W tenisa nigdy nie grałem, ale przyznam, że jest to (po piłce nożnej) moja ulubiona dyscyplina. Szczególnie teraz, gdy Iga Swiątek jest uznawana za obecnie najlepszą tenisistkę na świecie, wzrasta zainteresowanie tym sportem w Polsce. Zastanawialiście się dlaczego w tenisie punkty liczy się 15, 30, 40? Początków takiego sposobu liczenia punktów należy szukać najprawdopodobniej w XIX-wiecznej Francji. Na długo przed powstaniem komputerów wynik w gemie określało się na podstawie tarczy zegara. Każdy zawodnik miał swoją tarczę, a punkty określała wskazówka ustawiana na kolejnych kwadransach: 15, 30, 45, 60. Niedoskonałość tego systemu była widoczna w przypadku gry na przewagi, do dwóch wygranych piłek, kiedy to obaj gracze mieli wskazówki ustawione na 45 minucie.
Zdobycie punktu przez jednego z nich oznaczałoby "minięcie" pełnej godziny, a zatem wygranie gema. Stąd wprowadzono innowację polegającą na ustawianiu wskazówki na 40 minucie i dodawaniu 10 minut. W momencie osiągnięcia równowagi, kiedy wskazówki obu zegarów pokazywały 50 minut, "punktację" cofano do stanu 40:40.
Analogii szukano także w języku francuskim, w którym 15, 30 i 40 to odpowiednio quinze, trente i quarante - słowa o podobnej wymowie końcówek
Rozlosowano drabinki wielkoszlemowego US Open. Wiadomo już, z kim Iga Świątek, Magda Linette oraz Magdalena Fręch rozegrają swoje pierwsze mecze. |