Racjonalista - Strona głównaDo treści
Optymalna kobminacja kto ma rację?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-04-2020 03:32farmer (22440 punktów)Optymalna kobminacja kto ma rację?
Ocena 3 na 3
Kto jest doskonałym racjonalistą?

Palacz? odpada. 400k związków pompuje w płuca. Płaskoziemca? Ale może reszta jego życia jest wzorcowa a płaska ziemia to jego hobby.
Wierzący? Trywialne chodzi modli się ale umie zmienić rozrząd w każdym aucie i w sumie to jest bardziej racjonalny niż racjonalista poza niedzielą przez godzinę.

Czy jest to czysta wiara? Zbyt proste. Na forum wymienia się argumentami podaję się linki ocenia się....i gówno zazwyczaj z tego wychodzi. Nie kojarzę transferu wierzących do niewierzących i na odwrót.

To może procentowo wg wagi. Ile waży wiara w Boga a ile palnie papierosów?
Formalnie palenie to większe spustoszenie w organizmie niż wiara w boga...a jednak bóg przegra tu dla przeciętnego racjonalisty ateisty czy jak to zwał.
Więc?

Są jeszcze tematy społeczne pozornie łatwiejsze w odbiorze jednak w dyskusjach wychodzi że ktoś jest nie racjonalny. Wg jakich kryteriów?

Jak w takim razie pogodzić ten dysonans i czy to jest możliwe?

Czy jest możliwy dysonans poznawczy absorbujący tematy skrajne dla danych dziedzin tak by persaldo zadowolić wszystkich?


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Berzerac (5671 punktów)

>Jak w takim razie pogodzić ten dysonans i czy to jest możliwe?

Niemożliwe. Gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie.

>Czy jest możliwy dysonans poznawczy absorbujący tematy skrajne dla danych dziedzin tak by persaldo
>zadowolić wszystkich

Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie kojarzę transferu wierzących do niewierzących i na odwrót.

Transfer wierzących do niewierzących ma miejsce. Wiernych ubywa, społeczeństwa się laicyzują. Transfer w odwrotną stronę jest znacznie rzadszy.

>To może procentowo wg wagi. Ile waży wiara w Boga a ile palnie papierosów?
>Formalnie palenie to większe spustoszenie w organizmie niż wiara w boga

Wszystko zależy od poziomu, ilości, natężenia itp. Są wierzący, których wiara rozrywa na strzępy (dosłownie), co czyni ogromne spustoszenie w ich organizmach i niestety również w organizmach przypadkowych osób.
Jest jeszcze inna różnica miedzy palaczem, a wierzącym - ten pierwszy wie, że jego nałóg jest szkodliwy dla zdrowia. Pali bo lubi, bo sprawia mu to przyjemność - to nie jest postawa nieracjonalna.
19-04-2020 13:51 
 Ocena 5 na 5
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Nie kojarzę transferu wierzących do niewierzących i na odwrót.
>Transfer wierzących do niewierzących ma miejsce. Wiernych ubywa, społeczeństwa się laicyzują. Transfer w odwrotną stronę jest znacznie rzadszy.
Wiernych ubywa, co nie znaczy, że wierzących ubywa.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
19-04-2020 20:47 
 Ocena 3 na 3
TyDraniu (6569 punktów)
>>>Nie kojarzę transferu wierzących do niewierzących i na odwrót.
>>Transfer wierzących do niewierzących ma miejsce. Wiernych ubywa, społeczeństwa się laicyzują. Transfer w odwrotną stronę jest znacznie rzadszy.
>Wiernych ubywa, co nie znaczy, że wierzących ubywa.

Coś w tym jest. Por. Eric Weiner "Poznam sympatycznego Boga"

Cytat:
Amerykanie [..] szybko stają się narodem ludzi "religijnie niesklasyfikowanych". Badanie przeprowadzone niedawno przez Trinity College wykazało, że najprężniej rozwijająca się grupa religijna to właśnie grono niesklasyfikowanych. Nie chodzi o niewierzących - zaledwie dziesięć procent tych ludzi uważa się za ateistów. Cała reszta przypuszczalnie korzysta z całego dobrodziejstwa religijnego bufetu i jeszcze przychodzi po dokładkę. Bo czemu by nie? Jeszcze nigdy w historii tylu ludzi nie miało dostępu do tak wielu religii naraz, i to praktycznie bez ryzyka. Szanse na śmierć na stosie ostatnio znacznie zmalały. Żyjemy w czasach bezbolesnego nawrócenia. Dwa tysiące lat temu Arystofanes napisał, że "powietrzne Wiry zrzuciły Zeusa z tronu". Wirujemy więc, dobierając i łącząc religie jak rękawiczki czy torebki. Kościoły organizują kursy jogi, w synagogach można się zapisać na medytację. Możemy mieć wszystko, a przynajmniej tak nam się wydaje.


I jeszcze: Cytat:
Według niedawno przeprowadzonych badań niemal jeden na trzech Amerykanów zmieni przynależność religijną przynajmniej raz w życiu.
selfishgene (102 punktów)

>Jest jeszcze inna różnica miedzy palaczem, a wierzącym - ten pierwszy wie, że jego nałóg jest szkodliwy dla zdrowia. Pali bo lubi, bo sprawia mu to przyjemność - to nie jest postawa nieracjonalna.
A ja myślę, że jest to problematyczne.
Bo dla mnie w moim rozumowaniu było raczej odwrotnie.

Mylimy, ja też! racjonalność z "byciem racjonalnym.

Ja o sobie lubię pomyśleć, że jestem racjonalny.

Ale potrafię udowodnić jednak, że nie jestem racjonalny, ponieważ wciąż palę tytoń nałogowo i byłbym pierwszy do udowadniania, szkód jakie to powoduje mnie samemu, i w skali większej, innym ludziom.
Więc jednak nie jestem racjonalny.
Moje zachowanie jest ewidentnie nieracjonalne.
Znam przyczynowość i efekty. A mimo to, nie wyciągam racjonalnych wniosków.

Jestem osobą nieracjonalną, ponieważ palę tytoń nałogowo, a mam wiedzę i rozumienie czym to jest. I tak jest faktycznie ze mną.

Myślę jednak, że może istnieć racjonalny palacz hipotetyczny.
Będzie to taki, który pali, ale nie wie (nie rozumie konsekwencji), nie ma dostepu do faktów (np. mój przodek sprzed 200 lat).

Taki palacz będzie racjonalny!

No a jak jest z religijnością, albo "wiarą"?

Jeśli zastosować, te sama logikę, to można powiedzieć, że:
Jeśli jest człowiek, który wierzy np osobowego Boga X, lub funkcjonuje w swojej grupie X religijnej X, wciąż może być racjonalny.

Stanie się nieracjonalny, wtedy jeśli ma "na tacy" podane powody lub sposoby poznawcze, stojące w konflikcie z jego wiarą (jesli takie istnieją).
Jeśli wtedy utwierdza się w swoim Bogu, wtedy mozna powiedzieć, że jest nieracjonalny.

Pytanie autora wątku było w tle o czymś innym, w moim odczycie przynajmniej.
Np. Pytanie o kryterium?
Wiara w tzw racjonalizm. Czymkolwiek on jest.

I brak satysfakcji racjonalistów, kiedy stosować "tę" kryterium do ważenia, co lepsze?

...

finerbijk (17282 punktów)
>Kto jest doskonałym racjonalistą?
Pytanie, czy warto być w 100% racjonalistą? Racjonalizm to też wiara, wiara w rozum, precyzyjniej - że lepiej zawsze się kierować rozumem niż czymkolwiek innym.

Kwestią nadrzędną jest natomiast to, jaki skutek chcemy osiągnąć - jakie cele mamy na względzie: skuteczność działania, własne dobro, dobro innych, czy jeszcze coś innego? Racjonalność sprawdza się świetnie przy budowie fizycznych mostów. Przy budowie tych między ludźmi może być różnie, bo 'normalni' ludzie zwykle są racjonalni jak muszą, poza tym, zwykle kierują się emocjami.
Jak mówił Lem, i w nauce jest trochę wiary, i w wierze trochę nauki.
-jad- (18783 punktów)
>Kto jest doskonałym racjonalistą?

Ten kto się nad tym nie zastanawia.
Doskonały racjonalista rozumie mechanizmy rządzące tym światem i wykorzystuje je do własnych celów. Na ogół nie mówi prawdy ani nie usiłuje uchodzić za mądrego.

Tak sądzę.
farmer (22440 punktów)
>>Kto jest doskonałym racjonalistą?
>Ten kto się nad tym nie zastanawia.

Dzięki ..bo się zastanawiam ekhm
-jad- (18783 punktów)
>>>Kto jest doskonałym racjonalistą?
>>Ten kto się nad tym nie zastanawia.
>Dzięki ..bo się zastanawiam ekhm

Nie ma za co
Chyba nie sądziłeś, że obnażanie swych poglądów na forum internetowym jest czymś racjonalnym?
20-04-2020 21:52 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>>>Kto jest doskonałym racjonalistą?
>>>Ten kto się nad tym nie zastanawia.
>>Dzięki ..bo się zastanawiam ekhm
>Nie ma za co
>Chyba nie sądziłeś, że obnażanie swych poglądów na forum internetowym jest czymś racjonalnym?
Szczególnie, że różni "ciekawscy" mogą dziś stosunkowo łatwo połączyć kilka słów na ekranie monitora z fizyczną osobą gdzieś w kraju lub na świecie. I to hurtowo - np. wszystkich piszących na fR jednocześnie... Na dodatek nie wychodząc nawet ze swojego urzędu.
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Kto jest doskonałym racjonalistą?

Historia ludzkości, zwierzęcości i życia w ogóle dowodzi, że racjonalistą jest ten, który pozostaje przy życiu i który się rozwija.

Może przy wierzyć w latającego potwora spagetti jeśli mu to w przetrwaniu i rozwoju pomaga.
hanging_bishop (1112 punktów)
Stoję przed przejściem dla pieszych. Spoglądajam w "lewo-prawo-lewo", nic nie jedzie, przechodzę, voila! Taka moja wiara. Różnica potencjałów może zabić. Musimy być pewni, że nic nie jedzie, bo tak byśmy nie przechodzili. Oczywiście zmysły mogą nas zawieść, zwieść ale tak naprawdę nie mamy innego oparcia. Rozum koryguje zwodnicze zmysły. Dzicy sądzili, że podczas snu dusza opuszcza ciało i nie można śpiącego budzić, bo dusza może nie zdążyć wrócić. Wtedy czarownicy czatowali na zbłąkane dusze z łapaczami dusz (takie z piór) i gdy jakąś złapali, to można było odkupić (bo jednak dusza to tylko część człowieka, więc jakoś dało się doczlapac - no bo kto zapłaci?
selfishgene (102 punktów)
Zainteresował mnie wątek i uważam, że mam powody, żeby dodać komplikacji i tym samym mam ochotę podzielić się własnymi przemyśleniami.
Krótko. Mieszkam w Uk od 16 lat.
Zajmuję się normalną pracą, udało mi się nauczyć języka w normalnym sensie.
Bardzo ciężko jest pogodzić swoją tożsamość z tzw racjonalizmem.
Żyjąc w dużym skupisku różnorodności światopoglądów opinii, przekonań, odmienności religijnych, i ich braku, które również są tak poróżnione, bardziej często, niż te tzw "religijne", dało mi powód do twierdzenia, że:
1. Przekonania osobnicze, wierzenia mają swoje konsekwencje na to jak kreowana jest grupa społeczna
2. Człowiekowi może się zdarzyć żyć w grupie, która wierzy w X (wierzenie grupowe), ale jak zbadać i rozmawiać z osobnikiem, to nie wierzy w to co grupa, twierdzi, że wierzy, takie pojęcie chyba jest w psychologii, pluralistic ignorance.

Poznałem ludzi o tak szalonych poglądach, i tak odmiennych "wizjach" typu płaskoziemcy i inni, że włos się jeży!
I co?
To, co w teorii, na youtube, ta różnorodność jest. Poznawczość. Bałagan. Intelektualny.
Ale działa.
Działa, bo człowiek nie ma wyboru.

Ja mogę twierdzić, że jestem filozoficznym antyteistą i zatwardziałym materialistą, ale, albo i moja relacja z muzułmaninem, który mnie egzaminował w szkole, i chciał mi wmówić, że ja marnuje wodę, bo w Afryce dzieci na susze umierają. Ja mówię, że to nie ma znaczenia, bo żyjemy w UK, i obieg wody trochę inaczej wygląda. Lej wodę w Anglii, i dbaj o swoje i nasze dzieci tutaj i teraz. --No to ja jestem "nieczułym ignorantem", odpowiedział.
Ten muzułmanin, ma swoje imię, Muhamed, i nauczył mnie jeździć ciężarówką, w którą nigdy nie wsiadłem, bo to nie dla mnie, nie w tym rzecz.

Rzecz w tym, że żyjemy w pięknych społeczeństwach.
Moje przekonanie jest takie, że czuję się szczęściarzem, że zdarzyło mi się urodzić w Europie. I twierdzę, że każdy tu urodzony ma to szczęście, ale nie do dumy, bo to wtopa.
Chodzi o normalność. Czymkolwiek ona jest.
Poznałem człowieka sympatycznie z kraju, które, a nie miałem problemu z geopolityką, które nie wiedziałem, że istnieje, z jakiejś prowincji Erytrei.
Emigrant z tych łodzi przepłynął, udało mu się.
Tragedia. Nie czytał książek, tych co ja.
No i co? <gdzie>
Wziąłem go, żeby go rozruszać, Normalny chłopak, trochę "kombinował", żeby nie pracować za dużo. ale ja też. I mnie zwolnili! z pracy, bo ja przeciągałem. Nie jego. I jest ok. Idziemy dalej.

Odpowiadając chcę skomplikować, bo twierdzę, że Twój wątek ponowił moje dawne rozważania, które uważam, że są nierozwiązane.
Ja upraszczając nazywam, to dla swoich potrzeb "trzecim bastionem"
A wcześniejsze określić można w wulgarnym pornograficznym skrócie:
1. Nasz rozwój, Nasze położenie w kosmosie, Science i astrofizyka. "załatwione"
2. Nasze rozumienie pochodzenia, Science i biologia ewolucyjna (darwinizm) "załatwione"
3. XYZ Spory o wartości, filozofia moralności "wtopa"

Jest to nie rozwiązane, choć tak bardzo chcielibyśmy.

W życiu normalnym wygląda to w ten sposób, np.
Dyskusja
Jednego "zatwardziałego nieteisty" z Drugim "zatwardziałym muzułmaninem".
1. mój świat jest dobry, bo jest demokracja, wolność słowa, wolność indywidualizmu, progres jest prawdą, mamy science.
2. Tak,, ale ten świat jest fałszem, jest zakłamany, oszukujecie się, jest brak poezji, która jest w Koranie. Każdy każdego sprzedaje. Zarzucasz mi, że żyje w świecie, którego ja sam nie rozumie, a jako dowód wysuwasz, sprzeczności i odłamy w moim świecie. Spójrz na Twój świat, czy rozumiesz czym jest demokracja? U ciebie jest dziesiątki milionów ludzi, którzy w nią nie wierzą! Twój świat wyprodukował przemoc na ulicach, prostytucje, alkoholizm, który powoduje kolejną przemoc. Nie radzicie sobie z wartościami, sami je odrzucacie, i Wasz świat jest kwintesencją odwiecznych sporów, nawet Jezusa już porzuciliście, jesteście zagubieni. I jeszcze jesteście tak bezczelni, że chcesz narzucić te parszystwo u nas, a tak chcemy się bronić. Sceptycyzm, ktoś jeszcze to nazywa? Skąd taka zuchwałość? My nie chcemy tego plugastwa! Do tego tanizna telewizyjna, pieniędzy mielenie itd itd.

Jest to oczywisty upraszczający eksperyment myślowy.
Ale jest on prawdziwy. W sensie, że przedstawia rzeczywisty trudny problem, który dostrzegłem w wątku, który tu ktoś zaproponował.
Nie chodzi mi o dziecięcą wyliczankę empiryczną, ile kto wartości mierzalnej wyprodukował.
O na bogów, nie!
Mi osobiście zdarzyło się spotkać z pewną odmianą tego dylematu. Może pech.

A może nie pech.
Tylko normalna uczciwość intelektualna.
Problem istnieje oczywisty.
"Trzeci bastion".
Np. My Świat Zachodu, porzucamy stare księgi, bo są niekompatybilne z science
Każde kolejne imperatywy stają się niepewne i/albo podważalne
A rozwiązania utylitaryzmu nie są, jak ja lubię mówić, nie są "sexy" (jakoś nie są ludzkie, albo mogą minimalizować niezadowolenie osobnicze itp.)
Mamy osiągnięcia w etyce zwierząt, co widać ewidentnie, ludzi, którzy "przechodzą" na wegetarianizm (co to też nie jest "sexy")
Weźmy (tylko co ja znam) Parfit, albo Singer, albo każdy inny filozof ambitny, to powiedzą, a to tylko takie "pitolenie".

A może chodzi o satyrę?
Są badacze, którzy wskazywali, że satyra jest dobrym narzędziem do przemian umysłów.
Na zasadzie, że za pomocą satyry można przemycić więcej, niż poprzez normalnego procesu innego poznawczego.
Jeśli to prawda.
To jedziemy.
Jeśli tak, to ja jako klasyk Monty Python. Nie ma reguł.
Więc.
Muzułmanie powinni uprawiać satyrę albo karykaturować, Świat Zachodu.
Chyba, że nie, nie nie, to będzie "ideologiczna" satyra, takiej nie lubię (haha)
A ja bym chciał osobiście, żeby ktoś w końcu po nabijał się i drastycznie i boleśnie zsatyrykował ateistę albo wegetarianina.

Satyro zyj!
hihi

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365