 |
"Ruch Palikota w sejmie = wygrana Kaczyńskiego" ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2011 12:09 | Artur@R (7115 punktów) | "Ruch Palikota w sejmie = wygrana Kaczyńskiego" ?
2 na 4 | Oglądając „Szkło Kontaktowe” w TVN24, zauważyłem sms-a z takim równaniem -„Ruch Palikota w sejmie= wygrana Kaczyńskiego”. Pomijam motyw „straszenia PISem”, propagandę czy tez zakamuflowaną agitację takim „hasłem” i zastanawiam się na ile jest to trafne i prawdopodobne sformułowanie. Nawet niezbyt głęboka analiza obecnej sytuacji politycznej , elektoratów i ich „ przepływy” między partiami, sondaży, jak również jakości i stanu wiedzy społeczno- obywatelskiej naszych rodaków- wskazywałaby, że równanie to jest "mocno" prawdopodobne. I jeśli tak rzeczywiście się stanie - czy wpłynie to na jakość sprawowania władzy i poprawi sytuacje ekonomiczną ? Czy rządy koalicyjne więcej niż 2-ch partii (to możliwa konsekwencja w/w stanu) są efektywniejsze i trwalsze czy są źródłem „przepychanek” i zastoju? I wreszcie czy taki wynik wyborów złagodzi antagonizmy w kraju czy zaostrzy konflikt między, w uproszczeniu, „Polską A” (bardziej nowoczesna, postępową, bogatą, wykształconą) i „Polską B” (konserwatywna, tradycyjną, bliższą KK, biedniejszą, gorzej wykształconą, z gorszymi perspektywami) ? Zdaje sobie sprawę, że w tej chwili to rozważanie hipotetyczne i w dużej mierze konkretne wyniki wyborów będą tworzyły realną sytuację w kraju, ale uważam, że takie rozważanie (pytania) pomaga w poprawianiu stanu naszej „obywatelskości” - a przynajmniej mam taką nadzieję. Czy podzielicie się swoimi przemyśleniami ? Prosiłbym o szersze spojrzenia na społeczno-polityczna scenę – nie o agitki wyborcze i propagandę.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Grzegorz Szopiński (30 punktów) | Przyznam, że sytuacja poruszona w temacie nie jest, przynajmniej dla mnie, do końca jasna. Tzn. jestem w stanie sobie wyobrazić jak wysoki(tj 5% i więcej) wynik Ruchu Palikota może przełożyć się na zwycięstwo PiS, chociażby przez 'zabranie' części głosów tzw. szerokiego elektoratu PO w sytuacji gdy (patrz: ostatni sondaż homo homini) oba największe ugrupowania cieszą się zbliżonym poparciem. No ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Wydaje mi się że koalicja więcej niż dwóch partii, czyli najprawdopodobniej PO/PSL/SLD jest jednak sporą niewiadomą, w kwestii nawet nie tyle co powstania, a raczej utrzymania. Kluczową sprawą będzie moim zdaniem postawa SLD, które obecnie jawi mi się raczej jako partia mało stabilna wewnętrznie. Z jednej strony jestem w stanie uwierzyć w zbliżenie SLD do PO, choćby mając w pamięci czasy kiedy sprawowali władzę, kiedy to udowodnili że są w stanie porzucić część swojego 'lewicowego' programu na rzecz realizacji innych celów, i z odwrotnie PO do SLD, co zdają się potwierdzać choćby pozyskaniem Arłukowicza. No ale z drugiej strony w obu ugrupowaniach na pewno jest wielu, którzy nie byliby zadowoleni takim obrotem spraw (Choćby Jarosław Gowin w PO, czy bardziej 'radykalna' część SLD). Ostatnio czytałem również ciekawy scenariusz odnośnie takiej szerokiej koalicji, chyba autorstwa Daniela Passenta, tj. Platforma wygrywa, poszerza koalicje o SLD, taki układ trwa rok czy dwa a później tonie od wewnętrznych waśni, po czym PiS wygrywa przedwczesne wybory, będąc jedyną dużą alternatywą dla wyborców. A co do pytania o łagodzenie podziałów między tzw Polską A i B, trudno mi to rozstrzygnąć, mam kilka przewidywań, ale na razie one są chyba jednak zbyt mgliste.
|
|
 | -2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > ... jestem w stanie sobie wyobrazić jak wysoki(tj 5% i więcej) wynik Ruchu Palikota może przełożyć się na zwycięstwo PiS, chociażby przez 'zabranie' części głosów tzw. szerokiego elektoratu PO w sytuacji gdy (patrz: ostatni sondaż homo homini) oba największe ugrupowania cieszą się zbliżonym poparciem.<Zwróć uwagę, że głosy PO "odbiera" nie tylko Ruch Palikota, ale również, moim zdaniem, PJN. PO nie ma "żelaznego" elektoratu tak jak PIS i raczej największe "odpływy" - jeśli zaistnieją -będą z PO. Wątpię, żeby RP w tych wyborach w jakiś sposób "zastąpiło" SLD. > Wydaje mi się że koalicja więcej niż dwóch partii, czyli najprawdopodobniej PO/PSL/SLD jest jednak sporą niewiadomą, w kwestii nawet nie tyle co powstania, a raczej utrzymania<Mnie również koalicja więcej niż 2ch partii jawi się o wiele bardziej "krucha", szczególnie w naszej sytuacji wciąż młodej demokracji i braku umiejętności "dogadywania się" partyjnych przywódców co do "strategicznych" celów i ich realizacji. > ...choćby mając w pamięci czasy kiedy sprawowali władzę, kiedy to udowodnili że są w stanie porzucić część swojego 'lewicowego' programu na rzecz realizacji innych celów<Akurat to czyni, w większym czy mniejszym stopniu, każda partia dochodząca do władzy - "Polityka to sztuka możliwości". Programy pokazują tylko kierunki - realizuje się to co możliwe w danych warunkach - takie są realia. (stąd też częste, rówież na Racjonaliście "pojękiwania" i "myślenie życzeniowe" w stosunku do parti, ich programów, ralizacji i życia politycznego - wprawiają mnie w lekką irytację  )
|
|
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | To jak zauważyłaś zależy od konkretnych procentów, ale nie sądzę. Wynik Palikota w okolicach magicznego 5% to wg mnie dość optymistyczna wersja, a w końcu nie wszystkich wyborców "urywa" Platformie. Powiedziałbym że tyle samo traci SLD, która niewiele robi niezależnie od tego czy ma 5% czy 15%. Poza tym, wyniki tego ewentualnego osłabienia mogą być też pozytywne - np. taki że zamiast rządzić samodzielnie PO musi wejść w koalicję (PSL), a ja wolałbym nie wiedzieć co gotowa jest nam przygotować rządząca samodzielnoe PO. PiS zdolności koalicyjne ma niewielkie (od biedy PSL), a nawet gdyby jakoś się im udało, to czy byłoby to takie złe? Spora szansa że kryzys z którym pewnie walczyliby równie efektywnie jak PO w końcu wysłałby Jarosława na emeryturę... a poza jednym paranoikiem różnice PO/PiS to kosmetyka.
>I wreszcie czy taki wynik wyborów złagodzi antagonizmy w kraju
A czy obecnie są one tak naprawdę łagodzone? Choćby w kwestiach klerykalizmu widać że ciągłe oddawanie KRK wszystkiego po co tylko wyciągnie łapy nie zdało egzaminu - w końcu nawet gminy zaczęły się buntować i zaskarżać co niektóre decyzję. Chyba lepiej żeby np. batalia o nadrzędnej roli religii w szkole rozegrała się w parlamencie, niż żeby każdy indywidualnie musiał się o to pałować z nauczycielami (albo "załagodzić antagonizm" posyłając swoje dziecko aby nie miało pod górkę).
|
|
 | | Grzegorz Szopiński (30 punktów) | > To jak zauważyłaś zależy od konkretnych procentów, ale nie sądzę. Wynik Palikota w okolicach magicznego 5% to wg mnie dość optymistyczna wersja, a w końcu nie wszystkich wyborców "urywa" Platformie.Tzn. ja też nie sądzę, że urywa, staram się tylko postawić mniej lub bardziej prawdopodobną hipotezę dotyczącą problemu postawionego w temacie. Zgodzę się z tym, że przekroczenie progu wyborczego to, odnosząc się do obecnych sondaży, wynik bardzo optymistyczny, chociaż przy obecnej dość kiepskiej sytuacji lewicy jakoś szczególnie by mnie nie zdziwił. > Spora szansa że kryzys z którym pewnie walczyliby równie efektywnie jak PO w końcu wysłałby Jarosława na emeryturę... a poza jednym paranoikiem różnice PO/PiS to kosmetyka.No nie wiem, PiS na dzień dzisiejszy ma bardzo twardy elektorat, nawet jeżeli rozdawanie pieniędzy na prawo i lewo w dobie kryzysu, przykładowo w ramach tzw. 'solidarnego państwa' i 'polityki prorodzinnej' doprowadziłoby do pogorszenia sytuacji, mogliby nie odwrócić się od tej partii. Wydaje mi się, że aby taka sytuacja miała miejsce musiałaby się pojawić na horyzoncie inna konserwatywna partia, najlepiej jeszcze żerująca na legendzie 'solidarności'  .
|
|
 | -2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Poza tym, wyniki tego ewentualnego osłabienia mogą być też pozytywne - np. taki że zamiast rządzić samodzielnie PO musi wejść w koalicję (PSL), a ja wolałbym nie wiedzieć co gotowa jest nam przygotować rządząca samodzielnoe PO.<
Biorąc pod uwagę słabość koalicji rządowych wyrażoną przeze mnie jak i Grzegorz Szopińskiego(w postach powyżej) czy alternatywą nie jest wiekszość parlamentarna i samodzielene rządzenie jednej partii? Jakie to niesie zagrożenia i czy wogóle jakieś niesie?(pomijam "lubienie" czy "nielubienie" jakiejkolwiek partii) Wracając do Twojej sugestii - jaką rolę spełnia PLS w takiej koalicji: kontrolną, postępową czy ograniczającą?
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz Szopiński (30 punktów) | > Jakie to niesie zagrożenia i czy w ogóle jakieś niesie?(pomijam "lubienie" czy "nielubienie" jakiejkolwiek partii)To jest dość trafne pytanie, ew. czarne scenariusze mógłbym snuć gdyby jakaś partia uzyskała wynik upoważniający ja do wprowadzenia zmian do konstytucji, no ale na to na razie zbytnio się nie zanosi. > Wracając do Twojej sugestii - jaką rolę spełnia PSL w takiej koalicji: kontrolną, postępową czy ograniczającą?To też dobre pytanie, ostatnio prowadziłem rozmowę na temat 'znaków charakterystycznych' partii, tzn. co jest ich wyróżnikiem, słowem kluczem, przychodzi na myśl w związku z daną partią itd. no i o ile łatwo wskazać coś takiego w przypadku SLD, PiS, czy PO (no dajmy na to banały np. kościół, państwo solidarne, lustracja itd dla PiS), to w przypadku PSL naprawdę trudno coś takiego wymyślić. Może to dość płytkie rozumowanie, ale jest w nim jakieś ziarnko prawdy. Mianowicie, przeciętny Polak wie że PSL znajduje się u władzy wespół z PO, ale co z tego wynika - już nie  . Inna sprawę stanowi fakt, że przeważnie właśnie tego rodzaju banalne (choć chwytliwe) slogany i skojarzenia przekonują ludzi w naszym kraju do głosowania na daną partię,może to w jakimś stopniu przekłada się na ich niskie, ale 'bezpieczne' wyniki w wyborach (i sondażach)?
|
|
| |  | -2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > przeciętny Polak wie że PSL znajduje się u władzy wespół z PO, ale co z tego wynika - już nie .<Jeszcze ciekawsze jest to, iż pomimo rządów koalicyjnych PO-PSL - prawie nikt w kampanii wyborczej nie krytykuje PSL-u - cała "amunicja" idzie w PO.(z resztą podobnie były przy poprzednich koalicjach z PSL-em) > Inna sprawę stanowi fakt, że przeważnie właśnie tego rodzaju banalne (choć chwytliwe) slogany i skojarzenia przekonują ludzi w naszym kraju do głosowania na daną partię,może to w jakimś stopniu przekłada się na ich niskie, ale 'bezpieczne' wyniki w wyborach (i sondażach)?PSL ma niewielki, ale stały elektorat części mieszkańców wsi, choćby z powodu KRUS-u (którego jest obrońcą). BTW Uważam, że jednym (może jedynym) powodem dla którego PO nie zdecydowała się na likwidacje KRUS-u była obawa przed "unicestwieniem" PSL, wskutek odpływ sympatyków do PIS-u - po takim "zabiegu". ( Oczywiście konsekwencją byłaby też utrata koalicji, a w konsekwecji rządów)
|
|
| | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | PSL ma stały samorządowy elektorat - jak SO zniknęła to myślę ze jeszcze to nie są te wybory kiedy PSL zniknie ze sceny politycznej. Zaś PSL-u się nie atakuje bo po co? Nie ma co robić z niego wroga a wyborców się nei zyska.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >I wreszcie czy taki wynik wyborów złagodzi antagonizmy w kraju czy zaostrzy konflikt między, w uproszczeniu, "Polską A" (bardziej nowoczesna, postępową, bogatą, wykształconą) i "Polską B" (konserwatywna, tradycyjną, bliższą KK, biedniejszą, gorzej wykształconą, z gorszymi perspektywami) ?
A ja zaczynam dochodzić do wniosku, że podział na Polskę A i B jest obecnie tylko pojęciem z obszaru marketingu politycznego, które ma w uproszczony sposób wyjaśniać dość złożoną jednak sytuację społeczną, przy okazji utrwalając mentalne podziały. Wśród "nowoczesnych", bogatych oraz wykształconych (nie mnie oceniać wartość obecnego wykształcenia) jest, jak widzę, bardzo dużo osób o konserwatywnym sposobie myślenia, a niekiedy ich wysoka pozycja społeczna wynika z bliskich związków z KK. To oni stanowią "głos" w kwestii podziałów i namaszczają się na ideowych przywódców części społeczeństwa, krytykując podziały, które sami kreują. Do grupy biedniejszych, ale nie gorzej wykształconych o raczej laickim światopoglądzie należy część dawnej tzw. inteligencji, która z racji wieku wypadła z rynku pracy oraz ich dzieci i wnuki. Jest także dość duża grupa młodych, ambitnych ludzi, którzy mimo gorszego startu mozolnie starają się wykuwać swój los. Potrafią się też świetnie organizować, co było widać chociażby podczas Antify. Może jest więc jeszcze "Polska C" - zalążek lepszej Polski. Najlepiej byłoby przebadać (ale to chyba niemożliwe) tę liczną grupę, która nie bierze udziału w wyborach i na pozór wycofuje się z życia politycznego, czy tego czegoś, co się u nas nazywa polityką, pod kątem rzeczywistych oczekiwań, a nie przypisywać im z góry obojętność wobec spraw publicznych. Może wkroczyliśmy w epokę "pełzających rewolucji" i "alternatywnych porządków społecznych"? Co do RP - im większy pluralizm w sejmie, tym lepiej.
|
|
 | | Artur@R (7115 punktów) | >A ja zaczynam dochodzić do wniosku, że podział na Polskę A i B jest obecnie tylko pojęciem z obszaru marketingu politycznego, które ma w uproszczony sposób wyjaśniać dość złożoną jednak sytuację społeczną, przy okazji utrwalając mentalne podziały.< Rzeczą oczywistą jest że "Polska A i B" to uproszczenie i symbolika. Jednakże faktem jest mapa rozkładu zwoleników danych idei politycznych i pogladów, która ewidentnie pokazuje podział - wschodnia cześć kraju to w większości (co nie znaczy wszyscy) wyborcy PIS-u (społeczności mocno tradycyjne, bardziej konserwatywne, "bogoojczyźniane"), na zachód od Wisły to obszar zwolenników (oczywiście również nie wszyscy) PO i SLD. "Marketing polityczny" partii to rzecz wtórna - one (partie) tylko wykorzystują zaistniałe okoliczności i społeczno-kulturowe uwarunkowania.
>To oni stanowią "głos" w kwestii podziałów i namaszczają się na ideowych przywódców części społeczeństwa, krytykując podziały, które sami kreują< Czyli jednak to nie tylko "pojęcie z obszaru marketingu politycznego" skoro kreują podziały.
>Może wkroczyliśmy w epokę "pełzających rewolucji" i "alternatywnych porządków społecznych"?< "Pełzjące rewolucje" to inaczej ewoluujące zmiany, które cały czas "się dzieją" -tylko z perspektywy naszego krótkiego życia-wydają się nam "za wolne". A od tych "prawdziwych" rewolucji - trzymajmy się z daleka. Wystarczy, że żyjemy w "ciekawych czasach".
>..im większy pluralizm w sejmie, tym lepiej< Już tak było i wcale nie było lepiej - przypomnę "poszatkowana" prawica i lewica na małe ugrupowania, potem konsolidacja w AWS i LiD, co z kolei zrodziło dzisiejszy układ parti -czy warto do tego wracać? Osobiście mam ogromne wątpliwości.
|
|
|  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jednakże faktem jest mapa rozkładu zwoleników danych idei politycznych i pogladów, która ewidentnie pokazuje podział - wschodnia cześć kraju to ... wyborcy PIS-u ..., na zachód od Wisły to obszar zwolenników ... PO i SLD. Raczej może ci, co bardziej boją się jednych albo drugich, przy czym PiS ma bardziej konsekwentny elektorat. >"Marketing polityczny" partii to rzecz wtórna - one (partie) tylko wykorzystują zaistniałe okoliczności i społeczno-kulturowe uwarunkowania. Od czasu kiedy dałam się nabrać po raz któryś z kolei (ale ostatni) przestałam w to wierzyć. To manipulacja. >>To oni stanowią "głos" w kwestii podziałów i namaszczają się na ideowych przywódców części społeczeństwa, krytykując podziały, które sami kreują< >Czyli jednak to nie tylko "pojęcie z obszaru marketingu politycznego" skoro kreują podziały. Miałam na myśli "onych" z tzw. elit (prof. Pawełczyńska nazwała ich kiedyś "lumpenelitą), które to elity reprezentują właśnie daleko posunięty konserwatyzm i opcję "bogoojczyźnianą". >"Pełzjące rewolucje" to inaczej ewoluujące zmiany, które cały czas "się dzieją" -tylko z perspektywy naszego krótkiego życia-wydają się nam "za wolne". Nie nazwała bym tak tego po wypadkach w Londynie. Po prostu to co się dzieje w "drugim obiegu" nie jest atrakcyjne dla mediów, dopóki nie pojawiają się zamieszki, akty przemocy. Sama przejrzałam na oczy kilka lat temu. Ale to się dzieje w realu, z perspektywy internetu mało widoczne, z perspektywy głównych mediów tym bardziej, najmniej z perspektywy oficjalnej sceny politycznej. >A od tych "prawdziwych" rewolucji - trzymajmy się z daleka. Wystarczy, że żyjemy w "ciekawych czasach". W naszym rozumieniu rewolucja musi się kojarzyć ze spektakularnym przewrotem, wyrazistą ideolologią i najlepiej gilotyną pośrodku. Coś takiego nam już w Europie nie grozi. Chociaż nie zgodzę się, że te czasy są jakoś specjalnie ciekawe. >>..im większy pluralizm w sejmie, tym lepiej< >Już tak było i wcale nie było lepiej Mnie się też tamten układ nie podobał, ale obecne "zabetonowanie" sceny politycznej i brak jakiejkolwiek alternatywy powoduje coraz większą bezczelność poszczególnych partii i odpycha wyborców. Pierwsi nawet nie udają, że mają programy, że chodzi im o cokolwiek innego, niż władza i kasa, drudzy ignorują oficjalne wiadomości w mediach i zaczynają żyć niejako obok. Szybko wróciliśmy do punktu wyjścia my - oni.
|
|
| |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Raczej może ci, co bardziej boją się jednych albo drugich....<Bez względu na przyczynę -jest to podział i jest on realny, a nie tylko "pojęciem z obszaru marketingu politycznego" Jeśli wynika ze strach tym , moim zdaniem, gorzej. W strachu, emocji ciężko o zdrowy rozsądek i racjonalne myślenie. Strach, obawy generują niechęć (podział), to z kolei antagonizmy i agresję, agresja powoduje obawy i strach - koło się zamyka. Czy w tym kontekście np. Ruch Palikota wpłynie na zasypywanie antagonizmów czy ja pogłębi i spolaryzuje bardziej? > Nie nazwała bym tak tego po wypadkach w Londynie<.> Coś takiego nam już w Europie nie grozi.Nie zgadzasz się co do "ewolucyjnch zmian" podając przykład wydarzeń w Londynie, a w kolejnym zdaniu piszesz, że "coś takiego" jak "prawdziwe rewolucje" nam nie grozi (w Londynie ginęli ludzie) - coś tu się nie zgadza, prawda? > Chociaż nie zgodzę się, że te czasy są jakoś specjalnie ciekawe.Odzyskanie niepodległości i suwerenności, powstanie Solidarności, rozpad Układu Warszawskiego, "obalenie" komunizmu, zjednoczenie Niemiec, rozpad ZSSR, wstąpienie Polski do NATO i UE, niestety także zamach na WTC, wojna na Bałkanach, w Iraku, niesmowity postep nauki i rozwój technologiczny (w skrócie) - i to wszystko w ciagu ostatnich 32 lat, to nie są "ciekawe czasy" ?> Mnie się też tamten układ nie podobał, ale obecne "zabetonowanie" sceny politycznej i brak jakiejkolwiek alternatywy..< Z tym poglądem o "zabetonowanie sceny politycznej" się nie zgadzam. Pisałem o tym w tym watku -nie chcę się tu powtarzać.
|
|
| | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Bez względu na przyczynę -jest to podział i jest on realny, Ale nadal nie uwzględnia ok. połowy obywateli, o których nie wiadomo, jakie mają podejście > Strach, obawy generują niechęć (podział), to z kolei antagonizmy i agresję, agresja powoduje obawy i strach - koło się zamyka. Tyle tylko, że gra polityczna opiera się na kreowaniu zagrożeń bardziej, niż wskazywaniu rozwiązań (na konkretnych programach) >Czy w tym kontekście np. Ruch Palikota wpłynie na zasypywanie antagonizmów czy ja pogłębi i spolaryzuje bardziej? Nie wiem i nie deklarowałam się do głosowania na RP. Ale wydaje mi się, że on bardziej "wyczuwa" pewne nastroje społeczne, niż je tworzy. To inteligentny człowiek z dużą dozą "intuicji politycznej". >Nie zgadzasz się co do "ewolucyjnch zmian" podając przykład wydarzeń w Londynie, a w kolejnym zdaniu piszesz, że "coś takiego" jak "prawdziwe rewolucje" nam nie grozi (w Londynie ginęli ludzie) - coś tu się nie zgadza, prawda? Nie twierdziłam, że nie ma czegoś takiego jak zmiany ewolucyjne, ale zaczyna pojawiać się coś zupełnie innego. Ludzie w Londynie zginęli - fakt, ale czy doprowadziło to do jakiegoś przełomu / przewrotu? Czy ktoś zdefiniowałby uczestników zamieszek, jako w miarę jednorodną grupę, a przynajmniej wystepującą pod wspólnymi hasłami? Jakimikolwiek hasłami? - Nie. To nie była rewolucja, ale jeden z przejawów czegoś głębszego, spontanicznego wyrażenia niezgody. Tak jak odradzanie się ruchów neofaszystowskich w Europie, a właściwie ujawnianie i coraz większe przyzwolenie społeczne, bo one zawsze gdzieś tam były na marginesie. Takie skrajne poglądy, mniej lub bardziej zorganizowane ujawniają się w czasach kryzysu, a obecny jest być może wynikiem wyczerpania się pewnej formuły rządzenia. >Odzyskanie niepodległości i suwerenności ... - i to wszystko w ciagu ostatnich 32 lat, to nie są "ciekawe czasy" ? Takie zmiany dotyczyły większości pokoleń, a jedyne co nas dziś różni to szerszy dostęp do informacji. Stąd wrażenie, że każda z tych sytuacji (na przykład obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie) dotyka nas bezpośrednio. Tymczasem pokolenie moich dziadków, a nawet rodziców miało w życiorysie co najmniej jedną wojnę światową, niektórzy dwie i rzeczywiste uczestnictwo. Czy takie wydarzenia można nazwać "ciekawymi"? - może z perspektywy historycznej. Czym innym jest oglądanie doniesień TV, czym innym ponoszenie kosztów. > Z tym poglądem o "zabetonowanie sceny politycznej" się nie zgadzam. To jest znowu tylko subiektywna ocena. Nie widzę różnic jakościowych pomiędzy partiami, a jeśli spojrzeć z dystansu na reprezentację, to niekiedy nie widać nawet różnic personalnych (po transferach). I mam prawo do takiej oceny, bo myślenie, to ostatnie, czego można mi zabronić.
|
|
1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Jak najbardziej trafne są hipotezy co do przyszłych koalicji i ich trwałości. Większość scenariuszy łatwo przewidzieć. Skupiłbym się na tym co już na pewno wiemy. Wiemy to, że za rządów lewicy kościół wepchnął nas w państwo wyznaniowe, rząd PiS dodał do poprzedników państwo policyjne, rząd PO jest zachowawczy i nie zmienia nic. Znudzony już jestem wybierania tzw. mniejszego zła stąd pomysł na RPP i mam nadzieję, że ludzie wokół tego ruchu skupieni utrzymają swoją charyzmę i przeniosą ją do ław sejmowych. Jeśli spełnią się sondaże i nie dostaną się do parlamentu, to trudno przed nami kolejne 4 lata stagnacji i uroczystych obrządków RK w każdej tv.
|
|
 | | Artur@R (7115 punktów) | > Jeśli spełnią się sondaże i nie dostaną się do parlamentu, to trudno przed nami kolejne 4 lata stagnacji i uroczystych obrządków RK w każdej tv.
Wybacz, ale co jakiś czas pada, to tu to tam, podobna "kasandryczna wizja" następnej kadencji parlamentu i rządu - moim zdaniem, w dużej mierze nieuzasadniona. Skąd ten pesymizm i czarnowidztwo? Wybory (bez względu na to czy dostaną się do parlamentu "nowe siły") to zawsze "nowe otwarcie", zmienione okoliczności i możliwości, nowe cele i wyzwania. Powtórze jeszcze raz - "Polityka to sztuka możliwości". Co jest powodem, że odbieramy tak łatwo, wszytkim politykom, poczucia rozsadku, inteligencji, troski o kraj, pragnienia jego rozwoju i przysłużenia się dobru nas wszystkich. Czy aby na pewno nasze recenzje są rzetelne, prawdziwe, racjonalne i realistyczne - czy przemawiają przez nas tylko zawiedzione nadzieje i niespłnione marzenia - "polskiej romantycznej duszy"? Jeśli już się obawiać to tego co dzieje się w ekonomii światowej i UE, bo to będzie determinować sytuację naszego kraju - na co wpływu większego mieć nie będziemy mieli.
|
|
|  | | immune.ltd (1783 punktów) | > Skąd ten pesymizm i czarnowidztwo? ..................z dotychczasowych doświadczeń  , choć zapewniam, że pesymistą nie jestem. Tak w dużym skrócie odbieram to tak: obecna formuła wyborów, rozliczania poszczególnych polityków oraz tendencyjność mediów nie napawa mnie optymizmem. > Czy aby na pewno nasze recenzje są rzetelne, prawdziwe, racjonalne i realistyczne - czy przemawiają przez nas tylko zawiedzione nadzieje i niespłnione marzenia - "polskiej romantycznej duszy"?Na pewno  > Jeśli już się obawiać to tego co dzieje się w ekonomii światowej i UE, bo to będzie determinować sytuację naszego kraju - na co wpływu większego mieć nie będziemy mieli.Tutaj zgoda i liczę na rozsądek wszystkich ...
|
|
| Konowal (6291 punktów) | Mnie się nie wydaje że to prawda. RPP jak nawet wejdzie do sejmu to ile odciągnie wyborców? Ile będzie miał posłów? To raczej byłaby przegrana SLD, bo przecież różne odrzutki z list SLD startują od Palikota teraz. Zaś ordynacja wyborcza jest taka, że nawet jakby PO miała większe poparcie to nie przeniosłoby się to w takim stopniu na ilość posłów, bo ordynacja premiuje średnie partie. Ogólnie mówiąc nic się na razie nie zmieni. PO prawdopodobnie będzie rządzić przez 4 lata z PSL, albo przez 2 lata z SLD. Zaś w następnych wyborach PIS wygra w cuglach, bo jak widać po 4-latach rządów PO nie nadaje się ona do rządzenia w czasach kryzysu, a takie to lala będą.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|