Racjonalista - Strona głównaDo treści
Poziom horyzontu.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
26-10-2021 07:47Henryk.K (2246 punktów)Poziom horyzontu.
Kiedy patrzymy z brzegu na morze, to horyzont mamy naprzeciw oczu.
I tak jest zawsze.
Nasze oczy możemy jednak zastąpić niwelatorem.
Czy w takim przypadku dokładnie wypoziomowany niwelator również potwierdzi, iż horyzont zawiera się w poziomie przez niego wyznaczonym?
Zakładam, że widoczność jest bardzo dobra a wysokość brzegu nad poziomem morza niezbyt duża.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ebvalaim (2787 punktów)
>Czy w takim przypadku dokładnie wypoziomowany niwelator również potwierdzi, iż horyzont zawiera się
>w poziomie przez niego wyznaczonym?
Nie. Niwelator albo teodolit już bardzo wyraźnie pokazują, że horyzont jest poniżej poziomu. Osobiście patrzyłem na horyzont morski przez teodolit z wysokości ok. 80 m n.p.m. Opad horyzontu wyniósł niecałe 16 minut łuku (dokładniej 15'52").
29-10-2021 21:12 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Czy w takim przypadku dokładnie wypoziomowany niwelator również potwierdzi, iż horyzont zawiera się
>>w poziomie przez niego wyznaczonym?
>Nie. Niwelator albo teodolit już bardzo wyraźnie pokazują, że horyzont jest poniżej poziomu. Osobiście patrzyłem na horyzont morski przez teodolit z wysokości ok. 80 m n.p.m. Opad horyzontu wyniósł niecałe 16 minut łuku (dokładniej 15'52").

Niestety popełnił Pan błąd.
Niwelator albo teodolit w Pańskim przypadku wcale nie pokazał horyzontu prawdziwego, lecz jedynie miejsce, które wynikało z widoczności.
Przejrzystość powietrza nad morzem nie jest doskonała.
Nie wiem o jakim miesiącu przeprowadzał Pan tą obserwację?
Z obliczeń wynika, iż kąt horyzontu prawdziwego powinien być odchylony od horyzontu astronomicznego o około 17'13".
Proszę jeszcze raz spróbować, najlepiej w maju oraz z poziomu plaży oraz wysokiego brzegu, tak około 25 metrów.
Proszę także nie zwracać uwagi na mewę wołającą z wysokiego brzegu.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
30-10-2021 02:10 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
> Niestety popełnił Pan błąd.
>Niwelator albo teodolit w Pańskim przypadku wcale nie pokazał horyzontu prawdziwego, lecz jedynie miejsce, które wynikało z widoczności.
Tutaj to Pan popełnił błąd. Założył Pan, błędnie, że widoczność była niewystarczająca. Tak się jednak akurat składa, że specjalnie wybrałem dzień, w którym była bardzo dobra (oceniając na oko po Mierzei Wiślanej, przynajmniej 50 km). Nie ma tu w ogóle mowy, że to miejsce mogło wynikać z widoczności - był bardzo wyraźny i ostry styk wody z niebem.

Tak to wyglądało (to jest zdjęcie z dokładnie tej obserwacji): i.imgur.com/Xp559bW.jpg

Proszę też zwrócić uwagę na te krótkie poziome kreski nad i pod horyzontem. To tzw. kreski dalmiercze. Służą one do pomiaru odległości i zazwyczaj wyznaczają kąt 5 miliradianów, tj. ok. 17 minut łuku (i tak też było w tym konkretnym modelu teodolitu). Co oznacza, że górna kreska jest mniej więcej 17' nad horyzontem, czyli mniej więcej tam, gdzie był kierunek poziomy. Coś mi się nie wydaje, żeby tam był "prawdziwy horyzont", tym bardziej, że ta kreska jest na tle chmury...

>Nie wiem o jakim miesiącu przeprowadzał Pan tą obserwację?
3 kwietnia tego roku. Z Sopotu, ze Wzgórza Strzeleckiego.

>Z obliczeń wynika, iż kąt horyzontu prawdziwego powinien być odchylony od horyzontu astronomicznego o około 17'13".
Tylko jeśli pominąć refrakcję, ale refrakcja jest zawsze obecna. Przewidywanie z refrakcją to 15'41".
30-10-2021 08:29 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>> Niestety popełnił Pan błąd.
>>Niwelator albo teodolit w Pańskim przypadku wcale nie pokazał horyzontu prawdziwego, lecz jedynie miejsce, które wynikało z widoczności.
>Tutaj to Pan popełnił błąd. Założył Pan, błędnie, że widoczność była niewystarczająca. Tak się jednak akurat składa, że specjalnie wybrałem dzień, w którym była bardzo dobra (oceniając na oko po Mierzei Wiślanej, przynajmniej 50 km). Nie ma tu w ogóle mowy, że to miejsce mogło wynikać z widoczności - był bardzo wyraźny i ostry styk wody z niebem.
>Tak to wyglądało (to jest zdjęcie z dokładnie tej obserwacji): i.imgur.com/Xp559bW.jpg
>Proszę też zwrócić uwagę na te krótkie poziome kreski nad i pod horyzontem. To tzw. kreski dalmiercze. Służą one do pomiaru odległości i zazwyczaj wyznaczają kąt 5 miliradianów, tj. ok. 17 minut łuku (i tak też było w tym konkretnym modelu teodolitu). Co oznacza, że górna kreska jest mniej więcej 17' nad horyzontem, czyli mniej więcej tam, gdzie był kierunek poziomy. Coś mi się nie wydaje, żeby tam był "prawdziwy horyzont", tym bardziej, że ta kreska jest na tle chmury...
>>Nie wiem o jakim miesiącu przeprowadzał Pan tą obserwację?
>3 kwietnia tego roku. Z Sopotu, ze Wzgórza Strzeleckiego.
>>Z obliczeń wynika, iż kąt horyzontu prawdziwego powinien być odchylony od horyzontu astronomicznego o około 17'13".
>Tylko jeśli pominąć refrakcję, ale refrakcja jest zawsze obecna. Przewidywanie z refrakcją to 15'41".
>

Kwiecień jest też bardzo dobrym miesiącem ze względu na widzialność nad morzem.
Prawdopodobnie pomiar również Pan wykonał poprawnie.
Nie znam się na pomiarach geodetycznych więc nie mi roztrzygać.
Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
W takim przypadku co 40 metrów musielibyśmy stawiać słupy na których można by ustawić niwelator.
Kolejny słup mógłby być niższy od poprzedniego o wysokość łaty mierniczej.
W miarę przybliżania się do pierwotnego horyzontu, ten który widzimy oddalałby się od niego.
W ten sposób moglibyśmy jedynie potwierdzić kulistość Ziemi.
Po wykonaniu kilkuset tysięcy niwelacji powrócilibyśmy do punktu początkowego.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
01-11-2021 18:36 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
>Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
>Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
>Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
I tak, i nie.
Faktycznie dokładność pomiaru niwelatorem jest ograniczona. Ale chodzi o pomiar różnicy wysokości! I ograniczenie odległości wynika z tego, że na większych odległościach wpływ krzywizny i refrakcji zniekształca wynik.
Ale nie ma żadnego ograniczenia na sprawdzanie niwelatorem, co widać w kierunku poziomym. Tak samo nie ma ograniczenia odległości na pomiar kątów teodolitem. Więc odległość do horyzontu nie ma tu żadnego znaczenia.
Horyzont opada, i to dokładnie o tyle, ile się można spodziewać na Ziemi o promieniu tych ok. 6371 km.
01-11-2021 20:52 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
>>Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
>>Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
>>Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
>I tak, i nie.
>Faktycznie dokładność pomiaru niwelatorem jest ograniczona. Ale chodzi o pomiar różnicy wysokości! I ograniczenie odległości wynika z tego, że na większych odległościach wpływ krzywizny i refrakcji zniekształca wynik.
>Ale nie ma żadnego ograniczenia na sprawdzanie niwelatorem, co widać w kierunku poziomym. Tak samo nie ma ograniczenia odległości na pomiar kątów teodolitem. Więc odległość do horyzontu nie ma tu żadnego znaczenia.
>Horyzont opada, i to dokładnie o tyle, ile się można spodziewać na Ziemi o promieniu tych ok. 6371 km.
>

Skoro zadawalającą dokładność pomiaru uzyskujemy na odległości 20 metrów, to coś dziwnego musi dziać się ze światłem.
W przypadku kiedy promień świetlny rozchodziłby się idealnie wzdłuż linii prostej, to ograniczenie wynikałoby jedynie z dokładności odczytu na łacie mierniczej.
Wystarczyłoby zastosować większą lunetę i można by przykładowo mierzyć na kilkaset metrów.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
02-11-2021 10:21 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
> Skoro zadawalającą dokładność pomiaru uzyskujemy na odległości 20 metrów, to coś dziwnego musi dziać się ze światłem.
Nic dziwnego, zwykła refrakcja atmosferyczna. Ale nie ona jest tu najistotniejsza - wpływ krzywizny Ziemi jest kilka razy większy.
03-11-2021 08:32 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>> Skoro zadawalającą dokładność pomiaru uzyskujemy na odległości 20 metrów, to coś dziwnego musi dziać się ze światłem.
>Nic dziwnego, zwykła refrakcja atmosferyczna. Ale nie ona jest tu najistotniejsza - wpływ krzywizny Ziemi jest kilka razy większy.
>

Z tą krzywizną Ziemi to chyba przesada.
Pobawiłem się co nieco w obliczenia i wyszły mi niewielkie wartości.
Dla 20 i 100 metrów to kalkulator posiadał za małą dokładność.
Wykazywał zero różnicy.
Dla 500 m różnica wynosiła 2 cm.
Dla 1000 m różnica wynosiła 7,85 cm.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
02-11-2021 00:19 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
>>Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
>>Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
>>Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
>I tak, i nie.
>Faktycznie dokładność pomiaru niwelatorem jest ograniczona. Ale chodzi o pomiar różnicy wysokości! I ograniczenie odległości wynika z tego, że na większych odległościach wpływ krzywizny i refrakcji zniekształca wynik.
>Ale nie ma żadnego ograniczenia na sprawdzanie niwelatorem, co widać w kierunku poziomym. Tak samo nie ma ograniczenia odległości na pomiar kątów teodolitem. Więc odległość do horyzontu nie ma tu żadnego znaczenia.
>Horyzont opada, i to dokładnie o tyle, ile się można spodziewać na Ziemi o promieniu tych ok. 6371 km.

Wszystko to tylko jest brakiem wiedzy do czego służy niwelator i jak jest zbudowany oraz WYOBRAŻNI. Tak to zawsze się zdarzy jak szybciej się pisze, a potem myśli. A zdałoby taki szokujący fizyk z niego. Ja pracowałem na niwelatorze i teodolicie nawet, a nawet wiem co to węgielnica i wiem do czego służy, choć nie mam uprawnień geodety, ale pracowałem na budowach i mam uprawnienia budowlane, więc byłem zaskoczony co Henryk K. wypisuje.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
>>>Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
>>>Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
>>>Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
>>I tak, i nie.
>>Faktycznie dokładność pomiaru niwelatorem jest ograniczona. Ale chodzi o pomiar różnicy wysokości! I ograniczenie odległości wynika z tego, że na większych odległościach wpływ krzywizny i refrakcji zniekształca wynik.
>>Ale nie ma żadnego ograniczenia na sprawdzanie niwelatorem, co widać w kierunku poziomym. Tak samo nie ma ograniczenia odległości na pomiar kątów teodolitem. Więc odległość do horyzontu nie ma tu żadnego znaczenia.
>>Horyzont opada, i to dokładnie o tyle, ile się można spodziewać na Ziemi o promieniu tych ok. 6371 km.

Przy obserwacji horyzontu położonego w dalszej odległości nigdy nie możemy mieć pewności, czy widzimy go w prawdziwej odległości, czy też skróconej.
Na to pytanie niwelator nam nie odpowie. On wskazuje to co my widzimy.
Podobnie od łaty mierniczej odbija się światło biegnące w kierunku okularu niwelatora.
Skoro 20 metrów może jedynie przebiec światło żeby zachować poprawność obserwacji, to jak może być ona zachowana, jeśli światło ma się odbić od horyzontu odległego o kilkadziesiąt kilometrów i dotrzeć do okulara niwelatora?



>>Wszystko to tylko jest brakiem wiedzy do czego służy niwelator i jak jest zbudowany oraz WYOBRAŻNI. Tak to zawsze się zdarzy jak szybciej się pisze, a potem myśli. A zdałoby taki szokujący fizyk z niego. Ja pracowałem na niwelatorze i teodolicie nawet, a nawet wiem co to węgielnica i wiem do czego służy, choć nie mam uprawnień geodety, ale pracowałem na budowach i mam uprawnienia budowlane, więc byłem zaskoczony co Henryk K. wypisuje.>

Pracował Pan na obu przyrządach, ale zapewne nawet tego nie wie, iż miał do czynienia co najwyżej z horyzontem topograficznym.
Mógł on być odległy nawet o kilkadziesiąt metrów od Pana.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
03-11-2021 08:18 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Dopiero dzisiaj zrozumiałem, iż za pomocą nawet najdokładniejszego niwelatora nie jesteśmy w stanie dokonać takiego pomiaru.
>>>>Przy pomocy niwelatora optycznego możemy dokładnie zmierzyć jedynie na odległości około 20 metrów.
>>>>Przy podwójnej niwelacji daje to 40 metrów.
>>>>Odległość horyzontu na wysokości 80 metrów wynosi prawie 32000 metrów.
>>>I tak, i nie.
>>>Faktycznie dokładność pomiaru niwelatorem jest ograniczona. Ale chodzi o pomiar różnicy wysokości! I ograniczenie odległości wynika z tego, że na większych odległościach wpływ krzywizny i refrakcji zniekształca wynik.
>>>Ale nie ma żadnego ograniczenia na sprawdzanie niwelatorem, co widać w kierunku poziomym. Tak samo nie ma ograniczenia odległości na pomiar kątów teodolitem. Więc odległość do horyzontu nie ma tu żadnego znaczenia.
>>>Horyzont opada, i to dokładnie o tyle, ile się można spodziewać na Ziemi o promieniu tych ok. 6371 km.
>Przy obserwacji horyzontu położonego w dalszej odległości nigdy nie możemy mieć pewności, czy widzimy go w prawdziwej odległości, czy też skróconej.
>Na to pytanie niwelator nam nie odpowie. On wskazuje to co my widzimy.
>Podobnie od łaty mierniczej odbija się światło biegnące w kierunku okularu niwelatora.
>Skoro 20 metrów może jedynie przebiec światło żeby zachować poprawność obserwacji, to jak może być ona zachowana, jeśli światło ma się odbić od horyzontu odległego o kilkadziesiąt kilometrów i dotrzeć do okulara niwelatora?
>>>Wszystko to tylko jest brakiem wiedzy do czego służy niwelator i jak jest zbudowany oraz WYOBRAŻNI. Tak to zawsze się zdarzy jak szybciej się pisze, a potem myśli. A zdałoby taki szokujący fizyk z niego. Ja pracowałem na niwelatorze i teodolicie nawet, a nawet wiem co to węgielnica i wiem do czego służy, choć nie mam uprawnień geodety, ale pracowałem na budowach i mam uprawnienia budowlane, więc byłem zaskoczony co Henryk K. wypisuje.> Pracował Pan na obu przyrządach, ale zapewne nawet tego nie wie, iż miał do czynienia co najwyżej z horyzontem topograficznym.
>Mógł on być odległy nawet o kilkadziesiąt metrów od Pana.

Czy widziałeś geodetów wytyczających trasę przyszłej drogi? Czy oni wytyczają drogę "Od horyzontu do horyzontu"? Człowieku znów szukasz co by tu podważyć? Napisałem, że posługiwałem się niwelatorem gdy miałem zakotwić stopy betonowe pod posadowienie kratowych słupów wysokiego napięcia (konkretnie 110 kV). Robiłem to by sprawdzić murarzy, a oni posługiwali się długimi "wasserwagami" (poziomicami) i sprawdzali się sami wiesz jak? Jak starożytni. Wąż z wodą i nabitymi końcówkami i nanizanymi na te rurki gumki damskie do włosów, (rurki) szklane. Wątpię czy wiesz jak to działa. Poza tym również wytyczałem (w ramach zakładu z murarzami właśnie) fundamenty korzystając tylko ze sznurka i metrówki szpulowej. Nic więcej. Wszystkich pięciu stało nade mną i tylko patrzyli. Nabrali respektu wtedy dla elektryków. A skoroś taki już "podważacz" wszystkiego co się da, to wiesz, że przeciwległe zewnętrzne ściany budynków nie są w stosunku do siebie równoległe? Tak że powierzchnia użyteczna mieszkania na 6-tym piętrze jest nieco większa (w mm2) jak identycznego mieszkania na parterze? Po dokładnych pomiarach przyrządem "laserowym"? Widziałeś techniczne projekty budowlane? Wszystkie wymiary są podawane w cm. Dlaczego jak sądzisz dociekliwy "podważaczu"? Mechanicy wymiar podają w mm i pochodnych mniejszych. Dla ułatwienia dodam tylko, że to wynika z praw statyki. Nie będę się pytał dlaczego, bo będziesz błądził i narobisz sobie wstydu. Tak tak. Elektryka jak widzisz też uczono statyki i rozkładu obciążeń konstrukcji kratowych, bo słupy energetyczne musiały przenosić nie tylko wielkie moce elektryczne, ale i ciężary przewodów i izolatorów i także napory wiatrów oraz ciężar szadzi czyli zamarzniętej wody i szronu uwieszonej na przewodach.. Bardzo lubiłem ten przedmiot, gdy mnie uczono jeszcze. Dodam jeszcze, bo pewnie nie czytasz, że i tak geodeta przyszedł tylko sprawdzić. Ja nie miałem uprawnień geodezyjnych. Ale zawsze było ok. Już to winno Tobie dać do zrozumienia jak ważny jest pion (zwłaszcza po jednym głębszym za dużo) i poziom. Tak więc nie filozofuj nad już odkrytymi metodami pomiarowymi i tylko trzymaj pozom w wypowiedziach i nie podważaj spraw oczywistych i zrozumiałych.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
<< A skoroś taki już "podważacz" wszystkiego co się da, to wiesz, że przeciwległe zewnętrzne ściany budynków nie są w stosunku do siebie równoległe? Tak że powierzchnia użyteczna mieszkania na 6-tym piętrze jest nieco większa (w mm2) jak identycznego mieszkania na parterze? Po dokładnych pomiarach przyrządem "laserowym"? Widziałeś techniczne projekty budowlane? Wszystkie wymiary są podawane w cm. Dlaczego jak sądzisz dociekliwy "podważaczu"? Mechanicy wymiar podają w mm i pochodnych mniejszych. Dla ułatwienia dodam tylko, że to wynika z praw statyki. Nie będę się pytał dlaczego, bo będziesz błądził i narobisz sobie wstydu. Tak tak. Elektryka jak widzisz też uczono statyki i rozkładu obciążeń konstrukcji kratowych, bo słupy energetyczne musiały przenosić nie tylko wielkie moce elektryczne, ale i ciężary przewodów i izolatorów i także napory wiatrów oraz ciężar szadzi czyli zamarzniętej wody i szronu uwieszonej na przewodach.. Bardzo lubiłem ten przedmiot, gdy mnie uczono jeszcze. Dodam jeszcze, bo pewnie nie czytasz, że i tak geodeta przyszedł tylko sprawdzić. Ja nie miałem uprawnień geodezyjnych. Ale zawsze było ok. Już to winno Tobie dać do zrozumienia jak ważny jest pion (zwłaszcza po jednym głębszym za dużo) i poziom. Tak więc nie filozofuj nad już odkrytymi metodami pomiarowymi i tylko trzymaj pozom w wypowiedziach i nie podważaj spraw oczywistych i zrozumiałych.<

Każda profesja posiada swoją wiedzę i umiejętności.
Temat nie dotyczy stawiania słupów energetycznych oraz budowy domów.
Jest nim horyzont nad morzem, które również posiada swoje prawa oraz tajemnice.
A to ,że coś tam kwestionuję nie jest żadną obrazą majestatu.
Czy ja Panu tego zabraniam?




Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
alsor (3283 punktów)
>Kiedy patrzymy z brzegu na morze, to horyzont mamy naprzeciw oczu.
>I tak jest zawsze.
>Nasze oczy możemy jednak zastąpić niwelatorem.
>Czy w takim przypadku dokładnie wypoziomowany niwelator również potwierdzi, iż horyzont zawiera się
>w poziomie przez niego wyznaczonym?
>Zakładam, że widoczność jest bardzo dobra a wysokość brzegu nad poziomem morza niezbyt duża.

Samo pojęcie poziomu jest tu mylące.

Poziom rozumimy jako płaszczyznę, czyli to dotyczy niewielkich obszarów jedynie - kilkaset metrów.

Generalnie poziom nie istnieje, bo Ziemia jest kulą.

Horyzont na morzu widać tam, gdzie kula nam zasłania... zatem patrząc z poziomu będzie on.. tuż obok - na styk.

Dopiero z wysokości widać dalej, no a wtedy ten horyzont jest niżej od tego co nasz poziom reprezentuje.
Henryk.K (2246 punktów)

>Samo pojęcie poziomu jest tu mylące.
>Poziom rozumimy jako płaszczyznę, czyli to dotyczy niewielkich obszarów jedynie - kilkaset metrów.
>Generalnie poziom nie istnieje, bo Ziemia jest kulą.
>Horyzont na morzu widać tam, gdzie kula nam zasłania... zatem patrząc z poziomu będzie on.. tuż obok - na styk.
>Dopiero z wysokości widać dalej, no a wtedy ten horyzont jest niżej od tego co nasz poziom reprezentuje.
>

Poziom jest prostopadły do pionu. Pion wyznacza grawitacja.
Poziom wyobraża płaszczyznę prostopadłą do pionu.
Jest ona nieskończona.
Wyznacza ona horyzont astronomiczny.
Ziemia jest kulą, dlatego widzimy tylko te obiekty, która leżą na i powyżej płaszczyzny przechodzącej prze nasze oko oraz stycznej do powierzchni Ziemi.
Płaszczyzna ta jest z powodu kulistości planety odchylona od horyzontu astronomicznego o określony kąt. Wartość tego kąta jest zależna jedynie od wysokość na jakiej znajduje się obserwator nad powierzchnią Ziemi.
Opisałem powyżej zależności czysto geometryczne.
Faktyczna widoczność horyzontu zależy również od warunków atmosferycznych panujących na morzu.
Para wodna zawarta w powietrzu zmniejsza widoczność horyzontu.
W skrajnych warunkach, podczas całkowitego zamglenia, horyzont zanika zupełnie.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
02-11-2021 00:52 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Samo pojęcie poziomu jest tu mylące.
>>Poziom rozumimy jako płaszczyznę, czyli to dotyczy niewielkich obszarów jedynie - kilkaset metrów.
>>Generalnie poziom nie istnieje, bo Ziemia jest kulą.
>>Horyzont na morzu widać tam, gdzie kula nam zasłania... zatem patrząc z poziomu będzie on.. tuż obok - na styk.
>>Dopiero z wysokości widać dalej, no a wtedy ten horyzont jest niżej od tego co nasz poziom reprezentuje.
>>
> Poziom jest prostopadły do pionu. Pion wyznacza grawitacja.
>Poziom wyobraża płaszczyznę prostopadłą do pionu.
>Jest ona nieskończona.
>Wyznacza ona horyzont astronomiczny.

Nie ma horyzontu astronomicznego. Pojęcie horyzontu to linia, okrąg powstały w wyniku przecięcia sfery niebieskiej na dwie części, wyznaczający granicę między przestrzenią widoczną dla obserwacji a zasłoniętą przez krzywiznę Ziemi (co jest równocześnie dowodem na nie istnienie pojęcia niebocentryzmu). Płaszczyzna horyzontu jest zawsze prostopadła do lokalnej osi pionu. A tak naprawdę linia to złudzenie optyczne. Więc nie ma także horyzontu astronomicznego (bo kolokwialnie mówiąc musiałbyś wyjaśnić gdzie ta linia która jest optycznym złudzeniem i co dzieli).

>Ziemia jest kulą, dlatego widzimy tylko te obiekty, która leżą na i powyżej płaszczyzny przechodzącej prze nasze oko oraz stycznej do powierzchni Ziemi.
>Płaszczyzna ta jest z powodu kulistości planety odchylona od horyzontu astronomicznego o określony kąt. Wartość tego kąta jest zależna jedynie od wysokość na jakiej znajduje się obserwator nad powierzchnią Ziemi.

Nie masz prawa stosować pojęcia horyzontu astronomicznego bo go nie ma.

>Opisałem powyżej zależności czysto geometryczne.

I to ma jedynie sens.

>Faktyczna widoczność horyzontu zależy również od warunków atmosferycznych panujących na morzu.

Zamglenia wynikające z warunków atmosferycznych na morzu, nie zmieniają wysokości obserwacyjnej horyzontu. Obraz pozorny linii horyzontu jest tylko mniej widoczny, ale z tej samej wysokości obserwacji przy dobrej widoczności (pogodzie) nie ulega zmianie.

>Para wodna zawarta w powietrzu zmniejsza widoczność horyzontu.
>W skrajnych warunkach, podczas całkowitego zamglenia, horyzont zanika zupełnie.

Przecież o tym piszę powyżej.

>
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"


No i co znów podważyłeś?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Samo pojęcie poziomu jest tu mylące.
>>>Poziom rozumimy jako płaszczyznę, czyli to dotyczy niewielkich obszarów jedynie - kilkaset metrów.
>>>Generalnie poziom nie istnieje, bo Ziemia jest kulą.
>>>Horyzont na morzu widać tam, gdzie kula nam zasłania... zatem patrząc z poziomu będzie on.. tuż obok - na styk.

>>Nie ma horyzontu astronomicznego. Pojęcie horyzontu to linia, okrąg powstały w wyniku przecięcia sfery niebieskiej na dwie części, wyznaczający granicę między przestrzenią widoczną dla obserwacji a zasłoniętą przez krzywiznę Ziemi (co jest równocześnie dowodem na nie istnienie pojęcia niebocentryzmu). Płaszczyzna horyzontu jest zawsze prostopadła do lokalnej osi pionu. A tak naprawdę linia to złudzenie optyczne. Więc nie ma także horyzontu astronomicznego (bo kolokwialnie mówiąc musiałbyś wyjaśnić gdzie ta linia która jest optycznym złudzeniem i co dzieli).
>>Ziemia jest kulą, dlatego widzimy tylko te obiekty, która leżą na i powyżej płaszczyzny przechodzącej prze nasze oko oraz stycznej do powierzchni Ziemi.
>>Płaszczyzna ta jest z powodu kulistości planety odchylona od horyzontu astronomicznego o określony kąt. Wartość tego kąta jest zależna jedynie od wysokość na jakiej znajduje się obserwator nad powierzchnią Ziemi.
>Nie masz prawa stosować pojęcia horyzontu astronomicznego bo go nie ma.

Istnieje w astronomii pojęcie horyzontu astronomicznego.
Nie wiem po co, lecz istnieje.

>>Faktyczna widoczność horyzontu zależy również od warunków atmosferycznych panujących na morzu.
>Zamglenia wynikające z warunków atmosferycznych na morzu, nie zmieniają wysokości obserwacyjnej horyzontu. Obraz pozorny linii horyzontu jest tylko mniej widoczny, ale z tej samej wysokości obserwacji przy dobrej widoczności (pogodzie) nie ulega zmianie.>

Ale obserwowany przy gorszej pogodzie jest widziany znacznie bliżej, niż przy dobrej pogodzie.

>>Para wodna zawarta w powietrzu zmniejsza widoczność horyzontu.
>>W skrajnych warunkach, podczas całkowitego zamglenia, horyzont zanika zupełnie.
>Przecież o tym piszę powyżej.>

Nie nadążam za Panem.


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
03-11-2021 08:42 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Samo pojęcie poziomu jest tu mylące.
>>>>Poziom rozumimy jako płaszczyznę, czyli to dotyczy niewielkich obszarów jedynie - kilkaset metrów.
>>>>Generalnie poziom nie istnieje, bo Ziemia jest kulą.
>>>>Horyzont na morzu widać tam, gdzie kula nam zasłania... zatem patrząc z poziomu będzie on.. tuż obok - na styk.
>>>Nie ma horyzontu astronomicznego. Pojęcie horyzontu to linia, okrąg powstały w wyniku przecięcia sfery niebieskiej na dwie części, wyznaczający granicę między przestrzenią widoczną dla obserwacji a zasłoniętą przez krzywiznę Ziemi (co jest równocześnie dowodem na nie istnienie pojęcia niebocentryzmu). Płaszczyzna horyzontu jest zawsze prostopadła do lokalnej osi pionu. A tak naprawdę linia to złudzenie optyczne. Więc nie ma także horyzontu astronomicznego (bo kolokwialnie mówiąc musiałbyś wyjaśnić gdzie ta linia która jest optycznym złudzeniem i co dzieli).
>>>Ziemia jest kulą, dlatego widzimy tylko te obiekty, która leżą na i powyżej płaszczyzny przechodzącej prze nasze oko oraz stycznej do powierzchni Ziemi.
>>>Płaszczyzna ta jest z powodu kulistości planety odchylona od horyzontu astronomicznego o określony kąt. Wartość tego kąta jest zależna jedynie od wysokość na jakiej znajduje się obserwator nad powierzchnią Ziemi.
>>Nie masz prawa stosować pojęcia horyzontu astronomicznego bo go nie ma.Istnieje w astronomii pojęcie horyzontu astronomicznego.
>Nie wiem po co, lecz istnieje.
>>>Faktyczna widoczność horyzontu zależy również od warunków atmosferycznych panujących na morzu.
>>Zamglenia wynikające z warunków atmosferycznych na morzu, nie zmieniają wysokości obserwacyjnej horyzontu. Obraz pozorny linii horyzontu jest tylko mniej widoczny, ale z tej samej wysokości obserwacji przy dobrej widoczności (pogodzie) nie ulega zmianie.

>Ale obserwowany przy gorszej pogodzie jest widziany znacznie bliżej, niż przy dobrej pogodzie.

Nie ma takiej przyczyny.

>>>Para wodna zawarta w powietrzu zmniejsza widoczność horyzontu.
>>>W skrajnych warunkach, podczas całkowitego zamglenia, horyzont zanika zupełnie.
>>Przecież o tym piszę powyżej.

> Nie nadążam za Panem.

Nie dziwię się. To jest zbyt proste by zrozumieć.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365