Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska: dwa razy więcej samochodów, dwa razy mniej zabitych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-08-2011 22:44Mariusz Agnosiewicz (moderator)Polska: dwa razy więcej samochodów, dwa razy mniej zabitych
Ocena 3 na 3
Jak wiemy, Polska jest relatywnie niebezpiecznym na drogach krajem Europy. Pozycja ta powinna być skorygowana niższym niż przeciętny stanem dróg oraz wyższą niż przeciętna liczbą samochodów (jedynie 5 krajów Europy ma więcej samochodów niż Polska).

Na szczęście, tendencja tutaj jest wyraźnie pozytywna i w latach 2006-2010 liczba rannych spadła z 59 tys. do 49 tys., zaś liczba zabitych z 5,2 tys. do 3,9 tys. rocznie. Liczba wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców spadła z 7,8 tys. w 2002 r. do 4,5 tys. w 2010 r.

Najciekawsze wydały mi się te liczby: w 1990 r. w Polsce zarejestrowanych było ok. 9 mln pojazdów. Dziś jest to ponad 22 mln. Mimo tego, w owym 1990 r. było aż 7,3 tys. zabitych na drogach, dziś, mimo ponad dwukrotnie większej liczby samochodów, liczba zabitych spadła do 3,9 tys.

Takie dane wyłaniają się z dokumentu jaki rozesłał dziś wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury, Janusz Piechociński: Bezpieczeństwo ruchu drogowego w Polsce.

Chyba zatem nie jest tak źle, jak się powszechnie sądzi?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Najciekawsze wydały mi się te liczby: w 1990 r. w Polsce zarejestrowanych było ok. 9 mln pojazdów. Dziś jest to ponad 22 mln. Mimo tego, w owym 1990 r. było aż 7,3 tys. zabitych na drogach, dziś, mimo ponad dwukrotnie większej liczby samochodów, liczba zabitych spadła do 3,9 tys.
Można się pobawić w rozwikłanie tej tajemnicy, zakładając różne przyczyny:
1) skoro w 1990 r. było ponad 2x mniej samochodów niż obecnie, więc w każdym samochodzie jechało więcej osób niż obecnie,
2) w 1990 r. samochody były dużo mniej bezpieczne niż dziś,
3) teraz - dużo większa niż w 1990 r. - część ruchu samochodowego odbywa się na drogach o lepszym stanie technicznym,
4) powycinano mnóstwo przydrożnych drzew,
5) ewolucja spowodowała, że przetrwali tylko ci z kierowców, którzy lepiej sobie radzą z jazdą po pijaku...

Jakiekolwiek by to nie były przyczyny, to dobrze, że coraz mniej kierowców zabija siebie, swoich pasażerów, rowerzystów i pieszych.

NorahYorke (329 punktów)

>5) ewolucja spowodowała, że przetrwali tylko ci z kierowców, którzy lepiej sobie radzą z jazdą po pijaku...

Raczej dobór naturalny.

I believe there is something out there watching over us - unfortunatelly it's the government (Woody Allen)
24-08-2011 00:24 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>5) ewolucja spowodowała, że przetrwali tylko ci z kierowców, którzy lepiej sobie radzą z jazdą po pijaku...
>Raczej dobór naturalny.
Dobór naturalny jest, o ile się nie mylę, jednym z mechanizmów ewolucji biologicznej.
24-08-2011 02:50 
 Ocena 9 na 9
NorahYorke (329 punktów)
>>>5) ewolucja spowodowała, że przetrwali tylko ci z kierowców, którzy lepiej sobie radzą z jazdą po pijaku...
>>Raczej dobór naturalny.
>Dobór naturalny jest, o ile się nie mylę, jednym z mechanizmów ewolucji biologicznej.
>

Owszem, ale w tym przypadku nie zdążyła zajść ewolucja. Po prostu mniej przystosowane osobniki nie przetrwały. Zadziałał dobór naturalny, co być może poskutkuje ewolucją w przyszłych pokoleniach. Zakładając oczywiście, że zdolności do jazdy po pijaku są dziedziczne. Wiem, czepiam się.

I believe there is something out there watching over us - unfortunatelly it's the government (Woody Allen)
Selanos (12869 punktów)
Jest więcej korków, a stojąc w korku nie można spowodować poważnego wypadku, nawet po pijaku

To dość ciekawy fenomen, myślę, że winą za zmniejszenie się liczby zabitych, należy obarczyć nakaz zapinania pasów. Gdyby nie było takiego nakazu, to mniej płaciłoby się na renty, oraz ze społeczeństwa zniknęliby idioci którzy pasów nie zapinają. Same korzyści.

Inną ciekawostką jest to, że sprowadzane z Niemiec dziesięcioletnie BMW albo Audi, jeździ szybciej niż duży fiat albo Polonez rodzimej produkcji Więc winą za zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych należy obarczyć tylko pasy? Albo poduszki powietrzne, ABS, ESP, czy jakieś inne dziwactwa z imperialistycznego zachodu, których przeznaczenie jest mi nieznane?

Ostatnio taki jeden w BMW chciał mnie rozjechać na pasach. Wyjechał z za zakrętu i był oburzony tym, że ja przechodzę przez przejście dla pieszych. Gościu mały, maleńki, ledwo z za kierownicy go widać, a sądząc po jego słowach chciał mi "naklepać".

Albo inna sytuacja, jadę sobie na zakręcie, a tu jakiś gościu jedzie pod prąd, bo wyprzedza. Co z tego, że zabiłby siebie i rozwalił swojego nowego, zapewne drogiego Nissana? Mógł zabić mnie i zniszczyć moje szesnastoletnie punto!

Tyle jeśli chodzi o polską kulturę jazdy, szczególnie wśród młodych niedowartościowanych ludzi.
PKowalski (1042 punktów)
>Takie dane wyłaniają się z dokumentu jaki rozesłał dziś wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji
>Infrastruktury, Janusz Piechociński
Myślę, że wiceprzewodniczący chce się pochwalić, bo takie wyniki głównie wskazują na poprawę infrastruktury.
Wyżej Komentatorzy podali różne potencjalne wyjaśnienia. Dodałbym (oprócz wyższych standardów konstrukcji samochodów, choćby lepszych hamulców) podniesienie kultury użytkowników ruchu drogowego -- i kierowców, i pieszych. Ale dodałbym, że może paradoksalnie, więcej samochodów wymusza większą ostrożność. Pusta droga zachęca do szaleństw, na pustej drodze nie trzeba tak dobrze sprawdzać co jedzie, zanim wkroczy się na drogę, itp., itd.
24-08-2011 11:42 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Myślę, że wiceprzewodniczący chce się pochwalić, bo takie wyniki głównie wskazują na poprawę infrastruktury.

I bardzo dobrze, że się chwali. W ogóle cenię sobie na ogół dokumenty, które rozsyła Piechociński, bo często są one bardzo konkretne a nie polityczne lanie wody. Ten dokument to w 95% dane i tabele. Należy go chwalić, a nie czepiać się.

>Wyżej Komentatorzy podali różne potencjalne wyjaśnienia. Dodałbym (oprócz wyższych standardów konstrukcji samochodów, choćby lepszych hamulców) podniesienie kultury użytkowników ruchu drogowego -- i kierowców, i pieszych.

I ja całkowicie się z tym zgadzam. Uważam, że czynniki poprawy są wielorakie. W moim wątku chodziło o jedno: zauważenie, że nie jest tak tragicznie, jak się sądzi.

>Ale dodałbym, że może paradoksalnie, więcej samochodów wymusza większą ostrożność. Pusta droga zachęca do szaleństw, na pustej drodze nie trzeba tak dobrze sprawdzać co jedzie, zanim wkroczy się na drogę, itp., itd.

Wątpię. Więcej samochodów, to więcej kolizji. Zupełnie nie zgadzam się akurat z tym wysuwaniem większej liczby korków. Współczesne samochody mają znacznie lepsze przyspieszenie niż te z 1990 r. Potrzeba naprawdę niewiele, aby rozpędzić samochód do niebezpiecznej prędkości. Stoimy więcej, ale mamy szybsze samochody.
Choć oczywiście są one bezpieczniejsze niż te z 1990 r.
PKowalski (1042 punktów)
>Wątpię. Więcej samochodów, to więcej kolizji. Zupełnie nie zgadzam się akurat z tym wysuwaniem większej liczby korków.
Akurat nie piszę o korkach. Przypominam sobie jedynie, gdzie widziałem niebezpieczne zachowania kierowców. Nie na ruchliwych ulicach miasta. Nie na autostradzie. Za to na podmiejskiej, czy wprost wiejskiej drodze, przy minimalnym ruchu -- owszem, widziałem. (Próbuję też jakieś wnioski wyciągnąć z mapki rozkładu niebezpieczeństwa: www.eurora(*)d=47:dla-kierowcow&Itemid=86 -- ale wydawałyby mi się one (poza pochwałą dla autostrad) naciągane.)
Konowal (6291 punktów)
>I ja całkowicie się z tym zgadzam. Uważam, że czynniki poprawy są wielorakie. W moim wątku chodziło o jedno: zauważenie, że nie jest tak tragicznie, jak się sądzi.

Uważam że myli się pan łącząc statystyki z odczuciami i porównaniami. Oczywistym jest że technika idzie naprzód - pasy, poduszki, abeesy, emesy i inne -esy dają zwiększone bezpieczeństwo. Drogi buduje się coraz lepsze a kierowcy mniej piją. I to odzwierciedla statystyka. Jakby panował PRL i nie można by było jeździć za granicę to można by trąbić że "jest dobrze i będzie jeszcze dobrzej", ale się jeździ za granicę i widać że w porównaniu z innymi jest u nas źle i tyle. Stan dróg jest fatalny , autostrad nie ma , a rozbudowa infrastruktury idzie marnie i stąd sądzi się że jest tragicznie.

Tego typu "zauważenie" jest silenie się na optymizm i jestem pewien że jakby kto chciał to wynalazłby statystyki dające całkiem inny obraz polskiej motoryzacji.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Stan dróg jest fatalny , autostrad nie ma , a rozbudowa infrastruktury idzie marnie i stąd sądzi się że jest tragicznie.

Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, bo ja nie jestem optymistyczny co do naszych dróg. Całkowicie zgadzam się z tym, że jest gorzej niż źle! Jak widzę, że rozgrzebią remonty a o 17 fajrant, to szlag mnie trafia.
Kojut (2120 punktów)
>Jakby panował PRL i nie można by było jeździć za granicę to można by trąbić że "jest dobrze i będzie jeszcze dobrzej", ale się jeździ za granicę i widać że w porównaniu z innymi jest u nas źle i tyle. Stan dróg jest fatalny , autostrad nie ma , a rozbudowa infrastruktury idzie marnie

Faktyczne. Ja wiekszosc czasu jezdze za granica, w Polsce tylko 2, 3 tygodnie w roku. I musze powiedziec, ze przez ostatnie 7 lat w zachowaniu kierowcow niewiele sie zmienilo. Dalej mozna zobaczyc te niewiarygodna liczbe niebezpiecznych manewrow i chamstwa na drodze.
Grzegorz (5685 punktów)
>Najciekawsze wydały mi się te liczby: w 1990 r. w Polsce zarejestrowanych było ok. 9 mln pojazdów. Dziś jest to ponad 22 mln.
Podejrzewam że spora część z tych 22 mln została już dawno rozkręcona na części i figuruje co najwyżej jako "martwe dusze". Bardziej miarodajne byłoby oszacowanie na podstawie liczby płaconych składek OC.
24-08-2011 12:35 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Podejrzewam że spora część z tych 22 mln została już dawno rozkręcona na części i figuruje co najwyżej jako "martwe dusze". Bardziej miarodajne byłoby oszacowanie na podstawie liczby płaconych składek OC.

Myślisz, że ile jest tych martwych dusz? Stawiam, że to mogą być góra dziesiątki tysięcy, może w porywach do setek. Więc danych to wiele by nie zmieniło. Nie sądzę natomiast, że to może być kilka milionów, gdyż rozkręcanie samochodów poza szrotami, które od razu wyrejestrowują nie są aż takim wielkim zdaje się zjawiskiem. A jak duża jest skala nie płacenia OC? Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie śpi: www.ufg.pl/web/guest/oplaty-karne Ostatnio słyszałem, że jakiemuś "zapominalskiemu" przyszło od nich do płacenia 5 tys. zł.
Konowal (6291 punktów)
>>Podejrzewam że spora część z tych 22 mln została już dawno rozkręcona na części i figuruje co najwyżej jako "martwe dusze". Bardziej miarodajne byłoby oszacowanie na podstawie liczby płaconych składek OC.
>Myślisz, że ile jest tych martwych dusz? Stawiam, że to mogą być góra dziesiątki tysięcy, może w porywach do setek. Więc danych to wiele by nie zmieniło. Nie sądzę natomiast, że to może być kilka milionów, ......

a co niektórzy sądzą inaczej
ubezpiecze(*)58,wiadomosc.html?ticaid=1ce65

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>a co niektórzy sądzą inaczej
>ubezpiecze(*)58,wiadomosc.html?ticaid=1ce65

Dziękuję za link. Nie znałem tych szacunków. W każdym razie, nawet w ich świetle, widać, że jest co najmniej dwa razy więcej aut niż w 1990 r.

Ale wróćmy do tekstu z Gazety Prawnej. Ubezpieczyciele szacują, że jeździ bez OC ok. 200 tys. samochodów. Czyli tutaj się nie pomyliłem.
Jednak aż 5,5 mln aut ma być zarejestrowanych, lecz nie ubezpieczonych. Nie jestem w stanie zakwestionować tego, bo to chyba twarde fakty, tylko jak to możliwe? Przecież to kiedyś można było tak, że auto stoi w ogródku rozebrane i przeznaczone na części, więc nie płaci się OC. Ale od dłuższego czasu już nie ma takiej opcji. Obowiązkiem OC objęte jest także takie auto na ogródku, nawet nie jeżdżące. Z tego co wiem, od dłuższego już czasu nie ma możliwości, aby auto było zarejestrowane ale nie ubezpieczone.
Konowal (6291 punktów)
>>a co niektórzy sądzą inaczej
>>ubezpiecze(*)58,wiadomosc.html?ticaid=1ce65
>Dziękuję za link. Nie znałem tych szacunków. W każdym razie, nawet w ich świetle, widać, że jest co najmniej dwa razy więcej aut niż w 1990 r.
>Ale wróćmy do tekstu z Gazety Prawnej. Ubezpieczyciele szacują, że jeździ bez OC ok. 200 tys. samochodów. Czyli tutaj się nie pomyliłem.
>Jednak aż 5,5 mln aut ma być zarejestrowanych, lecz nie ubezpieczonych. Nie jestem w stanie zakwestionować tego, bo to chyba twarde fakty, tylko jak to możliwe? Przecież to kiedyś można było tak, że auto stoi w ogródku rozebrane i przeznaczone na części, więc nie płaci się OC. Ale od dłuższego czasu już nie ma takiej opcji. Obowiązkiem OC objęte jest także takie auto na ogródku, nawet nie jeżdżące. Z tego co wiem, od dłuższego już czasu nie ma możliwości, aby auto było zarejestrowane ale nie ubezpieczone.

I tak i nie. Sam borykałem sie z tym problemem i wydaje mie się że część aut jest na wschodzie. Liczy sie przecież papier sprzedaży, a jak ukrainiec czy ruski kupi to go przecież u nas nie wyrejestrowuje. Druga sprawa że firmy ubezpieczeniowe nie przekazują danych do urzędów rejestrujących samochody i oczywiście wisi nad właścicielami kara 500 euro ale samochodzik jako kurnik stoi i nikt się go nie czepia lub też stoi jeszcze zanim weszły te restrykcyjne przepisy. Przez parę lat ostatnich Polacy raczej dość intensywnie wymieniali samochody więc sie ich nazbierało.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Czyli durne przepisy o obowiązku ubezpieczeniowym OC nawet nie używanych samochodów spowodowały, że Polacy zaczęli kombinować, aby nie tracić tysięcy złotych i zaczęli "sprzedawać na Wschód". Czyli jak rozumiem można sobie z taką umową sprzedaży pójść do ubezpieczyciela i darować wydział komunikacji. To by się zgadzało, tylko jedno mi nie gra: gdyby to miało być na skalę 5 mln aut, to rynek używanych części byłby bardziej zasypany przez indywidualnych sprzedawców, a jednak stanowią oni niewielki udział w stosunku do szrotów. Tak mi się przynajmniej wydaje. Bo gdyby te samochody nie miały być sprzedawane dalej na części, to raczej niewielki sens ma sprzedaż na Wschód. Można sobie za grosze oddać na szrot i problem z głowy.
Konowal (6291 punktów)
hehehe - nie docenia pan szarej strefy :-D

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
-jad- (18783 punktów)
>I tak i nie. Sam borykałem sie z tym problemem i wydaje mie się że część aut jest na wschodzie. Liczy sie przecież papier sprzedaży, a jak ukrainiec czy ruski kupi to go przecież u nas nie wyrejestrowuje.

Na pewno. Obowiązek wyrejestrowania pojazdu spoczywa na zbywcy a nie na kupującym.

>Druga sprawa że firmy ubezpieczeniowe nie przekazują danych do urzędów rejestrujących samochody

Chyba nie. Za to pilnują swoich interesów i jeśli nie przedstawisz im umowy sprzedaży, potwierdzenia zgłoszenia kradzieży, czy wyzłomowania samochodu, masz obowiązek kontynuacji ubezpieczenia czyli zapłacenia kolejnej składki.
Obowiązek ubezpieczenia automatycznie przechodzi na kupującego, który (po rekalkulacji wysokości składki) może je kontynuować lub nie.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Na pewno. Obowiązek wyrejestrowania pojazdu spoczywa na zbywcy a nie na kupującym.

To skąd ta ogromna różnica pomiędzy zarejestrowanymi a ubezpieczonymi, skoro ubezpieczyciele twierdzą, że miga się tylko ok. 200 tys.?
Może urząd komunikacji nie usuwa samochodu z rejestru, jeśli nie jest on przerejestrowany przez nabywcę? Byłoby to nieco bez sensu, ale prawo administracyjne bywa absurdalne.
A może po prostu jest to "dziedzictwo" z okresu kiedy można było nie płacić OC jeśli samochód był nieużywany? Tylko znów nie bardzo się to klei, bo przecież można było wówczas zdaje się bez problemu wyrejestrować taki nieużywany samochód, co stoi na podwórku?
Nie potrafię zrozumieć, o co chodzi z tą wielką różnicą pomiędzy zarejestrowanymi a ubezpieczonymi...
-jad- (18783 punktów)
>To skąd ta ogromna różnica pomiędzy zarejestrowanymi a ubezpieczonymi, skoro ubezpieczyciele twierdzą, że miga się tylko ok. 200 tys.?

Nie jestem pewien czy pamięć mnie nie myli a szukać mi się nie chce ( ) ale zdaje mi się, że jest tak, że po zakupie pojazdu, możesz już następnego dnia zarejestrować go na postawie ubezpieczenia przejętego automatycznie od poprzedniego właściciela. Następnie możesz nie przedłużyć polisy OC, nie podpisując nowej z innym ubezpieczycielem. I już masz zarejestrowane ale nieubezpieczone auto.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Następnie możesz nie przedłużyć polisy OC, nie podpisując nowej z innym ubezpieczycielem.

Zostaniesz uwolniony od starej umowy OC, tylko jak zawrzesz nową, więc tak to nie działa.
-jad- (18783 punktów)
>>Następnie możesz nie przedłużyć polisy OC, nie podpisując nowej z innym ubezpieczycielem.
>Zostaniesz uwolniony od starej umowy OC, tylko jak zawrzesz nową, więc tak to nie działa.

Jest tego jakaś podstawa prawna? Bo zdaje mi się, że w praktyce tak to działa i nie musiałem nigdy machać nową polisą u starego ubezpieczyciela. Przejrzałem pokrótce ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych i czegoś podobnego nie zauważyłem.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>>Następnie możesz nie przedłużyć polisy OC, nie podpisując nowej z innym ubezpieczycielem.
>>Zostaniesz uwolniony od starej umowy OC, tylko jak zawrzesz nową, więc tak to nie działa.
>Jest tego jakaś podstawa prawna? Bo zdaje mi się, że w praktyce tak to działa i nie musiałem nigdy machać nową polisą u starego ubezpieczyciela.

No w tym sensie, to nie ma takiego obowiązku. Chodzi o to, że nie da się po prostu rozerwać ciążącego na aucie obowiązku OC poprzez wypowiedzenie i nie zawieranie nowej umowy, jak się niektórym wydaje. Powstaje obowiązek ustawowy zawarcia nowej umowy po wypowiedzeniu starej. Chodziło mi o to, że możesz się pozbyć starej umowy, ale wiąże się to z obowiązkiem zawarcia nowej (poniżej cytowałem przepisy).
Konowal (6291 punktów)
>>>>Następnie możesz nie przedłużyć polisy OC, nie podpisując nowej z innym ubezpieczycielem.
>>>Zostaniesz uwolniony od starej umowy OC, tylko jak zawrzesz nową, więc tak to nie działa.
>>Jest tego jakaś podstawa prawna? Bo zdaje mi się, że w praktyce tak to działa i nie musiałem nigdy machać nową polisą u starego ubezpieczyciela.
>No w tym sensie, to nie ma takiego obowiązku. Chodzi o to, że nie da się po prostu rozerwać ciążącego na aucie obowiązku OC poprzez wypowiedzenie i nie zawieranie nowej umowy, jak się niektórym wydaje. Powstaje obowiązek ustawowy zawarcia nowej umowy po wypowiedzeniu starej. Chodziło mi o to, że możesz się pozbyć starej umowy, ale wiąże się to z obowiązkiem zawarcia nowej (poniżej cytowałem przepisy).

Oczywiście obowiązek prawny jest, zaś jak nie zapłaci się OC to przecież nikt za darmo tego nie ubezpieczy. Po prostu mamy ok. 200 tyś. przestępców komunikacyjnych w Polsce

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Po prostu mamy ok. 200 tyś. przestępców komunikacyjnych w Polsce

Te osoby nie są przestępcami, gdyż uchylanie się od umowy OC nie jest przestępstwem. Osoby takie po prostu muszą zapłacić dodatkową opłatę do UFG.
-jad- (18783 punktów)
>No w tym sensie, to nie ma takiego obowiązku. Chodzi o to, że nie da się po prostu rozerwać ciążącego na aucie obowiązku OC poprzez wypowiedzenie i nie zawieranie nowej umowy

Dlaczego się nie da skoro nikt nie wymaga potwierdzenia zawarcia nowej umowy? Da się tylko, że jest to nielegalne.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Dlaczego się nie da skoro nikt nie wymaga potwierdzenia zawarcia nowej umowy? Da się tylko, że jest to nielegalne.

No tak, to kwestia rozumienia sformułowania "da się"
Konowal (6291 punktów)
>A może po prostu jest to "dziedzictwo" z okresu kiedy można było nie płacić OC jeśli samochód był nieużywany? Tylko znów nie bardzo się to klei, bo przecież można było wówczas zdaje się bez problemu wyrejestrować taki nieużywany samochód, co stoi na podwórku?

Sporo tego "dziedzictwa" faktycznie stoi, bo po co wyrejestrowywać jak nie ma to znaczenia? Dla papierku? Stoi za stodołą to niech stoi - kury mają się gdzie schronić przed deszczem i gdzie jajka nieść. Po to teraz wymyślili z tym obowiązkowo ciągłym OC, no ale wychodzi jak wychodzi.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)
>>I tak i nie. Sam borykałem sie z tym problemem i wydaje mie się że część aut jest na wschodzie. Liczy sie przecież papier sprzedaży, a jak ukrainiec czy ruski kupi to go przecież u nas nie wyrejestrowuje.
>Na pewno. Obowiązek wyrejestrowania pojazdu spoczywa na zbywcy a nie na kupującym.

Ale ty go nie wyrejestrowujesz tylko sprzedajesz i powiadamiasz o tym i tyle - co dalej zrobi właściciel to jego sprawa.

>>Druga sprawa że firmy ubezpieczeniowe nie przekazują danych do urzędów rejestrujących samochody
>Chyba nie. Za to pilnują swoich interesów i jeśli nie przedstawisz im umowy sprzedaży, potwierdzenia zgłoszenia kradzieży, czy wyzłomowania samochodu, masz obowiązek kontynuacji ubezpieczenia czyli zapłacenia kolejnej składki.
>Obowiązek ubezpieczenia automatycznie przechodzi na kupującego, który (po rekalkulacji wysokości składki) może je kontynuować lub nie.

No właśnie dbają o własne interesy, ubezpieczasz na miesiąc i wyrejestrowujesz samochód - nie ma jak sprawdzić czy była ciągłość składki OC. Jak ktoś chce płacić to chyba firma ubezpieczeniowa nie odtrąci klienta - nie ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
-jad- (18783 punktów)
>Ale ty go nie wyrejestrowujesz tylko sprzedajesz i powiadamiasz o tym i tyle

Do dziś sądziłem, że powiadomienie o sprzedaży jest jednoznaczne z wyrejestrowaniem. Jak widać, myliłem się.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Grzegorz (5685 punktów)
> Z tego co wiem, od dłuższego już czasu nie ma możliwości, aby auto było zarejestrowane ale nie ubezpieczone.
Pan A sprzedaje auto, zgłasza to w Wydziale Komunikacji i w swojej ubezpieczalni, więc jest czysty. Pan B kupił od niego auto, nie rejestruje go (powinien to zrobić w ciągu bodajże 14 dni, ale przepisy nie mówią nic o karze w przypadku niedopełnienia tego obowiązku), wymawia również umowę OC (wbrew pozorom towarzystwo ubezpieczeniowe nie ma prawa żądać czegokolwiek, choć czasami zdarzały się próby takich zachowań)... i koniec. Nie jest to zresztą jedyny sposób.
-jad- (18783 punktów)
>> Z tego co wiem, od dłuższego już czasu nie ma możliwości, aby auto było zarejestrowane ale nie ubezpieczone.
>Pan B kupił od niego auto, nie rejestruje go

Nie rejestruje czyli nie będzie zarejestrowane ale nieubezpieczone.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
25-08-2011 00:29 
 Ocena 2 na 2
emilpromil (184 punktów)
>>> Z tego co wiem, od dłuższego już czasu nie ma możliwości, aby auto było zarejestrowane ale nie ubezpieczone.
>>Pan B kupił od niego auto, nie rejestruje goNie rejestruje czyli nie będzie zarejestrowane ale nieubezpieczone.

Jeśli nowy właściciel nie zgłosi się z tablicami i dowodem to w bazie wydziału komunikacji auto będzie zarejestrowane dalej na starego właściciela.

z FAQ-a wydziału komunikacji :

"Czy zbywca pojazdu ma obowiązek powiadomić o tym fakcie jednostkę w Urzędzie Miejskim odpowiedzialną za prowadzeni ewidencji pojazdów?

Zgodnie z art. 78 ust. 2 pkt. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity Dz. U. z 2005 roku, Nr 108, poz. 908 z późniejszymi zmianami); par.13 ust. 2 rozporządzenia MI z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów (tekst jednolity: Dz. U. z 2007 r. Nr 186 poz. 1322) na zbywcy pojazdu ciąży obowiązek zgłoszenia faktu sprzedaży pojazdu w Urzędzie Miasta Szczecin w terminie 30 dni od dnia dokonania transakcji sprzedaży pojazdu, niezależnie od tego czy nabywca zarejestrował w/w pojazd. Zgłoszenie sprzedaży nie jest równoznaczne z pojęciem wyrejestrowania. "

A nabywca niezależnie od tego czy przerejestruje auto, może na podstawie umowy zrezygnować z OC i pojazd jest zarejestrowany i nieubezpieczony.

BTW Czasem można spotkać w wydziałach komunikacji meneli rejestrujących auta, ludzie ci dostają pieniądze za kupienie i zarejestrowanie auta na siebie.
Oczywiście fizycznie auta są rozbierane na części , a menelom płaci się za przejęcie ewentualnych kłopotów z OC czy gospodarką odpadami.
-jad- (18783 punktów)
>Zgłoszenie sprzedaży nie jest równoznaczne z pojęciem wyrejestrowania.

Dobre


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Pan B kupił od niego auto, nie rejestruje go (powinien to zrobić w ciągu bodajże 14 dni, ale przepisy nie mówią nic o karze w przypadku niedopełnienia tego obowiązku), wymawia również umowę OC (wbrew pozorom towarzystwo ubezpieczeniowe nie ma prawa żądać czegokolwiek, choć czasami zdarzały się próby takich zachowań)... i koniec.

Tak to zdecydowanie nie działa.

Jak wymawia to wcale nie jest koniec, tylko nowy początek
Od razu bowiem powstaje obowiązek ubezpieczeniowy określony w art. 31 ust. 6 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych:
Cytat:
W razie wypowiedzenia umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych w przypadkach, o których mowa w ust. 1 i 4, posiadacz pojazdu mechanicznego wypowiadający umowę jest obowiązany do zawarcia nowej umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych najpóźniej w ostatnim dniu przed rozwiązaniem się umowy wypowiedzianej.

Czyli najpóźniej na 30 dni od kupna (jeśli decydujesz się na wypowiedzenie starej umowy OC) masz ustawowy obowiązek zawrzeć nową umowę OC. Jeśli tego nie zrobisz to lipa, bo w każdej chwili możesz dostać pisemko z UFG a wtedy już nie ma ratunku, bo egzekucją zajmuje się urząd skarbowy
UFG na swojej stronie podaje z wykrzyknikiem: Kary
Cytat:
nie mogą podlegać negocjacjom!


Co to w praktyce oznacza? Nawet nie mówię o sytuacji, że ktoś sobie wypowiada umowę OC i uważa, że jak nie rejestruje to sprawa załatwiona, bo wtedy to może po dłuższym czasie dostać naprawdę solidną karę finansową. Ale wystarczy taka sytuacja, że ktoś nie dotrzymał 30 dniowego terminu na zawarcie nowej umowy OC i spóźnia się o 1 dzień - wówczas automatycznie, bez żadnych wezwań, tylko na mocy ustawy od razu powinien zapłacić karę 400 zł (po 14 dniach już ma karę 2 tys. zł). Jeśli tego nie zrobi, to Fundusz może sobie o nim "przypomnieć" np. po roku i dostaje strzał: 400 zł plus odsetki. Wspomniana przeze mnie kara 5 tys. która przyszła dla kogoś dotyczyła właśnie sytuacji kilkudniowego opóźnienia z zawarciem nowej umowy.

Roszczenie o tę opłatę przedawnia się po kilku latach, ale nie sądzę, aby warto było ryzykować, że np. po 3,5 roku odezwie się do ciebie UFG.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czyli najpóźniej na 30 dni od kupna (jeśli decydujesz się na wypowiedzenie starej umowy OC) masz ustawowy obowiązek zawrzeć nową umowę OC. Jeśli tego nie zrobisz to lipa, bo w każdej chwili możesz dostać pisemko z UFG a wtedy już nie ma ratunku, bo egzekucją zajmuje się urząd skarbowy

Jeszcze tytułem uzupełnienia swojego poprzedniego wpisu:

Z raportów UFG wynika, że coraz sprawniej ścigają oni tych, co nie zawierają nowych umów: w pierwszej połowie zainkasowali z tytułu opłat karnych za brak OC ściągnęli 7,1 mln zł - o 20% więcej niż w roku ubiegłym. I teraz są w trakcie wdrażania nowych metod wykrywania takich martwych dusz:

Cytat:
Wzrost liczby wezwan generowanych na podstawie danych z bazy OI UFG powinien byc widoczny w kolejnych okresach sprawozdawczych, w szczególnosci po wdrożeniu projektu wykrywania nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów w oparciu o zaawansowane metody ich wyszukiwania. Oprócz systematycznego wzrostu liczby wygenerowanych na tej podstawie wezwan, spodziewane jest podniesienie trafności w ujawnianiu rzeczywistych przerw w ciągłości ubezpieczenia.

Liczba wezwań do zapłaty z UFG w ostatnich latach wyraźnie rośnie i idzie w dziesiątki tysięcy rocznie.
25-08-2011 08:06 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Od razu bowiem powstaje obowiązek ubezpieczeniowy określony w art. 31 ust. 6 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych
Ja mówię o praktyce, Ty o teorii. Obowiązek owszem powstaje i nigdzie nie twierdziłem inaczej, tyle że (przynajmniej teraz) nie ma go kto wyegzekwować bo nie ma wystarczającego przepływu informacji między różnymi urzędami a Funduszem Gwarancyjnym. I podejrzewam że długo nie będzie, bo w takim wypadku zwaliłyby się na nich wszystkie umowy kupna-sprzedaży ze wszystkich wydziałów komunikacji w kraju, plus wszystkie polisy... musieliby pewnie zacząć od rozpisania przetargu na informatyzację tego wszystkiego. A i tak zostaje parę rozwiązań stosowanych przez niezbyt uczciwych kupujących.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ja mówię o praktyce, Ty o teorii. Obowiązek owszem powstaje i nigdzie nie twierdziłem inaczej, tyle że (przynajmniej teraz) nie ma go kto wyegzekwować bo nie ma wystarczającego przepływu informacji między różnymi urzędami a Funduszem Gwarancyjnym.

Z tego co się orientuję chodzi przede wszystkim o przepływ informacji pomiędzy bazą MSWiA - CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców), która zbiera informację m.in. od wydziałów komunikacji, a bazą ubezpieczeń obowiązkowych OC, prowadzoną w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Prace nad CEPiKiem strasznie się wlokły i wciąż zdaje się nie są ukończone całkowicie. Czy jesteś Grzegorz pewien, że Twoja wiedza o praktyce jest w pełni aktualna? Wydaje się bowiem, że wymiana pomiędzy CEPiK oraz UFG ruszyła i coraz sprawniej wyłapuje nielegalne przerwania OC. W internecie jest wiele osób, które dostały pismo z 2 tys. zł kary od UFG za krótsze lub dłuższe przerwania OC. Na pewno więc UFG wyłapuje coraz więcej przerw OC w przypadku, gdy OC jest kontynuowane po przerwie. Nie jestem pewien czy już teraz wyłapują i ile tych, którzy wypowiadają i nie zawierają nowej umowy, ale nawet jeśli nie, to nie sądzę, aby pozostało do wdrożenia tego wiele barier, bo wymiana między CEPiKiem i UFG się rozwija, więc ci, którzy dziś decydują się na nie zawieranie nowej umowy OC dla auta, które np. sprzedadzą na części, raczej nie mogą spać spokojnie przez najbliższe ok. 4 lata.

Oparłem się na tym:
www.ppr.pl(*)ja-kierowcow-bez-oc-123957.php (2005)
www.norcom.com.pl/nowe_forum/viewtopic.php?t=1563 (2005)
www.rp.pl/artykul/684442.html (2011)

Przy okazji natrafiłem na informację, że duża różnica pomiędzy zarejestrowanymi a ubezpieczonymi, to jak wskazywałem wyżej, dziedzictwo poprzednich przepisów, kiedy nie było obowiązku wyrejestrowywania.
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Optymizmem powiało. I dobrze.
Polacy są coraz kulturalniejsi i to widać.

Auta są coraz bezpieczniejsze, policja coraz nie chętniej bierze w łapę, same plusy, szkoda że tych autostrad ciągle mało.
-jad- (18783 punktów)
>policja coraz nie chętniej bierze w łapę..

To prawda. W Europie najbardziej skorumpowani policjanci są chyba w Czechach. Tam zawsze są dwie stawki pokuty- z mandatem albo bez.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
diogenes (42753 punktów)
>tendencja tutaj jest wyraźnie pozytywna i w latach 2006-2010 ... liczba zabitych [spadła] z 5,2 tys. do 3,9 tys. rocznie.

Uwzględniłbym w tej ponurej statystyce wiek denatów. Z mojego podwórka: dziewczyna dostała na osiemnastkę samochód i jeszcze przed przyjęciem zabiła siebie i dwie koleżanki. Albo gimnazjalista dostał skuter na urodziny i zginął. Lub w dniu, a raczej noc ślubu - kiedy, jak to się mówi, obrączka była jeszcze zimna - pan młody odwoził gości weselnych i wjechał na zawsze pod tira. Giną młodzi ludzie, w wieku prokreacyjnym (wraz z nimi ginie wirtualne potomstwo). Drzewiej samochód był luksusem, nie tak łatwo dostępnym małolatom. Pozytywne tendencje w statystyce po bliższej analizie nie muszą być tak optymistyczne, jak wyglądają.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
emilpromil (184 punktów)

>Uwzględniłbym w tej ponurej statystyce wiek denatów. Z mojego podwórka: dziewczyna dostała na osiemnastkę samochód i jeszcze przed przyjęciem zabiła siebie i dwie koleżanki. Albo gimnazjalista dostał skuter na urodziny i zginął. Lub w dniu, a raczej noc ślubu - kiedy, jak to się mówi, obrączka była jeszcze zimna - pan młody odwoził gości weselnych i wjechał na zawsze pod tira. Giną młodzi ludzie, w wieku prokreacyjnym (wraz z nimi ginie wirtualne potomstwo). Drzewiej samochód był luksusem, nie tak łatwo dostępnym małolatom. Pozytywne tendencje w statystyce po bliższej analizie nie muszą być tak optymistyczne, jak wyglądają.

To się nazywa selekcja naturalna i akurat zwiększa bezpieczeństwo.

Lepiej jak 14-latek ze skłonnością do ryzyka wmontuje się skuterem w drzewo niż 25 latek zabije 2 tonowym autem obcych ludzi podczas ryzykownego wyprzedzania.

Wszelkie działania chroniące ludzi przed ich własną głupotą przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych.
26-08-2011 08:48 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wszelkie działania chroniące ludzi przed ich własną głupotą przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych.

Jak ma się do tej tezy racjonalizm, który zwykle uważamy za antidotum na głupotę? Czyżby przynosił skutki odwrotne do zamierzonych?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-08-2011 23:47 
 Ocena 1 na 1
emilpromil (184 punktów)
>>Wszelkie działania chroniące ludzi przed ich własną głupotą przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych.
>Jak ma się do tej tezy racjonalizm, który zwykle uważamy za antidotum na głupotę? Czyżby przynosił skutki odwrotne do zamierzonych?

Można zlikwidować przyczynę (zastąpić głupotę racjonalizmem), albo walczyć ze skutkami (chronić ludzi przed ich głupotą).

Odnośnie sedna sprawy to po prostu wkurza mnie demonizowanie młodych kierowców przez media i twój post.
Ludzie którzy się czegoś uczą popełniają błędy niezależnie od wieku a młodzi ludzie uczą się szybciej.
Podnoszenie poprzeczki wiekowej (jak to miało ostatnio miejsce z uprawnieniami na motocykle) nie poprawi bezpieczeństwa.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365