Racjonalista - Strona głównaDo treści
Edukacja seksualna dzieci i młodzieży

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-05-2011 20:54prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Edukacja seksualna dzieci i młodzieży
Okładkowym tematem ostatniego Tygodnika Powszechnego jest: "Rozmawiajmy z dziećmi o seksie".
Autorzy artykułów i wywiadów ubolewają i alarmują, że dzieci i młodzież coraz wcześniej rozpoczynają życie erotyczne.
Według badania GfK Polonia dla firmy Bayer, w Polsce uprawiało już seks 12 proc. dzieci w wieku 12-15 lat i co trzeci 16-i 17-latek.
Psycholog Justyna Dąbrowska na pytanie: "Statystycznie co piąty chłopiec i co siódma dziewczynka do 15 roku życia podjęli już współżycie. Czy te dane Panią niepokoją?
Odpowiada: " Niepokoją, bo te dzieci podejmują współżycie seksualne pod wpływem impulsu." itd.itp.
Zamiast się cieszyć, że młodzież i dzieci korzystają coraz wcześniej z najpiękniejszej sfery tego naszego krótkiego życia , to psychologowie i seksuologowie popadają w nastroje alarmistyczne.
Ich rolą zaś jest , zdaje się, ułatwiać i umilać ludziom korzystanie z seksu.
Nauczać ich jak bezpiecznie i przyjemnie go uprawiać.
Naczelnym argumentem są oczywiście, jak zawsze, ciąże nastolatek.
Ale nikt nie mówi o młodocianych gejach i lesbijkach, którym ciąże nie grożą.
A jest takich osób naprawdę wiele.
Zamiast się skupić na edukacji, jak zapobiegać ciążom, seksuologowie proponują co?
Czystość i wstrzemięźliwość seksualną?
"Rozmawiajmy z dziećmi o seksie"! Ale jak?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
A Grabowska znowu o seksie nieletnich:P

Ale coś w tym jest. "Rozmawiajmy o seksie" powinno brzmieć raczej "Jak rozmawiać o seksie, żeby do niego zniechęcić".

Wtrąca się w temat ta... szkoda przekleństw, katolicka moralność, skutkiem czego dzieciaki o seksie nie wiedzą absolutnie nic. Zamiast rozmawiać o tym jak seks uprawiać w sposób bezpieczny, rozmawia się o tym jak go nie uprawiać (skutkiem czego o seksie nie wiedzą zbyt wiele nawet ludzie dorośli).

Do tego dochodzi jeszcze infantylizacja wizerunku młodzieży. Jako, że człowiek młody nie ma w swoim życiu żadnych obowiązków, jest traktowany jak "podludź". Jego potrzeby seksualne, które u niektórych ludzi pojawiają się już w wieku lat dziesięciu, są marginalizowane. Jednocześnie sam seks jest stawiany na jakimś dziwacznym piedestale, że to niby takie doniosłe i nie wiadomo jakiej dojrzałości wymaga.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A Grabowska znowu o seksie nieletnich:P
No ,tym razem nie Grabowska, a Tygodnik Powszechny! Ja tylko relacjonuję.
A ksiądz Boniecki przytoczył Nietzschego, że " chrześcijaństwo dało erosowi do picia truciznę, a chociaż z jej powodu nie umarł, przerodził się w wadę."
Bardzo ładne i trafne.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Bezdomny (621 punktów)
>Jego potrzeby seksualne, które u niektórych ludzi pojawiają się już w wieku lat dziesięciu, są marginalizowane.

Są marginalizowane dlatego, że średni wiek rozpoczęcia współżycia się obniża. Krótko mówiąc nie nadążamy. I zastanowiłbym się czy to takie jak piszesz "po prostu" pojawienie się czy raczej rozbudzanie takich potrzeb...
18-05-2011 22:11 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Są marginalizowane dlatego, że średni wiek rozpoczęcia współżycia się obniża. Krótko mówiąc nie nadążamy. I zastanowiłbym się czy to takie jak piszesz "po prostu" pojawienie się czy raczej rozbudzanie takich potrzeb...

Oczywiście, że również rozbudzanie. Od dawna już boysbandy kuszą dziewczynki gołymi klatami w teledyskach.

Ale duże znaczenie mają również hormony. Ludzie dostają szprycę hormonalną i nic się z tym nie zrobi. Chcą sobie podupczyć.

Ja tam pamiętam jak miałem trzynaście lat, to dałbym sobie wyrwać jądro drewnianą łyżką do cukru, żeby tylko ZOBACZYĆ gołą babę. Jak komuś starszy brat kupił pisemko dla dorosłych, to automatycznie stawał się najlepszym kolegą każdego nastolatka w szkole.

Pozostaje również pytanie - co jest gorsze - media, które zewsząd atakują seksem, czy przekaz społeczny zabraniający młodym ludziom podejmowania zachowań seksualnych. Czy nie oddziałuje na psychikę oglądanie świerszczyków w szkolnym kiblu? Albo desperackie kasowanie historii przeglądarki internetowej, żeby rodzice broń boże nie odkryli STRASZLIWEJ prawdy o swoim czternastoletnim synu... że ogląda gołe baby i się masturbuje.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> żeby tylko ZOBACZYĆ gołą babę
No właśnie. Ta nasza pruderyjna kultura. W zeszłym roku byłam nad morzem Bałtyckim, ale po stronie niemieckiej. Tam jeszcze funkcjonują plaże FKK, czyli nudystyczne, na które przychodzą całe rodziny z dziećmi. I żaden chłopiec nie musi sobie jąder wyrywać, żeby gołą babę , czy rówieśniczkę nagą, zobaczyć. Jest to tam naturalne.
> media, które zewsząd atakują seksem
Jakby seks był traktowany normalnie, to by nie było potrzeby robić z niego Bóg wi co i atakować.
> desperackie kasowanie historii przeglądarki
jw.
Kiedyś jakiś chłopiec śpiewał:
"Zakazany owoc, dumnie krąży mi nad głową
Zakazany owoc, marzeń ciemnych tabu
Zakazany owoc, znowu szansa przeszła obok
Choć już czułem ten smak".


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 10:35 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Kiedyś jakiś chłopiec śpiewał:
>"Zakazany owoc, dumnie krąży mi nad głową
>Zakazany owoc, marzeń ciemnych tabu
>Zakazany owoc, znowu szansa przeszła obok
>Choć już czułem ten smak".

Idź precz, szatanie. Sio.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

> Idź precz, szatanie. Sio.
Szatan na forum racjonalistów kwiatami powinien być witany!


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 16:48 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>> Idź precz, szatanie. Sio.
>Szatan na forum racjonalistów kwiatami powinien być witany!

Szatan przede wszystkim - wedle mojej wiedzy z dziedziny angelologii - posługuje się ludzką niewiedzą, głupotą, pychą itp., więc to z pewnością nie są cechy zachęcające racjonalistę do obcowania z tym indywiduum.
finerbijk (17282 punktów)
>Szatan przede wszystkim - wedle mojej wiedzy z dziedziny angelologii - posługuje się ludzką niewiedzą, głupotą, pychą itp., więc to z pewnością nie są cechy zachęcające racjonalistę do obcowania z tym indywiduum.

Szatan też wykorzystuje chętnie ciekawość, która jest tożsama z żądzą wiedzy, a to już jest bliskie racjonaliście.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Szatan przede wszystkim
Lecz Mickiewicz pisał:
"Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,
Mam ja za sobą wojska, i mocy, i trony;
Jeśli ja będę bluźnierca,
Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niźli Szatan:
On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca."
Czyli, że szatan walczy na rozumy! A więc racjonalista!


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 20:14 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)
> On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca."
>Czyli, że szatan walczy na rozumy! A więc racjonalista!

Nie chce mi się dociekać, co Mickiewicz rozumiał pod pojęciem "rozum"; moim zdaniem, jego poezja była wielka, ale często bezrozumna, wręcz pogardliwa dla rozumu (romantyzm , psia go mać). Zdecydowanie wolę Słowackiego czy Krasińskiego. Oni bardziej są w stanie "usatysfakcjonować" mój umysł
20-05-2011 10:11 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Otóż to. "Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha". "Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko". Nie tylko dziewczyna, ale także poeta duby smalone bredzi, a potem gmin rozumowi bluźni i takie mamy efekty, że jeden wierzy w Boga, inny w kosmitów niosących głupim Ziemianom cywilizację, a trzeci bez porady wróżki palcem nie kiwnie. Pamiętam, jak w liceum suchej nitki na "Romantyczności" nie zostawiłam, ku zgorszeniu polonistki i uciesze klasy (matematyczno-fizycznej).

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-05-2011 10:14 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Lecz Mickiewicz pisał:
Mickiewicz szkodnik był. Wieszczem był i wieszczył, przy okazji mieszając ludziom w głowach.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-05-2011 22:53 
 Ocena 2 na 2
Bezdomny (621 punktów)
>>Są marginalizowane dlatego, że średni wiek rozpoczęcia współżycia się obniża. Krótko mówiąc nie nadążamy. I zastanowiłbym się czy to takie jak piszesz "po prostu" pojawienie się czy raczej rozbudzanie takich potrzeb...
>Oczywiście, że również rozbudzanie. Od dawna już boysbandy kuszą dziewczynki gołymi klatami w teledyskach.

Takie zmiany w społeczeństwie nie dokonują się bez przyczyny. Nastolatek-dziecko, jest lepszym konsumentem starając się znaleźć obiekt zaspokojenie swych wcześniej rozbudzonych potrzeb. Wyzwaniem dla młodych ludzi jest teraz wyrwać dupę, najlepiej na raz, trwałe związki również są "nieopłacalne". Już nie wspominając o tym, że dziecko było jest i będzie najlepszym konsumentem. Pisałeś o infantylizacji, niżej polecałem ciekawą książę na ten temat ("Skonsumowani" B. Barber). O dzieciach pisał równie ciekawie Tomasz Szlendak. Wg mnie coraz młodszym ludziom wciska się coraz więcej gówna w głowy.
18-05-2011 23:13 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Takie zmiany w społeczeństwie nie dokonują się bez przyczyny. Nastolatek-dziecko, jest lepszym konsumentem starając się znaleźć obiekt zaspokojenie swych wcześniej rozbudzonych potrzeb.

Co więcej - dziecko może zostać nauczone pewnych zachowań, właśnie przez wpajanie ich w dzieciństwie.

Nie bez powodu za "szampanem" Piccolo nie stoi firma produkująca soczki dla dzieci, tylko AMBRA, zajmująca się dystrybucją i produkcją alkoholi wszelakich
28-05-2011 11:30 
 Ocena 1 na 1
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Takie zmiany w społeczeństwie nie dokonują się bez przyczyny. Nastolatek-dziecko

Nastolatek nie jest dzieckiem. Właśnie ze stosowania takich uogólnień wynikają wszystkie nieszczęścia. Tak - to prawda, ktoś mający 16 lat nie jest jeszcze w pełni osobą dorosłą, ale znacznie bliżej mu do niej niż do infantylnego dzieciaka. W tym wieku niektórzy mają już wyraźnie zarysowany światopogląd, gromadzą wiedzę o świecie, zaczynają się interesować poważniejszymi tematami. Nazywanie kogoś takiego "dzieckiem" jest nie tylko krzywdzące, ale (co więcej) wypacza rzeczywistość.

Co więcej - nie mogę się zgodzić ze stroną biadolącą z powodu tego, że młodzież w coraz młodszym wieku rozpoczyna współżycie. To wynika z biologii - pewne popędy się pojawiają, a we współczesnej globalnej wiosce nie da się już postawić embarga na informację, a krzewienie dezinformacji celem wywołania strachu nie jest już tak skuteczne jakim było dwieście lat temu w jakiejś małej galicyjskiej wiosce. To samo odnosi się do stosowania tabu.

>jest lepszym konsumentem starając się znaleźć obiekt zaspokojenie swych wcześniej rozbudzonych potrzeb.

"Wcześniej rozbudzonych"!? Śmiem twierdzić, że potrzeby budzą się normalnie. Po prostu współczesne społeczeństwo nie potrafi już skutecznie blokować objawów wejścia w okres dojrzewania. Nie pozamykasz młodych chłopców i dziewczyn w izolowanych szkołach z internatem. Nie pozbawisz młodych ludzi dostępu do informacji, nie ograniczysz im kontaktu z przedstawicielami drugiej płci. Trudniej dzisiaj wmówić młodzieży, że w niebie siedzi groźny brodaty Pan, który bardzo się gniewa, gdy myślą o "brzydkich rzeczach". Nie istnieje w końcu cały wachlarz sankcji natury społecznej, przewidzianych dla tych, którzy zdecydują się na rozpoczęcie współżycia przed ślubem.

Jedyne wyjście jakie widzę? Nasza cywilizacja musi się pogodzić ze zmianami. Młodych ludzi trzeba edukować, wyposażyć ich w wiedzę, która pozwoli im dokonywać ŚWIADOMYCH wyborów.

>Wyzwaniem dla młodych ludzi jest teraz wyrwać dupę, najlepiej na raz, trwałe związki również są "nieopłacalne".

Que? Jeszcze taki stary nie jestem, szkolę średnią skończyłem ledwie sześć lat temu. Niektórzy spośród moich rówieśników formalizują związki, w które weszli mając 16-17 lat. Większość obecnych nastolatków z mojego otoczenia również jest właśnie w stałych związkach. Wydaje mi się, że po prostu chcesz widzieć młodzież tak, jak ją sobie wyobrażasz - zaćpaną, zapijaczoną, uczestniczącą w niekończących się orgiach. Mam dla Ciebie nowinę - życie to nie amerykańska komedia.

>Już nie wspominając o tym, że dziecko było jest i będzie najlepszym konsumentem.

To właśnie jedna z tych trywialnych bzdur, którą ludzie powtarzają raz za razem, nawet się nad nią nie zastanawiając. Dziecko jako osoba pozbawiona dochodów nie jest żadnym konsumentem. Znakomitymi konsumentami są za to rodzice, którzy rozpuścili swoje dzieci i ulegają każdej ich zachciance. Przy czym my tutaj nie rozmawiamy o dzieciach, a o nastolatkach.

>Wg mnie coraz młodszym ludziom wciska się coraz więcej gówna w głowy.

Tu się zgadzam. Treści prezentowanych przez współczesne media inaczej nazwać się nie da. Przy czym to dotyczy każdej grupy wiekowej.
Problem polega na tym, że młodzież jest atakowana przez dwa skrajne przekazy. Z jednej strony półnagie tancerki w MTV i seks prezentowany jako forma taniej rozrywki. Z drugiej strony wypowiedzi świętoszkowatych rodziców i katechetów, którzy przedstawiają seksualność jako rodzaj grzechu, albo nakazują czekać. Tak naprawdę nikt nie wie na co.

Brakuje trzeciego głosu: "Seks jest dla ludzi, nie ma się czego bać, ale też nie powinno się ulegać presji ze strony otoczenia. Jeśli już się zdecydujesz bądź pewien/pewna, że faktycznie jesteś na to gotów/gotowa i posiadasz odpowiednią wiedzę na temat antykoncepcji".
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie pozamykasz młodych chłopców i dziewczyn w izolowanych szkołach z internatem.
A jak pozamykasz to się będzie homoseksualizm szerzył i lesbijstwo.
> nie ograniczysz im kontaktu z przedstawicielami drugiej płci.
A nawet trzeciej!
> pozwoli im dokonywać ŚWIADOMYCH wyborów.
I DOBROWOLNYCH!
> wypowiedzi świętoszkowatych rodziców i katechetów
To jeszcze mały pikuś.
Ale SEKSUOLOGOWIE świętoszkowaci też gadają bzdury ze strachu!!
> Jeśli już się zdecydujesz bądź pewien/pewna, że faktycznie jesteś na to gotów/gotowa
To jest postulat utopijny.
Seks jest sprawą spontaniczną. Pozarozumową. Kwestią popędu. Tutaj decyzja nie zapada po głębokim namyśle.
Jak się trzynastolatek "zakocha" w koleżance na koloniach to idą w krzaki i tam się gżą jak dzicy.
> Nastolatek nie jest dzieckiem.
Ale we wątku przesunęłam granice, dla utrudnienia. Piszę o seksie dzieci i młodzieży!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Seks jest sprawą spontaniczną. Pozarozumową. Kwestią popędu. Tutaj decyzja nie zapada po głębokim namyśle.
>Jak się trzynastolatek "zakocha" w koleżance na koloniach

I co? Popędów nie da się kontrolować? Jak już hormony zaczną szaleć, to żadna ze stron nie jest w stanie się opamiętać i powiedzieć "nie"? To trochę przypomina mi myślenie katechetów z którym spotykałem się w czasach własnej szkolnej młodości. Logika była następująca: jeśli pozwolimy sobie na jakikolwiek aspekt cielesności w reakcjach z bliską osobą, to niewątpliwie stracimy kontrolę. Ergo: tak drogie "dzieci", nawet całowanie się jest grzechem śmiertelnym
Takie myślenie jest oczywistą bzdurą.

Moim zdaniem jedynym sposobem, żeby zapobiec tragediom młodocianych matek jest tylko i wyłącznie edukacja. Niektórzy przedstawiciele młodzieży może i są niedouczeni, ale z całą pewnością nie są tak głupi, jak myślą o nich niektórzy dorośli. Nie uwierzą w "wychowanie do życia w rodzinie" od których na kilometr czuć infantylną kościelną propagandą. Rzetelnej edukacji oczywiście też nie otrzymają... Tragiczność całej sytuacji polega na tym, że celem tych "nauczycieli" (w praktyce wyznaczanych często lokalnego proboszcza) jest realizacja utopijnej wizji, w której młodzież powstrzymuje się od współżycia do ślubu (zapewne kościelnego...).

Tutaj nie chodzi tylko i wyłącznie o odpowiedni program w szkole, ale także o zmianę postawy rodziców, którzy często zachowują się tak, jakby myśleli, iż czternastolatek nie będzie miał pojęcia o tej stronie ludzkiej egzystencji tak długo, póki oni sami mu nie powiedzą.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Popędów nie da się kontrolować?
Da się! Niektórzy księża kontrolują.
Tylko po co? Po co to umartwianie się?
> zapobiec tragediom młodocianych matek jest tylko i wyłącznie edukacja.
Tragedia jest wtedy jak człowiek umiera, a nie jak się rodzi!
Poza tym tych "tragedii" jest naprawdę statystycznie niewiele.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
18-05-2011 21:59 
 Ocena 2 na 2
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>katolicka moralność, skutkiem czego dzieciaki o seksie nie wiedzą absolutnie nic. Zamiast rozmawiać o tym jak seks uprawiać w sposób bezpieczny, rozmawia się o tym jak go nie uprawiać.
Nie tylko katolicka moralność. Często sprawę zaniedbują sami rodzice. Wskutek braku odpowiedniej wiedzy, dzieci często podchodzą do seksualności człowieka z lękiem i poczuciem winy.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> dzieci często podchodzą do seksualności człowieka z lękiem i poczuciem winy
A skąd się ten lęk i poczucie winy u nich bierze?

Wszystko ma swój początek i koniec.
18-05-2011 22:17 
 Ocena 1 na 1
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>A skąd się ten lęk i poczucie winy u nich bierze?
Z powodu częstego ignorowania tematu przez rodziców i specyficznego przedstawiania go np. Na religii w szkole?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Z powodu częstego ignorowania tematu przez rodziców i specyficznego przedstawiania go np. Na religii w szkole?
Czyli, że rodzice ten lęk wpajają młodym ludziom? Bo jak nie mówią, to znaczy, że to coś be i nie OK ?
A co to znaczy specyficzne przedstawianie na religii?
Czy ksiądz zniechęca do seksu? Odstręcza?
Wiem. Księża zawsze problematyzują sprawy seksu, bo często sami mają z nim problem.

Wszystko ma swój początek i koniec.
18-05-2011 22:02 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> człowiek młody nie ma w swoim życiu żadnych obowiązków
Jak to nie ma obowiązków?
Ma ich od cholery. Przede wszystkim UCZYĆ SIĘ! Uczitsia, uczitsia i jeszczio raz uczitsia. Jak mawiał Lenin.
Poza tym wynosić śmieci. Wychodzić z psem. Sprzątać po sobie. Prać skarpetki , ewentualnie majtki. I wiele wiele innych.


Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>Ma ich od cholery. Przede wszystkim UCZYĆ SIĘ!

Nauka to był zawsze przywilej, a nie obowiązek
18-05-2011 22:27 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Ma ich od cholery. Przede wszystkim UCZYĆ SIĘ!
>Nauka to był zawsze przywilej, a nie obowiązek
Eeeeeeeeeeee tam!

Wszystko ma swój początek i koniec.
TriDzej2 (869 punktów)
>Nauka to był zawsze przywilej, a nie obowiązek

Nawet jeśli tak kiedyś było, to obecnie stało się to przykrym obowiązkiem. Rozumiem, że czasem coś trzeba wykuć, ale dlaczego tak się dzieje prawie bez przerwy?
19-05-2011 10:18 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
>>Ma ich od cholery. Przede wszystkim UCZYĆ SIĘ!
>Nauka to był zawsze przywilej, a nie obowiązek
Przywilejem dawno przestał być, a szkoda.
Gdyby nauka była dobrowolna to i podejście do nauki było by inne.
Uczeń który przykłada się do nauki, spędza w szkole plus w domu więcej czasu na naukę niż sam nauczyciel na pracę, a Ci podobno są przemęczeni.

Sorki za offtop
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Uczeń który przykłada się do nauki, spędza w szkole plus w domu więcej czasu na naukę niż sam nauczyciel na pracę,
I dlatego coś się mu od życia należy! Uczniowi!
A tu mu wszystkiego zabraniają i seksem straszą. A wiadomo, że nic tak nie regeneruje sił jak udany seks.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>A tu mu wszystkiego zabraniają i seksem straszą. A wiadomo, że nic tak nie regeneruje sił jak udany seks.
To przesada, Pani Profesor. Każdy może po seks sięgnąć i wielu robi to w młodym wieku, co pokazują statystyki.
Ale skrajności nie są tutaj korzystne-czy to "straszenie seksem" i zabranianie go, czy też przedwczesne namawianie do niego. Priorytetem powinny być rzetelne informacje.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>To przesada, Pani Profesor.
Ale w czym? Pewnie , że pływanie, spacer w pięknym otoczeniu czy wycieczka rowerowa też dobrze robią.
> przedwczesne namawianie
No właśnie, niektórzy edukację seksualną traktują jak namawianie!
A to dlatego, że przez wieki seks był traktowany wrogo, jako wymysł szatana.


Wszystko ma swój początek i koniec.
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Ale w czym? Pewnie , że pływanie, spacer w pięknym otoczeniu czy wycieczka rowerowa też dobrze robią.
Wyraziłem się nieprecyzyjnie; mówiąc "przesada" miałem na myśli to straszenie seksem i zakazywanie.
>No właśnie, niektórzy edukację seksualną traktują jak namawianie!
>A to dlatego, że przez wieki seks był traktowany wrogo, jako wymysł szatana.
A to, jak sądzę, z powodu małej wiedzy o żądzach i popędach człowieka, przez co był traktowany z przestrachem. Ale proszę jeszcze raz przeczytać mój post-nie twierdzę, że edukacja seksualna to namawianie! To przede wszystkim informacje, istotne dla każdego człowieka, nawet młodego!
Myślę, że należy pozwolić każdemu podjąć decyzję w tej kwestii. Zabranianie często mija się tu z celem. Rodzice czasem za bardzo boją się o swoje dzieci-niektórzy jak mogą starają się opóźnić ten" pierwszy raz". Abstynencja nie jest chyba dobrym rozwiązaniem. Dlatego tak ważna jest ES. Trzeba przekazać ludziom wiedzę na ten temat, aby uniknąć niepożądanych konsekwencji.
mario1970 (191 punktów)
>A to dlatego, że przez wieki seks był traktowany wrogo, jako wymysł szatana.
W zasadzie się zgadzam...
ale nie należy sprowadzać seksu wyłącznie do czynności czysto fizjologicznej. Ot taki sporcik... Jasne - rzetelna informacja o naszej seksualności i przede wszystkim zagrożeniach i antykoncepcji w miejsce religii już od pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale przekazywana w sposób... no właśnie jaki? Humorystyczny? A może śmiertelnie poważny ze wszystkimi szczegółami.
Na pytanie mojej 7-letniej córki (wiedziała że dziecko rośnie w brzuchu matki) - skąd się tam wzięło, chcąc być ojcem nowoczesnym, zapytałem: a czy wiesz co to seks?
Usłyszałem: "niestety wiem" - i tyle - dalej nie chciała rozmawiać.
Tylko dlaczego to "niestety"? - nie udało mi się od niej wydobyć - zamierzam wrócić do tematu "na dniach"...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie należy sprowadzać seksu wyłącznie do czynności czysto fizjologicznej.
Daleka jestem od tego.
> rzetelna informacja o naszej seksualności i przede wszystkim zagrożeniach
Właśnie o tym założyłam wątek.
Wszyscy mają wbite w głowę jakieś zagrożenia.
Należy mówić o pięknie seksu, o urodzie życia erotycznego, a nie skupiać się na "zagrożeniach" w gruncie rzeczy marginalnych.
To tak jak z wypadkami samochodowymi. Nawet w Polsce. Dziennie przemieszcza się miliony samochodów bezpiecznie i zdrowo. No ale jest też 13 albo 20 ofiar śmiertelnych.
A co robią media? Skupiają się na tym marginesie. Bo co to za wiadomość, że "w dniu dzisiejszym 16 milionów Polaków bezpieczne dotarło do swoich domów za pomocą komunikacji kołowej." Żadna.
> Tylko dlaczego to "niestety"?
Bo pewnie dziecko gdzieś się dowiedziało, że to coś niebezpiecznego i strasznego jak wódka, papierosy i narkotyki.


Wszystko ma swój początek i koniec.
20-05-2011 08:08 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>A wiadomo, że nic tak nie regeneruje sił jak udany seks.
Zwłaszcza w wieku 13 lat.
Weźże się zastanów, co piszesz, profesorowo.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Napisałam odpowiedź dłuższą i nie chce mi przejść klikam i klikam i nic.

Wszystko ma swój początek i koniec.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>A wiadomo, że nic tak nie regeneruje sił jak udany seks.
>Zwłaszcza w wieku 13 lat.
>Weźże się zastanów, co piszesz, profesorowo.
www.wprost.pl/ar/244442/Gwalt-dzieciecy/

Wszystko ma swój początek i koniec.
Bezdomny (621 punktów)
>Zamiast się cieszyć, że młodzież i dzieci korzystają coraz wcześniej z najpiękniejszej sfery tego naszego krótkiego życia

Nie mam zamiaru się cieszyć, że młodzież a tym bardziej dzieci coraz wcześniej korzystają z tej sfery naszego życia. Patrzyłbym na to wszystko w szerszym ujęciu, jak zmienia się na przestrzeni lat cała osobowość dzieci i młodzieży. Spadek zainteresowań, postępujące upośledzenie emocjonalne, za tym idą trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu trwałych, głębszych relacji. Takie są niestety wymogi gospodarki, takie na nas piętno odciska rynek i nie podoba mi się, gdy myślący ludzie tym bardziej chcą się w to wkręcać, a zwłaszcza dzieci. Pieprzyć się i konsumować, czego chcieć więcej?

Polecam książkę "Skonsumowani" Benjamina Barbera.

Nie jest mi dobrze z wizją trzynastolatków siedzących na facebooku po "udanym" stosunku. Mam nadzieję, że nie dożyję czasów gdy stanie się to normą.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Spadek zainteresowań, postępujące upośledzenie emocjonalne,
Ale to nie są skutki wczesnego rozpoczynania życia płciowego.
Za to odpowiada ogłupiająca telewizja, durne filmy i bzdety w postaci Harry Pottera.
To te rzeczy m.in. robią wodę z mózgu dzieci i młodzieży a nie seks, do cholery!

Wszystko ma swój początek i koniec.
18-05-2011 23:02 
 Ocena 3 na 3
Bezdomny (621 punktów)
>> Spadek zainteresowań, postępujące upośledzenie emocjonalne,
>Ale to nie są skutki wczesnego rozpoczynania życia płciowego.
>Za to odpowiada ogłupiająca telewizja, durne filmy i bzdety w postaci Harry Pottera.
>To te rzeczy m.in. robią wodę z mózgu dzieci i młodzieży a nie seks, do cholery!

Nie zrozumiałaś/eś. Nigdzie nie napisałem, że te sprawy są skutkiem coraz wcześniejszego rozpoczynania życia seksualnego. Są to rzeczy równoległe, mają wspólne źródło, dlatego do seksu dorzuciłem kilka innych rzeczy, bo moim zdaniem warto na to spojrzeć szerzej. Właśnie to co wymieniasz (TV, Harry Poter) sprawia (w dużym uproszczeniu oczywiście), że jesteśmy redukowani do seksu i posiadania, kosztem innych, w moim odczuciu bardziej wartościowych rzeczy. Już w ogóle wszystko to się zaczyna zacierać, seks jest jak posiadanie a posiadanie jak seks....
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>jesteśmy redukowani do seksu i posiadania.
Dobra uwaga.
Czy wczesne rozpoczęcie współżycia powoduje zatracenie głębszej, uczuciowej sfery seksu?
18-05-2011 23:19 
 Ocena 3 na 3
Bezdomny (621 punktów)
>>jesteśmy redukowani do seksu i posiadania.
>Dobra uwaga.
>Czy wczesne rozpoczęcie współżycia powoduje zatracenie głębszej, uczuciowej sfery seksu?

moim zdaniem tak, jeśli wyprzedza to rozwój emocjonalny człowieka.
18-05-2011 23:41 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy wczesne rozpoczęcie współżycia powoduje zatracenie głębszej, uczuciowej sfery seksu?
Nie ma to, moim zdaniem, związku.
Uczuciowość człowieka kształtuje się przez całe życie i zależy od wychowania, wartości preferowanych w rodzinie, i ogólnej kultury emocjonalnej.
Może być hrabia-prymityw, nastawiony tylko na jebanie, albo wrażliwy, prosty i nie wykształcony człowiek o subtelnym wyczuciu potrzeb innego człowieka i delikatnym do niego podejściu.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 00:50 
 Ocena 5 na 5
Selanos (12869 punktów)
>Nie ma to, moim zdaniem, związku.
>Uczuciowość człowieka kształtuje się przez całe życie i zależy od wychowania, wartości preferowanych w rodzinie, i ogólnej kultury emocjonalnej.
>Może być hrabia-prymityw, nastawiony tylko na jebanie, albo wrażliwy, prosty i nie wykształcony człowiek o subtelnym wyczuciu potrzeb innego człowieka i delikatnym do niego podejściu.

Może być też człowiek, który uważa, że seks to tylko przyjemność, nie ważne z kim, nie ważne kiedy, nie ważna gdzie, byle było fajnie, człowiek któremu seks po prostu zbytnio spowszechniał A uczucia? Po kiego?

Może to oznacza że jestem staroświecki, ale dla mnie seks to coś ważnego, coś co chcę robić tylko z "tą jedyną".

19-05-2011 11:01 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> dla mnie seks to coś ważnego, coś co chcę robić tylko z "tą jedyną".
I to wtedy jest najpiękniejsze. I tego powinni uczyć edukatorzy i seksuologowie.
Ale jak inni lubią to robić inaczej, to Bóg z nimi. Byle, znowu, robili to bezpiecznie i nie krzywdzili innych (partnerów).

Wszystko ma swój początek i koniec.
18-05-2011 23:50 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> jesteśmy redukowani do seksu i posiadania, kosztem innych, w moim odczuciu bardziej wartościowych rzeczy.
Na pewno są bardziej wartościowe rzeczy niż seks. Np. wartości intelektualne.
Nie powiem już, że duchowe. Miłość. Zaufanie. Wierność. Przyjaźń!
To wszystko jest piękne.
Ale w tym wątku skupiam się na seksie. Bo jest on w naszej kulturze zaniedbywany, osierocony, szkalowany wręcz. Szykanowany!
Trzeba się za nim ujmować i go bronić!

Wszystko ma swój początek i koniec.
18-05-2011 22:45 
 Ocena 3 na 3
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Nie mam zamiaru się cieszyć, że młodzież a tym bardziej dzieci coraz wcześniej korzystają z tej sfery naszego życia.
Nietrudno tego zakazać, gorzej nauczyć odpowiedzialnego korzystania.
18-05-2011 22:52 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nietrudno tego zakazać, gorzej nauczyć odpowiedzialnego korzystania.
A jak sobie wyobrażasz zakazanie? Policja obyczajowa? Jak w Iranie, czy jakimś innym Iraku?
Co to znaczy odpowiedzialne korzystanie? Przecież seks nie jest do korzystania. Erotyzm to wyraz miłości do drugiego człowieka.
Można odpowiedzialnie korzystać z zasobów wody pitnej, ale z seksu?

Wszystko ma swój początek i koniec.
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>A jak sobie wyobrażasz zakazanie?
A dlaczego niektórzy chrześcijanie unikają masturbacji np.? Bo wierzą, że Bogu się to nie podoba.
>Co to znaczy odpowiedzialne korzystanie? Przecież seks nie jest do korzystania. Erotyzm to wyraz miłości do drugiego człowieka.
>Można odpowiedzialnie korzystać z zasobów wody pitnej, ale z seksu?
Przeczytaj jeszcze raz swój pierwszy post Odpowiedzialnie korzystać - cieszyć się seksem z drugą osobą zdając sobie sprawę z konsekwencji.
18-05-2011 23:30 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A dlaczego niektórzy chrześcijanie unikają masturbacji np.?
Jak to unikają? Przecież się masturbują. Potem idą do spowiedzi, i znowu się masturbują, i tak w kółko. Więc nie lepiej się masturbować bez tego cyrku?
> Odpowiedzialnie korzystać - cieszyć się seksem z drugą osobą zdając sobie sprawę z konsekwencji.
W postaci ciąży?

Wszystko ma swój początek i koniec.
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Jak to unikają? Przecież się masturbują. Potem idą do spowiedzi, i znowu się masturbują, i tak w kółko. Więc nie lepiej się masturbować bez tego cyrku?
A może w ogóle się nie masturbować?
Szczerze wierzę, że są jeszcze konsekwentni chrześcijanie, z "żelazną wolą". Czy dobrze robią-to już inna sprawa.
>W postaci ciąży?
A choroby weneryczne?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A może w ogóle się nie masturbować?
Jak święty Stanisław Kostka? Dlatego tak młodo umarł!
> A choroby weneryczne?
To jakieś starocie! Masz na myśli kiłę lub rzężączkę?
To już dawno przeminęło z wiatrem, jak dżuma czy cholera.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 00:29 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>To jakieś starocie! Masz na myśli kiłę lub rzężączkę?
>To już dawno przeminęło z wiatrem, jak dżuma czy cholera.

Otóż nie. Te choroby dalej istnieją, a ludzie o nich zapominają bo teraz mówi się tylko o Hiv/AIDS.

O Aids oczywiście trzeba pamiętać, bo to jest choroba przenoszona drogą płciową, śmiertelna.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Te choroby dalej istnieją
Ale nie w takiej ilości jak za czasów Wyspiańskiego.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 06:59 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>To jakieś starocie! Masz na myśli kiłę lub rzężączkę?
>To już dawno przeminęło z wiatrem, jak dżuma czy cholera.

Zapewniam cię, Grabowska, że nie przeminęły. Zwłaszcza o kile mówi się, że przeżywa prawdziwy renesans.
19-05-2011 09:20 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
Grabowska nie jest na bieząco,chyba mało czyta i ogląda
Niestety zarówno dżuma jak i kiła nie zdechły.
To samo można powiedzieć o cholerze.
I pewnie dlatego nie zdechły i odżywają poniewaz ludziska myśla że ich nie ma
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Niestety zarówno dżuma jak i kiła nie zdechły.
Wyraziłam się skrótowo, a miałam na myśli to, że nie są tak powszechne jak na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to prawie każdy mężczyzna był jakąś cholerą zarażony.
Wyspiański, Przerwa Tetmajer, Nietzsche, Lenin.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 10:34 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
Wiesz, chyba tak naprawdę niewielu wie to tam w trawie chorób piszczy i jak to wygląda.
A o tyle to groźniejsze że kontakt i rozprzestrzenianie w chwili obecnej jest idealney, nie ma praktycznie żadnych barier, wszak na lotniskach testów nie robią.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>wszak na lotniskach testów nie robią.
Ale Longinowi Pastusiakowi kazali na lotnisku zdjąć buty. W Ameryce!
"Poleciał do USA. Miał glejt zwalniający z kontroli na lotnisku. Tymczasem kontrolerzy kazali mu zdjąć buty. Coś im piszczało, gdy sprawdzali obcasy. "Okazało się - relacjonuje Longin P. - że w podeszwach są jakieś metalowe elementy... Badano mi więc aparaturą również skarpetki. I niemalże puszczono mnie w samych skarpetkach, ponieważ moje buty były gdzie indziej i przez kogo innego badane. To wszystko bardzo zbulwersowało towarzyszących mi dyplomatów".

Wszystko ma swój początek i koniec.
AdamGr (3037 punktów)
Ale bakterie nie piszczą
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Ale bakterie nie piszczą
No tak. Ale teraz jakieś mają skanery zakładać na lotniskach co cię prześwietlą wzdłuż i wszerz. I taki skaner może wykryje uszkodzenia spowodowane przez kiłę.
Np. rozmiękczenie mózgu.

Wszystko ma swój początek i koniec.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Ale bakterie nie piszczą
>No tak. Ale teraz jakieś mają skanery zakładać na lotniskach co cię prześwietlą wzdłuż i wszerz. I taki skaner może wykryje uszkodzenia spowodowane przez kiłę.
>Np. rozmiękczenie mózgu.
>
Wszystko ma swój początek i koniec.

>
Takie skanery są już dawno zamontowane. Tylko interpretacja ich badań nie jest dopuszczana. Np. taki skaner wykryje "święty medalik" - natomiast wnioski co do stanu mózgu właściciela to już musi człowiek wyciągnąć z tego faktu...
18-05-2011 22:54 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
Wszystko jest dla ludzi.
Tylko że dzisiaj nam wmawiają, że to ludzie są dla tego wszystkiego.
Zresztą bądźmy szczerzy. Zawsze było więcej ludzi, którzy wszystko mają w dupie. Którzy nie interesują się żadną dziedziną, bo wolą siedzieć w necie/oglądać telewizję/słuchać radia/oglądać tanie przedstawienia/publiczne egzekucje/walki gladiatorów.
To co ludzie wolą zamiast myślenia zależy od epoki. Teraz po prostu wiemy, że ludzi mądrych jest mało, bo mamy statystykę...
18-05-2011 23:19 
 Ocena 2 na 2
Bezdomny (621 punktów)
Zgadzam się z całą wypowiedzią, również doszedłem do takich wniosków ale cieszy mnie, że na koniec napisałeś:

>Teraz po prostu wiemy, że ludzi mądrych jest mało, bo mamy statystykę...

To jest trochę tak, jak z współczesną medycyną. Ratujemy przypadki beznadziejne, podtrzymujemy życie mimo, że szansa powrotu do zdrowia wynosi np jeden do stu (abstrahuję od tego, czy to dobrze czy źle). Dlaczego? Bo mamy odpowiednią wiedzę i możliwości.
Selanos (12869 punktów)
Właśnie tego nie potrafię zrozumieć. Są ludzie, którzy jako remedium na ciąże nastolatek podają "wstrzemięźliwość seksualną. To nierealne. Młodzież nie jest całkiem głupia i wie, że jak ktoś mówi, że mp seks przed ślubem jest nieprzyjemny to ściemnia.

>" Niepokoją, bo te dzieci podejmują współżycie seksualne pod wpływem impulsu."

Cóż, zdecydowana większość ludzi nie rozmyśla nad tym tygodniami i nie rozpisuje planu wspólnej nocy.

Dodam, że mam mieszane uczucia co do edukacji seksualnej w szkołach. Bo jest pewna liczba osób, które powiedzmy sobie są mniej dojrzałe i jeszcze o seksie nie myślą. Nie widzę powodów dla których powinno się ich zbyt szybko uświadamiać. Dzieciństwo i stan błogiej niewiedzy to też fajny okres w życiu. Od wychowanie seksualnego powinni być rodzice, ale społeczeństwo mamy takie jakie mamy, więc z tego też nic nie wyjdzie.

Jak byłem w szkole, to słuchając moich kolegów bądź koleżanek, miałem wrażenie, że edukacja seksualna to konieczność najwyższa. Dzisiaj jedna myślę, że nie chciałbym, żeby ktoś wszystko mi wyjaśnił jakimś wykładem. Niektórych rzeczy lepiej odkryć samemu, czy raczej z drugą osobą
18-05-2011 22:50 
 Ocena 1 na 1
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Niektórych rzeczy lepiej odkryć samemu, czy raczej z drugą osobą
Stąd się biorą niechciane ciąże.
18-05-2011 22:55 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Stąd się biorą niechciane ciąże.

Antykoncepcja nie należy do rzeczy które chce się odkryć samemu, szczególnie na własnym błędzie
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> są mniej dojrzałe i jeszcze o seksie nie myślą.
Jak nie myślą, to ich on nie obchodzi. A jak ich nie obchodzi, to się nie interesują.
Więc zostawmy ich w spokoju.
Zajmijmy się tymi, których interesuje.
> mam mieszane uczucia co do edukacji seksualnej w szkołach
Edukacja to nie nakłanianie, tylko informacje, tak jak z historii czy biologii.
A z tymi informacjami możesz zrobić co chcesz. Np.je zignorować.
> Niektórych rzeczy lepiej odkryć samemu, czy raczej z drugą osobą
Ale jak Ci zabraniają z tą drugą osobą, bo to grzech, albo przestępstwo?


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 00:37 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Jak nie myślą, to ich on nie obchodzi. A jak ich nie obchodzi, to się nie interesują. Więc zostawmy ich w spokoju. Zajmijmy się tymi, których interesuje

Jak? Jeśli wprowadzono by w szkołach edukacje seksualną, to nauczyciel miałby pytać dziecko "czy czujesz się dostatecznie dojrzały/a aby interesować się tym tematem"?

>Edukacja to nie nakłanianie, tylko informacje, tak jak z historii czy biologii.

W przypadku piętnastolatków z buzującymi hormonami nawet informacja to może być odpowiedni bodziec do przejścia do praktyki.

>Ale jak Ci zabraniają z tą drugą osobą, bo to grzech, albo przestępstwo?

Na szczęście nie zabraniają bo to grzech, bo na szczęście Kościół nie ma aż tak wielkiego wpływu na prawo w tej kwestii, a jak zabraniają bo to przestępstwo to z reguły mają rację. Mam na myśli 40 letniego księdza z 10 letnim dzieckiem. To jest, cóż, z braku lepszego słowa seks, to jest zabronione i to jest przestępstwo.

Nie zrozum mnie źle- nie jestem przeciwko edukacji seksualnej. Po prosu uważam, że jest to skomplikowana sprawa która wymaga dużo głębszego zastanowienia i przedyskutowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> "czy czujesz się dostatecznie dojrzały/a aby interesować się tym tematem"?
O matematykę i inne przedmioty nikt się nie pyta.
Poza tym każde normalne dziecko interesuje się "tymi sprawami". To znaczy w różnym stopniu. Np. skąd się biorą dzieci. Jak usłyszy gdzieś słowo "gej" to też może zapytać, a co to znaczy? Kampania przeciw pedofilii spowodowała to, że teraz dzieci bawią się w pedofilów. tech.wp.pl(*)66,wiadomosc.html?ticaid=1c54a
Ja jak byłam mała też usłyszałam w radiu reportaż o prostytutkach, więc zapytałam mamę kto to jest prostytutka. Od tej tematyki nie da się uciec.
> nawet informacja to może być odpowiedni bodziec do przejścia do praktyki
I o tym właśnie piszę. Wszyscy drżą przed seksem dzieci i młodzieży jakby to była jakaś trucizna. A seksuologowie, zamiast uczyć ich jak bezpiecznie i miło się kochać biją na alarm. Czytałam też gdzieś o badaniach jakiegoś naukowca,który stwierdził, że dzieci wychowywane w liberalnej atmosferze jeśli chodzi o seks, np. w kulturach tzw. prymitywnych są mniej agresywne.
> Kościół nie ma aż tak wielkiego wpływu na prawo w tej kwestii
Ale na umysły rodziców. Coś tam było też, że była rzecznik praw dziecka planowała podnieść wiek współżycia do 18 roku życia.
> Mam na myśli 40 letniego księdza z 10 letnim dzieckiem.
Zacytuję tu spellbindera z pierwszego postu: "Jego potrzeby seksualne, które u niektórych ludzi pojawiają się już w wieku lat dziesięciu, są marginalizowane."
> jest to skomplikowana sprawa
Sama w sobie nie jest skomplikowana, jest prosta, tylko że ponieważ seks jest tzw. tabu więc to tę sprawę komplikuje.


Wszystko ma swój początek i koniec.
Selanos (12869 punktów)
>O matematykę i inne przedmioty nikt się nie pyta.
Bo matematyka i inne przedmioty, to całkiem co innego. Wychowanie seksualne to bardziej delikatna sprawa.

>Poza tym każde normalne dziecko interesuje się "tymi sprawami".
Tak, ale jedno dziecko zadowoli się odpowiedzią na pytanie "skąd się biorą dzieci" i przez kilka lat, może się więcej sprawą seksu nie interesować. A wychowanie seksualne w szkołach NIE BĘDZIE dostosowane do potrzeb każdego z osobna, bo to jest praktycznie niemożliwe. W klasach jest po przynajmniej 20 osób, pewnie więcej, więc indywidualne podejście do ucznia jest po prostu nie możliwe.

>I o tym właśnie piszę. Wszyscy drżą przed seksem dzieci i młodzieży jakby to była jakaś trucizna.
   prof. Grabowska, to jest problem. Przynajmniej ta część z dziećmi. Dzieci mogą być dojrzałe fizycznie do "tych spraw" i mogą z tego czerpać przyjemność, ale co z dojrzałością emocjonalną? Tego nie da się nauczyć. Już gdzieś pisałem o tym, że Seks może być częścią związku, która ten związek cementuje, jest wyrazem bliskości, uczuć itd. Jeśli będziemy zbyt gorliwie podchodzić do tematu edukacji seksualnej, to możemy stworzyć pokolenie które o tym zapomni.
   Możemy nauczyć dzieci i młodzież co to jest antykoncepcja, do czego służy, jak używać itd. ale ludzie młodzi mają to do siebie, że lubią ignorować swoich nauczycieli i robić im na przekór.

>> Mam na myśli 40 letniego księdza z 10 letnim dzieckiem.
>Zacytuję tu spellbindera z pierwszego postu: "Jego potrzeby seksualne, które u niektórych ludzi pojawiają się już w wieku lat dziesięciu, są marginalizowane."

   No tego już nie jestem w stanie skomentować.

           
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ale co z dojrzałością emocjonalną? Tego nie da się nauczyć.
Edukacja seksualna to całość. Mówi się tam nie tylko o sprawach technicznych, jak założyć prezerwatywę itp. ale raczej o miłości i emocjonalności oraz odpowiedzialności
za siebie i drugiego. Trochę biologii, o komórkach rozrodczych i zapłodnieniu. O rozwoju płodu. Pewnie odpowiedzi na pytania młodzieży nt. właśnie a co to gej, a kto to kurtyzana, a czy przez pocałunek można zajść w ciążę? I to chyba wszystko. Nic strasznego.
> Wychowanie seksualne to bardziej delikatna sprawa.
No właśnie. Delikatna. Intymna. Wstydliwa. Nieczysta. Może nawet grzeszna.
Lepiej więc jej może w ogóle nie dotykać.
> i przez kilka lat, może się więcej sprawą seksu nie interesować
To znak , że dzieje się z nim coś złego i należy się z nim udać do lekarza lub psychologa.
> mogą z tego czerpać przyjemność
Seks jest głównie od tego, żeby czerpać z niego przyjemność. Nie potrzeba do niego dorabiać ideologii.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Selanos (12869 punktów)
>To znak , że dzieje się z nim coś złego i należy się z nim udać do lekarza lub psychologa.

Nie. Cały czas piszesz o dzieciach, a dziecko, to też chociażby ośmiolatek. To nie moja dziedzina, ale jest u dzieci podobno jakaś "faza uśpienia" kiedy tematem się nie interesują.

>Seks jest głównie od tego, żeby czerpać z niego przyjemność. Nie potrzeba do niego dorabiać ideologii.

Nie chodzi o ideologię. Nie o ideologii pisałem. Cały czas chodzi o to z czym seks się wiąże. IMO to przede wszystkim uczucia.
19-05-2011 11:11 
 Ocena 2 na 2
Ag-nes (2295 punktów)
>W przypadku piętnastolatków z buzującymi hormonami nawet informacja to może być odpowiedni bodziec do przejścia do praktyki.
Wręcz przeciwnie, to brak odpowiednich informacji powoduje zainteresowanie sferą seksu. Traktowanie tematu seksualności jako tabu czy zakazanego oraz lekceważenie go, powoduje większą chęć "zaznajomienia się" z nim . Z tego braku stosownej wiedzy wynikają wszelkie patologie, np. niechciane ciąże nastolatek.
Nie sądzę, żeby obecnie jakiś nastolatek, w tym piętnastolatek, nie posiadał informacji dotyczących seksu. Problem w tym, że te informacje, które posiada są zwykle nieprofesjonalne i z niewłaściwych źródeł. Wychowanie seksualne w szkołach, najlepiej od gimnazjum, pomogłoby ten chaos informacyjny uporządkować. Do nastolatków mogłyby dotrzeć informacje właściwsze, fachowe, dopasowane do ich wieku, problemów i potrzeb.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> niechciane ciąże nastolatek.
"Oficjalne dane ukazują, iż dziewczynki w wieku dwunastu, trzynastu lat rodzą w Polsce dzieci! W 2001 roku liczba urodzeń żywych przez dziewczynki w wieku do 15 roku życia wynosiła 349, aż 55 urodzeń dotyczy dziewczynek w wieku 14 lat i mniej, w tym wśród 13-latek odnotowano aż 7 urodzeń. Jedno dziecko zostało urodzone przez 12-latkę! Liczba urodzeń żywych w grupie dziewcząt między 15 a 19 rokiem życia w 2001 roku wynosiła 25777."
Jak widać w stosunku do tego ile się w ogóle ludzi rodzi każdego roku w naszym pięknym kraju ( ponad 400 tysięcy) nie jest to aż tak wielki problem.
I raczej nie wynika z braku edukacji seksualnej, a z innych przyczyn.
Nie wiem czy rodzące dziewczyny romskie tu się też wlicza?

Wszystko ma swój początek i koniec.
Selanos (12869 punktów)
No wiesz, w Wielkiej Brytanii chyba mają edukację seksualną. A liczba nastolatek w ciąży z roku na rok wzrasta. Więc może to nie edukacja jest potrzebna, ale poważne zmiany społeczne.

Bądźmy szczerzy, nawet "bardzie światli" rodzice, nie rozmawiają z dziećmi, bo w dzisiejszych czasach rozmawia się coraz mniej...
19-05-2011 16:07 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>No wiesz, w Wielkiej Brytanii chyba mają edukację seksualną. A liczba nastolatek w ciąży z roku na rok wzrasta.

Mam pewne podejrzenia dotyczące związków tego wzrostu z bardzo realnymi korzyściami finansowymi i lokalowymi wynikającymi z takich ciąż. Gdyby u nas za ciążę zapewniano mieszkanie, opiekę pielęgniarki (dla potomka) i niemały zasiłek, też - jak sądzę - byśmy mieli tendencję wzrostową.
20-05-2011 10:22 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Gdyby u nas za ciążę zapewniano mieszkanie, opiekę pielęgniarki (dla potomka) i niemały zasiłek, też - jak sądzę - byśmy mieli tendencję wzrostową.
A u nas jest 1000 zł becikowego i realna groźba utraty pracy przez młodą matkę.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-05-2011 15:15 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>A u nas jest 1000 zł becikowego i realna groźba utraty pracy przez młodą matkę.

Warto by to zapewne nieco wypośrodkować - model brytyjski niekoniecznie jednak wydaje mi się godny kopiowania
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>No wiesz, w Wielkiej Brytanii chyba mają edukację seksualną. A liczba nastolatek w ciąży z roku na rok wzrasta.
To raczej znaczy, że coś z tą edukacją szwankuje.
>Bądźmy szczerzy, nawet "bardzie światli" rodzice, nie rozmawiają z dziećmi, bo w dzisiejszych czasach rozmawia się coraz mniej...
I tu także jest problem. Bylibyśmy o wiele bogatsi intelektualnie, gdybyśmy wiedzieli, po co rozmawiać i-jak.
AdamGr (3037 punktów)
>Odpowiada: " Niepokoją, bo te dzieci podejmują współżycie seksualne pod wpływem impulsu."

Może jestem dziwny ,ale ja sobie tego nigdy nie planowałem i nie planuje.
Chociaż wiem że np. w/g pouczeń KK należy do tego podchodzić z myślą o prokreacji i bez wyuzdanego folgowania swoim chuciom, zrobić prawda "swoje" i myśli ku Bogu zwrócić.
A wracając z tych manowców, hormony robia swoje.
I skoro państwo (społeczności) nie dbają o jakieś zainteresowania dla młodziaków, hobby czy inne sporty, to cóż.
Co te dzieciaki mają dzisiaj prócz dyskotek ? Interenet? Komórki ?
Wszystko siadło na cztery łapy i kwiczy.
Co by nie mówić o PRL to jednak inaczej to wyglądało w tej kwestii, były jakieś możliwosci.
No i dziś sprawa antykoncepcji ma się zdcydowanie lepiej niż kiedyś,a mimo to...
Wprawianie siebie w jakieś "niepokoje" nie ma kompletnie sensu, to jest ewidętnie wina dorosłych (czyli nas) równeiż w osobie państwa.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wszystko siadło na cztery łapy i kwiczy.
A mnie to przypomina Witkacego.
"Nad zrębem planety pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zamiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby , kłęby , kłęby tytanów
i rogate i rogate widma
sypią , sypią gwiazd roje , wydarte otchłanie
myśl w własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani"


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 00:43 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>I skoro państwo (społeczności) nie dbają o jakieś zainteresowania dla młodziaków, hobby czy inne sporty, to cóż.

Tego procesu już się nie da odwrócić. Bo jak wyciągnąć jakieś dziecko na np. basen, jeśli to- to nie zna innego życia poza komputerem?

I byleby państwo nie dbało o zainteresowania dla młodzieży! Bo państwo zrobi wielki szum, wyda dużo pieniędzy, a młodzież spojrzy z politowaniem i pomyśli "po jaką to cholerę...?".
19-05-2011 00:57 
 Ocena 3 na 3
AdamGr (3037 punktów)
Od tego żeby dziecku pokazac świat są i byli rodzice.
W kwestii zainteresowań również.
Pomoc państwa jest istotna, źle kiedy jej nie ma i jest zanidbywana ,ale nie może być jedyna i ostateczna i nie można wszystkiego scedowac na państwo , umyć ręce i się wypiąć.
Tu nie ma żadnego procesu, jest tylko zaniedbanie.
19-05-2011 01:05 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
Jak słyszę, że teraz niektórzy rodzice, jak ich pociecha coś źle zrobi to winią szkołę, bo ta powinna lepiej wychować, to myślę, że ludzie powinni dostać od państwa kopa w tylną część ciała, właśnie po to, żeby zrozumieli jaka jest ich rola.
19-05-2011 11:04 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Jak słyszę, że teraz niektórzy rodzice, jak ich pociecha coś źle zrobi to winią szkołę, bo ta powinna lepiej wychować,
Szkoła mówi to samo ale w przeciwną stronę, jednak jasne, że z wielu względów to rodzice mają większy wpływ.
Rodzic jest jak polityk, przyznanie się do błędu traktuje jak jakąś ultymatywną porażkę.
Selanos (12869 punktów)
>Szkoła mówi to samo ale w przeciwną stronę, jednak jasne, że z wielu względów to rodzice mają większy wpływ.
>Rodzic jest jak polityk, przyznanie się do błędu traktuje jak jakąś ultymatywną porażkę.
Tylko jak szkoła ma wychowywać? Jeśli szkoła na poważnie zajęła się wychowywaniem dzieci, to zaraz pojawiłyby się głosy, że to nie z czyimiś przekonaniami, poglądami itd.
Kler zacząłby warczeć, że trzeba w to wychowanie wkręcić elementy chrześcijaństwa, środowiska homoseksualistów chciałyby trochę czasu an gadanie o homofobii, do tego dołączyłyby jakieś pontony i kodprotect, trochę czasu dla siebie chcieliby ekologowie, oraz cała masa innych organizacji i szczerze mówiąc nie wiem jaki były skutek takiego koktajlu.
19-05-2011 13:07 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Tylko jak szkoła ma wychowywać? Jeśli szkoła na poważnie zajęła się wychowywaniem dzieci, to zaraz pojawiłyby się głosy, że to nie z czyimiś przekonaniami, poglądami itd.
Szkoła i tak w jakimś stopniu wychowuje (nie tylko przez samo nauczanie, ale relacje z nauczycielami i rówieśnikami), chociaż realizacja skutecznego wychowywania w 30-sto osobowych klasach jest siłą rzeczy ograniczona.

Jeśli chodzi o sprawy światopoglądowe to zawsze można wypracować jakiś konsensus. Ogólne założenia etyki są proste i takie same dla każdego, a kontrowersje można przedstawić jako równoprawne poglądy.
Alicja Duda (25557 punktów)
>Zamiast się skupić na edukacji, jak zapobiegać ciążom, seksuologowie proponują co?
>Czystość i wstrzemięźliwość seksualną?
Jest to jak najbardziej tradycyjne podejście do spraw seksu naznaczone chrześcijaństwem.
Świat się zmienia i podejście do seksu też. Jeszcze 50 lat temu był silny nacisk opinii społecznej by dziewczyna zachowała dziewictwo do ślubu a już szczególnie potępiana była ciąża niezamężnej kobiety. Bez ślubu nie można było wynająć pokoju w hotelu czy mieszkania na stancji. O "moralność" dbał:
kościół- wyczytując i szykanując "puszczające" się panienki,
państwo- silnie preferując małżeństwa ( przydziały, kredyty, przepisy prawa),
społeczeństwo - szykanując samotną matkę,
rodzina- wyrzucając ciężarną z domu, zmuszając do ślubu itd.
Dziś nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie fetyszyzował błony dziewiczej, młodzi żyją bez ślubu latami (biorą wspólne kredyty na mieszkanie)wpływ kościoła tez się mocno zmniejszył to skutkuje, że generalnie seks przestał być czymś złym i potępianym.
Płaci za to młodzież, której w dalszym ciągu nie daje się odpowiedniej wiedzy by mogła świadomie unikać zagrożeń bo poprzedniego nastawienia do seksu już nie można będzie przywrócić.
Straszenie ślepotą w wyniku masturbacji i potępianiem seksu przedmałżeńskiego już nie działa.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> generalnie seks przestał być czymś złym i potępianym.
Ale czy o seks chodzi? Ten według kapucyna Knotza , ten po bożemu, zawsze uważany był za dobry. Miał służyć prokreacji w związku sakramentalnym.
Sama piszesz, że potępiane było pożycie pozamałżeńskie. Urodzenie nieślubnego dziecka.
Masturbancja.
Dzisiaj nadal się potępia homoseksualizm. Jednak podobno większość społeczeństwa jest negatywnie do niego nastawiona. Już nie mówię o osobach transpłciowych czy innych dragquinach. Potępia się pornografię i prostytucję, z powodów czysto moralnych , bo ich szkodliwości nie wykazano. A wręcz przeciwnie, tłamszenie pornografii i prostytucji ( ostatnie aresztowania taksówkarzy w Poznaniu poznan.nas(*)n-zatrzymanie-taksowkarzy.html ) powoduje więcej szkody niż pożytku.
Urządza się polowania , no wiesz na kogo, nie będę wymieniała tego słowa, chociaż generalna szkodliwość tego czegoś jest niewielka jak wskazują badania. I tak da lej.
Więc mówienie, że seks cieszy się już niemal pełną akceptacją jest , moim zdaniem, przedwczesne.
> by mogła świadomie unikać zagrożeń
Za dużo się mówi o zagrożeniach, a za mało o pięknie i dobru seksu!
Jakie są te zagrożenia? Niechciane ciąże nastolatek? Jest ich stosunkowo niewiele na ponad 400 tysięcy urodzeń rocznie.
Choroby weneryczne? To samo. Jakiś niewielki procent. A robi się z tego strachy na Lachy. Nie powinno się w ten sposób zniechęcać młodzieży do seksu i straszyć zagrożeniami, bo potem mamy to co mamy.


Wszystko ma swój początek i koniec.
Selanos (12869 punktów)
>Nie powinno się w ten sposób zniechęcać młodzieży do seksu i straszyć zagrożeniami, bo potem mamy to co mamy.

Wiesz, parędziesiąt lat temu był naprawdę szczęśliwy okres w dziejach ludzkości. Kiłę i rzeżączkę potrafiono już leczyć, a AIDS jeszcze nie było. Teraz ludzie są w szoku kiedy mają kiłę lub rzeżączkę, bo się o tych chorobach zapomina, a AIDS jak dotąd nie potrafimy wyleczyć. IMO choroby weneryczne to jest problem i lepiej nimi straszyć, bo nawet jeżeli to jest tylko mały procent, to jest to i tak o mały procent za dużo. Szczególnie jak jest to AIDS. Bo to jest mały procent osób, które pożyją najwyżej kilkanaście lat i będzie to życie dużo trudniejsze niż życie osoby zdrowej.

Piszesz, że niechciane ciąże nastolatek to niewiele, ponad 400 000 urodzeń rocznie. To jest cholernie dużo. 400 000 to jest cztery razy Jastrzębie-Zdrój bobasów, które mają nastoletnie matki. Rocznie. Nie potrafię zrozumieć jak można uznać, że to niewiele.

>Dzisiaj nadal się potępia homoseksualizm.

Wiesz, osobami które pomagają w potępianiu homoseksualistów, są... homoseksualiści.
Słyszałem o wielu ludziach, którzy zaczęli pałać szczerą nienawiścią do homoseksualistów po tym, jak zobaczyli paradę równości. Byłem w szoku, jak usłyszałem od mojej ponad dziewięćdziesięcioletniej raczej konserwatywnej prababci, "kiedyś miała dobrych znajomych kochających inaczej, a teraz takie obściskujące się zboczeńce w różowym chodzą po ulicy".

To jej słowa, nie tylko jej opinia.

Co lepiej działa na społeczeństwo? Zwyczajny marsz zwyczajnych ludzi, którzy są homoseksualistami, czy kolorowa parada, która łamie coś co większość ludzi uważa za "tak nie wypada...".

Znam też jedną osobę biseksualną która też nie lubi tych parad.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> lepiej nimi straszyć, bo nawet jeżeli to jest tylko mały procent, to jest to i tak o mały procent za dużo
Ale wypadki samochodowe nawet w Szwecji się zdarzają.
Chodzi o to , żeby nie straszyć, a tak ustawić warunki, aby ich było jak najmniej.
Zresztą w jaki sposób dzieciom i młodzieży kiła ma zagrażać? To kiedyś młodzi chłopcy korzystali z usług kobiet upadłych. Dzisiaj od rówieśnika czy rówieśniczki się nie zarażą. A HIV też prędzej w szpitalu złapiesz niż od koleżanki ze szkoły.
> Piszesz, że niechciane ciąże nastolatek to niewiele
OGÓLNIE URODZEŃ W POLSCE JEST PONAD 400 TYSIĘCY.
To znaczy tyle ludzi rodzi się w ciągu roku.
W tym ciąży nastolatek jest niewielki procent. Dwadzieścia parę tysięcy licząc dziewczęta od 12 do 19 roku życia. Wraz z wiekiem jest ich oczywiście więcej. To znaczy ciąż dziewcząt między 12 a 15 rokiem życia jest mało, a między 15 a 19 rokiem życia więcej. Poszukaj postu w którym podaję dokładne wyliczenia.
> Zwyczajny marsz zwyczajnych ludzi, którzy są homoseksualistami, czy kolorowa parada,
Gdyby homoseksualiści szli w garniturach i pod krawatem można by było umrzeć. Z nudów, albo ze śmiechu!
Ja widziałam taką paradę w zeszłym roku w Warszawie. Była głośna wesoła i kolorowa. A kto nie chciał mógł na nią nie patrzeć. Ale widziałam wielu ludzi z małymi dziećmi.
Kościelne procesje też są kolorowe. Ci wszyscy biskupi, kardynałowie w swoich liturgicznych szatach ociekających przepychem. Baldachimy, kadzidła, śpiewy ,małe dziewczynki sypiące im pod stopy pachnące płatki róż. Moim zdaniem tak też nie wypada. To obraza boska. Ale ja na takie procesje nie chodzę.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 16:34 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
wybacz, nie zauważyłem, ze na czterysta tysięcy...

To od kogo zarażają się hiv jak nie od koleżanki/kolegi ze szkoły? Wystarczy że jeden z rówieśników "skorzysta z usługi kobiety upadłej". Potem odsprzeda hiv komuś ze szkoły i tragedia gotowa. Czy raczej dwie tragedię.

W kościelne procesje nie wnikam, bo to nie moja firma, ale jak blokują drogę to wkurzają tak samo.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nic nie przechodzi

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 18:05 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)
>Wiesz, osobami które pomagają w potępianiu homoseksualistów, są... homoseksualiści.
Tak. Wmawianie wszystkim, że homoseksualizm jest zboczeniem, że jest wstrętny..... powoduje u wielu homoseksualistów wyparcie. Można to zaobserwować wśród największych homofobów.
Młody człowiek, który uświadamia sobie,że czuje pociąg do własnej płci nie chce być homoseksualistą, więc albo tłumaczy sobie to wolą boża i idzie do seminarium ( ponad 30% księży katolickich to homoseksualiści)albo zdecydowanie odcina się od homoseksualizmu sam sobie go obrzydzając. Boi się z sympatią odnosić do tej grupy bo boi się, że zostanie zdemaskowany. Nawet się żeni unieszczęśliwiając kobietę.
>Słyszałem o wielu ludziach, którzy zaczęli pałać szczerą nienawiścią do homoseksualistów po tym, jak zobaczyli paradę równości. Byłem w szoku, jak usłyszałem od mojej ponad dziewięćdziesięcioletniej raczej konserwatywnej prababci, "kiedyś miała dobrych znajomych kochających inaczej, a teraz takie obściskujące się zboczeńce w różowym chodzą po ulicy".
Ludzie boją się "inności", brak wiedzy i wtłaczane do głów stereotypy powodują negatywne nastawienie. Bardzo często zdarza się opinia " nie lubię homoseksualistów ale nie Stasia M. bo to taki sympatyczny miły człowiek" bo go znam.
Uświadomienie społeczeństwu, że homoseksualizmem nie można się zarazić, że dotyczy nawet do 5-10% społeczeństwa, że mamy ich wśród znajomych tylko ukrywają swoje preferencje spowoduje, że ludzie przestaną się bać homoseksualistów a homoseksualiści nie będą musieli się ukrywać i temu właśnie służą parady równości.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
setarkos (10757 punktów)
>.. wśród największych homofobów.
Ależ nie ma największych ani nawet wielkich homofobów!
Każda homofobia z definicji cechuje się malizną.
Jeśli już poszukiwać wielkości, to tylko wśród homofilów.

[Sorry za off-topic ale sam termin "homofobia" (jako niemedyczny) wydaje się raczej wymyślony przez samych homo-cośtam niż racjonalny. Trochę może na podobieństwo korwinowskiej definicji antysemitów, w myśl której to wcale nie ci, co nie lubią Żydów, lecz przez nich nielubiani
(przy czym analogia tyczy relacji a nie osób - równie dobrze można podstawić polonofilię czy rusofobię - niech się zatem nikt za porównanie nie obraża).]

Pozdrawiam
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ależ nie ma największych ani nawet wielkich homofobów!
Są! Terlikowski, Cejrowski, Pospieszalski! To WIELCY homofobi!

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-05-2011 16:41 
 Ocena 2 na 2
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Ale czy o seks chodzi? Ten według kapucyna Knotza , ten po bożemu, zawsze uważany był za dobry. Miał służyć prokreacji w związku sakramentalnym.
Mam wrażenie, że to raczej z konieczności.
Cielesna sfera człowieka była przez długi czas traktowana nieufnie. Zaniedbywanie ciała, odmawianie sobie jego "zachcianek" uważano za zachowanie pobożne. Gdyby współżycie nie było dla ludzi konieczne, to być może znaleźliby się tacy, którzy potępialiby każdą jego formę, nie tylko przedmałżeńską.
19-05-2011 17:44 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
>Cielesna sfera człowieka była przez długi czas traktowana nieufnie. Zaniedbywanie ciała, odmawianie sobie jego "zachcianek" uważano za zachowanie pobożne. Gdyby współżycie nie było dla ludzi konieczne, to być może znaleźliby się tacy, którzy potępialiby każdą jego formę, nie tylko przedmałżeńską.
Taki przecież był i jest katolicyzm. Kto wymyślił prześcieradła z dziurką? Kto wymyślał różne zakazy i nakazy dotyczące pożycia małżeńskiego? Zakaz seksu z soboty na niedzielę, w poście,w ciąży, w połogu, po menopauzie itd. Te wszystkie zakazy teraz śmieszą ale są jeszcze księża którzy je propagują. Nikt ich zdaje się nie odwołał.Im więcej zakazów tym łatwiej wywołać poczucie winy a wiadomo, że nie da się nie grzeszyć.
Według katolicyzmu przyjemność z seksu jest grzechem! Jak już to bez przyjemności.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
19-05-2011 18:02 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Kto wymyślił prześcieradła z dziurką?
Na pewno nie Grabowska!!

Wszystko ma swój początek i koniec.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Cielesna sfera człowieka była przez długi czas traktowana nieufnie.
A dzisiaj coś się zmieniło?
> Gdyby współżycie nie było dla ludzi konieczne
Nie jest konieczne ,o czym świadczy celibat księży katolickich.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Rafaela (2059 punktów)
>"Rozmawiajmy z dziećmi o seksie"! Ale jak?
   Wszystko jedno jak i kto, byleby skutecznie. Jeśli będziemy tak rozmawiać jak nauczycielka prowadząca lekcje z tej tematyki w liceum u mojej córki, która na pytania uczniów rumieni się i proponuje im doczytać to wiadomo - szkoda czasu na taką rozmowę. Staje się ona co najwyżej zabawą, bo uczniowie zadają coraz to 'trudniejsze' pytania, by nauczycielka spąsowiała do reszty.
   W rzeczonym liceum na kilkaset uczniów w ciągu ostatnich 2. lat taka 'wpadka' zdarzyła się jednej uczennicy, notabene córce nauczyciela uczącego w tej szkole.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak pomyślę o tym jak wyglądały moje koleżanki w wieku 12-15 lat to muszę z przykrością stwierdzić, że do tego 15 roku to jeszcze pedofilia jest. Coś nie tak biologicznie jest zrobione (a może psychicznie) że te 12% dzieci w tym wieku się na to decyduje. Gdzie drugorzędowe cechy płciowe? Wątpię, żeby tyle osób było przedwcześnie dojrzałych.

Sceptyczne mam nastawienie do tych wyników badań.

Jakkolwiek ja miałem o antykoncepcji bodaj w 2 gimnazjum na biologii. Szybka kalkulacja, to miałem 15 lat jakoś. Czyli chyba odpowiednio tym bardziej że stosunek poniżej 15 roku życia jest karalny, o ile się dobrze orientuję?

Trudno mi tu postulować jakiś permisywizm dla dzieci, które nie są i nie mogą być odpowiedzialne w tej materii. Doskonale rozumiem, że po tym 15 roku życia nadchodzi liceum, gdzie chyba większość ludzi wkracza do świątyni erosa, co i tak jest w swój sposób nieodpowiedzialne, ale nie ma sensu szerzyć hipokryzji. Nie uważam by dzieciom poniżej tego piętnastego roku życia była potrzebna edukacja seksualna, tym bardziej że wszystko jest w tym przeklętym internecie.

Jak dziewczyna ma 14 lat i zachodzi w ciążę bo jej chłopak nie chciał ubrać kondoma, czy uważali że przy pierwszym razie nie można zajść, to bez wątpienia nie są to osoby, których głupotę należy usprawiedliwiać brakiem wczesnej edukacji seksualnej.

Co do tygodnia powszechnego i jego rewelacji to nie dziw zupełny. Przecież wiadomo, że seks to zło, którego człowiek może się dopuścić tylko po to by płodzić dzieci i powinien mieć ich jak najwięcej, aż najlepiej kobieta umrze z wycieńczenia przy trzynastym porodzie. Teleologia mówi nam, że od tego są narządy rodne i kobiety. Te pierwsze od płodzenia dzieci, a te drugie od rodzenia.

Ci księża co populistycznie postulują przyjemność seksualną są akceptowani na łonie kościoła chyba tylko dzięki temu ilu wiernych generują... Dziwi mnie że księża mogą głosić takie poglądy niezgodne z doktryną Kolegium Kardynałów. Zatrważający taki przejaw reakcji duchowieństwa na głos wiernych.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
20-05-2011 20:48 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Gdzie drugorzędowe cechy płciowe?
Seksualność ludzka jest bardzo różnorodna. Chłopy z chłopami się gżą, a baby z babami.
Baca z owcą, a caryca z koniem.
I nie wszyscy lubią drugorzędowe cechy płciowe.

Wszystko ma swój początek i koniec.
20-05-2011 21:05 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Baca z owcą, a caryca z koniem.

Nie słyszałem o carycy z koniem.

>> Gdzie drugorzędowe cechy płciowe?
>Seksualność ludzka jest bardzo różnorodna.

Dlatego ja po prostu tego nie rozumiem. Nie chcę by za to dzieci karać, czy smagać je biczem, jedynie uważam, że to nieodpowiedzialne, a wnoszę to po tym, że dziecko za siebie nie odpowiada w tym wieku tylko rodzice.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie słyszałem o carycy z koniem.
Taka legenda krążyła, że caryca Katarzyna II Wielka współżyła z koniem, bo już jej kochankowie nie wystarczali. Ale i ja w to wątpię.
> Nie chcę by za to dzieci karać
Ale dlaczego karać dzieci za seks? Ja tego z kolei nie rozumiem!
Czy seks to przestępstwo, takie jak kradzież czy pobicie?
> dziecko za siebie nie odpowiada
Ale co z tego?
Seks można porównać do jedzenia. Jak dziecku smakuje, to mu nie dać?
A z kolei jak nie smakuje, to mu nie wmuszać.
Jestem w tym względzie za wolnością.

Wszystko ma swój początek i koniec.
20-05-2011 22:15 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Seks można porównać do jedzenia. Jak dziecku smakuje, to mu nie dać?

Podobno dziecku molestowanemu przez pedofila może sprawiać to przyjemność.

Co nie zmienia faktu, że uraz psychiczny w przyszłości i tak się pojawi.

Więc, co, jeżeli dziecku się podoba to mamy to tak zostawić?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Co nie zmienia faktu, że uraz psychiczny w przyszłości i tak się pojawi.
Wątek jest o seksie nieletnich, a nie o pedofilii!
A jeśli chodzi o uraz, to mit. Polecam książkę "50 wielkich mitów psychologii popularnej". Wydawnictwo CiS 2011r.
Jest tam jak wół napisane, że "brak jest empirycznych świadectw wskazujących na trwałe negatywne skutki molestowania seksualnego". str.274.
Sprzedaje się ludziom taki kit z nadzieją, że "ciemny lud to kupi".

Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 09:43 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Sprzedaje się ludziom taki kit z nadzieją, że "ciemny lud to kupi".

Więc to może ja jestem zdogmatyzowanym, anachronicznym człowiekiem, ale uważam, że pedofile nie powinni molestować dzieci.

Dzieci można namówić do biegania z kałachem po Afganistanie i zabijania ludzi. Bo to są dzieci i nie potrafią podejmować dojrzałych decyzji (w większości przypadków). Dojrzałość zmienia się diametralnie w wieku licealnym, tj. tych 15-18 lat, ale i tak zależy to od środowiska i danej osoby.

Selanos zwraca uwagę na istotny fakt, że sama przyjemność nie jest wyznacznikiem moralnym czynu. Należałoby pomyśleć o konsekwencjach. I choć uważam, że właśnie przyjemności są tym do czego ludzie w życiu dążą, to jednak antycypując moje rodzicielstwo, wolałbym żeby moja trzynastoletnia córka zjadła kilo czekolady, niż spółkowała z kolegą/koleżanką, przede wszystkim ze względu na to, że jest to wiek, w którym się rozwija, poznaje swoje ciało, a wszelkie późniejsze komplikacje danych relacji mogą przynieść jej rozczarowanie, czy smutek i przynieść krzywdę większą od tymczasowej przyjemności.

Przede wszystkim jeśli chodzi o relacje międzyludzkie trzynastolatka może nie zrozumieć zachowania swojego partnera tak jak np. prościej będzie miała siedemnastolatka. Dojrzałość psychiczna powinna być równie ważna, o ile nawet nie ważniejsza w tym przypadku, niż dojrzałość fizyczna.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> pedofile nie powinni molestować dzieci.
Nikt nikogo nie powinien molestować, zmuszać, szantażować ani gwałcić.
Jest to sprawa oczywista, nad którą nie ma co dyskutować.
> przyjemność nie jest wyznacznikiem moralnym czynu
Moim skromnym zdaniem czyn jest dobry jeśli nie wyrządza nikomu szkody i krzywdy.
Realnej a nie wyimaginowanej.
> wszelkie późniejsze komplikacje
Jakie u Boga Ojca komplikacje?
Komplikacje to by dziecko miało gdyby zaczęło pić, ćpać i palić.
Seks żadnych komplikacji nie powoduje, jedynie straszenie, że jest niebezpieczny.
Kiedyś straszono chłopców skutkami onanizmu. Sam onanizm oczywiście szkodliwy nie jest, ale straszenie nim przynosiło dramatyczne skutki w postaci nawet samobójstw przerażonych dzieciaków.
To jest właśnie ta trucizna którą wsączyło w nas przez wieki chrześcijaństwo, że seks kojarzy się nam z komplikacjami, czymś zagrażającym, niebezpiecznym.
Jak podałam na samym początku, dzieci i młodzież seks uprawiają, i nie chodzi o to aby je nim straszyć tylko nauczyć jak korzystać z niego najlepiej i najbezpieczniej.
> Dojrzałość psychiczna powinna być równie ważna
Po pierwsze nikt nie wie co to znaczy dojrzałość psychiczna i kiedy się ją osiąga.
Są trzynastolatki dojrzalsze psychicznie od swoich rodziców.
Po drugie "dojrzałość" ta potrzebna jest ewentualnie jak planujemy nasze życie w małżeństwie czy innym związku.
Seks nastolatków pełni inną rolę. One się uczą.
Na koniec powiem Ci o filmie duńskim en.wikiped(*)/You_Are_Not_Alone_(film). Opowiada on o rodzącym się uczuciu, także erotycznym, między 12 a 15 letnim chłopcem w szkole z internatem. Film ten był podobno pokazywany w Danii dzieciom w szkołach w ramach uczenia ich tolerancji dla seksu i inności. Nasz kraj jest lata świetlne od takiej edukacji.


Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 12:24 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Moim skromnym zdaniem czyn jest dobry jeśli nie wyrządza nikomu szkody i krzywdy.
>Realnej a nie wyimaginowanej.

Naczelnym problemem utylitaryzmu i postutylitaryzmu było, ba - jest, określenie jak określić, czy czyn wyraża szkody i krzywdy. To że dziś nie wyrządza, nie znaczy że jego daleko idącą konsekwencją nie będzie krzywda niewspółmierna przyjemności.

>Jak podałam na samym początku, dzieci i młodzież seks uprawiają, i nie chodzi o to aby je nim straszyć tylko nauczyć jak korzystać z niego najlepiej i najbezpieczniej.

Oczywiście. Tylko jak nauczyć trzynastolatki by dobierała sobie partnerów tak, by późniejszym zachowaniem okazywali jej należytą rewerencję? Trzynastolatek może okazać się takim samym dupkiem jak dwudziestolatek, tylko jak dziewczyna jest dorosła i sama podejmuje tę decyzję, to później wie, że to był jej wybór.

Nie mówiąc już o tym jak niekomfortowa jest sytuacja dla opiekunów, przyjmując tak liberalne podejście. Czy akceptować seks dzieci za ścianą? Bo mają takie potrzeby? Bzdura, jak ktoś chce spółkować to niech sobie zarobi na łóżko i własne M4.

Ech, seks i to jak dana osoba go traktuje to powinien być wybór danej jednostki. Dzieci w wieku 13-15 lat są strasznie podatne na wpływy różnych grup. Nie ma różnicy, czy przyjdzie prof. Grabowska i powie - promiskuityzm jest ok, czy ksiądz - dziewictwo jest ok. Jeśli dziecko potraktuje to autorytarnie i bezkrytycznie, a tak właśnie robią dzieci, to może kiedyś się obudzić i stwierdzić - to nie to, zorientować się, że zostało oszukane.

Tak jak protestuje się przeciwko chrzczeniu dzieci np., trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że seks nie jest czymś tak intymnym jak jedzenie. Czy ktoś to sakralizuje, traktuje liberalnie, tak, czy siak, to powinna być dojrzała decyzja, której dziecko nie podejmie.

Nie można też do ciężkiej cholery zapominać o tym, że konsekwencje są. Nie wieczyste potępienie, ale istota - seks ewolucyjnie służ do prokreacji i nie ma 100% środków antykoncepcyjnych. Później dziecko musi decydować o tym, czy utrzymać ciążę, czy nie. A w praktyce to rodzice będą decydować, jak się zgodzi urodzić to nowe obowiązki, konsekwencje prawne.

Oczywiście 99% nie wpada przecież, ale trzeba myśleć o konsekwencjach i co się wtedy zrobi. Tylko że w takiej sytuacji dziecko nie może podjąć dojrzałej decyzji bo jest dzieckiem.

No i nie mówiąc o stalkingu i innych przykrych rzeczach, które mogą spotkać taką osobę. To nie kościół wymyśla wyimaginowane konsekwencje, ale rzeczywistość jest brutalna. Dzieci są nieodpowiedzialne, wulgaryzują seks i nie mają o nim pojęcia. A nauczyciel nie wystarczy by nauczyć dziecko szacunku, skoro rodzice tego nie potrafią. Do tego trzeba dojrzeć i dorosnąć.

>Po pierwsze nikt nie wie co to znaczy dojrzałość psychiczna i kiedy się ją osiąga.
>Są trzynastolatki dojrzalsze psychicznie od swoich rodziców.

To są marginalne przypadki. Dojrzałość psychiczna jest wtedy, kiedy osoby są w stanie w miarę poprawnie oceniać relacje międzyludzkie, nie robić sobie niepotrzebnych nadziei, zdawać sobie sprawę z tego, że słowa ranią, potrafią uszanować poglądy, nie spanikować wtedy, kiedy nie trzeba itd. itp.

>Seks nastolatków pełni inną rolę. One się uczą.

To niech się uczą jak nie będą potrzebować mniejszych kondomów na fajfusy i będą mieć włosy łonowe.

>Na koniec powiem Ci o filmie duńskim en.wikiped(*)/You_Are_Not_Alone_(film). Opowiada on o rodzącym się uczuciu, także erotycznym, między 12 a 15 letnim chłopcem w szkole z internatem.

Nienauczanie należytej akceptacji mniejszościom to jeden problem, inny to fakt że w wieku 15 lat ramowo przedstawia się dzieciom pełną widzę z zakresu antykoncepcji, czyli wtedy, kiedy ustawowo zyskują pełnię praw do rozpoczęcia współżycia, nie wspominając o tym, że ta wiedza jest w internecie.

I ja nie neguję prawa dzieci do miłości, czy nawet seksualności, nie namawiam do ich stygmatyzowania po spółkowaniu i potępianiu, jedynie zaznaczam, że nie mogą w tej kwestii podjąć dojrzałej decyzji i lepiej dla nich by było, gdyby uczyły się później, mając większą eksperiencję.

Nie mają z tym czekać do 34 roku życia, ale może lepiej do tych 15-16 lat, kiedy nagle okazuje się, że muszą decydować o swoim życiu, o tym do jakiej pójdą szkoły, jak będą się utrzymywać w przyszłości?

>Po drugie "dojrzałość" ta potrzebna jest ewentualnie jak planujemy nasze życie w małżeństwie czy innym związku.
>Seks nastolatków pełni inną rolę. One się uczą.

Jak się uczą to od doświadczonych, więc przed 15 rokiem to pedofilia? Wydaje mi się, że dojrzałość i odpowiedzialność nie jest ważna tylko przy małżeństwie, ale również przy grze w tenisa, jeździe na rowerze, czy parzeniu kawy...

Ludzie w każdej sytuacji powinni okazywać sobie szacunek, a to niestety wymaga dojrzałości. Od większości dzieciaków niestety trudno tego oczekiwać. Współczuję im takiej nauki.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> daleko idącą konsekwencją nie będzie krzywda
A to już musiał byś wykazać, że pomiędzy owym czynem a jego rzekomą konsekwencją istnieje w ogóle jakaś zależność.
> jak nauczyć trzynastolatki by dobierała sobie partnerów
Ty na te sprawy patrzysz z punktu widzenia dorosłego.
Nastolatki seks traktują mniej poważnie i z mniejszym zadęciem. Jest dla nich jak ruch,jak oddychanie. Zresztą wolę mówić nie o seksie, a o erotyce. Jest to coś szerszego niż seks.
> nie ma 100% środków antykoncepcyjnych.
Nie wiem. Zapytaj liliac.
W 2001 roku była tylko jedna ciąża u 12 latki. Na ponad 400 tysięcy porodów.
Więc nie róbmy z igły widły.
> Dzieci są nieodpowiedzialne, wulgaryzują seks
Dzieci też przeklinają , bo słyszą przekleństwa u dorosłych. Skoro dorośli wulgaryzują seks to dzieci ich naśladują.
> Dojrzałość psychiczna jest wtedy, kiedy osoby są w stanie w miarę poprawnie oceniać
Znasz statystyki rozwodów w Polsce? Kraju bądź co bądź katolickim?
Zdaje się że są bardzo duże. Więc z tą dojrzałością nawet u dorosłych jest bardzo kiepsko.

>może lepiej do tych 15-16 lat
A może lepiej, żeby same o tym decydowały. Ktoś może chcieć mieć kontakty intymne w wieku 18 czy 19 lat. OK. Ale ktoś może chcieć (i są tacy) kto w wieku lat 13 odczuwa wolę bożą. Dlaczego wtedy nie jest OK? Bo ktoś ma takie widzimisię? Bo kieruje się swoimi uprzedzeniami, lękami, swoją moralnością? Bo jakiś psycholog wyssał sobie z palca, że dziecko nie jest dojrzałe? Jeśli to robi to znaczy, że jest do tego dojrzałe. Nie mówię tu o dzieciach z rodzin patologicznych, gdzie faktycznie, przez dorosłych mogą być przedwcześnie, czyli niezgodnie z ich indywidualnym rozwojem, zerotyzowane. Ale to patologia. Życie zaś erotyczne zgodne z potrzebami nie jest patologią. Dlatego przytoczyłam przykład tego filmu duńskiego. Tam po prostu uczucie i więź erotyczna rodzi się między tymi chłopcami w sposób naturalny. Razem odkrywają przyjemność bycia ze sobą, rozmowy i kontaktów cielesnych. I co z tego, że jeden ma 12 lat a drugi 15? To samo przecież może dotyczyć dziewczynki i chłopca. Nie muszą przecież od razu, jak Ty to mówisz, spółkować. Jest coś takiego jak pieszczoty, jakieś pettingi i neckingi.
> Jak się uczą to od doświadczonych, więc przed 15 rokiem to pedofilia?
Od siebie się uczą. Jak na tym filmie. Tak jak Romeo (lat 16) i Julia (lat 14) od siebie się uczyli. No chyba że Romeo był pedofilem?


Wszystko ma swój początek i koniec.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A to już musiał byś wykazać, że pomiędzy owym czynem a jego rzekomą konsekwencją istnieje w ogóle jakaś zależność.

Dlatego nie możemy zdefiniować czy czyn jest dobry czy zły, opierając się na tym, czy przynosi przyjemność, czy nie, bo praktycznie większość działań podejmujemy na ślepo, będąc w stanie przewidzieć konsekwencje tylko niedaleko w przód.

>Ty na te sprawy patrzysz z punktu widzenia dorosłego.

Ha! Bo moje życie nie jest różowe, bo mam większe doświadczenie w tych sprawach, to źle? Znam praktykę, a nie teorię i to dyskwalifikuje mnie od udzielania życiowych rad?

>Nastolatki seks traktują mniej poważnie i z mniejszym zadęciem. Jest dla nich jak ruch,jak oddychanie. Zresztą wolę mówić nie o seksie, a o erotyce. Jest to coś szerszego niż seks.

Mam nadzieję, że tak nie jest. Większość dziewczyn, które znałem nie traktowała tego na równi z potrzebą fizjologiczną jak sikanie. Nawet koleżanki, które oczekiwały jedynie seksu, bez relacji, stawiały pewne wymagania co do swoich partnerów. I mogę Panią profesor zapewnić, że większość nastolatek nie traktuje seksu przedmiotowo. Każda osoba praktycznie ma swoje własne oczekiwania, jedna chce to zrobić z miłości, druga bez zobowiązań, trzecia chce zacząć od anusy, inne się bawią w oralne numerki itd. itp. KAŻDY ma indywidualne podejście do swojej intymności i tego czego oczekuje od seksu/życia. Przypisywanie nastolatkom takiego stosunku jaki Pani przedstawia dla mnie jest subiektywne i nierzetelne.

To że spółkowanie nie jest tematem tabu, nie znaczy że jest tak spowszedniałą czynnością jak oddychanie. Bez przesady. Nie dla wszystkich ta intymna relacja jest równie naturalna jak krojenie chleba, a raczej wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Tym bardziej jak ktoś ma trzynaście lat i podchodzi do wszystkiego dużo bardziej emocjonalnie...

A erotyka to faktycznie coś innego niż seks, coś co ma średni związek z tematem, zawiera szerszą ilość fizyczności, nie tylko będącej zespoleniem i jak dla mnie jest to ucieczka od głównego wątku. Piszemy o moralnym przyzwoleniu na seks dzieci.

>> nie ma 100% środków antykoncepcyjnych.
>Nie wiem. Zapytaj liliac.

Pani moderator nie musi mnie oświecać. To jest wiedza powszechna. Wystarczy kupić kondomy i przeczytać ulotkę. W przypadku prezerwatyw np. Durex się chwali, że przy umiejętnym stosowaniu jest 99% skuteczności. Niestety taka prawda. Czasami zawini przypadek i trzeba wziąć to pod uwagę.

Tak jak prowadzę samochód i zapie***am przez miasto 120 to muszę się liczyć z konsekwencjami tego, że jakiś idiota wejdzie mi pod koła. Ciąża to oczywiście mniejszy problem niż nieumyślne zabójstwo, z tym że obawiam się, iż nastolatka może być taką sytuacją zaskoczona, a szczególnie jej konsekwencjami. I oczywiście tym, że w tym przypadku odpada jej prawo podjęcia decyzji jak ma te trzynaście lat.

>W 2001 roku była tylko jedna ciąża u 12 latki. Na ponad 400 tysięcy porodów.
>Więc nie róbmy z igły widły.

Pierwsze co napisałem w wątku, to że jestem sceptycznie nastawiony do tego, że aż 12% nastolatków rozpoczyna współżycie w tak młodym wieku. Więc po co już trzynastolatków uczyć o antykoncepcji? Jak są wyjątki to niech se sprawdzą same.

>Skoro dorośli wulgaryzują seks to dzieci ich naśladują.

Dokładnie. Więc po kiedy grzyba w wieku trzynastu lat im mówić, że seks jest normalny i niech robią co chcą tylko niech założą kondoma?!

>Znasz statystyki rozwodów w Polsce? Kraju bądź co bądź katolickim?

Znam statystyki rozwodów w USA i wiem, że tam ateiści rozwodzą się rzadziej niż osoby wierzące. Jak jest w Polsce? Nie mam pojęcia bo nie ma takich statystyk. Mimo wszystko nawet rozwód może odbyć się w dojrzały sposób. Jeśli obydwie strony podchodzą do tego odpowiedzialnie.

>A może lepiej, żeby same o tym decydowały. Jeśli to robi to znaczy, że jest do tego dojrzałe.

Jeśli to robi to znaczy tylko, że to robi i nic więcej poza tym.

Różnie się to układa. Pisałem, że jeśli dzieci się decydują w tak młodym wieku, to nie powinno się z tego wyciągać negatywnych konsekwencji.
Jestem przeciwko stawianiu systemu edukacji na głowie tylko dlatego, że ludziom się wydaje, że trzynastolatki powinny być w szkole edukowane seksualnie. I mam pewne obawy, czy jakieś konstytuowanie prawa dzieci poniżej piętnastego roku życia może przynieść jakiekolwiek pozytywne konsekwencje.
Utożsamianie dojrzałości z dojrzałością fizyczną naprawdę mnie niepokoi i nie mogę się z tym zgodzić. To że obecnie dzieci szybciej dojrzewają fizycznie ma związek z tym, że jest więcej światła, a nie że dzieci są bardziej światłe...
>Tam po prostu uczucie i więź erotyczna rodzi się między tymi chłopcami w sposób naturalny. Razem odkrywają przyjemność bycia ze sobą, rozmowy i kontaktów cielesnych. I co z tego, że jeden ma 12 lat a drugi 15?

To jest jeden przypadek, do którego scenariusza nie napisało życie.

Proszę sobie włączyć taki serial na TVNie "Przepis na życie". Oglądam to i nie mogę wyjść z podziwu jacy tam są pozytywni ludzie! Oglądając to można odnieść wniosek, że zostawianie kobiety w ciąży bez pracy z dzieckiem, jest całkiem spoko zachowaniem.

>To samo przecież może dotyczyć dziewczynki i chłopca. Nie muszą przecież od razu, jak Ty to mówisz, spółkować. Jest coś takiego jak pieszczoty, jakieś pettingi i neckingi.

A propos pochwalam mycie zębów po stosunku oralnym. Ja nie zabraniam tylko jak ktoś chce strzelać minetkę, czy lodzika temu, czy tamtemu to mógłby być na tyle dojrzały psychicznie żeby o tym zadecydować w oparciu o szerszą wiedzę, a nie dlatego że prof. Grabowska mówi, że jest ok.
>Od siebie się uczą. Jak na tym filmie. Tak jak Romeo (lat 16) i Julia (lat 14) od siebie się uczyli. No chyba że Romeo był pedofilem?

Romeo i Julia to przykład najbardziej nieodpowiedzialnej miłości młodych ludzi jaki mamy w europejskiej kulturze. Ten pierwszy co dzień kocha inną, ta druga daje przygodnie spotkanemu facetowi. Ostatecznie oddają życie za noc uniesienia. To dramat o głupocie, a nie miłości.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> opierając się na tym, czy przynosi przyjemność
Pisałam nie o przyjemności tylko o nie czynieniu innym krzywdy. Jeśli chodzi o seks, nawet między nastolatkami, to zasada jest taka, że oboje tego chcą.
> Znam praktykę
Być może znasz złą praktykę. Trzeba patrzeć szerzej. Nie tylko na naszą judeo - chrześcijańską kulturę. Chorą pod wieloma względami, o czym już Nietzsche pisał.
Są badacze badający kultury Indian Ameryki Pd. Wysp Hula-Gula itp. Tam seks nastolatków nie jest represjonowany.
Bronisław Malinowski pisał: ""Na Melanezji nie ma ogólnego tabu seksu; naturalne funkcje nie są okryte zasłoną milczenia a już na pewno nie wobec dzieci [...] dzieci te biegają nago [...], ich funkcje wydalnicze traktowane są w sposób otwarty i naturalny [...] Dzieci w młodym wieku wprowadzają się nawzajem w praktyki seksualne, lub też rolę osób inicjujących pełnią ich nieco starsi koledzy. Oczywiście na tym etapie dzieci nie potrafią jeszcze dokonać pełnego aktu płciowego, ale zadowalają się różnego rodzaju zabawami [...] Rodzice absolutnie nie traktują tego jako czegoś nagannego [...] uważają te zachowania za naturalne. Co najwyżej żartują na ten temat między sobą, omawiając miłosne tragedie i komedie dziecięcego świata. Nie przyszłoby im nigdy na myśl mieszać się do nich czy okazywać niezadowolenie z ich powodu, o ile dzieci wykazują należytą dyskrecję, czyli nie odgrywają swych zabaw miłosnych w domu, lecz oddalają się w tym celu gdzieś do lasu".
Czyli, że seks nastolatków krzywdy im nie czyni. To dopiero represyjna kultura powoduje problemy.
> Piszemy o moralnym przyzwoleniu na seks dzieci.
Jakim moralnym? Wedle moralności chrześcijańskiej?
"Nie tylko Trobriandczycy pozwalają swoim dzieciom i młodzieży na swobodę eksperymentowania w sferze seksualnej. Tak zwane "domy młodych" istnieją także w plemieniu Masajów, Nandi czy Bontoc Igorot. Wśród Dowayów żyjących w północnym Kamerunie Chłopiec, mający około 8 lat, może spędzić noc z wybraną dziewczyną w jej chacie, jej matka kontroluje jednak w pewnym stopniu poczynania dzieci."

>Wystarczy kupić kondomy
Kondomy to zdaje się nie jedyne środki antykoncepcyjne.
> po kiedy grzyba w wieku trzynastu lat im mówić, że seks jest normalny
No bo jest, jak powyższe cytaty wskazują.
> powinny być w szkole edukowane seksualnie.
W zasadzie nie powinny, bo dzieci w "dzikich" plemionach nie są, i jakoś nic strasznego się nie dzieje. Ale ponieważ ludzie dorośli w naszej kulturze są zatruci tabu seksualności, więc trzeba dzieci odtruwać. Mówić im, że seks jest OK. A uczyć ich odpowiedzialności.

Wszystko ma swój początek i koniec.
24-05-2011 12:10 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Pisałam nie o przyjemności tylko o nie czynieniu innym krzywdy. Jeśli chodzi o seks, nawet między nastolatkami, to zasada jest taka, że oboje tego chcą.

Krzywda mutatis mutandis.

>Być może znasz złą praktykę. Trzeba patrzeć szerzej. Nie tylko na naszą judeo - chrześcijańską kulturę. Chorą pod wieloma względami, o czym już Nietzsche pisał.

To nie religie mojżeszowa chcą zawyżyć wiek początkowej inicjacji, wręcz przeciwnie. W Islamie można się chajtać z dwunastolatką, ortodoksyjni Żydzi mają podobne podejście, w Watykanie można współżyć z dzieckiem od 13 roku życia.

Tu, dla mnie oburzający, ale dla Pani Profesor zapewne nie - przykład.

Pomysł że dziecko ma się rozwijać i będąc bardziej niż mniej dorosłe decydować o swojej seksualności jest humanistyczny. To konstytuują prawa dziecka i te ograniczenia są czynione w trosce o jak najlepszy rozwój dzieci.

>Są badacze badający kultury Indian Ameryki Pd. Wysp Hula-Gula itp. Tam seks nastolatków nie jest represjonowany.

Zmieńmy półkulę. W Japonii seks jest tabu, dzieci nie współżyją w domu rodziców, a jest to jeden z najlepiej rozwiniętych krajów świata. Pełen przeróżnych dziwactw, które jednak zostały usunięte z życia publicznego i są prywatną sprawą dla każdego.

Postęp wymaga tego, by dać dziecku możliwość rozwoju i poznania świata, nie ograniczać mu możliwości postrzegania własnej seksualności. Rozwój powoduje, że obecnie trzeba być starszym, by móc zostać uznanym za dojrzałego, więc granice się przesuwają.

>Czyli, że seks nastolatków krzywdy im nie czyni. To dopiero represyjna kultura powoduje problemy.

Nikt im problemów nie przysparza. To Pani Profesor proponuje by im pozwolić traktować seksualizm instrumentalnie tak jak jedzenie i uczyć o tym w szkole. To by dopiero przyniosło im krzywdę.

>> Piszemy o moralnym przyzwoleniu na seks dzieci.
>Jakim moralnym? Wedle moralności chrześcijańskiej?

Jak już zauważyłem moralność chrześcijańska nie ma z tym problemu. To moralność wolnomyślicielska domaga się pozostawienia intymnej sfery seksualnej całkowicie w gestii dziecka, a nie tak jak Pani, akceptowania wszelkich aktów seksualnych w imię przyjemności. Aprobowanie takiego zachowania godzi w godność dziecka równie jak wpajanie że dziewictwo musi być zachowane do ślubu.

Każdy powinien mieć prawo zadecydować kiedy będzie dojrzały.

>"Nie tylko Trobriandczycy pozwalają swoim dzieciom i młodzieży na swobodę eksperymentowania w sferze seksualnej. Tak zwane "domy młodych" istnieją także w plemieniu Masajów, Nandi czy Bontoc Igorot. Wśród Dowayów żyjących w północnym Kamerunie Chłopiec, mający około 8 lat, może spędzić noc z wybraną dziewczyną w jej chacie, jej matka kontroluje jednak w pewnym stopniu poczynania dzieci."

Kolejny przykład wysoko rozwiniętego kraju.

>Kondomy to zdaje się nie jedyne środki antykoncepcyjne.

Zdaje się, że Pani się czepia. To był przykład (dlatego napisałem na przykład). Antykoncepcja hormonalna, globulki... żadna metoda nie jest 100% pewna. Nawet spiralę mogą źle założyć.

Proszę zacząć od głupiej wiki.

(swoją drogą właśnie przeczytałem tam jakie całkiem normalne podejście do antykoncepcji mają nasi ulubieni domokrążcy o.O)

>No bo jest, jak powyższe cytaty wskazują.

Powyższe cytaty nie wskazują na nic więcej poza tym, że zachowania są normatywne w podanych kulturach. Nikt nie przeprowadził badań psychologicznych jak to rzutuje na przyszłość dziecka. Tym bardziej, że dotyczą one krajów nierozwiniętych.

>W zasadzie nie powinny, bo dzieci w "dzikich" plemionach nie są, i jakoś nic strasznego się nie dzieje. Ale ponieważ ludzie dorośli w naszej kulturze są zatruci tabu seksualności, więc trzeba dzieci odtruwać. Mówić im, że seks jest OK. A uczyć ich odpowiedzialności.

Dzieci w dzikich plemionach nie żyją w krajach wysoko rozwiniętych. Tu okres życia jest dłuższy, tu dzieciństwo jest dłuższe. Pani usilnie zdaj się tego nie dostrzegać. Mówienie dzieciom, że seks jest ok może im tylko zaszkodzić. Obecna edukacja w wieku 15 lat, nie kładąca nacisku na żadną konkretną formę postrzegania seksualności, jest w porządku (o ile jest programowo prowadzona).

Jak Pani chce zachęcać dwunastoletnią córkę do seksu to proszę bardzo. Owocnego przełamywania tabu, jak trzynastolatka będzie się martwić spóźniającym się okresem i zacznie traktować to tak jak powinna - czyli oddychanie. Antycypując, jak będzie rozkosznie krzyczeć za ścianą, to tylko puści Pani Profesor głośniej muzykę?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> w Watykanie można współżyć z dzieckiem od 13 roku życia.
Od 12, tylko skąd tam weźmiesz dzieci?
> To nie religie mojżeszowa chcą zawyżyć wiek początkowej inicjacji
To skąd się wzięło to chore szaleństwo zawyżania tego wieku?
Matka Boska miała ponoć ok. 14 lat jak urodziła Jezusa, Mahomet miał 12 letnią Aiszę.
W Polsce Romowie żenią się z 13 latkami. Księża gustują w nieletnich ministrantach.
Ukazują się książki i powstają filmy na temat seksu nieletnich.
Polecam wzruszający film "Maximo Oliveros rozkwita" pl.wikipedia.org/wiki/Maximo_Oliveros_rozkwita
Ja osobiście uważam, że to wrogie i paranoidalne podejście Kościoła katolickiego do seksu spowodowało te i inne skutki. Ale nie obwiniam Kościoła tak do końca bo przecież i w starożytności były sekty (Pitagorejska?) potępiające seks i erotyzm.
A Kościół , nasz, powszechny, to tylko przejął.
> Tu, dla mnie oburzający, przykład
Plutarch w "Żywocie Likurga" pisze: " W Sparcie siedmioletni chłopcy ćwiczeni byli
w walce przez starszych od siebie. Mając dwanaście lat najlepsi znajdowali kochanków, którzy przywiązywali się do nich i opiekowali nimi, często asystując w gimnazjonie przy walkach. Ich kontrola nie była bynajmniej tylko powierzchowna. Byli czymś w rodzaju ojców, wychowawców i przywódców wszystkich młodych".
> by im pozwolić traktować seksualizm instrumentalnie
Nie instrumentalnie, tylko normalnie, bez poczucia grzechu i winy i czynienia czegoś złego i niewłaściwego.
> Każdy powinien mieć prawo zadecydować kiedy będzie dojrzały.
No, no to już jesteśmy blisko konsensusu.
> Nikt nie przeprowadził badań psychologicznych jak to rzutuje na przyszłość dziecka.
A po co robić badania skoro nic się nie dzieje. To u nas szuka się dziury w całym.
> Jak Pani chce zachęcać dwunastoletnią córkę do seksu to proszę bardzo.
Tu już kota ogonem wywracasz. Nie chcę jej zachęcać. Jak nie czuje takiej potrzeby. Ale jak by miała miłego chłopca, z którym by uprawiała pierwsze zabawy seksualne, to bym na nią nie wrzeszczała, tylko pouczyła. Porozmawiała. No i z chłopcem też.
Lepiej to mieć pod kontrolą, niż zabraniać i stracić kontakt z dzieckiem.
Na pewno nie moralizowała bym i nie wciskała bym im kitu, że to jeszcze za wcześnie, że jeszcze nie są dojrzali, i że trzeba jeszcze poczekać (nie wiadomo na co?) itp.

Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 13:17 
 Ocena 2 na 2
Vancalar (1804 punktów)

Cytat:
>> wszelkie późniejsze komplikacje
>Jakie u Boga Ojca komplikacje?
>Komplikacje to by dziecko miało gdyby zaczęło pić, ćpać i palić.
>Seks żadnych komplikacji nie powoduje, jedynie straszenie, że jest niebezpieczny.


    Chyba sobie żartujesz. Seks między nastolatkami nie powoduje żadnych komplikacji?
Tylko wtedy, kiedy skończy się ich małżeństwem. W przeciwnym wypadku:

"Witam!! Mo problem jest taki, że rzucił mnie chłopak i nie umiem sobie z tym poradzić. Mam myśli samobójcze i w ogóle nic mnie nie cieszy. Co prawda mieliśmy strasznie różne charaktery, ale nie umiem teraz bez niego żyć. Wiem, że to koniec bo mi powiedział, że mnie nie kocha tak jak mnie kochał i mu nie zależy tak jak kiedyś. Ale ja nie umiem sobie z tym poradzi ciągle myślę, że to moja wina...co mam zrobic, aby zapomnieć??"
(www.netkobiety.pl/t23788.html)

"ponad pół roku temu rzucił mnie chłopak, cały czas to przezywam i rozpaczam, nie potrafie o nim nie mysleć, kocham go, chcialabym go odzyskać i nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse, znalazł sobie inna dziewczynę zanim ze mna zerwał, czy powinnam do niego zadzwonić? co mam robic?"

(www.netkobiety.pl/t16431.html)

Wystarczy wpisać w google "rzucił mnie chłopak/dziewczyna"...

Cytat:
>Moim skromnym zdaniem czyn jest dobry jeśli nie wyrządza nikomu szkody i krzywdy.
>Realnej a nie wyimaginowanej.

Według Ciebie, krzywdy doznane przez te dzieci są wyimaginowane? Nikomu nic się nie stało?
Może atrakcyjnym, "popularnym" nastolatkom, które zmieniają partnerów "jak rękawiczki", bo traktują ich jak mięso, narzędzia do zaspokajania własnej przyjemności, żadna krzywda się nie dzieje (do czasu). A co z tymi ... "drugimi" ?

Cytat:
>To jest właśnie ta trucizna którą wsączyło w nas przez wieki chrześcijaństwo, że seks kojarzy się nam z komplikacjami, czymś zagrażającym, niebezpiecznym.


Cytat:
>Seks nastolatków pełni inną rolę. One się uczą.


   A według mnie to właśnie przekonywanie, że "niech się dzieci bawią i eksperymentują", jest trucizną. Dzięki temu rosną kolejne pokolenia samolubnych, pozbawionych empatii, zapatrzonych w siebie egoistów którzy krzywdzą wszystkich dookoła dla osiągnięcia własnych celów i własnej przyjemności. "Uczą się" ? Jasne, że się uczą. Traktowania ludzi jak przedmioty i przekonywania samego siebie, że jak się kogoś rani psychicznie, to przecież "noga mu nie odpadnie", więc nic się nie stało...
"Dać im gumki" może rozwiązać niektóre problemy związane z p..niem się na prawo i lewo ale nie wszystkie. Ta "chrześcijańska trucizna", przez wieki chroniła wielu ludzi przed chorobami wenerycznymi, niechcianymi dziećmi i skutkami zdrady.

   Dziwne to czasy, kiedy dobro nazywa się złem, a zło - dobrem.

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
21-05-2011 13:29 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
To też może być problem. Przyjacielski seks jest okej, jeśli obie strony potrafią do tego podejść bez zobowiązania i wiedzą czego chcą. Tylko że takiego podejścia ciężko oczekiwać od dzieci...

Też mam podobne odczucia, że seks dzieci w wieku trzynastu lat może być obłożony brzemieniem pomylenia miłości z seksem albo urzeczowieniem aktu i późniejszym brakiem zrozumienia dla ludzi, którzy traktują to dużo bardziej intymnie.

Rozbrajająca dziecięca szczerość może prowadzić do nieświadomego sprawiania bólu swoim partnerom.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
21-05-2011 13:56 
 Ocena 2 na 2
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>To też może być problem. Przyjacielski seks jest okej, jeśli obie strony potrafią do tego podejść bez zobowiązania i wiedzą czego chcą. Tylko że takiego podejścia ciężko oczekiwać od dzieci...

    Zgadzam się! Dorośli, świadomi ludzie czasem godzą się na seks bez zobowiązań i jeśli dla obojga nie stanowi to problemu to ich sprawa, chociaż wydaje mi się, że to bardzo rzadkie zjawisko. Częściej jakiś dyskomfort psychiczny, mniejszy lub większy jednak pozostaje.
Natomiast trudno mi sobie wyobrazić parę szesnastolatków, która siada sobie przy kawie i ustala: "poeksperymentujmy trochę z seksem, żeby się wprawić a potem rozejdźmy się jak przyjaciele". Z reguły hormony zagłuszają rozum, w czym dobitnie pomaga im brak doświadczenia. Póki ktoś się nie "sparzy", nie może rozumieć czym jest ból a kiedy to już nastąpi, może już być za późno na "przemyślenia".

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Seks między nastolatkami nie powoduje żadnych komplikacji?
Seks w ogóle nie powoduje żadnych komplikacji. Jest dobry , piękny i wspaniały.
Rozumując tak jak Ty, można by powiedzieć, że wszystko powoduje komplikacje.
Seks powoduje, bo mąż zdradza żonę, żona ma kochanka.
Praca powoduje komplikacje ,bo szef jest wredny i nie daje podwyżki, a koleżanka z pracy obgaduje przed szefem. Jedzenie powoduje wzdęcia, a czytanie pogorszenie wzroku.
> Ta "chrześcijańska trucizna"
Nie bój nic. Prawo szariatu jest jeszcze lepsze. Za cudzołóstwo kamienują, za homoseksualizm wieszają. Nikt się na lewo i prawo nie p*****li. Wszystko jest pod świętą kontrolą.


Wszystko ma swój początek i koniec.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Jeszcze raz podaję link do tej informacji
en.wikipedia.org/wiki/You_Are_Not_Alone_(film)


Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 17:29 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Polecam książkę "50 wielkich mitów psychologii popularnej". Wydawnictwo CiS 2011r.
Rajcelem polecał "Księgę Urantii"

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Polecam książkę "50 wielkich mitów psychologii popularnej". Wydawnictwo CiS 2011r.
>Rajcelem polecał "Księgę Urantii"

No to przeczytaj i jedną i drugą i oceń obie.

Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 09:25 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Seks można porównać do jedzenia. Jak dziecku smakuje, to mu nie dać?
>A z kolei jak nie smakuje, to mu nie wmuszać.
>Jestem w tym względzie za wolnością.

A jak dziecko smakuje cola i fast food to ma jeść? Od tego są rodzice i ponoszą za dziecko odpowiedzialność, żeby nie jadło za dużo. Dziecko w wieku tych 13-14 lat nie jest z reguły (jasne że są wyjątki!) na tyle mądre żeby decydować samo osobie nawet w kwestiach jedzenia. Może jeść za dużo i za mało, dlatego ma rodziców, którzy pytają co zjadło w szkole itd.

I teraz jak dziecko ma zamiar spółkować to przecież nie jest w stanie ponieść prawie żadnych konsekwencji tej decyzji. Abstrahując od prawnych, ewentualna ciąża będzie problemem - rodziców, za ubezpieczenie zdrowotne też sobie nie płaci jakby złapało jakąś chorobę weneryczną itd.

Podobnie na uczestnictwo we wszelkich zajęciach sportowych muszą się zgadzać rodzice, wszędzie się muszą podpisać rodzice, bo są cholernie za dziecko odpowiedzialni. Dlaczego mają pozwalać na seks jak im to nie współgra z własnym sumieniem? Grube dziecko też mają chować, bo pociesze smakuje?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Może jeść za dużo i za mało,
To zależy jakie są nawyki żywieniowe w domu. Jeśli babcia przekarmia dziecko, bo bidulek taki mizerny, to może wyhodować grubasa.
Z kolei jak rodzice ulegają modzie i łażą po McDonald'sach i Pizza Hut, to nie dziwota, że dzieciak się potem opycha hamburgerami.
Wiadomo, że dziecko je to co ugotuje lub mu poda mamusia, lub szkolna stołówka.
Wolność w tym zakresie powinna polegać na tym, aby nie wmuszano mu tego co mu nie smakuje, albo nie zmuszano, aby zjadało wszystko do końca, a potem wymiotowało z przejedzenia.
Mądra matka zaś wie co smakuje jej dziecku, a co jest jednocześnie i zdrowe i pożywne.
Wiele szkód spowodowały kiedyś słynne owsianki w przedszkolach, które panie przedszkolanki wmuszały wszystkim dzieciom. Te które lubiły to jadły, a te które nie lubiły to rzygały jak koty, ale jeść musiały , bo to zdrowe!
Nie wiem jak dzisiaj jest w przedszkolach? Może jaki catering? Ale liczą się chyba z gustami dzieci i na siłę ich nie karmią?
> jak dziecko ma zamiar spółkować to przecież nie jest w stanie ponieść prawie żadnych konsekwencji tej decyzji.
O spółkowaniu za chwilę. Ośmiolatek z ośmiolatką spółkować raczej nie będzie. Najwyżej się będą bawić w doktora lub w tatę i mamę. www.nowakowska.pl/teksty/?tag=zabawa-w-doktora. Ośmiolatek z kolegą co najwyżej będą oglądać sobie ptaszki i porównywać kto dalej sika.
Jakie zaś mają być według Ciebie konsekwencje podjęcia decyzji o spółkowaniu?
Jeżeli byłaby porządna edukacja seksualna , dostęp do środków antykoncepcyjnych, to problem niechcianych ciąż byłby wyeliminowany. Ale dzisiaj osiemnastoletnia dziewczyna musi iść z mamusią lub tatusiem do lekarza, aby jej zapisał środki antykoncepcyjne, bo sama nie może, bo to jeszcze "dziecko".
> jakby złapało jakąś chorobę weneryczną
Gdzie i od kogo? Chyba żeby się zadało z jakąś starą kurr..tyzaną.
Skąd ma mieć trzynasto czy czternasto latek chorobę weneryczną, którą by miał zarazić swoją rówieśnicę? Jeśli wcześniej nawet nie współżył, a to jest ich pierwszy raz?
> Dlaczego mają pozwalać na seks jak im to nie współgra z własnym sumieniem?
Są bardzo wierzący rodzice, którzy uważają , że seks jest dozwolony tylko po ślubie, i według ich sumienia córka do tego momentu nie ma prawa się nawet z chłopakiem pocałować. Tylko, że potem ta córka jest latami pacjentką poradni psychiatrycznych.
Rodzice boją się po prostu seksu swoich dzieci bo sami byli wychowani w atmosferze zagrożenia, poczucia winy i grzechu. Sami byli straszeni niechcianymi ciążami, chorobami wenerycznymi i piekłem. Ale niech sobie przypomną co sami robili, albo jak się w takiej atmosferze czuli.

Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 11:12 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Grabowska pohamuj się.
Czy rozumiesz idee zawartą w poście Arystypa z Cyreny? (Odpowiedz sobie Tak/Nie)
Jeśli rozumiesz, to możesz się z nią zgadzać lub nie zgadzać. Tyle.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Grabowska pohamuj się.
Wydaje mi się , że z Arystypem dyskutujemy. On przedstawia swoje poglądy i argumenty, a ja swoje. Gdyby nie chciał ze mną rozmawiać to by nie rozmawiał.


Wszystko ma swój początek i koniec.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To był tylko taki głos z obserwatora z boku.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
21-05-2011 11:35 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>To zależy jakie są nawyki żywieniowe w domu. Jeśli babcia przekarmia dziecko, bo bidulek taki mizerny, to może wyhodować grubasa.
>Nie wiem jak dzisiaj jest w przedszkolach? Może jaki catering? Ale liczą się chyba z gustami dzieci i na siłę ich nie karmią?

A jak matka miała wypadek i w domu nie ma tego, co dziecku nie smakuje i nie ma czasu zrobić zakupów to dziecko ma nie jeść tego, co mu nie smakuje i być głodne? Dziecko trzeba nauczyć, że są takie sytuacje w życiu, gdzie nie ma okazji pozwolić sobie na luksus wybrzydzania. Później rosną mali terroryści, którym rodzice muszą gotować osobno, to co chcą zjeść...

>Jeżeli byłaby porządna edukacja seksualna , dostęp do środków antykoncepcyjnych, to problem niechcianych ciąż byłby wyeliminowany. Ale dzisiaj osiemnastoletnia dziewczyna musi iść z mamusią lub tatusiem do lekarza, aby jej zapisał środki antykoncepcyjne, bo sama nie może, bo to jeszcze "dziecko".

Uno - krytycy wczesnego nauczania wskazują na korelację między wcześniejszym nauczaniem o seksie, a wcześniejszym współżyciem ergo więcej ciąż.

Od szesnastego roku życia w tym kraju zwanym polską każdej dziewczynie publiczny ginekolog przepisze antykoncepcję. Wiem bo nieletnią koleżankę mam wysłała, kiedy się dowiedziała, że spółkuje i kazała jej iść to załatwić. Więc skąd Pani profesor bierze te informacje?! Od szesnastego roku życia w tym kraju każdy decyduje o własnym leczeniu.

Miałem wiele koleżanek w liceum, które stosowały antykoncepcję hormonalną i żadna się nie skarżyła na niedostępność środków, jak również żadna nie biegała do ginekologa z mamusią za rączkę.

W Polsce kobieta może za zgodą sądu wyjść za mąż w wieku szesnastu lat, zyskując tym samym pełnię praw decydowania o własnej osobie z wyjątkiem prawa wyborczego! Proszę się zorientować w temacie.

>Skąd ma mieć trzynasto czy czternasto latek chorobę weneryczną, którą by miał zarazić swoją rówieśnicę? Jeśli wcześniej nawet nie współżył, a to jest ich pierwszy raz?

Dziewczyny szybciej rozpoczynają inicjację seksualną i częściej ze starszymi partnerami. Rzadko z rówieśnikami. Jakkolwiek jak szesnastolatka współżyje z dwudziestolatkiem to nie jest to taki problem jak czternastolatka z szesnastolatkiem. Brak higieny też może być tu problemem.

>Są bardzo wierzący rodzice, którzy uważają , że seks jest dozwolony tylko po ślubie, i według ich sumienia córka do tego momentu nie ma prawa się nawet z chłopakiem pocałować. Tylko, że potem ta córka jest latami pacjentką poradni psychiatrycznych.

Cóż, nie jedną znam dziewczynę, której rodzice uważają, że seks jest dozwolony tylko po ślubie, a zamiast do poradni spółkuje... Takie marginalne przypadki, gdzie ekstremizm religijny niszczy słabą psychikę, są przykre, ale na pewno nie dotyczą zdecydowanej większości ludzi w naszym społeczeństwie.

Zresztą większość rodziców, mimo permisywnego podejścia nie będzie raczej zachęcało dzieci do seksu. Nie wynika to najczęściej z dogmatyzmu, ale zwykłej troski. Wydaje mi się, że z punktu widzenia rodziców, lepiej żeby dziecko przeszło pierwszą inicjację później niż wcześniej. Co nie znaczy, że później stygmatyzują swoje pociechy. Wręcz przeciwnie.

Więc nie myślałbym tu o wybranych skrzywdzonych przez religię jednostkach, tylko zwykłych, szarych, przeciętnych obywatelach, którzy traktują religię jako tradycję i na zdanie kościoła mają wyj***ne, pisząc kolokwialnie.

>Rodzice boją się po prostu seksu swoich dzieci bo sami byli wychowani w atmosferze zagrożenia, poczucia winy i grzechu. Sami byli straszeni niechcianymi ciążami, chorobami wenerycznymi i piekłem. Ale niech sobie przypomną co sami robili, albo jak się w takiej atmosferze czuli.

Przecież 20-30 lat temu, ani nawet 40 nikt nie nosił pasów cnoty. Inicjacja była opóźniona, ale obecni rodzice mieli takie same podejście do kościoła jak teraz. Z tym że wtedy po wpadce musieli się chajtać. I teraz sami grzmią do swoich pociech, żeby ubierały kondoma i nie skończyli jak oni.

Nie można stygmatyzować społeczeństwa tym, co wymyśla kościół katolicki, bo jego wierni nigdy się do tego nie stosowali, tylko zawsze traktowali to jako tradycję z wyjątkiem marginalnych ekstremistów.

Normalni rodzice we współczesnej Polsce może wiedzą mniej o antykoncepcji niż ich dzieci i internet, ale przede wszystkim są bardziej liberalnie nastawieni, przede wszystkim przez media. Zresztą nawet katoliccy rodzice w obecnych czasach godzą się z myślą o tym, że ich dzieci współżyją przed ślubem, co wiem z doświadczenia. Przekonania się zmieniły, jedynie obskurancki kościół dalej śpiewa swoją pieśń, ale też i niekoniecznie. Od znajomych wiem, że coraz powszechniejszą praktyką na rekolekcjach jest aprobowanie przez młodych księży jest "postępowy" stosunek do seksu czyli - to jest piękne, ale złe, więc nie zapomnijcie się wyspowiadać.

Nie wiem na jakim świecie żyje Pani profesor, ale w moim dzieci w wieku 13-15 lat, czy mniej, nie są odpowiednio dojrzałe do podejmowania współżycia. A wszelką potrzebną wiedzę znajdą w internecie, czy pod telefonami zaufania, jeśli już muszą.

Nie ma co na siłę wprowadzać edukacji seksualnej do podstawówki, a już w ogóle lansować modelu fizjologicznej seksualności. Niech każdy zdecyduje sam czy traktuje te potrzeby instrumentalnie, czy transcendentalnie, czy jeszcze inaczej. To intymna strefa i niech każdy decyduje sobie o niej sam. To że przestrzeń publiczna jest otwarta na dialog o seksualności, nie znaczy, że każdy obowiązuje się w nim uczestniczyć. Rozumie Pani analogię?

Na pewno argument - zgoda na seks trzynastolatków, bo to jest przyjemne, nie trafia do mnie w ogóle. Jest wiele innych przyjemnych rzeczy, których nie powinny robić dzieci takich jak picie alkoholu, palenie papierosów, jazda samochodem, tatuaże, piercing itd.

Jak ktoś już ma te szesnaście+ lat to jest dużo bardziej dorosły, myśli bardziej perspektywicznie, konsekwentnie i odpowiedzialnie niż trzynastolatek. Trudno wyznaczyć jednoznaczną granicę-myślę że obecne 15 lat bardzo dobrze się sprawdza
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> są takie sytuacje w życiu
Wyjątkowe. A my rozmawiamy nie o wyjątkach tylko o regule. W obozach koncentracyjnych też kawioru nie podawano.
> krytycy wczesnego nauczania wskazują na korelację
Krytycy katoliccy? To się nie dziwię. Jest nawet Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich. Czy sądzisz , że oni byliby obiektywni w tych kwestiach?
> Od szesnastego roku życia w tym kraju każdy decyduje o własnym leczeniu.
Poważnie w to wątpię. Znajoma ma syna lat prawie 18. Jak miał mieć operację ortopedyczną nadgarstka w Łodzi i pojechał sam, to go odesłali z kwitkiem. Musiał jeszcze raz z mamusią przyjechać, żeby podpisała zgodę.
A ginekolodzy przepisując nastolatkom ( bez rodzica)środki antykoncepcyjne popełniają przestępstwo.
> mimo permisywnego podejścia nie będzie raczej zachęcało dzieci do seksu
Nikt nie mówi o zachęcaniu. Wystarczy nie przeszkadzać. Jak matka wie , że córka, nawet trzynastoletnia, ma chłopaka, to o tym z nią powinna rozmawiać. I nawet jak wie, że się całują i pieszczą ,to nie ganiać chłopaka ze ścierą, tylko pouczyć córkę co i jak, a chłopcu też o antykoncepcji powiedzieć.
> żeby dziecko przeszło pierwszą inicjację później niż wcześniej
Czym to uzasadniasz? Co to znaczy później i wcześniej. Dla jednego 25 lat może być za wcześnie bo jest psychoseksualnie nierozwinięty. A dla innego 12 lat może być akurat.
> myślę że obecne 15 lat bardzo dobrze się sprawdza
Tylko, że dzieci mają to gdzieś i uprawiają seks dużo wcześniej. Stawianie sztucznych, wykoncypowanych i arbitralnych granic służy jedynie samozadowoleniu i samooszukiwaniu się stawiających te granice. Niczemu więcej.

Wszystko ma swój początek i koniec.
21-05-2011 12:58 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Krytycy katoliccy? To się nie dziwię. Jest nawet Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich. Czy sądzisz , że oni byliby obiektywni w tych kwestiach?

Ech. Wystarczy przejechać się na wyspy, żeby zobaczyć, że ludzie mają tam inną mentalność. Tam młodzież zawiera małżeństwa w wieku 18 lat, młode matki to standard na ulicy. I o związku tego ze wczesną edukacją seksualną nie mówią jedynie katolickie źródła.

>Poważnie w to wątpię. Znajoma ma syna lat prawie 18. Jak miał mieć operację ortopedyczną nadgarstka w Łodzi i pojechał sam, to go odesłali z kwitkiem. Musiał jeszcze raz z mamusią przyjechać, żeby podpisała zgodę.

Art. 32 ust. 7 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz. U. z 2002 r. nr 21, poz. 204) chyba jednoznacznie mówi, że skoro małoletni przychodzi do lekarza i dysponuje potwierdzeniem świadczenia zdrowotnego, które dostał od rodzica to rodzic zgadza się na jego leczenie.

Jest to powszechnie praktykowany zwyczaj w przychodniach. Prawo nie wymaga nawet ustnej zgody od rodziców.

>A ginekolodzy przepisując nastolatkom ( bez rodzica)środki antykoncepcyjne popełniają przestępstwo.

Jak wynika z ustawy - nie.

>Nikt nie mówi o zachęcaniu. Wystarczy nie przeszkadzać. Jak matka wie , że córka, nawet trzynastoletnia, ma chłopaka, to o tym z nią powinna rozmawiać. I nawet jak wie, że się całują i pieszczą ,to nie ganiać chłopaka ze ścierą, tylko pouczyć córkę co i jak, a chłopcu też o antykoncepcji powiedzieć.

Ciężko mi sobie wyobrazić rodziców, którzy aprobują możliwość seksu swojej trzynastoletniej pociechy.

>Czym to uzasadniasz? Co to znaczy później i wcześniej. Dla jednego 25 lat może być za wcześnie bo jest psychoseksualnie nierozwinięty. A dla innego 12 lat może być akurat.

Nie wydaje mi się że 12 lat może być okej. Uzasadniam to brakiem eksperiencji w okazywaniu rewerencji. Napisałem o tym w odpowiedzi powyżej.

>> myślę że obecne 15 lat bardzo dobrze się sprawdza
>Tylko, że dzieci mają to gdzieś i uprawiają seks dużo wcześniej. Stawianie sztucznych, wykoncypowanych i arbitralnych granic służy jedynie samozadowoleniu i samooszukiwaniu się stawiających te granice. Niczemu więcej.

Niby co dziesiąte dziecko. Tylko 13-15 lat to duży rozrzut wiekowy i kwestia tego co dzieci rozumieją za inicjację seksualną, oczywiście pozostaje kwestia błędu na rzecz koloryzowania. Może ktoś sobie rok odjął i wylądował w tej kategorii wiekowej?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ciężko mi sobie wyobrazić rodziców, którzy aprobują możliwość seksu swojej trzynastoletniej pociechy.
A to jest już ich problem.
Są rodzice, którzy nie akceptują homoseksualności swojego dziecka, która często ujawnia się w wieku lat nastu, są rodzice którzy nie akceptują tego, że dziecko jest ateistą, słucha metalu, ubiera się nie tak jak by im pasowało itd.
No i co z tego?
> Nie wydaje mi się że 12 lat może być okej.
To, że Tobie tak się nie wydaje, nie znaczy ,że tak nie jest.
Kiedyś ludziom też się wydawało, że przedmioty cięższe od powietrza nie mogą latać.

Wszystko ma swój początek i koniec.
24-05-2011 12:16 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Homoseksualizm ujawnia się poprzez erotyczną fascynację osób tej samej płci, jak mniemam. I raczej takie osoby domagają się akceptacji swoich zachowań głównie emocjonalnych, a nie seksualnych. Rodzic powinien akceptować sympatie swojego dziecka, ale czemu ma akceptować intymną część relacji?

To działa tak samo dla hetero i homo. Rodzice chcą dziecko nauczyć przede wszystkim partnerstwa, budowania relacji o uczucia bardziej społeczna takie jak zaufanie, miłość, budowanie poczucia bezpieczeństwa, a nie pierwotne takie jak seksualność.

>To, że Tobie tak się nie wydaje, nie znaczy ,że tak nie jest.

Z drugiej strony skoro tak mi się wydaje, to nie znaczy że tak nie jest.

>Kiedyś ludziom też się wydawało, że przedmioty cięższe od powietrza nie mogą latać.

Z tym że kiedyś seks z nieletnimi był normą, stosunkowo niedawno uległo to penalizacji, kiedy mądrzy ludzie zaczęli się zastanawiać czy to aby przypadkiem naprawdę dzieciom nie szkodzi.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ale czemu ma akceptować intymną część relacji?
A dlaczego nie miałby? Co go to obchodzi? Czy chce układać życie swemu dziecku, czy nie przeszkadzać mu, aby sobie samo życie ułożyło?
> a nie pierwotne takie jak seksualność.
I tu właśnie widać, że Ty też jesteś zatruty tą chorobą.
Seksualność to be! to jakieś uczucia pierwotne, dzikie! Mroczne i złe. Które kłębią się w podświadomości. To ruja i poróbstwo. A miłość jest czysta, anielska, bezcielesna.
> Z tym że kiedyś seks z nieletnimi był normą, stosunkowo niedawno uległo to penalizacji,
A Ty znowu mieszasz seks z nieletnimi z seksem nieletnich, chociaż muszę przyznać, że się to łączy. Bo nie można poszatkować seksu jak kapustę. Tu już ci wolno, a tam jeszcze nie wolno. W Hiszpanii ci wolno od 13 roku życia, a gdzie indziej od 21. Jak co komu do durnej głowy przyjdzie.
> czy to aby przypadkiem naprawdę dzieciom nie szkodzi
Co szkodzi? Seks szkodzi? A niby w jaki sposób? Co uszkadza? Jakie funkcje życiowe lub psychiczne?


Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>Gdzie drugorzędowe cechy płciowe? Wątpię, żeby tyle osób było przedwcześnie dojrzałych.

Drugorzędowe cechy płciowe wcale nie są najważniejsze, jak się okazuje. I nie każdemu wyrastają. I tak są faceci, którym na klacie nie wyrośnie nawet pięć włosków, a na gębie mają tylko parodię zarostu, tak są kobiety o płaskich tyłkach i piersiach wielkości malin.

I w drugą stronę też to idzie - jeden z moich znajomych w wieku lat 14 miał zarost niczym sasquatch, a z włosów porastających jego plecy można by niejedną perukę zrobić. Tak samo jak są dziewczynki, które wyglądają jak dorosłe baby.

>Nie uważam by dzieciom poniżej tego piętnastego roku życia była potrzebna edukacja seksualna, tym bardziej że wszystko jest w tym przeklętym internecie.

W Internecie jest wypaczone i nieładne. Można np. odnieść wrażenie, że nikt nie używa prezerwatyw.

>Jak dziewczyna ma 14 lat i zachodzi w ciążę bo jej chłopak nie chciał ubrać kondoma, czy uważali że przy pierwszym razie nie można zajść, to bez wątpienia nie są to osoby, których głupotę należy usprawiedliwiać brakiem wczesnej edukacji seksualnej.

A czym? Jakby im do łbów wtłuc zawczasu pewne informacje, (a nie tylko seks jest fu), to nie mieliby podobnych rozterek.
20-05-2011 21:38 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>I tak są faceci, którym na klacie nie wyrośnie nawet pięć włosków, a na gębie mają tylko parodię zarostu, tak są kobiety o płaskich tyłkach i piersiach wielkości malin.

I dobrze w sumie. Jak ktoś ma zarost od 14 roku życia to później problemy same z bujnym owłosieniem. Ewolucja niby tak chciała, ale teraz problemy depilować czy nie. Jednakże drugorzędowe cechy płciowe to nie tylko zarost, czy duże piersi. To też wiele istotnych szczegółów. Zawsze jednak jak osoba nie jest nawet hojnie przez naturą obdarzona to i tak jest różnica między dojrzałością, a niedojrzałością.

>W Internecie jest wypaczone i nieładne. Można np. odnieść wrażenie, że nikt nie używa prezerwatyw.

Ja nie mówię o porno. Proszę wpisać w google antykoncepcja albo pierwszy seks. Każde dziecko ma do tego dostęp i bez potrzeby sobie sprawdzi co trzeba.

>A czym? Jakby im do łbów wtłuc zawczasu pewne informacje, (a nie tylko seks jest fu), to nie mieliby podobnych rozterek.

Jak ktoś nie potrafi wygooglować to wątpię, czy wyciągnie coś z lekcji. Jeśli ktoś się jednak upiera, że trzeba edukować w szkole, to przede wszystkim trzeba by w ogóle sprawdzić, czy się da. Sprawdzić jak dzieci w tym wieku reagują na takie zajęcia itd. itp.

Wiem że w Anglii tak jest, niektórzy krytycy wskazują na korelację między szybkim nauczaniem, a ilością młodych dziewczyn w ciąży. Może to tylko propagandowa teza, że wczesna edukacja przyspiesza inicjację, jakkolwiek:

Moim zdaniem przyszłość nauczania leży w ulotkach, rozpowszechnianiu informacji tak by młody człowiek mógł spokojnie usiąść przed komputerem wpisać adres strony i spokojnie sobie poczytać, kiedy rodziców nie ma w domu. Nie musi się niczego wstydzić, czuje się swobodnie i przede wszystkim sięga po informacje wtedy, kiedy ich potrzebuje. Nie trafią do niego, kiedy jeszcze nie jest wystarczająco dojrzały albo za późno.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
20-05-2011 22:18 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>A czym? Jakby im do łbów wtłuc zawczasu pewne informacje, (a nie tylko seks jest fu), to nie mieliby podobnych rozterek.

Idiocie choćbyś coś młotkiem do głowy wbijał, to i tak nie zrozumie. Jak ktoś chce, to znajdzie wszystkie potrzebne informacje, a jak ktoś nie myśli na tyle, żeby poszukać, to cóż, szkoda.

Dzieci (i młodzież) mają wybitny dar do ignorowania swoich nauczycieli.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365