 |
"Wolny rynek" czy na pewno wolny ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-07-2011 16:54 | Szczepanik (821 punktów) | "Wolny rynek" czy na pewno wolny ?
6 na 6 | Witam Chciałbym porozmawiać o stanie polskiego "wolnego rynku". Moim zdaniem od pewnego czasu w Polsce (ale chyba też na całym świecie) następuje pewien niepokojący proces. Proces polega na tym, iż duże firmy niemal całkowicie zdominowały rynek stosując niemal mafijne metody. Dla przykładu: - sieci handlowe działają na pograniczu opłacalności (zysk rzędu 5%) i najprawdopodobniej za 5 lat duże sieci będą miały ponad 80% obrotu (będzie to zresztą nie więcej niż 5 rzeczywistych sieci - pod względem udziałowców), - producenci oprogramowania odmawiają sprzedaży licencji dla swoich byłych partnerów i stosują tzw. czarny PR - o takim sposobie działania sam się przekonałem, - duzi producenci rzeczy użytkowych wymagają od swoich podwykonawców wyłączności tzn. całkowicie ich od siebie uzależniają, a w przypadku kryzysu po prostu nie dają im zleceń (przenoszą więc pełne ryzyko na tych podwykonawców) - zresztą tyczy się to również pracowników, Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, iż w Polsce (ale i na całym świecie) ludzie posiadający duże firmy coraz cześciej tworzą nieformalną sieć powiązań (kontakty na stopie koleżeńskiej, współudział w organizacjach niejawnych np. lożach masońskich, różnego rodzajach klubów np. BCC czy po prostu powiązań na stopie biznesowej). Oznacza to, iż w naturalny sposób powstają dwie warstwy w społeczeństwie o bardzo małym przepływie pomiędzy tymi warstwami. W praktyce nie ma niemal możliwości prowadzenia działalności gospodarczej wbrew ludziom tworzącym tą sieć czy nawet próbując być w stosunku do nich neutralnym. Co gorsze rzeczywiste zaistnienie na jakimkolwiek rynku jest już w praktyce niemożliwe bez ogromnego kapitału, który w praktyce jest pod kontrolą tej nieformalnej sieci. Moim zdaniem działaniami takimi powinno zająć się już dawno urzędy antymonopolowe, ale w praktyce prawo antytrustowe jest zbyt ułomne i liberalne (np. nie uwzględnia powiązań innych niż kapitałowe - ciekawe, że przy dotacjach uninych już uwzględnia). Sytuacja ta nasuwa mi dwa porównania: - w serii "Było sobie życie" w ostatnim odcinku jest wizja przyszłości, gdzie są dwa gatunki ludzi: "ludzie prawdziwi" i "robotnicy" - coraz bardziej obecna sytuacja przypomina mi tą wizję, - doświadczenie, w którym powoli podgrzewając wodę z żabą, żaba się ugotowała żywcem, chociaż w każdej chwili mogła wyskoczyć - jak myslicie kto tu jest żabą  Tak czy inaczej taki rynek moim zdaniem nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Jest to rynek zdominowany przez niewielką grupę ludzi (może 3% społeczeństwa) i kontrolujący jego działanie. Moim zdaniem należy zacząć aktywnie walczyć o prawa niewielkich firm - inaczej te firmy będą wyłącznie "zależnymi pracownikami" dużych firm. Małe firmy godzą się na takie podporządkowanie, gdyż nie mają po prostu innego wyboru. Co można zrobić: - zaostrzyć prawo anty-trustowe pod względem zmniejszenia nierównowagi współpracy dużych firm z małymi przedsiębiorstwami, - zaostrzyć prawo pracownicze (traktować pracowników jak jednoosobowe firmy i stosować także w tego typu współpracy powyższe prawo anty-trustowe), - wzmocnić mechanizmy kontroli praw powyżej, Moim zdaniem dopiero wtedy przywrócilibyśmy chociaż podstawową równowagę rynku i możliwość swobodnego rozwoju dla niewielkich firm. Nie sądzę jednak, aby którakolwiek z obecnych partii chciałaby się podjąć wprowadzenia takiego prawa - jest to prawo, którego wielu piewców "wolnego rynku" z UE nazwałoby wręcz anarchistycznym. Tyle, że ja uważam, iż rynek sam w sobie nie musi być wolny, ale musi dawać wolność ludziom, którzy mu podlegają. I dopero taki rynek to wolny rynek.
Pozdrawiam Jarek | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >rynek moim zdaniem nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.
Z wolnością rynku jest jak z dumą człowieka: Gorki powiedział, że człowiek to brzmi dumnie. Trzeba postawić dodatkowe pytanie: który człowiek? Ten w gumofilcach biegający z siekierą po wsi i siejący postrach? Rynek jest wolny? Dla kogo? Dla sklepikarza czy - jak piszesz - dla wielkich koncernów czy sieci supermarketów? Manifest Komunistyczny Marksa i Engelsa zaczynał się widmem komunizmu, a kończył hasłem Proletariusze wszystkich krajów łączcie się. Komunizm padł. Teraz inne widmo krąży po świecie: widmo kapitalizmu. Pod hasłem: monopole wszystkich krajów łączcie się. A wolny to jest ring przed starciem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | sinapis (1725 punktów) | Z górą wiek temu London napisał coś bardzo podobnego w "Żelaznej Stopie" zaś niespełna pół wieku temu - Vonnegut w "Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater". Nihil novi sub sole
|
|
 | 1 na 1 | Szczepanik (821 punktów) | >Z górą wiek temu London napisał coś bardzo podobnego w "Żelaznej Stopie" zaś niespełna pół wieku temu - Vonnegut w "Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater". Nihil novi sub sole
Nie ma to znaczenia, że nie jest to nowy temat. Jest tak istotny, iż należy niemal ciągle go rozważać.
Mechanizm "kapitału" jest obecnie jednym z głównych mechanizmów selekcji ewolucyjnej i bezwględnie należy dbać o jego poprawne działanie i przejrzystość.
Swoją drogą zaciekawiłem się wymienionymi pozycjami.
Pozdrawiam Jarek
|
|
2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Moim zdaniem od pewnego czasu w Polsce (ale chyba też na całym świecie) następuje pewien niepokojący proces. >Proces polega na tym, iż duże firmy niemal całkowicie zdominowały rynek stosując niemal mafijne metody. Chyba to USA dały świetny przykład w latach 70-tych, umożliwiając nadmierną koncentrację kapitału. Oczywiście regulacje wprowadzili politycy, którzy też czerpią z tego korzyści. >Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, iż w Polsce (ale i na całym świecie) ludzie posiadający duże firmy coraz cześciej tworzą nieformalną sieć powiązań (kontakty na stopie koleżeńskiej, współudział w organizacjach niejawnych np. lożach masońskich, różnego rodzajach klubów np. BCC czy po prostu powiązań na stopie biznesowej). Oznacza to, iż w naturalny sposób powstają dwie warstwy w społeczeństwie o bardzo małym przepływie pomiędzy tymi warstwami. Doskonale ten proces kształtowania się neofeudalizmu opisuje Z. Bauman, zresztą poniekąd przewidział go, w latach 60-tych, jeszcze w Polsce. >Tak czy inaczej taki rynek moim zdaniem nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Jest to rynek zdominowany przez niewielką grupę ludzi (może 3% społeczeństwa) i kontrolujący jego działanie. Stąd ślepa wiara w dogmaty neoliberalizmu powinna chyba zacząć wygasać. >Nie sądzę jednak, aby którakolwiek z obecnych partii chciałaby się podjąć wprowadzenia takiego prawa - jest to prawo, którego wielu piewców "wolnego rynku" z UE nazwałoby wręcz anarchistycznym. >Tyle, że ja uważam, iż rynek sam w sobie nie musi być wolny, ale musi dawać wolność ludziom, którzy mu podlegają. I tu paradoks, rezygnacja z kontroli nad rynkiem i oddawanie go w ręce oligarchii idzie w parze ze stopniowym ograniczaniem wolności osobistej obywateli. Mniemam jednak, że ludzie, jednak obecnie coraz lepiej wykształceni i zaopatrzeni w lepsze narzędzia komunikacji nie pozwolą się ugotować, jak ta żaba. Wydarzenia w Grecji, protesty w innych krajach UE nie są li tylko i jedynie przejawem "rozpasania konsumpcyjnego". Zakłamanie polityków i i ch konszachty z wielkim biznesem, przy całkowitym lekceważeniu obywateli (polityka populizmu: od wyborów do wyborów i jakoś tam będzie) doprowadzi prędzej, czy później do konieczności przedefiniowania stylu zarządzania państwem (może z czasem do likwidacji państwa, jako takiego).
|
|
8 na 8 | Satyr (4285 punktów) |
> Chciałbym porozmawiać o stanie polskiego "wolnego rynku".W Polsce nie ma żadnego wolnego rynku. Spróbuj sobie założyć np. jadłodajnię dla mieszkańców bloku, to się przekonasz, że tu trzeba mieć worek pieniędzy już na samym starcie, żeby spełnić wymogi, jakie narzuca państwo. Garść faktów: -przedsiębiorcę może kontrolować ponad 40 różnych podmiotów; -przedsiębiorca powinien znać ponad 1000 (słownie: tysiąc) aktów prawnych, by legalnie działać; źródło: choćby ten tekst: wyborcza.b(*)askakujace_wyniki_sondazu.html-ustawy podatkowe są kosmicznie pokręcone; np. ustawa o PIT była od 2000 roku nowelizowana ponad 100 razy (CIT - 60 razy) (spróbuj tu coś zaplanować na kilka lat): podatki.ga(*)_nie_ma_jednolitej_ustawy.htmlgb.pl/gosp(*)likowany-system-podatkowy.htmlMógłbym tak jeszcze długo. Duże podmioty nie mają żadnej konkurencji, bo rynek jest przeregulowany. Żeby wejść na rynek, potrzeba zbyt dużego kapitału, by spełnić całe stosy ustawowych wymogów. Problem jest też z umiejętnościami młodych ludzi. Większość z nich pierwsze 25 lat życia spędza na wagarach i dyskotekach, ewentualnie studiując zarządzanie lub socjologię. Nie jest wesoło. Już o tym kiedyś pisałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,425771#w425934Pozdrawiam P.S. Pomysł jeszcze większych kontroli jest kuriozalny. Już teraz Polska jest liderem UE w dziedzinie zakładanych podsłuchów. Poza tym: najpierw twierdzisz, że trzeba wzmocnić aparat kontroli, a potem piszesz, że politycy mają konszachty z biznesem. Po cholerę więc kontrola, jak ona jest sterowana zgodnie z wolą polityczną?
|
|
 | | Szczepanik (821 punktów) |
>Pomysł jeszcze większych kontroli jest kuriozalny. Już teraz Polska jest liderem UE w dziedzinie zakładanych podsłuchów. Poza tym: najpierw twierdzisz, że trzeba wzmocnić aparat kontroli, a potem piszesz, że politycy mają konszachty z biznesem. Po cholerę więc kontrola, jak ona jest sterowana zgodnie z wolą polityczną? > Nigdzie nie pisałem, iż politycy są sterowani przez biznes. Mówiłem wyłącznie o biznesie. Faktem jest, że biznes ma wpływ na politykę, choćby dlatego, że politycy podlegają tym samym prawom rynkowym co biznes, ale moim zdaniem wpływ ten na szczeście, aż tak ogromny w Polsce nie jest.
Co do regulacji to powiem szczerze, że jestem ogromnym zwolennikiem informatyzacji niemal wszystkich procedur, tak, aby kontakt z urzędami był sprowadzony do minimum (zapis ścisły procedur wykluczy procedury sprzeczne ze sobą na wzajem i wymusi zachowanie w czasie procedur). Jest to zresztą droga bardzo prosta w realizacji bo nieymagająca zmianny prawa czy konstytucji.
Nie da się uniknąć regulacji w obecnym społeczeństwie. Jesteśmy na takim poziomie rozwoju społeczeństwa, iż regulacje są niezbędne dla zachowania stabilności tegoż społeczeństwa.
Inna rzecz, że powinny być one czytelne i nie komplikować podstaowego biznesu.
Zwróć uwagę, że w tym przypadku dodatkowe regulacje nakładane byłby nie na małe firmy czy pracowników, ale firmy duże.
Pozdrawiam Jarek
|
|
|  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Faktem jest, że biznes ma wpływ na politykę, choćby dlatego, że politycy podlegają tym samym prawom rynkowym co biznes, ale moim zdaniem wpływ ten na szczeście, aż tak ogromny w Polsce nie jest. Tego nie zrozumiałam. Jeżeli biznes ma wpływ na politykę to raczej dzięki innym mechanizmom, niż prawa rynku. W odniesieniu do polityki one nie działają. Jeżeli mówimy o instytucjach demokratycznych, należy mieć na uwadze, że wpływ wyborców jest dość iluzoryczny, z czego większość zdaje sobie sprawę. Dowodem - coraz mniejsza frekwencja wyborcza. >Co do regulacji to powiem szczerze, że jestem ogromnym zwolennikiem informatyzacji niemal wszystkich procedur, tak, aby kontakt z urzędami był sprowadzony do minimum (zapis ścisły procedur wykluczy procedury sprzeczne ze sobą na wzajem i wymusi zachowanie w czasie procedur). Jest to zresztą droga bardzo prosta w realizacji bo nieymagająca zmianny prawa czy konstytucji. Automatyzacja kontaktów może przyspieszyć pewne sprawy i w pewnym stopniu ograniczyć korupcję, ale tu też nie byłabym optymistką. I jak najbardziej wymaga zmiany prawa. Procedury są pochodną regulacji nadrzędnych. Poza tym informatyzacja niemal wszystkich procedur z miejsca wyklucza drobnych przedsiębiorców - zbyt wysokie nakłady inwestycyjne (wystarczy przypomnieć sobie, jak wprowadzono wymóg kas fiskalnych w taksówkach) - i przesuwa ich w szarą strefę. >Nie da się uniknąć regulacji w obecnym społeczeństwie. Jesteśmy na takim poziomie rozwoju społeczeństwa, iż regulacje są niezbędne dla zachowania stabilności tegoż społeczeństwa. Jakieś muszą być, ale ograniczone do minimum. Podstawą prawidłowego działania wolnego rynku jest wysoki poziom kapitału zaufania społecznego. A to najtrudniejszy do pozyskania i najłatwiejszy do utracenia rodzaj kapitału.
|
|
| |  | 1 na 1 | Szczepanik (821 punktów) | >>Faktem jest, że biznes ma wpływ na politykę, choćby dlatego, że politycy podlegają tym samym prawom rynkowym co biznes, ale moim zdaniem wpływ ten na szczeście, aż tak ogromny w Polsce nie jest. >Tego nie zrozumiałam. Jeżeli biznes ma wpływ na politykę to raczej dzięki innym mechanizmom, niż prawa rynku. W odniesieniu do polityki one nie działają. Jeżeli mówimy o instytucjach demokratycznych, należy mieć na uwadze, że wpływ wyborców jest dość iluzoryczny, z czego większość zdaje sobie sprawę. Dowodem - coraz mniejsza frekwencja wyborcza.
Wpływ biznesu na politykę to po prostu łapówki wprost lub cześciej w sposób zakamuflowany np. poprzez prawo do udziału w życiu "elity". W definicji wolnego rynku rozumiem także to, iż każdy daży do zmaksymalizowania swojego stanu posiadania (także politycy).
>Automatyzacja kontaktów może przyspieszyć pewne sprawy i w pewnym stopniu ograniczyć korupcję, ale tu też nie byłabym optymistką. I jak najbardziej wymaga zmiany prawa. Procedury są pochodną regulacji nadrzędnych. Poza tym informatyzacja niemal wszystkich procedur z miejsca wyklucza drobnych przedsiębiorców - zbyt wysokie nakłady inwestycyjne (wystarczy przypomnieć sobie, jak wprowadzono wymóg kas fiskalnych w taksówkach) - i przesuwa ich w szarą strefę.
Ja wdrażam takie systemy i przy dobrej ich konstrukcji jest to droga do ujednolicenia wszystkich procesów, ich maksymalnego przyspieszenia i narzucenia bardzo dobrej kontroli odgórnej nad tymi procesami. Niestety źle wdrożone systemy zadziałają dokłanie odwrotnie. Co do kas fiskalnych w taksówkach to moim zdaniem nie jest to najlepszy przykład, gdyż taksówkarze zawsze kombinowali. Sam wielokrotnie na początku ustalałem cenę za kurs i jechaliśmy przy wyłączonym liczniku. Co do małych sklepów wymogu tego już nie ma do pewnego wcale nie małego obrotu.
Prawo może być skomplikowane, ale nie powinno to wpływać na jego skomplikowaną implementację w rzeczywistości.
Dla przykładu istnieje cos takiego jak ifirma.pl, która w prosty sposób pozwala samodzielnie prowadzić księgowość (w razie niejasności pomagają konsultantki firmy), a więc nawet skomplikowane wymogi księgowe da się zaimplementować w miarę prosty sposób.
Nie widzę przyczyn, aby w ten sam sposób nie prowadzić spraw urzędowych.
>>Nie da się uniknąć regulacji w obecnym społeczeństwie. Jesteśmy na takim poziomie rozwoju społeczeństwa, iż regulacje są niezbędne dla zachowania stabilności tegoż społeczeństwa. >Jakieś muszą być, ale ograniczone do minimum. Podstawą prawidłowego działania wolnego rynku jest wysoki poziom kapitału zaufania społecznego. A to najtrudniejszy do pozyskania i najłatwiejszy do utracenia rodzaj kapitału.
Uważam, że na wolnym rynku podstawową zasadą powinno być: "nikomu nie ufać, a w ostateczności conajwyżej sobie". Złamanie tej zasady zostanie bezwględnie wykorzystane przez wszystkich, którzy będą mieli z tego wystarczające profity.
Pozdrawiam Jarek
|
|
| | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Wpływ biznesu na politykę to po prostu łapówki wprost lub cześciej w sposób zakamuflowany np. poprzez prawo do udziału w życiu "elity". To zjawisko nazywa się klientelizm - polecam A.Mączak "Nierówna przyjaźń" >W definicji wolnego rynku rozumiem także to, iż każdy daży do zmaksymalizowania swojego stanu posiadania (także politycy). Politycy są opłacani przez podatników. Stąd ta "maksymalizacja zysków" to wyprowadzanie pieniędzy z budżetu oraz obsadzanie stanowisk w firmach państwowych wg klucza politycznego, a nie kompetencji. Jeżeli to jest wolny rynek, to - tak, mamy w Polsce wolny rynek. >Ja wdrażam takie systemy i przy dobrej ich konstrukcji jest to droga do ujednolicenia wszystkich procesów, ich maksymalnego przyspieszenia i narzucenia bardzo dobrej kontroli odgórnej nad tymi procesami. Co do procesów tak, ale system musi uwzględniać wymogi prawa. Najpierw jest przepis, a potem narzędzie do jego realizacji. >Co do kas fiskalnych w taksówkach to moim zdaniem nie jest to najlepszy przykład, gdyż taksówkarze zawsze kombinowali. Sam wielokrotnie na początku ustalałem cenę za kurs i jechaliśmy przy wyłączonym liczniku. Zawsze "kombinowali" ci, którym nie opłaca się działać legalnie. Znowu wracamy do przepisów i fiskalizmu. >Prawo może być skomplikowane, ale nie powinno to wpływać na jego skomplikowaną implementację w rzeczywistości. Wewnętrzna sprzeczność - prawo powinno tworzyć warunki ramowe dla działalności i być maksymalnie przejrzyste. Inaczej do jego wykonania konieczna jest armia prawników, księgowych i innych ekspertów, co w naturalny sposób podraża koszty. >Uważam, że na wolnym rynku podstawową zasadą powinno być: "nikomu nie ufać, a w ostateczności conajwyżej sobie". Złamanie tej zasady zostanie bezwględnie wykorzystane przez wszystkich, którzy będą mieli z tego wystarczające profity. W takim społeczeństwie, jak nasze - jak najbardziej. I dlatego część przedsiębiorców przenosi działalność za granicę. Wobec powyższego nie wierzę, że u nas kiedykolwiek powstanie prawdziwy wolny rynek i zacznie działać prawdziwa demokracja, której kapitał społecznego zaufania jest niezbędnym elementem. Jeszcze raz wczytując się w poniższe stwierdzenie: >"nikomu nie ufać, a w ostateczności co najwyżej sobie" naprawdę cieszę się, że niewiele mi już czasu zostało na tym łez padole. Pozdrawiam Anna
|
|
| | | |  | | Szczepanik (821 punktów) | >Co do procesów tak, ale system musi uwzględniać wymogi prawa. Najpierw jest przepis, a potem narzędzie do jego realizacji.
I to moim zdaniem jest błąd. Gdyby wraz z wejściem w życie przepisu obowiązywałoby wejście w życiu mechanizmu do jego obsługi durne przepisu nigdy by nie weszły w życie.
>>Co do kas fiskalnych w taksówkach to moim zdaniem nie jest to najlepszy przykład, gdyż taksówkarze zawsze kombinowali. Sam wielokrotnie na początku ustalałem cenę za kurs i jechaliśmy przy wyłączonym liczniku. >Zawsze "kombinowali" ci, którym nie opłaca się działać legalnie. Znowu wracamy do przepisów i fiskalizmu.
Opłacać się zawsze opłacało. Sam prowadzę firmę i liczę wartość oczekiwaną typu zysk i ryzyko i jeśli wychodzi mi, że wyjdę na plusie to także obejdę prawo. Tak działają niemal wszyscy przedsięiorcy. Im większa firma tym mniej opłaca się łamać praw podatkowych (restrykcje są zbyt silne, a potencjalne zyski małe), a na przykład coraz mocniej opłaca się łamać prawo antytrustowe czy pracownicze.
>>Prawo może być skomplikowane, ale nie powinno to wpływać na jego skomplikowaną implementację w rzeczywistości. >Wewnętrzna sprzeczność - prawo powinno tworzyć warunki ramowe dla działalności i być maksymalnie przejrzyste. Inaczej do jego wykonania konieczna jest armia prawników, księgowych i innych ekspertów, co w naturalny sposób podraża koszty.
Nie zgadzam się zupełnie.
Prawo to jak aplikacja do obsługi przedsiębiorstwa. Jest niesamowicie skomplikowana pod względem kodu, ale jako wynik daje działającą aplikację, którą może wykorzystywać nawet średnio rozwinięty orangutan. Istotne jest, aby prawo było jednoznaczne, podane w spsób ścisły, spójne i pełne.
Przy tych warunkach jego komplikacja ma niewielkie znacznie, gdyż takie prawo umożliwia niemal automatyzację procesów.
Istotne jest także, iż z prawem należy dawać narzędzie do jego używania np. nie wiem dlaczego nie ma publikacji na internecie całości kodeksów, a aplikacje do przeglądania i wyszukiwania rozporządzeń są płatne (i to wcale nie mało) !!! W ten sposób część społeczeństwa na starcie jest upośledzana.
>>"nikomu nie ufać, a w ostateczności co najwyżej sobie" >naprawdę cieszę się, że niewiele mi już czasu zostało na tym łez padole.
Tak działa ewolucja - zawsze tak działała. Mówienie, że kiedykolwiek było inaczej jest kłamstwem. Ale zauważ, że nie ma w tym nic złego. Po prostu załóż, że grasz w pokera. Nie możesz założyć, że nikt nie będzie blefował, gdyż poker polega na tym, iż od czasu do czasu należy zablefować (inaczej nikt nigdy by Cię nie sprawdził).
Pozdrawiam Jarek
|
|
| | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Gdyby wraz z wejściem w życie przepisu obowiązywałoby wejście w życiu mechanizmu do jego obsługi durne przepisu nigdy by nie weszły w życie. Tylko wtedy na najprostszą regulację czekalibyśmy kilka lat, w przypadku konieczności nowelizacji - następnych kilka. Zresztą narzędzie służy do obsługi konkretnej rzeczy, po to jest wymyślone. Najpierw wyrosła trawa, potem zrobiono kosę. Nie zastanawiano się przez setki lat, jaką roślinę wyhodować, żeby można było wykorzystać to ostrze na kiju, które ktoś zrobił w przypływie fantazji. >Prawo to jak aplikacja do obsługi przedsiębiorstwa. Jest niesamowicie skomplikowana pod względem kodu, ale jako wynik daje działającą aplikację, którą może wykorzystywać nawet średnio rozwinięty orangutan. Gdyby tak było w istocie nie byłoby problemów ze złym prawem / nadmiarem regulacji itd. >Istotne jest, aby prawo było jednoznaczne, podane w spsób ścisły, spójne i pełne. >Przy tych warunkach jego komplikacja ma niewielkie znacznie, gdyż takie prawo umożliwia niemal automatyzację procesów. Nie wiem, co oznacza "pełne prawo" zwłaszcza w sytuacji przeregulowanego rynku. Z drugim zdaniem się nie zgodzę, ponieważ skomplikowane prawo uniemożliwia jego interpretację, a tym bardziej zastosowanie. >Istotne jest także, iż z prawem należy dawać narzędzie do jego używania np. nie wiem dlaczego nie ma publikacji na internecie całości kodeksów, a aplikacje do przeglądania i wyszukiwania rozporządzeń są płatne (i to wcale nie mało) !!! Takie narzędzia istnieją - nazywają się kancelarie prawne. Dostęp do przepisów jest - są dzienniki ustaw i inne periodyki urzędowe do nabycia, są biblioteki, naprawdę świat powstał na długo przed internetem. Jeżeli ktoś nie potrafi korzystać z biblioteki, to nie zrozumie również treści przepisu. >>>"nikomu nie ufać, a w ostateczności co najwyżej sobie" >Tak działa ewolucja - zawsze tak działała. Mówienie, że kiedykolwiek było inaczej jest kłamstwem. >Ale zauważ, że nie ma w tym nic złego. Po prostu załóż, że grasz w pokera. Nie możesz założyć, że nikt nie będzie blefował, gdyż poker polega na tym, iż od czasu do czasu należy zablefować (inaczej nikt nigdy by Cię nie sprawdził). Rzeczywiście "między nami fajnie jest" - wzrost kontroli pracowników, firm (czy to nie we wstępie do tego wątku była krytyka nadmiaru instytucji kontrolnych?), monitoring gdzie się da, podsłuchy i inne formy inwigilacji obywateli, rzekomo w imię bezpieczeństwa - pokłosie takiego sposobu myślenia. Ja akurat jestem uczciwa i z założenia traktuję ludzi, jakby byli uczciwi. Jeżeli okazuje się inaczej, zawsze wiem o kogo konkretnie chodzi, więc nie stosuję do oceny kondycji moralnej ludzi wielkich żadnych uogólnień. Nie chciałabym okazać się osobą nieprzyjemną (chociaż do przyjemnych bynajmniej nie należę), ale jest takie stare, polskie przysłowie - każdy sądzi według siebie. I dlatego, ilekroć czytam lub słyszę takie dyrdymały jak wyżej wiem, że powinnam unikać kontaktu z osobą.
|
|
|  | 2 na 2 | Ruffo (484 punktów) | Ostrożnie z informatyzacją wszystkiego! Jest to pułapka, w którą wpadamy dobrowolnie, a potem przeklinamy bezduszność wszelkich automatów, które prezentują nam mnogość opcji, za wyjątkiem tej, która jest nam potrzebna. Już w tej chwili, załatwienie czegokolwiek w wielu firmach telefonicznie, to droga przez mękę (wysłuchaj reklamy, potem komunikatu, naciśnij przycisk - wysłuchaj, ... i tak dalej). Mnóstwo rzeczy, które kiedyś załatwiał dla nas urzędnik, teraz załatwiamy sami, tracąc czas i ponosząc koszty - i jeszcze z tego się cieszymy!
|
|
| |  | 1 na 1 | Szczepanik (821 punktów) | > Ostrożnie z informatyzacją wszystkiego! Jest to pułapka, w którą wpadamy dobrowolnie, a potem przeklinamy bezduszność wszelkich automatów, które prezentują nam mnogość opcji, za wyjątkiem tej, która jest nam potrzebna.W życiu nigdy nie przeklinałem bezduszności automatu - co najwyżej głupotę analityków bądź ich przełożonych. > Już w tej chwili, załatwienie czegokolwiek w wielu firmach telefonicznie, to droga przez mękę (wysłuchaj reklamy, potem komunikatu, naciśnij przycisk - wysłuchaj, ... i tak dalej).Ale to jest tylko po to, abyś zrezygnował z telefonu i załatwił sparwę przez intenernet. Takie eleganckie powiedzenie "spi... Pan". > Mnóstwo rzeczy, które kiedyś załatwiał dla nas urzędnik, teraz załatwiamy sami, tracąc czas i ponosząc koszty - i jeszcze z tego się cieszymy!> Osobiście przez internet wykonuję niemal większośc operacji: - korzystam z 3 kont bankowych wyłącznie przez internet, - kontakt z większością firm - klienci, firmy usługowe itd wykonuję w 90% przez przez internet (mail, dedykowane aplikacje itp) traktując telefon jako konieczność, - telefonu używam głównie do poszukiwania klientów (90% abonamentu), - oczywiście jako informatyk pracuję wyłącznie przez internet. A co jeśli muszę załatwić jakąś sprawę w urzędzie. Muszę zapierniczać do urzędu kilka razy - rzadko kiedy na razie się kończy. Jeśli będę miał dostęp do systemu i będę musiał wszystko bez wyjątku zrobić sam, a nawet procedować pismo to w sumie i tak zajmie mi to mniej czasu nie wspominając już o paliwie. Jeszcze, żeby któryś rząd odważył się np. zwolnić połowę urzedników - no co - każdemu wolno pomarzyć  Pozdrawiam Jarek
|
|
 | | farmer (22440 punktów) |
>Duże podmioty nie mają żadnej konkurencji, bo rynek jest przeregulowany. Żeby wejść na rynek, potrzeba zbyt dużego kapitału, by spełnić całe stosy ustawowych wymogów.
Głupio byłoby sądzić że jest dobrze, ale jeszcze w tym roku powstanie kilka firm które z uporem będą dążyć do sukcesu wtedy kiedy reszta do o koła będzie mówić że tu się nie da nic zrobić.
|
|
|  | 1 na 1 | Szczepanik (821 punktów) | >>Duże podmioty nie mają żadnej konkurencji, bo rynek jest przeregulowany. Żeby wejść na rynek, potrzeba zbyt dużego kapitału, by spełnić całe stosy ustawowych wymogów. >Głupio byłoby sądzić że jest dobrze, ale jeszcze w tym roku powstanie kilka firm które z uporem będą dążyć do sukcesu wtedy kiedy reszta do o koła będzie mówić że tu się nie da nic zrobić.
Sam prowadzę firmę i wiem, że podstawa to się nie poddawać, a do porażek podchodzić z uśmiechem. Nie mniej jednak nierównowaga we współpracy pomiędzy dużymi i małymi firmami jest poteżna, a duże firmy dążą do tego, aby była jeszcze większa. Moim zdaniem zakopanie właśnie tej ogromnej przepaści jest podstawą do umożliwienia małym firmom w miarę swobodnego rozwoju.
Pozdrawiam Jarek
|
|
| |  | | homopitek (1536 punktów) | >Moim zdaniem zakopanie właśnie tej ogromnej przepaści jest podstawą do umożliwienia małym firmom w miarę swobodnego rozwoju.
Wydaje mi się, że próbujesz zakopać tę różnicę metodą równania małych firm do dużych. Dlaczego nie odwrotnie?
Nie stosuję emoticonów
|
|
1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Co można zrobić:> ...Ten problem jest znany od dawna. W UK są granty na założenie małej firmy i ulgi podatkowe gdy zyski są bezwzględnie małe.
|
|
 | | Szczepanik (821 punktów) | > > Co można zrobić:> > ...> Ten problem jest znany od dawna. W UK są granty na założenie małej firmy i ulgi podatkowe gdy zyski są bezwzględnie małe.To za mało. Ulgi oczywiście pomagają, ale tu chodzi o permanantny stan nierównowagi, a ulgi nijak nie działają na przywrócenie tej równowagi. Moim zdaniem tu trzeba opracować model, który utrzymuje taką równowagę permanentnie. Pozdrawiam Jarek
|
|
|  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Ulgi oczywiście pomagają, ale tu chodzi o permanentny stan nierównowagi, a ulgi nijak nie działają na przywrócenie tej równowagi. Moim zdaniem tu trzeba opracować model, który utrzymuje taką równowagę permanentnie.
Równowagi w sensie równych możliwości to raczej nigdy nie będzie, bo małe firmy zawsze będą bliższe bankructwa niż duże. Politycy powinni kompensować to ryzyko ułatwiając zakładanie nowych, małych firm. Powinno to się przekładać na upraszczanie przepisów prawnych a nie na ich mnożenie. Niestety, nad biurokracją to nawet politycy nie panują.
Gdyby jednak politykom udało się ułatwić działalność małych firm, to przewaga tych ostatnich nad dużymi firmami powinna polegać na wykorzystaniu luk w rynku na tyle małych, że są one nieopłacalne dla dużych firm, które ponoszą większy ciężar własnej administracji i większych podatków. Przy dobrze ustawionych przepisach prawnych, w gospodarce jest miejsce dla zarówno dużych jak i małych firm, a te ostatnie są sumarycznie ważniejsze niż te pierwsze.
Jeżeli ułatwienia dla małych firm posunąć zbyt daleko, to może się opłacać założenie firmy tylko w celu uzyskania grantów i zebrania pieniędzy od klientów a następnie celowego splajtowania. W UK istnieje takie zjawisko, ale oceniam je jako znacznie mniej szkodliwe społecznie niż trudności w rozpoczęciu małej działalności gospodarczej.
W sumie, to zgadzam się z Tobą, że państwo powinno dbać o małe firmy, bo jest to najlepsza metoda zmniejszenia bezrobocia.
|
|
| Marian (5438 punktów) | > Co można zrobić: A parlamentarzyści powiedzą Ci: „żartujesz? nie możemy pozwolić, żeby ci goście byli naszymi wrogami!”. W tym temacie polecam TEDx-talka Larry'ego Lessiga, Of By 4; skupia się na początku nad wpływem legislacji na nasze odżywianie, w szczególności na epidemii nadwagi wśród dzieci, by pokazać w jaki sposób korporacyjne pieniądze na kampanie wyborcze zaburzają rynek, i przez to, dzieciaki i nas samych. Proponuje rozwiązanie w postaci finansowania kampanii wyborczych wyłącznie z niewielkich dotacji obywateli (ustalając górną granicę na 100$). Oczywiście problem w tym, że parlamentarzyści nie zgodzą się na cokolwiek, co zaszkodzi im samym. Tego typu rzeczy to chyba tylko rewolta jest w stanie zmienić... Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|