Racjonalista - Strona głównaDo treści
Film "Watchmen"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
22-12-2009 18:06Matix (5786 punktów)Film "Watchmen"
Ocena 1 na 3
Witam. Obejrzałem ostatnio film "Watchmen" Zacka Snydera. Sięgnąłem poń z pewnym niesmakiem, gdyż myślałem, że będzie to przesycone sensacją Hollywood. Nic podobnego. Uważam, że film zasługuje na ekranizację roku. Film jest strasznie przesycony symboliką, analogiami, ukrytym przekazem i przeróżnie "schowanymi" porównaniami, oczywiście w sensie pozytywnym. Jest jakby parodią, żartem z obrazu społeczeństwa amerykańskiego (i nie tylko oczywiście) za czasów realnej zagłady nuklearnej. Krótko o filmie:



Cytat:
Tytułowi Strażnicy to zamaskowani herosi, którzy na mocy pewnej ustawy otrzymali zakaz ścigania przestępców. Akcja toczy się w 1985 roku, kiedy to Nixon został wybrany na trzecią kadencję, a świat staje w obliczu nuklearnego pojedynku pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Związkiem Radzieckim. Oczywiście konflikt ten, jeśli dojdzie do wymiany ciosów, jakby nie kombinowano może zakończyć się tylko w jeden sposób - zagładą ludzkości. I właśnie w tym świecie żyją byli superbohaterowie, z których jedynie kilku „wyszło na ludzi” i nie podupadło na zdrowiu fizycznym i lub bądź psychicznym.

Wstęp opowiadający historię Strażników w pigułce pokazany podczas napisów początkowych to bardzo fajna zagrywka. W sposób skompilowany opowiada dość długą historię tej grupy walczącej o dobro USA. Widzimy upadki i wzloty Strażników, oraz ich wpływ na cały świat, a nawet podkulturę. A całość została zrobiona w ciekawej technice. Lecący w tle kawałek Boba Dylana został dobrany z wyjątkowym pietyzmem.


www.filmbox.pl/filmy_recenzje,2059,639.html

W filmie bardzo wyraźnie widać, że bohaterowie odzwierciedlają różne elementy świata realnego. Mamy najpotężniejszego z nich, Johna, tajemniczą postać o niebieskim kolorze z charakterystycznym symbolem na czole, która może niemal wszystko. Gdyby chciał mógłby ocalić świat od zła. Np. scena w której Komediant zabija Wietnamkę, która była z nim w ciąży pokazuje wyraźnie że ów Johna możemy porównać do boga, w którym wszyscy wierzący mają nadzieję, w którego wierzą, a jednak nie robi on tak naprawdę nic, żeby ocalić świat. Został poproszony przez Nixona o pomoc w Wietnamie, sam jednak nie wykazał żadnej inicjatywy choć gdyby chciał zakończyłby każdą wojnę na świecie. Mamy postać Rorchaha (moja ulubiona), myślę, że różnie można interpretować jego postać, mi przypadło do gustu porównanie go do ogólnie pojętej sprawiedliwości w społeczeństwie. Na końcu ginie i niewiele po nim zostaje, zupełnie jak w realnym świecie. Jego śmierć uważam za także za najlepszą scenę w filmie. Mamy naprawdę na każdym kroku symbolikę, nawet napisy na murach są celowe. Latające ulotki. Bardzo sprytne używanie ironii. Naprawdę bardzo gorąco polecam obejrzenie, szczególnie w wersji reżyserskiej 186 minutowej. Czekam również na komentarze forumowiczów którzy obejrzeli film. Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ray31 (694 punktów)
Widziałem i również uważam, że film jest naprawdę zrobiony na wysokim poziomie. Tylko na przyszłość pamiętaj aby nie zdradzać aż takich szczegółów bo komuś kto chciałby obejrzeć dany film możesz odebrać na niego "apetyt". Aczkolwiek powtarzam - moim zdaniem twój zachwyt jest w pełni uzasadniony. Pozdrawiam.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Jak słusznie zwrócił Ci uwagę Ray31, chyba zapomniałeś dodać oczojebnego napisu: UWAGA SPOILER !!!

Do k. nędzy, czy lubisz psuć ludziom przyjemność z oglądania filmu czy jesteś po prostu taki... niefrasobliwy?
Czy wiesz, że jest specjalny krąg w piekle dla zdradzających szczegóły fabuły?

Czy pomylę się także zgadując, że genialnego dzieła Moore'a nie miałeś w rękach i pewnie nawet nie wiesz o czym piszę?

Ciśnienie mi skoczyło, zgłaszam ten wątek do zdjęcia.
22-12-2009 23:07 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Jak słusznie zwrócił Ci uwagę Ray31, chyba zapomniałeś dodać oczojebnego napisu: UWAGA SPOILER !!!
>Do k. nędzy, czy lubisz psuć ludziom przyjemność z oglądania filmu czy jesteś po prostu taki... niefrasobliwy?
>Czy wiesz, że jest specjalny krąg w piekle dla zdradzających szczegóły fabuły?

Na wszelki wypadek nie czytałem

>Czy pomylę się także zgadując, że genialnego dzieła Moore'a nie miałeś w rękach i pewnie nawet nie wiesz o czym piszę?

Ja, chyba, też nie. Jakiego dzieła?


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
22-12-2009 23:30 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> (...) genialnego dzieła Moore'a nie miałeś w rękach...
> Ja, chyba, też nie. Jakiego dzieła?

No przeca napisałem wyraźnie. Genialnego
Gdybyś miał w życiu przeczytać jeden "komiks" - nie mógłbym zarekomendować lepszego.
22-12-2009 23:51 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>No przeca napisałem wyraźnie. Genialnego

I cóż teraz czynić mam nieszczęsny? Oglądać najpierw film czy czytać komiks?

>Gdybyś miał w życiu przeczytać jeden "komiks" - nie mógłbym zarekomendować lepszego.

Odważnie Lubię komiksy. Dawno żadnego, niestety, nie czytałem. Do ulubionych należą "Thorgal" i "Szninkiel" (właśnie dowiedziałem się, że istnieje więcej niż jedna część).

Jeśli możesz polecić jakiś (gdybym miał w życiu przeczytać więcej niż tysiąc komiksów), nie krępuj się wcale.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
23-12-2009 09:08 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> I cóż teraz czynić mam nieszczęsny? Oglądać najpierw film czy czytać komiks?

Rekomenduję przeczytać - film zszedł z kin, a [ekhm...] "nośnik cyfrowy" poczeka - nie masz więc presji czasowej.

> Do ulubionych należą "Thorgal"...

Wychowałem się na "Zdradzonej czarodziejce" drukowanej w odcinkach w Relaksie (RIP). Zdaje się, że daje mi to coś w rodzaju uprawnień weterana - choć żaden ze mnie komiksowy ekspert, zastrzegam.

> ..."Szninkiel" (właśnie dowiedziałem się, że istnieje więcej niż jedna część).

Jest jedna, ale pewnie mówisz o ostatnim wydaniu pociętym na trzy kawałki.
Na dniach miała wyjść reedycja w jednym albumie, ale czytam właśnie, że się obsunęła na 2010.

> Jeśli możesz polecić jakiś (gdybym miał w życiu przeczytać więcej niż tysiąc komiksów), nie krępuj się wcale.

Mocno subiektywny przegląd półki zaowocował poniższym szybkim wsadem do Googla:

- "Wieczna Wojna"; Haldeman, Marvano
- "Kaznodzieja"; Ennis, Dillon
- "Sandman"; Gaiman
- "Hellboy"; Mignola

A skoro już wspomnieliśmy Rosińskiego to polecę jeszcze "Zemstę Hrabiego Skarbka" - fabularnie retelling "Hrabiego Monte Christo", ale w warstwie obrazkowej - poezja. Album malowany, nie rysowany.
23-12-2009 11:22 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>- "Wieczna Wojna"; Haldeman, Marvano
>- "Kaznodzieja"; Ennis, Dillon
>- "Sandman"; Gaiman
>- "Hellboy"; Mignola

A gdzie Lobo, Pan Rzeźni, My Love?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Ważniak stoi na innej półce... (obok Slaine'a).
Nie lubię publicznie opowiadać o tym, co łechce moje id.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ważniak stoi na innej półce... (obok Slaine'a).

Ech, przypomina mi się, jak byłam młoda, głupia i potrafiłam przeputać całe kieszonkowe na któregoś z tych pięknych brutali. I obwieszałam pokój Lobo. Oj, żyło się wtedy łatwiej...

>Nie lubię publicznie opowiadać o tym, co łechce moje id.

Kurde bele...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
23-12-2009 19:01 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>> ..."Szninkiel" (właśnie dowiedziałem się, że istnieje więcej niż jedna część).
>Jest jedna, ale pewnie mówisz o ostatnim wydaniu pociętym na trzy kawałki.

Rzeczywiście Mój entuzjazm był przedwczesny.

>- "Wieczna Wojna"; Haldeman, Marvano
>- "Kaznodzieja"; Ennis, Dillon
>- "Sandman"; Gaiman
>- "Hellboy"; Mignola
>A skoro już wspomnieliśmy Rosińskiego to polecę jeszcze "Zemstę Hrabiego Skarbka"

Dzięki!


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
-jad- (18783 punktów)
A dla Ciebie plusik za polecenie fajnego filmu. Jak okaże się kijawy to wrąbię minusa za innego posta
Odnotowuję, bo pierwszy raz dałem plus za wypowiedź, której nie przeczytałem w całości.

Pozdrawiam.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
Sir Valeq (379 punktów)
Ja polecam film ze względu na wspaniałą ścieżkę dźwiękową. Jimi Hendrix, Janis Joplin, Nat King Cole, Bob Dylan, Billie Holliday i inni artyści oraz ich utwory z lat 60-tych. Miód na uszy!

Nie karmię.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Jon faktycznie przypomina boga, ale raczej boga-filozofa, który został wplątany na rolę mściwego Jehowy ze Starego Testamentu. Film piękny, z klimatem, do oglądania tylko nocą, ale jednak jego przesłanie jest jak dla mnie zbyt pesymistyczne.
trickster (903 punktów)
(zablokowany)
V jak Vendetta
Zastanwiam się czy ktos oglądał inny film na podstawie komksu Moore'a , a mianowicie "V jak Vendetta" autorstwa braci Wachowskich, i co o nim sądzi?
Według mnie jest to jeden z gorszych gniotów w historii kina. Sam komiks uważam za wspaniałe dzieło, według mnie za bardzo przesycone natrętną, lewicową indoktrynacją, co jednak nie przeszkadza mi w docenieniu jego walorów artystycznych.
Podstawowym błędem adaptacyjnym jest próba upchania trzech tomów komiksu w godzinnym filmie, co sprawia że akcja biegnie tak szybko że nie nadążają za nią bohaterowie, w wyniku czego przechodzą głębokie przemiany wewnętrze za pstryknięciem palca. W sposób przerysowany, wręcz komiczny ukazany jest reżim faszystowski, nachalnie wzorowany na Hitlerze, który wydaje się przez to niezbyt prawdopodopobny i co za tym idzie, mniej straszny niż komiksowy pierwowzór. Śmieszne też wydają się wyrwane z kontekstu mądre sentecje i frazesy, (jedna z moich ulubionych, to ta przy śmierci V) pozbawione uzasadnianie przyconowo-skutkowego. Gwóźdź do trumny tego filmu, wbiły typowo hollywodzkie, superbohaterowskie umiejetnęsci głownego bohatera przy którym wysaida Kuba Rozpruwacz.
Podsumowując, według mni eszkoda trochę tematu, i jednej z moich ulubionych aktorek- Natalie Portman.
A jak wasze opinie?
24-12-2009 15:14 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)Odp: V jak Vendetta
>Zastanwiam się czy ktos oglądał inny film na podstawie komksu Moore'a , a mianowicie "V jak Vendetta" autorstwa braci Wachowskich, i co o nim sądzi?

Mnie się podobało. Może dlatego, że nie czytałem komiksu.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365