Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako zmieniającą się?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-11-2019 19:05igniculus (237 punktów)Dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako zmieniającą się?
Ocena 1 na 1
Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości, teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora, to znaczy to, że nie ma też ZMIANY, tj. przejścia z jednego stanu zdarzeń do drugiego.

Jeśli tak to dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako ZMIENIAJĄCĄ SIĘ?

(Moja pozycja obserwatora tłumaczy jedynie subiektywną teraźniejszość. Ale nie tłumaczy czemu postrzegana jest ZMIANA, która obiektywnie nie zachodzi.)

Dzięki
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Springus (1174 punktów)
>Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości, teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora, to

Teoryj można mnożyć, a rzeczywistość sobie. Być może rozwiązanie jest proste, ta teoria jest do kitu.
09-11-2019 20:18 
 Ocena 1 na 1
igniculus (237 punktów)
>Teoryj można mnożyć, a rzeczywistość sobie. Być może rozwiązanie jest proste, ta teoria jest do kitu.

Czyli teraźniejszość jest obiektywna, realna?
09-11-2019 20:27 
 Ocena 3 na 3
Springus (1174 punktów)
>>Teoryj można mnożyć, a rzeczywistość sobie. Być może rozwiązanie jest proste, ta teoria jest do kitu.
>Czyli teraźniejszość jest obiektywna, realna?
>

Jestem zwolennikiem kwantowego czasu w świecie materialnym, więc uważam że teraźniejszość istnieje naprawdę, jednak bardzo krótko w czasie zaledwie jednego kwantu czasu. Z punktu widzenia zachodzących zmian teraźniejszość można postrzegać szerzej, o ile te zachodzą powoli.

Co do teorii blokowego wszechświata, to sobie doczytałem, że wymiary czasowe: przeszłość, przyszłość, teraźniejszość istnieją równolegle. A to zupełnie co innego niż ich nieistnienie, jakby wynikało z twej pierwszej wypowiedzi.
09-11-2019 21:20 
 Ocena 1 na 1
igniculus (237 punktów)
>Co do teorii blokowego wszechświata, to sobie doczytałem, że wymiary czasowe: przeszłość, przyszłość, teraźniejszość istnieją równolegle. A to zupełnie co innego niż ich nieistnienie, jakby wynikało z twej pierwszej wypowiedzi.

Faktycznie wyjaśnienie teorii mówi o współistnieniu. Ale to wyjaśnienie może się odnosić do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości NASZEGO PUNKTU WIDZENIA. Wg tej teorii czas OBIEKTYWNIE NIE PŁYNIE, wszystkie zdarzenia współistnieją, więc jak możliwe byłoby wyznaczenie momentu teraźniejszości?
W każdym razie dzięki za słuszną uwagę.

Tak czy inaczej, przy założeniu block universe, tytułowe pytanie nadal ma sens. Z tego co czytam, w blokowym wszechświecie, wszystkie wydarzenia współistnieją, jest on statyczny i nie ma ZMIANY, której dotyczy wątek.
Będę szukał informacji o czasie kwantowym
10-11-2019 07:07 
 Ocena 1 na 1
Hufdobitny (186 punktów)
>Wg tej teorii czas OBIEKTYWNIE NIE PŁYNIE, wszystkie zdarzenia współistnieją, więc jak możliwe byłoby wyznaczenie momentu teraźniejszości?

Świadomością, co logicznie wskazuje na mentalny zakres meta-fizyczny, naczelnie ontologiczny.
10-11-2019 19:55 
 Ocena 1 na 1
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>Będę szukał informacji o czasie kwantowym

Tutaj jest
pl.m.wikip(*)i/Częstotliwość

A tu trochę o przestrzeni kwantowej
pl.m.wikipedia.org/wiki/Orbita
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości, teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora ...

Tak jest...

> ... to znaczy to, że nie ma też ZMIANY, tj. przejścia z jednego stanu zdarzeń do drugiego.

... ale tak już nie, bo czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.
09-11-2019 22:00 
 Ocena 1 na 1
igniculus (237 punktów)
>... ale tak już nie, bo czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.

Czyli w teorii w.b. wszechświat jest statyczny czy zmienny? Bo jak na mój rozum to jedno się z drugim wyklucza Poproszę o szersze wyjaśnienie albo lekturę, chciałbym to pojąć.
10-11-2019 09:56 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> ... czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.
> Czyli w teorii w.b. wszechświat jest statyczny czy zmienny?

Wszechświat jest zmienny, ale jego opis jest statyczny. To jest dokładnie tak jak z filmem: obiekt filmowany porusza się, ale obrazy na klatkach filmu są statyczne. Opis blokowy wszechświata otrzymujemy przez pocięcie taśmy filmowej na poszczególne klatki i nałożenie ich jedne na drugie, o tak:

Taki opis jest niewątpliwie prawdziwy, tzn. wszechświat faktycznie taki jest. Jedyny problem, że taki opis koliduje z naszym wrażeniem "płynięcia czasu". Ale to jest problem psychologiczny.

> Poproszę o szersze wyjaśnienie albo lekturę, chciałbym to pojąć.

Aby zrozumieć poprawność blokowego opisu wszechświata, należy zrozumieć czym jest czas. W tym celu polecam zapoznać się z podstawami teorii względności, przy czym nie chodzi tu o zaawansowany aparat matematyczny, ale właśnie o podstawowe pojęcia: układy odniesienia, sposób mierzenia czasu i przestrzeni, równoczesność zdarzeń, itp. Ja przyswoiłem sobie te pojęcia z podręcznika Taylora i Wheelera "Fizyka czasoprzestrzeni".
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>Taki opis jest niewątpliwie prawdziwy, tzn. wszechświat faktycznie taki jest. Jedyny problem, że taki opis koliduje z naszym wrażeniem "płynięcia czasu". Ale to jest problem psychologiczny.
>> Poproszę o szersze wyjaśnienie albo lekturę, chciałbym to pojąć.
>Aby zrozumieć poprawność blokowego opisu wszechświata, należy zrozumieć czym jest czas. W tym celu polecam zapoznać się z podstawami teorii względności, przy czym nie chodzi tu o zaawansowany aparat matematyczny, ale właśnie o podstawowe pojęcia: układy odniesienia, sposób mierzenia czasu i przestrzeni, równoczesność zdarzeń, itp. Ja przyswoiłem sobie te pojęcia z podręcznika Taylora i Wheelera "Fizyka czasoprzestrzeni".
>

Ja okrealibym czas jako nadfale wszyskich fal a przestrzeń jako nadmolekule wszystkich molekul.

Wymiarem czasu jest częstotliwość fali. Wymiarem przestrzeni długość molekuly.

Opis przestrzeni dotyczy jednego okresu fali.
Opis czasu dotyczy jednego zakresu molekuly.
10-11-2019 03:54 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości, teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora ...
>Tak jest...
>> ... to znaczy to, że nie ma też ZMIANY, tj. przejścia z jednego stanu zdarzeń do drugiego.
>... ale tak już nie, bo czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.

Czas jest nieustającym ciągiem zmian. Pojawia się też i kłopot. Językowe określenia powszechnie dzielą przynajmniej na trzy opisowo rodzaje zdarzeń/zmian. Przeszłe już, mające nastąpić-przyszłe i trwające teraz-traźniejsze, czyli w kwestii rozpatrywań niezmiennie trwające. Prosto statyczne. W literackich zapisach są to określenia nie budzące emocji. A w dociekliwej niezwykle fizyce? Jeśli umyślnie będziemy dzielić "upływ" czasu na dowolnie małe odcinki, o ile tak można, to dochodzimy z przerażeniem do wniosku, że teraźniejszość zaczyna nam zanikać. W efekcie, choć nigdy, zbliżamy się do asymptotycznej wielkości "0", czyli zero to nic. Czyli w użyciu praktycznym pojęcie teraźniejszości nam zanika. Tak jakby tak naprawdę jej nie było. Tak jakby przeszłość zaczynała przechodzić od razu do przyszłości. Toteż określenie czasu w fizyce przez np. zapis w chwili t=0 jest błędem logicznym. Bo czas nie można traktować statycznie. A jednak się tak patrzy jakby t=0 było czymś normalnym. Otóż zakładając ciągły nieprzerwany bieg nie można jednocześnie akceptować przerw, tym bardziej że z definicji zapis "zero" tłumaczy się jako nic. Zamek zbudowany w głębokim średniowieczu stoi podziwiany do dziś. Czyżby czas się go nie imał? Nie. Dla takiej budowli "teraźniejszość" po prostu się mocno wydłużyła. Czas sobie istnieje i upływa swoim tempem niezależnie od tego jak będziemy się z nim bawić.
To tak dla zabawy.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Hufdobitny (186 punktów)
Teraźniejszość "zanika", bo co? Bo patrzysz na nią jako coraz krótszą?
Czyli jak zakryjesz oczy, to "rzeczywistość zanika"?
A wiązać buty bez pomocy już umiemy?
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>>> Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości, teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora ...
>>Tak jest...
>>> ... to znaczy to, że nie ma też ZMIANY, tj. przejścia z jednego stanu zdarzeń do drugiego.
>>... ale tak już nie, bo czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.
>Czas jest nieustającym ciągiem zmian. Pojawia się też i kłopot. Językowe określenia powszechnie dzielą przynajmniej na trzy opisowo rodzaje zdarzeń/zmian. Przeszłe już, mające nastąpić-przyszłe i trwające teraz-traźniejsze, czyli w kwestii rozpatrywań niezmiennie trwające. Prosto statyczne. W literackich zapisach są to określenia nie budzące emocji. A w dociekliwej niezwykle fizyce? Jeśli umyślnie będziemy dzielić "upływ" czasu na dowolnie małe odcinki, o ile tak można, to dochodzimy z przerażeniem do wniosku, że teraźniejszość zaczyna nam zanikać. W efekcie, choć nigdy, zbliżamy się do asymptotycznej wielkości "0", czyli zero to nic. Czyli w użyciu praktycznym pojęcie teraźniejszości nam zanika. Tak jakby tak naprawdę jej nie było. Tak jakby przeszłość zaczynała przechodzić od razu do przyszłości. Toteż określenie czasu w fizyce przez np. zapis w chwili t=0 jest błędem logicznym. Bo czas nie można traktować statycznie. A jednak się tak patrzy jakby t=0 było czymś normalnym. Otóż zakładając ciągły nieprzerwany bieg nie można jednocześnie akceptować przerw, tym bardziej że z definicji zapis "zero" tłumaczy się jako nic. Zamek zbudowany w głębokim średniowieczu stoi podziwiany do dziś. Czyżby czas się go nie imał? Nie. Dla takiej budowli "teraźniejszość" po prostu się mocno wydłużyła. Czas sobie istnieje i upływa swoim tempem niezależnie od tego jak będziemy się z nim bawić.
>To tak dla zabawy.

Stopklatka to układ molekul w jednym okresie fali.
Rozpiętość stopkaltki zależy od rodzaju fali.
To może być dzień, rok, 1 uderzenie serca.

Właśnie skoro ukald 10 od 10 palców, 1m od kroku, to sekunda zapewne od uderzenia serca
Hufdobitny (186 punktów)
>... ale tak już nie, bo czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.

Wypadałoby przestrzec przed sugestią, iż taki "wszechświat blokowy" miałby być wszechświatem, a nie zaledwie jego abstrakcyjnym modelem. Przecież chyba nie potraktowałbyś jej poważnie?
10-11-2019 10:17 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>... czas we wszechświecie blokowym nadal istnieje, więc są też zmiany, tyle tylko, że obrazujemy te zmiany w statycznym modelu.
> Wypadałoby przestrzec przed sugestią, iż taki "wszechświat blokowy" miałby być wszechświatem, a nie zaledwie jego abstrakcyjnym modelem. Przecież chyba nie potraktowałbyś jej poważnie?

Oczywiście model obiektu nie jest tymże obiektem, niemniej jeżeli model jest prawdziwy, to obiekt jest taki jak model mówi. Pomijając tę oczywistość, poważnie Wszechświat jest blokowy.
Hufdobitny (186 punktów)
>Oczywiście model obiektu nie jest tymże obiektem, niemniej jeżeli model jest prawdziwy, to obiekt jest taki jak model mówi. Pomijając tę oczywistość, poważnie Wszechświat jest blokowy.

Bezmyślne -- przez omisję definicji prawdziwości.
Czy abstrakcje w formie modelów w ogóle mają być prawdziwe? Otóż to jest kluczem, że mają być minimalnie prawdziwe. Mają prowadzić do absurdów wynikających z epistemicznego rozeznawania rzeczywistości, którą ograniczają, głównie po to, aby przestrzec przed błędami w tymże rozeznawaniu. W zasadzie mają być fundamentalnie błędne i tylko udawać trafne, żeby ci bardziej kumaci się połapali, jak naiwny może być dany byt (w tym oni sami).
Weźmy tak prozaiczny model, jak postać modelki (w świecie mody). Jest to zawód, który nigdy "nie wyjdzie z mody" (gra słów celowa), bowiem musi być minimalnie prawdziwy, tj. modelka musi mieć ludzkie ciało -- no chyba, że ludzie zamieszkają w wirtualnej rzeczywistości, ale to teraz zignorujmy. Dlaczego jej ciało jest tą centralną minimalną prawdziwością? Bo ma stanowić podstawę mody (ubraniowej). Tą podstawą zawsze będzie ludzkie ciało. I co to nam mówi o ontologii ludzkich ciał? Niewiele więcej, co typowa modelka sama jest w stanie powiedzieć.

Chcesz ukazać jakiś zakres prawdziwości "blokowości" Wszechświata większy niż "nic nie przepada" -- bardzo proszę, spróbuj. Zakładam, że nie uda Ci się wykazać prawdziwości choćby tego, że "czas nie upływa". W najlepszym wypadku logicznie wywiedziesz to, że czas jest bardzo rozłożystym zjawiskiem i udawanie, że nie upływa może być pomocne w rozprawianiu się z dogmatami odpowiadającymi za to, że większości ludzi nie dane jest mieć wpływ na los czegokolwiek, włącznie z sobą. W tym najlepszym wypadku będziesz słusznie obalał wolną wolę poprzez wszystkie znane Tobie jej fałszywe oblicza, aż dotrzesz do jakiegoś prawdziwego i się zapędzisz (albo, co gorsza nie dotrzesz w ogóle).
10-11-2019 17:52 
 0 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Oczywiście model obiektu nie jest tymże obiektem, niemniej jeżeli model jest prawdziwy, to obiekt jest taki jak model mówi. Pomijając tę oczywistość, poważnie Wszechświat jest blokowy.
> Bezmyślne -- przez omisję definicji prawdziwości.

Czyżbyś nie znał tej klasycznej definicji: Veritas est adaequatio intellectus et rei ?

> Czy abstrakcje w formie modelów w ogóle mają być prawdziwe?

Ależ nie! Jak powyższa definicja mówi, prawdziwość modeli myślowych (intellectus) testujemy przez ich porównywanie z obiektami rzeczywistymi (rei).

> Chcesz ukazać jakiś zakres prawdziwości "blokowości" Wszechświata większy niż "nic nie przepada" -- bardzo proszę, spróbuj.

Żaden problem. Wszechświat blokowy jest podstawą teorii względności, a ta teoria jest bardzo dobrze przetestowana doświadczalnie. Q.E.D.

A ponadto reguła, że "nic nie przepada" jest nagminnie falsyfikowana gdy wyjmuję skarpetki z pralki i znowu jakaś nie ma pary. Gdzie one przepadają?
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>>> Oczywiście model obiektu nie jest tymże obiektem, niemniej jeżeli model jest prawdziwy, to obiekt jest taki jak model mówi. Pomijając tę oczywistość, poważnie Wszechświat jest blokowy.
>> Bezmyślne -- przez omisję definicji prawdziwości.
>Czyżbyś nie znał tej klasycznej definicji: Veritas est adaequatio intellectus et rei ?
>> Czy abstrakcje w formie modelów w ogóle mają być prawdziwe?
>Ależ nie! Jak powyższa definicja mówi, prawdziwość modeli myślowych (intellectus) testujemy przez ich porównywanie z obiektami rzeczywistymi (rei).
>> Chcesz ukazać jakiś zakres prawdziwości "blokowości" Wszechświata większy niż "nic nie przepada" -- bardzo proszę, spróbuj.
>Żaden problem. Wszechświat blokowy jest podstawą teorii względności, a ta teoria jest bardzo dobrze przetestowana doświadczalnie. Q.E.D.A ponadto reguła, że "nic nie przepada" jest nagminnie falsyfikowana gdy wyjmuję skarpetki z pralki i znowu jakaś nie ma pary. Gdzie one przepadają?
>

Pojęcie kwantu czy jak kto woli bloku odnosi się do długości molekuly / wiązania i częstotliwości fali / działania.

Do horyzontu rzeczywistość jest nieciagla, złożona, policzalna, przewidywalna, za horyzontem staje się ciągła, prosta, niepoliczalna, nieprzewidywalna.

Jesli jakieś cialo lub fala wykracza poza horyzont wówczas staja się dla nas nieprzewidywalne, losowe. Po prostu nie postrzegamy całości tylko część zależna od reszty zza horyzontu.
Wszystkie ciała i czynności, które wg nas są nieskończone lub urojone wykraczają poza nasz horyzont.

Każdy model molekularny może przyjąć postać modelu falowego. To co nazywamy abstrakcja to falowanie naszych mózgów.

Każda molekula / wiązanie może przyjąć postać fali / działania.
Fale mózgowe odzwierciedlają molekularna przestrzeń wokół nas.
Hufdobitny (186 punktów)
>Czyżbyś nie znał tej klasycznej definicji: Veritas est adaequatio intellectus et rei ?

To definicja wiary, a nie prawdy.
Myślisz, że z czego łacinnicy wzięli vērus? Od jakiegoś wymyślonego przez pseudo-lingwistów "praindoeuropejskiego wyrazu" weh -- "prawdziwy"? Nie, od starosłowiańskiego powierzania wiedzy, co się najpierwej przejawia w Wierze Rodzimej.

Facta, non verba -- przy "inwencji twórczej", a raczej ścisłości językowo-duchowej: "dzianie (st. mówienie), nie wiercenie". Dziać to też dziergać, czego się tyczy strojenie (i struny-nici-wątki). Prawdę można "wrzeszczeć", "wyrzucić" jak i "podrzeć", a nawet "odziać" ale nie od-dziać. Do Prawdy przede wszystkim można i trzeba wrócić -- a zarazem do Wiary -- żeby o niej rzeczowo prawić. Ta prawda jest drwała-trwała, od/prawieczna czyli drzewa; true + -th, bo drzewo + -ść.

>> Czy abstrakcje w formie modelów w ogóle mają być prawdziwe?
>Ależ nie! Jak powyższa definicja mówi, prawdziwość modeli myślowych (intellectus) testujemy przez ich porównywanie z obiektami rzeczywistymi (rei).

No to porównuj, a nie nawracasz na nowomowę porzekadłami.

>> Chcesz ukazać jakiś zakres prawdziwości "blokowości" Wszechświata większy niż "nic nie przepada" -- bardzo proszę, spróbuj.

>Żaden problem. Wszechświat blokowy jest podstawą teorii względności, a ta teoria jest bardzo dobrze przetestowana doświadczalnie.

Czyli co, wiewiórka zasuwa po pniu do węża na dole, a później wraca do orła na górze, a Ty, zwisając gdzieś po środku, sprawdzasz doświadczalnie nawukę względności i dzięki temu drzewo drzewieje?
O, Wielki Gościu Wisielców, zawaruj choć jedną runę.

>Q.E.D.

"ᚲ.ᛖ.ᛞ"? Co to może znaczyć?!

>A ponadto reguła, że "nic nie przepada" jest nagminnie falsyfikowana gdy wyjmuję skarpetki z pralki i znowu jakaś nie ma pary. Gdzie one przepadają?

Może i jestem ssakiem, ale nie rudym i bezdusznym. Nie do mnie zażalenia. Mnie Twoje wiórki przepadające w sokowirówce nie interesują.
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Jeśli tak to dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako ZMIENIAJĄCĄ SIĘ?
Może dlatego, że postrzegamy tylko jakiś fragment rzeczywistości i to jedynie lokalnie?

Ponoć dla satelitów GPS orbitujących wokół Ziemi, czas płynie wolniej niż gdyby znajdowały się przy powierzchni i muszą brac na to poprawkę, bo inaczej by się szybko "rozregulowały"...(?)

Być może więc, nie ma czegoś takiego jak "stale upływający czas, jakaś zmieniająca się wartość dla całego Wszechświata" - i tylko dlatego widzimy w ogóle jakieś zmiany (upływ czasu) w swoim otoczeniu, bo postrzegamy zaledwie "urywek całości rzeczywistości" - gdybyśmy widzieli "całość rzeczywistości", to widzielibyśmy "ocean spokojny" z lokalnymi tylko "nierównomiernościami", które dla naszej ludzkiej, ułomnej percepcji są własnie ową 'zmieniającą się rzeczywistością" - upływającym czasem?



"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako ZMIENIAJĄCĄ SIĘ?

Muzyka z samolotu zbliżającego się do obserwatora z predkoscia 2M będzie dobiegac od tyłu, a z samolotu oddalajacego się z prędkością 1M w ogóle żaden dźwięk muzyki nie dotrze, choc dla pilota będzie brzmieć normalnie.

Osiągając w lodzi prędkość fali na morzu, w kierunku fali, morze zatrzyma się, będzie pokrzywiome ale w spoczynku.

Jesli pezyspieszymy łodzią, morze zacznie falowac w odwrotna stronę.

Postrzeganie zmiany jest kwestią wiązania i działania obserwatora z przedmiotem obserwacji.
klaio (1068 punktów)
Wróciłbym do Parmenidesa z Elei, który pierwszy stwierdził, iż to, co realnie istnieje nie może się zmieniać. W sumie, poza większym bagażem wiedzy, niedaleko postąpiliśmy - jak pokazuje powyższa dyskusja, problem nadal jest interesujący. Zastanawia mnie tylko, dlaczego wiedza o świecie fizycznym nie pomaga nam tego problemu zostawić za sobą, nie dostarcza na nic ostatecznych dowodów?
13-12-2019 12:20 
 Ocena 1 na 1
eljasz (-4 punktów)
>Wróciłbym do Parmenidesa z Elei, który pierwszy stwierdził, iż to, co realnie istnieje nie może się zmieniać. W sumie, poza większym bagażem wiedzy, niedaleko postąpiliśmy - jak pokazuje powyższa dyskusja, problem nadal jest interesujący. Zastanawia mnie tylko, dlaczego wiedza o świecie fizycznym nie pomaga nam tego problemu zostawić za sobą, nie dostarcza na nic ostatecznych dowodów?

teatrkreacji.com.pl
witamziomy (536 punktów)
>Jeśli, zgodnie z teorią block universe, w obiektywnej rzeczywistości nie ma przeszłości,
>teraźniejszości ani przyszłości, bo te mogą być tylko subiektywnie postrzegane przez obserwatora, to
>znaczy to, że nie ma też ZMIANY, tj. przejścia z jednego stanu zdarzeń do drugiego.
>Jeśli tak to dlaczego postrzegamy rzeczywistość jako ZMIENIAJĄCĄ SIĘ?
>(Moja pozycja obserwatora tłumaczy jedynie subiektywną teraźniejszość. Ale nie tłumaczy czemu
>postrzegana jest ZMIANA, która obiektywnie nie zachodzi.)
>Dzięki
Jest raczej na odwrót, to znaczy: w obiektywnej rzeczywistości postrzegamy ciągłą zmianę a bardziej pierwotnie, że wszystko jest w ruchu( ruch powoduje zmianę). Ruch jest tożsamy z czasem.
Jeżeli coś jest w ruchu, to ma swój początek i koniec, istnieje( lub jak kto woli pozornie istnieje) zarówno w czasie jak i przestrzeni.
Postrzegamy rzeczywistość jako zmieniającą się, ponieważ zmiana jest podstawową cechą, prawem tejże rzeczywistości(rzeczywistości stworzonej).Bez zmiany niemożliwe jest jakiekolwiek postrzeganie i doświadczanie. Stworzony wszechświat jest w ruchu i podlega ciągłej zmianie, jest to obiektywny aspekt rzeczywistości. Różnorodność wibracji tego ruchu poznajemy za pomocą naszych zmysłów.
Pozycja obserwatora tłumaczy obiektywną rzeczywistość, jeżeli coś obserwuję to jest to w ruchu, bez znaczenia w jakiej formie nam się to ukazuje.

Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365