Chciałabym rozpocząć dyskusję o tym, jak funkcjonuje naprawdę i czemu służy znany wszystkim 1% odpisu podatkowego na rzecz OPP (organizacji pożytku publicznego).
Zawodowo robię rozliczenia roczne. Nie tylko, ale także.
Codziennie od co najmniej 3 miesięcy moja służbowa skrzynka mailowa zasypywana jest prośbami o przekazanie komuś 1%.
Właśnie - zawsze komuś konkretnemu: Jasiowi z wodogłowie, Ani z porażeniem mózgowym, Heniowi na protezę, panu Jackowi na operację kręgosłupa itp itd.
I naciski od znajomych "jak ktoś nie będzie wiedział na co dać, podpowiedz Jasia/Anię/Henia bo to dziecko znajomych"
Może 2-3 organizacje chciały 1% po prostu na swoją działalność statutową a nie dla konkretnej osoby.
Powiem szczerze - wścieka mnie to niezmiernie. Bo ten 1% ma służyć pożytkowi publicznemu, a nie osobistemu, nie ważne jak potrzebującej osoby.
Patologię OPP opisał przejrzyści Grzegorz Makowski z GW. Odeślę leniwie do artykułu, warto przeczytać i przez chwile się zastanowić. M. in nad tym, jakie organizacje zbierają najwięcej i dlaczego. I czy to aby na pewno jest pożytek PUBLICZNY.
wyborcza.p(*)problem_z_malym_procentem.htmlJak co rok, także i w tym przekażę mój 1% (poza stałą suma która idzie do nich co miesiąc) na lokalną organizację zajmującą się opieką nad porzuconymi i dzikimi kotami. Zbierają chore i poranione, ratują od zagazowania i trucia przez zarządców domów, leczą, sterylizują, znajdują im dobre domy. Garstka zapaleńców.
Zaprzyjaźniony weterynarz rozdaje ich ulotki - małe, amatorskie, bo nie ma pieniędzy do wydawania na kolorki i kredowy papier.
Taka była idea 1% - cel który przyniesie pożytek publiczny, a więc nie skupiony na konkretnej osobie.
Po to była lista na stronie MinFin, żeby można było łatwiej trafić do małych, lokalnych organizacji.
Uważam przekazywanie 1% konkretnej osobie za głęboko niemoralne i sprzeczne z ideą pożytku
publicznego.
Wspierajmy organizacje społeczne. Ale nie promujmy osób bardziej zaradnych, krzykliwych, natrętnych w sytuacji, gdy ta pomoc powinna trafić właśnie do tych miej zaradnych, cichych i nieśmiałych - oni zwykle bardziej jej potrzebują, bo nie potrafią o nią walczyć.
To nie wyścig szczurów.