Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rady od racjonalisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
29-03-2024 03:02R.Jabłoński (239 punktów)Rady od racjonalisty
Ocena 1 na 3
Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu. Psychika ludzka podlega różnym stanom emocjonalnym, a w wypadku religii jest raczej przejawem uśmierzania leków, które człowiek o psychice irracjonalnej próbuje zagłuszyć szukaniem oparcia w sile wyższej, posiadającej nadnaturalne moce. Trochę jak supermen u dziecka. Freud nazywa to przeniesieniem tęsknoty za silnym, opiekuńczym ojcem wyidealizowanym nadmiernie w okresie dzieciństwa na taką życzeniowo silną postać w okresie dorosłym kiedy nie potrafi się jeszcze odciąć emocjonalnej pępowiny zależność od rodziców.

Polecam też odwiedzanie biblioteki zamiast kościoła. Radzę zacząć od książek psychologicznych, aby lepiej poznać swoje emocje, a później szukać wyjaśnienia procesu powstawania religii od animizmu przez totemizm, politeizm, henoteizm, aż do monoteizmu, którym zresztą chrześcijaństwo nie jest. Warto też poznać wiarygodność Starego i Nowego Testamentu, zobaczyć skalę zapożyczeń, w wypadku bibli żydowskiej z mazdaizmu i religii mezopotamskich, a w przypadku chrześcijaństwa z mitraizmu, religii egipskiej ( chyba w 80%, „Ojcze nasz” to egipska „Modlitwa ślepca” z 500 r p.n.e) i wszystkich religii solarnych (krzyż, aureola, zmartwychwstanie po trzech dniach jak słońce itd, można wymieniać długo) czy z filozofii platońskiej, epikurejskiej itp. W zasadzie w chrześcijaństwie nie ma nic oryginalnego.

Radzę też zobaczyć czym było chrześcijaństwo pierwotne przebijające z ewangelii i listów Pawła, a czym stała się po schizmie Pawłowej, a już szczególnie po wchłonięciu jej jako religii imperialnej przez Konstantyna.

Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Duch Prawdy (14787 punktów)
>Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu.
Realność bytu, zimny stan maszyny pozbawionej emocji

DUCH

www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
Elasp (6859 punktów)

>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się
>jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi
>badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.

Religia mówi - lepiej lub gorzej - także o tym, co człowiek powinien czynić. Nauka mówi tylko o tym, co człowiek czyni. W jaki więc sposób nauka może zastąpić religię? Za cenę błędu logicznego (jakim jest wnioskowanie od tego, co jest, do tego, co być powinno), a więc za cenę irracjonalizmu? Chcesz jeden irracjonalizm leczyć innym?
29-03-2024 10:27 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
> Religia mówi - lepiej lub gorzej - także o tym, co człowiek powinien czynić. Nauka mówi tylko o tym, co człowiek czyni. W jaki więc sposób nauka może zastąpić religię? Za cenę błędu logicznego (jakim jest wnioskowanie od tego, co jest, do tego, co być powinno), a więc za cenę irracjonalizmu? Chcesz jeden irracjonalizm leczyć innym?
Religię może zastąpić etyka, niech lepiej powie jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
witamziomy (536 punktów)
>>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
>> Religia mówi - lepiej lub gorzej - także o tym, co człowiek powinien czynić. Nauka mówi tylko o tym, co człowiek czyni. W jaki więc sposób nauka może zastąpić religię? Za cenę błędu logicznego (jakim jest wnioskowanie od tego, co jest, do tego, co być powinno), a więc za cenę irracjonalizmu? Chcesz jeden irracjonalizm leczyć innym?
>Religię może zastąpić etyka, niech lepiej powie jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.

Badać tak samo jak i teraz, gdyż prawda o świecie sprzed 14mld lat jest tą samą prawdą teraz
29-03-2024 12:23 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Religię może zastąpić etyka, niech lepiej powie jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.
>Badać tak samo jak i teraz, gdyż prawda o świecie sprzed 14mld lat jest tą samą prawdą teraz
Tak samo czyli jak?

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
witamziomy (536 punktów)
>>>Religię może zastąpić etyka, niech lepiej powie jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.
>>Badać tak samo jak i teraz, gdyż prawda o świecie sprzed 14mld lat jest tą samą prawdą teraz
>Tak samo czyli jak?

Używając najpotężniejszego narzędzia jakie mamy do badania czegokolwiek czyli rozumu.

Jeżeli zakładamy, iż wszechświat miał początek 14 mld lat temu to naturalnie pytamy z czego powstał. Odpowiedź, że z niczego nie wchodzi w grę, gdyż z automatu zamyka temat, odpowiedź, że z czegoś tam, ale nie wiemy z czego jest w tym wypadku bardzo intuicyjna.

Nie wiemy co to jest, ale możemy określić podstawowe relacje pomiędzy substancją a tym co z niej stworzone. Ponieważ wielki wybuch był wydarzeniem o jednym momencie, tzn. w jednej i tej samej chwili powstał cały potencjał wszechświata, to substancja z której powstał obejmuje go całego ze wszystkimi aspektami, bez wyjątków. Wszystko co wszechświat "rodzi" zawiera w sobie tą "substancję", nie może być nawet milimetra wszechświata bez tej substancji, gdyż ten milimetr oznaczał by koniec zabawy, gdyż naruszony zostałby warunek początkowy możności zaistnienia tegoż wszechświata.

Inaczej mówiąc, to co stworzone, jest nierozdzielnie związane z budulcem z którego powstało. Inaczej być nie może, jest to wręcz oczywiste.

Oczywistym zatem powinno być, iż ktoś kto zakłada, iż wszechświat musiał z czegoś powstać, to powinien również założyć, iż ten budulec jest wszechobecny.

Zatem podstawą dla naszego istnienia również jest ta "substancja". Jest w nas, dookoła nas, jest wszędzie gdzie patrzymy, obejmuje wszystko co doświadczamy, mamy z nią styczność cały czas, od 1 do ostatniej sekundy naszego doczesnego życia, nie ma możliwości nawet na sekundę nie być z nią w kontakcie : )

I cytacik:

"Głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga; z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy..." ST KM 13,1

Powyższy cytat dokładnie o tym mówi. Człowiek cały czas spogląda na boską twórczość, lecz Boga tam nie widzi.
Co tu jest w powyższym cytacie bardzo istotne to to, że człowiek, który nie poznał Boga w jego kreacji nazwany został głupcem.
Bycie głupcem oznacza, że ktoś ma deficyt w logicznym rozumowaniu, ma problemy z właściwym definiowaniem znaczeń słów, problemy w wyciąganiu właściwych wniosków itp.

Niestety wychodzi na to, że 99% ludzi to głupcy, którzy nie wykorzystują potencjału swego rozumu w tych kwestiach i choć mogą to do Boga się nie "przybliżają".

I na koniec. Fakt iż "Bóg" i jego "substancja" jest wszechobecny a jednak 99 % ludzi nie potrafi "go" rozpoznać oznacza, iż religie ze swej natury nie nauczają o Bogu a raczej maskują ścieżki do jego poznania, nauczając od małego dzieci wiary, uszczuplają jednocześnie ich rozwój rozumowy. A gdy spojrzeć jeszcze głębiej to rozum i wiara tworzą parę przeciwieństw

Jak rozpoznasz "substancję", znajdziesz wspólny mianownik wszystkich manifestacji to będziesz miał wgląd w istnienie sprzed wielkiego wybuchu.
Duch Prawdy (14787 punktów)
Nie pytałem o twoją wiarę, lecz jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
witamziomy (536 punktów)
>Nie pytałem o twoją wiarę, lecz jak empirycznie badać "prawdę o świecie" sprzed 14 miliardów lat.
>DUCH
>
www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349


Musisz odnaleźć coś tak starego, co istniało 14 mld. lat temu i istnieje teraz. To wszystko
29-03-2024 11:59 
 Ocena 1 na 1
Thoter (6650 punktów)
> Za cenę błędu logicznego (jakim jest wnioskowanie od tego, co jest, do tego, co być powinno), a >więc za cenę irracjonalizmu? Chcesz jeden irracjonalizm leczyć innym?
>

Irracjonalizmy dają większej liczbie ludzi utrzymanie jak realizmy.
Malarz pokojowy nigdy nie zrozumie, dlaczego wymalowując tony farby, nie dorówna zarobkami do malarza artysty, który farb używa na deka.
29-03-2024 16:26 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się
>>jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi
>>badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
> Religia mówi - lepiej lub gorzej - także o tym, co człowiek powinien czynić. Nauka mówi tylko o tym, co człowiek czyni. W jaki więc sposób nauka może zastąpić religię?

Całe szczęście że przyszło mi żyć w czasach gdzie lekarze leczą a nie zdrowaśki.


<Patologia romaro.... "Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry >
endymion (638 punktów)

> Religia mówi - lepiej lub gorzej - także o tym, co człowiek powinien czynić. Nauka mówi tylko o tym, co człowiek czyni.

Absolutnie!

Przedstawiam taką oto pozycję, dość starą, bo jej data wydania to 1970-01-01 (to ma kluczowe znaczenie):

lubimyczyt(*)544/zaburzenia-psychoseksualne

To jest książka napisana przez zespół doktorów habilitowanych na temat zaburzeń psychoseksualnych. Jest kierowana głownie do lekarzy, w której jest opis różnych zaburzeń psychoseksualnych, przykładów z pracy z pacjentem i sposobów SKUTECZNEGO leczenia. Oczywiście jest tam także opisane zaburzenie zwane homoseksualizmem.

A teraz kilka słów o tym, jak ta choroba przestała być chorobą, a lekarzy zostali chorymi na homofobię:

pl.wikiped(*)oseksualizm_w_klasyfikacji_DSM

Homoseksualizm w klasyfikacji DSM zarówno w pierwszym wydaniu Diagnostycznego i statystycznego podręcznika zaburzeń psychicznych (DSM-I) z 1952 roku, jak i w drugim wydaniu (DSM-II) z 1968 roku został sklasyfikowany jako dewiacja seksualna.

W grudniu 1973 roku Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) zagłosował za usunięciem homoseksualizmu z DSM i zastąpieniem go zaburzeniem orientacji seksualnej. W kwietniu 1974 roku decyzję Zarządu w referendum poparło 58% głosujących członków Towarzystwa.


Tak, Amerykanie zagłosowali za tym, żeby powiedzieć "co człowiek powinien czynić".
Dlaczego do tego doszło? Czyżby kryły się za tym jakieś "przełomowe odkrycia"? Nie, po prostu w pewnym kolonialnym kraju zagłosowano (stosunkiem głosów 58/100!!) o przestaniu chorych nazywać chorymi, a następnie zostało to narzucone swoim strefom wpływów (bo przecież nie u Arabów i w Chinach).

Dlaczego do tego doszło?

Można uznać Raport Kinsey'a za katalizator tych wydarzeń, ale moment przełomowy był w roku 1970 w San Francisco:

Spotkanie APA w San Francisco
Gdy w maju 1970 roku Stany Zjednoczone dokonały inwazji na Kambodżę, studenci Uniwersytetu w Kencie podpalili budynek szkolenia rezerwowych oficerów korpusu. W odpowiedzi na ten atak żołnierze Gwardii Narodowej zastrzelili 4 studentów i ranili kilku kolejnych. Na fali protestów, które ogarnęły kraj, gejowscy aktywiści wspólnie z feministkami podjęli wysiłek w celu zakłócenia przebiegu dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w San Francisco. Podczas panelu dotyczącego homoseksualizmu i transseksualizmu znieważono Irvinga Biebera. Kolejne wydarzenia rozegrały się na sali, na której odbywała się dyskusja panelowa poświęcona seksualności i gdzie znajdowały się setki lekarzy. Doszło na niej do przepychanek słownych między aktywistami i feministkami a psychiatrami. Ponadto protestujący zabierali mikrofony, przez które następnie artykułowali swoje żądania: "Przestańcie mówić o nas i zacznijcie rozmawiać z nami" i "My was wysłuchaliśmy, teraz wy wysłuchajcie nas". Większość psychiatrów opuściła salę. Jeden z lekarzy zadzwonił po policję, żeby zastrzeliła protestujących. Ci, którzy zostali, musieli wysłuchiwać, jak działacze gejowscy określają psychiatrię jako narzędzie tortur i ucisku.


Czyżby miało to jakiś związek z rokiem 1967, kiedy to miało miejsce w tym mieście słynne zgromadzenie hipisów, których Leary faszerował LSD?

In late 1966 and early 1967, Leary toured college campuses presenting a multimedia performance called "The Death of the Mind", attempting an artistic replication of the LSD experience. He said that the League for Spiritual Discovery was limited to 360 members and was already at its membership limit, but encouraged others to form their own psychedelic religions. He published a pamphlet in 1967 called Start Your Own Religion to encourage people to do so.

Leary was invited to attend the January 14, 1967 Human Be-In by Michael Bowen, the primary organizer of the event, a gathering of 30,000 hippies in San Francisco's Golden Gate Park. In speaking to the group, Leary coined the famous phrase "Turn on, tune in, drop out". In a 1988 interview with Neil Strauss, he said the slogan was "given to him" by Marshall McLuhan when the two had lunch in New York City, adding, "Marshall was very much interested in ideas and marketing, and he started singing something like, 'Psychedelics hit the spot / Five hundred micrograms, that's a lot,' to the tune of [the well-known Pepsi 1950s singing commercial]. Then he started going, 'Tune in, turn on, and drop out.'" Though the more popular "turn on, tune in, drop out" became synonymous with Leary, his actual definition with the League for Spiritual Discovery was: "Drop Out-detach yourself from the external social drama which is as dehydrated and ersatz as TV. Turn On-find a sacrament which returns you to the temple of God, your own body. Go out of your mind. Get high. Tune In-be reborn. Drop back in to express it. Start a new sequence of behavior that reflects your vision."


Zgodnie z Twoją definicją przedstawiam fakty "co człowiek czyni". Opisuję w niej proces, w którym powstała "nauka", która mówi co i jak człowiek powinien czynić. Jak chorzy aktywiści wymusili to na "nauce". To jest "oficjalna nauka", którą powoli próbuje się nam wcisnąć.
endymion (638 punktów)
>Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu.

Jeżeli się wychodzi z błędnymi założeniami do dochodzi się do błędnych wniosków.
WIARA TO DOSŁOWNIE REALNOŚĆ BYTU! Od tej wiary zależy twoja fizjologia (placebo/nocebo), od tego "stanu emocjonalnego", zależy twoje zdrowie, od stresu czy pokoju.
Radzę nie iść do psychologa (bo psycholog też człowiek i też wiary potrzebuje), tylko się dokształcić i w końcu trochę się rozwinąć intelektualnie a nie "wierzyć w naukę" i "nie mieć bogów cudzych przede mną". W końcu może się osiągnie racjonalne podejście do życia.
29-03-2024 12:06 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu.
>Jeżeli się wychodzi z błędnymi założeniami do dochodzi się do błędnych wniosków.
>WIARA TO DOSŁOWNIE REALNOŚĆ BYTU!

Nie. Realność bytu jest faktem a fakty nie potrzebują wiary w nie. Wiara się pojawia tam gdzie faktów lub dowodów brakuje.
29-03-2024 12:16 
 Ocena 1 na 1
endymion (638 punktów)
>>>Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu.
>>Jeżeli się wychodzi z błędnymi założeniami do dochodzi się do błędnych wniosków.
>>WIARA TO DOSŁOWNIE REALNOŚĆ BYTU!
>Nie. Realność bytu jest faktem a fakty nie potrzebują wiary w nie. Wiara się pojawia tam gdzie faktów lub dowodów brakuje.

Udowodnij, że efekt placebo nie jest faktem
co za różnica czy to jest podświadoma czy świadoma wiara/sceptycyzm...
witamziomy (536 punktów)
>>>>Z całym szacunkiem radziłbym pójść do psychologa. Wiara to stan emocjonalny, a nie realność bytu.
>>>Jeżeli się wychodzi z błędnymi założeniami do dochodzi się do błędnych wniosków.
>>>WIARA TO DOSŁOWNIE REALNOŚĆ BYTU!
>>Nie. Realność bytu jest faktem a fakty nie potrzebują wiary w nie. Wiara się pojawia tam gdzie faktów lub dowodów brakuje.
>Udowodnij, że efekt placebo nie jest faktem
>co za różnica czy to jest podświadoma czy świadoma wiara/sceptycyzm...

Wiara może być tylko świadoma. Musisz zaakceptować pewien stan rzeczy, aby wierzyć w jego prawdziwość.
29-03-2024 18:53 
 Ocena-1 na 1
endymion (638 punktów)

>Wiara może być tylko świadoma. Musisz zaakceptować pewien stan rzeczy, aby wierzyć w jego prawdziwość.
>

W takim razie placebo to wiara świadoma, ok? Jak nie to udowodnij.
29-03-2024 19:47 
 Ocena-1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>Wiara może być tylko świadoma. Musisz zaakceptować pewien stan rzeczy, aby wierzyć w jego prawdziwość.
>>
>W takim razie placebo to wiara świadoma, ok? Jak nie to udowodnij.

Nie rozumiem kontekstu łączenia placebo z wiarą.

Chodzi Ci o to czy placebo w ogóle działa?
endymion (638 punktów)
>>>Wiara może być tylko świadoma. Musisz zaakceptować pewien stan rzeczy, aby wierzyć w jego prawdziwość.
>>>
>>W takim razie placebo to wiara świadoma, ok? Jak nie to udowodnij.
>Nie rozumiem kontekstu łączenia placebo z wiarą.
>Chodzi Ci o to czy placebo w ogóle działa?
>

Działa, bo to jest fakt. Czasem grupa kontrolna uzyskuje lepsze rezultaty w leczeniu niż grupa leczona. Teraz skoro tak chcesz wejść głębiej w temat i wykazujesz pozory bycia ekspertem w tej dziedzinie, to opowiedz mi jak placebo działa. Bo ja jestem ekspertem dlatego chętnie słucham internetowych speców, stwierdzających "że tak tam pisze"DD
witamziomy (536 punktów)

>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się
>jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi
>badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.

A właśnie, że tak nie jest, gdyż religia i nauka się fundamentalnie od siebie różnią. Religia bazuje na wierze a nauka na rozumie.

Nauka opisując rzeczywistość lub jej jakiś aspekt, najpierw ją bada dostępnymi narzędziami, ustala fakty, prawidła, zasady, zależności i wzbogaca ludzkość o wiedzę wcześniej nieodkrytą.

Religia natomiast pomija całkowicie aspekt badawczy i narzuca ideologię wypełnioną "prawdami", których udowadniać nie musi. Gdy człowiek uznaje dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości, to takie zachowanie określamy wiarą. Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na głębsze egzystencjonalne pytania. Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie.

Gdyby religie mówiły prawdę to świat by wyglądał zupełnie inaczej. Dlaczego? ponieważ prawda wyzwala z cierpienia a nie je generuje.
29-03-2024 13:02 
 Ocena 1 na 1
endymion (638 punktów)

>A właśnie, że tak nie jest, gdyż religia i nauka się fundamentalnie od siebie różnią. Religia bazuje na wierze a nauka na rozumie.
>Nauka opisując rzeczywistość lub jej jakiś aspekt, najpierw ją bada dostępnymi narzędziami, ustala fakty, prawidła, zasady, zależności i wzbogaca ludzkość o wiedzę wcześniej nieodkrytą.
>Religia natomiast pomija całkowicie aspekt badawczy i narzuca ideologię wypełnioną "prawdami", których udowadniać nie musi. Gdy człowiek uznaje dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości, to takie zachowanie określamy wiarą. Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na głębsze egzystencjonalne pytania. Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie.

Mylisz wiarę z Religią. "Oficjalna nauka" to nic innego jak religia, ponieważ jeżeli sam nie masz "dostępnych narzędzi" - mikroskopu elektronowego to musisz uwierzyć w pandemię. Wierzysz, bo autorytet (odpowiednik papieża), tak powiedział. W tej religii można sfałszować "aspekt badawczy" i co wtedy zrobisz jak nie masz "dostępnych narzędzi"? Wtedy taki człowiek uznaje "dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości", to takie zachowanie określamy wiarą. Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: czy kononowirus jest czy go nie ma? Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie
29-03-2024 17:41 
 0 na 2
witamziomy (536 punktów)

>Mylisz wiarę z Religią. "Oficjalna nauka" to nic innego jak religia, ponieważ jeżeli sam nie masz "dostępnych narzędzi" - mikroskopu elektronowego to musisz uwierzyć w pandemię.

Ja w nic nie wierzę, albo coś jest- albo tego nie ma, bazujemy na faktach lub dogmatach.

Wierzysz, bo autorytet (odpowiednik papieża), tak powiedział. W tej religii można sfałszować "aspekt badawczy" i co wtedy zrobisz jak nie masz "dostępnych narzędzi"?

Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.


Wtedy taki człowiek uznaje "dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości", to takie zachowanie określamy wiarą. Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: czy kononowirus jest czy go nie ma? Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie
29-03-2024 18:48 
 Ocena-1 na 1
endymion (638 punktów)

>Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.

faktem jest, że za mało aby nazwać to pandemią. Faktem jest, że ludzie umierali zawsze na zapalenie płuc. Faktem jest Wyrzucenie Pospieszalskiego z TVP, bo zaprosił do programu ordynatora szpitala zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej, Zbigniewa Martykę, który powiedział na wizji, że anatomopatolodzy nie potwierdzili aby ktokolwiek umarł na tego wirusa w jego szpitalu.
Chcesz jeszcze faktów garść?

..ale placebo już wg ciebie nie jest faktem?
29-03-2024 20:35 
 Ocena-1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.
>faktem jest, że za mało aby nazwać to pandemią. Faktem jest, że ludzie umierali zawsze na zapalenie płuc. Faktem jest Wyrzucenie Pospieszalskiego z TVP, bo zaprosił do programu ordynatora szpitala zakaźnego w Dobrowie Tarnowskiej, Zbigniewa Martykę, który powiedział na wizji, że anatomopatolodzy nie potwierdzili aby ktokolwiek umarł na tego wirusa w jego szpitalu.
>Chcesz jeszcze faktów garść?
>..ale placebo już wg ciebie nie jest faktem?

Efekt placebo jako badanie kliniczne udowodniło, iż samo nastawienie psychiczne pacjenta i jego oczekiwania mogą pozytywnie wpływać na proces leczenia. I to jest fakt a nawet prawda.

Tylko dalej nie rozumiem gdzie tu mam wcisnąć wiarę?
endymion (638 punktów)
>>>Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.
>>faktem jest, że za mało aby nazwać to pandemią. Faktem jest, że ludzie umierali zawsze na zapalenie płuc. Faktem jest Wyrzucenie Pospieszalskiego z TVP, bo zaprosił do programu ordynatora szpitala zakaźnego w Dobrowie Tarnowskiej, Zbigniewa Martykę, który powiedział na wizji, że anatomopatolodzy nie potwierdzili aby ktokolwiek umarł na tego wirusa w jego szpitalu.
>>Chcesz jeszcze faktów garść?
>>..ale placebo już wg ciebie nie jest faktem?
>Efekt placebo jako badanie kliniczne udowodniło, iż samo nastawienie psychiczne pacjenta i jego oczekiwania mogą pozytywnie wpływać na proces leczenia. I to jest fakt a nawet prawda.
>Tylko dalej nie rozumiem gdzie tu mam wcisnąć wiarę?



No to masz prosto z wikipedii cytat:

Efekt placebo

Zdarza się, że pacjent, który przyjął placebo zamiast prawdziwego leczenia, naprawdę zdrowieje. Okazuje się także, że sama wizyta lekarza, czy drobna porada udzielona niekoniecznie w gabinecie może znacznie poprawić stan pacjenta.

Z drugiej strony chory, wierząc, że przyjął silną dawkę leku, zauważa u siebie poprawę (przecież tak musi być!), chociaż ona w rzeczywistości nie nastąpiła.


pl.wikipedia.org/wiki/Placebo

Weź tam popraw specu, bo tam ktoś jakiś gupi pisał, a Ty widocznie masz kwalifikacje BOM WIESZ LEPIEJ (jesteś okaleczony? )

Ej, ale czemu Ty nie ufasz nauce? Przecież, mówię, że jestem ekspertem...
29-03-2024 23:23 
 Ocena-1 na 1
witamziomy (536 punktów)

>No to masz prosto z wikipedii cytat:
> Efekt placebo
>Zdarza się, że pacjent, który przyjął placebo zamiast prawdziwego leczenia, naprawdę zdrowieje. Okazuje się także, że sama wizyta lekarza, czy drobna porada udzielona niekoniecznie w gabinecie może znacznie poprawić stan pacjenta.
>Z drugiej strony chory, wierząc, że przyjął silną dawkę leku, zauważa u siebie poprawę (przecież tak musi być!), chociaż ona w rzeczywistości nie nastąpiła.
pl.wikipedia.org/wiki/Placebo
>Weź tam popraw specu, bo tam ktoś jakiś gupi pisał, a Ty widocznie masz kwalifikacje BOM WIESZ LEPIEJ (jesteś okaleczony? )
>Ej, ale czemu Ty nie ufasz nauce? Przecież, mówię, że jestem ekspertem...

Hehe, taki expert z Ciebie, że łykasz jak pelikan definicje z wikipedii i się nawet nie zastanowisz czy się wszystko zgadza i jest logicznie poukładane.

Czytaj expert i wyciągaj wnioski, abyś nauczył się samodzielnego myślenia.

Pacjent, który idzie do lekarza, któremu oczywiście ufa i przyjmuje dawkę zalecanych leków, to jest to dla niego fakt dokonany. Wie, że wziął leki które mu zaraz pomogą, rozluźnia się i przełącza w tryb pozytywnego oczekiwania. Jest tak pewny tego co ma zaraz nastąpić, że po chwili zauważa poprawę.
Efekt placebo się udał, gdyż pacjent był pewny, że zostały mu podane właściwe leki, które zaraz zadziałają. Pewność ta wynika z ufności do lekarza i znajomości faktów. Nie ma tu miejsca na wiarę.


Autor powyższej definicji popełnił błąd logiczny pisząc:"Z drugiej strony chory, wierząc, że przyjął silną dawkę leku,...". prawidłowo powinno być, że "chory, wiedząc, że przyjął silną dawkę leku,...".


Gdyby faktycznie było tak, że chory wierzyłby, że przyjął silną dawkę leku to efekt placebo by się nie udał. Wiara oznacza tu niepewność, stres i najczęściej jest rezultatem braku zaufania do lekarza.

Poprawiać nie będę, zostawię tą przyjemność Tobie
endymion (638 punktów)

Nie mam zamiaru w nieskończoność poprawiać, ale ten jeden ostatni raz to zrobię.

>Hehe, taki expert z Ciebie, że łykasz jak pelikan definicje z wikipedii i się nawet nie zastanowisz czy się wszystko zgadza i jest logicznie poukładane.

Jest, ale Ty wiesz lepiej. Oczywiście spodziewałem się tego ale mniejsza...

>Czytaj expert i wyciągaj wnioski, abyś nauczył się samodzielnego myślenia.
>Pacjent, który idzie do lekarza, któremu oczywiście ufa i przyjmuje dawkę zalecanych leków, to jest to dla niego fakt dokonany. Wie, że wziął leki które mu zaraz pomogą, rozluźnia się i przełącza w tryb pozytywnego oczekiwania. Jest tak pewny tego co ma zaraz nastąpić, że po chwili zauważa poprawę.
>Efekt placebo się udał, gdyż pacjent był pewny, że zostały mu podane właściwe leki, które zaraz zadziałają. Pewność ta wynika z ufności do lekarza i znajomości faktów. Nie ma tu miejsca na wiarę.

Tutaj nie ma miejsca na efekt placebo, ponieważ lekarz przepisał leki a nie placebo. Placebo jest czymś co lekiem nie jest. Jakby lekarz przepisał mu pastylki, o substancji czynnej Saccharum, i pacjent by wyzdrowiał, miałby tu miejsce efekt placebo.

Ale dalej uważam, że łapiesz mnie za słówka, którym nadajesz swoje znaczenie. W takim razie przyjrzyjmy się co znaczy "zaufanie", o którym piszesz. Nie będę, tak jak Ty pisał, co ono znaczy, ani nie będę twierdził, że "wiem lepiej niż w wikipedii". Po prostu tam zajrzyjmy:

Zaufanie wobec jakiegoś obiektu jest to wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszym życzeniem. Jeśli takiej pewności nie mamy, to zaufaniu towarzyszy także nadzieja.

pl.wikipedia.org/wiki/Zaufanie

>Autor powyższej definicji popełnił błąd logiczny pisząc:"Z drugiej strony chory, wierząc, że przyjął silną dawkę leku,...". prawidłowo powinno być, że "chory, wiedząc, że przyjął silną dawkę leku,...".
>Gdyby faktycznie było tak, że chory wierzyłby, że przyjął silną dawkę leku to efekt placebo by się nie udał. Wiara oznacza tu niepewność, stres i najczęściej jest rezultatem braku zaufania do lekarza.

Pewnie tutaj znowu autor popełnił błąd...

Może chodzi Ci o nadzieję? No nie, nadzieja to za mało, żeby efekt placebo miał miejsce. Potrzebna jest wiara. Stuprocentowej pewności nigdy nie ma.

Starczy na dziś Panie nieomylny, poprawiający wszystkich, co się mylą. Nie, żeby to miało coś wspólnego z tym, że może Ty się mylisz i po prostu jesteś pewien, że wszyscy o odmiennym zdaniu się mylą. Ja oraz obu autorów wpisów na wikipedii.

Zdradzę Ci pewien sekret: jest ok się mylić! Ludziom od zawsze towarzyszy błąd. Tylko trzeba się do tego umieć przyznać. Ja np mam wykształcenie medyczne, ale jestem słabszy z fizyki. W pewnym wątku na temat przewodzenia ciepła stwierdziłem, że woda dobrze przewodzi ciepło. Niestety się myliłem, a ekspert w tej dziedzinie mnie poprawił... i wiesz co? Nie poprawiałem go, tylko przyznałem się do błędu i cieszyłem, że mogę się czegoś nowego nauczyć. Polecam to podejście
endymion (638 punktów)
> Wierzysz, bo autorytet (odpowiednik papieża), tak powiedział. W tej religii można sfałszować "aspekt badawczy" i co wtedy zrobisz jak nie masz "dostępnych narzędzi"?

>Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.

Ale to dokładnie dowodzi temu, że wierzysz w to, że był kononowirus "iż ludzie umierali", ale nie sprawdziłeś tego "dostępnymi narzędziami"

To jest takie wygodne: jak ktoś mówi: Bóg istnieje, to twierdzisz, że nie masz "dostępnych narzędzi", żeby to udowodnić.
Ale jak ktoś mówi: kononowirus istnieje, to twierdzisz, że tak jest "iż ludzie umierali".

Wychodząc z takiego założenia, to Bóg jest prawdziwy, bo są tego znaki, a "faktem jest, iż ludzie się nawracali".

Takie gadanie, z tymi co lepiej wiedzą. Może jesteś youtuberem, któremu powiedzieli, że "możesz więcej" i "wszystko czego pragniesz stanie się prawdą, jeżeli tylko będziesz stanowczo to mówił"?

Uważam temat za skończony z mojej strony. Jak rozmowa przebiegła każdy widzi.
30-03-2024 00:41 
 Ocena-1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>> Wierzysz, bo autorytet (odpowiednik papieża), tak powiedział. W tej religii można sfałszować "aspekt badawczy" i co wtedy zrobisz jak nie masz "dostępnych narzędzi"?
>>Jeżeli coś jest prawdziwe to będą tego znaki, dowody, fakty. Faktem jest, iż ludzie umierali.
>Ale to dokładnie dowodzi temu, że wierzysz w to, że był kononowirus "iż ludzie umierali", ale nie sprawdziłeś tego "dostępnymi narzędziami"

W każdym większym kraju jest dokumentacja medyczna o potwierdzonych zgonach na koronę, łącznie zmarło setki tysięcy ludzi i to są fakty potwierdzone dokumentacją medyczną. faktem jest również iż korona występował prawie w każdym kraju na globie. Jest niemal zerowe prawdopodobieństwo, że kraje te mogły razem zgadać się na mistyfikację na tak ogromną skalę. Pandemia była i co do tego nie ma wątpliwości, a czy była tak groźna że trzeba było wszystkich zamknąć? to jest pytanie otwarte.
Jeżeli uważasz, że było to oszustwo, to ty musisz swoją tezę udowodnić.

>To jest taki wygodne: jak ktoś mówi: Bóg istnieje, to twierdzisz, że nie masz "dostępnych narzędzi", żeby to udowodnić.

Mam

>Ale jak ktoś mówi: kononowirus istnieje, to twierdzisz, że tak jest "iż ludzie umierali".

Setki tyś na całym świecie z potwierdzoną dokumentacją i pieczątkami tysięcy niezależnych lekarzy z całego świata. Mi to wystarczy.

>Wychodząc z takiego założenia, to Bóg jest prawdziwy, bo są tego znaki, a "faktem jest, iż ludzie się nawracali".

To są Twoje założenia.

>Takie gadanie, z tymi co lepiej wiedzą. Może jesteś youtuberem, któremu powiedzieli, że "możesz więcej" i "wszystko czego pragniesz stanie się prawdą, jeżeli tylko będziesz stanowczo to mówił"?

No nie trafiłeś, natomiast Twoja przycinka ta i z poprzednich postów pokazuje jak słabym mentalnie człowieczkiem jesteś i coś mi się wydaje, że jedną z przyczyn Twoich frustracji jest to, że masz świadomość swoich braków i wchodząc na grząski, niewygodny teren, przykrywasz te braki kaftanem z wiary. Oczywiście takie podejście generuje chaos i ogólne rozdrażnienie. I w sumie nie ma co się dziwić,że tak jest, takie przykrywanie swoich ułomności wiarą jest jak strzelanie sobie z plaskiego w twarz.

>Uważam temat za skończony z mojej strony. Jak rozmowa przebiegła każdy widzi.

Dzięki również.
endymion (638 punktów)

>Jeżeli uważasz, że było to oszustwo, to ty musisz swoją tezę udowodnić.

Czemu insynuujesz mi, że tak uważam? Czytaj ze zrozumieniem. Uważam, że nie masz "dostępnych narzędzi", żeby to zbadać, tylko "Tobie wystarczy, że są na to papiery", a zatem w to wierzysz.

>>Takie gadanie, z tymi co lepiej wiedzą. Może jesteś youtuberem, któremu powiedzieli, że "możesz więcej" i "wszystko czego pragniesz stanie się prawdą, jeżeli tylko będziesz stanowczo to mówił"?
>No nie trafiłeś, natomiast Twoja przycinka ta i z poprzednich postów pokazuje jak słabym mentalnie człowieczkiem jesteś i coś mi się wydaje, że jedną z przyczyn Twoich frustracji jest to, że masz świadomość swoich braków i wchodząc na grząski, niewygodny teren, przykrywasz te braki kaftanem z wiary.

Nie trafiłeś. Mam wykształcenie medyczne, w którym działanie wiary jest potwierdzone naukowo i określone mianem "efektu placebo"

>Oczywiście takie podejście generuje chaos i ogólne rozdrażnienie. I w sumie nie ma co się dziwić,że tak jest, takie przykrywanie swoich ułomności wiarą jest jak strzelanie sobie z plaskiego w twarz.

znów nie trafiłeś, ja mam wszystko poukładane i wszystko się spina ale rozumiem, że komuś, kto wypiera oddziaływanie "stanu emocjonalnego" (a nie "realności bytu") na swoją fizjologię, może powodować dysonans poznawczy, zwany przez Ciebie chaosem.

Pozdrawiam ;]
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
>A właśnie, że tak nie jest, gdyż religia i nauka się fundamentalnie od siebie różnią. Religia bazuje na wierze a nauka na rozumie.
Religia Prawdy (R P) też stawia rozum przed wiarą.
>Nauka opisując rzeczywistość lub jej jakiś aspekt, najpierw ją bada dostępnymi narzędziami, ustala fakty, prawidła, zasady, zależności i wzbogaca ludzkość o wiedzę wcześniej nieodkrytą.
To samo robi R P.
>Religia natomiast pomija całkowicie aspekt badawczy i narzuca ideologię wypełnioną "prawdami", których udowadniać nie musi.
R P bada Prawdę i nie narzuca ideologii, wiara to nie przymus. R P musi udowadniać Prawdę i to robi.
>Gdy człowiek uznaje dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości, to takie zachowanie określamy wiarą.
Takie zachowanie określamy ślepą wiarą. Wiara szuka potwierdzenia prawdziwości dogmatu.
>Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na głębsze egzystencjonalne pytania. Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie.
Charakterystyczne dla ślepców, niezależnie od ich światopoglądu.
>Gdyby religie mówiły prawdę to świat by wyglądał zupełnie inaczej. Dlaczego? ponieważ prawda wyzwala z cierpienia a nie je generuje.
R P mówi Prawdę i świat nie wygląda inaczej, ponieważ od samego mówienia świat się nie zmienia.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
29-03-2024 18:04 
 0 na 2
witamziomy (536 punktów)
>>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
>>A właśnie, że tak nie jest, gdyż religia i nauka się fundamentalnie od siebie różnią. Religia bazuje na wierze a nauka na rozumie.
>Religia Prawdy (R P) też stawia rozum przed wiarą.

Prawda broni się sama, nie potrzebuje religijnego wsparcia.

>>Nauka opisując rzeczywistość lub jej jakiś aspekt, najpierw ją bada dostępnymi narzędziami, ustala fakty, prawidła, zasady, zależności i wzbogaca ludzkość o wiedzę wcześniej nieodkrytą.
>To samo robi R P.
>>Religia natomiast pomija całkowicie aspekt badawczy i narzuca ideologię wypełnioną "prawdami", których udowadniać nie musi.
>R P bada Prawdę i nie narzuca ideologii, wiara to nie przymus.

Tylko konieczność, gdy prawda nie jest znana.

>>Gdy człowiek uznaje dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości, to takie zachowanie określamy wiarą.
>Takie zachowanie określamy ślepą wiarą. Wiara szuka potwierdzenia prawdziwości dogmatu.

To znaczy, że domniemana prawdziwość dogmatu jest wiarą


>>Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na głębsze egzystencjonalne pytania. Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie.
>Charakterystyczne dla ślepców, niezależnie od ich światopoglądu.
>>Gdyby religie mówiły prawdę to świat by wyglądał zupełnie inaczej. Dlaczego? ponieważ prawda wyzwala z cierpienia a nie je generuje.
>R P mówi Prawdę i świat nie wygląda inaczej, ponieważ od samego mówienia świat się nie zmienia.

Religia, która ma 2000 lat i miliardowy zasięg, gdyby mówiła prawdę zmieniła by świat.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>Chyba lepiej znać prawdę o świecie, a nie żywić się ułudą. Przypominam, źe religia nie rządzi się jakimiś specjalnymi prawami oceny czy opisu. Do niej również należy stosować te same metody jakimi badamy świat fizykalny - racjonalizm, sceptycyzm, empiryzm i logika myślenia.
>>>A właśnie, że tak nie jest, gdyż religia i nauka się fundamentalnie od siebie różnią. Religia bazuje na wierze a nauka na rozumie.
>>Religia Prawdy (R P) też stawia rozum przed wiarą.
>Prawda broni się sama, nie potrzebuje religijnego wsparcia.
Co to jest prawda?
>>>Nauka opisując rzeczywistość lub jej jakiś aspekt, najpierw ją bada dostępnymi narzędziami, ustala fakty, prawidła, zasady, zależności i wzbogaca ludzkość o wiedzę wcześniej nieodkrytą.
>>To samo robi R P.
>>>Religia natomiast pomija całkowicie aspekt badawczy i narzuca ideologię wypełnioną "prawdami", których udowadniać nie musi.
>>R P bada Prawdę i nie narzuca ideologii, wiara to nie przymus.
>Tylko konieczność, gdy prawda nie jest znana.
Ani przymus, ani konieczność, możliwość.
>>>Gdy człowiek uznaje dogmaty za prawdziwe nie mając faktycznego potwierdzenia co do ich prawdziwości, to takie zachowanie określamy wiarą.
>>Takie zachowanie określamy ślepą wiarą. Wiara szuka potwierdzenia prawdziwości dogmatu.
>To znaczy, że domniemana prawdziwość dogmatu jest wiarą
Jeśli doświadczenie potwierdza prawdziwość, jeśli nie potwierdza to jest ślepą wiarą.
>>>Takie podejście spłyca rozumność człowieka i generuje bierność w poszukiwaniu odpowiedzi na głębsze egzystencjonalne pytania. Ta bierność to inaczej ignorancja, której następstwem jest cierpienie.
>>Charakterystyczne dla ślepców, niezależnie od ich światopoglądu.
>>>Gdyby religie mówiły prawdę to świat by wyglądał zupełnie inaczej. Dlaczego? ponieważ prawda wyzwala z cierpienia a nie je generuje.
>>R P mówi Prawdę i świat nie wygląda inaczej, ponieważ od samego mówienia świat się nie zmienia.
>Religia, która ma 2000 lat i miliardowy zasięg, gdyby mówiła prawdę zmieniła by świat.
Nie ilość lat i liczba wyznawców, lecz przekaz jest istotny. Ślepe religie nie zmieniły świata i nie zmienią, bo nie mówią Prawdy. Ludzie zmienią świat, gdy zrozumieją przekaz Religii Prawdy.

DUCH

www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365