Racjonalista - Strona głównaDo treści
męski zwis

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
19-12-2022 09:04okragly (21676 punktów)męski zwis
Ocena 2 na 2
zwis męski, podłużny kawałek materiału, służący uciskaniu gardła i regulowaniu zmniejszenia wydajności dróg oddechowych, noszony do garnituru przez ważniaków (od niedotlenienia mają głupawkę)

w latach 70. jego handlową nazwą był zwis męski, trwała kampania na rzecz czystości języka polskiego, co polegało na wymyślaniu polskich odpowiedników wyrazów pochodzenia obcego.

dzisiaj mamy Dzień bez zwisu, jest w większości przypadków obowiązkowym elementem męskiego ubioru, dzisiaj pracownicy odstępują od tej reguły

racjonalnie, po co nam zwisy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DyktaFon (9281 punktów)
>zwis męski, podłużny kawałek materiału, służący uciskaniu gardła i regulowaniu zmniejszenia
>wydajności dróg oddechowych, noszony do garnituru przez ważniaków (od niedotlenienia mają głupawkę)
> w latach 70. jego handlową nazwą był zwis męski, trwała kampania na rzecz czystości języka
>polskiego, co polegało na wymyślaniu polskich odpowiedników wyrazów pochodzenia obcego.
>dzisiaj mamy Dzień bez zwisu, jest w większości przypadków obowiązkowym elementem męskiego ubioru,
>dzisiaj pracownicy odstępują od tej reguły
>racjonalnie, po co nam zwisy?
>

Dziś za to mamy przegięcie w drugą stronę: niektóre zdania niby po polsku nie są zrozumiałe dla przeciętnej osoby nie znającej j. angielskiego. Widocznie język polski jest tak ubogi, że nie da się nim posługiwać.
Choć to może i lepiej, nie będziemy mieli problemu z uczeniem się chińskiego za jakiś czas...
19-12-2022 15:52 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Dziś za to mamy przegięcie w drugą stronę: niektóre zdania niby po polsku nie są zrozumiałe dla przeciętnej osoby nie znającej j. angielskiego. Widocznie język polski jest tak ubogi, że nie da się nim posługiwać.

I te nazwy butików, barów, restauracji i innych przybytków, które mimo że znajdują się w Polsce, noszą szumne anglojęzyczne nazwy. Żeby niby podnieść prestiż przybytku?
19-12-2022 16:19 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>I te nazwy butików, barów, restauracji i innych przybytków, które mimo że znajdują się w Polsce, noszą szumne anglojęzyczne nazwy. Żeby niby podnieść prestiż przybytku?
szampan, marynata, beza, menu, frykas, makijaż, balejaż, perfumy, biżuteria, baleriny, tiul, żorżeta, szarlotka, majonez, gofr, abażur...
Większość słów francuskich uległy tak silnemu spolszczeniu, że zapisuje się je zgodnie z polskimi zasadami pisowni i wymowy. Ale są też wyjątki - déjà vu, faux pas, à propos, va banque, vis-à-vis
Jeszcze przed II W.Ś. wśród ludzi wykształconych popularna była także literatura w języku francuskim. Jej znajomość oznaczała przynależność do "wyższych sfer".
19-12-2022 16:36 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>szampan, marynata, beza, menu, frykas, makijaż, balejaż, perfumy, biżuteria, baleriny, tiul, żorżeta, szarlotka, majonez, gofr, abażur...
>Większość słów francuskich uległy tak silnemu spolszczeniu, że zapisuje się je zgodnie z polskimi zasadami pisowni i wymowy. Ale są też wyjątki - déjà vu, faux pas, à propos, va banque, vis-à-vis

Ja nie mówię o zapożyczeniach z języków obcych w polszczyźnie. Tych jest i sporo z niemieckiego. Chodzi mi o to, dlaczego ktoś obecnie nazywa restaurację np Blue Lagoon, skoro może ją nazwać Błękitna Laguna?

>Jeszcze przed II W.Ś. wśród ludzi wykształconych popularna była także literatura w języku francuskim. Jej znajomość oznaczała przynależność do "wyższych sfer".

To o czym mówisz jak dla mnie jest przejawem snobizmu w realiach II RP. Choć uważam, że powinno się znać języki obce, ale dla samego siebie a nie pod publikę, lub po to by komuś zaimponować.
19-12-2022 17:32 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>Jeszcze przed II W.Ś. wśród ludzi wykształconych popularna była także literatura w języku francuskim. Jej znajomość oznaczała przynależność do "wyższych sfer".
>To o czym mówisz jak dla mnie jest przejawem snobizmu w realiach II RP. Choć uważam, że powinno się znać języki obce, ale dla samego siebie a nie pod publikę, lub po to by komuś zaimponować.

Myślisz, że chodziło i chodzi zawsze tylko o to? Możemy udawać, że my innych nauczyliśmy jeść, ale czy z tego jakąś korzyść wyciągniemy, czy przez to wiedzy i umiejętności nam przybędzie? Nie, poprostu co najwyżej będziemy popadać w jeszcze większą frustrację.

>Jej znajomość oznaczała przynależność do "wyższych sfer".
Zamierzałem dać Ci do zrozumienia, że nic w tym względzie się nie zmieniło Nic nie stoi na przeszkodzie byś dzisiaj i ty należał do tych sfer. Siedzisz nad smartfonem/telefonem który ma screen-to-body ratio 90%/ stosunek ekranu do obudowy i przyjmujesz to naturalnie. Nazwy które wymieniasz znajdziesz na ulicach wielu europejskich miast. U nas przeszkadzają(?), ale juz poza granicami te same nazwy niejednokrotnie ratują życie.
A wracając do II RP: takie były realia. Większość powieści poczytnych autorów było wydawanych w języku francuskim.
Dużą część swojego życia spędziłem nad książkami. Dzisiaj bez problemu kupisz Diunę, Władce Pierścieni etc. Za komuny tego typu tytuły jeżeli się ukazywały to co najwyżej spod lady mogłeś dostać nową, ewentualnie w antykwariacie. Dziwne? dzisiaj tak. Za komuny tylko kto znał języki był na bieżąco.
Za komuny uczono oficjalnie jedynie rosyjskiego i tak dzisiaj moje pokolenie, ale też dużo młodsi, ani b, ani me, ani kukuryku nawet po rusku. Jeżeli się "chwalę" jako taką znajomością francuskiego, to tylko by przekazać coś co jest interesującego w połączeniu z tym krajem/językiem.
19-12-2022 18:22 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Dużą część swojego życia spędziłem nad książkami. Dzisiaj bez problemu kupisz Diunę, Władce Pierścieni etc. Za komuny tego typu tytuły jeżeli się ukazywały to co najwyżej spod lady mogłeś dostać nową, ewentualnie w antykwariacie. Dziwne? dzisiaj tak. Za komuny tylko kto znał języki był na bieżąco.
>Za komuny uczono oficjalnie jedynie rosyjskiego i tak dzisiaj moje pokolenie, ale też dużo młodsi, ani b, ani me, ani kukuryku nawet po rusku. Jeżeli się "chwalę" jako taką znajomością francuskiego, to tylko by przekazać coś co jest interesującego w połączeniu z tym krajem/językiem.

Nie był to broń Boże przytyk pod Twoim adresem. Jeśli tak to zrozumiałeś, to mea culpa. To jest właśnie to, o czym mówiłem. Że dobrze jest znać język obcy, chociażby tylko po to, aby sobie w życiu poradzić np przebywając za granicą. Ale i tu w Polsce się przydaje. Ja nie rozumiem tylko tego, jak ktoś, kto zna tylko język polski nazywa knajpę w języku obcym. Przecież chyba nie dlatego, aby przyciągnąć klientelę zagraniczną. To jest dla mnie jakimś przejawem snobizmu.

Oczywiście nieużywany język "rdzewieje" Ja kiedyś świetnie mówiłem po rosyjsku. Nie wiem czy to za sprawą dobrych nauczycieli tego przedmioty jakich miałem, czy też mojej umiejętności w przyswajaniu języków obcych. W wojsku jeszcze swobodnie porozumiewałem się z ruskimi żołnierzami. Obecnie ani be, ani me.
romaro (25211 punktów)
>Nie był to broń Boże przytyk pod Twoim adresem. Jeśli tak to zrozumiałeś, to mea culpa.
Prawdę powiedziawszy poniekąd tak, ale nie mam pretensji. Lubię sprawy jasno stawiać.
>Ja nie rozumiem tylko tego, jak ktoś, kto zna tylko język polski nazywa knajpę w języku obcym. Przecież chyba nie dlatego, aby przyciągnąć klientelę zagraniczną. To jest dla mnie jakimś przejawem snobizmu.
Mimo wszystko nie traktowałbym tego tak surowo. Warto natomiast pytać właścicieli/personel skąd taka a nie inna nazwa. A nuż ciekawą historyjkę usłyszymy, a przy okazji zostaniemy na preferencyjnych waunkach obsłużeni. To naprawdę działa.
Kto chciałby odwiedzić "Wiadro Krwi"? A już "The Bucket of Blood", czyż nie brzmi tajemniczo?
Albo "The Flying Bedstead"- Latający Stelaż Łóżka?

"W latach 50-tych ubiegłego stulecia lokalne, niewielkich rozmiarów lądowisko w hrabstwie Nottinghamshire było świadkiem wielkich, epokowych innowacji. Testowano tutaj pierwsze na świecie pojazdy latające typu VTOL, tj. pionowego startu i lądowania. W roku 1953 brytyjska platforma doświadczalna opracowała pierwszy prototypowy pojazd tego typu. Ze względu na charakterystyczny kształt, zupełnie odbiegający od klasycznego samolotu nadano mu równie charakterystyczną nazwę. Pojazd zbudowany był z prostokątnego szkieletu, w środku którego znajdował się silnik, a nad nim siedzisko pilota. Nie miał żadnych skrzydeł ani śmigła. Wyglądał jak stelaż łóżka, został więc ochrzczony "The Flying Bedstead". Miejscowi mieszkańcy postanowili upamiętnić to epokowe odkrycie "wnosząc" stelaż łóżka do nazwy dla kawiarni."

Zastanawiasz się skąd takie dziwne nazwy u nas? A pomyślałbyś, że informatycy wpadli na pomysł by stworzyć stronę, która będzie pomocna w tworzeniu nazw dla baru lub kawiarni?

dobreimief(*)owite-nazwy-angielskich-pubow/
19-12-2022 19:54 
 Ocena 3 na 3
Berzerac (5671 punktów)

>Mimo wszystko nie traktowałbym tego tak surowo. Warto natomiast pytać właścicieli/personel skąd taka a nie inna nazwa. A nuż ciekawą historyjkę usłyszymy, a przy okazji zostaniemy na preferencyjnych waunkach obsłużeni. To naprawdę działa.

Mimo wszystko uważam, że język polski wcale nie jest taki ubogi, aby w nazywaniu różnych obiektów posiłkować się nazewnictwem obcojęzycznym. Mimo wszystko wchodząc w sąsiednim mieście do restauracji Brick, wolałbym wejść do Cegły. Może w Londynie Brick byłby bardziej na miejscu.

>Kto chciałby odwiedzić "Wiadro Krwi"? A już "The Bucket of Blood", czyż nie brzmi tajemniczo?
>Albo "The Flying Bedstead"- Latający Stelaż Łóżka?

Jeśli ktoś zna angielski, co mu za różnica czy wchodzi do Bucket of Blood czy do Wiadra Krwi.

>Zastanawiasz się skąd takie dziwne nazwy u nas? A pomyślałbyś, że informatycy wpadli na pomysł by stworzyć stronę, która będzie pomocna w tworzeniu nazw dla baru lub kawiarni?
>dobreimief(*)owite-nazwy-angielskich-pubow/

Pamiętam na początku lat 90tych w czasie emisji serialu Dynastia, co trzecia nowo powstała firma nazywała się ColbyCo.

W innej sąsiedniej miejscowości jest bar (specjalnie nie powiem pub) który nazywa się "Stary Byfyj" I ta nazwa jest zrozumiała dla mieszkających tam Ślązaków.
19-12-2022 20:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54908 punktów)
>W innej sąsiedniej miejscowości jest bar (specjalnie nie powiem pub) który nazywa się "Stary Byfyj" I ta nazwa jest zrozumiała dla mieszkających tam Ślązaków.

W Tarnowskich Górach jest Gryfny kafyj, to chyba Twój powiat

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
19-12-2022 20:30 
 Ocena 3 na 3
Berzerac (5671 punktów)
>>W innej sąsiedniej miejscowości jest bar (specjalnie nie powiem pub) który nazywa się "Stary Byfyj" I ta nazwa jest zrozumiała dla mieszkających tam Ślązaków.
>W Tarnowskich Górach jest Gryfny kafyj, to chyba Twój powiat

Ja, gynał. Wiym kaj tyn kafyj je. Przi rathausie.


romaro (25211 punktów)
>Ja, gynał. Wiym kaj tyn kafyj je. Przi rathausie.

Dur głupie. Dyć to nie po naszymu.
19-12-2022 21:40 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)
>>Ja, gynał. Wiym kaj tyn kafyj je. Przi rathausie.
>Dur głupie. Dyć to nie po naszymu.
>
Przepraszam Ciebie i innych, ten wpis był tylko dla Szarleya. Po polsku to jest;
"Tak, dokładnie. Wiem, gdzie ta kawiarnia jest. Przy ratuszu"
19-12-2022 21:42 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>>>Ja, gynał. Wiym kaj tyn kafyj je. Przi rathausie.
>>Dur głupie. Dyć to nie po naszymu.

>Przepraszam Ciebie i innych, ten wpis był tylko dla Szarleya. Po polsku to jest;
>"Tak, dokładnie. Wiem, gdzie ta kawiarnia jest. Przy ratuszu"

Daj spokój, żartowałem.
20-12-2022 13:03 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>Zastanawiasz się skąd takie dziwne nazwy u nas? A pomyślałbyś, że informatycy wpadli na pomysł by stworzyć stronę, która będzie pomocna w tworzeniu nazw dla baru lub kawiarni?
>dobreimief(*)owite-nazwy-angielskich-pubow/

Przypuszczam, że te angielskie nazwy to stąd, że po polsku brzmi to tak idiotycznie, że mało kto odważy się taką idiotyczna nazwę sobie obrać. A po angielsku jakoś przejdzie, bo tam idiotyzmy to na porządku dziennym i nikogo nie dziwią.
Natomiast ja problem widzę w czym innym. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, że w Polsce wszędzie wszystko opisuje się w językach obcych (nie tylko po angielsku). Ostatnio np. po ukraińsku. Ciekaw jestem czy w innych krajach tak masowo wszystko opisują po polsku? Przypuszczam, że tam zakładają, że jak ktoś chce przyjechać do nich, to niech się choć podstaw ich języka nauczy. U nas jest inne podejście. Ciekawe, skąd to wynika...
20-12-2022 13:12 
 Ocena 2 na 2
szarley (54908 punktów)
>Natomiast ja problem widzę w czym innym. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, że w Polsce wszędzie wszystko opisuje się w językach obcych (nie tylko po angielsku). Ostatnio np. po ukraińsku. Ciekaw jestem czy w innych krajach tak masowo wszystko opisują po polsku? Przypuszczam, że tam zakładają, że jak ktoś chce przyjechać do nich, to niech się choć podstaw ich języka nauczy. U nas jest inne podejście. Ciekawe, skąd to wynika...

Bznz is bznz. Jeśli sprzedajesz produkt z angielską nazwą kupi go więcej klientów. Window cleaner znajdzie więcej nabywców niż płyn do mycia szyb. Tobie mam tłumaczyć jak działa wolny rynek?
A ukraiński? Cóż, 5% nabywców więcej....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
20-12-2022 13:51 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>Przypuszczam, że te angielskie nazwy to stąd, że po polsku brzmi to tak idiotycznie, że mało kto odważy się taką idiotyczna nazwę sobie obrać. A po angielsku jakoś przejdzie, bo tam idiotyzmy to na porządku dziennym i nikogo nie dziwią.

Nie do końca tak to należy tłumaczyć. Angielski żyje swoim życiem i rozwija się jak "chce". nie należy tylko do Anglików. Codziennie powstają nowe słowa, wzbogaca się o nowe dialekty. Generalnie w o wiele mniejszym stopniu podobnie rozwija się język Polski. Są ludzie, którzy używają w sumie 100 słów i żyją niezależnie w jakim języku by nie mówili.
20-12-2022 14:30 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Natomiast ja problem widzę w czym innym. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, że w Polsce wszędzie wszystko opisuje się w językach obcych (nie tylko po angielsku). Ostatnio np. po ukraińsku. Ciekaw jestem czy w innych krajach tak masowo wszystko opisują po polsku?

Muszę Ci powiedzieć, że ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, w Grecji przed jedną z tawern zobaczyłem dużą tablicę z wypisanymi, polecanymi daniami. Były w języku angielskim, rosyjską cyrylicą i...polskim. Spotkałem się tez z menu w języku czeskim i niemieckim. Ale to były miejscowości wypoczynkowe, a Grecy żyją głównie z turystyki.
21-12-2022 10:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Spotkałem się tez z menu w języku czeskim i niemieckim.
> Ale to były miejscowości wypoczynkowe, a Grecy żyją
> głównie z turystyki.

Teraz to się zmieniło, ale w latach 90-tych na Słowacji nie było menu w j. polskim.
Królowa łych w nich trzy języki: Słowacki, angielski i niemiecki.
Zawsze mnie to dziwiło, miałem oczywiście na to swoje, czy zasłyszane teorie ale raczej nie warte wzmianki.
Słowacy mają chyba 4x większa powierzchnie Tatr od nas. Do tego przed wejściem do strefy Euro było tam taniej niz u nas, stąd lata 90-te a anwet i później (do strefy Euro weszli chyba na przełomie 2009/10) to okres tłumnych odwiedzin naszych południowych sąsiadów.
W zmniejszonym wymiarze tak jest nadal (Słowacy maja m.in. znaczniej bardziej rozwiniętą infastrukturę narciarską).


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
19-12-2022 17:37 
 Ocena 3 na 3
szarley (54908 punktów)
Niektóre słowa weszły do języka wraz a ich znaczeniem i na siłę wymyślanie polskich znaczeń jest sztuczne*, są jednak słowa które występowały w polskim języku i zaniechano ich stosowania.
Najzabawniejszym z nich jest słowo "przedsiębiorca" Dziś bardzo (z fr) niemodne. Dziś mówi się biznesmen, ale zabawnym jest wyjątek: czy słyszał ktoś o biznesmenie pogrzebowym?

Tu ostał się przedsiębiorca
Nomen omen, pogrzebie język?

Pisałem kiedyś o regułach języka dotyczących tłumaczenia imion

www.racjonalista.pl/forum.php/s,657311
"Polska język, trudna język, jak mawiała Zulu Gula w rzułta beretka na głowa.
Czy jakaś racjonalista może mnie prosta cudzoziemca wytlómaczyć jaka regóły jest w waszą języką obowiązującemi?
Jerzeli bytyjska krulowa ma na imia Elżbieta a jej syna jest Karola, to dlaczego jej wnuka według polska telewizornia jest na imienia William a nie Wilhelm?
Jeśli Chiszpańska krul ma na imię chuan karlos, to dlaczego wedłóg inna polska telewizja jego syna ma na imia Filip?"

(Wtedy jeszcze Elżbieta była królową Zjednoczonego królestwa)

Bodajże Doroszewski uznawał, że uzus jako kryterium poprawności ma swoje granice

* * *

Przy okazji.
W XIX wieku jeden naród Europy nie miał własnego języka w piśmie, to byli Węgrzy. Chłopstwo mówiło po węgiersku, ale szlachta pisała po łacinie lub po niemiecku. Język był tak zachwaszczony niepasującymi do nieindoeuropejskiego języka zapożyczeniami, że postanowiono utworzyć nowy literacki język

Podobnie w XIX wieku postąpili Czesi, od husyckich wojen językiem elit (szlachty, duchowieństwa i miejskiego patrycjatu) był niemiecki, bo czeskie elity wyrżnięto lub wypędzono. Kiedy się nieznacznie odrodziły, zaczęły językową reformę eliminując obce słowa z języka, biorąc słownictwo z ludowych gwar czeskich ale też morawskiej, laskiej, śląskiej, chłopskich, żywych języków polskiego, słowackiego chorwackiego i serbołużyckiego. Skutkiem jest pewna hermetyzacja języka, Czech znając niemiecki czy angielski zrozumie Polaka, Polak Czecha o wiele trudniej

Czeska wiki : cs.wikipedia.org/wiki/MakaronĹĄtina podaje (m.in.) jako przykład zachwaszczenia języka kpinę Mickiewicza ze szlacheckiej polszczyzny

Twardowski ku drzwiom się kwapił
Na takie dictum acerbum,
Diabeł za kontusz ułapił:
A gdzie jest nobile verbum?

Mnie w polszczyźnie drażnią słowa progres czy level, lub wszechobecne w miastach tałery i plazy.

* A jednak nawet ultramiędzynarodowe słowo komputer Czesi uznali jako počítač czyli po polsku 'liczacz"

P.S. wybaczenia proszę jeśli ktoś w moim wpisie o polszczyźnie znajdzie językowe błędy, ale mam tylko 4 klasy polskiej szkoły a w Polsce zamieszkałem jako dorosły człowiek

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
20-12-2022 13:14 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>Niektóre słowa weszły do języka wraz a ich znaczeniem i na siłę wymyślanie polskich znaczeń jest sztuczne*, są jednak słowa które występowały w polskim języku i zaniechano ich stosowania.
>Najzabawniejszym z nich jest słowo "przedsiębiorca" Dziś bardzo (z fr) niemodne. Dziś mówi się biznesmen, ale zabawnym jest wyjątek: czy słyszał ktoś o biznesmenie pogrzebowym?
>Tu ostał się przedsiębiorca
>Nomen omen, pogrzebie język?

Pierwsze słyszę, że przedsiębiorca wyszedł z użycia. Ale mam słaby słuch, może to dlatego...

>Pisałem kiedyś o regułach języka dotyczących tłumaczenia imion
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,657311
>"Polska język, trudna język, jak mawiała Zulu Gula w rzułta beretka na głowa.
>Czy jakaś racjonalista może mnie prosta cudzoziemca wytlómaczyć jaka regóły jest w waszą języką obowiązującemi?
>Jerzeli bytyjska krulowa ma na imia Elżbieta a jej syna jest Karola, to dlaczego jej wnuka według polska telewizornia jest na imienia William a nie Wilhelm?
>Jeśli Chiszpańska krul ma na imię chuan karlos, to dlaczego wedłóg inna polska telewizja jego syna ma na imia Filip?"
>(Wtedy jeszcze Elżbieta była królową Zjednoczonego królestwa)
>Bodajże Doroszewski uznawał, że uzus jako kryterium poprawności ma swoje granice

Tak, te imiona to dziwne są. Znaczy ich tłumaczenie i stosowanie w mediach przede wszystkim. (Bo stąd się rozchodzi popularność słów i określeń.) Ale co się dziwić, jak w mediach pracują osoby, które z j. polskim w szkole chyba nie zawsze miały kontakt. Za to mają "łatwość mówienia", nie koniecznie poprawnie.

>Mnie w polszczyźnie drażnią słowa progres czy level, lub wszechobecne w miastach tałery i plazy.

To chyba nie w polszczyźnie, bo w języku polskim nie ma takich słów A że je stosują nagminnie, to już inna sprawa.

>* A jednak nawet ultramiędzynarodowe słowo komputer Czesi uznali jako počítač czyli po polsku 'liczacz"
>P.S. wybaczenia proszę jeśli ktoś w moim wpisie o polszczyźnie znajdzie językowe błędy, ale mam tylko 4 klasy polskiej szkoły a w Polsce zamieszkałem jako dorosły człowiek

Ja nie znalazłem błędów
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>dzisiaj mamy Dzień bez zwisu [...] po co nam zwisy?
Żeby nam ten dzień tak zwisał, że mucha nie siada.

I wszystkie pozostałe "dni" czegoś lub bez czegoś.

A zamiast "Dnia Bez Zwisu" proponuję "Rok Bez Dni".

cr
20-12-2022 09:16 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>dzisiaj mamy Dzień bez zwisu [...] po co nam zwisy?
> zamiast "Dnia Bez Zwisu" proponuję "Rok Bez Dni".
dzieńbezcrdniemstraconym
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>dzieńbezcrdniemstraconym
A bez kadzenia?

cr
20-12-2022 11:10 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>dzieńbezcrdniemstraconym
>A bez kadzenia?
taka praca
rysowanie w Auto CAD, to kadzenie
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>taka praca
>rysowanie w Auto CAD, to kadzenie
No proszę.
To dodam, że w kadzeniu zawsze jest przesada, czyli przerysowanie.

cr
20-12-2022 13:25 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>taka praca
>>rysowanie w Auto CAD, to kadzenie
> w kadzeniu zawsze jest przesada, czyli przerysowanie.
tylko po co miałbym kadzić? (wiadomo, z tobą lepiej nie zadzierać )
chyba że o tym, byś tu była, bo o tym był wpis, ale to nie byla przesada
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>miałbym kadzić[...] byś tu była
Chyba powinnam mieć lepszy motyw.

cr
20-12-2022 13:44 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>miałbym kadzić[...] byś tu była
>Chyba powinnam mieć lepszy motyw.
to byłoby kadzenie
maurice_ (747 punktów)
>zwis męski, podłużny kawałek materiału, służący uciskaniu gardła i regulowaniu zmniejszenia
>wydajności dróg oddechowych, noszony do garnituru przez ważniaków (od niedotlenienia mają głupawkę)

Jestem za nisko w hierarchii społecznej, żeby zawracać sobie głowę zwisami. Jednak, poza tym, zwis męski jest niezłym sprawdzianem sprawności manualnej i wyobraźni wzrokowo-przestrzennej, ewentualnie - posiadania kobiety, która zgrabnie sobie radzi z tą łamigłówką, jaką jest wiązanie zwisu na odpowiedni węzełek.
19-12-2022 16:02 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>zwis męski, podłużny kawałek materiału, służący uciskaniu gardła i regulowaniu zmniejszenia
>>wydajności dróg oddechowych, noszony do garnituru przez ważniaków (od niedotlenienia mają głupawkę)
>Jestem za nisko w hierarchii społecznej,
potencjał masz i jesteś -jak mniemam- młodziutki

>zwis męski jest niezłym sprawdzianem sprawności manualnej i wyobraźni wzrokowo-przestrzennej
mamy do wyboru 86 wiązań, w tym całkiem proste
19-12-2022 16:19 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Jestem za nisko w hierarchii społecznej, żeby zawracać sobie głowę zwisami. Jednak, poza tym, zwis męski jest niezłym sprawdzianem sprawności manualnej i wyobraźni wzrokowo-przestrzennej, ewentualnie - posiadania kobiety, która zgrabnie sobie radzi z tą łamigłówką, jaką jest wiązanie zwisu na odpowiedni węzełek.

Ja nauczyłem się przy pomocy internetu. Nie jest to wcale takie skomplikowane.
e-krawat.pl/jak-wiazac-krawat/
Berzerac (5671 punktów)
>zwis męski, podłużny kawałek materiału, służący uciskaniu gardła i regulowaniu zmniejszenia
>wydajności dróg oddechowych, noszony do garnituru przez ważniaków

U nas nazywa się to bardziej "elegancko" - szlips, albo binder

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365