free as in free beer". Licencja Linuksa nigdzie i nigdy nie zabraniała pobierać opłat za rozpowszechnianie. Jedynym warunkiem jest zapewnienie swobody rozpowszechniania (z opłatą lub bez), studiowania, wprowadzania zmian i dystrybucji zmienionych kopii.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
07-04-2011 21:25 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Tak, wiem, też czytałem stronę.

Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 21:55 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>Napisz może coś o tym jak to ten Linux się sprzedał.
>Nie słyszałeś o płatnych wersjach?

Nie. Pokaż mi dokładnie, gdzie leży Linux za którego muszę zapłacić, żeby go ściągnąć.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>>Napisz może coś o tym jak to ten Linux się sprzedał.
>>Nie słyszałeś o płatnych wersjach?
>Nie. Pokaż mi dokładnie, gdzie leży Linux za którego muszę zapłacić, żeby go ściągnąć.
A może pozapinam ci guziczki u koszulki?

Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 22:58 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>>>Napisz może coś o tym jak to ten Linux się sprzedał.
>>>Nie słyszałeś o płatnych wersjach?
>>Nie. Pokaż mi dokładnie, gdzie leży Linux za którego muszę zapłacić, żeby go ściągnąć.
>A może pozapinam ci guziczki u koszulki?

A może przestaniesz kłamać, na początek? Potrafisz wskazać Linuksa, którego nie mogę pobrać bez płacenia, czy tak sobie tylko snujesz opowieści dziwnej treści wyssane z palca? URL, kolego, or it didn't happen.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A może przestaniesz kłamać, na początek?
A może przestaniesz publicznie mnie pomawiać?


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 23:56 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>A może przestaniesz kłamać, na początek?
>A może przestaniesz publicznie mnie pomawiać?

Stwierdzam fakt. Nie jesteś w stanie wskazać Linuksa, którego ja nie mogę pobrać bez uiszczania za niego opłaty, więc kłamiesz opowiadając o płatnych wersjach Linuksa.
spellbinder (8577 punktów)
Dlatego też podczas "obczajania" dowolnego serwisu nigdy nie podaję własnych danych, w tym zdjęć i innych głupot tego typu. Facebook może sobie dożywotnio trzymać dane Jasia Parówy, tudzież Waldemara Smyracza i nic mnie to nie ruszy.

Co do Fejsa... problem jest jeszcze z trupami, bo po śmierci użytkownika konto nie jest kasowane, tylko na wyraźną "prośbę" rodziny. Wychodzi na to, że jak ktoś nie zareaguje, to po śmierci również jest członkiem Facebooka, a jak rodzic - dajmy na to - nawet nie wie o tego rodzaju aktywności dziecka, to będzie wisiał i straszył taki trup, jak w średniowieczu.
Rafaela (2059 punktów)
>[b]Tak więc, drogi (ex)użytkowniku facebook.com, miej w pamięci, że aczkolwiek przestałeś nas kochać, to my już zawsze kochać Ciebie będziemy.

   Nic nowego nie odkryłeś. Proponuję czytanie regulaminu portalu, na którym zakłada się konto. Niestety zazwyczaj ten punkt jest pomijany. Ja np. ograniczam się do sprawdzenia czy korzystanie z konta jest odpłatne, bo wiadomo - samo założenie konta jest zawsze darmowe.
   Ani na Facebook'u, ani na Racjonaliście, ani na żadnym innym portalu usunięcie konta nie jest tożsame z usunięciem śladu po sobie. Z całym szacunkiem, ale takie myślenie jest naiwne. Nawet tryb incognito, który powoduje, iż nasza działalność w sieci nie jest zapisywana w historii przeglądania, tak naprawdę nie ma nic wspólnego z naszą prywatnością.
   Regulamin Facebook'a odsyła do polityki prywatności (www.facebook.com/policy.php). Punkt 7 tej polityki traktuje o wyłączeniu i usunięciu konta/informacji.
   Korzystam z internetu blisko 17 lat i nauczyłam się, że każdy mój ruch w sieci jest zapamiętywany, dlatego dbam o to, co po sobie pozostawiam. A usunięcie konta internetowego można porównać do wyrzucenia pliku do kosza w swoim komputerze. Po usunięciu plik staje się niedostępny, ale to wcale nie znaczy, że został usunięty z komputera.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
05-04-2011 20:37 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A usunięcie konta internetowego można porównać do wyrzucenia pliku do kosza w swoim komputerze. Po usunięciu plik staje się niedostępny, ale to wcale nie znaczy, że został usunięty z komputera.
Mam dla ciebie wstrząsającą wiadomość: plik z systemowego Kosza można w każdej chwili odzyskać. Ale to dopiero początek przerażającej prawdy: plik usunięty z Kosza nadal znajduje się na dysku! I to jednak nie jest jeszcze koniec hiobowych wieści: plik ze sformatowanego dysku można odzyskać!!!

Klient zamówił wizytę serwisanta komputerowego.
Serwisant przyjechał i pyta o co chodzi.
- Nie mam pojęcia co się dzieje, miesiąc temu kupiłem u was komputer z dyskiem 500 GB, zapewnialiście mnie, że starczy mi miejsca na bardzo długo, a ja już mam prawie cały dysk pełny!
Serwisant opróżnił Kosz.

Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Rafaela (2059 punktów)

   Odzyskanie danych, które zostały skasowane 'na stałe' nie jest trudne dla serwisanta albo użytkownika komputera posiadającego program do odzyskiwania plików usuniętych. Miejsce plików skasowanych system wykorzystuje poprzez nadpisanie nowych. Stare nie znikają i choć nie są dostępne to łatwe do odzyskania.

>Serwisant opróżnił Kosz.
I nareszcie użytkownik mógł na nowo usuwać pliki do kosza. Serwisant niezwykle napracował się!


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Odzyskanie danych, które zostały skasowane 'na stałe' nie jest trudne dla serwisanta albo użytkownika komputera posiadającego program do odzyskiwania plików usuniętych. Miejsce plików skasowanych system wykorzystuje poprzez nadpisanie nowych. Stare nie znikają i choć nie są dostępne to łatwe do odzyskania.
Poważka?

>>Serwisant opróżnił Kosz.
>I nareszcie użytkownik mógł na nowo usuwać pliki do kosza. Serwisant niezwykle napracował się!
Nie bulwersuj się. W rzeczywistości serwisant wyjaśnił Klientowi co i jak. Naprawdę.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Regulamin Facebook'a odsyła do polityki prywatności (www.facebook.com/policy.php). Punkt 7 tej polityki traktuje o wyłączeniu i usunięciu konta/informacji.
A który punkt mówi o tym, że usunięcie konta nie powoduje usunięcia danych umieszczonych przez byłego użytkownika?


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
06-04-2011 11:24 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
>A który punkt mówi o tym, że usunięcie konta nie powoduje usunięcia danych umieszczonych przez byłego użytkownika?[/color]
Nie ma także punktu mówiącego, że usunięcie konta powoduje usunięcie danych umieszczonych przez byłego użytkownika.

   Jeśli chcesz, by ślad po Tobie nie pozostawał na serwerach będących przecież czyjąś własnością, to nic trudnego - nie rejestruj się do żadnego portalu w sieci, a najlepiej zapomnij o internecie, bo każda informacja o Tobie stanowi część bezcennej bazy danych.
   Nie jest mi potrzebny punkt o tym, że w momencie usunięcia konta także moje dane (nie)znikają z serwerów. Nie od dziś wiadomo, że informacja to potęga. Pokaż mi choć jeden portal, który z chwilą usunięcia konta użytkownika usuwa jego dane z serwera.
   W regulaminie nie jest też napisane, że skuteczne usunięcie konta użytkownika następuje tylko wtedy, gdy użytkownik Facebooka wyloguje się ze wszystkich komputerów, na których używał FB i dopiero wtedy skorzysta z odpowiedniego formularza, i odczeka do 2. tygodni. Jeśli choć raz np. z telefonu komórkowego odwiedzi dowolną stronę na FB w ciągu tego czasu, akcja ta zostaje automatycznie anulowana. Dlaczego tego nie napisano? Bo żaden właściciel serwisu nie chce stracić ani jednego użytkownika. Za wszelką cenę zniechęca go do rezygnacji z uczestnictwa. Obie strony mają zupełnie sprzeczne priorytety.
   Poza tym przeróżne testy przeprowadzają internauci, a wyniki publikują na stronach w necie. Warto sięgać po te informacje przed decyzjami, by uniknąć rozczarowań.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Każdy z nas ma zupełnie przeciwne podejście. Ty uważasz, że zanim skorzystam z usługi powinienem liczyć się z tym, że mogą na mnie czekać różne pułapki, ja zaś myślę, że żadne pułapki nie powinny być na mnie zastawiane. Rozumiem, że firmom chodzi o kasę, ale to nie znaczy, że powinniśmy godzić się na nieuczciwe lub choćby kontrowersyjne praktyki. Na przykład kupując samochód powinienem oczywiście przeczytać umowę zanim ją podpiszę, ale to nie znaczy, że sprzedawcy wolno cichcem zamontować w tym samochodzie nadajnik wysyłający informację o tym dokąd jeżdżę albo choćby tylko liczbę przejechanych kilometrów, żeby po iluś tam tysiącach na ekranie komputerka pokładowego wyświetliła się wiadomość o konieczności dokonania przeglądu technicznego.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Rafaela (2059 punktów)
>Ty uważasz, że zanim skorzystam z usługi powinienem liczyć się z tym, że mogą na mnie czekać różne pułapki
Dokładnie, bo w dzisiejszych czasach trzeba być przewidującym, przebiegłym, cwanym - nigdy naiwnym i ślepo wierzyć w to co nam oferują. Prawda nie zawsze jest prawdą. Wszędzie czyhają na nas pułapki i tego nie zmienisz ani Ty, ani ja, ani nikt. Niestety, większości spraw nieuczciwych z różnych powodów nie można rozstrzygnąć w sądzie.

>Rozumiem, że firmom chodzi o kasę, ale to nie znaczy, że powinniśmy godzić się na nieuczciwe lub choćby kontrowersyjne praktyki.
Masz rację i nie godzimy się! I co z tego?


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Rozumiem, że firmom chodzi o kasę, ale to nie znaczy, że powinniśmy godzić się na nieuczciwe lub choćby kontrowersyjne praktyki.
>Masz rację i nie godzimy się! I co z tego?
Ano to, że gdy nie zgadzając się z nimi zaczniemy akceptować ich obecność, to jakbyśmy sami sobie pluli w twarz.
Idąc w nieznanym terenie powinienem spoglądać pod nogi, co nie znaczy, że komukolwiek wolno na ścieżce umieszczać zamaskowane doły.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Rafaela (2059 punktów)
>Ano to, że gdy nie zgadzając się z nimi zaczniemy akceptować ich obecność, to jakbyśmy sami sobie pluli w twarz.

Ale co z tego wynika, oprócz tego co oczywiste? Co wniósł Twój sprzeciw dla potencjalnego użytkownika FB i dla samego FB? Czy to, że się nie zgadzasz z ich praktykami i wyrażasz ten sprzeciw tutaj - na Racjonaliście, a nie na FB czyli tam, gdzie Cię nienależycie potraktowano oznacza, że już nie czujesz się tak, jakbyś sama sobie pluła w twarz?


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
stilb (1323 punktów)
Ja nawet nie wiem co to facebook, jakoś mnie nie ciągnie nie wiem może to już wiek (39 lat)
Nie mam tez gg, czy to normalne?
05-04-2011 20:43 
 Ocena 6 na 6
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie mam tez gg, czy to normalne?



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
stilb (1323 punktów)
Nie napisałem "nigdy nie miałem gg".
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie napisałem "nigdy nie miałem gg".
Z twojego postu wynikało, że nie masz konta na facebook.com, więc stwierdzenie "nie mam też gg" zabrzmiało jakbyś nie miał też konta na gg.
Skoro go nie używasz, to po co trzymasz info o numerze gg na swoim profilu?



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
stilb (1323 punktów)
Już zmieniłem!
06-04-2011 22:30 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)
oczywiście, że normalne, bo każdy z nas ma inne potrzeby


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
sztejkat (4743 punktów)
Wypada zadać techniczne pytanie adminowi racjonalisty:

Czy możliwym jest technicznie, by wraz z usunięciem konta usunięto WSZELKIE wypowiedzi użytkownika. Czy możliwym jest, by usunięto udzielone przezeń oceny?

I co na to pozostali użytkownicy? Czy takie poszatkowanie dyskusji i zmienianie jej toru wstecz jest akceptowalne? Czy usuwanie danych, które weszły do przestrzeni publicznej jest sensowne?

Rozsądnie jest traktować dane umieszczane w przestrzeni publicznej jako... upublicznione po wsze czasy.

Czym innym oczywiście jest usługa związana z udostępnianiem klientowi prywatnej przestrzeni do przechowywania danych. W takim wypadku jednak z definicji nikt poza zamawiającym przestrzeń nie powinien mieć do danych dostępu więc to, czy są one fizycznie usunięte czy też nie jest sprawą drugorzędną.

O to, czy facebook oferuje możliwość upublicznienia danych czy też przestrzeń prywatną nie będę się wypowiadał - nie korzystałem, nie czytałem regulaminu, znam tylko ze słyszenia.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
piotao (913 punktów)
Ostatnio przekonałem się, że Google także nie kasuje maili, które trzymam na koncie. Miałem ponad 5GB w mailach, postanowiłem ściągnąć je do siebie IMAPem, usunąłem IMAPEm, z Googla znikły... a skrzynka jakby tak samo 5GB zajmuje. Dziwne trochę...



-pio-
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Po skasowaniu maili umieszczonych w gmailowym "Koszu" liczba MB pokazywana po tekście "Obecnie używasz" nie zmieniła się. Dopiero po kliknięciu na przycisk "Odśwież" uległa zmniejszeniu.
A w ogóle sprawdzałeś gamilowy "Kosz"?



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
piotao (913 punktów)

>A w ogóle sprawdzałeś gamilowy "Kosz"?[/color]

Oczywiście. Podobnie jak spam, który opróżniłem. Wielkość zmieniła się nieznacznie, dalej mam dziwnie 5GB zajęte.


-pio-

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365