Naprawdę zadziwia mnie, dlaczego tak wielu samozwańczych ludzi religijnych (wielu wyznań) jest skłonnych przebaczyć/przeoczyć zidentyfikowane „grzechy”, takie jak morderstwo, składanie fałszywego świadectwa (kłamstwo), cudzołóstwo itp., ale wydają się całkowicie niezdolni do przebaczenia/ przymykają oczy na to, co według nich jest przestępstwem seksualnym. Jak usprawiedliwiają prześladowanie osób LGBTQ, ale nie tylko przebaczają, ale także obejmują seryjnych cudzołożników, żarłoków, kłamców itp.? |