>W Stanach Zjednoczonych (ok. 311 mln mieszkańców) rocznie notuje się ok. 70 tysięcy zachorowań >spowodowanych E. coli. Oznacza to blisko 200 zachorowań dziennie. Epidemia? Zgroza? Nie, >norma statystyczna... >Zapadalność (rocznie) na poziomie 0,02% populacji, czyli 23 os. na 100 tys. (Proszę o ewentualne >sprawdzenie rachunków). Sprawdzone - wszystko się zgadza, ok. 0,02%.
Szczerze mówiąc E. coli to zupełnie powszechna bakteria, której zdecydowana większość szczepów jest naszym przyjacielem i siedzi sobie w naszym jelicie - nazwa "pałeczka okrężnicy" nie jest wyssana z palca. Taka sobie bakteria g$wniania, jak to wdzięcznie określił znajomy. Produkuje witaminy dla nas.
Nietypowe jest to, że w Niemczech pojawił się nowy szczep, który jest ponoć dość oporny na leki, a w dodatku ma nietypowe objawy, bo do tej pory chyba nie było efektów krwotocznych, dodajmy do tego uszkodzenie nerek (zespół hemolityczno-moczowy) i mamy "kupę".
|