Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kto co doda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-10-2020 09:28Arminius (25555 punktów)Kto co doda?
Ocena 6 na 6
Forsowanie obecnie dominującej metody zmagania się z epidemią ( lockdown, izolacja, chronienie wszystkich) - wywołuje szeroki wachlarz konsekwencji, które w swym skumulowanym efekcie (szczególnie długoterminowym) są/mogą być znacznie gorsze i rozleglejsze niż skutki samej epidemii. Stąd konieczność rozważenia przyjęcia innego modelu walki z epidemią - w którym ochrona przez wirusem ukierunkowana byłaby na ludzi starych i chorych - szczególnie podatnych na atak wirusa.
Na ów szeroki wachlarz konsekwencji, o którym wyżej składa się:

wyższy poziom samobójstw

wyższy poziom przemocy domowej

wyższy poziom depresji i niepokoju wśród społeczeństw - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu

wyższy poziom biedy - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu

wyższy poziom problemów z rwaniem się globalnych łańcuchów dostaw żywności oraz wyższy poziom głodu - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu.

wzrost liczby bezdomnych

wzrost poziomu spożycia alkoholu oraz nadużywania substancji narkotycznych

zwiększony poziom niepokoju, paniki, i histerii u osób cierpiących na zaburzenia psychiczne

zwiększony poziom problemów związanych z izolacją społeczną (brak należytej interakcji z innymi)

zwiększony (dramatyczny wzrost) problemów zdrowotnych innych niż covid 19


Lista najpewniej nie jest zamknięta. Proszę dorzucać kolejne punkty.

Intryguje mnie, czy ostry kryzys ekonomiczny już będący pokłosiem przyjętej strategii postepowania ( lockdown) dotknie jednakowo wszystkich, czy też wielkie rekiny bussinessu zarobią na nim a wykoszeni zostaną mniejsi gracze?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>Forsowanie obecnie dominującej metody zmagania się z epidemią ( lockdown, izolacja, chronienie
>wszystkich) - wywołuje szeroki wachlarz konsekwencji, które w swym skumulowanym efekcie (szczególnie
>długoterminowym) są/mogą być znacznie gorsze i rozleglejsze niż skutki samej epidemii. Stąd
>konieczność rozważenia przyjęcia innego modelu walki z epidemią - w którym ochrona przez wirusem
>ukierunkowana byłaby na ludzi starych i chorych - szczególnie podatnych na atak wirusa.
>Na ów szeroki wachlarz konsekwencji, o którym wyżej składa się:
>wyższy poziom samobójstw
>wyższy poziom przemocy domowej
>wyższy poziom depresji i niepokoju wśród społeczeństw - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu
>wyższy poziom biedy - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu
>wyższy poziom problemów z rwaniem się globalnych łańcuchów dostaw żywności oraz wyższy poziom głodu
>- ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu.
>wzrost liczby bezdomnych
>wzrost poziomu spożycia alkoholu oraz nadużywania substancji narkotycznych
>zwiększony poziom niepokoju, paniki, i histerii u osób cierpiących na zaburzenia psychiczne
>zwiększony poziom problemów związanych z izolacją społeczną (brak należytej interakcji z innymi)
>zwiększony (dramatyczny wzrost) problemów zdrowotnych innych niż covid 19
>Lista najpewniej nie jest zamknięta. Proszę dorzucać kolejne punkty.

Wydaje mi się, że na pewno będziemy mieli do czynienia z problemami destabilizacji równowagi rynkowej, jak dotąd jeszcze względnej, choć już widać symptomy i to coraz wyraźniejsze, narastającego trendu inflacji. A inflacja jest częścią integralną każdej katastrofalnej gospodarki państwa. A próby przywrócenia stanu gospodarki do stanu równowagi, wymagają zdecydowanych i kategorycznych działań (patrz Balcerowicz i jego polityka wprowadzenia "trudnego" pieniądza). Bo gospodarka kraju to ogromny, z powiązaniami różnymi, organizm cechujący się dużą inercją i pierwotne działania nie przyniosą od razu efektów.

>Intryguje mnie, czy ostry kryzys ekonomiczny już będący pokłosiem przyjętej strategii postepowania (
>lockdown) dotknie jednakowo wszystkich, czy też wielkie rekiny bussinessu zarobią na nim a wykoszeni
>zostaną mniejsi gracze?

Na pewno. I zgadzam się, że problemów będzie raczej przybywało. I co najgorsze, co byś sobie nie wyobraził, może się wydarzyć.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
21-10-2020 12:26 
 Ocena 6 na 6
bartech (554 punktów)
Dodałbym coś, co już się dzieje, mianowicie kolejny podział społeczny - maseczkowcy kontra antymaseczkowcy. Jak zwykle prowokujący nie do rzeczowej, racjonalnej dyskusji, a do rzucania obelgami, drwin i wzajemnej niechęci.

[edit: w nie to "Odpowiedz.." mi się kliknęło ]
21-10-2020 12:38 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>Dodałbym coś, co już się dzieje, mianowicie kolejny podział społeczny - maseczkowcy kontra antymaseczkowcy. Jak zwykle prowokujący nie do rzeczowej, racjonalnej dyskusji, a do rzucania obelgami, drwin i wzajemnej niechęci.
>[edit: w nie to "Odpowiedz.." mi się kliknęło ]
>
To akurat zagadnienie sprawdzone już doświadczalnie Robiono takie badania psychologiczne na grupach studentów, gdzie jedni mieli czerwone czapeczki, a drudzy niebieskie (czy inne kolory, nie pamiętam...) i docelowo obie grupy b. mocno się poróżniły miedzy sobą (choć, logicznie biorąc, nie miały o co). Tu jest podobnie. A zarabia na tym ten, kto to umie wykorzystać (np. nakręcając jednych na drugich, samemu działając niby to dla dobra obu stron).
Pytanie za 100 punktów: kto jest tą "trzecią" stroną?
haish (2908 punktów)

>To akurat zagadnienie sprawdzone już doświadczalnie Robiono takie badania psychologiczne na grupach studentów, gdzie jedni mieli czerwone czapeczki, a drudzy niebieskie (czy inne kolory, nie pamiętam...) i docelowo obie grupy b. mocno się poróżniły miedzy sobą (choć, logicznie biorąc, nie miały o co). Tu jest podobnie. A zarabia na tym ten, kto to umie wykorzystać (np. nakręcając jednych na drugich, samemu działając niby to dla dobra obu stron).
>Pytanie za 100 punktów: kto jest tą "trzecią" stroną?

Ja próbuję nie ubierać ani czerwonej, ani niebieskiej czapeczki, staram się też nikogo nie nakręcać, nie wiem czy mi się to zawsze udaje, ale w ten sposób tworzę niepospolitą postawę życiową.

- pozdrawiam.
21-10-2020 13:06 
 Ocena 3 na 3
bartech (554 punktów)
>Ja próbuję nie ubierać ani czerwonej, ani niebieskiej czapeczki, staram się też nikogo nie nakręcać, nie wiem czy mi się to zawsze udaje, ale w ten sposób tworzę niepospolitą postawę życiową.

Nie ubierając ani czerwonej ani niebieskiej, gdy jest nakaz noszenia takiej albo takiej, nakręcasz i jednych i drugich.
21-10-2020 13:41 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>To akurat zagadnienie sprawdzone już doświadczalnie Robiono takie badania psychologiczne na grupach studentów, gdzie jedni mieli czerwone czapeczki, a drudzy niebieskie (czy inne kolory, nie pamiętam...) i docelowo obie grupy b. mocno się poróżniły miedzy sobą (choć, logicznie biorąc, nie miały o co). Tu jest podobnie. A zarabia na tym ten, kto to umie wykorzystać (np. nakręcając jednych na drugich, samemu działając niby to dla dobra obu stron).
>>Pytanie za 100 punktów: kto jest tą "trzecią" stroną?
>Ja próbuję nie ubierać ani czerwonej, ani niebieskiej czapeczki, staram się też nikogo nie nakręcać, nie wiem czy mi się to zawsze udaje, ale w ten sposób tworzę niepospolitą postawę życiową.
>- pozdrawiam.
>

Niestety, nie bardzo się da Nie ma chyba trzeciej możliwości wśród noszących i nienoszących maseczki. Można co najwyżej nie wdawać się w dyskusję na ten temat... Ale nosić lub nie-nosić trzeba zawsze Można jeszcze też nie żyć... ale to wychodzi poza tą dyskusję...
-jad- (18783 punktów)

>To akurat zagadnienie sprawdzone już doświadczalnie Robiono takie badania psychologiczne na grupach studentów, gdzie jedni mieli czerwone czapeczki, a drudzy niebieskie (czy inne kolory, nie pamiętam...) i docelowo obie grupy b. mocno się poróżniły miedzy sobą (choć, logicznie biorąc, nie miały o co).

Ciekawe. Chętnie przeczytałbym o tym więcej. Tylko nie wiem gdzie

>Tu jest podobnie.

Tutaj jest przynajmniej jakiś powód. Maseczkowcy uważają, że bezmaseczkowcy narażają ich na zarażenie przez swoją antymaseczkową postawę. Jakiś powód jest.
22-10-2020 11:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dodałbym coś, co już się dzieje, mianowicie kolejny podział społeczny - maseczkowcy kontra antymaseczkowcy.
To jest medialnie podgrzewany podział, czyli realizacja metody divide et impera. Zamiast zwyczajnie przypominać, że za nieprzestrzeganie zarządzenia grożą mandaty bije się pianę wokół maseczkowej opozycji, kreuje pojęcia jak właśnie 'antymaseczkowcy' i wyolbrzymia i tak tylko domniemaną szkodliwość tej grupy.

>Jak zwykle prowokujący nie do rzeczowej, racjonalnej dyskusji
Uważasz, że maseczkowcy, czyli rząd, chciałby podważać swoją decyzję omawianiem jej z maseczkową opozycją?

cr
Berzerac (5671 punktów)
>Forsowanie obecnie dominującej metody zmagania się z epidemią ( lockdown, izolacja, chronienie
>wszystkich) - wywołuje szeroki wachlarz konsekwencji, które w swym skumulowanym efekcie (szczególnie
>długoterminowym) są/mogą być znacznie gorsze i rozleglejsze niż skutki samej epidemii. Stąd
>konieczność rozważenia przyjęcia innego modelu walki z epidemią - w którym ochrona przez wirusem
>ukierunkowana byłaby na ludzi starych i chorych - szczególnie podatnych na atak wirusa.
>Na ów szeroki wachlarz konsekwencji, o którym wyżej składa się:
>wyższy poziom samobójstw
>wyższy poziom przemocy domowej
>wyższy poziom depresji i niepokoju wśród społeczeństw - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu
>wyższy poziom biedy - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu
>wyższy poziom problemów z rwaniem się globalnych łańcuchów dostaw żywności oraz wyższy poziom głodu
>- ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu.
>wzrost liczby bezdomnych
>wzrost poziomu spożycia alkoholu oraz nadużywania substancji narkotycznych

To prawda. Żenujące jest, że do tej pory nie zatroszczono się o zdrowie psychiczne personelu medycznego jak i samych chorych. Ktoś kto pracuje ponad ludzkie siły, co chwile styka się ze śmiercią - siłą rzeczy musi odbić się na psychice. Wiem coś na ten temat. Dopiero teraz o nich pomyślano zapewniając pomoc psychologiczną.

To samo dotyczy nas, nie ważne czy chorych, czy narażonych, czy na kwarantannie. Myślę, że najgorszym ciosem związanym z pandemią jest to, że w najbliższej rodzinie od dłuższego czasu nie możemy spotkać się wspólnie razem w jednym miejscu. Chodzi mi o to, że osoby po 70-80 tce są najbardziej zagrożone i starając się ich chronić, ograniczamy im kontakt z dziećmi, wnukami. To oczywiste, że to również odbije się na psychice naszych seniorów.
22-10-2020 13:03 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Żenujące jest, że do tej pory nie zatroszczono się o zdrowie psychiczne personelu medycznego jak i samych chorych. Ktoś kto pracuje ponad ludzkie siły
Jaka znowu praca ponad ludzkie siły, przecież teleporady to mniej pracy niż porady klasyczne, a w opustoszałych placówkach łatwiej się zorganizować niż w zatłoczonych; obrazu całości dopełnia ekstra kasa za pracę w warunkach pandemii.

>co chwile styka się ze śmiercią - siłą rzeczy musi odbić się na psychice.
I tylko o grabarzach czemuś nie pomyślano...

Doświadczane przez medyków mniej roboty za większą kasę nie takie 'frustracje' rekompensuje, zaś co do śmiertelności, to nie tylko spektakularnego wzrostu zgonów nie odnotowano, ale są przecież statystyki mówiące o spadku śmiertelności w stosunku do oczekiwanej z uwagi na demograficzną strukturę społeczeństwa.

>Dopiero teraz o nich pomyślano zapewniając pomoc psychologiczną.
Może więc trzeba zacząć pomagać psychologom pomagającym medykom pomagającym chorym?

Zawsze zwiększy to liczbę poszkodowanych przez covid-19.

cr
Leonardoo (1099 punktów)

>>co chwile styka się ze śmiercią[...].
>I tylko o grabarzach czemuś nie pomyślano...
>Doświadczane przez medyków mniej roboty za większą kasę nie takie 'frustracje' rekompensuje, zaś co do śmiertelności, to nie tylko spektakularnego wzrostu zgonów nie odnotowano, ale są przecież statystyki mówiące o spadku śmiertelności w stosunku do oczekiwanej z uwagi na demograficzną strukturę społeczeństwa.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że rządzący naszym nieszczęśliwym światem nie mogą się zdecydować, czy ma być depopulacja Ziemi, czy wręcz przeciwnie.
A może to Chińczycy swoim zwyczajem dostarczyli słabej jakości wirusa, który nie zabija tak, jak się umawiano.
Tak czy owak, nie sposób nie zauważyć, że "zachodnim bankierom" samopoczucie spada i miotają się od ściany do ściany. Najważniejsze pytanie to: czy wziąć świat za tzw. mordę natychmiast nie licząc się z kosztami (Clinton, Obama, Biden et consortes), czy stopniowo i łagodnie (Trump et consortes). Wybory w USA pokażą, która opcja zwyciężyła w lożach.

Depopulacja oprócz pięknych stron - raj dla wybrańców (zadziwiające, jak wielu ludzi czuje się "wybrańcami", także i na tym forum), ma też słabe strony, bo brak ludzi oznacza regres cywilizacyjny i znowu trzeba będzie chodzić za stodołę.
Depopulacja może też wymknąć się spod kontroli i dotknąć tylko rasy białej, a to by było niefajne, bo azjatyckie obozy pracy nie cieszą się dobrą sławą, o nie.

Co robić Droga Redakcjo Gazety Wyborczej, pyta Bill Gades?
24-10-2020 16:22 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Jaka znowu praca ponad ludzkie siły, przecież teleporady to mniej pracy niż porady klasyczne, a w opustoszałych placówkach łatwiej się zorganizować niż w zatłoczonych; obrazu całości dopełnia ekstra kasa za pracę w warunkach pandemii.

Trochę masz rację, że w dobie pandemii "zwykli" pacjenci są traktowani po macoszemu. Ale są sprawy ważne i ważniejsze. Ja następną wizytę u kardiologa mam aż w czerwcu przyszłego roku. Ale jestem w stanie zrozumieć, że obecnie są ludzie, którzy bardziej niż ja potrzebują pomocy.

>>co chwile styka się ze śmiercią - siłą rzeczy musi odbić się na psychice.
>I tylko o grabarzach czemuś nie pomyślano...

Pracowałem przez rok na SOR-rze w ochronie (było to na długo przed pandemią) Przywozili tam faktycznie chorych i umierających, ale gros było meneli, bezdomnych, ćpunów i pijaków. Nie wiem czy chciałabyś być na miejscu pielęgniarek, kiedy trzeba było obmyć i udzielić pomocy zawszonemu, zaszczanemu i obsranemu jegomościowi. Zamiast wdzięczności to te dziewczyny od co bardziej naćpanych czy pijanych usłyszały wiązankę a i do bicia się zabierali tak, że trzeba ich było spacyfikować. Chciałabyś wykonywać taką robotę za takie pieniądze? (pielęgniarka zarabiała wtedy 1 400 zł)

Zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego pijanych przywożą do szpitala na ostry dyżur. Za moich czasów takich woziło się na izbę wytrzeźwień, bo tam jest ich miejsce a nie wśród chorych. Na izbie tez jest lekarz.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Jaka znowu praca ponad ludzkie siły, przecież teleporady to mniej pracy niż porady klasyczne, a w opustoszałych placówkach łatwiej się zorganizować niż w zatłoczonych; obrazu całości dopełnia ekstra kasa za pracę w warunkach pandemii.
>Trochę masz rację, że w dobie pandemii "zwykli" pacjenci są traktowani po macoszemu.
Miałabym, gdybym to napisała, tymczasem tutaj mam rację w innej kwestii.


cr
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie wiem czy chciałabyś być na miejscu pielęgniarek, kiedy trzeba było obmyć i udzielić pomocy zawszonemu, zaszczanemu i obsranemu jegomościowi. Zamiast wdzięczności to te dziewczyny od co bardziej naćpanych czy pijanych usłyszały wiązankę a i do bicia się zabierali tak, że trzeba ich było spacyfikować. Chciałabyś wykonywać taką robotę za takie pieniądze? (pielęgniarka zarabiała wtedy 1 400 zł)
One pracowały, to widać chciały, ale Ty, jak rozumiem, nie chciałbyś. Tylko co Ci za różnica do której grupy należę ja?

>Zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego pijanych przywożą do szpitala na ostry dyżur. Za moich czasów takich woziło się na izbę wytrzeźwień, bo tam jest ich miejsce a nie wśród chorych.
Na początek trzeba się zdecydować, czy człowiek po alkoholu jest zatruty alkoholem czy zwyczajnie pijany oraz czy nadużywający alkoholu to chory na alkoholizm czy pijaczyna bez charakteru. A i tak bez względu na to rozstrzygnięcie pomocy medycznej powinno się udzielać nie tylko trzeźwym.

cr
Berzerac (5671 punktów)

>One pracowały, to widać chciały, ale Ty, jak rozumiem, nie chciałbyś. Tylko co Ci za różnica do której grupy należę ja?

I nic mnie to nie obchodzi. I mając na uwadze Twoje komentarze , wolę nie wiedzieć.

>Na początek trzeba się zdecydować, czy człowiek po alkoholu jest zatruty alkoholem

Racja. Ale jeśli ktoś pije tydzień i ma 6 promili a rozmawia z tobą w sposób komunikatywny. Poza tym w takich przypadkach "zwłoki" przewożone były na toksykologię w Sosnowcu. Jeden w kolejce mniej

A i tak bez względu na to rozstrzygnięcie pomocy medycznej powinno się udzielać nie tylko trzeźwym.

Zgadza się. Tylko faktycznie potrzebujący pomocy muszą czekać, aż gościu przejdzie szereg badań, które wykluczą jakikolwiek uraz i dziada można przetrzymać na segregacji do rana aby wytrzeźwiał i wypuścić. Twoim zdaniem to jest w porządku?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tylko faktycznie potrzebujący pomocy muszą czekać, aż gościu przejdzie szereg badań, które wykluczą jakikolwiek uraz i dziada można przetrzymać na segregacji do rana aby wytrzeźwiał i wypuścić. Twoim zdaniem to jest w porządku?
Jeżeli alkoholizm to choroba, to w porządku, ale jeśli alkoholizm to tylko wymysł, dzięki któremu rozmaici terapeuci mają z czego żyć, to cały problem w wadliwej klasyfikacji chorób.

Teoria uzależnień sprowadza się do sprzecznego twierdzenia, że człowiek zarazem chce i nie chce szkodzić, i że uzależnionego, w odróżnieniu od innych złoczyńców, nie można za wybór zła winić.

cr
Konowal (6291 punktów)
>Forsowanie obecnie dominującej metody zmagania się z epidemią ( lockdown, izolacja, chronienie
>wszystkich) - wywołuje szeroki wachlarz konsekwencji, które w swym skumulowanym efekcie (szczególnie
>długoterminowym) są/mogą być znacznie gorsze i rozleglejsze niż skutki samej epidemii.
To jest błędne założenie. Nie można oddzielać skutków zdrowotnych spowodowanych samą chorobą od innych. Czyli tę właśnie wszystkie skutki są skutkami epidemii i tyle. Jak były epidemie grypy to też to miało wspływ i na ekonomię i na inne zachowania ludzi - nie w takim stopniu jak teraz ale były one odczuwalne i trzeba je traktować razem. Przykładem mogą być maseczki co do których noszenia jest cale mnóstwo sprzecznych informacji, ale na obecnym etapie nie można tego problemu traktować tylko z punktu technicznego , ale również z psychologicznego i nawet jako placebo dla wielu maseczki będą niosły pozytywny efekt.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-10-2020 10:23 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)placebo versus nocebo
>i nawet jako placebo dla wielu maseczki będą niosły pozytywny efekt.

Oprócz efektu placebo jest też efekt nocebo. Jak ktoś jest krytykiem noszenia maseczek i wierzy np. w to że nosząc ją poddusza się i czyni sobie szkodę na zdrowiu - to w jego przypadku efekt będzie dokładnie odwrotny od tego, o którym pan pisze.
Konowal (6291 punktów)Odp: placebo versus nocebo
>>i nawet jako placebo dla wielu maseczki będą niosły pozytywny efekt.
>Oprócz efektu placebo jest też efekt nocebo. Jak ktoś jest krytykiem noszenia maseczek i wierzy np. w to że nosząc ją poddusza się i czyni sobie szkodę na zdrowiu - to w jego przypadku efekt będzie dokładnie odwrotny od tego, o którym pan pisze.
>
Oczywiście, że tak - co może nawet być przyczyną poważnych obrażeń cielesnych jak się przedstawiciele obydwu -cebo spotkają

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365