 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-08-2011 14:25 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Maryjne święto państwowe
12 na 12 | Dziś dzień ustawowo wolny od pracy. Na ogół mam problem z jego uchwyceniem, bo święto to jest dla mnie najbardziej "sztuczne", najmniej zakorzenione w i tak rozdętej naszej tradycji świętowania. No ale maryjny kraj maryjnego papieża musiał wprowadzić ustawą dzień bezrobotny na cześć Maryi. A nie jak się niektórym wydaje na cześć Wojska Polskiego, które jest jakby przy okazji i "skorzystało" jedynie na ustawowym święcie maryjnym. Zresztą nasze wojsko też pewnie w kościołach i na kolanach. Naturalnie bardzo wielu pracowników się cieszy, bo tak naprawdę nie interesuje ich powód, lecz wooooolne. Czy jednak rozsądny pracownik, który wygląda nieco dalej niż na swój mikroświat, powinien bezmyślnie cieszyć się z każdego wolnego? Czy w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, regionu i świata, nie należy raczej się martwić tym, że nasze społeczeństwo tak kocha wolne? Obrońcy maksymalnego świętowania rachują wówczas kto gdzie i ile świętuje i im wychodzi, że w stosunku do niektórych krajów Europy wcale najwięcej nie świętujemy i moglibyśmy więcej. Czy jednak biorą oni pod uwagę, że nasza praca jest znacznie mniej wydajna aniżeli średnia europejska? I na dodatek rośnie ona znacznie wolniej niż innych krajów regionu (w 2010 r. podawano, że polska wydajność rośnie 4 razy wolniej niż w Rumunii). Katolicyzm od wieków pielęgnuje w Europie świętowanie religijne kosztem pracy. Wybitny historyk niemiecki, Ferdynand Gregorovius, wskazywał, że to właśnie pogrzebało piękny wzlot średniowiecznej demokracji, o której wspominałem w swoim ostatnim tekście - świecka republika rzymska w średniowieczu upadła oczywiście przez papieskie intrygi, ale główna przyczyna jej porażki leżała znaczne głębiej: Cytat:Chrześcijański Rzym był w stanie wywołać przejściowe wrzenie na rzecz swojej wolności i wielkości, jednak pozbawiony został przez papiestwo swoich prawdziwych cnót obywatelskich. Opanowane przez księży miasto nie było już w stanie wydawać z siebie obywateli o heroicznych znamionach starożytności. Nieszczęśni mieszkańcy, skazani na nieudolność, którzy w ciągu roku więcej mieli świąt aniżeli dni roboczych, nie posiadali majętności, ponieważ jej nie wytwarzali, a zatem brak im było również świadomości własnej godności i siły" ("The History of Rome in the Middle Ages" vol. IV, part II) Nie takiej kultury pracy potrzebuje Polska... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Czy w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, regionu i świata, nie należy raczej się martwić tym, że nasze społeczeństwo tak kocha wolne? Czy jednak biorą oni pod uwagę, że nasza praca jest znacznie mniej wydajna aniżeli średnia europejska?
>Nie takiej kultury pracy potrzebuje Polska...
A jakiej to kultury pracy potrzeba w polskim społeczeństwie by było jeszcze zamożniejsze aniżeli jest obecnie i dlaczego redaktor Racjonalista.pl zawsze mówi o gospodarce w kontekście religii i świąt, a nie w kontekście politycznym, gdy partie polityczne dyskutują czy aby nie podnieść płacy minimalnej do 50% wartości płac średniej krajowej ? Dlaczego Szanowny Redaktor nie rozpoczyna wątków na forum ani nie pisuje artykułów poświęconych wypaczeniom administracji państwowej, która niejednego przedsiębiorcę doprowadziła do bankructwa, jak i pewnie niejednokrotnie jeszcze doprowadzi ? Dlaczego Redaktor zamartwia się tym, że Polacy lubią wolne, a nie tym, że politycy przekupują wyborców kolejnymi obietnicami socjalnymi bez pokrycia ? Nie wiem skąd to przekonanie, że nasza praca jest o wiele mniej wydajna skoro jesteśmy bogatsi od Szwecji, Norwegii, Finlandii, Danii, Portugalii, Grecji i to my cały czas mamy wyż demograficzny na rynku i lepsze perspektywy rozwoju aniżeli podziwiana Skandynawia, która od paru lat gospodarczo stoi w miejscu. Dlaczego nie chwalić Polaków za przedsiębiorczość, gdy dla pracy często wyjeżdżają za granicę zostawiając na jakiś czas rodzinę i przyjaciół ? Czy wie Pan, że Polacy średnio lepiej znają języki obce aniżeli Francuzi czy Anglicy ? Polak dla pracy zrobi wiele, a dla polepszenia statusu materialnego zrobiłby i jeszcze więcej, gdyby państwo zechciało uwolnić gospodarkę od ekonomicznie niepotrzebnych przepisów.
Ja się w ogóle nie martwię o przedsiębiorczą mentalność Polaków bowiem widzę, że szczególnie młodym ludziom na pracy oraz polepszaniu kwalifikacji zależy. Odważni by wyjeżdżać za granicę oraz otwierać biznes prywatny w Polsce radziliby sobie jeszcze lepiej, gdyby nie musieli spłacać kredytu minionych pokoleń oraz zobowiązań kredytowych na jakie wystawia nas klasa polityczna. Mnie martwią tzw. elity III RP, które mącą i sączą nienawiść wśród Polaków napuszczają jednych na drugich wymyślając sztuczne podziały. Martwi mnie zbyt nachalna obecność polityków w gospodarce.
|
|
 | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > dlaczego redaktor Racjonalista.pl zawsze mówi o gospodarce w kontekście religii i świąt, a nie w kontekście politycznymO gospodarce pisałem również i w kontekście prawnym oraz politycznym, pisałem także i o wypaczeniach administracji nie raz, a to, że piszę często o kontekście religijnym wynika z tego, że jest to temat często pomijany w ogólnych analizach a ja się na nim znam lepiej niż na wielu innych tematach. > Nie wiem skąd to przekonanie, że nasza praca jest o wiele mniej wydajnaWydajność pracy kulą u nogi naszej gospodarki> gdyby państwo zechciało uwolnić gospodarkęA państwo to kto? > Martwi mnie zbyt nachalna obecność polityków w gospodarce.Mnie martwi dokładnie to samo i też jestem temu przeciwny. A niniejszy wątek jest wpisany w te szersze obawy. Wszak ostatnie rozszerzenie listy państwowego świętowania na Trzech Króli jest częścią tego samego zjawiska - narzutu politycznego na gospodarkę.
|
|
|  | 3 na 3 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | Pan się zamartwia religią, a mnie bardziej martwi, że państwo jako instytucja administracyjna w ogóle posiada taką władzę by w taki sposób gospodarkę przyhamować. Fakt czy dotyczy to tej religii czy innej nie ma tutaj wiele do rzeczy. Chociaż z drugiej strony nie jest znowu aż tak dramatycznie bo znam wielu ludzi, którzy w poniedziałek jednak do pracy poszli - tak to jest sektor prywatny. Mentalność się zmienia bowiem jesteśmy już społeczeństwem pluralistycznym i siłą rzeczy wiara katolicka musi iść na kompromisy. Milton Friedman zapytany kiedyś o jego flirt z gospodarką Chile stwierdził, że gospodarka rynkowa działa oddolnie i wymusza nawet w dyktaturach zjawiska wolnościowe z którymi nawet władza po jakimś odstępie czasu musi zacząć się liczyć. Oswabadzając gospodarkę i pozwalając ludziom działać przyczyniamy się do zmiany spojrzenia na rzeczywistość. W Chile najpierw pojawiła się swoboda gospodarcza, a dopiero później można było poważnie mówić o dalszych swobodach - podobnie było i jest w Polsce.
|
|
| |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Twoja odpowiedź na mój temat ma charakter demagogiczny. Zbywasz ten problem dlatego, że istnieje problem większy. Postaraj się jednak zauważyć, że ja bynajmniej tego nie neguję a jedynie poruszyłem pewien aspekt zagadnienia. Dlatego twoja krytyka sprawia mi dokładnie ten sam problem, jak analogiczna demagogia z lewej strony: ale w Polsce ludzie nie mają co do garnka włożyć. Kiedy się rzuci takie hasło, każdy inny problem wydaje się drugorzędny: problemy finansowania kultury, nauki, zabytków. ten sposób dyskutowania jest niedobry. Mówię o aborcji czy związkach partnerskich, to się nie raz słyszy demagogicznie, że są poważniejsze problemy. No i co z tego, czy to znaczy, że nie należy zajmować się aborcją, niedofinansowaniem nauki, związkami partnerskimi, klerykalizacja - bo mamy państwo przeregulowane / niedożywione dzieci? Jeśli chcesz mieć szersze i głębsze moje uzasadnienie tego dlaczego uważam, że nasza religia nie jest nieistotną kwestią dla naszej gospodarki przeczytaj mój tekst na ten temat: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3648 Wprawdzie w ciągu 7 lat od jego napisania nie ze wszystkim tam zgadzam się w 100%, ale istota jest mi nadal bliska.
|
|
| | |  | Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | Nie uprawiam demagogii, a jedynie uważam, że w poglądzie jaki prezentujesz występuje niewłaściwa proporcja - to zarówno odnosi się i do portalu. Twoje spojrzenie jest zbyt mocno związane z przekonaniem, że zmieniając świadomość człowieka zmienimy i jego działanie. Oczywiście, że religia katolicka nie sprzyja gospodarce rynkowej i nie zrodzi kapitalizmu bowiem nie jest religią rywalizacji, a martyrologii. Jednak odnoszę wrażenie, że zbyt często podkreślasz znaczenie, że się posłużę dawną terminologią, nadbudowy względem bazy. Ja wiem, że zajmujesz się historią Kościoła i dlatego o tym piszesz, ale obraz jaki przedstawiasz zawiera w sobie zbyt wiele elementów jednostronnej siły oddziaływującej na społeczeństwo. Nie można zaprzeczyć, że religia zawsze miała istotne znaczenie dla gospodarki, ale kwestia w skali oceny tego zjawiska. Nie można wytłumaczyć gospodarki, nawet w dużym skrócie, wyjaskrawiając problem.
Zamieszczając w jednym komentarzu kwestię słabo wydajnej pracy i osadzając to w jeden tylko kontekst (kontekst religijny) stworzyłeś wrażenie, że religia dla wydajności pracy ma akurat tutaj dominujące wrażenie. Skąd to wiesz ? Ja tak twój komentarz odczytuję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Nie uprawiam demagogii, a jedynie uważam, że w poglądzie jaki prezentujesz występuje niewłaściwa proporcja - to zarówno odnosi się i do portalu.Doprawdy? Dział "Ekonomia, gospodarka, biznes" w Racjonaliście: www.racjonalista.pl/kk.php/d,163 - 88 tekstów na ten temat. Ile tam religii? Nie jest prawdą, że za stan naszej gospodarki staramy się wskazać winnym Kościół katolicki, choć faktycznie wskazujemy to, jako jeden z czynników. > Zamieszczając w jednym komentarzu kwestię słabo wydajnej pracy i osadzając to w jeden tylko kontekst (kontekst religijny) stworzyłeś wrażenie, że religia dla wydajności pracy ma akurat tutaj dominujące wrażenie.Nie wynika to z kontekstu mojej wypowiedzi. Wydajność odnosiła się tylko do jednego: nie liczmy czy na Zachodzie pracują mniej godzin, skoro nasza godzina jest mniej wydajna/mniej produktywna.
|
|
 | 6 na 6 | i.czaplicka (5782 punktów) | |
|
|  | 6 na 6 |
| |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> Kolega zapomniał dodać słowo '' duchowo '' jesteśmy bogatsi od tych krajów duchowo . Nie ma sie z czego śmiać Ubogaceni, nie bogatsi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Czemu się śmiejecie? Ja tam w mediach często słyszę jakaż to Polska zielona wyspa itd.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | perun (8610 punktów) | >Czemu się śmiejecie? Ja tam w mediach często słyszę jakaż to Polska zielona wyspa itd. Taa Papua Nowa Gwinea też jest zieloną wyspą , ale nie o take wyspe chyba nam chodzi .
|
|
2 na 2 | Mateusz (879 punktów) | Dzisiaj świeżego chleba nie mogłem kupić, fakt. Najgorsze jest po prostu to, że wszyscy nie pracują właśnie wtedy, kiedy i ja nie pracuję
|
|
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Cały problem w tym, że u nas nie wiadomo gdzie dokładnie przebiega granica między kościołem a państwem. Jedno i drugie, mówiąc poetycko, obejmuje się ściśle jak te ośmiornice i już nie widać czyja która macka, ale dobrze karmić trzeba kurcze obie
|
|
 | 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | > Cały problem w tym, że u nas nie wiadomo gdzie dokładnie przebiega granica między kościołem a państwem. Jedno i drugie, mówiąc poetycko, obejmuje się ściśle jak te ośmiornice i już nie widać czyja która macka, ale dobrze karmić trzeba kurcze obie  Może odpowiednio długo głodzone zjedzą się nawzajem ?
|
|
|  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > > Cały problem w tym, że u nas nie wiadomo gdzie dokładnie przebiega granica między kościołem a państwem. Jedno i drugie, mówiąc poetycko, obejmuje się ściśle jak te ośmiornice i już nie widać czyja która macka, ale dobrze karmić trzeba kurcze obie  > Może odpowiednio długo głodzone zjedzą się nawzajem ?Zarówno jedno, jak i drugie jest tak dokładnie przyssane do społeczeństwa, że obumrze tylko razem z nim
|
|
| |  | | zupełna (2507 punktów) | > Zarówno jedno, jak i drugie jest tak dokładnie przyssane do społeczeństwa, że obumrze tylko razem z nim  hmmm niedobrze
|
|
4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >.. nasze wojsko też pewnie w kościołach i na kolanach. W miastach przy głównych ulicach i na budynkach ratuszów biało-żółte flagi na równi z państwowymi, jak na watykańskie latyfundium przystało. Od czasów 'komuny' tylko barwy się zmieniły na nieradzieckie.. Chyba nie powinno być legalne wywieszanie takich obcych flag poza terenami kościelnymi..
|
|
 | | random (197 punktów) | > W miastach przy głównych ulicach i na budynkach ratuszów biało-żółte flagi na równi z państwowymi, jak na watykańskie latyfundium przystało. Od czasów 'komuny' tylko barwy się zmieniły na nieradzieckie..> Chyba nie powinno być legalne wywieszanie takich obcych flag poza terenami kościelnymi..A propos wywieszania flag Watykanu w instytucjach państwowych - wiecie czy ktoś oficjalnie zaskarżał takie działanie? Wiem, że może w tej kwestii jestem zbyt naiwny ale czemu by nie zebrać podpisów pod jakąś petycją po czym wysłać ją do odpowiednich instytucji (może do Ministra ds. Wykluczonych, pana Arłukowicza  )?
Kiedy słyszę słowo "religia", sięgam po mojego Browninga.
|
|
|  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | |
|
| |  | | random (197 punktów) | > >A propos wywieszania flag Watykanu w instytucjach państwowych - wiecie czy ktoś oficjalnie zaskarżał takie działanie?> Tak, mamy jedno światełko:> Zaskarżenie: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1216> Reakcja: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1830> Tak, czytałem już te teksty. Chodziło mi o skalę krajową a nie lokalną czy nawet "wewnątrzkuratoryjną" - jakiś ogólnopolski zakaz eksponowania flag Watykanu (jak i innych państw) przez instytucje państwowe lub coś na ten wzór.
Kiedy słyszę słowo "religia", sięgam po mojego Browninga.
|
|
| Selanos (12869 punktów) | Dobrze że powstał taki temat, bo chciałem się zapytać z jakiej okazji jest to święto Wojska Polskiego.
Wikipedia pisze, że to na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, co niezbyt się zgadza, bo Bitwę wygraliśmy dziesięć dni później.
Staram się, naprawdę bardzo się staram, ale dalej nie potrafię zrozumieć. Bo przecież na pewno nie chodzi o to, że kościół chciał wolne, więc trzeba było pod to podpiąć jakieś święto państwowe, żeby niektóre środowiska polityczne nie narzekały. Nie, to nie może być to.
|
|
 | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
>Wikipedia pisze, że to na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, co niezbyt się zgadza, bo Bitwę wygraliśmy dziesięć dni później. 15 sierpnia dlatego , że tego dnia odzyskano z rąk bolszewików Radzymin , co okazało sie punktem zwrotnym w bitwie . To raz a dwa tego dnia 21 Górska Dywizja Piechoty rozpoczeła forsowanie Wieprza pod Kockiem co było początkiem kontrofensywy I z tych powodów wybrano ten dzień na dzień WP. ... co zresztą podaje również Wiki .
|
|
4 na 4 | KaluCeZet (93 punktów) | A u mnie gorliwi katolicy mają żniwa i olewają święto z przyczyn ekonomicznych  Tydzień temu w niedzielę, wczoraj i dzisiaj aż huczy od kombajnów.
|
|
2 na 2 | KarolG (2892 punktów) | > Dziś dzień ustawowo wolny od pracy. Na ogół mam problem z jego uchwyceniem, bo święto to jest dla mnie najbardziej "sztuczne", najmniej zakorzenione w i tak rozdętej naszej tradycji świętowania. No ale maryjny kraj maryjnego papieża musiał wprowadzić ustawą dzień bezrobotny na cześć Maryi.Na szczęście dla mnie ten dzień wolny pokrywa się z Dniem Niepodległości pewnego kraju na Dalekim Wschodzie. Razem robimy biznes i razem świętujemy  Niestety 3 Króli już z niczym się nie pokrywa 
Thank God, I'm an atheist
|
|
| Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Bez przesadyzmu. Kościół i bez tego święta zebrałby co miałby w zamiarze. Maryja zawsze dziewica jest następczynią bogini Eris, którą pogaństwo uwielbiało. Dzisiejsze neopogaństwo czyli katolicyzm, też potrzebuje takiego bożka. Matki Polki utożsamiają się z Maryją kreowaną przez kościół. Jakie ludziom wzorce zaproponować? Nie każda może choćby chciała zostać Marią Curii Skłodowską czy Polą Negri . Ludzie nie ogarniają rzeczywistości i potrzebują bajek i dziwnych wzorców, żeby iść nazajutrz do pracy. Tej pracy. W zupełności pana rozumiem panie Mariuszu. Święta kościelne powinny być kościelne a nie państwowe. Kler powinien płacić takie same podatki jak każdy, lekcje religii powinny być w kościołach, które są w końcu do tego przygotowane, bo przed 1989 tam organizowały lekcje religii. Dzwonnice kościelne należy obudować dźwiękoszczelnymi płytami, i należy powołać na wzór CBA takie biuro śledcze, które będzie tropiło zboczeńców wśród księży. Wszytsko dla dobra kościoła. Takie regulacje prawne uzdrowiłyby kościół, który stałby się ostoją filozofów, artystów i prawych ludzi. Następnie z 50% praktykujących katolików zrobiłoby się ich 90%. I ateiści straciliby rację bytu. Bylibyśmy cząstkowym elementem w takim społeczeństwie i mogliby nas rozgnieść jak robaka. Wolę, żeby ksiądz kradł i gwałcił i najlepiej jeszcze żeby chlał i żeby cała wieś o tym wiedziała, wieś wówczas będzie miała dystans do wiary w bogów i nie pójdzie na dżihad, na wojnę której nikomu bym nie życzył.
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Ludzie nie ogarniają rzeczywistości i potrzebują bajek i dziwnych wzorców, żeby iść nazajutrz do pracy.Na pewno jest trochę racji w tym, o czym piszesz, ale z drugiej strony nie można nie zauważyć, że świat się zmienia, że cywilizacja się zmienia. Dziś w rozwiniętych krajach są miliony jawnych osób odrzucających zaświat i najbardziej naiwne bajki dla dorosłych. Nigdy we wcześniejszych, znanych nam dziejach świata, nie było tak wielu ateistów. A na marginesie, to miło widzieć, że kolejna osoba zamieniła nick na imię i nazwisko
|
|
|  | | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Jest dziwna korelacja pomiędzy ateizacją zachodu a jego schodzeniem na psy, co zaważa trafnie pan Koraszewski w innym wątku. Oby te dwa procesy cywilizacyjne nie poszły wspólną drogą. Oby nie.
|
|
1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Co do wydajności pracy jest to automit, sugerujący że zawsze w czymś tam jesteśmy gorsi "bo". A G prawda, czyste manipulatorstwo i nie raz je słyszałem tu i ówdzie. Wszak lepiej dyrygować tymi którzy maja poczucie winy, czyż nie? W rzeczywistości niewykreowanej "na potrzeby" jest dokładnie odwrotnie. Prawda leży tu : dlaczego w Polsce tak się dziwnie dzieje z ta wydajnością , skoro gdzie indziej jest odwrotnie (emigracja)? A to oznacza że wina nie leży wcale po stronie ludzi, a systemu i możliwości, a to już jest zupełnie inna bajka rodząca pytanie w stronę tych którzy kreują ten automit. Ale jak się zwali na ludzi to sprawa z głowy, system jest cacy, politycy tez ale cholera naród jakiś taki...pech, po prostu pech.
Odnośnie kwestii KK i jego wpływu : nie ma co się dziwić że w obliczu nastałych możliwości po 1989 roku ORAZ przyzwoleniu , KK z lubością i zadowoleniem (i oklaskami) objął mackami co się dało. Ustanawianie kolejnych świąt i zakazy handlu w niedziele (postulowany) są tylko objawem, i nie sądzę że w tej kwestii KK powiedział swoje ostatnie słowo. Ma swój własny elektorat wyborczy (użyczany partiom nie za darmo) i jest w stanie sam sobie wywalczyć co chce. Więc korzysta. Polska stała się nieformalnym krajem wyznaniowym. I o ile wiem z pytań i rozmów bardzo wielu chciałoby sformalizować ten stan rzeczy i pozbyć sie fasadowości, im konstrukcja naszego państwa w takim kształcie przeszkadza spełnić marzenia. A naprawdę jest ich wielu.
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Wydajność pracy o jakiej piszą ekonomiści to w pierwszym rzędzie oczywiście system a nie "dusza" ludzka i nie sądzę, aby ktoś sugerował, że jest inaczej. Nawet jeśli jakąś część odpowiedzialności ponoszą społeczne przyzwyczajenia. Proszę wstukać w wyszukiwarkę wydajność pracy i poczytać, jakie są podawane jej determinanty.
|
|
|  | 2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | A po co mi rozprawki i tabelki ? Wystarczy się rozejrzeć, by stwierdzić że ta obniżona nasza wydajność to idiotyzm. Ale w obliczu partaczy ekonomicznych kreujących się na znawców rynku (i sterujących nim) najlepiej i najłatwiej wmawiać ludziom ciemnotę, to nic nie kosztuje a efekt jest. Jeśli chodzi o społeczne przyzwyczajenia to one owszem są widoczne ,ale tam gdzie jest dobrobyt i "luz". I tam się pojawia paradoks że zjawiają się obcy i mają większa wydajność...i zaczyna się cyrk, bo "tubylcy" przyzwyczaili swój rynek że pracuje się dokładnie "tyle" i w "taki" sposób, oraz za "tyle". Polacy jako pracownicy mają dobrą markę,ale nie w ...Polsce.Pewnie klimat i wpływ promieniowania kosmicznego.  I milion już wyjechało oferując swoja jakże niską wydajność , która jest chętnie kupowana. A jeśli się ten stan polityczny utrzyma i wpływ KK na sfery życia publicznego to wyjedzie jeszcze więcej. A po jakimś czasie na bilety Narodowego Banku Polskiego trafi dżizes świebodziński. No i wówczas ta wydajność narodowa się poprawi, szczególnie wśród emerytów i rencistów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | No właśnie... Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, że Polak pracując dłużej niż np. sąsiad z Niemiec, wykonując dokładnie tą samą pracę i zarabiając o połowę mniej, ma czterokrotnie mniejszą wydajność pracy, że pani sprzątająca polskie mieszkania nagle zaczyna być czterokrotnie bardziej wydajna, kiedy przekracza naszą zachodnią granicę (robi dokładnie to samo, przez tyle samo godzin a jej zarobki wzrastają nawet pięciokrotnie). I nagle olśnił mnie Pan Mordasewicz - Naczelny Wyzyskiwacz Kraju. Otóż stwierdził on, że Polacy w Polsce są czterokrotnie mniej wydajni, ponieważ kupujący ich pracę są skłonni czteroktotnie mniej zapłacić za jej efekty. A więc wydajność nie ma nic wspólnego z tym jak długo pracuję, jak dobrze i szybko to robię, ale od tego ile mi za to płacą! I problem rozwiązany! Podnieść pensje a wzrośnie wydajność! Jakie to proste i wszystko tłumaczące! Pozostaje na koniec tylko parafraza przysłowia: "Jaka płaca taka praca".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|