 |
Zła sytuacja gospodarcza Polski czyli "Nie ma dymu bez ognia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-08-2011 18:49 | Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | Zła sytuacja gospodarcza Polski czyli "Nie ma dymu bez ognia
3 na 3 | Nie dawno ukazała się notatka poniższej treści: „Jak pokazują badania HBI Polska, w pierwszych sześciu miesiącach zarejestrowanych zostało blisko 151 tys. przedsiębiorstw. W tym samym czasie wykreślono z rejestru podmiotów gospodarki ponad 216 tys. firm. W efekcie ich liczba skurczyła się o 65 tysięcy. Powtarza się więc sytuacja z 2009 r., gdy przedsiębiorcy likwidowali więcej firm, niż tworzyli nowych. W efekcie liczba funkcjonujących przedsiębiorstw zmniejszyła się wtedy o 115 tys. – do 1 mln 674 tys.” W tym roku, tak jak przed dwoma laty, likwiduje się więcej, niż powstaje nowych firm. Liczba ta jest duża, bowiem to są dane z pierwszej połowy roku, która była lepsza od tej, która trwa teraz. Co prawda w komentarzach pojawia się uspokajające stwierdzenie, że to nie z powodu kryzysu tylko zmniejszenia środków przeznaczanych na tworzenie biznesu, ale każdy, kto potrafi myśleć wie, że to problem znacznie poważniejszy. Jeśli potraktować te dane jako wskaźnik makroekonomiczny, a tak je trzeba traktować, to świadczy on o tym, że maleje zaufanie obywateli do polityki gospodarczej państwa oraz, że polska gospodarka jest coraz mniej konkurencyjna. Nawet, gdyby utopijnie przyjąć, że wszyscy przedsiębiorcy, którzy odeszli od prowadzenia działalności znaleźli zatrudnienie w innych podmiotach gospodarczych, to i tak byłoby to gorsze rozwiązanie, gdyż z przedsiębiorców, czyli osób bardziej efektywnych, ponoszących odpowiedzialność za swój byt, konkurujących na rynku, przynoszących dochód państwu i podnoszących dochód narodowy, przekształcili się w osoby wykonujące zadania pod czyimś kierownictwem , przez kogoś kontrolowane, a więc mniej efektywne, zmniejszające konkurencyjność na rynku i podnoszące dochód narodowy w znacznie mniejszym stopniu niż przedsiębiorcy. Rzeczywistość jest jednak inna. Znaczna ich część zapewne zasiliła szarą sferę. Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Co najmniej poniższe: Nadal przedsiębiorcy są dyskryminowani w stosunku do uprzywilejowanych pracowników. Nic tu nie zmienią powierzchowne zmiany w rodzaju ułatwień w zakładaniu firmy, dopóki prowadzenie mikrodziałalności nie będzie tak łatwe jak praca na etacie, a finansowy próg jej rozpoczęcia nie będzie niski. Na wszystkich poziomach kształcenia, musi być zapewniony pozytywny i praktyczny element zajęć zachęcających do podejmowania własnej działalności, a nie ukierunkowujący jedynie na znalezienie pracy, w sferze budżetowej lub firmie. Podobnie sprawy powinny być traktowane w mediach, szczególnie publicznych. Ciągłe podnoszenie podatków i innych danin i ich komplikacja, których poziom już dochodzi do 50% całych dochodów uzyskiwanych przez obywateli (dzień wolności podatkowej był w tym roku 24 czerwca). Spadek zaufania do państwa poprzez takie akcje, jak zabranie ludziom ich pieniędzy zgromadzonych w OFE, nieskuteczne ograniczanie inflacji, bezsensowne ograniczanie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej (np. hazard) i ograniczanie możliwości inwestowania, nagonki na przedsiębiorczość, niszczenie przedsiębiorców przez aparat państwa, rozbudowa sfery budżetowej - pomimo kryzysu i zadłużenia państwa, powoduje, że chętnych do prowadzenia działalności jest coraz mniej. Na tym zaś tracimy wszyscy, każdy z nas, niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę czy nie. Czy ktoś może coś dodać? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Czy ktoś może coś dodać? Ja coś dodam. 1) gdy już wszyscy pozakładamy firmy, to kto będzie w tych firmach pracował? 2) "Na wszystkich poziomach kształcenia, musi być zapewniony pozytywny i praktyczny element zajęć zachęcających do podejmowania własnej działalności" - a to niby dlaczego? Skąd taka propozycja urawniłowki? Przecież nie wszyscy mamy zdolności i chęci do bycia przedsiębiorcą. Sugerowanie wszystkim, żeby zakładali swoje firmy jest bez sensu, patrz punkt 1) 3) "nagonki na przedsiębiorczość" - chyba tylko Jadosław Kłamczyński prowadzi taką nagonkę sugerując, że każdy bogaty, to złodziej. Poza nim nie widzę żadnej nagonki.
Malejąca liczba działających firm nie powinna zaskakiwać, jeśli weźmie się pod uwagę, że od kilku lat cały świat przechodzi kryzys. Nie ma żadnego prawa ekonomicznego, które by mówiło, że zawsze i wszędzie będzie wzrost gospodarczy.
|
|
 | 5 na 5 | TriDzej2 (869 punktów) | >1) gdy już wszyscy pozakładamy firmy, to kto będzie w tych firmach pracował?
Np. jednoosobowe firmy zajmujące się księgowością, marketingiem, itp. A na poważnie, to przecież w kolejnym punkcie jest wspomniane, że nie wszyscy mają takie zdolności, więc na pewno ktoś wybierze pracę w cudzej firmie.
>2) "Na wszystkich poziomach kształcenia, musi być zapewniony pozytywny i praktyczny element zajęć zachęcających do podejmowania własnej działalności" - a to niby dlaczego? (...) Przecież nie wszyscy mamy zdolności i chęci do bycia przedsiębiorcą. Sugerowanie wszystkim, żeby zakładali swoje firmy jest bez sensu, patrz punkt 1)
O pracy w cudzej firmie mówi się bardzo dużo, ale o pracy we własnej firmie już nie. Sugerowanie wszystkim, aby zostali przedsiębiorcami jest bardzo dobre, bo poszerza horyzonty myślowe. Jeżeli przedstawi się człowiekowi nową i konkretną drogę rozwoju (odbiegającą od ogólnie przyjętej), to będzie mógł podjąć bardziej świadomy wybór.
>3) "nagonki na przedsiębiorczość" - chyba tylko Jadosław Kłamczyński prowadzi taką nagonkę sugerując, że każdy bogaty, to złodziej. Poza nim nie widzę żadnej nagonki.
Czytałem o przypadkach, kiedy to firmy korzystały z darmowego oprogramowania (Linux + Open Office). W wielu urzędach skarbowych "nie rozumieli", że takie rzeczy jak system operacyny i pakiet biurowy mogą być za darmo. W jednym z nich wycenili taki darmowy pakiet na ponad 1.000 PLN (tak jak pakiet Microsoftu).
Próba zrobienia czegokolwiek, czego nie rozumieją urzędnicy, bardzo często (jeśli nie zawsze) spotka się z niezrozumieniem. Prawo jest skonstruowane tak, aby hamować nowe rozwiązania, niż raczej je wspomagać. Póki czegoś się dokładnie nie opisze ustawami, nie zdobędzie stosu certyfikatów, to jest to złe i jest z tym masa problemów. Stąd wspomniana "nagonka".
|
|
4 na 6 | Celecrin (6386 punktów) | W dzisiejszym świecie zarabiać dobrze można na trzech rzeczach. Na czymś bardzo małym, na czymś bardzo dużym i na czymś bardzo skomplikowanym. Nie zarobisz na rzeczach "średnich" bo je wszyscy już potrafią produkować. Nie zarobisz na rzeczach prostych, tak jak wyżej. Nie zarobisz na handlu. Nie zarobisz na kopalinach.
Polska jak już pisałem w innym wątku, jest krajem, który opiera się w głównej mierze na składaniu produktów z półfabrykatów. Kiedy Ukraina wejdzie do Unii, nasze fabryki będą złożone i tam wywiezione. Naprawdę solidna gospodarka (Niemcy, Francja) opiera się na wielkim przemyśle, produkującym opłacalne rzeczy. Przykład: ThyssenKrupp AG, Porsche, Michelin, BASF, Siemens, Dassault
Na takim kręgosłupie można zbudować rynek dla mniejszych firm, także wysoko wyspecjalizowanych firm inżynierskich. Nie mamy nawet banku o zasięgu paneuropejskim, nie mówiąc o jakiejś firmie produkcyjnej. Nasze firmy zbrojeniowe właśnie są dobijane i na ostatnim dechu, a Ty tu rozprawiasz o przedsiębiorcach handlujących kapustą...
|
|
 | 7 na 7 | Wyrak (463 punktów) | Jestem przedsiębiorcą - drobnym. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że tylko wielki przemysł produkuje i jest ważny, w większości krajów rozwiniętych drobne firmy (tzw. MSP czyli zatrudniające od 2 do 200 osób) tworzą około 60% miejsc pracy i znaczący procent dochodu krajowego. Dotyczy to również Niemiec i Francji. NIE LEKCEWAŻMY MAŁYCH FIRM. Ponadto, ponieważ prowadzę firmę już 14 lat, i znam realia uważam, że spadek małych firm może być związany z pomocą unijną. Nowych firm powstaje dużo, żeby wykorzystać te 20 czy 40 tys. utrzymywane są przez rok i padają ponieważ nigdy nie miały szans na działanie na rynku. Nie można sprawdzić ile z tych firm miało rzeczywiście przetrwać. Sama się spotkałam z twierdzeniem, że pieniądze jak są trzeba wziąć (na kupno komputera etc) przetrwać rok a potem wyrejestrować firmę. Ponadto z pomocy można ponownie skorzystać po 2 czy 3 latach. Na marginesie chciałabym stwierdzić, że nie jestem przeciwna takiej pomocy lecz trzeba o takich zjawiskach pamiętać. Wiele firm jest również tworzonych dla jednej transakcji i też są potem zamykane. Tak więc statystyka jak zwykle daje ogólny pogląd do szczegółowych wniosków potrzeba więcej danych.
|
|
|  | 1 na 3 | Celecrin (6386 punktów) | >Jestem przedsiębiorcą - drobnym. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że tylko wielki przemysł produkuje i jest ważny Nie napisałem, że tylko wielki przemysł produkuje i jest ważny. Napisałem, że jest kręgosłupem gospodarki. Podczas gdy duża firma produkuje samoloty 20 małych może produkować dla niej różne części. Fotele, uszczelki itd... Od 20 lat drobni przedsiębiorcy są fetyszem w Polsce, zbawcą i lekiem na całe zło polskiej gospodarki. Dobrze, mogą dać pracę wielu ludziom, jednak nie są w stanie pełnić roli wiodącej w gospodarce, są wtórne.
|
|
| |  | 1 na 3 | farmer (22440 punktów) | Dokładnie tak.
Co roku jeden taki "gigant" wzywa na dywanik wszystkich swoich podwykonawców renegocjując stawki. Komu się nie podoba to dziękujemy. Kto jest mądry jeździ starym trupem by nie zwracać na siebie uwagi. Są do tego stopnia cwani że sprawdzają jaki udział mają ich zlecenia w obrotach kontrahenta. Im większy stopień uzależnienia tym większe ryzyko przykręcenia śruby. Termin płatności 90 dni!
|
|
| |  | 3 na 3 | Wyrak (463 punktów) | >Nie napisałem, że tylko wielki przemysł produkuje i jest ważny. Napisałem, że jest kręgosłupem gospodarki. Podczas gdy duża firma produkuje samoloty 20 małych może produkować dla niej różne części. Fotele, uszczelki itd...
Bez przesady ile samolotów jest potrzebnych rocznie w Polsce lub Europie????? Na przekład jachty znane na cały świat produkuje niewielka firma w Polsce - mają własny produkt i projekt etc.
>Od 20 lat drobni przedsiębiorcy są fetyszem w Polsce, zbawcą i lekiem na całe zło polskiej gospodarki. >Dobrze, mogą dać pracę wielu ludziom, jednak nie są w stanie pełnić roli wiodącej w gospodarce, są wtórne. > W wielu wypadkach tak jest, tym niemniej trzeba pamiętać o całym rynku usług w większości zdominowanym przez małe i średnie firmy - bez współpracy z gigantami. Rynek konsultingu - to samo. Nie mówiąc o rynku informatycznym/internetowym - gdzie też jest bardzo dużo niewielkich firm produkujących własne usługi (np. hit światowy gra Wiedźmin), czasem bardzo innowacyjne.
Nie neguję roli potentatów przemysłowych ale pamiętajmy że gospodarka i świat się zmienia, coraz większe znaczenie ma bezpośrednie dotarcie do klienta, oferta dopasowana do jego potrzeb etc. Małe firmy współpracujące z jednym odbiorcą na pewno są w trudnej sytuacji - ale to ich sprawa by znaleźć sobie większy rynek zbytu.
Generalnie konieczny jest zrównoważony rozwój.
|
|
| | |  | | Celecrin (6386 punktów) |
> Bez przesady ile samolotów jest potrzebnych rocznie w Polsce lub Europie?Koncern Airbusa zatrudnia w Europie 44tys ludzi, i dodatkowo w firmach kooperacyjnych zatrudnionych jest 100 tys ludzi. Obroty 17mld Euro. Koncern został powołany by rywalizować z Boeingiem, głownie ze względu na wykorzystanie europejskiej techniki i rozwój nowoczesnych technologii. > gdzie też jest bardzo dużo niewielkich firm produkujących własne usługi (np. hit światowy gra Wiedźmin), czasem bardzo innowacyjne.Masz 100 pkt za wskazanie rynku informatycznego. Tak, rzeczywiście, kiedy produkowano Wiedźmina pracowało nad gra łącznie może 100 osób, jednak firma CD Projekt RED była częścią CD Projekt, która zatrudniała wiele osób w handlu, pamiętaj, ze to czy firma jest mala czy duża decyduje liczba pracowników oraz przychody. Rok przed wydaniem Wiedźmina CDP miała już 84mln przychodów, a ze sprzedaży Wiedźmina było 40mln, tak wiec w roku 2007 przychody mogły przekroczyć 140mln, przy zatrudnianiu 300 osób. CD projekt nie spełnia zatem kryterium malej i średniej firmy. W 2007 roku przejęła firmę Millenium, a obecnie jest własnością Optimusa, teraz to WIELKA firma  Każdy zatem sukces malej firmy momentalnie czyni ja duża, kiedy zyskuje większy wpływ na rynek (obroty), czego firmom informatycznym z Polski życzę z całego serca. > Nie neguję roli potentatów przemysłowych ale pamiętajmy że gospodarka i świat się zmienia, coraz większe znaczenie ma bezpośrednie dotarcie do klientaJa nie neguje roli małych i średnich firm, lecz powtarzam z uporem. Duże firmy są kręgosłupem gospodarki. Zobacz listę 500 największych polskich firm Rzepy. Masakra. W pierwszej 20 wyłącznie producenci energii, kopalin i handel. Taki mamy właśnie kręgosłup. Brak zapotrzebowania na nowoczesne technologie... P.S. www.biztok(*)czaja-potege-gospodarcza-a1977
|
|
5 na 5 | coreless (16088 punktów) |
Podatki, podatki, podatki, a oprócz podatków kryptopodatki, czyli składki, opłaty, koncesje, pozwolenia, opinie, winiety itp. Wychodzi na to, że w Polsce najbardziej opłaca się oszczędzanie na podatkach, więc obywatele oszczędzają. Skoro taka jest polityka państwa, nie można mieć o to żalu do obywateli. Na szczęście szara strefa ma w Polsce głębokie tradycje, więc można mieć nadzieję, że gospodarka jako całość jakoś będzie funkcjonować. Nie można się również dziwić, że polskie firmy przenoszą się do Niemiec lub innych krajów. Tam przynajmniej za zapłacone podatki otrzymują coś w zamian. A do tego jeszcze to: Czterdzieści ośmiogodzinnych dni roboczych - tyle według Banku Światowego zajmują przeciętnie polskim firmom same płatności podatków
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
-1 na 5 | waldeck77 (4307 punktów) | Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników.
|
|
 | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) | >Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników.
Gdzie ich tak uciskają? W KGHM, PKN Orlen czy PLL LOT?
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
|  | -1 na 3 | waldeck77 (4307 punktów) | >>Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników. >Gdzie ich tak uciskają? W KGHM, PKN Orlen czy PLL LOT?
Na szczęście po komunie pozostały jakieś porządne przedsiębiorstwa, których w pełni (na razie) nie rozkradziono... przepraszam: nie sprywatyzowano. I tam pracownicy mają jeszcze znośne warunki pracy i płacy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>>Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników. >>Gdzie ich tak uciskają? W KGHM, PKN Orlen czy PLL LOT? >Na szczęście po komunie pozostały jakieś porządne przedsiębiorstwa, których w pełni (na razie) nie rozkradziono... przepraszam: nie sprywatyzowano. I tam pracownicy mają jeszcze znośne warunki pracy i płacy. > no niby które to takie przedsiębiorstwo porządne po komunie zostało ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | 3 na 5 | Satyr (4285 punktów) | >Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników.
Waldek, czyś Ty żywa istota, czy sieciowy BOT? Mam wątpliwości, bo właściwie każda Twoja wypowiedź w dziale "ekonomia i gospodarka" to pusty poznawczo pierd. Wygląda na wyrób jakiegoś elektronicznego generatora tekstów z "Trybuny ludu".
Czy Tobie się w główce nie mieści, że wbrew wizjom marksistowskich świerszczyków większość przedsiębiorców w Polsce to ludzie, którzy ledwo wyciągają średnią krajową?
Pozdrawiam
|
|
|  | | waldeck77 (4307 punktów) | >>Kolejna neoliberalna bajeczka o nieszczęśliwych przedsiębiorcach uciskanych przez zarabiających najniższą krajową pracowników. >Waldek, czyś Ty żywa istota, czy sieciowy BOT? Mam wątpliwości, bo właściwie każda Twoja wypowiedź w dziale "ekonomia i gospodarka" to pusty poznawczo pierd. Wygląda na wyrób jakiegoś elektronicznego generatora tekstów z "Trybuny ludu". >Czy Tobie się w główce nie mieści, że wbrew wizjom marksistowskich świerszczyków większość przedsiębiorców w Polsce to ludzie, którzy ledwo wyciągają średnią krajową? >Pozdrawiam
Twoje bredzenia w tymże dziale przypominają bulgot z kapitalistycznego rynsztoka podbudowany teorią ekonomiczną na poziomie poradnika akwizytora.
|
|
4 na 4 | hubin (2274 punktów) | To może jako przedsiębiorca podejmę się po części roli "advocatus diaboli", bo wnioski które wyciągasz są dość daleko idące, na podstawie w sumie nie do końca jasnych przesłanek.
>"Jak pokazują badania HBI Polska... W efekcie ich liczba skurczyła się o 65 tysięcy. >Powtarza się więc sytuacja z 2009 r., gdy przedsiębiorcy likwidowali więcej firm, niż tworzyli nowych.
>prawda w komentarzach pojawia się uspokajające stwierdzenie, że to nie z powodu kryzysu tylko >zmniejszenia środków przeznaczanych na tworzenie biznesu, ale każdy, kto potrafi myśleć wie, że to >problem znacznie poważniejszy.
(i tak i nie)
Pomijając kwestię iż 65 tysięcy firm to nie jest znowu tak dużo, zakłada się że z założonych firm w przeciągu dwóch lat upadnie około 80%. Zatem upadanie/zamykanie firm to element nierozerwalny związany ze zjawiskiem przedsiębiorczości.
Weźmy pod uwagę całą gamę środków wspomagających które zafundowano naszym przedsiębiorcom, po 2009 i dodatkowo swoistą propagandę przedsiębiorczości, zatem były wzrost zakładanych przedsiębiorstw można zrozumieć. Dodatkowo duża część przedsiębiorców uciekała przed bezrobociem spowodowanym pierwszą falą kryzysu.
Teraz jeżeli spojrzymy na kilka podstawowych faktów: od 2005 roku taki mikro-przedsiębiorca może korzystać z ulgi w wysokości składek odprowadzanych na zus (W przypadku jednoosobowej działalności jest to coś między 740-220 pln, czyli zmniejszają się koszty prowadzenia działalności o jakieś 500 zł) Rozmaite programy oferowały pieniądze na start etc... Wsparcie "logistyczne"... W związku z kryzysem wielu ludzi wróciło z zagranicy, mając kapitał początkowy postanowili podjąć ryzyko. Ciągłe gdakanie politykierów o tym jak ważni są przedsiębiorcy, pozwalało mieć nadzieję na zmiany ułatwiające życie. Zresztą porównując z początkiem wieku faktycznie sporo się zmieniło na lepsze.
Zatem strach przed porażką był niwelowany, wielu założyło działalność i próbowało swoich sił, zresztą słusznie.
Obecnie mając do czynienia z realiami rynkowymi które jak mniemam we wszystkich branżach są zbliżone: Przeciągające się w nieskończoność terminy płatności, u mnie 3 miesiące opóźnień to norma, pracownikom nie mogę przeciągnąć wypłaty ergo potrzebuję dodatkowego kapitału żeby utrzymać płynność finansową. Sytuacja makroekonomiczna nie nastraja optymizmem, prawdę mówiąc od początku byłem przekonany że koniec kryzysu był pobożnym życzeniem, pozbawionym podstaw zaklinaniem rzeczywistości. Zwiększenie podatku VAT dodatkowo dalsza perspektywa zwiększenia podatków, znacznie utrudniona współpraca z bankami. Usunięcie tematu przedsiębiorczości z politycznego obszaru zainteresowań, gospodarka generalnie służy do "bleblania", żadna opcja polityczna nie proponuje konkretnych możliwych rozwiązań.
Zatem jak mniemam obecni przedsiębiorcy którzy wspierani programami pomocowymi nie dali rady znaleźć swojego miejsca na rynku, po prostu zwijają interes ze względu na wiele czynników, ponieważ optymizm był większy aniżeli teraz powstawało tych przedsiębiorstw znacznie więcej niż powstaje dziś, natomiast upada 80% z tych powstałych wcześniej.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| hubin (2274 punktów) | Teraz druga część twojego posta z którą polemizować jest trudno ze względu na jej płaczliwy ton. > o tym, że maleje zaufanie obywateli do polityki gospodarczej państwa oraz,zgoda > że polska gospodarka jest coraz mniej konkurencyjna.Nie widzę związku, gdybyś napisał że jest mało konkurencyjna to może jeszcze (choć chciałbym wiedzieć z kim tą konkurencyjność porównujesz). Cytat:>Nawet, gdyby utopijnie przyjąć, że wszyscy przedsiębiorcy, którzy odeszli od prowadzenia >działalności znaleźli zatrudnienie w innych podmiotach gospodarczych, to i tak byłoby to gorsze >rozwiązanie, gdyż z przedsiębiorców, czyli osób bardziej efektywnych, ponoszących odpowiedzialność >za swój byt, konkurujących na rynku, przynoszących dochód państwu i podnoszących dochód narodowy, >przekształcili się w osoby wykonujące zadania pod czyimś kierownictwem , przez kogoś kontrolowane, a >więc mniej efektywne, zmniejszające konkurencyjność na rynku i podnoszące dochód narodowy w znacznie >mniejszym stopniu niż przedsiębiorcy. To już mała agitka, sporo tez bez dowodu. > Rzeczywistość jest jednak inna. Znaczna ich część zapewne> zasiliła szarą sferę.Kto mógł sobie pozwolić tak zrobił sądzę, że spora część np branży budowlanej, co zresztą jest zjawiskiem normalnym w obecnej sytuacji ekonomicznej. > Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy?> Co najmniej poniższe:> Nadal przedsiębiorcy są dyskryminowani w stosunku do uprzywilejowanych pracowników. Nic tu nie> zmienią powierzchowne zmiany w rodzaju ułatwień w zakładaniu firmy, dopóki prowadzenie> mikrodziałalności nie będzie tak łatwe jak praca na etacie, a finansowy próg jej rozpoczęcia nie> będzie niski.Demagogia, przedsiębiorczość to w dużej mierze skłonność do podejmowania ryzyka, nie każdy chce czyli nie każdy może. Z uwagi na ryzyko praca na etacie zawsze będzie stosunkowo "łatwiejszym" wyborem tu ryzyko (jego część) ponosi pracodawca. Przedsiębiorcy to w dużej mierze desperaci. Finansowy próg rozpoczęcia działalności jest zależny od branży. Koszty formalnego rozpoczęcia działalności jak i bariery są stosunkowo niewielkie, z uwagi na jednorazowość są raczej mało znaczące. Znacznie ważniejsze są koszty prowadzenia działalności i bariery instytucjonalne np porozumienie się z zus i urzędami skarbowymi jest upierdliwe i skomplikowane, w przypadku jednoosobowej działalności jest to zabójcze. > Na wszystkich poziomach kształcenia, musi być zapewniony pozytywny i praktyczny element zajęć> zachęcających do podejmowania własnej działalności, a nie ukierunkowujący jedynie na znalezienie> pracy, w sferze budżetowej lub firmie. Podobnie sprawy powinny być traktowane w mediach, szczególnie> publicznych.Wiesz, że Robert Kyosaki to takie "telezakupy mango" współczesnej ekonomii, zauważyłem dużą inspirację nim w twoim poście, ciekaw jestem czy odprowadzasz mu tantiemy czy dopiero cię pogoni (żart).  Pamiętaj, że gość który miał delikatnie mówiąc problemy edukacyjne, nie jest najlepszym recenzentem systemu edukacji. Bajki które opowiada to coś z pogranicza kultu i mitów, otrzymasz mnóstwo zbędnej oczywistej wiedzy w ładnym opakowaniu. Zastanów się jakie rozwiązanie tu proponujesz ? Teza, że nasz system edukacji wychowuje niewolników nie tylko nie została przez ciebie udowodniona, ale też u Kyosakiego się kupy nie trzyma. Natomiast tak rozumiana edukacja to byłaby raczej propaganda przedsiębiorczości, co jest raczej szkodliwe bo ryzyko należy podejmować świadomie i na własną odpowiedzialność, nie potrzeba rzeszy niespełnionych przedsiębiorców jako kolejnej grupy społecznej wysuwającej roszczenia. Gospodarka staje się taką dziewczynką do bicia, każdy ma wobec niej roszczenia i potem się dziwimy że się sypie.  <- równie głęboka teza z której nic nie wynika. > Ciągłe podnoszenie podatków i innych danin i ich komplikacja, których poziom już dochodzi do 50%> całych dochodów uzyskiwanych przez obywateli (dzień wolności podatkowej był w tym roku 24 czerwca).Podatki i śmierć to rzeczy pewne w naszym życiu, wnioskuję zatem że nie znikną, przedsiębiorca musi sobie z nimi radzić nie je kontestować. > Spadek zaufania do państwa poprzez takie akcje, jak zabranie ludziom ich pieniędzy zgromadzonych w> OFE,Wiesz szczerze to naiwnością było sądzić że to się utrzyma, co ekipa to chcieli przy tym majstrować, w końcu którymś się udało. Nadal nie wierzę, że dostanę z tego jakąkolwiek emeryturę jeszcze nie raz swoje łapki tam wcisną. > nieskuteczne ograniczanie inflacji,Wiesz to może zaproponuj coś, czemu nieskuteczne? > bezsensowne ograniczanie możliwości prowadzenia> działalności gospodarczej (np. hazard)Zastanawiająca teza, na całym cywilizowanym świecie jest to (Hazard) działalność reglamentowana, zatem rozwiń. > i ograniczanie możliwości inwestowania, nagonki na> przedsiębiorczość, niszczenie przedsiębiorców przez aparat państwa, rozbudowa sfery budżetowej> pomimo kryzysu i zadłużenia państwa, powoduje, że chętnych do prowadzenia działalności jest coraz> mniej.Kryzys zasadniczo nie napawa ludzi optymizmem, dlatego właśnie dobre interesy robi się w kryzysie bo spora część konkurencji pada lub nawet nie startuje. > Na tym zaś tracimy wszyscy, każdy z nas, niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę czy> nie.Widzę, że nawróciłeś się na Kyosakiego, zdecydowanie nie jest to dobra droga pomijając fakt że gość byłby "świetnym" duchownym, ma tendencję do nadużywania komunałów.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 5 na 5 | TriDzej2 (869 punktów) | > Demagogia, przedsiębiorczość to w dużej mierze skłonność do podejmowania ryzyka, nie każdy chce czyli nie każdy może. Z uwagi na ryzyko praca na etacie zawsze będzie stosunkowo "łatwiejszym" wyborem tu ryzyko (jego część) ponosi pracodawca.Przedsiębiorczość to jest między innymi skłonność do podejmowania ryzyka, jednak z czego to ryzyko wynika? Jeżeli to są normalne kwestie biznesowe (zmienny popyt, zmienne ceny zakupywanych towarów) to jest to zrozumiałe, ale co np. z tym: biznes.one(*)dy,18497,4217623,1,prasa-detal ? A co z chorą sytuacją związaną z interpretacją przepisów przez ZUS i US? Niech to ryzyko nie wynika z głupoty ludzi tworzących przepisy. Niech przepisy będą robione dla ludzi, a nie przeciw nim. > Finansowy próg rozpoczęcia działalności jest zależny od branży. (...)> Znacznie ważniejsze są koszty prowadzenia działalności i bariery instytucjonalne np porozumienie się z zus i urzędami skarbowymi jest upierdliwe i skomplikowane, w przypadku jednoosobowej działalności jest to zabójcze.W swojej poprzedniej wypowiedzi w tym temacie dodałem, że US darmowe programy wyceniał na sporą kwotę. W tej wypowiedzi brakuje, że próg finansowy zależy nie tylko od branży, ale także od urzędniczego widzimisia. Dla mnie to nie jest normalne. > Natomiast tak rozumiana edukacja to byłaby raczej propaganda przedsiębiorczości, co jest raczej szkodliwe bo ryzyko należy podejmować świadomie i na własną odpowiedzialność, nie potrzeba rzeszy niespełnionych przedsiębiorców jako kolejnej grupy społecznej wysuwającej roszczenia.A jak sytuacja wygląda teraz? Przez cały swój okres edukacji spotkałem się tylko z taką sytuacją, że chętne osoby mogły grać na wirtualnej giełdzie. Nie było żadnej innej rzeczy, która w jakikolwiek sposób promowałaby przedsiębiorczość lub inny sposób zarabiania. Lekcje z podstaw przedsiębiorczości w liceum nie nauczyły mnie niczego konkretnego, bo nie były prowadzone przez przedsiębiorców, tylko przez zwykłych nauczycieli, którzy sami nie byli przedsiębiorczy. Jak potem w wieku 18 lat podjąć świadomą decyzję, czy uczyć się dalej w szkole, czy przygotować się jakoś do prowadzenia własnej firmy? Naturalnym wyborem jest dalsza edukacja, w celu zdobycia umiejętności pozwalających na pracę w cudzej firmie. Chcę otworzyć własną firmę nie dlatego, że jestem zdesperowany, tylko dlatego, że sam podjąłem taką decyzję. W tym wyborze nie pomogło mi liceum, ale pomogły mi studia. Pomogło mi to, że widzę, jak 90% ludzi postanawia studiować tylko dlatego, że nawet nie wyobrażają sobie, że mogliby prowadzić własną firmę. Nikt nigdy nie powiedział im, że to jest możliwe albo mają wystarczający potencjał. Jeżeli autor tematu chce "propagandy przedsiębiorczości", to to co mamy teraz to jest "propaganda pracy na etacie". Gdyby, jak pisałem wcześniej, ryzyko zależało w głównej mierze od przedsiębiorcy, a nie od chorych przepisów, to takie roszczenia byłyby niczym nieuzasadnione i każda osoba by to wiedziała. Jeżeli jednak teraz brak jednego papierka czy wpadka w urzędzie może skompromitować firmę, to ja się nie dziwię, że jest możliwa postawa roszczeniowa. > Podatki i śmierć to rzeczy pewne w naszym życiu, wnioskuję zatem że nie znikną, przedsiębiorca musi sobie z nimi radzić nie je kontestować.Skoro płaci się podatki, to dlaczego z tych podatków opłacani są ludzie, którzy tworzą przepisy utrudniające życie? Podatki trzeba płacić, ale efekty ich płacenia powinny być widoczne, poprzez pozytywne zmiany, a nie ciągłe rzucanie kłód pod nogi.
|
|
|  | 1 na 3 | hubin (2274 punktów) |
> Przedsiębiorczość to jest między innymi skłonność do podejmowania ryzyka, jednak z czego to ryzyko wynika? Jeżeli to są normalne kwestie biznesowe (zmienny popyt, zmienne ceny zakupywanych towarów) to jest to zrozumiałe, ale co np. z tym: biznes.one(*)dy,18497,4217623,1,prasa-detal ? A co z chorą sytuacją związaną z interpretacją przepisów przez ZUS i US? Niech to ryzyko nie wynika z głupoty ludzi tworzących przepisy. Niech przepisy będą robione dla ludzi, a nie przeciw nim.Miałem na myśli wszelakie ryzyko, od ryzyka kursowego po zadławienie się ciastkiem w pracy, twoje otoczenie to też otoczenie formalnoprawne, musisz się dostosować. Ryzyko spotkania się z głupotą ludzką jest niestety powszechne i nie tylko wśród przedsiębiorców, najbardziej mnie zawsze przerażają skutki głupoty pracowników lub mojej własnej. To kwestia percepcji podejść możesz do tego tak gdyby nie te durne przepisy, zamiast zmagać się z urzędnikiem musiałbyś się zmagać z konkurencją. Owszem znam przypadki firm wykończonych przez głupotę urzędników, sprawy się toczą i wygląda na to, że będą płacone odszkodowania ale to też jest ryzyko. > W swojej poprzedniej wypowiedzi w tym temacie dodałem, że US darmowe programy wyceniał na sporą kwotę.Tak to było niezłe (mówię o tym co sam pamiętam), zdaje się że chodziło o uzyskaną korzyść, tak jak z gruntem użyczonym wymyślali sobie że trzeba płacić od wartości uzyskanej podatek dochodowy, na swój sposób jest logika w tym szaleństwie. Dziś możemy się pośmiać z tego > Nie było żadnej innej rzeczy, która w jakikolwiek sposób promowałaby przedsiębiorczość lub inny sposób zarabiania. Lekcje z podstaw przedsiębiorczości w liceum nie nauczyły mnie niczego konkretnego, bo nie były prowadzone przez przedsiębiorców, tylko przez zwykłych nauczycieli, którzy sami nie byli przedsiębiorczy.Wiesz jestem zdania, że promowanie przedsiębiorczości na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem. Ile powstało wydziałów zarządzania w ciągu minionych lat? Co robią ich absolwenci? W większości siedzą wielkich korporacjach i urzędach, wymyślając w poczuciu bezkarności jeszcze większe bzdury. Można zaryzykować tezę, że nauczycieli mieli złych, ale prawda jest taka, że nie nauczysz ludzi podejmować skalkulowanego ryzyka. Lepiej być specjalistą w dowolnej dziedzinie niż być absolwentem zarządzania, które przekrojowo leci po wielu dziedzinach. W konsekwencji absolwent takiej uczelni jeżeli sam nie wysilił się nie będzie się nadawał do niczego. > Jak potem w wieku 18 lat podjąć świadomą decyzję, czy uczyć się dalej w szkole, czy przygotować się jakoś do prowadzenia własnej firmy? Naturalnym wyborem jest dalsza edukacja, w celu zdobycia umiejętności pozwalających na pracę w cudzej firmie.Niepotrzebnie upraszczasz, przedsiębiorcą możesz zostać w każdym wieku stan twoje edukacji nie ma tu nic do rzeczy. Widzisz przedsiębiorca powinien dostrzegać szansę tam gdzie inni jej nie widzą, czyli wszelkie formy umasowienia są z natury pozbawione sensu. Zyskanie doświadczeń pracy w cudzej firmie może ci najwyżej pomóc. Dodatkowa edukacja też nie zaszkodzi aczkolwiek nie wydaje się czynnikiem kluczowym, jeżeli wpadniesz na pomysł i nie będziesz miał sam z siebie dość determinacji na jego realizację wbrew wszelkim przeciwnościom to lepiej dać sobie spokój. > Chcę otworzyć własną firmę nie dlatego, że jestem zdesperowany, tylko dlatego, że sam podjąłem taką decyzję.Brzmisz jak desperat  , tylko jeszcze o tym nie wiesz, gdy przetrwasz dwa lata będziesz desperatem bez dwóch zdań. > W tym wyborze nie pomogło mi liceum, ale pomogły mi studia. Pomogło mi to, że widzę, jak 90% ludzi postanawia studiować tylko dlatego, że nawet nie wyobrażają sobie, że mogliby prowadzić własną firmę. Nikt nigdy nie powiedział im, że to jest możliwe albo mają wystarczający potencjał.Wiesz zasadniczo przedsiębiorca nie powinien być człowiekiem który czeka aż mu ktoś powie co ma robić, to ty mówisz i określasz co masz robić i co mają robić inni, ceną za to jest twoje ryzyko. > Gdyby, jak pisałem wcześniej, ryzyko zależało w głównej mierze od przedsiębiorcy, a nie od chorych przepisów, to takie roszczenia byłyby niczym nieuzasadnione i każda osoba by to wiedziała. Jeżeli jednak teraz brak jednego papierka czy wpadka w urzędzie może skompromitować firmę, to ja się nie dziwię, że jest możliwa postawa roszczeniowa.Ryzyko zależy od ciebie nikt cię nie zmusza do prowadzenia firmy, możesz go nie podejmować. Jeżeli wyobrażasz sobie że będziesz wolny to się zdziwisz. Zawsze masz klienta na którego pasku czasami będziesz chodził krócej niż na smyczy szefa na etacie. Przed klientem nie chroni cię kodeks pracy. > Skoro płaci się podatki, to dlaczego z tych podatków opłacani są ludzie, którzy tworzą przepisy utrudniające życie? Podatki trzeba płacić, ale efekty ich płacenia powinny być widoczne, poprzez pozytywne zmiany, a nie ciągłe rzucanie kłód pod nogi.Znowu gadka nielicująca z przedsiębiorczością, jeżeli miałeś na studiach zajęcia to chyba gościu się nie przyłożył, ewentualnie nie wyciągnąłeś prawidłowych wniosków. Idealizm sobie oczywiście miej i pielęgnuj, lecz z punktu widzenia przedsiębiorcy nic ci po nim. Nie jesteś w stanie kreować większości warunków w jakich działasz im szybciej nauczysz się wrzucać na luz tym lepiej dla ciebie i twojej rodziny. Warunki masz dane, twoim zadaniem jest je zdefiniować, sformułować problem/zadanie i rozwiązać następnie pętla. Nic więcej nic mniej.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | 3 na 3 | TriDzej2 (869 punktów) | >Miałem na myśli wszelakie ryzyko, od ryzyka kursowego po zadławienie się ciastkiem w pracy, twoje otoczenie to też otoczenie formalnoprawne, musisz się dostosować.
Świetnie. Wszyscy ludzie, którzy podjęli wysiłek zjedzenia ciastka mogą być przedsiębiorcami, bo są zdolni podjąć ryzyko.
A poważnie, to są rzeczy, na które można reagować, które da się przewidzieć i które można "wrzucić" w koszta działalności. Patologiczne i szybko zmieniające się przepisy prawne wykraczają dla mnie poza szeroko pojęte ryzyko. To już jest głupota.
>To kwestia percepcji podejść możesz do tego tak gdyby nie te durne przepisy, zamiast zmagać się z urzędnikiem musiałbyś się zmagać z konkurencją.
Konkurencja nie odbierze mi zgodnie z prawem 10.000 PLN z zaskoczenia. Poza tym z konkurencją gra się na tych samych zasadach. Jak dla mnie to o wiele lepsza sytuacja i wybrałbym ją w ciemno.
>Wiesz jestem zdania, że promowanie przedsiębiorczości na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem.
Przy obecnym systemie edukacji jest, ale trzeba to ulepszyć.
>Ile powstało wydziałów zarządzania w ciągu minionych lat?
Przedsiębiorczość to nie zarządzanie. Łatwiej nauczyć kogoś schematów niż nowych sposobów myślenia.
>Niepotrzebnie upraszczasz, przedsiębiorcą możesz zostać w każdym wieku stan twoje edukacji nie ma tu nic do rzeczy.
Nic nie upraszczam, opisuję tylko sytuację. Na etapie przymusowej edukacji nie ma nic porządnego dotyczącego przedsiębiorczości.
>Wiesz zasadniczo przedsiębiorca nie powinien być człowiekiem który czeka aż mu ktoś powie co ma robić, to ty mówisz i określasz co masz robić i co mają robić inni, ceną za to jest twoje ryzyko.
Okazuje się, że nie wszyscy są we wszystkim samorodnymi talentami i czasem trzeba im coś pokazać, aby im coś uświadomić, a oni sami mogli wybrać coś, co im bardziej pasuje.
>>Skoro płaci się podatki, to dlaczego z tych podatków opłacani są ludzie, którzy tworzą przepisy utrudniające życie? Podatki trzeba płacić, ale efekty ich płacenia powinny być widoczne, poprzez pozytywne zmiany, a nie ciągłe rzucanie kłód pod nogi. >Znowu gadka nielicująca z przedsiębiorczością, (...)
Mówiąc o podatkach, mówię i myślę jak podatnik, mówiąc o firmie, mówię i myślę jak przedsiębiorca. Każdy normalny człowiek chce, aby jego pieniądze były dobrze wydawane.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Przemek J. (3008 punktów) | Nie chciałem się wtrącać do dyskusji, bo zgadzam się z tym co Hubin pisze, ale poniższe aż się prosi o komentarz:
>Konkurencja nie odbierze mi zgodnie z prawem 10.000 PLN z zaskoczenia. Poza tym z konkurencją gra się na tych samych zasadach. Jak dla mnie to o wiele lepsza sytuacja i wybrałbym ją w ciemno.
Jak nie umiesz sobie poradzić z ryzykiem związanym z absurdami ustawodawców i zmienną (nieprzewidywalną) interpretacją przepisów przez urzędników, to nie łódź się, że poradzisz sobie z konkurencją. Ona (konkurencja) nie tylko w świetle prawa i z zaskoczenia obierze Ci ową kwotę, ale dodatkowo znajdzie sposoby, żeby skutecznie zablokować Ci możliwość jej odzyskania na czas znacznie dłuższy niż wynikający z działalności naszego sądownictwa. Owszem zgodzę się, że idealnie byłoby zmagać się z konkurencją przy ustabilizowanej sytuacji prawnej, ale o ryzykach z tym związanych już było wcześniej. Nie wiem jak Ty rozumiesz konkurencję, ale ona jest wszędzie. Potencjalnym konkurentem jest każdy kontrahent i współpracownik. Ryzyka, które trzeba skalkulować, w związku z zagrożeniami z tym związanymi, są naprawdę niewyobrażalne dla kogoś, kto nie doświadczył tego na własnym przykładzie.
Jak myślę o przedsiębiorcy to przypomina mi się cytat chyba z K. May'a (z pamięci): "żeby być dobrym kurierem trzeba mieć stalową żyć i więcej energii od własnego konia". Jako konia rozumiem wszystkich ludzi, związanych z twoim przedsiębiorstwem (pracownicy, klienci, kontrahenci, rodzina). Każdy taki człowiek to źródło potencjalnych problemów, które zazwyczaj czekają na kumulację, żeby się ujawnić.
W Polsce nie brakuje reklamy przedsiębiorczości, bo jak już hubin pisał znacząca większość z nich nie przetrwa 2 lat. Każde takie upadające przedsiębiorstwo pociąga za sobą koszty społeczne, które trudno wyliczyć (koszty finansowe pewnie podlegają jakimś statystycznym szacowaniom). Nawet najlepsza sytuacja prawna nie utrzyma na rynku marnego przedsiębiorcy.
W szkole nie da się nauczyć pomysłowości i wlać w ludzi energię niezbędną do przetrwania na rynku. Albo masz takie predyspozycje i poradzisz sobie z każdym ryzykiem (może nie za pierwszym razem, ale w końcu się uda) albo jesteś skazany na etat. Prawda jest taka, że w obecnym modelu rynku większość z nas jest skazana na etat i to wcale nie jest złe. Ja po 5 latach własnych zmagań doszedłem do wniosku, że wyczerpały się moje zapasy energii i jestem pracownikiem. Firmę otwierałem bez żadnego przygotowania w szkole i bazując wyłącznie na moim doświadczeniu pracy u różnych pracodawców. Oczywiście podstawy teoretyczne dotyczące zarządzania (czasem, ryzykiem, projektami) mogą pomóc przedsiębiorcy, ale w równie pomocne mogą być dla pracowników. Każdy dyrektor to potencjalny przedsiębiorca, jak myślisz dlaczego tak niewielu z nich decyduje się na własną działalność? Bo potrafią kalkulować ryzyko i zyski. Ani zmiana sytuacji prawnej, ani zwiększenie promocji przedsiębiorczości tego nie zmienią. Sądzę tak, bo w krajach do dużej kulturze przedsiębiorczości, nadal są firmy, w których poziom hierarchii sięga ponad poziomy dyrektorskie.
>Na etapie przymusowej edukacji nie ma nic porządnego dotyczącego przedsiębiorczości.
A co by to miało być?
>Okazuje się, że nie wszyscy są we wszystkim samorodnymi talentami i czasem trzeba im coś pokazać, aby im coś uświadomić, a oni sami mogli wybrać coś, co im bardziej pasuje.
Ktoś taki, kogo trzeba prowadzić za rękę nie nadaje się na przedsiębiorcę. Nie poradzi sobie, bo nie umie myśleć (planować, zarządzać, oceniać) samodzielnie. Jak zniknie palec wskazujący skończy się biznes. Wskazywanie palcem na etapie szkolnym to za wcześnie (sam chyba o tym wcześniej pisałeś). Jedyne sensowne rozwiązanie, przy obecnym systemie rynkowym, to zdobycie doświadczenia i samodzielne odnalezienie własnej drogi, albo zrobisz to sam, albo pozostań na etacie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | TriDzej2 (869 punktów) | >Jak nie umiesz sobie poradzić z ryzykiem związanym z absurdami ustawodawców i zmienną (nieprzewidywalną) interpretacją przepisów przez urzędników, to nie łódź się, że poradzisz sobie z konkurencją. Ona (konkurencja) nie tylko w świetle prawa i z zaskoczenia obierze Ci ową kwotę, ale dodatkowo znajdzie sposoby, żeby skutecznie zablokować Ci możliwość jej odzyskania na czas znacznie dłuższy niż wynikający z działalności naszego sądownictwa.
Z tego co wiem, to jest to miecz obosieczny. Poproszę o jakiś konkretny przykład, dlaczego to miałoby być gorsze?
>Nie wiem jak Ty rozumiesz konkurencję, ale ona jest wszędzie. Potencjalnym konkurentem jest każdy kontrahent i współpracownik. Ryzyka, które trzeba skalkulować, w związku z zagrożeniami z tym związanymi, są naprawdę niewyobrażalne dla kogoś, kto nie doświadczył tego na własnym przykładzie.
Dla mnie konkurencja to wszyscy Ci, którzy mogą zarabiać na tym, na czym ja zarabiam. Wiem, że bardzo często jest ona wielka, ale nie mam zamiaru cały czas myśleć tylko o tym, że są wszędzie i muszę uważać, bo to jest chore. Chyba bym jakiejś nerwicy dostał. Pieniądze zarabia się, na zaspokajaniu potrzeb klientów, a nie ciągłym śledzeniu konkurencji.
>W szkole nie da się nauczyć pomysłowości i wlać w ludzi energię niezbędną do przetrwania na rynku.
Czyli zakładamy, że pomysłowość jest cechą nabytą, której nie da się nauczyć, czy że nie da się jej nauczyć tylko w szkole? A motywację można znaleźć w wielu rzeczach, a nie tylko wynieść ją ze szkoły. Ta jednak, ze względu na czas tam spędzany, może bardzo mocno nas ukierunkować.
>Albo masz takie predyspozycje i poradzisz sobie z każdym ryzykiem albo jesteś skazany na etat.
Jakie to są predyspozycje?
>>Na etapie przymusowej edukacji nie ma nic porządnego dotyczącego przedsiębiorczości. >A co by to miało być?
Przede wszystkim trzeba pokazać, jak to wszystko wygląda od strony praktycznej, np. poprzez spotkania z przedsiębiorcami (z prawdziwego zdarzenia). Byłbym za zmniejszeniem ilości godzin niektórych przedmiotów, a w zamian dał coś związanego z prawem, aby więcej osób miało okazję zrozumieć, jak to nasze prawo naprawdę wygląda.
>>Okazuje się, że nie wszyscy są we wszystkim samorodnymi talentami i czasem trzeba im coś pokazać, aby im coś uświadomić, a oni sami mogli wybrać coś, co im bardziej pasuje. >Ktoś taki, kogo trzeba prowadzić za rękę nie nadaje się na przedsiębiorcę. Nie poradzi sobie, bo nie umie myśleć (planować, zarządzać, oceniać) samodzielnie. Jak zniknie palec wskazujący skończy się biznes.
I to oznacza, że już na zawsze taki będzie i nigdy się nie zmieni? A jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować możliwie najwcześniej?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | >Z tego co wiem, to jest to miecz obosieczny. Poproszę o jakiś konkretny przykład, dlaczego to miałoby być gorsze?
Konkurencja jest gorsza bo jej działania nie są ograniczone w żaden sposób. Działania urzędników tak naprawdę odbywają się tylko na jednym polu - finansowym, albo zabiorą, albo zostawią. Jak zabiorą niesłusznie, to masz sąd i możliwość odzyskania. Jeśli konkurencja odbierze ci zyski to nie masz żadnej gwarancji ich odzyskania. Nie próbowałem dowieść, że niestabilna sytuacja prawna w naszym kraju jest lepsze od wolnej konkurencji (zgaduję, że tak mogła być zrozumiana moja wypowiedź), uważam tylko, że jest stwarza ona ryzyko znacznie łatwiejsze to zdefiniowania (z jego zapobieganiem to już osobny temat).
>Dla mnie konkurencja (...). Chyba bym jakiejś nerwicy dostał.
Dlatego powstało coś takiego jak zarządzanie ryzykiem. Jak o ryzyku nie myślisz, nie umiesz mu zapobiegać to zamiast rozwijać biznes będziesz "biegał i gasił pożary" (tzw. wieczna zarządzanie sytuacjami kryzysowymi czyli prosta droga do nerwicy). Dobrze zdefiniowane ryzyka, pozwalają na zarządzanie nimi.
>Pieniądze zarabia się, na zaspokajaniu potrzeb klientów, a nie ciągłym śledzeniu konkurencji.
Gdyby to było takie proste, to cała ekonomia sprowadzałaby się tylko to badań rynkowych, pozyskiwania środków i produkcji. Trochę jestem w konsternacji, bo być może jakoś odmiennie definiujesz dobie zaspokajanie potrzeb, ale jeśli nie, to zarabianie pieniędzy już kilku dziesięcioleci ma niewiele wspólnego z zaspokajaniem potrzeb klientów. Jestem w stanie częściowo zgodzić się, że na kreowaniu potrzeb klientów i ich zaspokajaniu można w sprzyjających warunkach zarabiać pieniądze, ale nawet wówczas trzeba na bieżąco monitować konkurencję zewnętrzną i wewnętrzną.
>Czyli zakładamy, że pomysłowość jest cechą nabytą.
Nie koniecznie. Nie jestem ekspertem więc, nie wiem czy faktycznie tak jest. Owszem zgadzam się, że pomysłowość (kreatywność?) powinna być premiowana przez system edukacji, ale nie tylko po to, żeby przysporzyć nam przedsiębiorców, bo jest wiele dziedzin, w których jest ona równie bardzo jeśli nie bardziej wymagana.
W szkole można nauczyć samo motywowania (chyba można, choć znam wielu menadżerów, który pomimo że tego nauczani nadal nie pojęli tej sztuki, co by przeczyło tej tezie), ale aby być przedsiębiorcom trzeba czegoś więcej, niż tylko sztuki motywacji. Trzeba mieć wysoki poziom motywacji wewnętrznej i umiejętność korzystania z niej. I o ile umiejętność korzystania można nabyć, to wysoki poziom motywacji wewnętrznej jest już raczej cechą nabytą. Motywacją wewnętrzna to nasz naturalny średni poziom motywacji. Wiadomo, że nasza motywacja zależnie od różnych czynników wzrasta i maleje, ale każdy z nas ma jakiś średni poziom. Im wyższy ten poziom tym większa tzw. przedsiębiorczość (samodzielność).
Nie wiem ile wiesz na temat motywacji, ale poniże spróbuję opisać to w prostych słowach.
Często różni guru od zarządzania, próbują wmówić ludziom, że wystarczy nauczyć się samo motywacji i wszystko zrobi się samo. Niestety to tylko sposób na zarobienie pieniędzy na szkoleniach. Motywacja jest nam potrzebna po to, żeby mieć ochotę na wykorzystanie jak najwięcej z potrzebnej nam energii (tej przedsiębiorca potrzebuje znacznie więcej, niż pracownik etatowy, m.in. ze względu na znacznie szersze spektrum ryzyk, z którymi musi sobie poradzić). Każdy z nas dysponuje określonym zapasem energii, którą może wykorzystać. Im wyższy poziom naszej motywacji wewnętrznej tym więcej energii wykorzystujemy bez czerpania z rezerw (być może naturalnie mamy mniejsze rezerwy, a być może mamy większy dostępny zakres energii - nie jest to teraz istotne). Samo motywacją można zmusić samego siebie, do korzystania z rezerw, które aktualnie nie są nam niezbędne do przeżycia, więc organizm "nie widzi" potrzeby, żeby z nich korzystać. Jednakże już proces "samo motywacji" wymaga pewnej energii. Czyli już na starcie pozbawiamy się część całości dostępnej nam energii. Jeśli nasz poziom energii wewnętrznej jest stosunkowo niski to dość często będziemy musieli korzystać z samo motywacji, tym samym znacząco zmniejszając poziom dostępnej nam energii, która będzie przeznaczona na inne działanie.
>Jakie to są predyspozycje?
"stalowa żyć i więcej energii od własnego konia". Wysoki poziom motywacji wewnętrznej, pomysłowość (innowacyjność, przedsiębiorczość, kreatywność), odporność na niepowodzenia, zdolność do zarządzania, samodzielność (!). W literaturze fachowej pewnie będzie to lepiej zdefiniowane i opisane.
>I to oznacza, że już na zawsze taki będzie i nigdy się nie zmieni? A jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować możliwie najwcześniej?
Jak ktoś nie ma predyspozycji do bycia przedsiębiorą to po co ma próbować?
Nie warto próbować możliwe najwcześniej bo można sobie krzywdę zrobić. Krzywda może być wszelakiego rodzaju, mogę podać kilka przykładów: wpędzenie się w długi, zrażenie do siebie ludzi, zrażenie się samemu do przedsiębiorczości.
Jak określić kiedy jest się do tego gotowym? Ano gotowym jest się, gdy się jest gotowym. Jak nie masz ochoty zakładać firmy to nie jesteś do tego gotowym. Jak masz ochotę zakładać firmę to gotowym będziesz gdy zdobędziesz środku na jej otwarcie i masz pomysł jak utrzymać się na runku dłużej niż 2 lata.
I na koniec pytanie, które zostało bez odpowiedzi:
>Na etapie przymusowej edukacji nie ma nic porządnego dotyczącego przedsiębiorczości.
A co by to miało być?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | TriDzej2 (869 punktów) | >>Jakie to są predyspozycje? >"stalowa żyć i więcej energii od własnego konia". Wysoki poziom motywacji wewnętrznej, pomysłowość (innowacyjność, przedsiębiorczość, kreatywność), odporność na niepowodzenia, zdolność do zarządzania, samodzielność (!). W literaturze fachowej pewnie będzie to lepiej zdefiniowane i opisane.
Małe dzieci nie są samodzielne, a jednak z czasem mogą nauczyć się być samodzielne. Motywacja nie musi wynikać z wewnątrz, ponieważ wielu ludzi potrafi się poświęcać dla innych. Nikt nie jest od małego odporny na niepowodzenia, to się nabywa. Zdolności do zarządania nie uznałbym za niezbędną, ponieważ takie rzeczy można zlecić, a samemu podejmować najważniejsze decyzje. Co do kreatywności, to też da się ją w pewnym stopniu wyćwiczyć. Nie wszystko przychodzi od razu.
>>I to oznacza, że już na zawsze taki będzie i nigdy się nie zmieni? A jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować możliwie najwcześniej? >Nie warto próbować możliwe najwcześniej bo można sobie krzywdę zrobić. Krzywda może być wszelakiego rodzaju, mogę podać kilka przykładów: wpędzenie się w długi, zrażenie do siebie ludzi, zrażenie się samemu do przedsiębiorczości.
Zadałem pytanie, czy człowiek taki się nigdy nie zmieni, a potem dodałem, że jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować dać mu tych pozytywnych cech jak najwcześniej? Nie mam zamiaru nikogo wyrzucać na głęboką wodę i kazać mu zakładać firmę. Jeżeli jednak kogoś zainteresuje założenie własnej firmy, to czemu zawczasu go nie nauczyć porzebnych rzeczy? Są ludzie, którzy wyłapują talenty piłkarskie, czy ciężko to pojąć, że mogą być też takie talenty biznesowe?
>I na koniec pytanie, które zostało bez odpowiedzi: >>Na etapie przymusowej edukacji nie ma nic porządnego dotyczącego przedsiębiorczości.
Zostało z odpowiedzią, ale ktoś tu ma problemy ze zrozumieniem.
|
|
| | | | | | |  | | Przemek J. (3008 punktów) | >Zostało z odpowiedzią, ale ktoś tu ma problemy ze zrozumieniem.
Być może ktoś też, ja na pewno. Zgaduję, że Ty byś chciał kształcić wszystkich na potencjalnych menadżerów, a ja zgadzam się z hubinem: uczmy ludzi myśleć, a sami będą mogli rozwijać się w kierunkach, które im odpowiadają i są dla nich odpowiednie. Nadal nie wiem co Twoim zdaniem powinno być elementem kształcenia, którego obecnie brakuje w szkolnictwie.
Widzę, że mojego wywodu na temat motywacji nie zrozumiałeś, więc nie będę kontynuował wątku. Odniosę się tylko do jednego zdania:
>Motywacja nie musi wynikać z wewnątrz, ponieważ wielu ludzi potrafi się poświęcać dla innych.
Nie rozumiem dlaczego piszesz akurat o poświęcaniu się w temacie motywacji. Dla mnie przekaz jest jasny, ktoś ma wysoki poziom motywacji wewnętrznej (zdobył się na jakieś działanie i w nim wytrwał) i są czynniki motywujące go poświęcenia się dla innych. To nie jest żaden argument przeciw mojemu zdaniu. Przynajmniej ja go nie widzę.
> Nikt nie jest od małego odporny na niepowodzenia, to się nabywa.
Odporność na niepowodzenia to skomplikowany proces, na który składa się wiele czynników. Jedni mają predyspozycje i odpowiednie warunki do tego żeby się w tej sztuce szkolić inny się załamują i popadają w depresję. Nie wiem jak szkoła mogłaby takiej odporności uczyć, masz na to jakiś konkretny pomysł?
> Zdolności do zarządania nie uznałbym za niezbędną, ponieważ takie rzeczy można zlecić, a samemu podejmować najważniejsze decyzje.
Podejmowanie najważniejszych decyzji i dobór ludzi to też elementy zarządzania. Zdolność do zarządzania jest niezbędna, podobbnie jak umiejętność współpracy.
Co do kreatywności, powiedzmy że zgoda, ale już wcześniej pisałem, ze szkoła powinna ją promować bo jest ważna z wielu różnych powodów. Nie ma sensu kłaść nacisk na nią tylko ze względu na kształcenie potencjalnych przedsiębiorców. >Zadałem pytanie, czy człowiek taki się nigdy nie zmieni, a potem dodałem, że jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować dać mu tych pozytywnych cech jak najwcześniej? Nie mam zamiaru nikogo wyrzucać na głęboką wodę i kazać mu zakładać firmę. Jeżeli jednak kogoś zainteresuje założenie własnej firmy, to czemu zawczasu go nie nauczyć porzebnych rzeczy? Są ludzie, którzy wyłapują talenty piłkarskie, czy ciężko to pojąć, że mogą być też takie talenty biznesowe?
Mnie jest to ciężko zrozumieć. To o czym piszesz (wyszukiwanie talentów) to proces rekrutacji i szkolenia pracowników. Żeby skorzystać z twojej analogii wyłapywanie talentów to szukanie pracowników, zostanie prezesem klubu to już inna para trampek.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | hubin (2274 punktów) | > Z tego co wiem, to jest to miecz obosieczny. Poproszę o jakiś konkretny przykład, dlaczego to miałoby być gorsze?Poważnie pytasz czemu konkurencja bywa gorsza niż urzędnicy? Widzisz w przypadku urzędnika w najgorszym wariancie będziesz miał do czynienia ze skrajną niekompetencją i lenistwem, konkurencja potrafi zrobić wiele więcej, donosy do urzędów inspekcje wszelakiej maści etc. to tylko jeden z przykładów. > Dla mnie konkurencja to wszyscy Ci, którzy mogą zarabiać na tym, na czym ja zarabiam.Duże uproszczenie, w skrócie pamiętam jegomościa który inwestując niemałe pieniądze w swój biznes nie zauważył konkurencji. Wyglądało to tak sama usługa którą oferował była nie powtarzalna ale potrzeba którą zaspokajała, była wcześniej zaspokajana innymi produktami. Wybacz metaforyczność ale nie mogę podać przykładu. > Czyli zakładamy, że pomysłowość jest cechą nabytą, której nie da się nauczyć, czy że nie da się jej nauczyć tylko w szkole?Jeżeli ktoś mnie by pytał w jaki sposób ułatwić start przedsiębiorcy, wybrałbym zwiększenie jakości i ilości zajęć z matematyki oraz fizyki w szkołach średnich i podstawowych. Jeżeli można przygotować człowieka do rozwiązywania problemów to to jest najlepsza metoda z jaką się spotkałem. > A motywację można znaleźć w wielu rzeczach, a nie tylko wynieść ją ze szkoły. Ta jednak, ze względu na czas tam spędzany, może bardzo mocno nas ukierunkować.Tak np w filmach zawsze motywacja przychodzi pod wpływem woli, -gdy będziesz natomiast 20 raz użerał się w postępowaniu ofertowym mając nikłe szanse na sukces, -gdy po raz kolejny urzędnik udowadnia ci swoją wyższość, -gdy urzędnik jest nieprzygotowany na umówione spotkanie z tobą -gdy po raz kolejny myślisz jak sfinansować dane przedsięwzięcie a wszystkie znane ci metody spaliły na panewce, -gdy spora część twoich współobywateli a co gorsza i pracowników uważa cię za wyzyskiwaczy a ty ich za darmozjadów, To ciężko wykrzesać z siebie iskrę... > Jakie to są predyspozycje?Jeżeli mnie pytasz to: desperacka motywacja, ocena, skłonność do ryzyka, rozwiązywanie problemów, praca z ludźmi, pogoda ducha. > Przede wszystkim trzeba pokazać, jak to wszystko wygląda od strony praktycznej, np. poprzez spotkania z przedsiębiorcami (z prawdziwego zdarzenia).Wiesz gdy byłem dzieckiem do przedszkola przyprowadzili nam milicjanta i żołnierza, z przedsiębiorcą "z prawdziwego zdarzenia" byłby ten problem że raczej nie będzie marnował czasu na takie spotkanie. Dwa nie sądzę by przeciętny przedsiębiorca był ci w stanie powiedzieć coś więcej niż ty sam o twoim pomyśle. Dobre pomysły często wyglądają tak, że tylko ty dostrzegasz ich potencjał a jedyną metodą weryfikacji która ostatecznie przyznaje rację jest rynek. Brałem udział w konkurach od strony organizacyjnej w których ocenialiśmy pomysły na biznes ludzi, swoją drogą jak chcesz teorią się napchać i pogadać z przedsiębiorcami to takie konkursy mogą być dla ciebie opcją. Pamiętaj że kiedyś pewien student złożył swoją koncepcję biznesu na zaliczenie, profesor pobłażliwie stwierdził że może pomysł jest ok ale to w życiu nie będzie działać, student na bazie tej koncepcji stworzył Fedex, nie wiem czy tak było naprawdę ale nikt cię nie nauczy robienia biznesu i nieważne czy będzie to konsultant biorący 800 Euro za godzinę czy nauczyciel za 20 pln. Jeżeli koniecznie chcesz się tego uczyć to na stronie akademi parp masz możliwość wzięcia udziału w szkoleniach z tego zakresu darmowych www.akademiaparp.gov.pl/ , pamiętam że były nawet nawet. > Byłbym za zmniejszeniem ilości godzin niektórych przedmiotów, a w zamian dał coś związanego z prawem, aby więcej osób miało okazję zrozumieć, jak to nasze prawo naprawdę wygląda.Mam niejasne wrażenie że ktoś z ciebie zrobił kołchoźnika, nie żadne zajęcia zamiast marnować czas siadasz na tyłku bierzesz tekst ustawy i czytasz. Chciałbyś iść na skróty to nadłożysz potem drogi. Już wcześniej napisałem o większej ilości matematyki i fizyki. > I to oznacza, że już na zawsze taki będzie i nigdy się nie zmieni? A jeżeli tak, to dlaczego nie warto spróbować możliwie najwcześniej?Jak się zmieni to się będziesz cieszył jeżeli się zmieni na lepsze, nie deliberuj nad rzeczami na które nie masz wpływu, ilość rzeczy na które masz skutecznie ci da w kość.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | TriDzej2 (869 punktów) | >Widzisz w przypadku urzędnika w najgorszym wariancie będziesz miał do czynienia ze skrajną niekompetencją i lenistwem, konkurencja potrafi zrobić wiele więcej, donosy do urzędów inspekcje wszelakiej maści etc. to tylko jeden z przykładów.
Skrajna niekompetencja i lenistwo może wpłynąć na życie moje, mojej rodziny i moich pracowników. A kontrole i donosy zależą również od urzędników, więc to nie jest działanie tylko i wyłącznie konkurencji.
>>Przede wszystkim trzeba pokazać, jak to wszystko wygląda od strony praktycznej, np. poprzez spotkania z przedsiębiorcami (z prawdziwego zdarzenia). >Wiesz gdy byłem dzieckiem do przedszkola przyprowadzili nam milicjanta i żołnierza, z przedsiębiorcą "z prawdziwego zdarzenia" byłby ten problem że raczej nie będzie marnował czasu na takie spotkanie. Dwa nie sądzę by przeciętny przedsiębiorca był ci w stanie powiedzieć coś więcej niż ty sam o twoim pomyśle. Dobre pomysły często wyglądają tak, że tylko ty dostrzegasz ich potencjał a jedyną metodą weryfikacji która ostatecznie przyznaje rację jest rynek.
Przy obecnym systemie edukacji nie liczę na wiele, dlatego te pomysły też nie są takie, jakie bym sobie wymarzył.
>>Byłbym za zmniejszeniem ilości godzin niektórych przedmiotów, a w zamian dał coś związanego z prawem, aby więcej osób miało okazję zrozumieć, jak to nasze prawo naprawdę wygląda. >Mam niejasne wrażenie że ktoś z ciebie zrobił kołchoźnika, nie żadne zajęcia zamiast marnować czas siadasz na tyłku bierzesz tekst ustawy i czytasz. Chciałbyś iść na skróty to nadłożysz potem drogi. Już wcześniej napisałem o większej ilości matematyki i fizyki.
Już miałem taką sytuację, że przeczytałem ustawę i zgodnie z nią nie potrzebowałem danego dokumentu. Po telefonie do urzędu okazało się, że dany dokument jest porzebny.
Co do przedmiotów ścisłych zgodzę się, ale niech to będzie zastosowanie ich w jakimś praktycznym problemie.
|
|
 | Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | >Teraz druga część twojego posta z którą polemizować jest trudno ze względu na jej płaczliwy ton. to jest prawdziwy "argument". >>Nadal przedsiębiorcy są dyskryminowani w stosunku do uprzywilejowanych pracowników. Nic tu nie>>zmienią powierzchowne zmiany w rodzaju ułatwień w zakładaniu firmy, dopóki prowadzenie>>mikro działalności nie będzie tak łatwe jak praca na etacie, a finansowy próg jej rozpoczęcia nie>>będzie niski. >Demagogia, przedsiębiorczość to w dużej mierze skłonność do podejmowania ryzyka, nie każdy chce czyli nie każdy może. Z uwagi na ryzyko praca na etacie zawsze będzie stosunkowo "łatwiejszym" wyborem tu ryzyko (jego część) ponosi pracodawca. Rzeczywistość nie jest demagogią. W pracy na etacie całe ryzyko ponosi pracodawca, łącznie z ryzykiem, które niesie za sobą zatrudnienie pracownika. >Koszty formalnego rozpoczęcia działalności jak i bariery są stosunkowo niewielkie, z uwagi na jednorazowość są raczej mało znaczące. Nie wiesz o czym mówisz. Koszty rozpoczęcia działalności w porównaniu do podjęcia pracy u kogoś są bardzo wysokie. Pracownik nie musi mieć własnego miejsca pracy, własnych narzędzi pracy, wydatków na pozyskanie klientów, kosztów narzucanych przez państwo, itp. >>Na wszystkich poziomach kształcenia, musi być zapewniony pozytywny i praktyczny element zajęć >>zachęcających do podejmowania własnej działalności, a nie ukierunkowujący jedynie na znalezienie >>pracy, w sferze budżetowej lub firmie. Podobnie sprawy powinny być traktowane w mediach, szczególnie publicznych. >Zastanów się jakie rozwiązanie tu proponujesz? Natomiast tak rozumiana edukacja to byłaby raczej propaganda przedsiębiorczości, co jest raczej szkodliwe bo ryzyko należy podejmować świadomie i na własną odpowiedzialność, nie potrzeba rzeszy niespełnionych przedsiębiorców jako kolejnej grupy społecznej wysuwającej roszczenia. Większa wiedza i umiejętności nikomu nie szkodzą, a więcej przedsiębiorczych, aktywnych osób to prawdziwy skarb dla gospodarki. Przedsiębiorczy nawet jak mu się nie uda i zostanie pracownikiem, jest bardziej świadomy jak działa firma. Liczba bezrobotnych byłaby na pewno dużo mniejsza. Każdy, nawet nie mający do czynienia ze szkołą może się dowiedzieć jakie jest w nich podejście do uczniów/studentów choćby ze sloganów reklamowych - ".... studia, pewna praca". Czyli propaganda pracy najemnej jest ok, przedsiębiorczości be! >Podatki i śmierć to rzeczy pewne w naszym życiu, wnioskuję zatem że nie znikną, przedsiębiorca musi sobie z nimi radzić nie je kontestować. Dobrze jest czytać ze zrozumieniem. Wskazuję, że są one za wysokie. 50% nie zachęca do podejmowania ryzyka. >Zastanawiająca teza, na całym cywilizowanym świecie jest to (Hazard) działalność reglamentowana, zatem rozwiń. Reglamentowana może być w różnym stopniu. U nas został poddany takim ograniczeniom i kontroli, że praktycznie go nie ma. >>i ograniczanie możliwości inwestowania, nagonki na>>przedsiębiorczość, niszczenie przedsiębiorców przez aparat państwa, rozbudowa sfery budżetowej >Kryzys zasadniczo nie napawa ludzi optymizmem, dlatego właśnie dobre interesy robi się w kryzysie bo spora część konkurencji pada lub nawet nie startuje. Właśnie o tym jest post, że więcej się likwiduje niż otwiera. >>Na tym zaś tracimy wszyscy, każdy z nas, niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę czy nie. >Widzę, że nawróciłeś się na Kyosakiego, zdecydowanie nie jest to dobra droga pomijając fakt że gość byłby "świetnym" duchownym, ma tendencję do nadużywania komunałów. Zapewne nigdy nie słyszałeś o Misesie, czy von Hayeku, szkoda, zapewne więcej byś rozumiał, również i to, że są banalne prawdy, które trudno się przebijają do społecznej świadomości.
|
|
nikzoz (209 punktów) (zablokowany) | >Nadal przedsiębiorcy są dyskryminowani w stosunku do uprzywilejowanych pracowników. >Ciągłe podnoszenie podatków i innych danin i ich komplikacja, których poziom już dochodzi do 50% całych dochodów uzyskiwanych przez obywateli >zabranie ludziom ich pieniędzy zgromadzonych w OFE,
Myślę, że problemy powinieneś zgłaszać Houston.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|