Wielokrotnie słyszałem/czytałem już stwierdzenie innych ludzi, że abstrakcja jest TYLKO opisem fizyczności. Z naciskiem na „tylko”.
Znaczenie tego „tylko”, jeżeli dobrze je zrozumiałem było takie, że abstrakcja choć jest to jej nie ma, choć się nią posługujemy i jest nam przydatna, to nie istnieje.
Chciałbym się skoncentrować na spójności fizyczności i abstrakcji.
W fizyczności mamy materię zebraną w ograniczone ciała. W abstrakcji mamy przestrzeń zebraną w ograniczone argumenty.
W fizyczności mamy ruch zebrany w ograniczone czynności. W abstrakcji mamy czas zebrany w ograniczone działania.
W fizyczności mamy stałe związki z transformacjach ciał i czynności. W abstrakcji mamy stałe związki w transformacjach argumentów i działań.
W fizyczności odnajdujemy prawidła w transformacjach. W abstrakcji odnajdujemy prawidła w transformacjach.
Wszystko wskazuje na to, że fizyczność i abstrakcja to jedność w dwóch postaciach. Fizyczność jest zewnętrznoumysłowa. Abstrakcja jest wewnętrznoumysłowa.
Co powiedzie na koncepcję jedności i dwupostaciowości fizyczności i abstrakcji?
Rzeczywistości objawia nam się naprzemiennie w zewnątrzu naszego umysłu i we wewnątrzu naszego umysłu, pozostając wciąż jedną rzeczywistością w dwóch postaciach.
Jeżeli się z tą koncepcją nie zgodzicie opiszcie jak sami wyjaśniacie sobie kwestię matematycznych i językowych prawidłowości. |