Dobry wieczór, piszę do Was, gdyż potrzebuję pomocy w jednym z najbardziej fundamentalnych wyborów młodego człowieka. Mam 17 lat i aktualnie kończę 3 klasę liceum (zostaje mi jeszcze rok) i stoję na rozdrożu, mianowicie jakie studia wybrać dla odpowiedniego samorozwoju, spełnienia i względnego spokoju zawodowego. Zdaję sobie sprawę z tego, że nikt z Was osobiście mnie nie zna, nie będzie w stanie sporządzić trafnego rysu psychologicznego na podstawie jednego wpisu, ale mam nadzieję, że sama w sobie siła dyskusji pozwoli mi spojrzeć na pewne rzeczy inaczej i podjąć optymalną decyzję. Z pewnością nie mogę powiedzieć, że to forum jest idealnym miejscem do zadania takiego pytania, ale mam pewien uzasadniony motyw, dlaczego akurat tutaj to piszę. Rzecz jasna interesuję się filozofią, która od początku mojego życia, a przez większość nieświadomie wiedzie niejako prym przez moje życie. Od zawsze główną formą spędzania przeze mnie czasu były bezwiedne refleksje dotyczące wszystkiego, co mnie otacza i wykracza poza moje własne obcowanie rzeczywiste. Paradoksalnie nie przeczytałem wiele prac filozoficznych, czy też psychologicznych w swoim życiu, a "jedynie" bazuję na własnych, można powiedzieć empirycznych (choć nie jest to moja ulubiona forma metodologii) doświadczeniach. Często dochodziłem do konkretnych wniosków dotyczących tego co mnie otacza nie zdając sobie sprawy z tego, że już wcześniej ktoś to przelał na papier, ale samo to, że do tego dochodziłem, pozwala mi stwierdzić, że w pewnym sensie potrafię "dobrze" interpretować i obserwować to co mnie otacza. W szkole, w której jestem, czuję się poniekąd wyjątkowy, nie chcę używać tego sformułowania, ale lepszy od innych (być może niesłusznie). Dochodzę do takiego wniosku, obserwując na co dzień życie społeczne jednostek w mojej szkole, ich zainteresowania, "ambicje", czy też formy "aktywizmu" społecznego polegające na powtarzaniu tego co zobaczą w 20 -sekundowej rolce na instagramie. Jedną z nadrzędnych kwestii dotyczących mojego procesu wyboru są moje poglądy, które stoją w opozycji do tego, żebym do czegokolwiek w zasadzie dążył, gdyż postrzegam siebie jako nihilistę, co wynika bezpośrednio z bólu, jakim obdarza mnie forma zastanego porządku świata, jego nieprawidłowości, nieścisłości lub też zwykła głupota ludzka (nie twierdzę tutaj, że jestem jakimś wyznacznikiem tego co jest "zgodne" lub "prawdziwe"). Zastana rzeczywistość wzbudza we mnie obrzydzenie i sprzeciw, a więc dlatego tak ciężko uznać mi coś za prawdziwie wartościowe, godne lub tożsame. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem na najbardziej burzliwym etapie kształtowania moich poglądów i wartości, a więc dlatego obawiam się, że przy studiowaniu konkretnego kierunku może się okazać on dla mnie zupełnie bezsensowny przy ewolucji moich poglądów lub -co gorsza może nastąpić nawrót moich najbardziej mrocznych poglądów, dotyczących bezcelowości, konkretnie mojego życia. Wracając bardziej bezpośrednio do tematu wyboru studiów, interesuję mnie kilka kierunków, głównie tych z dziedziny nauk humanistycznych, należą do nich: socjologia, antropologia kulturowa, prawo i to w zasadzie tyle, bo więcej pomysłów nie mam. Nie przemawiają za mną o tyle motywacje materialne, związane z dużymi zarobkami, a chęć pozostawienia jakiejś spuścizny, najlepiej naukowej. Chciałbym poświecić swoje życie na badania mające na celu uwypuklenie pewnych systemowych, społecznych problemów lub stworzenie jakiejś kompletnie nowej idei (zapewne niemożliwe), w którą mógłbym uwierzyć i w pełni się oddać. |