Witam, moj problem nie jest czesty dla ludzi w moim wieku. Na wykluczenie spoleczne na pewno skarza sie starzy ludzie ale nie ktos w wieku 20-30 lat. Takze nie ma o nim ksiazek.
Zaczelo sie niewinnie w 2010 roku gdy zaczalem miec problemy natury psychicznej w zwiazku z przyjmowanymi narkotykami oraz towarzystwem (spoza dzielnicy) z jakim sie obracalem. Ludzie z ktorymi uwczesnie sie zadawalem bardzo wjezdzali mi na psychike. Zmniejszylo sie moje poczucie wlasnej wartosci. Zaczalem odczuwac powazna depresje ktora staralem sie zaleczyc pozytywnym mysleniem z kursow nlp. Jednak to byla jedynie fasada. Koledzy (ci z dzielnicy) zauwazyli ze ciezej sie ze mna dogadac. Bylem wycofany unikalem kontaku i przestalem udzielac sie towarzysko na dzielnicy. Z biegiem czasu problem sie poglebial, po pewnym czasie znajomi przestali mnie odwiedzac a po paru miesiacach przestali w ogole po mnie pukac. Cierpialem bardzo. Tak bardzo ze zaczalem do siebie gadac bardzo zle rzeczy. Jak tylko pojawiala sie we mnie jakas inicjatywa aby isc na przod i cos zrobic, mowilem do siebie "Zamknij sie" z biegiem czasu zamknij sie zamienilo sie w "Zabij sie". I tak pojawily sie moje mysli samobojcze. Emocje zniknely a ludzie w ktorych uwczesnie wierzylem po prostu mnie unikali. Jak to wygladalo? Otoz pojawilo sie pare rzeczy ze zaczalem zauwazac jak niektorzy z nich przestali traktowac mnie z szacu kiem. I to byly male rzeczy. Jak np. Chowanie komurki gdy komus cos pokazywali i chcialem to zobaczec. Czy ignorowanie mnie gdy cos mowilem. To bardzo bolalo. Chcialem cos powiedziec a oni po prostu mowili dalej to o czym wczesniej rozmawiali z kims innym. Czulem sie jak powietrze. A im bardziej bylem ignorowany tym bardziej chcialem komus zajebac aby zwrocil na mnie uwage ale wiem ze to by spowodowalo wiecej klopotow. Aktualnie wiem, rozmawiajac z obcymi osobami ze ludzie ktorzy traktuja mnie z szacunkiem ze mowie z sensem. Ale jest to zycie bez emocji. To trudne jest dla mnie to co teraz pisze ciezko mi to poskladac po koleji w jedna calosc. Ale wiem ze mozna traktowac mnie jak normalnego. Ale ci ludzie, ci co znaja mnie najlepiej maja juz wyr9biona opinie. Wielokrotkie spotkalem sie z sytulacja w ktorej zostaly mi zamkniete drzwi przed nosem i kazano wypierdalac. Sytulacja aktualnie sie troche wyrownala. Jakos mnie toleruja. Ale . Wyjechac tez nie moge bo mnie nie stac a musE napisac najpierw ksiazke, ktora zaczalem ostatnio pisac aby troche zarobic. Wtedy moze bedzie mnie stac aby sie stad wyprowadzic. Do normalniej pracy sie nie nadaje, od 10 lat jestem w rozsypce. Gdyz tyle ta sytuacja sie ciagnie. Juz zdarzylem kupic remingota 44 cale (replika wiec legalna) odprzodowego ladowania, jednak nigdy nie mialem odwagi pociagnac spustu. A ilekroc zostalem zwyzywany i kazano mi spierdalac siegalem i przykladalem se go do skroni majac nadzieje ze wypali bez zalozonego kapiszona. Taka moja historia. |